O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO

10.12.05, 21:23
Właśnie oglądałam przyjemny skeczyk panów Wójcików.
Nie ulega wątpliwości: Ani Mru Mru to dowcip, intelekt, komizm postaci,
słowa, a wszystko solidnie zagrane, z wdziękiem, w łatwostrawnym
opakowaniu,bez politykowania, bez nużącej momentami abstrakcji.Choć bawią
mnie reklamy z Mumio, to jednak ich numery są męczące. Choć ostatnio jest
boom na Mumio,to jednak Wójcikowie górą.
    • fanta9 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 10.12.05, 21:29
      Aleś wymyślił!!!

      To tak jakby porównywać cukier i sól...
      co jest lepsze?
    • kubissimo Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 10.12.05, 21:50
      o Ani Mru Mru sie nie wypowiadam, bo ledwo ich kojarze
      ale ostatnio ogladajac Mumio tak najzwyczajniej w swiecie zasnalem
      swietna zabawa :/
      • setorika Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 00:01
        a mnie sie podoba Kabaret Moralnego Niepokoju. Górski jest the best.
        • r.richelieu Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 00:07
          ii tam, spośród kabaretów mnie najczęściej bawi prowadzący Bałtroczyk, choć
          faktycznie przy K moralengo N wymięka
      • eilean_donan Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 01:33
        kubissimo napisał:

        > o Ani Mru Mru sie nie wypowiadam, bo ledwo ich kojarze<
        No,tracisz kupę śmiechu. Np. takie numery: "Na porodówce", albo "W chińskiej
        knajpie", "Transmisja skoków narciarskich" (o Małyszu), " Transmisja z otwarcia
        hipermarketu" (nie wiem czy to są autentyczne tytuły). Polecam.
        • irenka82 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 11:30
          ja z moralnego wole mikolaja i kasie pakosinska:)mumio mnie nie smieszy w
          kabarecie,alew reklamie tak.
    • mctiggle O wyższości boczku nad dżemem 11.12.05, 14:35
      1. Mumio NIE JEST KABARETEM
      jeśli ktoś chce porównywać tą grupę do czegokolwiek, niech napierw przyswoi
      sobie tą prosta prawdę i odniesień poszuka gdzie indziej.
      np. w okolicach rafała kmity, bądź formacji chatalet

      2. istnieją różne rodzaje humoru i niech tak zostanie.
      nie ma większego sensu ich porównywać. chyba, ze lubujesz się w rozważaniach
      typu: czy obi-wan kenobi pokonałby neo?

      3. w moim przekonaniu wójcikowie dostają właśnie zadyszki. trochę braknie im
      świeżości i polotu widocznego w pierszych skeczach. na mojej osobistej liście
      przebojów właśnie króluje Hrabi
      • methinks Re: O wyższości boczku nad dżemem 11.12.05, 14:59
        Jasne, ze by pokonal! Nic nie wygra z Moca, zapamietaj to sobie.
        • jayamez Re: O wyższości boczku nad dżemem 27.12.05, 09:39
          >> czy obi-wan kenobi pokonałby neo?
          > Jasne, ze by pokonal! Nic nie wygra z Moca, zapamietaj to sobie.

          No nie bylbym taki pewien. Jesli pojawi sie Neo, to znaczy ze swiat
          Gwiezdnych Wojen jest tylko inna odmiana Matrixa, dla ludzi, ktorych
          umysly lepiej sie odnajduja w takiej rzeczywistosci. A skoro tak, to
          Moc jest tylko fragmentem programu, jak zdolnosc prowadzenia wozu czy
          uzywania broni palnej w 'naszej' odmianie Matrixa. A wszelkie reguly
          narzucane przez kod programu potrafi obejsc Neo. Wiec: Neo wklepalby
          Obi-wanowi :)))
      • piotr33k2 Re: O wyższości boczku nad dżemem 11.12.05, 15:02
        mimo iż uwazają że nie sa kabaretem (mumio) to w kabaretonach czasami występują
        i zazwuczaj tam nie zachwycają tak jak w swoich reklammówkach
        komercyjnych ,powinno to im dac do myślenia nad swoim artystycznym wizerunkiem
        bo ostatecznie tworzy sie dla odbiorcy i widza a nie dla samego siebie czy
        jaiegoś wąskiego grona , na tym polega sukces połączyć jak największa
        komunikatwynosć i zrozumienie ze sztuką jako taką ,mniej kombinowac więcej
        tworzyc dla ludzi .
        • mctiggle O wyższości.. 11.12.05, 15:11
          > bo ostatecznie tworzy sie dla odbiorcy i widza a nie dla samego siebie

          cóż, stoisz na stanowisku, że (zacytuję za kazikiem) wszyscy artyści to
          prostytuki i winni grać to, co podoba się ludziom
          a jeśli ich wizja mija się z oczekiwaniami odbiorców, tym gorzej dla tzw.
          artystów

          mylisz się
          pozdrawiam,
          • piotr33k2 Re: O wyższości.. 11.12.05, 15:51
            mctiggle napisal
            >
            > cóż, stoisz na stanowisku, że (zacytuję za kazikiem) wszyscy artyści to
            > prostytuki i winni grać to, co podoba się ludziom
            > a jeśli ich wizja mija się z oczekiwaniami odbiorców, tym gorzej dla tzw.
            > artystów
            >
            > mylisz się
            > pozdrawiam,
            taka interpretacja mojej opini jest (wybacz)prostackim spłyceniem meritum
            sprawy i niepoważnym obrazaniem się na przecież w sumie zyczliwą dla mumio
            opinią .
            • mctiggle O wyższości pasji nad wyrobnictwem 11.12.05, 19:56
              > taka interpretacja mojej opini jest (wybacz)prostackim spłyceniem meritum
              NIE, nie jest
              z meritum sprawy dyskutowałem w poście zawierającym 3 punkty
              niżej odniosłem się do twojej wypowiedzi (zacytuję jeszcze raz, bo to ciekawe)

              > bo ostatecznie tworzy sie dla odbiorcy i widza a nie dla samego siebie czy
              > jaiegoś wąskiego grona , na tym polega sukces połączyć jak największa
              > komunikatwynosć i zrozumienie ze sztuką jako taką ,

              mam rozumieć, że największy artysta to ten, który sprzedał najwięcej
              płyt/książek/uworów?
              ten który jest na listach przebojów?
              ten którego "komunikatywność" jest najwieksza?
              że zacytuję kazika jeszcze raz "najlepsze jest to,co się sprzeda, choojovve to
              co sprzedać się nie da"
              czy tak wyglądać ma wartościowanie sukscesu?
              NIE
              największy artysta to ten, który odtwarza to, co mu w duszy gra
              a nie tworzy za publicznym zapotrzebowaniem
              (na proste, mało absurdalne skecze na przykład)
              największy artysta to ten, który idzie za własną pasją

              przemyśl to i nie zarzucaj mi spłycania dyskusji nie odnosząc sie jednocześnie
              do sensu mojego postu
              pozdrawiam,
              • piotr33k2 Re: O wyższości pasji nad wyrobnictwem 11.12.05, 23:44
                to ty sie mylisz kochany ,najwiekszy artysta to ten kto idzie ze swoja pasją i
                trafia z tym jeszcze do odbiorców a nie do wysublimowanego kółka
                dyskusyjnego .moja rada dla mumio niech robią to w czym są naprawde
                dobrzy ,niech robią to co im najlepiej wychodzi i spotyka sie z szerokim
                uznaniem .
                • mctiggle O wyższości pasji nad wyrobnictwem 12.12.05, 09:30
                  jeśli artysta ma się stosować do TWOICH rad, to przestaje to być JEGO pasja
                  poza tym wysublimowane kółko to również odbiorcy
                  nie wszyscy muszą być masowi
    • radar5 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 16:27
      To jakbyś ogłaszał wyższość Benniego Hilla nad Monty Pythonem... Ryzykowne.
      • magorny Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 11.12.05, 21:19
        KMN to rozrywka dla tłuków.
    • margala banan czy żółty ser? 12.12.05, 10:20
      co jest śmieszniejsze: banan czy żółty ser?
    • ben-oni Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 12.12.05, 15:11
      Mnie też czasami śmieszy Jaś Fasola ale stanowczo wolę "Latający Cyrk Monthy
      Pythona", dlatego na tak postawioną tezę odpowiem: każdy lubi co mu się podoba.
      Poza tym boję się otwierać lodówkę by nie znależć tam Ani Mru Mru.
      • eilean_donan Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 12.12.05, 16:24
        Wiadomo, że są rózne gusta, a -de gustibus non est disputandum. Chodziło mi o
        to, że obie grupy (nie wiedziałam, że Mumio to nie kabaret, głównie oglądałam
        ich w kabaretonach, a jeśli nie kabaret, to co?)parodiują rzeczywistość, typowe
        zachowania ludzi, ale Ani Mru Mru wygrywa, bo jest łatwo strawne i lepiej
        przyswajane przez większość ludzi (tak jak dżem jest łatwiej strawiany niż
        boczek).Jeżeli Mumio tworzą dla rozrywki, to muszą mieć na względzie gust
        publiczności, zaś jeżeli ma to być wysublimowana "sztuka dla sztuki", to po co
        pchają się do mediów i w stronę komercji?
        • ben-oni Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 13.12.05, 11:54
          Teraz stawiasz już niebezpieczną tezę, że pokazywane powinno być tylko to co
          łatwe, miłe, proste, popularne. Wg. powyższej tezy telewizja winna non stop
          pokazywać moherowe seriale typu "Plebania", mdłe tasiemce dla płaczliwych
          kucharek (M jak miłość, Na dobre i na złe, Klan, Złotopolscy itd. - cały ten
          zestaw głupot).
          Ale TV opłacana jest z abonamentu płaconego również przez ludzi wymagających
          ciut więcej jak płacz i rechot. Zreszta w tej TV nie ma już sztuki. Zostały
          tylko "reklamówki z Mumio" (paranoja - najwyższy poziom ma reklamówka - jakich
          czasów ześmy dożyli!).
          • eilean_donan Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 13.12.05, 17:48
            eeeeeeee, no tak daleko nie sięgam, by twierdzić, że w tv ma być tylko "to co
            łatwe, miłe, proste, popularne". Mówię przecież wyłącznie o ROZRYWCE w czystej
            postaci. Już pisałam, że absolutnie szanuję czyjeś gusta, a chodzi li i tylko o
            to, że człowiek po 10 godzinach ciężkiej pracy umysłowej może chyba się
            rozbawić nie wysilając za bardzo mózgu (co gwarantuje Ani Mru Mru)a nie
            zastanawiać się nad surrealistyczno - egzystencjalnymi problemami członków
            grupy Mumio. Uff!
            • szakal35 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 25.12.05, 20:24
              MUMIO to kabaret(?) ponadczasowy,najlepszy z istniejących obecnie w Polsce.A
              poza tym, o czym tu mówimy:Ani Mru Mru pojawia się regularnie w tv w
              przeciwieństwie do MUMIO (nie liczę reklamówek Plusa),którego skecze pojawiają
              się w ilości skrajnie limitowanej w "misyjnej" TVP.Mumio to grupa ,której
              wielkość porównywać można z Zielonym Balonikiem czy Kabaretem Starszych Panów,o
              której za jakieś 100 lat będą pisać podręczniki do języka polskiego jako
              najznamienitszej klasyce.A Ani Mru Mru?Może jest to pierwsza liga kabaretu,ale
              tylko jej dolne rejony.Jeżeli chodzi o konwencjonalne poczucie humoru,to
              zdecydowanie lepsi są Moralni.
              I pomyśleć,że w latach 50-tych i 60-tych Kabaret Starszych Panów podziwiały
              tłumy i nikt ni zarzucał śp.Jeremiemu Przyborze i jego kompanowi
              przeintelektualizowania i absurdalnego poczucia humoru.Hmm...Dyktat
              monotelewizji?Większe ambicje audytorium?
              Rozumiem ,że każdy ma prawo do własnedgo poczucia humoru,ale można
              sprawiedliwie rozporządzać anteną.
              Pozdrawiam wszystkich fanów panów:Basińskiego i Borusińskiego:)
              • markus.kembi Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 25.12.05, 20:59
                szakal35 napisał:

                > umio to grupa ,której
                > wielkość porównywać można z Zielonym Balonikiem czy Kabaretem Starszych Panów,o
                > której za jakieś 100 lat będą pisać podręczniki do języka polskiego jako
                > najznamienitszej klasyce.
                __________________________________________________________________

                Aleś pierdólnął - jak chory w kubeł. "Zielony Balonik" i "Kabaret Starszych
                Panów" to piękne, refleksykne piosenki, inteligentne teksty, delikatny humor, a
                "Mumio" to grymasy, okrzyki, piski i tarzanie się po podłodze.
                • szakal35 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 25.12.05, 22:21
                  > Aleś pierdólnął - jak chory w kubeł. "Zielony Balonik" i "Kabaret Starszych
                  > Panów" to piękne, refleksykne piosenki, inteligentne teksty, delikatny humor,
                  a
                  > "Mumio" to grymasy, okrzyki, piski i tarzanie się po podłodze.
                  Drogi Markusie,zauważ że wszystkie rzeczone kabarety opierały się na
                  absurdzie,a Mumio jest właściwie kwintesencją tej kategorii estetycznej.Poza
                  tym,masz rację,humor wszystkich tych artystów był inny,jednak na pewno istnieją
                  związki-Mumio wykorzystuje w swoich tekstach twórczość związanego
                  z "Balonikiem" Boya-Zeleńskiego-p."Cynik" na
                  www.mumio.art.pl/teksty.htm.Należy wspomnieć także o tym,że Mumio był
                  jednym z niewielu kabaretów podobających się panu Jeremiemu Przyborze -
                  tygodnik.onet.pl/1548,1144380,dzial.html.
                  Rozumiem,że takie dawki niedorzeczności mogą być trudne do przyjęcia,jednak
                  pamiętajmy,iż pod warstwą "grymasów, okrzyków, pisków i tarzania się po
                  podłodze"kryją się głębokie treści filozoficzno-egzystencjalne.Życzę ich
                  odkrycia.
                  Niemniej,zgadzam się ,że Mumio nie jest literackie w rozumieniu literackości
                  KSP,ale też nie musi takie być,żeby dorównywać im kunsztem i bym mógł postawić
                  ich na podium wspólnie z Zielonym Balonikiem oraz Przyborą i Wasowskim.
                  Miłedo drugiego dnia świąt życzę wszystkim:)
                  • markus.kembi Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 25.12.05, 22:48
                    Mnie się "Mumio" raczej z Monty Pythonem kojarzy. Ale jednak u Pythona było
                    trochę inteligentnego, choć absurdalnego tekstu, a komizm "Mumio" to w 90%
                    robienie małpich min, bo treść bywa dla nich zupełnie nieistotna, czasem nawet
                    ograniczają sie do powtarzania przez kilkanaście minut tego samego słowa. W
                    jednym z występów pani Basińska w przebraniu kasztanowego ludka przez 15 minut
                    powtarzała zdanie "Mango było soczyste". I gdzie tu widzisz "głębokie treści"?
                    Podobnie ze skeczem, w którym pan Borusiński (którego lubię, bo zagrał świetną
                    rolę w filmie "Los Chłopakos") przez kilka pierwszych minut powtarzał "no no
                    no". Ale naprawdę przeraziłem się oglądając monolog "etnograficzny", w którym
                    pan Basiński wsadzał palce w siatkę na przemian piszcząc i mówiąc niskim głosem
                    - śmieszne to nie było, ale straszne owszem. Komizm "Mumio" przypaść może do
                    gustu miłośnikom komedii w rodzaju "13 posterunku", ale przyznaję że takich osób
                    w Polsce nie brakuje.
                    • szakal35 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 26.12.05, 17:46
                      Odsyłam jeszcze raz do linków.Nie chcę,żeby wyszło na to,że nie mam własnego
                      zdania,ale jeżeli p.Przybora we wspomnianym wywiadzie wskazuje na Mumio jako
                      jeden z niewielu(praktycznie trzech) kabaretów ,które uważa za ciekawe we
                      współczesnej Polsce, to jest to fantastyczna rekomendacja.Mam nadzieję ,że po
                      przeczytaniu jego słów zmienisz choć trochę zdanie o Mumio.
                      Naprawdę, pod warstwą rzekomo bezsensownych wygłupów,w co głęboko wierzę ,
                      kryją się rozterki egzystencjalne,tylko być może forma jest kontrowersyjna i
                      nowatorska,a zarazem,przyznasz,jednak nieco inna od błazenady Czarka Pazury i
                      kolegów.
                      A tak poza tym,wydaje mi się,że porównywanie Mumio z jakimikolwiek innymi
                      tworami,zarówno współczesnymi,jak i historycznymi jest zajęciem po trosze
                      jałowym.Ze względu na ich całkowitą odmiennośc i niespotykane dotąd natężenie
                      niedorzeczności.
                      • markus.kembi Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 26.12.05, 18:27
                        Ale akurat pan Przybora stwierdził, że występy Stanisława Tyma i "Mumio" mu się
                        podobały, bo było to "bardzo bezsensowne a śmieszne". Nie doszukuj się więc
                        wyjątkowo głębokich treści tam gdzie w ogóle nie ma treści. Sami twórcy "Mumio"
                        opowiadali w wywiadach, że dużo improwizują - to się może podobać tak jak podoba
                        się improwizacja jazzowa, ale w takim razie nadinterpretujesz trochę ich
                        twórczość. Im chodzi bardziej o to by się powygłupiać żeby ktoś z publiczności
                        się pośmiał, a problemy egzystencjalne raczej pozostawiają filozofom. Ale może
                        ja jestem za głupi żeby znaleźć to drugie dno? "Albo albo" - albo rzeczywiście
                        ich twórczość ma jakieś ukryte przesłanie albo "król jest nagi".
                • mctiggle O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 26.12.05, 20:28
                  > "Mumio" to grymasy, okrzyki, piski i tarzanie się po podłodze.
                  to chyba o Łowcach.B, nie o Mumio

                  btw.
                  nie sądzę, że trza doszukiwać się w Mumiem drugiego dna
                  ja szukałbym raczej trzeciego
                  i patrzył na widownię, której oznajmiono 58 razy, że "owoc mango był soczysty"

                  poza tym założyciel wątku odniósł się do 2 jeno grup artystycznych
                  i oświadczył urbi et orbi, że AniMruMru lepsze
                  mnie ta sytuacja łakocze miło w stopę
                  pozdrawiam,
                  • markus.kembi Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO 26.12.05, 21:00
                    Tak, masz racje - z tym tarzaniem to już przesadziłem. "Mumio" z reguły się nie
                    tarza po podłodze, chociaż bywało już siedzenie na podłodze, kucanie, przysiady,
                    podskoki, a nawet dialogi w pozycji leżącej, ale tarzali się tylko dla
                    "Kabaretowej Ligi Dwójki 2004" jako support do mistrzów tarzania "Łowców.B".
              • piotr33k2 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO-szakal 26.12.05, 23:44
                szakal i tu jest własnie pies pogrzebany bo kabaret starszych panów
                reprezentował to o czym ja włąsnie marzę i mówiłem wczesniej a czego brakuje w
                typowo kabaretowej działanosci mumio czyli połączenia sztuki przez duże S z
                szerokim odbiorem jednym słowem musi wartosciowe ale i dobrze odbierane przez
                stosunkowo dużą liczbe widzów .
                • szakal35 Re: O wyższości ANI MRU MRU nad MUMIO-szakal 27.12.05, 20:39
                  Też chciałbym by masy polubiły to,co najlepsze.I byłbym uszczęśliwiony,gdyby
                  rzesze społeczeństwa zachwycały się ekscentrycznością Mumio.Jednak,patrząc na
                  realia naszego kraju,także pod względem poziomu rozwoju rozrywki,trudno mieć
                  takie marzenia.Istnieje dość silna opozycja między artyzmem i spełnianiem
                  często niewygórowanych oczekiwań szerszego audytorium.Na tym tle niezwykłym
                  zjawiskiem był kabaret literacki,pełen poezji,subtelności i lekkigo,acz
                  wyrażnie zaznaczonego absurdu,jakim był KABARET STARSZYCH PANÓW.Panowie
                  Wasowskki i Przybora Byli fenomenalnym duetem zdolnym przyciągnąć przed
                  telewizory zarówno profesora uniwersytetu,jak i panią z mięsnego.Można pytać o
                  przyczyny tego zjawiska:monopol TVP na rynku telewizyjnym?chęć oderwania się od
                  siermiężnej rzeczywistości głębokiego PRL?A może po prostu głębsza wrażliwość i
                  większe aspiracje naszych przodków?(Oby ten ostatni wariant nie okazał się
                  prawdziwy).
                  Pamiętajmy jednak,że spory odsetek widzów odbierał KSP na poziomie li tylko
                  wesołych,a czasem melancholijnych piosenek,zachwycał się urokiem dżentelmenów
                  z nieco innej epoki itd.Nieliczni raczej doszukiwali się odwołań
                  literackich ,smaczków językowych itp.
                  Ale wszyscy znajdowali tam coś dla siebie.Jeżeli zaś chodzi o Mumio,to jeżeli
                  nie doszukuje się tam głębszych znaczeń czy nie jest się po prostu miłośnikiem
                  absurdu,to odchodzi się od telewizora.Bo jeżeli ktoś uzna to tylko za
                  bezsensowny wygłup,mówiąc kolokwialnie,"robienie sobie jaj",to bardziej go
                  ucieszy i łatwiej zrozumie Ferdka Kiepskiego czy,o zgrozo,Tadeusza Drozdę.
                  Jedyne więc,co możemy zrobić to ponarzekać na brak wyrafinowania naszego
                  społeczeństwa, bo dziś kultura jest albo masowa albo dobra, i dopingować rozwój
                  Mumio ,a także wspominać z łezką i delikatnym uśmiechem Kabaret Starszych
                  Panów.Właśnie nie mogę oderwać się od "Piosenek Jeszcze Starszych Panów"-
                  polecam!!!).
Inne wątki na temat:
Pełna wersja