Witchblade

17.07.03, 13:44
Oglada ktos??
Serial jak każdy inny z cyklu adaptacja komiksu, ale ma cos w sobie.:)
Ma Yancy Butler, dla której warto zasiąść przed tv.
    • frolix Re: Witchblade 17.07.03, 17:02
      aric napisał:
      > Oglada ktos??
      > Serial jak każdy inny z cyklu adaptacja komiksu, ale ma cos w sobie.:)
      > Ma Yancy Butler, dla której warto zasiąść przed tv.

      Oglądam i mi się podoba, wszedłem nawet na ich stronę sobie poczytać :-)

      Yancy Butler jest niezła, choć mogłaby robić mniej gniewnych min, sztuczne są
      po prostu. Ale ta blondynka w odcinku z przedwczoraj była cudna, szkoda, że
      więcej się nie pojawi ;-)
    • Gość: zapomniałem kto ja Re: Witchblade IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.03, 17:44
      Tak. Te miny to porażka. A poza tym to widziałem lepsze seriale w swoim życiu.
      Fabularnie lekko dołujący. Zabili jej ojca, zabili jej najlepszą przyjaciółkę,
      zabili jej partnera. Nie ma w swoim życiu nic oprócz zmutowanej ręki!
      • frolix Re: Witchblade 17.07.03, 19:08
        Gość portalu: zapomniałem kto ja napisał(a):
        > Fabularnie lekko dołujący. Zabili jej ojca, zabili jej najlepszą
        przyjaciółkę,
        > zabili jej partnera. Nie ma w swoim życiu nic oprócz zmutowanej ręki!

        Jeśli tak to ujmować :-)

        And the bright side of life: zabity ojciec może wcale nie był jej ojcem, zabita
        najlepsza przyjaciółka to dziwka i ćpunka, ona ma teraz nowego partnera, super
        przyjstojnego mistrza surfingu. I ma też artefakt o nieowybrażalnej mocy!

        A jeszcze pominąłem fakt, że zabity partner wraca ;-)
        • uriel1 Re: A, fe..... 17.07.03, 23:36
          frolix napisał:

          > zabita najlepsza przyjaciółka to dziwka i ćpunka

          Co z tego? To jej wcale nie dyskredytuje jako "najlepszej przyjaciółki".
          Prawda?
          • frolix Re: A, fe..... 18.07.03, 09:28
            uriel1 napisała:
            > > zabita najlepsza przyjaciółka to dziwka i ćpunka
            >
            > Co z tego? To jej wcale nie dyskredytuje jako "najlepszej przyjaciółki".
            > Prawda?

            A kto pisze, że dyskredytuje?
Pełna wersja