grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 10:16 20:00 ATM Rozrywka "Czarna Dalia" [2006] Stylowy noir wg powieści Jamesa Ellroya, w reżyserii Briana De Palmy. Mamy w archiwum świetną recenzję Barbasi, link niestety chwilowo nie będzie aktywny, więc tylko opowiem, że Barbasia doceniwszy aktorki [Hilary Swank jako femme fatale, Mia Kirshner jako aspirująca aktorka z prowincji, która waży szale między sceną, a poszukiwaniem romantycznego uczucia, Fiona Shaw - jako rozgoryczona alkoholiczka oraz Scarlett Johansson jako 'nawrócona" dziewczyna gangstera] oraz klimat Los Angeles lat 40-tych, kostiumy, dekoracje oraz stylową muzykę Marka Isahama, wyraziła sceptycyzm wobec scenariusza, zdecydowanie "przeładowanego wątkami, wydarzeniami, postaciami", oraz postaci męskich, zwłaszcza Dwighta vel "Bucky'ego", którego gra Josh Harnett, lepiej wypada Aaron Eckhart/Blanchard. Voila :>] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 10:28 20:00 TV4 "Kariera Nikosia Dyzmy" [2002] Czyli, jak by to było, gdyby Dyzma z powieści Dołęgi-Mostowicza zjawił się dzisiaj i dostał się w środowisko współczesnych tzw. elit politycznych, biznesowych, kulturalnych. Pomijając już nonsensowny charakter rudej peruki, w którą odziany jest pan aktor Pazura, film posiada pewną kluczową wadę : o ile w czasach powstawania oryginału elity składały się z ludzi istotnie dobrze urodzonych czy awansowanych nie przez przypadek, więc konfrontacja tych państwa z prawdziwym reprezentantem nieokrzesanego plebsu, w wyniku której są oni jego brutalnością i chamstwem oszołomieni i uwiedzeni, posiadała swoją bezdyskusyjną wymowę, o tyle dzisiaj wstawianie jeszcze jednego Dyzmy w cały rój Dyzmów, z których składa się ówczesna i aktualna elita jest manewrem zupełnie bezcelowym i do niczego nie prowadzi Reżyseruje Jacek Bromski, który w paru miejscach podgryza solidarnościowych bohaterów, dzisiaj gnuśnych cwaniaków czerpiących z garnca przywilejów, ale to trochę zbyt mało, aby uzasadnić pomysł powstania całego filmu. Pozostaje więc podziwiać vis comica aktorów, w zabawie intertekstualnej wyłapywać wątki z literackiego oryginału, no i nie porównywać do serialu Jana Rybkowskiego, bo to niesprawiedliwe dla filmowców, którzy z pewnością mieli dobre intencje :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 10:44 20:00 TVN7 "King Kong" [2005] Dawnego, romantycznego kina wielkiej przygody już nie ma !, można by powtórzyć za Siostrą. Istotnie, tamtych wrażeń, odkryć i nastrojów nie sposób już w kinie powtórzyć. Teraz w grę wchodzą zbyt duże możliwości techniczne, z których kino koniecznie chce korzystać. Bardziej liczy się ambicja, by widza oszołomić, wbić w fotel, zaimponować, zamiast przenieść w świat marzeń i wyobraźni. Choć trzeba przyznać twórcom tego filmu, że osiągnęli znaczny poziom tego imponowania, bo zarówno potęga wizualna wyspiarskiego świata jaki przedstawiają, jak również postać małpy oraz sekwencja walki King Konga z dinozaurami, podczas której jednocześnie przerzuca z ręki do ręki swoją ludzką towarzyszkę, a także np. ucieczki ludzi i zwierząt przez wąwóz i nad przepaścią, zasadzka i schwytanie King Konga czy późniejsze sceny w Nowym Jorku są zrealizowanie z autentycznym rozmachem. Imponowanie na ekrainie, nadzwyczaj udanie się prezentuje :] Ale romantyzmu w tym już niewiele, krytyka praktyk kolonialnych już jakby na drugim planie, spotkanie człowieka z dziką naturą sprowadzone do walk i ucieczek, na powierzchni pozostaje tylko wątek cynizmu kapitalistów po trupach dążących do spełnienia swoich zamiarów biznesowych. reżyseria : Peter Jackson. Wybitne widowisko, ale historia cokolwiek spłycona i takze jako love story raczej letnia. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 10:55 20:00 TVN "Dunkierka" [2017] w reż. Christophera Nolana Premiera :] Bitwa z okresu II wojny światowej w obiektywie współczesnej kamery filmowej. "Szeregowiec Ryan" dowiódł, że można ten pomysł przekuć w pasjonujące i efektowne kino [mozna by dodać, zwłaszcza wtedy gdy ma się do dyspozycji okrągłe 100 mln dolarów], aczklolwiek "Pearl Harbour" chyba nie do końca spełnił oczekiwania ? Trzy Oscary : dźwięk, montaż i montaż dźwięku. Na RT : 93 % z 442 recenzji krytycznych oraz 81 % z ocen widowni. w rolach głównych : Mark Rylance, Tom Hardy, Kenneth Branagh, Cillian Murphy, Fionn Whitehead Zdjęcia Hoyte von Hoytemy, a muzykę skomponował sam Hans Zimmer. Cóż więcej dodać, wieczór filmowy z premierą wysokiej próby ! :] Inna rzecz, że - chyba nie da się tego tematu pominąć - widowiska zrealizowane w technice i na potrzeby kinowej prezentacji, w telewizji zapewne wypadają znacznie mniej okazale, pewna część ich koronnych atutów ulatuje z powodu niedostatku miejsca na wybrzmienie. Ale zawsze pozostaje wyobraźnia : a jak by to wyglądało w wersji kinowej :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 11:53 0:10 TVN "Dunkierka: Nocny replay :] Czy udało się Wam obejrzeć, Czcigodni ? u mnie niestety doszło do falstartu, nadeszła potężna wichura i prąd został wyłączony na godzinę, aby podczas krytycznej fazy burzy nie doszło do poważniejszej awarii. Włączyłem się po 21:00, zdążyłem zobaczyć świetne sceny ataków pojedynczych samolotów niemieckich na jednostki pływające ewakuujące żołnierzy alianckich, kontry brytyjskiego myśliwca osłaniającego, a także sekwencje walki o życie żołnierzy uwięzionych w dziurawionym kulami kadłubie łodzi, która wkrótce zaczyna przeciekać, dobra jest również scena w której zestrzelony pilot próbuje się wydostać z zalewanej wodą szoferki tonącego samolotu, w sukurs idą mu syn i ojciec prowadzący w pobliżu kuter rybacki. Oscar za montaż zasłużony, ale nie mam pewności czy przeskakiwanie ze sceny do sceny, szatkowanie ich na kawałki było pomysłem najtrafniejszym. Te historie, cała ta historia, obronić mogłaby się bez takich oryginalnych zabiegów, choć trudno też odmówić reżyserowi kreatywności oraz inwencji. Te naloty pojedynczych messerschmittów wyglądały jak ataki rekina w "Szczękach" : przelot, ostrzał, następnie nawrót i kolejny atak. A wszyscy zainteresowania z napięciem przyglądają się ruchom samolotu, który najpierw tylko słychać, potem ledwie widać, ale w końcu wyłania się, coraz bardziej widoczny, zwiastujący tragedię, prujący powietrze z nieznośnym gwizdem, jak wampiryczny komar w letnią noc. Znakomite momenty filmowe. A przy okazji jest to jednak kino zaskakująco kameralne, mimo że gros sekwencji [tych, które oglądalem] dzieje się na otwartym morzu. Ofk, nadal, wg mnie, oczywistością jest przynależnośc walorów takiego kina do pokazów wielkoekranowych, ale dramaturgie wydarzeń w pomieszczeniach zamkniętych, preferowana przez rezysera perspektywa ludzka, sprawiają że film sprawdza się na ekranie telewizora. Muzyka Hansa Zimmera również spełnia swoją rolę, ilustruje napięcie ludzi oraz rangę zmagań wojennych, podnosi ich temperaturę, ma wiele róznych odcieni i skala wykorzystanych motywów oraz akcentów zaiste bogata jest. Generalnie : sądząc z obejrzanej połowy filmu, jest to widowisko wizualno-dźwiękowe na najwyższym poziomie, Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 11:16 22:15 TVN "Czerwona gorączka" [1988] Dobry kryminał w reżyserii solidnego Waltera Hilla. Naczelna idea jest taka, że do Ameryki przybywa radziecki policjant, którego gra sam pan Schwarzenegger. Ma do wykonania zadanie w postaci pochwycenia rosyjskiego mafiosa, odpowiedzialnego za zabójstwa popełnione w Moskwie. Rozbójnik skrył się w Chicago, więc do pomocy pan policaj dostaje amerykańskiego kolegę. I w zestawieniu ze sobą tych dwóch postaci mamy ciekawe zderzenie nie tylko dwóch róznych kultur, ale również osobowości, bo o ile pan Rosjanin jest opanowany i zimny jak skała, o tyle kolega z Ameryki, grany przez dobrze wybranego do tej roli Jamesa Belushiego, dysponuje niebagatelnym temperamentem, jest ruchliwy, nerwowy i buzia mu się nie zamyka ;] Dobry kontrast, okazjonalnie przekomarzanki i wymiana opinii na tematy róznorodne [ np. pogoda w Chicago, a pogoda w Moskwie] ale nie on jest najmocniejszym punktem filmu. wg mnie, jest nim obraz miasta, który odwołuje się do do chropowatych, obcesowych amerykańskich realistycznych kryminałów lat 70-tych, kamera chętnie zanurza się w ciemne zaułki, do mało wykwintnych hotelików, sfatygowanych policyjnych boksów, a kiedy Rosjanin spotyka się z czarnym mafioso w więzieniu, to jest w tym jakiś element wiarygodności. Tak więc, akcja - owszem, ale także porządna inscenizacja :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 11:37 23:05 TVP2 "Czarny łabędź" [2010] Oscarowa Natalie Portman w głównej roli, baletnicy dostatecznie perfekcyjnej technicznie, by zagrać "Białego łabędzia" w przedstawianiu klasyki Czajkowskiego, ale nie dość wyzwolonej , by podołać jednocześnie zadaniu odtańczenia "Czarnego łabędzia", a takie są wymagania nowego dyrektora opery. Jegomość umiejętnie steruje swoją podopieczną, stosując zasadę kija i marchewki : ustawia ją w roli nowej primabaleriny, prezentuje jako następczynię poprzedniej największej solistki, a jednocześnie wciąż sugeruje, że istnieje możliwość zastąpienia ją czekajacą na swoją szansę kolezankę. Dziewczyna musi więc wyjść poza swój uporządkowany świat, sprzeciwić się matce, traktującej ją wciąz jak małą córeczkę, uwolnić instynkty, pozwolić dojść do głosu tłamszonemu libido, co oczywiście wiedzie do rywalizacji freudowskich struktur osobowościowych, która w filmie przybiera postać halucynacji, fantazji, wizji, wyobrażeń i projekcji, tak mocno ze sobą zmieszanych i wstrząśniętych, że w pewnym momencie faktycznie trudno już połapać się w jakiej rzeczywistości odbywa się realizacja zawodowych pragnień głównej bohaterki. Dla jednych : głęboka opowieść o cenie jaką wyrobnik sztuki musi zapłacić za skrzesanie w sobie iskry umożliwiającej wyjście poza szablon, prosto w ramiona artyzmu, dla innych : płytka przypowiastka, sztucznie wzmocniona efektami na krawędzi kiczu ;] reżyseruje : Darren Aronofsky, który nie byłby sobą, gdyby nie pokazał całej fizycznej strony zmagań bohaterki filmu z materią, ciało doznaje tutaj cierpień w akcie pracy nad doskonałością figur baletowych, ciało jest również obiektem ataku wyostrzonych zmysłów popadającej w paranoję, ciało staje się w końcu narzędziem, dzięki któremu artystka porywa widownię i samą siebie. wg mnie : zdecydowanie warto [obejrzeć, przypomnieć... zmienić zdanie na łagodniejsze dla filmowców ? ;)]. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 23.02.20, 17:28 Pozdrowienia dla Wszystkich Wielkich Nieobecnych i Wielkich Obecnych ! :] Bądźcie zdrowi i dbajcie o siebie, wracajcie kiedy tylko będziecie mogli :] Trzymajcie się mocno, znów zapowiadają wietrzną pogodę ! Z muzyki dzisiaj nici, bo linki nie działają, ale może w zamian... wiersz ? :] Niektórzy- czyli nie wszyscy. Nawet nie większość wszystkich, ale mniejszość. Nie licząc szkół, gdzie się musi, i samych poetów, będzie tych osób chyba dwie na tysiąc. Lubią- ale lubi się także rosół z makaronem. lubi się komplementy i kolor niebieski, lubi się stary szalik, lubi się stawiać na swoim, lubi się głaskać psa. Poezje- tylko co to takiego poezja. Niejedna chwiejna odpowiedź na to pytanie już padła. A ja nie wiem i nie wiem i trzymam się tego jak zbawiennej poręczy. W. Szymborska "Niektórzy lubią poezję" :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 09:33 Nowy serial w Kulturze :] 11:00 "Marie Curie" [z 1991 roku]. w roli głównej : Marie-Christine Barrault, w roli Piotra - Roger Van Hool, reżyseruje Michel Boisrond. Dzieje noblistki, te zawodowe i te prywatne, zapewne "za porządkiem" i wedle chronologii :] odcinek pierwszy dziś :] Nadal nie mamy opcji "cytuj", nadal nie działają linki, zatem : póki co, gramy w osłabionym składzie ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 11:00 Kultura "Maria Curie" [1991] odc. 2/3 25.02.20, 09:16 grek.grek napisał: > Nowy serial w Kulturze :] w roli głównej : Marie-Christine Barrault, w roli Piotra - Roger Van Hool, reżyseruje Michel Boisrond. Dzieje noblistki, te zawodowe i te prywatne, zapewne "za porządkiem" i wedle ch > ronologii :] Znów możemy cytować, wspaniale jest ! :] Brawooo państwo technicy, ukłony ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 11:00 Kultura "Maria Curie" [1991] odc. 3/3 26.02.20, 09:40 Odcinek trzeci, ostatni czyli : do następnego razu :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 09:47 13:25 Historia "Sabrina" [1954] Dysponujemy świetną zapowiedzią Małej Ciekawostki ! :] : "Jest to wersja z A. Hepburn (wiadomo, że jak zawsze klasa) i H. Bogartem. Najpierw widziałam remake (też udany wg mnie) z Julią Ormond i Harrisonem Fordem, dopiero później miałam okazję zobaczyć oryginał. Oba min się bardzo podobały. W skrócie fabuła wygląda następująco : ojciec Sabriny Fairchild pracuje u państwa Larrabee, bogatych przedsiębiorców. Dziewczyna skrycie kocha się w Davidzie, młodszym synu państwa Larrabee, ale on nie zwraca na nią uwagi. Sabrina na pewien czas wyjeżdża do Paryża, wraca odmieniona - piękna i pewna siebie. Dopiero wtedy David zaczyna się nią interesować, co niepokoi jego starszego brata Linusa. Ze względu na dobro firmy postanawia odciągnąć uwagę Sabriny od Davida i wiadomo czym to się skończy :) Przyjemny, ciepły film - obie wersje są zresztą takie. Polecam, jak nie dziś to może przy najbliższej okazji. Zarówno oryginał, jak i późniejszy film warto zobaczyć - głównie dla A. Hepburn i J. Ormond (obie są naprawdę olśniewające) :) Reżyseruje Billy Wilder, to dodatkowa rekomendacja :)" Voila ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 09:51 13:40 Kultura "Ocaleni przez Chopina" [2012] dobry dokument o młodych pianistach, pani z Japonii i panu ze Szkocji, którzy w muzyce Chopina znajdują inspirację muzyczną oraz główny przedmiot zainteresowań zawodowych. Jak wszystko, co dotyczy Chopina, a także jego współczesnej recepcji i wpływu na kolejne pokolenia pasjonatów muzyki [nie tylko klasycznej !] - rzecz nie do przegapienia :] reżyseria : James Kent. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 10:06 16:00 Kultura "Warszawa" [2003] Lwy w Gdyni AD. 2003. Altmanowska układanka złożona z losów kilkorga ludzi przybywających tego samego dnia do opatulonej w śnieg i mróz Warszawy. Dziewczyna przybywa z wielką walizką, by zamieszkać ze swoim chłopakiem; chłopak po wyjściu z sierocińca szuka tutaj pierwszej pracy; ojciec przyjeżdza do córki, która w stolicy studiuje, ale od jakiegoś czasu nie daje znaku życia; kobieta po przejściach zjawia się z poznanym w drodze mężczyzną załatwiającym jakieś niekoniecznie legalne biznesy; dwaj panowie krążą po mieście w poszukiwaniu tej dziewczyny z walizką. Przemazują się co jakiś czas miejscowi : pechowy złodziejaszek i były powstaniec, który zgubił drogę do domu, jako symbole deklasacji i zepchnięcia na margines tradycji. I właściwie każde z nich zderza się z bezdusznością wielkiego miasta, ich naiwność, czyste dobro, troska o innych na tle wszechobecnego cynizmu, fałszu i materializmu wyglądają momentami wręcz pretensjonalnie. Do tego doszło. Powstaje dwugłos : z jednej strony, państwo z tzw. interioru przywożą ze sobą serca i chętne do pracy ręce, z drugiej : zapewne wielu z tych, którzy stają na ich drodze, też kiedyś tutaj przyjechało z odległych miejsc, z takim samym zapałem i świeżością, a miasto, mechanizmy, zmieniły ich w ludzi szorstkich, egoistycznych, pozbawionych empatii. Jaki zatem mają wybór ? Zostać z nadzieją, że uda im się uniknąć takiego losu, czy wyjechać gdzieś indziej, gdzie będą żyli skromniej, ale ocalą duszę ? może - jak jedna z bohaterek planuje - do słonecznej Andaluzji ? I co w tym filmie robi żyrafa przechadzająca się po mieście ?! ;] Rezyseria : Dariusz Gajewski. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 10:20 20:10 Polsat "Dzień Niepodległości. Odrodzenie" [2016] Czyli, dialog stulecia [kina] : Kosmici atakują Ziemię ! Znooowu ? Hehe ;] I tak od kiedy bracia Lumiere opatentowali kinematograf, wątek inwazji z kosmosu był, jest !, jednym z najważniejszych w całej historii filmu. Pomijając rzadkie przypadki ambitniejszych usiłowań, schemat zawsze posługuje się figurą kosmitów jako najeźdźców o złych zamiarach, niby dysponujących technologiami nieosiągalnymi dla ludzkości, ale jednocześnie przejawiających mentalność barbarzyńskich plemion z czasów starorzymskich, co zupełnie jakoś do siebie nie pasuje. W oryginalnym "Dniu Niepodległości" kosmici przybywali, ich statki zawisały nad wybranymi miejscami na planecie, a zapytani o powód ich odwiedzin odpowiadali finezyjnie "Chcemy was pozabijać, raaaach !". Inna sprawa, że film ten nie był zbyt poważny, może poza tromtadracjami patriotycznymi i patosem z jakim Ziemianie, wiadomo którzy ;], rzucali się do walki i samolocikami z papieru przepędzali supernowoczesne kosmiczne latające fortece oraz jakimiś dziecinnymi zabiegami technicznymi psuli najeźdzcom system komunikacyjny, trudno orzec, która z tych strategii filmowych była mniej logiczna, naweet mając pełną świadomość, że nie o logikę tutaj chodzi. Sequel zapewne oferuje to samo, ale w stężeniu podniesionym do kwadatu, mamma mia !, ratuj się kto może !, panowie kosmici, czy mogę uciec stąd razem z wami ? zabierzecie mnie ! ;] rezyseria : Roland Emmerich. na RT : 29 % z recenzji krytycznych, co zrozumiałe, ale zaledwie 30 % z ocen widowni, co już zapalić może lampkę w kolorze intensywnej czerwieni :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 10:30 20:30 Kultura "Dzikie róże" [2016] Film Anny Jadowskiej, z Martą Nieradkiewicz w głównej roli. Bohaterką jest młoda kobieta, opleciona siecią codziennych rutynowych obowiązków związanych z pracą zawodową i opieką nad dwójką dzieci oraz matką, coraz bardziej odczuwająca samotność, gdyż mąż przebywa na kontrakcie w Norwegii. Zapewne aby oderwać się od kieratu, pani wdaje się w romans z młodszym od siebie dżenetlmenem i zachodzi w ciążę. Mąż [w tej roli Michał Żurawski] wraca do domu i mamy sytuację klasycznego konfliktu, z którego bohaterka nie może wyjść cało. Pan recenzent Filmwebu przyznał 7/10, doceniając reżyserskie pomysły i aktorskie interpretacje oraz wyważony, nie stroniący od krytyki, ale w sumie wiarygodny obraz polskiej prowincji. Replay, z wtorku/środę, 2:25. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Dzikie róże" [2016] - o filmie po filmie 1/2 25.02.20, 11:57 Czy oglądaliście, Czcigodni ? Wg mnie, surowy i jednocześnie subtelny [zdarza się i tak] portret młodej kobiety, uchwyconej w sytuacji ryzykownego wychylenia na mocnym wirażu życia, a przy okazji przemyślnie skonstruowana fabuła z zagadką, na której ostateczne rozwiązanie trzeba zaczekać aż do ostatniej sceny, ba - do ostatniej sekundy filmu. Tak więc, mamy bohaterkę o biblijnym imieniu Ewa [znakomita rola Marty Nieradkiewicz]. W pierwszej sekwencji widać ją na korytarzu szpitala. Następnie długo wraca do domu, wykazując oznaki poważnego rozkojarzenia, czego dowodem jest pozostawienie torby podręcznej w autobusie. Dom pani Ewy znajduje się w okolicy malowniczej, dookoła trawa zielona, roślinność bujna, polne kwiaty, las niedaleko, zboże na polach. Problem w tym, że jeśli kiedyś stanie tutaj osiedle, to nie prędzej jak za kilkanaście lat. Póki co, postawione domy dzielą odległości, a wspólnotę mieszkańców tworzy ledwie kilka rodzin. Wprawdzie nieopodal rozciąga się wioska, ale to nie zmniejsza poczucia wyobcowania, jakie odczuwa bohaterka. I zmęczenia codzienną rutyną. Od rana : pranie, prasowanie, wietrzenie, pucowanie. I obcowanie z budynkiem, który wciąż jest w stanie surowym, wymaga wielu poprawek i udoskonaleń, aby młoda rodzina mogła w pełni poczuć się "na swoim", w pełnym tego słowa znaczeniu "u siebie". Ewa ma dwoje dzieci : córka zaraz pójdzie do pierwszej Komunii, synek ma rok albo dwa. Codziennie wybiera się z nimi w teren, pchając desperacko wózek z małym i bacząc na nadaktywną córkę, która wykazuje zaskakującą śmiałość w stosunku do matki. Nie słucha poleceń i próśb, powtarza że "ma g..nych rodziców" albo że "mogłaś zdechnąć w szpitalu, kiedy mnie rodziłaś". Skąd dziecku do głowy przychodzą takie teksty ? Może jakiś wpływ ma tutaj babcia, która pomaga wychowywać dzieciaki, ale nie budzi nawet odrobiny zaufania. Zresztą, kiedy babcia z sąsiadem wybierają się na lotnisko po ojca dziewczynki, i mała dowiaduje się, że chcieli jechać sami, bez niej, wyzywa babcię od "starych krów". Inna sprawa, że tutaj przemoc w wersji light charakteryzuje relacje międzyludzkie na wielu poziomach. Przykładem jest zachowanie księdza, który podczas przygotowań komunijnych łapie za ramię i strofuje dziewczynkę za to, że zapomniała słów pieśni albo po spowiedzi [jak można dzieciom wmawiać, że mają jakieś "grzechy" ! jest to dewiacja !] przywołuje i każe jakieś święte szaty całować na klęczkach. A rodzice nie reagują. Obrazek sugerujący, że w interiorze ciągle władza tradycji oraz instytucji z niej wyrosłych jest realną rzeczywistością, a pożywką dla jej obowiązywania jak zawsze jest konformizm. Mąż Ewy, Andrzej [Michał Żurawski] pracuje w Norwegii, do domu wpada raz na jakiś czas, góra na tydzień. I właśnie taki tydzień się zaczyna, bo córka ma iść do komunii, więc jako kochający ojciec zjawia się razem z białą sukienką okolicznościową dla małej. A żona jakaś niewyraźna, niespokojna, jakby coś ukrywała. Wiadomo, że ma to wiele wspólnego z tym pobytem w szpitalu, ale nie wiadomo o co dokładnie może chodzić. Pierwszy ślad mamy nocą, gdy pod nieobecność męża - pojechał z kolegami grać na playstation - do Ewy puka w szybę kochanek. Młodociany kochanek. Ewa zbywa go razem z jego wyznaniami miłosnymi. Kiedy mąż wraca i próbuje namówić ją do amorów, jego również spławia. Kochanek chodzi za nią także w dzień. Ewa odrzuca go naprawdę ostrym gestem, a kiedy nadal stoi i patrzy na nią - rzuca w niego garściami ziemi. Chłopak nie wie, co się dzieje. Czy ten szpital, to pokłosie relacji z kochankiem ? Popołudniami Ewa zabiera syna, albo oboje dzieci, i udaje się w urokliwy zakątek pod lasem, gdzie zbiera dziką różę. Na sprzedaż. Zarabia na tym parę groszy ledwie [tak kwituje jej aktywność mąż], ale przynajmniej może wyjść z domu, nie siedzieć z matką, jest w tym również jakaś proteza aktywności zawodowej, do której być może stłamszona codziennym kieratem młoda matka tęskni. Kiedy wracają do domu, Ewa raz jeszcze prosi córkę, żeby "nie mówiła tacie o tym, że kiedy go nie było mama chorowała". "Chorowała" - to kolejny trop w sprawie skrywanej przez Ewę tajemnicy, która niebawem okaże się tajemnicą poliszynela, lecz z innym finałem niż można się było spodziewać. Mąż Andrzej bywa nerwowy. Martwi się o dzieci, bardziej jakby mu na nich zależało niż na żonie, ma pretensje że Ewa zostawia je z matką, no i dowiedział się o tym jej pobycie w szpitalu, chce się dowiedzieć o co chodziło. Domaga się dokumentacji. Zważywszy na prawdziwe powody, fakt że Ewa zgadza się je pokazać, a następnie wątek jego śledztwa się urywa, wygląda na kiks scenariuszowy. Tak czy owak, zaraz potem jest uroczystośc komunijna. Mikroskopijny kościółek, kilka rodzin, kilkanaścioro dzieci. Ewa mdleje, mąż wynosi ją na ławkę za kościołem i rzuca... "Wszystko umiesz spie..., nawet komunię własnej córki". Niesłychana empatia. Podczas komunijnych rytuałów, mąż w towarzystwie teściowej towarzyszy córce, i widać w jego mowie ciała skrywaną nerwowość, nie może żonie wybaczyć, że zasłabła. Do domu odwozi Ewę przyjaciółka, z tego co słychać, chyba z aspiracjami do dewocji. Ale z rozmowy można się dowiedzieć, że romans Ewy z kochankiem był i jest obiektem plotek ludzi z okolicy. I pojawiły się podejrzenia, że Ewa była z nim w ciąży. To ta "choroba", o której córka ma nie mówić tacie, "żeby go nie denerwować" ? Co gorsza, z kolejnych wynurzeń wynika, że krążą opowieści , jakoby Ewa urodziła to dziecko, a następnie je... utopiła. Koleżanka tak ją wyprowadza z równowagi, że Ewa wysiada w połowie i polną drogą idzie do domu. Tam dopada ją matka kochanka. Nie przebierając w słowach, waląc na odlew inwektywami, rozkazuje jej "odp..." się od jej syna bo on ma szkołę skończyć, a nie paprać sie w romansach z niewyżytymi "k...". Ciężki kaliber. Ewa wraca do domu podwójnie zmaltretowana, a przecież w domu będzie przyjęcie dla gości i rodziny. Oni tam się już rozkręcają, a ona siedzi pod prysznicem. Znajduje ją tam matka i głosem tajniaka instruuje "Nie zrobiłaś nic złego, ludzie gorsze rzeczy robią i jakoś żyją. Andrzej za parę dni wyjedzie i znów będzie spokój. Byle przeczekać". Takie ma rady dla córki, która ewidentnie od samego początku jest w rozsypce, na krawędzi depresji. Na dodatek córka robi małą aferę, wkurzona że zamiast komputera w prezencie dostała jakieś zupełnie zbędne badziewie ;] Fotograf robiąc im komunijne rodzinne zdjęcie prosi o szeroki uśmiech. Żadne z nich nie jest w stanie zdobyć się na taki gest. Kochanek ponownie nachodzi Ewę na łonie natury, przy tym polu dzikich róż, gdzie po pracy odpoczywa z synem na kocu. Ewa chłopaka odpycha, ale za moment przyciąga, i tak kilka razy. Wreszcie wygląda na to, że się zdecydowała, ciągnie go za sobą krzaki, ale po chwili znów nie chce. A gdy wraca do legowiska, okazuje się, że... syn zniknął. Kochanek chce pomóc szukać, ale Ewa go wyrzuca cierpkim słowem, sama rusza na poszukiwania. Bez efektu. Malec przepadł. Dzwoni więc rozstrzęsiona młoda matka po młodego ojca. A za godzinę zbiera się ze dwudziestu chłopa z okolicznych wiosek. Tyralierą przetrząsają zarośla, krzaki, idą w las, nawołują. Nadal nic. Andrzej wygląda na zdesperowanego i wściekłego, ledwie powstrzymuje łzy i złość na żonę. A Ewa zupełnie traci wenę, siada zrezygnowana w aucie i czeka na wynik poszukiwań. Córka się do niej przytula : "Tata nas nie kocha, kocha tylko jego [brata]. Jakbym ja zginęła, to by się nie przejmował". To dopiero wyznanie w ustach 8-latki. I to w jakim momencie. Mimo wrzasków, kilometrów na liczniku, przeszukiwania metr po metrze całego terenu - poszukiwacze nie wpadają na żaden ślad dziecka. cdn. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dzikie róże" [2016] - o filmie po filmie 2/2 25.02.20, 12:32 Kiedy zbliża się wieczór i Ewa decyduje się dołączyć, mąż niemal siłą goni ją do wołania imienia syna, kiedy przystaje dla zaczerpnięcia oddechu zaraz do niej dopada i zmusza do przebierania nogami. "Jak się nie znajdzie, to nie wiem, co ci zrobię..", cedzi przez zaciśnięte zęby. I wtedy Ewa wyrzuca mu : "Ciebie nie ma. Nie ma cię. To ja jestem tutaj. Z dwójką dzieci, z obowiązkami..." na co on : "Bo ja zap... na was, na ten dom", a ona : "A ja na ten dom patrzeć już nie mogę. Ty sobie przyjeżdzasz na tydzień, nie wiesz jak to jest być tutaj codziennie". No i to może nareszcie do niego trafia. Trudno powiedzieć, czy pan mąż wie o romansie żony. Teoretycznie jest to możliwe, bo "ludzie gadają", ale z drugiej strony : matka kochanka dopiero grozi Ewie ujawnieniem prawdy jej mężowi [i donosem na policję], więc do końca wiadomo czy jego ataku gniewu na żonę wywodzą się z docierających plotek czy po prostu takie mają ze sobą relacje. Idzie noc, część poszukiwaczy chce odpuścić, Andrzej z rozpaczliwą dynamiką przekonuje ich, że nie mogą przerwać. Ewa uzbrojona we wzbierającą determinację sama krąży po lesie, zagląda do strumienia i rzeki, jakby w ten sposób sugerujac że faktycznie utopiła to dziecko z pozamałzeńskiej ciąży. Syn znajduje się u sąsiadki z wioski. Spootkała go na leśnej ścieżce i zabrała do domu. Dlaczego wcześniej nie dała znać ? Nic to, grunt że się znalazł. Andrzej zdobywa się na milczący gest, dotyk ramienia żony, w formie przepraszającej ? Tego wieczora w ich domu kłębią sie goście, za ofiarność i pomoc szczęśliwy ojciec odnalezionego dziecka musi postawić flaszkę. Panuje nastrój kulturalnego spożywania ;] Ewa wymyka sie z domu, znajduje kochanka, który wieczór spędza w towarzystwie rówiesników. Wywołuje go na rozmowę, ale nie wiadomo czego dotyczy. Wszystko wyjaśnia ostatnia sekwecja. Ewa jedzie do miasta, do szpitala. Autostopem zabiera ją jakaś pani. Na polnej ścieżce gwałtownie hamuje, chyba po to, by nie najechać na coś. Ewa nie ma zapiętych pasów, wieć uderza nosem w szybę, cieknie jej krew. Pani jej pomaga, pociesza, i za moment z łez rodzi się dyskretny uśmiech. W szpitalu Ewa rozmawia z lekarką i powiada, że chce zabrać do domu dziecko, które zostawiła tutaj po urodzeniu do adopcji. Chce je wychować sama. A więc była w ciąży, ludzie to widzieli, ale potem nie widzieli dziecka, więc uznali, że musiał je zabić. A tutaj : proszę, zupełnie nieoczekiwana konkluzja i wyjaśnienie. Groza sytuacji z zaginięciem syna, poczucie winy z tego powodu, widmo najtragiczniejszego scenariusza rozwoju wypadków, wzmogły jej świadomość, że to trzecie dziecko potraktowała w taki właśnie sposób, pozwoliła mu "zaginąć". I najpewniej ten wlaśnie dylemat determinuje jej zachowania, nerwowość, omdlenia, łzy, którymi nieustannie jest doświadczana. Nie tyle chodzi o ukrycie przed mężem swojej wiarołomności, ile o natrętną myśl, że postąpiła niewłaściwie i w istocie pragnie to dziecko mieć przy sobie. Marta Nieradkiewicz wygrywa te wewnętrzne stany ducha swojej bohaterki z prawdziwym poświęceniem i empatią, a rangę tych zmagań podkreśla wychudzona fizyczność pani aktorki. Świetna rola. Nienaganna reżyseria : Anna Jadowska, jej autorstwa jest również zręczny scenariusz. I piękne okoliczności majowej przyrody, nawet jesli w tej opowieści nie tyle rozterek i dramatów bohaterki nie koją, co wręcz potęgują ich energię. Dobre polskie kino. Tak trzymać :] www.youtube.com/watch?v=M5uBsiFFmc Odpowiedz Link Zgłoś
seidici Re: "Dzikie róże" [2016] - o filmie po filmie 2/2 25.02.20, 12:46 Ten film nawet by mi się podobał ..., gdyby wyciąć monolog inż. Mamonia: A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. A polski aktor, proszę pana... To jest pustka... Pustka, proszę pana... Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana, że jak polski aktor... na przykład, zapala papierosa, nie? Proszę pana, zapala papierosa... I proszę pana, patrzy tak: w prawo... Potem patrzy w lewo... Prosto... I nic... Dłużyzna, proszę pana... To jest po prostu dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna. Hej Greku:) Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Dzikie róże" [2016] - o filmie po fi 26.02.20, 09:22 seidici napisała: > Ten film nawet by mi się podobał ..., gdyby wyciąć monolog inż. Mamonia: A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. A polski aktor, proszę pana... To jest pustka... Pustka, proszę pana... Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana, że jak polski aktor... na przykład, zapala papierosa, nie? Proszę pana, zapala papierosa... I proszę pana, patrzy tak: w prawo... Potem patrzy w lewo... Prosto... I nic. .. Dłużyzna, proszę pana... To jest po prostu dłużyzna, proszę pana. Dłużyzna. ;'] > Hej Greku:) Cześć, Pepsic ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 10:37 21:00 TVP1 "Chłopcy" [2018] Teatr, wg sztuki Stanisława Grochowiaka. Reżyseruje Robert Gliński. Obsada doborowa : Jerzy Trela, Marian Dziędziel, Andrzej Grabowski, Edward Linde-Lubaszenko oraz Tadeusz Kwinta i Anna Dymna. Tekst i stojąca za nim idea wyrażona idealnie przez Picassa : "Trzeba bardzo dużo czasu aby stać się młodym", stwarzają mnóstwo możliwości dla aktorów, nic tylko wpuścić ich na scenę i pozwolić grać, być sobą, filtrować tekst przez własną wrażliwość. Szkoda, że spektakl nakłada się na film w Kulturze ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 10:56 21:00 TVN7 "Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej" [2017] reżyseria : Maria Sadowska, scenariusz : Krzysztof Rak, w głównej roli : Magdalena Boczarska. Bohaterka na sprawiedliwej i słusznej wojnie przeciwko obskurantyzmowi, zabobonowi, purytanizmowi, wszystkiemu czym społeczeństwo faszerował patologiczny sojusz ideologii z religianctwem przeciwko otwartości na zmysłowość seksu, skutkując szerokim zakresem dotykających statystycznych Kowalskich fobii, zahamowań, niespełnień, przekładających się na absolutny brak satysfakcji nie tylko z pożycia, ale i życia samego w sobie. Jak miało być dobrze, skoro ludzie żyli w przekonaniu, że tylko pod pierzyną, w pozycji jedynie słusznej i po cichu oraz nerwowo, czy aby jakiś partyjny w mundurze czy kościelny w sutannie nie wylezie spod małżeńskiego łoża z potępiającym kazaniem na ustach ? ;] Pani Wisłocka chciała całe to społeczeństwo zabrać do szkoły i wytłumaczyć, co, jak, z czym i po co, a przede wszystkim obudzić w ludzkości entuzjazm, przyjemność i radość, rugując natrętne skojarzenie seksu z obowiązkiem, funkcjami prokreacyjnymi i grzechem. I pięknie walczy, kosi równo z trawą, nikogo przy okazji nie obrażając, nawet tych kacyków partyjnych, którym by się należało, tak od serca. Jednocześnie, we własnej prywatnej odsłonie, dowodzi, że seks seksem, ale romantyczne uczucie, uczucie romantyczne, jest podstawą wszelakiej relacji na zakreślonym polu. Nie jest więc szczęśliwa, bo jej romantyczny wybór pozostaje niemożliwym do realizacji, gdyż pan kochanek idealny, którego spotkała w młodości, dzisiaj ma żonę i dzieci, a ona - nawet gdyby on chciał - nie byłaby zdolna do osiagnięcia satysfakcji mając świadomość, że unieszczęśliwia innych. W ciekawym momencie pojawił się ten film, bo oto mamy odnowienie sojuszu dewiacji z dewocją, czego efektem może być wyrzucanie ze szkół wszelkich programów uświadamiających młodzież, pod hasłem walki z promocją rozwiązłości seksualnej. wg tych Hunów, "promocją" może być sugestia, że w odpowiedniej formie seks daje przyjemność i jest jednym z gwarantów zadowolenia z życia. To "promocja rozwiązłości" jest rzekomo ;] Ręce opadają. A jak zlikwidują dostęp do świerszczyków", to wtedy już w komplecie cofniemy się do czasów zamierzchłej babci komuny. I będzie tak jak było. Tak to jest z ludźmi, co to sami nie mogą, więc z zemsty innym też nie pozwolą ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 11:12 23:00 ATM Rozrywka "Tanna" [2015] Australijska opowieść w duchu szekspirowskiej klasyki, choć - jako rzecze opis - zaczerpnięta z miejscowych podań, a rozegrana w rajskich scenografiach dziewiczych wysp oceanicznych Vanuatu.. Dziewczyna i chłopak pochodzący ze zwaśnionych ze sobą plemion kochają się bardzo, a przeszkodą na drodze do szczęścia jest ojciec dziewczyny. Oby z zakończeniem innym niż w "Romeo i Julii", choć urodzie tamtego niewiele można zarzucić, a tragizm ją tylko potęguje. reżyseria : Dean Martin, Bentley Dean i Martin Butler. Na RT : 92 % z 38 zgromadzonych recenzji krytycznych. Mocno ! :] Kolejne seanse : jutro, 19:30 sobota, 12:15. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 19:30 ATM Rozrywka "Tanna" [2015] 25.02.20, 09:43 >Australijska opowieść w duchu szekspirowskiej klasyki, choć - jako rzecze opis - zaczerpnięta z miejscowych podań, a rozegrana w rajskich scenografiach dziewiczych wysp oceanicznych Vanuatu.. Dziewczyna i chłopak pochodzący ze zwaśnionych ze sobą plemion kochają się bardzo, a przeszkodą na drodze do szczęścia jest ojciec dziewczyny. Oby z zakończeniem innym niż w "Romeo i Julii", choć urodzie tamtego niewiele można zarzucić, a tragizm ją tylko potęguje. reżyseria : Dean Martin, Bentley Dean i Martin Butler. > Na RT : 92 % z 38 zgromadzonych recenzji krytycznych. Mocno ! :] Kolejny seans : > sobota, 12:15. Oby dzisiaj ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek "Tanna" - o filmie po filmie 1/2 26.02.20, 12:50 "Czy oglądaliście, Czcigodni ? Trochę nie załapałem instrukcji w opisie zawartej ;], ale to nie zmienia faktu, że jest tutaj sporo z szekspirowskiej dramaturgii, a cała fabuła tej wzruszającej love story z zacięciem rewolucyjnym rozgrywa się w uwodzicielskich plenerach wyspy na Pacyfiku. W filmie [w realu również ?] nazywa się ona Tanna. Zamieszkuje ją kilka plemion tubylców, na czele z Yakelami oraz Imedinami, od dawna znajdującymi się na ścieżce wojennej. Jednocześnie są to ostatnie miejscowe wspólnoty, które przestrzegają dawnych rytuałów i tradycji, jedyne które oparły się kolonizacji, chrześcijaństwu, a nawet mamonie, o czym wspomina jeden z wodzów. Córka szamana Wawa i wnuk wodza Dain należą do Yakelów. Ona właśnie przechodzi rytuały przyjęcia w poczet kobiet, jest ładna, ma piękny uśmiech oraz szałową spódnicę, a on jest postawnym wojownikiem z wytwornie zaplecionymi we włosy ozdobami z egzotycznych roślin i umiejętnościami gry na piszczałce. Spotykają się trochę ukradkiem, aby ich nie widziano, a trochę dlatego, bo chcą być sami i bez świadków. Nie ma wątpliwości, że łączy ich prawdziwie romantyczne uczucie, to widać w każdym geście i spojrzeniu. Siedzą sobie na kamieniach niedaleko wodospadu albo na drzewie przełożonym ponad rzeką, a świadkuje tej znajomości młodsza siostra Wawy - Celine. Świętym miejscem dla Yatelów jest wielka góra, z buzującymi w środku oparami i strzelającą fajerwerkami w powietrze lawą. Cudownie filmowana i pokazywana zarówno do jako centralny punkt zapierającej dech w piersi panoramy wyspy, jak również od wewnątrz, gdyż najistotniejsze wydarzenia w filmie odbywają się właśnie na zboczu góry, przy kraterze gdzie przesiadują bohaterowie. Któregoś dnia dziadek szaman zabiera tam Celine, aby jej wpoić zasady szacunku dla historii swojego plemienia. Zostają zaatakowani przez uzbrojonych w maczugi Imedinów. Dziadek zostaje ranny, Celine udaje się uciec i dzięki niej zaalarmowani współplemieńcy przybywają na miejsce, zabierają rannego, wzywają [sygnał zagrany na rogu] znachora, modlą się dzielnie, ale los dziadka wisi na włosku przez wiele dni. Ostatecznie udaje się go uratować. Pojawia się problem reakcji na zaistniałe wydarzenia : zaatakować Imedinów odwetowo czy im darować w imię pokojowego współistnienia ? Dziadek Daina, wódz plemienia, przywołuje słowa dawnej pieśni, zalecającej dążenie do harmonii, ładu i wyrzeczenie się wojen. Co ciekawe, najmniejszą ochotę do tego ma Dain, który był świadkiem śmierci swoich rodziców z rąk Imedinów, pragnie zemsty, a teraz jest dobra okazja by wprowadzić ten zamiar w czyn. Dziadek uczy go, by stanął ponad podszeptami prymitywnych instynktów. Podobne zdanie ma Wawa, która mówi o konieczności zmiany dotychczasowej obłędnej strategii wet za wet, aby ich dzieci mogły dorastać w bezpiecznych warunkach. Yatelowie oraz Imedinowie spotykają się na naradzie, której przewodniczy Rozjemca. Decyzja jest następująca : zwaśnione plemiona mają się pogodzić i wspólnie gospodarować ziemią, zostanie zawarty pokój, a przypieczętuje go i zagwarantuje ślub córki szamana Yatelów z synem wodza Imedinów, a więc dla dobra wspólnoty Wawa musi zostać żoną innego, co oczywiście bardzo porusza Daina. Oboje zresztą, zaraz później spotykają się w swoim miejscu, obejmują się i długo chodzą razem albo siedzą w milczeniu. Na Tannie panuje kodeks niezbywalnych zasad, z których jedna głosi, że dopuszczalne są tylko małżeństwa aranżowane przez dorosłych. Innych nie może być. Wawa nie chce wychodzić za mąż w ten sposób, ale kobiety z wioski przekonują ją, że wszystkie przez to przeszły i ostatecznie wyszło to im na dobre, w przeciwnym wypadku byłyby nieszczęsliwe. Ojciec zaś pokazuje zdjęcia królowej Elżbiety i księcia Karola : widzisz, oni też zostali dobrani, wykazali szacunek dla dorosłych, zgodzili się, mieli dzieci. Widziałem ich, kochali się [dziadek istotnie jest na tych fotografiach, zapewne jako jeden z wodzów zamorskich kolonii brytyjskich zaproszonych do Pałacu Buckingham na okolicznościowe spotkanie]. Tłumaczą jej, że musi osobiste pragnienia, głos serca !, odrzucić, złożyć na ołtarzu bezpieczeństwa, pokoju i świetlanej przyszłości plemienia. No i to dopiero jest mocny argument ! A jednak dziewczyna nie daje się przekonać. Pospiesznie konsumuje swoją miłość z Dainem. Ma nadzieję, że jako nie-dziewica będzie dla syna wodza Imedinów "niestrawna". Kiedy Yatelowie odkrywają ich postępek - są załamani "nieodpowiedzialnością" młodzieży. Wawa ma następnego dnia zostać żoną innego, żadnych wymówek !, natomiast Daina wypędza z wioski sam dziadek, mówiąc że chłopak rozczarował go ogromnie oraz nieodwołalnie, nie ma tutaj dla niego już miejsca. Dain udaje się więc na tułaczkę, spędza czas samotnie w dżungli. Wawa tej samej nocy ucieka z wioski i dołącza do niego w umówionym z dawien dawna miejscu : przy kratarze góry, a potem ruszają w drogę. Wędrują po lesie, pluskają się w błękitnym oceanie, snując plany na przyszłość, łowią i jedzą ryby. Znajduje ich w tej sytuacji jakiś kulturalny dżentelmen i oznajmia, że znajdują się na terytorium plemienia, którego on jest wodzem. Przygarnąłby ich, ale musi mieć zgodę wodzów ich plemienia. Skoro nie może jej uzyskać, sugeruje że powinni spróbować na przeciwległym brzegu. Tam mieszka plemię, które przyjęło chrześcijaństwo, nie obowiązują u nich żadne dawne obyczaje, więc każdy może z nimi zamieszkać. Wawa i Dain udają się tam łódką pożyczoną od wodza, ale chrześcijanie - odziani w dużej mierze po europejsku, oddajacy się radosnym tańcom i śpiewom - gotowi są udzielić im ślubu, lecz dopiero po przyjęciu religii katolickiej. Tymczasem między Yatelami i Imedinami wybucha gwałtowna kłotnia z elementami bijatyki, Imedinowe obwiniają Yatelów o złamanie przysięgi, zerwanie porozumienia, nieudolność, zaniedbanie i kilkaset pomniejszych grzechów, na czele z amatorszczyzną. Ostatecznie wódz Imedinów oznajmia, że ruszają na poszukiwania : dziewczynę zabiorą siłę, a chłopaka zabiją. Wódz Yatelów dyskretnie uruchamia więc własny pościg, aby odnaleźć młodych państwa zanim tamci ich dopadną. Wawa i Dain chowają się w jaskini niedaleko góry, tam znajdują ich swoi. Zamierzają przenocować tutaj z nimi, a rankiem oddać Wawę synowi wodza Imedinów. Daina ewentualnie gotowi się przyjąć z powrotem, aby uratować mu życie. Młodzi państwo nie chcą siebie nawzajem opuścić, ale wspóplemieńcy znów tłumaczą, że w grę wchodzi tutaj przyszłość całej wspólnoty. Nocą Dain wymyka się z groty. Za nim niebawem podąża Wawa. Obejmują się stojąc nad kraterem wulkanu, na tle strzelającej czerwonym snopem iskier lawy. Piękna scena ! Siedzą na skraju krateru, wpatrują się w ogień, a rankiem wspóplemieńcy znajdują ich martwych, przysypanych kurzem i pyłem, trzymających się za ręce. Zmarli zjadając trujące grzyby, których nazbierali w lesie. Ich ciała przeniesiona zostają do wioski. Żałoba. Zwłaszcza spojrzenie i łzy małej Celine są naprawdę przejmujące. Zwłaszcza, że aktorami w tym filmie są naturszczycy, którzy nie tyle grają, co wykonują inscenizację pewnej opowieści, legendy, może opartej na faktach, a może będącej przypowieścią. Trochę przypominają aktorów u Bressona albo Pasoliniego, choć mają - zwłaszcza główna para - zdecydowanie więcej naturalnego wdzięku, a w scenach zbiorowych śmiech i gniew odznaczają się równie spontaniczną ekspresją. Pewnym wyjątkiem jest mała, niepokorna Celine i jej zachowanie w ostatniej odsłonie filmu. Plemiona Yatelów i Imedinów spotykają się na okoliczność tragedii, aby wspólnie zmienić kodeks, albo inaczej - rozszerzyć go : od tej pory małżeństwa z miłości będą równie legalne i dopuszczalne, co aranżowane. W taki sposób moga zadośćuczynić parze kochanków, którzy woleli umrzeć niż rozstać się ulegając niesprawiedliwym regułom. Dla dobra dzieci i następnych pokoleń nie można uparcie i wbrew życiu trzymać się zasad rujnujących szczęscie tym, których one nie obejmują. PIekna idea. I faktycznie zrealiz Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: "Tanna" - o filmie po filmie 2/2 26.02.20, 12:57 Faktycznie zrealizowana, o czym świadczy stosowna notka z historii Tanny. W ostatniej scenie cała wspólnota obu plemion rusza do szalonego, wspaniałego tańca i klaskania w dłonie. A film jest wspaniale zrealizowany. Ileż w nim wyjątkowo urodziwych sekwencji, zdjeć wyspiarskiej przyrody, góra ciemnogranatowej barwy, płaskowyż szarej maści, ognisko palące się we wnętrzu pnia gigantycznego drzewa, roślinność !, wodospad, i ludzie prawdziwi, naturalni, autentyczni, żyjący w zgodzie z naturą i swoimi własnymi prawami, dzięki czemu uczucie łączące głównych bohaterów, stające wbrew światu, zyskuje tylko dodatkowy czar i wdzięk. W 2017 "Tanna" był nominowany do Oscara, znalazł się w "piątce", a nagrodę dostał wtedy "Klient" Asghara Farhadiego. Nominacja absolutnie zasłużona ! www.youtube.com/watch?v=Tb3Vslnviwo Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 12:15 ATM Rozrywka "Tanna" [2015] 29.02.20, 09:23 Cenna powtórka. W wyspiarskich okolicznościach egzotycznej przyrody prawdziwie tragiczna love story w duchu szekspirowskim, wspaniałe obrazy, naturalni aktorzy, którzy nie grają lecz inscenizują, rzadka możliwość podpatrzenia zwyczajów i tradycji plemion, które "oparły się kolonializmowi, chrześcijaństwu i mamonie". Absolutnie warto obejrzeć ! :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 11:19 0:30 Kultura "Przez całą noc" [1962] reż. Basil Dearden czołowe role : Patrick McGoohan, Richard Attenborough, Marti Stevens, Paul Harris rzecz się dzieje w środowisku muzyków klubowych, jazzowych : pani wokalistka poświęciła swoją karierę dla małzeństwa z pianistą i odczuwa tęsknotę za sceną, ukryte pragnienie samorealizacji. Na jej rozterki czyha jegomośc, który ma szansę nieźle zarobić, jeśli skompletuje zespół z wokalistką na czele. Aby jednak nakłonić panią do zmiany życiowej drogi, musi osłabić jej związki z mężem, czyli skłócić ich ze sobą. Brzmi nieźle już sam fakt, że chodzi o jazzowych muzyków w latach 60-tych :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2020 - 2 (vol. 112) 24.02.20, 11:37 0:55 tej nocy jutro : 20:00 Polsat "Prometeusz [2012] "Ten film ratują dwie rzeczy : początek i obłędny, doskonały Fassbender. Natomiast scenariusz jest, co tu dużo mówić, debilny jak kilo gwoździ" tak recenzowała Angazetka. Natomiast Siostra ; "Duże rozczarowanie. Fajny pomysł z "inżynierami", którzy stworzyli naszą cywilizację, ale nie wiadomo dlaczego akcja grzęźnie w walce bohaterów z obślizłymi stworzeniami. Kolejny ciekawy wątek, szefa-miliardera, który chce poznać tajemnicę nieśmiertelności też niewykorzystany. Szybko kończy się brutalną nawalanką. I takich scen jak na taki film jest zdecydowanie za dużo. Oczekiwałam czegoś poważniejszego, jakiejś głębszej refleksji, ciekawszej historii, ale się zawiodłam. David (świetny Fassbender) oczywiście przypomina cyborga z "Blade Runnera", wygląda to tak jakby Scott ściągał sam z siebie, to nie mogło dobrze się skończyć. Plus za scenę z "Lawrence'a z Arabii", którą ogląda David!" Zaś Barbasia : "W pamięci pozostanie mi jedna scena, pod koniec - kosmita, "inżynier", stworzyciel ludzkości uruchamia statek kosmiczny za pomocą... gry na fujarce. Co za wyobraźnia!?Heh!" :] I tu bym był lekko, minimalnie, w kontrze do zacnych Koleżanek, bo jakoś po drugim czy trzecim seansie, film ten zaczął nabierać sensu w moim odczuciu :] Trochę mnie wszelako speszyła sugestia, że twórcy człowieka, państwo "inżynierowie", są z nas tak bardzo niezadowoleni, że gotowi wykończyć jednym porządnym uderzeniem statku-pocisku załadowanego trylionami bomb nuklearnych. Co myśmy im złego zrobili ? ;] W ogóle, sam wątek spotkania człowieka ze swoim stwórcą, którym nie jest żaden Bóg, brzmi interesująco i całkiem wiarygodnie. Oczywiście, powstaje od razu pytanie : skąd wzięli się Inżynierowie, w ogole skąd się wzięło coś z niczego, ale to są już dylematy nie na głowę człowieka ;] Tutaj mozna wierzyć w dowolne hipotezy, to i tak bez znaczenia, jak się wydaje. In plus zapisałbym też zgromadzenie hollywoodzkiej obsady, choć momentami można odnieśc faktycznie wrażenie, że ci zdolni aktorzy w większości nie bardzo mają co grać, więc pozostaje na pocieszenie ich fotogeniczna obecność ;] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:10 Polsat "Prometeusz" [2012] 25.02.20, 10:04 > "Ten film ratują dwie rzeczy : początek i obłędny, doskonały Fassbender. Natomiast scenariusz jest, co tu dużo mówić, debilny jak kilo gwoździ" tak recenzowała Angazetka. Natomiast Siostra ; "Duże rozczarowanie. Fajny pomysł z "inżynierami", którzy stworzyli naszą cywilizację, ale nie wiadomo dlaczego akcja grzęźnie w walce bohaterów z obślizłymi stworzeniami. Kolejny ciekawy wątek, szefa-miliardera, który chce poznać tajemnicę nieśmiertelności też niewykorzystany. Szybko kończy się brutalną nawalanką. I takich scen jak na taki film jest zdecydowanie za dużo. Oczekiwałam czegoś poważniejszego, jakiejś głębszej refleksji, ciekawszej historii, ale się zawiodłam. David (świetny Fassbender) oczywiście przypomina cyborga z "Blade Runnera", wygląda to tak jakby Scott ściągał sam z siebie, to nie mogło dobrze się skończyć. Plus za scenę z "Lawrence'a z Arabii", którą ogląda David!" Zaś Barbasia : "W pamięci pozostanie mi jedna scena, pod koniec - kosmita, "inżynier", stworzyciel ludzkości uruchamia statek kosmiczny za pomocą... gry na fujarce. Co za wyobraźnia!?Heh!" :] I tu bym był lekko, minimalnie, w kontrze do zacnych Koleżanek, bo jakoś po drugim czy trzecim seansie, film ten zaczął nabierać sensu w moim odczuciu :] Trochę mnie wszelako speszyła sugestia, że twórcy człowieka, panowie "inżynierowie", są z nas tak bardzo niezadowoleni, że gotowi wykończyć jednym porządnym uderzeniem statku-pocisku załadowanego trylionami bomb nuklearnych. Co myśmy im złego zrobili ? ;] W ogóle, sam wątek spotkania człowieka ze swoim stwórcą, którym nie jest żaden Bóg, brzmi interesująco i całkiem wiarygodnie. Oczywiście, powstaje od razu pytanie : skąd wzięli się Inżynierowie, w ogole skąd się wzięło coś z niczego, ale to są już dylematy nie na głowę człowieka ;] Tutaj mozna wierzyć w dowolne hipotezy, to i tak bez znaczenia, jak się wydaje. > In plus zapisałbym też zgromadzenie hollywoodzkiej obsady, choć momentami można odnieśc faktycznie wrażenie, że ci zdolni aktorzy w większości nie bardzo mają co grać, więc pozostaje na pocieszenie ich fotogeniczna obecność ;] Seans właściwy :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 15:40 Kultura "Papusza" [2013] 25.02.20, 09:39 Pięknie i z pietyzmem zrobiony film. Czarno-białe, zniewalające urodą zdjęcia [Krzysztofa Ptaka i Wojciecha Staronia], bohaterowie mówią w języku romskim, aktorzy są wybornie ucharakteryzowani, muzyka Jana Kantego Pawluśkiewicza nadaj całości rytm i tworzy tło. A w centrum jest niecodzienna bohaterka, umieszczona w sytuacji konfliktowej : oddana duszą poezji, ale sercem będąca częścią radykalnie patriarchalnej wspólnoty, która jej artystyczne pasje potępia i domaga się od niej wyrzeczeń w imię zachowania tożsamości, na której bardzo jej zależy. Jerzy Ficowski, który usilnie namawia Papuszę do publikacji wierszy, to człowiek, który dobrze wie jakie są cygańskie reguły, wie że wystawia swoją przyjaciółkę na niebezpieczeństwo, lecz zarazem stoi na stanowisku, że artysta ma prawo wyrażać siebie ponad zasadami wspólnoty. Publikacja wierszy, w których poetka opisuje romskie zwyczaje, stanowi punkt krytyczny. Swoi odrzucają Papuszę jako zdrajczynię, a uznanie i zainteresowanie miłośników poezji nie rekompensuje jej poczucia wyobcowania, podobnie zresztą nie przekłada się na jakieś finansowe zadośćuczynienie. Właściwie do końca nie widać na jej twarzy uśmiechu. Jest zawiedziona, nie tylko skutkami swoich artystycznych aktywności, ale także faktem, że pan Ficowski jest żonaty z inną, pozostaje jedynie przyjacielem domu, a nie kimś więcej, jak zawsze chciała. Zbiega się ta historia jednostkowego losu z momentem zmiany prawa, wedle którego Romowie nie mogą już podróżować swobodnie po całym kraju. Kultura romantycznych taborów i śpiewnych obozowisk cygańskich powoli zmierzcha. Ostatni kadr ma znaczenie bardzo symboliczne. Reżyseria : Krzysztof Krauze. grają : Jowita Budnik, Antoni Pawlicki, Zbigniew Waleryś. wg mnie : zdecydowanie warto obejrzeć. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:00 Stopklatka "Szkoła czarownic" [1996] 25.02.20, 10:01 Początkowo niepoważna historia o młodocianych wiedźmach, z czasem rosnąca do niezobowiązującej przypowiastki o skutkach ulegania pokusie sprawowania nadmiernej władzy :] Trzy koleżanki fascynują się magią, ale żeby zaklęcia ze starożytnych ksiąg zaczęły działać i zyskały moc, potrzebuję tej czwartej, prawdziwej czarownicy. I właśnie ją odnajdują w osobie nowej dziewczyny w szkole. Muszą tylko zmotywować dobrą i grzeczną pannicę do aktywności na polu szarlatanerii. One wszystkie posiadają niezachwiane uzasadnienia dla swoich ciągot czarodziejskich : jedna żyje w przeciekającej przyczepie, z naiwną matką na utrzymaniu jakiegoś szmondaka, druga ma na plecach szpecące blizny po oparzeniach, trzecia jest prześladowana w szkole przez rasistkę. Chodzi o poprawę osobistego losu. Ta prawdziwa czarownica nie ma żadnych problemów do rozwiązania, ale od czego są mężczyźni ;] To znaczy : chłopcy w szkole. Wystarczy jeden taki, którzy wykorzysta, porzuci, a na dodatek jeszcze reputację popsuje. I już jest gotowy powód do działania. Kiedy już udaje się wezwać ciemne moce, z ich wykorzystaniem swoje kłopoty z nawiązką zneutralizować, nagle okazuje się, że to prawda co mówią : apetyt rośnie w miarę jedzenia. Wi ęc kiedy ta czwarta do brydża teraz chce się wycofać, apeluje o opamiętanie, zderza się ze ścianą rozbudzonych ambicji i głodem rządzenia na całego, decydowania o życiu i śmierci innych ludzi. A to już tworzy interesujacą analogię do np. polityki, ale również wielu innych dziedzin aktywności, w których czasami również zaklęcia wchodzą w rachubę ;] reżyseria : Andrew Fleming. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 20:30 Kultura "Wozzeck" [2017] / opera 25.02.20, 10:10 Trzyaktowa opera Albana Berga na podstawie dramatu Georga Buchnera. Prapremierę miała w 1925 roku, aktualne wystawienie odbyło się na festiwalu w Salzburgu. Historia obłędu biorącego swoje źródło w wojnie, społecznej apatii, relacjach międzyludzkich nafaszerowanych nienawiścią i cynizmem, a wiodącego do morderstwa i samodestrukcji. reżyseria : William Kentridge. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:00 TVN7 "Seks w wielkim mieście" [2008] 25.02.20, 10:19 Podobno serial jest wciąż ideałem, wersje pełnometrażowe w ogóle się nie umywają, czy to prawda ? :] [zatrzymałem się na poziomie serialu, z całym wigorem pragnę tutaj zaprotestować, jakoby miał on być przeznaczony wyłącznie dla pań ;], i jakoś niekoniecznie czuję pragnienie zapoznania się w wersją kinową] reżyseria : Michael Patrick King. w obsadzie wszystkie cztery orlice serialowe :] Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 21:30 TVN "Specjalista" [1994] 25.02.20, 10:24 Pan były agent CIA we wcieleniu pana Stallone'a zajmuje się zawodowo piromanią na zlecenie, pani zleceniodawczyni, w osobie Sharon Stone, nasyła go na gangsterów, którzy są winni śmierci jej ojca. Chodzi o to, żeby zafundował im bombową zabawę ;] Film zawiera ponoć najgorszą scenę erotyczną wszech czasów. Ponoć stała się na tyle przysłowiowa, że kochankowie kłócą się z wykorzystaniem inwektyw w rodzaju : "Całujesz jak Stallone Stone ! Ooo nie, to ty całujesz jak Stone Stallone'a !" ;] Reżyseria : Luis Llosa. Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 22:20 Kultura "Dope" [2015] 25.02.20, 10:41 Gangstersko-prozaiczna codzienność czarno-latynoskiego Inglewood, żelazne wątki z high school comedy, romantyczne uczucie do dziewczyny starszego faceta, a wreszcie odlotowa historia nieporozumienia, które przypadkiem wplątuje trzech sympatycznych młodziaków w mechanizmy narkobiznesu :] Ale najważniejsze są dwie rzeczy : primo : erspektywa czarnoskórego licealisty, który mieszka w nieciekawej okolicy, lecz nie ma zamiaru handlować crackiem czy biegać za piłką, on chce studiować na Harvardzie, więc istnieje w nim samym zasadnicza sprzeczność na poziomie tożsamości oraz rosnąca świadomość, że jako uczeń z TEJ dzielnicy będzie miał pod górkę i jego aspiracje mogą pozostać niezrealizowane, choćby z powodów finansowych. secundo : nostalgia za kulturą hip hopową lat 80-tych :] Tercet nastoletnich bohaterów jest bowiem absolutnie i na zabój zakochany w tym, co było modne w minionej epoce. Ubierają się, oBUwają, fryzują jak w 80's, a kiedy zakładają kapelę muzyczną, to wzorce twórcze pobierają z kolekcji płyt i kaset oraz wideoklipów z tamtych lat. A , co ciekawe, w jednej ze scen wychodzi na jaw, że na wskroś nowoczesny narkodiler również ma estymę dla muzyki i stylu, który oni ubóstwiają :] W tym segmencie "Dope" ma naprawdę wiele wdzięku. Reżyseruje : Rick Famuyiwa Odpowiedz Link Zgłoś
grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Nastolatki" [2015] 25.02.20, 10:47 Kino skandynawskie. Trzy nastolatki padają ofiarą przemocy ze strony chłopaków, są bezradne wobec ich fizycznej przewagi. Lecz oto następnego dnia znajdują magiczną roślinę, dzięki której... same zamieniają się w chłopaków. Wywierają na prześladowcach oślepiającą zemstę i przychodzi im do głowy, że chłopakom zawsze jest łatwiej we wszystkim. Dwie koleżanki zdają sobie sprawozdanie z tego, że to tylko chwilowa zamiana ról, przygoda genderowa. Trzecia z nich podchodzi do sprawy znacznie bardziej serio, możliwe iż dlatego, że odkryła swoją prawdziwą płeć ? reżyseria : Alexandra-Therese Keining. Nie ma zapowiedzi powtórkowych seansów, więc jedyna okazja dzisiaj. Odpowiedz Link Zgłoś