Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2019 - 12 (vol. 110)

01.12.19, 00:14
Witajcie w moim ulubionym, najbardziej, miesiącu!
Obserwuj wątek
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2019 - 12 (vol. 110) 01.12.19, 09:28
      maniaczytania napisała:

      > Witajcie w moim ulubionym, najbardziej, miesiącu!


      Cześć, Maniu ! :]

      Dzięki za kolejny wątek ! :]

      O, nie mówiłaś jeszcze o tym : mniemam, że chodzi o świąteczny nastrój, który grudniowi towarzyszy od samego początku i jeszcze trochę później ? :]

      Tylko trochę śniegu w tym roku by się przydało, nieprawdaż ? ;]


    • grek.grek 12:25 Kultura "Mała Moskwa" [2008] 01.12.19, 09:37
      na dobry początek filmowo-serialowego grudnia :]

      Romans polskiego oficera i żony rosyjskiego wojskowego, w okolicznościach przyrody miasta Legnicy, zwanego wówczas właśnie "Małą Moskwą", gdzie w czasach Polski Ludowej stacjonował garnizon radzieckich żołnierzy [z tego, co mi się kołacze w pamięci, było ich tam ponad 350 tys ?]. A historia nie jest to prosta i łatwa, lecz wiąże się z wieloma przykrymi konsekwencjami, w obliczu których para kochanków musi stanąć, chcąc swój związek ujawnić i w nim się realizować.

      grają : Swietłana Chodczenkowa, Lesław Żurek, Dymitr Uljanow
      scenariusz i reżyseria : Waldemar Krzystek

      Pięć Lwów w Gdyni, m.in za scenariusz.

      Replay w Historii, we wtorek, 22:25




      • grek.grek 22:35 Historia "Mała Moskwa" [2008] 03.12.19, 10:39
        grek.grek napisał:

        > na dobry początek filmowo-serialowego grudnia :]

        Romans polskiego oficera i żony rosyjskiego wojskowego, w okolicznościach przyrody miasta Legnicy, zwanego wówczas właśnie "Małą Moskwą", gdzie w czasach Polski Ludowej stacjonował garnizon radzieckich żołnierzy [z tego, co mi się kołacze w pamięci, było ich tam ponad 350 tys ?]. A historia nie jest to prosta i łatwa, lecz wiąże się z wieloma przykrymi konsekwencjami, w obliczu których para kochanków musi stanąć, chcąc swój związek ujawnić i w nim się realizować.

        grają : Swietłana Chodczenkowa, Lesław Żurek, Dymitr Uljanow
        scenariusz i reżyseria : Waldemar Krzystek

        Pięć Lwów w Gdyni, m.in za scenariusz.

        > Replay w Historii, we wtorek, 22:25


        OBiecany replay ;]
    • grek.grek 14:35 Historia "Kariera Nikodema Dyzmy" 3,4/7 01.12.19, 09:44
      rewelacyjna ekranizacja powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza, nie do powtórzenia chyba ? :] Nie do zakasowania.

      Tym bardziej, że nie ma już aktorów takich jak Roman Wilhelmi, Wojciech Pokora czy Bronisław Pawlik, z takim kulturowym backgroundem, talentem, świadomością kreacji postaci z minionych epok; tutaj zresztą wszyscy idealnie naśladują, akcentują, mówią, zachowują się, nie ma się wrażenia, że to ludzie przebrani za bohaterów i za chwilę, nieuchronnie !, muszą powiedzieć "masakra !" albo "selfie ! ;] Inna epoka. Stroje, wnętrza, samochody, nawet wyścigi konne czy zapasy w cyrku można "zrobić", to nie jest dzisiaj rzecz niewykonalna, zwłaszcza przy technice komputerowej i greenboxach ;], ale ludzi nie da się znaleźć takich samych. Ewentualnie przemawia przeze mnie nostalgia za aktorstwem dawnym :]

      reżyseria Jana Rybkowskiego i Marka Nowickiego.

      Kolejne 2 odcinki.
    • grek.grek 16:50 SuperPolsat "Konsul" [1989] 01.12.19, 09:52
      tytułowy konsul jest kolejnym wcieleniem , chyba wręcz : ostatecznym, bo czy da się wyżej wdrapać na drabinie zaszczytnych funkcji urzędniczych ?, wysokiej rangi oszusta, żonglującego tożsamości jak cyrkowiec pomarańczami.

      Wszystko, rzecz prosta, czyni on w widokach korzyści własnych, zysków nieprzyzwoitych, biznesów zanim na dobre to słowo weszło w obrót na polskim rynku polityczno-ekonomicznym, ewentualnie było słowem wyklętym, potępianym jako wytwór zgniłej zachodniej cywilizacji.

      co zajmujące, ten cwaniak istniał naprawdę, nazywał się Czesław Śliwa i faktycznie doprowadził do otwarcia polskiego konsulatu w Austrii, używając do tego lewych papierów i podrabianych identyfikacji ;] Działał w latach 60-tych.

      w tej roli niezawodny wówczas [dzisiaj udzielający się chyba głównie w reklamach i telenowelach, co za szkoda !, o ile oczywiście oko widza głównie telewizyjnego dostrzega całokształt rzeczy, bo w końcu jest jeszcze teatr !] Piotr Fronczewski.

      obok : Maria Pakulnis, Roman Zaleski, Jerzy Bończak.

      reżyseria i scenariusz : Mirosław Bork
      • grek.grek 18:05 Stopklatka "Poirot. Zbrodnia na festynie" 15.12.19, 10:07
        a więc znów będzie okazja do zgrabnego połączenia wątków kryminalnego śledztwa z elementami brytyjskiego folkloru :]

        podczas tytułowego festynu jedną z zabaw ma być inscenizacja zabójstwa, którego sprawcę mają wykryć uczestnicy.

        Gra zamienia się w tragedię, kiedy pani mająca udawać ofiarę zostaje znaleziona faktycznie i legalnie martwa ! Na szczęście wśród gości jest detektyw Poirot, który niezawodnie sprawcę ustali i za ucho wyprowadzi.

        reżyseria : Tom Vaughan
    • grek.grek 18:25 Historia "Wiedźmin" [2001-02] 5/13 01.12.19, 10:00
      mając w pamięci sukces gry komputerowej, jakoś niedawno wypuszczonej i podbijającej branżę, w oczekiwaniu na premierę kinowego "Wiedżmina" z budżetem, ze hej ho, hejże hola ! ;] - nasz, poczciwy, nieco archaiczny, trochę bliżej "Znaku orła" niż "Gry o tron", przede wszystkim posiadający cenne atuty aktorskie oraz fundament w postaci literackiego oryginału, którego wątkami i znaczeniami można wszelkie realizacyjne "nieefektowności' zaszpachlować i nawet kwiatki na nich posadzić ;]

      reżyseria : Marek Brodzki

      odcinek 5 : "Okruch lodu".
    • grek.grek 20:00 Puls "Olimp w ogniu" [2013] 01.12.19, 10:09
      terroryści atakują siedzibę amerykańskiego prezydenta !

      Znooowu ? ;]

      Stary jak świat motyw filmowy, w nowej odsłonie.
      Tutaj prezydent zostaje zakładnikiem komanda, które przejmuje kontrolę nad Białym Domem i tylko jeden agent Secret Service może opanować sytuację, a co za tym idzie, no nie oszukujmy się - ocalić świat ;]

      A jak dodać do tego jeszcze informację, że First Lady tej amerykańskiej prezydentury zginęła w wypadku, to wychodzi kombinacja zupełnie niespotykana w kosmosie, która z jednej strony upewnia, że to tylko kino, ale z drugiej : jakoś oddala od minimum realizmu sytuacyjnego [napad zbrojny na Biały Dom ? tylko filmowcy mogą nie wiedzieć jak jest to niemożliwe i nawet jako scenariusz podejrzane ;)], który jednak ma swoją rangę w opowiadaniu nawet najbardziej zaskakujących historii, nieprawdaż ?

      Ale : może to być dobry film, czemu nie ?

      grają : Gerard Butler, Aaron Eckhart, Morgan Freeman
      reżyseria : Antoine Fuqua

      na RT : 49 % z recenzji krytycznych i 66 % od publiczności, z podsumowaniem, w którym docenia się wysiłek reżysera i aktorów , ktore złożyły się na sprawne kino akcji :]




    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Zgon na pogrzebie" [2010] 01.12.19, 10:20
      okolicznośc pogrzebowa zostaje tutaj wykorzystana jako miejsce, czas i motyw komediowy.

      pochowany ma być zmarły dżentelmen, ale cała uroczystośc wymyka się spod czyjej- i jakiejkolwiek kontroli : w postępie arytmetycznym rosnące gafy gonią jedna drugą i cięzkiego kalibru pomyłką popędzają, a na dodatek w tym chaosie grasuje pazerny szantażysta, który podaje się za kochanka bohatera dnia i żąda solidnej zapłaty za milczenie. Niech no jeszcze nieboszczyk zapuka w trumnę z domaganiem się wypuszczenia, żeby całej tej gawiedzi pogonić kota za tak nieudolną robotę ! ;]

      w obsadzie aktorzy ciemnoskórzy : Martin Lawrence, Chris Rock, Zoe Saldana, Columbus Short, Tracy Morgan, Danny Glover

      reżyseria : Neil LaBute.

      Możliwe, iż jest to remake brytyjskiego oryginału, starszego o trzy lata, który reżyserował Frank Oz, zwłaszcza że autorem scenariusza jest ten sam Dean Craig :]

      na RT : 42 % z recenzji krytycznych i 45 % od widowni, z zastrzeżeniem, że jednak oryginał okazuje się być niedoścignionym wzorcem.


    • grek.grek 21:10 Kultura "Klan Sycylijczyków" [1969] 01.12.19, 10:32
      złodzieje i policjanci w plenerach Sycylii, w masowej wyobraźni : głównej lokalizacji mafii o korzeniach romantycznych ;] "Ojciec Chrzestny" odegrał tutaj rolę niebagatelną, ale przede wszystkim gangsterzy praktykujący zupełnie realnie i namacalnie.

      tutaj mamy klan Manalese, który wchodzi w układ z jegomościem pochodzącym z Korsyki, by wspólnie zorganizować napad na bank. Najpierw pomagają mu ulotnić się z więzienia, a potem opracowują strategię działania, która ma skutkować skokiem stulecia [tamtego, bo w tym stuleciu skoku dokonano w Dreźnie, na dniach zresztą , za okrągły miliard euro ;)].

      Ich ruchy próbuje przewidzieć miejscowa policja, oczywiście.

      Obsada pierwszorzędna : Jean Gabin, Alain Delon, Lino Ventura oraz Irina Demick
      reżyseria i współscenariusz [z Pierrem Pelegrim, na podstawie powieści Augusta Le Bretona ] : Henri Verneuil.

      zdjęcia mistrza kamery Henri'ego Decae, muzyka Ennio Morricone.

      drużyna asów ! :]

      I ani jedno ujęcie nie powstało na Sycylii, wszystkie umieszczono w Paryżu, Rzymie, a nawet Nowym Jorku ;] Oczywiście, możliwe iż przestępcy Sycylię mają tylko we krwi z dziada pradziada dziedzicznej ;]


    • grek.grek 21:10 Historia "Love story" [1970] 01.12.19, 10:40
      ach, cóz to był za romans !

      wróć : jest ! :]

      w kinie romans trwa nieustannie, jak już się raz nakręci, to się tak bez końca odbudowuje.

      Student z zamożnej rodziny spotyka dziewczynę spoza wyższych sfer, wybucha między nimi uczucie, rodzina próbuje wyperswadować swojemu potomkowi mezalians ów, ale on się upiera, co przychodzi mu przypłacić całkowitym ustaniem relacji z familią.

      Ale wszak romantyczna miłość żywi się sama sobą, więc kochankowie biorą ślub, organizują sobie wspólny los, idą w przyszłość z optymizmem, aż tu nagle...

      No i klops ! Albo idealny wariant wyciśnięcia z widzów każdej łzy jaką mają w zapasie :]

      Oscar za muzykę Michela Legranda.
      w czołowych rolach Ali MacGraw i Ryan O'Neal.

      reżyseria : Arthur Hiler
      ekranizacja powieści Ericha Segala.

      Replay jutro o 13:20

      do "Historii" opowieść ta pasuje trochę średnio, ale co tam, niechaj i tak będzie ;]
      • grek.grek 13:20 Historia "Love story" [1970] 02.12.19, 09:29
        grek.grek napisał:

        > ach, cóz to był za romans !

        wróć : jest ! :]

        w kinie romans trwa nieustannie, jak już się raz nakręci, to się tak bez końca odbudowuje.

        Student z zamożnej rodziny spotyka dziewczynę spoza wyższych sfer, wybucha między nimi uczucie, rodzina próbuje wyperswadować swojemu potomkowi mezalians ów, ale on się upiera, co przychodzi mu przypłacić całkowitym ustaniem relacji z familią.

        Ale wszak romantyczna miłość żywi się sama sobą, więc kochankowie biorą ślub, organizują sobie wspólny los, idą w przyszłość z optymizmem, aż tu nagle...

        No i klops ! Albo idealny wariant wyciśnięcia z widzów każdej łzy jaką mają w zapasie :]

        Oscar za muzykę Michela Legranda.
        w czołowych rolach Ali MacGraw i Ryan O'Neal.

        reżyseria : Arthur Hiler
        ekranizacja powieści Ericha Segala

        > do "Historii" opowieść ta pasuje trochę średnio, ale co tam, niechaj i tak będzie ;]


        Replay ! :]
    • grek.grek 22:55 TV4 "Wall Street" [1987] 01.12.19, 11:02
      kiedyś przebój, dokumentujący mentalnośc i postawy amerykańskiej klasy posiadającej i aspirującej, w czasach prosperity lat 80-tych.

      dzisiaj możliwe iż nie ma już tak aktualnej prowieniencji, ale nadal dobrze się sprawdzić może jako uniwersalna krytyka cynizmu i palmy na punkcie materialnego sukcesu , zastępującego wszelkie inne wartości i modele udanego życia.

      główny bohater, młody makler giełdowy Bud, dostaje okazję spotkania i współpracy z czołową postacią Wall Street - Gordonem Gekko, mistrzem swojego fachu i człowiekiem który uważa robienie kasy za największą frajdę jaka może się człowiekowi przydarzyć na tym łez padole.

      Gekko imponuje Budowi we wszystkim : metodologii pracy, luksusie którym się otacza, kobietami z którymi się spotyka, a przede wszystkim podbija go swoimi życiowymi teoriami, które co do joty spełnia w działaniu.

      Nie jest to zatem jakiś farbowany lis, Mefistofeles z bibułki, ale jegomość szczery do bólu i wiarygodny w swoich wynurzeniach.

      Bud chce więc być jak Gordon : bogaty, pozbawiony skrupułów, nienasycony w swojej żądzy pieniądza. Jest całkiem uwiedziony. Przejmuje jego sposób widzenia świata, siebie samego, sens życia.

      Oczywiście, każdy taki wzlot musi służyć upadkowi, zwłaszcza że rezyseruje Oliver Stone, który specjalizuje sie [albo : wtedy się specjalizował] w krytyce amerykańskiej rzeczywistości społecznej, politycznej i wszelakiej, a Bud Fox to kolejny z jego bohaterów, którzy ponoszą klęskę wdając się w romans z destrukcyjną modą, będącą w gruncie rzeczy ładnie opakowanym kłamstwem. W "Plutonie" ponosił ją młody rekrut, który jedzie do Wietnamu, bo sądzi, że ta wojna wymaga patriotycznego poświęcenia, w "Urodzonych mordercach" dwoje młodziaków ostatecznie padających ofiarą medialnego szaleństwa, które sami rozkręcili, a w "Męskiej grze" sportowcy gotowi paść na boisku, w imię chwały i kasy.

      Oscarowy Michael Douglas w roli Gordona Gekko, którego "Chciwość jest dobra" stało się powiedzeniem definiującym mentalność yuppies , obok : Charlie Sheen [Bud] i Darryl Hannah.


      • grek.grek 22:55 TV4 "Wall Street" [1987] 17.12.19, 10:35
        grek.grek napisał:

        > kiedyś przebój, dokumentujący mentalnośc i postawy amerykańskiej klasy posiadającej i aspirującej, w czasach prosperity lat 80-tych.

        dzisiaj możliwe iż nie ma już tak aktualnej prowieniencji, ale nadal dobrze się sprawdzić może jako uniwersalna krytyka cynizmu i palmy na punkcie materialnego sukcesu , zastępującego wszelkie inne wartości i modele udanego życia.

        Przy okazji, jeszcze jedna opowieśc o tym jak młody naiwny człowiek podpisuje cyrograf ze złymi mocami, który gotów oddać duszę za spełnienie dość bagatelnego marzenia.

        główny bohater, młody makler giełdowy Bud, dostaje okazję spotkania i współpracy z czołową postacią Wall Street - Gordonem Gekko, mistrzem swojego fachu i człowiekiem który uważa robienie kasy za największą frajdę jaka może się człowiekowi przydarzyć na tym łez padole.

        Gekko imponuje Budowi we wszystkim : metodologii pracy, luksusie którym się otacza, kobietami z którymi się spotyka, a przede wszystkim podbija go swoimi życiowymi teoriami, które co do joty spełnia w działaniu.

        Nie jest to zatem jakiś farbowany lis, Mefistofeles z bibułki, ale jegomość szczery do bólu i wiarygodny w swoich wynurzeniach.

        Bud chce więc być jak Gordon : bogaty, pozbawiony skrupułów, nienasycony w swojej żądzy pieniądza. Jest całkiem uwiedziony. Przejmuje jego sposób widzenia świata, siebie samego, sens życia.

        Oczywiście, każdy taki wzlot musi służyć upadkowi, zwłaszcza że rezyseruje Oliver Stone, który specjalizuje sie [albo : wtedy się specjalizował] w krytyce ame rykańskiej rzeczywistości społecznej, politycznej i wszelakiej, a Bud Fox to kolejny z jego bohaterów, którzy ponoszą klęskę wdając się w romans z destrukcyjną modą, będącą w gruncie rzeczy ładnie opakowanym kłamstwem. W "Plutonie" ponosił ją młody rekrut, który jedzie do Wietnamu, bo sądzi, że ta wojna wymaga patriotycznego poświęcenia, w "Urodzonych mordercach" dwoje młodziaków ostatecznie padających ofiarą medialnego szaleństwa, które sami rozkręcili, a w "Męskiej grze" sportowcy gotowi paść na boisku, w imię chwały i kasy.

        > Oscarowy Michael Douglas w roli Gordona Gekko, którego "Chciwość jest dobra" stało się powiedzeniem definiującym mentalność yuppies , obok : Charlie Sheen [Bud] i Darryl Hannah.


        Cenny replay :]
    • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Zapaśnik" [2008] 01.12.19, 11:22
      Raz jeszcze :]

      Prawdziwa Ameryka, daleka od pocztówek z plaż Kalifornii i wieżowców Manhattanu. Stare fabryki, zniszczone place i chodniki, odrapane mury, mało wykwitne bary i równie sfatygowane sale, w których swoje wrestlingowe popisy uskutecznia główny bohater. Krwawi, ryzykuje złamania kości [własne i cudze] w zamian za jakieś drobne, rozmieniając na nie własną rangę bohatera z przeszłości, kiedy to był wziętym zawodowcem. Dzisiaj już nic z tego nie zostało.

      Po drodze jegomość nie zawiązał relacji z kobietą, nie przyłożył się do wychowania córki, która mieszka ze swoją matką, a przy okazji nabawił się wady serca, która teraz atakuje go coraz mocniej i stawia pod znakiem zapytania kolejne występy na ringu.

      I próbuje naprawić błędy, spotyka się z panią striptizerką, i matką dziecku, pracującą w barze, próbuje odświeżyć i odnowić kontakt z córką. Stworzyć sobie plandekę ratunkową, na którą mógłby spaść rezygnując ze sportu [o ile to sport, a nie teatr albo jakaś forma rytuału kulturowego, jak corrida albo inny idiotyzm].

      Kiedy zawodzi w rolach potencjalnego partnera i aktualnego całkiem ojca dla nastoletniej dziewczyny, cóż innego mu pozostaje, jeśli nie ostatnia walka, wielki rewanż za dawny pojedynek z najtrudniejszym rywalem, jakiego spotkał. Nawet za cenę śmierci, ponieważ poza ringiem nie ma już nic do czego mógłby wrócić. Tylko ta przyczepa, w której wegetuje i szprycuje się baterią lekarstw, by uśmierzyć chroniczny ból.

      Jak to u reżysera Aronofsky'ego boli kaleczone i deformowane ciało, a w ślad za tym dopiero wypada się domyślić, że i dusza ma się nietęgo, może nawet ciało staje się jej siedliskiem i wyrazicielem jej stanów granicznych. Wiarygodność przedstawienia tego cierpienia jest najwyższej rangi : w "Requiem dla snu" czy w "Czarnym łabędziu" czy w "Zapaśniku" miejscami są to obrazy wymagające nabrania powietrza, aby je odpowiednio zaabsorbować.

      Mickey Rourke w zyciowej kreacji, bo w swoim uwikłaniu jest to postać mocno zbliżona, jak sam twierdził, do jego osobistych doświadczeń.

      Cenna rola również Marisy Tomei, na drugim planie, w którym zawsze tak perfekcyjnie wypada, że powstaje pytanie : czy jako aktorka główna mogłaby wypaść równie dobrze czy jednak byłoby to wyzwanie niepasujące do jej filozofii aktorskiej ?

      przy okazji jest to, tak mi się zdaje, mocna krytyka "american dream", który oferuje spełnienie krótkotrwałe, pozostawiając obywatela w stanie zupełnego rozkładu, jak również peanem na cześć pasji, która jest ostatnim co pozostaje człowiekowi, kiedy już cała reszta zawiedzie i rozpadnie się w proszek.

      Klasa !


      • grek.grek 20:00 ATM Rozrywka "Zapaśnik" [2008] 07.12.19, 09:59
        grek.grek napisał:

        > Raz jeszcze :]

        Prawdziwa Ameryka, daleka od pocztówek z plaż Kalifornii i wieżowców Manhattanu . Stare fabryki, zniszczone place i chodniki, odrapane mury, mało wykwitne bary i równie sfatygowane sale, w których swoje wrestlingowe popisy uskutecznia główny bohater. Krwawi, ryzykuje złamania kości [własne i cudze] w zamian za jakieś drobne, rozmieniając na nie własną rangę bohatera z przeszłości, kiedy to był wziętym zawodowcem. Dzisiaj już nic z tego nie zostało.

        Po drodze jegomość nie zawiązał relacji z kobietą, nie przyłożył się do wychowania córki, która mieszka ze swoją matką, a przy okazji nabawił się wady serca, która teraz atakuje go coraz mocniej i stawia pod znakiem zapytania kolejne występy na ringu.

        I próbuje naprawić błędy, spotyka się z panią striptizerką, i matką dziecku, pracującą w barze, próbuje odświeżyć i odnowić kontakt z córką. Stworzyć sobie plandekę ratunkową, na którą mógłby spaść rezygnując ze sportu [o ile to sport, a nie teatr albo jakaś forma rytuału kulturowego, jak corrida albo inny idiotyzm ].

        Kiedy zawodzi w rolach potencjalnego partnera i aktualnego całkiem ojca dla nastoletniej dziewczyny, cóż innego mu pozostaje, jeśli nie ostatnia walka, wielki rewanż za dawny pojedynek z najtrudniejszym rywalem, jakiego spotkał. Nawet za cenę śmierci, ponieważ poza ringiem nie ma już nic do czego mógłby wrócić. Tylko ta przyczepa, w której wegetuje i szprycuje się baterią lekarstw, by uśmierzyć chroniczny ból.

        Jak to u reżysera Aronofsky'ego boli kaleczone i deformowane ciało, a w ślad za tym dopiero wypada się domyślić, że i dusza ma się nietęgo, może nawet ciało staje się jej siedliskiem i wyrazicielem jej stanów granicznych. Wiarygodność przedstawienia tego cierpienia jest najwyższej rangi : w "Requiem dla snu" czy w "Czarnym łabędziu" czy w "Zapaśniku" miejscami są to obrazy wymagające nabrania powietrza, aby je odpowiednio zaabsorbować.

        Mickey Rourke w zyciowej kreacji, bo w swoim uwikłaniu jest to postać mocno zbliżona, jak sam twierdził, do jego osobistych doświadczeń.

        Cenna rola również Marisy Tomei, na drugim planie, w którym zawsze tak perfekcy jnie wypada, że powstaje pytanie : czy jako aktorka główna mogłaby wypaść równie dobrze czy jednak byłoby to wyzwanie niepasujące do jej filozofii aktorskiej ?

        przy okazji jest to, tak mi się zdaje, mocna krytyka "american dream", który oferuje spełnienie krótkotrwałe, pozostawiając obywatela w stanie zupełnego rozkładu, jak również peanem na cześć pasji, która jest ostatnim co pozostaje człowiekowi, kiedy już cała reszta zawiedzie i rozpadnie się w proszek.

        > Klasa !


        I jeszcze raz :]
        Ale to oczywiście replay za każdym razem bardzo cenny, bo film wysokiej klasy.
      • grek.grek 22:25 ATM Rozrywka "Zapaśnik" [2008] 23.12.19, 10:18
        grek.grek napisał:

        > Raz jeszcze :]

        Prawdziwa Ameryka, daleka od pocztówek z plaż Kalifornii i wieżowców Manhattanu. Stare fabryki, zniszczone place i chodniki, odrapane mury, mało wykwitne bary i równie sfatygowane sale, w których swoje wrestlingowe popisy uskutecznia główny bohater. Krwawi, ryzykuje złamania kości [własne i cudze] w zamian za jakieś drobne, rozmieniając na nie własną rangę bohatera z przeszłości, kiedy to był wziętym zawodowcem. Dzisiaj już nic z tego nie zostało.

        Po drodze jegomość nie zawiązał relacji z kobietą, nie przyłożył się do wychowania córki, która mieszka ze swoją matką, a przy okazji nabawił się wady serca, która teraz atakuje go coraz mocniej i stawia pod znakiem zapytania kolejne występy na ringu.

        I próbuje naprawić błędy, spotyka się z panią striptizerką, i matką dziecku, pracującą w barze, próbuje odświeżyć i odnowić kontakt z córką. Stworzyć sobie plandekę ratunkową, na którą mógłby spaść rezygnując ze sportu [o ile to sport, a nie teatr albo jakaś forma rytuału kulturowego, jak corrida albo inny idiotyzm].

        Kiedy zawodzi w rolach potencjalnego partnera i aktualnego całkiem ojca dla nastoletniej dziewczyny, cóż innego mu pozostaje, jeśli nie ostatnia walka, wielki rewanż za dawny pojedynek z najtrudniejszym rywalem, jakiego spotkał. Nawet za cenę śmierci, ponieważ poza ringiem nie ma już nic do czego mógłby wrócić. Tylko ta przyczepa, w której wegetuje i szprycuje się baterią lekarstw, by uśmierzyć chroniczny ból.

        Jak to u reżysera Aronofsky'ego boli kaleczone i deformowane ciało, a w ślad za tym dopiero wypada się domyślić, że i dusza ma się nietęgo, może nawet ciało staje się jej siedliskiem i wyrazicielem jej stanów granicznych. Wiarygodność przedstawienia tego cierpienia jest najwyższej rangi : w "Requiem dla snu" czy w "Czarnym łabędziu" czy w "Zapaśniku" miejscami są to obrazy wymagające nabrania powietrza, aby je odpowiednio zaabsorbować.

        Mickey Rourke w zyciowej kreacji, bo w swoim uwikłaniu jest to postać mocno zbiżona, jak sam twierdził, do jego osobistych doświadczeń.

        Cenna rola również Marisy Tomei, na drugim planie, w którym zawsze tak perfekcyjnie wypada, że powstaje pytanie : czy jako aktorka główna mogłaby wypaść równie dobrze czy jednak byłoby to wyzwanie niepasujące do jej filozofii aktorskiej ?

        przy okazji jest to, tak mi się zdaje, mocna krytyka "american dream", który oferuje spełnienie krótkotrwałe, pozostawiając obywatela w stanie zupełnego rozkładu, jak również peanem na cześć pasji, która jest ostatnim co pozostaje człowiekowi, kiedy już cała reszta zawiedzie i rozpadnie się w proszek.

        > Klasa !


        Ponownie w ramówce, zapewne nie po raz ostatni, aczkolwiek... może pojawią się również inne filmy p. Aronofsky'ego ? :]
    • grek.grek 23:45 Kultura"Nawet nie wiesz,jak bardzo Cię kocha 01.12.19, 11:34
      "Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham".
      Z 2016 roku.

      Widziałem kiedyś część tego filmu/dokumentu, ale nie na tyle dużo, by się zapędzać do pisania o nim ;]

      intrygujący jest niewątpliwie.

      Stanowi bowiem zapis kilku intensywnych terapii psychologicznych, jakie matka i córka przechodzą pod okiem doświadczonego specjalisty.

      POlegają one na nieustannej rozmowie, która ma formę dialogu pokazywanych na przemian postaci siedzących w miejscu i kamerą ujmowanych do pasa albo nawet tylko od szyi w górę [tutaj pamięć zawodzi mnie na całej linii].

      Profesor słucha, pozwala mówić, w odpowiednich momentach wchodząc w ten dialog z celnymi pytaniami, które ukierunkowują rozmówczynie, służą doprecyzowaniu i pogłębieniu poruszanych tematów. A wszystko po to, by rozwikłać powody nieporozumień jakie narosły między nimi, wyjaśnić wzajemne do siebie uczucia, pretensje, przepracować kłopoty i wspomnienia.

      Bardzo wciągające !

      Nie mam pewności, czy ta dyskusja jest improwizacją, czy też w głównych rolach występują aktorki, które odgrywają scenariusz oparty na prawdziwych sesjach terapeutycznych, które odbyły inne osoby. Tak czy inaczej : pasjonujące !

      Wiadomo za to, że profesor De Barbaro jest najzupełniej sobą :]

      reżyseruje Paweł Łoziński.

      replay we wtorek o 18:00.
    • grek.grek 23:50 Stopklatka "Dzień świra" [2002] 01.12.19, 11:44
      Raz jeszcze, po ostatnim seansie, bodaj piątkowym :]

      cóż, cały batalion dramatyczno-komicznych tekstów, onelinerów, wspaniały żargon językowy, do usłyszenia tylko w filmach p. Koterskiego, wybitna rola ekspresyjna Marka Kondrata, ale i obraz szczytowej frustracji człowieka, który w 50 roku życia czyni rachunek i z rozpaczą stwierdza, że nic mu się nie udało, ani praca, ani związki, ani relacja z matką, ani zarobki, ani nic innego, dorobił się tylko fiksacji, depresji, nerwicy natręctw, wnerwienia na wszystko i wszystkich, poza ukochanym synem, który z kolei przyprawia go o równie dolegliwą troskę i niepokój przed światem i dziedziczoną skłonnością do czarnowidztwa. A potem, z jeszcze większym załamaniem, dochodzi do wniosku, że jemu jest tak dobrze, że już mu nie zależy na zmianach, że się w tym swoim zniechęceniu i beznadziejnej samoocenie rozgościł, więc nawet gdyby spotkał wymarzoną kobietę swojego życia, to niechybnie musiałby dojśc do wniosku, że nie ma dla niej miejsca w jego uporządkowanej codzienności. I to może jest najgorsze, że kiedy lecą napisy końcowe zostaje w uszach to ostatnie wyzwanie w tonacji zupełnego braku nadziei i przekonaniu, że tak już musi zostać do końca.

      miejscami nieodparcie zabawne, histerycznie groteskowe, ale w samej rzeczy ciężkie przeraźliwie. Wybitne.
    • grek.grek 23:55 TVP1 "Prawdziwe męstwo" [2010] 01.12.19, 11:54
      Replay z przedwczorajszka ;]

      remake filmu z 1969, za który Oscara dostał John Wayne; nadzwyczajne, że Jeff Bridges wychodzi obronną ręką mierząc się z takim dziedzictwem. Jest wyborny, podciągają go również sensacyjna Hailee Steinfield, odkrycie roku ówczesnego, oraz solidni jak zawsze Matt Damon i Josh Brolin.

      scenariusz bracia Coen oparli na powieści Charlesa Portisa,może więc jest to taki trochę przyszywany remake filmu sprzed 40 lat, aczkolwiek trudno posądzać autorów o to, że nie odbyli jego lektury :]

      zdjęcia robił Roger Deakins, za co dostał Baftę, ale do Oscara jedynie nominację. Łącznie "Męstwo" dostało ich dziesięć [do Bafty - osiem]. I żadnej statuetki, niestety, nawet jeśli już sama nominacja ma wymiar szczególnego docenienia pracy i talentu całego zespołu.

      Naturalistyczne, demitologizujące romantyczną otoczkę wokół Dzikiego Zachodu, który w istocie był światem tyleż wolności i swobody, co brudu, przemocy, gwałtu i okrucieństwa, przeciwstawiając upadłej legendzie, podtrzymywanej i wzbogacanej przez kino westernowe, uniwersalną ludzką prawośc i poświęcenie czysto ludzkie, wynikające z nie znającego ram czasu i epoki humanizmu.

      I to nie koniec, gdyż "Prawdziwe męstwo" za tydzień pojawi się w Historii :
      w niedzielę o 21;10
      oraz we wtorek , 22:35 :]




      • grek.grek 21:10 Historia "Prawdziwe męstwo" [2010] 08.12.19, 10:20
        grek.grek napisał:

        > remake filmu z 1969, za który Oscara dostał John Wayne; nadzwyczajne, że Jeff Bridges wychodzi obronną ręką mierząc się z takim dziedzictwem. Jest wyborny, podciągają go również sensacyjna Hailee Steinfield, odkrycie roku ówczesnego, oraz solidni jak zawsze Matt Damon i Josh Brolin.
        >

        scenariusz bracia Coen oparli na powieści Charlesa Portisa,może więc jest to taki trochę przyszywany remake filmu sprzed 40 lat, aczkolwiek trudno posądzać autorów o to, że nie odbyli jego lektury :]

        zdjęcia robił Roger Deakins, za co dostał Baftę, ale do Oscara jedynie nominację. Łącznie "Męstwo" dostało ich dziesięć [do Bafty - osiem]. I żadnej statuetki, niestety, nawet jeśli już sama nominacja ma wymiar szczególnego docenienia pracy i talentu całego zespołu.

        > Naturalistyczne, demitologizujące romantyczną otoczkę wokół Dzikiego Zachodu, który w istocie był światem tyleż wolności i swobody, co brudu, przemocy, gwałtu i okrucieństwa, przeciwstawiając upadłej legendzie, podtrzymywanej i wzbogacanej przez kino westernowe, uniwersalną ludzką prawośc i poświęcenie czysto ludzkie, wynikające z nie znającego ram czasu i epoki humanizmu.


        A jutro o 22:30 :]
    • grek.grek 0:05 TVP2 "Zaćma" [2016] 01.12.19, 12:16
      premiera !

      nieźle, wczoraj "Demon" [obejrzałem, ale nie wiem, czy zdążę dziś napisać a'propos ;)], dzisiaj "Zaćma", TVP stara się na odcinku filmowym ;]

      jest to kino z gruntu biograficzne, bohaterką czyni Julię Brystygierową, dyrektorkę Deprtamentu V w urzędzie bezpieczeństwa publicznego, w czasach reżimu stalinowskiego.

      Jedni nadali jej pseudonim "Krwawa Luna" i przypisywali akty bezprzykładnej brutalności wobec przesłuchiwanych więźniów, czego skrupulatne kwerendy i badania nie potwierdzają, inni widzieli idealistkę wierzącą w czystośc moralną komunizmu, jak wielu innych tuż po wojnie, po koszmarze nazizmu i pieców krematoryjnych, choćby nawet trzeba było tu i tam "przyciachać" dla powodzenia wiekopomnej misji. Intencje może i były słuszne, ale ludzie zawiedli, jak zawsze gdy ideał zostaje wprzęgnięty w mechanizmy działania władzy, zaspokajania ambicji i aspiracji, skąd już tylko mały krok do paranoi, przemocy i terroru, zawsze tłumaczonego szczytnymi celami do osiagnięcia.

      Kat czy ofiara ?

      Wiadomo za to na pewno, ze była to kobieta wykształcona, niezaprzeczalnie inteligentna, a po odejściu ze służby napisała pod zmienionym nazwiskiem książkę, ponoć dobrą.

      Film osią zdarzeń czyni starania bohaterki o spotkanie z kardynałem Wyszyńskim, czy to szukając odpuszczenia grzechów ? czy to może chcąc uczynić rachunek sumienia i straconych złudzeń ?

      reżyseruje ś.p Ryszard Bugajski, autor wybitnego "Przesłuchania".
      grają : Maria Mamona, Janusz Gajos, Małgorzata Zajączkowska, Marek Kalita, Bartosz Porczyk

      pan recenzent Filmwebu przyznał 4/10, zarzucając reżyserowie, że całkiem pomija meandry psychiki i intelektu pani Brystygierowej, a skupia się głównie na podniesieniu rangi i wyższości Kościoła, redukując fabułę do miałkich frazesów i schematów nafaszerowanych religijną symboliką.

      Cóż, chyba jednak warto przekonać się osobiście, co też w trawie piszczy.

      powtórka, z niedzieli/poniedziałek 1:50 [yikes !] ;]
      • grek.grek 1:50 [aaa !] TVP2 "Zaćma" [2016] 02.12.19, 11:41
        nocny replay :]

        upolowałem ten film ostatniej nocy, ale z 15-min spóźnieniem, więc doobejrzę ten kwadrans i dopiero spróbuję coś napisać. Stay tuned, Czcigodni :]

        A póki co, spróbuję zaraz słowo o "Demonie".
      • grek.grek "Zaćma" - po filmie o filmie 1/2 03.12.19, 12:03
        Upolowany :]

        Mam wrażenie, że to jednak minimalnie lepszy film niż sugerują recenzje, przynajmniej te które miałem okazję przeczytać. Oczywiście, autorytet i majestat Kościoła jest tutaj dość topornie podkreślony, ale warto jednak pamiętać o tym, że główna bohaterka właśnie w Kościele, religii i wierze katolickiej poszukuje... właśnie, czego ona poszukuje ? Wybaczenia ? Akceptacji ? Rachunku za swoją przeszłość ? Nowej drogi życia ? Jakiż więc może być ten Kościół, nawet jeśli w pierwszej chwili wydaje się taki nieskazitelny i świątobliwy, że aż przesadnie ? [i ja to piszę, świat się kończy ;)].

        W pierwszej scenie mamy mieszkanie pani Julii Brystygierowej, wypełnione ksiązkami, sztuką, w tym portretem, do którego, jak wieść niesie, osobiście pozowała Picassowi. Studiowała również na Sorbonie, jest kobietą inteligentną, wykształconą, elokwentną i elegancką. UMie się zachować. Niesie ze sobą również ciężar wielu lat pracy w Departamencie V przeznaczonym d/s walki z klerem i religią, w ramach którego - nie są to wiadomości do końca potwierdzone - miała się wykazywać szczególną perfidią jako prowokatorka, donosicielka i organizatorka prześladowań "wrogów systemu", jak również sadyzmem podczas przesłuchiwania więźniów.

        W retrospekcjach wraca tamta "Krwawa Luna", na czarno, z wrogim spojrzeniem, włosami zaczesanymi do tyłu, aktualnie zaś mamy na ekranie panią mieszczkę w dobrze dobranym kostiumie, modnej fryzurze, na obcasie i z torebką. Inny człowiek na zewnątrz, w środku panuje zamieszanie i chaos, gdyż ten nowy chce się usamodzielnić, ale ten dawny ciągle tam tkwi, jako wspomnienie, wyrzut sumienia, błąd życiowy.

        Tuż przed wyjściem Julia odbiera dwa głuche telefony. Jest rozstrzęsiona. To jest rok 1957, a ona już nie jest szychą w bezpiece, pułkownikiem i szefową owianego złowrogą legendą urzędu. MOzliwe więc, że obecna władza inwiliguje ją, śledzi, co zresztą sugerują niedwuznacznie wygłaszane z offu raporty agentów SB. O jej wizycie w ośrodku dla ociemniałych w Górkach, prowadzonym przez zakonnice i księży, administracja wiedziała, niekoniecznie wiedzieli natomiast : po co tam pojechała.

        A pojechała celem prywatnego spotkania z prymasem Wyszyńskim. Sama zgłosiła taką chęć. Nie dostała od razu odpowiedzi, ale zaproszenia jej nie odmówiono.

        Przyjeżdza więc samochodem, spotyka się z siostrą Benedyktą, z którą kontaktowała się w tej sprawie wcześniej. Otrzymuje od razu wiadomość, że prymas nie zdecydował jeszcze, czy ją przyjmie, co tylko pogłębia jej niepewnośc i zdenerwowanie. Chce odjechać. Nie chce czekać.

        W miejscowej kaplicy, pod dominującym w tle krucyfiksem, odbywa rozmowę z Benedyktą i księdzem Cieciorką. Pytania, które ci dwoje jej zadają są łagodne, oni sami grzeczni, ale Julia i tak czuje się niekomfortowo, bo jako przesłuchiwana. Przez wiele lat to ona zadawała pytania i żądała odpowiedzi, źle znosi sytuację odwrotną, nawet w tak kulturalnym i salonowym wydaniu.

        Ksiądz ją zna, mimo iż Julia posługuje się pseudonimem "Prajs" i ma papiery "redaktor z wydawnictwa literackiego", co znów wzmaga jej irytację. Najwyraźniej kiedyś musiała mieć z tym księdzem do czynienia.
        Dopiero po chwili dociera do niej, że jest on niewidomy, a później dowiaduje się, ze stracił wzrok w wyniku przesłuchań, jakie urządzili mu podwładni Julii w ramach pracy Departamentu.

        Na kluczowe pytanie : dlaczego chce się spotkać z prymasem ? Julia nie potrafi jednoznacznie odpowiedzieć, co może wzbudzać podejrzenie, iż przyjechała tutaj w ramach jakieś operacji śledczej, jako agentka wywiadu.

        Ostatecznie wyprowadza ją z równowagi pytanie księdza o to, czy leczyła się psychiatrycznie, z uwagi na sposób w jaki zachowywała się w czasach swojej zawodowej aktywności. Tak szybko jak traci spokój, zaraz go jednak odzyskuje i przeprasza za wzburzenie. Może wyczuwa, że musi przez to przejść, aby dowieśc, że jej intencje są niegroźne.

        Znosi pytania o wyrzuty sumienia, o świadomość grzechu, ale niekoniecznie o gotowość poniesienia kary - niekoniecznie tej , o której mówi nauczanie Kościoła, ale tej najcięższej i realnej : nieustających wyrzutów sumienia ?

        Po tym wejściu, Julia chce uciekać, ale powstrzymuje się. Nie planowała noclegu, lecz przyjmuje propozycję pozostania tutaj do jutra. Może prymas podejmie decyzję już wcześnie rano.

        Dostaje miejscówkę w skromnym pokoju, a wieczorem idzie na kolację, gdzie najpierw dostaje do jedzenia kaszankę, czym jest wyraźnie zdegustowana, a za chwilę musi się znów tłumaczyć z tego kim jest, czyli kłamać, bo siedzi obok elegancka pani w średnim wieku, przedstawia się, mierzy ją spokojnym, ale sugerującym znajomośc spojrzeniem i sprawia wrażenie, jakby naprawdę kiedyś się zetknęły. Oczywiście, jako kat i ofiara, ewentualnie : kat i matka ofiary.

        Julia nie moze tego wytrzymać, wychodzi i próbuje odjechać autem, ale opony są przebite. Podejrzewa, ze są tutaj agenci bezpieki.

        Nocą opuszcza teren ośrodka i w poszukiwaniu wulkanizatora oraz telefonu, by zawiadomić znajomych ludzi o swojej sytuacji, rusza w miasteczko.

        Aparat znajduje w barze, w którym trwa stypa po śmierci chłopaka zabitego ponoć przez bezpiekę. Barman jest apatyczny i odnosi się do niej z rezerwą. Do zamówionej wódki trzeba wziąć niezjadliwą zakąskę. Ledwie wychyla "pięćdziesiątkę" dla rozluźnienia, a już właża milicjanci, którzy traktują ją z najwyższym chamstwem, a kiedy legitymują, Julii mylą się tożsamości, których zdaje się ma kilka, wraz z potrzebnymi dokumentami wyuczonymi na pamięć. Teraz sama mozę poczuć, jak to jest być pechowym obiektem zainteresowania aparatu władzy ludowej.

        I sympatii ludu. Bo kiedy milicjanci sobie idą, natychmiast barman robi się dla niej miły, a pan prowadzący stypę oferuje jej wypicie toastu i wyraża solidarność z jej pozycją ofiary reżimowej władzy. Julia chwilę się zbiera, ale wypija z nim.

        Wraca w deszczu, na dodatek wystraszona po nieoczekiwanym spotkaniu z zarządcą vel ogrodnikiem, prowadzącym dwa szczekajace wilczury.

        W pokoju próbuje popełnić samobójstwo, ale pistolet nie wypala.

        Rankiem znów czeka w kaplicy na prymasa. Nie zjawia się. Chce więc znów wyjechać, ale powściąga się, rusza na spacer, bo ośrodek dysponuje rozległymi terenami zielonymi, parkami. Widzi z daleka prymasa, ale nie woła za nim, zamiast tego próbuje dogonić. Bez skutku. Jegomość znika, Julii wydaje się, że w kaplicy, lecz kiedy tam zagląda, leżacym krzyżem przed krycyfiksem okazuje się być niewidomy ksiadz Cieciorka. Julia próbuje go przeprosić za utratę wzroku, głośno wyznaje, że to była zbrodnia, że tragedia, ale reakcji nie widać, bo ksiądz umyka.

        Co i rusz wracają do niej obrazy z przeszłości, aczkolwiek w formule sennych widziadeł. Jest "Krwawą Luną", a przesłuchiwanym młody więzień, który przedstawia się jako "Jezus Chrystus". Papierosy lewitują, kajdany opadają z jego rąk, a kiedy ona w końcu nie wytrzymuje jego upartego powtarzania "Służę prawdzie, a ona jest tylko jedna. Ty też ją znasz, wierzysz w to co ja, ale udajesz, że jest na odwrót, nie jesteś sobą" i bije go na odlew, strażnicy wezwani przez nią do zabrania aresztanta stwierdzają, że w środku nikogo nie ma.

        Później jednak ten sam więzień składa zeznania przed komisją prowadzącą śledztwo w sprawie nadużyć jakich miała sie dopuścić Julia. Jest w marnej formie, umierający, i zdejmuje z niej oskarżenie. Mówi jakby w jej imieniu, potwierdzając jej winę, ale przyjmując ją na siebie, uwalniajac w ten sposób jej sumienie od brzmienia tego grzechu, co przyprawia Julię niemal o utratę przytomności z wrażenia. Jest to jakiś etap na drodze sampoznania, pół realny, pół oniryczny moment spotkania z teologią wyzwolenia, może właśnie stąd kierunek jej poszukiwań duchowych.

        Kiedy Julia znów - to refren - rezygnuje z dalszego oczekiwania na spotkanie, pojawia się informacja, że prymas się zgodził.

        Przedtem siostra Bendedykta prowadzi ją na cmentarz, pełen grobów żydowskich kobiet, które przyjeły chrześcijaństwo. cdn.



        • grek.grek Re: "Zaćma" - po filmie o filmie 2/2 03.12.19, 12:55
          Sama Benedykta kiedyś nosiła imię Miriam, poznały sie z Julią w klubie literackim, w Warszawie. A potem losy rzuciły je w zupełnie różne miejsca.

          Ogrodnik nadal jakby za nią chodził, więc Julia w ostrych słowach każe mu się... odczepić, i przekazać "swoim przełożonym", że w Paryżu ukryła dużo kompromitujących dokumentów, więc lepiej żeby nawet włos jej z głowy nie spadł, bo polecą głowy. W tym wcieleniu jest znów dawną sobą, jeszcze wie jak się bronić przed inwigilacją i jakie metody przemawiają do ludzi jej podobnych, albo : podobnych do niej sprzed lat.

          Aby odpocząć wybiera się w teren, zasypia na łące, ma wizję spotkania z samą sobą sprzed 50 lat, Julią 9-letnią, z psem. "Kiedyś byłam mądra, jak miałam 9 lat, a potem wszedł we mnie zły duch, dybuk, i przestałam taka być", stwierdza samokrytycznie. Moze przyjechała tutaj własnie po to, by tego złego ducha egzorcyzmować ?

          Na moment ląduje w szpitalu, może z powodu osłabienia okresowego ? Swojej sąsiadce z łózka obok czyta, a w pewnym momencie - cytuje z pamięci, Biblię, fragment opisujacy zgon Jezusa. Słyszy to i widzi przypadkiem Miriam. A jejmośc z łózka śmieje się cicho i powiada, że moment śmierci Jezusa, to moment radosny, bo oznaczający zbawienie. Może ten "Jezus" z jej wizji, umarł by zbawić właśnie ją ? Kiedy znów widzi go w swojej wizji, wciela się on w kapliczny krucyfiks, a kropla krwi spada na Julię, której zdaje się, że noŻem tnie własną twarz. Efektowne, ale mimo wszystko lekko kiczowate ujęcie. Aż takiej dosłowności chyba ta opowieśc nie wymaga.

          Wzmocniona Julia pomaga Benedykcie zajmować się dziećmi w miejscowej szkółce, czyta im, opowiada bajki. Kiedyś miała być nauczycielką. MOże byłaby nawet wybitnej klasy nauczycielką.

          Wreszcie nadchodzi moment kulminacyjny, czyli spotkanie z prymasem w kaplicy. Ona się denerwuje, próbuje zapalić papierosa, miota się, a on siedzi sobie spokojnie, wpatruje się w nią przenikliwie i słucha jej niezbornych wynurzeń.

          Najpierw o dawnych czasach, kiedy spotkali się na posiedzeniu komisji rządu i episkopatu, o tym jakim zręcznym dyplomatą był prymas i jak w gruncie rzeczy imponował Julii, a takzę o tym, że był plan zabicia go przez bezpiekę, ale Julia była przeciwko, bo "byłby to błąd polityczny". Generalnie, laurka dla prymasa. Jego olimpijski milczący spokój w kontraście z rozedrganiem i gadulstwem Julii robi wrażenie majestatyczne, ale reżyser zaraz tłumaczy to faktem, że to przecież ona chciała tego spotkania, on się zgodził, więć do niej należy wyjaśnienie : czego oczekuje od swojego rozmówcy ?

          No i w zasadzie, to ona sama nie wie o co jej chodzi. Udaje się jej wciągnąć go do wymiany zdań, w której raz się ona kaja, innym razem oskarża go o nieczułość, raz drwi z wiary, innym razem się lamentuje nad tym, ze natura nie obdarzyła ją taką łaską, na co prymas próbuje przekonać ją, że jej dawna nienawiść do religi i wiary, w istocie była wołaniem o tę wiarę i jej pragnieniem [wyjątkowo pokrętna teoria, ale ciekawa], a następnie proponuje, by "założyła iż Bóg istnieje", wtedy będzie jej łatwiej, co oczywiście wobec kobiety w kryzysie, ale jednak bardzo inteligentnej niespecjalnie moze zadziałać.

          MOżliwe, że prymas prawidłowo diagnozuje sytuację, kiedy sugeruje, że Julia nie tyle chce się oczyścić, co po prostu rozleciał się jej świat, w którym dotąd pokładała wszystkie nadzieje, komunizm nie zrealizował raju na ziemi, a w swojej politycznej odsłonie okazał się systemem zbrodniczym, terrorem utrzymującym władzę i wymuszającym posłuszeństwo obywateli, jaki więc cel miała jej praca i wiara w ideał ? Bóg jej wybaczy, ale ona nie boi się Boga, lecz ludzi. Potępienia ludzkiego.

          I on jej wybaczyć nie może, dopóki ona sama nie wybaczy sobie. W imieniu ludzi również nie może tego zrobić. "Bóg jest mądry, ja jestem głupi", powiada poruszony, a ona się miota od ściany do ściany, na moment stając się dawną sobą i krzycząc : "Boga nie ma, rozumiesz ?!" albo "Wy, księża, macie serce tylko dla tych, którzy wierzą w to samo, co wy, inni was nie obchodzą, a cała ta wasza wiara, to klepanie pacierzy !", by za sekundę znów wracać do aktualnej postaci i płakać, wić się i w końcu zabierać się do całowania prymasowych dłoni. Jest to zagrane dotkliwie i przejmująco, ale nie jestem przekonany czy aktorstwo, wsparte sugestywną scenografią, nie jest jednak wykonywane na gruncie mimo wszystko niedostatecznie przygotowanym ideowo. Może gdyby wcześniej doszło choć do wymiany spojrzeń między tą dwójką, rozmowa i jej przebieg zyskałyby cięższy kaliber intymności i porozumienia, które najwyraźniej pomiędzy nimi się nawiązuje.

          KOniec końców, ona na czworakach płacze w największym rozstrzęsieniu, a on modli się nad nią po łacinie, nauczając, że w tym momencie znajduje się w połowie drogi między tym, co zostawiła, kim była, a tym czego szuka, kim chce być, i kiedy już znajdzie, to będzie wiedziała, że to jest to czego szukała i uzyska spokój - albo jest głęboka mądrość zawarta w prostej formule albo trochę zbyt prosta formuła jak na mądrość, nie mogę się zdecydować.

          Dawna Julia walczy z obecną Julią, ale czego Julia szuka w osobie prymasa - to pozostaje tajemnicą dla niej samej. Najpewniej dostrzega w nim autorytet, który posiada jakąś łączność z wyższą duchowością i etyką, ale w bezpośredniej konfrontacji okazuje się, że nie jest on magiem, który jednym zdaniem oświeci ją. Potrzebna jest cięzka osobista praca i dużo czasu.

          I taka zdaje się jest konkluzja.

          Julia znów widzi swojego "Jezusa", tym razem nocą, na cmentarzu, odzianego w białą koszulę, częstującego ją papierosem. "Nienawidziałaś wszystkiego i wszystkich" , powiada, na co ona, że "mnie nikt nie kochał, dlatego !". Co nie do końca jest prawdą, bo w retropekcjach pojawia się Julia, lat ok 25, bardzo źle odnosząca się do małoletniego syna i ostatecznie opuszczająca go, w wymownym geście nocnego wyjazdu dorożką z kochankiem w miasto, ignorując wołanie dziecka.

          Julia zapowiada, że przyjmie chrześcijańskie sakramenty, ale jej wizja bagatelizuje to, "Nie zmienisz się tak w środku, pozostaniesz taka sama", wytyka jej, wykręca rękę i zostawia. Kolejne wyjaśnienie jej wewnętrznych niepokojów za pomocą halucynacji i rozpisania myśli na duet.

          Kiedy przychodzi powiedzieć "do widzenia" niewidomemu księdzu, ten powiada do niej o niej : "Byłem pani ciekaw, chciałem się dowiedzieć, jak niby normalna osoba może [nie - mogła, co interesujące] dopuszczać się takich czynów", ona : "I dowiedział się ksiądz ?", na co ksiądz kręci głową : "Nie". Rozstaje się z nią znak krzyża czyniąć.

          Julia żegnając się wylewnie z Benedyktą [która poetycko mówi ; "Bóg jest metaforą"], ostrzega ją przed ogrodnikiem, rzekomym agentem, potem wręcza jej swoją powieśc, wydaną pod pseudonimem "Julia Prajs" i wyznaje, że oczekiwała po tym spotkaniu z prymasem "wstrząsu", który jednak nie nastąpił.

          Kiedy wyjeżdza naprawionym autem w drogę powrotną, zatrzymuje się na moment, aby na nodze zapiąć skonfiksowaną przed laty w przeszukiwanym mieszkaniu prymasa, pokutną obrożę. Symboliczny gest.

          Z raportu SB wynika zaś, że owszem, sprawiający wrażenie mało rozgarnietego poczciwa, napadany przez Julię, ogrodnik, w istocie może być agentem, ale... wywiadu zachodniego, tak przynajmniej to odczytałem.

          W słowie końcowym, koniecznie muszę docenić aktorstwo Marii Mamony, bez jej poświęcenia i siły ten film najpewniej nie mógłby się wydarzyć, dobrzy są też pp. Zajączkowska/Benedykta, Gajos/ks. Cieciorka czy Marek Kalita/prymas, którzy grają postaci uczestniczące w teatrze głównej bohaterki, ale nadają im zupełnie indywidualny rys, co dowodzi ich aktorskiej klasy.

          Na ile te introspekcje, retrospekcje i dialogi tematyczne malują portret złożonej postaci pani Julii, to już, teraz myślę, kwestia zupełnie subiektywna, że tak Amerykę odkryję. Obejrzałem film dwukrotnie, za pierwszym razem zdawało mi się, że są to pomysły niekoniecznie głębokie i trafione stylistycznie. cdn
    • grek.grek 0:05 TVN7 "Walkiria" [2008] 01.12.19, 12:21
      Też powtórka z tygodnia :]

      ocenialiśmy różnie : Ewa zwróciła uwagę niezasłużone wybielenie postaci pana pułkownika, Siostra doceniła wyborną [brytyjską] obsadę drugiego planu [między innymi : pp. Wilkinson, Branagh, Nighy], Barbasia pochwaliła również pana aktora Cruise'a.

      a generalnie, trudno odmówić filmowi wartkiej akcji, faktograficznej biegłości, paru dobrze skrojonych suspensów, zasadniczo : na analizy charakterów, głębi motywacji i prześwietlenia biografii i poglądów bohaterów, na co uwagę zwróciła Ewa, chyba po prostu zabrakło czasu, lub też kłóciłyby się z koncepcją filmu, w którym najważniejsza jest akcja ?

      reżyseruje Bryan Singer.
    • grek.grek 0:10 TVN "Sztandar chwały" [2006] 01.12.19, 12:29
      Clint Eastwood reżyseruje.

      temat : bitwa o wyspę na Pacyfiku, podczas II wojny światowej, między wojskami japońskimi i amerykańskimi. Co ciekawe, powstały dwie części, w jednej [tej dzisiejszej] widać całą okoliczność wojenną z punktu widzenia żołnierzy amerykańskich, w drugiej ["Listy w Iwo Jimy"]: przedstawione zostają te same wydarzenia okiem Japończyków.

      scenariusz autorstwa Williama Broylesa Jr. i Paula Haggisa oparty jest na ksiażkach wspomnieniowych uczestników tamtych zdarzeń [pp, Powers i Bradley].

      muzyka, jak zwykle w jego filmach, również autorstwa Clinta Eastwooda.

      na RT : 73 % z recenzji krytycznych i 69 % od widowni, choć lekko alarm się uruchamia, kiedy zapowiedź dotyczy "apologii heroizmu wojennego", bo to często jednak wiedzie do patosu w skali ryzykownej.
    • grek.grek 0:15 Polsat "Stoker" [2013] 01.12.19, 12:40
      przewrotny, intrygujący dreszczowiec, rozegrany w słonecznych klimatach przedmieść kalifornijskich.

      mieszkają tu dwie panie : matka, która właśnie pochowała męża, tragicznie zmarłego w wypadku, oraz jej nastoletnia córka.

      na pogrzeb przybywa tajemniczy wujek, jegomośc sympatyczny, fotogeniczny i w ogóle, tak bardzo że nawet specjalnie nie ewokuje pytań : skąd ? po co ? dlaczego ?

      ma na imię Charlie, co kieruje od razu wzrok w stronę filmu Hitchocka "Cień wątpliwości", gdzie szarmancki i miły wujek nosił tajemnicę, o której rodzina wolałaby nic nie wiedzieć. Na ślad jego grzeszków wpadała siostrzenica.

      Tutaj wujek nawiązuje romans z matka Indii, która przyjmuje ten fakt z rezerwą, a nawet irytacją, ale jednocześnie Charlie jest dla niej samej bardzo pomocny i staje się kimś w rodzaju starszego brata, przyjaciela, może nawet gdzieś w pobliżu "father figure" ?

      Tak czy inaczej, ewolucja jaka następuje w relacjach tego duetu, a później w samej Indii, to dobry materiał dla psychoanalityków ;] wydostało się z niej to, co zawsze w niej było, czy jednak została tym czymś skuszona i zaimpregnowana ?

      film, tu i tam krytykowany za różne rzeczy, wg mnie jest zajmujący, a puenta, do której akcja dojrzewa wolno i nieubłaganie, tyleż niesie ze sobą wnioski dołujące, co, niechaj będzie mi wybaczone, optymistyczne ;]

      reżyseria : Chan-Wook Park
      grają : Mia Wasikowska, Matthew Goodie, Nicole KIdman,

      na RT : 69 % z recenzji krtycznych i równe 60 % od publiczności, "mroczny klimat, tajemnicze postaci" - o, bardzo prawidłowe podsumowanie ! ;]
    • grek.grek 2:00 [aaa!] TVP2 "Faceci przy nadziei" [2011] 01.12.19, 12:45
      straszliwie późno, ale też jest to, póki co, jedyny zapowiadany termin emisji :]

      komedia czeska, w której teść - mężczyzna hołdujący zasadzie, że to mężczyzna ma być króliczkiem, którego goni kobieta, a nie na odwrót - udziela praktycznej lekcji swojej filozofii związków damsko-męskich poczciwemu zięciowi, który tkwi po uszy w staromodnej, wg teścia ;], regule spełnienia wszelkich kaprysów swojej żony, słowem : jest przepadłym pantoflarzem ';]

      grają : Jiri Machacek, Boleslav Polivka [człowiek instytucja czeskiej rozrywki telewizyjnej], Petra Hrebickova, Vica Kerekes, Lukas Langmajer

      reżyseruje Jiri Vejdelek
      • grek.grek "Faceci przy nadziei" - po filmie o filmie 1/2 04.12.19, 12:36
        "Mężczyźni w nadziei", taki tytuł ma film w oficjalnej dystrybucji ;]

        Bardzo pogodna, wesoła czeska komedia, ze scenografią w postaci uroczych zakątków Pragi oraz z dyskretnym i zabawnym wątkiem erotycznym, pełna humoru, ale i z paroma interesującymi uwagami dotyczącymi natury relacji damsko-męskich :]

        Zatem - mamy dwóch panów.

        Rudolfa [Boleslvaw Polivka, jak zawsze lekki i naturalny], zywiołowego 60-latka z klasą oraz Ondreja [Jiri Machcek w dobrej formie], jego zięcia, syna córki Alice [czyta się bez akcentu ;); gra te rolę urodziwa Petra Hrebickova].

        Rudolf ciągle ogląda się za dziewczynami, ma kochankę, flirtuje bez przerwy i tak przehulał 40 lat w związku ze swoją żoną Martą [Simona Stasova].

        Uważa, że tylko romanse pozamałzeńskie dają mężczyźnie radośc ducha i energię potrzebną do sprostania obowiązkom małzeńskim i w ogole, tylko dzięki nim mężczyzna może przeżyć w sakramentalnym związku ;]

        Miał do tego wiele okazji, bo pracował jako inżynier [aktualnie taksówkarz we własnej firmie], projektował i budował mosty na całym świecie, więc okazji do skokow w bok nie brakowało, a zdjęcia i wspomnienia kształtów ciał kochanek służyły mu jako inspiracja w pracy zawodowej. A co lepsze zona Marta nigdy nie narzekała, bo zawsze z podroży coś jej przywoził, a seks był niezmiennie udany, co Rudolf osiągał takze dzięki "fotograficznej pamięci", której osiagnięcia służyły mu podczas małzeńskich wygibasów.

        Ondrej jest jego odwrotnością, czyli rekordzistą świata w pantoflarstwie ;] Żona kręci nim jak na karuzeli. Nawet w restauracji, którą razem prowadzą, a która świeci pustkami, Ondrej nie może być szefem kuchni, o czym zawsze marzył. Jest nim jakiś leń, ale za to "z praktyką w Paryżu". Ondrej robi za kelnera ;]

        Rudolf patrzeć już nie moze, jak zięć mu się marnuje, więc zabiera go któregoś dnia wieczorem na bilard, gdzie spotyka się z Szarlottą [Vica Kerekes, ruda która jednym uśmiechem może uwieśc każdego mężczyznę świata ;)], na codzień zajmujacą się nauką tańca sportowego.

        Szarlota jest kobietą tak oszałamiającą, że obaj panowie dostają oczopląsu, ale to Rudolf odjeżdza z nią samochodem, a Ondrej z nosem na kwintę wraca do domu, gdzie czeka żona, by w akcie zupełnie beznamiętnego seksu powić z nim drugie dziecko [pierworodny syn ma około 10 lat]. Ondrej nie czerpie z tego pożycia żadnej przyjemności, czuje się wykorzystywany ;] Dlatego nie ma żadnych efektów tych usiłowań, co wiedzie do kolejnego upokorzenia, żona ciągnie go za ucho do klinki, gdzie przymusowo ma oddać nasienie, aby sprawdzić można było zakres jego płodności.

        Wieczór w klubie bilardowym ma swoje reperkusje. Jako że Szarlocie w grze przeszkadzała bielizna, zdjęła ją, a wylądowała ona w kieszeni u Ondreja, który ze strachu przed żoną podrzucił te majtki Rudolfowi. Odkrywa je Marta, no i Rudolf ma ciche dni. Pomstuje, że przez 40 lat ukrywał przez żoną romanse, a teraz, na "stare lata" ;], wpadł.

        Oczywiście, żona o jego romansach wiedziała od zawsze, ale nigdy nic nie mówiła, bo zawsze wracał do niej, no i w akcie osobistej skruchy zawsze kupował jej bardzo drogie prezenty. Po tym zresztą poznawała, ze znów miał jakąś przygodę. Córka dziwi się matce, że tyle lat znosiła takie sytuacje, ale matka powiada : możliwe, że tylko dzięki tym romansom ojca, nasz związek przetrwał, ty miałaś ojca, a ja... masę torebek z najlepszych butików ;] Typowy zabawny czeski pragmatyzm ;]

        Ondrej tymczasem spotyka dnia któregoś Szarlotę, zupełnie poza "regulaminem", ona zdradza, że jej się spodobał i... jest to początek bardzo namiętnego romansu, który odmienia wszystko w życiu Ondreja.

        Jest lepszy dla żony, energiczniejszy, w swojej restauracji sam siebie mianuje szefem kuchni, a temu dotychczasowemu zakłada uniform kelnera i wysyła na salę... która zaczyna się wypełniać, od kiedy po mieście rozchodzi się wieść, jakie pyszne dania serwuje lokal [klimatycznie zresztą wykonany i umiejscowiony, po schodkach w dół].

        Alice nie może się nadziwić męzowi, skąd w nim taka żywotnośc, a on tłumaczy, że to dlatego, bo zaczął grać w tenisa z kolegami. Trzy dni w tygodniu po "pięć setów" ;]

        Rudolf dla przebłagania Marty kupuje jej kolejną wystrzałową torebkę, która jest wszelako przyczyną tragedii. Kiedy Marta idzie z nią chodnikiem, pada ofiarą kradzieży. Złodzieje na skuterze porywają torebkę, przetrząsają zawartośc, rzucają z powrotem. Ona ją dopada i wcale nie żałuje,że zabrali forsę, torebka warta jest kilka razy tyle ;] I wtedy... wchodzi prosto pod ciężarówkę. Smierć na miejscu.

        Rudolf wystawia jej tablicę pamiątkową i przesiaduje tam codziennie. Przywozi kwiaty. Teoretycznie mógłby teraz romansować swobodnie, ale, jak zwierza się Ondrejowi : "Teraz to nie ma sensu, bo nie mam do kogo wracać".

        Nieoczekiwanie, po paru dniach zauważa, że obok jego czerwonych róż, ktoś składa przy tablicy zółte tulipany. Kto to moze być ?

        Rudolf przetrząsa rzeczy Marty i znajduje dowody na to, że miała romans ! Kochanka ! Od 15 lat. Był nim masażysta w klubie, do którego chodziła, niby na aerobik ! Jest zły jak diabli, a kiedy Ondrej zauważa : "Przecież ty miałeś setkę kochanek", zaperza się : "Ale ja jestem facetem, to normalne !:" ;]

        Jest taki wkuorzony, że próbuje wysypać z urny prochy żony na chodnik ;] Ondrej w porę go powstrzymuje.

        Tymczasem jego własny romans zaczyna się komplikować. Oto bowiem wyzwolona Szarlota ma dośc bycia "lekcją tenisa trzy razy w tygodniu", mimo że te romanse mają swój smak [u niej w domu, kiedy dwie równie wyemancypowane koleżanki słyszą , bo są w swoich pokojach albo na łonie natury w aucie, co zupełnie dezorganizuje zawody w biegu na orientację, a ostatecznie prowadzi do rozbicia samochodu , stanowczo zbyt ciasnego jak na potrzeby kochanków ;)].

        Sensacyjnie zjawia się więc kochanka w restauracji Ondreja. I rozmawia z jego żoną. Ondrej jest spanikowany, bo myśli, że Szarlota wygadała się. Takiego ma pietra, że chowa przed zoną wszystkie noże w kuchni ;]

        Ale to fałszywy alarm, choć sytuacja robi sie niezręczna : Szarlota, aby być blizej Ondreja, zgłosiła się do pracy jako kelnerka, a Alice ją przyjęła. "Faceci będą tutaj przychodzić choćby tylko dla niej, popatrz na nią !", tłumaczy swoją decyzję ;]

        A co lepsze, zatudnia Szarlotę do pomocy... Rudolfowi, który popadł w zgryzotę z powodu śmierci żony i nawet trochę naduzywa. Markowego wina :]

        To dopiero, Ondrej robi się zazdrosny o Szarlotę, a kiedy że mieszkanie Rudolfa sąsiaduje z mieszkaniem Ondreja i Alice, Ondrej i Szarlota kontynuujją - gdy Rudolf akurat jeździ taksówką - swój romans w warunkach dośc niebezpiecznych, bo z okna może ich nakryć żona Ondreja. Co oczywiście dodatkowo wzmacnia ich wrażenia :]

        Rudolf czeka przy tablicy pamiątkowej na tego kochanka swojej żony, z mocnym postanowieniem żeby mu wkropić. Ale keidy jegomośc się pojawia, i okazuje się, iż jest niewidomy, Rudolf trochę się uspokaja. Na tyle, że mogą porozmawiać, dzięki czemu dowiaduje się, jaka naprawdę była jego żona : że kochała nie róze, ale tulipany, a kochanka miała, bo "potrzebowała kogoś, kto nie będzie spuszczał z niej zachwyconego spojrzenia". Dociera do niego, że przez te wszystkie lata nie dawał jej tego, o czym naprawdę marzyła.

        Wraca do domu i samotnie, roniąc łzę, ogląda ich wspólne zdjęcia i filmy, wyświetlając je na ekranie ściennym,. Zastaje go przy tym Szarlota, oboje wiedzą, że ich romans do skutku nie dojdzie, Rudolf kocha żonę, zawsze ją kochał, i nikogo innego.

        W swojej nowej odsłonie, Rudolf radzi Ondrejowi, żeby zerwał z Szarlotą, bo to się zaczyna robić groźne. Romans już spełnił swoje zadanie : pobudził go, wzmocnił relacje małzeńskie, teraz pora kończyć.

        Ale jak skończyć, skoro okazuje się, że Szarlota jest w ciąży ! A żona podejrzewa, ze Ondrej ma kochankę, tylko nie wie jeszcze jak ona wygląda. A co najzabawniejsze, ona również spodziewa sie dziecka.

        Konfrontacja może odbyć się w renomowanej restuaracji, do które umawiaja się Szarlota i Ondrej. cdn
        • grek.grek "Faceci przy nadziei" - po filmie o filmie 2/2 04.12.19, 12:48
          Ona chce mu zadać fundamentalne pytanie : ja czy żona ?, a Ondrej chyba do końca nie wie, jak wybrać.

          Ondrej sam ściągnął na siebie i Szarlotę podejrzenia, gdyż na święta kupił obu paniom taki sam gorset. Pomylił jednak pakunki, skutkiem czego żona dostała za duży, a Szarlota za mały. Kiedy Szarlota wprowadziła się do Rudolfa i zrobiła pranie swoich ciuchów, nagle Alice zauważa, że ona ma podobny gorset i słyszy, że "za mały" jest na nią. Patrzy na swój, za duży :], i zaczyna jej świtać jakaś idea...

          Dochodzi do tego, że zona przylatuje do lokalu zaraza za Ondrejem, bo weszła w posiadanie adresu i terminu spotkania. Ondrej przez chwilę musi ukrywaać się pod stolikiem, przy którym obie panie siedzą face to face, aczkolwiek Alice nie wie, że Szarlota i Ondrej są kochankami, ale w tym momencie w bardzo zaawansowanym podejrzeniu ;]

          Lecz wtedy w sukurs zięciowi przychodzi Rudolf. Aby zdjąć z niego ciężar decyzji, a przy okazji , w sposób sugestywny skłonić Szarlotę, by nie wygadala się i nie rozbiła Ondrejowi małzeństwa : powiada,że to on się tutaj umówił z Szarlotą, i że jej ciąża to jego sprawka , więc z przyjemnością zajmie się dzieckiem, kiedy przyjdzie na świat. Szarlota rozumie sytuację i przyjmuje tę "propozycję".

          Ondrej mozę odetchnąć z ulgą.

          W finale mamy więc dwie panie mieszkajaće po sąsiedzku, obie w ciąży, a potem rodzą się dzieci i szczęście rodzinne roztacza swoją atmosferę :]

          PO czesku :]
          Wszyscy ze wszystkimi romansują [koniec końców, pada też niedwuznaczna sugestia, iż żona Ondreja miała romans z kucharzem/kelnerem ;)], ale dla dobra pożycia, dla spełnienia osobistego i rodzinnego, a na końcu są dzieci ;]

          Bardzo sympatyczne, brawa dla całego zespołu, na czele z reżyserem i scenarzystą Jirim Vejdelkiem :]

          www.youtube.com/watch?v=LvjFdqSpjVI
          • grek.grek Re: "Faceci przy nadziei" - po filmie o filmie 2 04.12.19, 12:56
            PS : oczywiście, zapomniałem o scenie bardzo ważnej, w której Rudolf zabiera wnuka, włamują się razem do starego wesołego miasteczka, starszy pan puszcza się w przejażdzkę kolejką i w jej trakcie wysypuje prochy swojej żony, właściwie obsypuje się nimi [kochanek zony powiedział mu, że ona uwielbiała obsypywać się tulipanami], a wtedy ma wrażenie - widzimy jego materializację - że żona znów jest z nim i razem jadą tą kolejką. Piękna scena.

            Trailer przypomniał mi również moment, w którym żona Ondreja, zabiera go na mecz tenisa, z Rudolfem i Szarlotą, podczas którego okazuje się, ze pan "Trzy razy w tygodniu po pięć setów" kompletnie nie umie grać ;] ALe nie domyśla się, że to mógłby być pretekst do romansu, bo wg niej mąz jest to takich wyczynów organicznie niezdolny ;]

            No i ucieczka przez okno z mieszkania Rudolfa, gdzie romansuje z Szarlotą i prawie zostają nakryci. Formalnie Ondreja nie powinno być wtedy w mieście, bo "wyjechał w teren" ;] Ile to się żonaty pan musi nakombinować, żeby swoje wygibasy zachować w tajemnicy ;]
    • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 01.12.19, 13:04
      Pierwsza propozycja grudniowa :

      "Z odzysku" w Stopklatce, o 1:45

      terenem akcji jest Śląsk, ulubione miejsce filmowców, kiedy chcą pokazać skutki transformacji ustrojowej roku '89. Czyli, apatia, bieda, beznadzieja, bloki komunalne, zamknięte kopalnie, bieda-szyby, pegeery wygaszone, tak jakby nie było innych tego typu miejsc jak Polska długa i szeroka ?

      w takiej scenografii główny bohater staje przed dylematem moralnym : szybka kasa za pracę ochroniarza i windykatora długów u gangstera czy uczciwa, ale monotonna i nie zapewniająca żadnych kokosów robota w chlewni u dziadka ?

      chłopak dobrze boksuje, ale nie ma potrzebnej w gangsterskim fachu bezwzględności, a zamiast tego posiada wrodzoną empatię. Jest sportowcem, a nie bandytą.

      ma jednak coś jeszcze : aspiracje bycia mężem i ojcem. Wiąże się ze starszą od siebie panią z Ukrainy, łapie dobry kontakt z jej synem. Chce im nieba przychylić, znaleźć mieszkanie, kupić samochód, urządzić rodzinę, załatwić jej papiery na stały pobyt w Polsce, chłopcu dobrą szkołę. To kosztuje, a on nie ma wykształcenia ani fachu w ręku, dzięki którym mógłby zarobić na ten standard w sposób etycznie nienaganny i legalny. Nawet jeśli pani nie oczekuje od niego cudów, on sam ich wymaga od siebie. Tak bardzo chce przestać być chłopcem i staćv się mężczyzną, w kulturowo-ekonomicznym sensie tego terminu. To jest szkopuł całej sprawy.

      Na dodatek, pan gangster dostrzega w nim potencjał, coraz bardziej mu ufa, a chłopak z zaskoczeniam widzi, ze poza godzinami "pracy" ten mały bandzior z gruntu jest rodzinnym facetem, ma żonę, dzieci, buduje dom, siedzi w dresie i je rósół, szaleje z dzieciakami na dywanie. W sumie, prowadzi takie życie, jakie... sam chłopak by chciał. I jest pomocny. Umie załatwić co trzeba, wesprzeć.

      PO drugiej stronie linki stoi dziadek, kostyczny, zasadniczy, surowy. Strażnik zasad i reguł uczciwości, które skazują na trudy, niewygodny i niedostatki, lecz zapewniają spokój sumienia i możliwości patrzenia sobie prosto w oczy.

      A chłopak coraz rzadziej moze się tą zdolnością pochwalić. W pogoni za marzeniem wpada w ręce "biesa", jak słusznie w jednej z recenzji określono postać gangstera, wybornie zresztą zagranego przez niepozornego Jacka Braciaka.

      w głównej roli jest Antoni Pawlicki, możliwe że to jest najważniejszy występ, jak dotąd.

      nie ma tu żadnych wybitnych popisów, oryginalnych jazd kamery czy kątów jej nachylenia, narracyjnych strzałów z biodra, gwałtownych dramatycznych napięć, atmosfery stratosfery ;], ale jest solidna, profesjonalna, rzeczowa reżyserska robota p. Fabickiego, ze zgrabnie napisanym scenariuszem.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 03.12.19, 11:09
        Tej nocy :

        powrót "Imagine" ! :]

        W Stopklatce, o 2:05

        Zdarzyło nam się zajmująco polemizować i wymieniać się wrazeniami a'propos :]
        [4 wątek od góry] :

        forum.gazeta.pl/forum/w,14,159456188,159456188,Ojej_co_tu_wybrac_2015_12_vol_62_.html?s=4#p159995506

        oraz :

        w TVP2 "Człowiek delfin" o 3:30

        dokument poświęcony postaci Jacquesa Mayola, bohatera "Wielkiego błękitu" Luca Bessona, wybitnym rekordziście w nurkowaniu beztlenowym, ale przede wszystkim człowieku głęboko związanym z naturą, szukającym przygód, częściowo, z tego powodu, zaniedbującym rodzicielskie obowiązki, o czym wspomina się półgębkiem, ponieważ ze wspomnień jego córki nie wynika, aby to były błędy które wypaczyły jej charakter czy wpłynęły bardzo negatywnie na koleje jej losu.

        dużo zdjęć, wizualnych atrakcji wodnych, ciekawy człowiek :]

        reżyseruje Lefteris Charitos.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 05.12.19, 11:22
        grek.grek napisał:

        Ponownie "Z odzysku", ponownie w Stopklatce, tym razem o 2:00.

        >terenem akcji jest Śląsk, ulubione miejsce filmowców, kiedy chcą pokazać skutki transformacji ustrojowej roku '89. Czyli, apatia, bieda, beznadzieja, bloki komunalne, zamknięte kopalnie, bieda-szyby, pegeery wygaszone, tak jakby nie było innych tego typu miejsc jak Polska długa i szeroka ?

        w takiej scenografii główny bohater staje przed dylematem moralnym : szybka kasa za pracę ochroniarza i windykatora długów u gangstera czy uczciwa, ale monotonna i nie zapewniająca żadnych kokosów robota w chlewni u dziadka ?

        chłopak dobrze boksuje, ale nie ma potrzebnej w gangsterskim fachu bezwzględności, a zamiast tego posiada wrodzoną empatię. Jest sportowcem, a nie bandytą.

        ma jednak coś jeszcze : aspiracje bycia mężem i ojcem. Wiąże się ze starszą od siebie panią z Ukrainy, łapie dobry kontakt z jej synem. Chce im nieba przychylić, znaleźć mieszkanie, kupić samochód, urządzić rodzinę, załatwić jej papiery na stały pobyt w Polsce, chłopcu dobrą szkołę. To kosztuje, a on nie ma wykształcenia ani fachu w ręku, dzięki którym mógłby zarobić na ten standard w sposób etycznie nienaganny i legalny. Nawet jeśli pani nie oczekuje od niego cudów, on sam ich wymaga od siebie. Tak bardzo chce przestać być chłopcem i staćv się mężczyzną, w kulturowo-ekonomicznym sensie tego terminu. To jest szkopuł całej sprawy.

        Na dodatek, pan gangster dostrzega w nim potencjał, coraz bardziej mu ufa, a chłopak z zaskoczeniam widzi, ze poza godzinami "pracy" ten mały, brutalny bandzior z gruntu jest rodzinnym facetem, ma żonę, dzieci, buduje dom, siedzi w dresiku i je rósół, szaleje z dzieciakami na dywanie. W sumie, prowadzi takie życie, jakie... sam chłopak by chciał. I jest pomocny. Umie załatwić co trzeba, wesprzeć.

        PO drugiej stronie linki stoi dziadek, kostyczny, zasadniczy, surowy. Strażnik zasad i reguł uczciwości, które skazują na trudy, niewygodny i niedostatki, lecz zapewniają spokój sumienia i możliwości patrzenia sobie prosto w oczy.

        A chłopak coraz rzadziej moze się tą zdolnością pochwalić. W pogoni za marzeniem wpada w ręce "biesa", jak słusznie w jednej z recenzji określono postać gangstera, wybornie zresztą zagranego przez niepozornego Jacka Braciaka.

        w głównej roli jest Antoni Pawlicki, możliwe że to jest najważniejszy występ, jak dotąd.

        > nie ma tu żadnych wybitnych popisów, oryginalnych jazd kamery czy kątów jej nachylenia, narracyjnych strzałów z biodra, gwałtownych dramatycznych napięć, atmosfery stratosfery ;], ale jest solidna, profesjonalna, rzeczowa reżyserska robota p. Fabickiego, ze zgrabnie napisanym scenariuszem.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 07.12.19, 11:41
        W Stopklatce ciekawy "Bejbi Blues", o blaskach i cieniach zbyt wczesnego macierzyństwa, do którego nie tylko sama młoda matka, ale i wszyscy dookoła niej muszą dorosnąć; faktycznie jest tutaj połączenie czułości, czyli "bejbi", oraz zmartwień, problemów i przykrości w kontekście wyłaniającej się zza nich, i będącej w istocie dla nich układem odniesienie, miłości - a więc "blues" :]

        reżyseria : Katarzyna Rosłaniec.

        film trochę niedoceniony, wg mnie, miejscami histeryczny, naturalistycznymi aktorskimi zachowaniami poznaczony, ale sądzę, że taka poetyka ma swoje usprawiedliwienie w opowiadanej historii i charakterze postaci.

        Stopklatka, 2:40
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 08.12.19, 11:14
        Tej nocy :

        raz jeszcze "Ewa" w Stopklatce, 0:30.

        rzecz o prawdziwej śląskiej siłaczce, która zaharowuje się dla utrzymania rodziny, czyli dwójki dzieci oraz męża pogrążonego w depresji po zwolnieniu z pracy w kopalni.

        w desperacji bohaterka gotowa jest podjąć się najstarszego zawodu świata, zwłaszcza że właścicielka przybytku nie daje jej możliwości wyboru, mówi : "albo w ten sposób albo... wyp... stąd, idź umierać z tamtymi !", a ona z jednej strony jest skonfundowana, a z drugiej trzyma się kurczowo klamki samochodowych drzwi i nie pozwala wypchnąć z auta. Nie ma innej drogi, nawet jeśli koszt moralny i społeczny będzie przygniatający.

        ciekawe role Barbary Lubos-Święs, a zwłaszcza Anny Guzik, która z pazurem pokazuje postać twardej i bezwzględnej bizneswoman prowadzącej klub z zakamuflowaną agencją towarzyską, a jednocześnie wygląda na realistkę-feministkę i, po godzinach potrafiącą po kumpelsku traktować swoje pracownice.

        reżyseria : Adam Sikora oraz Ingmar Villquist

        akcja rozgrywa się, rzecz prosta, w otoczeniu śląskich budynków i podwórek w dzielnicach przemysłowych, i nawiązuje do skojarzeń wykreowanych w latach 90-tych, wedle których "cięzki dramat społeczny" musiał koniecznie odbywać się w okolicach Katowic, Bytomia albo Wałbrzycha; w 2010 roku nadal może się on tam odbyć, ale to już jednak niemodne i niedzisiejsze.

        co nie zmienia faktu, że film jest dobry.


      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 09.12.19, 11:25
        Tej nocy : "Caravaggio" Dereka Jarmana, w Kulturze, 2:45.

        postać wybitnego malarza na tle realiów i wizualiów XVI wieku we Włoszech, oraz na poziomie uwikłania w akcję fabularną, której istotę stanowią zarówno związki emocjonalne, jakie łączyły bohatera z dziewczynami i chłopakami oraz starania Caravaggia o uwolnienie podejrzanego o zabójstwo ich wspólnej kochanki przyjaciela.

        grają : Dexter Fletcher, Tilda Swinton, Sean Bean

        trochę jakby tłoczno w nocnej ramówce dzisiaj :]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 11.12.19, 11:23
        Trzy propozycje :]

        1:40, TVP2 "Oficer" - znów w akcji : dobrze napisany, zaskakujący do ostatnich minut ostatniego odcinka serial sensacyjno-kryminalny, z nieźle rozwiniętymi wątkami personalnymi, które tworzą ciekawe środowisko dla podejmowanych przez bohaterów decyzji, no i z Warszawą jakże zachęcająco pokazaną.

        Szkoda, że tym razem po jednym odcinku :] Dobrze jest wstać nocą na co najmniej dwa :]


        2:00, KUltura "Park"

        intrygujący film grecki, którego akcja - szczątkowa, na "alibi", gdyż intencją reżyserki Sofii Exarchou jest stworzenie portretu pokolenia młodzieży w czasach kryzysu - rozgrywa się w przestrzeniach i scenografiach malowniczo zapuszczonej i zrujnowanej wioski stadionu olimpijskiego w Atenach, wybudowanego na okoliczność Igrzysk, po których kompletnie zapomniano o tej inwestycji i pozostawiono ją na pastwę bujnie rozwijającej się tam przyrody oraz okolicznej młodzieży, która czyni z niej miejsca swoich spotkań, gier, zabaw i wygibasów.

        do niczego one nie prowadzą, są przesypywaniem czasu, pod warstwą hałasu kryje się apatia i marazm, które odczuwają w skrytości ducha starsi bohaterowie : Dimitris i Anna; chłopak próbuje zrobić coś ze swoim życie, szuka pracy, choć nie stroni też od szybkich pieniędzy, jakie dają dziwne konszachty z rosyjskimi magnatami, którzy lubią całymi rodzinami bawić się w hotelu olimpijskim, wciąż działajacym tylko dzięki ich stałej obecności.

        Generalnie, pani reżyserka za pomocą tej pozornie błahej fabuły i zdarzeń raczej niekoniecznie sensacyjnych, chce powiedzieć coś ważnego o młodych Grekach, którym przyszło dorastać w kraju dotkniętym ekonomiczną katastrofą, bankructwem systemu finansowego, zwątpieniem w przyszłość, co udaje się jej w sposób zajmujący. Jako się rzekło, akcja jest nieistotna, kolejne sekwencje niekoniecznie wynikają z siebie nawzajem, lecz ich sens polega na obserwacji ludzi i gęstej symbolice świata, którego podstawy uległy rozpadowi.

        wg mnie, bardzo dobry film.


        2:45, TVP2 "Moje pieczone kurczaki"

        a to jest z kolei polskie kino offowe z 2002 roku, z Agatą Kuleszą w głównej roli.

        rzecz o polskim młodym małzeństwie, z dzieckiem, które wraca do kraju po kilku latach w Kanadzie i z pomocą zarobionych tam pieniędzy próbuje się jakoś zainstalować w aktualnej rzeczywistości.

        A łatwo nie jest. Mieszkanie u matki pani żony, kłopoty ze znalezieniem pracy, na tym tle pierwsze małzeńskie niesnaski i sprzeczki.

        Wreszcie pan otwiera uliczną budkę ze smażonymi kurczakami, a pani studiuje sztukę reżyserską na zajęciach akademickich z nadzieją na finansowe sukcesy na polu filmu.

        Kurczaki jakoś słabo idą, ale pan się nie poddaje. A pani żona , zachęcona przez wykładowcę, swój pierwszy film kręci właśnie o mężu i jego codziennej pracy.

        Koniec jest optymistyczny, że jakoś to będzie, poradzą sobie, grunt żeby byli razem i wspierali się.

        Warto, w razie czego, bo nocą późną seans ;], obejrzeć :] Może nagrać ?

        Przyjemny dla oka i ucha realizm w temacie, dialogach, postawach, relacjach międzyludzkich.




      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 12.12.19, 10:51
        Tej nocy, nomen omen, "Nocne graffiti", czyli jeden z tych filmów, w których Marek Kondrat spełnia się w fabule wzorowanej trochę na amerykańskich dramatach sensacyjnych.

        gra eks-komandosa, który musi ratować córkę uzaleznioną od narkotyków, a żeby ją wyciągnąć z objęć nałogu i związków z handlarzami, korzysta z pomocy dawnych kolegów z wojska.

        obok p. Kondrata : muzycy [bardziej niż aktorzy] ; Kasia Kowalska i Robert Janowski, ale także m.in Jan Peszek.

        Stopklatka, 0:00.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 13.12.19, 11:22
        dwie propozycje :]

        2:50 w Stopklatce :"Superprodukcja", czyli ofk cięta satyra Juliusza Machulskiego na cały polski przemysł filmowy, ze szczególnym wyróznieniem krytyków [maminsynków oraz ignorantów], aktorów [pozerów i nieudaczników], producentów [mafiosów i chamów] oraz reżyserów [chamów, bez mafijnych konotacji ;)].

        Oraz :

        3:15, Kultura - "Blue Ruin"

        film skromny i niezwykle intrygujący. Zaczyna się portretem bohatera, który mieszka w samochodzie, wygląda na mocno zaniedbanego, generalnie prezentuje się jak stereotyp człowieka, który utracił dach nad głową i wegetuje na marginesie społeczeństwa.

        Z czasem jednak przychodzi myśl , że on na coś czeka, przygotowuje się, ma jakiś plan i z determinacją oczekuje momentu, w którym przystąpi do jego realizacji.

        Kim naprawdę jest ? Co się stało w jego życiu ? Cóż to za plan ?

        Zakryte karty są powoli, po kolei odkrywane.

        Spoilerując...
        można dodać, że jest to film o zemście, której obowiązek spada na człowieka niedoświadczonego w materii wyrównywania porachunków w sposób tak radykalny. A to prowadzi do tragicznych nieporozumień, błędów, które nakręcają spiralę przemocy aż do zupełnego wypadnięcia z orbity jakiejkolwiek kontroli.

        Bardzo interesujący, niskobudżetowy, wnikliwy film.

        rezyseria : Jeremy Sualnier.

        Bardzo polecam : do bezpośredniego obejrzenia, albo do nagrania :]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 16.12.19, 10:51
        tej nocy : "Mój Nikifor" Krzysztofa Krauzego i Joanny Kos-Krauze.

        w TVP1, 2:55.

        pięknie nakręcona [zdjęcia Krzysztofa Ptaka], wzruszająca historia przyjaźni wybitnego malarza i zaintrygowanego nim plastyka.

        Nikifor jest biedakiem, który mruczy po łemkowsku pod nosem, chodzi po Krynicy i maluje widoki, ma swój świat, reszta go niespecjalnie interesuje.

        Marian Włosiński skończył ASP, ale nie został wybitnym twórcą, pracuje w domu kultury bodajże.

        I oto pewnego dnia zimowego, do jego biura wkracza zamaszystym gestem Nikifor, rozkłada swój warsztacik i zaczyna sobie malować. pan Marian próbuje go wyprosić, interweniuje u dyrektora instytucji, ale nic nie uzyskuje.

        początki są więc trudne, lecz to początek przyjaźni na całe życie.

        Trudnej ogromnie, bo kiedy Nikifor łapie gruźlicę, to pan Włosiński musi podjąć decyzję o wysłaniu go do szpitala, do którego ceniący sobie niezależność malarz w ogóle nie chce iść; pielęgniarze muszą go spacyfikować.

        Żona kompletnie nie pojmuje poświęcenia męża, i to w sytuacji gdy naraża zdrowie ich własnych dzieci, jesli już nawet na własnym mu nie zależy.

        w istocie pan Włosiński odkrywa w Nikiforze swoje własne spełnienie artystyczne, które przed laty pragnął, potem zrezygnował, zniechęcił się, popadł w szarzyznę codzienności.

        Widzi w nim artystę z powołania, który nie mówi o swojej sztuce, nie tłumaczy jej, ale maluje i niczego innego w życiu nie robi. Skoro więc sam nie może być klasowym malarzem , skoro dla niego jest już za późno, to chce pomóc temu prawdziwemu, niezwykłemu, którego los postawił na jego drodze.

        Piękne.

        fenomenalna rola Krystyny Feldman, partneruje jej Roman Gancarczyk.

        A w tle i nie tylko urokliwe obrazki Krynicy :]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 17.12.19, 11:12
        wg mnie, są dwie dobre propozycje na tę noc filmową :

        0:05, TVP1 : "PSy wojny" Johna Irvina.

        wiarygodna [oryginał literacki autorstwa Johna Forsythe'a, scenariusz do filmu pisał Michael Cimino] i porządnie zrobiona historia z życia wzięta, czyli opowieść o grupie najemników, którzy na polecenie chciwego koncernu dokonują przewrotu wojskowego w jednym z krajów afrykańskich, celem obalenia prezydenta, nie chcącego doborowolnie zgodzić się na to, by koncern położył swoje łapska na właśnie odkrytych tam złożach platyny.

        profesjonalna robota gatunkowa, a przy okazji rzut oka na politykę zachodnich państw, rządów i biznesów w krajach, które formalnie nie są już koloniami, ale nieformalnie wciąz zarządzają nimi ci sami, co kiedyś tzw. globalni gracze, z tą róznicą, że nie wprost, ale zza kulis pociągając odpowiednie sznurki, w szczegolności zaś, dbając o to, by panował w tych krajach chaos polityczny, awantura, rządziły koterie i watażkowie, których łatwo skorumpować, a rządzy i organizacje posiadające plan naprawy sytuacji - obalane były w drodze takich właśnie kontrolowanych i finansowanych z zewnętrz rebelii. Za dużo jest miliardów do zagarnięcia, by Afryka mogła cieszyć się niezależnością od Zachodu.


        Zaraz potem, 1:50, proponuję nie zmieniać kanału : "Dwa dni i jedna noc" braci Dardenne'ów koniecznie warto obejrzeć !

        Oto mamy bohaterkę, Sandrę, która wracając ze zwolnienia chorobowego [epizod depresyjny] dowiaduje się, że straciła posadę w firmie.

        W ramach redukcji etatów, właściciel przeprowadził głosowanie wśród załogi i dał do wyboru : zwolnienie Sandry i tysiąc euro podwyżki dla każdego, albo pozostawienie jej w pracy kosztem tej podwyżki. Wybrali wariant pierwszy.

        Przyjaciółka Sandry twierdzi jednak, że byli pod presją głównego brygadzisty, który nie przedstawił im pełnej informacji o sprawie.,

        W takim układzie szef zgadza się, aby głosowanie przeprowadzić ponownie. Jest piątkowe popołudnie, wybór ma zostać podjęty w poniedziałek rano.

        Sandra, wraz z mężem i dwójką dzieci, którzy ofiarnie jej pomagają, ma dwa dni, aby odwiedzić wszystkich swoich kolegów i koleżanki z pracy i, nie tyle - namówić, co poprosić o głosowanie za pozostawieniem jej na etacie.

        Wybór jest jednak trudny, bo nie są to ludzie bogaci, a zazwyczaj w naglącej potrzebie finansowej, z dziećmi, rodzinami, dlugami, niepewnością jutra z tyłu głowy. Tysiąc euro, to dla nich masa pieniędzy.

        Sandra , wahająca się, walcząca z powracają chorobą, zawstydzona, ale jednocześnie zdeterminowana, w bolesny sposób zdaje sobie sprawę z tego, w jak niezręcznym położeniu ich stawia, lecz ona potrzebuje tej pracy równie mocno jak oni premii.

        bardzo dobry film, realizm najwyższej próby, świetna Marion Cotillard w głównej roli, ciekawa puenta, optymistyczna, ale bynajmniej nie bajkowo-cukierkowa.

        zdecydowanie warto skoczyć ! :]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 22.12.19, 11:35
        Tej nocy :

        w Stopklatce : "Dług" w wybitnej reżyserii Krzysztofa Krauzego, 1:10

        wciąż film wybitny, moralitet, łączący dreszczowiec wysokiej klasy z kinem społecznie zaangażowanym, bo w akcji ujawnia się znaczna część problemów wkradły się do codzienności polskiej zaraz po zmianie ustroju : przestępczość gangsterska, bezradność policji wobec nowych form bandytyzmu [sam Gerard, starannie oddzielający kulturę osobistą w kontakcie z otoczeniem od profesjonalnej bezwzględności i brutalności, odziany w dobry garnitur i płaszcz, również nie przypomina typowego, prymitywnego dresiarza z łańcuchem na szyi], kłopoty polskich przedsiębiorców z państwową biurokracją [w filmie chodzi o uzyskanie kredytu na rozkręcenie biznesu, co jest niewykonalne, nawet pomimo przedstawienia idealnych biznesplanów], trudności młodych ludzi u progu dorosłości z zagospodarowaniem swojej energii i kreatywności.

        świetna, szarpiąca, drażniąca muzyka Michała Urbaniaka, dobre zdjęcia, zaś pp. Chyra, Gonera czy Borcuch dobrani i poprowadzeni są nienagannie.

        wybitny film.

        W TVP2 - komedia czeska "Skazany na miłość", w terminie typowym dla widowni lubiącej czeskie komedie, czyli o 2:40 ;]

        rzecz o pani nauczycielce, która po rozpadzie małżeństwa, wyjeżdza z Pragi na prowincję i tam podejmuje pracę na nowo, z nadzieją że i prywatnie lepiej się jej ułoży.

        najpewniej szansę na taki zwrot stworzy jej znajomość z panem , u którego wynajmuje mieszkanie. Tylko chwilę musi to potrwać, bo na początku bardzo się nie lubią ;]

        reżyseria : Tomas Hoffman.

        Nie znam, chętnie obejrzę, o ile Morfeusz przedłuży mi serię nocy filmowych i ocali od snu zasłony na oczy spadającej gwałtownie ;]


        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 27.12.19, 11:50
          grek.grek napisał:

          > Tej nocy :

          w Stopklatce : "Dług" w wybitnej reżyserii Krzysztofa Krauzego, 2:35

          wciąż film wybitny, moralitet - w którym bohaterowie doprowadzeni na skraj rozpaczy i bezsilności decydują się działać wbrew własnej naturze, bez intencji odwetu, ale z determinacją odzyskania kontroli nad własnym życiem, łączący dreszczowiec wysokiej klasy z kinem społecznie zaangażowanym, bo w akcji ujawnia się znaczna część problemów wkradły się do codzienności polskiej zaraz po zmianie ustroju : przestępczość gangsterska , bezradność policji wobec nowych form bandytyzmu [sam Gerard, starannie oddzielający kulturę osobistą w kontakcie z otoczeniem od profesjonalnej bezwzględności i brutalności, odziany w dobry garnitur i płaszcz, również nie przypomina typowego, prymitywnego dresiarza z łańcuchem na szyi], kłopoty polskich przedsięb iorców z państwową biurokracją [w filmie chodzi o uzyskanie kredytu na rozkręcenie biznesu, co jest niewykonalne, nawet pomimo przedstawienia idealnych biznesplanów], trudności młodych ludzi u progu dorosłości z zagospodarowaniem swojej energii i kreatywności.

          świetna, szarpiąca, drażniąca muzyka Michała Urbaniaka, dobre zdjęcia, zaś pp. Chyra, Gonera czy Borcuch dobrani i poprowadzeni są nienagannie.

          wyborny !


          Tej nocy zaraz po "Narcos", więc powoli rysuje mi się stosowny układ ramówki nocnej ;]
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 24.12.19, 11:32
        Raz jeszcze : "Komedia małzeńska" w Stopklatce

        o... 4:00 ;]

        ironiczna i symboliczna opowiastka o tym, jak niedoceniona "kura domowa" porzuca swoje role społeczne i odnosi natychmiastowy sukces jako kobieta pracująca i to w zachodniej firmie.

        a mąż i dzieciaki bez niej wpadają w zupełną otchłań życiowej nieporadności, a dodatkowo przytłoczeni matczynym powodzeniem, zaczynają wreszcie uznawać jak wiele znaczyła jej codzienna harówka w domu.

        film w sam raz na nowy czas, czyli zmiany ekonomiczne, ustrojowe, ale i kulturowe oraz obyczajowe, jakie nastąpiły po roku 1989.

        z mocnym akcentem feministycznej dynamiki :]

        Ewa Kasprzyk, Jan Englert, Zdzisław Wardejn, Krzysztof Kolberger, Ewa Dałkowska w czołowych rolach.

        reżyseria : Roman Załuski.
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 28.12.19, 12:00
          Raz jeszcze : "Komedia małzeńska" w Stopklatce.

          Tym razem o 2:20 :]

          ironiczna i symboliczna opowiastka o tym, jak niedoceniona "kura domowa" porzuca swoje role społeczne i odnosi natychmiastowy sukces jako kobieta pracująca i to w zachodniej firmie.

          a mąż i dzieciaki bez niej wpadają w zupełną otchłań życiowej nieporadności, a dodatkowo przytłoczeni matczynym powodzeniem, zaczynają wreszcie uznawać jak wiele znaczyła jej codzienna harówka w domu.

          film w sam raz na nowy czas, czyli zmiany ekonomiczne, ustrojowe, ale i kulturowe oraz obyczajowe, jakie nastąpiły po roku 1989.
          z mocnym akcentem feministycznej dynamiki :]

          Ewa Kasprzyk, Jan Englert, Zdzisław Wardejn, Krzysztof Kolberger, Ewa Dałkowska w czołowych rolach.
          reżyseria : Roman Załuski.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 25.12.19, 12:40
        Cztery propozycje naliczyłem ;]

        0:40 Stopklatka, "Wesele"

        ponownie, ponownie... co nie zmienia faktu, że ten obraz przaśnej Polski zatopionej w morzu wódki i wulgarności, oplątanej mackami brudnych przekrętów, przez skrajnych materialistów i małodusznych geszefciarzy, nadal robi wrażenie, zwłaszcza gdy wyją unisono "Rotę", ledwie trzymając się na nogach z przepicia.

        0:55, Polsat "Adwokat"

        obsada zaiste hollywodzka, a nawet intrygująca [pp. Cruz, Pitt, Ganz, Bardem, Fassbender], za sterami Ridley Scott, zdjęcia Dariusza Wolskiego, a recenzje były dośc powściągliwe, nawet klapę obwieszczono.

        zawodzi chyba scenariusz, który miesza wiele wątków i w zasadzie żadnego nie rozwija należycie, tak jakby był raczej brudnopisem niż przemyślaną konstrukcją.

        zajawka polega na tym, że prawnik chce zarobić jednorazowo trochę pieniędzy, bo ma na oku wyjątkowo drogi prezent dla swojej narzeczonej, więc udaje się do znajomego, który kontaktuje go z kartelem narkotykowym, a ten znajduje dla niego odpowiednią robotę na jeden raz.

        rzecz jasna, kłopoty w realizacji tej okazjonalnej misji są nieuchronne.

        I w zasadzie skrypt tworzy solidny bigos : trudności prawnika przeplatają się z rywalizacją przemytników pomiędzy sobą, opowieściami o okrucieństwie karteli i snuff movies, fantazjami o kochance jednego ze znajomych mafiosów, quasi-egzystencjalnymi dysputami i oglądaniem gepardów biegających sto na godzinę.

        W zamyśle : pasjonujące kino opowiadające o flircie naiwnego jegomościa z wcielonym złem zupełnie traci płynność i wyrazistość.

        przekonuje tylko Cameron Diaz w roli cynicznej i frywolnej dziewczyny gangstera, która ostatecznie okazuje się być najinteligentiejszym zawodnikiem w tej morderczej grze, a jej sceny seksu z samochodem, spowiedzią w kościele oraz przyglądaniem się dzikim kotom jakkolwiek kiczowate przechodzą bez najmniejszego trudu.


        2:50 Stopklatka, "WymyK"

        szybka, kameralna... przypowieść chyba wręcz ? moralitet nawet ?

        Podczas awantury w jadącym pociągu, młodszy brat zostaje wyrzucony za drzwi przez chuliganów, a starszy bezradnie się tej sytuacji przygląda. Bracia byli skłóceni, co rzuca dodatkowe światło na całą sprawę, choć najpewniej temu drugiemu po prostu zabrakło odwagi w momencie próby.

        Młodszy brat zapada w śpiączkę, zaś starszy próbuje ukryć kłopotliwą prawdę o swoim zachowaniu, ale do sieci przedostaje się filmik nakręcony komórką, gdzie dokładnie widać jego biernośc, którą otoczenie klasyfikuje jako tchórzostwo, a kto wie czy nie celowe zaniechanie.

        Konfrontacja jednostki z osądem społeczności, własnymi wyrzutami sumienia i próba ekspiacji udają się przejmująco, ale bez utraty kontaktu z realiami, dzięki współpracy pp. reżysera Zglińskiego z aktorem Więckiewiczem.

        A najważniejsze pytanie dotyczy tego : gdzie byli inni ? Kim był autor tego filmu nakręconego komórką, który siedział obok, widział, ale nic nie zrobił, ograniczył się do nagrywania, by później obciążyć, chcąc nie chcąc, tego który musiał coś zrobić, ale zabrakło mu siły.

        czyżby tym kimś było społeczeństwo w całej swojej znieczulicy i wstrętnym poszukiwaniu sensacji kosztem godności i życia człowieka ?


        3:40, Kultura "W drodze do domu"

        jest to film skandynawski, akcja dzieje się w ciągu jednej doby, podczas przygotowań do Wigilii parunastu mieszkanców miasteczka na prowincji : przeplata się kilka wątków : ktoś pragnie wrócić do domu po długiej nieobecności spowodowanej osobistymi przeżyciami , ktoś probuje być w ten szczególny wieczór z rodziną, udając Mikołaja, jedna pani czeka na kochanka, który przyjśc nie zamierza, a pan lekarz wezwany zostaje do
        nagłego przypadku, prowadzącego do zupełnie nieoczekiwanych odkryć.

        Bardzo dobry film, wg mnie. Rzutki, inteligentny, a w swoich puentach wzruszający, lecz bynajmniej nie ckliwy.





        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 30.12.19, 10:45

          2:35 Stopklatka, "WymyK"

          szybka, kameralna... przypowieść chyba wręcz ? moralitet nawet ?

          Podczas awantury w jadącym pociągu, młodszy brat zostaje wyrzucony za drzwi przez chuliganów, a starszy bezradnie się tej sytuacji przygląda. Bracia byli skłóceni na tle sposobu prowadzenia rodzinnej firmy internetowej, a szerzej : datującego się już od dzieciństwa usytuowania w hierarchii "oczek w głowie" rodziców, co rzuca dodatkowe światło na całą sprawę, choć najpewniej temu drugiemu po prostu zabrakło odwagi w momencie próby.

          Młodszy brat zapada w śpiączkę, zaś starszy próbuje ukryć kłopotliwą prawdę o swoim zachowaniu, ale do sieci przedostaje się filmik nakręcony komórką, gdzie dokładnie widać jego biernośc, którą otoczenie klasyfikuje jako tchórzostwo, a kto wie czy nie celowe zaniechanie.

          Konfrontacja jednostki z osądem społeczności, własnymi wyrzutami sumienia i próba ekspiacji udają się przejmująco, ale bez utraty kontaktu z realiami, dzięki współpracy pp. reżysera Zglińskiego z aktorem Więckiewiczem.

          A najważniejsze pytanie dotyczy tego : gdzie byli inni ? Kim był autor tego fimu nakręconego komórką, który siedział obok, widział, ale nic nie zrobił, ograniczył się do nagrywania, by później obciążyć, chcąc nie chcąc, tego który mu coś zrobić, ale zabrakło mu siły.

          czyżby tym kimś było społeczeństwo w całej swojej znieczulicy i wstrętnym poszukiwaniu sensacji kosztem godności i życia człowieka ?

          "Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono", jako się kiedyś rzekło. Pasująca do dramatu bohatera filmu sentencja, ale zaryzykowałbym, że na równi ze smutną sugestią, że milczące i strachliwe społeczeństwo które nie reaguje na zło wokół siebie, jest pierwsze do oskarżania jednostek, które wyzwaniu otwarcie nie sprostały. W ten sposób egzorcyzmuje własne wyrzuty sumienia.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 26.12.19, 12:05
        "Drogówka" raz jeszcze, czyli o policji bardzo źle, gdyż afery, gdyż korupcja, gdyż osobiste grzechy, gdyż spiski i zamachy, gdyż knucie i zabójstwa.

        A w środkui doookoła tego pandemonium ludzkich ułomności : brzydka aura brzydkie ulice, brzydkie miasto, brzydkie postaci, wszystko brzydkie, co tylko dodaje całemu wydarzeniu filmowej wyrazistości, wzmacnia pożądaną przez reżysera i jego drużynę aurę przebywania w rzeczywistości zupełnie nie nadającej się do funkcjonowania dla człowieka odrobinę chociaż mniej zaprawionego w zmaganiach z jej odium.

        Stopklatka, 1:20
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 16 :} 31.12.19, 10:52
          "Drogówka" raz jeszcze, czyli o policji bardzo źle, gdyż afery, gdyż korupcja, gdyż osobiste grzechy, gdyż spiski i zamachy, gdyż knucie i zabójstwa.

          A w środkui doookoła tego pandemonium ludzkich ułomności : brzydka aura brzydkie ulice, brzydkie miasto, brzydkie postaci, wszystko brzydkie, co tylko dodaje całemu wydarzeniu filmowej wyrazistości, wzmacnia pożądaną przez reżysera i jego drużynę aurę przebywania w rzeczywistości zupełnie nie nadającej się do fu nkcjonowania dla człowieka odrobinę chociaż mniej zaprawionego w zmaganiach z jej odium.

          Stopklatka, 0:45.
    • grek.grek Pozdrowienia grudniowe i złotopomarańczowe :] 01.12.19, 17:06
      może to będzie zaklęcie, które sprawi, że w grudniu wiele słońca zobaczymy ? Może być takie odbijające się w lekkim śniegu, zwłaszcza w okolicach świątecznych ;]

      A wszystko to z myślą o Wielkich Nieobecnych, Dłużej i Krócej, z nadzieją na to, że niebawem nastąpią Wasze powroty w wielkim stylu :]

      Trzymajcie się mocno i radośnie, jak to tylko możliwe : Barbasiu, Siostro, Never, Pepsic, Ewo, Angazetko, Mozambique, Zoey, Bene Gesserit, Qohen Leth, Bakali, Wszyscy ! :]

      Muzyka specjalnie dla Was :] :

      www.youtube.com/watch?v=MJ2A2DX1H64
        • grek.grek Re: Pozdrowienia grudniowe i złotopomarańczowe :] 02.12.19, 09:21
          qohen.leth napisał(a):

          > o, to ja też pozdrawiam :)


          Witaj ! :] Dzięki !


          > a jak tam Wasze oczekiwania kinowo-telewizyjne w tym miesiącu?

          ja to mam duże nadzieje na coś takiego :

          www.youtube.com/watch?v=Hyag7lR8CPA
          O, to premiera kinowa ? Wygląda imponująco klimatycznie oraz intrygująco !
          Mam nadzieję, że się wybierasz ? :]

          Z miejsca i od razu życzę Ci wspaniałych wrażeń 1

          A nam - Twojej recenzji po obejrzeniu :]



          > podobno to mieszanka Tarkowskiego i Bergmana, Tarra i Hitchcocka, ale tak napra
          > wdę to pewnie wizja własna Roberta Eggersa


          Brzmi równie interesująco, jak wygląda w zaprezentowanym trailerze :]
    • grek.grek 11:00 Kultura "Doktor Ewa" 3,4 / 9 02.12.19, 09:25
      Dwa odcinki na początek nowego tygodnia :]

      "Prawo do życia", w którym pani doktor musi przekonać pacjentkę do trudnej, ale niezbędnej operacji

      oraz

      "Obowiązek lekarza" - tutaj z kolei konieczna jest rozmowa z panią cierpiącą na cięzką chorobę dziedziczną, by zrezygnowała z posiadania dzieci, które najpewniej urodzą się z wadą genetyczną.
      • grek.grek 11:00 Kultura "Doktor Ewa" 5,6 / 9 03.12.19, 09:24
        Kolejne dwa odcinki.

        "Przeoczenie", w którym dzieciom z miejscowej szkoły grozić może zachorowanie na wściekliznę, więc koniecznie trzeba je zaszczepić.

        "Dwie prawdy" : tutaj pani doktor próbuje zapobiec decyzji o aborcji młodej pacjentki, zauważając że motywację do niej czerpie ona z racji niemożności znalezienia wspólnego języka z ojcem dziecka, ewentualnie obawiając się jego reakcji na informację o ciąży [?].
        • grek.grek 11:00 Kultura "Doktor Ewa" 7,8 / 9 04.12.19, 09:20
          "Stawka o życie", odcinek w którym pani doktor próbuje skłonić jedną z pacjentek do zrobienia badań onkologicznych i zgody na operację ratującą życie.

          "Porwanie" : tu fabuła jest niemal sensacyjna, bo zbiegły więzień , w akcie desperacji, nastaje na wolność pani doktor, by zmusić ją do pomocy ciężko rannemu człowiekowi.