Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 4 (vol. 90)

01.04.18, 18:39
Ach, z tego wszystkiego zapomniałam wątek założyć!

No to nadrabiam tę zaległość :)
Obserwuj wątek
    • grek.grek "Everest" via TVN 02.04.18, 10:31
      cóż powiedzieć, film wystawny i z racji akcji dziejącej się w malowniczych okolicznościach monumentalnych Himalajów - estetycznie zapierający dech w piersi !

      pozostaje kwestia scenariusza, który bazuje na wypadkach autentycznych, przebiegu i fatalnych skutkach wyprawy na Mt. Everest w 1996 roku, ale nie wychodzi poza pewien filmowy szablon.

      akt 1 : wszyscy wykazują optymizm, witają się długo i wylewnie, żartują, pokazują zęby w szczerych uśmiechach, część wylicza sukcesy jakie odnosili w górach, co by nie było, że mamy do czynienia z wyprawą na czele której stoją amatorzy

      akt 2 : wchodzą w Himalaje, im wyżej - tym jest trudniej, dominują tutaj krótkie wstawki oddające hołd górom, ich okrucieństwu i kapryśnej naturze

      akt 3 : okrucieństwo i kapryśna natura zaczynają się szarogęsić : zrywa się wiatr, burza śnieżna, chmury czarne jak kleksy, poszczególni członkowie wyprawy docierają na szczyt, ale kłopot zaczyna się podczas zejścia : ziąb potworny, zawieja śnieżna

      ktoś pada ze zmęczenia, inny z braku tlenu, trzeci doznaje hipo... i rozbiera się, bo mu nagle w tym mrozie robi się gorąco - i już po nim, inni utykają w szczelinach powyżej 8 i pół tysiąca metrów i nie mogą sami zejśc , a pomoc nie może dotrzeć do nich, także helikopter, bo powietrze tak rozrzedzone, ze "łopaty nie mają czego młócić" i wehikuł traci zasięg

      ginie 8 osób, jeden pan dlatego, ze nie chciał się wycofać tuż przed szczytem, jako że była to dla niego ostatnia szansa na zdobycie najwyższej góry świata

      ten który mu pomagał wejść - mimo prób nie może zejść, brak mu tlenu, i zamarza fatalnie, do końca próbuje go zmotowywać do walki zona, która nosi ich dziecko, są w kontakcie telefonicznym przez bazę, ale przeciwności biorą górę. To są chyba najmocniejsze momenty filmu.

      inny pan prawie już zamarzł, ale doznaje wizji żony i dzieci, podnosi sie i ledwie idąc dociera do obozu. Ratuje życie, w ostateczności płacąc za Everest utratą obu dłoni i nosa.

      Byl to jakiś ważny jegomośc, bo jego żona szantażem wymusiła na innych ważnych jegomościach, żeby wysłali po niego helikopter. Maszyna ma kłopot z dotarciem do obozu, ale ostatecznie udaje się to wykonać i jakoś go zabrać do domu. Mimo starań - swoją cenę zapłacił.

      zdjęcia górskich panoram, szczytów, szczegółów i szczególików, rozwieszonych nad przepaściami mostów z drewna, sekwencje z punktu widzenia alpinistów przechodzących po drabinach/na drabinach nad otchłaniami - wyjątkowo efektowne !

      obrazki ludzi walczących o przetrwanie - poparte sugestywną muzyką.

      I udało się połączyć ich desperację z torturami, jakie przeżywają ich bliscy na zewnątrz : żony dwóch panów i pani prowadząca bazę, łącząca rozmowy, bardzo trudne i intymne, przy których - siłą rzeczy - uczestniczy, choćby przykładając słuchawkę telefonu bazy do słuchawki telefonu satelitarnego, aby mąz mógł usłyszeć głos żony i pożegnac się z nią. Nie brak tutaj aktorskiej rutyny zamykania oczu w stanie emocjonalnego rozedrgania, ale i sytuacja jest cokolwiek przejmująca.

      na koniec oddany zostaje hołd pierwowzorom ekranowych bohaterów, tym którzy naprawdę stracili życie podczas tej wyprawy, są ich nazwiska i fotografie.

      Ciekawe pytanie brzmi : dlaczego ta wyprawa straciła nagle grunt pod nogami ? czy chodziło tylko o załamanie pogody ? Czy może jakieś generalne błędy i zaniedbania ? Moim zdaniem, nie jest to aż tak dobrze wytłumaczone, żeby mozna się było zorientowac na sto procent.

      możliwe, iż wyjaśnienie, śledztwo, nie było celem samym w sobie filmowców, stąd zatem ciut zostaje przysłonięte losami poszczególnych jednostek. Na pewno było kilka sporów, kto ma pierwszy wchodzić na szczyt, kto później, czy wchodzić, czy się jednak cofnąć... a potem zrobiła się straszna zima, mimo że w Himalajach maj, to już zdaje sie wiosenny miesiac ?

      ale to dobre kino, bez dwóch zdań !

      www.youtube.com/watch?v=9GZUumj-7zs
    • grek.grek 20:00 TVN "W głowie się nie mieści" 02.04.18, 10:44
      o, to animacja, która zebrała niezwykle wysokie oceny i entuzjastyczne recenzje !

      rzecz się dzieje w głowie 11-letniej dziewczynki, Riley, a głównymi bohaterami są jej spersonalizowane Emocje : Radość, Strach, Gniew, Wstręt i Smutek, które mają swoje oczywiste zadania do wypełnienia w tym ekosystemie, balansują się wzajemnie, a jednocześnie nieustannie ze sobą rywalizują i ich akcje idą w góre lub słabną w zależności od tego, jakie wydarzenia spotykają Riley w jej codziennym życiu.

      kiedy dziewczynka przeprowadza się wraz z rodzicami do nowego domu, idzie do nowej szkoły i znajduje się generalnie w sytuacji zupełnie nowej - wszystkie Emocje zmuszone są pracować na najwyższych obrotach, i chyba współdziałać ?, aby poradzić sobie z feerią wrażeń i zmiennymi nastrojami dziecka.

      opis sugeruje, że film w pewien sposób nawiązuje do "Bylo sobie życie", kultowej francuskiej serii.

      Jest dubbingowany, głosy podkładają m.in pp. Ostaszewska, Pazura i Preiss


    • grek.grek 21:50 Kultura "Wielkie oczy" 02.04.18, 10:52
      bo to zły mężczyzna był...

      główną bohaterką jest utalentowana malarka, pani Margaret Keane, żyjąca w latach 50-tych w San Francisco.

      tworzy intrygujące potrety dzieci z charakterystycznymi wielkimi oczami.

      I wtedy trafia na Waltera [Keane'a], zostaje uwiedziona, poślubiona i wykorzystana, bo chytry Walter poznaje się na jej sztuce, otwiera galerię i jej obrazy zaczyna sprzedawać jako swoje. co za szelma ! I zdaje się Margaret przez pewien czas toleruje ten stan rzeczy.

      kiedy zaczyna się buntować - Walter nie zamierza sie cofnąć i wybucha między nimi awantura, bo Margaret zamierza poinformować, iż to ona jest autorką obrazów, które Walter sprzedawał jako własne, a on z kolei obrzuca ją pomówieniami i obelgami.

      Amy Adams, za tę rolę dostała Złoty Glob.

      męza gra Christop Waltz, zapewne w stylu będącym jego wizytówką ?

      reżyseruje sam Tim Burton.
      • grek.grek "Wielkie oczy" - o filmie po filmie [1] 03.04.18, 10:30
        czy oglądaliście, Czcigodni ?

        mnie się udało, zdązyłem dokładnie na początek :]

        Może z tego "zdążenia" nie zarejestrowałem, dlaczego Margaret rozstała się z mężem ? Tak czy owak, pakuje swoje rzeczy, zabiera córkę i opuszcza w środku dnia klasyczne przedmieście amerykańskie lat 50-tych, z dziesiątkami szeregowców, niczym z reklamy american way of life w poczytnym piśmie.

        jedzie do San Franciso, pokazanego tutaj w sposób przepiękny, a momentami wręcz bajkowy ! Wynajmuje mieszkanie.

        Zarabia malując szablony na łózkach dziecięcych w firmie meblarskiej, a po godzinach : na deptaku za pomocą rysowania portretów przechodniom. Płacą jej jednego dolara. Margaret ma talent, ale... jest kobietą. Obok swoje obrazki uliczek Montmartre'u sprzedaje facet w prązkowanej bluzce a'la Picasso oraz przykrótkich portkach francuskiego garsona i bierze za nie 35 dolarów !

        Facet ten ma na imię Walter i błyskawicznie zwraca uwagę na Margaret. Poznają się. Walter robi wrażenie : jest bezpośredni, miły, no i mieszkał w Paryżu, studiował tam malarstwo, spotykał się z artystami. Margaret słucha go z zapartym tchem, bo sama, jak przyznaje skromnie, "nawet nie leciała samolotem".

        Walter zwraca uwagę na jej obrazy, sa na nich dzieci z nadnaturalnie dużymi, smutnymi oczami. Pytana o te oczy, Margaret wypowiada kilka stereotypów, że "zwierciadła duszy" itp., ale dodaje też, że w nich znajduje emocje, kiedyś miała problemy ze słuchem, więc wpatrywała się ludziom w oczy, żeby lepiej ich zrozumieć, nie mogąc ich usłyszeć. Moze stąd się wzięła ta maniera ?

        PO rozwodzie Margaret ma jakieś problemy z byłym mężem, więc Walter znienacka się jej oświadcza. Jadą na Hawaje w podróż poślubną, Margaret jest zauroczona Honolulu, kolorami, niebem, oceanem, jest cudownie.

        W San Francisco chodzą malować do parku. Ona macha pędzlem, a Walter długo szuka natchnienia. Próbuje sprzedawać swoje widoczki z Paryża, ale galerie nie chcą ich przyjmować. Kiedy na próbę zanosi obrazy żony - również zostają odrzucone. "Mozesz sobie to pokazywać jako rysunki, ale to nie jest malarstwo" - słyszy werdykt.

        jest zatem rozczarowany, w domu pomstuje, że mafia krytyków i sprzedajnych pseudoartystów rządzi światem sztuki. Nie można się przez nich przebić.

        Postanawia wiec... samemu płacić za wystawianie swoich obrazów. I Margaret też. Decyduje się na to właściciel jednej z restauracji - pan Banducci. Miejsce jakie dostaje do zagospodarowania Walter mieści się pomiędzy salą główną, a łazienką. Po prostu, w drodze do waterklozetu goście mijają mini-galerię. I co ciekawe, jedna z pań interesuje się obrazem Margaret, wzruszają ją te wielkie oczy dziecka. Kupuje. Walter zaczyna wietrzyć biznes.

        I do sukcesu przyczynia się... oczywiście : afera ! Następnego dnia Banducci chce go wyrzucić razem z tym całym majdanem, Walter staje okoniem i rozbija na jego głowie jeden z obrazów. Ktoś to wszystko fotografuje, zdjęcia i relacja z bijatyki trafiają do prasy towarzyskiej. Ludzie walą drzwiami i oknami, na pniu kupują malowidła... Margaret. "Każdy chciał zobaczyć, a później - mieć, obrazy smutnych dzieci, o które pobiło się dwóch dorosłych facetów", ,komentuje narrator.

        tak dobrze im idzie, że aby prolongować wątek, z korzyścią dla obu : Walter sprzedaje płótna, a Banducci ma obrót w lokalu, swoje kłótnie odgrywają w sposób już ściśle zaplanowany i wyreżyserowany :]

        Pewnego dnia świadkiem jednej z takich "ustawek" jest dziennikarz z poczytnej gazety. Przeprowadza z Walterem wywiad i przy okazji nagłaśnia obrazy z wielkimi oczami dzieci. Walter mówi, ze to jego prace.

        Co na to Margaret ? NO własnie, to ciekawa historia, bo oczywiście bardzo jej żal, że obrazy, które nazywa "[dla niej] najważniejszymi na świecie, oprócz córki", a nawet "swoimi dziećmi", zyskują popularność i nabywcy oraz sympatycy nie mają pojecia, że to ona tak naprawdę je namalowała, ale Walter jest bardzo przekonujący, gdy tłumaczy, że "kobieta nie przebije się na rynku sztuki", a jesli nie sprzedadzą tych obrazów, to czeka ich oboje bieda, głód, nędza i generalnie zapaść. W imię przetrwania i jedynego źródła dochodu dla rodziny : Margaret chowa dumę do kieszeni.

        Jej małzeństwo z Walterem zamienia się w układ : ona maluje, a on sprzedaje, a przy okazji promuje sam siebie. "Ja będę handlował , a ty... będziesz robić to, co kochasz", zapowiedział i tak też to wygląda. Rzecz jednak w tym, ze Walter rozsmakowuje się w swojej pozycji rzekomego wirtuoza pędzla. To nie jest tylko koniecznośc dla biznesu. On po prostu realizuje swoje odwieczne marzenie o byciu artystą. Bryluje. Odbiera hołdy. POjawia się w gazetach, jako "King of Art". Otacza się fankami. I ma do tego odpowiednią osobowość, to mu trzeba przyznac.

        Ma też zmysł organizacyjny. Nagle dociera do niego, ze nie ma sensu sprzedawać jednego obrazu za 50 dolarów, skoro można wykonać reprodukcję w stu kopiach i zarobić odpowiednio wiecej. Ludzie nie chcą mieć w domu oryginału, wystarczy im kopia.

        Wkrótce dzieci z oczami trafiają do reklamy, na pocztówki, są wszędzie. Sama Margaret zdumiona ogląda swoje pomysły na kubkach, zeszytach, akcesoriach, a nawet sprzęcie AGD.

        Przemysł ! Walter w istocie jest pionierem masowej produkcji sztuki, co przestaje już mieć tylko wymiar artystyczny, a staje się zwyczajnym biznesem.

        Kasa płynie strumieniami. Przeprowadzają się do wspaniałej, kolorowej willi z basenem. Otwierają tutaj własną galerię, znaczy się : Walter otwiera. Bywają tłumy, kupno-sprzedaż, a Walter robi za personę. Wymowna jest scena, kiedy on stoi otoczony fankami, w pozie, z drinkiem, a Margaret z tacą, w roli pani domu, usługuje gościom. Cały czas pamiętamy przecież, że to ona jest autorką tych obrazów, które przyniosły im sukces finansowy, Walterowi renomę sensacji malarstwa, a jej... frustrację i łzy w oczach, bo coraz częściej przeżywa chwile goryczy.

        Ukrywają oboje prawdę przed córką Margaret, Dee Ann. Margaret zamyka się w pracowni, kiedy maluje, a Walter udaje, ze te obrazy to efekt jego "kopiowania stylu mamy". Dee Ann dorasta jednak i coraz trudniej jest kamuflować przed nią prawdę.

        Kiedy odwiedza ich przyjaciółka Margaret, również dochodzi do dziwnej sytuacji, bo znajduje ona pracownię z dziesiątkami obrazów z dziećmi, Margaret tłumaczy niezdarnie, ze to pracownia Waltera, a ten przybiega spanikowany, zasiada demonstgracyjnie za sztalugami, coś tam poprawia na jednym z obrazów i urażonym tonem powiada, ze wolałby, aby jego atelier pozostało miejscem intymnym.

        Nie wszyscy są ofk tak chętni chwalić obrazy Margaret. Są krytycy, którzy nawet w telewizji ostro się z nimi rozprawiają. Uważają, ze to nie jest powazna sztuka. Margaret słysząc to, w domu, mówi z rozbrajającą naiwnością : "Sztuka, to jest to, co... porusza ludzi", a skoro jej dzieci tak ich poruszają... jak mozna odmówić im statusu dzieła ?

        Walter stoi teraz na czele małej manufaktury, gdzie zatrudnieni ludzie robią tysiące reprodukcji dziennie. Biznes się kręci. Margaret w zamknięciu tworzy kolejne obrazy, aż zasypia ze zmęczenia. I coraz częściej zadaje sobie pytanie : czy chce pozostać w cieniu ?

        cdn
        • grek.grek "Wielkie oczy" - o filmie po filmie [2] 03.04.18, 10:54
          Zaczyna więc malować inne obrazy. Kobiety z podłużnymi oczami, wąskie sylwetki, trochę według maniery Modiglianiego. Wymusza niemal na Walterze transakcję : ja ci oddam moje "sierotki" [dzieci z oczami], ale ty mi pozwolisz wystawiać moje nowe prace w naszej galerii. Tak oto pojawia sie na scenie Margaret-malarka, tyle że nie ze swoimi głównymi dziełami. Jej kobiety nie zyskują jednak takiej przychylności, jak dzieci, które idą na konto Waltera.

          Co ciekawe, Margaret od momentu, gdy się poznali, podpisywała te obrazy z dziećmi samym nazwiskiem "Keane". Dzięki temu Walter na początku mógł podawać się za ich autora. Keane, to Keane. Obrazy z kobietami - Margaret podpisuje już inaczej, "Keane" poprzedzają cztery inicjały.

          Któregoś wieczora,w domu, Margaret odkrywa rzecz szokującą : obrazy Waltera z widokami Montmartre, to... podróbki. To nie on je malował ! Pod podpisem "Keane" na płótnie schodzi farba i ukazuje się inny podpis : "cenic". Walter jest zaskoczony tym odkryciem, ale ukrywa to i swobodnie dodaje, że "Cenic", to jego ksywa z paryskiego okresu. Nie da się jednak lawirować : on po prostu nie umie malować ! Broni się, ze studiował na Akademii itd., ale fakty są niezbite. Nie ma dowodów na to, ze kiedykolwiek namalował choć ćwierc obrazu !

          Od razu Walter zaczyna grozić Margaret : zniszczę się, załatwię, sprowadzę do parteru, jesli tylko piśniesz komuś słowo prawdy. Zastrasza ją.

          Podczas wizyty w galerii, jakis krytyk pyta znienacka Waltera : dlaczego maluje pan dzieci ? Dorosły, dojrzały mężczyzna i obrazy z dziećmi ? Waltera zatyka, bo to pytanie brzmi dośc prowokacyjnie.

          Na szczęście, kilka dni później ma występ w telewizyjnym programie i opowiada łzawą historię o tym, ze był w Europie zaraz po wojnie i widział zniszczenia, pamięć śmierci, mnóstwo sierot, które miały właśnie takie wielkie, smutne oczy, jak na tych obrazach. To nim wstrząsneło i pozostawiło niezatarty ślad w psychice i emocjoach. Jego historia wzrusza i wyjaśnia całą tajemnice. Spryciarz nie z tej ziemi !

          Przy okazji, na boku jeden ze znajomych Waltera zdradza - nie wobec Margaret, ale wobec nas, widzów - że Walter, owszem - był w Paryżu, ale... góra przez tydzień ;]

          Córka Margaret w końcu odkrywa prawdę, domyślała się jej od początku, przecież pamięta sposób w jaki maatka maluje, a cała ta gadka o Walterze "kopiującym jej styl" była grubymi nićmi szyta.

          Zbliża się wielka wystawa w Nowym Jorku. Wystawa Światowa. 70 mln zwiedzających ma się pojawić. Walter aż cały sie trzęsie z niecierpliwości. Chce, by Margaret namalowała 'dzieło wybitne". Jak każdy artysta klasowy on też chce takie mieć. To zresztą komicznie brzmi, bo on o sobie mówi jako o prawdziwym autorze obrazów, a nie jako o aktorze udającym prawdziwego autora :] Tak się wczuł w rolę, tak mu się spodobała.

          Margaret zasiada więc do malowania wielkiego obrazu przedstawiajacego setki dzieci róznych ras. Jednym z uczestników Wystawy ma być Unicef, Walter liczy że nowe płótno zawiśnie w Sali Edukacji. To dopiero byłby sukces !

          No i jest, bo tam własnie ten obraz zawisa. I staje się obiektem oburzającej reakcji krytyka New York Timesa, który niemiłosiernie zjeżdza pomysł, aby "takie kicze" wieszać w tak zacnym miejscu. Walter robi mu awanturę na bankiecie, startuje do niego z nożem wziętym ze stołu, nie moze znieśc jego zimnych jak lód uwag, iż "pańskie obrazy przekraczają dozwoloną granicę tandety". Ostatecznie, po tej aferze, obraz zostaje zdjęty z Sali Edukacji. Porażka na całej linii.

          W domu Walter wychyla drinka za drinkiem i już ciut wstawiony robi Margaret scenę : posądza ją o chęc skompromitowania go, uważa że specjalnie namalowała tak marny obraz,zeby go pogrążyć, zemścić się na nim. Margaret uciekac musi z córką przed nim. Chowają się w pracowni. A pomysłowy walter zapala zapałki i rzuca je przez dziurkę od klucza do srodka. Margaret potrąca butelkę z rozpuszczalnikiem, troche rozlewa się na wyładzinę, i trzecia zapałka podpala pracownię. Margaret i Dee Ann uciekają tylnym wyjściem i samochodem wyjeżdzają do Honolulu.

          Tutaj mają dom, możliwe że to dom kupiony za pieniądze Waltera i Margaret ? Nie ma wyjaśnienia.

          Tutaj Margaret odżywa. Walter odzywa się dopiero po jakimś czasie. Nie robi na nim wrażenia zapowiedź Margaret, że złoży papiery rozwodowe. Walter chce tylko, by odstąpiła mu wszystkie prawa do obrazów dzieci z oczami. Aha, i namalowała 100 nowych obrazów - wszystkie dla niego. Musi mieć czym zasilać dobrze prosperujący biznes z plakatami, reprodukcjami i nadrukami. Goszczą u niego liczne kobiety, bawią się, on sam przechadza się ze szklaneczką - nie widac, zeby cierpiał z powodu odejścia żony.

          Margaret poznaje miłe panie z kościoła Zielonoświątkowców. Zasady moralne, jakimi musza kierować członkowie takiego kościoła, budzą w niej impuls do walki.

          Występując w radio, Margaret oznajmia : to ja namalowałam wszystkie obrazy, których autorstwo przywłaszczył sobie Walter Keane. I wybucha sensacja !

          cdn.
          • grek.grek "Wielkie oczy" - o filmie po filmie [3] 03.04.18, 11:15
            Informacja obiega lotem błyskawicy całe środowisko. Walter aż blednie.

            Kiedy otwiera skrzynię z częścią tych 100 umownych obrazów z wielkookimi dziećmi, jakie przyszły od Margaret, odkrywa ze złością, że ona je podpisała ze swoimi inicjałami !

            jednocześnie odbywają sie dwa procesy : jeden wytacza Margaret firma medialna, obsługująca rynekm sztuki - o zniensławienie. Oni nie mieli nic wspólnego z rzekomą kradzieżą, jaką zarzuciła męzowi, a informacje o tym, ze to Walter jest autorem obrazów czerpali takze z wywiadów, ktoree ona udzielała, jako jego żona. W ponad 900 wywiadach Margaret Keane podkreslała, że to Walter wszystkie te obrazy sporządził.

            Kiedy już sędzia przyznaje im rację, prawnicy opuszczaja sale i Walter sam musi walczyć w imię wytoczonego Margaret procesu o oszczerstwo.

            Stwierdza, ze sobie poradzi i zachowuje się przekomicznie, kiedy rozpoczyna przesłuchanie samego siebie przez... siebie samego. Zadając pytanie : jest luzackim adwokatem, a udzielając odpowiedzi biegnie na stanowisko dla świadka i przybiera pozę zatroskanego zbolałego faceta. Ława przysięgłych, Margaret i jej adwokat, a zwłaszcza sędzia patrzą na ten spektakl ze zdumieniem, zwłaszcza ze Walter zaczyna rozwodzić się nad swoim losem i opowiada dziesiątki dykteryjek o spotkaniach z aktorami, aktorkami, malarzami, cytuje opinie krytyków nt. 'swojego" malarstwa... Sędzia w końcu mu przerywa ten słowotok mający dowodzić, ze to on wszystkie sporne obrazy namalował.

            Podczas przesłuchania Margaret, sędziego najbardziej interesuje, dlaczego tak długo ukrywała swoje pretensje do autorstwa malowideł ? Dlaczego nie ruszyła sprawy wcześniej ? Tutaj Margaret mówi o tym, co już wiemy : ze była zależna od męża, że ją szantażował, ze podporządkował, manipulowac.

            Nie ma co kryć, ze za całą historią stały też powody społeczne. Margaret padła też ofiarą rozpowszechnionej normy, wedle której żona ma być posłuszna męzowi. Jest wcześniej scena, kiedy Margaret po raz pierwszy okłamuje córkę, ze obrazy Waltera są naprawdę jego, a ona sama nie ma z nimi nic wspólnego, idzie do spowiedzi i ksiądz naucza ją, że mąz ma rację, mąz rządzi, męzowi winna posłuszeństwo. Kobiety w sztuce były rzadkością, w życiu społecznym również, a ona sama nie była kobietą światową, ekstrawagancką, skłonną do łamania reguł.

            Wreszcie pan sędzia stwierdza : no to mamy słowo przeciw słowu. Jest jedno wyjście z sytuacji : będziecie państwo malować. Macie godzinę. I przekonamy się, kto ma rację.

            Margaret uśmiecha się, nie odwracając głowy ściska rękę córki siedzącej w ławce za nią. Walter spuszcza głowę, wie że to dla niego wyrok.

            Walczy jednak do końca.

            Kiedy sztalugi zostają wniesione i oboje zajmują miejsca : Margaret od razu pewnym ruchem zaczyna swój obraz. Walter siedzi zaś i duma... "ma pan godzinę", przypomina sędzia, na co on : "Czekam na wenę" ;] No i tak czeka, czeka i czeka, aż wreszcie zaczyna zwijac się z bólu, mówi ze dopadła go kontuzja ramienia, tego którego używa do malowania ;], że bierze leki przeciwzapalne, że to poważna sprawa i dzisiaj na pewwno nie będzie mógł nic namalować :] Oczywiście, jest to błazenada, przedstawienie niskiej jakości, ale przezabawne.

            Margaret oczywiście wychodzi z sądu jako zwyciężczyni. Od razu jakaś dziennikarka prosi ją o podpis na jednym z obrazów. Triumfuje.

            Walter Keane ponoć do końca życia utrzymywał, że jest artystą i fotografował się w pozach wirtuoza pędzla ;']

            Margaret Keane występuje w oryginale w tym filmie ! Podczas sceny wspólnego malowania w parku [ofk, tam Walter głównie "czekał na wenę" ;)], siedzi na ławce za parą bohaterów, a podczas napisów końcowych fotografuje się z Amy Adams, która gra ją w filmie. Wyglądają na zaprzyjaźnione, a pani Margaret emanuje ciepłem i życzliwością starszej, uśmiechniętej pani.

            Waltera gra Christoph Waltz i rzecz jedna korzysta ze swojego firmowego zestawu chwytów ekspresyjnych :]' Jest jednak na tyle dobrze obsadzony, że wszystkie one pasują do postaci i zachowań mr Keane'a. Gośc ma niezaprzeczalny wdzięk, ale przy okazji jest łobuzem, choć jest też zręcznym sprzedawcą i niezwykle zdolnym marketingowcem. Kłopot w tym, ze zawsze chciał być takze artystą, więc zamiast promowac utalentowaną żonę - siebie ustawił w roli "King of Art'. Pierwsze kłamstwo pociągneło za sobą lawinę, a on się poczuł w niej jak ryba w wodzie. Ale sprawiedliwośc wzięła górę.
            • grek.grek Re: "Wielkie oczy" - o filmie po filmie [3] 03.04.18, 11:22
              Nie jest to typowy film Tima Burtona, ekscentryzmów tutaj niewiele, efekty bajkowe są rzadkie, a właściwie jeden : oszołomiona ilością gadżetów wykorzystujących motyw stworzonego przez nią dziecka z wielkimi oczami, Margaret w sklepie widzi inne kobiety z takimi własnie nadnaturalnie dużymi oczami. Co ciekawe, są też dwie albo trzy aktorki w trzecioplanowych rolach, ktore mają oczy szczególnie okazałe. Casting miał swoje wytyczne, na to wygląda :]

              San Francisco pokazane urodziwie, cóż za kolorystyka ! I te wznoszące się ulice, zielone parki, kwiaty, trochę mają paryską urodę, zwłaszcza ze w pierwszej części filmu Walter nieustannie wspomina swój pobyt na Montmartre i nosi się tak z francuska.

              www.youtube.com/watch?v=gAT4pnzCdg4
    • grek.grek 17:05 Kultura "Wyjście przez sklep z pamiątkami" 02.04.18, 10:57
      bardzo polecam !

      zabawny i intrygujący dokument, nakręcony przez nie kogo innego jak Banksy'ego, wciąz nieuchwytnego autora kultowych murali.

      treścią "Wyjścia..." są losy fikcyjnego dokumentalisty próbującego ustalić tożsamośc brytyjskiego [?] malarza.

      Banksy robi film, w którym Banksy tropi Banksy'ego ;] Brzmi zabawnie i tak też wygląda, a przy okazji wnikliwie zagląda za kulisy tzw sztuki ulicznej, grafiti, malarstwa awangardowego, całej gałęzi prawdziwie zaangażowanego malarstwa i plastyki pozostających z daleka od komercyjnych galerii.

      naprawdę świetna rzecz !
      • grek.grek Re: 17:05 Kultura "Wyjście przez sklep z pamiątka 02.04.18, 16:52
        wspomnieniowo rzuciłem okiem do archiwum ;]

        I to jest TEN fillm, w którym Banksy nabija się ze świata sztuki i całej widowni : za pomocą dośc prostych chwytów reklamowych i marketingowych z przypadkowego faceta i dośc miałkiej sztuki robi wydarzenie "kulturalne", a na dodatek rozchwytywane przez marszandów i kolekcjonerów, którzy za te - wg samego Banksy'ego - gnioty są gotowi płacić krocie.

        bohaterem jest ofk ten figurant, Banksy występuje w tle, jako mistrz marionetek, ale to ofk zabieg fabularny w fabule dokumentu.

        bardzo ironiczne, bardzo złośliwe, bardzo dobre ! :]

        zaczyna się za kwadrans !

        szkoda, że mnie tyle ominie dziś : święta to klątwa prawdziwa :] - niby luz, niby nic niezobowiązujacego, w naszym mikrokosmosie, ale jednak rzecz to nieprzeskakiwalna ;]
    • grek.grek "Pan Holmes" w Kulturze - przegapiliśmy ? ;] 02.04.18, 16:45
      mam nadzieję, ze oglądaliście ?

      rzecz brzmi co najmniej intrygująco ! : oto ponad 90-letni Sherlock Holmes wspomina swoje detektywistyczne wyczyny, a zwłaszcza ostatnią sprawę, której nie zdołał rozwikłać. Pomocy udziela mu syn jego gospodyni, z którymi mieszka na niewielkiej farmie za miastem.

      w głównej roli : Ian Mc Kellen, a reżyseruje zdolny Bill Condon [ jego "Piątą władzę" oglądałem już sześc albo siedem razy ;)].

      czyżby umknął nam ten film ? :]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Przybysz z Narbony" [teatr] 03.04.18, 11:29
      spektakl z 1996 roku w reżyserii Laco Adamika, adaptacja powieści Juliana Stryjkowskiego.

      rzecz się dzieje w 1492 roku w Hiszpanii, podczas wojny z Maurami oraz prześladowań Żydów przez inkwizycję. tytułowy Narbończyk - Eli planuje zamach na jednego z inkwizytorów.

      w rolach głównych : pp. Opania junior, Rozenek, Press, Bargiełowski, a takze - na to wygląda - Gustaw Holoubek i Władysław Kowalski.
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Wykonać wyrok" 03.04.18, 11:37
      polecam Wam... z sentymentu do ery VHSów ;]

      fabuła prosta : w jednym w więzień giną pensjonariusze. ktoś ich zabija, a ciała po prostu znikają. Kto i dlaczego ?

      tego musi się dowiedzieć wysłany tam incognito detektyw Burke [Van Damme], jego jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym jest agentka Amanda, udająca jego żonę.

      w środku nikt nie wie, kim jest Louis, więc niebezpieczeństwo jest poważne. Detektyw musi nawiązać kontakty, nie dać się zjeśc w kaszy róznym chuliganom, ale im bliżej będzie prawda - tym bardziej pewnym ludziom zależeć będzie na zlikwidowaniu go.

      oglądam po latach te "VHS-owe" filmy klasy B i chciałbym je skrytykować, wiedząc że w ten sposób nie naruszę swojej sympatii dla nich, która przerasta ich ewentualny niski poziom jakości, ale... odkrywam z zaskoczeniem, ze to nie sa złe filmy :]

      nie są też wybitne czy świetne w jakiś sposób, ale nie są słabe czy niegodne uwagi. oczywiscie, aby je obejrzeć, trzeba mieć ochotę na kino - mimo wszelkich makabresek, karate z półobrotu czy innych wygibasów - lekkie, czyli niezbyt cięzkie gatunkowo :]
    • grek.grek 20:45 Ct Sport LM :Juventus - Real M. 03.04.18, 11:39
      póki jeszcze działa Ct Sport w komercyjnej sieci... ;]

      Juventus u siebie, ale Real to firma. mogą być szachy piłkarskie, ale jeśli ktoś szybko strzeli gola...

      a jutro w TVP : Barcelona-Roma. Nie sądzicie, ze Liverpool - Manchester City, to byłby jednak ciekawszy wybór ? :]
      • grek.grek Re: 20:45 Ct Sport LM :Juventus - Real M. 04.04.18, 10:14
        no i jednak Real :]

        I to aż 3-0, na wyjeździe. idą jak burza, grają jak z nut, chociaż w tym meczu rywal, zwłaszcza w 1 połowie, stawiał im mocny opór.

        Juventus miał pecha, bo już w 3 minucie stracił gola, zagapili się obrońcy, Ronaldo wyskoczył zza pleców i strzelił z bliska po dośrodkowaniu po ziemi.

        potem przeważał Juventus, pięknie konstruując akcje, bombardując bramkę, ale większośc tych bomb rozbrajali obrońcy blokując strzały.

        no i znów Ronaldo podwyższył na 2-0, ale jak on to zrobił : przewrotką z 11 metra. coś wspaniałego. jak wysoko złapał piłkę, jak perfekcyjnie się złożył, i jeszcze zmylił bramkarza. wirtuoz !

        potem czerwona kartka dla Juventusu i właściwie mecz był rozstrzygnięty. Trzeci gol [zdobył go Marcelo] to właściwie formalnośc. Real zapewne awansuje do półfinału, trudno uwierzyć, ze Juventus mógłby odrobić te straty w Madrycie.

        alez wysoki poziom technicznego wyszkolenia piłkarzy ! do tego znakomita kondycja, szybkość, orientacja na boisku.

        w drugim meczu Bayern wygrał w Sevilli 2-1 i też jest bliżej niż dalej półfinału. Wszystko pójdzie zgodnie z planem ?
    • grek.grek 23:15 Kultura "Żegnaj, Solo" 03.04.18, 11:45
      Ameryka, stan Karolina Północna.

      spotkanie dwóch mężczyzn.

      emigrant z Senegalu, Solo, prowadzi taksówkę i cięzko pracuje, aby utrzymać rodzinę. Cięzko mu sie żyje, ale posiada niewyczerpane źródła optymizmu i nadziei na lepsze jutro.

      70-letni William jest po drugiej stronie, uważa że co miało go dobrego spotkać, to już go spotkało, teraz to już z górki. Jest więc sfrustrowany i apatyczny.

      znajdując siebie nawzajem, zapewne zostaną przyjaciółmi i pomogą sobie nawzajem ?

      reżyserem jest Ramin Bahrani, amerykański twórca z irańskimi korzeniami, a film miał dobre recenzje i nagrody na festiwalu w Wenecji.

      cóż, warto dać mu szansę ! :]


      • grek.grek "Żegnaj, Solo" - o filmie po filmie 04.04.18, 10:53
        skromne, kameralne, wartościowe kino ! z wyraźnymi wpływami filozofii bliskowschodniej, ale także przyglądające się kulturze imigrantów z Afryki.

        reżyser irańskiego pochodzenia kręci film, którego akcja rozgrywa się na amerykańskiej prowincji, a głównym bohaterem jest senegalski taksówkarz - niezła mieszanka.

        Solo, tak ma na imię ten Senegalczyk. Jeździ taksówką. Pewnego dnia poznaje Williama, starszego pana, który wsiada do jego auta i po chwili pyta, czy 20 października, a więc za kilka dni, Solo nie zawiózłby go na "Dmuchającą Górę". To taka góra, że jak się wejdzie na szczyt i rzuci w dół patyk, to wiatr wiejący w tym miejscu "wypluje" go pionowo w górę. Solo śmieje się : "Chce pan sprawdzić pogłoski o właściciwościach tej góry czy... skoczyć ?". I William ma tak poważną minę, że Solo zamiera, bo wygląda na to, ze William planuje raczej to drugie.

        A więc, de facto, wygląda na to, ze William chce, by Solo pomógł mu w samobójstwie. Motyw filozofii wschodniej, którego rozwinięcie widzieliśmy już w filmie "Smak wiśni".

        William sprzedał dom, ma przy sobie tylko niewielka walizkę z osobistymi rzeczami, wynajmuje pokój w motelu. Wszystko to wygląda dziwnie, zdaje się potwierdzać przypuszczenia Solo.

        Taksówkarz jest człowiekiem optymistycznym, gadatliwym, bardzo kulturalnym. Próbuje wciągać Williama w rozmowę, ale starszy pan wybiera milczenie, a może : zamyślenie ?

        Solo ma żonę, Meksykankę, a ona ma kilkuletnią córkę - Alex, bystrą i rezolutną, z którą Solo świetnie się dogaduje i wypełnia funkcję jej ojca. Żona jest w ciązy, to będzie już dziecko jej i Solo.

        A sam taksówkarz marzy o posadzie stewarda w liniach lotniczych. Pilnie uczy się do egzaminu, kując na blachę podręcznik.

        William wieczorami lubi wybrac się do kina, zamawia wtedy taksówkę i Solo go wozi. Solo o to zadbał, sam poprosił, aby zamówienia z telefonu Williama [czyli, motelowego] trafiały do niego.

        Solo próbuje więc zainteresować Williama swoim życiem, planami, rodziną, do tego stopnia, ze William w końcu na niego warczy. A Solo nie przestaje, zwłaszcza że z powodu przyjazdu rodziny żony i pewnych nieporozumień małzeńskich, wprowadza się do Williama pokoju w motelu.

        Wypytuje starszego pana o rodzinę, o dzieci, żonę, William za każdym razem odpowiada odmownie : zona odeszła 30 lat temu, dzieci nie mieli, nie posiada nikogo bliskiego.

        Myszkując w rzeczach Williama, Solo odkrywa,ze bierze on jakieś tabletki. Zaintrygowany pobiera próbkę i prosi w aptece o rozszyfrowanie składu tych pigułek. Okazuje się, ze są to witaminy. A więc William nie jest chory na raka, ani nic takiego, dlaczego zatem planuje popełnić samobójstwo ?

        W kulturze Solo nie mieści się uznanie, ze człowiek może mieć po prostu dość życia, więc taksówkarz zwyczajnie nie rozumie zachowania Williama i robi, co moze, ale nie wprost, żeby go odwieśc od zamiaru.

        Poznaje go ze swoją rodziną, z Alex, z którą William łapie nawet niezły kontakt, zabiera go do baru, gdzie grają w bilard i piją piwo z kolegami Solo rodem z Afryki, wciąz prosi także o to, by Wlliam przepytywał go na okolicznośc tego egzaminu na stewarda.

        William nie wygląda jednak na zaangażowanego zbytnio, nie odmawia, pomaga, czasami tylko się irytuje, ale trudno nie dostrzec, że raczej zbiera się na tamten świat.

        Solo jest naprawdę rozczarowany, kiedy po tych wszystkich zabiegach, William prosi go o podrzucenie do banku, bo zamierza pozamykać swoje rachunki i konta.

        Egzamin na stewarda wypada nieźle, tak przynajmniej twierdzi Solo. Ma nadzieję, że wynik będzie celujący. Zabiera Williama do baru na "świętowanie sukcesu".

        A potem William znika... Solo szuka go przez kolegów taksówkarzy, a w jego marynarce pozostawionej w taksówce, znajduje zdjęcie chłopaka pracującego w kinie. Czy to syn Williama ? A może wnuk ?

        Kiedy William znajduje się w swoim łóżku w motelu, Solo pyta go o tego chłopaka, a William denerwuje się i próbuje wyrzucić, nawet fizycznie, Solo z lokalu. I zrywa z nim umowę na ten wyjazd w góry.

        Solo dowiaduje się, ze oblał egzamin, ale za moment przeżywa euforię, bo żona rodzi syna. Wciąz są w lekkim kryzysie, bo ona nie akceptuje jego planów bycia stewardem, która to praca wiąże się z licznymi i długimi nieobecnościami w domu.

        Próbuje Solo zapytać tego chłopaka w kinie o Williama, ale jakoś nie ma odwagi, a może wziął sobvie do serca uwagę Williama, by nie wtrącał sie do nie swojego życia ?

        Odkrywa, że William jeździ z innym taksówkarzem, Mamadou. Umawia się więc z kolegą po taksówce, żeby odstapił mu tego klienta. Zwłaszcza, ze 20 października już za chwilę i ponoć William zamówił kurs w góry.

        Zamiast zatem Mamadou, w taksówce siedzi znów Solo. Zanim William zdązy zaprotestowac, Solo z powazną miną zapowiada : "Zawiozę cię dokąd zechcesz, żadnych pytań". I William przyjmuje tę obietnice. Mają jechać jutro rano o 8:00. Solo spędza całą noc w taksówce przed motelem.

        Rano William częstuje do kawą i zaprasza do łazienki, żeby się odświeżył. Solo wykonuje ta aktywności, a kiedy wraca do pokoju Williama nie ma. Wykorzystuje moment i zagląda do notesu leżącego na łózku. Znajduje tam krótkie zapiski Williama : o sobie, o Alex ["jest bardzo inteligentna"], czy wreszcie o chłopaku z kina ["bardzo podobny do matki" - a więc syn ? a może jednak wnuk, skoro William tak pod 80-tkę wygląda ?].

        MOże znów odżywa w nim nadzieja, ze William jest do uratowania ?

        Ale za chwilę wygląda oknem i widzi jak William pod motelem oddaje swoje ubrania Afrykaninowi pracującemu przy myciu okien. Znów nadzieja przygasa.

        Ruszają w drogę. Solo podejmuje ostatnią próbę, wymusza, by zabrali Alex. Skoro William tak dobrze o niej sądzi, może jej obecnośc odwiedzie go od zamiaru ?

        Tak się jednak nie dzieje.

        Na tę Dmuchającą Górę wchodzi się po wyznaczonej ścieżce, obok jest prowadzony handel i tak dalej, to turystyczna atrakcja.

        W pewnym momencie, William sugeruje że na szczyt chce wejśc sam. Solo wie, co to oznacza. Mówi Alex, ze pójdą na lody, a William później dołączy, bo "ma spotkanie z przyjacielem" i chce być tam sam.

        William i Solo długo patrzą na siebie. Bez słów. Z porozumieniem. William zdaje się mówić : wiem ze próbowałeś, ale ja naprawdę tego chcę. A Solo : starałem się, musiałem, ale teraz szanuję już twój wybór, cokolwiek za nim stoi.

        Jakiś czas później Solo z Alex docierają na szczyt. Nie ma tam nikogo. Mała biegnie po patyk, żeby go rzucić i sprawdzić czy wróci. Solo wychodzi na skałę i ostrożnie zagląda w dół. Nie ma tam nikogo, żadengo śladu ewentualnej postaci ludzkiej, tylko drzewa i skały.

        Kiedy wracają, wśród kolorowych drzew jesiennych, Alex proponuje Solo, ze go przepyta z podręcznika dla stewardów. I zaczyna zadawać pytania egzaminacyjne, a Solo odpowiada i łza staje mu w oku, bo przzypomina sobie, jak te same pytania zadawał mu William.

        Czy za 40 lat poczuje go samo, co on ? A może, znając potencjalny scenariusz, uniknie go w jakiś sposób ?

        Koniec.

        niezwykła historia, a jednocześnie bezpretensjonalna i zrobiona w takiej własnie manierze filmowej. w Wenecji dostał nagrodę FIPRESCI, wygląda na to, że najzupełniej zasłużenie
        • grek.grek Re: "Żegnaj, Solo" - o filmie po filmie 04.04.18, 11:00
          poza wątkiem spotkania kultur, jest też spotkanie metryk, tak się wydaje : William jest po prostu zmęczony życiem, Solo dopiero zaczyna swoją drogę, z czasem dopiero dociera do niego, ze William nie musi być chory czy w konflikcie z rodziną, żeby chcieć odejśc.

          nie jest już ciekawy świata, nie ma nic do zrobienia, podczas gdy Solo wciąż ma marzenia i plany, ot choćby o byciu stewardem, mimo niezdanych egzaminów, mimo starań, nauki i prób.

          Kiedy w ostatniej scenie podejmuje znów naukę, by raz jeszcze przystąpic do egzaminu, wygląda to i brzmi z pewną otuchą.

          jeszcze trailer :

          www.youtube.com/watch?v=qs9z8vO0clQ
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Sierociniec" 04.04.18, 11:04
      klasowy horror.

      historia grozy, która rozwija się w opowieść o krzywdzie, przebaczeniu, tęsknocie i odkupieniu. najpierw straszy, potem wzrusza bardzo. znakomity scenariusz, nie dziwi fakt, ze był to w Hiszpanii film roku, bo przekroczył ramy gatunkowe w sposób zdecydowany.

      świetny seans !
    • grek.grek 20:00 Kultura "Pod elektrycznymi chmurami" 04.04.18, 11:10
      czytałem niezłe recenzje tego filmu.

      rzecz się dzieje w Rosji, pokazuje środowisko wiejsko-podmiejskie skupione wokół budynku niedokończonego wieżowca, któreego wykończenie wstrzymano z powodu śmierci właściciela/fundatora.

      ten szkielet giganta moze być odczytywany jako metafora Rosji, a ludzie kręcący się wokół martwego placu budowy, to społeczeństwo, nie mogące się odnaleźć - mentalnie, społecznie, kulturowo - w świecie pozostałym po rozpadzie ZSRR.

      towarzyszą im nastroje apokaliptyczne, katastroficzne.

      film Aleksieja Germana Jr.

      brawo, Kultura ! może komuś z nas uda się obejrzeć :]
    • grek.grek 20:45 TVP1, LM : Barcelona - AS Roma 04.04.18, 11:12
      gramy ! :]

      wczoraj na wyjazdach wygrały Real i Bayern, dzisiaj pora na Barcelonę ? z tym, że ona gra u siebie. Czyżby znów w półfinałach LM miał się zameldować cały spodziewany zestaw klubów ?

      w sumie, nie wiem jak Wam ?, wydaje mi się, że pojedynek Liverpool - Manchester City byłby jednak ciekawszy.
      • grek.grek Re: 20:45 TVP1, LM : Barcelona - AS Roma 05.04.18, 10:17
        a tak dobrze szło Romie w 1 połowie !

        a tutaj, szast prast, i wynik 4-1 dla Barcelony :]

        niestety, Rzymianie dwie samobójcze bramki sobie strzelili, trudno w takich warunkach myśleć o korzystnym wyniku.

        kiedy zmniejszyli na 1-2, dzięki czemu u siebie mieliby już tylko 1-0 do ugrania, i zostało ledwie 15 minut, wydawało się, ze wszystko jest mozliwe. No i za moment już przestało ;]

        jednak zagrać pełne 90 [plus te kilka doliczonych] minut z Barceloną, na jej boisku, nie robiąc błędów, zachowując max koncentrację, realizując plan taktyczny, to za duży wysiłek dla zespołów, które nie mają piłkarzy takich jak Messi, Suarez czy Iniesta, którzy jednym zagraniem umieją zmieniać losy meczu.

        w drugim : Liverpool wygrał z Manchester City 3-0 u siebie.

        wygląda na to, ze runda rewanżowa zapowiada się dość średnio : Real i Barca chyba już są poza zasięgiem, Sevilla będzie musiała wygrać w Monachium 2-0 albo 3-1, zaś Manchester City na pewno może odrobić straty na własnym boisku, ale to będzie wyścig z czasem. alez te półfinały się ułożyły jednostronnie :]
    • grek.grek 20:00 TVN7 "Krwawy diament" 04.04.18, 11:18
      ogarnięta chaosem, przemocą i anarchią Afryka i niezwykły diament, znaleziony przez skromnego rybaka, który staje sie obiektem pożądania i celem wędrówki zawiadomionego o znalezisku białego poszukiwacza takich rarytasów, towarzyszącej mu dziennikarki oraz samego szczęsliwego odkrywcy, któremu wszelako zależy głównie na wyciągnięciu syna z łap partyzantki siłą rekrutującej dzieci do swoich szwadronów śmierci.

      pamiętam, ze oglądaliśmy chyba ?

      I że na równi z akcją i sensacją, chodzi tutaj o plastyczne odmalowanie stanu w jakim pozostaje kontynent afrykański, z którego polityka zachodnich mocarstw zrobiła istne piekło.

      reżyseria : Edward Zwick, w głównych rolach : pp. Di Caprio, Connelly, Hounsou
    • grek.grek 22:35 TVN "Dla niej wszystko" 04.04.18, 15:16
      remake o 2 lata starszego francuskiego oryginału.

      tutaj reżyserem jest Paul Haggis, a duet Lyndon-Kruger zastępuje para Crowe-Banks.

      żona zostaje oskarżona o morderstwo i aresztowana, a coraz bardziej bezsilny w walce o oczyszczenie jej z zarzutów mąż, postanawia zorganizować jej ucieczkę.

      w wersji francuskiej : niezły thriller z dobrze rozpisanymi postaciami krańcowo zdeterminowanego męża i coraz głębiej zapadającej się w siebie żony, oraz z ciekawym zapisem przygotowań i realizacji planu.

      Amerykanie lubią poprawiać francuskie sukcesy filmowe, zauważyliście ? ;'] Teraz ponoć ma powstać amerykańska wersja "Nietykalnych" - aaa ! ;]
    • grek.grek Orły 2018 rozdane 04.04.18, 15:20
      I triumf "Cichej nocy", w reżyserii, zdaje się ?, debiutantki.

      kultura.gazeta.pl/kultura/7,127222,23191349,orly-2018-poznalismy-laureatow-polskich-oscarow-statuetke.html#BoxKultmg&a=74&c=53
    • grek.grek 20:00 Puls "Sztos 2" 05.04.18, 10:25
      o, pamiętam oryginalny "Sztos", dobra komedia łotrzykowska z akcją umieszczoną w latach 80-tych, peerelowskim sentymentem i świetnym Janem Nowickim w głównej roli.

      a tutaj, proszę : okazuje się, ze jest drugi film :]

      główni bohaterowie, to para cinkciarzy, karcianych oszustów i generalnie dających się lubić cwaniaków, trochę w manierze ojca i syna, mentora i ucznia.

      w oryginalnym "Sztosie" podróżowali przez Polskę, aby zebrać pieniądze na wykonanie solidnego przekrętu na pewnym nieuczciwym kanciarzu [są tacy ;)]. a wszystko miało formę nostalgicznie wspomnieniową, w pierwszej i ostatniej scenie widzimy obu panów jako przedsiębiorców, już w tzw nowej Polsce, w gabinecie dyrektorskim.

      dzisiejsi prezesi zaczynali jako handlarze nielegalną walutą i karciani przekręciarze robiący na szaro niemieckich turystów - niezłe ;] korzenie polskiego biznesu, zaiste sięgają głęboko ;]

      jak czytam w opisie : drugi "Sztos" też zawiera krążenie po Polsce, a jak chodzi o sensacyjną fabułę, to tym razem rzecz się kręci wokół fałszowania pieniędzy.

      wygląda na to, ze to może być nie tyle sequel, co prequel, czyli czas akcji obejmował będzie okres przed wydarzeniami w oryginale.

      tak czy owak : obsada zachowana, plus wzmocnienia kadrowe, a za sterami Olaf Lubaszenko.

      Chyba warto :]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka