puntarata
14.06.06, 23:09
Nic mnie nie obchodzi piłka nożna, w ogóle mam już (po niespełna tygodniu)
tego dosyć, ale jak patrzę na swojego faceta, to mi się serce kraje!!. Żal mi
Go, bo ci NASI.. (piłkarze, futbolowcy) przegrywają. Czy Wy też tak macie, że
nie będąc zupełnie niezwiązaną z piłką (szacuneczek dla Fanek futbolu, rzecz
jasna), odczuwacie niezmierną chęć by NASI wreszcie zagrali? Tak, by Wasz
facet się cieszył (by nie smęcił, marudził, "płakał", wywieszał na darmo flagę
za okno i uparcie wierzył, że coś się zmieni w polskim futbolu?). Jak sam mówi
: "Czekałem na to 4 lata...". W tej chwili znam wynik meczu i niestety ....
będzie, żeby nie powiedzieć .... nieciekawie. Jak dajecie radę? Pocieszacie,
czy lepiej to zostawic "do przetrawienia"? Łączmy się w bólu..