Gość: P-77
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
05.12.04, 12:20
Dziś w nocy miałem okazję oglądać na TVP 2 audycję, o której chcę na forum
opowiedzieć.
Temat - feminizm. Goście - Olga Lipińska, Kinga Dunin, Hanna Bakuła i parę
innych "babo - chłopów".
Mogło być ciekawie, ale niestety nie było - szybko zeszło na dowalanie
kościołowi katolickiemu.
Panie wyłożyły kilka tez m.in.
-według kościoła katolickiego wszystko (seks, radosć, zabawa, śmiech) jest
grzechem
-kobieta wesług kościoła jest z założeniagorsza a jej rola sprowadza się do
orodzenia dzieci, dlatego kościół interesuje się bardziej brzuchem kobiety
niż nią samą
-grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam gdzie chcą
-Pan Bóg woli czarne owce.
To że panie te prezentują tak prymitywny i jednostronny punkt widzenia, to
mnie specjalnie nie dziwi i nawet nie szokuje, w końcu nie jest winą kota, że
zjada myszy.
Jednak co innego mnie oburzyło a mianowicie prowadzący program. Dwóch młodych
typków - jeden w studiu, drugi w reżyserce. Obaj przytakujący nakręcającym
się paniom, obaj rechoczący ze złośliwosci na temat Kościoła. Zero
obiektywizmu.
Drugie co zwracało uwagę to nieobecność przedstawicieli odmiennego punktu
widzenia. Tu prowadzący wyjaśnili, że próbowali zaprosić przedstawicielie
środowisk kościelnych, ale nikt nie chciał przyjść, zwłaszcza jak dowiedzieli
sie, kto będzie gościem. W sumie trudno sie dziwić bo przy takim sposobie
prowadzenia, gdzie tezę o zacofaniu i antykobiecość KK przyjmuje się za
dogmat trudno udowadniać, że nie jest się wielbłądem.
Nie zdzierżyłem w momencie gdy K. Dunin stwierdziła co następuje:
"Ludzie są przeciwko aborcji bo poddaje się ich praniu mózgu. Na przykład w
telewizji komercyjnej miedzy jedną dupą a drugą widzę program medyczny, gdize
mówi się o tym jak pomóc kobiecie, która straciła dziecko poczęte". W tym
momencie zbiorowy śmiech.
Być może dla pań poronienie to coś na zasadzie "łatwo przyszło, łatwo poszło".
Reasumując - cały ten program to niemal w całosci odpowiednik "Rozmów
niedokończonych" w TV Trwam (mogę to rozwinać w dalszym poście). Nie życzę
sobie czegoś takiego w tv publicznej, której wszyscy jesteśmy
współwłaścicielami. Pospieszalski w porównaniu z tym to wzór rzetelnosci i
obiektywizmu.
Ale wcale się nie zdziwię, jeśli w następnej "telewizyjnej" jakaś
zaprzyjaźniona feministka napisze entuzjastyczną recenzję z
podtekstem "dlaczego tak póżno, program misyjny" itp. Wiadomo, punkt
widzenia...