u Pośpieszalskiego o emigracji

07.06.05, 11:11
Dyskusja była by ciekawa gdyby nie poseł Celiński wciąż wierzący że potrafi
lepiej ułożyć życie ludziom niż oni sami. A próbował nie raz i zazwyczaj
okazywało się ze to jego koledzy urządzali zycie - dostatnie głównie sobie i
swoim rodzinom. W sumie etatyzm górą. A z jaką alergiczną reakchją wyskoczył
pan poseł na zarzut że on już próbował! Szkoda że mu nie wypomnieli tego
wiernego stania przy L.Millerze gdy ten z gangiem zawłaszczał państwo.
Pan z ministerstwa to typowy przykład urzędnika, zahartowanego w bojach o
przetrwanie przy zmiennych wiatrach histori. Mierny ale wierny. Prochu nie
wymysli, pomysłów nie ma, inicjatywy zero za to swietnie potrafi cytować
statystyki i przede wszystkim nikomu nie podpaść czyli ocalić posadę. W sumie
postać przykra bo aż sie chciało mu powiedzieć ze gdyby tak zwolnic całe to
jego misnisterstwo na zieloną trawkę to może by się okazało że podatek od
pracy wyniósłby nie 85% a 65%. W sumie zbędzny element ciężko pracujacy na
swoją pensję. No ale gość robi w instytucji która ma 85lat tradycji i jest
jedną z najstarszych w europie i zlikwidować ich nie można.
Pan z centrum A. Smitha wypadł przekonywyjąco, brakowało mi tylko w jego
wypowiedziach wizji państwa, bo wizję rynku to on ma. Ale to ze państwo
powinno zapewnić szanse rozwoju przez zadbanie o sprawne funkcjonowanie
sądów, wojska, policji i aparatu administracyjnego, no i może przez
infrastrukturę tego już nie było.
Polityce i dziennikarze, zwłaszcza w Warszawie nie rozumieją że ten kraj
widzany z prowincji to obrzydliwy kraj załatwiaczy układów, mafi, afer. Ale
oni czują się nieźle. Jesteśmy w tym samym miejscu co Włochy za Andreottiego,
tylko biedniej, Francja przed 68 rokiem, tylko tu jest jeszcze bardziej dziki
zachód.
A fakt że strata setek tysięcy młodych ludzi ito tych bardziej zaradnych nie
wróży nic dobrego na przysłość
    • doradca1 Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 07.06.05, 12:37
      Jeśli moge się doczepić to chodzi mi o Włochy. Nie jesteśmy nawet na etapie
      Włoch za Andreottiego ale jeszcze gorzej. Był taki premier we Włoszech i
      nazywał się Bettino Craxi. Przepraszam, że pisze w czasie przeszłym ale nie mam
      informacji czy żyje jeszcze w Libii do której uciekł przed włoskim wymiarem
      sprawiedliwości.
      A co do dyskusji w tym programie. Według mnie zatrważające były opinie Polaków
      pracujących w Londynie i w Dublinie. Szczególnie, że nie zamierzają wrócić
      nawet za 15 lat. Doprawdy nie wiem jak trzeba być zdeterminowanym aby nie
      widzieć przyszłości w Polsce. Być może to co pisze wielu ludziom wyda się jak
      herezja ale powiem tak. W ich wieku moje pokolenie nawet nie miało dostepu do
      paszportów nie mówiąc już o uczciwej pracy za uczciwe pieniądze.
      Nie będę jednak narzekał. Od narzekania nic konstruktywnego nie powstanie.
      Szanuje tych ludzi za ich życiowe wybory. Natomiast co do wystąpienia
      darmozjada z ministerstwa rzeczy niepotrzebnych to mam jedno zyczenie dla
      niego. Niech spróbuje przeżyć za płace minimalną to może coś na stare lata
      zrozumie. Dla mnie to żaden argument, że pracuje w instytucji z 80 letnią
      tradycją. Z historii wiemy o instytucjach, które były starsze i słuch o nich
      zaginał. Co do towarzysza C. Może niech natychmiast wyrzuci to co pali bo
      najwyraźniej mu szkodzi na zdrowiu.
      Podobały mi się wystąpienia mieszkańcow miejscowości Siematycze. Chyba nie
      musze wyjaśniać dlaczego. Kto oglądał to domyśli się. Ten kto nie oglądał dużo
      stracił.
      I to by było na tyle.
      • guzikmaria Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 09.06.05, 22:02
        Co do przyczyn to nie zgadzam się z panem, ale reszta to niby prawda, ale nie
        można przecież 30%- tom społeczeństwa kazać czekać 10 lat , nie dając im przez
        ten czas pracy ani jedzenia...
    • devegas Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 07.06.05, 19:42
      Program interesujący i przerażający. Wszyscy z dyskutantów jasno i jednomyślnie widzieli gdzie tkwią błędy i jak trzeba naprawiać Państwo aby zmniejszyć emigrację i bezrobocie tylko o zgrozo jedynie tych dwóch Panów z rządu nie zgadzało się z tym a ich recepty zmian były przerażająco głupie i niedojrzałe.
      Ten program nasuwa refleksję gdzie ta nasza Polska doszła, czy naprawdę jesteśmy narodem który nie potrafi się zorganizować i mądrze gospodarować?
      Kogo my wybieramy do władz?
      Szczerze mówiąc zaczynam tracić nadzieję że jako naród jesteśmy w stanie się zorganizować.
      Wszyscy myślący ludzie w naszym kraju widzą że gdzieś od 93 roku kraj nasz idzie w złym kierunku, że rośnie biurokracja, etatyzm, interwencjonizm Państwa itp ale nikt nie jest w stanie tego zawrócić. Co to znaczy?
      Bezmyślność elit, inercja, głupota ludzi rządzących, brak przywódców. Czy górę biorą polskie cechy: kombinatorstwo, pieniactwo, indywidualizm ?
      Tracę nadzieję.
      • bokaj Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 07.06.05, 22:20
        "Wszyscy myślący ludzie w naszym kraju widzą że gdzieś od 93 roku kraj nasz idzie w złym kierunku, że rośnie biurokracja, etatyzm, interwencjonizm Państwa itp ale nikt nie jest w stanie tego zawrócić. Co to znaczy?"

        kiedyś czytałem w onegdajszej "Kulturze" (a więc żył jeszcze Giedroyć, gdy to opublikowano, zatem parę lat temu), że reforma administracyjna z nawrotem powiatów - to był szczyt biurokratycznej głupoty i niemyslenia o interesie państwowym: mamy najliczniejszą rzeszę biurokratów w świecie w przeliczeniu na ilość mieszkańców; reformy zrobionej za Gierka (żadna Jego zasługa, żeby była jasność!) zazdrościli nam administratorzy wielu państw rozwiniętych, np. Kanady, Francji - gdzie opór biurokratów blokuje każdą innowację oszczędnościową .
        nasi cudni reformatorzy poszli dokładnie w poprzek rozumu. ktoś pamięta jak niejaki profesor (sic!) Kulesza przekonywał w sejmie, że koszt wprowadzenia powiatów to będzie 2 zł na obywatela?
        Takich mamy u nas profesorów!!! Tacy nam organizują państwowość!!!
        I teraz pracujemy na darmozjadów, sponsorujemy mafijno-partyjne układy i etaty.

        Nie wszystko przekonuje mnie, co mówi Tusk, ale On przynajmniej konsekwentnie widzi jedno: trzeba ciąć biurokratów - senat, sejm (odchudzić), przetrzebić powiaty.
        a przynajmniej odchudzić im portfele. radykalnie!
        może coś zostanie na urządzanie tego zacofanego kraju... (gdzie nawet zębów sobie biedak nie wyleczy, a emeryt musi umierać na grypę, bo na leki mu nie starcza)
    • marcysia77 Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 07.06.05, 22:45
      Program bardzo ciekawy. Niepotrzebnie zaproszono pana z ministerstwa pracy (?)
      poniewaz zaden pan z zadnego ministerstwa nie jest w stanie nawet w
      przyblizeniu podac ilosci osob ktore wyemigrowaly za praca w ostatnich latach.
      Szkoda, bo to by byly bardzo ciekawe dane. Te dane sa wlasciwie stracone dla
      kraju :)
      Dlaczego powinnismy ograniczac emigracje ?
      Przed chwila padlo zdanie 'ten kraj jest bardzo smutny'. Ano jest.
      pozdrawiam,
      emigrantka
      • guzikmaria Wszyscy milczeli, jakby problem nie istniał.... 08.06.05, 10:53
        Pośpieszalski zerwał z milczeniem, bo do tej pory się o tym nie mówiło.
        Masowa emigracja? To temat tabu! Wiem coś na ten temat. Zetknęłam się z
        emigracją zarobkową we Włoszech. Problem jak oceniam, dotyczy około miliona
        kobiet!!!
        Opisuję to w nie wydanej jeszcze książce pt: Szare madonny
        Piszę tam też o emigracji ogólnie. Oto fragment:
        A ja rozmyślam dalej. Nucę słowa, których nauczył mnie nasz Staś,
        emigrant z czasów stanu wojennego:
        My w świecie, my w świecie
        A tam daleki kraj,
        Lecz kiedyś tam wrócimy,
        Bo tam jest wszystko naj…
        Emigracja zarobkowa…Wydaje mi się, że cofnęłam się o równe sto lat. Do
        pokolenia moich pradziadków. To wtedy wyemigrowało ,,pół” Galicji i nie tylko.
        Zauważyłam także deja` vu, o pół wieku. Rodziny, o których piszę, w poprzednim
        ustroju przecież żyły lepiej, awansowały, aby teraz znaleźć się z powrotem na
        dole hierarchii społecznej. Wierzę, że na krótko.
        Potem zastanawiam się, dlaczego we Włoszech nie uświadczysz ani jednej Czeszki
        czy Słowaczki?
        No właśnie? Dlaczego?
        Może ktoś odpowie na to pytanie.
    • survey06 Re: nie o wszystkim powiedziano.... 08.06.05, 11:29
      Powtórkę programu “Warto rozmawiać” na TV Polonia obejrzałem z uwagą, gdyż
      również po części mnie dotyczy. Wprawdzie nie jestem młodym tylko dobrze po 50-
      tce, ale życie zmusiło mnie do wyjazdu z kraju właśnie „za chlebem” i w trosce
      o zapewnienie bytu i – nie ukrywam – odpowiednio wysokiego standardu życia
      mojej rodzinie w kraju. Przyznaję, że podjęcie decyzji przyszło mi dużo
      łatwiej, gdyż miałem już pewne „doświadczenie eksportowe” z czasów komuny. No
      i też startowałem z trochę innego poziomu niż osoby prezentowane w felietonach,
      bo posiadam dyplom inżyniera budownictwa PW. Tylko czy aby jestem w roli
      takiego „czasowego emigranta” i z taką pozycją całkowicie odosobniony?

      Kiedy w roku 2001 firma mnie zwolnila w ramach planowej restrukturyzacji
      (przepracowałem tam ponad 20 lat), to dostalem propozycje, czesciowo po
      znajomościach, pracy w województwie mazowieckim na stanowisku inspektora z
      pensją około 900 zlotych. Wiec tylko grzecznie zwróciłem uwage, ze ja nie
      jestem świeżo upieczonym absolwentem PW, który rozpoczyna kariere zawodową.

      Oczywiście najprostszym rozwiązaniem było postawic przed soba pol litra i
      wygrażać piesciami na politykow, ekonomistow i przeroznych bankierow-frajerow.
      W moim przypadku tak się nie stalo. Przeszedłem pozytywnie interview w firmie
      brytyjskiej i podpisaliśmy wraz 5-ma kolegami 44-miesieczny kontrakt na pracę w
      Iranie. Nie poowiem, ze było nam tam latwo. Praca teoretycznie w rotacji 90 dni
      na budowie i 15 na urlopie w kraju, ale praktycznie bywało 100-115 na 15-18.
      Warunki klimatyczne (Zatoka Perska) od polowy maja do początku października
      zbliżone do piekielnych. Okresami 45-47 stopni w cieniu w południe.
      Sporadycznie 50-51 co jest na granicy już ludzkiej wytrzymałości. A trzeba
      było nie tylko wytrzymac ale i pracowac. Oczywiście, nasi angielscy koledzy
      mieli „kontraktowe” rotacje 45/15, które regularnie „zamieniali” na 36-40/18-21
      co bardzo wnerwialo irańskiego klienta. Z czasem też Anglicy stawiali klientowi
      coraz większe roszczenia oraz mieli mniej lub bardziej uzasadnione pretensje.
      Coraz też wychodziła ich względnie niska profesjonalność co m.in. było jedna z
      przyczyn znacznego ograniczenia przez klienta irańskiego zagranicznej kadry.
      Ale jak to bywa, redukcje kadrowe w pierwszej kolejności dotknęły nasza polską
      grupe. (Tym bardziej to było dziwne, bo akurat na nas pracodawca angielski miał
      największe przebicie.) Coz, stalo się. Nie 44 ale 18. Dobrze zarlo, ale zdechlo.

      Podjęte po powrocie do kraju intensywne poszukiwania pracy w całej Polsce (a
      nie stawiałem wymagań odnośnie miejsca ani wynagrodzenia) nie przyniosły
      żadnych, powtarzam żadnych efektów. Zacząłem rozsyłać moją CV przez Internet do
      zagranicznych firm zawodowo trudniących się rekrutacją jak też i bezpośrednio
      do potencjalnych zagranicznych pracodawców. W ciągu miesiąca otrzymałem dwie
      propozycje z których nie skorzystałem. Zgodziłem się na trzecią. I nie żałuję.
      Mam naprawdę ciekawą i dobrze płatną pracę w angielskiej firmie. Mam zapewnione
      wszystkie przywileje socjalne,opłacone podatki,składki i pozostałe zobowiązania.
      I jeśli udałoby się tak pociągnąć do emerytury? Mam nadzieję, że się uda.

      Poważnie rozważam podjęcie decyzji o stałej emigracji. Dlaczego? Jest jeszcze
      jeden ważny powód, czego absolutnie nie poruszono w programie „Warto
      rozmawiać”. To bliska perspektywa obłożenia Polaków pracujących poza krajem
      podatkami wyrównawczymi w Polsce od uzyskanych dochodów poza krajem. Coraz
      czesciej pisze sie (ostatnio w Gazecie Prawnej i na lamach Rzeczpospolitej) o
      przyznaniu takich ustawowych uprawnień polskiemu fiskusowi. "Gazeta Prawna"
      twierdzi wrecz, ze: <Polacy wracający z "saksów" powinni po powrocie do kraju
      pamiętać o tym, że muszą rozliczyć się z polskim fiskusem z dochodów uzyskanych
      za granicą, nawet jeśli podatek już tam zapłacili.> I jeśli jest taka
      perspektywa na najbliższą przyszłość to mam pytanie. PO CO WRACAC? Jeżeli do
      znalezienia pracy i jej wykonywania poza krajem (nieważne czy w tropiku czy
      przy myciu garów w Londynie, zbieraniu truskawek w Hiszpanii, wymianie nocników
      w domach starców we Włoszech itp.), ciężkiej i odpowiedzialnej pracy, ale
      całkowicie LEGALNEJ; z odprowadzonymi w wymaganym czasie należnymi podatkami w
      kraju zatrudnienia (i też stosunkowo wysokimi) Państwo Polskie (Ministerstwo?)
      nie kiwnęło palcem w bucie, to się pytam w imię jakich racji (nadrzędnych?)
      polski fiskus chce sięgać do kieszeni kont wszystkich Polaków pracujących poza
      krajem. Tego wątku zabrakło mi we wczorajszej audycji. Ale długo nie da się
      tego unikać. Dzisiaj ja się pytam jak rozumieć te sygnalizowane zapędy
      fiskalne. Za chwilę zapytają o to samo tysiące legalnych (i nielegalnych)
      rodaków, którzy wyjechali z kraju za chlebem. W takich sprawach trzeba byc
      realista. jakiekolwiek sentymenty, tesknota, przywiazanie do korzeni moze
      okazac sie bardzo zgubne.
    • guzikmaria Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 08.06.05, 13:18
      survey 06. Ciekawy życiorys.Wiedza odwaga i wytrwałość. Szkoda, że nie
      wykorzystana w Polsce.Słusznie ma pan żal co do podatków.Godzina pracy na
      emigracji to 10 godzin w kraju w sensie włożonej energi, poświęcenia i
      cierpienia.Na przykład ta temperatura o której pan pisze.Ja wyjechałam z
      podobnych powodów.Napisałam o tym.Co pan sądzi o spisaniu własnych przeżyć?
      Czy te socjalne sprawy, o których pan pisze są złe? Młodzi teraz mają alergię
      na słowo socjale, czy słusznie?
      • survey06 Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 08.06.05, 13:47
        >guzikmaria napisała:
        > Czy te socjalne sprawy, o których pan pisze są złe? Młodzi teraz mają alergię
        > na słowo socjale, czy słusznie?

        alergię na słowo "socjale". A dlaczego? Zakwaterowanie, wyzywienie, pralnia,
        sprzatanie, transport lokalny, ubezpieczenie, opieka medyczna, przeloty do
        kraju - wszystko zapewnione lub koszty zwrocone (przejazdy taxi z i do lotniska
        w Warszawie) I na to wszystko "miec alergie" !!! To chyba nieporozumienie. Jest
        tylko zawsze kwestia wynegocjowania i uzgodnienia warunkow w kontrakcie.
        • guzikmaria Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 08.06.05, 16:36
          Pytam, bo spotykam się ostatnio często z narzekaniem na socjalną Europę.
          Młodzi, tak jak to było wczoraj na forum i widać to na postach, są zapatrzeni
          pod tym względem na USA. Im opieka medyczna nie jest potrzebna...na razie.
          Do nas zaś przyjechał brat z Kaliforni i jako wadę swojej pracy wykazywał brak
          socjale, drogie ubezpieczenia, które musi wykupywać, krótki urlop.
          I jak to z tym właściwie jest?
          • grzyw Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 08.06.05, 16:46
            ad vocem:

            w calej dyskusji zabraklo mi tylko, jako rzecze kolokwialnie Jadzia Sztaniskis -
            Bronka Wildsteina:) Na pewno mialby cos ciekawego do dodania (chlop sie
            przeciez zna na wszystkim:) Ten nasz Bronek!!:)
          • zachary34 to akurat proste 08.06.05, 17:25
            Młodzi ludzie są uczuleni na tzw socjalizm z kilku prostych powodów. po
            pierwsze szybko zrozumieli to co nie może dotrzeć do starszych że nigdzie nie
            ma nic za darmo. Za tą opiekę medyczną, wygody, współfinansowanie któś musi
            zapłacić, może nie od razu ale kiedyś. I o ile dawniej społeczeństwa zwiększały
            swoją populację ciężar utrzymania wszystkich tych socjalnych ciężarów rozkładał
            się na większą ilość osób to w społeczeństwach starzejących się koszty te są
            rozkładane na coraz mniejszą liczbę osób pracujących. To dlatego dzisiejsi
            pracownicy płaca defakto 85% podatek (zus płaci pracownik i pracodawca, do tego
            podatek PIT a na to wszystko podatek Vat) i nigdy nie będą zarabiać dużo bo
            kazdy ma na utrzymaniu x emerytów rencistów i przedszkolaków oraz bezrobotnych.
            I dlatego młodzi ludzie się buntują. Oczywiście zaraz powiesz że na przywileje
            socjalne strsi ludzie zapracowali. Oni co prawda nie nie pracowali ale rządzący
            dawniej komunisci a teraz socjaliści te pieniądze albo przejedli (w ogromniej
            większości) albo źle zainwestowali. Po prostu od Gomułki wszyscy cerpali z kasy
            zusu i podobnych instytucji zak z bezpańskiego worka a szczyt na takie łątanie
            dziury był za Jaruzelskiego.
            Po drugie młodzi ludzie zobaczyli ze nic jak socjalizm nie powoduje etatyzmu,
            przerostu biurokracji i wszelkich układów państwowych elit z ciemnym biznesem
            co powoduje spadek konkurencyjności państwa i naciski na większy stopień
            redystybucji
            Po trzecie: liberalnego rządu właściwie nigdy nie mieliśmy. A tam gdzie mają -
            mają lepiej. Młodzi którzy widzieli świat widzą to. Socjalizm udał się na razie
            w Norwegi ale oni mają ropę gaz i łososie, w Szwecji powoli się kończy a w Dani
            zaraz może dojść do zmiany władzy na jakiś socjalizm narodowy, zostaje Francja -
            zobaczymy jak długo bo u Niemców już chcą go rozmontować

            A co do Ameryki: nie mają na co narzekać - to jest społeczeństwo które ciężko
            pracuje ale też żyje na poziomie nieosiągalnym dla nas i wielu innych
            społeczeństw. Zwłaszcza w Kaliforni. Możesz mu powiedzieć że u nas też są
            drogie ubezpieczenia (tak naprawdę ubezpieczenie zdrowotne to ok 40%
            wynagrodzenia netto - ciekawe ile on płaci - 200$/mieszięcznie? to będzie
            jakieś 10% nawet jak już zapłaci podatek+socjal 9%państwowy to wciąż mało) a
            jedno leczenie kanałowe zęba kosztuje 25% średniej pensji netto i ubezpieczenie
            tego nie obejmuje.

            Krótkie urlopy w stanach to raczej ich zwyczaj a nie stan prawny. Kuzyn miał w
            stanach 20 albo 21 dni urlopu w roku. Tyle tylko że brał po 1 tygodniu bo tam
            jest tak że jak weźmiesz 2 tygodniowy urlop i nic się w firmie nie zawali to
            znaczy że moze nie jesteś potrzebny? Za to znajomy 2 razy w roku jechał na
            tydzień na jakiś rejs albo samolotem do meksyku i to były wakacje o któych w PL
            większość obywateli nie ma co marzyć. Ja mam 26 dni urlopu z czego zazwyczaj
            biore 15-18 w całym roku. Z wielu powodów. Także z tego dla którego Amerykanie
            biora tylko tydzień.

            Benzyna w stanach tańsza, prąd tańszy, kredyty tańsze, samochody tańsze. Płace -
            3 razy wyższe. Drogie są nieruchomości ale na to oni mają kredyty, drogie są
            studia i prywaten szkoły ale w Pl także szkoły wyższe kosztują albo składamy
            się na nie wszyscy. Jakoś jednak nie widzę tych rzesz amerykanów ciągnących do
            europejskiego dobrobytu. Zwłaszcza do nas. Twój brat też może wrócić. Czemu nie
            wraca?
    • guzikmaria Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 08.06.05, 20:59
      Mówi pan jak mój syn... To prawda, że jesteśmy opóżnieni, w mojej książce piszę
      że w stosunku do Włoch o 2 pokolenia.Z nadzieją oddałabym władzę takim ludziom
      jak pan, tylko kto zajmie się tymi z minimum socjalnym, bezrobotnymi, bez prawa
      do zasilku...Kiedyś wybiegałam i dawałam ludziom, którzy w moim mieście gdzie
      bezrobocie sięga 30%, grzebali w śmietniku adres SOS. Dzisiaj tego nie robię,
      bo ile razy spojrzę w okno widzę "nurków". Jak pan by rozwiązał ten problem?
      P.S.Brat wraca do Kaliforni. Ze względu na klimat...Mówi...
      • zachary34 Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 09.06.05, 13:36
        To nie jest tylko kwestia zapuźnien cywilizacyjnych. Włochy do swojego
        dziesiejszego stanu startowały po wojnie z poziomu takiego jak my. Dziś
        pomiędzy nami jest przepaść.

        A co do ludzi starszych którzy żyją na minimum socjalnym: łudzienie się że
        większa pomoc publiczna cokolwiek załatwi prowadzi na manowce. Takie działania
        zwiększą liczbę urzędników co dodatkowo obciązy płacących podatki więc będzie
        im coraz trudniej, będą coraz mniej konkuerncyjni w końcu będą bezrobotni i
        tylko powiększą pulę chętnych do życia z zasiłków lub emigracji.
        Problemem Polski jest to że dzisiejsi emeryci i prawie emeryci przez lata
        pracowali ale ich pienądze odkładane przez lata nie pracowały na ich emerytury
        tylko zostały przejedzone lub zmarnowane przez rządy z okresu 80-88, za Gomułki
        i Gierka budowały przemysł, który w większości nie był nikomu potrzebny. I dziś
        tych pieniędzy nie ma w systemie emerytalnym, w gospodarce. Resztki tych
        pieniędzy można było odzyskac jako wpływy z prywatyczaji ale one też zostały
        przejedzone tyle że za poprzednich rządów. Największą winę za przejadanie tych
        oszczędności ponosi junta Jaruzelskiego (utrzymanie państwa policyjnego
        kosztuje), za przejadanie prywatyzacji wszystkie rządy. Nawet pomysł by 10% z
        przywatyzacji przeznaczyć na inwestycję w wykształcenie upadł. Tyle tylko że
        większość ludzi która została ograbiona ze swoich składek emerytalnych na
        kolejnych wyborach pójdzie zagłosować na SLD którzy czy to jako sekretarze
        brali udział w grabieniu, albo zawłaszczali to państwo albo na lewacko-
        rozrabiacką Samoobronę albo na błądzący w kierunku Rosji LPR, który gospodarką
        się nie zajmuje bo się na niej zupełnie nie zna.
        Problemem polski są także jej elity bardzo podobne do Francji. We Francji mają
        wszelkiej odcieni lewicową lewicę, socjalistyczno-etatystyczną prawicę i
        narodowo-socjalistycznego LePena. Liberałowie praktycznie wygineli.
        U nas też: SLD - etatystyczno-lewicowa partia władzy, SDPL - to samo może
        troche bardziej lewicowa niż etatystyczna, Samoobrona - koszmar, PiS - to
        ekonomiczno lewicowa niby prawica, PO - trochę niby liberalniej ale tak
        naprawde to dopiero zobaczymy, PD - też socjalistyczna łódź ratunkowa dla tych
        którym gdzie indziej nie wyszło, LPR - nie chce mi się powtarzać, PSL-
        etatystyczni pogrobowcy PRL na wsi. Bardziej liberalne jest SKL ale większość z
        nich to załatwiacze posad a UPR - to oni mają hasła we właściwym kierunku tylko
        to partia strasznych oszołomów. Gdyby na jej czele stał Michalkiewicz to może
        bym na nich głosował, w obecnej jednak chwili Korwin powinien się usunąć w cień
        W obecnej sytuacji nie ma innego wyjścia niż nie przeszkadzać ludziom
        przedsiębiorczym. Jeżeli państwo zajmie się tym czym powinno czyli
        umożliwieniem przestrzegania prawa to może czejka nas 10 lat chudych w czasie
        których wzrost gospodarczy doprowadzi do spadku bezrobocia do 10% a potem można
        będzie myśleć o socjalu albo nigdy nie będzie bogaciej czyli jak teraz kiedy od
        kilku lat dochody realne spadają a żyje się w coraz większym bagnie
        • survey06 Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 10.06.05, 12:34
          Twój powyzszy wywód to jest wlasnie ta "brakujaca kropka nad i" programu
          Pospieszalskiego. Oczywiscie, ze do takiej kwintesencji tamze nigdy by nie
          dopuszczono. Nakresliles obraz polskiej najblizszej przyszlosci jasno i
          przejrzyscie. Serdecznie dziekuje. To pomaga podjac wlasciwe decyzje.
    • sffinx Re: u Pośpieszalskiego o emigracji 10.06.05, 00:07
      Nie dziwię się tym, którzy wieją z kraju. Polska jest skrajnie nieprzyjaznych państwem dla swoich obywateli. Władza taka zatroskana spadkiem urodzin a robi wszystko żeby młodych ludzi zniechęcić do zakładania rodziny. Jaką szansę ma młody człowiek po ukończeniu szkoły by dostać pracę. Jeżeli już ją trafi jaką ma pewność, że ją zachowa. A to przecież jest baza, podstawa do inwestycji. Jeżeli nawet ją zachowa, to jaka ma szansę za otrzymane wynagrodzenie kupić mieszkanie, po 3 tyś/m kw., kto mu da kredyt, który w jakiejś sensownej perspektywie będzie mógł spłacić. Mało kto ma rodziców, którzy na dobry początek sfinansują mieszkanie, niezbędne wyposażenie. Rozkręcenie własnego interesu też wymaga sporego wkładu finansowego. Jezeli już go masz, to koszty działalności są strasznie wysokie. Najniższy ZUS w tej chwili już ponad 700 zł?m-c, to ponad 30% dochodu licząc, że osiągasz 2000 zł zarobku. Nie bez znaczenia jest także atmosfera w jakiej żyjemy. Bombardowani aferami w których rozpływają się bezkarnie miliony, informacjami o niewyobrażalnych apanażach polityków coraz bardziej utwierdzamy sie w przekonaniu, że to chory kraj w którym dobrze jest tylko nielicznym i klice.
      Granice są otwarte. Skoro tam pracując za stawki często niższe niż tubylcy można godziwie, bez stresów utrzymać siebie i rodzinę, to wielu decyduje opuścić swój kraj i zamieszkać na obczyźnie. Ja chyba też tak zrobie.
Pełna wersja