Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim

IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 16.12.03, 16:56
Zdycham tu sobie taki choreńki i tak se pomiędzy jedną a drugą transfuzją
krwi oraz kroplówek podmianą tudzież baniek stawianiem i elektrowstrząsami
Metju Curzajewskiego przypomniałem. Metju mi się akurat przypomniał, bo
u mnie od rana za oknem śnieg napierdziela jak w Anchorage na Alasce i to mi
od razu na myśl Metju Sprawozdawcę w czapce-uszance z fruwającymi na wietrze
sznurówkami na myśl przywiodło. No więc myślę sobie, że nie ma co robić
wielkiego "halo", z tego, że se Metju podczas transmisji live z Adama skoków
chujem w eter rzucił i że to poszło na całą Polskę. Bo tak naprawdę, to
wcale nie jest Metju wina, tylko tej pieprzonej zwrotnej. Odkąd kibolem
sportowym jestem - czyli od kołyski - wszyscy sprawozdawcy mordowali się
zawsze z tą zwrotną. I guru Jasiek Ciszewski, którego z dzieciństwa pamiętam
i Endrju Zydorowicz i Darek Szpaku, ps. "Żabie Oczko" i wszyscy w ogóle.
I ja ich doskonale rozumiem. No bo tak : siedzi se taki koleś na stanowisku
komentatorskim tysiące kilometrów od kraju ojczystego i komentuje arcyważny
mecz Polaków np. na Mistrzostwach Świata. I wie, że w Polsce cały naród
rzucił wszystko w pizdu i nic innego nie robi tylko tej transmisji słucha.
Górnicy zastygli z kilofami w rękach sześć kilometrów pod ziemią, piloci
puścili stery samolotów dziesięć kilometrów nad ziemią, chirudzy zamarli ze
skalpelami w dłoniach na ziemi, matki ciężarne w trakcie rozwiązania poprzez
autosugestię wstrzymały akcje porodowe itd, itp... A taki sprawozdawca
doskonale o tym wie i czuje na sobie zajebiste brzemię odpowiedialności.
I jeszcze zazwyczaj tak się zdarza, że w krytycznym momencie nasza drużyna
akurat piłeczkę po wielkich mękach przeciwnikowi wyłuskała i akcję zaczepną
w bólach zawiązuje, a w tym momencie olany z emocji sprawozdawca swój głos,
który do Warszawy poszedł słyszy w słuchawkach jak ze stolicy z powrotem
wraca i do uszu mu się wciska, nakładając się na to, co aktualnie mówi. No
to się tak przecież - kurwa - nie da komentować proszę państwa. I dlatego ci
sprawozdawcy nerwowi tacy są... Włodkiem Szaranowiczem to już od ładnych
kilku lat rzuca tak na boki i tiki nim wstrząsają potężne, że gość nie wie
w którą kamerę aktualnie pasowałoby mu lukać i dlatego zawsze Antek
Piechniczek pod tym kominkiem w Wiśle miał przejebane, bo przez Szaranowicza
nerwówkę nie wiedział nigdy czy ma już nawijać czy jeszcze chwilę
zaczekać... Stres panie straszny... I dlatego nie ma się co dziwić, że ci
komentatorzy do tych techników w Warszawie na różne sposoby apelują, żeby im
te zwrotną natychmiast - kurwa - zdjęli. I niech mi nikt nie ściemnia, że
forma tych apeli z kulturą się wiąże i z tzw. kindersztubą i że dawni
mistrzowie mikrofonu to fason i klasę przedwojenną w takich sytuacjach
zawsze trzymali. No bo nie uwierzę, że taki np. nestor polskiej
sprawozdawczości sportowej, Bohdan Tomaszewski ( kłaniam się w pas Szanowny
Mistrzu), komentujący najwspanialsze triumfy polskiego sportu, gdy
pierdzenie agresywne w słuchawkach usłyszał to interweniował w Warszawie
w następujący sposób : " Drogi Rajmundzie ( bo technikowi na chrzcie akurat
Rajmund dali) nie chciałbym, abyś potraktował to jako impertynencję z mojej
strony, ale pozwolę sobie zauważyć, iż zwrotna, którą byłeś uprzejmy
przeoczyć niezmiernie utrudnia mi komentarz. Nie miej za złe mych ponagleń
w afekcie wypowiadanych, ale jeżeli nie zdejmiesz jak najszybciej
wzmiankowanej przeze mnie zwrotnej, to lud pracujący miast i wsi w naszym
kraju sarniego biegu sprinterskiego Ireny Kirszensztajn - Szewińskiej
skomentowanego wzorowo miał nie będzie". No - w mordę - jakoś mi to nie
brzmi i myślę, że pan Bohdan Tomaszewski też kurwami do techników w Wawie
rzucał olany cały z nerwów... I dlatego ja się Metju Curzajewskiemu nie
dziwię i go popieram. Tymbardziej, że wcześniej to nawet można było mieć
wrażenie, że on ciota taka ulizana jest trochę jak Burt Occovity z TVN-u,
a tu się okazuje, że Metju normalnym freestylerem jest i jak tymi chujami
rzucał to mi tak jakoś swojsko, po naszemu zabrzmiał. I dlatego apeluję
o poparcie dla Metju oraz częściowo dla Tommy'ego Lisa z TVN-u, bo on też
perfekcyjnie kurwami i chujami wymiata. Ale to już zupełnie inna
historia...
    • bigstrand Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 16.12.03, 17:11
      > rzucał to mi tak jakoś swojsko, po naszemu zabrzmiał. I dlatego apeluję
      > o poparcie dla Metju oraz częściowo dla Tommy'ego Lisa z TVN-u, bo on też
      > perfekcyjnie kurwami i chujami wymiata. Ale to już zupełnie inna
      > historia...
      ale i o tej hostorii z checia poczytaly by chlpieta i dziewczeta drogi Vincencie (klaniam sie w pas Szanowny Mistrzu) sprawozdawco nasz telewizyjny i dostarczycielu rozrywki przed kolorowe ekrany naszych pecetow.
      • bigstrand PS 16.12.03, 17:17
        szybkiego powrotu do zdrowia zycze i kajam sie za brak kultury, od tego wszak zaczac powinienem swa odpowiedz do Vincenta, ktory nie baczac na temperature ciala telewizje oglada i do tego jeszcze ma ochote dzielic sie swymi blyskotliwymi przemysleniami.
      • mallina Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 16.12.03, 21:07
        bigstrand napisał:

        > > rzucał to mi tak jakoś swojsko, po naszemu zabrzmiał. I dlatego apeluję
        > > o poparcie dla Metju oraz częściowo dla Tommy'ego Lisa z TVN-u, bo on też
        > > perfekcyjnie kurwami i chujami wymiata. Ale to już zupełnie inna
        > > historia...
        > ale i o tej hostorii z checia poczytaly by chlpieta i dziewczeta drogi
        Vincenci
        > e (klaniam sie w pas Szanowny Mistrzu) sprawozdawco nasz telewizyjny i
        dostarcz
        > ycielu rozrywki przed kolorowe ekrany naszych pecetow.
        >
        >

        to juz bardzo stara historia jest!
        jesli Vinc ma na mysli to o czym ja mysle..
        T.Lis przygotowywal sie do Faktow, i ustawial nieco swoja ekipe, uzywajc slow
        uznanych powszechnie za obrazliwe;-)))
        ktos kto go bardzo "lubil" puscil to w obieg..nooo pan Tomek to hohhohohohoo!!
        taki pojedynczy "chuj" Kurzajewskiego to jest maly pikus!!!!
    • Gość: KIRA Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.crowley.pl 16.12.03, 17:20
      Vincencie zdrowia raz jeszcze Ci życze i oniemiala ze szczecia jestem ze Ty
      pomimo daleko posunietej choroby idolem naszym dalej jesteś!
      Dziekujemy Ci za to!!!!! Kolejna perełka!!!!!
      • Gość: płk.Kurtz Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.mofnet.gov.pl 16.12.03, 17:46
        Vincent, ale fala piatkowa.... fali nie ma... czekamy....godzina z zycia zeby
        obejzec i wiedziec co bedziesz masakrowal a tu... nic.....:((
    • dziuunia Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 16.12.03, 20:41
      Vincencie duuuuużo zdrowia życzę:)))))
      Czyta się Twoją twórczość jak zwykle z wielką przyjemnością.A jedyne co w tej
      historii mi się nie podoba to to że podobno Metju próbował zwalić wszystko na
      niegrzecznych kibiców.
      POZDR
    • mallina Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 16.12.03, 21:00
      sie podpisuje!!
      jak rozdmuchano te sprawe to ciekawa bylam co to tam pan K. powiedzial ..a tam
      jednego chuja szlo uslyszec..i wielkie halo
      nie on pierwszy i nie ostatni ktoremu sie wymknelo:-)
      no a slowem tym uznanym za brzydkie nikogo nie obrazil, byl to taki "chuj
      rzucowny w przestrzen";-))))
    • Gość: dezerter Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.03, 22:44
      ubawił mnie Antek Piechniczek, co to przy swym kominku nie wie kiedy ma mówić
      z powodu rzutów ciała Franka Kimono. Jednakże małą mam wątę natury
      technicznej. Kurzajewski nie mówił, że opóźniona zwrotna zagłusza mu w dyńce
      jego komentarz bieżący, tylko że chuja słychać. To niby co ? Tak miał ścisło
      uszankę do głowy przywartą, że sam siebie nie słyszał ? Niech no jakiś szpenio
      od zwrotnych wyjaśni.
      • Gość: vincent vega Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.smlw.pl / *.smlw.pl 16.12.03, 23:32
        dezerter ! Raduje mnie Twoje ubawienie spowodowane mym skromnym wywodem,
        szczególnie teraz, gdy z przeziębieniem kurewsko podstępnym walczę i otuchy
        jak rzadko kiedy potrzebuję... .
        Nawiązując do podkreślonej przez Ciebie kwestii nerwowości nadmiernej
        zauważalnej u ludzi sportu dodam tylko, iż delikwentów naruszonych stresem
        jest w tym towarzystwie dużo więcej. Włodek Szaranowicz to tylko przykład.
        Antek Piechnik woli do Warszawy, do studia, na mecze nie jeździć, tylko
        nadaje - dla zmiejszenia emocji - z okolic, które działają na niego kojąco,
        czyli spod kominka. Ale inni tak dobrze nie mają... Zibiego Bońka zawodnik
        Hajto zjebał i gry odmówił... Misiek Listkiewicz aż osiwiał z tych stresów,
        trener Endrju Strejlał od nadmiernego żucia gumy dla stresu opanowania
        rozpierdolił sobie zupełnie zawiasy w szczęce zarówno górnej jak i dolnej, co
        podczas zbliżeń w studio doskonale widać. Jasiek Tomaszewski full nerwica,
        procesy sądowe i psychoza natręctw. Szpakowskiego wypierdolili, coach Janas
        pakę fajek spala do przerwy, a po przerwie drugą. Sędzia Wit Żelazko
        i trener "Bobo" Kaczmarek siedzą w studio w Canal Plus z włączonymi komórkami,
        które im napierdzielają w progamie "na żywo". Fuck ! Przecież to pachnie
        psychiatrykiem albo gorzej... Powązkami.
        Ale, to kiedyś jeszcze - przy okazji - ten temacik sobie rozwiniemy. Tymczasem
        chciałem serdecznie podziękować za dobre słowa od naszej ekipy z forum i za
        życzenia szybkiego powrotu do formy. Cenię je sobie wysoko. Trzymajcie się
        ciepło, a ja tymczasem przed spaniem Liptona sobie walnę z cytryną
        i sokiem malinowym...
        • mallina Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 16.12.03, 23:41
          sok malinowy napewno pomoze!!!
        • Gość: malgo Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: 217.153.35.* 17.12.03, 09:29
          Vincent napisz do mnie, wazne, jestem rezyserem, che z Toba pogadac.
          malgo@a4.pl
          • sonny07 Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim 17.12.03, 09:42
            Vince, szacunek!
            Co do Metju K. - faktycznie swojsko to zabrzmiało, chociaż dane mi było to
            uslyszeć jedynie z kompa, dzięki forum rzecz jasna. Na lajwie to pewnie robiło
            większe wrażenie, ale soboty co drugi tydzień spędzam w szkółce więc...
            Z innej beki: niedzielny konkurs jednak oglądałem w pozycji leżącej z własnego
            wyra (pomroczność po sobotnim ochlejstwie przechodziła dopiero cuś około 14
            właśnie i zaczynałem z deka kontaktować) i chuj taki właśnie - jak to Metju
            zapodał - mnie strzelał jak słyszałem komentowanie Krzyśka Miklasa. Stękał,
            jąkał, bekał... kompletne nieporozumienie! I wtedy przypomniałem sobie
            przecież, kilkukrotnie przez nas tu na forum wspominanego, Tommy'ego Z. z
            radiowej Jedynki. Zrobiłem więc to co rok temu, czyli fonia w tiwi wyciszona a
            radyjko na maksa, w którym Tommy swoim zwyczajem łapał kolejne orgazmy przy
            komentowaniu skoków!! Jazda jak zwykle bez trzymanki, totalny czad!!! Chyba
            znowu nakupię kilka kaset magneto i będę nagrywał jego show. Bo bosko jest
            ślepiami lukać w tiwi, gdzie Goldi jeszcze popierdala po 'rozbiegu' a w radiu
            Tommy już tryska, że ten wybił się z progu... :)) Chyba, że sygnał jakoś
            inaczej radiowcy mają?? ;) No i Adam Małysz już na tej desce, jego świat, to
            co widzi przez gogle skurczyło się już do rozmiarów, które przypominają klocki
            Lego... Eh, ten Tommy!!! :)))
            Pozdrawiam i zdrowiej, tym bardziej że ostatnia FALA nie doczekała się Twego
            kazania, a była naprawdę wykurwienna!!! Dziś albo jutro chyba jest powtórka,
            więc..
    • Gość: giza Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.icpnet.pl 17.12.03, 00:16
      SZACUNECZEK!!!!!!! przed 2 godzinami wrocilam na maxa zjebana po chujowym
      egzaminie...rzecz jasna podkurwiona na maxa ze nasz kochany profesor doktor
      magister inzynier dowalil taki test ze przez chwile nie wiedzialam czy
      przypadkiem sal nie pomylilam...ale nie o tym chcialam...sfrustrowana ze
      zalicze jeszcze jeden ostry dyzur zaczelam przegladac poczte...mianowicie
      dostalam wyczesanego maila (wytnij wklej z forum gw) pod tytulem "kawaler do
      wziecia"...nota bene z jedna panna co sie tam zagoscila w przekonaniu ze jedzie
      na "agenta" poginam na specjalnosc...sorry ale pusta z niej lalunia...ploty
      kraza takze slyszalam 5 przez 10 i tak jakos urzeczona tym wszystkim zaczelam
      ogladac kawalera...generalnie porazka...1,5 h z zyciorysu wyciete...co prawda
      nawet wspollokatorce fote okowitego wydrukowalam i przywiesilam nad
      lozeczkiem...ale porazka...
      ok, ok ale o co mi biega?...wiec dostalam tego maila i o malo nie spadlam z
      krzesla jak go czytalam!!!!!!!!!...drogi vincencie! - chyle czola...humor mi
      wrocil momentalnie! (pieprzyc internet na rynkach kapitalowych!!) niezle
      teksty...niezle!!!! jestem pod megagigaterapetaeksawrazeniem...wypas! dziex :P
      p.s. i tak od siebie slowami kalibra (na wypadek gdyby bylo wiecej dezerterow
      lub tez w innych okolicznosciach)"moze slucham ciebie a moze mnie to jebie"
      pozdro!
    • Gość: Włodek Krzaczasty Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.12.03, 20:14
      A ja sobie koncypuję, że Metju był w porządku, tylko dupy dał realizator
      dźwięku, który zamiast posuwać heble na konsolecie zabrał się za posuwanie
      jakiejś panienki w wozie transmisyjnym i w miłosnym uniesieniu nacisnął to, co
      nie trzeba i Metju w słuchawkach słych usłyszał pukanie realizatorskiego fiuta
      zwanego również o chujem o pochwę panienki. Nie mogąc pozostać obojętnym na te
      dźwięki Metju zaalarmował odpowiednie służby, że chuja słyszy i ta niedogodność
      szybko została naprawiona
    • bigstrand up /nt 18.12.03, 14:48


    • Gość: Duncan Re: Opowieść zimowo-sportowa o Metju Curzajewskim IP: *.cafekontakt.pl 20.12.03, 14:17
      Gość portalu: vincent vega napisał(a):

      > Zdycham tu sobie taki choreńki i tak se pomiędzy jedną a drugą transfuzją ...

      Co ty gadasz człowieku ? O co w tych twoich bredniach chodzi ?
      Całkiem cie popierdoliło ...!?
      Ty chyba w jakimś psychiatryku leżysz, a nie pod kroplówką.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja