Dodaj do ulubionych

Ojej, co tu wybrać 2021 - 2 (vol. 124)

01.02.21, 09:54
Dzień dobry w nowym wątku i miesiącu :)

Życzę udanych seansów, wciąż tylko w tv, ale może w marcu już i w kinie?
Obserwuj wątek
      • maniaczytania Re: Ojej, co tu wybrać 2021 - 2 (vol. 124) 01.02.21, 21:04
        U mnie całkiem nieźle, dziękuję!
        Forma fizyczna coraz lepsza, bo przez cały czas pandemii staram się ćwiczyć, albo z ciężarkami, albo aerobic, albo pilates. Nawet mi rozmiar w dół zjechał ;)
        A psychicznie też ok, po słabym grudniu, od nowego roku jakiegoś zapału dostałam :D i dbam o psychikę - codziennie, choćby nie wiem co, robię sobie przerwę i czytam, bo w zeszłym roku jakoś czytac nie mogłam. A teraz już mam za sobą 6 książek. I 11 sezonów seriali oraz 13 filmów.
        • grek.grek Re: Ojej, co tu wybrać 2021 - 2 (vol. 124) 02.02.21, 09:09
          maniaczytania napisała:

          > U mnie całkiem nieźle, dziękuję!
          Forma fizyczna coraz lepsza, bo przez cały czas pandemii staram się ćwiczyć, albo z ciężarkami, albo aerobic, albo pilates. Nawet mi rozmiar w dół zjechał ;)


          Tak trzymać, Maniu ! :]


          > A psychicznie też ok, po słabym grudniu, od nowego roku jakiegoś zapału dostałam :D i dbam o psychikę - codziennie, choćby nie wiem co, robię sobie przerwę i czytam, bo w zeszłym roku jakoś czytac nie mogłam.

          Znakomicie !
          Jakie lektury najchętniej wybierasz ?


          > A teraz już mam za sobą 6 książek. I 11 sezonów seriali oraz 13 filmów.


          Klasa, świetne tempo ! :]

          A które seriale i filmy udało Ci się zobaczyć ?

          I jakie zostały Ci wrażenia po obejrzeniu ? :]
    • grek.grek Raport za styczeń - kurs na luty ! :] 01.02.21, 10:06
      Styczeń można by podzielić na dwie części : w pierwszej - sporo dobrych premier, w drugiej - seria świetnych powtórek :]

      Filmów opisanych szczegółowo i detalicznie - było 7, słownie : siedem, z całego świata zresztą :

      "Kalifornia"
      "Enklawa"
      "Szron"
      "Donbas"
      "The Square"
      "Powrót Bena"
      "Fritz Bauer kontra państwo"

      Oby w lutym, krótszym o znaczące kilka dni ;], nie było gorzej, a choćby i tak samo dobrze było :]
    • grek.grek 11:00 Kultura "Układ krążenia" [1977] 1/7 01.02.21, 10:08
      Serial całkiem nowy :]

      Dzieje się w środowisku lekarskim : główny bohater, zwolniony ze szpitala w związku z niesłusznym posądzeniem o dokonanie eutanazji jednego z pacjentów, zatrudnia się na wolnych posadach doktorskich w różnych placówkach medycznych, aby namierzyć i zdemaskować właściwego sprawcę, a potem powrócić oficjalnie do wykonywania zawodu.

      Grają : Edward Linde-Lubaszenko, Joanna Sobieska, August Kowalczyk.
      Reżyseria : Andrzej Titkow.

      Odcinek 1 : "Wysoka góra".
    • grek.grek 13:10 Historia "15:10 do Yumy" [1957] 01.02.21, 10:10
      Kanon westernu !

      Tym razem wersja oryginalna Delmera Davesa.

      Glenn Ford i Van Heflin oraz Henry Jones w głównych rolach.

      Motywowany widmem bankructwa, wzmożony dbałością o swoją rodzinę, farmer podejmuje się konwojować schwytanego niebezpiecznego rabusia i mordercę do pociągu, którym przyjadą ludzie szeryfa, by zabrać go na rozprawę przed sądem federalnym. Tylko w ten sposób może zarobić bezcenne w tej sytuacji pieniądze.

      Rabuś posiada liczną bandę koleżków, planujacych odbicie go, a przy okazji rozgrywa ze swoim stróżem szczególnego rodzaju grę psychologiczną, namawiając go do porzucenia swego zadania, w zamian za solidną wypłatę. Testuje kręgosłup moralny farmera, w istocie łatwiej by mu było wypuścić rzezimieszka, zainkasować pod stołem i nie narażać swojego zdrowia. Co jednak z kodeksem honorowym i uczciwością ?

      Pamietam, że pacholęciem będąc zbierałem wszystko o Dzikim Zachodzie, i miałem takie małe zdjęcia z róznych westernów, z "Yumy" też, powycinane z gazet; gdzież ja bym pomyślał wtedy, że takie mityczne filmy będą kiedyś fruwały po telewizorze - i to : ot tak, po prostu, i to nawet w postaci frywolnych, wielokrotnych powtórek ;] Raj prawdziwy.
    • grek.grek 20:00 Polsat "Apocalypto" [2006] 01.02.21, 10:11
      Bardzo dobry film.


      Wyborna praca kamery uganiającej się za bohaterami po gęstej dżungli, rewelacyjny montaż, charakteryzacja aktorów w tatuaże, zdobienia, naszyjniki i kościane ozdoby we wszystkich częściach ciała, godne podziwu odtworzenie języka plemion staroindiańskich wraz z ich kulturowym dziedzictwem obyczajów i symboli. Plastyczne, zmysłowe kino wysokich lotów.

      Na poziomie fabuły mamy bohatera, którego rodzinna wioska zostaje napadnięta i splądrowana przez "łowców niewolników" pracujących dla dominującego plemienia Majów - takie specjalne "komando" porywa mieszkańców mniejszych osad i wiosek w głębi dżungli, aby zakuć w dyby i przywieść ich do stolicy, gdzie zostają złożeni w ofierze podczas rytuałów na cześć boga Słońca. Tak też dzieje się z nim i uczestnikami jego plemienia, ale tylko on posiada nadzwyczajną motywację, by wydostać się z beznadziejnego położenia : zanim wpadł w łapska wrogów, zdołał ukryć swoją ciężarną żonę i syna w rozpadlinie nieopodal wsi. Musi wrócić na czas, by deszcze ich nie utopiły.

      Kiedy cudem udaje mu się przeżyć wymyślną próbę egzekucji, pędzi jak wicher w stronę domu, a za nim rusza wataha żądnych krwi oprawców, na czele z doświadczonym, inteligentnym i zdeterminowanym kierownikiem zamieszania. Napięcie nie ustępuje do ostatniej sceny !

      A epilog jest zaiste wydarzeniem z gatunku paradoksalnych, gdyż bohaterowie stają oko w oko z zagrożeniem, którego jeszcze nie przeczuwają, a w istocie oznacza ono początek zmierzchu ich waśni, okrucieństw i barbarzyńskiego ucisku na linii wewnętrznych antagonizmów. Wobec jego wymowy stają się wspólnotą skazaną na wyginięcie albo kapitulancką asymilację.

      Reżyseria : Mel Gibson.

      Wyborna, korzystająca z motywów etnicznych, bezbłędnie akcentująca zmiany nastrojów oraz scenerii, podbijająca dramaturgię muzyka Jamesa Hornera.

      Klasa !
    • grek.grek 19:55 Historia "Historia w postaciach zapisana" 01.02.21, 10:12
      Znakomity serial dokumentalno-historyczny, jeden z najlepszych zakupów TVP Historia w tym sezonie.

      Barwne, wartkie, pełne faktów i anegdotek opowieści o postaciach ważnych, emblematycznych, stanowiących coś w rodzaju soczewki skupiającej w sobie węzłowe wątki przebiegu istotnych zdarzeń w danym momencie dziejów jakiegoś kraju, głównie Francji ;]

      Tym razem bohaterem będzie król Ludwik XIV.
    • grek.grek 20:00 Kultura "Austeria" 01.02.21, 10:14
      O, niezmiennie polecam i zachęcam do obejrzenia, Czcigodni ! :]


      Ekranizacja powieści Juliana Stryjkowskiego, w reżyserii Jerzego Kawalerowicza.

      Rocznik 1982.

      Główne role : Franciszek Pieczka, Wojciech Pszoniak, Szymon Szurmiej, Gołda Tencer.

      Akcja rozgrywa się w żydowskiej knajpce podmiejskiej, roku pańskiego 1914, spotykają się tutaj rózne postawy, dyskusje, poglądy oraz cała wspaniała ! masa folkloru chasydów : muzyka, modlitwy, tańce w wybornej choreografii i roztaczające piękną filmową atmosferę. Coś niezwykłego, a jednocześnie pojawia się groźna zapowiedź nadchodzącej traumy, zmierzchu tego barwnego, tętniącego życiem, kosmopolitycznego z natury swej świata.

      Trochę szersza relacja, może się przyda na coś ? poniżej
      [2 wątek od dołu] :

      forum.gazeta.pl/forum/w,14,164591950,164591950,Ojej_co_tu_wybrac_2017_9_vol_83_.html?s=3#p164782438
    • grek.grek 20:30/21:35 TVN7 "Chyłka" sezon 1 & 2 01.02.21, 10:16
      20:30 - Ostatni odcinek 1 sezonu czyli "Zaginięcia", wg mnie : zupełnie niezłego, zwłaszcza na poziomie aktorskich występów, choć i fabuła, mimo iż prowadzona w dość spacerowym tempie [zwykle w przypadku polskich seriali tego typu, wydaje mi się, jakby materiał przeznaczony na film fabularny rozciągano niemiłosiernie do uzyskania 7 czy nawet 12 odcinków], na poziomie zaskoczeń całkiem satysfakcjonująca.


      21:35 - 1. odcinek drugiego sezonu pod nazwą "Kasacja". Sześcioodcinkowego.

      Kolejna sprawa, kolejne twisty, nowi przestępcy, ci sami główni bohaterowie :"]

      Do obsady dołączają : Jakub Gierszał i Artur Żmijewski.
      Reżyseruje niezmiennie Łukasz Palkowski.
    • grek.grek 21:30 TVN "Pierwsza krew" [1982] 01.02.21, 10:17
      Proszę puścić w niepamięć karykaturalne sequele "Pierwszej krwi", nie mają one nic wspólnego, na poziomie jakości, fabuły, dramaturgii, społecznej refleksji, z oryginałem. Nie sądzę, by sami autorzy filmu spodziewali się "dokręcania" doń kolejnych części, nawet jeśli w finale postępują wbrew literackiemu oryginałowi i pozwalają bohaterowi ocaleć.

      Oto pan John Rambo wraca z Wietnamu do Ameryki. W jakimś górskim miasteczku odwiedza ostatniego przyjaciela ze swojego oddziału, jego matka informuje, iż dżentelmen zmarł na raka, którego nabawił się podczas wojny.

      I kiedy tak idzie sobie pan Rambo poboczem, rozpływając się w niewesołych myślach, przyczepia się do niego obcesowy szeryf, któremu przybysz wyraźnie się nie podoba. Wywozi go za rogatki miasta, w symbolicznym geście stawiając poza marginesem "zdrowego społeczeństwa", ale Johnny wraca. Zostaje więc aresztowany.

      Na komisariacie policjanci traktują go nieprzyjemnie, pogardliwe i drwiąco, a kiedy chcą ogolić mu zarost do zdjęcia : weteranowi z Wietnamu uruchamia się makabryczne wspomnienie z niewoli podczas wojny, więc rzuca się do walki i przewracając mundurowych jak pionki wydostaje się na zewnątrz i umyka w górskie ostępy, gdzie przenosi się konflikt : po kompromitująco nieudanym pościgu policjantów, zjeżdza się tam cała gwardia narodowa, niedzielni żołnierze, którzy wobec jednego wyszkolonego komandosa stanowią błazenadę [to taki przytyk do tego, co się w Polsce dzieje, za pieniądze podatników, dla celów propagandowych].

      Przybywa także były dowódca uciekiniera, lecz, jak powiada, "nie po to, by chronić jego przed wami, ale was przed nim", a przede wszystkim : by swojemu przyjacielowi nie pozwolić zapędzić się zbyt daleko i wyzionąć ducha w stylu wyjątkowo nieprzystojnym dla tak zasłużonego i doskonałego żołnierza.

      Tak to się zaczyna, akcja jest momentami sensacyjna, ale nader często wraca temat czegoś, co dziś byśmy nazwali 'zespołem stresu pourazowego", na który może cierpieć główny bohater, choć możliwe że najbardziej dotkliwe jest dla niego bezsensowne życie w cywilu, utrata przyjaciół, dramat rozwodu z wojną.

      Znakomite zdjęcia w górach, wspaniała muzyka Jerry'ego Goldsmitha, dla niej samej warto ten film obejrzeć, fenomenalnie ilustruje sceny akcji i każde inne, do tego wyrózniający się skalą emocji, niesamowity monolog Stallone w finale filmu, naprawdę poruszający.

      Na podstawie powieści Davida Morrella "Pierwsza krew". W jej zakończeniu John Rambo ginie. Tutaj zostaje ocalony, by powrócić w zupełnie już innym wcieleniu w kolejnych filmach, które więcej mają wspolnego z zimowojenną retoryka ówczesnego amerykańskiego rządu niż z kinem akcji, nie mówiąc już o jakiejś pogłębionej refleksji.
    • grek.grek 22:20 Kultura "Portret rodzinny we wnętrzu" 01.02.21, 10:18
      Kino Luchino Viscontiego, niewątpliwie uczta filmowa.

      Rocznik 1974.

      Jak to często w jego twórczości bywa, historia dotyczy spotkania kultur, zmierzchu i odchodzenia świata wyrafinowanej arystokracji, zakorzenionej w kontemplacji klasycznej sztuki , szacunku dla konwencji i doskonałych manier wraz nadejściem nowej rzeczywistości, szybszej, rozwichrzonej, plebejskiej, a również swobodniejszej , bardziej bezpośredniej : tę pierwszą reprezentuje mieszkajacy samotnie w wysmakowanym pałacu na przedmieściach Rzymu profesor, otoczony zbiorami książek, malarstwa, rzeźby, mebli i wszelkiego charakteru cennych przedmiotów o wysokiej randze artystycznej, druga ma twarz zupełnie nowoczesnej rodziny, wprowadzającej się do wynajmowanych przez profesora apartamentów na parterze budynku : wyzwolonej szlachcianki z kochankiem, córką i jej chłopakiem.

      Profesor, nie utrzymujący z otoczeniem zbyt zażyłych kontaktów, schowany w swojej świątyni, niczym strażnik dorobku przemijającego świata, wolałby nie zadawać się z sąsiadami, ale dzieląc wspólny dom trudno nie wpadać na siebie od czasu do czasu, zwłaszcza gdy druga strona bezceremonialnie skraca dystans i co chwila ze swoimi sprawami na właściciela domu wpada. W toku tych wymuszonych początkowo kontaktów, ze zdziwieniem dżentelmen arystokratyczny odkrywa drugą twarz swoich lokatorów, zwłaszcza młodszego od swojej drugiej połowy kochanka, hazardzisty winnego pieniądze mafiosom, człowieka na pozór szorstkiego, w istocie wrażliwego konesera wysokiej kultury, zdolnego do oryginalnego myślenia i rozpoznającego piękno.
      Pojawia się więc nadzieja na porozumienie dwóch przeciwnych sobie obozów, czego dowodzą końcowe sceny, choć jednocześnie trudno nie oprzeć się wrażeniu,że konkluzje Viscontiego nie są optymistyczne : koniec końców stada wron zabiorą przestrzeń orłom, a zgiełk, kicz i tandeta przysypią dobry gust i smak.

      Nadzwyczajnej urody, delikatności film, z wyjątkowej klasy zdjęciami Pasqualino De Santisa.
      Znakomity tercet : Burt Lancaster, Helmut Berger, Silvana Mangano w głównych rolach.

      KOniecznie warto obejrzeć ! :]
    • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Małpeczki" [2011] 01.02.21, 10:19
      Ciągle na afiszu, więc : koniecznie warto zarekomendować :]

      Kolejny [obok "Nastolatek"] film szwedzki zajmujący się problemami okresu dojrzewania młodzieży.

      Tym razem bohaterkami są dwie dziewczyny spotykające się na wspólnych zajęciach z woltyżerki w miejscowym klubie. Jedna emanuje pewnością siebie, druga pozostaje raczej nieśmiała, ale przypadają sobie do gustu, zapewne dlatego, że wzajemnie się uzupełniają, a może wchodzą tu pewne mechanizmy władzy w rachubę ?, jako że ta pierwsza oczekuje od drugiej lojalności i zgodności jej myślenia z własnym, co widać zwłaszcza na przykładzie zachowania obu kolezanek podczas spotkania z chłopakami nad jeziorem : ta pierwsza ich zaprasza, prowokuje, potem się oddala i oczekuje, że przyjaciółka podąży za nią, mimo tego iż jej akurat jeden z chłopaków się spodobał. Na tym zresztą cały wątek się nie kończy, a jego epilog podkreśla szczególny charakter relacji między dziewczynami.
      Ta mniej przebojowa ma mniej do powiedzenia, ta bardziej pewna siebie pomaga jej w treningach, podejmuje decyzje za nie obie, ale obie mają wrażenie, że rodzi się między nimi przyjaźń.
      W takim zaś układzie, gdy wzajemne oczekiwania rosną niebotycznie, wystarczy jeden zgrzyt, aby z wyżyn miłości spaść w dolinę nienawiści. I wtedy role mogą się odwrócić.
      Interesująca analiza psychiki dojrzewających młodziaków, nadwrażliwych, działających instynktownie, sprawdzających i wystawiajacych siebie nawzajem na próby.

      W wątku równoległym występuje młodsza siostra jednej z dziewczyn, niejako poprzez system społecznej troski o bezpieczeństwo dzieci przez zakusami pedofilów, uświadomiona przedwcześnie o swojej seksualności i próbująca wykorzystać, rzecz prosta : w stylu nieudolnie dziecięcym, tę "zdolność" do uwiedzenia starszego od siebie chłopaka. Bez skutku, a nawet napotykając zdecydowaną odmowę, co prowadzi ją do [przed]wczesnego wniosku, iż ludzie są źli. Prawdopodobnie sama nie do końca wie co czyni, zresztą w filmie wytyka się społeczeństwu, że z nutą nadopiekuńczości chroniąc dzieci w jednym miejscu, demonstrując zupełny brak wyczucia i taktu wystawia się je na widoki dla nich niekoniecznie przeznaczone w innych miejscach.

      Inteligentny, wnikliwy film.

      Reżyseria : Lisa Aschan, scenariusz : Josefine Adolfsson.
      • grek.grek 23:00 ATM Rozrywka "Małpeczki" [2011] 11.02.21, 09:42
        Ciągle na afiszu, więc : koniecznie warto zarekomendować :]

        Drugi seans w lutym.

        > Kolejny [obok "Nastolatek"] film szwedzki zajmujący się problemami okresu dojrzewania młodzieży.

        Tym razem bohaterkami są dwie dziewczyny spotykające się na wspólnych zajęciach z woltyżerki w miejscowym klubie. Jedna emanuje pewnością siebie, druga pozostaje raczej nieśmiała, ale przypadają sobie do gustu, zapewne dlatego, że wzajemnie się uzupełniają, a może wchodzą tu pewne mechanizmy władzy w rachubę ?, jako że ta pierwsza oczekuje od drugiej lojalności i zgodności jej myślenia z własnym, co widać zwłaszcza na przykładzie zachowania obu kolezanek podczas spotkania z chłopakami nad jeziorem : ta pierwsza ich zaprasza, prowokuje, potem się oddala i oczekuje, że przyjaciółka podąży za nią, mimo tego iż jej akurat jeden z chłopaków się spodobał. Na tym zresztą cały wątek się nie kończy, a jego epilog podkreśla szczególny charakter relacji między dziewczynami.
        Ta mniej przebojowa ma mniej do powiedzenia, ta bardziej pewna siebie pomaga jej w treningach, podejmuje decyzje za nie obie, ale obie mają wrażenie, że rodzi się między nimi przyjaźń.
        W takim zaś układzie, gdy wzajemne oczekiwania rosną niebotycznie, wystarczy jeden zgrzyt, aby z wyżyn miłości spaść w dolinę nienawiści. I wtedy role mogą się odwrócić.
        Interesująca analiza psychiki dojrzewających młodziaków, nadwrażliwych, działających instynktownie, sprawdzających i wystawiajacych siebie nawzajem na próby.

        W wątku równoległym występuje młodsza siostra jednej z dziewczyn, niejako poprzez system społecznej troski o bezpieczeństwo dzieci przez zakusami pedofilów, uświadomiona przedwcześnie o swojej seksualności i próbująca wykorzystać, rzecz prosta : w stylu nieudolnie dziecięcym, tę "zdolność" do uwiedzenia starszego od siebie chłopaka. Bez skutku, a nawet napotykając zdecydowaną odmowę, co prowadzi ją do [przed]wczesnego wniosku, iż ludzie są źli. Prawdopodobnie sama nie do końca wie co czyni, zresztą w filmie wytyka się społeczeństwu, że z nutą nadopiekuńczości chroniąc dzieci w jednym miejscu, demonstrując zupełny brak wyczucia i taktu wystawia się je na widoki dla nich niekoniecznie przeznaczone w innych miejscach.

        > Inteligentny, wnikliwy film.

        Reżyseria : Lisa Aschan, scenariusz : Josefine Adolfsson.
    • grek.grek 23:15 TVP2 "Ułaskawienie" [2018] 01.02.21, 10:21
      Premiera po polsku.

      Film Jana Jakuba Kolskiego.

      Oto para małżeńska tuż po wojnie doznaje licznych upokorzeń i prześladowań staje się obiektem, głównie z racji przynależności pana męża do AK.

      Wreszcie bezpieka posuwa się do najgorszego i śmierć ponosi ich syn. Nie mogą uzyskać zgody na pochówek w miejscu zamieszkania, rodzice wyruszają w drogę, by znaleźć właściwe miejsce na grób swojego dziecka.

      Tak więc : polityczno-społeczny obraz Polski tuż po zakończeniu II wojny światowej, dramat rodzicielski o wymiarze niemal antycznym, a jednocześnie trudno chyba abstrahować od osobistych doświadczeń straty pana reżysera oraz, jak podpowiadają zajawki, pielęgnowanej w rodzinie pamięci faktycznych zdarzeń. Spora ilość wątków w - oby - zgrabnym połączeniu.

      Grają : Grażyna Błęcka-Kolska, Jan Jankowski, Michał Kaleta.

      Na FW :
      pan recenzent przyznał 6/10 - doceniając technikę, warsztat i ton osobisty opowieści, ale dodając dla równowagi : "film mnie zwyczajnie nie porwał" - ludzkość w liczbie 2,1 tys : 6,5/10.

      Powtórka : z wtorku/środę, 1:45.
      • grek.grek 1:45 TVP2 "Ułaskawienie" [2018] 02.02.21, 10:29
        Również powtórka nocą :]

        Udało mi się wczoraj obejrzeć - a czy Wam się powiodło, Czcigodni ? - postaram się kilka słów skreślić w a'proposie.

        Póki co : chętnie rekomendują, jako kino nad wyraz symboliczne w materii malowania obrazu chaosu moralnego panoszącego się w straumatyzowanej wojną Polsce tuż po jej zakończeniu, introspektywne, intymne w kontekście przeżyć bohaterów, w oczywisty sposób zahaczające o autobiografię i rodzinną kronikę reżysera, a także zmysłowe na poziomie obcowania człowieka z naturą podkreślonego gustownie wybraną muzyką, głównie lirycznie klasyczną.
        • grek.grek "Ułaskawienie" [2018] po filmie o filmie 1/2 02.02.21, 17:01
          Zatem, spróbuję kilka słów o filmie zamieścić :]

          Bardzo wiele w nim sytuacji i zdarzeń, dialogów symbolicznych i kreślących rzeczywistość powojennej Polski, gdzie dopiero wyłania się z chaosu moralnego i rozliczeń politycznych nowy ład na miarę czasów.

          Wątki autobiograficzne oznacza sam pan reżyser w krótkim posłowiu, wyjaśniając inspirację losami jego własnych przodków, zapewne również własnymi tragicznymi przejściami w ostatnich latach.

          Gustowne zdjęcia plenerowe i detaliczne, liryczna muzyka skrzypcowa, wybitnie ilustracyjna i budująca nastrój, świetna - surowa, wyciszona, eksplodująca emocjami w krótkich momentach zapalnych - rola Grażyny Błęckiej-Kolskiej, sądzę iż w Ameryce mogłaby śmiało aspirować do poważnych nagród, nie wiem jak u nas wyszło ?

          Opowieść snuje wnuk pary głównych bohaterów, a gdy wspomina to, co pamięta naocznie, zmienia się formuła filmu : zdjęcia robione są kamerą 16 mm i przypominają rodzinne video, pojawia się także lżejszy ton narracyjny. Zgrabny komizm niekiedy przetyka dramat, dokładnie tyle razy i w takim stylu, aby go jego rangi nie obniżyć, a samemu wybrzmieć i dać się zauważyć.

          Jak zwykle o pana Kolskiego, sporo urodziwych i szczegółowych obrazów przyrody, traktowanej jako sceneria i widownia teatru świata, gdzie człowiek pełni rolę jedynie szekspirowskiego "hałaśliwego gościa".

          Akcja zaczyna się więc w 1946 we wsi Popielawy.
          Syn państwa Szewczyków - Wacław, podczas wojny był oficerem w AK, więc w nowym porządku systemowym staje się wrogiem władzy ludowej. Musi się ukrywać, a władza szuka go wytrwale, brutalnie nagabując zarówno jego narzeczoną, jak i krewnych.

          Pech chce, dochodzi do zdrady haniebnej : pewnego wieczora, do rodziców Wacława, puka przerażony uciekinier z więzienia ubeckiego, niejako Zając.
          Hanna [Błęcka-Kolska] nie chce go wpuścić, ale Jakub [bardzo dobry Jan Jankowski, o którym polskie kino powinno sobie częściej przypominać] litościwe wpuszcza nieboraka do chaty i ugaszcza czym chata bogata.

          Zając okazuje się szpiegiem i zabójcą. Znajduje kryjówkę Wacława i zabija go strzałem z pistoletu.

          Tak zaczyna sie tragedia Szewczyków. Za moment okazuje się bowiem, iż władza ludowa nie pozwala im pochować zmarłego zgodnie z chrześcijańską tradycją. Oni grzebią, a tamci wykopują trumnę : najpierw, by zidentyfkować zwłoki, zrobić im triumfalne zdjęcia propagandowe, a w końcu choćby i po to, by wróg nie zaznał spokoju nawet po śmierci.
          Protestującą przeciwko takim praktykom matkę biją i przez kilka miesięcy trzymają w areszcie.

          Po kilku takich sytuacjach, Hanna wykopuje na dobre trumnę z synem i przy pomocy końskiego zaprzęgu przywozi ją do domu, by ukryć pod podłogą.

          Z jej inicjatywy, Szewczykowie wyruszają w drogę do odległej o 500 km Kalwarii Pacławskiej, by honorowo pochować Wacława, z pomocą starszego syna, zakonnika.

          Najpierw, przy wsparciu dobrych ludzi, ładują trumnę i konia do wagonu pociągu towarowego i cichutko mają nadzieję dotrzeć do celu.

          Mijają piękne pola i panoramy leśne, polne bezkresne przestrzenie, wioskę gdzie dzieciaki z radością obserwują przedstawienie teatrzyku obwoźnego, a żołnierze radzieccy maszerują z karabinami i dochodzi do przypadkowego wystrzału, obnażającego pozornośc panującego spokoju.

          Hanna modli się za syna, Jakub patrzy na to z przekąsem, ona w Boga wiarę zachowała, on być może nigdy nie wierzył, a życie nauczyło go pewności iż ludzie są rózni, lepsi lub gorsi i trzeba się z tym pogodzić. Kilka scen i dialogów przybliżających przeszłość Jakuba Szewczyka pojawi się w trakcie opowieści.

          Gdy pociąg rusza z miejsca, do wagonu wdziera się zdeterminowany mężczyzna. Niemiec. Hanna chce go wykopać, ale Jakub znów wykazuje się miłosierdziem i pomaga jegomościowi wejść do środka. Potem częstuje jedzeniem, mimo uwagi Hanny ; "Chleb jest czymś więcej niż jedzeniem", na co Jakub odparowuje : "W Auschwitz karmił mnie Niemiec". W końcu Hanna również podaje kawałek chleba niemieckiemu koledze, zachowującemu się zresztą ze wzruszającą pokorą i wstydem.

          Na kolejnym postoju ukrywający się podróżni muszą uciekać : oto gdy wzdłuż pociągu przechodzi dwóch sowieckich wojaków i uzbrojony kolejarz, koń rży, oni go słyszą i choć znikają, niezawodnie wrócą i przetrząsną wagon po wagonie.

          Hanna i Jakub ruszają więc w dalszą drogę piechotą. Koń ciągnie wóz z przykrytą trumną.
          W jakiejś odległości za nimi wlecze się pan Niemiec, przedstawiający się jako Juergen.

          Na popasach w lesie lis kradnie im częśc jedzenie położonego beztrosko przy ognisku. Juergen trzyma się z daleka od nich, głównie pielęgnuje swoje zmęczone długim marszem, a pozbawione odpowiedniego obuwia, stopy.

          Małżeństwo znów prowadzi dialog, także informacyjny : Hanna przypomina, iż wprawdzie Niemiec karmił Jakub w obozie, ale i Niemiec go tam bił, a ona codziennie drałowała po 25 km, by próbować wysyłać mu paczki - "Pamiętaj o tym", kończy, na co on : "Próbuję zapomnieć" i sens tej lakonicznej odpowiedzi ma postać bardzo symbolicznego oddania stanu ducha ówczesnych ofiar wojennej zawieruchy.

          Kiedy zaś Hanna mówi : "LOs tak chciał, bym opłakiwała syna", Jakub odparowuje : "Dlaczego nie powiesz : Bóg tak chciał ?", pijąc do jej wiary. On sam nie wierzył nigdy, a może przejścia wojenne go zmieniły ?

          Za moment dowiaduje sie, iż Jakub był również wybitnym wojskowym i zasłużył na aż dwa Krzyże Walecznych. Hanna stwierdza : "Z tobą niczego się nie boję", jednocześnie apelując do jego dumy w sprawie pogrzebu syna. Piętrzą się bowiem problemy, a to ona była inspiratorką całej eskapady.

          Juergen całkiem znika im z oczu, zamiast niego, podczas biwaku na terenie opuszczonego gospodarstwa, zjawiają się dwaj radzieccy łobuzy : jeden starszy, drugi młodszy i wyraźnie pod jego wpływem.
          Ten starszy trzyma Szewczyków na muszce, potem tańczy na trumnie, okrada trupa z orderów i butów - pięknych oficerek, zyskujących w tej historii znaczenie strategiczne - a wreszcie zabiera się do próby zgwałcenia Hanny.

          Wtedy właśnie powraca w wielkim stylu Juergen i znienacka zabija łotra siekierą.

          Rankiem nocujący w stodole wędrowcy widzą panoszących się na podwórzu radzieckich wojaków, niekoniecznie z regularnej armii, raczej awanturników szukających łupów [po]wojennych. Sporo ich. Rośnie napięcie, ale koniec końców nie zaglądają do środka i odchodzą gdzieś w szyku bojowym.

          Juergen łypie na oficerki Wacława, ale przy całej wdzięczności za uratowanie, Jakub nie daje się przekonać temu głodnemu spojrzeniu.

          Niemiecki kolega pomaga im znów, podczas przeprawy rzecznej. Spłoszony przelatującym samolotem koń rzuca się i trumna wypada z wozu. Dzięki Juergenowi nie spada w dół strumienia i udaje się ją wyciągnąc na brzeg.

          Gdy tej nocy Juergen [w tej roli, również naprawdę dobrej !, pan Michał Kaleta] marznie przy dogasającym ognisku, Hanna zaprasza go do siebie, pod wspólny teraz koc. Aż mu się na płacz zbiera z wdzięczności.

          Tejże samej nocy zdycha nagle koń Szewczyków. Jakub płacze z bezsilności.

          A rankiem, krzepki Juergen wprawia ich w zaskoczenie, wdziewa na siebie uprząż konną, mamrocze : "Nie jesteś teraz człowiekiem, jesteś koniem !" i rusza ciągnąć własnoręcznie wóz. Hanna pcha go z tyłu, a Jakub sceptycznie drepcze za nimi, paląc papierosa, wkrótce przyłącza się jednak do pchania.

          Ciągną więc ten wóz przez las, przez błoto, pod górkę, coraz częściej zatykając nos, gdyż zwłoki w ciepłym, letnim powietrzu ulegają szybkiemu rozkładowi. Wprawdzie posypują je zawczasu przygotowanym wapnem, ale bez lodu nie dowiozą ich w jako takim choćby stanie.

          Kiedy zatrzymuja się w podwiejskim kościółku, Jakub wyrusza do wioski by trochę potrzebnego materiału ukraść albo wyprosić, co zresztą udaje mu się w pełni.

          Hanna i Juergen zostają sami. On gra na kościelnych organach nokturn Chopina, ona wykonuje wobec niego jakiś gest, jakby zapraszający do seksu, on go z wolna przyjmuje, ale wtedy właśnie wraca Jakub.

          Okładają zwłoki zdobycznym lodem, a Jakub podejmuje decyzję o charakte
          • grek.grek "Ułaskawienie" [2018] po filmie o filmie 2/2 02.02.21, 17:43
            Jakub podejmuje więc decyzję fundamentalną : zdejmuje oficerki z nóg syna i podaje Juergenowi. On zaś pastuje piękne obuwie z zapamiętaniem, a rankiem prezentuje się dumnie, pręży, stuka obcasami, hajluje znieważając fuhrera udając jego wąsy ręką i podnosi morale całej drużyny śpiewając z ironią jakąś niemiecką piosenkę bojową. Wszyscy się śmieją, choć przed momentem Szewczykowie zwieszali nosy na kwintę, Hanna traciła wiarę w sens tej misji ["W końcu to tylko dziura na trumnę, o co tyle zachodu"], a Jakub ją podnosił ["Jesteśmy wolni i mamy wybór, dlatego pochowamy naszego syna z godnością, nasz wybór jest wolnością"].

            W tym właśnie momencie rozlega się strzał i Juergen pada martwy. Szewczyków otacza oddział wychodzących spomiędzy drzew polskich żołnierzy.
            Młody podoficer zachowuje się dośc arogancko, patrząc na nieboszczyka w trumnie pyta : "A z jakiej formacji ten zołnierz ?", na co Hanna : "Z wojska polskiego, g..niarzu".

            Okoliczność nie ma w sobie żadnych cech przyjemnego spotkania towarzyskiego, ale na szczęście dla Szewczyków zjawia się major i przejmuje dowodzenie, majora zaś Jakub zna, a on zna Jakuba. Byli towarzyszami broni, a Jakub zdaje się pełnił rolę jego mentora.

            Żołnierze pomagają im trochę podjechać, dysponują bowiem samochodem z tzw. paką. Z trumny wydobywa się ciężki aromat, niektórzy wojskowi wymiotują.

            Na odchodnem major wyposaża ich w pistolet dla obrony własnej i kieruje w stronę pustego miasteczka, "dacie sobie radę", powiada, na co Jakub pyta : "A czy ty sobie poradzisz ? wiesz dokąd iść ?", na co major cicho odpowiada : "Nie wiem". Kolejny dialog przedstawiający realia powojennej Polski, wolnej od niemieckiej nawały, ale teraz znajdującej się pod radzieckim panowaniem politycznym.

            W miasteczku instalują się w jakimś budynku, a Jakub znów zakłada Wacławowi oficerki : "Oficer musi odejśc w oficerkach", rzuca, na co Hanna : "Oficer powinien mieć żyć, wychowywać dzieci i być moim synem", a potem zarzuca mężowi, iż to jego źle pojęte miłosierdzie doprowadziło zdrajcę na trop Wacława. Jakub, człek uczciwy i porządny, ten jeden raz nie wytrzymuje. Policzkuje żonę. Ona cierpi, ale czy on cierpi mniej ?

            Rano on sam zakłada na siebie uprząż i ciągnie wóz z trumną. Hanna idzie demonstracyjnie przodem, nie pomaga mu.

            Gdy spotyka na swojej ścieżce wiszący głową w dół przydrożny krucyfiks naprawia go i ustawia we właściwej pozie.

            Ten gest poprzedza dotarcie Szewczyków na miejsce, czyli do klasztoru zakonnego, gdzie spotykają swojego starszego syna Andrzeja. Matka wita go wylewnie, ojciec z dystansem, pytając od razu : "Dlaczego do nas nie przyjechałeś od tak dawna ?".

            Klasztorna codzienność ciut odwołuje się do tej z "Jasminum", zwłaszcza humorystyczna postać ojczulka, granego przez Krzysztofa Globisza.

            Z samego rana, Hanna łapie za pistolet i ze swoja marsową miną stanowczym krokiem, przez lasy i pola, wraca do mijanego wcześniej krucyfiksu. Mierzy do niego z pistoletu, ale nie strzela - oddaje salwę w powietrze. Jednak wiary w sobie nie pogrzebała, nawet zło całego świata jakiego doświadczyła nie sforsowało w niej tego, kto wie, może ostatniego ?, bastionu nadziei.

            W południe cały orszak klasztorno-cywilny wyrusza ze zmarłym w jego ostatnią drogą. W lesie zatrzymują ich żołnierze, a jednemu z zakonników wypada spod habitu pistolet.

            Oficer pyta : "Kogo chowacie ?", na co pada odpowiedź : "Człowieka". Potem wojskowy podnosi broń, sprawdza magazynek, oddaje zakonnikowi i stwierdza lapidarnie : "Dobry pistolet, szkoda go do ziemi".

            Następne wydarzenia opowiada sam wnuk, niewidoczny narrator : matka zostaje na jesień w klasztorze, sprząta liście, napawa się powietrzem, a zimą dzieje się z nią coś dziwnego, przedstawionego w formie zgrywy z ducha czeskiej oraz z użyciem zdjęć a'la "home video" : Hanna podskakuje, chichocze, robi miny, więc zakonnicy sprowadzają egzorcystę. Po jego zabiegach uspokojona jejmośc "wyrzeka się zła" ;], buduje igloo i mieszka w nim czytając ksiązki do późnej nocy.

            W tym czasie Jakub, z zawodu rymarz, wykonuje trzy komplety uprzęży konnej dla klasztoru, żonie przyglądając się z troską.

            Na wiosnę Hanna "normalnieje" i Szewczykowie wracają do domu. Hanna żegna Andrzeja z matczynym przytupem, Jakub znów podaje mu tylko rękę i szybko odwraca wzrok.

            W szybkiej retrospekcji pojawia się świetna scena, gdy mamroczący pod nosem niczym szwedzki kucharz zakonnik w postaci pana Globisza organizuje mu improwizowaną spowiedź, w przestrzeni stodoły. Nie wiadomo, co Jakub zrozumiał z jego wywodów, ale chyba nieźle się dogadali :]
            Jakub wyspowiadał się pierwszy raz od 27 lat, tutaj chyba mamy clue programu.

            Kiedy Szewczykowie czekają na pociąg w poczekalni dworcowej, Hanna zauważa ; "Nie wiem, czy nadal cię kocham, jeden syn przez ciebie zginął, drugiego źle traktujesz, musze się rozejrzeć po sobie".

            Znów wraca czeska maniera i uwaga narratora : "babcia rozglądała się po sobie przez następne dziesięć lat", dziadek zaś czekał na kolejna wojnę, ćwiczył z szablą, jeździł konno i chciał się bić, ale wojna nie nadeszła.

            W ostatnim akcie : Jakub wyrusza do miasteczka, jak powiada do żony : "By uregulować rachunki", a jako iż zdaje się mamy nową realność, po 1956 roku i śmierci Stalina, nie dziwi charakter tych rozliczeń : Jakub dopada byłego ubeka, najbardziej perfidnego prześladowcę ich rodziny, i nożem zabija go na klatce schodowej jego bloku.

            Nagle wchodzi lekka, luźna muzyczka, szybki zestaw slajdów rodzinnych, z chatą wiejską zasypaną malowniczo śniegiem w centrum.

            W domu czeka Hanna, a gdy Jakub wychodził rzekła : "Mam ci coś ważnego do powiedzenia", a on na to : "Jak wrócę".

            Nigdy nie wyszło na na jaw, co chciała mu powiedzieć : "rozejrzałam się po sobie i jednak cię kocham" czy wprost przeciwnie - "nie mamy już wspólnej przyszłości" ?

            Oto bowiem, gdy tylko Jakub wraca do domu, pojawia się listonosz z kopertą zawierającą radosną informację : córka Szewczyków, Halina, urodziła syna, czyli narratora Janka :]

            Radość z tego faktu przyćmiła wszystkie możliwe pytania, potencjalne odpowiedzi, jak również częściowo choćby tragizm przeszłych zdarzeń, jakich rodzina Szewczyków doznała.

            W epilogu pan reżyser dopisuje, iż jego dziadkowie istotnie mierzyli się z kłopotami natury w filmie opisanej, przy czym : nigdy nie wykonali tej 500-km drogi celem pochówku swojego dziecka na poświęconej ziemi i w spokoju od historii i jej najnowszych pisarzy.

            Bardzo dobry film.

            Urodziwy niewątpliwie i zrobiony z niebagatelną szczerością oraz uczciwością.

            Brawo wszyscy !


            www.youtube.com/watch?v=4bELpBYX21k


    • grek.grek 22:50 TVN7 "Koniec przyjaźni" [2014] 01.02.21, 10:23
      Nieco wcześniej :]


      Kino grozy.

      Źle potraktowana i upokorzona w internecie dziewczyna popełnia samobójstwo, a rok później grupa jej znajomych, czyżby odpowiedzialnych również moralnie za jej śmierć ?, w komplecie dostaje maile od tejże uznanej za zmarłą koleżanki.

      Powrót zza grobu czy przemyślana vendetta ? Bardziej schematyczny film grozy młodzieżowej a'la "Koszmar minionego lata" czy ambitniejsza krytyka przemocy w cyberprzestrzeni ?

      Rezyseria : Levan Gabriadze.

      Na RT :
      62 % z 185 recenzji krytycznych oraz 36 % z 30 tys. opinii widzów.

      Wg mnie : bardzo ! interesujący horror : niejednoznaczny, gdyż nie wiadomo skąd pochodzi przemoc, jakiej doświadczają bohaterowie, a także ciekawy pod względem sposobu wykonania i pomysłu.

      Fabuła odbywa się bowiem, od początku do końca, na ekranie komputera, a ściślej : w otwartych oknach trwającego własnie internetowego "hang out" w portalu społecznościowym, z udziałem sześciorga nastoletnich przyjaciół i jednego anonimowego uczestnika, ukrywającego swoją twarz.

      Równolegle pojawiają się wszystkie wpisy, kliknięcia, obraz czasami zanika, zacina się, generalnie : mamy klasyczną jedność czasu, miejsca i akcji.

      Towarzystwo internetowe bawi się w rozmówki o wszystkim i niczym do momentu, gdy pojawia się nieproszony gość. Próbują go usunąć, ewentualnie skasować z "listy znajomych", gdzie się wkręcił - te wszystkie najdrobniejsze operacje cały czas mamy na podglądzie - lecz ich aktywności nie przynoszą skutku. POczątkowo podejrzewają jakiś dowcip ze strony któregoś spośród nich, ale kiedy wszyscy unoszą ręce do góry, by dowieść, iż nie piszą aktualnie, zaś anonimowe okno nadaje zaś bez przerwy, wiedzą już : mają dziwnego i potencjalnie krępującego wizytatora.

      Po jakimś czasie gość zaczyna ich zagadywać, a oni orientują się, iż nadaje on z konta zarejestrowanego na zmarłą dokładnie rok temu koleżankę. Dziewczyna popełniła samobójstwo, po tym jak ktoś opublikował w sieci kompromitujące ją zdjęcia [śpi pijana i umazana własnymi ekskrementami].

      Pytanie brzmi : czy zza grobu udziela się duch owej koleżanki, czy może ktoś całkiem żywy w jej imieniu przybył wyrównać rachunki z bractwem ?

      Koniec końców, z trzymającej za gardło akcji wyłania się rzeczowa i atrakcyjna treściowo i oryginalna formalnie, krytyka bezkrwawej, lecz równie niszczycielskiej, atakującej ofiary za pomocą obelg, despektów i ujawnionej hańby, przemocy w cyberprzestrzeni, będącej znakiem czasów, jak również "naszej codziennej" obłudzie, zakłamaniu, cynizmie i braku empatii, wreszcie : nawiązujące do popularnych przepisów gatunkowych : kino o wyrafinowanej mniej lub bardziej zemście, zrobione jakże pomysłowo oraz przekonujące jako dreszczowiec trzymający za twarz do samego finału, do ostatniego kadru.

      Zdecydowanie warto !
    • grek.grek 23:25 TVN "Ucieczka z Nowego Jorku" [1981] 01.02.21, 10:24
      Wciąż grany, jak się okazuje : dawniej przebój, a potem [nadal ?] film prawie kultowy, w pewnych kręgach ;]

      Rzecz się dzieje w Ameryce przyszłości, gdzie panuje anarchia i postapokaliptyczny chaos.
      główny bohater, jakże charakterystyczny - z opaską piracką na oku i stylem bycia a'la Humphrey Bogart, Snake Plissken, dawny elitarny żołnierz, a dziś więzień odsiadujący wyrok za rabunek bankowy, dostaje propozycję nie do odrzucenia : musi uratować prezydenta, którego samolot rozbił się w najgorszej dzielnicy Nowego Jorku, panują tam gangi i wszelkie inne bandy przestępców.

      Plissken ma szansę odzyskać wolnośc, czy skrócenie wyroku ?, jesli swoje zadanie wykona i odnajdzie głowę chwiejącego się państwa.

      Zupełnie nic już nie pamiętam, jednak to było dawno, od tamtych czasów jakoś "Ucieczki" nie miałem okazji obejrzeć, nawet nie wie czy nadal jest ona tak uwielbiana przez określoną część widzów, czy może oni też dorośli ;] [hehe]

      w głównej roli Kurt Russell, obok Donald Pleasance, Lee Van Cleef, Ernest Borginine

      reżyseruje niezawodny John Carpenter.

      w 1996 powstał sequel "Ucieczka z LOS Angeles", generalnie bardzo podobny w głównym wątku fabularnym, aczkolwiek, z tego co mgliście pamiętam, uatrakcyjniony został faktem, ze Plissken znajduje się pod presją ładunku wybuchowego jaki w-czipowano mu w głowę, który eksploduje jesli jegomośc nie wykona misji w ściśle określonym terminie. A nawet jeśli wykona. Ale to tylko niejasna sugestia, która gdzieś mi chodzi po głowie ;]
    • grek.grek 23:00/jutro 20:00 SuperPolsat "Wichrowe wzgórza" 01.02.21, 10:27
      Ale dzisiaj się zataczam w tych zapowiedziach, chronologia poszła w las ;]

      Wybaczenia !

      Znów nieco wcześniej niż poprzedni film, a jutro o 20:00 :

      chyba najważniejsza, a może tylko/aż najpopularniejsza ?, ekranizacja powieści Emily Bronte, czy wybitniejsza jednak była ta z 1939 r. w reżyserii Wiliama Wylera ? [bo wydaje się, że z kolei najciekawszą, naturalistyczną, krwistą, zupełnie oryginalną, nakręciła Andrea Arnold w 2011 roku, że tak się prowokacyjnie ? rozwinę ;)]

      Wspaniałe miejsca, stylizacje i, zaryzykuję, opowieść wymarzona dla dobrego reżysera i pary klasowych aktorów.

      A 'propos - rolach głównych : bardzo dobrzy oboje Juliette Binoche i Ralph Fiennes.

      Reżyseria : Peter Kosminsky.


    • grek.grek 1:25 ATM Rozrywka "Imigranci" [2015] 01.02.21, 10:29
      Nadal w ramówce, więc koniecznie również musi być w naszych ogłoszeniach parafialnych :]


      Złota Palma w Cannes dla Jacquesa Audiarda, rzecz o trudnym losie imigrantów tytułowych, ale również ma wymiar głębszy, bardziej uniwersalny.

      Oto oficer Tamilskich Tygrysów, w widokach przegranej wojny domowej, szuka drogi ucieczki ze Sri Lanki do Francji. W ośrodku dla uchodźców poznaje młodą kobietę z podobnie wytyczonym celem działania, a ona proponuje mu układ zwiększający ich szanse na sukces : będą udawali małżeństwo, a nawet lepiej : z dzieckiem od razu, który będzie małoletnia dziewczynka bez rodziców, również znaleziona w obozie.
      Pan oficer przystaje na ten wariant i faktycznie przechodzą celująco przez urzędnicze zasieki.

      We Francji dostają mieszkanie w bloku socjalnym, pracę : on jako dozorca, ona jako pomoc domowa dla seniorów, małoletnia przyszywana córka idzie zaś do szkoły.
      Przełamując bariery językowe, kulturowe i społeczne starają się wszyscy troje zasymilować w nowym środowisku, a potknąć moga się dosłownie na każdym kroku.

      Raz - w relacjach ze światem zewnętrznym : nie znając francuskiego mają pod górkę, choć służby socjalne pomagają jak umieją, a na dodatek ich dom mieści się przy terytorium opanowanym przez gangi dilerów narkotykowych, wieczorami i nocami panoszącymi się niemilosiernie, razem ze swoją klientelą.

      Dwa - sami ze sobą nie mogą dojść do ładu, bo w końcu są obcymi sobie ludźmi, rodziną fikcyjną, a teraz zmuszeni niejako okolicznościami do wspólnego życia, starają się odnaleźć w sobie sympatię i uczucie do pozostałych.

      Najłatwiej idzie przyszywanej córce, uczy się języka, ma niezłe oceny w szkole.

      Pan fikcyjny mąż człowiekiem jest prawym i uczciwym, stara się być dobrym ojcem i mężem, pracuje sumiennie, nie nastręcza nikomu kłopotów, aczkolwiek w pewnym momencie grozi mu zachwianie, gdy odwiedza go przełożony z Tygrysów, sugerując iż trzeba wrócić do kraju, by dalej się bić z władzą.

      Stosunkowo największe wątpliwości dopadają panią rzekomą żonę i matkę : ona najbardziej przeżywa gangsterskie wybryki w sąsiedztwie, ona nie może przełamać się do wspólnego sypiania z zupełnie nieznanym sobie mężczyzną, aż wreszcie zdesperowana rozważa ucieczkę do Londynu, gdzie mieszka jej siostra. Jak mówi : nie po to uciekała przed wojną, by w nowym miejscu zastać taką samą wojnę.

      Wątki zazębiają się nader zgrabnie, bowiem pan oficer odnajduje w sobie żołnierski impuls i wypowiada wojnę gangom narkotykowym, wciąga do pomocy innych ojców rodzin, wyznacza linię demarkacyjną, a jak trzeba, gotów stawić im czoło z bronią w ręku.
      Jednym z liderów gangu jest, prywatnie bardzo sympatyczny, chłopak, którego ojcem zajmuje się pani żona i matka. W ostatnim akcie dramatu splatają się losy wszystkich bohaterów i kto wie czy nie rozstrzyga się dalszy bieg losów przypadkowej rodziny, przekształcającej się ostatecznie w rodzinę prawdziwą i połączoną tak silną więzią, jaką stworzyć może tylko wspólne zmaganie się z ciężarami.

      Rzeczowy, rzetelny, inteligentny, perfekcyjnie wyreżyserowany film.

      Późno, ale niezmiennie zachęcam do obejrzenia, Czcigodni :]
      • grek.grek 1:25 ATM Rozrywka "Imigranci" [2015] 08.02.21, 09:59
        Ciągle na afiszu, drugi seans w lutym - zagraj to jeszcze raz, ATM;]


        >Złota Palma w Cannes dla Jacquesa Audiarda, rzecz o trudnym losie imigrantów tytułowych, ale również ma wymiar głębszy, bardziej uniwersalny.

        Oto oficer Tamilskich Tygrysów, w widokach przegranej wojny domowej, szuka drogi ucieczki ze Sri Lanki do Francji. W ośrodku dla uchodźców poznaje młodą kobietę z podobnie wytyczonym celem działania, a ona proponuje mu układ zwiększający ich szanse na sukces : będą udawali małżeństwo, a nawet lepiej : z dzieckiem od razu, który będzie małoletnia dziewczynka bez rodziców, również znaleziona w obozie.
        Pan oficer przystaje na ten wariant i faktycznie przechodzą celująco przez urzędnicze zasieki.

        We Francji dostają mieszkanie w bloku socjalnym, pracę : on jako dozorca, ona jako pomoc domowa dla seniorów, małoletnia przyszywana córka idzie zaś do szkoły.
        Przełamując bariery językowe, kulturowe i społeczne starają się wszyscy troje zasymilować w nowym środowisku, a potknąć moga się dosłownie na każdym kroku.

        Raz - w relacjach ze światem zewnętrznym : nie znając francuskiego mają pod górkę, choć służby socjalne pomagają jak umieją, a na dodatek ich dom mieści się przy terytorium opanowanym przez gangi dilerów narkotykowych, wieczorami i nocami panoszącymi się niemilosiernie, razem ze swoją klientelą.

        Dwa - sami ze sobą nie mogą dojść do ładu, bo w końcu są obcymi sobie ludźmi, rodziną fikcyjną, a teraz zmuszeni niejako okolicznościami do wspólnego życia, starają się odnaleźć w sobie sympatię i uczucie do pozostałych.

        Najłatwiej idzie przyszywanej córce, uczy się języka, ma niezłe oceny w szkole.

        Pan fikcyjny mąż człowiekiem jest prawym i uczciwym, stara się być dobrym ojcem i mężem, pracuje sumiennie, nie nastręcza nikomu kłopotów, aczkolwiek w pewnym momencie grozi mu zachwianie, gdy odwiedza go przełożony z Tygrysów, sugerując iż trzeba wrócić do kraju, by dalej się bić z władzą.

        Stosunkowo największe wątpliwości dopadają panią rzekomą żonę i matkę : ona najbardziej przeżywa gangsterskie wybryki w sąsiedztwie, ona nie może przełamać się do wspólnego sypiania z zupełnie nieznanym sobie mężczyzną, aż wreszcie zdesperowana rozważa ucieczkę do Londynu, gdzie mieszka jej siostra. Jak mówi : nie po to uciekała przed wojną, by w nowym miejscu zastać taką samą wojnę.

        Wątki zazębiają się nader zgrabnie, bowiem pan oficer odnajduje w sobie żołnierski impuls i wypowiada wojnę gangom narkotykowym, wciąga do pomocy innych ojców rodzin, wyznacza linię demarkacyjną, a jak trzeba, gotów stawić im czoło z bronią w ręku.
        Jednym z liderów gangu jest, prywatnie bardzo sympatyczny, chłopak, którego ojcem zajmuje się pani żona i matka. W ostatnim akcie dramatu splatają się losy wszystkich bohaterów i kto wie czy nie rozstrzyga się dalszy bieg losów przypadkowej rodziny, przekształcającej się ostatecznie w rodzinę prawdziwą i połączoną tak silną więzią, jaką stworzyć może tylko wspólne zmaganie się z ciężarami.

        > Rzeczowy, rzetelny, inteligentny, perfekcyjnie wyreżyserowany film.

        Późno, ale niezmiennie zachęcam do obejrzenia, Czcigodni :]
    • grek.grek 1:35 TVP1 "Monster" [2003] 01.02.21, 10:34
      Spróbuję do zapowiedzi niebawem dopisać parę zdań a'propos, gdyż film obejrzałem, ale jakoś z opisem się guzdrałem, aż zdecydowałem, by zaczekać na powtórkę i wtedy te kilka zdań umieścić w anonsie. Ameryki raczej nie odkryję, ale dopisać spróbuję ;]


      Rzecz oparta jest na faktach z biografii pani zarabiającej w najstarszym zawodzie świata, traktowanej obcesowo i brutalnie przez przypadkowych klientów, aż wreszcie biorącej na nich krwawy odwet, także dla ochronienia swojej młodszej koleżanki.

      Jejmość została skazana na karę śmierci, w celi pisała listy, według nich właśnie powstał scenariusz.
      I zapewne kluczowe pytanie dotyczyć będzie sumienia człowieka, który w akcie samoobrony, gdy przebrała się miara upokorzeń i poniżenia ze strony świata, bierze na nim odwet, na ile jego wina wobec prawa, jest winą krzywdzicieli i tych, co nie reagowali, gdy przemoc widzieli ? I czy śmierć można traktować jako formę kary, czy raczej eliminacji człowieka ze wspólnoty, nie dając mu szansy na rehabilitację i zadośćuczynienie ?

      A największe zaskoczenie, aż na miarę Oscara, Globa i także Niedźwiedzia w Berlinie [rzadko jury festiwalowe i oscarowe zgadzają się ze sobą, czasami nawet zbytecznie konkurują ;)], stanowi rola Charlize Theron : urodziwa i nienagannie wysportowana aktorka poddała się szeregowi zabiegów psujących urodę, przybrała na wadze kilkanaście kilogramów, generalnie : przekształciła się w swoje przeciwieństwo fizyczne, ale zarazem uzyskała maksymalny stopień identyfikacji z graną postacią i, na co wskazują nagrody, dostosowała do tej sensacyjnej metamorfozy wysoką jakość aktorskiego warsztatu.

      Reżyseria i scenariusz : Patty Jenkins.

      W obsadzie również : Christina Ricci i Bruce Dern.

      • grek.grek 0:10 TVP1 "Monster" [2003] 03.02.21, 09:43
        Powtórka sprzed dwóch dni.


        > Fabularna historia oparta jest na faktach z biografii pani zarabiającej w najstarszym zawodzie świata, traktowanej obcesowo i brutalnie przez przypadkowych klientów, aż wreszcie biorącej na nich krwawy odwet, także dla ochronienia swojej młodszej koleżanki.

        Jejmość została skazana na karę śmierci, w celi pisała listy, według nich właśnie powstał scenariusz.
        I zapewne kluczowe pytanie dotyczyć będzie sumienia człowieka, który w akcie samoobrony, gdy przebrała się miara upokorzeń i poniżenia ze strony świata, bierze na nim odwet, na ile jego wina wobec prawa, jest winą krzywdzicieli i tych, co nie reagowali, gdy przemoc widzieli ? I czy śmierć można traktować jako formę kary, czy raczej eliminacji człowieka ze wspólnoty, nie dając mu szansy na rehabilitację i zadośćuczynienie ?

        A największe zaskoczenie, aż na miarę Oscara, Globa i także Niedźwiedzia w Berlinie [rzadko jury festiwalowe i oscarowe zgadzają się ze sobą, czasami nawet zbytecznie konkurują ;)], stanowi rola Charlize Theron : urodziwa i nienagannie wysportowana aktorka poddała się szeregowi zabiegów psujących urodę, przybrała na wadze kilkanaście kilogramów, generalnie : przekształciła się w swoje przeciwieństwo fizyczne, ale zarazem uzyskała maksymalny stopień identyfikacji z graną postacią i, na co wskazują nagrody, dostosowała do tej sensacyjnej metamorfozy wysoką jakość aktorskiego warsztatu.

        > Reżyseria i scenariusz : Patty Jenkins.

        W obsadzie również : Christina Ricci i Bruce Dern.
    • grek.grek 1:40 Kultura "Gra tajemnic" [2014] 01.02.21, 10:37
      Pojawia się regularnie, wg mnie : najzupełniej słusznie ;]

      Nocna bardzo, cenna powtórka wczorajszego pokazu :]


      Tytuł w pełni oddaje tonację i fabularne sploty wypadków, gdyż : istotnie, zawikłanie, zasupłanie wzajemnymi tajemnicami, które ukrywają przed sobą lub/i przed otoczeniem główni bohaterowie, wyrasta na podstawowy element scenariusza, nawet jeśli w samej rzeczy chodzi o rozszyfrowanie kodu Enigmy i ostateczny triumf aliantów na frontach II wojny światowej, jakiego dokonał zespół brytyjskich naukowców, za pomocą kontrmaszyny skonstruowanej przez Alana Turinga, który jako jedyny wpadł na zbawienną myśl, iż niemieckiej maszynerii nie pokona człowiek, za mało czasu i za dużo trylionów kombinacji do zdeszyfrowania, można więc tego dokonać wyłącznie za pomocą czegoś, co należy uznać za prototyp komputera.

      Równolegle biegnie portret samego Turinga, od czasów dziecięcych do współczesności : wyobcowanego, ukrywającego swój homoseksualizm, z trudem nawiązującego relacje z otoczeniem [syndrom Aspergera], dżentelmena obdarzonego wybitną inteligencją, po wojnie doprowadzonego do samobójstwa przez nieludzkie przepisy jakie obowiązywały w Wielkiej Brytanii wobec gejów. Wtedy nikt nie wiedział o jego zasługach podczas wojny, gdyż cała akcja została zachowana w sekrecie przez służby państwowe i ujawniona dopiero po wielu latach.

      Tak więc, film oddaje sprawiedliwość jednostce, ale i niesie głębokie przesłanie antydyskryminujące i równościowe, taki cel ma również ekspozycja postaci jedynej kobiety w zespole, osoby najlepiej rozumiejącej dylematy i rozterki Turinga, bo w społeczeństwie patriarchalnym zajmującej podobnie ujemną pozycję z racji swoich przyrodzonych dystynkcji.

      Akcja ma tempo, bohaterowie muszą ciągle skakać przez wysokie płotki, walczyć z wątpliwościami, przełomy dokonują się w ostatniej chwili, a solidarność grupy wobec indywidualności sprzęga się z chęcią indywidualności znalezienia wspólnego języka z grupą. Amerykański styl i ekonomia fabularna oraz brytyjski akcent aktorów :]

      Wspaniała muzyka Alexandra Desplata.

      Grają : Benedict Cumberbatch, Keira Knightley., Matthew Goode.
      Reżyseria : Morten Tyldum.

      Pisaliśmy a'propos swego czasu :]
      7 od dołu :

      http;//forum.gazeta.pl/forum/w,14,164995927,164995927,Ojej_co_tu_wybrac_2017_11_vol_85_.html?s=3#p165092032
    • grek.grek 1:45 TVP2 "Polina" 01.02.21, 10:40
      Czy mieliście okazję obejrzeć wczoraj, Czcigodni ?


      Kino francuskie.

      Główna, a nawet - tytułowa, bohaterka już w wieku ośmiu lat rozpoczyna swoją przygodę ze sztuką tańca baletowego. Ćwiczy w prestiżowej szkole, podnosi swoje umiejętności, a wszystko pod okiem surowych, ale uczciwych trenerów.

      Mając lat osiemnaście debiutuje jako solistka na scenie arcyprestiżowego Teatru Bolszoj, potem przenosi się na czas jakiś do Paryża, a gdy sytuacja rozwija się tak wyśmienicie, wiadomo iż kłopoty są tuż za progiem : Polina doznaje kontuzji, traci miejsce w zespole, wypada z branży, bo konkurencja działa tutaj bezlitośnie, pytanie więc brzmi : czy uda się jej powrócić na scenę ?

      Na RT : 85 % z 52 recenzji krytycznych - "olśniewająca choreografia i portret tancerki przyćmiewają sporządzony ze schematów scenariusz" - oraz 60 % z 417 opinii widzów.

      Reżyseria : Angelin Preljocaj & Valerie Muller.

      A więc mariaż rosyjsko-francuski, z Juliette Binoche w jednej z czołowych ról :]
      • grek.grek "Polina" [2016] 02.02.21, 10:35
        Również melduję obejrzenie i lojalnie ostrzegam : napiszę o tym filmie, więc ratuj się kto może ! ;]

        Póki co : stwierdzam, iż znalazłem go znacznie ciekawszym niż wydawał się na poziomie wstępnego opisu, ostatecznie podzielając i zgadzając się w pełni z wysokimi notowaniami, jakie ma na Rotten Tomatoes.
        • grek.grek "Polina" [2016] po filmie o filmie 1/2 03.02.21, 16:06
          No to może kilka akapitów nt. filmu ? :]

          Niekoniecznie tak szablonowy, jak ostrzegano w podsumowaniu na RT, z pewnością zaś dokładnie tak satysfakcjonujący, gdy chodzi o wrażenia wizualne i estetyczne związane z tańcem.

          W swojej warstwie intelektualnej, wg mnie : kino opisujące narodziny prawdziwej artystki oraz definiujące współczesny artyzm jako funkcję przenikania się kultur, łączenia wpływów, podnoszonego w filmie "obserwowania świata", uczestniczenia w nim, na tej bazie szukania inspiracji i wypracowywania metod przekształcania ich w ekspresję sceniczną.

          Sztuka i życie przenikają się, zazębiają, wynikają z siebie, a człowiek sceny, chcąc wyrazić siebie, staje się depozytariuszem wartości wynikających z rozmaitości tworzących świat w jakim się obraca.

          Spójrzmy na kolejne zdarzenia fabularne :]

          Bohaterkę poznajemy jako 8-letnią córkę pary gruzińskich imigrantów, otwierających w jakimś rosyjskim mieście sklepik z importowaną , używaną odzieżą, znany z naszych realiów "szmateks".

          Matka zapisuje Polinę na zajęcia baletowe, może po części dla podniesienia statusu rodziny, może myśląc o przyszłym dobru dziecka, a może upatrując dla córki nadziei na przyszłość, choć przecież zawód baleriny należy do najcięzszych jakie można sobie wyobrazić, a także : najkrótszych, czasami pozostawiających młode kobiety z nadwerężonym zdrowiem i niewielkim stażem pracy na koncie.

          Wokoło dymią kominy, panoszy się szara zima, a mała Polina dzielnie uczęszcza zajęcia prowadzone przez wybitnego niegdyś reżysera - Bożinskiego [wybitny rosyjski aktor Aleksiej Guszkow].

          Po kilku tygodniach wspólnych treningów, początkujące baletnice przechodzą selekcję : część zostaje odprawiona, mniejsza połowa dostaje przywilej rozpoczęcia właściwych zajęć. Polina oczywiście znajduje się w tej drugiej grupie.

          Bożinski - chowający łagodność i miłośc do tańca pod maską surowego wychowawcy - zauważa jej talent, pyta ; "Czym dla ciebie jest taniec ?", a Polina odpowiada ; "Nie wiem, przychodzi samo", jakże dojrzała w swej prostocie odpowiedź, zwłaszcza w ustach 8-latki !

          Widać jak taniec pomaga jej żyć w scenie, gdy wraca do domu ze szkoły i na tle scenografii apatycznego, lutowego miasta, wykonuje różne figury na codzień trenowane w szkole, ale i zapewne własnego autorstwa :]

          "Dlaczego pan nie patrzy jak tańczę ?", którego dnia Polina zadaje pytanie Bożinskiemu, na co on : "Opuszczasz zajęcia, tańczysz zbyt mechanicznie, brak ci gracji", ale nie brzmią te uwagi, jak krytyka, lecz instrukcje, co trzeba poprawić, jeśli naprawdę marzy o profesjonalnym uprawianiu tańca.

          Co do opuszczania treningów, Polina ma wytłumaczenie : pomaga wytrwale rodzicom, harującym cięzko na opłaty jej lekcji, co jednak Bożinski zbywa kategorycznym : "Balerina musi myśleć tylko o swoim tańcu, nic nie może jej rozpraszać".

          Rodzina dziewczynki wspomaga niedobory budżetowe zdobywaniem pożywienia za pomocą polowań. Podczas jednego z nich, kiedy ojciec mierzy do umykającego zająca, Polina ma wizję : widzi dorodnego jelenia w majestatycznym przyklęku.

          Może ten znak od - losu ? własnej podświadomości ? - trzyma ją w czułym uścisku marzeń o karierze baletnicy.

          Jako nastolatka [teraz rolę główną przejmuje na dobre Anastazja Szewcowa] uczy się już w liceum i nadal ćwiczy pod okiem Bożinskiego, wciąz wpajającego jej fundamenty, bazowe techniki klasycznego baletu, nadal i nieustannie nakazując pracę nad gracją ; "Lekkość, luz, nie możesz pokazywać wysiłku, to dobre dla kibiców piłkarskich, a nie dla widowni baletowej".

          Kłopoty dopadają rodzinę Poliny. Oto wesoły wieczór przerywa wejście dwóch odpowiednio kostropatych gangsterów, domagających się od ojca dziewczyny haraczu. Niedwuznacznie sugerując, co mogliby zrobić jego żonie i córce, wymuszają na mężczyźnie wyprawę do Afganistanu, może chodzi o jakiś przemyt broni, a może narkotyków ?
          Później sytuacja się powtarza, już na poziomie zdemolowania mieszkania, po czym tata Poliny znów musi udać się w teoretycznie bardzo niebezpieczną podróż za granicę.

          Rozproszona problemami pozascenicznymi, Polina obniża loty na treningach i Bożinski wyprasza ją z zajęć. Polina mdleje z nerwów na korytarzu, a następnie solidnie zabiera się do samotnych ćwiczeń, w czym nauczyciel dzielnie ją wspiera i rad udziela bezcennych.

          Na tyle dobrze udaje się jej ten zasób wiedzy przyswoić, by zgłosić aspiracje dostania się do Teatru Bolszoj w Moskwie. Zapewne z poruczenia samego Bożinskiego, niegdyś choreografa awangardowego, śmiałego, burzącego konwencje i dlatego zdegradowanego przez władzę, zesłanego na prowincję.

          Kiedy jedna z asystentek Bożinskiego opisuje chwałę i renomę Bolszoja, jej wywód poparty zostaje zdjęciami z wnętrza tego teatru, jednego z największych i najwyższych jakościowo na świecie.

          Już w Moskwie Polina poznaje tancerza z Francji - Adriena [Niels Schneider, mający na koncie role u Xaviera Dolana, w "Wyśnionych miłościach" i "Zabiłem moją matkę"]. Powstaje między nimi relacja romansowa, uczuciowa. Razem spacerują po mieście, razem idą na dyskotekę, wraz z grupą znajomych, wszak w środowisku tym nie ma zawiści i rywalizacji, stanowi jedną wielką rodzinę, tak przekonuje ten film :]

          Polina zostaje przyjęta, a więc odnosi sukces niebagatelny.

          Z widowni Teatru ogląda spektakl, podziwia łatwość ruchów i natchnienie mistrzów prezentujących się na scenie.

          Kiedy jednak Adrien oznajmia, iż planuje wyjazd z Moskwy i kontynuację nauki tańca w Aui-en-Provence we Francji, Polina niemal bez wahania decyduje się wyjechać razem z nim. Tak jakby w akcie instynktownego sprzeciwu wobec uprawiania sztuki cokolwiek zbyt dla niej klasycznej.

          Matka nie może pojąć jej decyzji, z płaczem i histerią próbuje powstrzymać córkę, kiedy pakuje swoje walizki, ale zaraz opanowuje się i przytulając daje znak akceptacji dla podjętego przez nią wyboru.

          W pięknie oszklonym, z widokiem na miasto, budynku szkoły tańca w Aux uczą zupełnie innej formy niż w Bolszoju : to już taniec współczesny, oparty na sile sugestii, dynamice, zmysłowości tancerzy, sportowej ich energii, daleki od eleganckiej i nieco chyba sztucznej, koturnowej, bazującej na doskonałości technicznej sztuce klasycznej.

          Zajęcia prowadzi ceniona choreografka - Liria [Juliette Binoche w dobrej formie]. Wyszkolenie Poliny oczywiście zwraca jej uwagę od razu, dlatego dziewczyna zostaje dołączona do grupy, ale cały czas pani reżyserka popycha ją ku poszukiwaniu adekwatnych sposobów wyrażania własnej indywidualności na scenie, mówi z matczynym uśmiechem : "Rozwijaj się, patrz na świat, chłoń go, tam szukaj energii i siły, uwolnij swoje uczucia, emocje, taniec musi wynikać z twoich przeżyć !".
          Kiedy Polina, wytypowana przez nią do głównej roli w najnowszym spektaklu, trenuje sama, Liria zauważa : "A dlaczego nie ćwiczysz ze swoim partnerem ? Tak byłoby lepiej", zwłaszcza gdy jej partnerem ma być Adrien.

          Cała okoliczność wywiera presję na Polinie, nagle zaczyna mieć pretensje do Adriena, gdy próby do spektaklu nieco się ślimaczą i Liria ciągle ma zastrzeżenie do ich duetu : "To twoja wina !", Polina oskarża wprost Adriena.

          I wtedy zdarza się jej kontuzja : skręcona kostka u nogi, czyli : dłuższa przerwa, kule, konieczność rehabilitacji i dochodzenia na nowo do formy i wyłącznie podglądania innych gdy tańczą.

          W taki sposób dowiaduje się o zażyłości Adriena z dziewczynę wystawioną przez Lirię na jej miejsce. "Widzisz jaka między nimi jest chemia ? O to chodzi !", podpowiada Liria Polinie, a dla niej oznacza ten widok i ten komentarz jedno : straciła nie tylko główną rolę w spektaklu, ale również chłopaka.
          Gdy wraca do grupy, musi zaczynać od zera, jako szeregowa tancerka. Liria hamuje jej zapędy do zbyt szybkiego powrotu na wysokie obroty treningowe, powtarza swoje uwagi dotyczące jej niedoskonałej mentalności, braku życiowego doświadczenia, a Polina bierze je sobie do serca w sposób niewłaściwy, co prowadzi ją do - chyba - próby samobójczej. cdn
          • grek.grek "Polina" [2016] po filmie o filmie 2/2 03.02.21, 16:42
            Wchodzi do jeziora, zanurza się, przez moment jej nie ma, ale za chwilę wynurza się gwałtownym ruchem. Sekwencja przypominająca scenę z "Oslo, 31 sierpnia".

            Sfrustrowana nieco, jakby zniechęcona, Polina wyjeżdza do Antwerpii.
            Tutaj próbuje znależć angaż w branży tanecznej, ale już na pierwszym castingu reżyser oczekuje od niej "czegoś, czego jeszcze nie widział", ona ma zaś głównie to, czego się nauczyła, więc rezygnuje i wydaje się, iż ostatecznie porzuca swoje plany artystyczne, choć gdy opuszcza budynek jej uwagę przykuwają zajęcia taneczne na dolnym piętrze, dziwne, inne, prowadzone przez pełnego osobistej pasji chłopaka.

            Póki co, Polina wydaje reszte oszczędności na hotel, a gdy kończą się, nocuje na ulicach albo w całodobowej pralni samoobsługowej, gdy zaś dzwoni matka : okłamuje ją informując o swoich rzekomych sukcesach i tournee z zespołem po Europie.

            Pracę znajduje w nocnym klubie. Nalewa piwo i roznosi po sali, wesoło tutaj i hałaśliwie, a może właśnie tego ona teraz potrzebuje.

            Ciągnie jednak wilka do lasu i Polina zagląda na te zajęcia taneczne, tak dla niej, z wyglądu, nowe i frapujące. Poznaje lidera zespołu, sympatycznego Karla [Jeremy Bellingard, zawodowy tancerz]. Zostają nie tylko przyjaciółmi, ale nawet współlokatorami.

            Zespół tańca prowadzony przez Karla ma być przestrzenią niczym nieskrepowanej improwizacji, całkowitego wyzwolenia dla uczestników. Uczęszcza tam kreatywna, żywiołowa młodzież, a podkłady muzyczne pochodzą z okolic hip hopu, mamy więc do czynienia z tańcem inspirowanym sztuką uliczną.
            Na pierwszych zajęciach Karl zaprasza Polinę do zatańczenia... wybranego zwierzęcia :] Idzie jej tak świetnie, koledzy reagują tak entuzjastycznie, iż wreszcie ma poczucie jakby znalazła swój artystyczny azyl. Co najlepsze, w tym arcynowoczesnym tańcu niezwykle cenne okazują się podstawy klasycznego baletu, jakie odebrała w szkole Bożinskiego !

            Jednocześnie właśnie tutaj może robić to, na co uczulała ją Liria : w barze, na ulicach, w metrze podpatruje ludzi, słucha ich, angażuje się w rzeczywistość wokół siebie, a wkrótce jej relacja z Karlem przechodzi w fazę wzajemnej fascynacji uczuciowej, co również ma istotny wpływ na jej wewnętrzny rozwój. Wreszcie ma przeżycia kształtujące jej osobowość i rzutujące na wachlarz emocji rodzących taneczną energię.

            W takim momencie odwiedza ją ojciec : widząc Polinę przed klubem nocnym, chyba podejrzewa ją o prostytucję, zwiesza nos na kwintę, a wiadomość o spełnianiu się córki w charakterze barmanki, a nie baleriny, wcale nie wzmacnia jego morale. "Nie chcę już odtwarzać cudzych choreografii, lecz własne", powiada Polina, jednym zdaniem opisując swoją przemianę mentalną oraz kierunek rozwoju artystycznego.

            Karl namawia ją do udziału w festiwalu tańca nowoczesnego w Montpellier. Ponoć ma tutaj przyjechać jego znajomy, selekcjoner do tego festiwalu, więc może stworzą duet i opracują jakiś program ?

            Polina podejmuje ten pomysł, a nawet staje się jego reżyserką, wplata weń ruchy zapożyczone ze zwykłych ludzkich sytuacji zauważonych gdzieś na ulicy, w tłumie.

            Między nią, a Karlem rodzi się chemia, o jakiej mówiła Liria, jej fundamentem jest bowiem szczere wzajemne uczucie. Kiedy Polina zatraca się w pracy [dobra scena repetatywna w rytmie muzyki elektro : Polina w pracy - Polina zmęczona rzuca się na łóżko i zasypia, powtórzona w róznych wariantach kilkakrotnie], Karl wyciąga ją z kieratu zabierając na taneczny spacer po pięknie pokazanym bulwarze na tle portowych zabudowań.

            "Nieźle nam idzie", stwierdza Karl a'propos ich tańca, ale Polina ucina : "Nieźle, to za mało", co przypomina dialog z "Whiplash" z kolei ;]

            W takim momencie dzwonią do Poliny z domu : ojciec umarł.

            Dziewczyna wraca na jego pogrzeb, spaceruje po mieście, ale gdy staje pod budynkiem swojej pierwszej szkoły, gdzie wciąż uczy Bożinski : po chwilowym wahaniu nie decyduje się, by wejść do środka.

            Matka możliwe iż ma nadzieję na jej pozostanie, ale Polina wraca do Karla.
            Dokładnie w momencie, gdy zniecierpliwiony oczekiwaniem selekcjoner z Montpellier już szykuje się do odejścia. Daje Karlowi i jej kwadrans na autoprezentację.

            I ten ich, wspaniały - co tu dużo kryć, taniec stanowi ostatni akt filmu : zaczyna się jak próba saute, a potem płynnie przechodzi w występ festiwalowy, na tle odpowiednio skrojonej scenerii, z aktorami/tancerzami w strojach galowych, czyli swobodnych :]

            Piękna jest ta choreografia, piękna również liryczna, fortepianowa muzyka, w tymże tańcu widać narodziny wybitnej artystki, a nawet pary artystów, pełne zespolenie klasycznego wykształcenia, nowoczesnej improwizacji i uczuciowej ekspresji "wynikającej z przeżycia wewnętrznego", chemia między tancerzami, życie i sztuka w delikatnym, a silnym i nierozerwalnym związku.

            Tak wygląda ta scena :

            www.youtube.com/watch?v=t7Z4cUPOsM8
            Zamyka film kadr jelenia w zimowej szacie, symbolizującego... wolność ? :]

            Znakomite !

            www.youtube.com/watch?v=kM5UZZqmL9E


    • grek.grek Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? :] 01.02.21, 10:43
      mala_ciekawostka napisał(a):

      > Czytałam Larssona tylko jedną książkę - u obu autorów widać zainteresowanie sprawami społecznymi, starają się oddać "psychologię" bohaterów dzięki czemu obu dobrze się czyta. Widać pewne podobieństwa;)


      Cześć, Mała Ciekawostko ! :]

      Dzięki !

      Mam nadzieję kiedyś podążyć Twoimi śladami i również te książki przeczytać :]


      > U mnie też śnieg, mróz i słońce:)


      Zima w natarciu ;]

      A już spisaliśmy ją na straty, prawda ? Miało jej nie być albo miała być symboliczna, a tu : proszę bardzo ! ;]

      Udało Ci się pospacerować trochę w weekend ? :]

      A może także np. pojeździć na sankach ? :]
        • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 05.02.21, 09:48
          mala_ciekawostka napisał(a):

          > Tak, pospacerowałam. Fajnie ten śnieg wyglądał:) Teraz już prawie cały stopniał , ale jeszcze zima wraca, więc może znowu będzie biało i dużo słońca:)


          Cześć, Mała Ciekawostko ! :]

          Znakomite wieści :]

          Otóż to, zima ma powrócić w wielkim stylu, jak wynika z zapowiedzi :]

          Wróciły kanoniczne sytuacje : lepienie bałwanów, zjazdy na sankach, bitwa na śnieżki, nieprawdaż ? :] A niektórzy twierdzili, iż takich rarytasów nieprędko będzie nam dane zasmakować, ba ! - najmłodsi aby zobaczyć śnieg będą musieli w góry się wyprawiać specjalnie ;] A tu proszę !

          A co sądzisz o tzw. morsowaniu ?

          Diablo modne zrobiło się ostatnimi czasy, czy może próbowałaś kiedyś takiej ekstremalnej formy aktywności ? :]

          [Bez bicia się przyznam : odruchowo ubieram dodatkowy sweter, kiedy widzę śmiałków pląsających w lodowatej wodzie :)]
            • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 09.02.21, 09:07
              mala_ciekawostka napisał(a):

              > O tak, wróciły wspomnienia dawnych zim:)

              Cześć ! :]

              Yes :]
              I trwają nadal, tutaj pada co chwila i minus 7 niezmiennie na termometrze ;]

              A jak u Ciebie ?


              > Nigdy nie morsowałam. Podziwiam osoby, które morsują - też robi mi się zimno, jak ich oglądam;)

              :]

              A ekstremalne zdobywanie górskich szczytów ? ;] Nie wiem czy widziałaś tych odważnych, którzy w naszych górach paradowali w letnich strojach [a potem odwoziło ich pogotowie] ?

              Ponoć rzecz dotyczy przygotowania odpowiedniego, dla zahartowanych nie jest niebezpieczna ;]

              Może w tej konkurencji dałoby się jakąś niszę znaleźć ? ;]
                • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 11.02.21, 15:40
                  mala_ciekawostka napisał(a):

                  > U mnie też mroźno i od czasu do czasu pada śnieg:)


                  U mnie tak samo ! :]

                  A jak u Ciebie sytuacja z lepieniem bałwana, rajdami na sankach, wykonywaniem artystycznego "anioła" na śniegu i przeprowadzeniem innych obowiązkowych zimowych akcji, Mała Ciekawostko ? ;]

                    • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 12.02.21, 09:53
                      mala_ciekawostka napisał(a):

                      > Kiedyś wszystkie te akcje "przeprowadzałam", w tym roku nie;)

                      Cześć :]

                      ;]

                      U mnie też motywacja do podobnej brawury bardzo chwiejną się okazuje być ;]


                      > A jeśli chodzi o zdobywanie górskich szczytów to ze zdziwieniem słuchałam tych relacji o akcjach ratunkowych - jeśli ktoś się decyduje na tego typu morsowanie, to powinien jednak lepiej ocenić swoje siły w tym względzie...


                      Zdecydowanie tak !

                      Moda modą, ale zlodowacieć na własne życzenie, to jednak lekka przesada ;]


                      Ale ponoć idzie delikatna odwilż, w weekend ? I kolejny problem, bo rzeki mogą nie wytrzymać takiego przyboru wody, nieprawdaż ?

                      Ponoć otwierają dzisiaj część zamkniętych z powodu pandemii lokali ?

                      Ile potrwa jeszcze ten cały lockdown ? :]

                      Czy aby powoli niebezpiecznie nie przyzwyczajamy się do poważnych ograniczeń wolności, jak sądzisz ?
                        • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 17.02.21, 09:04
                          mala_ciekawostka napisał(a):

                          > No tak, przy odwilży może być zagrożenie powodziowe - oby do niczego groźnego n
                          > ie doszło.

                          Cześć ! :]

                          Yes !
                          Kiedy nawet małe strumyki nagle zamieniają się w rwące potoki, zaczynają się wielopiętrowe kłopoty dla okolicznych mieszkańców.


                          > Lockdown pewnie jeszcze pewnie trochę potrwa, choć widać, że ludzie zaczynają się buntować - przedsiębiorcy i nie tylko.


                          Masz rację, trudno się ludzkości dziwić, nieprawdaż ? Tracą czasami dorobek całego życia, biznesy, a i zdrowie psychiczne w tak długotrwałej izolacji podupada.

                          No i, co ze szkołami, z nauczaniem, ile w rzeczywistości są warte tzw. zdalne lekcje ?

                            • grek.grek Re: Mała Ciekawostko, jak Twoje plany serialowe ? 21.02.21, 09:08
                              mala_ciekawostka napisał(a):

                              > To prawda, łatwo można protestujących zrozumieć.

                              >Niestety, uczniowie i nauczyciele mają teraz ciężkie warunki... Oby udało się jak najszybciej wrócić do nauki stacjonarnej...


                              Otóż to.

                              A pojawiają się kolejne odmiany tego paskudztwa, szczepienia wciąż na wczesnym etapie podawania pierwszej dawki, a teraz jeszcze pojawiają się informacje o nawrocie ptasiej grypy.

                              Chyba nam trochę czasu zabierze ten powrót do normalności ? ;]
    • grek.grek 9:05 Kultura "Jutro idziemy do kina" [2007] 02.02.21, 09:11
      Zaraz się zacznie albo już sie zaczęło :]

      Dyżurne kino okolicznościowe, przedstawiające ulubiony temat polskiego kina wojennego : pokolenie "Kolumbów", którego wejście w dorosłość przypada na moment wybuchu II wojny światowej : radość, miłość, beztroska, plany życiowe, aspiracje, w jednej chwili zostają zdmuchnięte przez wiatr historii, zastąpione krwią, walką, tragedią i śmiercią.
      Z udziałem czołowych polskich młodych aktorów telenowelowych, zapewne z korzyścią dla łączności filmowej opowieści z emocjami młodzieżowej widowni.

      Scenariusz Jerzego Stefana Stawińskiego, reżyseria : Michał Kwieciński.
    • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 02.02.21, 09:14
      Ciąg dalszy serialu stylizowanego na lata 20-te, według kryminalnych powieści Kerry Greenwood :]

      Dziś : Ciężar ponad siły" : rezolutna i bystra panna Fisher prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa w porachunkach gangsterskich i wchodzi w świat walk bokserskich.

      W roli głównej Essie Davis.

      W tle Melbourne z dawnych czasów :]
      • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 03.02.21, 09:06
        Panna Fisher w kolejnej detektywistycznej aktywności :]

        "Morderstwo a la mode".

        Tym razem Phryne musi użyć swojej inteligencji oraz intuicji, aby rozwikłać tajemnicę zabójstwa do jakiego dochodzi w salonie modowym.

        Podejrzani są wszyscy pracownicy przybytku, nawet osobista ciotka pani detektyw :]
        • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 04.02.21, 09:09
          Kolejna panny Phryne detektywistyczna wirtuozeria :"]

          Tytuł odcinka : "Powieszony kat".

          Tym razem błyskotliwa panna Fisher prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa kapitana drużyny piłkarskiej. Jako że mamy do czynienia z rzeczywistością australijską, pod hasłem "piłkarstwo" zapewne kryje się football, tudzież rugby ? ;] Lokalny folklor wraz z takąż egzotyką, z pewnością ma również swój czas i miejsce na prezentację w kryminalnych fabułach.
          • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 08.02.21, 09:14
            Nowy tydzień, nowe śledztwa bohaterki z kart powieści Kerry Greenwood :]

            Odcinek : "Krew na kierownicy".

            Tym razem panna Fisher postara się rozwiązać sprawę pachnącą uprzedzeniami społecznymi : podczas przygotowań do rajdu automobilowego ginie jedyna zapisana na liście uczestników kobieta.
            Powstaje podejrzenie, iż zamachnął się na nią jakiś mizogin, tradycjonalista-fanatyk, owładnięty pragnieniem wykluczenia z męskich zajęć i sportów płci pięknej.
              • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher 11.02.21, 09:23
                Panna Phryne łapie za kołnierz kolejnego złoczyńcę :]

                Odcinek pt. : "Śmierć w winnicy".

                Rezolutna i bystra panna Fisher znów w kryminalnym śledztwie : tym razem ma do rozwikłania podwójną tajemnicę. Raz : zabójstwa sprzed lat, do jakiego doszło w pewnej winnicy, dwa : śmierci zleceniodawcy, usiłującego z jej pomocą raz jeszcze poskładać fakty dotyczące tamtego zdarzenia.
                Oczywiście, rzecz rozgrywa się w trakcie lokalnego święta wina, co daje dobrą okazję do zaprezentowania folkloru i zwyczajów australijskich :]

                Serial na podstawie poczytnych kryminałów Kerry Greenwood.
                    • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 17.02.21, 09:11
                      Panna Fisher tropi zajadle w ramach następnego porywającego śledztwa kryminalnego :]

                      Odcinek nosi tytuł : "Morderstwo pod jemiołą" : podczas przyjęcia weselnego ginie porażony prądem uczestnik; oczywiście, panna Fisher jest na miejscu i przystępuje do dedukcji wyjaśniającej :]
                      • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 18.02.21, 09:04
                        Panna Fisher w kolejnej detektywistycznej akcji, prosto z książek Kerry Greenwood :]

                        Odcinek pt : "Niebezpieczne sztuczki" : akcja oczywiście dotyczy zabójstwa w środowisku iluzjonistów, mianowicie : na scenie ginie asystentka sztukmistrza podczas wykonywania triku z... gilotyną [uff ;)].
                        • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 22.02.21, 09:19
                          Panna Fisher po weekendowym antrakcie, powraca stylowo :]

                          Odcinek nosi tytuł : "Morderstwo i dziewczyna" : znalezione zostają zwłoki kobiety w bazie wojsk powietrznych, a któż inny dokładniej wyjaśni okoliczności najpewniej morderstwa, jak bystra i pozytywnie przebiegła Phryne ! :]
                          • grek.grek 11:10 Stopklatka "Zagadki kryminalne panny Fisher" 23.02.21, 09:08
                            Jak widać, powieści Kerry Greenwood zawierają niezły zestaw zajmujących opowieści kryminalnych, no i Melbourne lat 20-tych w tle, nic tylko oglądać ;]

                            Dzisiejszy odcinek : "Morderstwo i mozzarella" - panna Fisher prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa związanego z funkcjowaniem dwóch włoskich restauracji w jej rodzinnym Melbourne.

    • grek.grek 16:30 & 20:00 Zoom TV "Co ludzie powiedzą ?" 02.02.21, 09:18
      W dwóch rzutach kolejne odcinki świetnego serialu.

      Brytyjski humor najwyższych lotów, rozwijany wokół aspiracji do awansu klasowego obdarzonej wszelkimi wadami i przywarami mieszczaństwa pani domu :]

      Jejmość pragnie uchodzić za damę z towarzystwa salonowego, lepiej sytuowaną, notowaną w sferach wyższych i posiadającą nieskończenie elegantsze maniery niż w rzeczywistości, czym wzbudza popłoch wśród sąsiadów, regularnie załamuje poczciwego męża, spokojnego dżentelmena ganianego co pięć minut do jakichś kuriozalnych wyczynów w służbie fantazji żony, a sama drży w niepokoju, czy aby znów szyków nie popsuje jej rodzina abnegatów z robotniczej dzielnicy, z którą związków okropnie się wstydzi przed samą sobą nawet.

      Znakomita drwina z przesądów i stereotypów klasowych, salonowych bon tonów i całej reszty tzw. brytyjskiej kultury form i obyczajów, co przejawia się zwłaszcza w fakcie, iż najbardziej dbałą o te sprawy pozostaje główna bohaterka, zaledwie startująca do bywania w "lepszym świecie" i kabotyńsko jego rzekome zasady powielająca :]

      Reżyseria : Harold Snoad.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka