Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2016 - 1 (vol. 63)

01.01.16, 01:25
ha! Mam Was :) Udało się może nie tuż po północy, ale już w Nowym Roku!

W związku z tym życzę Wam wszystkiego, co najlepsze, o czym sobie marzycie, ale przede wszystkim zdrowia i spokoju!
I oczywiście mnóstwa całego ciekawych filmów, żebyśmy mieli o czym tu pisać ;)
Obserwuj wątek
      • grek.grek Re: "Dzień świra" 01.01.16, 12:29
        dzięki za zapowiedź, Siostro :]

        fakt, nie omawialiśmy jak dotąd.

        oglądałem, nie wiem ile razy, ale bardzo często. Miałem kiedyś nagrany na video i tłukłem przy byle okazji. Ot, wychodzę gdzieś, ubieram się i inne aktywności poboczne uskuteczniam, a "przygrywa"mi "Dzień Świra" :] Bo to taki film, że można oglądać zaczynając w dowolnym momencie, jest raczej zbiorem scenek niż całością w której coś z czegoś wynika. Jeden wielki monolog, dziennik codzienności.

        wiesz, najpierw w ucho wpada melodia tych monologów, te wszystkie teksty, one-linery, których jest tutaj cała kopalnia, a bohater wydaje się nerwowym faciem od rzucania, nierzadko łaciną, w kogo popadnie i w co utrafi.

        dzisiaj postrzegam to inaczej niż dawno temu. to cholernie smutny film o cholernie smutnym facecie. cała ta komediowo-tekstowa fasada kryje jakąs wyjątkowo niemiłą refleksję o życiu, o codzienności, o ludziach, a przede wszystkim o człowieku, który w tym wszystkim kompletnie się zatraca i nie ma żadnej siły, która zachowałaby w nim to, co najlepsze, a zdusiła wszelkie frustracje, złości i agresję.

        mam nadzieję, że Cię nie zniechęcam tymi wywodami !

        w istocie, łatwo się tutaj uśmiechnąć, bo miotający się, wkurzony Adaś bywa naprawdę błyskotliwy w swoich komentarzach, a w wytykaniu wad i błędów innych ludzi - bardzo precyzyjny, a cała zasługa idzie na konto Marka Kondrata, który jest po prostu rewelacyjny. sposób w jaki podaje te teksty, jak je intepretuje - coś fenomenalnego, jedna z najlepszych ról w polskim kinie.

        drugi plan gra swietnie, na czele z Andrzejem Grabowskim.

        wątek miłości ojcowskiej - może to jest to dobro w Adasiu, którego nic nie złamie, a świat jest dla niego tak nieznośny, bo przede wszystkim boi się o swoje dziecko, które weń wkracza ?

        tak czy owak - kanon :]

        udanej projekcji, Siostro !
        jestem niezwykle ciekaw Twojej recenzji :]
        • siostra_bronte Re: "Dzień świra" 01.01.16, 14:41
          Wcale mnie nie zniechęciłeś, wręcz przeciwnie!

          Widziałam fragmenty nie raz i jestem pewna, że bardzo mi się spodoba. Coś czuję, że w dużej części będę mogła identyfikować się z bohaterem :)
            • grek.grek Re: "Dzień świra" 01.01.16, 15:45
              jutro odpiszę na wszystko, widziałem - świetne wpisy !

              a póki co, wiesz, Barbasiu - te moje "Czechy" to projekt na wiele lat naprzód, nic oczywistego, a nawet jakby za iks lat cośtam się zdarzyło, to forum nigdy nie opuszczę, pisać można z każdego miejsca na świecie :]

              dlatego, stay cool :] nic się nie zmienia i prędko się nie zmieni, o ile zmieni się w ogole, przynajmniej jak chodzi o mnie :] Na pewno sama sytuacja polityczna mnie stąd nie wygoni, hehe.
              • barbasia1 OT 03.01.16, 14:14
                grek.grek napisał:

                > a póki co, wiesz, Barbasiu - te moje "Czechy" to projekt na wiele lat naprzód,
                > nic oczywistego, a nawet jakby za iks lat cośtam się zdarzyło;

                Greku, masz jedno życie, jesteś wolnym człowiekiem, szukaj swego miejsca na świecie, rób wszystko, żeby było Ci dobrze, żebyś był szczęśliwy.
          • grek.grek Re: "Dzień świra" 01.01.16, 15:40
            cieszę się, Siostro :]

            PS : śnieg spadł, i to całkiem sporo.
            pierwsze odśnieżanie przede mną, chodnik już czeka ;]
            ale najpierw dokument o Maradonie, a potem "familiada" ;] i, jak już wespół w zespół udalo się nam zapowiedzieć, świetny wieczór filmowy.

            trzymajcie się ciepło, Czcigodni :]
            I obyście nie musieli odśnieżać ;]
            • barbasia1 Re: "Dzień świra" 02.01.16, 16:42
              grek.grek napisał:

              > PS : śnieg spadł, i to całkiem sporo.

              U nas dopiero dziś rano pojawił się pierwszy śnieg, musiało w nocy prószyć, ale malutko, jakby pudrem posypał jakiś skąpy cukiernik. ;)


              > trzymajcie się ciepło, Czcigodni :]

              - (minus) 12 stopni było u nas dziś rano! Po chleb musiałam się wybrać na miasto.
              Trzymaj się ciepło, Greku!

              > I obyście nie musieli odśnieżać ;]

              Hehehe! :))
              Kto ma posiadłość , ten musi odśnieżać! Jakaś sprawiedliwość musi być na tym świecie. ;))
              • grek.grek Re: "Dzień świra" 02.01.16, 17:05
                ładne porównanie, Barbasiu :]

                ja juz dwa razy szalałem ze szczotką na chodniku.
                szczotką, bo za mało jest tego śniegu by używać odśnieżacza.
                wystarczy solidnie zamieść.

                minus 12 - sporo !

                u mnie rano było też coś koło tego, a potem minus 6 przez cały dzień, a do tego nieprzyjemny wietrzyk.

                hahaha ;]
                ja i posiadłośc... ot, dziura taka sobie, w sam raz dla mnie ;]
                no ale przy chodniku, więc lepiej szczotkować niż ewentualnie płacić za jakiegoś fajtłapę, który się przewróci na nieodgarniętym śniegu i zażąda... finansowej gratyfikacji za swoją niezdarność ;]

                ciepłego wieczoru, Barbasiu :]
                Czcigodni, duzo ciepła :]
                • barbasia1 Re: "Dzień świra" 02.01.16, 21:16
                  A dziękuję, Greku! :))

                  Właśnie, szkoda nawet wyciągać taki odśnieżacz na mały śnieg.
                  i.imged.pl/avant-220-odsniezarka-odsniezacz-plug-do-sniegu-2191171662.jpg
                  > ja i posiadłośc... ot, dziura taka sobie, w sam raz dla mnie ;]
                  :)
                  Oczywiście.

                  Ciepłego miejsca przy telewizorze, Greku! :)
                  • grek.grek Re: "Dzień świra" 03.01.16, 13:07
                    haha :]
                    ładne mi... maleństwo ! ;]

                    ja mam taki odśnieżacz napędzany...siłą ludzkich mięśni, mówiąc górnolotnie ;]

                    dzięki, Barbasiu, tak było jak mi życzyłaś :]
                    z Sherlockiem i Watsonem na ekranie :]
                    • barbasia1 Re: "Dzień świra" 03.01.16, 14:01
                      >ja mam taki odśnieżacz napędzany...siłą ludzkich mięśni, mówiąc górnolotnie ;]

                      Hehehe! :))
                      Rozumiem.

                      >dzięki, Barbasiu, tak było jak mi życzyłaś :]
                      >z Sherlockiem i Watsonem na ekranie :]

                      Właśnie przeczytałam! Twoja zapowiedź brzmi rewelacyjnie.
                      • grek.grek Re: "Dzień świra" 03.01.16, 15:01
                        taki instrument treningowy, wiesz... ;]

                        dzięki raz jeszcze, Barbasiu :]
                        naprawdę, jest na co czekać - wg mnie, ofk.
                        ale coś czuję, ze będziecie ukontentowani, że Wam też się spodoba :]
          • siostra_bronte Re: "Dzień świra" 02.01.16, 10:54
            Uff, od dawna żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenia!!!!!!!

            Znakomita komedia, ale tak jak napisałeś, przejmujący dramat. To śmiech przez łzy.

            Trafność z jaką reżyser obserwuje naszą rzeczywistość jest niesamowita. Przyznaję się bez bicia, że mogę podpisać się pod wieloma tekstami bohatera. Mnie też wkurzają hałasujący sąsiedzi w bloku, jakieś roboty albo ścinanie trawy pod oknami od bladego świtu, psy sr...gdzie popadnie, tudzież biegające samopas, ludzie rozpychający się w sklepie bez powiedzenia "przepraszam", itd....

            Brutalnie szczere rozważania Adasia o przegranym życiu, relacji z matką, lęku przed śmiercią i chorobami...Adaś bynajmniej nie jest "świrem", to otaczający go świat zwariował...Pod zapowiedzią filmu na fejsbukowej stronie Kultury pojawiło się wiele wpisów: "Adaś to ja" i wcale się nie dziwię!

            Scena z modlitwą na balkonach genialna. Nasza mentalność w pigułce.

            Fenomenalna rola Marka Kondrata.

            Wpisuję na listę najlepszych polskich filmów jakie widziałam! Na szczęście znalazłam dvd, kiedyś dołączone do jakiejś gazety. To film do którego będę wracać.



            • grek.grek Re: "Dzień świra" 02.01.16, 16:49
              dzięki, Siostro, świetna recenzja :]

              mnie nieodmiennie uwodzi poezja języka jaka w tym filmie funkcjonuje. łacina, bluzgi, nieustanna niepewnośc jak chodzi o użyte zwroty, skutkująca mechanicznymi powtórzeniami, jakieś neologizmy z tego powstają, generalnie ma to wszystko kapitalną "linię melodyczną". świetnie by się sprawdziło, przy niewielkich przeróbkach, jako słuchowisko. Jak sądzisz ?

              otóż to.
              "Adaś to ja", wielu ludzi tak właśnie ten film znalazło.
              Ktoś wreszcie powiedział o wszystkich bolączkach tak wielu ludzi. Jesli nie pod wszystkimi, to każdy chyba może się podpisać pod choćby jednym z komentarzy dot. ludzi, świata, rzeczywistości, polityki, a i psów też :]

              jakby Koterski nabrał łyżką z całego tego jeziora polskiej rzeczywistości i trafił idealnie w punkt, wyłowił to, co porusza niemal wszystkich.

              Yes, szczerość tych wszystkich wyznań jest godna podziwu. Mówiona wprost, bez ogródek, bez szukania parawanów czy wyszukanych metafor, ale za to broniąca się doskonałym językiem i pomysłowością przedstawienia.

              może Adaś jest świrem, ale tylko dlatego, że pośród tego wsszystkiego, co go tak głęboko dotyka, nie sposób nim nie być, jesli tylko ma się odrobinę wrażliwości, która zanikła u innych ludzi ?

              co ciekawe, nie wiem czy też na to zwróciłaś uwagę ?, w tym zalewie kompletnego braku empatii, taktu i manier, Adaś - choć bluzga i wścieka się co chwila - jako jedyny upomina się o tę własnie empatię. Minimum choćby. piętnuje głupotę i tandetę, na którą już nikt nie zwraca uwagi, bo stała się dekoracją nie tyle wrośniętą w codzienność, ile będącą już w całością tą rzeczywistością.

              Adaś przypomina mi hrabiego Myszkina z "Idioty', tyle że Myszkina wściekłego, który widzi i nie milczy, ale reaguje agresją. Myszkin odwrócony :] wrażliwość pozwala mu widzieć ten rozpad w całym jego bagnie, ale jednocześnie już nie pozwala mu na umiar i pokorę, tylko detonuje bombki.

              rzecz jednak w tym, ze on nic tym nie zmieni. Ot, przetrwa kolejny dzien. pogodził się, ze za późno na zmiany czy szczęśćie. MOże nawet nie umie być szczęśliwy w tym zgiełku. Może to w tej części dramatycznej ma najwięcej dramatyzmu ? kompletna erozja wnętrza. Agresja, frustracja, frustracja, agresja i tak w kółko. Cóż po swietnej analizie i odwaznej reakcji, skoro przypomina to wszystko rzucanie się w ruchomych piaskach ? Nic nie pomoże, a tylko przyspieszy koniec ?

              "Taksówkarz" proponował inne rozwiązanie problemu ;]

              yes, Marek Kondrat gra kapitalnie, werrbalnie i niewerbalnie. Rola kult absolutnie :]
              • siostra_bronte Re: "Dzień świra" 03.01.16, 15:15
                Masz absolutną rację. We współczesnym świecie coraz trudniej funkcjonować ludziom z jakąś wrażliwością. Trzeba mieć skórę słonia, żeby to wszystko znosić...

                PS: Wyczytałam na stronie fb Kultury, że jej szefowa zrezygnowała. Ciekawe co się zmieni. Oby tylko nie ruszali repertuaru filmowego!
                • grek.grek Re: "Dzień świra" 03.01.16, 16:25
                  yes. albo mieć dobry background - poczucie humoru, dystans, świadomośc że nie warto czasami przydawać zbyt wielkiej wagi do małych irytujących d,prelek, które zaśmiecają rzeczywistość dookoła :]

                  w 2016 wszedł przepis wedle którego odchodzący dyrektorowie w instyrucjach publicznych nie dostają odpraw. Pewnie dlatego tuż przed NR solidarnie cała grupa złożyła dymisje.

                  również jestem ciekaw, co będzie z TVP Kultura i repertuarem.
                  wszystkeigo chyba nie zaorzą ? :]

                  a swoją drogą, pamiętam że jak p. Wildstein został prezesem za poprzedniej kadencji PiSu - ramówka była bardzo dobra, wiele ciekawych filmów się pojawiło.

                  coś czuję, ze nowej ekipie, jak wszystkim poprzednim, zalezy na stołkach, kasie i przekazie politycznym w TVP Info i Wiadomościach. TVP Kultura chyba nie będą specjalnie szarpać. A nawet jeśli zaczną majstrować takzę przy tzw.obyczajówce, to jakiś wentyl bezpieczeństwa muszą zostawić, nie mogą zatkać wszystkich otworów, bo się uduszą sami :]
                • barbasia1 Re: "Dzień świra" 03.01.16, 17:00
                  > PS: Wyczytałam na stronie fb Kultury, że jej szefowa zrezygnowała. Ciekawe co s
                  > ię zmieni. Oby tylko nie ruszali repertuaru filmowego!

                  Na pewno powtórki "Idy", "Połkosia" długo nie zobaczymy.
                  • siostra_bronte Re: "Dzień świra" 04.01.16, 15:50
                    Wypatrzyłam powtórkę "Idy" w Kulturze za dwa tygodnie. Ciekawe, czy wypadnie z ramówki.

                    Nie wiem czy słyszeliście, że nowym prezesem publicznej ma być znany fachowiec od mediów, Jacek Kurski :)

                    • grek.grek Re: "Dzień świra" 04.01.16, 16:03
                      ciekawe pytanie, Siostro :]
                      tym ciekawsze będzie, jeśli PIS do tego czasu jeszcze nie wprowadzi do mediów swoich ludzi.
                      czy TVP wycofa "Idę" w nadziei, że ten gest pozwoli ocalić parę głów na stołkach czy pójdzie w zaparte w ostatniej szarży ułańskiej celem zachowania twarzy ? ;]

                      słyszałem :]
                      pan Kurski jako prezes TVP... kabarety już zacierają ręce ;]
                        • barbasia1 Nowy prezes TVP 09.01.16, 00:34
                          siostra_bronte napisał(a):

                          > Kurcze, a jednak Kurski. Nie mieli kogoś mniej skompromitowanego? :)

                          :)

                          Ależ Bronte to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Najlepszy specjalista od wciskania lipy ciemnemu ludowi.
                          Nowy prezes dziś zapowiedział: Odrzucamy zasadę, którą stosowano tu przez wiele lat – ile misji, tyle abonamentu. [...] Misja TVP będzie realizowana 24 godziny na dobę
                          .
                          www.wprost.pl/ar/528988/Kurski-Misja-TVP-bedzie-realizowana-24-godziny-na-dobe/
                        • grek.grek Re: "Dzień świra" 09.01.16, 12:38
                          hehe ;]

                          pewnie mieli, ale do tej roboty trzeba kogoś, kto nie będzie miał problemów z wzięciem na klatę całego odium niechęci radykalnych przeciwników politycznych, a jednocześnie wykona zadanie szybko i bezlitośnie, wywołując aplauz żelaznego elektoratu.

                          Dwójkę ma objąc p. Maciej Chmiel, którego pamiętam z "Łossskotu", który prowadził wspólnie z Tymonem TYmańskim i Jackiem Dehnelem. Jesli Chmiel dostanie wolną rekę, to możemy mieć naprawdę dobry 2 program TV, Kocham Kino na pewno nie wyleci, a może wylecą te wszystkie kabarety, powtórki głupich głupot i chociaż część telenoweli. gośc jest na luzie, ale jednocześnie ma wizję telewizji publicznej, która przekonuje widza do ambitniejszej ofery, a nie jest zakładnikiem gustów widowni. Dobre podejście, wg mnie.

                          słowem : najwięcej szumu będzie dotyczyły przesuwania albo wyrzucania dziennikarzy i publicystów mianowanych przez poprzednią władzę. Powiem Ci, że mnie ich nie żal. Taka dola dziennikarzy dyspozycyjnych. Ci, którzy przychodzą na ich miejsce, też są dyspozycyjni. I też wylecą jak z procy, przy następnym politycznym rozdaniu. Żal mi ich nie będzie. niech się biją między sobą w "Wiadomościach" i TVP Info. kto myśli samodzielnie, temu żadna propaganda niestraszna. A jak kto potrzebuje żeby mu objaśniali świat jacyś zapłaceni aparatczycy, to nie zasługuje na współczucie i niech sobie ogląda, co tam chce.

                          z kolei TVP Kultura ma wpaść w ręce Frondy.
                          ta informacja jest gorsza.
                          aczkolwiek... mam nadzieję, ze Fronda będzie walczyć z lewacką niemoralnością za pomocą pokazywania diabła w całej jego krasie, a więc emisję nieograniczonej ilości filmów, teatrów, oper i dysput,w których ta obrzydliwa ideologia bedzie reprezentowana, żeby bogobojny Polak wiedział z czym ma do czynienia i umiał wroga rozpoznać na pierwszy rzut oka i ucha ;]
                          • maniaczytania Re: "Dzień świra" 09.01.16, 15:34
                            tak tylko dla sprostowania - nowy szef Kultury nie jest z samej Frondy, tylko Frondy Lux, a to troszeczkę jednak coś innego, choć powiązanego. Ponieważ nie czytam ani jednego ani drugiego, wnoszę to z wypowiedzi niektórych osób na FB, osób, których nie podejrzewam o najmniejszą nawet sympatię do kościoła - a one są zaciekawione i nie potępiają w czambuł.
                            • barbasia1 Nowy szef TVPKultura 09.01.16, 16:28
                              Znalazłam, nowy szef TVPKultura nazywa się Mateusz Matyszkowicz ma 35 lat, z wykształcenia jest filozofem, tłumaczył dzieła św. Tomasza z Akwinu. Od 2013 roku kieruje redakcją "Frondy", publikuje również dla portalu niezależna.pl.

                              Matyszkowicz twierdzi, że za rządów PO-PSL nie miał "swobody ekspresji twórczej"!

                              "Kultura jest dla mnie samodzielnym opowiedzeniem się artysty po stronie świata wartości, który uznaje za własny. Jestem przeciw aktualnej władzy (PO-PSL - red.), bo widzę i na sobie odczuwam, że ostatnie lata trudno nazwać swobodą ekspresji twórczej. Chciałbym, żeby polska kultura przestała małpować" - pisał Matyszkowicz w artykule "Nie dajcie się władzy".

                              wiadomosci.onet.pl/kraj/rz-redaktor-naczelny-fronda-lux-mateusz-matyszkowicz-nowym-szefem-tvp-kultura/rkvvft
                          • barbasia1 Re: "Dzień świra" 09.01.16, 16:17
                            > pewnie mieli, ale do tej roboty trzeba kogoś, kto nie będzie miał problemów z w
                            > zięciem na klatę całego odium niechęci radykalnych przeciwników politycznych, a
                            > jednocześnie wykona zadanie szybko i bezlitośnie, wywołując aplauz żelaznego e
                            > lektoratu.

                            Racja. :)

                            > Dwójkę ma objąc p. Maciej Chmiel, którego pamiętam z "Łossskotu", który prowadz
                            > ił wspólnie z Tymonem TYmańskim i Jackiem Dehnelem. Jesli Chmiel dostanie woln
                            > ą rekę, to możemy mieć naprawdę dobry 2 program TV [...]

                            Brzmi nieźle. Pytanie tylko, co to znaczy mieć wolną rękę w telewizji Kurskiego?

                            Prawdę mówiąc , nieszczególnie obchodzą mnie zmiany w TVP1 i TVP2 , które oglądam rzadko, zależy mi tylko na TVPKultura.

                            > z kolei TVP Kultura ma wpaść w ręce Frondy.
                            [...]
                            > aczkolwiek... mam nadzieję, ze Fronda będzie walczyć z lewacką niemoralnością z
                            > a pomocą pokazywania diabła w całej jego krasie, a

                            Fronda? Skąd wiesz?
                            Niestety, Greku, nie łudź się, będzie dokładnie odwrotnie. Właściwe wzorce, dobre przykłady, piękne ideały, dzielni bohaterowie-patrioci, tak, by bogobojny Polak wiedział, jak ma żyć, raczej to będzie myślą przewodnią w nowej w TVPKultura.

                            Filmów Szumowskiej (z jej , o sodomio i gomorio!, upadłym księdzem gejem), przypuszczam, też już nie będziemy oglądać.

                            • grek.grek Re: "Dzień świra" 09.01.16, 17:06
                              cześć, Barbasiu :]

                              o, i to jest pytanie :"]
                              PISowi zalezy, wg mnie, na stołkach, Wiadomościach i TVP Info.
                              kulturę zostawi, może najwyżej lekko przykroi do swojej wizji świata.
                              oni tam dobrze wiedzą, ze za mocno śruby nie da się przykręcić, coś trzeba dać
                              także ludziom, którzy są przeciw albo pośrodku.

                              mnie też, Barbasiu :]
                              TVP kultura to światowy poziom, szkoda by było to stracić.

                              wiesz, jakiś tzw wentyl bezpieczeństwa na pewno będzie, pytanie co oni uznają za "umiarkowane" treści ? :]

                              to na pewno, tak sadzę, równiez.
                              na szczęscie udało się wypuścić "W imię" czy "Raj Miłośc" Seidla zanim nastało nowe :]]
                              a dzisiaj "Wysokie obcasy" Pedro Almodovara, na pochybel :]
                              • barbasia1 Re: "Dzień świra" 09.01.16, 18:21
                                Cześć, Greku! :))

                                Tak. Obyś miał rację w kwestii kultury.

                                Otóż to.
                                Nie wybaczymy, jak zniszczą poziom i dorobek TVPKultura.

                                > wiesz, jakiś tzw wentyl bezpieczeństwa na pewno będzie, pytanie co oni uznają z
                                > a "umiarkowane" treści ? :]

                                Dobre pytanie. :)

                                > a dzisiaj "Wysokie obcasy" Pedro Almodovara, na pochybel :]
                                Hehe! :) Na pożegnanie. ;)
                                • grek.grek Re: "Dzień świra" 10.01.16, 13:01
                                  miejmy nadzieję, Barbasiu.

                                  ciekaw jestem, jak się zmieni Kultura.
                                  w tym momencie prezentuje się ona niemal idealnie, choć ofk życzylibyśmy sobie więcej premier filmowych, hehe. wiadomo jednak, ile kosztował konkurs szopenowski, więc przy ograniczonym budżecie, gdzieś trzeba trochę przyciąć.

                                  co też PIS zamierza tam zmienić ?
                                  więcej filmów patriotycznych ?
                                  tylko jakich ?

                                  o narodowych wartościach ?
                                  ale których ?
                                  o wódce, sledziu, klepaniu paciorków i kradzieży rowerów ?

                                  cały ten koncept z "narodowym" pierwiastkiem wydaje mi się kompletnie
                                  niepoważny. Polska niczym specjalnym, w kulturze, w obyczajach, w codzienności swojej,
                                  nie rózni się od swoich sąsiadów, a i od społeczeństw Zachodu, coraz więcej przejmujemy wzorców, bo w naturalny sposób czerpiemy z tzw. dyfuzji kulturowej, przenikania się matryc i norm, ikon popkulturowych i całej reszty tego, co dziś już wspólne dla społeczenstw dysponujących otwartymi granicami, mediami, internetem, należących do globalnej wioski.

                                  jak PIS zamierza uprawiać tę swoją "narodową" misję ?
                                  to niewykonalne w XXI wieku.
                                  co Polska ma w swojej kulturze takiego wyjątkowego, zeby to światu obwieszczać ?
                                  największego Chrystusa na świecie i rekordową ilośc pomników papieża ?
                                  powiedziałbym, że tutaj by się przydała się raczej jakaś zmowa milczenia ;]

                                  dzisiaj "Przerwane objęcia" w TVP2, Barbasiu :]
                                  późno ofk [2:05], ale zawsze.
                      • barbasia1 Re: "Dzień świra" 09.01.16, 00:39
                        grek.grek napisał:

                        > ciekawe pytanie, Siostro :]
                        > tym ciekawsze będzie, jeśli PIS do tego czasu jeszcze nie wprowadzi do mediów s
                        > woich ludzi.
                        > czy TVP wycofa "Idę" w nadziei, że ten gest pozwoli ocalić parę głów na stołkach czy pójdzie w >zaparte w ostatniej szarży ułańskiej celem zachowania twarzy ? ;]

                        I poszło szybko z przejęciem Telewizji Polskiej.
                        Nie wierzę, żeby ktoś tam w telewizji wierzył, że wycofanie "Idy" pozwoliłoby ocalić parę głów na stołkach.

                        > pan Kurski jako prezes TVP... kabarety już zacierają ręce ;]

                        Pytanie, gdzie będziemy oglądać te kabarety? ;)
                        • grek.grek Re: "Dzień świra" 09.01.16, 12:59
                          ciekawe pytanie, Barbasiu ;]

                          Moralni chyba się ostaną, nie ? w końcu pan Robert dzielnie parodiował pana premiera Tuska. Za takie zasługi się chyba nie wylatuje ?

                          a co "przejęcia", o którym piszesz...
                          wiesz, 8 lat temu Platforma z PSL podobnie przejmowały publiczne media i meblowały je swoimi zausznikami. Dzisiaj robi to PIS. Jest to zupełnie naturalna kolej rzeczy. TVP to setki albo i tysiące doskonale płatnych stołków, na których nie trzeba mieć niemal żadnych kompetencji. Idealny łup powyborczy dla zasłużonych wspieraczy obozu zwycięzców.

                          PIS ofk mógłby wznieśc się ponad załosną normę i zmienić media publiczne, korzystając z większości i wsparcia KUkiza'15 oraz Prezydenta uchwalić jakies ustawy, które raz na zawsze [albo na długo] zablokują politykom możliwość wpływu na te media. Nic takiego jednak się nie stanie, PIS po prostu wykona smutną normę. Rzuci się na padlinę, tak jak i wszyscy jego poprzednicy, od prawa do lewa.

                          Tych, co wylatują w ogóle mi nie żal. Nie bardzo też rozumiem, dlaczego własnie ich zacne tyłki na świetnie płatnych z publicznych pieniędzy stołkach miałyby być jakimś dowodem na zdrowie demokracji w Polsce ? Takie ich podejście, wg mnie, dowodzi niezmierzonej arogancji i nadmiernego przyzwyczajenia do ciepłej posadki.

                          dziś oni wylatują. 8 lat temu wylatywali ci,którzy teraz przylatują. A jak znów odleca, to przylecą ci, którzy dziś wylatują :]] Taka jest kolej rzeczy.

                          Pytanie, wg mnie, decydujące brzmi : jaką dostaniemy telewizję ? Bo że PIS będzie sobie 24 na dobę uprawiał prorządową i proprezydencką agitkę, mnie to nie przeszkadza. Dziennikarze proplatformerscy robili to przez 8 lat i w finale świetnie się bawiłem. Tacy byli żałośni w tym swoim "dziele", że boki zrywać. PIS skończy tak samo. Jedyne co im się uda osiągnąć tą metodą, to mobilizacja ludzi na kolejne wybory. Pójdzie nie 45 %, a 70 i PIS wyląduje z reką w nocniku, jak wszyscy jego poprzednicy, którym się zachciało z mediów publicznych robić partyjną szczekaczkę.

                          Niech oni się tam tną tępymi nozami, wyglądają żałośnie, jakby mieli żyć wiecznie i ta ich szarpanina miała jakieś znaczenie dla losów świata.

                          Dla nas, tak mi się wydaje, kluczowe jest to, czy ta telewizja da się oglądać w wymiarze kulturalnym, czyli : jakie, w których godzinach, będą pokazywane filmy, przedstawienia teatralne, widowiska operowe, seriale, programy dyskusyjne, informacje z ważnych wydarzeń, programy o liteaturze, o historii sztuki etc etc etc. Jesli PIS będzie sobie politykował, ale w kulturze postawi na pluralizm, to niech trzyma tę telewizję i radio publiczne choćby i przez następne 50 lat.

                          pomijając dobrze zarządzaną i prowadzoną TVP Kulturę, TVP Historię, i czasami zaskakujące 1 i 2-kę - ostatnia władza zafundowała nam telewizję przesiąkniętą taniochą i hucpą.

                          I wreszcie, wiesz - nie podoba mi się instytucja publiczna, która wygląda jak latyfundium klanu towarzysko-rodzinnego, co się uwłaszczył na jej majątku i sądził, że tak będzie już na wieki wieków. I że to fundament polskiej demokracji i praw człowieka. I że 30 tysiaków m-cznie, to im się wzystkim należy, jak psu buda. Mam nawet małą schadenfreude człowieka z ludu, który widzi jak to rozsiadłe w nienależnych luksusach za NASZE pieniądze towarzystwo jest brane za kołnierz i wyprowadzane we łzach.
                          • barbasia1 Re: "Dzień świra" 09.01.16, 17:08
                            Pan Mikołaj ostatnio genialny jest parodiowaniu prezesa, więc mam poważne obawy, czy Moralni ostaną się jednak w telewizji. ;)

                            PIS miął inny stosunek do mediów , kiedy był jeszcze w opozycji i nie miał w rękach telewizji publicznej. Niespełna trzy lata temu obecny prezydent Andrzej Duda tak pisał na Twitterze: "Jedyną siłą tego rządu są media, które walczą z opozycją. To chore, bo w normalnej w demokracji media patrzą rządowi na ręce"
                            Ale widocznie punkt widzenia, jak w tym powiedzeniu, zależny jest od punktu siedzenia. :)

                              • grek.grek Re: "Dzień świra" 10.01.16, 13:12
                                Pepsic, wiesz przecież, że kto przejmuje media, ten chce żeby przedstawiały tę wersję prawdy, która jemu najbardziej odpowiada :]

                                media PISowskie mogą mieć rację w wielu sprawach, ale nie stanie się tak z powodu ich programowego obiektywizmu, ale z powodu tego, ze PIS będzie podejmował trafne decyzje i mówił słuszne rzeczy.


                                • barbasia1 Re: "Dzień świra" 10.01.16, 16:54
                                  grek.grek napisał:

                                  > Pepsic, wiesz przecież, że kto przejmuje media, ten chce żeby przedstawiały tę
                                  > wersję prawdy, która jemu najbardziej odpowiada :]

                                  Otóż! :)
                            • grek.grek Re: "Dzień świra" 10.01.16, 12:43
                              a nie wiedziałem nic ;] dzięki za cenne info, Barbasiu.
                              haha. no to rzeczywiście, może być pewien problem.

                              no własnie.
                              politycy SLD, PO, PSL, a teraz PIS, jak jeden mąż wygrywali wybory nie mając
                              poparcia, czy agitacji, ze strony mediów publicznych. Pan Prezydent podobnie.

                              i po wygranej w wyborach - samobójczo te media przejmują, jak niepomni faktów.

                              ofk, chodzi o to, ze media publiczne to rezewuar stanowisk dla aparatu partyjnego i krewnych oraz znajomych. cała reszta, cała ta możliwość uprawiania partyjnej propagandy, jest tylko
                              nadbudową dla tej bazy. wszyscy się na tym przejechali, nawet sam PIS za swoich poprzednich
                              rządów :]

                              oni wiedzą, że posiadanie mediów publicznych, to żadna przewaga nad konkurencją polityczną, ale tyle tam forsy i stołków, że po prostu idiotyzmem by było zostawić je przeciwnikom politycznym, albo nie daj boże jakimś bezpartyjnym ludziom z ideą ;]
                    • barbasia1 Re: "Dzień świra" 09.01.16, 15:11
                      siostra_bronte napisał(a):

                      > Wypatrzyłam powtórkę "Idy" w Kulturze za dwa tygodnie. Ciekawe, czy wypadnie z
                      > ramówki.


                      Daję głowę, że "Ida" wypadnie wypadnie. Bronte, na kiedy dokładnie planowana jest emisja "Idy"?
      • grek.grek "Maradona według Kusturicy" [kilka zdań a'propos 1 02.01.16, 11:42
        Diego, ech Diego, nikt nie grał tak jak on :]

        nie wiadomo, co naprawdę zainspirowało Emira Kusturicę do próby stworzenia portretu Maradony. zainteresowanie piłką nożną ? a może po prostu zaciekawienie nim jako człowiekiem ?

        Tak czy inaczej, rezyser poświęcił na ten projekt 3 lata, kursował między Buenos Aires i okolicami, a Belgradem, wielokrotnie spotykał się z piłkarzem [lata 2005-2008, więc już od dawna będącym na emeryturze i po przejściach licznych], poznał jego rodzinę, poznał go ze swoją rodziną, można nawet powiedzieć, ze się zakolegowali.

        Maradona okazuje się człowiekiem otwartym, myślącym, z bardzo wyrazistymi poglądami społeczno-politycznymi, momentami ujmującym, a do tego - może ze względu na swoją filigranową sylwetkę i grzywę włosów bez żadnego siwego - zaskakująco młodo wygląda.

        Maradona piłkarz. Maradona aktywista społeczny. Maradona idol. Maradona człowiek rodzinny. Maradona człowiek po przejściach. Film jest podzielony na segmenty opisujące każde z wcieleń najlepszego piłkarza wszech czasów, ale oczywiście wątki te mieszają się ze soba, plany czasowe się przeplatają, a referenami są sekwencje video pokazujące jedyną być może niepodważalną prawdę o Dieguito - jego akcje boiskowe. Rajdy, strzały, dryblingi, cała wirtuozeria. "Najchętniej spędziłby w całości swoje życie na boisku, jestem o tym przekonany", mówi Kusturica już na samym początku.

        Traf chciał jednak, że nie było mu to dane. Bylo też życie. A w tym życiu narkotyki, a mówiąc dokładniej : kokaina, która dnia pewnego doprowadziła go na skraj śmierci. "Miałem czarne skrzepy przed oczami, nie mogłem ich od siebie odegnać, czułem,ze umieram", wspomina Maradona. Zapadł w śpiączkę, z której wyszedł po kilku dniach czy tygodniach. "ON [wskazuje palcem ku górze] postanowił, że jeszcze nie pora na mnie", podsumowuje.

        Zawsze kiedy mówi, wiesz że o co chodzi. Że mówi serio albo żartuje. Ma osobowośc. Słucha się go. Kiedy żartuje, to jest zabawny, kiedy mówi serio - ma coś do powiedzenia i warto tego posłuchać.

        Od zawsze zwolennik niezależności państw latynoamerykańskich od USA. Kumpel Fidela Castro, przyjaciel Hugo Chaveza, fan Che Guevarry. Wróg Ameryki i jej kolejnych rządów. "Bush to bandyta", mówi wprost.

        Kiedy na MŚ w 1994 r złapano go na dopingu wybuchła nielicha afera. Maradona podsumowuje to krótko : to był spisek skorumpowanych elit FIFA, to zwykli złodzieje i mafiosi, którzy nie mogli przetrawić sukcesów jakie Argentyna odnosiła pod moim przywództwem na poprzednich mundialach. Kto wie... Po tym czego się o FIFA dowiadujemy w ostatnich latach, wyznania Diego z 2005 czy 2006 roku nie brzmią ani trochę paranoicznie.

        W Argentynie jest Kościół pod wezwaniem Diego Maradony :] Yes, serio.Odbywają się normalne msze, są kapłani, jest ewangelia [biograficzna ksiązka Maradony], piłka jest symbolem na podobieństwo krzyża, a modlitwa zaczyna się od słów "Diego nasz/któryś jest na boisku/niech się święci twoja lewa ręka..." ;] Dlaczego lewa ręka, a nie lewa noga ? O tym za moment.

        W tym kościele są normalne obrządki religijne : chrzty, komunie oraz śluby, ofk na boisku, z udziałem piłki i koniecznością strzelenia gola do pustej bramki dla przypięczętowania ceremoniału :]

        Własnie, lewa ręka Maradony. Fani Diego za dwie najważniejsze, najcudowniejsze bramki w jego karierze uwązają te dwie zdobyte w meczu MŚ przeciwko Anglii. Pierwszą Maradona zdobył ręka.Skoczył do piłki razem z bramkarzem i tak sprytnie wbił gola ręką, że sędzia dał się nabrać. "Czułem się jakbym ukradł ANglikowi portfel, cudowne uczucie", mówił później Maradona. Kibice i jego fani, ba - wyznawcy, uwazają tego gola za wyjątkowy, takżę z przyczyn politycznym, czyli jako swoista zemstę za konflikt o Falklandy/Malwiny.

        O ile gol ręką, Reką Boga ;], uznawany jest za największy kit w historii MŚ, to gol drugi zdobyty wtedy przez Maradonę uznaje się za najpiękniejszy w historii. Diego przedryblował wtedy 60 metrów z piłką, ograł więcej niż połowę drużyny angielskiej, objechał bramkarza i z najbliższej odległości strzelił lekko do siatki.

        Kilka razy pojawia się drugi refren : ten właśnie niezapomniany rajd Maradony z podpisem "goal of the century", oraz animowanymi wstawkami w których Diego ogrywa przywódców zachodniego świata, Thatcher, Blaira czy Busha, którzy ośmieszani jego technicznymi popisami zapadają się z krzykiem pod ziemię. Tłem do tych przerywników jest "God save the Queen" w wykonaniu Sex Pistols :]

        Te dwa gole, zdobyte w odstępie bodajże 10 minut ?, symbolizują osobowośc Maradony, złożoną ze skrajności. Wirtuoza i oszusta, oddanego sprawie aktywisty społecznego i zwykłego pyskacza, kokainisty i kochającego męża i ojca.

        Ludzie pchają się do neigo, gdziekolwiek się zjawi. Ciżba, tłum, skandują jego imię, tańczą. Niesamowite jakim uwielbieniem go darzą, mimo że od tak wielu nie gra już w piłkę. To symbol, ktoś wiećej niż piłkarz. Marka. Ikonostas. Twarz z koszulek. Kapłan Kościoła ;]

        Kusturica filmuje jedno z takich spotkań Diego z kibicami. Maradona najpierw pozdrawia ich z okna hotelu, a potem próbuje wsiąść do auta i odjechać, ale nie jest to możliwe, bo tłum zupełnie tarasuje dostęp do samochodu, a jak już kordon policji i ochroniarzy doprowadza go do auta, to nie sposób wyjechać, bo ludzie wiszą na tym samochodzie, tamują jego ruch, stukają w szyby, żeby go pozdrowić i choć na moment sprowokować by na nich spojrzał. Ta sekwencja jest bez słów, kręcona kamerą z ręki, chaos, kociokwik są niespotykane. Jak ten człowiek sobie z tym radzi ?

        cdn
        • grek.grek Re: "Maradona według Kusturicy" [kilka zdań a'pro 02.01.16, 12:08
          "Klaudia mnie uratowała, zawdzięczam jej życie", powiada Maradona. Klaudia to jego zona, skromna szczupła blondynka, która trzyma się gdzieś na drugim planie. To ona przetrwała wszystkie natrudniejsze momenty, jego nałogi, monstrualną nadwagę której się dorobił w pewnym momencie, i którą musiał zrzucić,a potem jego zapaść kokainową. To ona wychowała ich córki. Maradona wspomina teraz, że to jest własnie to, czego nie mozę sobie wybaczyć - przez lata nie pamiętał o rodzinie, wiele ważnych momentów z okresu dorastania córek umknęło jego uwadze, ich urodzinowe przyjęcia, ich początki szkolne, ich kształtowanie się jako osobowości... I widać, że szczerze żałuje.

          Teraz już jest inaczej, są bardzo zwartą i kochającą się familią.

          W pewnym momencie witamy w klubie Cocodrillo, jednym z tych które upamiętaniają postać Maradony. Klub klasowy, z dziewczynami tańczącymi na kontuarze ;] "To nie stiptizerki, to tancerki", z powazną miną oświadcza właściciel. A potem prowadzi rezysera do stolika. Rozmawiają chwilę i nagle kamera łapie samego Kusturicę, który zamiast na tancerki zaczyna mimowolnie patrzeć na ekran telewizora zawieszonego na ścianie, na którym nonstop lecą zbiory akcji piłkarskich Maradony. "O własnie, masz to samo co bardzo wielu klientów mojego baru - zauwaza od razu właściciel - Jung mówił, że podstawowy instynkt człowieka to poszukiwanie pożywienia, Freud - że seks i prokreacja przedłużająca gatunek, a ja uwążam że jest trzeci instynkt - obserwowanie gry Maradony. Wielu klientów w pewnym momencie przestaje zajmować się seksownymi tancerkami, a zaczyna patrzeć tylko w telewizor na to, jak grał Maradona". Niezłe ;]

          W tym klubie odbywa się nagranie muzycznego kawałka, który traktuje o Maradonie. Tekstem jest mniej lub bardziej poetycki zapis jego przypadków życiowych, a refren brzmi, a jakże inaczej, "Mara-do ! Mara-d- ! Mara-do-na !" ;] Spiewa go sam Diego posiłkując się kartką, a że piosenka jest świetna, rytm skoczny i z rockowym zacięciem, wkrótce cała kawiarnia szaleje, a do Diega dołączają obie córki. Zona spiewa i klaszcze bezpiecznie siedząc na krześle ;']

          Kilka ujęc z ulicy. Maradona na wiecu antyamerykańskim. Maradona wspiera Hugo Chaveza w rocznicę zerwania pozorumienia o wolnym handlu m/m państwami latyno, a USA. Kusturica z offu dorzuca wytłumaczenie, ze to porozumienie było skrajnie krzywdzące dla państw latynoskich, a więc slusznie zostało wypowiedziane.

          Maradona na stadionie swojego ukochanego Boca Juniors. Kibicuje żywo, komentuje, wrzeszczy, klnie, szaleje z radości kiedy pada gol. Tutaj zaczynał, tutaj go pokochano, tutaj nadal jest kochany. Nie mniej jak w Neapolu, gdzie nawet camorra musiała liczyć się z jego osobą :]. Taki już jest. Gdziekolwiek gral, tam nadal jest pamiętany i uwielbiany. No moze mniej w Barcelonie, ale Barcelona co chwila ma przecież jakiegoś piłkarza ze światowej czołówki, więc mniej pamięta Maradonę, a jesli pamięta to bardziej z jego bójek. Jedna z nich jest tutaj przytoczono. Kuriozalna, z użyciem kopnięc, ciosów kung fu, jakichś nieskoordynowanych "cepów" ;] Maradona bije się w kibicami, piłkarzami, wspomagają go koledzy z zespołu. Dziś sytuacja nie do pomyślenia. A do tego zaraz dorzuconych jest kilka innych urywków ilustrujących dośc frywolne zachowanie Diega - jako trener pyskuje do sędziego, jako piłkarz pozwala sobie na zbyt wiele wobec przeciwników, i znów jako trener pokazuje środkowy palec kibicom przeciwnej drużyny. Żywy człowiek ;]

          Kamera zagląda do jego domu, poznajemy jego rodziców, widzimy spotkanie w domu Kusturicy, keidy Maradona go odwiedził. "Był ostatnim człowiekiem, z którym rozmawiała moja cięzko chora matka. Umarła z radością, że mogła go poznać", opowiada Emir.

          Zachodzą na stadion Crvenej Zvezdy Belgrad. Maradona strzelił tutaj kiedyś spektakularnego gola, lobując bramkarza z 25 metrów. Trudna sztuka, a on to zrobił cudownie lekko. Co ciekawe, Diego perfekcyjnie pamiętał okoliczności w których padł ten gol, on o tym opowiada, a my widzimy stosowny fragment video.

          Kusturica nie jest bezkrytyczny. Kiedy Maradona zabiera do do swojego rodzinnego domu, rezyser pyta "Kiedy ostatni raz tutaj byłes ?", Diego odpowiada "15 lat temu". Kusturica komentuje to z offu "On przejmuje się biedą i nierównościami, to na pewno, ale biedoty w swojej rodzinnej dzielnicy woli nie oglądać na żywo. Dlatego, wg mnie, od 15 lat nie chciał tutaj przyjeżdzać. On woli widzieć biedę jako ideę, z którą trzeba walczyć, pomagać ludziom, ale nie ma ochoty konfrontować się z nią naocznie".

          W ostatnim ujęciu Maradona przechodzi do auta zaparkowanego na ulicy. Widzi na chodniku dwóch ulicznych grajków, którzy grają w latynoskiej manierze, skoczno-nostalgiczną piosenkę, z refrenem "Gdybym był Maradoną, żyłbym tak jak on". Przystaje. Usmiecha się. Słucha ich bardzo długo. Nie rusza się. Oni śpiewają o życiu jako "loterii, rozgrywanej każdego dnia i każdej nocy", a on coraz bardziej się wzrusza. Chyba, bo jednak nie wszystko wiadomo, ponieważ na twarz ma ciemne okulary. I, jak mówi Kusturica w ostaatnim słowie, za tymi ciemnymi okularami Maradona dla niego pozsostał do końca. Niepoznany.

          MYslę, ze pan reżyser trochę kokietuje. Wg mnie, Maradona aż tak złozoną postacią nie jest :] Dał się poznać jako człowiek bardzo interesujący, ale nie ukrywający nic poza tym, co powiedział czy co unaocznił swoimi zachowaniami przez te wszystkie lata, kiedy był na boisku i robiąc to co robił poza nim.

          cdn z ostatnim słowem ;]
          • grek.grek "Maradona według Kusturicy" [kilka zdań a'propos 3 02.01.16, 12:21
            w ostatnim słowie chciałbym rzec, że wraz z Maradoną odeszła epoka futbolu romantycznego. Teraz rządzi kasa, wizerunek, higiena, sprzedaż, polityka marketingowa. Popatrzcie na tych obecnych piłkarzy - gdzie tam osobowośc ? gdzie tam barwa ? zmierzch piłkarskich idoli. Nie będzie następnego George'a Besta, Garrinchy, Maradony i Deyny. Nie będzie. Obecni piłkarze umieją wiele, strzelają gole jak z bajki, ale nie ma w nich tego czegoś, co tamtych piłkarzy z dawnych lat czyniło większymi niż gra, co wyprowadzało ich postaci poza kontekst sportowy, czyniło ich postaciami Z LUDU, postaciami bliskimi sercu.

            "Jestem aktoreem. Jak De Niro we "Wsciekłym byku", pokonuję każdą przeszkodę. ten sam sposób myślenia, inne boisko", uśmiecha sie Diego.

            W ostatnim momencie tego filmu wracamuy do źródeł. Diego, jako młody chłopak, podbija piłkę. Video jest stare, czarno-białe i nagrywane chyba na podwórku jego rodzinnego domu. I powoli zapada na ekranie ciemność.

            Piłka ponad wszystko. Jednocześnie,z tych samcyh archiwów widzimy całą serię fragmentów filmików, w których Diego jest ze swoją rodziną, bawi się z córkami, bierze ślub, spędza czas z bliskimi. Ale widać go takzę zapuchniętego, z 30 kg nadwagi, w kokainowym cugu. "Nie chcemy normalności. Ona już nie wystarcza. Ona nie zapewnia troski ani sympatii", mówi Kusturica z offu. Może coś w tym jest.

            trailer :

            www.youtube.com/watch?v=mnYJQT3WsjU
            jesli nie boicie się wokalizy Diego - piosenka w jego wykonaniu, z ciekawym podkładem video; to dobra piosenka jest, pomijając brak talentu frontmana ;] :

            www.youtube.com/watch?v=8NI5oTTW_is
            • barbasia1 Re: "Maradona według Kusturicy" [kilka zdań a'pro 03.01.16, 16:50
              Świetnie się czytało wczoraj, do poduszki. ;)

              Dokument, mam wrażenie, nie mówi i nie pokazuje niczego nowego o Maradonie, czego nie wiedziałby o nim fan piłki nożnej i chyba nie tylko, prawda? (Choć akurat o kościele (!) Maradony nie słyszałam. :). Nawet niefani piłki nożnej musieli trafić swego czasu na doniesienia w różnych mediach na temat kłopotów piłkarza z wagą, z narkotykami, czy sympatii politycznych.

              Aczkolwiek dla młodych pokoleń fanów futbolu, dla których Maradona nie był ich młodością , którzy o Maradonie jeszcze nie słyszeli, ten dokument będzie na pewno bardzo ciekawy. ;)
              • grek.grek Re: "Maradona według Kusturicy" [kilka zd 03.01.16, 17:27
                dzięki, Barbasiu, miło mi bardzo :]]

                o, zdecydowanie masz rację, to kwestia pokoleniowa. Maradona dla nas, starszaków, to bohater codziennych zabaw i rozmów. Dla współczesnych dzieciaków, postać którą dopiero mogą odkryć,trochę taki dziadzio-dinozaur ;], ale za to piłkę kopał tak, że i za sto lat będzie to robiło wrażenie, hehe.

                swoją drogą, ciągle mi się kolacze myśl, że o ile o takich piłkarzach jak Maradona, George Best czy Kazimierz Deyna mozna nakręcić film wykraczający poza kontekst sportowy, pokazujący ciekawych ludzi, ciekawe osobowości, a nawet - a jakże, jako Grek powinien to napisać - piękne katastrofy, o tyle o współczesnych kopaczach niewiele dałoby się sklecić, bo poza boiskową wirtuozerią są to ludzie niespecjalnie nadający się do prześwietlania pod kątem ich barwności i złozoności charakterologicznej.
                co o tym sądzisz [także - jako fanka futbolu ;)] ?
    • grek.grek 22:55 TVP Kultura "Serpico" 01.01.16, 12:43
      wspaniały klasyk 70s.

      jest w archiwum, ale niestety w moim wykonaniu, więc szału nie ma [11 wątek od góry licząc] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,158338842,158338842,Ojej_co_tu_wybrac_2015_8_vol_58_.html?s=2#p158450329

      policjant idealista, skorumpowane do cna środowisko, dramatyczne próby walki o zasady, a wreszcie o własne życie.

      brzmi jak wiele opowieści przed "Serpico" i po nim, ale ta jest naprawdę wyjątkowa, z powodu sposobu w jaki Sidney Lumet buduje swiat przedstawiony, oraz ekspresji i wewnętrznej energii jaką emanuje Al Pacino w głównej roli. rewelacja w obu przypadkach. No i do tego Nowy Jork sfilmowany w surowy, zapadający w pamięć, wiarygodny, realistyczny sposób. Żadnych pcoztówek : stare brzydkie czynszówki, podejrzane zaułki, sflekowane wnętrza komisariatów, deptaki pełne dilerów, jakieś stare stadiony zarośnięte trawą, choć są też i ładne miejsca, głównie patio domu w którym mieszka Serpico, w momencie gdy poznaje miłą sąsiadkę, też miłośniczkę muzyki klasycznej.

      znakomite, ponadczasowe kino.

      jesli nie widzieliście... co ja Wam będę wiele mówił... musicie obejrzeć ! :"] i napisać recenzję, nie daruję Wam tego :]]
      • grek.grek Re: 22:55 TVP Kultura "Serpico" 01.01.16, 12:50
        PS : warto też zwrócić uwagę na muzykę w tle, jest pełnoprawnym aktorem w tym filmie.

        nie ma tutaj wiele z kryminału ani sensacji, może nawet nic nie ma.
        za to jest dramat, wiele rzeczy dzieje się w domyśle, nie wiemy kto i kiedy czyha na Serpica, nawet nie wiemy czy naprawdę, ale wiemy że to możliwe.

        najważniejsza jest psychoza lęku w jaką wpada, spirala nerwicy która kręci się coraz szybciej i coraz krótsze odcinki pokonuje, siedzimy w jego głowie i czujemy to co się tam dzieje.

        dramat par exellence. mistrzowsko Lumet to poprowadził.
            • grek.grek Re: 22:55 TVP Kultura "Serpico" 02.01.16, 12:37
              świetnie, że Ci się spodobał, Siostro :]

              yes, to złote czasy amerykańskiego kina.
              właściwie te złote czasy to trwały od lat 50-tych chyba, a może i wcześniej, hehe.

              ale 70s i początek 80-s, to bez watpienia rozkwit hiperrealizmu" w kinie amerykańskim. wyjście w teren, w miasto, w ludzi, w świat i opowieść o jego niekoniecznie przyjemnych stronach medalu.

              yes, Al Pacino jest tutaj kapitalny. Niezapomniana rola.
            • barbasia1 Re: 22:55 TVP Kultura "Serpico" 02.01.16, 21:21
              iostra_bronte napisał(a):

              > Znakomity!!! Ma wszystko co najlepsze w amerykańskim kinie lat 70-tych: realizm
              > , intrygującego bohatera i prawdziwe emocje.

              Bronte, zauważyłam, że bardzo jesteś przywiązana do realizmu. ;)
    • siostra_bronte "Północ, północny-zachód" 01.01.16, 16:49
      Obejrzane na TNT. Film Hitchcocka z 1959 r. Już go kiedyś widziałam, średnio mi się podobał, ale pomyślałam, że można go obejrzeć jeszcze raz.

      Fabuła typowa dla mistrza. Pracownik agencji reklamowej, Roger Thornhill (Cary Grant) zostaje omyłkowo wzięty za agenta FBI przez organizację szpiegowską. Na jej czele stoi niejaki Vandamme (James Mason). Thornhill zostaje wciągnięty w aferę. Kilkakrotnie ucieka swoim prześladowcom. A potem także policji, bo jest wrobiony w morderstwo.

      Bohater ma też romans ze współpracowniczką Vandamme'a, Eve (Eva Marie Saint), która potem okazuje się agentką FBI.

      Nie będę opisywać całej fabuły. Jest nawet ciekawa, chociaż ma sporo dziur. Przede wszystkim Thornhill zbyt łatwo ucieka ludziom Vandamme'a. Można go było łatwo załatwić w ciemnej ulicy, no ale wtedy nie byłoby filmu :)

      Jest tu kultowa scena, kiedy bohater ma się niby spotkać z prawdziwym szpiegiem, za którego jest brany, a w rzeczywistości to pułapka Vandamme'a. Thornhill sam na pustkowiu, obok pole kukurydzy. I nagle atakuje go...samolot rolniczy wysyłający serię z automatu. Znakomicie nakręcona scena, bez muzyki. Oczywiście częściowo kręcona w studiu. Ale naciągana, bo wystarczyło wysłać samochód z jakimś gościem ze spluwą i załatwić Thornhilla bez problemu!

      Pamiętna jest także scena finałowa, na górze Rushmore, z podobiznami prezydentów, chociaż też mało prawdopodobna. I głównie nakręcona w studiu.

      I tutaj dochodzę do problemu jaki mam z tym filmem. Wiemy, że Hitchcock uwielbiał kręcić w studiu, ale tutaj zdecydowanie przesadził i przez to film mocno się zestarzał. Nie mówię nawet o tylnej projekcji, kiedy bohaterowie jadą samochodami, bo to szczegół. Gorzej, że są tu choćby sceny w lesie i widzimy, że to studio, a drzewa są sztuczne. Jak dla mnie to u reżysera tej klasy duże przegięcie! Film bardzo na tym traci.

      Na plus dobre, ironiczne dialogi, zwłaszcza między bohaterem a jego mamusią (niestety aktorka grająca tę rolę jest tylko parę lat młodsza od Granta co wygląda kuriozalnie), a także dwuznaczne rozmowy z Eve.

      Aktorstwo bez rewelacji. Cary Grant trochę sztywny w tej roli. Lepiej wypadli James Mason jako elegancki Vandamme i Eva Marie Saint. I jak zwykle niezawodna muzyka Herrmanna.

      W sumie można obejrzeć, ale bez specjalnych emocji.

      Jeszcze o tytule. Hitchcock tłumaczył, że to cytat z "Hamleta", gdzie bohater mówi o wietrze przynoszącym szaleństwo.

      Tutaj scena z samolotem:

      www.youtube.com/watch?v=EK1o6ixoe_I

      I trailer. Wygląda znacznie lepiej niż sam film!

      www.youtube.com/watch?v=iDNwMvPXxaU






      • grek.grek Re: "Północ, północny-zachód" 02.01.16, 12:34
        dzięki, Siostro :

        cenna recenzja, jak zawsze wyczerpująco opisująca film :] no i - bardziej lub mniej bardzo udany, ale to zawsze Hitchcock, wart uwagi.

        yes, czasami Mistrz troszkę z tymi dekoracjami lubił zaszaleć, czasami bohaterowie/bohaterzy radzą sobie z pomocą scenariusza :], ale może to dlatego, że zawsze dominująca jest rola klimatu i dramaturgii, jej barwy i charakteru. Sama akcja czasami jest niemalże na drugim planie, albo na planie co najwyżej rownoległym do finezyjnie rozgrywanych konfliktów międzyludzkich, wewnętrznych problemów bohaterów czy zgoła wątków z innej planety [np. jak wiele miejsca w "Oknie na podwórze" zajmuje wiwsekcja relacji męsko-damskich].

        ha, z tym wiekiem aktorów to są ciekawe rzeczy.
        Niedawno oglądaliśmy "Absolwenta', w którym między Anne Bancroft, a Dustinem Hoffmanem róznica wieku na ekranie wynosiła 24 lata, a poza nim... zaledwie 6 lat [Bancrotf była starsza... na szczęscie ! ;)].

        trailer wygląda świetnie, scena z samolotem nieźle. Nie omieszkam obejrzeć tego filmu, jesli nadarzy się okazja.

        dzięki, Siostro, za interesującą, zgrabną opowieść :]
    • grek.grek wow, o 20:00 w CTV2 "Sherlock. Upiorna panna młoda 02.01.16, 11:11
      :]

      ale Czesi zaszaleli, 24 godziny po światowej premierze. i to w prime time, hehe.

      spróbuję obejrzeć.
      Spróbuję, bo ostatnimi czasy róznie bywa z odbiorem CTv, zdarzają się zakłócenia i nieczysty obraz.

      ofk, geba na kłódkę :]
      jesli uda mi się obejrzeć, to zdradzę Wam tylko najbardziej mgliste zarysy fabuły i minimum szczegółów. MOżecie na mnie liczyć.
        • grek.grek Re: wow, o 20:00 w CTV2 "Sherlock. Upiorna pa 02.01.16, 16:54
          :]

          cóż, ja też, Siostro, widzę róznicę między pierwszymi odcinkami, a sezonem nr 3, aczkolwiek Sing of Three podobał mi się bardzo :]

          przede wszystkim, mam nadzieję na uwodziecielską aurę Londynu XIX wieku, w którym akcja ma się toczyć. stroje, dorożki, wnętrza. Sherlock i Watson w takich dekoracjach dotąd nie występowali, może to byc ciekawa konfrontacha dotąd współczesnych zupełnie postaci z rzeczywistością, jakby nie patrzeć, z oryginalnych opowiadań Conan Doyle'a.

          a największą mam nadzieję, ze będą miał dziś dobry odbiór CTV ;] , bowiem ostatnio bywa z tym bardzo róźnie.
      • barbasia1 Re: wow, o 20:00 w CTV2 "Sherlock. Upiorna panna 02.01.16, 16:51
        grek.grek napisał:

        > :]
        > ale Czesi zaszaleli, 24 godziny po światowej premierze. i to w prime time, hehe

        WOW! Też jestem pod wrażeniem! :)
        Nie no przeprowadzka do Czech to naprawdę niezły pomysł! ;))


        > jesli uda mi się obejrzeć, to zdradzę Wam tylko najbardziej mgliste zarysy fabu
        > ły i minimum szczegółów. MOżecie na mnie liczyć.

        Świetnie! :))

        Aż tak to nie musisz trzymać gęby na kłódkę. Ja już jestem okropnie ciekawa tego odcinka. Przede wszystkim w jaki sposób Sherlock i Watson znajdą się w XIX wieku. :}
        • grek.grek Re: wow, o 20:00 w CTV2 "Sherlock. Upiorna panna 02.01.16, 16:59
          prawda ? :]
          sensacja niemalże, wczoraj premiera w kinach, dziś w CTV, a za 2 tygodnie w TVP. to się nazywa rozmach :]

          haha :], Barbasiu, póki co, a nawet bardzo póki co, nigdzie się nie wybieram ;]

          dzięki :]
          jesli sygnał będzie dobry, i bedę mógł cokolwiek na ekranie rozpoznać, a ostatnio róznie to bywa... - oglądam bezwarunkowo.
          dołożę wszelkich zabiegów i starań, żeby Wam nie opowiedzieć nic ponad to, co potrzebne, zebyście nie mogli się doczekać emisji w TVP ;] Nie mogę obiecać, że będą w 200 % krytyczny, ale na pewno napiszę o wszystkich dobrych [wg mnie] stronach tego odcinka. Nie dam się namówić na wywoływanie w Was jakichkolwiek wątpliwości, czy należy ten odcinek obejrzeć :]

      • grek.grek "Sherlock. Upiorna panna " uwagi na gorąco ;] 03.01.16, 10:28
        no i cóż ja mogę powiedzieć po seansie... wspaniały, znakomity, świetny, doskonały !! :]

        po pierwsze i najpierwsze : Siostro, Sherlock wrócił w takiej postaci, w jakiej [tak sądzę] lubisz go najbardziej, czyli znów jest TWOIM Sherlockiem :] O ile oczywiście zaakceptujesz jego nowy zaczes ;] choć i w tzw. starym się pojawia w niektórych sekwencjach.

        są i wszyscy inni, i chodzi mi o to, że są WSZYSCY, więc domyślacie się, o co mi chodzi... zaczynam się plątać już w pierwszym zdaniu, więc poprzestanę tylko na "wszyscy" :]

        Molly... o, zdziwicie się, zwłaszcza na początku :]

        Mycroft... yikes! o, zdziwicie się, i to bardzo... :]]

        Watson - ma wąsa i w jednej scenie jest wyjątkowo nieprzyjemny, jak nigdy wcześniej.

        mieszają się dwa plany czasowe : wiek XIX i XXI.
        w XIX Sherlock i Watson pracują nad zadziwiającą sprawą : młoda kobieta, nazwiskiem Ricoletti, najpierw strzela do ludzi z okna domu, a potem w tym samym oknie popełnia samobójstwo. Wszyscy to widzą. Tym większy jest szok, kiedy nie dalej jak wieczorem tego samego dnia panna Ricoletti zabija na chodniku pewnego mężczyznę strzelając do niego ze strzelby. Duch powstał i zaczął zabijać ?

        Ta sprawa zajmie Holmesowi i Watsonowi mnóstwo czasu, a splecie się z drugim zleceniem, którego autorką będzie pani Carmichael.

        rewelacyjny, powtarzam : rewelacyjny :], wiktoriański horror z tego wychodzi. Klasyka gatunku, gdyby Conan Doyle mógł wstać z grobu, obejrzeć i zrecenzować, to by chyba ożył z radości :]

        cały anturaż epoki odtworzony perfekcyjnie : dorożki, plłaszcze, meloniki, cała Baker Street przenosi się w XIX wiek, mamy też zamek, ogrodowy labirynt krzewów niczym z "Lśnienia", niewytłumaczalne zjawiska, a nawet stary pociąg pullmanowski, którymś podrózują w pewnym momencie Sherlock z Watsonem, tylko rozmawiają, ale scena jest jakże klimatyczna. Wszystko jest, styllowe wnętrza zamkowe, polowanie na ducha, strach i niepewność.

        Sherlock jest taki jaki był na początku : szybki w dedukcji, stanowczy, nie znosi dyskusji o ewentualnym małżeństwie, nie dowcipkuje, a jesli żartuje, to z poważną miną i w lapidarny sposób.

        akcja jest mocno pokręcona, ale to bardzo korzystne pokręcenie, wszystko dzieje się w głowie Sherlocka, tak jakby... trzymajcie się mocno - żył jednocześnie w dwóch epokach :]] Tak to wygląda. Efekt jest rewelacyjnie zaskakujący.

        intro - niby takie samo, a jednak inne :]

        zakończenie : nie zwracajcie uwagi na zaciemnienie, bo to nie będzie jeszcze koniec, a ostatni kadr - przejdzie do klasyki, na pewno sherlockowskiej :]

        intryga jest bardzo ciekawa, a rozwiązanie odnosi się do niezwykle istotnych społecznych kwestii. "To jest walka, którą musimy podjąc i którą musimy... przegrać, którą powinniśmy przegrać", w pewnym momencie mówi Mycroft. Zdecydowanie ma rację.

        są napisy na ekranie, ale niewiele, jest też cała grafika wyjaśniająca jedną ciekawą rzecz, w formie niemal rysunku z zeszytu grafika/projektanta.

        finał intrygi w niezwykle stylowej scenografii.

        zaskoczeń jest tutaj co niemiara, częśc mozę mieć swoje wytłumaczenie w... stanie w jakim znajduje się Holmes ;]... tu i... tam też ;]

        świetny scenariusz, oczywiście aktorzy są na swoich miejscach i trzymają poziom, doskonała robota scenografów, no i Sherlock jest znów Sherlockiem per exellence, znów ma tę nutkę sztywności, dystansu.

        zapewne większości najbardziej spodoba się scena w Diogenes Club :] efektowna, zabawna, kpiąca sobie do woli ze staroangielskiej etykiety.

        świetnie dialogi, Sherlocka z watsonem, z Mycroftem, a także z... whatever who ;]]

        rozmowa Watsona z Holmesem w ważnym, strategicznym momencie, na temat uczuć Sherlocka - jak za dawnych czasów...

        aha, początek może się Wam wydać baaardzo znajomy ;]

        klimat, tempo, muzyka [ach, te skrzypki !], dźwięki podnoszące nastrój w momentach strategicznie kluczowych - jest doskonale ! :]

        "Nie ma duchów, bez przesady, kto by w to wierzył, mamy we końcu XIX wiek !" - powiada w którym momencie, coraz bardziej zestresowany, Watson :]

        mam 3 strony notatek i nagle się zorientowałem, że 95 % nie mogę użyć, bo bym Wam zdradził przebieg wypadków albo jakieś pyszne szczegóły, za których odkrywanie powinna byłaby mi grozić kara wieloletnich cięzkich robót w postaci oglądania "Barw szczęścia" ;]]

        chciałbym nawet coś ukryć, żeby Was nie zniechęcić, ale - uwierzcie mi, nie ma takiej potrzeby. Nie wiem, czy to najlepszy odcinek tego serialu, może to niewłaściwa miara oceny, ale powiem tylko, że nie miałbym nic przeciwko, żeby jeden sezon przenieśc całkowicie w XIX wiek, aczkolwiek... jako się rzekło : to nie jest TYLKO XIX wiek, a w którym stuleciu naprawdę przebywa Holmes - samemu trzeba rozsądzić, o ile jest to możliwe :] Tak to zapętlili scenarzyści, za co nalezy się im pokłon :]

        szykujcie dobre jedzenie i wygodną kanapę - to będzie wspaniały seans :]
        • barbasia1 Re: "Sherlock. Upiorna panna " uwagi na gorąco ; 03.01.16, 13:57
          Brzmi rewelacyjnie. nie mogę się już doczekać tego odcinka!

          >"intryga jest bardzo ciekawa, a rozwiązanie odnosi się do niezwykle istotnych społecznych kwestii. >"To jest walka, którą musimy podjąc i którą musimy... przegrać, którą powinniśmy przegrać", w >pewnym momencie mówi Mycroft. Zdecydowanie ma rację."

          !
          • grek.grek Re: "Sherlock. Upiorna panna " uwagi na 03.01.16, 15:00
            dzięki, Barbasiu :]

            absolutnie dobre i właściwe podejście, powinnaś [oraz powinniście] z niecierpliwością oczekiwać tego odcinka/filmu :] a pozwalam sobie na tak śmiałe określenia jak "powinnaś/powinniście", bo tak bardzo jestem pewien znakomitości "Upiornej panny..."

            jak czytam teraz, w Anglii oglądalnośc wyniosła prawie 9 mln i 35 % udziałów w rynku.

            wyczytałem kilka recenzji z sieci, jak widać nie tylko mnie się przydarzyło ;]], ale nie polecam czytania ich. Stanowczo odradzam nawet. Zdradzają bezmyślnie wiele smaczków, które miło jest odkryć samemu. Lepiej je omijać.

            wraca to co najlepsze, świetne relacje Watsona i Sherlocka, a do tego mamy wspaniale pokazany XIX wiek, szybką i momentami zabawną intrygę plus niezwykle interesujący wątek zakrzywienia czasu, a może nawet światów równoległych. Doskonale jest to pokazane, rozegrane, z użyciem... zegara we wstępie i nagle urwanej muzyki końcowej, by jeszcze na chwilę wrócić na Baker Street, w finale.

            starałem się trzymać z dala od myśli, że na moje wrażenia wpływa fakt, że to tak wyczekiwany i z nagła sensacyjnie wrzucony w ramówkę odcinek, zdobyłem się więc na maksymalny krytycyzm ;] I nawet mimo tego, że z krytycyzmem mam zwykle problem, bo lubię dostrzegać zawsze "bright side of life", to tutaj naprawdę nie ma się do czego przyczepić.

            znakomita rzecz !

            sam teraz będę z niecierpliwością czekał na 17 stycznia i WASZE recenzje :]]
          • grek.grek Re: "Sherlock. Upiorna panna " uwagi na 03.01.16, 15:11
            dzięki, Siostro :]

            spóźniłem się... z przestrogą by nie czytać INNYCh recenzji ;]
            sprzedają wiele smaczków, które raczej nalezałoby trzymać w sekrecie, aby widz
            mógł je samodzielnie odkryć i przeżyć ten moment miłego zaskoczenia :]

            ha, zarzuty 'chaosu" mogą być uprawnione, ale wg mnie wszystko zasadza się na tym, że
            Sherlock nie działa w jednej płaszczyźnie czasowej, a wręcz przeciwnie, więc historie się splatają ze sobą,a on za nimi idzie, bo szuka odpowiedzi na ważne pytania, a zwłaszcza na JEDNO najwążniejsze - jakie ? a nie powiem, a nie namówisz/cie mnie, a będę się opierał ;]] Nie zdradzę, oczywiście, nie powiem nic co mogłoby Tobie, Wam, popsuć świetny seans.

            wydaje mi sie jednak, że nawet jesli intryga nie przypadnie Tobie, Wam, 100-procentowo do gustu, to ważne jest, że wraca Sherlock z pierwszego sezonu, a jego relacje z Watsonem znów są takie... swojskie, specyficzne, kumpleskie.

            No i ofk jest mieszkanie przy Baker Street. Jakby nieco bardziej ogarnięte, ale niezmiennie stylowe i pełne staroświeckiego uroku i artystycznego bałaganu [lekkiego] :]

            Siostro, bądź dobrej myśli :] Czuję, że są spore szanse, że będziesz zadowolona z tego co zobaczysz i usłyszysz :]
              • grek.grek Re: "Sherlock. Upiorna panna " uwagi na 03.01.16, 16:31
                czułem że tak będzie... :] mądrej głowie dość dwie słowie :]

                doskonale, Siostro !
                wg mnie, ten odcinek wraca do klimatu i stylu relacji m/bohaterami z 1 sezonu.
                a "chaos" nie jest zbyt chaotyczny, skoro nawet ja dałem radę wybrnąć z tego i na dodatek jestem pełen podziwu dla inwencji scenarzystów, to naprawdę nie może być źle ;]
    • grek.grek 20:20 TVP Kultura, "Pragnienie miłości" 02.01.16, 16:32
      bardzo interesujący film, bardzo warto zobaczyć.
      meksykański.

      śmierć matki dekompletuje rodzinę, nie tylko fizycznie i statystycznie, ale przede wszystkim mentalnie.

      ojciec z córką przeprowadzają się do większego miasta, w ktorym głowa rodziny ma nadzieję znaleźć jakąś pracę, która - jak można się domyślać - mnie tylko zapewni córce lepszy standard życia, ale i pomoże zapomnieć o śmierci ukochanej kobiety.

      córka, a ona jest tutaj główną bohaterką, musi zaadaptować się w nowej szkole. Z początku idzie jej nieźle, ale później, szkoda gadać, aż przykro patrzeć i jeszcze trudniej zrozumieć jej reakcje [aczkolwiek, wszystkie tropy prowadzą do jej relacji z ojcem i odejścia matki]...

      rzecz cała zaczyna od lekkiej nostalgii, a potem nieuchronnie ewoluuje ku rasowemu dramatowi obyczajowemu, którego główną treścią jest diagnoza ludzi dotkniętych stratą, której nie umieją przepracować tak jak należy, nie potrafią wydobyć z siebie uczuć i nauczyć się ze sobą żyć w prawdziwej bliskości.

      naprawdę warto zobaczyć.

      onegdaj ;] [4 wątek od dołu, aczkolwiek z opisem, więc może lepiej nie ?] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,157468920,157468920,Ojej_co_tu_wybrac_2015_5_vol_55_.html?s=1#157625220
    • grek.grek "Och Karol 2" [2011] via TV Polonia 03.01.16, 13:04
      dokrętka do klasycznej polskiej komedii z 1985 r.

      dokrętka, bo jednak "2" dopisana jest w tytule :]

      chodzi o to samo : tytułowy Karol cieszy się powodzeniem u kobiet, a że "nie potrafi im odmawiać", stale w pakuje się w nowe znajomości o romansowym charakterze. Nie przyciąga stylem macho, raczej wygląda i zachowuje się jakby wołał o matczyną opiekę. Może tutaj tkwi sekret jego sukcesu - w pobudzaniu w kobietach instynktu macierzyńskiego ? ale to już Wy mogłybyście celnie zdiagnozować :]]

      jedyną, która go nie podrywa jest koleżanka z pracy [luksusowa agencja doradztwa reklamowo-biznesowego], lesbijka :] grunt to logika.

      tak czy owak, Karol ma narzeczoną, trzy kochanki, czwarta się do niego przystawia, a kolejnych tysiąc składa mu niewerbalne propozycje na ulicy, w piaskownicy, w kostnicy i w ogóle wszędzie gdzie się ruszy ;] narzeczona nie pozwala mu prowadzić auta, jedna kochanka straszy ze jest w ciąży, inna zabiera na ślub znajomej, a następna jeszcze coś innego. generalnie, człowiek ciągle jest w aktywności, lawiruje jak narciarz podczas slalomu giganta, żeby jedna o drugiej, trzecia o czwartej się o sobie nawzajem nie dowiedziały.Umyka, ucieka, kłamie, zmyśla, kombinuje..

      traf chce, że jednak się dowiadują i... zamiast mścić się na nim okrutnie - organizują mu babiniec w domu. Kochanki wprowadzają się do niego i jego narzeczonej i od tej pory Karol żyje w związku poligamicznym. Im się podoba, a jemu coraz mniej i mniej... Chciał poligamii, to ma. I okazuje się ona koszmarem na jawie - jedna gada przez drugą, każda mu zupełnie inne wobec niego oczekiwania, w łózku musi robić na cztery zmiany, sfilcowany wychodzi do pracy, sfilcowany z niej wraca, zeby dodatkowo sfilcować się w domu... Jakby to powiedział AL bundy "Jestem jedynym człowiekiem na świecie, który budzi się, aby przeżyć koszmar" ;]

      Karolowi spełnia się odwieczne męskie marzenie, z tą róznicą, że inaczej niż w marzeniach nie daje ono żadnej przyjemności, a jedynie frustrację. Wszyscy dookoła mu zazdroszczą : szef w pracy, kolega z pracy, własny ojciec nawet. Tylko on jeden, biedak, wie jak cięzko jest tak żyć.

      Receptą może być ucieczka w ciepłe kraje z Tą Piątą, ale co jesli Ta Piąta okazuje się zdrajczynią i na pokładzie samolotu już czekają cztery pozostałe, zawiadomione przez nią ? Co jest gorszego od wakacji na Aruba z czterema "żonami" ? ocvzywiście, wakacje na Aruba z pięcioma "żonami" :]

      Karol doznaje pomieszania zmysłów, wdaje się w bijatykę z obsługą samolotu, zostaje wyprowadzony w kajdankach, krzycząc "Ratunku, NIemcy mnie biją !".

      Zamiast więzienia, łaskawa [zgadnijcie, dlaczego ?] pani sędzia kieruje go w Bieszczady, gdzie Karol terapeutycznie udziela się jako nauczyciel dzieciom. Pracował w ekskluzywnej agencji doradztwa biznesowego, jako mistrz od szkoleń, więc zna się na robocie.

      odwiedza go tam kolega i opowiada, że po jego odejściu, wszystkie panie znalazły sobie adoratorów, męzów, albo i wielu męzów, ułożyły sobie życie.

      w ostatniej scenie Karol wreszcie się zakochuje. Na ślubie kolegi poznaje blondynkę, o dwie głowy od niego wyższą, z uściskiem dłoni enerdowskiej sztangistki, operującą basem nadającym się do radia, ale za to o urodzie Magdaleny Mielcarz :]

      od A do Z film nieszkodliwy, nabijający się ze stereotypów, lekki, pełen w zamierzeniu komicznych sytuacji, czasami także pikantnych.

      problem w tym, ze jedynym aktorem, którego daje się oglądać i słuchać jest Piotr Adamczyk w głównej roli. santo subito papa ! ;]

      panie aktorki są szalenie atrakcyjne, ale brak im, co do jednej, vis comica, którą mogłyby się tutaj wykazać. Są ładne, zadbane ii to by było na tyle. niestety, nie są zabawne, a im bardziej próbują, tym mniej im się udaje. Stosuja zagrywki sitcomowe, co na ekranie filmowym wygląda słabo.

      najlepiej wypada pani Mucha, poza ekranem kobiera inteligentna, piękna, oczytana i śmiała, na szczęście w filmie lesbijka, przez co nie musi się miotać w próbach komediowych.

      poza tym, film zrobiony w manierze "tefałenowskiej". Wypasiona willa, wypasiona agencja reklamowa, wypasiona górska willa w której odbywa się wesele, wypasione auta, nawet kościół wypasiony, do tego wypasione makijaże, wypasione ciuchy, a z eteru na ekranie reklamuje się wypasione, he he he, radio eremef.

      wygląda na to, ze fabuła, pisana przez wiodące postaci polskiej sztuki kiczowatej, pp. Wereśniaka i Łepkowską, jest tylko dodatkiem do tych glamurów oraz kodowania produktów.

      mimo to, jakoś dało się przez to przeczołgać ;] zasługą świetnego - nawet w tak wymagająco plastikowej formule - Piotra Adamczyka oraz zastępu urodziwych aktorek na czele z panią Muchą, szkoda że lesbijką, ale z drugiej strony - na szczęście, bo gdyby i ona histeryzowała albo gniewała się, robiła zamaszyste ruchy i sprzedawała sztuczne dialogi, we wszystkich tych czynnościach rzekomo naśladując kobiece emocje, to ten film trzeba by było opatrzyć etykietką "dramat" :]

    • grek.grek 20:05 TVP2 "Wróg publiczny" 03.01.16, 16:44
      szary obywatel USA w zderzeniu z machiną inwigilacji made in USA.
      ma coś, czego ujawnienie mozę spowodować potęzny kryzys polityczny, i nie ma pojęcia o tym, że
      coś takiego ma. Jak to możliwe ? Możliwe, mozliwe :]

      staje się obiektem nagonki specsłużb, musi uciekać.

      pościg jest widowiskowy, prezentacja całego aparatu mozliwości śledzenia człowieka przez tajne służby - spektakularna. tempo, dynamika, Will Smith w roli głównej.,

      no i Gene Hackman w roli jakby dopisanej do losów jego bohatera z "Rozmowy", o której Siostra swego czasu pisała tak zajmująco.

      oraz rudy kot Gene'a Hackmana.

      znakomite, fachowo i z biglem zrobione kino sensacyjne.
      zawsze warto spróbować :]

    • grek.grek 20:00 TVN7 "Żona astronauty" 04.01.16, 12:32
      nie wiedzieć czemu ten film ma zastraszająco niskie notowania.
      do dzisiaj na Rotten Tomatoes zaledwie 16 % pozywtynych z 58 recenzji.

      a wg mnie, to całkiem nieźle poprowadzone i zagrane kino grozy.

      dwóch astronautów, z wielką pompą zostaje wyniesionych na orbitę. Trwa transmisja radiowa z tego wydarzenia. Nagle następuje utrata łączności z bazą. Trwa to dwie minuty, ale te dwie minuty zmieniają wszystko.

      Po powrocie do domu obaj panowie wydają się zachowywać normalnie, ale żona jednego z nich Spencera Armacosta [Johnny Depp w tej roli] coraz bardziej zaczyna się niepokoić, bo przy bliższym oglądzie widać jednak, że coś z nim jest nie tak - jakoś się oddalił, w seksie zaczyna być agresywny, patrzy na nią dziwnie...

      akcja się rozkręca, ale bez tanich efektów. Pani Armacost, w coraz większym strachu, stara się znaleźć odpowiedź na pytanie "Kim, a nawet CZYM, stał się mój mąż ?".

      Charlize Theron gra dobrze i z racji swojej delikatnej urody świetnie nadaje się do rozgrywania wewnętrznych niepokojów i opierania się zewnętrznej presji, a Johnny Depp wychodzi poza swoje emploi i... no może tutaj, z lekka, jest mniej wiarygodny jako, co tu dużo ukrywac, postać negatywna.

      nie wiem, za co "Żona..." jest źle oceniana, wg mnie to całkiem przyzwoite, mające swój cięzar, kino psycho-sf.

      co sądzicie ? mieliście już... [nie?]przyjemność obejrzeć ? :]
    • grek.grek 22:35 TVN7 "Wyjście przez sklep z pamiątkami" 04.01.16, 12:39
      TVN7 na fali, hehe.
      fakt faktem, co tydzień jakiś ciekawy dokument puszczają.

      tym razem rzecz jest o grafficiarzy Banksym, który nie dośc, ze maluje inspirująco i oryginalnie, to pozostaje enigmą i nie wiadomo kim naprawdę jest.

      w dokumencie, którego reżyserią zajał się sam Banksy, kanwą quasifabuły są losy filmowca-amatora, który postanawia odnaleźć Banksy'ego i go poznać. Przy okazji mozna też sporo opowiedzieć o sztuce malowania grafitti, street art i definicji pojęcia sztuki przez Banksy'ego, który zdaje się w końcu daje się "odnaleźć", jak przystało na reżysera tego filmu ;]

      powtórka będzie w piątek o 1:00.
      • grek.grek "Wyjście przez sklep z pamiątkami" - słów parę 05.01.16, 12:56
        inteligentna prowokacja w wykonaniu, wszystko na to wskazuje, Banksy'ego.

        Kilka filmów i wątków w jednym.

        Zaczyna się od tego, że filmowiec amator ["Od kiedy zmarła moja matka, a ja sam założyłem rodzinę, filmuję dosłownie wszystko, a potem wrzucam nagrane taśmy, bez oglądania, do pudeł"] nazwiskiem Thierry Guetta chce nakręcić film o street arcie.

        Udaje mu się skontaktować z róznymi ludźmi w Los Angeles, chodzi z nimi po nocy i filmuje jak malują na ścianach swoje szablony. Nie są to dresiarze z puszkami farby, kreślacy jakieś bohomazy, lecz par exellence artyści z finezyjnymi pomysłami na kolejne obrazy.

        Thierry jest tutaj narratorem, opowiada o filmie, o sobie, o ludziach których spotyka, o idei sztuki ulicy, o jej ulotności, której przeciwdziałać można i trzeba własnie za pomocą utrwalania jej na filmie, zdjęciach etc

        Thierry jest tak jakoś po 30-tce, nosi wyhodowane krzaczasye bokobrody i generalnie jest człowiekiem pozytywnym, energicznym, lubi ludzi i siebie.

        Dzięki znajomości z Sheppardem Faireyem, czołowym malarzem street artu z Los Angeles, Thierry poznaje Banksy'ego, który oczywiście od zawsze go interesował, jako ikona street artu.

        Tutaj na scenę wchodzi rzeczony Banksy. Pojawia się głównie jako plecy, dłonie i zaciemniona postać siedząca na krześle. Mówi modulowanym głosem. Czy to Banksy ? Nie wiadomo :]

        Czy człowiek, który oprowadza Thierry'ego po swojej... fabryce sztuki w Londynie, to TEN właściwy człowiek ?

        Zarówno Sheppard w LA, jak i Banksy w LOndynie nie malują swoich szablonów, które później umieszczają na murach, w jakichś klitkach. Legalnie wynajmują albo na dziko zajmują wielgachne pomieszczenia starych magazynowni, gdzie pracują nad swoimi pomysłami razem z całą grupą współpracowników. Tak to działa.

        Thierry towarzyszy Banksy'emu w nocnych eskapadach, łazi z nim po dachach, asysttuje przy malowaniu murali, albo rozklejaniu wcześniej przygotowanych płacht z obrazami. Banksy zaczyna go lubić, mówi o tym w kolejnych "setkach".

        Wie, że Thierry kręci film o street arcie, próbuje więc mu pomóc, pokazać jak to wygląda od środka, na czym polega, jak funkcjonuje ten interes.

        cdn


        • grek.grek "Wyjście przez sklep z pamiątkami" - słów parę 05.01.16, 13:31
          Kary za ozdabianie murów są wysokie, więc to że Thierry nie boi się wpadnięcia w ręce wszędobylskich nocnych patroli policji, czyni z niego zaufanego człowieka. Takiemu mozna zdradzić to i owo.

          Bansky zaciekawił Thierry'ego zwłaszcza po tym, jak na ścianach British Museum chyłkiem zawiesił własne prace. Potem była akcja z murem granicznym pomiędzy Palestyną, a Izraelem, na którym Banksy wymalował otwarte okno z widokiem na kolorowy pejzaż. I wiele innych zajmujących pomysłów, realizowanych konsekwentnie i śmiało - ich autor musi być interesującym człowiekiem, myślał sobie Thierry, i to już pomijając ikoniczny status Banksy'ego w środowisku.

          Pojawia się też wspomnienie wernisażu, jaki Banksy zorganizował w opuszczonych magazynach, które - wraz ze swoimi współpracownikami - przerobił na galerię sztuki. Gwoździem programu, prócz jego licznych prac, był żywy słoń, wymalowany w taki sposób, by komponował się ze ścianami. Miał on symbolizować ideę wystawy : "Jakże łatwo jest ignorujemy to, co mamy tuż przed oczami". Ofk, większośc dziennikarzy skupiła się na tym słoniu, i - mówiąc po kantowsku - zamiast sądzić o rzeczach na podstawie przedstawienia, zaczęła zajmowac się samą rzeczą. Typowe.

          Nie zmienia to jednak faktu, ze wystawa była wielkim sukcesem, ludzie walili na nią drzwiami i oknami. Dzieła Banksy'ego trafiły do domów aukcyjnych, gdzie kupowane były za szokująco wysokie ceny. Cała historia wywindowała street art na salony sztuki, uczyniła go modnym. W dobrym tonie zaczeło być kupowanie i kolekcjonowanie dzieł grafficiarzy.

          W pewnym momencie sam Thierry zaczyna bawić się w street art. Wymyśla własny szablon : jego twarz za kamerą. Zamawia w sklepie liczne fotokopie i chodzi nocami po ulicach rozklejając je na murach. Zaczyna mu się to podobać.

          Towarzyszymy Thierry'emu i chyba jednak naprawdę Banksy'emu ;], w akcji w Disneylandzie w LA. Banksy przynosi ze sobą gumową kukłę więźnia w pomarańczowym drelichu i z czarnym workiem na głowie. Kiedy nikt nie widzi, w ustronnym miejscu pompuje ją, a potem wchodzi na teren po którym jeździ kolejka torowa i przywiązuje do płotu. Oczywiście, chodzi tutaj o zasygnalizowanie istnienia więzienia w Guanatanamo i dziejących się tam nieprawości.

          Thierry całą akcję filmuje.

          Na początku nikt niczego nie dostrzega, ale za chwilę kolejka zostaje zatrzymana, poł Disneylandu staje, a ochrona i podręczny agent FBI zaczynają szukać ewentualnych sprawców. Banksy znikł, ale nawinał im się Thierry, którego łapią na filmowaniu i zabierają na przesłuchanie. udaje mu się wyłgać, a także skasować zdjęcia z aparatu [został kawałek filmu do momentu zatrzymania się kolejki, z której zdziwieni turyści patrzą na gumowego manekina w drelichu], więc nie ma dowodów, a on sam zostaje wypuszczony. Po tej akcji Banksy uznaje go niemal za swojego przyjaciela.

          Przyjaźń przyjaźnią, ale co z filmem, który kręcić miał Thierry ? Banksy pyta go o efekty.
          WSZYSTKO to jest w formie dokumentu, "setek" nagrywanych do kamery, albo narracji z offu. Nie ma tutaj żadnych fabularyzowanych wstawek.

          Thierry ma tysiąc godzin nagrań, ale... nie przejrzał nawet minuty, swoim zwyczajem nagrywając ciurkiem i po prostu zmieniając taśmy w kamerze bez studiowania co się nagrało i analizowania jak to wykorzystać.

          Pod naciskiem Banksy'ego i innych, Thierry przystępuje do montażu. Jak sam mówi : po prostu, powybierał na chybił-trafił tyle kawałków, żeby było ich na 90 minut, posklejał i już. Nadał temu tytuł "Pilot życia".

          Banksy jest w szoku po obejrzeniu tego... dzieła. "To tak jakby ktoś z ADHD wział pilota do telewizora i przez 90 minut w szalonym tempie skakał po 900 kanałach". rzeczywiście, tak to własnie wygląda, bo mamy wątpliwe szczęście zapoznać się z fragmentem tego czegoś.

          Banksy "Straszne badziewie...", Thierry " Spytałem Banksy'ego co sądzi. Powiedział : dobre... bardzo dobre..." ;]

          Po ustaniu efektu zszokowania, Banksy proponuje Thierry'emu, żeby zostawił mu te "tysiąc godzin nagrań", a sam zajął się robieniem sztuki, bo najwyraźniej to polubił, a pasję trzeba rozwijać. Banksy ofk nie ceni zbytnio sztuki Thierry'ego, chodzi mu po prostu o odcięcie go od filmu. Sam chce go zmontować :]

          Thierry chyba do końca nie rozumie, o co biega, więc ujęty zachętą od samego Banksy'ego rusza z przytupem do robienia kolejncyh projektów street artowych.

          cdn
          • grek.grek Re: "Wyjście przez sklep z pamiątkami" - słów par 05.01.16, 13:56
            I tutaj zaczyna się to, co chyba stanowi clue całego tego filmowej projektu. Dowiadujemy się rzeczy może nie nowej, ale zawsze zabawnie wyglającej : oto niezbyt zdolny, głównie zrzynający z szablonów Banksy'ego i Faireya Thierry zostaje autentyczną gwiazdą street artu w LA :]

            Najpierw sprzedaje wszystko co ma cennego, aby zainwestować w swoją sztukę. Denerwje tym swoją zoną. dzieci są za małe,zeby się na ojca wkurzyć "]

            A potem "tworzy", czyli bezczelnie naaśladuje po prostu prawdziwych artystów. Wreszcie organizuje zakład pracy w kilku starych magazynach, potem kontraktuje pomocników, a na końcu zaadaptowuje pustostan po dawnym studiu telewizyjnym CBS jako teren, który przekształca w galerię sztuki, w której ma się odbyć jego wystawa.

            Banksy i Fairey piszą mu rekomendacje, a on je rozwiesza na wielkich banerach jako reklamowy wabik dla widowni. Bansky nie ejst z tego zadowolony, ale oczywiście wiemy, że Thierry to podpucha, a wszystko to, jak również sam Thierry, to Bansky'ego autorska prowokacja.

            W LA Weekly ukazuje się zajawka o wystawie Thierry'ego, który przyjmuje pseudo Brainwash.

            Wywiady do pism młodzieżowych, odwiedziny kolekekcjonerów, którzy widząc rozmach i zainteresowanie, gotowi są na pniu skupować jego szablony oraz obrazy, instalacje, rzeźby i wszystko inne. Niektóre są ciekawe, i wiemy ze to nie Thierry je robił :"] Thierry to tylko figurant, człowiek-atrapa.

            W ostatnich dniach Thierry łamie nogę, a potem arogancko każe swoim współpracownikom niczego nie robić na własną rękę, a słuchać tylko jego, po czym... zatraca się w udzielaniu wywiadów, zamiast sterować przygotowaniami. Ludzie są wściekli, żeby ratować wersnisaż zaczynają ignorować jego polecenie i właściwie sami działają, a Thierry nie bierze w niczym udziału.

            Najpewniej, ci biedni wspołpracownicy Thierry';ego nie widzieli, ze biorą udział w prowokacji, a Thierry specjalnie się odizolował, żeby można było dowieśc, ze facet, który jest gwiazdą może w zasadzie nie być ani twórcą ani reżyserem, a jedynie zbierać zaszczyty za cięzką pracę innych ludzi oraz bezczelne podrabianie i zrzynanie z bardziej uznanych artystów :] Oto współczesna sztuka, ladies and gentelman, zdaje się mówić Banksy.

            Wystawa jest sukcesem. Obrazy i reszta zostają wysprzedane za kwoty od kilkudziesięciu tys dolarów wzwyż. Thierry odbiera wyrazy uznania. Mamy całą sekwencję z tego wernisażu. Ludzie chodzą, cmokają, komentują, pytają Thierry'ego, który odpowiada takie brednie z domieszką samochwalstwa, że uszy bolą ;]

            Więcej : zainteresowanie jest tak duże, że grupa niecierpliwych fanów ulicznej sztuki wyłamuje bramę wejściową, po tym jak zabrakło dla nich biletów wstępu. Interweniuje policja ;]]

            Czysta komedia. Tak oto można podstawić gościa, który kompletnie nie ma pojęcia o sztuce i zrobić z niego gwiazdę. Wystarczy trochę zrzynki z klasyki gatunku, dobre rekomendacje, kilka kupionych recenzji, parę porządnych ogłoszeń w dobrze wybranym medium, a potem już leci, bo ludzie wszystko kupią, zjedzą i poproszą o więcej :]

            Banksy, czyli ciemna postać z modulowanym głosem ';], i Fairey oraz jeszcze inny klasyk street artu wypowiadają się z ogromną rezerwą o sukcesie Thierry'go. Banksy wytyka mu, że "pominął " etap szlifowania własnego stylu, pracy nad oryginalnością, które artystom zajmują mnóstwo lat. Dodaje, ze "dla mnie taka sztuka, to parodia". Fairey filozoficznie dodaje "To że ludzie kupili coś takiego dowodzi, ze mamy tu chyba do czynienia z przypadkiem antropologiczno-socjologicznym, a nie ze sztuką" :"] A ten ostatni jegomośc wprost nazywa bywalców tego wernisazu "frajerami" i dodaje "To chyba jakiś żart, ale... w ogóle nie jest mi do śmiechu". Banksy dodaje "Zrobiłem wyjątek pomagając Thierry'emu, i już wiem, ze więcej tego błędu nie popełnię" :]]

            Thierry na tym całym interesie zarobił... milion dolarów. Jako Brainwash. Grafficiarz który nie ma zielonego pojęcia o sztuce :] A nawet nie potrafi organizować i zarządzać wystawą. Nie potrafił nawet wybrać które obrazy, rzeźby i instalacje bedą pokazywane. Zrobili to za niego jego współpracownicy. On po prostu zjadł wiśnię z tortu, wziął całą kasę :]

            Sztuka w XXI wieku, moi Drodzy :]

            świetny film :] Bardzo pouczający.

    • grek.grek 20:20 TVP Kultura "Przesłuchanie" 04.01.16, 12:51
      cóz, dziś to klasyk, wcześniej przeleżał wiele lat na półce.

      terror stalinowskiej bezpieki, młoda niewinna kobieta, lochy ze szczurami, psychiczne wykańczanie, zły i mniej zły policjant, towarzyszki z celi, w tym jedna - o paradoskie - zagorzała komunistka, solidarnośc więźniarek, no i tytułowe przesłuchania ciągnące się bez końca.

      Janda znakomita, Gajos i Ferency także. dojmująco dołująca rzeczywistość więzienna.

      czy to nie interesujące, że czasy powojenne są w polskiej kulturze, ale i dyskursie publicznym, definiowane właśnie przez tego typu obrazy, a nie przez fantastyczny wysiłek narodu, który tymy ręcamy podniósł Polskę z wojenneggo upadku, degradacji i ruiny, wykształcił, wybudował, zaopatrzył, rozwinął ?

      ciemne plamy warto piętnować, ale mam wrażenie, że w wielu sprawach bazujemy na takim właśnie braku proporcji. Podobnie jest z historią ratowania Zydów w czasie 2 wś. Polacy uratowali najwięcej Zydów, Polacy mają najwięcej gwiazdek w Yad Vashem, a króluje przekaz, że Polacy byli antysemitami i, co "lepsze", do dziś nimi być nie przestali. To smutne, bo wypacza rzeczywistość, a dodatkowo uwłacza bohaterom, którzy ryzykowali życie dla swoich żydowskich sąsiadów, znajomych, a czasami także i obcych ludzi.

      ktoś powiedział, że przed "Pokłosiem" czy "Idą" można było umieścić krótką wzmiankę "W latach [takich i takich] ukrywającemu Zydów i całej jego rodzinie, a nawet całej kamienicy lub wiosce, groziła kara śmierci lub wywóz do obozu koncentracyjnego". Zgadzam się z taką propozycją.

      co o tym sądzicie ?
      • pepsic Re: 20:20 TVP Kultura "Przesłuchanie" 04.01.16, 20:38
        Jeśli chodzi o oskarową "Idę" jest taka akcja Reduty Dobrego Imienia założona przez Macieja Świrskiego. Reduta zebrała 50 tysięcy podpisów pod listem do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, żeby wymógł umieszczenie przed filmem planszy o faktach II wojny światowej. Petycje podpisałam, tudzież tę o zaprzestaniu używaniu przez norweskie media określenia "polskie obozy śmierci", drugą ze skutkiem pozytywnym. Greku, o właściwych proporcjach wspominałam. O tym, że byliśmy wraz z Ukrainą jedynymi krajami, gdzie za ukrywanie groziła śmierć - tez.

        Ps. Nie wiem, czy dałabym rade po raz drugi przejść przez "Przesłuchanie". No i proszę, Ryszard Bugajski rulez!
        • grek.grek Re: 20:20 TVP Kultura "Przesłuchanie" 05.01.16, 14:06
          bardzo cenna akcja, Pepsic.

          zdecydowanie, warto poprzedzić film jakąs adnotacją. Tam, na Zachodzie, nie mają pojęcia, jak
          wówczas ludzie TUTAJ myśleli.

          jeśli ktoś nie pomógł rodzinie żydowskiej, niekoniecznie musiało to oznaczać automatycznie jego antysemickie zapędy. MOże po prostu się bał. Może nawet nie o siebie, ale o swoich bliskich. A sąsiedzi, którzy kapowali na rodziny ukrywające Żydów nie musiały być szmalcownikami, ale ludźmi przerażonymi, że w razie wpadki pójdą pod mur razem z nimi.

          nie można ludzi terroryzować nakazem heroizmu.
    • grek.grek Polskie kino w 2016 roku. Przewodnik po premierach 04.01.16, 13:05

      nie czekają nas premiery "Star Wars", Bonda, "Avengers" czy "Batman vs Superman"... cóż poradzić, no niestety... ;]]

      mnóstwo ciekawych rzeczy nas czeka, rzućcie tylko okiem na te obszerne zestawienia :

      film.gazeta.pl/nowy_film/1,134866,19402859,wielkie-metamorfozy-znanych-aktorow-top-14-polskich-filmow.html#BoxKultImg

      film.onet.pl/wiadomosci/polskie-kino-w-2016-smolensk-ostatnia-rodzina-wolyn-powidoki-i-inne/m70cwx

      wg mnie, cała gama tytułów, od sasa do lasa, ale nadal bez "Supermen vs Batman" ;], na których premierę można czekać z wybitnym zaciekawieniem.

      jak oceniacie ten zestaw ?
    • pepsic "Cena życia" z 2008 roku - spojler 04.01.16, 19:03
      Dramat społeczny o dziennikarce, która trafia do więzienia za odmowę podania źródła informacji, a państwo USA postępuje, jak mafia. Bardzo dobra Kate Beckinsale. Reszta obsady damsko-męskiej też. To mój drugi, niezły film z jej udziałem po "Śnieżnych aniołach". Ciekawy pomysł na kanwie faktów, trzyma w napięciu do samiutkiego końca, może prowokować do dyskusji, choć dla mnie postawa bohaterki i przesłanie jest zrozumiałe. Brawa za brak patosu i realistyczne, niestety smutne zakończenie, notabene przewidywalne. Dwa zgrzyty: fakt, że 7-letnie dziecko wie o agenturalnej działalności matki jest naciągany i nie pojmuję, po co w artykule demaskującym prezydenta dziennikarka ujawnia tożsamość agenta?
      Obejrzane wczoraj w nocy na Polsacie! Powtórki póki co nie wypatrzyłam. Tyle wolnego, a litości dla klasy robotniczej nie mają;) Dobre i to, że suspensu nie przerwali reklamami. Dawno nie widziałam w tivi tak dobrej pozycji. Polecam:)
        • pepsic Re: "Cena życia" z 2008 roku - spojler 05.01.16, 18:58
          Bohaterka nie mogła przewidzieć w najgorszych snach, że czeka ja wiezienie. Ponadto sama w którymś momencie przyznała, że gdyby wiedziała, co ją czeka nie napisałaby artykułu. To była osoba o niezłomnych zasadach, która raz danego słowa dotrzymywała, a tu dodatkowo w grę wchodziło niewinne dziecko. Potem sprawy zaszły za daleko. Dziewczynka obwiniałaby sie o śmierć matki, do której pośrednie sie przyczyniła ujawniając tożsamość. Przypomnę, że aresztowana dziennikarka zabroniła przychodzić synkowi do więzienia dla jego dobra, choć serce jej sie łamało. Ja jej postawę w pełni rozumiem i popieram.

          W "Przesłuchaniu" (a jednak skusiłam się) Antonina mogła podpisać zeznania i oszczędzić uczucia męża, a sobie katuszy, a jednak nie, nie dała się złamać. Wiem, wiem, przykład nie do końca kompatybilny.
        • pepsic "Cena prawdy" z 2008 roku - spojler 05.01.16, 18:40
          Wiedziałam, wiedziałam, że sie pomylę:)
          Swoją drogą, co za banalny tytuł, nie dziwię się, że umknął Twojej uwadze.

          Ps. I jeszcze jedna, żartobliwa uwaga. Niepojęte, jak można porzucić śliczną, subtelną Kate Beckinsale dla pospolitej blondyny;)
          • grek.grek Re: "Cena prawdy" z 2008 roku - spojler 06.01.16, 14:17
            hehe :]
            wiesz, tytuł niekoniecznie miał znaczenie, może po prostu nie sądziłem, ze Polsat o 22:30 w niedzielę może puszczać naprawdę dobry film ;]] W ichg ramówce to zwykle czas dla Seagala, Van Damma, albo innych Chucków Norrisów, więc sceptycyzm wziąl górę.

            'pospolita blondyna" mogła mieć swoje zalety... ;]
    • grek.grek "Californication" sezon 7 od dziś w CT2 [23:05] 05.01.16, 14:20
      no to jest :]]

      Californication sezon 7 - i chyba ostatni - od dziś w Ct2.

      niebawem rusza emisja "House of Cards", a chyba JUŻ lata 3 sezon "Homeland", którego to prezes telewizji "publicznej" nie chciał pokazać, bo stwierdził, że "Homeland nie robi oglądalności", czym wspaniale zdefiniował swoje pojęcie "misji mediów publicznych". Pewnie dlatego ten prezes tak uparcie promował kabarety na Dwójce i 50 telenowel w tygodniu. Bo wyrabiały oglądalność.

      a po 1 odcinku "Californication" - powtórka "Sherlocka. Upiornej panny młodej". Ciekawy wieczór... serialowy :]

      ponoć a'propos emisji "Sherlocka" w Dwójce pojawiła się adnotacja, ze będzie to jedyna projekcja, bo tak stanowi zasada, której hołdować miał oryginał. Jak się okazuje, znów nie dotyczy ona nikogo, prócz łebskich chłopaków i dziewczyn z TVP.
            • grek.grek Re: "Californication" sezon 7 od dziś w C 06.01.16, 16:19
              :]

              Siostro, musiałbym lecieć chyba spoilerami :], a nie chcę Tobie, Wam, psuć przyjemności samodzielnego odkrywania kolejnych zaskoczeń, tudzież fabularnych twistów, których jest tutaj całkiem sporo.

              W każdym razie, wczoraj dodatkowo zwróciłem uwagę na oprawę. Jak swietnie wygląda ten Londyn XIX-wieczny. Już na samym wstępie jest panorama całej Baker Street, w drobnym wirującym śniegu i z kłębami w dymu w tle, z tłumem ludzi i dorożkami. Stroje idealne, stylizacje, laboratorium w ciekawej aranżacji... :]

              Rozbawiła mnie scena, w której okazuje się, ze Holmes nie zauważył wielotygodniowej nieobecności w domu Watsona :] Gdzie jest Watson... nie powiem :]

              naprawdę, chciałbym wszystko opowiedzieć, ale na razie nie opowiedziałem w zasadzie NIC i jestem z siebie dumny ;] Mam nadzieję, że wszelako udało mi się jakoś zareklamować ten odcinek. :]
    • maniaczytania KK - styczeń 05.01.16, 16:17
      cóż za niedopatrzenie ;)

      Proszę bardzo:

      7.01 - "Kwiat pustyni"
      14.01 - "Papusza" - nooo, to jest wydarzenie!
      21.01 - "Joanna" - już oglądaliśmy zdaje się wszyscy, ale jakby kto nie widział, to polecam
      28.01 - "Soul Kitchen"

      Jedna uwaga - pierwsze dwa o 21.45, następne o 22.45, ponieważ od 21.01 startuje sześcioodcinkowy serial "Tutenchamon" z Benem Kingsleyem (może pooglądam - ktoś coś słyszał o nim?).