Gość: tequila
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
08.10.04, 00:18
akurat dzisiaj trafilo mi sie ogladac program lisa "od kuchni"
nie dam glowy ze o to chodzilo walesie ale to nawet logiczne...
lis zapowiedzial ze ZA CHWILE gosciem bedzie lech walesa.
walesa mysal chyba ze to juz i zaczal isc w kierunku foteli
lis zajety byl jeszcze zegnaniem poprzednich gosci (zwlaszcza edelmana).
w ogolnym zamieszaniu pomachal walesie reka ze "jeszcze nie teraz"
na co walesa (byc moze juz wkurzony nieco reklamowka puszczona wczesniej)
obrocil sie i niemalze wybiegl ze studia. nie bylo tego niestety dla lisa
na szczescie dla walesy widac na wizji.
sa to tylko moje (chociaz wiele osob sposrod widowni podziela moje zdanie)
rozwazania. co tak naprawe sklonilo walese do opuszczenia studia w tak
ostantiej chwili tego nie wiem.
szkoda tylko lisa (pomimo tego ze nie daze go WIELKA sympatia) bo on naprawde
nie wiezdial co sie dzieje. mysle ze do glowy mu nie przyszlo ze walesa mogl
sie obrazi za taki gest reka. nie wiem czy ktokolwiek kto mial lacznosc z
lisem widzial co sie stalo. zawinil ktos z produkcji kto nie upilnowal walesy
i nie zlapal go zanim zaczal wchodzic na podium.
i to tyle...
lis rzeczywiscie ma nerwy z zelaza aczkolwiek troche puscily - nie powinien
tak zjezdzac walesy. skoro go nie bylo - udac ze cos sie stalo i wyjasnic po
programie.
zreszta podczas "przerwy awaryjnej", mogl zejsc z fotela, pojsc do garderoby,
przeprosic walese i wszystko by gralo dalej zapewne ale nikt mu nie
powiedzial co sie stalo...
no chyba ze walese jeszcze cos innego ugryzlo...
pzdr,
teq