Dodaj do ulubionych

Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wiem!!

02.12.03, 08:40
Obserwuj wątek
    • lahliq Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi 02.12.03, 09:31
      Z plotek: dziadek Frykowski to był porządny facet. Jego synowie już mniej, nie
      szanowali też swoich egnów dzięki czemu na jakiejś przypadkowej bibie powstała
      Frytka. Do której słynna rodzina F. nigdy się nie przyznawała. Sam tatuś poznał
      córke gdy ta już była pełnoletnia.
      Takie plotki słyszałam ja, może ktoś ma inne. ;)
      • lahliq Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi 02.12.03, 10:00
        Gość portalu: szel napisał(a):

        > Ojciec (Bartłomiej - operator) popełnił samobójstwo w dworku Karoliny Wajdy
        za
        > czasów kręcenia "Pana Tadeusza", uznano to za samobójstwo, a prawdy nikt nie
        > zna a dziadek (reżyser) został zamordowany przez bandę Mansona broniąc
        > ciężarnej Tate, żony Polańskiego.

        Nie, żebym się czepiała, ale skąs wiadomo, że jej bronił? Sprawą interesowałam
        się bardzo, bardzo dawno, chyba czytając biografie Polańskiego. Z tego co
        pamiętam zginęli absolutnie wszyscy. Skąd wiadomo, że jej bronił? W jaki sposób
        to robił? Niestety wszyscy tam byli przeznaczeni na śmierć.
          • Gość: kicia Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 10:42
            nie bronil, tylko akurat przebywal jako "gosc" w domu polanskiego - jeszcze
            pare innych osob tam bylo.
            frykowski pomieszkiwal sobie u kumpla, polanskiego dom byl olbrzymi, wiec nie
            przeszkadzal. byl sobie takim.."freeloader", zreszta to byly lata hippisowskie,
            free love, trawka, te rzeczy...
            no facet mial pecha, dziewczyny z bandy mansona wszystkich wytlukly:(
            w sumie niepotrzebna smierc...
            zreszta, ktora smierc jest potrzebna???
            nie znam "zaslug" artystycznych dziadka , byc moze byly jakeis, byc moze nie

          • lahliq Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi 02.12.03, 11:44
            A tutaj więcej:


            Wojciech Frykowski, który był rok żonaty z Agnieszką Osiecką, a także
            przyjaźnił się z Romanem Polańskim, został zamordowany w nocy z 8 na 9 sierpnia
            1969 roku w willi wynajmowanej przez reżysera w Los Angeles. "Miał wtedy 32
            lata. Z raportu policji wynika, że zmarł w wyniku 51 ran od noża, dwóch ran
            postrzałowych i trzynastu ran na głowie od uderzeń kolbą rewolweru" -
            podają "Kulisy". Razem z Frykowskim zginęła wtedy żona Polańskiego - Sharon
            Tate, która była w ósmym miesiącu ciąży. Podobno przed morderstwem w domu
            odbyła się narkotykowa orgia, gdyż policja wykryła w krwi Frykowskiego
            amfetaminę.

            film.onet.pl/F,6063,469323,plotki.html
            Fakt, że trudno dociekac prawdy, ale nie podobałoby mi się przypisawanie
            bohaterstwa gdzie go nie było...
            Pozdrawiam.
            • Gość: kicia Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 13:36
              ..i jeszcze - po angielsku- tekst z 1995 roku o tym jak B.Frykowskiemu
              zasadzono odszkodowanie po ojcu w wysokosci $1.2 miliona (w sumie wszystkie
              pieniadze nie do wyciagniecia, bo manson i jego kompania nie ma zadnych
              assets) - ale dostal $36 tys za dochody z piosnki guns@roses..byl rozgoryczony
              ze tylko tyle...
              zonaty od 81 roku z Monika Broma pielegniarka - dwojka dzieci - Rosalia i Serge
              - wynika wiec z tego, za nasz fryta ma rodzenstwo:)

              www.cielodrive.com/press/4395/

              PEOPLE MAGAZINE
              APRIL 3, 1995
              BARTEK FRYKOWSKI:
              SEEKING DOLLARS FROM A KILLER NAMED MANSON

              --------------------------------------------------------------------------------
              How much is a parent's life worth? For 36-year-old Polish cinematographer
              Bartek Frykowski, the figure is $1.2 million. Bartek's filmmaker father,
              Voytek, was one of five people, including actress Sharon Tate, murdered at the
              Beverly Hills home of director Roman Polanski in 1969 by followers of Charles
              Manson. "Manson ruined my life," says Bartek, whose mother, a Polish socialite,
              abandoned him when he was 2. "He has to pay for that."
              Frykowski brought a 1971 civil action for damages and suffering against Manson
              and the three killers, all of whom were convicted of first-degree murder and
              are serving life sentences in California. He was awarded $500,000 - which
              interest has since plumped to $1.2 million - but received nothing, since
              neither Manson nor his followers had any assets.

              Frykowski later finished film school in Lodz. He married Monika Broma, now 39,
              a nurse, in 1981, and has two children, Rosalia, 13, and Serge, 9. His L.A.
              lawyer Nathaniel Friedman, meantime, was renewing the suit every 10 years as
              required by law. The foresight paid off in 1993 when Guns N' Roses had a hit
              with a song written by Manson, "Look at Your Game, Girl." Frykowski has so far
              received some $36,000 (Manson's share of the royalties, less legal fees and
              costs).

              Since the other survivors did not renew their suits, Frykowski is the only one
              to get a penny from the murderers. Still, he remains bitter. "I'm sure Manson
              is getting money I don't know about, with all the books and songs about him,"
              he says. Frykowski's attorney sighs when he hears the complaints. "Bartek grew
              up with this thin reed of hope that there would be a pot of gold at the end of
              the rainbow," says Friedman. "Well, it wasn't a pot - it was a very small
              container."

              • Gość: kicia Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 13:44
                hmmm...
                jak sie dobrze przypatrzec, to dziadek playbojem byl:) niedaleko pada jablko od
                jabloni....

                polanski o vojtku - "...a man of little talent, but immense charm".

                mieszkal u polanskiego z nowo poznana laska - abigail folger (leczona
                psychiatrycznie narkomanka) - spadkobierczynia fortuny!! kawa "folger" jest b.
                popularna w usa, niezla kasa musiala byc:)



                Wojiciech "Voyteck" Frykowski*, male Caucasian, 32 years, 5-10, 165 pounds,
                blonde hair, blue eyes. Voyteck was born in Poland and survived the Warsaw
                Ghetto, Nazi's, and a failed marriage. Voyteck, according to his friend Roman
                Polanski, was "...a man of little talent, but immense charm". Frykowski was an
                artist, writer, playwright, playboy, producer and drug dealer. He and Roman met
                and, with financing from Voyteck's father, Polanski's first film, "Mammals",
                was made. When Roman emigrated to the United States, Voyteck was not far
                behind. Polanski secured jobs for his friend and helped him meet the right
                people. He met Abigail Folger through mutual friends and soon began living the
                high life...with the help of the Folger fortune. During the summer of 1969,
                Voyteck had acquired the exclusive distribution rights to a new drug being
                introduced to Los Angeles, MDA.

      • Gość: lilimarlene1 Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 02.12.03, 13:54
        Rodzina F.to bogaty ród, z tradycjami.Jej pradziadek był b.bogatym gościem -
        fabrykant z Łodzi-zginął w wypadku samochodowym (w latach 70-tych? we Francji?)
        i wtedy ród zaczął podupadać.Natomiast jej dziadek był nikim ,nie
        pracował,przepuszczał pieniądze rodziny,używał życia na maxa.Obracał się w
        tzw.światku artystycznym .Przez krótki czas studiował w szkole filmowej na
        wydziale reżyserskim (wyrzucony)- stąd te znajomości z Polańskim i Agnieszką
        Osiecką (studiowała na wydziale operatorskim)).Jego znakiem rozpoznawczym było
        to,że był jedynym znanym w Łodzi posiadaczem białego ,długiego kożucha.Miał
        opinię playboy-a,jako jedyny student posiadał samochód(pamiętajcie były lata
        50-te),szastał dolarami ,zawsze otoczony rojem panienek i tzw.bananowej
        młodzieży.Pił,bawił się w najdroższych lokalach,podróżował,narkotyzował.Po
        dwóch rozwodach wyjechał do USA i raczej trybu życia nie zmienił.Został
        zamordowany w wilii Polańskiego ,gdzie po wyjeżdzie reżysera do Anglii ,brał
        udział razem z młodymi panienkami i innymi osobami w orgii narkotykowej.Po
        napadzie bandy Mansona nie bardzo mogli się bronić ,ponieważ spali pijani i
        naćpani.Manson i jego banda po okrótnym mordzie napisali krwią ofiar na
        ścianie - świnie.Tłumaczyli się w sądzie ,że zniszczyli zło.
        Jej ojciec Bartłomiej F.skończył wydział operatorski .Wyjechał z żoną do
        Niemiec, ale kariery na zachodzie nie zrobił,powodziło mu się nienajlepiej.
        Miał rodzinę ,dwoje małych dzieci i po okresie transformacji myślał o
        powrocie do kraju.Wtedy przyszła propozycja pracy w Polsce .W czasie pracy
        poznał na planie filmowym Karolinę W.nawiązał się romans,który trwał jakis
        czas.Jego sprawy zawodowe zaczęły się pomyślnie układać :pracował przy dwóch
        filmach Wajdy,kręcił reklamy,otrzymał informację o przyznaniu wysokiego
        odszkodowania,które adwokat rodziny wywalczył w USA od Mansona.Postanowił
        sprowadzić rodzinę do kraju ponieważ poczuł się pewnie bytowo i finansowo.
        Kiedy przyjechał do Karoliny W. do dworku żeby oznajmić jej o powrocie na łono
        rodziny stało się ...Jego żona i rodzina F.mieszkająca we Francji nie mogą
        pogodzić się z wynikami śledztwa w Polsce ,chcą dalej dochodzić prawdy.Nasza
        bohaterka Aga F. nie jest zaliczana do rodziny ,to niejako produkt uboczny.Te
        niepełne zresztą informacje pochodzą z różnego rodzaju publikacji;
        gazet,czasami brukowców ,czasami wspomnień znanych osób.
          • Gość: kicia Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 14:19
            cos wiecej o naszym "produkcie ubocznym"....
            _______________________________________________________________________________

            – To była zawsze przebojowa dziewczyna, która wiedziała, czego chce. Nie
            zdziwiłam się tym, co się stało – mówi Małgosia, koleżanka z prywatnego
            Policealnego Studium Gastronomii, Hotelarstwa i Turystyki w Łodzi. Agnieszka
            ukończyła tę szkołę w roku 1998.

            – Nie chcemy rozmawiać na temat Agnieszki, gdyż nie zależy nam, by łączono
            naszą szkołę z tą sprawą – oświadczyła wicedyrektor studium. To samo
            usłyszeliśmy w salonie firmy Idea przy ul. Zgierskiej, gdzie Agnieszka
            pracowała przez dwa i pół roku po ukończeniu szkoły. Była tam „doradcą
            biznesowym”, czyli, innymi słowy, sprzedawczynią telefonów komórkowych.
            Powiedziano nam tylko, że była oceniana wysoko, gdyż łatwo nawiązywała kontakt
            z klientami. Nie o takiej karierze jednak myślała.

            „Agnieszka marzy o aktorstwie i bardzo chciałaby studiować w łódzkiej szkole
            filmowej. Wierzy, że marzenia się spełniają. Ma nadzieję, że program „Big
            Brother Bitwa” otworzy jej drzwi do popularności i kariery” – czytamy w
            życiorysie dziewczyny, opublikowanym na stronach internetowych programu „Big
            Brother”. W innym miejscu dziewczyna wyznała, że udział w programie to dla niej
            droga do raju.

            Piętno nazwiska

            Agnieszkę ciągnie do filmu. Może dlatego, że nosi nazwisko, które przeszło do
            legendy kina, choć rozsławiły je wydarzenia tragiczne.

            Dziadek Agnieszki, Wojciech, był przyjacielem Romana Polańskiego i wyjechał w
            ślad za nim do Stanów Zjednoczonych, gdzie w roku 1969 został zamordowany przez
            bandę Mansona. Ojciec operator Bartek Frykowski, zginął trzy lata temu w
            niejasnych okolicznościach w dworku Karoliny Wajdy pod Wyszkowem. Agnieszka to
            dziecko nieślubne: gdy się rodziła, Bartek Frykowski miał 17 lat i chodził
            jeszcze do szkoły średniej.

            – Któregoś dnia Bartek powiedział nam, że się zakochał i chce się ożenić.
            Usiłowaliśmy mu to wyperswadować, bo uważaliśmy, że to za wcześnie, on nie był
            nawet pełnoletni. W końcu postawił na swoim, ale potem jakoś się rozeszło po
            kościach. Nie wiem, czy to on się rozmyślił, czy ona – wspomina Maciej
            Frykowski, stryj Bartka.

            Praca w show-biznesie

            Bartek dał Agnieszce swoje nazwisko, ale początkowo w ogóle nie interesował się
            nią, a później, gdy dorosła, rzadko się z nią spotykał. Jego rodzina nie
            utrzymywała z dziewczyną kontaktu.

            – Zobaczyłem ją dopiero na pogrzebie jej ojca. Bartek też się odsunął od naszej
            rodziny, był bardziej związany z matką – mówi Maciej Frykowski.

            – Pamiętam, że Bartek Frykowski kiedyś przyjechał do Agnieszki i powiedział, że
            zabierze ją na plan filmu „Ogniem i mieczem”, przy którym pracował – mówi
            Małgosia, koleżanka ze szkoły.

            Anna Kosmala też nie zajmowała się córką. Zostawiła ją matce nauczycielce i
            ruszyła „w świat”, do Warszawy i do Niemiec. Wyszła za mąż za Węgra nazwiskiem
            Toth i urodziła córkę, której dała imię Rozalia. (Takie samo imię nosi druga
            córka Bartka, co jest źródłem licznych pomyłek.) Swoim drugim dzieckiem Anna
            Toth też nie zajmowała się zbyt pilnie: dziewczynka, gdy była w ósmej klasie
            szkoły podstawowej, uciekła z domu. Agnieszka Frykowska mieszkała z babcią w
            bloku na Dąbrowie, do czasu, gdy jako dorosła osoba zamieszkała z chłopakiem w
            wynajętym mieszkaniu na Retkini.

            – Agnieszka nigdy nie opowiadała ani o ojcu, ani o matce – mówi kolega z firmy
            Idea.

            Matka dziewczyny przyznaje, że nie zajmowała się córką.

            – Nie mogę wiele opowiedzieć o Agnieszce, bo jestem od 15 lat wiecznie gdzieś
            za granicą. Musiałam pracować, bo ktoś musiał utrzymywać ten dom i chciałam
            mamie pomagać. Myślę, że nie byłam złą matką. Agnieszka ma dobrą prywatną
            szkołę i zwiedziła świat. Nie była nigdy głodna, myślę, że żyła nawet ponad
            stan. A ja nie prosiłam nigdy nikogo o pieniądze. Dobrze sobie daję radę,
            staram się w każdym razie – mówi.

        • Gość: ksenia U POLAŃSKICH NIE BYŁO ŻADNEJ ORGII NARKOTYKOWEJ IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.12.03, 16:02
          NIE JEST prawdą jakoby w wynajmowanym przez Polańskich domu przy Cielo Drive
          10050 tego wieczoru odbywała się jakaś orgia. U Frykowskiego wykryto ślady
          amfetaminy, ponieważ był uzależniony i ciągle na czymś jechał. U reszty nie
          wykryto śladów zażycia czegokolwiek, natomiast w samochodzie Sebringa
          znaleziono trochę kokainy i marihuany, która znajdowała się również w
          kredensie w rezydencji. W pokoju Frykowskiego i Folger znaleziono 30 g
          haszyszu i 10 kapsułek MDA. Stąd w prasie, aż grzmiało od plot, że odbyła się
          tam narkotyczno-satanistyczna orgia. Satanizm przypisano im najpewniej z
          powodu „Dziecka Rosemary” i rzekomego udziału w filmie Antona LaVeya – głowy
          Kościoła Szatana. Abigail Folger była po odwyku, regularnie odwiedzała swojego
          lekarza psychiatrę, pracowała jako wolontariuszka w biednych dzielnicach Los
          Angeles i miała Frykowskiego szczerze dosyć – podobnie zresztą jak reszta
          towarzystwa.
          Tate, Sebring, Frykowski i Folger feralnego wieczoru byli najpierw na kolacji
          w mieście. Do rezydencji wrócili grubo przed północą i rozeszli się do swoich
          pokojów. Po pewnym czasie do domu wdarły się trzy osoby - Charles „Tex”
          Watson (lat 23), Susan Atkins (lat 21) i Patricia Krenwinkel (lat 21). Na
          terenie rezydencji na czatach pozostała Linda Kasabian, która stała się potem
          głównym świadkiem oskarżenia w sprawie Tate-LaBianca. Wcześniej, na należącym
          do rezydencji parkingu czterema strzałami w głowę „Tex” Watson uśmiercił 18-
          letniego Stevena Parenta, który przyjechał w odwiedziny do dozorcy
          posiadłości – Williama Garretsona - pierwszego aresztowanego pod zarzutem
          tych morderstw. Śmierć ponieśli wszyscy :Sebring – postrzał, 7 ran kłutych,
          Folger – 28 ran kłutych, Frykowski - dwukrotny postrzał, 13 uderzeń tępym
          narzędziem i 51 ran kłutych, Tate ( w ósmym miesiącu ciąży!) – 16 ran kłutych
          (m.in. w brzuch)
          Dzień później prawie ta sama ekipa (plus 20-letnia Leslie van Houten , a także
          Manson i 17-letni Steve Grogan) udała się do domu małżeństwa Leno i Rosemary
          LaBianca. Do domu LaBianca weszli jednak tylko „Tex” Watson, van Houten i
          Krenwinkel i to oni dokonali mordu. Motyw obu morderstw był tak absurdalny, że
          można chylić czoła przed prokuratorem, który uzyskał wyroki skazujące (kara
          śmierci, niecały rok po skazaniu zamieniona na dożywocie ze względu na
          zniesienie najwyższego wymiaru kary w stanie Kalifornia) dla wszystkich
          oskarżonych (łącznie z Mansonem, który fizycznie nie przyłożył ręki do samych
          aktów zbrodni, jednak uznano go za ich prowodyra). Jeśli kogoś szerzej
          interesuje ten temat to polecam bardzo dobrą książkę autorstwa prokuratora
          Vincenta Bugliosiego i Curta Gentry’ego pt. „Helter Skelter”. Z tego właśnie
          źródła pochodzą powyższe informacje. U nas wydał to Prószyński i S-ka.
    • szymanka Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi 02.12.03, 17:39
      No to i ja się dołożę :)
      Jestem z Łodzi i ostatnio podczas rozmów o Barze okazało się, że aż dwóch moich
      rozmówców zna Frytkę i jej rodzinę. Za prawdziwość informacji nie ręczę, bo to
      jednak info z drugiej ręki :) ale osobiście w nie wierzę, bo źródłem są raczej
      poważni ludzie, zresztą dość oszczędnie się wypowiadający, nie z typu plotkarzy
      czy pieniaczy. Do rzeczy. O ojcu Frytki: facet miał problem alkoholowy i
      narkotykowy i odbył niejeden odwyk w tym zakresie. Z nieobliczalności był znany
      i podobno grono znajomych sama wieść o samobójstwie wcale nie zaskoczyła, bo
      wcześniej już robił takie przymiarki. Jednak wszyscy uważają że to nie mogło
      być samobójstwo bo dokładniejsze informacje o okolicznościach raczej mu
      przeczą. Bo jaki samobójca dźgnąłby się siedem (a może więcej? sorry nie
      pamiętam) razy nożem w klatkę piersiową.
      Według moich rozmówców ojciec interesował się Agnieszką. No, może nie tak jak
      powinien prawdziwy ojciec, ale według nich spotykał się z nią, dawał pieniądze,
      szukał szkoły, później próbował załatwić pracę itd. Co do samej Agnieszki: oba
      źródła zgodnie stwierdziły że od zawsze wszyscy mieli z nią kłopoty, w wieku 14
      czy 15 lat uciekła z domu z jakimś facetem i nie było jej około roku. Wróciła
      dopiero kiedy facet ją wykopał. Ale podobno nie na długo :)
      • Gość: P-77 Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 19:06
        W lipcu 1999 roku był artykuł o rodzinie Frykowskich. Akurat upłynęła 30
        rocznica śmierci Wojciecha Frykowskiego a parę tygodni wcześnije jego syn
        popełnił samobójstwo.
        Ponieważ rodzina Frykowskich cieszyłą się w PRL złą sławą podobnie zresztą jak
        Roman Polański tragedia znalazła szeroki oddźwięk w polskich mediach. Co wydaje
        się bulwersujące nawet jak na tamte czasy dominował ton kpiny i głupich żartów.
        Felietonista "Kulrury" (tej fałszywj, rzecz jasna) zatytułował tekst - "Fiku -
        myku i po Fryku". Prawdopodobnie partyjne media rozsiały plotkę o dzikiej
        orgii w willi Polańskich.
    • Gość: telewidzka A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.03, 21:45
      Nie bede sie tu rozpisywac na temat rodzinnej sytuacji Frytki bo akurat dziadka
      nie znala jest zbyt mloda a ojca tez nie bardzo i to co robi jest graniem na
      wspolczuciach. Interesuja mnie znacznie bardziej wzorce jakie propaguje Polsat
      w barze. To oczywiscie tylko moj indywidualny odbior ale go przedstawie
      przepraszajac z gory za dosadne okreslenia.
      Frytka- 26 letnia nimfomanka / moze prawdziwiej byloby k.../ gotowa dla "slawy"
      zrobic wszystko. Niezrownowazona psychicznie i emocjonalnie, agresywna,
      chamska / co drugie slowo to k.. sp...itp itd/, prostacka. Wyuczone teksty
      powtarzane jak katarynka. Stylizujaca sie ubiorem i wygladem raz na pseudo
      wampa raz na lolitke. Egoistyczna, zarozumiala, dazaca do celu po trupach.
      Wyraznie lansowana przez Polsat bo nik jej nie wywalil za bicie i wyzywanie.
      Magda M. ktos jej wmowil ze jest piekna i ktos ja wyraznie lansuje. Ten teatr,
      film itd. Chamska, pozostajaca pod wyraznym wplywem frykowskiej, malo
      inteligentna z ubogim slownictwem.
      Leszek. Typowy miesniak, prostacki, agresywny, chamski, nie sznujacy ludzi,
      zadufek.
      Maciek. Dosc grzeczny ale z poziomem umyslowym 15 latka. Kompletny brak
      zdecydowania, choragiewka, pantoflarz. Z wyraznym kompleksem uleglosci.
      Magda S. Inteligentna, nieco zbyt filozoficzna. Nie do tego programu chociaz ja
      lubie.
      Damian. Wlasnie obserujemy jego nagla metamorfoze i prawie "uwielbienie" dla
      Frytki. Czasem mowi madrze czasem straszliwie glupio.
      Iwona ktora odpadla. Przebojowa ordynarna i tym pasujaca do Magdy M i frytki.
      Iwona Guzowska. Pozorowany mecz bokserski,pozorowny tytul mistrza. Podniosla
      tym ogladalnosc i poszla.
      Agnieszka F. Glupiutka porazajaco, niesprawna jezykowo /slynny Zawadzki na
      mudle/, zalosnie wyjaca ale z niewatpliwymi zadatkami na modelke.
      Aldek. Inteligentny, wygadany ma niewatpliwie racje w tym wszystkim co mowi ale
      tez zdajacy sobie sprawe ze potrafi frytke sprowokowac do pokazania prawdziwej
      twarzy i wykorzystujacy to.
      To sa wlasnie wzorce jakie proponuje glownie mlodziezy Polsat. I co Wy na to?
        • Gość: telewidzka Re: A ja o "wzorcach"Polsatu- do merc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 05:33
          Owszem ogladam ale jak zauwazyles/ las od pewnego momentu. Znam tylko te
          postacie ktore wymienilam. Wczesniej nigdy tego nie widzialam nie ogladalam
          zadnego BB. Kiedys zobaczylam na Polsacie reklame, weszlam na strone,
          poczytalam wypowiedzi internautow i zaczelam ogladac. Nie zawsze oczywiscie bo
          nie mam na to czasu ale wpisy na stronie barowej "wskazuja mi"kiedy powinnam
          otworzyc telewizor. Nie moralizuje, bo mam swiadomosc, ze to bez sensu ale
          poraza mnie kiedy czytam wyrazy uwielbienia dla frytki, leszka, magdy czy
          macka. Nawet cos kiedys napisalam na tamtym forum ale sie nie ukazalo czemu sie
          specjalnie nie dziwie;)
      • ruda.102 Przepraszam, jakie "wzorce"??? 02.12.03, 23:06
        Myślisz, że telewizja, a tym bardziej Polszmat pragnie lansować jakiekolwiek
        wzorce?! Pusty śmiech mnie ogarnia... Przecież od początku, bezustannie
        wiadomo, że chodzi tylko i wyłącznie o OGLĄDALNOŚĆ. Skąd ją brać? Oczywiście -
        z takich "atrakcji" jak wspaniała, "wyzwolona" Frytka, ordynarna Magda M.,
        Lesiu bezmózgowiec itd. Oni muszą być ładni i kontrowersyjni, mają wzbudzać
        zainteresowanie, nic więcej. Epoka telewizji "wychowującej" dawno temu już
        minęła.
      • Gość: józefka Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.03, 01:43
        Podpisuje sie pod wypowiedzią telewidzki. Juz od dłuższego czasu "chodziła" za
        mną chęć spisania podobnych refleksji. Nie oglądam właściwie baru, no chyba że
        sprowokują mnie jakieś doniesienia na forum telewizja, które czytuję. Wtedy
        zajrzę ;)) Tak bylo np. w przypadku ostatniej kłótni Fryta-Aldek w busie.
        Pamiętam moje pierwsze "spotkanie" z barem. To była druga edycja i siostra
        zadzwoniła "zobacz, jaka wulgarna dziewucha jest w tym programie". Przełączam na
        polsat i co widzę? W środku siedzi wyszczerzony Ibisz, a po jego bokach dwie
        panie, z których jedna wyzywa drugą od starych krów. A Ibisz nic, dalej się
        szczerzy, jakby panie wymieniały uprzejmości. Teraz podobnie - w busie
        kotłowanina, lecą wyzwiska, facet pluje drugiemu w twarz, a kamerzysta
        pracowicie filmuje! No a potem Krzysiu "omawia" zdarzenie. W takich momentach
        nachodzi mnie refleksja. Jak daleko można posunąć się w pogoni za oglądalnością?
        Jak możne się zeszmacić, wydawałoby się kulturalny facet (Ibisz) biorący udział
        dla kasy w takich widowiskach? Bo o Frytkach, Dorotach i Leszkach nie wspomnę.
        Dla mnie to skrzywieni psychicznie ludzie. Większość wypowiadających się tu
        forumowiczów to młodzi, ale dorośli ludzie (może sie mylę). Można przyjąć, że
        oglądaja bar dla rozrywki, ale poprawnie odczytują "dobre" i "złe" wzorce. Ale
        ten program oglądaja też np. 10-letnie dzieci, bo to coś leci w porze
        najwięklszej oglądalności. Obawiam się, że niejedno widząc obrazek jak jeden
        człowiek opluwa drugiego, a nikt na to nie reaguje, przyjmie, że jest to
        zachowanie dopuszczalne. To tak dla przykładu. Nie wiem, czy nie wyszlo mi za
        bardzo moralizatorsko. Nie jestem przeciwko takim programom. Jesli ludzie chca
        oglądać taki zwierzyniec i wciąz są małpy, które chcą być w nim oglądane, to
        prosze bardzo. Ale od twórców programu oczekiwałabym, że nawet jesli epatują
        wulgarnością i chamstem, to potrafią też dodać jakiś element (komentarz?
        regulamin?), że są to zachowania naganne. uff.

        pozdrawiam antybaromanów i baromianiaków

        józefka
        • Gość: lilimarlene1 Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.12.03, 13:44
          To nie jest zadne moralizatorstwo tylko reakcja czlowieka normalnego.Moja
          corka nie oglada takich programow bo uwaza,ze nie sa one skierowane do takich
          ludzi jak Ona.Patrzac na Bar,Kawalera czulaby sie sprowadzona do poziomu tych
          widowisk.Ja ogladam ze wzgledu na nagly nadmiar wolnego czasu.Duzo przezylam
          ale nie wiedzialam ,ze tacy ludzie istnieja ,ze takie maja postawy wobec
          innych,ze taka szumowine mozna pokazywac na ekranie.Ciagle czuje sie
          zazenowana i jednoczesnie zdziwiona.
          Pozdrawiam
          Lili
          • Gość: józefka Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.03, 15:22
            lilimarlene1,
            problem nie w tym, że są tacy ekshibicjoniści, którzy chcą brać udział w takich
            programach, tylko w tym, że są stacje które istnienie takich ludzi wykorzystują
            i robia to w coraz bardziej bezwzględny sposób, bo te wszystkie reality są coraz
            bardziej chamskie. Wystarczy porównać pierwsze reality w Polsce - BB z obecnym
            Barem. Taaa, spory krok "do przodu". A jesli ktos chciałby oponowac, że na
            przykład w takim "kawalerze do wzięcia", chamstwa nie ma, to nawet jesli bedzie
            miał racje, to i tak nie ma się z czego cieszyć. Ten program to piramida
            fałszywego cukru, drewna, męskiej miernoty i damskiej durnoty ;)

            pozdrófka
            józefka
        • Gość: kicia Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 13:54
          jozefko - zgadzam sie praktycznie z wszystkim tym co zostalo tutaj przez ciebie
          oraz przez inne napisane

          z jednym wyjatkiem dot. wymagania przez ciebie komentarzy tworcow programu.
          nie uwazam tak - po co??? zeby przetlumaczyc jak krowie na rowie co jest
          beee??? przeciez kazdy z nas jest rozumnym czlowiekiem i doskonale wie jak sie
          zachowac. pod kazdym wzgledem.
          przeciez bar nie jest wlasnie takim wzorcem dla 99% spoleczenstwa - sluzy nam
          do rozrywki - ok. bardzo taniej i glupiej - ale rozrywki:)))
          dla posmiania sie z glupoty innych a potem jeszcze obgadania tego na forum:)))

          ja nie znam takich ludzi np. jak frytka. nie mam zadnych znajomych o takim
          charakterze, z nikim podobnym nie pracuje, wiec dla mnie jest to poniekad
          wielka nowosc...i oczywiscie tania rozrywka.
          • Gość: s_l Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 14:05
            a ja jednak mysle, ze to nie jest do konca tak 'krowie na rowie', ibisz nie
            musi mowic - 'dzieci tylko nie postepujcie czasem jak frytka, bo ona zle
            postepuje', ale z pewnoscia powinien jako prowadzacy ustosunkowywac sie do
            faktow, a nie tylko podkrecac atmosfere
            to samo dzieje sie w barze, aldek kilka razy zwracal na to uwage - nikt nie
            skomentowal plucia w twarz, ibisz tez wyssal z tego co sie dalo medialnie, ale
            nie wypowiedzial sie sam, przeciez w normalnym zyciu skrajne zachowania z
            otoczenia potepia sie albo chwali, nie ma ludzi, ktorzy nie mieliby wlasnego
            zdania, ale sa tchorze i cynicy, ktorzy leja na wartosci, wazne, zeby byla
            jazda...
            potem to wszystko mamy slicznie skalkowane w szkolach, chowanie glowy w piasek,
            albo w druga strone - nagonki (jak morda z frytka i lesiem) bez dania racji
          • Gość: józefka Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 03.12.03, 15:08
            Kiciu, ale ja nie miałam na mysli ludzi dorosłych, ale chodzi mi o te wszystkie
            małe dzieciaki, które również oglądają bar, i które dopiero "uczą" się świata.
            Bardzo dobrze napisał tu s_l. Właśnie o to samo mi chodziło ;))). I tak chamstwo
            jest wszędzie i niestety kilkulatek wołający spie.....j do kolegi to coraz
            częstszy obrazek. I wcale nie chodzi mi o to, żeby Ibisz pogroził paluszkiem "fe
            frytka, dzieci nie bierzcie z niej przykładu", ale do licha niech w jakiś sposób
            zareagują i skomentują! Podobno tam są jakieś czerwone kartki. W końcu są, czy
            ich nie ma?

            A tak, jak sie patrzy na takie widowisko, to nachodzi czlowieka refleksja, że
            gdyby tylko nie było obostrzeń prawnych zakazujących takich treści, to niektóre
            stacje w pogoni za oglądalnością zrobiłyby sex party-reality, blood-reality,
            nekrofag-reality itp. Ale granica jest juz cienka (pierwsza edycja BB, która
            oglądałam, jawi mi sie przy Barze jak przedszkole)

            pozdrófka od józefki
            • Gość: kicia Re: A ja o "wzorcach"Polsatu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.03, 15:17
              no zgadzam sie przecie:)) - tez kiedys pisalam ze czerwone kartki dla lesia i
              frytki za ich ostatnie zachowania bylby zupelnie na miejscu.
              ja tam wcale ibishowskiego stylu w pogoni za sensacja wcale nie bronie, powiem
              wiecej - mister orgazm wkurza mnie czasem bardziej niz glupia i manipulowana
              frytka

              ale program bar nie jest programem dla dzieci
              mysle, ze najlepszym rozwiazaniem byloby go puszczac w poznych godzinach..no
              ale nieublagane prawa biznesu i reklam - jaka bylaby wtedy ogladalnosc??

              co do obostrzen...to ja nie jestem za jakakolwiek cenzura, a rozumiem przez to,
              ze to co ogladam to jest legalne i nikt mi zadnych pedofilow czy nekrofilow nie
              bedzie serwowal.

              rowniez pozdrawiam i pozdrawiam szczecin:))) moje rodzinne miasto:)))
    • spatologizowana_sempiterna Bo to jest tak 03.12.03, 20:56
      Powstała z bulwiastego kartofla, przerżnęli ją tępym nożem i potem obracali w
      frytownicy, aż się zrobiła chuda, sucha i tryprowata. Robili to w statrym
      oleju, w którym smażyli wątróbkę, więc w smaku może być cokolwiek nieświeża.
    • Gość: grazynka-lubicz Re: Jaka jest sytuacja rodzinna Frytki?-bo nie wi IP: *.acn.pl 04.12.03, 21:28
      Dla mnie to była absolutny teatr i pokaz znakomitych umiejętności aktorskich
      Frytki. Nie wierzę w szczerość jej płaczu, wszystko było chłodno
      wykalkulowane,żeby nie dostać więcej minusów, a jesli nawet- to telewidzowie
      sie zlitują nad biedną dziewczynką i nie dadzą jej wyjść.
      Macio też lepszy cwaniak- najpierw przez 3 miesiące ślinił się do każdej
      baby,żeby go plusowały, Frytki trzymał na dystans, a kiedy został sam na placu
      boju- nagle wielka miłość, wierny pies przy swojej suce.Haha, tylko jak wyjdzie
      z Baru, zapewne nie będzie jej znał.
      Damian jednak to głupia ciota, widać i jemu pranie mózgu zrobili, nie rozumiem
      jedynie dlaczego Ibiszowi tak zależy na tym,żeby Frytka dobrnęła do finału ?
      Moze ktos z ATM czy Polszmatu ją posuwa ?
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka