Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2017 - 11 (vol. 85)

01.11.17, 12:59
Dzień dobry!
Spokojnego świętowania i wspominania tych, którzy odeszli.

Programowe propozycje na ten miesiąc z TVP w toku ;)


--
Maniaczytania - blog
Obserwuj wątek
    • grek.grek humor czarny na okoliczność ;] 01.11.17, 13:32
      a tak... na 1 listopada ;]

      www.sherlockholmes-fan.com/images/sherlock-happy-with-mrs-hudson-four-suicides-and-a-note.jpg
      swoją drogą, nie jak u Was to wygląda ?, ale to jedna z moich ulubionych scen w całym serialu :]
        • grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 13:51
          przylączam się, Mała Ciekawostko ! :]

          co ciekawe, TVP wiele z tych filmów pokazała na swoich antenach w ostatnich latach.

          tylko... kiedyś leciały one w jednym CYKLU :]
          takich cyklów strasznie brakuje, ostatni "Przegląd filmów Altmana" kompletnie im nie
          wyszedł, a to raptem 3-4 filmy miały być.
          • mala_ciekawostka Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:02
            Masz rację, niektóre z nich rzeczywiście były w TVP, ale nadane bez "ładu i składu".

            Sporo filmów z tej listy widziałam, a sporo mam na DVD czy komputerze i czekają na obejrzenie.

            Dziękuję za tę listę, wiadomo teraz co należy w ciągu swojego życia zobaczyć ;)
      • maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:20
        przesada ;) Pamiętam ten cykl, oglądałam niektóre filmy, przed była pogadanka T. Raczka i Z. Kałużyńskiego. Ale niestety większość tych fajniejszych była w tej późniejszej porze (a na drugi dzień szkoła ;) ), no i okazja też była odpowiednia - w końcu stulecie trafia się raz ;) na sto lat :)

        --
        Maniaczytania - blog
        • grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:30
          :]

          Maniu, wyobraź sobie taki cykl... dzisaj :] ależ by to było wydarzenie !

          pogadanka Raczka i Kałużyńskiego przed każdym z filmów ? aaa ! jaka szkoda, że
          nie interesowałem się wtedy kinem i filmem, tak jak dziś ! ależ żałuję, że ominął
          mnie taki 100-filmowy rarytas !
          • maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 14:52
            ja już byłam wtedy dorosła ;), a kino i film pasjonowały mnie od bardzo wczesnego dzieciństwa. Do kina już w szkole podstawowej najbardziej lubiłam chodzić sama, żeby mi nikt nie przeszkadzał. Miłość do książek i do kina właśnie zawdzięczam swojej mamie, co teraz próbuję przekazać sama dalej i, tak sądzę, udało mi się :)

            --
            Maniaczytania - blog
            • grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:59
              świetne masz podejście , Maniu :]
              wzorcowe !

              I znakomite kontynuujesz tradycje.

              mnie się kino nieodmiennie kojarzy z japońską tandetą na ekranie i tandetnymi drewnianymi krzesłkami na których siedzialem oglądając ją ;]

              to były rozmaite "Gamery", "Superpotwory" i inne "Mechagodzille" i same "Godzille", strasznie słabe kino, ale cudownie romantyczne i naiwne, dostosowane do wieku odbiorców, i jak sądzę - twórców, hehe.

              krzesełka zaś pozbawiały czucia w tylnej częsci ciała i powodowały ogolny paraliż krótkotrwały, z powodu swojej spartańskiej poetyki, ale wspominam je dzisiaj z prawdziwą nostalgią :]


      • siostra_bronte Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:22
        Tak było!!!!

        Pisałam o tym cyklu nie raz. W dzisiejszych czasach nie do pomyślenia!! Klasyka w prime-timie!!

        Widziałam jakoś 90% tego cyklu :) Ale głowę sobie dam uciąć, że właśnie wtedy zobaczyłam premierowo "Lawrence'a", a nie widzę go na liście!

        Oczywiście setka to za mało, ale myślę, że to jednak świetna lista.

        Co ciekawe, Kałużyńskiego i Raczka nie pamiętam. Na pewno komentowali ten cykl, Maniu??
        • maniaczytania Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:26
          na pewno - pamiętam, jak dziś ich opowieść o "Siódmej pieczęci"/ Oni tłumaczyli, dlaczego dany film znalazł się na tej liście.
          I nie przesadzałabym z tym prime-timem - w piątki o 20.00 to leciały z tej listy głównie hity - musicale, "Przeminęło z wiatrem", itp. , te ciekawsze niestety już w tym gorszym paśmie. No i jak pisałam - okazja była szczególna, więc i nic dziwnego. Już niedługo 150-lecie ;) - może wtedy 150 filmów? :)

          --
          Maniaczytania - blog
        • grek.grek Re: nie do wiary ! 01.11.17, 15:47
          tak własnie myślałem, Siostro, że to ten cykl, który czasami wspominałaś, ale
          wolałem poczekać na Twoje potwierdzenie :]

          brak "Lawrence'a..." to jedna z wpadek twórców listy, ale - dokładnie jak piszesz -
          pomimo wszystko jest to dobra lista [z dumą mogę się dopisać, bo z czasem udało
          mi się wiele z tych filmów obejrzeć :)].

          500 filmów - to by był cykl nad cyklami... cyklon ! :]

          moze się kiedyś doczekamy..? :]
    • grek.grek 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 13:46
      piosenka Celine Dion jest okropna ;], ale film jest całkiem niezły.

      zwłaszcza jego 1 część, kiedy oboje bohaterowie dopiero się poznają i rodzi się między nimi uczucie, a przypominający Rimbauda romantyczny luzak Jack konfrontuje się z manieryczną i wielkopańską rodziną Rose.

      druga połowa, skupiona na samej katastrofie i tragedii kochanków - wg mnie, jest już
      mniej interesująca, choć na pewno bardziej widowiskowa jak chodzi o zdjęcia.

      co sądzicie ? chyba nigdy nie rozmawialiśmy o tym filmie, a jakby nie było : 11 Oscarów
      ustrzelił i chyba przeszedł do historii światowego kina ? :]
      • mala_ciekawostka Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 13:56
        Ja nie podążyłam za modą i nie poszłam na niego do kina, obejrzałam w TV. Fajny, wciągający film, dla mnie dobry zarówno jego początek jak i koniec (spłakałam się przy scenach z parą staruszków leżących w łóżku oraz przy matce czytającej dzieciom bajkę - wiedzieli, że nie mają szans na ratunek). Aktorstwo pierwsza klasa - nawet Leo ;), realizacja na najwyższym poziomie. Warto zobaczyć.
        • grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:00
          mala_ciekawostka napisał(a):

          > Ja nie podążyłam za modą i nie poszłam na niego do kina, obejrzałam w TV. Fajny
          > , wciągający film, dla mnie dobry zarówno jego początek jak i koniec (spłakałam
          > się przy scenach z parą staruszków leżących w łóżku oraz przy matce czytającej
          > dzieciom bajkę - wiedzieli, że nie mają szans na ratunek). Aktorstwo pierwsza
          > klasa - nawet Leo ;), realizacja na najwyższym poziomie. Warto zobaczyć.

          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          ja też widziałem dopiero w telewizji, ale pamiętam ówczesne gazety i w ogole media -
          szał był na punkcie tego filmu, wszędzie plakaty z głównymi bohaterami :]

          o, te sceny są z 2 częsci, prawda ? słabo ją pamiętam, chyba powinienem tym razem
          obejrzeć obie.

          o yes ! James Cameron z całą ekipą zrobili kawał naprawdę dobrej filmowej roboty,
          na dodatek w dużej mierze bez komputera chyba ? aczkolwiek... ten filmowy Titanic
          to chyba jakiś wystylizowany na oryginał współczesny statek, a nie drewniana atrapa ? ;]

        • grek.grek Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:32
          dzięki, Maniu :]

          o, w kinie ten Titanic musiał wyglądać... jak prawdziwy Niezatapialny ?

          yes.
          a orkiestra grała do końca.
          to chyba też w filmie udaje się uchwycić ?[nie pamiętam zbyt dobrze 2 części]

          w kinie leciał cały film, bez podziału na części, prawda ?
          • maniaczytania Re: 20:05 POlsat "Titanic" 01.11.17, 14:54
            tak, cały! Bardzo był długi ;) Ale pisałam chyba już, że jestem wprawiona i w sumie to mi szkoda, że teraz nie ma takich długich filmów, a wszystko się 'upycha' ;) Na "Przeminęło z wiatrem" to i przerwa była :)

            A do "Titanica" się zbieram, żeby obejrzeć z dziecięciem, które jeszcze tej przyjemności nie miało :) Ale dziś niestety też nie, bo za późno się kończy, a jutro 'zwykły' dzień.

            --
            Maniaczytania - blog
    • grek.grek 20:20 TVP1 : LM : Tottenham-Real Madryt 01.11.17, 13:56
      futbol !

      dzisaj mecz z Londynu.
      widziałem pojedynek tych zespołów sprzed 2 tygodni w Madrycie. Real przeważał, ale
      Hotspurs odgryzali się niebezpiecznie i remis 1-1 był dośc zasłużony, chociaż po prawdzie
      Real miał chyba ze 4 stupocentowe pozycje do zdobycia gola :]

      tak czy owak, na własnym boisku Tottenham może być śmielszy i jakby tak dziś wygrał, to
      się zrobi komplikacja, bo w tej grupie jest jeszcze silna Borussia Dortmund i Real mógłby sensacyjnie znaleźc się w sytuacji, w której musiałby walczyć o życie, czyli awans do 1/8.

      ważny mecz.

      kluczowe, jak mówią eksperci, będzie to czy goleador Tottenhamu, Harry Kane, zdoła wykurować się na czas meczu :]
    • grek.grek 20:20/3:05 Kultura "Okruchy dnia" 01.11.17, 14:11
      wspaniałe kino, brytyjskie aż do szpiku kości [w najlepszym tego zwrotu znaczeniu], kameralne,
      wizualnie rewelacyjne, ale i tak przecież najważniejsi są ludzie i ich osobowości.

      Anthony Hopkins i Emma Thompson grają absolutnie oscarowo.

      jego bohater składa na ołtarzu zawodowej perfekcji wszystkie uczucia, namiętności i prywatne szczęście, a ona kocha się w nim najpierw skrycie, a potem całkiem jawnie, próbuje rozgryźć i poznać prawdę o nim. Ich ostatnie spotkanie jest aktorskim majstersztykiem, ale to tylko dekoracja na torcie dwugodzinnej obserwacji codzienności, w której pan Stevens zatraca się w swojej sztuce obowiązkowości major domusa, a panna Kenton w coraz bardziej desperackich próbach sprowokowania go do manifestacji człowieczeństwa i męskiej wrażliwości na jej kobiecość.

      W tle życie salonowe tzw. wyższych sfer i porcja angielskiego humoru [pan Stevens delegowany do seksualnego uświadamiania całkiem już dorosłego panicza, to klasyka]

      robi wielkie wrażenie. Niedzisiejszy film, teraz podobne historie chyba głównie w telewizji lądują ? W kinie coraz mniej miejsca na tak subtelną, detaliczną psychologię i tak nietuzinkowych bohaterów.

      czemuż to "Okruchy" zawdzięczają swoją emisję w Kulturze ? :} Czyżby Noblowi dla autora oryginału literackiego ? czy mozę jednak nastrojowi listopadowego święta ?
    • grek.grek 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 14:38
      Siostra mnie przerobi na halloweenową dynię... ;]]

      ale muszę zapowiedzieć, bo mam wrażenie, że powoli "VInci" zyskuje otoczkę
      filmu, który programowo pojawia się z okazji róznych świątków i który w tym
      czasie nie tyle "wypada" obejrzeć, co dzięki swojemu zyskanemu w ten sposób
      klimatowi staje się filmem, który jest obejrzeć przyjemnie.

      takie mam wrażenie; czy Wam też się udziela ten nastrój ? :]
        • grek.grek Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:41
          właśnie :]

          haha ! "Kloss", to jest mistrzostwo świata.

          I w ogóle, nie wiem czy masz podobne wrażenie ?, że jest to scenariusz, który
          w swoim całokształcie, nieznacznie tylko ustępuje Seksmisji czy Vabankowi ?

          Już sam ten dialog przed "Klossem", kiedy Julian pokazuje Magdzie zdjęcie
          obrazu, którego kopię chciałby u niej uzyskać :

          - Po co ci to ?
          - Wiesz, Leonardo na ścianie... czad !
          - To se powieś Di Caprio

          no przecież to melodia dla uszu jest ! ;]]

          I ten film ma tego stuffu całą masę, do tego pięknie fotografowany Kraków, wpadająca w
          ucho, subtelna muzyka, a do tego łotrzykowska opowieść z morałem.

          chociaż... z tymi czterma kopiami, to lekko przesadzili ;] zwłaszcza z tymi deskami, na których je namalowali : Hagen je znalazł w antykwariacie, a one cudem pasowały wymiarami do oryginału, hehe.

          ale, jak spuentował sam bohater : "kopii nie robi się dosłownie". I tak też jest z podobnymi filmowymi opowieściami, takie własnie "logiczne błędy" są nieodzowne, bez nich cały film
          nie miałby takiej dozy wdzięku, jaką się legitymuje :]
          • mala_ciekawostka Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:52
            Masz rację, ta scena cała jest fantastyczna:)

            Film rzeczywiście może spokojnie plasować się za "Vabankami" i "Seksmisją", ale dla mnie najlepszym onelinerem jest ten z "Seksmisji":"Czy można stąd zadzwonić na miasto? Małżonka się niepokoi!"

            No tak, naciągane było to z tymi obrazami, deskami itd, ale mi bardziej nie pasował wątek samego rabunku oryginału, że karetka stanęła akurat idealnie w miejscu usytuowania ładunków wybuchowych, to raczej byłoby mało prawdopodobne...
        • grek.grek Re: 17:40 TVN7 "Vinci" :] 01.11.17, 15:51
          haha ! racja, Siostro.

          taki uniwersalny jest, pasuje do każdych okoliczności, nawet na święta bożonarodzeniowe, bo
          u Hagena stoi przeterminowana choinka, a Julian widząc ją robi "hou, hou, hou !" ;]
    • maniaczytania listopad w tvp 2 01.11.17, 16:18
      czyli m.in. mój ulubiony ostatnio cykl filmowy :)

      Kino bez granic - 5.11. - "Blue Jasmine" (i tu pewnie zrejteruję, jako że bojkotuję Allena);
      12.11. - "Wilczy totem" - to zagadka, film w koprodukcji francusko-chińskiej
      19.11 - "Uciekinier" ("Mud") - oglądałam niedawno prawie cały, całkiem niezły, nie wiem, czy nie obejrzę jeszcze raz, dla klimatu trochę jak z przygodowych filmów z lat 80-tych
      26.11 - "Anioł śmierci" - Argentyna, Francja, Hiszpania

      Piątki ok. 22:50 - trudno mówić o jakimś cyklu z myślą przewodnią, ale jakby nie było, to pasmo filmowe:
      3.11 - "Wyrok skazujący"z Hilary Swank
      10.11 - "Fatalna namiętność"
      17.11 - "Anatomia zła" reż. Jacek Bromski - Greku doceń - film kinowy z 2015r., chyba premiera, to to samo pasmo, w którym był nowy Pitbull ostatnio
      24.11 - "Zabić Kennedy'ego"

      W niedzielnym paśmie przed i po Kino bez granic obejrzymy kolejno:
      5.11 - "Terminator" (pierwszy!) i "Nowy Świat" (z 2015r.)
      12.11 - "22 Jump Street" i "Wciąż ją kocham"
      19.11 - "Gra tajemnic" - dla miłośników Sherlocka ;) - tego dnia nie ma filmu po Kbg
      26.11 - "Gang Dzikich Wieprzy" i "Adrenalina"

      I jeszcze dla uzupełnienia dodam, że w środowym kinie relaks przypomniane będą dwie części Bridget Jones, szkoda, że nie dodano trzeciej.

      --
      Maniaczytania - blog
          • grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:10
            u mnie jest podobnie, Mała Ciekawostko :]

            mogę się nawet z tego... wylegitymować ;] : parę razy pisałem zapowiedzi "Terminator : Dzień Sądu" i zawsze w samych superlatywach ;]

            następne filmy z tej serii jakoś mnie nie zdobyły, ale czy Terminator" bez Lindy Hamilton
            mógł się udać... ?


              • grek.grek Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 09:52
                dzięki, Mała Ciekawostko :]

                interesujące, jak to się stało, że Linda Hamilton zniknęła z kolejnych filmów ?
                jak sądzisz ? sama zrezygnowała czy może - aż strach o tym pomyśleć ! - nie
                napisano dla niej roli ? ;]
          • grek.grek Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 10:01
            przepraszam za niestosowny może żart, ale... Woody Allen nie wygląda na człowieka, który mógłby kogokolwiek molestować, a nawet bardziej wygląda na kogoś kogo mogliby molestować wszyscy ;]


      • grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:28
        dzięki, Maniu !

        ale czym Woody podpadł Ci ?! cóż on uczynił ? :]

        "Jasmine" znam, ale rzecz jasna, jesli tylko nie będzie konkurencji w postaci premiery - ogladam ponownie.

        "Anatomia zła", to thriller sensacyjny, w rolach głównych Marcin Kowalczyk i, wreszcie !, Krzysztof Stroiński - koniecznie trzeba obejrzeć !, chociaż Jacek Bromski tak - wg mnie - spartaczył "Uwikłanie", że na wszelki wypadek nie mam większych nadziei na rasowe nowoczesne kino dorównujące produkcjom choćby z Niemiec czy Skandynawii.

        "Pitbulla. Nowe porządki" ogladałem ! pisałem o nim ! ;]

        w 3 kolumnie : pasmo niedzielne, to będą filmy rozpoczynające sie o 20:00 ?
        • maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:37
          3 kolumna - tak, pierwszy film - 20:00, drugi ok. 24:00 ;)

          Allen - molestowanie. Polański to samo - też bojkotuję. Nie omówiliśmy tu w ojejkach afery, a właściwie już afer w Hollywood, które się tam w ostatnim czasie przetaczają. Zaczęło się od H. Weinsteina, potem był J. Toback, a wczoraj, czy przedwczoraj Kevin Spacey. Wydaje się, że czasy zamiatania spraw pod wielki dywan już się skończyły i będziemy w najbliższym czasie świadkami kolejnych ujawnień.
          Przy okazji pojawił się znów przypadek Polańskiego, bo i zgłosiła się kolejna ofiara, już chyba czwarta (!), a i autorem artykułu, od którego się wszystko zaczęło teraz, czyli tego dotyczącego Weinsteina, napisał syn Allena!

          --
          Maniaczytania - blog
          • mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:43
            Ktoś wybuch tej afery wiązał ze śmiercią H. Heffnera i zniknięciem parasola ochronnego...
            Ja o tym całym Weinstein'ie słyszałam, czy raczej czytałam doniesienia już wcześniej na różnych plotkarskich amerykańskich portalach... Oklaski dla Ashley Judd za odwagę wypowiedzi pod własnym nazwiskiem w tym artykule ( i tak uwielbiam ją od lat...)!
            • maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 16:55
              Ten parasol mógł też zniknąć ze zmianą władzy - Weinstein był bardzo hojny ...

              Jak się okazuje, to już od lat była tajemnica poliszynela, kobiety się ostrzegały przed nim. Czytałam wstrząsający "felieton" Lupity Nyong'O, o tym,jak ją osaczał, jak na zimno, z premedytacją próbował ją podejść, jak wykorzystał do tego celu nawet swoje dzieci ...

              --
              Maniaczytania - blog
              • mala_ciekawostka Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:28
                No tak, zmiana władzy też mogła się do tego przyczynić (choć podobno D. Trump potrafił się podobnie zachowywać).

                Ja czytałam o wywiadzie matki Evy Green w którym opowiada, jak ta musiała uciekać z apartamentu Weinstein'a - to już było parę lat po "Casino Royale" i jak bardzo to nią wstrząsnęło. Jednak nigdzie tego nie zgłosiła, bo nie wiadomo było co ten przy swoich wpływach mógłby zrobić...
                • siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 18:45
                  Ostatnio co dzień jakieś rewelacje. Nie chcę przesądzać o niczyjej winie ani niewinności, bo tego akurat nie da się chyba udowodnić (brak dowodów, tylko słowo przeciw słowu), ale trochę mnie irytuje, że tyle aktorek lub aktorów "przypomniało" sobie o tych faktach po latach. Zrobiła się wręcz moda z tym "me too".

                  Wtedy jednak nie poszli na policję, ani do prasy, żeby o tym opowiedzieć. A dlaczego? Bo się bali się o karierę. Nie chcę moralizować, bo nie wiem jak bym sama się zachowała w takiej sytuacji, ale naprawdę mam mieszanie uczucia. Przez taką bierność ci przestępcy byli bezkarni.

                  Żeby było jasne, nikogo nie rozgrzeszam. Ale linczowanie przez opinię publiczną np. Kevina Specey'a, czy kogokolwiek innego po jednej wypowiedzi do prasy też mi się nie podoba.

                  • maniaczytania Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 19:56
                    Siostro, masz pewnie wiele racji, ale w jednym nie. To, że ofiary przez lata nie mówiły o tym, co je spotkało, wynika z wielu różnych przyczyn. I mnie to wcale nie dziwi. Takie rzeczy da się głęboko zakopać w pamięci, o czym przekonałam się sama, gdy początkowo pomyślałam, że ja to na pewno nie "me too". A potem, jak mi się przypomniała jedna rzecz, to za nią kolejna i to nie były żadne naprawdę straszne rzeczy, które spotkały wiele kobiet i ofiar gwałtów i molestowania, a i tak spowodowały, że poczułam się źle i było mi naprawdę niedobrze.
                    Dlatego w bardzo wielu krajach dla takich czynów nie ma przedawnienia.

                    A jednym z głównych czynników, że to wreszcie wyszło na światło dzienne, jest zmiana realiów. Dwadzieścia czy trzydzieści lat wstecz - ile było mediów, za pomocą których można było nagłośnić takie sprawy? Bardzo niewiele - prasa, radio, telewizja. Taki Weinstein miał tam wielu znajomych, którzy byli gotowi raz dwa wyciszyć sprawę. Dziś, w dobie mediów społecznościowych - wyciszyć już się nie da. I dobrze. To, co zawsze było wiedzą 'tajemną', niech będzie wreszcie wiedzą jawną niech wreszcie zaczną się wstydzić ci, którzy to robili.

                    --
                    Maniaczytania - blog
                    • siostra_bronte Re: listopad w tvp 2 02.11.17, 09:18
                      Oczywiście też masz sporo racji.

                      Jednak media społecznościowe istnieją już od ładnych paru lat, FB od ponad 10. Zastanawia mnie, dlaczego dopiero po ujawnieniu afery Weinsteina (która była od dawna tajemnicą poliszynela ) ruszyła taka fala.

                      Wczoraj czytałam o historii pewnej aktorki, która została zmuszona do, powiedzmy, "innej czynności seksualnej" przez producenta czy też reżysera. I niczego z tym nie zrobiła. Czyli uznała, że za taką cenę warto jest utrzymać swoją pozycję i nie zaszkodzić karierze. Jak pisałam nie chcę moralizować, ale to budzi moje mieszane uczucia.

                      Wczoraj pojawiły się newsy o Dustinie Hoffmannie. Strach otwierać internet...
          • grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:13
            rozumiem, Maniu.

            no, to rzeczywiście są mało sympatyczne sytuacje, że tak oględnie powiem. miejmy nadzieję, że uda się to jakoś wyjaśnić i zadośćuczynić, o ile w ogole w takich przypadkach jest to w ogole
            możliwe.
          • grek.grek Re: listopad w tvp 2 01.11.17, 17:15
            ponoć zapowiedziano od razu, że obecny sezon House of Cards ma być ostatnim, zapewne w związku z zamieszaniem związanym wokół, jakby nie było, aktora będącego twarzą tejk
            produkcji ?
    • grek.grek "Przed egzekucją" via TVP1 02.11.17, 10:55
      Klasyk już uznany. I wciąz robi wrażenie, zwłaszcza po paru latach przypominany.

      Zakonnica w cywilu, Helen Prejean [SUsan Sarandon] koresponduje z więźniem skazanym na śmierć, Mathhewem Ponceletem [Sean Penn].

      Odpowiada na jego prośbę o bezpośrednie spotkanie. Poncelet utrzymuje, że jest niewinny. Nie popełnił zbrodni na dwojgu nastolatkach, za którą otrzymał wyrok. Twierdzi, że zabójcą był jego kompan. Nie odżegnuje się wprawdzie od współuczestnictwa, ale zaprzecza, by pociągnął za spust karabinu.

      Helen nie wie, co o tym sądzić, na wszelkie wypadek mu wierzy, mimo że Poncelet nie jest szczegolnie wiarygodny, a do tego wydaje się być cynicznym prostakiem . Zakonnica, w powołania, pracująca z czarnoskórą społecznością w gettach, ma jednak w naturze zaufanie do człowieka, wiarę w to, ze każdy jest dzieckiem bożym. Angażuje się więc w pomoc Ponceletowi.

      Organizuje mu doświadczonego adwokata i wznawia proces, a kiedy przegrywają w pierwszej instancji odwoławczej, idą aż do końca, aż do ściany. Przegrywają i Poncelet ma zostać stracony za pomocą serii zastrzyków [ co wcale nie jest lżejszą formą śmierci, czego przeciętny widz takich wątpliwych widowisk nie wie, jako że pierwszy zastrzyk rozluźnia mięśnie skazanego, który nie jest w stanie manifestować bólu jaki musi odczuwać przy okazji spustoszeń jakie czynią w jego organizmie następne zastrzyki ].

      Nie to jest jednak najważniejszą częścią filmu. Kluczowe są rozmowy Helen z jej podopiecznym, w których chodzi jej o otwarcie go na prawdę, o wyznanie swojego grzechu, pokutę i zadośćuczynienie rodzinom ofiar. Idzie to opornie, zwłaszcza że mamy do czynienia ze skazanym, który dośc bezceremonialnie obchodził się ze swoim losem.

      POdczas procesu i już jako więzień obnosil się np. z sympatiami faszystowskimi, swastykami, uwielbieniem dla III Rzeszy i tak naprawdę nigdy nie umiał trzymać buzi na kłódkę chętnie przyznając się także do rasistowskich pogladów. Na ile były to dziecinne próby szokowania otoczenia, a na ile rzeczywiste romanse - nie wiadomo, pewne jest jedno : nie pomogły mu one przed sądem i podczas apelacji o ułaskawienie.

      Helen ofiarnie jeździ do Ponceleta, dyskutuje z nim, a także wystawia się na cel ataków rodzin, które POncelet z koleżką okaleczyli.

      Ich zbrodnia polegała na tym, że w ciemnym lesie zdybali dwójkę nastoletnich kochankow w samochodzie. Wyciągnęli ich, ona została zgwałcona, a potem potem oboje zastrzeleni. Sąd uznał, że Poncelet i jego kumpel strzelali obaj, czemu Matthew stanowczo zaprzecza. W filmie scena ta pojawia się w migawkach, aż wreszcie w finale widzimy pełną retrospekcję i przekonujemy się, jak było naprawdę.

      Łatwo w takich warunkach byłoby zapomnieć o rodzinach ofiar, ale reżyser na to nie pozwala. Czyni rodziców ważnymi figurami całej opowieści.

      Helen pomagając Ponceletowi zapomina o nich, ale oni jej o sobie nie pozwalają zapomnieć. Rodzice dziewczyny i ojciec chłopaka atakują ją z pozycji zrozpaczonych zbolałych rodziców. "Jak pani moze pomagać temu zwyrodnialcowi ?", dziwią się zgodnie i nie trafia do nich odpowiedź, że Jezus nakazywał miłość do wszystkich i że każdy ma dusze itd. Ich bol, ich złośc są zbyt mocne, a myśl o to, że morderca ich dzieci [oni są przekonani, ze sąd nie pomylił się w kwalifikacji jego udziału w tej zbrodni] móglby zostać ułaskawiony albo kara śmierci mogłaby zostać cofnięta, wywołuje w nich oburzenie.

      Helen odwiedza ich po kolei, słucha ich wynurzeń, dowiaduje się o ich życiu, które po tamtej tragedii zmieniło się nie do poznania [od ojca chłopaka odeszła żona] i raczej nigdy nie powróci do idylli sprzed. Dociera do niej, że ich świadectwo, ich dramat, są równie ważne.

      Paradoksalnie jednak, zamiast się zachwiać w swojej żarliwej posłudze wobec Ponceleta - umacnia się w niej. Teraz czuje jeszcze bardziej, że musi uratować duszę tego człowieka, sprawić by uczynił gest wobec rodziców swoich ofiar, dał im coś co ukoi cierpienie, może nie od razu, ale z czasem - by poprosił ich o wybaczenie.

      Walkę w sądzie Poncelet przegrywa, relacjonowana jest ona zdawkowo, a informacja o odmowie ułaskwienia przez burmistrza czy gubernatora zajmuje kilka sekund.

      POncelet ma tydzień do wykonania wyroku, a potem zostaje mu jeden dzień. Ostatnie trzy dni Helen spędza z nim na okrągło. Mdleje w pewnym momencie [nie podczas rozmowy z nim], zostaje zawieziona do szpitala, ale opuszcza go, bo musi być z nim. Wykazuje autentycznie chrześcijańską postawę miłosierdzia. Nie widzi w nim zabójcy, lecz zbłąkanego człowieka postawionego w ekstremalnej sytuacji. To jest mocniejsze uczucie niż współczucie dla rodzin ofiar.

      Matthew w końcu nie musi już niczego ukrywać, wyznaje że zabił jedno z nastolatków - dziewczynę. Brał też udział w gwałcie na niej. To nic nie zmienia w Helen, cała jest zaangażowana w jego pokutę, w to, by zrozumiał i zapłakał nie nad sobą, ale nad własnym czynem, bo to przyniesie mu spokój i czystośc.

      Kilka godzin przed śmiercią Matthew spotyka się ze swoją rodziną. Trzema młodszymi braćmi i matką. I ta matka odczuwa dokładnie ten sam ból, co rodzice ofiar jej syna. Cóż to za splątanie... Czy matka mordercy ma mniejsze prawo do łez z powodu nadchodzącej śmierci swojego dziecka ? Czy jej cierpienie jest gorsze ? Czy jej miłośc jest niestosowna z powodu jego zbrodni ?

      Na ostatniej prostej, z Matthew jest już tylko Helen. A jemu udaje się wycisnąc z siebie wszystkie uczucia, wyznania i wszystkie łzy na jakie go stać. I wiadomo już, że ten człowiek w ostatnich dniach przeszedł długą drogę. Dławi go starch, trzęsie się cały, a Helen idzie z nim, i czyta mu Biblię, kiedy strażnicy prowadzą go na egzekucję. Trzyma go za ramię. Do końca. "Patrz na mnie", prosi go, kiedy muszą się rozdzielić.

      W pokoju straceń Poncelet zostaje przywiązany do specjalnego łózka w kształcie krzyża. W pozycji wyprostowanej ma prawo powiedzieć kilka słów do zebranych świadków, siedzących za szklaną szybą. Prosi o wybaczenie ojca zabitego chłopca, i wyraża nadzieję że rodzicom dziewczyny jego śmierć przyniesie ulgę. I powiada : "Nie wolno zabijać. Nikomu. Mnie, wam, rządowi, państwu. Nikomu". Jest to głos przeciw karze śmierci, choć ponoć reżyser Tim Robbins, nie chciał się przyznać, że taka była jego intencja.

      W ostatnim momencie Matthew, już leżąc na płask, obraca głowę w stronę Helen i mówi do niej : "Kocham cię". No i to jest scena dotkliwa, bo nagle wszystko składa się w jedną całośc : ten człowiek zasłużył na drugą szansę, w obliczu śmierci stał się kimś lepszym, wszystko zrozumiał, dotarło do niego, jakie popełniał błędy.

      Helen do końca wyciąga rękę w jego stronę, nie bacząc na obecność rodziców zabitych dzieci, o których do końca nie możemy zapomnieć, co ma zadanie przypominać, że Matthew nie umiera za szlachetnośc, że jego słowa i gesty nie mogą wybrzmiewać w oderwaniu od czynu, który popełnił.

      Co nie zmienia faktu, ze pytanie : czy kara śmierci ma sens i czy w ogole nazywanie zadawania śmierci skazańcowi można nazwać 'karą" ?

      To nie odpłata, lecz zemsta w majestacie prawa. Ma służyć ukojeniu żalu rodzin ofiar, sprawiedliwości społecznej] [tak zwanej], ale w istocie nie poprawia ani samopoczucia rodzin ani żadnej sprawiedliwości nie wypełnia. Jest pustym czynem, pozbawionym jakiejkolwiek moralnej racji.

      JUż w "Zbrodni i karze" można sie przekonać, ze to wyrzuty sumienia są prawdziwym katem zbrodniarza. A więzienie jest miejscem gorszej zsyłki niż najgorsza śmierć cierpienia. Ofiar nie da się już uratować, ale zbrodniarz może wyjśc na prostą, moze nawet komuś uratować życie. Jaki sens ma zabijanie go i odbieranie mu szansy ? Jesli ma sumienie, a każdy je ma, to będzie cierpiał z powodu tego co zrobił.

      Jesli go nie ma, nie dotrze do niego na czas, to jaki sens ma zabijanie go, skoro w ostatnim momencie nie będzie w stanie zrozumieć za co umiera i co złego zrobił ? Bez odruchu sumienia będzie umierał jak zwierzę. Komu ulgę i radośc może przynieśc TAKA zemsta ? Nikomu, jak sądzę.
      cdn.



      • grek.grek Re: "Przed egzekucją" via TVP1 [2] 02.11.17, 11:13
        Na pogrzeb Matthew przychodzą jego bliscy i Helen. W odległości bezpiecznej ceremonię śledzi także ojciec chłopca, któeego Matthew zabił. Widac poruszyło go to, co Poncelet powiedział do
        niego przed śmiercią.

        Kiedy jednak Helen pyta go, czy chciałby porozmawiać z matką Matthew - gośc odmawia. Pewne granice są nie do przeskoczenia. Póki co.

        Film wciąż ma moc, wrażenie wciąz pozostaje, temat wciąz aktualny, zwłaszcza w Ameryce, gdzie co i rusz z więzienia wychodzą ludzie skazani niesłusznie, z cel śmierci wypuszczani w ostatnim momencie, bo nagle badania DNA, po latach dowiodły, że mówili prawdę i sa niewinni. Jak mają wrócić do świata, który opuszczali w erze telefonów na korbę i meloników, a przywitać mają erę technologii komórkowej i informacji elektronicznej ? Do czego mają wracać do 30 latach odsiadki, w dodatku odbywanej niesłusznie ? chyba tylko po to, by się zabić.

        Jako sie rzekło, TIm Robbins nie chciał się okreslić, czy swoim filmem zabiera głos w dyskusji o karze śmierci, ale wg mnie jest to widoczne. Próbuje niuansować, wprowadza wątki rodziców ofiar, ale bohater przechodzi przemianę, doświadcza głosu własnego sumienia, co dowodzi, że przy pomocy odpowiednich ludzi [tutaj : Helen] jest możliwe odzyskanie takiego skazańca.

        Powiedzmy, że on zostaje odratowany : ma młodszych braci, których może uczyć dobrego życia, bazując na wnioskach z błędów, które sam popełnił, zwłaszcza najmłodszy jest w niego zapatrzony; jego matka nie dozna cierpienia; w więzieniu, a może później na wolności ?, może być tzw. wartościowym uczestnikiem społeczeństwa, moze komuś pomóc, moze sam sobie pomóc, bo z piętnem zbrodni którą popełnił żyć będzie już zawsze, czy to nie dostateczna kara, i najlepsza ?

        Bo rodzicom i bliskim ofiar tak naprawdę jego śmierć w niczym nie pomoże. Nie będzie im lżej, nie uśmiechną się, zabijaniem go państwo nie naprawi krzywd, które wyrządził. Tylko on może je naprawić - żyjąc i robiąc coś dobrego dla siebie i innych. A tutaj zabiera mu się tę szansę.

        Tak to widzę.

        A co Wy sądzicie ?

        Susan Sarandon dostała Oscara za swoją rolę. najzupełniej jest to zrozumiała decyzja Akademii. Sean Penn też zasłużył. Interakcja tych aktorów, a dzięki nim - postaci które grają - jest nadzwyczajnej jakości. Przekracza pewną linię demarkacyjną sztuczności i staje się wyrazem siły wybitnego kina, które zaciera granicę między iluzją, a prawdą. Uff :]

        www.youtube.com/watch?v=pg-GMqPHIPQ
    • grek.grek 20:00 Puls ''King Kong" 02.11.17, 14:14
      nocą nowy film udało mi się obejrzeć, ale o tym może jutro, bo dzisiaj nie mam serca
      zarzucać Was drugim opisem :]]

      A dziś - widzę saame powtórki, nie wiem, jak Wy ?

      KIng KOng" Petera Jacksona z romantycznym oryginałem nie ma wiele wspólnego, ale jako kino nowoczesne, z wieloma spektakularnymi scenami [pojedynek Konga z tyranozaurami, sekwencja szalonego rajdu ludzi i zwierząt przez wąwóz, wszelkie akrobacje jakie spotykają pannę Darrow, czy wreszcie finałowe wydarzenia na Manhattanie], wg mnie jest dostosowane do swoich czasów. Trudno byłoby dzisiaj nakręcić "King Konga" inaczej, mając do dyspozycji takie możliwości jakie oferuje technika komputerowa :] Widownia chyba nawet wyczekuje takiego kina jeszcze bardziej nowej przygody.

      I warto zauważyć, że przy całej gamie atrakcji jakie czekają w drugiej częsci filmu, pan reżyser cierpliwie buduje fabułę, dobrą godzinę trwa zanim cała ekipa podróżników i filmowców w ogóle dotrze na wyspę. Na statku rozwijają się relacje międzyludzkie, pojawiają pierwsze osobowościowo-"taktyczne" spory, powstają motywacje, zarysowują charaktery, na czele z chytrym, bezwzględnym, a zarazem czującym ducha epoki Carlem, reżyserem, który popadnie w obsesję na punkcie złapania Konga, mającego zapewnić mu finansowy sukces w Ameryce.

      moim zdaniem, w ten sposób przesunięto akcent z wątku krytyki polityki kolonialnej, rasizmu i niewolnictwa, które przypisywano oryginałowi, na, mimo wszystko, bardziej współczesny obrazek wykorzystywania ludzi i zwierząt dla rozrywki masowej widowni. Przy czym zachowane zostaje potępienie dla traktowania innych czujących istot jak towary i przedmioty.

      Melodramat o niemożliwej miłości wciąz wzrusza, na całe szczęście Jackson nie wyjaśnia skąd opiekuńczo-romantyczne podejście preshistorycznej małpy do dziewczyny w kolorze blond. Instynkt, to zbyt błaha interpretacja. Miłośc, to zbyt daleko idące podejrzenie. Co jest pośrodku ? :]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Most na rzece Kwai" 02.11.17, 14:22
      wybitny klasyk !

      omawialiśmy go niejednokrotnie, co z dumą wspominam, z podziękowaniami dla niezawodnej Siostry, dzięki której zmobilizowałem się do obejrzenia tego znakomitego filmu :]]

      kameralne kino, a jednocześnie w jakiś sposób okazałe, niemal epickie. psychologiczne, ale zarazem spełniające swoich bohaterów w działaniu. uniwersalne, ale indywidualne.

      brytyjscy więźniowie podejmują się budowy mostu dla swoich japońskich cięmięzycieli, aby udowodnić im siłę swoich charakterów i zatriumfować. Sama idea jest już porywająca, a co dopiero realizacja tego śmiałego planu i gra charakterów między pułkownikami : dowódcą japońskiego garnizonu, a liderem angielskich jeńców oraz późniejsza kontrakcja, która polega na tym, że zbudowany już most mają zamiar wysadzić komandosi alianccy.

      właściwie wszystko jest tu wybitne. 7 Oscarów nie wzięło się, w tym przypadku :], z powietrza.
    • grek.grek 23:20 Polsat "8 milimetrów" 02.11.17, 14:48
      dobry thriller, wg mnie.

      Późno, ale wcześniej raczej nigdy nie będzie wypuszczany, z racji tematyki.

      główny bohater, prywatny detektyw Welles, dostaje zlecenie od bogatej jejmości : mąż tej pani zmarł niedawno i pozostawił po sobie dziwną kasetę video. Jest na niej zarejestrowane brutalne zabójstwo młodej kobiety, które dodatkowo ma otoczkę seksualnej perwersji. Pani chce, żeby detektyw zbadał okoliczności powstania tego filmu.

      Welles przystępuje więc do dzieła i chcąc nie chcąc wchodzi w świat podziemnego, nielegalnego porno. Próbuje ustalić czy tzw. snuff movies, czyli właśnie filmy z prawdziwych gwałtow i zabójstw, naprawdę powstają czy są tylko mitem i legendą.

      Nie jest to świat miły i przyjemny. Pełen podejrzanych typków i oczywistych świrów. Wergiliuszem oprowadzającym Wellesa po tym piekielnym kręgu zostaje młody sprzedawca z porno-shopu nazywajacy siebie Max California.

      Reżyser kręci się, zbiera tropy, rozmawia, podgląda, stara się nastawiać ucha. Próbuje być profesjonalistą, ale rzeczy które widzi, o których słyszy, ludzie jakich spotyka powodują, ze zaczyna mu się ciemno robić przed oczami, niczym detektywi z najlepszych filmów noir przesiąka złem, z którym obcuje. Co jest tym bardziej uciążliwe, że ma on żonę i dziecko. Zaczyna się wręcz bać, czy po rozwiązaniu tej sprawy będzie się w ogole nadawał do dalszego funkcjonowania jako ojciec i mąż.

      moim zdaniem, można było tę opowieść wpuścić w takie ciemności, że oko wykol, Joel Schumacher mimo wszystko nie zdecydował się na wykorzystanie całego potencjału tkwiącego w pomyśle wyjściowym. Może to i lepiej, chociaż makbra i psychoza mogły zostać tutaj doprowadzone do skrajności niemal i wytyczyć nowe kierunki w thrillerze psychologicznym, a przynajmniej wejśc do kanonu tego gatunku.

      tak się jednak nie stało, nie udało się, wg mnie, stworzyć wyjątkowej atmosfery, chociaż początek, sceny oglądania taśm przez Wellesa, scena w której po raz pierwszy Welles i Max odwiedzają zorganizowane gdzieś w piwnicach podmiejskich targowisko nielegalnej pornografii czy sekwencje wizyt coraz bardziej oszołomionego Wellesa w domu, są wybitnie nakręcone i klimatyczne, szkoda że za często akcja odbywa się w słońcu dnia, a za rzadko epatuje skandynawskim zimnem, że pan reżyser daje odetchnąc widzowi, wyprowadza co jakiś czas z tych lochów, a w trzecim akcie filmu akcentuje kryminał/sensację bardziej niż psychothriller.

      Nicolas Cage w głównej roli robi co może, by oddać wewnętrzną walkę jaką toczy detektyw, ale reżyser nie pomaga mu dotrzeć do autentycznego jądra ciemnosci w sobie, bo po znakomitych początkach nie kreuje wystarczająco smolistego obrazu piekiełka, w którym obraca się Welles. Nie pomaga także obsada, w rolach łapserdaków taplających się w tym podziemnym bagienku obsadzani są jednak aktorzy nie budzący respektu [James Gandolfini].

      Wątki są świetne, pomysły obiecujące, zabrakło chyba konsekwencji, zwyciężyła mimo wszystko chęc zrobienia filmu tyleż ostrego, co jednak przystępnego, aczkolwiek w telewizji zawsze po 22:00 ;]

      Puenta jest na plus, moment kiedy Welles spotyka mordercę, widzi przed sobą osobistośc wprost oburzająco przeciętną i zwykłą, i słyszy od niej ironiczne : "A kogo ty się spodziewałeś ujrzeć ?!" - jest kolejnym potwierdzeniem teorii o banalności zła.

      ergo : dobry film, ale nierówny, wg mnie.
    • grek.grek tylko dla kinomanów o mocnych nerwach ! 02.11.17, 16:37
      myślałem, że zaszła jakaś pomyłka i chodzi o "najlepsze filmy ostatniego dziesięciolecia", ale jednak nie ;]

      Metacritic mocno nadeweręzył, wg mnie, swoją pozycję w branży :

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,114438,22594593,amerykanscy-krytycy-wybrali-50-najlepszych-filmow-wszech-czasow.html#MT2

      czy oni tak serio ? :]
    • grek.grek 20:20 Kultura "Lewiatan" 03.11.17, 10:49
      udało mi się obejrzeć premierę w Dwójce, ale opis mi nie wyszedł, lepiej go
      pominąć milczeniem.

      Teraz idealna pora emisji w Kulturze, mam nadzieję, że uda się Wam obejrzeć.

      rzecz się dzieje w miasteczku nadmorskim i podgórskim [pięknie filmowana surowa przyroda i
      drogi dojazdowe]. mer miasta, nowobogacki cwaniak, ma chrapkę na ładnie położony nad wodą dom właściciela warsztatu samochodowego Nikołaja. Składa mu propozycje, ale Nikołaj je odrzuca, bo po prostu chce tutaj dalej mieszkać. Ma żonę i syna, prowadzi interes, ani mu w głowie przeprowadzki, zwłaszcza dla czyjegoś widzimisię.

      Mer nie ustępuje, chce siłą wydziedziczyć Nikołaja. Sprawa trafia do administracji, do sądu, a wszedzie siedzą ludzie skorumpowani, gotowi złamać prawo, byle mer dostał, co chce.

      Nikołaj prosi o pomoc swojego moskiewskiego przyjaciela, Dymitra, który przyjeżdza na miejsce i zaczyna na poważnie zajmować się całą sprawą. Nabiera ona tempa i w coraz ostrzejszy sposób dotyka nie tylko Nikołaja, ale i wszystkich, którzy są zaangazowani w jej dynamikę.

      Swoje osobiste dramaty przeżywają bliscy Nikołaja : nastoletni , zbuntowany przeciw macosze syn, a zwłaszcza żona [druga] - Lila, można nawet odnieść wrażenie, ze jej dramat jest najbardziej przejmujący i tragiczny.

      Choć, ofk, główną osią całej historii jest konflikt prostego człowieka z całą aparaturą władzy. Ona może wszystko, jest potworem pożerającym śmiałków chcących się jej przeciwstawić, jak nie może sposobem, to nagina prawo, a jak prawo nie wystarcza, to i pięści wprost używa, żeby złamać szarego obywatela.

      Tym większe wrażenie robi scena w końcówce filmu, podczas nabożeństwa, kiedy pop w cerkwi wygłasza manifestacyjne kazanie o "władzy, która od Boga pochodzi" i dlatego może układać świat dookoła siebie, jak się jej żywnie podoba. A w pierwszych ławkach siedzi mer ze swoją familią.

      "Lewiatan" nie dostał Oscara, Akademia wolała "Idę", ale - wg mnie - jak chodzi o wymowę i realizację są to dwa równorzędne filmy. wybitne.

      Ciekaw jestem Waszych recenzji po seansie !
      • siostra_bronte Re: 20:20 Kultura "Lewiatan" 04.11.17, 09:56
        Wreszcie obejrzałam!

        Znakomity film! Jego pesymistyczna wymowa wbija wręcz w fotel. Rzadko się to widzi w kinie.

        Na pewno to nie tylko historia o współczesnej Rosji, ale uniwersalny dramat starcia jednostki z władzą.

        Wspaniałe są te zdjęcia surowej, dzikiej przyrody!

        To był świetny seans!
        • grek.grek Re: 20:20 Kultura "Lewiatan" 04.11.17, 11:15
          brawo, Siostro ! :]

          wiedziałem, że jeśli tylko uda Ci się obejrzeć, to na pewno docenisz ten film.

          zdecydowanie, zgadzam się z Twoją opinię. To jest film o władzy nastającej
          na człowieka nie tylko/nie tyle w Rosji, co pod kazdą szerokością geograficzną, bo
          wszędzie system jest albo dziurawy albo jawnie patologiczny.

          yes ! okolice są niezwykle fotogeniczne.
    • grek.grek 21:45 Ct2 "Ja, Olga Hepnarova" 03.11.17, 11:03
      premiera.

      rzecz o ostatniej kobiecie w Czechosłowacji, skazanej na karę śmierci. Olga Hepnarova zabiła osiem osób, z premedytacją wjeżdzając rozpędzonym autem towarowym w tłum ludzi na przystanku.

      wedle zostawionych listów : była to jej zemsta na społeczeństwo, wg niej odpowiedzialnym za jej pełne psychicznego cierpienia życie.

      miała wtedy 22 lata. prawo jazdy na ciężarówkę zrobiła specjalnie po to, by wykonać swój plan.

      jako rzecze opis, film jest próbą dotarcia do sedna osobowości Olgi, znalezienia odpowiedzi na pytanie podstawowe : dlaczego [to zrobiła] ? skąd wział się jej gniew wobec otoczenia ? co takiego zrobiło jej społeczeństwo ?

      w głównej roli jest polska aktorka Michalina Olszańska. zdjęcia wykonał Adam Sikora. ale film jest czeski, reżyserami są Tomas Wienreb i Petr Kazda.

      premierę miał na festiwalu w Berlinie, a w Czechach uznany został za film roku 2016.

      premiera, postaram się więc nie zdradzać wszystkich szczegółów fabuły [opartej ponoć na zeznaniach ludzi znających bohaterkę i tym, co sama zostawiła], ale pamiętam, Mała Ciekawostko, Twoją zachętę abym był śmielszy w opisie, więc będę :]
        • grek.grek "Ja, Olga Hepnarova" [1] 04.11.17, 12:02
          dzięki, Mała Ciekawostko :]

          Film jest czarno-biały, co jest korzystne jak chodzi o estetykę [wg mnie :)], a także przydatne w kontekście cofnięcia się w czasie do lat 70-tych, w trakcie których rozgrywa się cała historia.

          Michalina Olszańska grająca Olgę jest : a] niezwykłej urody, b] bardzo utaletnowana aktorsko. Tworzy postać. Przede wszystkim na poziomie mowy ciała : panna Hepnarova garbi się, łypie, człapie, jest sztywna, funkcjonuje w czymś, co by mozna nazwać "spektrum autyzmu", moze cierpi na neurastenię ? Może tylko jest głęboko wycofana ? Ale moze to być też coś poważniejszego, o czym nieco później.

          Ciekawe, że kiedy się odzywa jej głos brzmi zadziwiająco stanowczo i zdecydowanie, jest w nim pewnośc siebie, trochę jakby nie pasujące do postawy i fizyczności.

          Mieszka w inteligenckim domu, matka jest lekarką, ma siostrę, dziadków w dobrej formie, ale czuje się w tym domu bardzo źle.

          Nie chce chodzić do szkoły, jest tam prawdopodobnie prześladowana - rankiem wymiotuje, a potem... próbuje popełnić samobójstwo zażywając lekarstwa. Nie jest to chyba próba nazbyt poważna, skoro nie zostaje nawet hospitalizowana, a matka mówi "Żeby się zabić trzeba mieć silną wolę, ty jej nie masz, więc odpuść sobie". Jednoczesnie jest to sygnał na tyle niepokojący, że Olga zostaje umieszczona w zakładzie dla dziewcząt. Poprawczym ? Psychiatrycznym ? Dla trudnej młodzieży ? Trudno powiedzieć.

          Tam też jest nieakceptowana. Głośno wyraża sprzeciw wobec praktyk całowania się par w łózkach, które są nagminnie praktykowane. Ma chyba ataki nerwowe, bo dostaje zastrzyk uspokajający, który ją lekko otumania i w tym stanie zostaje pobita i skopana przez wszystkie koleżanki z grupy.

          Dużo czyta i pisze. Listy. Czyta je z offu, są to bardzo poruszajace wyznania odczucia studziennej niemal samotności. Kompletnego odizolowania mentalnego i emocjonalnego od świata. Olga zapewnia, ze ludzie nie są jej do niczego potrzebni, że z nikim nie rozmawia i tak jej dobrze, że wszyscy wszystkich nie rozumieją, ale nie mają o tym pojęcia, że odstręcza ją codzienna ludzka praktyka rozmowy dla rozmowy, bez sensu, dla zachowania pozorów. Ona ich zachowywać nie zamierza.

          Istotnie, stroni od ludzi, szuka osobności, spławia nawet tych potencjalnie miłych i chcących się choćby zakolegować.

          Kiedy wraca do domu, przy rodzinnej kolacji matka zagaja, że niedługo są urodziny Olgi i czy chciała by jakiś prezent. Na to ona : "Tak, chcę odejśc z domu". Konsternuje wszystkich.

          I odchodzi. Mieszka w niewykończonym domu pod miastem, był to chyba przybytek rodzinny, ale teraz stoi całkiem nieużytkowany. Olga remontuje go, także za pieniądze od matki. Jest wiosna, więc tym bardziej nadaje się on do zamieszkania. Kiedy matka napomyka "Ale na zimę musisz wrócić do domu", Olga wybucha niemal wściekłością i odmawia wzburzona.

          Pracuje już wtedy w wydziale mechanizacji jakiego państwowego zakładu. Na razie przerzuca opony i worki w magazynie, ale już wkrótce przesiądzie się do trabanta jako kierowca.

          przy okazji, w pracy też spotykają ją złośliwosci. Starsi koledzy zwracają uwagę : "Nie gap się [na nas] !", a kiedy odbiera wypłatę w kasie i sztywnieje przed podejściem do okienka słyszy "Następny... No następny ! nazwisko ! do cholery". Każda taka drobna przykrośc w jej nadwrażliwej świadomości urasta do rangi ciosu rzucającego na kolana, krzywdy.

          POznaje sympatyczną dziewczynę, starszą od siebie. Jitka jest sekretarką w tym zakładzie pracy. Podoba się Oldze. Olga podoba się jej. Wybierają się na prywatkę, gdzie Olga nagle się uwalnia zupełnie i w erotycznym tańcu odsłania biust, zachowuje się prowokacyjnie, rodzi się z tego romans. Jitka mieszka z jakąs inną kobietą, z dzieckiem zresztą. SPotykają się więc chętniej w domku Olgi, gdzie dochodzi do scen erotycznych, które są wiarygodne i zmysłowe, jak rzadko w kinie.

          Wbrew swojej zadeklarowanej postawie izolantki, Olga łatwo nawiązuje kontakt z ludźmi, ale tylko do pewnego punktu. Oto spotyka się z jakąs grupą znajomych w ogrodzie, siedzi, pali, oni rozmawiają, ona słucha, słucha, wypala do końca, wstaje i odchodzi. Nie umie być na tzw. luzie, beztrosko paplać o niczym, w ogole lepiej jej wychodzi milczenie niż gadulstwo.

          "Dlaczego nie pozdrawiasz znajomych ?", pyta ją jakiś kolega, na co Olga "Inna już nie będę".

          Ma swoje zwyczaje, np. w deszczu wiesza pranie. Aczkolwiek, może to jest nie tyle wieszanie prania, ile wieszanie DO prania ? :] Mieszka bowiem Olga w dośc surowych warunkach, możliwe że nie ma pralki, ani nawet proszku do prania.

          Romans z JItką wygasa. Przyjaciółka zaczyna narzekać na Olge, męczy ją jej nietowarzyska postawa, skupienie się na wątku seksualnym, ale także... zapach ["Cuchniesz olejem", - "Nic dziwnego, przecież pracuję przy samochodach"], brak dobrego gustu, generalnie : po wyczerpaniu się baterii pożądania, Jitka zrywa ten związek. Olga próbuje o nią walczyć, ale zostaje odrzucona, na pustej ulicy przed jej kamienicą. Zwija się w sobie, znów doznaje smutku najgłębszego.

          Po tym jak - wioząc jakąs urzędniczkę - z powodu zamkniętej wyjazdowej drogi, wykonuje brawurowy przejazd chodnikiem i schodami, Olga dostaje też naganę i przymusowy urlop w pracy. To kolejny przejaw nietolerancji świata wobec niej. Nie ma tutaj akcentów, że Olga tak to postrzega, ale myślę że te kolejne niepowodzenia i rozczarowania są celowo opisywane jako elementy kumulacji frustracji, która doprowadzi Olgę do ostateczności.

          W domku jest zimno, a to już jesień chyba, Olga sypia w trzech kurtkach. I choruje, najpewniej jest to depresja.

          DO kamery mówi : "Jestem psychopatką, wiem o tym. Zapłacicie mi za swój śmiech i moje łzy". TO jest moment postanowienia czy tylko pierwszy zarys projektu ?

          Łatwo poznaje inne dziewczyny. Po Jitce wdaje się w romans z poznaną w kawiarni Mariką, kolejna scena erotyvczna, tym razem w aucie, znów nakręcona w dobrym guście, a jednoczesnie jest tam namietność, a takie połączenie w kinie również rzadko się widuje.

          W pracy jeździ ciężarówką. Uchodzi za świetnego kierowcę.

          POZnaje Mirę, robotnika, starszego od niej znacznie. Chodzą razem do kawiarni, na piwo, Mira opowiada jej o sobie, jest sympatyczny.

          OLga odwiedza psychologa. Nie wiadomo, kto ją do niego skierował. Może zakłąd pracy ? Jest szczera, opowiada mu o tym, ze nie rozumie ludzi, a oni jej, i że tak jest jej dobrze, ze to nie do naprawienia., że jej błędem było to, że jednak próbowała się z nimi porozumieć. Widzi świat jak zza szyby, "on mnie już nie dotyka", jest absurdalny. Psycholog pyta : "A co sądzisz o sobie samej ? Lubisz siebie ?" - Olga nie odpowiada. I dodaje "Izolacja jest niebezpieczna, zwłaszcza dla ciebie", na co Olga : "Nie dla mnie", a psycholog "Więc dla kogo ?" - i na to pytanie Olga nie chce odpowiedzieć. To kolejny znak, że dojrzewa w niej myśl o zemście.

          Sprzedaje domek. Sprzedaje też auto. Mieszka teraz w hotelu robotniczym, jej koleżanką z pokoju jest Alena. Nie waha się brać od matki pieniędzy. Wszystko w jednym celu : chce sobie kupić własne auto.

          Jakby już postanowiła, co chce zrobić, i cała reszta nie miała znaczenia.

          Pyta matkę o ojca. Odpowiedź nie pada. Olga nigdy go nie poznała, możliwe iż wierzy, że on mógłby odmienić jej osobowości, jej stosunek do ludzi i otoczenia.

          Kierownik zakładu zapowiada, ze niebawem Olga będzie mogła prowadzić większe, nowocześniejsze ciężąrówki. BO jest dobrym kierowcą.

          Jest tutaj świetna scena, kiedy Olga jedzie nocą, przed siebie, pustą drogą, kamera siedzi obok niej, pokazujac szosę oświetlaną reflektorami samochodu. To jakby metafora aktualnego stanu ducha Olgi. Droga donikąd, brak poczucia celu i sensu.

          OLga wpada w coraz powazniejsze stany depresyjne. Śpi albo siedzi w łózku i wpatruje się tępo w telewizor. Wygląda na wyczerpaną. Mira zabiera ją do znajomego psychologa, ale ten się gdzies spieszy, w dodatku stwierdza, ze Olga nie mieszka w jego rejonie. Kiedy pyta ją o sampoczucie i słyszy "Jestem zmęczona" zachęca ją, zeby wz