Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2015 - 12 (vol. 62)

30.11.15, 22:02
otwieram :)

KK pewnie jutro ;)
a może i dziś? ;)
Obserwuj wątek
      • grek.grek "Powrót do Itaki", raczej nie w kinach :] 01.12.15, 11:57
        jak to poszło, bez tekstu ?? ;']

        tu jest właściwy.
        bardzo ciekawa próba rozliczenia się kubańskiej inteligencji z własną przeszłością, młodością i rzut oka na współczesność :

        kulturaliberalna.pl/2015/11/24/czas-niepokoju-na-kubie-powrot-do-itaki-recenzja/
    • grek.grek offtop... literacki 01.12.15, 11:59
      pewnie niebawem wyjdzie w całości, jako audiobook, ale... zawsze można skorzystać już teraz, w takiej formie :

      www.polskieradio.pl/24/3843/Artykul/1543695,Mistrz-i-Malgorzata
    • grek.grek 20:30, TVP Kultura, "Daily Soup" [teatr] 01.12.15, 12:01
      co tu dużo mówić - szkoda, że dziś nie-operowy wtorek w Kulturze, ale za to teatr naprawdę wart poświęcenia mu czasu.

      miałem kiedyś okolicznośc, więc Was zachęcę :] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157165214,157316868,_Daily_Soup_Teatr_w_TVP_Polonia.html
    • grek.grek 18:30 KUltura, "Charles Bradley, dusza Ameryki' 02.12.15, 10:33
      niezwykle inspirujący dokument. kamyczek do ogródka tezy, że Ameryka to kraj nieograniczonych możliwości ;]

      facet w wieku 63 lat nagrał płytę i zadebiutował jako wokalista. przedtem udzielał się amatorsko jako naśladowca [świetny, zreszta] Jamesa Browna, ale nie przekładało się to na żaden konkretny sukces muzyczny, robił to raczej hobbystycznie. Okraszał tymi występami niewesołą prozę życia. A potem... ciach! i poszłooo :]

      ja już widziałem ;]

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157468920,157610134,_Charles_Bradley_dusza_Ameryki_dokum_Kultura.html
    • grek.grek Manu Katche & crew Live at Jazz in Vienna 02.12.15, 10:45
      kapitalny koncert, który Kultura pokazywała... wiele tygodni temu, ale mnie się dopiero teraz przypomniało, że warto zalinkować, za które to opóźnienie przepraszam :]

      Manu Katche to ten na perkusji.
      na scenie same znakomitości : obok niego, kameruński basista Richard Bona, przy pianinie Belg Eric Legnini, a na saksie, all the way from Italy, Stefano di Batista.
      międzynarodowe towarzystwo ponad podziałami ;], muzyka, maestro please :
      www.youtube.com/watch?v=CQc4j-mGPjM

      AD 2014
    • grek.grek 22:30, TVN "Co kryje prawda" 02.12.15, 10:51
      mąz naukowiec ciągle w pracy, jego żona w nowym, wypasionym domu...
      i w tym domu zaczynają się dziać dziwne rzeczy : szepty, głosy, spadające przedmioty, wszystkie dostępne środki wyrazu z horrorów klasy B. A potem nawet zjawy.

      pani żona ma problem z głową, dom jest nawiedzony przez duchy, czy może ktoś próbuje z niej zrobić wariatkę ?

      Harrison Ford, Michelle Pfeifer, a na zydelku rezyserskim Robert Zemeckis.

      rzecz z 2000 r., a więc taka już średniej młodości, ale jakoś nie przypominam sobie żebym widział kiedykolwiek.
      a Wy ?

      tak czy owak, dziś w TVN jest szansa nadrobić zaległości :]

      na Rotten Tomatoes 46 % pozytywnych z 124 recenzji.
      na Metacritic 51 % z 35.
      czyli, niewybujale.
      ale za to na Filmweb soliddne 7 / 10 :]
    • grek.grek 0:55 [! 02.12.15, 10:57
      kurde, ale późno.
      jedyne pocieszenie, że to powtórka :]

      skaczę oczywiście, wcześniej się zdrzemnę.

      doskonałe kino rosyjskie, nieodzałowanego Aleksieja Bałabanowa.
      brzydkie, nieładne, pełne dziwactw i patologii, ale prawdziwe i wspaniałe.
      Bałabanow zawsze mówił o Rosji, ale bez bełkotliwego krytykanctwa, tudzież tonu niepoważnie pochwalnego, mówił językiem atrakcyjnym, nawet jeślli ten atrakcyjny język oznacza coś, co niektórych oburza lub wywołuje absmak. to cenna umiejętność, opowiadać interesujące historie, które jednocześnie opowiadają o czymś więcej niż tylko losy bohaterów ekranowych.

      PS : złapałem coś wczoraj, ale końcówkę będę musiał odtworzyć via net, jako że Morfeo porwał mnie w objęcia podczas przerwy reklamowej ;] stay tuned :]

          • grek.grek Re: 0:55, Stopklatka "Ładunek 200" 03.12.15, 12:01
            po ponownym obejrzeniu, tylko się upewniłem, że to świetne kino.
            brzydkie, ale ma niesamowity klimat, miejsca, ludzie, Rosja w rozkładzie moralnym schyłkowego komunizmu, podkreślonego odpowiednio brudnymi lokalizacjami.

            Pepsic też sporo pisała, pochlebnie, o tym filmie.
            Nie linkuję w tym momencie, ani własnych postów też, skoro nie widziałeś jeszcze, Siostro. nie chcę Ci psuć elementu zaskoczenia zawartego w niektórych scenach, zwłaszcza losy dziewczyny zagubionej gdzieś w sobotnią noc pod miastem i "znalezionej" przez kapitana milicji, są mocne. jej kolega, który ją "gubi" - cóż za zachowanie, jaka nieodpowiedzialnośc. Średnie pokolenie stawia na stole wódkę i pyta wprost "jest Bóg czy go nie ma", niczym bohaterowie Dostojewskiego, a zagubiony w letnią noc pośród podmiejskiej głuszy profesor Ateizmu Naukowego musi odpowiedzieć, a gospodarz zwierza mu się ze swoich marzeń o Złotym Mieście Campanelii, jest jak wyciągnięty żywcem z "Braci Karamazow", zaś strzelba wisi na ścianie już od pierwszegop aktu, niczym u Czechowa; jest zbrodnia, jest kara, jest egzekucja jak za Baćki, gdzieś w lochach przepastnego więzienia, jakby psa zabijano bez prawa do księedza i ostatniego papierosa, jest Afganistan i polegli zołnierze przywożeni cichcem w trumnach, ów "ładunek 200"; są odrapane pokoje, gdzie latają muchy, a matuszka kiwa się wesoło do "Havana kukarela" z telewizora, podczas gdy jej syn... nie zdradzę co. tak czy owak, groteska, turpizm, atrofia moralności. wciąga to wszystko, ten popaprany świat, młodziezowa dyskoteka w jakimś klubie zrobionym w starym młynie czy czymś takim, z toaletami za drewnianymi drzwiami, ta muzyka jakże niepasująca czasami do wydźwięku kolejnych scen, wreszcie zmęczona życiem, małomówna kobieta, która bierze sprawy we własne ręce, aby na końcu je umyć i zostawić kogoś na pastwę losu. Wszyscy są sportretowani, wszystkie pokolenia, a to nowe być może najgorsze, bo wierzy tylko w pieniądze i 'tu kupisz, tam sprzedasz, nie weźmie cie bieda" i gotowe poddać się wszystkiemu bez sprzeciwu, nieodpowiedzialne i "zapominalskie".

            uff :]

            warto.
            świetne kino.
          • grek.grek Re: 0:55, Stopklatka "Ładunek 200" 03.12.15, 13:30
            po ponownym obejrzeniu, tylko się upewniłem, że to świetne kino.
            brzydkie, ale ma niesamowity klimat, miejsca, ludzie, Rosja w rozkładzie moralnym schyłkowego komunizmu, podkreślonego odpowiednio brudnymi lokalizacjami.

            Pepsic też sporo pisała, pochlebnie, o tym filmie.
            Nie linkuję w tym momencie, ani własnych postów też, skoro nie widziałeś jeszcze, Siostro. nie chcę Ci psuć elementu zaskoczenia zawartego w niektórych scenach, zwłaszcza losy dziewczyny zagubionej gdzieś w sobotnią noc pod miastem i "znalezionej" przez kapitana milicji, są mocne. jej kolega, który ją "gubi" - cóż za zachowanie, jaka nieodpowiedzialnośc. Średnie pokolenie stawia na stole wódkę i pyta wprost "jest Bóg czy go nie ma", niczym bohaterowie Dostojewskiego, a zagubiony w letnią noc pośród podmiejskiej głuszy profesor Ateizmu Naukowego musi odpowiedzieć, a gospodarz zwierza mu się ze swoich marzeń o Złotym Mieście Campanelii, jest jak wyciągnięty żywcem z "Braci Karamazow", zaś strzelba wisi na ścianie już od pierwszegop aktu, niczym u Czechowa; jest zbrodnia, jest kara, jest egzekucja jak za Baćki, gdzieś w lochach przepastnego więzienia, jakby psa zabijano bez prawa do księedza i ostatniego papierosa, jest Afganistan i polegli zołnierze przywożeni cichcem w trumnach, ów "ładunek 200"; są odrapane pokoje, gdzie latają muchy, a matuszka kiwa się wesoło do "Havana kukarela" z telewizora, podczas gdy jej syn... nie zdradzę co. tak czy owak, groteska, turpizm, atrofia moralności. wciąga to wszystko, ten popaprany świat, młodziezowa dyskoteka w jakimś klubie zrobionym w starym młynie czy czymś takim, z toaletami za drewnianymi drzwiami, ta muzyka jakże niepasująca czasami do wydźwięku kolejnych scen, wreszcie zmęczona życiem, małomówna kobieta, która bierze sprawy we własne ręce, aby na końcu je umyć i zostawić kogoś na pastwę losu. Wszyscy są sportretowani, wszystkie pokolenia, a to nowe być może najgorsze, bo wierzy tylko w pieniądze i 'tu kupisz, tam sprzedasz, nie weźmie cie bieda" i gotowe poddać się wszystkiemu bez sprzeciwu, nieodpowiedzialne i "zapominalskie".

            uff :]

            warto.
            świetne kino.
              • grek.grek Re: 0:55, Stopklatka "Ładunek 200" 04.12.15, 12:00
                tym razem jestem niewinny ;]]
                chyba...

                pisałem tego posta i kliknałęm wysyłkę.
                wskoczyła informacja że forum jest nieczynne z powodu "przerwy technicznej".
                i faktycznie : przez kolejne 2 godziny tak właśnie było.
                po reaktywacji forum : kliknąłem znów "wyślij", sądząc że za pierwszym razem
                nie poszło z powodu nieDOczynności forum.
                okazało się, że wręcz przeciwnie, za pierwszym razem doszło... no i za drugim też, więc
                sa dwa egzemplarze, co najmniej o jeden za dużo ;]
    • grek.grek "Kandydat [The Manchurian Candidate]" 2004 [1] 02.12.15, 14:28
      A więc jest tak : podczas wojny w Zatoce Perskiej, grupka amerykańskich komandosów pod dowództwem kapitana Benneta [Denzel Washington] wpada w zasadzkę. JUż mają zginąć, kiedy ratuje ich sierzant Shaw [Liev Schreiber]. Heroicznie ostrzeliwuje helikopter wroga, a potem przeprowadza swoich kolegów w bezpieczne miejsce. Ginie dwóch, ale jest to mała cena za uratowanie życia pozostałych.

      Po powrocie do Ameryki, po wojnie, sierżant Shaw zostaje wpływowym politykiem. Nic dziwnego, jest młody, energiczny, dzięki swojej akcji w Zatoce - jest bohaterem wojennym odznaczonym Medalem Kongresu, a dodatkowo pochodzi z niezwykle wpływowej rodziny : ojciec był ważniakiem, a matka [Meryl Streep] jest jest aktualnie ważną panią senator.

      Shaw zamierza kandydować na stanowisko wiceprezydenta. Gości na salonach, jest wszedzie przedstawiany i pokazywany w telewizorze. W tym czasie kapitan, a obecnie - major, Bennett zapraszany jest do szkół, z wykładami promującymi służbę wojskową, gdzie zdarza mu się napomknąć o bohaterskim sierzancie Shaw.

      Po jednym z takich występów Bennetta zaczepia jeden z jego podwładnych, którzy razem z nim byli wtedy, podczas tamtej akcji, w Kuwejcie. Kapral Melvil nie wygląda źle, ale widać, ze jest w stanie psychicznego rozpadu : mówi, ze ma straszne sny. W dłoniach ściska jakąs teczkę z wymiętymi papierami, to opis tych snów i rysunki które je przedstawiają. Bennett spokojnie próbuje polecić mu wizytę u terapeuty, ale Melvil odmawia, chaotycznie bełkocze i idzie sobie.

      Od tego momentu Bennett zaczyna sam miewac złe sny.Widzi siebie, Shawa, zołnierzy którzy brali udział w tajmtej pamiętnej akcji, m.in tych dwóch którzy zginęli. Widzi jakieś laboratorium, naukowców w kitlach, kobiety perskie w czadorach z wymalowanymi oczami, heliopter, krew... Niespodziewanie sam dla siebie, zaczyna perfekcyjnie dopowiadać kwestie wygłaszane przez żołnierzy i samego Shawa indagowanych w telewizji, którą Bennett od tej pory czujnie i z uwagą ogląda.

      Odwiedza dom Melvila. Nie zastaje go. Za to na ścianach widzi liczne notatki sporządzone odręcznie, fotografie m.in Shawa, wycinki z gazet dotyczące tej pamiętnej akcji. I znowu sny, i znowu własne niepokoje...

      Bennett, coraz bardziej oszołomiony, dostaje się do Shawa, który własnie jest w ogniu kampanii wyborczej, w której rej wodzi jego matka, twarda, dominująca, nie znosząca sprzeciwu matrona[choć Meryl Streep potrafi ją odpowiednio złagodzić usmiechem i wdziękiem salonowym, przez co tym bardziej wyostrza jej główne cechy]. Shaw w którymś momencie mówi,że matka planuje ejgo życie od zawsze, do wojska też zaciągnał się dlatego,ze mamuśka pokrzyżowała plany zaręczyn Shawa z córką senatora Jordana [Jon Voight], JOcelyn [Vera Farmiga].

      Spotkanie jest krótkie dochodzi tylko do rozmowy w przelocie, podczas której Bennett nie jest w stanie nawet zadać sensownego pytania Shawowi. Dziwny nastroj poglębia się w majorze. W tym czasie poznaje niejaką Rosie, sprzedawczynię w sklepie, z którą przypadek widzi się w pociągu. Kiedy rozmawiaja, Bennett dostrzega krew sączącą się z jej czoła. Wizja. Jest wstrząsnięty. W łazience wagonowej widzi za swoimi plecami jakiegoś lekarza...

      W tym czasie, już wiemy że sierżant, a za chwilę szycha polityczna, Shaw nie jest sobą. W jego salonie pojawia się jakiś facet, który wypowiada słowa "Sierżancie Shaw, sierżancie Raymondzie Shaw, słuchaj !" i nagle Shaw jakby tracił kontakt z rzeczywistościa. Zachowuje się jak robot. tak, to hipnoza. Shaw jest zahipnotyzowany. Układa się grzecznie w fotelu dentystycznym, a lekarze wiercą mu w głowie i wkładają tam jakieś implanty.

      Mniej więcej wiadomo wszystko : cała akcja w Kuwejcie tak nie miała miejsca. Zosatała sfingowana, a jej uczestnicy zahipnotyzowani. Shaw i Bennet zostali zmuszeni do zabicia dwóch swoich kolegów, ofk byli wtedy w stanie nieświadomości,sterowani przez lekarski personel. Shaw wrócił do kraju jako bohater, a jego koledzy zapamiętali tylko to, co im wdrukowano. Komuś byłło to bardzo na rękę...

      cdn
      • grek.grek "Kandydat [The Manchurian Candidate]" 2004 [2 02.12.15, 14:55
        Bennett odnajduje w swoim ciele, nad lewą łopatką, wszczepiony tam czip. Jest zaszokowany. Idzie znów do Shawa i tym razem udaje mu się namówić go na rozmowę, podczas której Shaw zwierza mu się, że ma wrażenie jakby nie był sobą, że czuje się nieswojo. Bennett proponuje mu jakieś leczenie, ale Shaw od razu zmienia ton. Bennett mówi mu o czipie, a kiedy Shaw chce się wymigać i zakończyć rozmowę, rzuca się na niego i zębami wygryza mu ten czip spod skóry. Ofk, zostaje natychmiast wyrzucony przez ochronę, która widzi całą scenę zza szyby, a potem wydalony także i z wojska. Ląduje na przymusowej emeryturze. I ktoś go śledzi...

        Z czipem Bennett idzie do swojego starego kolegi, jakiegoś doktora, który mieszka w starym hangarze i ma tam od groma naukowych gadżetów. Pokazuje mu ten czip, a kolega stwierdza, że to diabelnie zaawansowana technologia.

        Znalezione zostaje ciało kaprala Melvila. W ten sposob z oddziału, który przeżył tamta akcję w Kuwejcie zostali już tylko Bennet i Shaw.

        A Raymond Shaw w tym czasie zostaje przefrosowany przez matkę, jako kandydat na wiceprezydenta. Trzeba przyznać, ze pani Shaw to kawał twardej zawodniczki.

        KOlega Bennetta mówi mu o fundacji Manchurian Global, która ma furę kasy i ogromne wpływy wsród polityków. Wszystkich opcji partyjnych i ideologicznych. MOżna powoli pozbywać się wątpliwości : to Manchurian Global zorganizowała całą tę ściemę kuwejcką, i to ona wkłada implanty do głowy Shawa, sterując jego zachowaniem.

        Sensacyjnie okazuje sie, ze niepozorna Rosie, to agentka FBI, które tropi rózne slady prowadzące do Manchurian Global jako do syndykatu zbrodni i manipulacji. Zatem, Bennett ma sojusznika, aczkolweik on nikomu nie ufa. W ręce Benneta wpada taśma, kurde nie pamiętam skąd i czyja - mea culpa, w każdym razie są na niej wyznania [może tego jego kolegi z hangaru ?] dotyczące takze Manchurian Global, dzięki którym Bennett w necie namierza doktora, którego gęba ciągle mu się śni. To ten sam doktor,który wszczepiał implanty Shawowi. Yes, pracuje dla Manchurian Global, nazywa się Atticus Noyle.

        Jest tylko jedna osoba, do której może się zwrócic major. To sędziwy senator Jordan.I o dziwo, ten mu daje wiarę, ale tylko dlatego, ze Bennett sensownie połączył wszystkie fakty i przedstawił spójną historię. Jordan idzie z tym do matki Shawa i mówi, że wobec zaistniałej sytuacji, Raymond powinien się wycofać z wyścigu politycznego, bo cała sprawa brzydko pachnie.

        Co ciekawe, Raymond też ma podobne zdanie. Uważa, ze to wszystko, co się ostatnio z nim dzieje, jest jakieś nienaturalne, nienormalne, że nie poznaje siebie. Chce się wycofać ze wszystkiego. I już ma wyjśc z pokoju, kiedy matka władczym tonem powiada "Sierżancie Shaw, sierżancie Raymondzie Shaw, słuchaj !".No to pięknie, mamuśka w tym wszystkim siedziała od początku.Raymond wpada w stan hiponozy ponownie.

        Rankiem zachodzi do domu senatora Jordana, który mieszka nad oceanem, na plaży i akuratnie odbywa się swój codzienny trening kajakiem po wodzie. Shaw włazi w płaszczu do wody, a kiedy Jordan dziwi się, co też ten facet wyprawia, Shaw przewraca kajak, wrzuca senatora pod wodę i topi. JOcelyn, córka senatora, niedoszła żona Raymonda, widzi z okna domu że kajak stoi sam na wodzie plecami do góry. Wybiega zaniepokojona. Widzi Shawa w wodzie po kolana, krzyczy o pomoc, ale tu nikogo nie ma - Raymond topi ją w pół minuty.

        Pani Shaw jest dumna z syna. Patrzy na neigo z zachwytem i mówi "doszedłes tak daleko, spełniasz marzenia ojca i moje, którego my spełnić nie mogliśmy". Pani Shaw chce by syn został... prezydentem. A żeby to się stało, musi zostać zamordowny kandydat na prezydenta, aby Shaw jako wicek wskoczył na jego miejsce. A za kulisami negocjuje z zarządem Manchurian Global, którzy stawiają coraz ostrzejsze warunki. To oni w istocie za wszystkim stoją, ale rzecz jasna ambicje mamy Shaw są tutaj kluczowe, właściwie zrobiła ze swojego syna marionetkę, którą będą sterować ludzie mający niemal monopol na powolne zastepowanie wojska amerykańskiego, wojskiem za prywatne pieniądze. W ten sposób Ameryka zacznie osuwać się w dyktaturę.

        Bennett wie, ze sprawy idą w złą stronę.Ma się odbyć konwencja wyborcza partii, z której ramienia Shaw ma być viceprezydentem. Bennett wie, ze to nie koniec,że Shaw chce więcej, ze będzie chciał wyeliminować kontrkandydata we własnym mateczniku. Rosie, organizuje spotkanie z Shawem. Przemawia do niego, namawia żeby wykorzystali resztkę człowieczeństwa, które w sobie maja."Mogłeś mnie usunąc, ale tego nie zrobiłeś. TO znaczy że nie wyprali ci mózgu do końca, coś zostało, gdzieś głęboko w tobie, w nas, musimy to wykorzystać i powstrzymać ich", peroruje.

        Shaw słucha go, beznamiętnie wyznaje że domyśla się wszystkeigo, spływa mu łza po policzku, ale odmawia Bennettowi działań wbrew planowi politycznemu swoich nadzorców. Wtedy dzwoni telefon. To pani Shaw. Raymond przekazuje słuchawkę Bennettowi.

        Pani Shaw wypowiada zaś słowa-klucze : "Majorze Bennett, słuchaj !"...

        cdn
        • grek.grek "Kandydat [The Manchurian Candidate]" 2004 [ 3 ] 02.12.15, 15:23
          Plan pani Shaw i jej mocodawców z Manchurian global jest iście makiaweliczny : podczas hucznej konwencji wyborczej, zahipnotyzowany Raymond Shaw podprowadzi kandydata na prezydenta we wskazane miejsce, a własnie wprowadzony w hipnozę major Bennett strzeli z ukrycia w jego głowę. Numer ma być o tyle wiarygodny, że ma nastapić zamiana miejsc na oznaczonych punktach, na których stanąć mają obaj panowie, w ten sposób zajdzie podejrzenie, że kula miała być przeznaczona dla Raymonda Shawa, a tylko zamiana miejsc spowodowała że snajper wcelował w tego drugiego.

          Akcja jest gotowa, Bennett czeka w ukryciu, za wywietrznikiem przy koronie hali. W środku rejwach, amerykańska konwecja w pełni, konfetti, tłum szaleje, wychodzą obaj głowni aktorzy. bennett celuje, ale Shaw niespodziewanie nie realizuje planu. Nie zmienia miejsca, na którym mieli stanąć. KOnsternacja u pani Shaw. Jest załamana i zdumiona zachowaniem syna. Miał przecież robić to, co mu wmówiła. Shaw jakby odnalazł "tę cząstkę, której nie zdołali w nim zmienić". Bennett nie strzela, ale ciągle patrzy przez lunetkę karabinu. Shaw kieruje spojrzenie w jego kierunku. Widzi to też Rosie, agentka FBI, która od początku jest na sali i wie, że coś się święci, bo widziała na monitoringu jak do sali wchodził Bennett, w swoim wojskowym galowym mundurze. Podąza wzrokiem za Raymondem i wie już, ze Bennett czai się gdzieś na górze.

          Shaw jakby dawał znak Bennettowi. Bennett jakby go zrozumiał. Kiedy Shaw obejmuje swoją matkę i zaczyna z nią tańczyć wśród fetujących ludzi, Bennett strzela. Trafia ich jedną kulą. Przeszywa oboje na wylot. Shawa i jego matkę. Oboje padają martwi na scenie. Panika, szum, agenci ochrony w akcji, cichnie muzyka... Klasyczna scena pozamachowa.

          Rosie z innymi agentami FBI znajduje Bennetta, który szykuje się do popełnienia samobójstwa. Rosie w ostatniej chwili strzela w jego ramię, dzieki czemu Bennett wypuszcza broń i udaje się go uratowac.

          FBI organizuje manipulację : komputerowo dorabiają na zdjęciach z monitoringu gościom wchodzącym do sali na konwencję twarze terrorystów. Terrorystów tych oskarżają o zabójstwo Shawa i jego matki, a wobec udowodnionych powiązań tych terrorystów z Manchurian Global fundacja ta jest skończona i będzxie mieć długi i bolesny proces, w trakcie którego, jak można się spodziewać, zostanie umoczona w błocie po szyję przez rządowych prawników, przy udziale stosownych materiałów z reki FBI, ktore tutaj odgrywa rolę jakże pozytywną ;]

          W ostatniej scenie, już wyprowadzony z hipnozy major Bennett, z Rosie i agentami FBi, odwiedza małą wysepkę na oceanie, gdzie Manchurian Global urządziła makietę skrawka terenu rodem z Zatoki Perskiej, gdzie prowadzono cały eksperyment z zołnierzami, gdzie odegrano im całą scenkę z rzekomą akcją wojskową i wdrukowano im ją w pamięc oraz wszczepiono implanty dzieki którym można było sterować ich zachowaniem.

          PS : Rosie i FBI uwierzyli w to, co opowiedział im Bennett, bo w znalezionym martwym ciele kaprala Melvila odnaleźli ÓW implant podskórny, o którym mówił Bennett.

          uff, to chyba tyle :]

          niezłe kino, rezyeserował JOnathan Demme.
          na liście jego osiagnięc, nie będzei to dzieło równe "Milczeniu owiec' czy "Filadelfii", ale jest to dobry film, odpowiednio poprowadzony, rozegrany i ze stosowną dawką dramatugii.

          Liev Schreiber ma talent do ról, takich właśnie niepokojących postaci jak Raymond Shaw. Denzel Washington nie jest sobą, i bardzo dobrze, bo jego bohater chodzi tu na jakimś autopilocie, widac że przeszedł traumę i coś mu się stało, nie uśmiecha się wcale, czasami robi dziwne miny, w domyśle 'sugerujące że zna tajemnicę tajemnic", dzięki którym wygląda podejrzanie. Meryl Streep świetnie niuansuje swoją bohaterkę. Sa też dobre zdjęcia Takiego Fujimoty.

          projekcja via TVN7, wczoraj :]]
    • grek.grek Kocham Kino "W ciemności" 21:40 03.12.15, 13:41
      powtórkowo.
      co będzie w pozostałych grudniowych terminach... wie tylko Mania :]

      recenzja Pepsic [w podwątku dyskusja z Barbasią] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,142254766,142629825,Re_Pepsic_jak_tam_W_ciemnosci_.html
      Barbasia oglądała w kinie :] :
      forum.gazeta.pl/forum/w,14,131980886,132751353,Re_W_ciemnosci_zdobylo_nominacje_do_Oscara_.html

      chyba widziałem, nawet na pewno, ale zero pamiętam, aż się prosi o riplej :]
      a jak u Was z, jakby nie było, znajomością polskiego nominata oscarowego ? :]
    • grek.grek 20:00, TV4 "Park Jurajski" 03.12.15, 13:53
      a co tam ;]
      może ktoś nie widział, a chciałby zobaczyć wielki hit kinowy sprzed lat.
      wskrzeszenie dinozaurów :] i to w jakiej formie i stylu.

      sequele nadejśc musiały, nie było wyjścia, ludożerka pragnęła więcej i więcej dinozaurów,
      ale chyba żadna z dokrętek, włącznie z najnowszą [ktoś oglądał ? :)], nie może poszczycić
      się takim sukcesem jak oryginał.

      jak to w oryginale, zanim rozpocznie się Akcja! i wkroczą tyranozaury, płynie czas, jest mowa przede wszystkim o tym jak udało się powołać na nowo do życia stare gady, jest wycieczka po Parku, i nic nie zapowiada thrillera. jak w dziełach najlepszych tego gatunku, początki są zawsze spokojne, ale nadal ciekawe, rysowane są postaci, zaznaczane tło i konteksty, nikt nie galopuje i nikt nie gubi mesztów. gorąco robi się dopiero później. tak Spielberg kręcił "Szczęki" i nie zmienił ani na jotę pomysłu, który raz porządnie zadziałał.

      za to sequele... tam już mozna było postawić na stado dinozaurów i dziesiątki pościgów gadów za machającymi rękami ludzkimi ucieknierami. "Nie rozumiem tego całego zamieszania z bieganiem, proszę pana... za moich czasów, człowiek biegł wtedy, kiedy kogoś gonił, albo kiedy był goniony. A teraz... co się porobiło" ;]

      Tak czy owak, wg mnie oryginał zachowuje swoj wdzięk i dobry klimat kina [neo] wielkiej przygody. no i sentyment lekki się pojawia, nic nie poradzę :] Kiedy te dinozaury miały się pojawić lada moment w kinach, to było prawdziwe oczekiwanie, a kiedy się pojawiły, takie realistyczne i świetnie zrobione w scenach dynamicznych... to już zupełna korba. Jakby nie patrzeć, był to ten specyficzny moment, kiedy kino pokazuje coś naprawdę nowego i niespotykanego wcześniej.
    • grek.grek post okolicznościowy z okazji imienin Barbary :] 04.12.15, 11:50
      uśmiechu, rozbawienia, ubawienia, zabawienia, zabawnego rozbawienia, zbawienia ubawieniem :]
      tego Wam, Drogie !, życzę na ten następny rok.
      śmiejcie się, jak najczęściej ! :]

      piosenka okolicznościowa, nie może być inaczej, skoro Barbary, to musi być Basia :
      www.youtube.com/watch?HqIQdxOWEH4

      oczywiście, dziś obowiązują stroje uroczyste :
      x3.cdn03.imgwykop.pl/c3201142/comment_zHydCgRtue9v7oW2bi0oZHFQWuNZhX7O,w400.jpg
    • grek.grek 20:20, Kultura, "Jedz i pj, mężczyzno i kobieto" 04.12.15, 12:07
      powtórka.

      bardzo przyjemne, świetne wizualnie, wprowadzające w naprawdę dobry nastrój kino z Tajwanu.

      jest wdowiec, ceniony wybitny szef kuchni, są jego trzy córki, singielki, i są ich perypetie ze znajdowaniem sobie... głównie mężczyzn, choć także i miejsca w życiu.

      wyciąg z archiwum :]

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,156811511,156881597,_Jedz_i_pij_mezczyzno_i_kobieto_w_5_zdaniach_.html

      PS : kto nie widział, będzie ukontentowany.
      a kto widział... ten zapewne czeka na jakieś premiery w Kulturze, w piątkowe i sobotnie wieczory :]
    • grek.grek 0:40, TVP2 "Autor widmo" 04.12.15, 12:21
      powtórka w niedzielę o 20:10.

      jak dowodzi archiwum, mieliśmy już grubszą rozmowę na temat tego filmu... oraz wiemy, że Siostra jest przed seansem, a my przed przeczytaniem jej recenzji, na którą czekamy :]

      za pierwszym razem, jakoś średnio mi się podobał, chociaż było parę rzeczy, które już wtedy wydały mi się bardzo dobre.
      ale później, może rok później ?, widziałem go po raz drugi i podobał mi się znacznie bardziej, może jakoś tak szczególnie skupiłem się na ogólnej atmosferze, która u Polańskiego zawsze jest znakomicie stworzona. A może jakoś nie patrzyłem już na detele i odłozyłem jakieś tam "krytyczne spojrzenie" [hehe...], a zamiast tego wtopiłem się w akcję i klimat, i stąd ta lepsza ocena ?

      spróbuję trzeciego skoku, może coś mi się wyjaśni.

      Pepsic okresliła "Autora..." jako "solidną robotę reżyserską, z niemrawą fabułą oraz doskonale upozowanym na Blaira Pierce'em Brosnanem".

      wydaje mi się, że odpowiednio budowany nastrój, świetne lokalizacje, jesienne, ten dom jak bunkier, tyle że przeszklony, kolejne niepokojące, a zarazem wzbudzające nieposkromioną ciekawość, odkrycia, sledztwo, a obok polityka, głównie via tv, politycy, samochody jakby-śledzące naszego bohatera, który wyprawia się rowerem w teren [z intencją], no i ten swietny finał... samotny bohater, wobec zagadki i zagrożenia, popychany naprzód ciekawością, w świecie który epatuje [zwykle subtelną] grozą, kolejne zaskakujące i zagęszczające atmosferę fakty i tropy... całe kino Polańskiego.

      ciekawe, co z tym nowym filmem, miał być o sprawie Dreyffusa ?
      • siostra_bronte Re: 0:40, TVP2 "Autor widmo" 04.12.15, 14:29
        Jakiś czas temu gdzieś go obejrzałam, chyba na Filmboxie. I tak: film ma fajną atmosferę, jest dobrze zagrany (zwłaszcza Brosnan), ogólnie obejrzałam z przyjemnością. Ale brakowało mi, nie wiem, czegoś więcej. Ale widocznie ta historia, oparta na książce po prostu tego nie miała.
        • grek.grek Re: 0:40, TVP2 "Autor widmo" 04.12.15, 15:47
          a jednak :]

          to ciekawe, bo faktycznie i ja miałem takie wrażenie - świetne kino, ale bez tego "czegoś", drobiazgu, ale kluczowego dla ewentualnego uznania go za wybitne. zwłaszcza w porównaniu do wcześniejszych filmów Polańskiego.

          może chodzi o nieobecnośc pierwiastka nadnaturalnego, albo w domniemaniu nadnaturalnego, który istniał w "Dziecku Rosemary" ? a może o brak tła psychopatologicznego, jak we "Wstręcie" albo w "Gorzkich godach" ? nie ma też w miarę szybkiej, kryminalnej akcji, jak w "Chinatown" czy "Frantic" ? możliwe, że masz 100 % racji pisząc o tym, że ksiązkowy oryginał nie dał reżyserowi pola do maksymalnego rozwinięcia skrzydeł wyobraźni :"]
    • pepsic Sobotnie propozycje 05.12.15, 13:09
      "Układ zamknięty" R. Bugajskiego z Gajosem w roli głównej. Hm... a jednak wieje wiatr historii - tvp1 godz. 20:25. Dobry, aczkolwiek arcydziełem bym nie nazwała. Być może paru widzom otworzy oczy, na to co dla mnie jest oczywiste.

      "Autor widmo" R. Polańskiego, tym razem o ludzkiej porze tvp.2 godz. 22:35. Z przyjemnością spojrzę na powtórkę tego nie śpiesznego, aczkolwiek nie pozbawionego walorów filmu.

      A propos wiatru historii. Na dniach w tvp kulturze ok. 18 (sic! pora nie najszczęśliwsza) pokazywany był wstrząsający paradokument Macieja Pawlickiego poświęcony Polakom, którzy oddali życie ratując swych sąsiadów – polskich Żydów. Rodzina ta została odznaczona krzyżem komandorskim przez prezydenta Kaczyńskiego. Powtórka za 3 dni w tvp Historia.

      Ps. Przekleiłam, że źle się podpięło.
      • grek.grek Re: Sobotnie propozycje 05.12.15, 14:24
        każda władza zasługuje na swój "UKład..." ;]
        do standardów niemieckich czy skandynawskich, niestety w Najjaśniejszej jeszcze bardzo daleko, do polityki idą ludzie zdolni, ale tylko do wszystkiego :] ostatnim idealistą, to chyba Gomułka był ;]]

        obejrzałem w nocy "Autora widmo" [trzeci raz] - upewniłem sie, że to naprawdę dobry film. ZAakończenie piorunujące, jakże symboliczne, a co do tempa akcji... wydaje mi się, że dostosowane jest do sposobu narracji i budowy świata, w którym to wszystko się odbywa. gdyby było szybsze, trudniej byłoby złapać ten swoisty rodzaj zagrożenia jakie czyha na bohatera, trudniej byłoby złapać klimat, zwłaszcza że akcja kręci się w dośc kameralnym otoczeniu, tak więc nie ma tutaj miejsca na wiele zdarzeń, ale za to mnóstwo jest przestrzeni do kreacji świetnej dramaturgii, w której jest przecież także wiele odniesień do sytuacji politycznej w świecie rzeczywistym. Tak więc, zgadzając się z Tobą w diagnozie - broniłbym sensu tej niespieszności :]

    • grek.grek 21:05 TVN7 "Vanilla Sky" [wiem,wiem..;)] 05.12.15, 14:37
      Pepsic zaczęła efektownie, to ja może postaram się coś dorzucić, bo to jeden z tych filmowych wieczorów, w którym godziny emisji ciekawych filmów tworzą harmonijną całość i jak się dobrze zorganizować, to można zacząć późnym wieczorem, a skończyć o poranku ;]

      ileż to razy "Vanilla..." już było i ileż razy komentowaliśmy... dowiedzieliśmy się przy okazji ciekawych rzeczy... Siostra nigdy się nie kochała w Tomie Cruise'ie, Barbasia jednak woli wersję hiszpańską, oryginalną ["Otwórz oczy"], a w recenzji Pepsic ocalała tylko Penelopa :]

      a ja coś czuję, że mam chęć na obejrzenie tego filmu ponownie, coś tam jest interesującego, choć na pewno nie jest to zakończenie :]
      interesująca jest część środkowa, kiedy David zmaga się ze swoim nowym wizerunkiem, ma rózne wizje, omamy, zwidy, scenarzyści miotają widzem jak marionetkę, i w pewnym momencie mozna doznać zupełnego skołowania : nie wiadomo, co jest rzeczywistością, a co koszmarem.

      powtórka będzie w czwartek o 23:05
    • grek.grek 23:35 TVP Kultura, "Wstyd" 05.12.15, 14:42
      a akuratnie, jak się skończy powyższy, to wskakuje "Wstyd" Steve'a McQueena.

      zgodziliśmy się, że "wstrząsu" żadnego raczej nie wywołuje, a opis zycia i osobowości Brandona jest dość chłodny, obcesowy i temperamentu oraz namiętności w nim brak, choć... można uznać to także za pewną zaletę, wedle której natura filmu odzwierciedla naturę bohatera ?

      niedawno omawialiśmy, więc nie wiem, czy się nam coś skojarzy nowego ?

      ale coś czuję, że warto byłoby spróbować drugi raz.
      ciągle wydaje mi się, że gdzieś tam zabrakło w naszych rozmowach i recenzjach takiego zdecydowanego głosu na "TAK !" i może by mi się udało na czymś go zaczepić ? ;]
    • grek.grek 3:00, Stopklatka "Amerykanin" [wiem... :)] 05.12.15, 14:52
      orajt, ja wiem... o tej porze raczej się filmów nie ogląda ;]

      ale lubię ten film. przede wszystkim, jest wyjątkowo urodziwie sfilmowany, pieczołowicie zaplanowany, sporo nostalgii, namysłu. Bo taki jest i bohater, który stoi na rozdrożu, chce porzucić jedno życie, ale nie wie, gdzie jest to drugie i na czym miałoby polegać, choć pojawia się Ktoś, kto zwiastuje nadzieję. Clooney jest w tej roli naprawdę wyśmienity. jest kapitalna chemia między nim, a postacią jaką gra. tworzy wręcz wrazenie, że tę postać rozumie, co wznosi psychologię tego filmu na wyższy diapazon.

      za wszystkim stoi wątek kryminalny, ktoś czyha na życie tytułowego bohatera, jakby nie było zawodowego zabójcy, który chce się wycofać z branży [na papierze strasznie banalne, ale dzięki pomysłowi rezysera i Clooneyowi - zyskuje zupełnie nowe mozliwości i wciąga], ktoś ściga, a odwiedziny "w sprawach biznesowych" jakie składa mu atrakcyjna pani, nie są tylko tym, czym mają się wydawać. no i sekwencja finałowa...
      razem do kupy, nie daje to w ogole podstaw do nazywania tego filmu "sensacyjnym" czy "kryminalnym", jest to raczej uwodzicielski dramat.

      Siostra i Pepsic nie były specjalnie "za' :], ale to tak bywa z podobnymi filmami. albo się łapie ten... "flow', "feeling" ;], albo jednak nie.

      tak czy owak, co emisja, to oglądam, "I'm IN", jesli już trzymać się nomenklatury ;]
    • siostra_bronte "Niania" (1) 05.12.15, 17:30
      Obejrzane na youtube. Pod niewinnym tytułem kryje się brytyjski thriller w reż. Setha Holta z 1965 r. Znakomity!! Warto wspomnieć, że wypuściła go wytwórnia Hammer, specjalizująca się w horrorach klasy B, z Drakulą i rożnymi monstrami, ale czasem zdarzały im się prawdziwe perełki, takie jak ten film.

      Tytułowa niania to starsza, elegancka pani (Bette Davis!). Widzimy ją już w czołówce, kiedy idzie ze sprawunkami przez park, karmi gołębie i wchodzi do domu swoich pracodawców. Przy okazji, kiedyś czołówki filmów były naprawdę ciekawe, od razu wprowadzały w klimat filmu. Teraz to po prostu same napisy.

      Tutaj czołówka:

      www.youtube.com/watch?v=_P3SFSB9B2k

      Niania wchodzi do domu. Z daleka słyszy kłótnię pary: Virginii i Billa, ale nie robi to na niej wrażenia. Kobieta płacze, a mąż krzyczy, żeby wzięła się w garść. Virginia upiera się, że nie pojedzie. Wkurzony Bill prosi nianię, aby namówiła jego żonę na wyjazd.

      Niania idzie więc do Virginii i próbuje ją uspokoić. Z rozmowy dowiadujemy się, że tego dnia do domu wraca ich syn, Joey, po 2-letnim pobycie w jakimś miejscu (nie wiemy gdzie). Virginia z płaczem mówi, że boi się go spotkać, że po tym czasie mógł się zmienić. Wyrywa się jej, że nie chce, żeby tu wrócił, po tym co się stało…Obstaje przy swoim i prosi nianię, żeby pojechała zamiast niej.

      Tak więc niania razem z Billem jadą do jakiegoś ośrodka, który wygląda na szkołę. Z rozmowy Billa z dyrektorem wynika, że to rodzaj poprawczaka. Bill dopytuje o syna. Dyrektor odpowiada, że udało się usunąć problemy chłopca: niechęć do jedzenia i bezsenność, ale to wciąż zaburzone dziecko, wymaga dużej uwagi i opieki.

      W tym czasie pracownica ośrodka idzie po Joey’ego. Ten robi jej żart: udaje, że się powiesił :) Kobieta wybiega z krzykiem. Tutaj ta scena:

      www.youtube.com/watch?v=I5d0mvcDdlA

      Tymczasem Virginia ze smutkiem ogląda zdjęcia w swoim pokoju. Jest na nich mała dziewczynka. Widzimy też retrospekcję, kiedy Virginia z nią rozmawia. Mała opowiada, że kiedy dorośnie będzie najpiękniejsza na świecie. „Kiedy dorosnę, kiedy dorosnę…” kołacze się w głowie Viriginii. I kobieta znowu zaczyna płakać…

      A w ośrodku dyrektor nie chce robić zamieszania i żegna się z chłopcem. Joey cieszy się na widok ojca, ale z niechęcią patrzy na nianię. Nie chce usiąść obok niej w samochodzie. W czasie podróży ojciec pyta syna dlaczego tak dokuczył pani z ośrodka. Na to chłopiec odpowiada, że jej nie znosił. Niania dopytuje dlaczego. Joey mówi ze złością: „bo przypominała mi ciebie!”. Ojciec jest zły i karze chłopcu przeprosić nianię. Ale ta zachowuje stoicki spokój i tłumaczy chłopca, że na pewno nie miał tego na myśli…

      Joey z radością wita się z matką, która zdążyła się jakoś pozbierać. Kobieta tłumaczy, że nie pojechała do niego z powodu migreny. Prowadzi go do nowego pokoju, ale kiedy chłopiec słyszy, że to niana go przygotowała, mówi, że woli ten stary. Zabiera pościel i przenosi się tam. Bill ma pretensje do żony, że ulega synowi, ale kobieta nie ma siły na kłótnie.

      Virginia wypytuje męża czy z synem jest już wszystko w porządku? Mąż zapewnia, że tak, przecież inaczej by go nie wypuszczono. Ale widzi, że syn wciąż jest wrogo nastawiony do niani. Musi zachowywać się wobec niej grzecznie, inaczej będzie karany.

      Bill idzie do pokoju syna. Pyta dlaczego chciał w nim zostać. Joey odpowiada, że tutaj może o siebie zadbać (bo jest tu zamek w drzwiach?). Pyta nagle ojca, jak długo niania z nimi zostanie. Ma już 10 lat, nie potrzebuje niani. Miał nadzieję, że po powrocie już jej nie będzie. Sam potrafi zrobić wszystko, pościelić łóżko, kąpać się, itd. Ojciec na to, że niania jest częścią rodziny. Kiedyś opiekowała się matką Joey’ego i jej siostry, Penelope po śmierci ich matki. Teraz znowu dba o jego matkę. Pomaga w prowadzeniu domu, gotuje. Jego matka nie mogłaby robić tego sama, po tym co się stało 2 temu nie jest w pełni zdrowa… W dodatku on często wyjeżdża, matka potrzebuje pomocy i towarzystwa niani.

      Joey mówi, że to rozumie, ale to on mógłby pomagać! I prosi ojca, żeby zwolnił nianię. Ojciec traci cierpliwość. Zapowiada synowi, że niania zostanie i nie będzie już nigdy wracał do tego tematu. Joey słucha ze spuszczoną głową.

      W czasie obiadu jest jeszcze gorzej. Joey odmawia jedzenia, nie chce nawet tknąć tortu, który kupiła dla niego niania. Ta oczywiście broni chłopca, potrzebuje kilku dni, żeby się przyzwyczaić. Mówi mu, że go rozumie i jest „po jego stronie”. „Nie, nie jesteś” odpowiada Joey. Wkurzony ojciec odsyła syna do jego pokoju. Chłopiec na odchodnym mówi ojcu, że cieszy się z jego jutrzejszego wyjazdu, ma nadzieję, że nie wróci! Virigina znowu zaczyna płakać. Mąż ją uspokaja, ale kobieta wybiega z pokoju.

      Wieczorem Joey idzie do pokoju matki. Pyta o klucz do łazienki. Matka dziwi się po co mu jest potrzebny. Chłopiec mówi, że chce się wykąpać i nie chce, żeby ONA, czyli niania weszła do łazienki. Matka nie rozumie o co chodzi, ale chłopiec jest stanowczy. Matka dzwoni po nianię i prosi ją, z dużym zażenowaniem, żeby nie wchodziła do łazienki w czasie kąpieli syna. Niania oczywiście potwierdza, ale chłopiec żąda, żeby przysięgła. Niania robi to bez zmrużenia okiem. Trzeba przyznać, że Joey jest naprawdę irytujący...
      • siostra_bronte "Niania" (2) 05.12.15, 17:33
        Po wyjściu syna Virginia prosi nianię, żeby wyszczotkowała jej włosy. Virginia, wciąż rozstrojona dopytuje nianię, że wszystko będzie dobrze, prawda? Ależ oczywiście, mówi niania. Przecież ona jest od tego, żeby tak było. Pocieszona Virginia z wdzięcznością chwyta jej rękę.

        A Joey przed snem zamyka swój pokój na klucz. Rankiem idzie do kuchni i sam robi sobie kanapkę. Przez okno pokoju widzi dziewczynkę na schodach przeciwpożarowych. Zaczyna z nią rozmawiać i częstuje kanapką. To Bobbie (Pamela Franklin, grała w „Trzecim sekrecie”), córka lekarza, mieszkającego piętro wyżej.

        Kiedy Bobbie widzi przez okno nianię w pokoju chłopca dziwi się, przecież nie jest już dzieckiem. Ale Joey mówi, że niania opiekuje się raczej jego matką. Wcześniej niania zajmowała się nim i jego siostrą Suzy. Aż Suzy ZGINĘŁA. Bobbie słucha zszokowana. Winą obarczono jego i dlatego został wysłany do poprawczaka. Bobbie dopytuje czy to zrobił. Chłopiec zaprzecza, oczywiście, że nie! Nagle zmienia temat i proponuje, że przyniesie głodnej dziewczynce coś do jedzenia.

        Joey idzie do pokoju ojca. Ten żegna się z nim przed wyjazdem i wychodzi. Joey zabiera resztki jedzenia z jego talerza. Wychodząc natyka się na nianę. Ta jest zadowolona, że wrócił mu apetyt. Ale Joey mówi, że nigdy go nie stracił. Po prostu nie jada rzeczy, które robi niania. Niania na to, że to przecież ona przygotowała śniadanie dla ojca. „Tak, ale jego byś NIE OTRUŁA” mówi z naciskiem Joey. Przez chwilę firmowy uśmiech znika z twarzy niani, ale kobieta szybko się otrząsa i odchodzi.

        Czy ten niesforny chłopiec ma jakąś obsesję, czy…?

        Niania przynosi śniadanie do pokoju Virginii. Kobieta wypytuje o syna. Niania uspokaja się, że jest lepiej, chłopiec zaczął jeść. Ale Virginia widzi, że coś jest nie tak i naciska nianię. Ta w końcu odpowiada, że Joey znowu (czyli to już się zdarzyło w przeszłości) oskarżył ją, że chce go otruć. Virginia jest załamana.

        A Joey i Bobbie, wciąż na schodach przeciwpożarowych dla kawału zrzucają doniczkę na ziemię, mocno wystraszając mleczarza, który akurat przywiózł mleko. Facet jest wściekły i wdaje się w kłótnię z nianią. Kobieta ostrzega go, żeby nie robił problemów, bo powiadomi jego szefa. Mleczarz odchodzi złorzecząc na małego chuligana.

        Joey i Bobbie idą do jej mieszkania. Dziewczynka jest pod wrażeniem, że niania stanęła w obronie chłopca, chyba nikogo się nie boi. Ale Joey odpowiada, że wie jak ją przestraszyć. Zabiera lalkę Bobbie i razem idą do jego mieszkania. Napuszczają wodę do wanny i wrzucają do niej lalkę, twarzą w dół. Potem Joey idzie do niani i mówi, że ktoś zostawił odkręcony kran w łazience. Niania idzie tam, a dwójka dzieci obserwuje ją z ukrycia. Kiedy niania pochyla się nad wanną i widzi lalkę jest przerażona. Z trudem powstrzymuje się przed krzykiem i wybiega z łazienki.

        Joey dostaje burę od matki. Tłumaczy się, że przecież to była tylko lalka, ale matka wie, że chodziło o coś więcej. Jak mógł zrobić coś tak okrutnego? Zapowiada, że powie o tym ojcu po jego powrocie, o akcji z mleczarzem też. Joey prosi, żeby tego nie robiła, ale matka jest nieugięta. Wtedy Joey posuwa się do szantażu. Zrobi coś strasznego! Ale Virginia mówi tylko, że jest śmieszny i prosi, żeby trzymał się teraz zdala od kłopotów.

        Virginia idzie do niani, żeby sprawdzić jak się czuje. Niania szykuje kolację. Mówi, że praca to najlepszy lek na stresy. Virginia dziękuję jej za te wszystkie starania. Niania odpowiada, że po to tu jest, żeby pomagać i troszczyć się o całą rodzinę.

        Później niania zachodzi do Virginii. Mówi jej, że przyłapała Joey’ego jak myszkował w jej szafce z lekami. Virginia obiecuje, że z nim porozmawia. Niania wyraża żal, że nie może jej pomóc bardziej w jej kłopotach. Ale Virginia mówi, że niania bardzo jej pomaga. Kobieta odpowiada skromnie, że robi co w jej mocy.

        Nadchodzi kolacja. Joey nie chce jeść, chociaż niania przygotowała jego ulubione potrawy. Strapiona Victoria pyta syna, dlaczego myszkował w lekach niani. Chłopiec odpowiada, że niania jest kłamczuchą. Matka jest oburzona. Ale niania zachowuje stoicki spokój i nie wychodzi ani na chwilę z roli perfekcyjnej niani: „To mi wcale nie przeszkadza”. Ale Victoria jest wkurzona. Karze chłopcu przeprosić nianię, ale ten odmawia. Odsyła go więc do pokoju. Na odchodnym Joey mówi do niej „nienawidzę cię!”.

        Po wyjściu chłopca Virginia jest na krawędzi płaczu. Niania namawia ją do zjedzenia kolacji, ale kobieta straciła apetyt. Niani zaczyna ją karmić, jak małe dziecko. Musi jeść, żeby mieć siłę…Początkowo Virginia się broni, ale potem poddaje się.

        Joey jest w swoim pokoju. Nagle przez okno wchodzi do niego Bobbie. Mówi mu, że jej ojciec jest u jego matki. Podobno to jakieś zatrucie. Bobbie pyta czy to jego sprawka. Joey zaprzecza. Chwilę potem do pokoju wchodzi doktor razem z nianią, a Bobbie ucieka.

        Doktor ma zabrać matkę do szpitala. Pyta wprost Joey’ego co to było. Chłopiec odpowiada, że nie ma pojęcia. Niech zapyta nianię, przecież to ona przygotowała kolację. W tym momencie niania robi porządek z jego łóżkiem i pod poduszką znajduje jakąś butelkę. Doktor bierze ją do ręki i rozpoznaje lek. Pyta chłopca co ma do powiedzenia. Ale Joey nic nie mówi. Doktor zapowiada, że później się z nim rozmówi, a teraz jedzie z matką do szpitala.

        Chłopiec krzyczy, że nie zostanie z nianią sam w domu. Doktor uważa to za jakąś fanaberię, ale Joey upiera się, że ucieknie. Doktor prosi więc nianię, żeby kogoś ściągnęła na noc. Jedyną dostępną osobą jest Pen (od Penelope), ciotka chłopca. Niania dzwoni do niej, a kobieta ma wkrótce przyjechać...
        • siostra_bronte "Niania" (3) 05.12.15, 17:46
          Joey zostaje sam, ale wkrótce przez okno znowu przychodzi Bobbie. Nie rozumie dlaczego Joey chciał otruć matkę. Ale chłopiec zaprzecza, to nie on! Ale przecież znaleziono butelkę z lekiem pod jego łóżkiem, co na to powie? Chłopiec broni się, że to sprawka niani. To ona podrzuciła butelkę! Dodaje z wyrzutem: „Twój ojciec jest taki sam jak inni. Oni mi NIE WIERZĄ”. Bobbie potwierdza, że tak, oni tego nie robią. ONI, czyli dorośli… Ale w końcu dziewczynka mówi, że chyba też mu nie wierzy i wraca do siebie.

          Tymczasem przyjeżdża ciotka Pen. Jest niezadowolona, ale nie ma wyjścia. Dziwi się, że niania nie mogła sobie poradzić sama z chłopcem, ale ta twierdzi, że teraz nikt już tego nie potrafi. Chłopiec wita się z ciotką. Ta nawet żartuje, że ma taką niewinną minkę, a przecież próbował otruć matkę. Ale Joey kolejny raz zaprzecza.

          Kiedy niania zapowiada, że zaniesie jej bagaż do pokoju, Pen prosi o położenie jej środków nasennych przy łóżku. Joey przy okazji pyta ciotkę czy mógłby spać razem z nią. Ciotka odpowiada, że absolutnie nie, co za pomysł! Chłopiec dopytuje, a co by się stało gdyby umarła we śnie. Słyszał od matki, że choruje na serce i że może umrzeć w każdej chwili. Ciotka na to, że owszem, ale tylko przy dużym stresie lub wysiłku, a tego nie planuje. Widać, że ma dystans do swojej choroby. Prosi chłopca, żeby nie sprawiał jej kłopotów. Joey to obiecuje.

          (Przy okazji, ciotka odwiedziła rodzinę już wcześniej. Widać, że mimo choroby jest bardziej samodzielna i silna psychicznie niż Virginia. Doszło nawet do rozmowy, w której Pen krytykowała siostrę za zbyt duże uzależnienie od niani.)

          Joey proponuje ciotce grę w warcaby. Niania proponuje coś do picia, może czekoladę? W tej chwili chłopiec ze złością wysypuje pionki gry i wymownie patrzy na nianę. Ta zapowiada, że zrobi to w jednym kubku, więc nie będzie musiał się MARTWIĆ. Ciotka nie rozumie o co chodzi, ale niania mówi, że to coś między nią a Joey’em.

          Po zakończonej grze niania przychodzi do pokoju i mówi chłopcu, że czas na kąpiel. A Joey wymusza na niej, żeby przysięgła , że nie wejdzie do łazienki. Ciotka przysłuchuje się temu zdumiona. Co za nonsens! Kiedy chłopiec wychodzi mówi niani, że to musi być dla niej upokarzające. Ale niania z uśmiechem odpowiada, że to jej nie przeszkadza. Przecież to mały chłopiec…

          Pen zasypia na kanapie w salonie. Nagle ktoś ją szarpie za ramiona. To Joey, cały mokry. Krzyczy, że ONA chciała go utopić! Weszła do łazienki i wepchnęła jego głowę pod wodę! Pen nie wierzy własnym uszom. Wymierza chłopcu siarczysty policzek. Po chwili reflektuje się, ale jest za późno. Chłopiec wybiega, a Pen nagle łapie się za serce. Zaczyna ciężko dyszeć. Woła nianię. Kobieta przychodzi. Pen prosi o wyjęcie leku z jej torebki. Niania wyjmuje butelkę i podtyka jej pod nos. Po chwili Pen zaczyna normalnie oddychać. Z trudem pyta nianię czy słyszała co mówił Joey? Niania potwierdza ze zbolała miną. „Co mam robić?” pyta. Pen mówi tylko: „biedna niania”…

          Tymczasem Joey, w samym ręczniku idzie na górę do Bobbie. Wchodzi przez okno. Dziewczynka jest zdziwiona co się stało. Joey mówi więc, że niania próbowała go zabić. Bobbie nie chce mu wierzyć. Ale Joey przysięga, że tak było. Zresztą próbowała już to kiedyś zrobić, po tym jak ...ZABIŁA jego siostrę, Suzy. Zabiła w pewnym sensie, ale jednak. Bobbie jest w szoku. Wymusza na chłopcu, żeby opowiedział dokładnie co się wtedy stało.

          Joey mówi więc jak to było. Pewnego dnia, 2 lata temu jego rodzice gdzieś wyszli. Niania miała się zajmować nim i Suzy przez całe popołudnie. Ale Joey widział jak niania wyszła, nawet się nie żegnając. Chłopiec wrócił do zabawy pociągiem taty. Suzy męczyła go, żeby się z nią pobawił, ale ją odesłał, żeby bawiła się lalkami. Suzy wpadła na pomysł, żeby wykąpać swoją lalkę….

          Poszła do łazienki i posadziła lalkę na krawędzi wanny. Ale lalka wpadła do pustej wanny. Mała Suzy próbowała jej dosięgnąć, bez skutku. Podstawiła więc taboret pod wannę i weszła na jej krawędź. Niestety, poślizgnęła się i wpadła do środka. Nie widzimy tego dokładnie, bo wannę przysłania zasłona. (Tej sceny nie widział Joey, to obiektywny przebieg wydarzenia).

          Tymczasem do domu wraca niania. Wygląda na podłamaną, wyciera nos chusteczką. Coś musiało się stać…Idzie łazienki, odsuwa tylko trochę zasłonkę i odkręca wodę. Idzie potem do Joey’a i zapowiada, że czas na kąpiel. Pyta o Suzy. Chłopiec mówi, że słyszał ją ostatnio w łazience. Niania idzie tam. Odsuwa zasłonkę i zastyga. „Utopiła ją” mówi chłopiec do Bobbie. Choć wiemy, że to był wypadek.

          Joey powiedział o wszystkim. Ale niania przedstawiła swoją wersję: dzieci bawiły się razem statkami w wannie i Joey popchnął małą Suzy. Uwierzono niani, a nie jemu.

          Tutaj scena śmierci, zwróćcie uwagę jak znakomicie nakręcona:

          www.youtube.com/watch?v=zjU-LpIAMic

          Potem chłopiec opowiada, że chciał zadzwonić do kogoś, ale niania mu przeszkodziła. „Czas na kąpiel. Dzisiaj możecie wykąpać się razem” mówi swoim słodkim głosem niania. Ale chłopiec wyrywa się i ucieka (nie wiadomo jak się ukrył przed nianią).

          Bobbie słucha tego z powątpiewaniem, to już są jakieś fantazje. Ale Joey potwierdza, że tak było. Potem nie chciał jeść niczego co robiła niania, nie spał też po nocach, żeby nie wślizgnęła się do jego pokoju. Dlatego chłopca wysłano do ośrodka. Kiedyś przeczytał w notatkach lekarza, że to wszystko efekt „poczucia winy z powodu przypadkowego zabicia siostry”. A Joey bał się, że niania go zabije. Cieszył się z pobytu w ośrodku, tam był bezpieczny.

          Rozmowę przerywa ojciec Bobbie. Odstawia chłopca do domu. Uspokaja, że Virginia wyjdzie ze szpitala za kilka dni. Po jego wyjściu ciotka nalega, żeby Joey przeprosił za to całe zamieszanie. Ale chłopiec nie ma zamiaru tego robić i idzie do swojego pokoju. Tam zamyka drzwi na klucz, tarasuje je komodą. Przywiązuje sznur (na którym niby się powiesił) do drzwi i łóżka, tak, że obudzi się, jeżeli ktoś będzie chciał wejść…
          • siostra_bronte "Niania" (4) 05.12.15, 18:01
            Tymczasem Pen idzie spać. Niania szykuje jej łóżko. Pen jest jej wdzięczna za pomoc, bez niej już by nie żyła. Martwi się też, że będzie musiała opowiedzieć Billiemu, jakiego „potwora” wychował…Kiedy niania próbuje pomóc Pen przy zdjęciu sukienki, ta gwałtownie protestuje. Niania nalega, że chce pomóc, ale Pen odpowiada ostro: „nie jestem taka jak siostra”. Niania bez zmrużenia okiem wychodzi.

            W nocy Pen budzi się, serce gwałtownie łomocze (słyszymy to, świetny efekt). Kobieta wstaje, z trudem robi parę kroków. Na szczęście dochodzi do siebie. Idzie do kuchni, żeby czegoś się napić. Ale widz jak obok…niania czatuje przy drzwiach Joey’ego z poduszką w ręku. Zaskoczona pyta nianię co robi.Ta, lekko speszona mówi, że chciała zanieść chłopcu dodatkową poduszkę…

            Pen prosi ją, żeby tego nie robiła. Niech chłopak śpi spokojnie, jest przynajmniej spokój. Szykuje sobie herbatę, ale niania mówi, że jej przyniesie. Powinna wracać do łóżka. Pen wychodzi z kuchni, ale po chwili wraca. „Przecież nie lubisz poduszek…Kiedy byłyśmy małe, to mówiłaś, że dzieci nie powinny używać poduszek, bo to niebezpieczne…Mogą się udusić we śnie” mówi Pen. Niania słucha tego z spokojem. Przecież Joey nie jest już małym dzieckiem!

            Ale Pen jakby zaczęła coś rozumieć….Pyta nianię co się stało w łazience tego wieczora. Niania odpowiada, że nie wie o co jej chodzi. Pen powtarza pytanie, bez skutku. Niania prosi ją, żeby poszła do łóżka, a sama kręci się przy robieniu herbaty. Niezmącona grzeczność niani doprowadza Pen do szału. „Co się stało w łazience?!!” krzyczy na cały głos.

            Niania wciąż gra swoją rolę. Pen nie czuje się dobrze, powinna iść do łóżka. Ale Pen mówi dalej: „Miałaś nie wchodzić do łazienki. Dlaczego to zrobiłaś?”. Niania zaprzecza, że tam była. Ale Pen już jej nie wierzy: „To wszystko kłamstwa…Otrułaś Virginię…To nie był Joey”. Potem patrzy na poduszkę, leżącą na stole i prosi, żeby niania ją oddała. Ale ta nie ma zamiaru. Zaczynają się szarpać.

            Pen nagle słabnie. Upada na ziemię. To znowu serce. Pen doczołguje się z wysiłkiem do swojego pokoju. Niania spokojnie to obserwuje. Pen chce sięgnąć po lek, ale nie daje już rady. Niania kładzie ją na łóżko. Pen już ledwo żyje. Niania z fałszywą troską wyciera jej twarz mokrym ręcznikiem. Opowiada, że Joey chce się jej pozbyć. A co by się wtedy stało z panią Virginią? Prosiła Joey’go, żeby przestał opowiadać o niej te wszystkie bzdury, ale chłopiec nie chciał. I w końcu ktoś by uwierzył w te jego opowieści. I co by się z nią wtedy stało?

            Niania opowiada dalej. To był najgorszy dzień w jej życiu. 2 lata temu…Dostała telefon od jakiegoś lekarza. Musiała pojechać pod nieznany adres, inaczej rozmówca groził jej policją. Niania musiała wyjść i zostawić dzieci. Przyjechała do nędznego domu w jakiejś zakazanej dzielnicy.

            A tam lekarz prowadzi ją do martwej kobiety, leżącej na łóżku. Okazuje się, że to córka niani, z którą nie utrzymywała żadnych kontaktów. Lekarz informuje ją, że to efekt nielegalnej aborcji. Wstrząśnięta niania pyta, dlaczego nie zawiadomiono jej wcześniej, ale lekarz mówi, że kobieta tego nie chciała. Dopiero, kiedy było wiadomo, że umrze. Przy okazji lekarz obwinia ją o to, że porzuciła córkę, żeby wychowywać cudze dzieci (ale nie wiemy jakie były motywy niani). Podłamana niania wraca z domu.

            Mówi Joey’emu, że czas na kąpiel. Idzie, wciąż trochę skołowana do łazienki i odkręca kran. Idzie do swojego pokoju. Potem szuka Suzy. Idzie znowu do łazienki. Odsłania zasłonkę. (Tym razem kamera jest ustawiona inaczej, za kotarą). Widzimy zwłoki Suzy i lalkę w wodzie. I chyba pod wpływem szoku niania wyobraża sobie, że wchodzi do łazienki jeszcze raz, a w wannie siedzi uśmiechnięta Suzy. Niania rozmawia z nią wesoło i myje ją. Ale po chwili wraca do rzeczywistości i widzi znowu zwłoki…

            (Przy okazji, w czasie swojej opowieści Joey powiedział Bobbie, że niania kompletnie "zbzikowała", bo mówiła do Suzy i myła ją, jakby wciąż żyła.)

            Tutaj ta świetna scena, śmierć Suzy z opowieści niani:

            www.youtube.com/watch?v=32CLGVLC0rU

            Tymczasem Pen leży na łóżku ciężko oddychając i pewnie nawet nie słyszy co mówi niania. A ta monologuje dalej:„Nie mogłam pozwolić, żeby Joey wszystko rozgadał. Co by się stało z innymi nianiami? Wcale nie myślę o sobie…Ta praca wymaga zaufania. Rodzice muszą nam ufać”.

            Niania pochyla się nad Pen. Ma szeroko otwarte oczy, ale już nie żyje. Niania przykrywa ją pościelą. Zabiera poduszkę, którą miała ze sobą i idzie do łazienki. Napuszcza wodę do wanny…

            Potem idzie do pokoju chłopca. Kiedy drzwi się otwierają, Joey się budzi. Niania wchodzi, ale potyka się o pułapkę, czyli sznur. Pada jak długa na ziemię, ale w ostatniej chwili łapie za nogi Joey’ego, który chce uciec przez okno. Chłopiec upada ogłuszony. Niania bierze go na ręce, zanosi do łazienki i wsadza do wanny, twarzą do dołu. Przyciska jego głowę pod wodą. Ale po chwili widzi nagle śmiejącą się Suzy i w przebłysku świadomości wyciąga szybko chłopca. Przerażona pyta czy wszystko w porządku. Joey ucieka. A niania, wiedząc, że to już koniec płacze na podłodze łazienki. Potem idzie do pokoju i zabiera zdjęcia dzieci.

            Ostatnie sceny. W szpitalu doktor-sąsiad opowiada Victorii co się stało. Pewnie Joey uciekł właśnie do niego. Mówi, że nie wie co się stanie z nianią, na pewno jest chora, i to może mieć wpływ na wyrok. Potem do pokoju wchodzi Joey. Próbuje się tłumaczyć, ale matka wszystko już wie. Chłopiec obiecuje, że teraz on będzie się nią opiekował, nawet nauczy się gotować…Koniec.

            Znakomity film!! Świetna historia oparta na pojedynku Joey-niania. Przez pewien czas chłopiec budzi irytację, bo jest naprawdę nieznośny, ale potem już się domyślamy, że niania ma coś na sumieniu. Także dlatego, że Bette Davis nie zagrałaby ot, zwykłej gosposi :)

            Ciekawy jest ten wątek, że dorośli nie wierzą Joey’emu. Traktują go z góry, wszystko uważają za fantazje. Jak bardzo musiał się czuć bezradny!

            Świetny jest klimat tej historii. Naprawdę ogląda się ją z dreszczem emocji od początku do końca. Są tu sceny, niby niewinne, które budzą niepokój. Np. kiedy niania czesze Victorię, albo karmi ją. Jakby powrót do dzieciństwa, kiedy Victoria była całkowicie zależna od nadopiekuńczej niani (czy w ten sposób niania „odbijała” sobie porzucenie córki?).

            No i scena śmierci Suzy, naprawdę mrożąca krew w żyłach i znakomicie sfilmowana. Pokazana w dwóch wersjach: chłopca i niani.

            I znowu, jak przy poprzednich tytułach, które opisywałam, można się tylko zachwycać czarno-białymi, eleganckimi zdjęciami. Wszystko jest tu przemyślane, każdy szczegół i zbliżenie twarzy.

            Aktorsko oczywiście króluje Bette Davis. Gra bardzo powściągliwie i tylko czasem zrzuca na chwilę maskę sympatycznej niani. Wrażenie zrobił na mnie też jej głos, dodatkowo budzący lęk. Niania nie budzi sympatii aż do końca. Chociaż gdy dowiadujemy się o jej córce, to jej portret staje się bardziej skomplikowany. Są jakieś przyczyny, które doprowadziły nianię do tego wszystkiego…

            Dzieciaki w filmie też wypadły świetnie, łącznie z uroczą Suzy. Także drugi plan, rodzice i Pen dobre się spisali. Brawo!

            To już trzeci rewelacyjny, brytyjski thriller z dziećmi w roli głównej, z lat 60-tych. Jak oni to robili??

            Jeszcze video z fragmentami filmu:

            www.youtube.com/watch?v=PAZWjroqweg

            • grek.grek Re: "Niania" (4) 06.12.15, 13:32
              dzięki, Siostro :]

              idealna niespodzianka na Mikołaja :]
              kawał doskonałej roboty wykonałaś, czyta się znakomicie, no i jak zawsze w pełni udało Ci się oddać dramaturgię i wszelkie niuanse filmu. klasa ! świetne :]

              czarno-biały, nieodmiennie +5 do uroku [filmu] :]

              podziwiam autorów scenariusza, za umiejętne stopniowanie ww. dramaturgii. i za doskonałą kompozycję całości. Nie ma łatwych rozwiązań. Niby od samego początku da się wyczuć, że Niania ma coś na sumieniu, i że ta jej - jak świetnie określiłaś - "poza perfekcyjnej niani" musi mieć drugie dno. A jak już sie okazuje, co nim jest, to pod tym dnem jest jeszcze jedno.

              Nie dośc, że śmierć dziecka nastapiła w wyniku przypadku, to jeszcze ten przypadek sam w sobie rzuca całkiem inne światło na, prawdziwą czy domniemaną, winę niani. Owszem, zostawiła dzieci same, ale powód był ważny. No i mocno przeżyła tę śmierć.

              Kiedy próbuje zabić chłopca, racjonalizuje to, i już widać że lekko odleciała, ale racjonalizacja ta nie irytuje, nie przeraża, może nawet porusza ? Widac bowiem człowieka, który próbuje sobie na wszelkie sposoby poradzić z wyrzutami sumienia, tyle że one ją przerastają wywołały w niej ewidentne psychiczne aberrracje, i potrzebne jej jest leczenie. Jak każda wariatka [jednak wariatka, nie da się ukryć] z prawdziwego zdarzenia, świetnie się maskuje, to trzeba przyznać. Ale... maskuje się tak, bo wie że musi, czy maskuje się, bo naprawdę wierzy że "ta praca wymaga zaufania" i "co by się stało z innymi nianiami [gdyby ujawniono jej przypadek]" ? wg mnie, to bardzo ciekawa kwestia.

              kapitalne są te sceny smierci dziewczynki. a dodatkowo to, że długo nie ma żadnej okazji, by się przekonac, czy histerie Joeya są wytworem jego fantazji czy jednak jest coś na rzeczy. Powoli odkrywane są kolejne fakty, choćby samo to, ze chłopiec był w ośrodku wychowawczym z powodu rzekomego udziału w śmierci swojej siostry. Ale jak to działa na nastrój filmu :] - chłopiec traktuje Nianię jak Hannibala Lectera, a to podsyca ciekawość : o co chodzi ? co tam się stało ? dlaczego ?

              Dodatkowo, sytuację komplikuje choroba matki, wyraźnie niedomagającej nerwowo i zależnej od Niani, niczym dziecko od rodzica. Ojca nie ma, albo zachowuje się dość obcesowo wobec syna. W ten sposób Joey zostaje sam na sam z Nianią. wg mnie, jest to w znacznym stopniu film o tym, jak rodzice abdykują ze swojej podstawowej funkcji wychowawczej i traktują dziecko bez choćby kurtuazji. ofk, gdyby zechcieli go wysłuchać, może zastawić jakąś pułapkę, w jakiś tajny sposób przestestować Nianię, na okolicznośc zarzutów Joeya : nie mielibyśmy filmu :]

              ciekawe jest to, o czym mówisz, Siostro - chłopcu nikt nie wierzy, nawet koleżanka rówieśnica To fatalne położenie. Nie dośc, ze jego życie jest zagrożone, to jeszcze przeżywa ewidentne rozczarowanie otoczeniem i poczucie bezsilności, niemożności przekonania innych do swojego zdania. Zwłaszcza że jego kolejne manifestacje nieufności wobec Niani, tylko pogłębiają jego niewiarygodnośc w oczach najbliżzszych. A nawet rówiesniczki.

              czy dziecko moze wymyślić winę innej osoby ? czy dziecko może kłamać ? A może tylko zmyśla ? Ponosi je imaginacja, rozbudowana mocno w wieku dorastania. Wydaje mu się ? czy to jest to samo, co kłamstwo, czy jednak trzeba inaczej traktować te okoliczności ?

              Tutaj Joey'owi trudno nie wierzyć, sam tytuł oraz kryminalny, dreszczykowaty, charakter intrygi, sugeruje że jednak Niania będzie na cenzurowanym :] Lecz to że prawie-wiadomo, wcale nie oznacza, że rozwiązanie jest jakieś banalne, ze mamy do czynienia z psychopatką z urodzenia, której się klepki poprzestawiały. Nic z tych rzeczy. To złożony charakter, z pewnością kobieta dobra i oddana swojej pracy, która w życiu wiele przeszła [wątek jej własnej córki, sugeruje że przeżyła traumę, może to ona odrzuciła ją, a może odwrotnie ? Tak czy owak, straciła w jakiś sposób swoją córkę]. I teraz nagle uderzają ją DWIE śmierci naraz. To cios, który cięzko ustać. Coś się może od tego zachwiać w środku.

              jej próba zabicia chłopca, jest niemal, tak to odczytałem, bezwiedna. Wie, ze musi, aby ratować jedyne co jej w życiu zostało - swoją reputację niani, swoją przynależnośc do tej rodziny, związek z Virginią, matką chłopca, którą możliwe że traktuje jak swoją córkę [czy tak własnie jest ?], w ogóle - ma dom, ma zawód, ma pracę, nic więcej nie ma. Joey ma pecha, bo świadomie lub nie - chce jej odebrać resztkę sensu.

              Żadnych łatwych rozwiązań. Doskonały scenariusz ! świetnie napisane motywacje głównej bohaterki i wyobcowanie napiętnowanego niesłusznie chłopca.

              W gruncie rzeczy... oni są w tej samej sytuacji. Są jednakowo, choć na rózne sposoby, samotni i wyjęci z kontekstu życia wokół nich.

              No i finał, zostawiający widza z myślą, że może wszystko się ułoży, a niania wyląduje raczej w zakładzie psychiatrycznym, z którego wyjdzie, kiedy ją podleczą, kiedy przepracuje swoje wstrząsy. Zresztą, moment finałowy, kiedy chłopiec jej ucieka, a ona zostaje sama na podłodze i już wie, ze to koniec - poruszający.

              cóż, wspaniała opowieść, Siostro. Najlepszy prezent na 6 grudnia jaki można sobie wyobrazić :] dzięki wielkie, jestem jak zawsze pod wrażeniem !
              • siostra_bronte Re: "Niania" (4) 06.12.15, 15:39
                Dzięki, Greku! Faktycznie jakoś tak wyszło na Mikołaja :)

                Podpisuję się pod wszystkimi uwagami. Masz absolutną rację, tutaj nie ma łatwych rozwiązań. I jak w poprzednich filmach, które opisywałam, każda postać jest traktowana z szacunkiem, bez łatwego osądzania.

                Oczywiście, niania powinna była przyznać się do wszystkiego. W końcu to był wypadek. Wypadki się zdarzają. Ale wiedziała, że potem nigdy już nie znajdzie pracy jako niania. A w jej wieku szanse na inną pracę były zerowe.

                No i to o czym napisałeś, straciłaby swoją rodzinę jaką była dla niej Virginia, Bill i jej syn. Czyli straciłaby potem wszystko co miała. Jest taka scena kiedy Pen rozmawia z siostrą o niani. Zastanawia się dlaczego nie wyszła za mąż. Virginia odpowiada, że to oczywiste, poświęciła się dla nich po śmierci matki.

                Niania liczyła na to, że w końcu Joey da sobie spokój, zapomni i jakoś wszystko wróci do normy...

                Jakkolwiek nie można rozgrzeszyć niani za to, że ukryła prawdę o wypadku, to można ją jakoś zrozumieć, mimo wszystko.

                I masz rację jej zachowania na końcu, z próbą zabicia Joey'go, no i wcześniej z pośrednim zabiciem Pen, nie były już racjonalne. Niania straciła zdrowy rozsądek. Bo co byłoby później? Jak wytłumaczyłaby śmierć Joey'go?

                Ciekawe jest też to, że Joey nie jest bynajmniej słodkim chłopcem. Takie zachowania jak udawanie powieszenia, czy zrzucanie doniczki na mleczarza bynajmniej mu nie pomagały zyskać aprobaty otoczenia. Ale trudno się dziwić jego frustracji, po tym co przeżył!

                Naprawdę znakomity, poruszający film! Także dlatego, że opowiada o ludziach przedstawionych w bardzo wiarygodny sposób, ze wszystkim co jest w nich i dobre, i złe.

                Jeszcze raz dzięki!

                • grek.grek Re: "Niania" (4) 06.12.15, 16:52
                  cała przyjemnośc po stronie obdarowanego, czyli mojej, Siostro :]

                  w każdej postaci jest człowiek z krwi i kości, a nie symbol czy papierowa teza do udowodnienia - zgadzam się z Tobą w pełni.

                  właśnie.
                  poza tym, społeczeństwo lubi wydawać szybkie wyroki bez zagłębiania się w szczegóły. Niewazne, czy ktoś ukradł zegarek, czy jemu ukradli, wiadomo że jest zamieszany w kradzież zegarka ;]

                  był kiedyś thriler oparty na wątku gosposi, która przywiązała się do swojej rodziny tak bardzo, ze gotowa była na wszystko, by ten stan rzeczy utrzymac.
                  ofk, był to film znacznie mniej udany niż "Niania", raczej skupiony na prostych zagraniach i przewidywalnych reakcjach. tak tylko wspominam, przyznam, że tytułu nie pamiętam. Porównania ofk nie ma żadnego, szalona róznica poziomów.

                  otóż to.
                  Niania nie jest bohaterem pozytywnym, ale można ją zrozumieć.
                  a to własnie jest najcenniejsze, co widz może dać tzw. szwarcharakterowi, a nawet nie tylko jemu, lecz każdemu bohaterowi filmowemu. Zrozumienie. nieważne, czy ocena jego postępowania jest pozytywna czy negatywna. Ocena swoją drogą, a zrozumienie motywów swoją. Te filmy, ktore opowiadasz tak wspaniale, dają taką możliwość, tworzą postaci które domagają się zrozumienia, złożone, a także na swój sposób eleganckie w tym, co robią, nawet jesli robią same złe rzeczy.

                  yes, w pewnym momencie upartośc Joeya osiąga efekty, Niania przestaje kontrolowac sytuację. Świetnie to jest rozegrane, ten trik z lalką w wannie, który niezbicie dowodzi, że jest coś bardzo niepokojącego, o czym wiedzą tylko Niania i Joey; no i te sceny smierci siostry Joeye, rozegrane z dwóch punktów widzenia, co podkreśliłaś. Klasa. reżyserska, scenopisarska.

                  to prawda.
                  chłopak jest urwisem, to zmniejsza jego wiarygodnośc w oczach otoczenia.
                  Niania jest starsza, miła i opanowana. Joey jest rozrabiaką :] i lubi stroić fochy, ma humory.
                  komu uwierzyłby przeciętny człowiek ? Joey pracuje na swój handicap, ale ten handicap potęguje także jego wiek. Dziecko jest tutaj postacią wielokrotnie skrzywdzoną ze względu na uwarunkowania charakterystyczne dla swojego wieku. Joey jest żywy i psoci, więc zostaje oskarzony o śmierć siostry, musi zmagać się z tym piętnem i faktem, że jest niewinny, a nie może tego dowieść, bo nikt by mu nie uwierzył. Nie ma też dowodów. Wszystko zasadza się na konfrontacji wiarygodności obu postaci dla otoczenia. Jak ojciec ma wierzyć Joey'owi jesli syn mówi mu "Dobrze by było, jakbyś nie wrócił nigdy do domu !", albo matka kiedy mówi do niej, że jej "nienawidzi" ? Joey sobie nie pomaga, taką własnie serią drobnych, ale składających się na pokaźną całośc, incydentów.

                  to ja dziękuję, Siostro :]
                  swietny prezent !
          • barbasia1 Re: "Układ zamknięty" (2009) TVP 1 20:25 06.12.15, 14:57
            Temat układów na szczytach władz, nadużycia władzy i niszczenia przedsiębiorców, nieuczciwego przywłaszczania pieniędzy jest bardzo interesujący i stale aktualny, jak pokazują różne programy interwencyjne, niestety w tym filmie przeszkadzała mi toporna, uproszczona wizja świata i nachalne lansowanie tezy, że to ludzie dawnego systemu ( w dodatku antypatyczni myśliwi i ateiści) są winni wszelkiego zła i to oni usiłują zniszczyć tych prawych, uczciwych, wierzących (sic!) polskich przedsiębiorców.
            Nadużycia zawsze były, żadna władza nie była od nich wolna.
            • grek.grek Re: "Układ zamknięty" (2009) TVP 1 20:25 06.12.15, 16:32
              niestety, czeka nas jeszcze parę lat doganiania czołówki.
              jak film o papieżu, to musowo ckliwy i patetyczny do bólu.
              jak film o bohaterze wojennym, to na bank będzie z poziomu klęcznika kręcony.
              dobre kino gatunkowe, bez politycznej tezy, to rzadkośc w polskich warunkach.
              niestety, także kino rozliczeniowe tak wygląda, nonstop w kinie kapujemy na Żydów,
              wykazujemy się antysemityzmem, albo wyskakujemy z okna z powodu grzechów
              młodości w czasach stalinizmu.
          • pepsic Re: "Układ zamknięty" (2009) TVP 1 20:25 06.12.15, 15:42
            Za pierwszym razem miałam podobne wrażenia. Po drugim stwierdzam, że to prawdziwy majstersztyk. Smutne, że taki film nie otrzymał żadnej nagrody ze strony środowiska. Co ciekawe, odwrotne odczucia miałam przy "Idzie", której powtórka nie wywołała we mnie większego wrażenia, być może z racji antypolskiego wydźwięku, który zwłaszcza za drugi razem bije po oczach.