Gość: remi
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
23.03.05, 22:11
Pamiętam Dominikę Ostałowska jako piękną kobietę o subtelnej urodzie, aktorkę
z "wyższej półki", niezapomnianą Łagodną, Izoldę, świetną rolę w "Dybuku"...
Teraz ogłądam Martę Mostowiak w MjM. Obnażoną we wszystkich słabościach, tak
dokładnie i dosadnie, że aż wygłąda to na działanie z premedytacją. Fatalna
fryzura i stroje bezlitośnie podkreślają wszystko to co należałoby zakryć i
ukryć jak nadokładniej...
Warsztat aktorski i środki wyrazu artystycznego sprowadzono w tej roli do
niezbornych, nerwowych ruchów rąk, kilku grymasów twarzy i kwestii
wypowiadanych z nieznośną manierą wiecznego stanu "podwyższonej nerwowości"...
Rola w serialu tasiemcu jest zawsze niebezpieczna dla aktora, bo go
szufladkuje na bardzo długo. Janusz Gajos musiał się zestarzeć i przytyć aby
pozbyć się Janka Kosa, Stanisław Mikulski na zawsze pozostał Hansem Klosem...
Życzę Dominice Ostałowskiej aby jak najszybciej przestała być Martą Mostowiak
i pozwoliła widzom o niej zapomnieć, ale obawiam się, że będzie to bardzo
trudne, a może wogóle niemożliwe...