Gość: fanta
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
18.10.04, 16:15
OBEJRZAŁEM PRZEZ Przypadek w niedzile jej Misję i myslałem, że dostane
wysypki ze złości. martyna bywała wtedy w Afryce, wiadomo, czarny ląd, a
nasza Wielka Siostra udawała w najlepsze kolonizatorke albo zepsuta pannice
na safari. Odwiedziła dwa plemiona - w jednym porobiła zdjęcia polaroidem i
rozdawał tubylcom, komentarz mnie zabił - niby powinni byc jej wdzieczni, bo
nie maja lusterek, a woda w strumieniu nie nadaje sie, by sie w niej
przejrzeć! Wiec tubylcy sie CIESZĄ, bo w koncu moga zobaczyc, jak naprawde
wyglądają. Potem przehandlowała długopis na miskę i cała szczęśliwa była.
Oczywiście nie mogło zabraknąć klimatu a la Matka Teresa, więc Martyna przez
jeden dzień gotował jedzenie dla biednych.
ZGROZA!!!!!!!!!!!!!