Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112)

01.02.20, 07:50
Dzieeeń dobry!
Witam w najkrótszym, choć tym razem dłuższym o jeden dzień, miesiącu :)

Miesiącu, w którym czekają nas Oscary, z polskim akcentem (film widziałam w kinie kilka miesięcy temu, mnie się nie podobał, ale trzymam kciuki).

Miłego dnia, weekendu i miesiąca :)


--
"Pomyślę o tym jutro"
Obserwuj wątek
    • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 01.02.20, 09:22
      Cześć, Maniu ! :]
      Dzięki za nowy wątek :]

      Yes, luty miesiącem oscarowym, to absolutnie kluczowe wydarzenie w każdym sezonie :] W tym roku : dziesiątego.

      O, czy mogłabyś napisać a'propos "Bożego Ciała" ? Bardzo jestem/jesteśmy zainteresowani Twoimi wrażeniami i opinią !

      Dzięki, Tobie również - wspaniałego wszystkiego ! :]
      Z nadzieją, że w lutym będziesz pojawiać się w "OCTW" częściej niż w styczniu :]
      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 02.02.20, 12:35
        Dzięki - też mam nadzieję na częstsze bywanie :)

        A teraz bardzo proszę "Boże Ciało"
        Jak pisałam- ja się wyłamuję z ogólnych zachwytów. Szału zdecydowanie nie było, za to był największy grzech filmu dla mnie - nie wzbudził we mnie większych emocji, a chwilami wręcz wynudził.
        Bardzo dobre zdjęcia, dobrzy aktorzy. Ale sporo łopatologii, sporo manipulowania widzem. Nie da się polubić ani współczuć w zasadzie żadnemu bohaterowi.
        Podobno uchodzi za antyklerykalny, dla mnie nie bardzo - w końcu jedyną osobą, która nie jest obłudna, jest ksiądz, prawdziwy, ten, pod którego podszył się główny bohater.
        Szczerze pisząc ;) ciekawa byłam, jak sobie poradzi w USA. Wydawało mi się, że to jednak bardzo lokalny film. Ciekawe w sumie, może się dowiemy kiedyś, jak wątek, bardzo ciężkiego grzechu, jakim jest podszywanie się pod księdza i świętokradztwo, zostanie zrozumiany w USA, w których każdy może stworzyć swój odłam kościoła ...
        Nie wiem, czy polecać, najlepiej chyba będzie, jak sprawdzicie sami. Mimo wszystko uważam, że bardzo warto.

        --
        "Pomyślę o tym jutro"
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 02.02.20, 12:59
          maniaczytania napisała:

          > Dzięki - też mam nadzieję na częstsze bywanie :)


          Cieszę się, Maniu ! :]

          Trzymam kciuki ! :]



          > A teraz bardzo proszę "Boże Ciało"
          Jak pisałam- ja się wyłamuję z ogólnych zachwytów. Szału zdecydowanie nie było, za to był największy grzech filmu dla mnie - nie wzbudził we mnie większych emocji, a chwilami wręcz wynudził.
          Bardzo dobre zdjęcia, dobrzy aktorzy. Ale sporo łopatologii, sporo manipulowania widzem. Nie da się polubić ani współczuć w zasadzie żadnemu bohaterowi. Podobno uchodzi za antyklerykalny, dla mnie nie bardzo - w końcu jedyną osobą, która nie jest obłudna, jest ksiądz, prawdziwy, ten, pod którego podszył się główny bohater.
          Szczerze pisząc ;) ciekawa byłam, jak sobie poradzi w USA. Wydawało mi się, że to jednak bardzo lokalny film. Ciekawe w sumie, może się dowiemy kiedyś, jak wątek, bardzo ciężkiego grzechu, jakim jest podszywanie się pod księdza i świętokradztwo, zostanie zrozumiany w USA, w których każdy może stworzyć swój odłam kościoła ... Nie wiem, czy polecać, najlepiej chyba będzie, jak sprawdzicie sami. Mimo wszystko uważam, że bardzo warto.


          Dzięki za jakże ciekawą recenzję, z pierwszej ręki !

          Ten antyklerykalizm może na tym polega, że dobrym księdzem [czy tak ?] okazuje się być ktoś kogo nie namaściła hierarchia kościelna, kogo nie stworzyły [nie zepsuły w kierunku materializmu ?] mechanizmy wyłaniania i szkolenia kapłanów, które mogą usprawniać ich technikę pełnienia posługi, ale wypłukując jednocześnie z czysto ludzkiej wrażliwości i czułości wobec ludzi ? taki zupełny naturszczyk, który kieruje się wyłącznie swoją wewnętrzną energią ? Może ten "grzech" jest dyskusyjny, jeśli przedstawia się go w takim świetle [przepraszam, jesli błądzę w kontekście fabularnym] ?


          Bardzo jestem ciekaw tego filmu.

          Jak sądzisz, czy są szanse na Oscara, czy jednak konkurencja [m.in koreańska Złota Palma z Cannes, wybitny film Almodovara, interesujące kino francuskie] zbyt mocna będzie w tym sezonie ?

          Może już sama nominacja, to jest zaszczyt i sukces niesłychany, choć przecież apetyt rośnie w miarę jedzenia, tak mi się wydaje ;] ?

          No i, nie mogę nie zapytać :] : jak było w kinie, Maniu ? Jaka publiczność, jakie reakcje ? Jakie... menu ? Jaka atmosfera ? Jednym słowem : jak się bawiłaś ? :]

          • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 02.02.20, 13:18
            Co do antyklerykalizmu tak pewnie to widzą, to znaczy, tego 'dobrego' księdza ci, którzy do kościoła nie chodzą ;) Ale w sumie to nie wiem, widziałam tylko parę takich opinii. Wydaje mi się jednak, że intencje reżysera nie były wcale antyklerykalne, o czym opowiada zresztą sam.


            Jeśli chodzi o szanse, cóż - trafił na wyjątkowo mocną stawkę. "Parasite" wydaje się niezagrożony niczym, idzie od nagrody do nagrody - dziś BAFTA, zobaczymy, co czy będzie kolejna :) Ale nieraz się zdarzają niespodzianki, więc kto wie? Sama nominacja to już wielkie wyróżnienie i szansa dla reżysera i aktorów na pokazanie się, zaistnienie na dużo większej niż nasza rodzima scenie.

            A kino mam fajne, z bardzo wygodnymi siedzeniami, tzw. VIP dal wszystkich, więc lubię tam chodzić. Ludzi było bardzo dużo, w ogóle zauważyłam, że na polskich filmach często jest ponad połowa sali. A menu to ja tam stałe mam - nachosy z sosem serowym i salsą ;)

            Może nie dziś, ale o kinowych filmach jeszcze napiszę - w tym roku byłam już na dwóch - "Na noże" rewelacyjny komediowy kryminał z nominacją oscarową za scenariusz oryginalny i na "Psy 3" - no tu duży sentyment, ale film się broni :)

            --
            "Pomyślę o tym jutro"
            • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 02.02.20, 17:32
              maniaczytania napisała:

              > Co do antyklerykalizmu tak pewnie to widzą, to znaczy, tego 'dobrego' księdza ci, którzy do kościoła nie chodzą ;) Ale w sumie to nie wiem, widziałam tylko parę takich opinii. Wydaje mi się jednak, że intencje reżysera nie były wcale antyklerykalne, o czym opowiada zresztą sam.

              Rozumiem.
              Ciekawy wątek, zwłaszcza w kinie polskim :]


              > Jeśli chodzi o szanse, cóż - trafił na wyjątkowo mocną stawkę. "Parasite" wydaje się niezagrożony niczym, idzie od nagrody do nagrody - dziś BAFTA, zobaczymy, co czy będzie kolejna :) Ale nieraz się zdarzają niespodzianki, więc kto wie? Sama nominacja to już wielkie wyróżnienie i szansa dla reżysera i aktorów na pokazanie się, zaistnienie na dużo większej niż nasza rodzima scenie.


              Podzielam Twoją opinię, Maniu. Sprawa jest trudna i złożona, ale... nie jest beznadziejna :]



              > A kino mam fajne, z bardzo wygodnymi siedzeniami, tzw. VIP dal wszystkich, więc lubię tam chodzić. Ludzi było bardzo dużo, w ogóle zauważyłam, że na polskich filmach często jest ponad połowa sali. A menu to ja tam stałe mam - nachosy z sosem serowym i salsą ;)


              Rewelacja ! To jest kino XXI wieku !
              ja pamiętam już tylko te zimne sale z trzeszczącymi , twardymi krzesłami, do których trzeba było poduszkę przemycać ;] Żartuję, nigdy na to nie wpadłem, o dziwo :]

              Nie znam dania, które wymieniasz, ale tak świetnie brzmi, że momentalnie zgłodniałem :]


              > Może nie dziś, ale o kinowych filmach jeszcze napiszę - w tym roku byłam już na dwóch - "Na noże" rewelacyjny komediowy kryminał z nominacją oscarową za scenariusz oryginalny i na "Psy 3" - no tu duży sentyment, ale film się broni :)


              Koniecznie musisz napisać, Maniu ! Trzymam/y Cię za słowo ! :]
              Ogromnie jestem/jesteśmy ciekawi tych filmów i Twoich wrażeń, przemyśleń !

              • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 09.02.20, 16:40
                grek napisał:
                Rewelacja ! To jest kino XXI wieku !
                ja pamiętam już tylko te zimne sale z trzeszczącymi , twardymi krzesłami, do których trzeba było poduszkę przemycać ;] Żartuję, nigdy na to nie wpadłem, o dziwo :]

                A Ty, Greku, wiesz, gdzie ja widziałam to składające się trzeszczące, twarde krzesełko kinowe!?
                .... w "Barwach szczęścia"!

                W mieszkaniu jednego a bohaterów / nie wiem którego, bo nie śledzę specjalnie/ zainstalowane, zawieszone na ścianie w przedpokoju w ilości dwie sztuki. I ja też takie chcę! ;)

                /Czyżby genialni informatycy gazety znów coś gmerali, to znaczy udoskonalali w ustawieniach na forum?/
                • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 09.02.20, 17:07
                  barbasia1 napisała:

                  > A Ty, Greku, wiesz, gdzie ja widziałam to składające się trzeszczące, twarde krzesełko kinowe!? .... w "Barwach szczęścia"!


                  O, skąd oni wytrzasnęli takiego wspaniałego starocia ? :]
                  Gratulacje, mam sentyment do podobnych rzeczy :]


                  > W mieszkaniu jednego a bohaterów / nie wiem którego, bo nie śledzę specjalnie/ zainstalowane, zawieszone na ścianie w przedpokoju w ilości dwie sztuki. I ja też takie chcę! ;)


                  Pięknie !

                  Barbasiu, mogą być takie cymesy na Allegro, pod hasłem "krzesła kinowe design lata 60 70" :]


                  >/Czyżby genialni informatycy gazety znów coś gmerali, to znaczy udoskonalali w ustawieniach na forum?/

                  ;]

            • seidici Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 09:50
              maniaczytania napisała:
              Co do antyklerykalizmu tak pewnie to widzą, to znaczy, tego 'dobrego' księdza ci, którzy do kościoła nie chodzą ;)
              A propos, taka anegdotka mi się skojarzyła.
              Znajomy na półsłużbowym spotkaniu zaczął się wymądrzać nt. księży i kościoła oraz sprzedawać obiegowe półprawdy. Zamiast aprobaty z mojej strony napotkał milczenie, więc zapytał, dlaczego nic nie mówię. Odpowiedziałam: bo widzę, że dawno w kościele nie byłeś.
            • seidici Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 10:12
              A propos menu kinowego. W kinie to tylko cukierki za przeproszeniem... ssę, aby podnieść poziom cukru, co nie każdy film gwarantuje. W domu również staram się nie jeść, aby.... nie zagłuszać dźwięków;)

              --
              "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
              • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 10:28
                seidici napisała:

                > A propos menu kinowego. W kinie to tylko cukierki za przeproszeniem... ssę, aby podnieść poziom cukru, co nie każdy film gwarantuje. W domu również staram się nie jeść, aby.... nie zagłuszać dźwięków;)

                Haha ;]

                A jak w kinach wygląda teraz sytuacja pod względem... kontrabandy ? ;] MOżna wchodzić z własnym prowiantem czy raczej niekoniecznie ?

                Pamiętam, że - ho, ho - dawniej ;] nie było z tym większego ambarasu, aczkolwiek oczywiście sala kinowa bynajmniej nie zamieniała się w salę restauracyjną ;]

                • seidici Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 10:41
                  W Cinema City obserwuję pojedyncze przypadki spożywania kukurydzy plus napoi. Az tak bardzo nie przeszkadza . W kinie tzw. studyjnym, które coraz bardziej traci charakter studyjny raczej nic się nie spożywa.


                  --
                  "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
                  • seidici Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 10:45
                    W Cinema City obserwuję pojedyncze przypadki spożywania kukurydzy i napoi.
                    Zależy od repertuaru. Na takim np. "Avengers. Koniec gry" ludożerki wręcz się objadała. Taki target;)

                    --
                    "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
                  • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 10:49
                    seidici napisała:

                    > W Cinema City obserwuję pojedyncze przypadki spożywania kukurydzy plus napoi. A
                    > z tak bardzo nie przeszkadza . W kinie tzw. studyjnym, które coraz bardziej tra
                    > ci charakter studyjny raczej nic się nie spożywa.


                    Zapamiętam, na wszelki wypadek, może kiedyś przełamię nostalgię za minionymi czasami i wybiorę się do kina zupełnie nowoczesnego ;]

                    Żebym tam całkiem na dzikiego człowieka nie wyglądał ;]


            • seidici Ojej... 03.02.20, 10:37
              Podzielę się informacją, że z filmów tzw. oskarowych zaliczyłam, jak na siebie sporo: "Joker", "Pewnego razu w Hollywood" , "Gorący temat", "Osierocony Brooklyn". Żaden mnie nie uwiódł.

              --
              "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
              • grek.grek Re: Ojej... 03.02.20, 10:46
                seidici napisała:

                > Podzielę się informacją, że z filmów tzw. oskarowych zaliczyłam, jak na siebie
                > sporo: "Joker", "Pewnego razu w Hollywood" , "Gorący temat", "Osierocony Brookl
                > yn". Żaden mnie nie uwiódł.


                Nieurodzaj w tym sezonie, na to wygląda :]

                A jak stoisz z filmami nieanglojęzycznymi nominowanymi do Oscara, konkurencją "Bożego Ciała" ["Parasite", "Ból i blask", "Kraina miodu", "Nędznicy"] ?
                • seidici Re: Ojej... 03.02.20, 11:03
                  Widz malkontent to ja:(

                  Ps. Żadnego wymienionego przez Cię tytułu nie znam:(




                  --
                  "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
                  • grek.grek Re: Ojej... 03.02.20, 11:14
                    seidici napisała:

                    > Widz malkontent to ja:(


                    A gdzież tam, raczej widz wymagający i uczciwy, który za dobre kino nagradza, a za niedobre kino nie nagradza ;]


                    > Ps. Żadnego wymienionego przez Cię tytułu nie znam:(


                    O, zatem : wszystko przed... nami, jak mogę w tym przypadku oznajmić, bo i ja nie miałem jeszcze okazji zobaczyć żadnego z tych filmów.

                    A jak zapatrujesz się na szanse oscarowe "Bożego Ciała" ?
                    • seidici Re: Ojej... 03.02.20, 11:44
                      grek.grek napisał:
                      jak zapatrujesz się na szanse oscarowe "Bożego Ciała" ?


                      Oj Greku... Powyżej w poście do Mani informowałam, że nie znam tytułu. Biorąc pod uwagę innych kandydatów i to, na co Mania wskazywała szans nie widzę.

                      --
                      "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
                      • grek.grek Re: Ojej... 03.02.20, 11:57
                        seidici napisała:

                        > Oj Greku... Powyżej w poście do Mani informowałam, że nie znam tytułu. Biorąc p
                        > od uwagę innych kandydatów i to, na co Mania wskazywała szans nie widzę.


                        O, rzeczywiście :] Wybacz mi nieuwagę.

                        Inna rzecz, to odpowiedź na odwieczne pytanie : ilu "Akademików" ogląda wszystkie filmu zagraniczne ? ;]
                        Chodzą słuchy, że niewielu, a głosują na podstawie opinii tych, co widzieli albo zasięgu reklamy towarzyszącej poszczególnym filmom ;]
                        '
        • seidici Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 03.02.20, 09:40
          maniaczytania napisała:
          ja się wyłamuję z ogólnych zachwytów. Szału zdecydowanie nie było, za to był największy grzech filmu dla mnie - nie budził we mnie większych emocji, a chwilami wręcz wynudził.

          A to ciekawe, bo słyszałam same entuzjastyczne recenzje. Zaznaczam, że sama filmu nie znam i nie wiem dlaczego jakoś mnie nie pociąga. Interesuje mnie też, o co chodziło Bartoszowi Bieleni grającemu główną rolę, kiedy odbierając Paszport Polityki nakleił na nagrodę tęczową naklejkę z hasłem "Tu jesteś u siebie". Co to miało być?
        • barbasia1 Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 09.02.20, 16:29
          A teraz bardzo proszę "Boże Ciało"
          Jak pisałam- ja się wyłamuję z ogólnych zachwytów. Szału zdecydowanie nie było, za to był największy grzech filmu dla mnie - nie wzbudził we mnie większych emocji, a chwilami wręcz wynudził.
          Bardzo dobre zdjęcia, dobrzy aktorzy. Ale sporo łopatologii, sporo manipulowania widzem. Nie da się polubić ani współczuć w zasadzie żadnemu bohaterowi.
          Podobno uchodzi za antyklerykalny, dla mnie nie bardzo - w końcu jedyną osobą, która nie jest obłudna, jest ksiądz, prawdziwy, ten, pod którego podszył się główny bohater"

          Bardzo ciekawa dyskusja Maniu, Greku! Jutro się , przysięgam, dołączę, bo i ja widziałam "Boże Ciało". Mnie bardzo się podobał ten film i ucieszyła mnie wieść o nominacji do Oscara. Trzymam kciuki za wygraną , a jeśli nie to i tak twórcy odnieśli już sukces samą nominacja i śwatowym rozgłosem.
          • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 09.02.20, 17:02
            barbasia1 napisała:

            > Bardzo ciekawa dyskusja Maniu, Greku! Jutro się , przysięgam, dołączę, bo i ja widziałam "Boże Ciało". Mnie bardzo się podobał ten film i ucieszyła mnie wieść o nominacji do Oscara. Trzymam kciuki za wygraną , a jeśli nie to i tak twórcy odnieśli już sukces samą nominacja i śwatowym rozgłosem.


            Cześć, Barbasiu ! :]

            Witaj !

            Trzymam za słowo, mam nadzieję na Twoją świetną recenzję "Bożego Ciała" ! :]

            yes, trzymamy kciuki, kto wie, może jakimś trafem jednak ten Oscar wypali, "Parasite" dostał już Złotą Palmę, a mam wrażenie - statystyk nie posiadam, ale tak mi się wydaje, że filmy nagrodzone w Cannes w oscarowych galach wypadają jakby mniej okazale ?
    • grek.grek po świetnym styczniu, z werwą w tele-luty :] 01.02.20, 09:26
      PS : miejmy nadzieję, że również w telewizji luty będzie bardzo udany :]

      Styczeń'20 był rewelacyjny : "Chinatown", "Czas apokalipsy", "Wałkonie", "Słodkie życie", "Osiem i pół", "M - Morderca", "Szczęki", "Pianista", a na styku miesięcy dzisiejszo-wczorajsza [w układzie ramówkowym" : "Ziemia obiecana". Zestaw jak z półki ulubionych filmów ;], a już na pewno : wybitnych.

      Plus kilka interesujacych premier i finał drugiego sezonu "Narcos".

      Nieźle było, nieprawdaż ? :]
        • grek.grek Re: Kontynuując wątek "japoński"... :] 01.02.20, 11:50
          mala_ciekawostka napisał(a):

          > Z tego co się orientuję, to najpopularniejszą rybą jest łosoś, ale i tak powsta
          > ją wersje z innymi rybami. Są też z samymi warzywami - różnymi:)


          Cześć ! :]

          o, a zatem - przepraszam za ewentualną gafę - raczej ryby bez ości wchodzą w grę ?

          Właśnie, warzywa. Nasze mogą być, czy są jakieś szczególne ? Szerzej : czy istnieje jakiś modelowy smak sushi ? Czy też panuje tutaj względna dowolność i duże pole do eksperymentów ? :]

          A jak wygląda sytuacja od strony technicznego przygotowania, czyli - że tak powiem - konkretnych sposobów podejścia do ryby [i warzyw] z instrumentami kuchennymi ? :]
    • grek.grek 14:40 SuperPolsat "Szatan z siódmej klasy" [1960] 01.02.20, 09:34
      Pełna wdzięku i , w najlepszym tego zwrotu znaczeniu, staroświeckiego filmowego uroku ekranizacja powieści Kornela Makuszyńskiego.

      Czarno-białe zdjęcia, miejsca, piękne lato w podmiejskich okolicznościach przyrody, Pola Raksa i crime story dla widzów od lat 3 do 133 :]

      reżyseria : Maria Kaniewska.
    • grek.grek 15:40 Kultura "Arabeska" [1966] 01.02.20, 09:40
      O, kanon lekkiej, pastelowej akcji sensacyjnej z lat 60-tych.

      Profesor od języków arabskich - szpiegiem rządu ! śledzi ruchy i wypowiedzi wpływowego biznesmena od ropy naftowej, którego działania niepokoją tzw. najwyższe czynniki.

      Po zdemaskowaniu, profesora uratować może już tylko kochanka biznesmena, egzotyczna Yasmin :]

      Gregory Peck, Alan Badel, Carl Duering
      oraz Sophia Loren as Yasmin :]

      w rolach głównych.

      Reżyseria : Stanley Donen.
      Muzyka Henriego Manciniego.

      Voila ! :]
    • grek.grek 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2014] 01.02.20, 09:55
      Oscarowa Julianne Moore w głównej roli, i faktycznie jest to klasowe aktorstwo, również odważne i w ważnej misji społecznej.

      Bohaterką filmu jest 50-latka, wykładowczyni uniwersytecka w dziedzinie lingiwstyki, która ze zdumieniem dostrzega, że coś z jej pamięcią jest nie tak. Gubi pojedyncze słowa, uciekają jej przed chwilą słyszane zdania, momentami nie bardzo wie, gdzie się znajduje i dokąd ma pójść.

      Podejrzewa, że chodzi o przemęczenie, słabszą formę w ostatnich dniach, ale specjalistyczne badania - u zaufanego lekarza - nie pozostawiają złudzeń : to zaczątki choroby Alzhaimera.

      Powoli wszystko będzie się zmieniać, kłopoty z zagubieniem i dziury w pamięci będą narastać. Można spowolnić tempo całego procesu, ale jako taki jest on nieuchronny. Dla Alice lekarska diagnoza stanowi ciężki cios, podobnie dla jej rodziny - męża i starszej córki [ w tych rolach : Alec Baldwin i Kristen Stewart] Ich pomoc będzie nieodzowna dla żony i matki, jak również wyrozumiałość, cierpliwość, wsparcie na codzień, jak również dyskrecja w momentach, gdy choroba wymusza zachowania mogące zawstydzać samą Alice.

      Rezyseria : Richard Glazter.

      Bardzo warto obejrzeć !
      • seidici Re: 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2014] 03.02.20, 08:35
        Wszystko się zgadza, poza jednym. Otóż Alice ma troje dzieci, z których córka w ciąży bliźniaczej ma wynik pozytywny, syn negatywny, druga córka nie chce znać wyniku. Jest to bowiem wyjątkowo rzadka odmiana alzheimera i dziedziczna. A film bardzo dobry, do wielokrotnego użytku z rewelacyjną Julianne Moore, z tym że udział Kristin Stewart, której aktorstwa specjalnie nie cenię mogli sobie darować.

        --
        "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
        • grek.grek Re: 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2 03.02.20, 09:21
          seidici napisała:

          > Wszystko się zgadza, poza jednym. Otóż Alice ma troje dzieci, z których córka w ciąży bliźniaczej ma wynik pozytywny, syn negatywny, druga córka nie chce znać wyniku. Jest to bowiem wyjątkowo rzadka odmiana alzheimera i dziedziczna. A film bardzo dobry, do wielokrotnego użytku z rewelacyjną Julianne Moore, z tym że udział Kristin Stewart, której aktorstwa specjalnie nie cenię mogli sobie darować.


          Cześć, Pepsic ! :]

          Yes, wszystko się zgadza. Dzięki za wnikliwość i korektę :]

          Widziałem ten film dość dawno temu, dałbym głowę, że pisałem o nim w detalach, ale w archiwum nic nie mogę znaleźć. I coraz częściej myślę, że w moim przypadku film obejrzany jeden raz, to w ogóle nieobejrzany film ;]

          Yes, Julianne Moore klasa, Oscar najzupełniej słuszny.

          Ale z Kristen Stewart coś musi być nie tak ?, bo zgodnie, i Ty, i Siostra, jakoś nie przepadacie za jej aktorstwem, a że szalenie cenię Wasz gust i mnie zaczyna cała sytuacja niepokoić ;]



            • grek.grek Re: 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2 03.02.20, 09:50
              seidici napisała:

              > Cześć!

              Witaj :]


              > A propos Siostry, którą pozdrawiam, gdziekolwiek jest :)

              Ja też, My wszyscy ! przyłączamy się do tych cennych pozdrowień ! :]


              > Zapewne by dopisała, gdzie nam do warunków i środków, jakie rodzina zaoferowała chorej na alzheimera.

              Zapewne tak. Miałaby rację. Film klasowy, ale mimo wszystko przedstawia rzeczywistość zamożnych i świadomych sytuacji ludzi.

              moja babcia chorowała na Alzhaimera, nie była agresywna, ale zorientowanie się w sytuacji, zapewnienie opieki i zmaganie się z otoczeniem, które sądzi [początkowo], że starsza pani wzywająca pomocy przez okno jest terroryzowana przez swoich bliskich oraz regularnie bita i okradana - było testem dla naszych nerwów, zwłaszcza że 20 lat temu wiedza na ten temat była znikoma. I gdzież nam do tych bogatych rodzin uniwersyteckich z Kalifornii ;]

              Z drugiej strony, może właśnie w takim świecie jak filmowej rodziny, wyższej klasy średniej , choroba tego rodzaju uderza najsilniej, bo demontuje wydawałoby się idealny porządek ?


              • seidici Re: 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2 03.02.20, 09:58
                grek.grek napisał:
                w takim świecie jak filmowej rodziny, wyższej klasy średniej , choroba tego rodzaju uderza najsilniej, bo demontuje wydawałoby się idealny porządek ?
                To też. Ponadto nie pomagają zdolności intelektualne i wiedza, jakimi dysponowała Alice, co podkreślał neurolog, gdyż chora oszukuje i siebie i otoczenie, co opóźnia diagnozę, a okrutna przyszłość osobę uświadomioną jeszcze bardziej przeraża.

                --
                "Walka z mową nienawiści polega na przypisywaniu własnej nienawiści przeciwnikom politycznym" ~ Roger Scruton
                • grek.grek Re: 17:40 Kultura "Motyl. Still Alice" [2 03.02.20, 10:06
                  seidici napisała:

                  To też. Ponadto nie pomagają zdolności intelektualne i wiedza, jakimi dysponowała Alice, co podkreślał neurolog, gdyż chora oszukuje i siebie i otoczenie, co opóźnia diagnozę, a okrutna przyszłość osobę uświadomioną jeszcze bardziej przeraża.


                  Yes. To chyba najgorsza wiadomość z możliwych.

                  Przy okazji, często bowiem mówi sie, że Alzheimer dobiera się do starszych ludzi, którzy nie mieli przedtem nawyku wykonywania pracy intelektualnej, dostarczania sobie wysiłku umysłowego, a tutaj mamy bohaterkę raz, że młodą, dwa : klasyczny model intelektualistki, od zawsze w książkach i innych pomocach naukowych. Całkowite zaprzeczenie stereotypu.

    • grek.grek 20:00 Super-Polsat "Indiana Jones i Królestwo..." 01.02.20, 10:06
      Przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda ! ;']

      Przygoda takiej rangi, że aż tytuł filmu nie mieści się w nagłówku : "INdiana Jones i Królestwo Kryształowej Czaszki". Rocznik 2008.

      Tym razem Indiana porusza się po polu minowym relacji międzyrządowych i międzypaństwowych epoki "zimnej wojny", ale w poszukiwaniu tytułowego artefaktu wyrusza do Peru.

      Nie wie, że oni tez już tam są ! Kto : wiadomo kto... konkurencyjny zespół z Związku Radzieckiego :]
      Wyścig do nagrody głównej będzie pasjonujący.

      Reżyseruje znów Steven Spielberg, zdjęcia Janusza Kamińskiego, muzyka Johna Williamsa.
      I obsada zaiste wzmacniająca ducha : obok niezawodnego Harrisona Forda - Cate Blanchett [w roli radzieckiej mistrzyni szpiegostwa], John Hurt, Shia LeBeouf, Jim Broadbent, Ray Winstone, Karen Allen.

      Budżet był pokaźny [185 mln], ale wszelkie inwestycje opłaciły się : film uzyskał prawie 800 mln zielonych prezydentów dochodu :]
    • grek.grek 20:00 Stopklatka "Łowcy głów" [2011] 01.02.20, 10:23
      Dobra sensacja w europejskim [skandynawsko-niemieckim] stylu, czyli bez eksplodujących fajerwerków i pirotechniki, ale za to z zacięciem do budowania specyficznej atmosfery i umiejscowienia akcji oraz konfliktu w relacjach pomiędzy ludźmi mających sprzeczne interesy, choć już niekoniecznie przesadnie inne charaktery. Ekranizacja powieści Jo Nesbo.

      Główny bohater pracuje jako head hunter w czołowej firmie na rynku, ale wymagania finansowe ma na tyle wyższe, że musi dorabiać jako złodziej, najchętniej : cennych dzieł sztuki malarskiej.

      Powodem takiego stanu rzeczy jest jego fiksacja na punkcie sukcesu materialnego, którego atrybutami są : luksusowa willa [po europejsku, czyli świetnie zaprojektowana ;)], efektowna żona o aparycji modelki oraz najnowszy model auta.

      Na ten cały hajlajf, nie ma rady, nawet bardzo dobra pensja nie starczy. Cele włamań rabunkowych, jegomość podchwytuje dzięki nieświadomej niczego żonie, zarządzającej prestiżową i renomowaną galerią artystyczną.

      I oto trafia kosa na kamień. Dzielny rabuś wpada na trop obrazu, którego sprzedaż na czarnym rynku przyniosłaby mu krocie. Mógłby na dłuższy czas zawiesić swoje niebezpieczne zajęcie po godzinach.

      Kłopot w tym, że właścicielem tej perełki jest szalenie wymagający przeciwnik. W konfrontacji z nim rabuś staje się coraz bardziej przerażoną zwierzyną uciekającą desperacko przed wytrawnym myśliwcem. Są w tym momenty naprawdę osłupiające, jak konieczność pełnego zanurzenia w kloace albo wydostanie się z samochodu, który runął w przepaść.

      Właściwie trudno tutaj zachować obiektywizm, bo obie strony tej rywalizacji są równie szemrane, a motywacje głównego bohatera dość płytkie. Stąd może duża szansa na skierowanie uwagi głównie na interesująco prowadzoną akcję :]

      Reżyseria : Morten Tyldum.

      Replay jutro, 22:00.
      • grek.grek 22:00 Stopklatka "Łowcy głów" [2011] 03.02.20, 11:00
        grek.grek napisał:
        Dobra sensacja w europejskim [skandynawsko-niemieckim] stylu, czyli bez przesadnej ilości eksplodujących fajerwerków i pirotechniki, ale za to z zacięciem do budowania specyficznej atmosfery i umiejscowienia akcji oraz konfliktu w relacjach pomiędzy ludźmi mających sprzeczne interesy, choć już niekoniecznie przesadnie inne charaktery. Ekranizacja powieści Jo Nesbo.

        Główny bohater pracuje jako head hunter w czołowej firmie na rynku, ale wymagania finansowe ma na tyle wyższe, że musi dorabiać jako złodziej, najchętniej : cennych dzieł sztuki malarskiej.

        Powodem takiego stanu rzeczy jest jego fiksacja na punkcie sukcesu materialnego, którego atrybutami są : luksusowa willa [po europejsku, czyli świetnie zaprojektowana ;)], efektowna żona o aparycji modelki oraz najnowszy model auta.

        Na ten cały hajlajf, nie ma rady, nawet bardzo dobra pensja nie starczy. Cele włamań rabunkowych, jegomość podchwytuje dzięki nieświadomej niczego żonie, zarządzającej prestiżową i renomowaną galerią artystyczną.

        I oto trafia kosa na kamień. Dzielny rabuś wpada na trop obrazu, którego sprzedaż na czarnym rynku przyniosłaby mu krocie. Mógłby na dłuższy czas zawiesić swoje niebezpieczne zajęcie po godzinach.

        Kłopot w tym, że właścicielem tej perełki jest szalenie wymagający przeciwnik. W konfrontacji z nim rabuś staje się coraz bardziej przerażoną zwierzyną ucieka jącą desperacko przed wytrawnym myśliwcem. Są w tym momenty naprawdę osłupiające, jak konieczność pełnego zanurzenia w kloace albo wydostanie się z samochodu, który runął w przepaść.

        Właściwie trudno tutaj zachować obiektywizm, bo obie strony tej rywalizacji są równie szemrane, a motywacje głównego bohatera dość płytkie. Stąd może duża szansa na skierowanie uwagi głównie na interesująco prowadzoną akcję :]

        > Reżyseria : Morten Tyldum.


        Replay :]
    • grek.grek 20:30 Kultura "500 dni miłości" [2009] 01.02.20, 10:46
      Absolutnie warto obejrzeć ! :]

      Historia związku dwojga młodych ludzi, trwającego tytułowe 500 dni, i w zasadzie dość typowego, kiedy chodzi o zachowania bohaterów, darzenia i następstwo emocji.

      Są jednak dwie różnice, dzięki którym film się wyróżnia na tle wielu innych zajmujących się omawianą tematykę.

      Po pierwsze : dni są numerowane, ale narracja z pełną dezynwolturą nie zachowuje chronologii, skacze od najwcześniejszych do najpóźniejszych, nie wprowadzając bynajmniej chaosu do opowieści, a wręcz przeciwnie : dzięki temu buduje ją na gruncie przeżywanych przez oboje bohaterów wzruszeń, konfliktów i wedle celności ogólnych spostrzeżeń oraz przedmiotowych, krytycznych wobec siebie i partnerki uwag, zwłaszcza chłopaka, który - o ile pamiętam - jest tutaj narratorem, ergo : zamiast rutynowej fabuły od "kołyski aż po grób", mamy szeroki, barwny, błyskotliwy miejscami portret związku uczuciowego z całym jego oprzyrządowaniem.

      To prowadzi do drugiego wyróżnika, którym jest inteligentny wniosek końcowy, państwo rozstają się bez złości [z tego co pamiętam ;)], półtoraroczną wzajemną fascynację traktują koniec końców z niekłamaną sympatią, jako zestaw miłych wspomnień tego, co było pozytywne i wzbogacjące, a nie tego co ich od siebie oddalało, dobry czas dla siebie, a co równie ważne : jako materiał poglądowy, dzięki któremu poznali lepiej naturę relacji międzyludzkich oraz protokół błędów, których w przyszłości już nie popełnią. Nie byli sobie pisani, ale te 500 dni dało im wiele dobrych doświadczeń, za które powinni być sobie wzajemnie wdzięczni , choćby na miarę szczerego życzenia powodzenia w dalszych poszukiwaniach i kształtowaniu tego właściwego związku, który na pewno gdzieś tam na nich czeka :]

      Bardzo dobry film.

      Reżyseria : Marc Webb,
      świetny scenariusz : Michael Weber, Scott Neustadter.

      W głównych rolach : Joseph Gordon-Levitt i Zooey Deschanel.

      Tytuł oryginalny jest nieco bardziej przewrotny : "500 Days of Summer", co z jednej strony odnosi się do typowo letniej pogody, czyli mieszanki słońca i okazjonalnych burz i zawirowań, która wyrasta tutaj na metaforę [tego] związku, a jednocześnie... Summer , to imię partnerki narratora :]
    • grek.grek 22:00 Nowa TV "Apartament" [2004] 01.02.20, 10:55
      Duży rozjazd opinii na RT, można by rzec : szpagat ;] : 27 % z recenzji krytycznych i aż 79 % od widowni.

      Krytycy złożyli się na sugestię, że autorzy filmu chcą opowiedzieć realistyczną historię, ale - mimo ich starań czy wbrew ich zabiegom - wypada ona kompletnie niewiarygodnie.

      Rzecz dotyczy poszukiwania zaginionej przed dwoma laty przyjaciółki, które podejmuje zaaangażowany w romans z nią mężczyzna, z zawodu fotograf. Aktualnie związany jest z inną panią, ale znienacka usłyszany głos, który kojarzy mu się jednoznacznie, skłania go do podjęcia prywatnego śledztwa.

      Nieźle brzmi w opisie, rozdźwięk w ocenach również ma swoje walory, zatem : seans ? :"]

      Replay w środę, 21:00.

      Reżyseria : Paul McGuigan
      grają : Josh Hartnett, Rose Byrne, Diane Kruger, Matthew Lillard.


    • grek.grek 22:00 Stopklatka "Narcos 3" odc. 1,2 / 10 01.02.20, 11:08
      Czy mieliście już okazję oglądać, Czcigodni ? :]

      wg mnie, pierwszy sezon był rewelacyjny, drugi prawie tak samo dobry, a przy okazji wypadł z gry czołowy zawodnik, gdyż seria druga kończy się śmiercią Pabla Escobara.

      Jednocześnie, rzecz prosta, policja, agenci i służby oraz rząd nie mogą odtrąbić sukcesu nad sukcesami, bo w zasadzie Escobar od dłuższego czasu był biernym uczestnikiem zdarzeń, głównie się ukrywał, z nadzieją na to, że uda mu się jakoś wyekspediować rodzinę za granicę i w ten sposób uchronić ją przed zemstą swoich wrogów. Jego śmierć ma charakter symbolicznego wymierzenia sprawiedliwości za terror, który inspirował przyczyniając się do postradania życia przez setki, jak nie tysiące, ludzi.

      Na gruzach zaś imperium organizacji z Medelin, wyrósł kartel z Cali, zarządzany przez baronów, którzy przyczynili się do upadku poprzedników. Nie ma tam postaci tak wiodącej jak Escobar, ale z pewnością jako "zespół" mogą być interesujący, a przede wszystkim : można mieć nadzieję na dalszy ciąg doskonale prowadzonej opowieści o podjazdowej wojnie między policją, a narkobiznesem oraz przedstawiony w formie dalekiej od wykładu akademickiego wycinek z historii Ameryki Południowej.

      Nie czytałem żadnych recenzji 3. sezonu, ale niektóre tytuły sugerują, że nie ustępuje w niczym dwóm poprzednim. Z tego co zauwazyłem jest także seria czwarta, a to może oznaczać, że te przychylne oceny mają wiele wspólnego z rzeczywistością ? ;]
        • grek.grek "Narcos 3" dobre wejście w trzeci sezon 07.02.20, 11:56
          Znakomite otwarcie 3. sezonu.

          Zupełnie nie czuje się braku postaci Escobara, zwłaszcza że ciągle powraca w dialogach ;']
          Nadal mamy wartką, anegdotyczną, żonglującą atrakcyjnie selekcjowanymi faktami narrację z offu, jeszcze lepszą czołówkę niż w pierwszych dwóch seriach, klimaty latynoskie zachowane, oraz spory zestaw bohaterów, którzy wprawdzie zjawili się okazjonalnie w 2 serii, ale teraz wychodzą na plan pierwszy.

          Klasowo opisany system działania kartelu narkotykowego z Cali, włącznie z uwagą, że lubili działać po cichu, woleli metody bardziej oględne niż zamachy i zabójstwa [choć kiedy już do nich dochodziło mieli zupełnie nowatorskie pomysły pozbywania się ciał oponentów w taki sposób, by nigdy nigdzie nie wypłynęły, dosłownie i w przenośni]; oplątali miasto i nie tylko siecią doskonałych informatorów i w kieszeni mieli masę urzędników, wydawali miliard dolarów rocznie na łapówki :], "To był Związek Radziecki... z lepszą pogodą', podsumowuje agent opowiadający całą historię.

          Znakomite jest sekwencja zakładania pułapki na pewnego zadzierzystego urzędnika i uczciwego katolika, którego dociekliwość może storpedować plan baronów ułożenia sie z rządem - po prostu zakładają mu dwa miliony podsłuchów, prześwietlają do spodu jego życie oraz jego rodziny, aż znajdują romans pozamałzeński i stawiają mu ultimatum : skłamiesz i podasz do informacji naszą wersję albo cię załatwimy. Facet kapituluje od ręki. Za dużo ma do stracenia, jak każdy zresztą.

          Równolegle biegnie watek agenta Peny, który łapał baronów z Medelin w pierwszych dwóch sezonach, ale ambicja go poniosła i celem realizacji tamtych planów wszedł w konszachty z dzisiejszymi mafiosami. Służby nie chcą go dopuścić do operacji przeciwko kartelowi z Cali, bo "góra" nie ma do niego zaufania. Kręci się jednak w okolicy, docierają do niego strzępy wiadomości, możliwe że wkrótce zostanie jednak dopuszczony do pracy w terenie, przywrócony w czynnościach oficera operacyjnego.

          Kulisy działania służb, ucierania się stanowisk, podejmowania decyzji, awansowania i degradowania ludzi zajmujących się działalnością antymafijną są nie mniej ciekawe, podane w zwartej i czytelnej formie, niż sceny akcji czy rzucane z offu dykteryjki.

          Zupełnie nie z tej ziemi jest zaś scena, w której do baru przyjeżdza jeden z baronów, z niemal operową manierą zajmuje parkiet taneczny i wykonuje namiętne tango z mężczyzną, całują się, a nikt nie ma odwagi ewentualnie zaprotestować, cała armada przygląda się w milczeniu. To jest jak potęzny cios w nos całej latynoamerykańskiej kultury machismo.
          A najlepsze, że jegomość kończy te erotyzujący pląsy i przystępuje do ataku na jednego z gości lokalu, z którym ma zatarg. Następnie zabija go ze średniowiecznym okrucieństwem.
          Czegoś takiego w kinie raczej się nie zobaczy ;]

          Zona tego zabitego szuka męża, próbuje dojśc co się stało, aż w końcu smutni panowie w kolorowych koszulach grzecznie zgarniają ją z ulicy, wiozą do prawidłowo poinformowanego dżentelmena, który spokojnie wyjasnia jej, że mąż nie żyje i nie powinna za wiele pytać i ogłaszać w związku z tym.

          W Nowym Jorku kartel ma swojego człowieka, bo co roku przerzuca tam, bagatela, 150 ton kokainy. W okolicy wyrasta jakaś młodzieżowa konkurencja z Dominikany. Ich punkt zborny działa pod przykrywką salonu fryzjerskiego. Facet tam idzie, wygodnie siada, pani nakłada mu na włosy farbę, szczebioczą do siebie, a kiedy zjawiają się gangsterzy - gość wykańcza ich serią z karabinu ukrytego pod białą serwetą jaką rutynowo klient u fryzjera jest nakrywany.

          A w trakcie tej dynamicznej akcji ani na moment nie opuszcza fotela, ba - na głowie ma te farbę ;] I w ogole nie ma to pozoru komiksowej przesady, ale trzyma się mocno ziemi.

          W innym wątku jest długoletni człowiek kartelu, który chce się wycofać, żona wywiera na niego presję, ale i on sam czuje, że już pora. Tyle że przyjaciele stojący na czele całej organizacji proszą go, by jeszcze został. Pół roku choćby. A on się zgadza, z jednej strony : bojąc się, że odmowa sprowadzi na niego i rodzinę zemstę, bo przyjaźń w takim towarzystwie jest pojęciem definiowanym umownie, a z drugiej : chcąc jeszcze trochę pobyć w rwącym potoku wydarzeń, zanim na dobre odda się rodzinnej stabilizacji.

          Trzecia seria i nie tylko żadnych oznak zadyszki, ale wręcz jest równie dobrze jak w poprzednich :]

        • grek.grek "Narcos 3" dobra forma w odcinkach 3 i 4 ;] 09.02.20, 11:57
          Bardzo dobre kolejne dwa odcinki.

          w 3 rewelacyjnie poprowadzony wykład nt. mechanizmów prania brudnych pieniędzy przez narkobaronów i kapitalna sekwencja nalotu służb specjalnych na siedzibę księgowości mafijnej, w której rzutem na taśme ratuje sytuację szef ochrony kartelu. Mistrzostwo dramaturgiczne. Nieźle również rozwijają się wątki drugoplanowe, wdowy po jednym z mafiosów, która zostaje kochanką jednego z wiodących w organizacji braci Rodriguezów, przebywającego na przymusowych wczasach w Meksyku czołowego zawodnika w drużynie mafijnej zastanawiającego się nad swoją przyszłością - bo kartel chce zrealizować umowę z rządem, wedle której "podda się", posiedzi pół roku w luksusowym więzieniu, a potem będzie działał z czystą kartą, więc obie strony odniosą korzyści w oczach opinii publicznej i zwłaszcza wobec Ameryki; równolegle agent Pena odkrywa, że amerykańskie służby wcale nie mają zamiaru wojować z kartelem z Cali, pozorują działania, aby kontrolować obieg narkotyków w terenie, wychodząc ze skądinąd niegłupiego założenia, że i tak nie sposób tę branżę zamknąć, więc lepiej układać się z już istniejącymi graczami rynkowymi.

          W 4 odcinku dominuje sekwencja najazdu DEA, amerykańskich służb antynarkotykowych, na posiadłośc głównego barona kartelu z Cali - starszego Rodrigueza. Żeby całą robotę wykonać, agent Pena i jego dwóch kolegów, ściągnąć musi specjalny oddział z Bogoty, bo miejscowy dowódca policji siedzi w kieszeni baronów i sabotuje działania agentury.

          Chytrze robią go jednak na szaro, sugerując poszukiwania barona za pomocą nalotu na jakąs opuszczoną willę, gdy równolegle właściwa operacja odbywa się poza wiedzą lokalnej policji, w związku z czym nie może ona ostrzec Rodrigueza.

          Kiedy już się orientują i próbują zatrzymać lotniczą deportację jegomościa do więzienia, przegrywają po raz drugi : sprytni agenci wysyłają dwa samochody z pojmanym baronem, oczywiście skorumpowani policjanci zatrzymują ten trefny, podczas gdy właściwy nieniepokojony dociera na lotnisko, a tu z kolei wygrywa uczciwość szeregowych policjantów, którzy ustepują przed autorytetem pułkownika z Bogoty... co finalnie kosztuje go posadę w służbach.

          Rodriguez ląduje w więzieniu głównie dlatego, że nowy prezydent wyraża aprobatę dla takiego działania.

          Mafia jest w szoku i rozsypce, władzę przejmuje młodszy Rodriguez, równie niepocieszeni są amerykańscy przełożenie agenta Peny, którym jego akcja pokrzyżowała plany układu z kartelem.

          Fabuła wciągajaca, narracja wartka i nie stroniąca od wątków personalnych, no i te zdjęcia na ulicach miast latynoskich :]
        • grek.grek 22:00 Stopklatka "Narcos 3" odc. 5 i 6/ 10 20.02.20, 10:11
          Powtórka kolejnych świetnych dwóch odcinków.

          Mocno poprowadzony wątek szefa ochrony kartelu, inteligentny, przytomny facet, który widząc, iż po aresztowaniu głównego bossa, kontrolę nad działaniami mafii zaczynają przejmować jego zupełnie histeryczni, okrutni, paranoiczni, zabijający bez pardonu krewniacy, ma ochotę wymiksować się z całej zabawy. Podejmuje współpracę z agentami DEA. Jego atutem jest biegła znajomośc systemu inwigilacji jakim dysponuje kartel, on sam go tworzył, potrafi więc znaleźć albo stworzyć luki, przez które może się wymknąć i stworzyć agentom okolicznośc do przychwycenia drugiego z bossów. Ten plan jednak nie wypala, kartel zostaje zaatakowany przez konkurencję, a on sam, to dopiero paradoks !, niechcący znów ratuje życie swojemu nowemu bossowi i awansuje w hierarchii. Co gorsza, kiedy mówi żonie, że dla dobra jej i córek wszedł w układ z agentami, dzięki czemu mają szansę na ucieczkę do Ameryki - słyszy same wyrzuty i zdumienie.
    • grek.grek 21:30 TVP1 "Zdarzenie" [2008] 01.02.20, 11:20
      Ludzie tak masowo popełniają samobójstwo, że aż zaczyn a to wyglądać na epidemię. Przyczyny której nie są znane. Może jakiś tajemniczy wirus, może atak terrorystyczny, może znów coś wyciekło z wojskowych laboratoriów ?

      Na tle tego zbiorowego dramatu, jest oczywiście grupa wyselekcjonowanych bohaterów jednostkowych, których losy skupiają jak w soczewce wszystkie lęki, niepokoje i próby znalezienia drogi wyjścia jakimi posiłkują się tzw. zwykli ludzie.

      No, może nie do końca, bo z tej rodziny wraz z przyjaciółmi wywodzi się doktor, który w końcu wpada na ideę, iż być może matka Natura stworzyła tę zarazę, na którą ludzkość pada w symbolicznym akcie samozagłady. Nośnikiem trującego jadu są... drzewa, co może brzmieć jak spoiler ?, choć pewnie najważniejszym elementem fabuły będzie poszukiwanie odpowiedzi na to, gdzie szukać antidotum.

      reżyseria : M.Night Shyamalan

      na RT : 18 % z recenzji i 24 % od publiczności, czyli podobało się w dośc dyskusyjnym zakresie ;] - "błahostka", tak brzmi podsumowanie... yikes ! :]
      • grek.grek 23:50 TVP1 "Zdarzenie" [2008] 02.02.20, 11:57
        grek.grek napisał:
        Ludzie tak masowo popełniają samobójstwo, że aż zaczyn a to wyglądać na epidemię. Przyczyny której nie są znane. Może jakiś tajemniczy wirus, może atak terrorystyczny, może znów coś wyciekło z wojskowych laboratoriów ?

        Na tle tego zbiorowego dramatu, jest oczywiście grupa wyselekcjonowanych bohaterów jednostkowych, których losy skupiają jak w soczewce wszystkie lęki, niepokoje i próby znalezienia drogi wyjścia jakimi posiłkują się tzw. zwykli ludzie.

        No, może nie do końca, bo z tej rodziny wraz z przyjaciółmi wywodzi się doktor, który w końcu wpada na ideę, iż być może matka Natura stworzyła tę zarazę, na którą ludzkość pada w symbolicznym akcie samozagłady. Nośnikiem trującego jadu są... drzewa, co może brzmieć jak spoiler ?, choć pewnie najważniejszym elementem fabuły będzie poszukiwanie odpowiedzi na to, gdzie szukać antidotum.

        reżyseria : M.Night Shyamalan

        na RT : 18 % z recenzji i 24 % od publiczności, czyli podobało się w dośc dyskusyjnym zakresie ;] - "błahostka", tak brzmi podsumowanie... yikes ! :]


        Nocna powtórka.

        Czy oglądaliście wczoraj, Czcigodni ?
    • grek.grek 22:05 TVP2 "Hiszpański temperament" [2014] 01.02.20, 11:30
      W celu mistyfikacji wobec dociekliwego ojca, pani musi znaleźć pana, który przez jakiś czas udawać będzie jej narzeczonego.

      Jest taki jeden na podorędziu.

      Kłopot w tym, że ona jest Baskijką, a on Andaluzyjczykiem, co - jak sądzę ? - wiąże się z posiadaniem przez nich całego wachlarza specyficznych zwyczajów, określonej mentalności i wizji świata ? No , jeśli tak, to będą się tam działy dantejskie sceny ;] Konfrontacja dwóch odmienności na całego i z używaniem najbardziej popularnych wyobrażeń i uprzedzeń o sobie nawzajem. Rzecz jasna : po to, by je zdekonstruować i potraktować życzliwym uśmiechem.

      Gdyż to komedia romantyczna , w pewien sposób ?, finałowe rozstrzygnięcia zapewne bedą obiecujące, bo chwilowy narzeczony okaże się tym właściwym i może nawet demaskacja nie będzie potrzebna ? :]

      Tylko czy my sie w tych subtelnościach regionalno-etniczno-narodowościowych aby połapiemy ? :

      reżyseria : Emilio Martinez Lazaro.

    • grek.grek 22:40 Metro TV "Mulholland Drive" [2001] 01.02.20, 11:46
      W paru zestawieniach najwybitniejszych filmów XXI wieku - "Mullholand" zajęło jakże eksponowaną pozycję.

      Ale jak by chcieć opowiedzieć, o co dokładnie tym filmie chodzi - można mieć niejakie kłopoty, tak sądzę, na podstawie tego, co słabo pamiętam ;]

      Istnieje również duże prawdopodobieństwo, wg mnie, że sam David Lynch mógłby popaść w tarapaty chcąc opisać sens intrygi fabularnej.

      I to wcale nie deprymuje tych, co szturmują z poświęceniem bramy chroniące dostępu do sekretu. Im więcej interpretacji, tropów - choćby wiodących donikąd, symboli, tym lepiej, tym większe spektrum stanowisk i odczytań, co z pewnością daje masę frajdy dociekliwym kinomanom, wielbicielom filmowych łamigłówek.

      Wszelako, moim zdaniem, zaryzykuję ;] : można również zupełnie nie zajmować się porządkowaniem wydarzeń filmowych na gruncie intelektualno-poznawczym, oddając się całkowicie zmysłowemu podziwianiu kompozycji kadrów, z finezją rozchwianej struktury filmu, pomysłów inscenizacyjnych w kolejnych sekwencjach z udziałem osobliwej muzyki, postaci z alternatywnej rzeczywistości, kreowaniu osobliwego klimatu na granicy snu, grozy i fantazji. Kto wie, może czasami tak właśnie wygląda esencjonalne doznawanie kina ? I kino tak właśnie wygląda w swoim najbardziej właściwym istocie rzeczy wcieleniu ? :]

      Niedawno w wywiadzie dla Kultury mówił o tym Edward Norton, a'propos kokieteryjnej sugestii Romana Polańskiego, że nie ma pojęcia czego dotyczy wątek "wodociągowy" w jego własnym "Chinatown".

      Jeszcze bardziej celnie można to aplikować własnie do kina Lyncha, wg mnie. Sam pan reżyser w paru wywiadach, które czytałem, tak właśnie się pytania o istotę i sens swojego kina komentował. CHociaż reżyserom nigdy nie należy wierzyć do końca ;]


    • grek.grek 23:20 Kultura "Czerwony pająk" [2015] 01.02.20, 12:14
      Mania i Never nie były przekonane do końca :]

      a ja bym zaryzykował, że chyba warto spróbować ;]

      Jest to kryminał, thriller psychologiczny, bardzo kameralny, grzebiący intensywnie w głowach bohaterów, niekoniecznie - choć są momenty dynamiczne - lubujący się w ekspozycji ich zachowań przestępczych.

      Główny bohater, młody chłopak z dobrej rodziny, pływak, obiecujący student, któregoś wieczora przypadkiem odkrywa zabójstwo i widzi sprawcę. Jest nim miejscowy weterynarz.

      Zamiast iśc z tym na milicje - bo jesteśmy w czasach Polski Ludowej, wybornie zresztą pokazanych w dekoracjach, scenografii i miejscach wybranych do zdjęć - chłopak wykonuje odwrotną drogę : pod pretekstem choroby psa, udaje się do pana mordercy, który jest szanowanym i cenionym obywatelem, poza swoim zabójczanym powołaniem : człowiekiem zupełnie zwyczajnym, mozna nawet zasugerować, że kulturalnym i gładkim w obyciu.

      Ta jego mordercza skłonnośc ewidentnie intryguje chłopaka. Stara się zbliżyć do jegomościa, co ostatecznie facet zauważa. I tu znów zaskoczenie : nie ma zamiaru likwidować świadka swoich wyczynów. Gdyby chłopak chciał, już dawno by to zrobił. Poza tym, trzeba mieć twarde dowody, a on - tylko lub aż : wie kto.

      Weterynarz nie ukrywa przed nim niczego, powoli niemal wtajemnicza go w technikalia popełniania zbrodni i zacierania śladów. Z tą różnicą, że chłopak nikogo nie zabija, choć ma na to ochotę. Ma ochotę tak wielką, tak bardzo fascynuje go postać seryjnego mordercy [może nawet nie tego konkretnego, ale jako konstrukt osobowościowy, psychologiczny model, coś pozostającego w najgłębszej sprzeczości ze społeczną normą], że gotów jest nawet... no własnie,. przyznać się do zbrodni, których nie popełnił. Wziąć na siebie morderstwa swojego "kolegi". I odebrać w jego imieniu zarówno objawy ukrytego podziwu ze strony otoczenia, jak również przejawy wrogości, potępienia, a ostatecznie : karę śmierci.

      Bardzo szczególny charakter psychicznego zawirowania, niesperecyzowanego pragnienia, ambicji, namiętności, którą zrealizować można tylko za pośrednictwem wejścia w kostium innego człowieka, poniekąd na zasadzie dziwacznej wymiany usług. Jeden daje drugiemu sposobność bycia tym, kim naprawdę nigdy nie mógł się stać, drugi - tak się składa, bo na pewno nie jest to świadomy cel - zapewnia tamtemu bezcenne alibi.

      Wg mnie, interesujące !

      reżyseruje w dobrym stylu Marcin Koszałka, on również - jako wybitny operator - dba o stosownie mroczną, chropowatą stronę wizualną.

      Trafiony w dziesiątkę duet : Filip Pławiak i Adam Woronowicz w głównych rolach.
    • grek.grek 23:25 ATM Rozrywka "W pogoni za zbrodniarzem" 01.02.20, 12:36
      Ironiczno-gorzka historia gonitwy trójki amerykańskich dziennikarzy [dobry tercet aktorski : Gere, Howard & Eisenberg] za dowódcą serbskich oprawców z czasów wojny bałkańskiej.

      wg mnie, śmiało można się skusić, przygotowawszy się uprzednio na dość osobliwe wymieszanie różnych typów emocji, wrażeń i wątków [również dotyczących pracy dziennikarskiej w zakresie stopnia możliwej do osiągnięcia w tym zawodzie uczciwości i szczerości oraz poziomu ryzyka w drodze do osiągania założonych celów] oraz dość naiwnego zakończenia.

      Niedawno była premiera ;] Kilka słów w a'proposie, może się na coś przydadzą ? [3 wątek od góry] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,169181741,169181741,Ojej_co_tu_wybrac_2020_1_vol_111_.html?s=3#p169209826

      Jutro o 20:00 powtórka :]
      • grek.grek 20:00 ATM Rozrywka "W pogoni za zbrodniarzem" 02.02.20, 10:11
        grek.grek napisał:
        Ironiczno-gorzka historia gonitwy trójki amerykańskich dziennikarzy [dobry tercet aktorski : Gere, Howard & Eisenberg] za dowódcą serbskich oprawców z czasów wojny bałkańskiej.

        wg mnie, śmiało można się skusić, przygotowawszy się uprzednio na dość osobliwe wymieszanie różnych typów emocji, wrażeń i wątków [również dotyczących pracy dziennikarskiej w zakresie stopnia możliwej do osiągnięcia w tym zawodzie uczciwości i szczerości oraz poziomu ryzyka w drodze do osiągania założonych celów] oraz dość naiwnego zakończenia.

        Niedawno była premiera ;] Kilka słów w a'proposie, może się na coś przydadzą ? [3 wątek od góry] :

        > forum.gazeta.pl/forum/w,14,169181741,169181741,Ojej_co_tu_wybrac_2020_1_vol_111_.html?s=3#p169209826


        Seans właściwy :]
    • grek.grek 0:15 Polsat "Ukryty wymiar" [1997] 01.02.20, 12:41
      Statek kosmiczny ginie podczas misji.

      Po wielu latach, w 2047 roku, baza na Ziemi otrzymuje sygnał z jego pokładu. Już wydawało się, że przepadł na zawsze, a tutaj taka niespodzianka.

      Oczywiście, powstaje drużyna astronautów, którzy wyruszają na spotkanie cudownie odnalezionego wehikułu. I zapewne spotykają tam rzeczy, o których się filozofom nie śniło :]

      Science-fiction ma swoje prawa i obowiązki ;]

      reżyseria : Paul W.S Anderson.
    • grek.grek Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 01.02.20, 12:53
      Czyli, wszystkie filmy wybitne, intrygujące, guilty pleasure i dowolne inne, które uda się wyszperać w czeluściach bardzo późnonocnych ramówek ;]

      Tej nocy : "Wtorek" w Stopklatce.

      2:30.

      To taki właśnie film zupełnie nie-wybitny, ale na swój sposób interesujący i wciągający.
      Znacznie mniej drapieżny od "Poniedziałku", w którym para egzekutorów długów w wersji bardzo amatorskiej wikłała się w kolejne ciężkawe etycznie sytuacje w otoczeniu odrapanych miejskich korytarzy, chodników i murów.

      Tym razem panowie wyjeżdzają na prowincję, gdzie otwierają tancbudę vel klub go-go dla miejscowej klienteli, ścigając sobie na głowę równie komicznie nieporadną konkurencję, zajadłe jejmości z miejscowego kółka różańcowego, skorumpowanych urzędników, własne żony/narzeczone oraz jeden czort wie, kogo jeszcze ;]

      Pojawia się na planie cała bateria postaci, które dzisiaj niechybnie szukałyby szczęścia w "Mam talent", a takze np. literat pan Pilch czy pani Shazza wokalistka discpolo, nie mówiąc już o profesorach Miodku i Bralczyku, którzy na zmianę występują w licznych telewizorach i lamentują nad upadkiem obyczajów w sferze języka polskiego na codzeń używanego :] W pewnym momencie mozna odnieść wrażenie, że film zamienia się w serię gagów, mniej lub bardziej nicnienaczących, ale dobrze brzmiących, dialogów oraz występów zaproszonych gości.

      Ostatecznie jednakże wrażenia są pozytywne, a duet aktorski pod tytułem : pan raper Bolec i pan rockman Kukiz pokazuje z powodzeniem, że nie matura, a chęć szczera... ;] Grunt to mieć sceniczną osobowość. Dalej już samo pójdzie ;]

      Reżyseria : Witold Adamek.

      Na wszelki wypadek, szczerze polecam ;]

      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 02.02.20, 12:14
        Tej nocy dwie propozycje :

        0:25 Stopklatka, "Wymyk" - omawiany wielokrotnie, a więc : raz jeszcze i z pewnością nie po raz ostatni :]

        kolejne seanse przewidziane na 8 i 14 lutego, oba również w nocy. Cenna wiedza, tak mi się wydaje, bo film wart niejednokrotnego obejrzenia.

        oraz

        3:20 Kultura "Zabić Sekala".

        Koprodukcja polsko-czesko-słowacka, z akcją umieszczoną w zachwycająco pięknej wsi, w czasie II wojny światowej.

        Niemców tutaj nie ma, ale panują układy dyktowane przez ich okupacyjną obecność.

        Sekal dawniej był w tej społeczności wzgardzonym nieślubnym synem matki, którą odrzucono z powodu romansu z miejscowym posiadaczem ziemskim.

        Od kiedy władzę sprawują Niemcy, Sekal wysługuje sie im, co daje mu nieograniczone niemal możliwości zagarniania gospodarstw tych, którzy go wcześniej wyśmiewali i traktowali per noga. Bierze tęgi odwet na całej wspólnocie. Gardzi wszystkimi, a najbardziej własną matką. I dziewczyną, która mu się podoba, ale go nie chce za to jaki jest i kim jest.

        Nieformalna rada starszych wioski decyduje, że trzeba go zabić, zanim odbierze im wszystko co mają. Proponują mokrą robotę kowalowi,. Baranowi, na którego mają haka : wiedzą, że jest eks-partyzantem, ma żonę i dziecko. Działają racjonalnie w tej sytuacji, ale podstępnie, niczym się nie rózniąc od Sekala, może tylko cynizmem. Podczas gdy przez niego przemawia poczucie niezasłużonej krzywdy, oni chcą ocalić własne majątki.

        Baran jest zdegustowany ich zachowaniem i postawą, ale nie ma wyjścia : jeśli nie zasadzi się na Sekala - zakapują go Niemcom i cała rodzina pójdzie pod mur.

        Sekal wkrótce dowiaduje się, że Baran dostał polecenie zabicia go. Rozmowa w kuźni pomiędzy nimi jest jedną z najlepszych scen w filmie, który w swojej istotnej istotności zajmuje się człowiekiem w czasach rozchwiania i zupełnego chaosu, kiedy do głosu dochodzą najniższe instynkty, emocjami powodowane pragnienie wyrównania rachunków, a ofiarą w tej bezpardonowej walce są ci niewinni niczemu, choć wszyscy mają coś do stracenia.

        Film jest częściowo dubbingowany, w czeskiej wersji - dialogi polskie, w polskiej - dialogi czeskie :]

        Dobre role pp. Lindy, Lubaszenki i wybornie dobranych od strony fizjonomii aktorów czeskich i słowackich odtwarzających postaci wiejskich ponurych decydentów o życiu i śmierci.

        W roli księdza Jiri Bartoszka.

        Reżyseria : Vladimir Michalek.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 06.02.20, 11:25
        Tej nocy złocą się :] :


        0:30, Stopklatka - "Dług"

        wciąż rewelacyjne robi wrażenie, wciąż ma pazur, suspens, dramat [reżyseria Krzysztofa Krauzego - wzorowa !, ani jeden moment w filmie nie podlega dyskusji, a całośc ma rytm i płynność], muzyka Michała Urbaniaka działa bezbłędnie zarówno wtedy gdy szarpie nerwy ostrymi dźwiękami, jak i lirycznymi tonacjami podczas wyciszeń, Andrzej Chyra wybitnie pokazuje banalność zła nowych czasów, a scenariusz zastawia na widza pułapkę, gdyż w pierwszej scenie mamy odnalezienie dwóch nieboszczyków w zalewie podmiejskim, ale w żaden sposób nie można przewidzieć, że to nie będą zwłoki tych bohaterów, których w połowie filmu byśmy się spodziewali.

        Mistrzostwo, na dodatek z wciąż aktualnym pytaniem o granice poza którymi zaczyna się piekło, wobec którego złapany w kleszcze człowiek musi bronić sie wszelkimi sposobami, zwłaszcza gdy państwo nie spełnia swojej funkcji ochronnej, albo spełnia, lecz to wciąż za mało.

        Na faktach, co tym dodaje grozy całej sytuacji i ponawia wątpliwości wobec zasądzonych wobec bohaterów filmu wyroków. Ich wina jest niekwestionowana, ale okoliczności były wyjątkowe. Supeł nie do rozwiązania, bo precedens prawny w takiej sprawie byłby niebezpieczny, a z drugiej strony, trudno nie stać po stronie sprawców.


        3:25 Kultura "Cztery noce z Anną".

        Znów historia z życia wzięta : zakochany w pewnej pani pan nie ma odwagi, by się jej zaprezentować, więc wkrada się nocami do jej domu i w najwyższej tajemnicy spędza tam noce i naprawa się największą radością płynącą z samego faktu, ze może z bliska obserwować obiekt swoich afektów miłosnych, pozostający w uśpieniu [także z powodu podrzucenia środków nasennych].

        Ostatecznie zostaje zdemaskowany, ukarany, sytuacja może być oburzająca, lecz Jerzy Skolimowski dostrzega w zachowaniach tego mężczyzny prawdziwy, zapomniany już, wykorzeniony, romantyzm, delikatność i szczerość uczuć, zwłaszcza że odmalowuje tego bohatera z czułością : to były więzień, mieszkajacy skromnie, zajmujący się z oddaniem chorą babką.

        Też warto obejrzeć, w razie czego :]
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 12.02.20, 11:43
          Tej nocy złocą się :] :

          1:00 : Stopklatka - "Dług"

          wciąż rewelacyjne robi wrażenie, wciąż ma pazur, suspens, dramat [reżyseria Krzysztofa Krauzego - wzorowa !, ani jeden moment w filmie nie podlega dyskusji, a całośc ma rytm i płynność], muzyka Michała Urbaniaka działa bezbłędnie zarówno wtedy gdy szarpie nerwy ostrymi dźwiękami, jak i lirycznymi tonacjami podczas wyciszeń, Andrzej Chyra wybitnie pokazuje banalność zła nowych czasów, a scenariusz zastawia na widza pułapkę, gdyż w pierwszej scenie mamy odnalezienie dwóch nieboszczyków w zalewie podmiejskim, ale w żaden sposób nie można przewidzieć, że to nie będą zwłoki tych bohaterów, których w połowie filmu byśmy się spodziewali.

          Mistrzostwo, na dodatek z wciąż aktualnym pytaniem o granice poza którymi zaczyna się piekło, wobec którego złapany w kleszcze człowiek musi bronić sie wszelkimi sposobami, zwłaszcza gdy państwo nie spełnia swojej funkcji ochronnej, albo spełnia, lecz to wciąż za mało.

          Na faktach, co tym dodaje grozy całej sytuacji i ponawia wątpliwości wobec zasądzonych wobec bohaterów filmu wyroków. Ich wina jest niekwestionowana, ale okoliczności były wyjątkowe. Supeł nie do rozwiązania, bo precedens prawny w takiej sprawie byłby niebezpieczny, a z drugiej strony, trudno nie stać po stronie sprawców.


          Oraz juz 8 odcinek "Oficera" w TVP2

          2:40.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 08.02.20, 11:59
        Wyróżniłbym dwie propozycje na tę noc :

        0:55, Polsat - "Jeździec bez głowy", horror w uwodzicielsko gotyckim stylu, prosto spod ręki Tima Burtona, z Johnnym Deppem w roli XIX wiecznego detektywa, który na prowincji prowadzi śledztwo w.s tajemniczych dekapitacji, których rzekomo dopuszcza się... duch dawnego rycerza.

        A to takie są czasy, w których i podobne herezje nabierają cech realności ;] Czy może być lepszy zestaw elementów składających się na filmowy horror pierwszoklasowy ? ;]

        2:50, Stoplatka "Kret"

        polskie kino rozliczeniowe. Mamy tutaj dawnego bohatera strajku antykomunistycznego, który zostaje oskarżony o wysługiwanie się bezpiece i agenturalność, co powoduje zamęt wśród jego bliskich : syna i synowej, której ojciec zginął wtedy w wyniku interwencji milicji i wojska, o której celowe sprowokowanie również posądzany jest były lider.

        W związku z tamtymi wydarzeniami toczy się proces sądowy, więc sprawa wybucha w momencie fatalnym. Syn wywozi ojca do Francji, gdzie Polonusi przyjmują go owacyjnie, a krążace po mediach oskarżenia wobec niego traktują jako zemstę komunistów.

        A jednak syn nie ma pewności, jaka jest prawda, kim był jego ojciec, co sie wtedy naprawdę stało. Im bardziej drązy, tym mniej oczywiste są pewne fakty, a sam ojciec gubi sie w zeznaniach.

        KLuczową postacią staje się wiec były oficer bezpieki, który zeznaje na procesie, ale prawda której jest depozytariuszem bynajmniej nie skłania do ferowanie prostych wyroków, raczej zachęca do zastanowienia nad tym, co może zrobić człowiek postawiony pod ścianą, aby obronić swoich bliskich, i jak chore jest państwo, którego system stwarza mechanizmy zmuszające ludzi do takich wyborów.

        Cenny film.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 09.02.20, 11:40
        Tej nocy :

        Fenomenalna 'Ziemia obiecana", którą mógłbym oglądać codziennie, no : co trzeci dzień ;] Aż się obawiam lektury powieści Reymonta, bo przekonałem się, że wybitna powieść może częściowo zmącić satysfakcję z filmowej adaptacji, co mam nadzieję jest tylko moim okazjonalnym doświadczeniem ;]; wolę poczekać do momentu aż film na tyle mi się "uleży", by móc harmonijnie połączyć swoje walory z ewentualnym mistrzostwem prozatorskim oryginału książkowego.

        Początek seansu : 1:35.

        Idealnie Oscarowo !



        W Kulturze zaś ""Wojaczek" - 3:00.
        Zniewalająco pięknie nakręcony, czarno-białe zdjęcia oddające zarówno szarugę estetyczną Polski Ludowej, jak również depresyjne nastroje głównego bohatera.

        Wedle opinii osób, które znały pana Wojaczka, reżyser Lech Majewski nie tyle oddał sedno jego osobowości , ile wydestylował z niej element najatrakcyjniejszy filmowo, czyli zapędy autodestrukcyjne, poddał pieczołowitej stylizacji i powstała wariacja na temat poety, a nawet inaczej jeszcze : wariacja na temat zwulgaryzowanego wizerunku poety jaki pokutuje w przestrzeni publicznej.

        Co nie zmienia faktu, że uroda filmu jest szczególna, a obraz przaśnej i kiczowatej pod każdym względem [od rozmówek i rozrywek kawiarnianych, przez aktywność ludzką na ulicach, w domach i sklepach, po rozczarowujące kontakty nawet z bliskimi znajomymi] codzienności w jakiej wrażliwy bohater miota się w poszukiwaniu już nawet nie nadziei, ale sposobu wyrażenia swojej rozpaczy - robi wrażenie wyborne.
      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 10.02.20, 12:20
        Tej nocy, raz jeszcze duszne, kafkowskie i orwellowskie zarazem, równolegle uderzające ciężarem tematu, jak inspirujące na poziomie siły ducha stającego przeciw zmasowanej opresji w dotkliwych dekoracjach prawdziwego więzienia z czasów stalinowskich, wybitne : "Przesłuchanie" Ryszarda Bugajskiego.

        z fenomenalną rolą główną Krystyny Jandy i nie mniej wybornymi Januszem Gajosem i Adamem Ferencym.

        Uznanie budzi także, wg mnie, fakt że w scenariuszu znalazło się miejsce nie tylko na opis absurdów działania bezpieki, ale również na zaakcentowanie racjonalnych motywacji przyświęcających części zaangażowanych w to ludzi. Oni naprawdę wierzyli, że terrorem składają ofiarę na ołtarzu budowania raju ziemskiego. NIetrudno było o taki fanatyzm u byłych więźniów obozów koncentracyjnych, którzy doznali porażającego cierpienia, a wyzwolenie zawdzięczali tym siłom, które później rozgościły się w Polsce.

        To są zbyt trudne wątki psychologiczne, aby traktować je z taką infantylną i bezmyślną w sumie prostotą, ba - prostactwem i wulgarnością, z jaką robią to dzisiaj niektórzy polityczno-medialni "lustratorzy". Nie mają pojęcia o czym mówią, ale tym bardziej chętnie grillują ludzi za wybory, wynikające z doświadczeń, których sami nie są w stanie ogarnąć nawet na podstawowym poziomie. A wszystko po to, by sprzedać kolejny numer knajackiej gazetki albo zrobić kolejny żałosny program w telewizji lub internecie.

        Nie usprawiedliwiając zła, można zrozumieć wieloznacznośc i wielowymiarowośc ludzkich zachowań i wyborów. Chwała reżyserowi Bugajskiemu, że nawet w tak antyreżimowym filmie umiał wykazać się wnikliwością i uczciwym podejściem do trudnej materii POLSKICH losów, zawikłanych jak mało które.
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 15.02.20, 11:23
          Raz jeszcze duszne, kafkowskie i orwellowskie zarazem, równolegle uderzające ciężarem tematu, jak inspirujące na poziomie siły ducha stającego przeciw zmasowanej opresji w dotkliwych dekoracjach prawdziwego więzienia z czasów stalinowskich, wybitne : "Przesłuchanie" Ryszarda Bugajskiego.

          > z fenomenalną rolą główną Krystyny Jandy i nie mniej wybornymi Januszem Gajosem i Adamem Ferencym.

          3:40, Stopklatka.
        • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 19.02.20, 11:38
          Trzy propozycje na tę noc :

          raz jeszcze duszne, kafkowskie i orwellowskie zarazem, równolegle uderzające ciężarem tematu, sugestywnej inscenizacji, jak inspirujące na poziomie siły ducha stającego przeciw zmasowanej opresji w dotkliwych dekoracjach prawdziwego więzienia z czasów stalinowskich, wybitne : "Przesłuchanie" Ryszarda Bugajskiego.
          z fenomenalną rolą główną Krystyny Jandy i nie mniej wybornymi Januszem Gajosem i Adamem Ferencym.

          Tym raZem "Przesłuchanie" w Zoom TV, 0:55. Brawo.


          W Puls, dopiero o 1:20, "Gattaca. Szok przyszłosći" Andrewa Niccola.

          Kilka razy rekomendowała ten film Siostra, a jej zapowiedzi mają znaczek jakości nie do przegapienia.

          "Gattacę" określiła jako "jeden z najlepszych filmów sci-fi ostatnich lat, ze wspaniałą stroną wizualną, zdjęciami, doborem rekwizytów i anturaże(jak z lat 50-tych ub. wieku), scenografią, tworzących świetny klimat i niesamowicie przekonujący filmowy świat przyszłości".


          W TVP2 - 9 już odcinek "Oficera", o 3;15.


          Voila :]

      • grek.grek Re: Późną nocą filmy się złocą vol. 18 :] 22.02.20, 11:47
        tej nocy :

        0:35, Stopklatka : "Drogówka" [2013] w reż. W. Smarzowskiego.

        Czyli, raz jeszcze źle o policji, choć część przywar jakie zostały przypisane mundurowym bohaterom egzystuje niezależnie od zawodowej przynależności, a intryga kryminalna [z symbolicznym finałem] mogłaby się zapewne zdarzyć w wielu innych instytucjach państwowych, choć umiejscowiona w obrębie środowiska "stróżów prawa" zyskuje niezaprzeczalną głębię i szczególny wymiar.


        2:55, Stopklatka : "Nieulotne" [2012] w reż. Jacka Borcucha

        tym razem młodzi bohaterowie pana Borcucha spotykają się w zniewalajaco urodziwych okolicznościach przyrody hiszpańskiej prowincji, gdzie pracują przy winobraniu, zarabiając na swoje studia.

        Wywiązuje się między nimi romans , z nadzieją na kontynuację po powrocie do Polski. Zwłaszcza że studiują w tym samym mieście [ona filologię polską, on na Politechnice].

        Niestety, tuż przed wyjazdem do domu, chłopakowi przydarza się tragiczna, wątpliwej jakości przygoda. W samoobronie zabija człowieka. Nie ma świadków, zwłoki ukrył [w ostatnim momencie ten mężczyzna odzyskuje przytomnośc, chłopak walczy o jego życie, próbuje reanimować, ale bezskutecznie], ale sumienie bardzo go dręczy. Zupełnie zdetonowany pierwszy wraca do kraju.

        Dziewczyna przyjeżdza niebawem. Jest w ciązy, o czym na razie informuje tylko swojego ojca, bo nie do końca wie jeszcze, czy chce urodzić.

        Chłopak wyjaśnia jej całą sytuację, szczerze opowiada [scena obserwowana z daleka, zza okna kawiarni, w której siedzą], a ona doznaje naturalnego w takim momencie szoku.

        Co gorsza, rodzi się w niej dylemat i pytanie o zasadność kontynuowania znajomości z chłopakiem, a raczej : z kimś, kto był zdolny do zamordowania człowieka, nieważne w jakim kontekście; "a co będzie jak znów ci odbije i tym razem zabijesz mnie ?", zadaje mu fundamentalne pytanie. Czy z kimś takim można wychowywać dziecko ? Czy komuś takiemu mozna ufać ?

        I ten niepokój, pytanie o zaufanie stoi w centrum całej historii.

        Chłopak nie odpuszcza, sam sobie nie moze wybaczyć, potrzebuje pomocy, dziewczyna się miota w kleszczach etycznych wątpliwości, ale ten duszny dramat egzystencjalny możliwe iż nie wybrzmiewa z odpowiednią mocą, jakby nie miał dość ciemnej aury ?

        Magdalena Berus i Jakub Gierszał starają się o wiarygodność głębokich doznań swoich bohaterów, a jednocześnie reżyser najwyraźniej nie chce oderwać ich od codziennego doświadczenia, chce pokazać zwyczajnych ludzi postawionych wobec cięzkiego wyzwania, jednocześnie nie izolując ich od biegnącego życia.

        W filmie jest sporo dialogów po hiszpańsku, niestety bez tłumaczenia, więc trzeba być gotowym na to, by wsłuchać się w melodię języka , intuicyjnie odgadując o czym rozmawiają państwo na ekranie ;] Oczywiście, znawców hiszpańskiego ostrzeżenie to nie obowiązuje, dla nich takie sceny będą satysfakcjonujące w pełni :]
    • grek.grek 12:15 Kultura "Żywot Mateusza" [1967] 02.02.20, 09:26
      Bezapelacyjnie pięknie pisała o filmie Siostra :

      "Jeden z moich ukochanych filmów. Debiut Witolda Leszczyńskiego, oparty na powieści Tarjei Vessasa "Ptaki".

      Widziałam go jako dzieciak i byłam absolutnie wstrząśnięta. To jeden z filmów, które pozostają w pamięci na całe życie. A nawet więcej, w jakiś sposób mają na nie wpływ.

      Dla mnie to przede wszystkim jeden z najbardziej przejmujących portretów samotności jakie widziałam w kinie. Niesprawiedliwej, niezasłużonej. Mateusz jest "inny" i tego nie da się już zmienić. Zbyt wrażliwy i prostoduszny. Jest skazany na samotność. Niejeden widz w jakimś stopniu może się utożsamiać z Mateuszem.

      Mateusz jest infantylny, ma umysłowość dziecka, ale przy tym jest niezwykle wrażliwy i połączony w silny sposób z naturą. Jak mało kto Mateusz zasługuje na najlepsze, a jednak jego los jest przesądzony.

      Film bardzo poetycki, fabuła snuje się powoli. Faktycznie więcej jest zdjęć przyrody, niż faktycznej akcji.

      Na pewno znajdą się widzowie, których ten skromny film poruszy do głębi. I będą go oglądać ze ściśniętym gardłem, albo nawet ze łzami w oczach, do samego końca.

      Genialna rola Pieczki, fantastyczne zdjęcia Kostenki nadające mu ascetyczną, wysmakowaną formę i cudowna muzyka Corellego.

      Perfekcyjne połączenie, które sprawia, że "Żywot Mateusza" ma wręcz metafizyczny klimat i dosłownie wciska widza w fotel.

      Dla mnie zapomniane arcydzieło polskiego kina !"


      Koniecznie ! :]


    • grek.grek 13:50 Stopklatka "Wyspa Skarbów" [1999] 02.02.20, 09:37
      Któż, ach któż, nie pasjonował się kiedyś powieściowym oryginałem Roberta Louisa Stevensona, któż nie chciał stukać po chodniku drewnianą nogą i mieć papugę na ramieniu oraz kapelusz ;]

      Dzisiaj to już raczej zapomniane artefakty zamierzchłej przeszłości, która nigdy się przecież nie wydarzyła. Wtedy naprawdę nie było komórek, selfie, internetu i portali społecznościowych, a więc to nie mogło być naprawdę :]

      Wyobraźnię wzmacniając powieściowymi historiami, szukało się ukrytych po strychach, krzakach i w dalekich krainach odległych o kilometr dzielnic pirackich skarbów, wyprawiało na drugi koniec ulicy albo i schodziło do podziemia ;]

      Dziś brytyjska ekranizacja z 1999 roku.

      Pierwsza miała miejsce w 1920 roku, a w XXI wieku doszło już do trzech podejść, w 2002 [animacja], 2007 [niemiecki film pełnometrażowy] i w 2012 [mini-serial kanadyjski].

      Czyżby wracała moda ? :]

      "Hej, piętnastu chłopa na Umrzyka Skrzyni, hej że ho, hopasasa !"... :]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka