Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91)

01.05.18, 00:03
No to miłej Majówki, miłego maja i pięknej pogody :)

Zakładam już kilka chwil po północy, żeby nie zapomnieć ;)
Obserwuj wątek
    • never_never Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91) 01.05.18, 08:40
      Wspaniale Maniu, nie spodziewałam się, że nowy wątek już jest! :)

      A chciałam tylko wpaść na chwilę, aby powiedzieć, iż dzisiaj tytuł "Ojej, co tu wybrać" jest wyjątkowo prawdziwy.
      W tym samym czasie dwie nowości (przynajmniej dla mnie) z doskonałą obsadą na TVP1 i TVP2: 23:10 "Piknik z niedźwiedziami" Jedynka i 22:30 "Legenda" Dwójka. Głowiłabym się, co tu wybrać, gdyby nie Wielka Majówka, którą rozpoczynam i nie zobaczę nic...:(
      A tu jeszcze "Geniusz" o 20:10 (dla posiadających Ale Kino), a na Polsacie o dziwacznej godzinie 1:10 "Z dala od zgiełku", nowa adaptacja Vinterberga z Carey Muligan..... Ojej, co tu wybrać?!



      • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91) 01.05.18, 10:03
        przepraszam że w odpowiedzi na post skierowany do Mani, ale to ja, Grek ;]

        cześć, Never :]

        no niestety, Polsat specjalizuje się od pewnego czasu w nocnych emisjach najlepszych filmów, jakie udaje mu się zakupić. zupełnie nie rozumiem tej strategii. "Lincoln", "Belle", teraz "Z dala od zgiełku". wymogi marketingowe chyba, ale i tak jestem zaskoczony.


        • never_never Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91) 01.05.18, 10:39
          oj tam, przecież to post do wszystkich ;)

          cześć, Greku :)

          liczę na Ciebie, że porządnie zapowiesz filmy, które tylko wymieniam z braku czasu
          nawet nie mogę sprawdzić w archiwum, czy oglądaliście "Legendę", ale strzelam w ciemno, że to hit na dzisiaj (Tom Hardy!)

          tak, pora emisji melodramatu (!) na Polsacie mnie zdumiewa, ale może to powtórka, nie premiera?

          dobrego wypoczynku wszystkim, u mnie pogoda lipcowa :)
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2018 - 5 (vol. 91) 01.05.18, 11:18
            cześć, Never :]

            dzięki za dyspensę :]
            korciło mnie, zeby odpowiedzieć, ale nie chciałem jednocześnie uchybić dobrym manierom, stąd moja... inwokacja :]]

            dzięki ! pochlebiasz mi ! :]

            osobiście nie widziałem "Legend", bardzo jestem ciekaw, i cieszę się, ze jest powtórka jutro w nocy, bo ten "Wróg u bram" chodzi za mną od rana, idealnie po meczu sie zaczyna, a jego replay'a nie będzie chyba. Zatem, ciężki wybór !, dokładnie tak jak napisałaś :]

            chyba to jednak premiera "Z dala...", tym bardziej trudno zrozumieć dlaczego Polsat tak się ukrywa z tym filmem; wygląda chyba na to, że projektowana oglądalność nie spelnia wymogów sprzedaży droższych reklam w prime time ? stąd amerykańska konfekcja zamiast dramatu kostumowego ? :]

            dzięki ! baw się wspaniale i radośnie ! :]
    • grek.grek Witaj maj !.. zaraz czy to piosenka poprawna... 01.05.18, 09:51
      politycznie ? ;]]

      dzięki, Maniu ! oby tylko pogoda dopisała, bo wczoraj padało, a i dziś rano siąpiło. Teraz słonecznie, ale aura jest teraz zupełnie nieprzewidywalna, zwłaszcza z tym wiatrem.

      tak czy owak : cała naprzód, w nowy miesiąc filmów, seriali, dokumentów, teatrów, oper... meczów ! ;] niechaj bedzie niezapomniany ! :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Dwóch gniewnych ludzi" 01.05.18, 09:59
      całkiem dobry film !

      zupełnie spokojny jegomość [projektant ubrań dla kotów, haha - nie wiedziałem że istnieje taka profesja ! o ile istnieje naprawdę ?], w zupełnie absurdalny sposób zostaje wzięty i uznany za furiata. Skutkiem tego kompletnego nieporozumienia, a może : objawu społecznej fobii ?, jest konieczność przejścia 20-godzinnej terapii radzenia sobie z gniewem.

      opiekę nad nim sprawuje pewien zupełnie odlotowy doktor, który wplątuje go w kolejne awantury i kabały, aż w końcu nieszczęśnik ma do wyboru : rok odsiadki albo długotrwałe leczenie... a jakże - u doktora ;]

      a doktor uznaje, ze pacjent wymaga 24 godzinnego kontaktu, wiec w zasadzie pakuje się z butami w życie faceta i oczywiście ściąga na niego stertę nowych problemów, jakby tych starszych było mało.

      dobry duet Sandler & Nicholson, niezła fabuła, film z półki z amerykańską konfekcją ;] tytułowe nawiązanie do dramatu sądowego Lumeta, to oczywiście pomysł polskich dystrybutorów.
    • grek.grek 20:10 TVP2 "Goldeneye" 01.05.18, 10:07
      Mała Ciekawostka już anonsowała :]

      świetna zabawa z Bondem, który tym razem musi zapobiec terrorystycznemu atakowi na Londyn. Z pomocą urodziwych kobiet, gadżetów rodem z XXI wieku, a także własnej zręczności.

      czyli, jak zawsze :]
      Bond przejściowy, prawda ? między klasykami, a nową zupełnie odsłoną w ostatnich latach.

      w sobotę : "Quantum of Solace" w Jedynce :]
    • grek.grek 20:00 Polsat "Jestem Bogiem" 01.05.18, 10:19
      też trochę amerykańska konfekcja, prawda ? :]

      szamocący się z życiem jegomość wchodzi w posiadanie cudownych pigułek, które o -set procent zwiększają wydajnośc pracy mózgu.

      zażywa jedną, rzeczywistośc się wyostrza, nagle dostaje szwungu i jest w stanie dokonywać obliczeń i kalkulacji niczym mały komputer, drugą ręką macha od niechcenia bestseller do czytania, zamienia niechlujne ciuchy na garnitur, kucyk na zadbany look i robi kariere na giełdzie nie mogąc opędzić się od kobiet i nie mając już gdzie upychać kasy.

      nikt nie wie, ze jegomośc jedzie na tabletkach, a on sam wpada w panikę, kiedy na dnie pudełka jest już tylko jedna sztuka, a tutaj przed nim najważniejsze momenty, bo własnie nawiązał relację z rekinem biznesu i ważą się jego losy w branży.

      w sumie : można by rzec, ze opowieśc z morałem, że kto idzie na skróty ten błądzi, że nie można oszukać rzeczywistości, że kłamstwo ma krótkie nogi itd

      szybkie, teledyskowe w kompozycji i zdjęciach, ale w sumie idea nienajgorsza i widać z daleka robotę amerykańskich zawodowców od kina mainstreamowego. U nas jakoś nikt na taki pomysł nie wpadł ;]

      "Jestem Bogiem", to znów "sprytna" próba zdyskontowania podobieństwa do "Jesteś Bogiem" ? w oryginale tytuł brzmi "Limitless" ;]
      • bene_gesserit Re: 20:00 Polsat "Jestem Bogiem" 02.05.18, 23:17
        grek.grek napisał:

        > też trochę amerykańska konfekcja, prawda ? :]

        To bez wątpienia, ale z wdziękiem i De Niro :)

        > w sumie : można by rzec, ze opowieśc z morałem, że kto idzie na skróty ten błąd
        > zi, że nie można oszukać rzeczywistości, że kłamstwo ma krótkie nogi itd

        No nie jestem przekonana. Przecież <spoiler alert> nasz bohater wychodzi ze wszystkiego obronną ręką, na końcu filmu czeka na niego pół królestwa i ręka księżniczki, a on 'wykształcił nowe synapsy' i istotnie staje się bogiem.

        Nie ma morału, imo. Zwłaszcza takiego, żeby nie brać tabletek, które wpływają na pracę mózgu bez uprzedniego skonsultowania tego z lekarzem lub farmaceutą. Poza tym zakończenie jest kompletnie niewiarygodne - ktoś o takich możliwościach intelektualnych nie byłby w stanie obcować z innymi ludźmi (a już zwłaszcza zakochać się czy kumplować), bo by go po prostu śmiertelnie nudzili.

        > "Jestem Bogiem", to znów "sprytna" próba zdyskontowania podobieństwa do "Jesteś
        > Bogiem" ? w oryginale tytuł brzmi "Limitless" ;]

        Premiera 'Jestem Bogiem' była wcześniej od 'Jesteś Bogiem'.
        • grek.grek Re: 20:00 Polsat "Jestem Bogiem" 03.05.18, 09:46
          cześć, Bene Gesserit :]

          jasne, De Niro, pieszczotliwie zwany Bobbym ;], wprowadza zawsze niezły klimat.

          faktycznie, widzisz, wiedziałem ze jakiś happy end, ale nie do końca go zapamiętałem :] wydaje mi się jednakowoż, że został on dopisany trochę tak "po amerykańsku", bo kino konfekcyjne zaprogramowane jest na zakończenia pozytywne, a tutaj bohater przeszedł szkołę i na pewno ze zwróconych możliwości będzie korzystał we właściwy sposób ? ;]

          wiesz, to zależy od charakteru, gdyby chciał się zabawić, to byłby na towarzystwo "szarych ludzi" niemalże skazany ;] taki mechanizm obronny : towarzystwo szarych ludzi, by nie zwariowac z nadmiaru szarych komórek ;]

          poza tym, podążając za teorią, wedle której człowiek nie wykorzystuje wiećej niż 15 % możliwości mózgu, tak naprawdę nie wiemy, co stałoby się z układem nerwowym człowieka, gdyby zaczął wykorzystywać więcej. Może by się przegrzał ?

          faktycznie ! celna uwaga !
          przepraszam dystrybutorów "Jestem Bogiem" za bezppodstawne oskarżenie :]

          PS : znów masz świetną sygnaturę :]]
          • bene_gesserit Re: 20:00 Polsat "Jestem Bogiem" 03.05.18, 14:05
            Dobre zakończenie jest doklejone na siłę, fakt - ale brak mrugnięcia okiem, jakiegoś sygnału do widza, że tak jest. Demony pokonane, a przed naszym bohaterem pionowa niemal ścieżka w górę, którą pokona śpiewająco. E tam, mi właśnie zakończenie zepsuło frajdę z całkiem fajnego filmu.

            Zupełnie OT: teoria, według której człowiek wykorzystuje 10-15% swojego mózgu została oficjalnie obalona. Humbug, efektowny, ale jednak.

            Dla usprawiedliwienia: utwór "Jesteś Bogiem" powstał o wiele wcześniej niż film 'Jestem Bogiem', więc może jednak ;)
            • grek.grek Re: 20:00 Polsat "Jestem Bogiem" 03.05.18, 14:29
              też tak to widzę, Bene Gesserit :]

              aaa, no to pech ! :] ale tak właśnie mi to wyglądało podejrzanie, bo skoro mając te 15 % człowiek wymyślił tylko róznistych rózności, to gdyby podniósł wydajnośc tylko o 10 % - mogłby chyba zacząć latać w kosmos bez rakiety ;]

              celna uwaga ! :]
    • mala_ciekawostka "Potop" na TVN7 o 20:00 cz.1 01.05.18, 10:23
      Tak sobie ostatnio myślałam, że dawno już żadna stacja go nie puszczała, zastanawiałam się kiedy w końcu któraś się na to zdecyduje i proszę - ściągnęłam emisję myślami;)

      Wspaniały film, moim zdaniem, absolutna klasyka polskiego kina! Rozmach, dbałość o szczegóły, o scenografię, gra aktorów - wszystko robi wrażenie. Naprawdę wielkie kino:)!

      Druga część o tej samej porze w czwartek:)
    • grek.grek 22:10 Stopklatka "Niebiańska plaża" 01.05.18, 10:32
      dlaczego ten film ma/miał taką słabą prasę ? :]

      wg mnie, to całkiem dobra rzecz : mlodzi podróznicy, Amerykanin i dwoje Francuzów, trafiają na wyspę gdzieś w Tajlandii, gdzie żyje międzynarodowa komuna takich jak oni poszukiwaczy "lepszego, idealnego świata".

      plaża, woda, słońce, jedzenie i higiena we własnym zakresie, swoboda, siatkówka plażowa, istotnie : oto realizcja hipisowskiego etosu w warunkach o jakich hipisi nie marzyli.

      więcej : oto miejsce, w którym uprawiane jest życie na jakie we współczesnej cywilizacji Zachodu nie ma miejsca. berliński squat przeniesiony do serca czarodziejskiej krainy w Tajlandii. Kopenhaska Christiania w scenografii rajskiej.

      niestety, ideały nie istnieją w rzeczywistości, a ludzie są po prostu ludźmi. Koniec końców, okazuje się, że cena utrzymania tego raju w tajemnicy , a takze cena zachowania atmosfery beztroskiej zabawy są odpowiednikami złożenia podpisu na cyrografie.

      zdjęcia są tak cudowne, że chyba fabuła się przez nie przebiła ? ;] , tzw message gdzieś sie rozmydlił, a przecież jest on bardzo istotnej treści.

      podoba mi się ta scena, kiedy Richard jedzie z Sal do miasta po zakupy i widzi zachodnich turystów bawiących się jak Anglicy w Krakowie, mówi do siebie : "Pomyślałem o tym, co tacy ludzie mogliby uczynić z naszego raju i dotarło do mnie, jak wielkie znaczenie ma koniecznośc zachowania tajemnicy".

      nigdy chyba jednak nie dotarło do niego, że najmocniej w ten projekt zaangażowana jest Sal i ona dopiero jest zdolna do wszystkiego. świetnie gra ją Tilda Swinton. fajna jest tutaj zreszta mieszanka aktorska z róznych stron : obok Swinton, DI Caprio, Canet & Ledoyen, a także Robert Carlyle.

      nie jest to najlepszy film Danny'ego Boyle'a, ale wg mnie ciut jednak nieodceniany i zbyt chętnie uznawany za porażkę :]
    • grek.grek 22:15 Kultura "Cztery wesela i pogrzeb" 01.05.18, 10:37
      klassykkk ;']

      nie traci wdzięku, jak każdy film, który jest świetnie napisany, zagrany i z polotem wyreżyserowany, no i dotyka dylematów i emocji, które zawsze się ludziom będą przytrafiać :]

      ostatecznie, chyba nikt nie zostaje singlem, wszyscy znajdują jakąs formę związku, a nawet dzietności ;]

      jedno małe zastrzeżenie, z mojej strony, jest takie, że wygląda na to, wedle scenariusza, iż człowiek nic innego w życiu nie robi, niczym się nie interesuje, nic mu nie sprawia radości, poza szukaniem pary dla siebie :] nie no, jasne, wiadomo że w filmie rzecz dotyczy znalezienia prawdziwej miłości, lecz mimo wszystko, to zafiksowanie bohaterów miewa momenty nadwerężenia :]]


    • grek.grek 22:30 TVP2 "Legend" 01.05.18, 10:51
      Never wyżej zapowiedziała już :]

      to ja tylko dodam, że , wedle opisu, jest to opowieść o braciach bliźniakach, którzy w drugiej połowie XX wieku w Londynie trzęsli/trząśli? półświatkiem kryminalnym.

      byli inni, ale równe ostrzy jak brzytwa, działali osobno, a jednak jakby razem, utopieni w kasie i wpływach z czasem zaczęli wystawiać na próbę własną wobec siebie lojalność.

      podwójna rola Toma Hardy'ego, reżyseria Tom Helgeland, ale ważniejsze chyba, ze to on napisał scenariusz, a ma na swoim koncie np "Tajemnice Los Angeles" czy "Rzekę tajemnic".
      • grek.grek "Legend" - parę słów po filmie i o filmie :] 02.05.18, 11:13
        Czy udało się Wam obejrzeć ? :]

        mnie sie powiodło :] pierwsze 5 minut straciłem, bo w Madrycie mecz się mocno przedłużył, ale reszta już zgodnie z planem.

        Przede wszystkim, jest to absolutnie profesjonalna robota filmowa. Mamy lata 60-te na londyńskim East End, więc wszystko jest jak z lat 60-tych na londyńskim East End : domy z cegły, chodniki, fryzury i garnitury panów, fryzury i stroje pań, wnętrza i życie wewnętrzne lokali rozrywkowych, tutaj osobliwe : klubów dla towarzystwa z wyższej klasy średniej i zamożnego mieszczaństwa.

        Kluczem do całości jest relacja między dwoma braćmi bliźniakami : Reggiem i Ronniem Kray'ami.

        Obu gra Tom Hardy i są to dwie popisowe role, zwłaszcza Ronnie'ego.

        Bracia są rózni i pan aktor musiał stworzyć dwie odmienne kreacje : rózne pod względem ekspresji, mimiki twarzy, mowy ciała, sposobu artykulacji.

        Łączy ich pokrewieństwo oraz to, ze obaj potrafią dać w gębę jak im kto staje na drodze. POZa tym dzieli ich wszystko : Reggie jest gładki, dyplomatyczny, najpierw próbuje rozmawiać, potem dopiero sięga po przemoc, jego dewiza brzmi "Cicho jedziesz, dalej zajedziesz". Wiąże się z Frances [Emily Browning], rozsądną dziewczyną z robotniczej dzielnicy, która wchodzi w ten związek mimo ostrzeżeń ze strony matki. Wydaje się, ze są w sobie zakochani.

        Ronnie własnie wychodz z zakładu psychiatrycznego, ze zdiagnozowaną ostrą postacią schizofrenii. Brat go wyciąga zastraszając lekarza. Ronnie jest surowy, patrzy spode łba, ma gardłowy głos i konfrontacyjny styl bycia, czyli lubi przygadać, przylać, przyczepić się, za nic ma polityczną poprawnośc i dobre maniery ;] I jest zdeklarowanym gejem. Nie ukrywa tego, a nawet obnosi się. Po wyjściu wszędzie prowadza się z dwoma młodszymi partnerami, też zresztą majacymi gangsterskie zapędy.

        Bracia rozwijają swój biznes, czyli eliminują konkurencję, zwłaszcza jak im wchodzi w paradę, przekupują policję, handlują nielegalnie, zbierają haracze za ochronę, przejmują lokale, zastraszają itd.

        Reggie ma klub, który prowadzi zupełnie legalnie. To modny lokal, bezpieczny, same garnitury i stroje wieczorowe, zespół muzyczny, szanonistki, scena, wystroj, dekorracje - ładne miejsce. Reggie chętnie zaprasza towarzystwo z górnych stref społecznej drabiny, a dzięki temu dochody są znaczące i marka stale się rozprzestrzenia. Odwiedzający wiedzą, ze Reggie ma gang i co ten gang robi, ale to im nie przeszkadza dopóki są tutaj traktowani z atencją i uśmiechem.

        Byłoby wszystko tip top, gdyby nie wyjście Ronnie'ego, który staje się dla Reggiego sporym problemem.

        Przydaje się, owszem, kiedy trzeba wyrównać porachunki z innymi gangami : scena w barze, gdzie Reggie i Ronnie we dwóch rozprawiają się z bandą nasłanych zakapiorów to scena znakomita. Tamci już zacierają ręce,zeby sprać braci, a bracia nic sobie z tego nie robią : Ronnie wychodzi, Reggie nalewa sobie piwo. Jakby nigdy nic. Ale za moment Ronnie wraca cichaczem i ma młotek w ręce, a Reggie nonszalancko rzuca ; "Mogę się bronić ?" i pokazuje pięści uzbrojone w kastety - a potem ruszają do ataku i wiadomo jak to się kończy :]

        Reggie ma do odsiedzenia pół roku, przegrał proces sądowy. W tym czasie wiele się zmienia, szefowanie gangiem na własną rękę przejmuje Ronnie i robi same błędy : gramoli się na scenę, przepędza śpiewaka, fałszuje na trąbce, opowiada beznadziejne kawały i pogardliwie obraża klientów; podatków nie płaci, bo ma to w nosie, zupełnie ignoruje rozsądne porady ze strony prawnika zajmującego sie interesami Krayów - Payne'a. Lepiej : Payne, apelujący o racjonalizm i rozwagę, staje się wręcz wrogiem Ronnie'ego.

        Kiedy Reggie wychodzi zastaje pusty lokal i stertę niezapłaconych podatków. Jest wściekły na Ronnie'ego, ale nie chce go bić. Ronnie prowokuje go jednak na tyle skutecznie, ze dochodzi do starcia, które momentami wygląda przekomiczne, mimo całej bewzględności środków jakich używają bracia : np. wkurzony Ronnie łapie za butlę szampana i chce ją rozbić na głowie brata, na co Reggie : "Tylko nie w glowę !", więc Ronnie grzecznie odstawia butelkę ;] Potem wymierza cios w miejsce święte dla każdego meżczyzny, na co Reggie : "Nie tutaj ! Tutaj nie wolno !" ';] Tak czy owak, w milczącej obecności parunastu świadkow bracia wyjasniają sobie sytuację w sposób dośc oględny.

        Ronnie nie znosi Frances. Raz, dlatego, że kocha swojego brata i nie chce dzielić się tą miłością z kobietą, dwa : Frances ciągle namawia Reggiego do tego, by zaczął żyć uczciwie, zerwał z gnagsterowaniem, zajął się prowadzeniem lokalu, płacił normalnie podatki. Ronnie kocha zaś rozróbę, gangsterskie życie, więc stara się wmawiać Reggiemu, że i on ma takie życie we krwi.

        Reggie nie umie oddalić się od brata, bo po prostu jest z nim głęboko związany, pomimo wszystkich jego wad. Jednocześnie kocha Frances i próbuje sprostać jej oczekiwaniom. To jest oś dramaturgiczna tego filmu.

        Reggie w końcu żeni się z Frances. Jej matka przychodzi na ślub w... czarnym stroju, ostrzega corkę żeby się wycofała, ale milośc jest silniejsza od dobrych rad.

        Reggie nie rezygnuje ze gnagsterowania. Frances zaś coraz częściej spędza noce sama, w towarzystwie tabletek nasennych. Czasami odwiedza rodzinę Krayów, ale wtedy doznaje przykrości, bo Ronnie opowiada swojej matce jaka z niej "wywłoka, którą mój brat wyciągnął z rynsztoka". Kolejne apele do Reggiego o zmianę trybu życia pozostają bez widocznego odzewu. Wydaje się, ze Ronnie ma na brata po prosstu większy wpływ. I nic nie zmienia fakt, ze akcje Ronniego i jego przybocznych narażają Reggiego na ponowną odsiadkę w więzieniu.

        W tym czasie Reggie urządza w swoim mieszkaniu klub gejowskich schadzek, co również wygląda przekomicznie, a jako że bywa tam pewien powazny Lord, i widnieje na fotografiach o jednoznacznej wymowie : politycy z Izby Lordów sami ukręcają sprawy wszystkim procesom sądowym jakie są prowadzone przeciw Krayom. Lepiej : Scotland Yard dostaje nieformalny zakaz zajmowania się braćmi ;]

        cdn




        • grek.grek Re: "Legend" - parę słów po filmie i o filmie :] 02.05.18, 11:50
          Nawiązuja bracia kontakt z gangsterami Las Vegas, Nevada ;], Italianos. Już na wejściu Ronnie szokuje ich głównego speakera [Chazz Palminiteri] swobodną opowieścią o swoich seksualnych upodobaniach. Facet zamiera, ale po chwili ożywa i rzuca entuzjastycznie : "Wow, trzeba mieć jaja, zeby tak mówić ! Ale z ciebie gośc !". Nie pozbywa się jednak absmaku, a wkrótce ostrzega Reggiego : "Nie będziemy robić dobrych interesów, z powodu twojego brata, pozbądź się go, odstaw go". Reggie jednak nie potrafi.

          Pewnego dnia do Ronniego przychodzi jakiś sklepikarz, który płaci Krayom za ochronę, a właśnie padł ofiarą pobicia przez konkurencję. Chce żeby bracia wywiązali się ze zobowiązań. Ronnie jest, w swoim stylu, flegmatycznie zdziwiony, co ten facet chce ? Potem jednak zgadza się, ale nie chce straszyć, chce od razu zabić. Skonfundowany sklepikarz bojąc się o własne zdrowie, decyduje sie mu zapłacić, a Ronnie po prostu wchodzi do jakiegoś baru i strzałem w czoło zabija wskazanego gościa. Zdumiewające. I groźne dla braci.

          Teraz Scotland Yard ma podstawę, zeby ich ścigac.

          Kuriozalna, świetna, jest scena wieczoru po wyżej opisanym zabójstwie : Ronnie nie rozumie chyba, co sie dzieje - siedzi u matki, w śnieżnobiałej koszuli, szelkach, zajada ciasto i popja herbatą. Zjawia się Reggie ze swoimi ludźmi i to na niego spadają działania zacierające ślady [trupa podrzucić, ciuchy spalić, świadka zastraszyć]. KOmiczne jest to, ze w tak podbramkowej sytuacji, Reggie przemawia do brata cicho i zerkając ciągle do kuchni, żeby przypadkiem matka nie weszła i nie usłyszała o co chodzi.

          Frances namawia Reggiego, zeby 'wystawił" brata - najlepiej żeby dał ochronę świadkom tego morderstwa i niech podczas okazania wskaża Ronniego. Pójdzie siedzieć i będzie spokój. Rggie na to "Muszę dbać o niego", na co Frances : "Najlepiej o niego zadbasz kiedy go wyślesz do więzienia". I ona ma rację. Reggie to wie, ale nie potrafi się zdobyć na taki wyczyn.

          Ostatecznie pani świadek nie wskazuje Ronniego podczas okazania, a to dlatego ze Reggie pokryjomu ją nastraszył.

          Frances odbiera to jako upadek ostatniej nadziei na to, ze zazna normalnego spokojnego życia z Reggiem. Wygląda na to, ze Ronnie jest dla niego ważniejszy. Odchodzi więc, mimo że Reggie stara się ją zatrzymac i to przemocą nawet. Symbolem rozpadu ich związku jest niszczejący na deszczu luksusowy kabriolet jakim Reggie obdarował ją swego czasu.

          Frances zatrzymuje się w mieszkaniu brata, gdzie Reggie znajduje ją. Próbuje przekonać do powrotu, obiecuje ze razem pojadą na Ibizę, że kupi bilety, że zrobi wszystko, by ją uszczęsliwić.

          Mają jechać następnego dnia. Frances od początku wie jednak, ze to nie ma przyszłości : Reggie się nie zmieni, nie postawi ich szczęścia ponad powinności i słabośc wobec brata, a ona nie uwolni się od jego powrotów i pustych obietnic. Truje się więc tabletkami nasennymi. Reggie ogromnie ponoć przeżywa jej śmierć.

          [tutaj może warto powiedzieć, ze to własnie Frances jest narratorką z offu i opowiada tę cała historię]

          Prawnik Payne dobrze radzi : "Bracia Kray mają renomę, panowie - nie musicie nikogo terroryzować, ludzie sami płacą". Naraża się znów Ronnie'emu, który nie umie żyć bez sprawiania problemów. Wysyła swoich zadymiarzy nawet do lokali, które są posłuszne Krayom.

          Aby poozbyć się zrzędy, Ronnie wysyła do Payne'a mordercę. Prawnikowi udaje sie przeżyć, ale decyduje się zostać świadkiem koronnym i wkopuje po uszy Krayów zeznaniami dla Scotland Yardu. Taki efekt mają niekontrolowane wybuchy nerwów Ronnie'ego.

          Na jakiejś imprezie Reggie siedzi w kącie, a kiedy zjawia się ten fatalny zamachowiec robi mu awanturę. Kiedy facet sugeruje, ze Reggie atakuje go, bo wini siebie za śmierć Frances - Reggie dostaje szału i po prostu zakłuwa go nożem [bardzo mocna scena], w dodatku są tego liczni świadkowie.

          Ronnie pyta go "Dlaczego ?", na co Reggie : "Bo nie mogę zabić ciebie ! nawet gdybym bardzo tego pragnął". Istotnie bowiem, winę za upadek braterskiego biznesu ponosi Ronnie.

          Reggie wychodzi i rusza w ciemne uliczki, ulice, bulwary East Endu. Piękny obrazek.

          Dostał 33 lata więzienia. Wyszedł z powodu choroby nowotorowej i od razu zmarł. Ronnie został zamknięty w zakładzie psychiatrycznym, stwierdzono tam jego niepoczytalność, zmarł w szpitalu 5 lat przed Reggiem.

          Cóż, Tom Hardy prowadzi ten film swoim świetnym aktorstwem, jako Ronnie jest naprawdę niebezpieczny : niby okularki, pulowerek, ale po paru erupcjach wściekłości, wiadomo że Ronnie jest jak granat bez zawleczki. Dlatego ten jego spokój, flegma, odniesienia do mitologii greckiej, którymi żongluje, zszyte z sugerującym wszystko co najgorsze spojrzeniem i wiecznie najeżonym wyrazem twarzy, mówią tak wiele nawet gdy siedzi, milczy i je ciastko albo pali papierosa.

          Reggie jest bardziej konwencjonalny, ale to też rola udana.

          Oczywiście, dzięki technice obróbki materiału, bracia siedzą obok siebie, a nawet dotykają się i wyglada to maksymalnie wiarygodnie, można przysiąc, ze to jednak dwóch aktorów, a nie jeden i ten sam ;] Jakże to się zmieniło, kiedyś też pojedynczy aktor grał dwie role, ale tam trzeba było użyć pomysłów montażowych i reżyserskich, aby jakoś pomieścić te dwie postaci na jednym zdjęciu. Dzisiaj to już rutyna, aczkolwiek zapewne czasochłonna ?

          dobre kino ! gangsterski świat i osobiste relacje głównych bohaterów połączone zgrabnie i płynnie, jedna rzeczywistość wywiera wpływ na drugą, a kto wie, czy głównym elementem filmu nie jest wybór jakiego Reggie Kray ostatecznie dokonać nie potrafi, między lojalnością wobec żony i brata. Nie jest możliwe bycie lojalnym wobec nich obojga jednocześnie, Reggie do końca jednak wierzy, ze mu sie uda. Wiara pokonuje wiedzę, a efektem jest upadek i śmierć.

          Warto dodać, ze po tej bójce między braćmi, Ronnie na ucho mówi bratu a'propos Frances : "Trzymaj się jej ! pamiętaj !".

          Tak jakby choroba, nie leczona, bo po wyjściu z psychiatryka Ronnie odstawił proszki, na moment przygasła i Ronnie powiedział coś, co naprawdę myślał o swojej szwagierce. Jedynej szansie dla Reggiego, by przetrwać i wyjśc na prostą.




    • grek.grek 22:35 TVN7 "Wróg u bram" 01.05.18, 11:02
      ha ! znakomite kino !

      wspaniale skomponowane dekoracje Stalingradu, a w ich obrębie niesamowita rywalizacja dwóch snajperów z wrogich sobie armii : Rosjanina Zajcewa i Niemca Koniga.

      oczywiście, Zajcew przedstawony jest jako człowiek szlachetny i ujmujący patriota, który zabija wrogów, ale w konwencji wojny i słusznej walki, zaś bohaterem narrodowym jest wbrew swojej skromnej i cichej naturze; niemiecki major zaś, jako wyniosły i pozbawiony skrupułów zawodowiec i nie tyle żołnierz, ile cyniczny morderca.

      świetni Jude Law i Ed Harris !

      rewelacyjnie wymyślone kolejne epizody i sekwencje ich pojedynku, rywalizacji, która dla obu wkrótce staje się obsesją; przy okazji, można podejrzeć warsztat pracy snajpera, czyli sztukę kamuflażu i umiejętności wielogodzinnego wyczekiwania na jedną sekundę, w której trzeba oddać idealnie celny strzał, co jest - pomijając charakter tej profesji - sztuką zaiste nietuzinkową.

      rezyseruje Jean Jacques Annaud i zaryzykowałbym [z uwagi na to, ze znam moze ze trzy jego fllmy ?], że to jest inscenizacja absolutnie pozostająca w zgodzie z jego wizją kina, przedstawia zderzenie kultur jak w "Siedmiu latach w Tybecie", a także ma w w sobie coś z thrillera i sensacji jak "Imię Róży" :]
    • grek.grek 20:45 CT Sport, LM, Real M vs Bayern M 01.05.18, 11:12
      w pierwszym meczu w Monachium 2-1 dla Realu, jak pamiętamy sprzed tygodnia :]

      a dziś : cóż, wg mnie, wszystko otwarte, Bayern absolutnie ma graczy zdolnych strzelić dwie bramki na Santiago Bernabeu, pytanie czy jest w stanie nie stracić żadnej ?

      mam nadzieję zdązyć na pierwszy gwizdek ;]


    • grek.grek "Faceci od kuchni" - wrażenia :] 01.05.18, 11:43
      Maniu, dzięki za polecenie tego filmu :]

      lekka, apetyczna komedia arcyfrancuska; niebezpieczna, bo operująca taką ilością wyszukanych kuliniarów, że można nieźle zgłodnieć i spustoszyć lodówkę :]

      z jednej strony, uznany szef kuchni Alexandre, mistrz i legenda, ale nowy właściciel - arogancki syn starszego pana - domaga się od niego nowoczesnych przepisów i propozycji z zakresu kuchni molekularnej.

      z drugiej : młody eksperymentator, Jacky, który wylatuje z każdej posady kucharza, bo ciągle proponuje dania zupelnie nieakceptowane przez klientów, a na dodatek zarzuca innym brak dobrego smaku.

      Jacky nie jest twórcą, po prostu ma świetną pamięć i zna doskonale przepisy mistrzów, którymi wciąz operuje. ma smak absolutny, co pomaga mu w wyłapywaniu wszelkich niezgodności z oryginałem.

      wreszcie trafiają na siebie : Jacky pracuje jako malarz w domu spokojnej starości, gdzie oczywiscie pokryjomu udziela się w kuchni. Alexandre odwiedza tam przyjaciela i próbuje potrawy przygotowanej przez młodego dżentelmena. Przypada mu do gustu i zaprasza go na staż, bo własnie szuka nowego asystenta do poganiania zespołu ;]

      miejscem pracy jest zaś jedna z najwytworniejszych restauracji w Paryżu.

      Alexsandere jest pod presją, bo szef każe mu przedstawić unowocześnione "wiosenne menu", od którego zależy liczba gwiazdek jakie restauracja będzie miała w corocznym przewodniku.

      jak dotąd ma trzy, a utrzymanie posady przez Alexandre'a zalezy od tego czy ten status się nie pogorszy.

      ofk, nerwowy Alexander i porywczy Jacky spierają się, walczą ze sobą, komiczna jest scena telewizyjnego show, w którym Alexandre przedstawia danie wg włąsnego przepisu, ale chce je urozmaicić, a Jacky niemal siłuje sie z nim nie chcąc mu pozwolić "zniszczyć własnego dzieła sztuki" ;] Paradoksalnie, im bardziej się spierają, tym lepiej rozumieją, ze są sobie niezbędni.

      obaj mają kłopoty z kobietami : Jacky - z dziewczyną, która jest w ciąży i oczekuje od niego zarabiania pieniędzy, zamiast ciągłych kuchennych wygłupów; Alexandre - z córką, któreej poświęca tak mało uwagi, ze zapomina, iż ona własnie broni swojego doktoratu !

      obaj muszą wiec nieźle się uwijać, aby połączyć siły w walce o zachowanie 3 gwiazdek dla restauracji. Jacky ściąga na pomoc kucharzy z domu spookojnej starości, zupełnych amatorów, kryje się ze swoim zajęciem przez dziewczyną, bo rzucił przecież pracę i jest na bezpłatnym stażu, a kiedy ona go demaskuje - stara się ją przeprosić i zupełnie mu nie wychodzi, nawet z pomocą Alexandre'a, wreszcie sam Alexandre decyduje się poświęcić czas córce, nawet kosztem nieobecności na wieczorze krytyków.

      po drodze pojawia się specjalista od kuchni molekularnej i jest to wielki niewypał ;] scena istotnie jest komiczna i pocieszna, Maniu :]

      pozostawiony samotnie na placu boju, Jacky odnajduje w sobie twórcę. Mając do dyspozycji tylkko warzywa z bazarku [podstępny właściciel restaruacji zakazał dostawcom sprzedawać towar Alexandre'owi, zeby utrudnić mu pozostanie w firmie] sporządza takie menu, ze krytycy doznają ekstazy.

      Alexandre towarzyszy córce na egzaminie, a zjawia się w ostatniej chwili, by zebrać brawa od krytyków. restauracja zachowa 3 gwiazdki !

      Teraz wredny właściciel kocha go i obejmuje, mówi ze zawsze w niego wierzył ;]

      na to Alexandre oznajmia,ze ten sukces jest dziełem Jacky'ego, i teraz to on będzie szefem kuchni. Sam zaś Alexandre obejmuje mała restaurację prowadzoną przez Carole, piękną kobietę z którą zapewne zwiąże się również prywatnie.

      Na odchodnem daje Jacky'emu wspaniały pierścionek zaręczynowy i apeluje, żeby jechał się oświadczyć.

      Przy okazji zjawia się ojciec aroganta, dawny właściciel przybytku, i od razu podpisuuje kontrakt z Jackym, wypłaca mu pensję i każe własnemu synowi oddać nowemu mistrzowi kuchni swój samochód, żeby miał czym pojechać :]

      Arogancki syn z posady menadżera spada do rangi prostego pomocnika kucharza [ach, to wychowanie bezstresowe ! ;]), a Jacky wita w szpitalu swoją nowonarodzoną córkę, oświadcza się i zostaje przyjęty, a potem...

      ... na tle Wieży Eiffla wraz z Alexandre'em prowadzą program kulinarny, w którym jak zwykle strasznie się kłócą :]]

      przezabawne, wspaniałe, lekkie, smaczne - jak dania przygotowywane przez obu bohaterów :]

      świetna chemia duetu Jean Reno & Michael Youn [uroda tak charakterystyczna, ze on takie postaci jak w "Facetach..." będzie grywał przed kilka dekad :)].

      francuskośc na każdym kroku i w każdym calu :]


    • grek.grek 20:00 Kultura "Czarny kot, biały kot" 02.05.18, 10:10
      ofk w reżyserii Emira Kusturicy i najpewniej znów sięgający głęboko do tradycji, folkloru i kultury serbskiej, romskiej, generalnie bałkańskej.

      powstał 3 lata po sukcesie "Underground", jak to mówią : kuj żelazo, póki gorące ;]

      tym razem bez muzyki Gorana Bregovica, ale z tego, co powiadają naoczni świadkowie : muzyka jest w podobnym guście; tam pewnie takich muzyków nie brakuje, a na dodatek stylistyka jest rozpowszechniona i chętnie uprawiana.

      z opisu wynika, ze znów mamy drobnych złodziejaszków, jakieś przekręty, miejscowe układy i układziki, a wszystko w tonie farsowym i komicznym, bo chodzi tu przede wszystkim o to, aby pokazać mentalnośc społeczeństwa, zrobić mu dobrą reklamę, pan reżyser jest lokalnym patriotą, niespecjalnie zajmuje go zapewne pokazywanie rzeczy uniwersalnych, w których znajdą siebie widzowie z innych stron Europy - "promuje" własną małą ojczyznę, mówi o to, co chyba zna po prostu z dzieciństwa, z opowieści, anegdot, dosypując ciut własnych fantazji.

      jeśli choć w części "Kot" zbliża się jakością i biglem do "Underground", to bez dwóch zdań trzeba obejrzeć !

      "Underground" dostał Zlotą Palmę dla najlepszego filmu. "Kot" również - dla najlepszego reżysera. to był chyba najlepszy moment dla Kusturicy, a moda na Bałkany też jakby przebrzmiała ?
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Bij i wiej" 02.05.18, 10:14
      niezły tytuł, przedstawiający zwięźle najlepszą taktykę ofensywną ;

      gangster objęty programem ochrony świadków dostaje nowe życie w Los Angeles. jedzie tam ze swoją dziewczyną. Za nimi zaś, jego dawni wspólnicy, chcący sie na nim zemścić. A takze rządowy agent, ale on chyba jako obstawa ?

      kto wie, moze to niezła komedia ?
    • grek.grek 20:30 TVP1, LM : AS Roma vs Liverpool 02.05.18, 10:18
      wczoraj górą był Real.

      Bayern zagrał dobry mecz, ale niestety pogrążyły go własne błędy : przy 1 golu dla Realu zaspała obrona, przy drugim - bramkarz wykonał tragiczny w skutkach kiks.

      dodawszy do tego, że w pierwszym meczu jednego gola Real zdobył także po kiksie obrońcy Bayernu, można powiedzieć, że wygrali ci, którzy ustrzegli się gaf.

      Roma w pierwszym meczu przegrała 2-5 z Liverpoolem, więc : cóz, gdyby nie to, ze w poprzedniej rundzie udało się jej odrobić 3 gole przeciw Barcelonie, to pewnie teraz mało kto by wierzył w taką możliwosć :]

      ale czy w futbolu dwa razy może powtórzyć się podobnie sensacyjna historia ? grunt, ze w Rzymie w to wierzą, prawda ? :]

      oby to był dobry mecz, po prostu :]
    • grek.grek 22:00 TVP2 "Magia w blasku księżyca" 02.05.18, 10:33
      pierwszorzędna komedia !

      Woody Allen kręci nowy film każdego roku, więc nie wszystkie mogą być wybitne, ale jak tak je oglądam, to po 2-3 seansie wychodzi, że każdy z nich jest dobry ! ;] U Was też tak to działa ?

      W "Magii..." mamy lata 20-te, modę, stroje, samochody, przepiękne lokacje, charakteryzacje, ogrody, zamki, Lazurowe Wybrzeże, a w warstwie fabularnej historię prestidigtatora, który pasjami lubi demaskować "duchołapów".

      dostaje zlecenie od przyjaciela pewnej bogatej rodziny z Francji, której syn zakochał się w młodej pani, rzekomo medium, pomagającym nawiązać jego matce kontakt ze zmarłym mężem. chodzi o to, by ją w bezlitosny sposób ośmieszyć, zanim dobierze się do rodzinnej fortuny.

      nasz bohater z zapałem zabiera się do działania, wykazuje determinację i niezbędny cynizm, ale z biegiem czasu nie dośc, ze zaczyna zakochiwać się w dziewczynie, to na dodatek coraz bardziej skłonny jest wierzyć w jej niezwykłe zdolności.

      w istocie, pan duchołap żyje z ukrytą nadzieją, że znajdzie się ktoś, kto naprawdę, naprawdę !, potrafi kontaktować się z tamtym światem i w ten sposob dowieśc, ze istnieje życie po zyciu. Stąd jego bewzględnośc w tępieniu fałszywych wizjonerów.

      piękna sceneria, cudowne widoki, muzyka z lat 20-tych, aktorzy bezbłędnie obsadzeni [Colin Firth, Emma Stone] i autentycznie wciągająca historia, pod tym komediowym płaszczykiem Allen znów rozgrywa swoje ulubione tematy, tym razem na czele z lękiem przed śmiercią i nadzieją na istnienie pomostu między tym, a tamtym światem - uczta filmowa !
    • grek.grek 12:40 Kultura "Yesterday" 03.05.18, 09:55
      interesujące i uniwersalne.

      w małym mieście czterech chłopaków zakłada band wzorowany na Beatlesach, śpiewają ich piosenki, a takze przyjmują pseudonimy od imion muzyków.

      Istotnie, "Yesterday" jest lejtmotiwem muzycznym, ale w gruncie rzeczy to jest historia o czymś nieco innym, a więc o życiu w czasach uniformizacji, konformizmu, systemu, który na młodych ludziach wymusza wyrzeczenie się własnych namiętności, a w systemie siedzą wszyscy : partia, dyrektor szkoły, nauczyciel wuefista, ksiądz, ciotka dewotka, rodzice - a najlepsze nawet relacje w męskim gronie może popsuć dziewczyna.

      zaskakująco gorzki film, ale oczywiście bardzo dobry ! świetnie byłoby go porównać z np. brytyjskimi filmami o latach 60-tych.

      tu i tam rodziła się kontrkultura : w nieco innych warunkach, nie tylko politycznych i ustrojowych, ale za to w istocie z tej samej potrzeby przeciwstawienia się duszącym ograniczeniom i wtłaczanym do głowy regułom posłuszeństwa.


    • grek.grek 15:00 Kultura "Most na rzece Kwai" 03.05.18, 10:04
      wybitny film ! wiadomo ! :]]

      brytyjscy żołnierze w japońskiej niewoli zostają zmuszeni do budowania mostu mającego służyć faszystowskiej koalicji.

      mogliby powiedzieć "a w życiu !" i dać się pozabijać, ale oni nie tylko decydują się pracować, ale mają kapitalny powód : stawiając ten most dowodzą swojej wyższości nad wrogiem, swojego zorganizowania i sprawności.

      a jednocześnie od początku przeciągają linę zapaśniczo dowódca Brytyjczyków i japoński komendant obozu.

      żaden nie wie, ze do mostu chyłkiem zbliża się grupa alianckich żołnierzy z zadaniem wysadzenia go w powietrze.

      fantastyczne kino ! 7 Oscarów w najważniejszych kategoriach, chwytliwy Marsz gwizdany przez Anglików, rewelacyjny aktorskie popisy Aleca Guinnessa i Williama Holdena.

      David Lean perfekcyjna reżyseria.

      must see !!

      PS : dzięki, Siostro, za swego czasu polecenie tego filmu, Twoja rekomendacja była niezawodna i w 110 % trafna :]


    • grek.grek 16:30 Polsat "Vabank 2, czyli riposta" 03.05.18, 10:11
      charakterystyczne prześwietlone zdjęcia, błyskotliwa intryga, klasyczna piosenka filmowa z nutą nostalgii , one linery z "uchem od śledzia" na czele, no i epizod szwajcarskie, a przede wszystkim ci sami bohaterowie, co w orygnalnym "Vabanku".

      no i rzecz prosta, w całym planie gry Kwinty et consortes jakże istotną rolę pełni... inscenizacja filmowa :]

      jakże warto ! jakże trzeba ! :]
    • grek.grek 20:00 Puls "Mamma Mia !" 03.05.18, 10:19
      musical szczelnie wypełniony niezwodnymi hitami ABBY :"]

      w warstwie fabularnej, rzecz się dzieje na greckiej wyspie, gdzie pani Donna prowadzi pensjonat, a jej córka zaraz ma wyjśc za mąż.

      jej marzeniem jest, by na ślubie zjawił sie ojciec i poprowadził ją do ołtarza. Kłopot w tym, ze nie zna swojego biologicznego taty.

      szperając w biografii matki odnajduje fakt, że w lecie 79 roku, czyli wtedy kiedy zaszła w ciążę z nią, romansowała z trzema mężczyznami. Logika podpowiada oczywiste skojarzenie : jeden z nich musi być jej ojcem !

      postanawia więc odnaleźć i zaprosić do pensjonatu wszystkich trzech, by roszyfrować tego właściwego :]

      reżyseria Phyllidia Lloyd, w obsadzie : Meryl Streep, Amanda Seyfried, Colin Firth.

      ale i tak chyba chodzi głównie o odpowiednio fantazyjne aranżacje do piosenek ABBY ? :]
    • grek.grek 20:00 Kultura "Across the Universe" 03.05.18, 10:24
      też musical.

      Oscar za kostiumy i muzyka The Beatles podobno w dużej dawce :]

      akcja w latach 60-tych, a treść polega na tym, że młodzian z Anglii jedzie do Ameryki, aby poznać swojego ojca.

      I wygląda na to, ze mu się to udaje, ale równie ważne jest dla niego spotkanie z amerykańską kontrkulturą tamtych czasów, czyli hipisami, pacyfizmem, protestami przeciw wojnie wietnamskiej, muzyką, walką o poszerzenie sfery wolności osobistej.

      oraz oczywiście poznaje dziewczynę, w której kocha się w wzajemnością, a los wystawia to uczucie na wiele prób.

      Jim Sturgess & Evan Rachel Wood w głównych rolach.


    • mala_ciekawostka "Better call Saul" - po obejrzeniu:) 03.05.18, 10:25
      To naprawdę bardzo fajny serial! Mniej mroczny, lżejszy niż "Breaking Bad" - to dobrze, potrzebna jest widzowi po nim chwila oddechu. Opowiada losy adwokata Jimmiego McGilla, zanim stał się Saulem Goodmanem z "Breaking...". Pojawiają się znane już postacie, niektóre nie żyją, trochę dziwnie ogląda się ich historię wiedząc, jak to wszystko się skończy...

      Akcja serialu koncentruje się na walce Jimmiego, by dostać się do wielkiego świata adwokatury w Albuquerque - zanim ukończył studia prawnicze na University of American Samoa;) był lekkoduchem i drobnym oszustem. Nosił przydomek Jimmy Ślizgacz (dlatego, że jako nastolatek w rodzinnym mieście w czasie zimy "przewracał" się na śliskich chodnikach, chodziło o kwestie odszkodowań za uszczerbek na zdrowiu) i razem z przyjacielem "obrabiał" naiwniaków na różne sposoby - np. sprzedając monetę z serii która tak naprawdę w ogóle nie istniała.

      W końcu postanowił jednak wyjść na prostą i pójść w ślady brata, który jest szanowanym i znanym w mieście adwokatem, założycielem jednej z największych kancelarii - od paru lat jednak nie praktykuje, sądzi, że jest uczulony na elektryczność - nie wychodzi z domu, nie ma prądu, w razie potrzeby musi owijać się specjalną folią, nikt z urządzeniami na baterię nie może się do niego zbliżyć (okazuje się to chorobą psychiczną).

      Jimmy ma spore trudności z "wybiciem sie", nie udaje mu się zatrudnić w kancelarii brata, urzęduje na zapleczu salonu piękności, ciągle trafia na tzw. "kłody rzucane pod nogi" i to z najmniej oczekiwanej strony - okazuje się, że te problemy to wcale nie jest przypadek.

      Kiedy znajduje upragnioną pracę w renomowanej kancelarii, nie potrafi dostosować się do panujących tam zasad i odchodzi, żeby założyć własną działalność z prawdziwego zdarzenia. Cały czas szuka niszy, w której mógłby się odnaleźć i udaje mu się to - zajmuje się pomocą osobom starszym (np. w przygotowaniu testamentów), jednak przez te wspomniane wcześniej "kłody" musi z tej działalności zrezygnować, robi to ze szlachetnych pobudek (okazuje się, że Jimmy naprawdę ma dobre serce) - nie chcę za bardzo spoilerować ze szczegółami:) Na tym momencie na razie akcja się skończyła:)

      Fajnie się ten serial oglądało, nakręcono do tej pory trzy sezony, otrzymał parę nagród i nominacji. Jeśli jakaś stacja telewizyjna zdecyduje się go puścić to bardzo polecam, naprawdę warto go obejrzeć:)
      • grek.grek Re: "Better call Saul" - po obejrzeniu:) 03.05.18, 10:46
        dzięki, Mała Ciekawostko ! :]

        świetna recenzja ! świetny opis !

        jak sądzisz, czy nie znając "Breaking Bad" można "Better..." obejrzeć ?

        "JImmy Ślizgacz" :] w sumie niezły pomysł na biznes, w Ameryce ponoć są specjaliści w róznych odmianach "ślizgania" się, ale to poniekąd wina prawa amerykańskiego, skoro za oblanie gorącą kawą w jadłodajni można dostać parę milonów dolarów odszkodowania ;]

        "uczulenie na elektryczność" - czy istnieje naprawdę taka fobia, albo na nieszczęście : faktyczne schorzenie ? czy to jednak tylko psychiczna dolegliwość ?

        o yes, przypadek Jima jest symptomatyczny, ale za to przejawia on iście amerykańskiego ducha przesięborczości i wytrwalości, nawiązującego niemal do pionierów zdobywających Dziki Zachód :] [niestety, kosztem anihilacji wspaniałej kultury Indian]

        kim był Jimmy w "BB", poza świadczeniem usług adwokackich ? pomagał głównemu bohaterowie także jako przyjaciel i powiernik ?

        początki miał interesujące, na swój sposób typowe, ale z drugiej strony wykazuje tutaj hart ducha i nie zraża sie przeciwnościami, co tylko dobrze o nim świadczy i - jak rozumiem - koresponduje z jego postawą w "BB" ?

        świetna recenzja, Mała Ciekawostko :]
        dzięki !

        jakie seriale masz następne w planach ?
        • mala_ciekawostka Re: "Better call Saul" - po obejrzeniu:) 03.05.18, 11:13
          Dzięki:)

          W sumie można obejrzeć "Better..." bez znajomości "Breaking..." - oba seriale się zazębiają, pozna się po prostu wcześniejsze "losy", początki działalności niektórych bohaterów "Breaking...". Jednak wydarzenia z 5 sezonu determinują dalsze losy Saula i bez ich znajomości nie można zrozumieć niektórych (ale jest ich bardzo mało) scen z "Better..." - konkretnie tych, które dzieją się współcześnie, jakiś czas po akcji "Breaking..." W dwóch zdaniach można to streścić, ale nie chcę spoilerować:)

          Nie istnieje uczulenie na elektryczność, to była tylko i wyłącznie choroba psychiczna i brat Jimmiego (ma na imię Charles, mówią na niego Chuck) w pewnym momencie sam się o tym przekonał, kiedy przez półtorej godziny miał w kieszeni marynarki baterię od komórki i nie odczuwał żadnych dolegliwości - wtedy zaczął leczenie.

          O tak, Jimmy jest bardzo, ale to bardzo przedsiębiorczy i pomysłowy:) Dużo przeszedł i ma w sobie mnóstwo samozaparcia i wytrwałości, zarówno w jednym, jak i w drugim serialu.

          W "Breaking..." Jimmy/Saul był adwokatem Waltera, nie przeszli raczej na stopę przyjaźni, czasami pomagał mu w kłopotach, trochę bardziej niż mógłby jako prawnik. ale nie byli blisko zaprzyjaźnieni.

          Teraz nadrabiam zaległości z brytyjskich seriali: najnowsze sezony "Call the midwife" - u nas puszczany pod tytułem "Z pamiętnika położnej" i "Silent Witness" - ten chyba nie był u nas nadawany. A później "Opowieść podręcznej" - najpierw książka, następnie serial:)
          • grek.grek Re: "Better call Saul" - po obejrzeniu:) 03.05.18, 11:25
            cała przyjemność po mojej stronie ! :]

            rozumiem :]
            wygląda to na świetne połączenie, tym większe uznanie dla pomysłodawców "Better...".
            a co do spoilerów : wystarczy zapowiedź, ze zaraz się pojawią, aby ten kto nie chce znać pewnych faktów ominął. ja czytam wszystko :] NAwet znajac fakty film podczas oglądania płynie swoim nurtem, te fakty odkrywa sie na nowo, samodzielnie, więc mnie one nie przeszkadzają :] A w opowieści o filmie czasami mają one świetne znaczenie dla dobrego opisu.

            ach, więc : uff ;]
            wiesz, przyszło mi do głowy, że taka forma chorobowa byłaby wręcz tragiczna, nie można by korzystać z tak wielu świetnych urządzeń !

            absolutnie ! takie przeciwieństwa losu są , na każdym etapie, bardzo wręcz cenne, kształtują osobowośc i testują charakter.

            rozumiem, dzięki za wyjaśnienie - widzisz, wiem o Walterze White, o innych bohaterach "BB" nie wiem zupełnie nic, a pewnie jest tam ich niemało, prawda ?

            o, znakomity zestaw seriali !
            zyczę Ci wspaniałych wrażeń ! :]

            mam nadzieję, że po obejrzeniu uraczysz nas recenzjami ? :] powiedz, że TAK ! :]]
    • grek.grek 22:00 TVP2 "Zaginiona dziewczyna" 03.05.18, 10:34
      o, brawo TVP :]

      nowy [z 2014 roku ;)] thriller spod ręki Davida FInchera, z muzyka duetu Trent Reznor & Atticus Ross, którzy tak świetnie się spisali przy ekranizacji "Millenium", a według scenariusza Gillian Flynn, autorki ksiązkowego oryginału.

      Ben Affleck, grający główną rolę, odrzucił podobno szansę wyreżyserowania filmu, tylko po to by móc popracować z Fincherem. Nieźle, i słusznie, dreszczowce Finchera zawsze mają świetną atmosferę, niezależnie od [zazwyczaj wysokiej] jakości scenariusza i aktorstwa.

      w fabule, jak głosi opis, chodzi o to, ze w 5 rocznicę ślubu Nicka i Amy - Amy znika, a Nick zgłasza jej zaginięcie policji.

      policja podejmuje śledztwo, a prowadząca sprawę pani detektyw zaczyna przyglądać się Nickowi z coraz większą podejrzliwością.

      recenzje były świetne :]

      zatem, chyba mamy hit na dziś ? :]


      • grek.grek "Zaginiona dziewczyna"- o filmie [bez spoilerów] 04.05.18, 10:58
        bardzo przewrotny thriller, który przez miedzę sąsiaduje z dramatem psychologicznym.

        spróbuje za wiele nie zdradzić, bo tutaj jest jednak kilka zwrotów akcji :]

        Amy i Nick są małzeństwem. W dniu 5 rocznicy - Amy nagle znika. Wszyscy zaczynają jej szukać, zawiadomiona zostaje policja, ogłoszenia pojawiają się w telewizji i na bilboardach.

        Mąż Nick też się angażuje, ale prowadząca śledztwo Rhonda Boney zupełnie mu nie ufa, podobnie jak pomagający jej miejscowy policjant, który Nicka jakoś nigdy nie lubił.

        Boney kopie głęboko, nawet śledzi Nicka, żeby dowiedzieć się, co ukrywa, bo przecież coś musi ukrywać.

        Rozpętuje się kocioł medialny, bo oni lubią takie sprawy. Im dalej w las, im więcej tropów i śladów, im więcej gaf popełnianych przez Nicka, a mozę nieostrożności ?, tym większe zaciekawienie całą historią i coraz bardziej fantastyczne podejrzenia.

        Nicka wspiera tylko jego siostra, Margo.

        Jednocześnie pojawiają się retrospekcje, które sa zapisami z dziennika prowadzonego przez Amy i opowiadają historię ich małzeństwa, ale... czy to opowieśc za grobu ? czy może Amy uciekła od męża ? Jesli zza grobu, to jak do tego doszło ? A jesli uciekła, to dlaczego ?

        Nick dowiaduje się o rzeczach, o których nie wiedział wcześniej : czy naprawdę jest zaskoczony ? a może udaje zaskoczenie ?

        pytania mnożą się, a czas odmierzany jest kolejnymi numerami "dni od zniknięcia".

        mniej więcej w środku filmu następuje zwrot akcji, wraz z wyjaśnieniem sensu całej historii, jaką do tej pory oglądaliśmy.

        I to wcale nie jest koniec, ba - to tak naprawdę dopiero początek właściwej opowieści, której bohaterką jest osobowośc niewątpliwie trudna i specyficzna, inteligentna, złośliwie krytyczna wobec świata i otoczenia, obserwując którą zadajemy sobie pytanie, które pada na początku i na końcu filmu : "Co masz w głowie ? o czym naprawdę myślisz ?".

        ekonomia filmu jest skrupulatna i imponująca, przez 2 i poł godziny każda scena ma znaczenie dla dalszego ciągu, w w efekcie - do zakonczenia - filmu.

        A puenta jest naprawdę osłupiająca i wieje nieco grozą, choć nie jest to groza z horrorów :]

        moim zdaniem : jest w niej również jakiś rodzaj krytyki społecznej, uzależnienia psychicznego od pewnych norm społecznych, które paraliżuje ludzi na jakimś poziomie funkcjonowania.

        przy okazji obserwujemy mechanizm działania mediow, mamy tokszoły, są dziennikarze i ekipy telewizyjne koczujące pod domem, nakręcające sie spirale coraz bardziej idiotycznych sugestii, kreowanie wrogów publicznych, rozdmuchiwanie drobiazgów do rangi dowodów w sprawie kryminalnej, ferowanie wyroków itd.

        czy mamy też tutaj do czynienia z psychopatią, a może z miotaniem się w świecie, z którego chce się uciec i nie można ?

        W pewnym momencie cały plan działania jednego z bohaterów bierze w łeb z powodu utraty zabezpieczenia ekonomicznego. podziwiając sposób w jaki zmienia taktykę, nie sposób nie pomyśleć, jak jedno wydarzenie może zmienić wszystko, wywrócić do góry nogami, w tym wypadku : uratować komus życie ! chociaż... kiedy zabrzmi finałowa muzyka - sądzę, że pojawi/a się pytanie : czy to naprawdę można nazwac "uratowaniem życia" ?

        żadnych eksperymentów formalnych, David Fincher tego nie potrzebuje, wie jak ma wyglądać film, by wciągnąć i pochłonąć bez reszty.

        tutaj ogromne, kluczowe znaczenia ma psychologia, tak naprawdę jest to rozgrywka na najwyższym poziomie manipulacji i kłamstwa między ludźmi, którzy niewiele o sobie tak naprawdę wiedzą.

        A jednocześnie pada sugestia : strzeżcie sie drewnianej rocznicy ślubu, 5 rok jest kryzysowy ! ;]

        Ben Affleck pozostaje sobą i własnie takiego go potrzeba, aby na jego tle błyszczała jak diament Rosamund Pike, która gra rolę znakomitą, porusza się w róznych rejestrach, przechodzi między róznymi formami ekspresji, jest doskonała.

        miło widzieć ciekawe aktorki na drugim planie : Carrie Coon gra coraz bardziej skonfundowaną wydarzeniami siostrę Nicka, a Kim Dickens policjantkę Rhondę, profesjonalną, przenikliwą ale i uzbrojoną w lekką ironię.

        dziwne koperty, znaleziska w garażach, kolejne fakty i odkrycia, które zmieniają zupełnie pogląd na relację małzeńską, bohater kontra społeczna mania kontroli jednostki.

        A i tak koniec końców pozostałem z uczuciem mimowolnego podziwu dla showrunnera tej całej historii, nie tylko autorki scenariusza i reżysera z ekipą, ale tego kto w całym tym filmowym przedstawieniu pociąga za wszystkie sznurki.

        I mozna by powiedzieć : zło powinno zostać ukarane, przykładnie. TYle że na końcu nie wiadomo, z czym mamy do czynienia : czy to zło ? kim jest autor tej całej maskarady ? może nie jest zły, ale uwikłany w rzeczywistość, z której próbuje uciec ?

        ostatecznie, odniosłem wrażenie, że w finale mamy tylko uwikłanych bohaterów, nie ma nikogo kto naprawdę triumfuje dlatego, bo spełnił swoje marzenie czy cel. To są raczej cele zastępcze, wymuszone, te prawdziwe i pierwsze - poszły w rozsypkę.

        zaskakujący film, rozwijający się coraz bardziej frapująco, od dośc schematycznych początków do zupełnie nieoczekiwanych i oryginalnych rozwiązań w dalszej części.

        bardzo, bardzo dobre kino ! :]

        aż żałuję, że więcej nie mogę napisać :] nie popsuję Wam tego seansu, tutaj nie wolno zdradzać żadnych szczegółów :]

        szalenie jestem ciekaw Waszych recenzji po obejrzeniu ! oby już niebawem !


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka