Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2019 - 10 (vol. 108)

01.10.19, 07:11
Pędzę z samego rana, żeby otworzyć nowy wątek na kolejny miesiąc :)

Miłego dnia i miłego października, miejmy nadzieję, że rozpieści nas pogodowo i filmowo-telewizyjnie!


--
"Pomyślę o tym jutro"
Obserwuj wątek
    • grek.grek Witaj, Maniu ! Witajcie, Czcigodni ! :] 01.10.19, 09:23
      maniaczytania napisała:

      > Pędzę z samego rana, żeby otworzyć nowy wątek na kolejny miesiąc :)
      >
      > Miłego dnia i miłego października, miejmy nadzieję, że rozpieści nas pogodowo i
      > filmowo-telewizyjnie!

      Dzięki, Maniu ! :}

      Ależ świetnie wycelowałaś w sam punktu ! :]

      Przyłączam się z radością do Twoich nadziei ramówkowo-pogodowych :] Wrzesień, wg mnie, był świetny, kilka premier, dużo dobrych filmów, otwarcie jesiennego sezonu bardzo dobre, więc : kontynuacja mile widziana :]

      A co u Ciebie ? Czy masz jakieś wyprawy do kina w planach ? :]

      Zatem, październiku - nadchodzimy ! ;]
        • grek.grek Re: Witaj, Maniu ! Witajcie, Czcigodni ! :] 06.10.19, 16:46
          maniaczytania napisała:

          > We wrześniu obejrzałam tylko 4 filmy! Ale za to jeden w kinie "Downton Abbey",
          > który jest wspaniałym dopełnieniem serialu (robię powtórkę, jestem w połowie tr
          > zeciego sezonu) i podobno będzie miał dalszy ciąg :)

          Grunt, żeby były to filmy dobre, Maniu :]

          "Downtown Abbey" oglądała i recenzowała Mała Ciekawostka, we wrześniowym volume ! :]
    • grek.grek 11:00 Kultura "Dom" 18 /25 01.10.19, 09:26
      Odcinek po odcinku, tempo godne, to jednak zupełne inna historia, gdy można oglądać serial dzień po dniu, nieprawdaż ? :]

      Chociaż, dawna formuła, jeden odcinek na tydzień, też miała swój walor, aczkolwiek wtedy tych seriali było niewiele, więc pamiętało się je lepiej, dzisiaj - a większość widzów ogląda ich jednocześnie kilka/naście - taka częstotliwość pozostaje ciut ryzykowna, chyba ? Oczywiście, pomijając te seriale, które mają formułę zamkniętych odcinków, tak mi się wydaje ?

      Tytuł odcinka : "Trzecie kłamstwo"
        • grek.grek Re: 12:25 Historia "Wojenne dziewczyny" 2 06.10.19, 16:44
          maniaczytania napisała:

          > zgadza się, jest w prime time właśnie trzeci sezon :)
          > To kolejny po "Czasie honoru" serial wojenny TVP, który oglądam z wielką namięt
          > nością, aczkolwiek czasem zwroty emocjonalne wkurzają mnie niemożebnie ;)

          Cześć, Maniu ! :]

          Zatem, można powiedzieć twórcom : tak trzymać !
          Z pewnymi korektami ;]
    • grek.grek 16:10 Kultura "Chłopcy" [1973] 01.10.19, 09:40
      Według sztuki Stanisława Grochowiaka.

      Kilku panów w sile wieku dokazuje w domu spokojnej starości, ponieważ, jak głosi sam tytuł, zresztą : w zgodzie z klasykiem, który mawiał "Tragedią starości jest nie to, że człowiek się starzeje, ale że pozostaje młody !", próbują ocalić siebie poprzez odmowę uznania swojej metryki, nie chcą dać się zamknąć w obrębie norm i zasad, które rzekomo przystoją w tym wieku, a tak naprawdę przyczyniają się do gaśnięcia ludzkiej chęci do życia, nie zawsze i nie w każdym przypadku, ale są takie, w których tylko figle, harce i wybryki rozmaite pozwalają zachować formę i zdrowie emocjonalne. Na południu Europy wszędzie są tacy starsi panowie, który z zacięciem grają w petankę, karty albo warcaby, gdzieś indziej podróżują i zwiedzają [emblematyczni "niemieccy turyści"], sami dla siebie organizują zabawy, u nas ciągle polityka senioralna jest niewydolna, a przede wszystkim, wg mnie, istnieje inny, szkodliwy model "statecznego i statycznego seniora", do którego przygotowuje się mentalnie Polaków od dnia urodzenia, z niewielką przesadą mówiąc ;]

      Grają : Kazimierz Opaliński, Zdzisław Mrożewski, Aleksander Dzwonkowski, Wacław Kowalski
      oraz Barbara Ludwiżanka

      a także Maja Komorowska, w roli trochę mniej strasznej panny Ratched ;]

      Reżyseria : Ryszard Ber.
    • grek.grek 18:15 TV6 "Miodowe lata" 01.10.19, 09:43
      Wciąz dzielnie fruwają kolejne odcinki, teraz lecą dwa po kolei, w roli Aliny, zbawiennie ! ;), Agnieszka Pilaszewska.

      natomiast zupełnie trudno pojąć po co powstała dokrętka "Całkiem nowe lata miodowe", w scenerii Milanówka, w dużej mierze na zewnątrz, bez sąsiada Kurskiego ;] i innych postaci z serialu, za to bardziej przypominająca "Czar par", jako że do państwa Żaków dołączyli państwo Pazurowie ;]
      • grek.grek 18:15 TV6 "Miodowe lata" 08.10.19, 09:35
        grek.grek napisał:

        > Wciąz dzielnie fruwają kolejne odcinki, teraz lecą dwa po kolei, w roli Aliny, słusznie oraz zbawiennie ! ;), Agnieszka Pilaszewska.

        natomiast zupełnie trudno pojąć po co powstała dokrętka "Całkiem nowe lata miodowe", w scenerii Milanówka, w dużej mierze na zewnątrz, bez sąsiada Kurskiego ; ] i innych postaci z serialu, za to bardziej przypominająca "Czar par", jako że do państwa Żaków dołączyli państwo Pazurowie ;]

        Latają wciąż wysoko :]
    • grek.grek 19:05 Historia "Akwarium, czyli samotność szpiega" 01.10.19, 09:47
      Wczoraj wystartował.

      Jest to zapis egzystencji pracownika służb specjalnych, szpiega i agenta rosyjskiego wywiadu, oparta na książce Wiktora SUworowa.

      w pierwszym odcinku doszło do zwerbowania, a dzisiaj, tytuł nie pozostawia wiele wątpliwości, będzie "Trening". Nowy agent musi zerwać relacje z bliskimi, zapomnieć że ma rodzinę, a następnie posiąść szereg cennych informacji oraz umiejętności, aby na Zachodzie móc wykonywać swoje zadania.

      reżyseria : Antoni Krauze.
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Na szlaku" [2014] 01.10.19, 09:51
      Para młodych ludzi wybiera się na wyprawę w teren. Zapuszczają się w głuszę puszczy kanadyjskiej, no i koniec końców przydarza im się spotkanie z... właśnie : z czym ? Albo : z kim ?

      W każdym razie z osobnikiem niebezpiecznym i zapewne czyhającym na ich cenne życie.

      na Filmwebie : 5,8 / 10 :]

      Reżyseria : Adam Mac Donald

      Takie niepozorne, niskobudżetowe horrory/thrillery bywają zaskakująco dobre, kiedy autorzy nie mają pieniędzy na efekty i popisy uruchamia się w nich kreatywnośc i niejako siłą rzeczy muszą wykreować odpowiedni nastrój i klimat, kluczowe dla powodzenia kina gatunkowego elementy :]
    • grek.grek 20:40 Kultura "Clarissima" [2019] 01.10.19, 09:56
      Monodram Justyny Bargielskiej w wykonaniu Aleksandry Justy.

      reżyseruje : Tomasz Cyz

      bohaterka, Klara, jest żoną wybitnego kompozytora Roberta Schumanna, który od dwóch lat przebywa w szpitalu dla chorych psychicznie, a jej nie pozwalają go odwiedzać. Oczywiście, taka sytuacja rodzi mnóstwo niepokojów, podejrzeń i cięzkich rozterek, które to właśnie są treścią wygłaszanego monologu.

      Wzbogaconego akompaniamentem pianiasty - Marka Bracha, który gra utwory stworzone nie tylko przez pana kompozytora, ale i jego żonę.


    • grek.grek 21:00 TVN7 "Pozdrowienia z Paryża" [2010] 01.10.19, 10:07
      zrównoważony amerykański pracownik ambasady w Paryżu zostaje przydzielony machoidalnemu agentowi CIA, z którym razem mają pracować nad wyśledzeniem terrorystów planujących zamach w mieście.

      Zatem, od razu można się spodziewać zderzenia dwóch skrajnych charakterów i temperamentów, które z czasem się dotrą i panowie będą tworzyć zgrany, uzupełniejący się wybornie duet, zgadłem ? Jaka jest nagroda ? ;]

      Jonathan Rhys-Meyers, John Travolta , Katarzyna Smutniak - w głównych rolach. Reżyseria : Pierre Morel, ale film pochodzi ze "stajni" Luca Bessona, więc generalnie można od razu wyobrazić sobie jego estetykę, czyli zapewne mieszankę "Transportera", "Uprowadzonej 1,2 i 3" oraz paru innych podobnych wybuchająco-wyczynowych produkcji.

      na RT : 38 % z recenzji krytycznych i 54 % od widowni "Zbyt rozmemłany i pogmatwany, aby sprawić satysfakcję filmową", brzmi surowe podsumowanie ;]
    • grek.grek 21:40 Kultura "Siedmiu psychopatów" [2012] 01.10.19, 10:19
      Film Brytyjczyka o irlandzkich korzeniach, uważanego za jednego z najzdolniejszych dziś scenarzystów filmowych, Martina McDonagha, którego "Najpierw zwiedzaj, potem strzelaj" [ a w oryginale po prostu "In Brugge" ;)] bardzo polecała i rekomendowała Siostra, a najnowsze, czyli z 2017 roku, "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" zdobyły niebagatelną renomę w Ameryce i nie tylko, u nas również chyba ?, oraz liczyły się podczas gali oscarowej.

      W "Psychopatach" mamy pana scenarzystę filmowego, jakby alter ego reżysera ?, który zostaje wplątany w porwanie - dla okupu ! :) - psa groźnego mafiosa, a ten rzecz jasna obiecuje każdemu zaangażowanemu w tę historię, że jak go dopadnie, to ręka, noga... i tak dalej ;]

      Nagroda Publiczności na festiwalu w Toronto.

      Grają : Colin Farrell, Christopher Walken, Woody Harrelson, Abby Cornish, Sam Rockwell, Michael Pitt, Michael Stuhlbarg, a takze Tom Waits.

      na RT : 82 % z recenzji krytycznych i 71 % od publiczności - wysoko :] : "Ostre dialogi, przemoc na wesoło, przebiegła inteligencja" - brzmi podsumowanie. Nieźle !

      tytuł nawiązuje jakby do "Siedmiu samurajów" czy "Siedmiu wspaniałych" ?

      • grek.grek 1:50 [yikes ! Kultura "Siedmiu psychopatów" [2012] 02.10.19, 12:04
        grek.grek napisał:

        > Film Brytyjczyka o irlandzkich korzeniach, uważanego za jednego z najzdolniejszych dziś scenarzystów filmowych, Martina McDonagha, którego "Najpierw strzelaj,potem zwiedzaj" [ a w oryginale po prostu "In Brugge" ;)] bardzo polecała i rekomendowała Siostra, a najnowsze, czyli z 2017 roku, "Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" zdobyły niebagatelną renomę w Ameryce i nie tylko, u nas również chyba ?, oraz liczyły się podczas gali oscarowej.

        W "Psychopatach" mamy pana scenarzystę filmowego, jakby alter ego reżysera ?, który zostaje wplątany w porwanie - dla okupu ! :) - psa groźnego mafiosa, a ten rzecz jasna obiecuje każdemu zaangażowanemu w tę historię, że jak go dopadnie, to ręka, noga... i tak dalej ;]

        Nagroda Publiczności na festiwalu w Toronto.

        Grają : Colin Farrell, Christopher Walken, Woody Harrelson, Abby Cornish, Sam Rockwell, Michael Pitt, Michael Stuhlbarg, a takze Tom Waits.

        na RT : 82 % z recenzji krytycznych i 71 % od publiczności - wysoko :] : "Ostre dialogi, przemoc na wesoło, przebiegła inteligencja" - brzmi podsumowanie. Nieźle !

        > tytuł nawiązuje jakby do "Siedmiu samurajów" czy "Siedmiu wspaniałych" ?


        Czy oglądaliście wczoraj, Czcigodni ? :]
        Tej nocy replay.

        I ze skruchą zauważam ,ze pomyliłem tytuł filmu Mc Donagha : "Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj', tak jest prawidłowo :]


    • grek.grek 23:20 Polsat "Cold Creek Manor" [2003] 01.10.19, 10:29
      niezły thriller, trochę szablonowy, ale dobry konwencjonalny film gatunkowy może sprawić odpowiednią przyjemnośc każdemu kinomanowi, że tak się ośmielę zasugerować :]

      Oto małzeństwo z dziećmi wprowadza się do kupionego właśnie wspaniałego domu z przyległościami gdzieś pod Nowym Jorkiem.

      Trzeba wyremontować to i owo, zapomnieć o zgiełku wielkiego miasta, z czasem nawet dzieci godzą się z nową sytuacją i jest wspaniale, spełnione marzenie, okolica jest urodziwa, pogoda dopisuje, a sama posiadłość budzi sympatię i respekt.

      No i w ten radosny nastrój włazi im w z butami były właściciel domu. Siedział w więzieniu, jego rodzinny dom zlicytowano na okoliczność spłaty długów jakie się zebrały, ale pan nie ma zamiaru przyjąć do wiadomości, że już tu nie mieszka. Zapowiada nowym lokatorom, że postara się nie tyle ich zlikwidować, co tam obrzydzić im życie tutaj, aby sami się wyprowadzili.

      Zaiste, jegomość ima się przeróznych sposobów dla realizacji swoich zamierzeń, pamiętam zwłaszcza węże wpuszczane do domu masowo, ohyda ! ;]

      Grają : Sharon Stone, Dennis Quaid, Stephen Dorff, Juliette Lewis, Kristen Stewart.

      reżyseria : Mike Figgis.
    • grek.grek 22:35 Historia "Sierpniowe niebo.63 dni chwały" 01.10.19, 10:33
      Film z 2013 roku.

      Pierwsze dni Powstania Warszawskiego według zapisków w znalezionym na gruzach miasta dzienniku profesora nazwiskiem Szapiro.

      Wojna, miłość, dramat, śmierć, wymieszane w mocnym stężeniu.

      Ostatni film Krzysztofa Kolbergera, ostatni film Jerzego Nowaka, obok nich Anna Nehrebecka, Anna Romantowska czy Adam Sękiewicz.

      scenariusz i reżyseria : Ireneusz Dobrowolski.
    • grek.grek 23:30 Puls "Prześladowca" [2001] 01.10.19, 10:48
      Replay sprzed kilku dni :]

      NIezmiennie polecam, trochę późno, ale na wszelki wypadek :]

      Dwoch braci, młodszy : student prymus oraz starszy : luzak i dowcipniś po odsiadce, jadą autem w odwiedziny do dziewczyny tego pierwszego. Trasa wiedzie przez równinne tereny środkowo-zachodniej Ameryki. Starszy zaczyna bawić się radiem samochodowym i namawia młodszego, by - jak za dawnych lat - wycięli komuś numer. Młodszy się waha, ale ostatecznie zgadza się i wspólnie wkręcają jakiegoś kierowcę tira w randkę w ciemno z rzekomą zalotną dziewczyną, ksywa "Cukierek". Umawiają go na upojną noc w motelu przy szosie, a sami zajmują miejsce w sąsiednim pokoju, żeby umrzeć ze śmiechu gdy ten drab z tira zapuka do drzwi, a w środku znajdzie innego draba, absolutnie nieprzyjemnego starszej daty jegomościa, który źle ich potraktował na recepcji.

      Radości jednak nie czują, bo zamiast komicznej awantury nocą, jest z gruntu cicho, a rankiem dookoła motelu kręci się policja, gdyż okazuje się, że ten tirowiec tak obił drugiego faceta, że jegomośc znajduje się w stanie dramatycznym. Bracia oglądają go w szpitalu i krew im w zyłach stygnie. Przyznają się policjantom, że chcieli wyciąć kawał, ale nie sądzili, że mają do czynienia z szaleńcem !

      jadą dalej, z nadzieją, że ten bandyta nie wie, iż to oni wpuścili go w ten słaby żart. I oto pośrodku ciemnej nocy, na odludnej szosie, nagle chrzęści radio samochodowe, a oni słyszą ten straszny głos : "Gdzie jesteś, Cukierku ?" :]

      I zaczyna się na całego, bo tirowiec zdaje się wie kto go wpuścił w maliny i nie odpuści chłopakom, zanim ich nie upokorzy, wystraszy naśmierć, a może i wyekspediuje do krainy wiecznych łowów. W końcu, co takiemu może go głowy strzelić, kto to wie !

      tak czy owak, od tego momentu ich strach oraz istna paranoja sięgają zenitu, a reżyser zgrabnie twistuje, bawi się emocjami bohaterów i widowni :], dobrze róznicuje tempo i buduje sceny całkiem realistycznej grozy. Nie jest to thriller wybitnie artystyczny, raczej swojski i korzystający z wzorców już przetestowanych, lecz naprawdę dobry !

      Jeden z lepszych jakie można znaleźc w tzw. klasie "B" dreszczowców gatunkowych :]

      na RT zasłużone : 74 % z recenzji i 65 % od widowni.

      A tytuł oryginalny "Joy Ride" idealnie oddaje charakter całej historii, miała to być wesoła przejażdzka, a wyszła... jeszcze bardziej wesoła, choć niekoniecznie dla samych bohaterów.
    • grek.grek 0:05 TVP1 "Rocky 3" [1982] 01.10.19, 11:06
      Rocky powraca !
      jak niezapłacony weksel ;]

      w oryginale wychodził z biedy i braku perspektyw ku symbolicznemu, moralnemu zwycięstwu nad własnym losem; w drugim filmie, detronizował mistrza, wraz z Adrian świętował narodziny syna.

      W trzeciej odsłonie Rocky pokonuje kolejnych rywali w obronie pasa mistrzowskiego, ale jednocześnie coraz bardziej oddaje się zyciu rodzinnemu i korzysta z przywilejów popularności, skutkiem czego zupełnie nie jest przygotowany na pojawienie się prawdziwie groźnego przeciwnika, silnego i zdeterminowanego do odebrania mu tytułu. Menadżer i trener Balboy unika tej walki, kontraktuje innych bokserów, ale w końcu ten groźny dociera na szczyt listy rankingowej i - choć w boksie zawodowym nie zawsze ranking automatycznie dopuszcza lidera wśród pretendentów do walki z mistrzem - sytuacja robi sie niezręczna.

      Rywal rzuca mistrzowi wyzwanie publicznie, w momencie gdy ten uczestniczy z cała rodziną i wobec gromady oddanych fanów, w odsłonięciu swojego pomnika na placu w Filadelfii. Jegomośc posługuje się takimi zaczepkami i inwektywami, że Balboa nie wytrzymuje i dochodzi do szarpaniny. Musi dojśc do pojedynku w ringu.

      I wtedy to Rocky dowiaduje się, że jego trener oszczędzał go ostatnimi laty, podsuwał łatwiejszych przeciwników, ponieważ zauważył iż podopieczny stracił instynkt, głód sukcesu, siłę mentalną. Tymi dysponuje jego aktualny rywal. Rocky zaś znalazł się po drugiej stronie tej barykady, tam gdzie ciepło i przytulnie, a to nie służy sportowcowi tego rodzaju.

      Rocky dowiaduje się więc rzeczy dość przykrych, ale trener godzi się raz jeszcze, ostatni raz, przygotować go do walki. NIestety, tuż przed jej rozpoczęciem, doznaje zawału i umiera w szatni. Rozbity, wyciągnięty za kołnierz ze strefy komfortu i rzucony do klatki z lwem, Balboa przegrywa i nabawia się kompleksu rywala.

      W takim momencie przychodzi mu z pomocą Apollo Creed, wywozi z rodziną do Kalifornii i w zadymionym, starym "gymie" bokserskim od podstaw przywraca wiarę w siebie i pierwotny zew walki, bez którego pasa mistrzowskiego nie da sie odzyskać. A kiedy metody Apolla zawodzą, do gry wkracza zona Rocky'ego, która zawsze była najważniejsza i jej słowo miało dla niego rangę wyroczni, zaś jej wsparcie podnosiło go z najcięższych upadków. Voila :]

      To od "Rocky 3" zaczeła się kariera hitu "Eye of the Tiger", zwrotu który nonstop powtarza się w rozmowach Apolla z Balboą ;] :

      www.youtube.com/watch?v=btPJPFnesV4
      Dobry film, ciekawe nowe wątki rozwijające postać i losy głównego bohatera, szczypta humoru miejscami, ale oczywiście coraz dalej od wybitnego oryginału, do którego scenariusz symbolicznie nawiązuje, ale okoliczności przyrody są jednak znacząco inne.
    • grek.grek 0:35 Kultura "Ikona" [2016] dokument 01.10.19, 11:10
      dokument o szpitalu psychiatrycznym umieszczonym niedaleko Irkucka na surowych terenach syberyjskich.

      na 1,5 tysiąca pacjentów przypada zaledwie troje lekarzy ! warunki ich pracy oraz generalnie nastrój i codziennośc miejsca są przedmiotem tego reporterskiego dociekania autora filmu, Wojciecha Kasperskiego.

      na dodatek, szpitalowi grozi rozbiórka i likwidacja, więc interesujące są postawy medyków wobec takiego wariantu rozwoju wypadków, no i pytanie : co się stanie z pacjentami ?
    • grek.grek 1:35 TVP2 "Droga do szczęścia" [2008] 01.10.19, 11:17
      powtórka z wczorajszego wieczora.

      ostra krytyka "american dream", mieszczańskiego modelu życia, zabierającego bohaterom duszę, o którą najpierw chcą walczyć, ale z czasem kolejne zdarzenia uniemożliwiają im wymarzony wyjazd do Paryża i kierują w stronę tragedii.

      Sam Mendes zręcznie miesza teatralne sekwencje długich dialogów z nagłymi zmianami dekoracji i zdjęciami plenerowymi, pp. Winslet i Di Caprio z talentem grają parę niebezpiecznie wyglądającą jak kochankowie z Titanica, którzy wyszli cało z katastrofy, żeby utknąć na przedmieściach i dać się zjeść marazmowi słodkiej i pozbawionej nadziei egzystencji według wyznaczonych kanonów, pilnowanych przez sąsiadów, rodzinę i kolegów z pracy. Nikt nie ma prawa uciec z tej pułapki. Mechanizm myślenia i klasyfikowania człowieka i jego funkcji społecznych żyje własnym życiem, zamiast pomagać mu organizować swój los - kontroluje go i terroryzuje.

      Tytuł jest wysoce ironiczny i przewrotny w stronę ciężkiego smutku dobitnej refleksji.
    • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 01.10.19, 11:38
      Czyli, filmy niezłe, dobre, wybitne, warte uwagi, ciekawe, wartościowe, intrygujące... puszczane w środku nocy ;]

      Tej nocy :

      0:20, Stopklatka : "Krótki film o miłości" - ponownie, i niezmiennie robi wspaniałe wrażenie swoją prostotą i umiarem reżyserskiego stylu Krzysztofa Kieślowskiego, lakoniczną, a jakże budującą klimat !, muzyką Zbigniewa Preisnera, wspaniałymi rolami pp. Lubaszenki, Szapołowskiej i Iwińskiej oraz zdjęciami Witolda Adamka, zwłaszca te "między oknami" imponują techniką.

      cały film jest w YouTube :

      www.youtube.com/watch?v=Pbzc69vZD-0
      a zaraz potem, o 2:00 - "Cudowne lato" Ryszarda Brylskiego.

      Sympatyczna i pouczająca ;] komedia z wątkami metafizycznymi, z modną narracją w pierwszej osobie i w całości dziejący się w środowisku zajmującym się usługami funeralnymi ;] Albo blisko związanych z tą branżą.

      Głowna bohaterka i narratorka, Kitka, ma ojca, który zajmuje się wyrobem nagrobków, a chłopak, z którym dyskretnie mają się ku sobie, ale po pewnym incydencie sprzed lat trzymają sie od siebie z daleka, jest pomocnikiem w warsztacie ojca. Matka Kitki, kobieta piękna i szykowna oraz pełna ciepła, zmarła w tragiczny sposób przygnieciona płyta nagrobną podczas posiedzenia przy grobie. Wszystko tutaj kręci się wokół takich miejscówek i gadżetów.

      Ojciec nigdy nie wyszedł z żałoby po stracie ukochanej żony, zaciął się w sobie i pracuje bez przerwy, a czasami wychyli parę głębszych.

      Dziadek Kitki ze strony matki, nigdy zięciowi tej śmierci córki nie wybaczył, więc stara się wyciągnąc wnuczkę i zorganizować jej przyszłośc. Ma dobre relacje z właścicielem miejscowego, prężnie działającego, domu pogrzebowego, który oferuje najnowocześniejsze usługi [nagrobek z projekcjami video]. Ten pan przed laty zabiegał o matkę Kitki, ale ona wybrała skromnego kamieniarza.

      I teraz historia się powtarza, bo skutkiem manipulacji dziadka, Kitka dostaje pracę w tym przybytku, a syn właściciela, wygadany i przystojny elegant w drogim samochodzie, zaczyna ją podrywać i wkrótce zostają pół-parą ;] Mimo że jej serce tak naprawdę bardziej sie rwie ku temu chłopakowi od ojca, czyli idzie drogą matki :]

      A matka nie zasypia gruszek w popiele, bo ma własny pomysł na przyszłośc córki i męża. Dzięki jej duchowemu wstawiennictwu oraz wskazówkom, Kitka trafia do podmiejskiego "ośrodka", gdzie obok manufaktury wyrabiającej skarpetki ;], funkcjonuje pani wróżka, podobna do matki jak dwie krople wody ! Tylko brunetka i z cygańskimi korzeniami.

      Kitka oczywiście robi co może, żeby ojciec poznał tę panią, a jak już poznaje, to jest tak samo zdumiony. Jesli matka chce, by po jej śmierci przestał już nosić żałobę i znalazł jej następczynię, to może być nią tylko kobieta łudząco do niej podobna !

      Tak więc, losy starszych i młodszych bohaterów powtarzają się, a historia zatacza idealny okrąg ;]

      Bardzo przyjemny seans !
      Helena Sujecka, Cezary Łukaszewicz, Marek Kasprzyk, Antoni Pawlicki w głównych rolach

      oraz Jerzy Trela

      a przede wszystkim : piękniejsza i urzekająca ponad normę Katarzyna Figura w podwójnej roli :]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 03.10.19, 11:31
        grek.grek napisał:

        > Stopklatka : "Krótki film o miłości" - ponownie, i niezmiennie robi wspaniałe wrażenie swoją prostotą i umiarem reżyserskiego stylu Krzysztofa Kieślowskiego, lakoniczną, a jakże budującą klimat !, muzyką Zbigniewa Preisnera, wspaniałymi rolami pp. Lubaszenki, Szapołowskiej i Iwińskiej oraz zdjęciami Witolda Adamka, zwłaszca te "między oknami" imponują techniką.

        > cały film jest w YouTube :

        www.youtube.com/watch?v=Pbzc69vZD-0

        Ponownie nocą w Stopklatce : 0:35.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 04.10.19, 11:32
        Tej nocy " Tylko strach" z 1993 roku, w reżyserii i ze scenariuszem Barbary Sass.

        Kultura, 2:40.

        Trudny i rzadko podejmowany w kinie wątek kobiecej bohaterki uzależnionej od alkoholu. Jest nią pani dziennikarka, której nikt by nie posądził o nałogowe spożywanie, a ona walczy z pokusami coraz bardziej rozpaczliwie, od paru lat nie pije, leczy się, próbuje, ale w końcu bagaż trosk codziennych, niemożnośc porozumienia się z partneremm życiowym, zawodowe trudności sprawiają, że znów przegrywa, wypada z wszelkich ról, jakie przyjęła do realizacji, być może tą w której zawodzi najbardziej jest funkcja opiekunki i mentorki młodej dziewczyny do której wyznaczył ją terapeuta z jej grupy AA.

        Z takiej plątaniny wychodzi się systametyczną pracą albo przy okazji jakiegoś mocnego dramatu, który zmienia całkowicie nastawienie i mentalność, staje się ważniejszy niż nałóg. ALbo nie wychodzi się wcale.

        Anna Dymna jest rewelacyjna w głównej roli, a kolejne napadów sekwencje głodu alkoholowego, nierównej walki z nim oraz wkrótce - jednej za drugą - natychmiastowej zgody na jego triumf są bardzo wiarygodnie napisane i zagrane w prawdziwym poświęceniem oraz głęboką świadomością materii, kontekstu i stanu ducha bohaterki.

        Dobre kino, zdecydowanie.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 07.10.19, 11:39
        Tej nocy znakomity "Proces Joanny a'Arc" z 1962 roku, w reżyserii Roberta Bressona.

        Kultura, 2:30.

        "Kameralny, oszczędny w formie, F.Delay znakomita ! Trochę go oglądałam jak pewnego rodzaju dokument :) Porównywałam sobie ze "Skowronkiem" i jest "skromniejszy" - tam były m.in wzmianki o dzieciństwie Joanny, więcej pokazywano "knucia" oskarżycieli przeciwko niej, tu formuła : pytanie-odpowiedź, krótko i zwięźle, ale nie przeszkadzało mi to. Bardzo mi się podobał :) Film znakomity, bez dwóch zdań :)" - tak recenzowała Mała Ciekawostka.

        Dokładnie tak jest : na podstawie dokumentów historycznych odtworzony zostaje proces Joanny, a właściwie przesłuchanie wobec sądu inkwizycyjnego.

        Film składa się niemal tylko, poza sceną finałową, z pytań wobec Joanny i jej odpowiedzi [ "Szybkie pytanie, błyskawiczna odpowiedź", jak określiła Mała Ciekawostka], z drobnymi odchyleniami w stronę kulis procesu, gdzie wciąż trwają targi : jak całą sprawę rozwiązać ? skazać dziewczynę czy może jednak znaleźć inny klucz do rozstrzygnięcia ? oczywiście, jest w tym sama polityka i nic poza tym.

        Bresson jest reżyserem wyjątkowo rzeczowym, konkretnym, nie wnika w stany ducha i emocje bohaterów, w ten sposób również prowadzi aktorów, wykazujących się powściągliwością w mimice czy gestykulacji, ograniczających ekspresję werbalną do niezbędnego minimum.

        Interesują go fakty filmowe, historia sama w sobie, bardzo jest to intelektualna intencja, blokująca komponent uczuciowy, a zatem nie pozwala więc rozwinąc skrzydeł aktorom, bo to by mogło rozbić formę i zniweczyć zamiar.

        efekt jest intrygujący, jak w "Kieszonkowcu" czy "Dzienniku wiejskiego proboszcza", które również na początku mogą konfundować, ale wyposażone w odpowiednią muzykę, koniec końców robią wrażenie i łatwo docenić ten chłodny, szorstki, ba - obcesowy ! styl, dzięki któremu sens i znaczenie opowiadanej fabuły wybrzmiewają w zaskakująco pełny i wymowny sposób.


      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 08.10.19, 11:21
        Tej nocy : "Krótki film o zabijaniu" z 1987 roku.

        wciąz robi wrażenie : wspaniałe zdjęcia w sepii, przejmujące aktorstwo Mirosława Baki w roli głównej, a także lakonicznie, z prostotą i stosownie rzeczowo podany dylemat : czy nawet najgorsza zbrodnia jednostki usprawiedliwia zemstę w majestacie państwa ?

        scena zabójstwa taksówkarza, te zmagania, walka, duszenie, to coś potwornego w swojej wiarygodności, podobnie jak finałowa sekwencja egzekucji na skazańcu, jego strach i przerażenie w otoczeniu tuzina strażników, pilnujących by rzekomej sprawiedliwości stało się rzekomo zadość.

        To nie jest "kara śmierci", to zwykłe zabójstwo bezbronnego człowieka, i to Kieślowski udowadnia z bezlitosną precyzją i dotkliwą siłą.

        w Stopklatce, 0:50.

        I w zapowiedzi dwie kolejne emisje :
        w niedzielę, 13/10 : o 3:20
        w następny wtorek, 15/10 : 1:55
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 12.10.19, 11:50
          grek.grek napisał:

          > Tej nocy : "Krótki film o zabijaniu" z 1987 roku.

          Stopklatka, 3:20

          wciąz robi wrażenie : wspaniałe zdjęcia w sepii, przejmujące aktorstwo Mirosława Baki w roli głównej, a także lakonicznie, z prostotą i stosownie rzeczowo podany dylemat : czy nawet najgorsza zbrodnia jednostki usprawiedliwia zemstę w ma jestacie państwa ?

          scena zabójstwa taksówkarza, te zmagania, walka, duszenie, to coś potwornego w swojej wiarygodności, podobnie jak finałowa sekwencja egzekucji na skazańcu, jego strach i przerażenie w otoczeniu tuzina strażników, pilnujących by rzekomej sprawiedliwości stało się rzekomo zadość.

          To nie jest "kara śmierci", to zwykłe zabójstwo bezbronnego człowieka, i to Kieślowski udowadnia z bezlitosną precyzją i dotkliwą siłą.

          W zapowiedzi jeszcze jeden seans :" w następny wtorek, 1:55
          • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 14.10.19, 11:30
            grek.grek napisał:

            > grek.grek napisał:
            > Tej nocy : "Krótki film o zabijaniu" z 1987 roku.

            Raz jeszcze.

            > Stopklatka, 1:55
            >
            > wciąz robi wrażenie : wspaniałe zdjęcia w sepii, przejmujące aktorstwo Mirosław
            > a Baki w roli głównej, a także lakonicznie, z prostotą i stosownie rzeczowo pod
            > any dylemat : czy nawet najgorsza zbrodnia jednostki usprawiedliwia zemstę w ma
            > jestacie państwa ?

            scena zabójstwa taksówkarza, te zmagania w milczeniu, walka, duszenie, wysiłek kata i ofiary - to coś potwornego w swojej wiarygodności, podobnie jak finałowa sekwencja egzekucji na skazańcu, jego strach i przerażenie w otoczeniu tuzina strażników, pilnujących by rzekomej sprawiedliwości stało się rzekomo zadość.

            > To nie jest "kara śmierci", to zwykłe zabójstwo bezbronnego człowieka, i to Kieślowski udowadnia z bezlitosną precyzją i dotkliwą siłą.

            Oraz :

            "Jeszcze nie wieczór" Jacka Bławuta

            2:35 TVP1

            nakręcony w Domu Aktora w Skolimowie, z udziałem całej plejady zasłużonych aktorek i aktorów polskich, film o tym, że starośc zaczyna się wtedy, gdy człowiek na to pozwala.

            aktorzy pozostają młodzi, dopóki grają, przygotowują spektakle, role, postaci, formę swojego teatru, kiedy porywa ich pasja, ruch, ciekawość. Ta metafora dotyczy zresztą nie tylko aktorów, ale każdego z nas ! To jest nasz faustowski układ zawarty z życiem i czasem.

            lokatorom Domu uświadamia to nowy kolega, Jerzy, który niczym Randall Mac Murphy w "Locie nad kukułczym gniazdem" wchodzi w ich codziennośc razem z futryną, wyrywa ich z marazmu,zadziwia swoją żywotnością, skłonnością do flirtów z młodzymi kobietami, wypadów na miasto, do klubów młodzieżowych oraz irytacją wobec każdego rodzaju "spierniczenia" ;]

            to on proponuje im wystawienie "Fausta" dla pensjonariuszy więzienia, co w finale przybiera formę konfrontacji aktorskiej energii z brutalnością prymitywnej widowni, a w istocie przywraca tej aktorskiej braci oddech, pobudza jak gitarowy riff, że jeszcze coś, że jeszcze raz, że trzeba.

            że wiek nie przesądza o niczym, że aktor nie mozę dać się odstawić na bocznicę, że scena jest dla niego wodą , dzięki której rośnie i wypuszcza pąki, to stan bierności wykańcza go i postarza.

            piękna symbolika, której dorównuje przyjemnośc oglądania tylu wybitnych aktorów w grze pozornej, gdyż na ekranie nikogo nie odtwarzają, SĄ, a więc osiągają najwyŻszą rangę aktorskiego wtajemniczenia !



      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 09.10.19, 11:30
        Tej nocy : "Wygrany", który przypadł mi do gustu i weź rzuć się z mostu, a nie poradzisz nic na to ;]

        0:40, Stopklatka.

        Moze to miejscówki Wrocławia, a może nokturny Chopina przeplatane z latynoskimi rytmami Narcotango, a może Janusz Gajos improwizujący efektownie, lecz nie efekciarsko - pewnie wszystkiego po trochę.

        główny bohater : młody pianista amerykańskiego pochodzenia, Olivier Linovski, przybywa do Wrocławia na koncert. Już ma zacząć grać, 3 tysiące widzów wstrzymują oddech, a on... wstaje i wychodzi z sali. Niczym Elisabeth Vogler w "Personie". Ucieka.

        Rusza w miasto, jak nowo wybrany papież w "Habemus Papam", a tam pomaga mu umknąć przed jakimś dziennikarzem, niejaki Frank Górecki, pan w sile wieku, który z kolei ma za sobą epizod amerykański w czasie wojny, a potem m.in odsiadkę w komunistycznym więzieniu.

        Frank jest koniarzem i hazardzistą. Stawia na wyścigach konnych. W przytulnej i zadymionej jak wędzarnia kolekturze, gdzie stali bywalcy na ekranach tv oglądają wyścigi , najczęściej przegrywając postawione pieniądze, Frank spędza połowę życia. Zna się na rzeczy jak nikt. Który koń jest dobry, który w jakim momencie kariery się znajduje, jak warunki zewnętrzne wpływają na wyścigowce, jak stawiać by wygrać najwięcej - on to ma w małym palcu.

        Olivier znajduje w nim kogoś w rodzaju ojca, którego nigdy nie miał. Wychowała go matka, od małego stawiajaca wymagania i zapędzającą do ćwiczeń. Dzięki niej Olivier wyrósł na wybitnego muzyka, ale niestety nigdy nie miał dzieciństwa. A potem wreszcie dotarło do niego, ze jest tylko ostatnim w hierarchii ważności elementem bezdusznej maszynerii, w której nie chodzi o muzykę, sztukę, artyzm, lecz o pieniądze zarabiane workami przez biznes inwestujący w artystów. Dlatego uciekł. Nie przestał kochać muzyki, ale zraził się do przedstawienia, którego stał się fragmentem. Najmniej istotnym zresztą.

        Może trochę jest jak te konie wyścigowe na torze ?

        Frank z kolei znajduje w Olim swojego syna, którego nie poznał dośc dobrze, bo nigdy nie miał takiej okazji. Jegomośc mieszka teraz w Ameryce, ma własną rodziną, a Frank czasami odczuwa wyrzuty sumienia, że za komuny chciał być wolny i skutkiem tego posadzili go do więzienia, co ostatecznie uniemożliwiło mu powrót do Ameryki i wychowanie dziecka.

        Obaj panowie są więc dla siebie niezwykle istotni. Obaj potrzebują równiez pieniędzy. Oli musi spłacić zerwane kontrakty, Frank zbiera na bilet do Ameryki, chociaż boi się w istocie spotkania z synem, który nie ma pojęcia, jakie to ważne rzeczy sprawiły, iż ojciec nigdy w jego życiu nie zaistniał.

        Nadzieją na zysk może być wielka gonitwa w Baden Baden, gdzie wystartuje ulubiony wierzchowiec Franka, w którego wierzy i czuje,że ten właśnie wygra dla niego fortunę. No i przy okazji może podreperować tam zdrowie, z okazji zawału jaki niedawno przeszedł.

        natomiast Oli spotyka tam swojego dawnego profesora, skończonego cynika, który proponuje mu powrót na scenę muzyczną i przy okazji odkrywa kulisy mechanizmów rządzących mikrokosmosem tzw. sztuki. Jest to moment kluczowy, a monolog bohatera granego wybornie przez Wojciecha Pszoniaka robi wrażenie, choć nie mówi on w zasadzie niczego odkrywczego. Istotne jakim tonem się wyjęzycza.

        nie jest to kino idealne, Paweł Szajda w głównej roli prezentuje się fotogenicznie, Marta Żmuda-Trzebiatowska, która gra dziewczynę z kolektury, z którą Oli nawiązuje romans [z przyszłością !] - urodziwa jest nader, aktorsko jednak nie są to kreacje oscarowe; druga sprawa, to nieustannie mieszanie polskich i angielskich wyrazów i całych sekwencji zdań. Oli mówi średnio po polsku, więc co i rusz schodzi na angielski, Frank na odwrót, ale dla Oliego robi wyjątki ;] Ostatecznie ma to sens w kontekście pochodzenia oby bohaterów, ale brzmi niekoniecznie schludnie. Gdyby proporcje trochę zmienić, postawić na polszczyznę z wstawkami angielskimi, zamiast pół na pół, wtedy byłoby idealnie ? ;]

        reżyseria : Wiesław Saniewski

        Polecam.
        Moze i Wam się spodoba ? :"]


      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 10.10.19, 11:49
        tej nocy : ciekawe kino skandynawskie.

        "Turysta", 2:50 w Kulturze.

        sytuacja wyjściowa jest taka : rodzina 2 plus 2 przybywa do górskiego kurortu na urlop. Bawią się sympatycznie, ale oto dnia pewnego , kiedy siedzą na tarasie widokowym, z pobliskiego masywu górskiego odrywa się kawał śnieżnej pokrywy i dynamicznie zasuwa w ich stronę. Panika !
        Co robi pan mąż i ojciec dzieciom ? porywa swój telefon komórkowy i chodu ! Zapomina całkowicie o rodzinie. To żona włąsnym ciałem chroni dzieci.

        Koniec końców, ta lawina okazuje się być atrakcją turystyczną, trikiem dla wzbogacenia wrażeń. Nic nikomu złego się nie stało.

        Tyle że rodzina idzie w rozsypkę, bo żona zdumiona jest zachowaniem męża i nawet jeśli próbuje to ukrywać, wszystko zmierza do konfrontacji, bo tego tak zostawić nie można. Z tego co pamiętam, także i do dzieci dotarła jakaś świadomość tego, co przed chwilą zaszło. Tylko pan mąz nie bardzo czuje powagę sytuacji i kaliber własnego wyczynu, co dodatkowo irytuje żonę.

        Powstaje pytanie, czy akt tchórzostwa męża, zapewne instynktowny i wynikający z impulsu, a nie wyrachowania, można oceniać źle ? Czy to dowodzi, że ma w nosie rodzinę ? O telefonie jakoś pamiętał, o żonie i dzieciach wcale - trudno to zbagatelizować. A może to kwestia jego męskości ? - czy mężczyzna musi być odważny w takich sytuacjach ? Czy ucieczka przynosi mu hańbę ?

        tak czy owak, dylemat jest intrygujący i psychodrama dojrzewająca pomiędzy żoną i mężem, w którą wprowadzeni zostaną również ich znajomi, do końca trzyma w zaciekawieniu. Nie tylko ostatecznych rozstrzygnięć, ale i argumentacji jaką posługują się w swoich dyskusjach.

      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 11.10.19, 11:26
        tej nocy, prócz ofk powtórek seansów z prime poprzednich dni ;] : "Psy 2. Ostatnia krew"

        TVP2, 1:20

        wg mnie, dośc dalekie echo oryginału, z którego pozostali główni bohaterowie oraz wątki... genderowe ;] [męskie koleżeństwo versus to-zła-kobieta-była] plus koniecznośc finałowej rozgrywki w obrębie mafijnych porachunków.

        o randze i jakości "Psów" stanowiło umiejscowienie kontrowersyjnych bohaterów na linii podziałów politycznych, zmian kadrowych i tożsamościowych oraz społecznych [ideologia "mieć" ponad wszystkim] jakie wybuchły w krytycznym momencie roku pamiętnego 1989.

        w sequelu nie ma już nic na ten temat, pozostaje porządna sensacja i zapewne parę nowych one-linerów, chociaż szczerze powiedziawszy pamiętam może dwa, góra trzy, z czego większość nie nadaje się do zacytowania ;]

        Ale mimo wszystko - warto obejrzeć, jeśli nocą człek buszuje po kanałach w poszukiwaniu filmów, niczym wyczerpany dietą galernik smukłej sylwetki po lodówce w nadziei odnalezienie jakichś frykasów ;]
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 12.10.19, 11:30
          grek.grek napisał:

          > tej nocy, prócz ofk powtórek seansów z prime poprzednich dni ;] : "Psy 2. Ostat
          > nia krew"

          wg mnie, dośc dalekie echo oryginału, z którego pozostali główni bohaterowie oraz wątki... genderowe ;] [męskie koleżeństwo versus to-zła-kobieta-była] plus koniecznośc finałowej rozgrywki w obrębie mafijnych porachunków.

          o randze i jakości "Psów" stanowiło umiejscowienie kontrowersyjnych bohaterów na linii podziałów politycznych, zmian kadrowych i tożsamościowych oraz społecznych [ideologia "mieć" ponad wszystkim] jakie wybuchły w krytycznym momencie roku pamiętnego 1989.

          w sequelu nie ma już nic na ten temat, pozostaje porządna sensacja i zapewne parę nowych one-linerów, chociaż szczerze powiedziawszy pamiętam może dwa, góra trzy, z czego większość nie nadaje się do zacytowania ;]

          > Ale mimo wszystko - warto obejrzeć, jeśli nocą człek buszuje po kanałach w poszukiwaniu filmów, niczym wyczerpany dietą galernik smukłej sylwetki po lodówce w nadziei odnalezienie jakichś frykasów ;]

          dzisiaj "Psów 2" powtórka, 23:40 TVP2 ;]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 15.10.19, 11:14
        Tej nocy :

        wybitny w amerykańskim kinie dramat : "Przed egzekucją", z Seanem Pennem i oscarową Susan Sarandon.

        2:00 w TVP1. Późno, ale warto zobaczyć, może nagrać ?

        on jest zlepkiem najgorszych poglądów i zachowań w historii, czeka na wykonanie kary śmierci, jaką zasądzono mu za podwójne zabójstwo; ona, zakonnica, zajmuje się sprawami socjalnymi, a także walczy o zniesienie kary śmierci.

        więzień pisze do niej list, szukając szansy na zmiane wyroku, ewentualnie uniewnnienie poprzez dowiedzenie, że stał się innym człowiekiem.

        oczywiście, nie stał się nikim takim.
        dopiero zacznie się stawać, poprzez kontakt z zakonnicą. Najpierw trochę ją sprawdza, prowokuje, ona nie daje się zbić z pantałyku, widzi w nim zagubionego gościa, który nigdy od życia nie dostał niczego dobrego, nieporadnego w mówieniu o sobie i swoich emocjach, zaniedbanego w jakiś sposób.

        stara się o niego, odwiedza, dużo rozmawiaają, a także zapewnia mu prawne wsparcie w walce o uratowanie życia, przy okazji ratując jego duszę, co w kontekście jej religijności ma znaczenie fundamentalne.

        przejmujący film i mocny głos przeciw karze śmierci, dowodzący że zabijanie zbrodniarzy niczemu nie służy, a niejednego dałoby się przywrócić społeczeństwu, trzeba tylko chcieć pomóc i odkryć w nim człowieka, jakiego on sam widzieć się nie spodziewał.

        reżyseria : Tim Robbins.

      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 17.10.19, 11:07
        Tej nocy : "Ewa", mocny film o prawdziwej "siłaczce" ze Śląska.

        2:30 w Stopklatce.

        Nie darmo nosi imię pramatki. Nie cofa się bowiem przed osobistym upokorzeniem, by ratować rodzinę : dzieci i męża, ktory po utracie pracy w kopalni popadł w depresję, a potem dał się nabrać i niechcący wziął kredyt na 30 lat.

        Ewa zdobywa posadę sprzątaczki w luksusowym domu miejscowej bizneswoman, a potem dostaje propozycję pracy w jej agencji towarzyskiej. Jesli ją odrzuci, straci również dotychczasowe zajęcie. Ma nóż na gardle, więc musi przełamać wstręt i względy godnościowe, bo jeśli ona nie zdobędzie pieniędzy, to mąż i dzieci zapłacą za to cenę największą.

        obrazy śląskich dzielnic przemysłowych, bloków z czerwonej cegły, mają stwarzać przygnębiające wrażenie, ale jednocześnie mają w sobie jakiś ukryty staromodny wdzięk, tym większy im bardziej człek się napatrzy na tę całą "nowoczesność" w rozmaitym wydaniu ;]; s ą wszakże dobrym tłem do historii o ludziach, ktorym ktoś wyrwał chodnik spod nóg.

        jest to film zbliżony do "Z odzysku" Sławomira Fabickiego, choć wybór przed jakim staje bohaterka jest jeszcze cięższy, a może nawet, w zasadzie, ona tego wyboru zostaje pozbawiona. Ona już nie wybiera, ale musi. Nie jest wolna, staje się zakładnikiem życiowej konieczności.

        w głównej roli : Barbara Lubos-Święs, grają też : Andrzej Mastalerz i bardzo dobra Anna Guzik, w roli Mefistofelesa w skórzanych spodniach, który nie przychodzi jednak po duszę bohaterki, ale po jej ciało i godność osobistą.

        reżyserują : Adam Sikora, wybitny operator, stąd trafione kompozycje kadrów i zdjęcia oraz Ingmar Villqist, ceniony reżyser teatralny.

        Naprawdę mocne, dobre polskie kino.
        Późno, ale... może uda się nagrać ? Albo wpaść na nie przypadkiem ? ;]
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 20.10.19, 12:01
          Tej nocy :

          ponownie : "Ewa", mocny film o prawdziwej "siłaczce" ze Śląska.

          0:55 w Stopklatce.

          Nie darmo bohaterka nosi imię pramatki. Nie cofa się bowiem przed osobistym upokorzeniem, by ratować rodzinę : dzieci i męża, ktory po utracie pracy w kopalni popadł w depresję, a potem dał się nabrać i niechcący wziął kredyt na 30 lat.

          Ewa zdobywa posadę sprzątaczki w luksusowym domu miejscowej bizneswoman, a potem dostaje propozycję pracy w jej agencji towarzyskiej. Jesli ją odrzuci, straci również dotychczasowe zajęcie. Ma nóż na gardle, więc musi przełamać wstręt i względy godnościowe, bo jeśli ona nie zdobędzie pieniędzy, to mąż i dzieci zapłacą za to cenę największą.

          obrazy śląskich dzielnic przemysłowych, bloków z czerwonej cegły, mają stwarzać przygnębiające wrażenie, ale jednocześnie mają w sobie jakiś ukryty staromodny wdzięk, tym większy im bardziej człek się napatrzy na tę całą "nowoczesność" wrozmaitym wydaniu ;]; s ą wszakże dobrym tłem do historii o ludziach, ktorym k toś wyrwał chodnik spod nóg.

          jest to film zbliżony do "Z odzysku" Sławomira Fabickiego, choć wybór przed jakim staje bohaterka jest jeszcze cięższy, a może nawet, w zasadzie, ona tego wyboru zostaje pozbawiona. Ona już nie wybiera, ale musi. Nie jest wolna, staje się zakładnikiem życiowej konieczności.

          w głównej roli : Barbara Lubos-Święs, grają też : Andrzej Mastalerz i bardzo dobra Anna Guzik, w roli Mefistofelesa w skórzanych spodniach, który nie przychodzi jednak po duszę bohaterki, ale po jej ciało i godność osobistą.

          reżyserują : Adam Sikora, wybitny operator, stąd trafione kompozycje kadrów i zdjęcia oraz Ingmar Villqist, ceniony reżyser teatralny.

          Naprawdę mocne, dobre polskie kino.
          Późno, ale... może uda się nagrać ? Albo wpaść na nie przypadkiem ? ;]


          Druga propozycja : "Śmieszność" w TVP2, 1:35

          Tutaj mamy scenografię w postaci Wersalu, podczas rządów Ludwika XVI.
          Na dwór przybywa pewien społecznie wzmożony ziemnian, który chce u krola uzyskać zgodę na osuszenie bagien i budowę kanałów melioracyjnych na swoim terytorium, celem zahamowania epidemii gorączki, na którą umierają chłopi pracujący u niego.

          Okazuje się, że aby uzyskać audiencję u króla, a bez jego zgody nie można dosłownie kiwnąc palcem w bucie, trzeba wejśc w cały system koterii, znajomości i układów, zaś przepustką na każdy stopień wyżej jest osobista zdolność rozbawiania otoczenia, sypania żartami i skojarzeniami podczas rautów, spotkań i balów. Brzmi idiotycznie, ale pozycja w hierarchii, dostęp do ucha królewskiego, być albo nie być ludzi zależy od tego jak kto opowiada dowcipy, czy potrafi ośmieszyć konkurenta, jakie ma zakulisowe chody u tych, którzy są wyżej na tej drabinie.

          Obrazek jest intrygujący, scenariusz kapitalny, wizualnie film po prostu olśniewa, a przy tym antycypuje przyczyny rewolucji, która nadejdzie niebawem, oraz nadejście i triumf epoki oświecenia, której reprezentatami są główny bohater, córka jego przyjaciela - rezolutna i zbuntowana pasjonatka nauki, oraz Wolter, pojawiający się jako autor chętnie używanych cytatów, zazwyczaj tych które mają na celu przywołać towarzystwo oderwanych od rzeczywistości dworskich cwaniaków i wyjadaczy do refleksji nad samymi sobą.

          Co ciekawe, o ile cały ten mechanizm działania królewskiego dworu, czyli państwa, zostaje poddany druzgocącej krytyce i skompromitowany, to jednak na samym końcu jeden z bohaterów zdobywa się na sentymentalną uwagę, że mimo wszystko żal tamtych czasów, kiedy elegancja manier, błyskotliwość i celnośc ripost stanowiła clue mikroświata możliwe iż krótkowzorcznego oraz nieczułego na nędzę poddanych, ale pełnego wdzięku i uroku, jakiego już dziś próżno szukać.

          Wybitny film, wg mnie.

          reżyseruje Patrice Leconte.
          w głównych rolach : Charles Berling, Fanny Ardant, Jean Rocheforte, Judith Godreche.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 19.10.19, 11:09
        tej nocy : niezła "Yuma' Piotra Mularuka, o tym jak na przełomie lat 80- i 90-tych polska młodzież znajduje cel i perspektywy życiowe w uprawianiu kradzieży i przemytu z Niemiec do Polski.

        Kasa i rzeczy dają prestiż, powodzenie, poczucie samorealizacji, a przy okazji zemsty na wrogach, którzy przecież w czasie wojny zabrali nam znacznie więcej.

        Im dalej w las, tym jednak więcej drzew. Młodzież podbijająca świat i wyrastająca na komiczne trochę skrzyżowanie gangu z drużyną Robin Hooda, zyskuje konkurencję w postaci radzieckiej mafii, milicja staje się policją, a i sami właściciele lukusowych sklepów po drugiej stronie Odry zaczynają inwestować w technologie zabezpieczające przed polskimi złodziejami.

        dużo muzyki, gadżetów i słówek nawiązujących do zjawisk popkulturowych 80's, interesujące aktorskie wcielenia [Katarzyna Figura jako burdelmama czy Tomasz Kot jako radziecki gangster ze sznytem "błatnego"], i przykra puenta, trochę sugerująca inspirację "Bonnie i Clyde".

        Stopklatka, 0:05.

        we wtorek zaś : o 20:00 :"]
        • grek.grek 20:00 Stopklatka "Yuma" [2012] 22.10.19, 09:58
          grek.grek napisał:

          > film o o tym jak na przełomie lat 80- i 90-tych polska młodzież znajduje cel i perspektywy życiowe w uprawianiu kradzieży i przemytu z Niemiec do Polski.

          Kasa i rzeczy dają prestiż, powodzenie, poczucie samorealizacji, a przy okazji zemsty na wrogach, którzy przecież w czasie wojny zabrali nam znacznie więcej.

          Im dalej w las, tym jednak więcej drzew. Młodzież podbijająca świat i wyrastająca na komiczne trochę skrzyżowanie gangu z drużyną Robin Hooda, zyskuje konkurencję w postaci radzieckiej mafii, milicja staje się policją, a i sami właściciele lukusowych sklepów po drugiej stronie Odry zaczynają inwestować w technologie zabezpieczające przed polskimi złodziejami.

          dużo muzyki, gadżetów i słówek nawiązujących do zjawisk popkulturowych 80's, interesujące aktorskie wcielenia [Katarzyna Figura jako burdelmama czy Tomasz Kot jako radziecki gangster ze sznytem "błatnego"], pogranicze polsko-niemieckie ubierane w komediowy kostium westernowy i zabawowy, ale co jakiś czas rozpraszany wydarzeniami nieprzyjemnymi oraz z przykrą puentą, trochę sugeująca inspirację "Bonnie i Clyde".

          Otóż i "Yuma" dziś w Stopklatce, o 20:00 :]

          nie pierwszy chyba raz, a już na pewno nie ostatni ;]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 24.10.19, 11:13
        tej nocy :

        "Hitchcock/Truffaut" dokument z 2015 roku, opisujący kulisy spotkania dwóch wybitnych reżyserów filmowych, do którego doszło w latach 60-tych.

        Owocem kilku długich rozmów i wykładów o kinie była ksiązka, która stała się kultowym podręcznikiem, vademecum, Biblią dla wielu filmowców.

        Hitchcock pełnił tutaj rolę mistrza i mentora, ze swadą i znawstwem zdradzającego tajniki prawidłowej konstrukcji filmu oraz zabiegów wzmacniających jego siłę wyrazu, zaś Truffaut studenta i adepta , zadającego pytania i stawiającego na agendzie kolejne wątki, pełnego podziwu dla umiejętności i wiedzy swojego "Profesore" :] Piękne.

        Kultura, 2:45.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 25.10.19, 12:23
        wg mnie : dwie dobre propozycje na tę noc.

        0:45 w Kulturze - "Rozstanie" Asghara Farhadiego.

        mistrzowsko wyreżyserowana historia, opowiedziana w stylu najlepszego kryminału.

        oto mamy parę małzeńską, ktora stoi u progu rozwodu : pani żona chciałaby wyjechać z Iranu, zwłaszcza dla dobra dorastającej córki, ale pan mąz nie może się zgodzić, bo musi się opiekować chorym na alzhaimera ojcem.

        Pani się wyprowadza do swojej rodziny, córka zostaje z ojcem, a on zatrudnia opiekunkę, by zajmowała się ojcem, kiedy on jest w pracy i dziewczynka w szkole.

        Któregoś dnia pani opiekunka zawala sprawę i chory starszy pan wymyka się z domu, ledwie unikając wypadku ulicznego.

        pan syn ją chce zwolnić, ona bardzo go prosi, aby tego nie robił, ale pan konsekwentnie domaga się by opuściła jego mieszkania, aż w końcu pani wychodzi, ale na schodach przewraca się.

        Wtedy dopiero wychodzi na jaw, że była w ciąży. A niebawem : że pracę podjęła nie informując o niczym swojego męża.

        Pan bohater staje pod oskarżeniem, ze sprowokował jej upadek i utratę ciąży. Grozi mu więzienie.

        Rusza śledztwo, które ma wyjaśnić sytuację, zeznają wszyscy zainteresowani, a jednocześnie coraz większe problemy narastają pomiędzy małżeństwem, o którego ocalenie najbardziej stara się ich córka.

        Wychodzą na jaw kolejne niejasności, przemilczenia, sekrety małe i duże, scenariusz imponuje precyzją i przewrotnością jednocześnie.

        A przy okazji mamy tutaj interesujący rzut oka na obyczajowość, relacje społeczne i modele funkcjonowania rodziny we wspołczesnym Iranie. Wbrew pozorom, patriarchat nie jest obowiązkowy.

        Znakomitość, nie sposób oderwać się od ekranu ! :]

        Druga propozycja :

        1:20 TVP2 "Anatomia zła" Jacka Bromskiego

        to już rzecz z naszego podwórka ;]

        A tutaj emerytowany płatny zabójca dostaje zlecenie zastrzelenia szefa policji, na polecenie prokuratura będącego na usługach szemranego biznesemna z wtykami w służbach specjalnych.

        Kiler wyszedł z więzienia po 8 latach, ale z zasądzonego wyroku zostało mu jeszcze siedem, więc prokurator straszy go powrotem za kratki, w razie odmowy albo fuszerki. Z kolei, jeśli się sprawi, dostanie dużo dolarów i bilet do ciepłych krajów.

        Gośc nie ma wyjścia, ale nie ma też złudzeń co do własnej niemożności. Nie te oczy, nie ta forma. Nawet najlepszy karabin, podrzucony przez prokuratora, nie pomoże. Wyłgać się zaś nie ma jak.

        jedyna szansa, by zjeśc ciastko i mieć ciastko, to wmanewrowanie w całą sprawę młodego, naiwnego żołnierza, doskonałego snajpera, którego wydalno z wojska w atmosferze skandalu, po tym jak - nie z własnej winy - zastrzelił trzech cywilów zamiast talibów na misji w Afganistanie.

        kiler chytrze wrabia chłopaka, tłumacząc mu, że to super-tajna misja, a jej pomyślne wykonanie może przyczynić się do jego powrotu na łono wojskowej macierzy. Chłopak ma strzelić zamiast niego, ale prokurator ma się nie dowiedzieć, że ktoś trzeci jest w całej tej rozgrywce. Niezły plan i całkiem zręcznie pan zabójca płatny go realizuje, choć oczywiście finał jest tragiczny, bo w "anatomii zła" ryba psuje się od głowy, ale koszt ponoszą wszyscy inni.

        świetna rola, jakże nietypowa, Krzysztofa Stroińskiego, który gra podstarzałego eks- zabójcę o aparycji niedzielnego rybaka, utyskującego wiecznie na upadek obyczajów, o czym zresztą w każdym momencie otoczenie jego i nas przekonuje ;] sami źli ludzie są w tym filmie, od dzieci grających w piłkę, przez kobiety na bazarze kłócące się o pomidory po tych cwaniaków robiących biznesy za miliony. Zaraz, a może w tej "anatomii" zło tych cwaniaków bierze się z tego powszedniego, małego, drobnego codziennego ?

        niezły jest również Marcin Kowalczyk, a w duecie ze Stroińskim jeszcze lepszy :]

        Zwróciłbym również uwagę na bardzo zgrabnie i ochoczo poprowadzoną ścieżkę dźwiękową;' niekiedy zapominają polscy twórcy kina sensacyjnego o roli muzyki w filmie gatunkowym, na szczęście coraz rzadziej im się to przydarza :).
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 26.10.19, 11:16
          TVP2 "Anatomia zła" Jacka Bromskiego

          wczoraj w nocy, dzisiaj... prawie w nocy ;] 23:35.

          > to już rzecz z naszego podwórka ;]

          Emerytowany płatny zabójca dostaje zlecenie zastrzelenia szefa policji, na polecenie prokuratura będącego na usługach szemranego biznesemna z wtykami w służbach specjalnych.

          Kiler wyszedł z więzienia po 8 latach, ale z zasądzonego wyroku zostało mu jeszcze siedem, więc prokurator straszy go powrotem za kratki, w razie odmowy albo fuszerki. Z kolei, jeśli się sprawi, dostanie dużo dolarów i bilet do ciepłych krajów.

          Gośc nie ma wyjścia, ale nie ma też złudzeń co do własnej niemożności. Nie te oczy, nie ta forma. Nawet najlepszy karabin, podrzucony przez prokuratora, nie pomoże. Wyłgać się zaś nie ma jak.

          jedyna szansa, by zjeśc ciastko i mieć ciastko, to wmanewrowanie w całą sprawę młodego, naiwnego żołnierza, doskonałego snajpera, którego wydalno z wojska w atmosferze skandalu, po tym jak - nie z własnej winy - zastrzelił trzech cywilów zamiast talibów na misji w Afganistanie.

          kiler chytrze wrabia chłopaka, tłumacząc mu, że to super-tajna misja, a jej pomyślne wykonanie może przyczynić się do jego powrotu na łono wojskowej macierzy. Chłopak ma strzelić zamiast niego, ale prokurator ma się nie dowiedzieć, że ktoś trzeci jest w całej tej rozgrywce. Niezły plan i całkiem zręcznie pan zabójca płatny go realizuje, choć oczywiście finał jest tragiczny, bo w "anatomii zła" ryba psuje się od głowy, ale koszt ponoszą wszyscy inni.

          świetna rola, jakże nietypowa, Krzysztofa Stroińskiego, który gra podstarzałego eks- zabójcę o aparycji niedzielnego rybaka, utyskującego wiecznie na upadek obyczajów, o czym zresztą w każdym momencie otoczenie jego i nas przekonuje ;] sami źli ludzie są w tym filmie, od dzieci grających w piłkę, przez kobiety na bazarze kłócące się o pomidory po tych cwaniaków robiących biznesy za miliony. Zaraz, a może w tej "anatomii" zło tych cwaniaków bierze się z tego powszedniego, małego, drobnego codziennego ?

          niezły jest również Marcin Kowalczyk, a w duecie ze Stroińskim jeszcze lepszy :}

          > Zwróciłbym również uwagę na bardzo zgrabnie i ochoczo poprowadzoną ścieżkę dźwiękową;' niekiedy zapominają polscy twórcy kina sensacyjnego o roli muzyki w filmie gatunkowym, na szczęście coraz rzadziej im się to przydarza :).
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 26.10.19, 11:31
        tej nocy : "Miłość" Sławomira Fabickiego, częściowo inspirowana faktami opowieść o rozpadzie małzeństwa, którego popada w kryzys, gdy żona zostaje zgwałcona przez swojego przełożonego, burmistrza w urzędzie miasta.

        Ukrywa to przez chwilę, ale wkrótce mąż się dowiaduje, a że pani jest w ciąży - jegomość idzie w zupełną rozsypkę, gdyż nie wie już teraz, czy ona nosi jego dziecko czy może dziecko tego drugiego, o ile to był gwałt, a nie... romans pozamałżeński ?

        ona znosi cierpliwie jego konfuzję i paroksyzmy frustracji, ale prawdziwa bliskość i zaufanie jakim siebie darzyli wzajemnie, odchodzi szybkimi krokami w niebyt i wydaje sie, że tego związku nie można uratować żadną mocą.

        sprawca nieszczęścia, burmistrz, pozostaje na uboczu całej sprawy. Owszem, oboje państwo konfrontują się z nim, mąz planuje najcięższy odwet, ale ostatecznie do niczego nie dochodzi.

        reżysera interesuje to, co dzieje się między mężem i żoną, modnie by rzecz - anatomia rozpadu ich więzi, krok po kroku, gest po geście, słowo po słowie, mimo jej poświęcenia i cierpliwości, mimo jego walki z samym sobą w poszukiwaniu odreagowania.

        dobre role Julii Kijowskiej, Marcina Dorocińskiego i Adama Woronowicza, także niezawodnej Agaty Kuleszy, choć to tylko dwie sceny.

        Stopklatka, 2:30.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 29.10.19, 11:43
        Tej nocy złocą sie "Barwy ochronne" w Stopklatce.

        2:25.

        świetne polskie kino.

        główny konflikt polega tutaj na starciu racji społeczno-politycznych : po jednej stronie stoi magister Kruszyński, po drugiej : docent Szelestowski, a scenerią ich rozmów oraz wydarzeń , które są przyczynkiem do ich zwarcia oraz ilustracją poglądów, staje się studencki obóz naukowy zorganizowany gdzieś na Mazurach.

        młody Kruszyński jest idealistą, wychodzi z założenia, że system społeczny podlega zmianom i ulepszeniom, które mogą przeprowadzać zaangażowani w jego funkcjonowanie ludzie.

        doświadczony Szelestowski, to z kolei szalenie inteligentny i wręcz pełen wdzięku w sposobie bycia cynik, który przekonuje swojego kolegę, że jest wprost przeciwnie : system zasad i reguł współzycia międzyludzkiego pozostaje niezmienny, opiera się na darwnizmie społecznym, na niezmienności hierarchii, znaczeniu i randze instytucji oraz stałych formach motywacji ludzkich, których nie należy zaburzać. Trzeba się przystosować w ramach istniejących norm, zamiast próbować je zmieniać, co jest wysiłkiem z góry bezcelowym.

        Okazją do sprawdzenia jak działa ten model w ruchu staje się konkurs polonistyczny, w którym najciekawsza praca zostaje odrzucona, rzekomo z przyczyn proceduralnych, jako że chłopak zgłosił się po terminie, na co Kruszyński przymknął oko, a nagrodę dostaje rzecz wtórna i miałka.

        Wynik ten powoduje zamieszanie : student wszczyna bunt, młodzież szemrze, Kruszyński próbuje interweniować, a Szelestowski obserwuje cały rumor.

        Nadzieją na odwrócenie rezultatów konkursu ma być przyjazd ważnego rektora uczelni. Pan się zjawia, niczym cesarz na swoim dworze, wszyscy mu nadskakują i czapkują. Kruszyński próbuje z nim rozmawiać, ale jest sam, skazany na porażkę, na bezceremonialne wywinięcie się rektora od udzielenia mu jakiejkolwiek pomocy czy jakiejś najdobniejszej choćby interwencji, więc efektem jego starań jest tylko potwierdzenie tezy Szelestowskiego, że idealizm i pasja muszą przegrać w starciu z zimną logiką niezmienności praw społecznego świata.

        nie wiem, czy finałowa scena walki pomiędzy dżentelmenami jest dobrym sposobem podkreślenia frustracji Kruszyńskiego, który przegrywa na każdym polu, także romansowym, ale to już drobiazg. Możliwe, że jednak jest to właściwe zakończenie :]

        wspaniała rola Zbigniewa Zapasiewicza jako docenta, dobrzy Łukasz Garlicki, a reżyser Krzysztof Zanussi sporządził bardzo dobry scenariusz.

        KOmentarz do sytuacji w Polsce Ludowej - oczywisty chyba ;] Cenzura nie zatrzymała filmu zapewne dlatego, ze idealista Kruszyński ponosi porażkę, nawet jeśli górą jest żałosny oportunizm, a ceną kompromis z niesprawiedliwością i marazem , przez co nieżyciowy idealizm magistra, zostaje w jakiś sposób uświęcony i moralnie wywyższony.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 14 :] 30.10.19, 11:32
        Tej nocy : "Wszyscy moi bliscy", czesko-słowacko-polska koprodukcja o tragicznych losach rodziny czeskich Żydów w okolicznościach początku II wojny światowej.

        Stopklatka, 1:45.

        Mieliśmy okazję pisać i rozmawiać na okoliczność seansu, zalinkuję więc nieśmiało :] [10 wątek od góry idąc] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,156070175,156070175,Ojej_co_tu_wybrac_2015_1_vol_51_.html?s=1#p156209374
    • grek.grek "Światło między oceanami" - o fimie po filmie 1/2 01.10.19, 12:29
      Upolowałem po nocy ;]

      Recenzja Filmwebu była surowa, wg mnie : zupełnie niezasłużenie, pan recenzent oczekiwał innego filmu i chyba trochę się zawiódł, że reżyser miał swoją własną koncepcję. I ta koncepcja, w mojej ocenie, broni się całkiem nieźle.

      Fabuła :]

      Jest rok 1921, wybrzeże Australii. Przybywa tutaj Tom Sherbourne [dobry Michael Fasbender], weteran wojenny poszukujący spokoju i wytchnienia po 4 latach wojennej tułaczki. Jest wyraźnie przytłoczony minionymi wydarzeniami, lekko zgaszony, jakby ciągle coś przetrawiał, na nowo i na nowo bez przerwy.

      Nieopodal osady jest samotna wyspa. A na niej latarnia morska. Aktualnie zajmujący posadę latarnika pan zaniemógł, w związku z trudnymi przejściami osobistymi, więc Tom ma nadzieję zająć ten vakat. I tak też się dzieje, zwłaszcza że do tej roboty nie ma wielu chętnych, bo mało kto radzi sobie z tego typu izolacją. On zaś nie tyle jest gotów spróbować, co poszukuje samotności, aby odzyskać równowagę ducha.

      W osadzie poznaje państwa Graysmark. A zwłaszcza ich córkę - Isabel[świetna Alicia Vikander]. Radosną, pełną życia dziewczynę, z którą wymienia ukradkowe spojrzenia podczas proszonego obiadu i wiadomo, że coś jest między nimi od samego początku.

      Wyspa jesty przepiękna, wietrzna, słoneczna, z zielonymi fragmentami, widok na ocean zapiera dech w piersiach. Tom pracuje, zajmuje się wszystkim, dogląda, spaceruje. Po trzech miesiącach wygląda jakby lepiej, kiedy łódz dowozi mu jedzenie i niezbędne wyposażenie, witając przybyłych prezentuje się wyraźnie okazalej.

      Kiedy poprzedni latarnik popełnia samobójstwo, Tom dostaje pełny angaż i umowę na 3 lata.

      Bliżej mu też do Isabel. To chyba jej pomysł, ale on się zgadza i razem spędzają dzień na pikniku. Odkrywają, ze wiele ich łączy, przede wszystkim pamięć o wojnie : on przez 4 lata na froncie widział za dużo, ona straciła dwóch braci, którzy z tej wojny nie wrócili. I to jej optymizm i nadzieja, pomimo straty i traumy, najbardziej go w niej ujmuje.

      KObietom na wyspę wstep jest wzbroniony, ciekawe dlaczego ? Ich pobyt tam możliwy jest tylko w charakterze żony latarnika. Na to Isabel rzuca : "Więc... pobierzmy się !". Tom jest zaskoczony dynamiką jej poczynań, jąka się, że to nie jest wybitnej rangi pomysł, bo on do małzeństwa niekoniecznie się nadaje, że Isabel może żałować i tak dalej, ale propozycja leży na stole.

      Państwo wymieniają kolejne listy, zwierzenia, ona wychodzi na przystań i patrzy w stronę wyspy, on ma jej fotografię przy biurku z dziennikiem "pokładowym",aż wreszcie informuje ją że zgadza się.

      Biorą ślub, potem jest dyskretne wesele, Isabel wprowadza się do domu przy latarni, a tam nawet pianino stoi, a ona umie i lubi grać. Bajka ! :]

      Noc poślubna i kolejne dni, tygodnie, miesiące pośród wspaniałych krajobrazów wyspiarskich, wiatru i słońca oraz szumu oceanu. Miłośc szczera i prawdziwa rozkwita przy dżwiękach muzyki Alexandre'a Desplata.

      Ona goli go z wąsów, co symoblicznie dopełnia fakt odzyskania przez niego nadziei i wiary w przyszłość, razem karmią kury, a wreszcie Isabel zachodzi w ciążę, z czego oboje cieszą się bardzo.

      Pewnej deszczowej, sztormowej nocy, Tom czuwa w latarni, a Isabel dostaje akcji porodowej, cierpiąc próbuje się do niego jakoś dostać, ale powala ją deszcz i traci przytomnośc pod drzwiami, jednocześnie doznając poronienia. Jest to dla nich cięzki moment. Nienarodzonemu dziecku stawiają symboliczny krzyż.

      Isabel ma wyrzuty sumienia, z radosnej dziewczyny przechodzi zmianę w cięzko doświadczoną przez los kobietę. Podnosi się z trudem. Kluczowy jest moment, gdy widzi z okna, że na wyspie lądują jacyś mężczyźni. Sądzi, iż Tom wezwał do niej lekarza, mimo że kategorycznie nie życzyła sobie takiej wizyty. Gdy odkrywa, że to nie lekarz, ale stroiciel pianina - schodzi z niej cała presja i w jakiś sposób mija depresja.

      Znów starają się o dziecko, prowadząc jednocześnie gospodarstwo. Po dwóch latach Isabel zachodzi w ciążę; tym razem wszystko musi być dobrze ! Łóżeczko już czeka.

      A jednak nadzieje zawodzą. Tom jest przy żonie, gdy zaczyna rodzić, ale nie jest w stanie jej pomóc, a lekarza nie ma na miejscu. Tracą drugie dziecko. Na symbolicznym cmentarzu sąsiadują ze sobą dwa krzyże.

      Isabel jest zrozpaczona, Tom lepiej czuł się chyba nawet na tej wojnie. Przeżywają tragedię.

      Niebawem jednak dzieje się coś niesamowitego : do brzegu dobija samotna łódka. Oboje to widzą i z dwóch przeciwległych stron : Tom z latarni, a Isabel ze wzgórza, pędzą na złamanie karku, jakby gnała ich jakaś intuicja szczególnego charakteru.

      W łodzi jest martwy mężczyzna i... niemowlę ! Żyje. Później się okazuje, że to dziewczynka.

      Tom unosi się obowiązkiem i stoi na stanowisku, że trzeba o wszystkim zawiadomić odpowiednie służby. Isabel namawia go na coś wręcz przeciwnego : los się do nas uśmiechnął, nie widzisz tego ? Co będzie z dzieckiem, jak myślisz ? Wtrącą je do strasznego sierocińca, okaleczą psychikę, tyle będzie, a my możemy dać mu miłość i troskę.

      Tom ulega żonie. W tajemnicy zakopuje zwłoki mężczyzny, nie zapisuje w dzienniku całego zdarzenia. Nikt nie będzie niczego podejrzewał, w końcu Isabel była w ciąży, więc powiedzą, ze urodził się wcześniak. Usuwa takze oba krzyże postawione ku pamięci straconych ciąż. Łódkę wysyła w morze. Jak ktoś znajdzie, to pewnie i tak pomyśli, że pasażerowie się utopili. Nie zostanie ani ślad.

      Miłością wielką kochają swoją przybraną córkę i tworzą dla niej wspaniały dom. Na imię dają jej Lucy. Zachowują znalezioną w łódce specyficznego wyglądu grzechotkę dziecka.

      Mała dorasta w szczęściu i dobrobycie, otoczona zakochanymi w niej ludźmi; razem z matką karmiąc kury i z ojcem hasając po okolicy i czytając bajki. Wkrótce Tom i Isabel odwiedzają teściów, którzy nie posiadają się z radości na widok wnuczki.

      Kiedy czekają na pastora, który spóźnia się na chrzciny Lucy, Tom zauważa na pobliskim cmentarzu zapłakaną kobietę w żałobie. Zaintrygowany podąża jej śladem i odkrywa, że stała przy grobie zmarłego męża, który 'zaginał na morzu" dokładnie w dniu, w którym on z Isabel znaleźli łódkę z martwym mężczyzną i dzieckiem. Uderza go fatalne podejrzenie : to prawdziwa matka Lucy. Na dodatek ona mieszka w tej osadzie, niekoniecznie będącej metropolią.

      Jest ona córką bogatego ziemianina [Bryan Brown w tej niewielkiej roli], z którym popadła w konflikt, gdy zakochała się w przybyłym tutaj Niemcu, obejmującym posadę piekarza i miłosniku poezji. Ta poezja zbliżyła ich do siebie tak bardzo, ze finalnie Hannah, bo tak ma na imię [w tej roli Rachel Weisz], dla tej miłości wyrzekła się pieniędzy i pomocy ojca.

      Tom nie wytrzymuje. Pisze do Hanny anonimowy list z informacją, że jej córka żyje i ma się doskonale, a mąz "spoczywa w pokoju". Hannah zapewne się cieszy szaleńczo, że córka żyje, ale pierwsze co robi, to idzie na policję i zgłasza całą sprawę. Ojciec jej wyznacza zaś nagrodę za odnalezienie dziecka.

      Na uroczystości 40-lecia otwarcia latarni, na wyspie, z udziałem wielu zaproszonych gości, dochodzi do przypadkowego spotkania Hanny z Tomem i Isabelą. Ojciec Hanny był zresztą fundatorem tej instytucji.

      Tom zauważa ją wśród gości, traci rezon i podczas okolicznościowego przemówienia prawie zdradza prawdę o tej łódce, ostatecznie duka coś niezbornie o "róznych rzeczach jakie wyrzuca na brzeg ocean..", wyraźnie wyprowadzony z równowagi, walczy ze sobą by nie wyznać prawdy, ale finalnie zacina się i wypowiada tylko jakiś zdawkowy tekst o służbie dobru publicznemu.

      Isabel również poznaje Hannę, a przy okazji Hannah pyta Toma o całą sprawę "wyrzuconych z oceanu rzeczy" i opowiada o zaginięciu swojego męża z ich córką. Isabel dowiaduje się więc prawdy, wie już wszystko. Z trudem znosi tę rozmowe do końca, a potem szybko opuszcza jubel.

      Tom chce wszystko powiedzieć, przyznać się, ale Isabel uważa, że skoro minęło już 5 lat - nie ma najmniejszego sensu taka szczerość. "To jest jej matka", zauważa Tom, ale Isabel odpiera "JA jestem jej m
      • grek.grek "Światło między oceanami" - o fimie po filmie 2/2 01.10.19, 13:13
        "JA jestem jej matką" - mówi dobitnie Isabel i dodaje, ze "tylko szczęście dziecka się liczy". Poniekąd ma rację : Lucy jest najszczęśliwszym dzieckiem świata, wyrwanie jej z tego dobrostanu i oddanie, bądź co bądź, w tym momencie, obcej kobiecie może być traumatycznym doznaniem.

        Tom znów ulega argumentom żony, a przede wszystkim swojej bezgranicznej miłości do niej. Popełnia jednak wielki błąd : wysyła anonimowo Hannie grzechotkę Lucy.

        Ona idzie z nią na policję, bo to kolejny dowód na to, że ktoś ma jej córkę. Ojciec Hanny podnosi nagrodę. Policja fotografuje ten gadżet i wywiesza na murze.

        Grzechotke rozpoznaje jeden z mężczyzn, którzy odwiedzają cyklicznie Toma i Isabel na wyspie, przywożąc tam wyposażenie. Zapewne zachęca go nagroda, więc denuncjuje wyspiarskie małzeństwo.

        Policja przybywa na wyspę. Tom wie kto i po co jedzie. Isabel ma złe przeczucie. Tom prosi ją, żeby nic nie mówiła, on weźmie całą winę na siebie. Nie mogło być inaczej. Tom jest zbyt prawym człowiekiem, aby znieść fakt, że prawdziwa matka cierpi, a oni są winni oszustwa. Nawet w imię miłości i szczęścia, ale jednak. Prawo stawia ponad wszystko.

        Isabel wykorzystuje ostatnia okazję i dusząc rozpacz ostatni raz przytula Lucy. Policja aresztuje Toma, zabiera dziecko.

        Tom opowiada całą prawdę, osobiście wykopuje ukryte zwłoki mężczyzny z łódki, męża Hanny. Isabel jest na niego zła, jej spojrzenie wyraża bardzo głęboki zawód i urazę. Kiedy odbierają jej Lucy wpada w histerię, jest to scena dramatyczna, wzruszająca. Nawet jesli na dziecko czeka jej prawdziwa matka, której cierpienie mozna sobie tylko wyobrażać, gdyż w filmie nie było ono przedmiotem tak dociekliwej obserwacji, jak losy przyszywanych rodziców.

        Policja wcale nie uznaje podawanej przez Toma wersji, że mężczyzna w lódce, ojciec dziecka, był martwy, gdy go znaleźli. Ostatecznie Tom staje pod zarzutem morderstwa. W końcu był na wojnie, a facet w łódce byl Niemcem...

        Nie ma za to policja większych uwag do Isabel. Uważają ją za ofiarę decyzji męża. W istocie było odwrotnie, Isabel może pomóc Tomowi, powiedzieć prawdę, albo chociaż potwierdzić jego zeznania w sprawie mężczyzny z łódki, ale Isabel raz, że cierpi po stracie dziecka, dwa : nie moze wybaczyć Tomowi, że, de facto, zniszczył ich szczęście.

        Tom pisze do niej listy z obskurnego aresztu, ale Isabel nawet go nie czyta.

        Przyjaciel Toma, mężczyzna od zaopatrzenia [ten drugi , nie ten kapuś; gra go Jack Thompson], odwiedza go i prosi, by ratował siebie, niech choć częściowo powie o wpływach Isabel na jego zachowania. Ale Tom, zrezygnowany, jakby w tej celi wreszcie znalazł niezbędną ciszę i spokój, odmawia takiej aktywności.

        Lucy miała inne imię jako córka Hanny - Grace. Nie może sie przyzwyczaić, ciągle tęskni i płacze "za mamą", więc Hannah przeżywa tę sytuację głęboko, bo odzyskała ukochane dziecko, które kocha inną matkę, cierpienie z powodu materialnej utraty przechodzi w jeszcze większy ból z racji utraty emocjonalnej więzi z córką.

        Kiedy przypadkiem wpadaja na siebie w sklepie, Lucy-Grace rzuca się w ramiona Isabel, woła do niej "mamo" i nie chce puścić, co dla Hanny jest wydarzeniem bardzo dotkliwym, niemal siłą musi oddzielić córkę od Isabel, która też ledwie nie mdleje z tego powodu.

        Wreszcie Hannah odwiedza Toma w areszcie. Pyta kto naprawdę ponosi winę za całą historię. Może ma nadzieję, ze Tom obciązy Isabel, ale on tego nie zrobi nigdy. Podtrzymuje wersję o wyłącznej własnej winie i prosi Hanne, by dała spokoj Isabel, okazała jej litość.

        Następnego dnia mała Lucy'/Grace ucieka z domu. Szuka jej z pochodniami cała osada. POlicja zaczyna od domu Isabel, sądząc że porwała dziecko. Ale to nie tak, mała zostaje znaleziona na plaży, potem mówi,że chciała dostać sie do latarni. Do domu.

        Dla Hanny to jest kolejny cios. Wspomina męża, który był człowiekiem szlachetnym i zawsze podnosił rangę wybaczenia. Tylko dzieki niemu można być szczęsliwym. Jest jej coraz bliżej do ważnej decyzji, ale waha się mocno i pragnienie zemsty wciąz jest w niej żywe.

        Matka Isabel prosi ją, by ratowała Toma. Policja ma go przewieźć do innego miasta, gdzie stanie przed sądem oskarzony o zabójstwo [męża Hanny].

        Hannah wreszcie odwiedza Isabel i składa jej propozycję, by zeznała, iż Tom zabił jej męża, a wtedy ona odda jej Lucy. Isabel staje więc wobec potęznego dylematu.

        I byc może ten właśnie cięzar budzi w niej resztkę miłości do Toma, stąd chwyta za list, który do niej napisał. Jest to wyznanie dozgonnej miłości, co tak uruchamia Isabel, że wybiega z domu i goni do przystani, skąd zaraz policja ma zabrać Toma.

        Cała zziajana i zapłakana rzuca mu sie w ramiona i policjantom wyznaje własną winę, a ponad to potwierdza zeznanie Toma, ze mężczyzna w łódce był martwy gdy go znaleźli. Ratuje Tomowi życie, traci bezpowrotnie szansę odzyskania Lucy, sama również staje pod oskarżeniem.

        Policjant odwiedza Hannę i referuje jej przebieg zdarzeń, a ona, idąc za wskazówkami jakich za życia mąż jej udzielał, oznajmia, że chce ująć się za obojgiem i oficjalnie wstawić za nimi. Dzieki temu unikną długoletniego więzienia, skończy się na krótkiej odsiadce i srogiej grzywnie.

        Tak też się dzieje.

        Lucy zapomina z czasem o matce, ale gdy jeździ z dziadkiem konno i rozmawiają, wciąz woli imię Lucy niż Grace, na co dziadek proponuje : "A może Lucy-Grace, co ty na to ?", i to sie jej podoba najbardziej. Symbolicznie zatem Hannah odzyskuje córkę, ale nie tak znów całkiem wymazuje z jej pamięci przeszłość.

        Oto bowiem akcja skacze do roku 1950. Tom żyje samotnie na jakiejś wyspie. Isabel zmarła jakiś czas wcześniej.

        Pod dom zajeżdza samochód, wysiada z niego młoda kobieta i przedstawia się jako Lucy-Grace plus nazwisko. Tom wzrusza się, ona również, a na dodatek przedstawia mu swojego syna, niemowlę jeszcze. Przyjechała jak do drugiego dziadka albo ojca, w każdym razie kogoś szalenie bliskiego. Albo sama zapamiętała wydarzenia sprzed lat, co mało prawdopodobne, skoro miała wtedy 5 czy 6 lat, albo matka przekazała jej uczuciwe historię jej relacji z przyszywanymi rodzicami, którzy - gdy już cały dym opadł, mozna było powiedzieć rzetelnie - uratowali ją, obdarzyli wielką miłością i wychowali w szczęściu przez pierwsze 5 lat życia.

        Oczywiście, w tej scenie nie brak hollywoodzkich wzruszeń, co nie znaczy że są one mało wiarygodne.

        Tom podaje jej list jaki Isabel zostawiła dla niej, na wypadek gdyby kiedyś... Jest to kolejne miłosne wyznanie z prośbą o wybaczenie.

        Odjeżdzając Lucy-Grace pyta czy mogłaby odwiedzać Toma regularnie, co zwiastuje happy end w tej trudnej historii.

        A ostatni kadr obejmuje Toma siedzącego na fotelu i patrzącego na ocean o zachodzie słońca, we wspomnieniu żony, jego największego zyciowego osiagnięcia i radości. Pięknie :]

        Można ofk zżymać się na te ww. hollywoodzkie klisze, stosowną muzykę jak ze statecznych bezpiecznych sag i romansów, albo zdjęcia opisujące urodę z pietyzmem wyselekcjonowanych obrazków, czyste mankiety męskich koszul i śnieżną biel lub doskonale czarną czerń damskich sukien, ale wg mnie nie osłabia to dramatycznego wydźwieku dylematów etycznych i uczuciowych przed jakimi stają bohaterowie.

        Może nie są one potraktowane nazbyt głęboko, trochę szwankuje balans między sprawą trojkąta rodzicielskiego wobec dziecka oraz wątkiem romantycznej relacji między Tomem i Isabel, może czasaami postaci przeskakują od szalenie waznej i trudnej decyzji do szalenie trudnej i ważnej decyzji zbyt szybko i bez odpowiedniego czasu na rozterkę, niemniej : akcenty zostają położone właściwie.

        Aktorzy w formie : pan Fassbender wiarygodny jako straumatyzowany żołnierz odzyskujący radośc życia dzięki kobiece i dziecku, prawy i lojalny wobec wszystkim prócz siebie samego; pani Alicia Vikander świetnie przechodzi od radosnej dziewczyny, która tragedię przezwycięza siłą naturalnej energii, do przedwcześnie dojrzałej kobiety , zdeterminowanej, co i rusz doświadczającej osobistych nieszczęść, z której powoli wypar
        • grek.grek Re: "Światło między oceanami" - o fimie po filmie 01.10.19, 13:21
          ...z której powoli wyparowuje nadzieja, a uśmiech powodzenia i wiary zastępuje determinacja pomieszana ze smutkiem i rozczarowaniem - wg mnie, bardzo dobra rola; pani Weisz mniej ma okazji do gry, jest postacią wchodzącą w połowie filmu, a na dodatek cierpienie matki, która trafia z deszczu pod rynnę, odzyskuje dziecko w jego fizycznej postaci, by dowiedzieć się, że niewykluczone iż utraciła jego miłość na rzecz innej kobiety, jest wątkiem niemal na osobny film, a tutaj z konieczności zostaje skrócony do kilku przepisowych scen, aktorka nie może w nich maksymalnie rozwinać się, ale i tak robi co w jej mocy by odnieść ostatecznie aktorski sukces.

          Dobry film, wg mnie.
          Ze wszystkimi uwagami krytycznymi wziętymi pod uwagę i rozwagę ;]

          No i ten hollywoodzki wdzięk ma swoje zalety, jakby nie kręcić nosem na jego oczywiste chwyty, wiedząc dokładnie kiedy i jak bierze widza pod włos ogranymi metodami ;]

          www.youtube.com/watch?v=w51IR_BFGyc
    • grek.grek 14:50 Kultura "Szukając Vivian Maier" [2013] 02.10.19, 09:39
      Bardzo dobry dokument !

      Rzecz o tym jak pewien amerykański dokumentalista, nazwiskiem Maloof, przypadkiem zupełnym odkrył wybitną fotograficzkę.

      Na jakiejś wyprzedaży kupił zawartość garażu, którego wynajem przestał być opłacany. W znalezionych kartonach i pudłach znajdowało się kilkaset tysięcy negatywów i rolek z niewywołanymi zdjęciami. Kiedy pan oddał je do wywołania, wyszło na jaw, iż są na nich zaiste znakomite fotografie artystyczne, robione staromodnym aparatem, intrygujące, przedstawiające zazwyczaj scenki z życia ulic amerykańskich miast, Chicago czy Nowego Jorku.

      Pan Maloof umieścił je w sieci, a tam wywołały sensację, więc zerwał się więc do lotu i rozpoczął intensywne poszukiwania autora tych znakomitości.

      Okazała się nim pani Vivian Maier, która - jak wykazało śledztwo dziennikarskie - pracowała jako niania dla kilku statecznych, mieszczańskich rodzin, a robieniem zdjęć zajmowała się w tzw. czasie wolnym. Starej daty aparat jakiego używała, taki który pstryka się fotografie bez podnoszenia do oka, z wysokości brzucha, ułatwiał jej "łapanie" przypadkowych ludzi w sytuacjach spontanicznych, kiedy się tego zupełnie nie spodziewali, choć są w jej zbiorach również pozowane ujęcia, do których zapędzała szczególnie ciekawe postaci jakie udało się jej zauważyć, ponoć nie miała żadnych lęków, by pchać się w dzielnice cokolwiek niebezpieczne, ale miała widać coś, co chroniło ją przed ewentualnymi przykrymi tego następstwami.

      Pan Maloof zrekonstruował także, ofk tylko powierzchownie, charakter pani Maier, która była wysokiej rangi solistką, nigdy nie wyszła za mąż, za to namiętnie kolekcjonowała brukową prasę z rozmaitymi anegdotkami i sensacyjkami, zwłaszcza kryminalistycznymi. Nie była również aniołem, zdarzało się sztorcować swoich wychowanków, choć po latach wspominają ją z sympatią. Miała również interesujące pochodzenia, z dziada pradziada, z baby prababy ;], była Francuzką.

      Z tego co pamiętam, autor nie dotarł bezpośrednio do pani Maier, która w ostatnich latach cokolwiek zaniemogła i przebywała w domach spokojnej starości, gdzie zmarła przed wyjściem na jaw jej twórczości.

      Dlaczego nigdy nikomu swoich zdjęć nie pokazała ? Ba, nawet nie starała się wywołać kilkuset tysięcy negatywów ! MOże po prostu nie przywiązywała do tego specjalnej uwagi, fotografowała bo lubiła, a nie na pokaz ? Może wiedziała, ze są świetne, ale nie życzyła[by] sobie zainteresowania nadmiernego wokół własnej osoby ?

      Przypomina mi to bohatera filmu "Paterson", niedawno omawianego, który pisze wiersze, bo poezja jest częścią jego kondycji intelektualnej, nie ma w zamiarze ich publikować, chwalić się nimi, choć jego dziewczyna przekonuje go, iż są znakomite i powinien je wydać. Można by rzecz, że Vivian Maier miała artyzm we krwi, nie musiała nikomu niczego udowadniać.

      Ale to jednak dobrze, że jej zdjęcia ukazały się ostatecznie. To by była jednak strata estetycznej przyjemności ich oglądania, gdyby bezpowrotnie przepadły :]

      Reżyseria : John Maloof, Charlie Siskel
    • grek.grek 16:25 Kultura "Skutki noszenia kapelusza w maju" 02.10.19, 09:45
      KOmedia polska, rocznik 1993 :]

      Główny bohater - starszy pan, kawaler, warszawski inteligent, aktualnie na emeryturze - otrzymuje bojowe zadanie : córka zmarłego przyjaciela musi pilnie wyjechać zagranicę i nie ma z kim zostawić dwóch własnych maloletnich córek, a że pan nadaje sie idealnie na zastępczego dziadka, prosi go by zaopiekował się nimi do czasu jej powrotu.

      No i ta opieka nad dwiema sympatycznymi dziewczynkami, odmienia los straszego pana, który tak już trochę zerkał w stronę katakumb, a tutaj sie okazuje, że całe życie przed nim ! :]

      w głównej roli niezawodny Wiesław Michnikowski, takzę Katarzyna Chrzanowska, Barbara Krafftówna, Sławomira Łozińska.

      Reżyseria : Krystyna Krupska-Wysocka, z muzyką Michała Lorenca.

      Voila :"]
    • grek.grek 18:00 Kultura "Ocaleni przez Chopina" [2012] 02.10.19, 10:02
      muzyka Chopina wiecznie żywa !

      Nie pierwszy to dokument, który pokazuje jak młodzi muzycy współcześnie pasjonują się jego kompozycjami.

      Kiedyś w Kulturze leciał inny dokument, zestawiający kilka osób z różnych części świata i kultur [także muzycznych, byli i klasyczna pianistka z Japonii, albo pianista, w tym momencie mam kłopot z przypomnieniem sobie, i didżej z Francji, i pan Leszek Możdżer, który ma mocne związki z jazzem] namiętnie obcujących z chopinowską wirtuozerią i przerabiających ją również w nieoczywistych nowoczesnych aranżacjach.

      W "Ocalonych" rzecz jest o tym, jak granie i zgłębianie chopinowskiej Ballady nr 1 g-moll" wpłynęło na muzyczne pasje i artystyczne dążenia kilkorga młodych muzyków, ale również jak Chopin ukształtował paru wybitnych pianistów nowej ery, np. Lang Langa, jednego z najważniejszych, i również odnoszących sukces komercyjny, aktualnych mistrzów fortepianu.

      z Chopinem w tytule każdy film/dokument w ciemno można polecać ;]

      ten film jest brytyjski, reżyseruje James Kent.
    • grek.grek 20:05 Historia "Warszawa, zmartwychwstałe miasto" 02.10.19, 10:03
      Dan Cruickshank jest szalenie sympatycznym dżentelmenem, miłośnikiem podróży, sztuki, architektury i zasłużonym dziennikarzem/współpracownikiem BBC.

      Swoje dzieciństwo spędził w Warszawie, poznał jej historię, wykształcił się w nim sentyment i specjalna więź uczuciowa z miastem.

      W tym filmie dokumentalnym powraca do swoich wczesnych lat, powraca sentymentalnie do wyjątkowego dla siebie miejsca, spaceruje, odwiedza, opowiada, wspomina, chętnie mówi o martyrologii Warszawy, o tym jak w imponujący sposób podniosła się z gruzów wojennym rękoma milionów budowniczych, zmieniona wobec poprzedniego swojego kształtu, ale możliwe iż jeszcze okazalsza i efektowniejsza, a że pan Dan posiada zacięcie historyka architektury, z ciekawością zapuszcza się w rejony porównawcze - prezentuje się ta jego warszawska opowieść zaiste intrygująco :]

      • grek.grek 15:30 Historia "Warszawa, zmartwychwstałe miasto" 03.10.19, 09:19
        grek.grek napisał:

        > Dan Cruickshank jest szalenie sympatycznym dżentelmenem, miłośnikiem podróży, sztuki, architektury i zasłużonym dziennikarzem/współpracownikiem BBC.

        Swoje dzieciństwo spędził w Warszawie, poznał jej historię, wykształcił się w nim sentyment i specjalna więź uczuciowa z miastem.

        > W tym filmie dokumentalnym powraca do swoich wczesnych lat, powraca sentymentalnie do wyjątkowego dla siebie miejsca, spaceruje, odwiedza, opowiada, wspomina, chętnie mówi o martyrologii Warszawy, o tym jak w imponujący sposób podniosła się z gruzów wojennym rękoma milionów budowniczych, zmieniona wobec poprzedniego swojego kształtu, ale możliwe iż jeszcze okazalsza i efektowniejsza, a że pan Dan posiada zacięcie historyka architektury, z ciekawością zapuszcza się w rejony porównawcze - prezentuje się ta jego warszawska opowieść zaiste intrygująco :]

        Replay ! :]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka