Ile zarządać na rozmowie?

IP: 195.205.229.* 04.02.04, 17:13
Mieszkam w Warszawie, ukończyłam Uniwersytet Warszawski, pracowałam rok czasu
w dużym, międzynarodowym koncernie. Znam (biegle)3 języki obce i pracuję w
obecnej firmie od pół roku (na okresie próbnym za ok. 2200zl brutto).
Jest to średniej wielkości polska firma consultingowa (dział marketingu). W
jakich granicach wynagrodzenie powinnam zarządać przy podpisywaniu umowy na
stałę?

Bardzo proszę o pomoc, bo jestem zupełnie niezorientowana w obecnej sytuacji
na rynku, a zależy mi na tej pracy i nie chciałabym czegos popsuć.
    • Gość: życzliwy Re: połowę.., IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 20:09
      tego, co ci chodzi po głowie :)
    • Gość: Isia Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 20:57
      slowniki.onet.pl/index.html?tekst=za%BF%B1da%E6&tr=pol-ort
      raczej zaŻądać :)) /można też rządzić lub zarządzać/

      W tej sytuacji nie umiem Ci pomóc.
    • Gość: kaliff Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.04, 21:32
      patrzcie ją , warszawianka , UW , 3 języki obce ,
      a polskiego nie znajet ;

      ot,dzisiejsza młodzież
      • Gość: Kasia Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.chello.pl 04.02.04, 22:54
        Przepraszam, ale nie rozumiem. Czy nie potrwafisz mi odpowiedzieć dlatego, że
        popełniłam błąd ortograficzny? Czy na prawdę o to Ci chodzi? Póki co, jestem
        tylko człowiekiem.



        • Gość: Isia Kasiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 23:07
          "Czy nie potrwafisz"

          Rzeczywiście nie POTRAFIĘ tego ocenić jakiego powinnaś oczekiwać
          wynagrodzenia. Przykro mi.
          Z jednej strony piszesz o swoich atutach a z drugiej...
          Nie wiem czy to z pośpiechu popełniasz błędy, czy masz dysleksję.
          A człowieczeństwo nie ma tu nic do rzeczy :)))

          Wymijająco mogę napisać, że przeciętne wynagrodzenie w woj. mazowieckim to
          2900 netto - ale wiadomo wszem i wobec, że to utopia (bo na przeciętną
          składają się również pensje radnych, prezesów i innych...).
          Jak to się ma do Ciebie? Nie mam pojęcia.
          • Gość: Kasia Re: Kasiu... IP: *.chello.pl 04.02.04, 23:31
            Chyba jednak ma, bo "mylić się jest rzeczą ludzką".
            Wynika to, na przykład stąd, że piszę na różnych klawiaturach. :-)...A
            pośpiech jest, dla czynnych zawodowo ludzi, czymś najzupełniej normalnym. No
            chyba, że pracę mają po znajomości i nic nie muszą robić. Ja postanowiłam,
            zamiast w znajomości, inwestować w wykształcenie i pewnie dlatego muszę teraz
            żyć "za pan brat" z pośpiechem.
            • Gość: Isia Re: Kasiu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 23:46
              Wszystko rozumiem :)
              Napisałaś jednak, że pracujesz w marketingu i nie wiem czy Twój szef
              wybaczyłby Ci ten pośpiech (powiedzmy błąd na firmowym folderze w nakładzie 10
              000 szt).
              Ale dajmy już temu spokój a na przyszłość bądź ostrożna.
              Pozdrawiam
          • Gość: Tahoma Re: Kasiu... IP: *.k.mcnet.pl 05.02.04, 10:17
            A mnie się zawsze wydawało, że dyslekcja to przestawiania literek? Czy to się
            nie nazywa przypadkiem dysgrafia? Isia ma trochę racji, popełnianie błędów
            raczej dyskredytuje kandydata/kandydatkę w oczach potencjalnego pracodawcy.
            • Gość: misiek do Tahomy IP: 193.45.14.* 05.02.04, 11:25
              Tak - masz rację. "Popełnianie błędów raczej dyskredytuje kandydata/kandydatkę
              w oczach potencjalnego pracodawcy", szczególnie kiedy taki kandydat nie
              odróżnia dysleksji od "dyslek_C_ji".

              pozdrawiam

              • Gość: Do Miśka Re: do Tahomy IP: *.k.mcnet.pl 05.02.04, 14:44
                Własnie dlatego pytałam (nie byłam również pewna pisowni dysleksja czy
                dyslekcja - spotkałam się z jedną i drugą wersją a nie byłam pewna czy jedna
                inna literka oznacza również inne znaczenie wyrazu) niemniej jednak zażądać i
                zarządać, które to wyrazy są w powszechnym użyciu znacznie częściej odróżniam.
                Pozdrawiam.
                • Gość: agulha Re: do Tahomy IP: *.acn.pl 10.02.04, 00:27
                  Nie ma wyrazu "zarządać". Są: zażądać, zarządzać. Czyli nie rozróżniasz.
                  • Gość: Tahoma Re: do Tahomy IP: *.k.mcnet.pl 10.02.04, 08:22
                    Nic nie zrozumiałaś. Chodziło mi o pisownię słowa zażądać. Pod pojęciem
                    odróżniam miałam na myśli to, że wyraz ten jest piszemy przez ż a nie przez rz.
      • Gość: Kasia Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.chello.pl 04.02.04, 23:01
        Kalifie, jeżeli już z powodu przypadkowego błędu twierdzisz, że nie znam Całego
        języka polskiego, to zwróć, proszę, uwagę na fakt, że zaczynanie zdania od
        małej litery to również błąd. Jak najbardziej ortograficzny.

        Przepraszam wszystkich, których uraził mój błąd ortograficzny. Proszę też o
        opinię osób, które czują się na siłach cokolwiek mi doradzić.
    • chica33 Re: Ile zarządać na rozmowie? 05.02.04, 10:28
      wszystko pieknie, bardzo jestes zdolna i utalentowana:-)) tylko nie znajac
      nawet nazwy stanowiska i zakresu obowiazkow nikt Ci nie powie, ile "powinnas"
      zarabiac w dziale marketingu.
      • Gość: Kaśka Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.205.229.* 05.02.04, 11:58
        Dlatego też poprosiłam o "granice" w jakich mogę, w sposób rozsądny, się
        poruszać. Myślę, też że te rozbieżności, zwłaszcza na ciągle początkowym etapie
        zdobywania doświadczenia, nie są aż tak duże, aby nie móc ich w miarę rozsądnie
        określić.
        • chica33 Re: Ile zarządać na rozmowie? 05.02.04, 12:33
          No to jesli uwazasz, ze rozbieznosci nie sa duze, i da sie je rozsadnie
          okreslic to prosze bardzo:

          - sekretarka w dziale marketingu- obsluguje caly marketing, nie tylko szefa:
          2300 brutto, doswiadczenie polroczne, po zarzadzaniu (UW)
          - ml. specjalista w dziale marketingu: BTL i ATL (3 miesieczny staz, wczesniej
          prace przy zbieraniu ankiet na umowe zlecenie, absolwent SGH) - 4500
          - st. analityk w dziale marketingu: (1 roczny staz pracy, przyszedl do firmy
          zaraz po studiach, nie wiem, gdzie studiowal, ale gdzies w w-wie, marketing)-
          5800 brutto
          Wszystko w jednej i tej samej firmie polskiej w Warszawie (Centrum), wszyscy po
          studiach i z malym stazem pracy, obowiazkowo biegly angielski.


    • Gość: jaco Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.zapora / 217.96.25.* 05.02.04, 12:28
      Nie słuchaj Kasiu tych mundrych zakompleksionych i zawsze pomocnych..
      Moja sygestia biorąc pod uwagę Twoje wykształcenie i tylko pobieżne info co
      robisz i gdzie brzmi: 2500-3500 netto.
      Mniej precyzyjnie: pomiędzy 1 a 10 tys PLN ;) pozdrawiam
      • Gość: Isia Do jaco IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 12:36
        Aleś Ty mądry! Ho ho - pogratulować!
        Dziewczyna pisze, że zarabia TERAZ 2200 brutto ale ma powiedzieć 2500 NETTO.
        Oryginalny pomysł na negocjacje. Masz jeszcze inne dobre rady? :)))

        Pewnie, że masz: "Nie słuchaj Kasiu tych mundrych zakompleksionych i zawsze
        pomocnych"
        • Gość: Kasia Re: IP: 195.205.229.* 05.02.04, 13:07
          Ale ja jestem teraz na okresie próbnym. W poprzedniej firmie przechodząc na
          samodzielne stanowisko dostawało sie podwyżkę pomiędzy 70, a 80 procent. No,
          ale tu mamy do czynienia z niewielką polską firmą (chociaż prężną) :-))).
          Pozdrawiam.
        • Gość: Xenka Re: Do jaco IP: *.tele2.pl 05.02.04, 14:30
          Pomysły na negocjacje są takie, że dajesz zawsze o troszkę więcej niż chcesz
          faktycznie dostawać. Jeśli pracodawca uzna, że jesteś wart takiej kwoty, to
          dobrze, ale jeśli uzna, że tyle nie może zapłacić, opuszczasz nadwyżkę. I wtedy
          i ty jesteś zadowolony i pracodawca również.
          Ale w sumie, co ja mogę wiedzieć... :P
    • Gość: ttina Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.04, 14:29
      Dlaczego zgodziaś się na tak niską kwotę w okresie próbnym (biorąc pod uwagę
      swoje wykształcenie, umiejętności i doświadczenie) i na długi okres próbny -
      pół roku??? i dlaczego pozostawiłaś "docelowe" negocjacje do chwili podpisania
      umowy na stałe....w takim wypadku sugeruję rozsądne podejście do sprawy 40-50%
      to jest maxsymalny max i będziesz miała szczęście jeśli się zgodzą... jeżeli
      będziesz za bardzo się stawiała firma może nie podpisać z tobą tej
      umowy....życzę powodzenia
      • Gość: Kaśka Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.205.229.* 05.02.04, 16:37
        Bo zmieniłam branżę, a w nowej nie miałam dotąd doświadczenia. Najpierw i tak
        trzaba było zdobyć doświadczenie,a dzięki dłuższemu okresowi mam już większe
        doświadczenie i przedstawiam, mam nadzieję, większa wartość dla firmy.
        • ann.k Re: Ile zarządać na rozmowie? 05.02.04, 22:28
          To wczesniej nie pracowałaś w dziale marketingu? Jesli tak, to nie powinnas
          zbyt duzo brykac, bo taka kariera wskazuje potencjalnemu pracodawcy, ze nie
          bardzo wiesz co masz ze soba w zyciu zrobic. A jesli firma jest w innej branzy,
          to jakie to ma znaczenie. Marketing zawsze zajmuje sie tym samym.

          A co do jezykow. Naprawde wszystkie potrzebne Ci sa w pracy? Jesli nie, to nie
          wysuwaj ich jako argument do wyzszej pensji.
          • Gość: Kaśka Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.205.229.* 06.02.04, 10:11
            Nie, to nie był marketing, ale wg. ekspertów najlepsi marketingowcy zaczynali
            właśnie w tej branży, w której ja również zaczynałam.

            A co do języków, mamy wiele codziennych kontaktów z praktycznie całym światem i
            mogę pracodawcy łatwo udowodnić, jakie wymierne korzyści daje ich użycie.

            Jakbyś, zatem, określiła "widełki"?
            • chica33 Re: Ile zarządać na rozmowie? 06.02.04, 11:17
              Kasiu, jak czytam Twoje odpowiedzi, to mam wrazenie ze Ty nie oczekujesz
              odpowiedzi na swoje pytanie, ale zeby Ci powiedzial, ze jestes super i bedziesz
              zarabiala 10 tys netto, poglaskal po glowie i dodal, zebys walczyla jeszcze o
              samochod sluzbowy i komorke bez limitu... zupelnie jakbys czytala jedynie
              amerykanskie poradniki zamiast polskich gazet.

              Nie piszesz, co robisz, jakie masz naprawde doswiadczenie, jakie wyksztalcenie
              kierunkowe, etc. Rzucasz ogolniki i argumenty typu: najlepsi eksperci zaczynali
              w tej branzy: ja znam opinie, ze najlepsi eksperci marketingowi zaczynali w
              finansach, inna ze w logistyce, inna ze w PR-zalezy od punktu widzenia.
              Piszesz, ze w poprzedniej fimie dostalabys 70-80 % podwyzki po probnym, u mnie
              dostalabys najwyzej 10% bo tak jest przyjete. Uwazasz, ze sa jakies widelki
              plac dla osob z niskim doswiadczeniem - tak bylo w PRL-u, teraz niekoniecznie.
              Masz kontakt z calym swiatem - ja tez, a z 4 jezykow ktore znam biegle i tak
              uzywam najczesciej angielskiego, czasami niemieckiego, bez 2 pozostalych moge
              sie swobodnie obejsc.


              • rainiepher spojrzenie pracodawcy.... 06.02.04, 14:40
                - sam fakt perspektywy podpisania po 6ciu miesiącach umowy na czas
                nieokreślony to bardzo dużo, nawet jeśli warunki płacowe pozostają takie same
                - przez kolejne kilka do kilkunastu miesięcy można przekonać się, co tak
                naprawdę pracownik sobą reprezentuje, gdyż ma już umowę w ręku, i często jego
                poziom zaangażowania maleje
                - zaangażowanie i ciężka praca może być nagradzana nie tylko regularnie
                wypłacaną pensją, ale również premiami
                - a jeśli po roku pracownik przyjdzie i upomni się o podwyżkę, sensownie
                uargumentuje swoja prośbę, a wyniki pracy ją popierają (opinia współpracowników
                również), to bardzo chętnie daję podwyżkę
                - na podwyżkę mają wpływ umiejętności i dokonania/ wyniki niż metryka czy
                wykształcenie
                Powyższe stwierdzenia nie są odwodzeniem od starania się od podwyżkę.
                Jeśli w momencie przyjmowania do pracy ktoś obiecuje podwyżkę przy podpisaniu
                umowy na czas nieokreślony, to jak najbardziej trzeba o tym przypomnieć.

                Ktoś dał tu świetną odpowiedź na pytanie ile zażądać: połowę tego co chodzi po
                głowie.....potencjalnie pracodawca ujmie z tej połówki, ale w efekcie będzie to
                kwota, która mieści się w minimach oczekiwanych przez pracownika.

                Pozdrawiam i życzę powodzenia
                • Gość: Kasia Re: spojrzenie pracodawcy.... IP: 195.205.229.* 06.02.04, 15:22
                  Bardzo dziękuję za tą odpowiedź. Być może z mojego tonu wynika coś innego, ale
                  ja wcale nie oczekuję nie wiadomo czego!
                  Po prostu chciałabym zarządać takiej pensji, na jaką rzeczywiście zasługuję
                  pracując po ponad 9 godzin dziennie (wiem, że inni pracują więcej i znają
                  wiecej języków i ogólnie są ode mnie lepsi!). Na prawdę, nie oczekuję pensji w
                  wysokości 3 tyś netto (a połowę tego już mam), ale skoro już potrafię trochę
                  więcej niz przeciętny pracownik (nie chcę nikogo urazić, ale przecież to jest
                  fakt!)to przynajmniej nie chciałabym zarabiać mniej od przeciętnego pracownika
                  marketingu mającego analogiczny staż i zbliżone (do średnich) umiejętności.

                  • rainiepher Re: spojrzenie pracodawcy.... 06.02.04, 16:41
                    Kasiu,
                    Jeśli jesteś zaangażowanym i ponadprzeciętnym pracownikiem, a w dodatku widać,
                    że chcesz związać się z firmą na dłużej, to z pewnością Twoje wysiłki zostaną
                    nagrodzone. Kwestia tylko, kiedy. Życzę żeby jak najszybciej.
                    Pozdrawiam
                  • ann.k Re: spojrzenie pracodawcy.... 07.02.04, 16:53
                    Odpowiem Ci pod tym listem na ten i na poprzedni. Otóż. Kontakty z całym
                    światem to mam ja, bo pracuję w firmie, która ma oddziały praktycznie w
                    większości państw na świecie. W Europie w każdym, w Azji w połowie, na
                    Antypodach i w obu Amerykach (w południowej jakieś pięć krajów). I uwierz mi,
                    że naprawdę niewiele tu znaczy fakt, że mówię biegle po angielsku i niemiecku,
                    od biedy dogadam się po rosyjsku i ukraińsku, zrozumiem Czecha, Francuza i
                    Izraelczyka. Cała moja firma porozumiewa się w języku angielskim. Tylko. Trudno
                    więc oczekiwać, że ktoś doceni mnie finansowo za znajomość języka, którego
                    używam sobie tylko w prywatnych rozmowach z kolegami z innych oddziałów, żeby
                    ten swój język podszkolić.

                    A co do godzin pracy... Dotychczas pracowałam w małych firmach, gdzie
                    standardem była praca po 8 godzin. Czasami było tak, że przez 8 godzin nie
                    miałam nic do roboty, dopiero tuz przed 17 wpadało pilne zlecenie na nastepny
                    dzien na 12. Wtedy sie siedziało i robiło. Jak szłam do pracy w korporacji, to
                    mi wszyscy mowili, ze sie tam nie nadam, bo nie umiem pracowac po 12 godzin na
                    dobe, a tam tak trzeba, bo inaczej zwolnia. I co? I przyszlam do korporacji i
                    juz pierwszego dnia przezylam ciezki szok. Po pierwsze praca jest non stop. Nie
                    ma tak, zeby zlecenie wpadalo na ostatnia chwile. Wrecz jesli nawet cos jest,
                    moj szef specjalnie mnie o tym nie informuje, zebym przypadkiem nie wpadla na
                    pomysl pracy po godzinach. Zawsze czeka do rana nastepnego dnia. Po drugie,
                    pracuje 8 godzin dziennie i ani godziny dłuzej. I nie jestem w tym odosobniona.
                    Jest pewna ekipa ludzi, ktorzy siedza po 10 - 12 godzin. To sa ci, ktorzy w
                    ciagu dnia spedzaja po trzy cztery godziny w kuchni i plotkuja. O imprezach, o
                    alkoholach, o nianiach dla dzieci, o seksie, o subkulturach. Ja do kuchni ide,
                    zeby zrobic kawe, zamienic z kims znajomym dwa slowa i wracam do pracy. I wciaz
                    twierdze, ze ci co pracuja po wiecej jak 8 godzin dziennie po prostu kompletnie
                    nie potrafia zorganizowac swojego czasu pracy. Chyba, ze sa prezesami malych
                    firm, ale to osobna bajka.

                    Widełki dla Ciebie? Powiedziałaś, że masz 1500 netto. Zakłada sie, ze proszac o
                    podwyzke, prosi sie o 20% wiecej. Mysle, ze 2000 netto to maks czego mozesz
                    wymagac.
                    • Gość: Kasia Re: spojrzenie pracodawcy.... IP: *.chello.pl 07.02.04, 18:17
                      Wielkie dzięki za te konkretne odpowiedzi. Dla mnie takie wynagrodzenie jest ok
                      nawet, jeśli przeciętne zarobki na podobnych stanowiskach to 2500 - 3500 netto.
                      Ta sprawa, zatem, rozwiązana!
                      Nie potrafię tylko powstrzymać się przed pytaniem: co jeszcze mogę wnieść do
                      firmy, aby dołączyć do tych "przeciętnie zarabiających" marketingowców?

                      Ps. ann.k, ja też mam doświadczenia z takiego koncernu i muszę przyznać, że też
                      nie pracowałam więcej niż 8,5 godzin. Też bez przerwy. To co mi się tam,
                      jednak, nie podobało, to panujące tam stosunki międzyludzkie, które powodowały
                      u mnie depresję i pewną niechęc do kontaktów międzyludzkich. Pozdrawiam.
                      • ann.k Re: spojrzenie pracodawcy.... 10.02.04, 20:31
                        Też sie tego bałam. Ale jestem miło zaskoczona. Inna sprawa, że pracuję w
                        zawodzie, gdzie praktycznie każdy szybko zdobywa wąską specjalizację dzięki
                        czemu trudno jest wejść komuś w kompetencje. Przyszłam do zespołu, który mnie
                        ciepło przyjął i nikt nie próbuje się ze mną ścigać i wykazać, że jest ode mnie
                        lepszy. Po prostu nie ma takiej możliwości, bo każdy z nas jest specjalistą z
                        innej działki.
    • Gość: zed Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.acn.pl 10.02.04, 00:31
      na razie kochana, to sobie przypomnij ortografie, bo nie bedziesz mogla zaŻadac
      nawet zlotowki
      • Gość: do zed-a Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 09:26
        o kurcze, jak mozesz,to pomoz dziewczynie a nie krytykuj za ortografie, ktora
        kazdemu moze sie zdarzyc.
    • Gość: hmmmm Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 09:28
      hmm, co do kwoty..., to taczej ty nic nie bedziesz miala do "zazadania",
      [racodawca da tyle ile bedzie uwazal za stosowne, a jak ci nie bedzie
      odpowiadalo, to kaze ci szukac nowej pracy / tak jest na dzisiejszym rynku
      pracy /
      • Gość: hmmmm Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.04, 09:29
        [racodawca - mialo byc pracodawca :)
        • Gość: Kasia Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.205.229.* 10.02.04, 13:26
          Jeszcze raz przypominam wszystkim skUiającym się na potkniĘciach
          ortograficznych, że w języku polskim zdanie zaczynamy od wielkiej litery, a
          kończymy kropką. I z pewnością jest to zasada łatwiejsza do zapamiĘtania niż
          prawidłowe stosowanie "rz" i "ż".

          Słowo "RZĄDANIE" jest, moim zdaniem, jak najbardziej wskazane, gdyŻ pracodawca
          płacąc mi, RZąda wykonania okeślonej pracy, a ja Rządam, w zamian za to,
          określonej zapłaty. Fakt,brzmi to trochę "osCHło", więc możemy mówić
          o "propozycji". :-))

          Mam nadzieję, że po wyjaśnieniu tej wątpliwości następne osoby będą bardziej
          skłonne do skUpienia się na najwaŻniejszych kwestiach porUszanych w tym
          wĄtku. :-))
          • Gość: Isia No to ja się już pogubiłam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.04, 22:56
            Rany Kaśka! Czy to teraz poważnie wszystko napisałaś?
            Ja już się pogubiłam... Słowo daję.
            Pomijając fakt, iż zdania na pewno nie zaczynamy od "I" :

            ...w języku polskim zdanie zaczynamy od wielkiej litery, a
            > kończymy kropką. I z pewnością jest to zasada łatwiejsza...,

            cały Twój wywód na temat "RZądania" jest totalną porażką.

            Zatem jeszcze raz:
            ŻĄDAMY I RZĄDZIMY oraz ZAŻĄDAMY (podwyżki) I ZARZĄDZIMY.
            **Jeśli mi nie wierzysz i link do słownika w Onecie Cię nie przekonał, to
            proszę spójrz w autobusie jest taki guziczek a obok niego jest napisane: "na
            żądanie" natomiast w Twojej firmie z pewnością napotkałaś jakiś dokument, w
            którym wystąpiło słowo "zarząd".
            Jakby Ci to delikatnie powiedzieć... hmmm... Twoje zdanie w tej kwestii nie ma
            nic wspólnego z ortografią (ani tym bardziej z etymologią).

            Im więcej piszesz postów, tym bardziej się pogrążasz.

            Dla Twojej wiadomości: w języku polskim również NIE występuję słowo "oschło" a
            pierwszy stopień przymiotnika "oschły" brzmi "OSCHLEJ"...

            Ozywiście :))) Czepiam się prawda?
            Wybacz, lecz po zabójczym wstępie na temat Twoich kwalifikacji wyłożyłaś się na
            banałach i nie dziw się reakcjom.

            Pozdrawiam i życzę pokory.
            • Gość: Kasia Polecam polonistykę IP: 195.205.229.* 13.02.04, 11:11
              Pomiomo, że nie kończyłam polonistyki to serdecznie Ci ją polecam, gdyż wygląda
              na to, że gramatyka jest Twoją parawdziwą, choć może nieuświadomioną (patrz:
              tytuł tego wątku) pasją. Może też psychologia byłaby interesująca (patrz:
              stwierdzenie o: "pogrążaniu się"), a zwłaszcza psychoanaliza (patrz: "życzę
              więcej pokory").

              Ps. myślisz, że ten wstęp był "zabójczy"? Hm. Zapewniam Cię, że mam jeszcze
              parę Atutów w zanadrzu, a reakcji nie dziwię się wcale. :-) Zdąrzyłam do nich
              przywyknąć w tym kraju, dlatego też wolę nie ujawniać wszystkich swoich
              kwalifikacji (dopiero by sie ludzie do interpunkcji przyczepiali). :-)

              Na zakończenie zestaw Twoich dokonań:

              - Ozywiście :))) Czepiam się prawda?
              - w języku polskim również NIE występuję słowo "oschło"

              Pozdrawiam i życzę kolejnych sukcesów w Twym, jakże pozytywistycznym dziele.


              • bee_dess Re: Polecam polonistykę 13.02.04, 11:35
                Jezu, kobieto... czy Ty umiesz sie przyznac do bledu?

                Dziewczyna Ci pisze czarno na bialym, ze zamiast przyznac, ok: zrobilam blad;
                Ty dorabiasz ideologie do swojego niedouczenia... i rzeczywiscie, z kazdym
                postem sie pograzasz (czytaj robisz z siebie idiotke).
                Pisze sie ZDĄŻYŁAM, a nie ZDĄRZYŁAM...
                Lepiej juz Ty zadnych swoich kwalifikacji nie ujawniaj, bo tutaj padniemy z
                wrazenia...
                a pokory to by Ci sie rzeczywiscie przydalo.... oj, przydalo.

                • Gość: Kasia DLa czytających "inaczej": IP: 195.205.229.* 13.02.04, 13:05
                  Kasia: Chyba jednak ma, bo "mylić się jest rzeczą ludzką".
                  Wynika to, na przykład stąd, że piszę na różnych klawiaturach. :-)...A
                  pośpiech jest, dla czynnych zawodowo ludzi, czymś najzupełniej normalnym. No
                  chyba, że pracę mają po znajomości i nic nie muszą robić. Ja postanowiłam,
                  zamiast w znajomości, inwestować w wykształcenie i pewnie dlatego muszę teraz
                  żyć "za pan brat" z pośpiechem.

                  Isia: Wszystko rozumiem :)
                  Napisałaś jednak, że pracujesz w marketingu i nie wiem czy Twój szef
                  wybaczyłby Ci ten pośpiech (powiedzmy błąd na firmowym folderze w nakładzie 10
                  000 szt).
                  Ale dajmy już temu spokój a na przyszłość bądź ostrożna.
                  Pozdrawiam


                  Pisanie, OK, czas teraz na naukę czytania. :-)

                  • bee_dess Re: DLa czytających "inaczej": 13.02.04, 14:05
                    Ty to chyba nie przestaniesz...
                    teraz rozumiem, ze powodem jest pospiech.. aha... przez pospiech mozna
                    przestawiac litery, zgubic jakas po drodze lub nie uzywac polskich znakow (vide
                    ja). Ale pospiechem nie usprawiedliwisz bledow stricte ortograficznych. Po
                    prostu nie wiesz, jak sie pisze dany wyraz i tyle. Przestan juz.

                    I nie chodzi mi o to, ze je popelniasz w kazdym poscie, ale o to ze sie
                    idiotycznie tlumaczysz. Po prostu spasuj, przyznaj ze sie nie uczylas kiedy
                    bylo trzeba i nie kombinuj juz...
                    • Gość: Kasia Re: DLa czytających "inaczej": IP: 195.205.229.* 13.02.04, 14:14
                      Niepotrzebnie się tak denerwujesz...:-) Pisząc w pośpiechu można popełnić KAŻDY
                      MOŻLIWY błąd, a poza tym nie ma czasu na sprawdzenie tego co się napisało. To
                      NIE_JEST głupie wytłumaczenie.

                      Głupie są Twoje uwagi, a już szczytem jest Twoje wytłumaczenie: "nie uczyłaś
                      się kiedy trzeba było". Hahaha. Słyszałaś kiedyś o czymś takim
                      jak "zapominanie"? Rety, co ja w ogóle komentuję? 8-(
                      • to-nie-ja Re: DLa czytających "inaczej": 13.02.04, 14:35
                        No nie wiem czy chciałabym mieć pracownicę, która tak się spieszy, że nie ma
                        czasu sprawdzić tego co napisała. To było po pierwsze, a po drugie nie
                        chciałabym również pracownicy, która ma problemy z pamięcią i jest
                        zapominalska. Na takim pracowniku nie mogłabym polegać.


                        Gość portalu: Kasia napisał(a):

                        > Niepotrzebnie się tak denerwujesz...:-) Pisząc w pośpiechu można popełnić
                        KAŻDY
                        >
                        > MOŻLIWY błąd, a poza tym nie ma czasu na sprawdzenie tego co się napisało. To
                        > NIE_JEST głupie wytłumaczenie.
                        >
                        > Głupie są Twoje uwagi, a już szczytem jest Twoje wytłumaczenie: "nie uczyłaś
                        > się kiedy trzeba było". Hahaha. Słyszałaś kiedyś o czymś takim
                        > jak "zapominanie"? Rety, co ja w ogóle komentuję? 8-(
                        • Gość: Kasia Re: DLa czytających "inaczej": IP: 195.205.229.* 13.02.04, 14:45
                          A taką, która wie, gdzie może pozwolić sobie na pośpiech, aby wygospodarować
                          więcej czasu na dokładniejsze sprawdzenie ważniejszych rzeczy?

                          Nie chciałabym mieć szefa, który pochopnie wysuwa zbyt daleko idące wnioski
                          ( czyt.: bezkrytycznie trzymajacego z "większością". :-)
                          • to-nie-ja Re: DLa czytających "inaczej": 13.02.04, 14:56
                            Pośpiech jak ktoś kiedyś powiedział/napisał jest złym doradcą i to się chyba
                            sprawdza w Twoim przypadku. Najwyraźniej nie potrafisz po prostu przyznać się
                            to błędu i wydaje mi się a nawet jestem tego pewna, że to jest taka cecha,
                            której nie powinien mieć żaden człowiek niezależnie czy jest szefem czy zwykłym
                            pracownikiem. Jak to sobie wyobrażasz.? Mniej ważne będzie np. sprawdzenie
                            pisma skierowanego do pracowników a bardziej ważne pisma skierowanego do
                            klienta? Albo się robi coś porządnie od początku do końca albo lepiej nie robić
                            tego wcale. Jeżeli nie mogę zaufać swojemu pracownikowi i muszę go kontrolować
                            na każdym kroku to lepiej sama wszystko zrobię i przynajmniej będę miała
                            pewność, że będzie to zrobione właściwie i na czas.




                            Gość portalu: Kasia napisał(a):

                            > A taką, która wie, gdzie może pozwolić sobie na pośpiech, aby wygospodarować
                            > więcej czasu na dokładniejsze sprawdzenie ważniejszych rzeczy?
                            >
                            > Nie chciałabym mieć szefa, który pochopnie wysuwa zbyt daleko idące
                            wnioski
                            >
                            > ( czyt.: bezkrytycznie trzymajacego z "większością". :-)
                            • Gość: Kasia Re: DLa czytających "inaczej"!!!: IP: 195.205.229.* 13.02.04, 15:19
                              Drogi pracodawco, przeczytaj, proszę początek tego wątku (specjalnie już raz
                              przytoczony dla wyjaśnienia, na którym mi widać zależało), w którym przyznałam
                              się do błędu wynikłego z pośpiechu i przestań mnie osądzać na podstawie swojego
                              widzimisię. Chcąc ośmieszyć mnie ośmieszasz siebie, bo co z tego, że Twój
                              pracownik będzie pracował tak jak komputer, skoro Ty i tak osądzasz go wedle
                              obiektywnych faktów, tylko własnego widzimisię?
                      • lenka26 pośpiech??? 13.02.04, 15:21
                        Jest to głupie wytłumaczenie.
                        Jak jesteś taka zabiegana, to czemu bez przerwy siedzisz na forum zamiast
                        pracować?
                        Zapomniałaś bidulko jak sie po polsku pisze? To pora do podstawówki się udać,
                        bynajmniej nie na wywiadówkę...
                        Po drodze skocz do psychotearapeuty który powie Ci, że przyznać się do błędu to
                        nie wstyd, wstyd natomiast bezsensownie upierać się przy swoim. O to tutaj tak
                        naprawdę chodzi, a nie o fakt zrobienia błędu.
                        • Gość: Kasia Re: pośpiech??? IP: 195.205.229.* 13.02.04, 15:57
                          OK. Jeszcze raz sie przyznaję. Popełniłam serię strasznych błędów
                          ortograficznych i nie ma dla mnie na to wytłumaczenia. Bardzo mi przykro z tego
                          powodu, ale z lenistwa zapomniałam języka polskiego. Tak w ogóle to nawet nie
                          zapomniałam, tylko się mało uczyłam w szkole i teraz obrywam za to. Dlatego też
                          sama nie próbuję poprawiać innych będąc świadoma swoich niedoskonałości
                          gramatycznych. Chcę jednak podkreślić, że w pracy nadrabiam to pracowitością i
                          zaangażowaniem, tak więc nie wpływa to na jej jakość.

                          Czy teraz masz zatem coś ciekawego do powiedzenia w kwestii mojej rozmowy
                          kwalifikacyjnej?

                          • lenka26 Re: pośpiech??? 13.02.04, 17:06
                            Owszem. Zakladajac, ze szef jest z Ciebie zadowolony, uznaje Cie za osobe nie
                            tylko pracowita ale tez rzetelna i lojalna, taka ktora potrafi uznac swoj blad
                            i starac sie go naprawic a nie zatuszowac, moje zdanie jest takie:
                            - wnioskujac, ze pracujesz na stanowisku raczej nizszym w strukturze i w firmie
                            jest przyjety system podwyzek przy przejsciu na stale mysle ze rozsadnie byloby
                            poprosic o podwyzke miedzy 10 a 20%. Musisz to mocno uargumentowac, nie tylko
                            zaangazowaniem i pracowitoscia (z doswiadczenia: pracowitosc rzeczywista,
                            ktorej Ci nie odmawiam i pracowitosc "postrzegana" czesto sie niestety
                            rozmijaja na korzysc tej drugiej:-(( - czytaj czesto obiboki sa postrzegane
                            jako bardzo pracowite osoby). Raczej bylabym stanowcza w tych zyczeniach.

                            Kiedys moim argumentem ktory zadzialal nadspodziewanie dobrze bylo to, ze przy
                            pensji w wysokosci XXX bede mogla spelniac swoje potrzeby edukacyjne, czytaj w
                            skrocie - nie bede musiala szukac dodatkowego zrodla dochodu. O dziwo -
                            naprawde zadzialalo, chociaz nie sadzilam, ze to cos da. Dostalam nieco wiecej
                            niz chcialam...
                            • Gość: Kaśka Re: pośpiech??? IP: 195.205.229.* 13.02.04, 17:29
                              Wielkie dzięki! :-)))
              • Gość: Isia Re: Polecam polonistykę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 11:50
                Napisałaś:
                Zdąrzyłam do nich przywyknąć w tym kraju,...

                Sama zgadnij :))))

                Dziękuję - psychologię już ukończyłam, socjologię również :)
                Co do polonistyki - wybacz, ale to nie ja uzasadniałam poprawność zastosowania
                słowa "zarządać" :))))

                Ponieważ w KAŻDYM poście masz błąd umówmy się, że zawieramy rozejm. Mogłybyśmy
                tak pisać w nieskończoność.
                Jeśli chodzi o temat wątku to jeszcze raz:
                popełnianie błędów ortograficznych (jako takie) nie ma wpływu na wysokość
                Twojej podwyżki ale będzie miało niekorzystny wpływ, jeśli zasuniesz taki błąd
                w Twojej "działalności marketingowej" (w ofercie, folderze, na www, etc.)

                Miłego dnia
                • Gość: Kasia A propos rozejmu: IP: 195.205.229.* 13.02.04, 13:07
                  Isia: Wszystko rozumiem :)
                  Napisałaś jednak, że pracujesz w marketingu i nie wiem czy Twój szef
                  wybaczyłby Ci ten pośpiech (powiedzmy błąd na firmowym folderze w nakładzie 10
                  000 szt).
                  Ale dajmy już temu spokój a na przyszłość bądź ostrożna.
                  Pozdrawiam

                  CHYBA TO JEDNAK SILNIEJSZE OD CIEBIE. :-)
              • lenka26 Re: Polecam polonistykę 13.02.04, 11:52
                Kaśka, ale z Ciebie jest idiotka.. jak słowo daję...
          • Gość: hmmm Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 17:55
            nie uderzaj we mnie, ja nikomu nie zwracam uwagi ani na ortografie ani na duze
            litery .... Jak dotad moja pisanina nikomu nie przeszkadzala, tak smao i tobie
            nie powinna
    • Gość: Aditione Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.117.147.* 13.02.04, 12:14
      Dobra rada

      Zażądać sie pisze przez "ż" z kropką. Jak znasz 3 języki obce to powinnaś to
      wiedzieć o języku ojczystym.
    • Gość: dixi Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.02.04, 12:23
      Ja dam Ci dobrą radę; pisz w Wordzie (on sprawdza pisownię) potem kopiuj i
      wklejaj gdzie trzeba to co napisałaś, na pewno unikniesz błędów, a przy tym i
      podszkolisz się nieco...
    • Gość: panelka Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.chello.pl 13.02.04, 13:59
      czepiamy się kasi, czepiamy. chciałabym móc na twe pytanie odpowiedzieć ale nie
      wiem jak z tymi poborami. ciekawi mnie czemu nie pracujesz już w
      międzynarodowym koncernie jeśli była to dobrze płatna praca?
      jeśli chodzi o błędy to nie martw się, nie ty jedna je popełniasz. pisząc posty
      nie używam dużej litery na początku zdania, w imieniu, uf.... naszczęście
      kończe zdanie kropką:).
      tak sobie myślę.... czasmi wszytskim się zdaża........,że co będzie z tymi
      wszystkim dysgrafami? jestem zdjagnozowaną dysgrafką, znam zasady ale i tak
      potrafię napisać jeden wyraz dwa razy na tej samej stronie inaczej. jest cieżko
      tym bardziej, żem leniwa i nie chce mi sie notorycznie sprawdzać w słowniku.
      czy z tego powodu mam być dyskryminowana jako pracownik? nie będę napewno
      polonistką ale jestem nauczycielem:) biologi:). studiuję już drugi kierunek i
      jakoś pracuję w dziale zamówień publicznych w firmie medycznej.
      nie ładnie tak się czepieć i odchodzić od meritum sparwy jako i ja uczyniłam.
      sami popełniacie błędy choćby literówki.

      a jeśli chodzi o druk - to jakie błedy potrafią popełniać w drukarni przy
      skaładniu tekstu! to dopiero się w głowie nie mieści.
      pozdrawiam dysgrafów, dyslektyków i inne maści:)))))
      • Gość: agulha Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.acn.pl 14.02.04, 00:06
        Witaj! Być może Ty akurat rzeczywiście cierpisz na dysgrafię, ale... te
        kilkanaście lat temu, kiedy ja chodziłam do szkoły, dysgrafików w naszym
        roczniku nie było, a teraz mój ojciec (uczy od niedawna w technikum) załamał
        się, bo okazuje się, że 50% uczniów "ma zdiagnozowaną dysgrafię". Ja bym
        wystawiaczy tych diagnoz najpierw zweryfikowała...
        Czy masz być dyskryminowana jako pracownik? Moim zdaniem, to zależy, o jaką
        pracę się starasz. W znakomitej większości zajęć zwanych umysłowymi będzie to
        duży minus. Wyjątkiem mogą być zajęcia, w których najważniejsze jest mówienie.
        Na przykład: spiker, dziennikarz radiowy, pracownik telefonicznego biura
        obsługi klienta.
        Nie wiem, ile pism musisz generować w swojej pracy, i na ile od ich odbioru
        zależy powodzenie Twojej firmy. Cóż, oceniają to Twoi pracodawcy, zapewne Twoje
        zalety przeważają nad wadami.
        Wydaje mi się poza tym, że o ile takie Twoje błędy,
        jak "czasmi", "wszytskim", "czepieć", "sparwy" mogą wynikać z dysgrafii, to
        inne, jak "uf", "naszczęście", "napewno", "zdaża", "zdjagnozowany", "nie
        ładnie" i "biologi" to już żadna dysgrafia, tylko nieoczytanie. Plus braki w
        interpunkcji, ale być może są one w tym momencie spowodowane tym, że pisząc
        post (a nie oficjalne pismo) nie dbasz o nią.
        Pozdrawiam.
        • Gość: panelka Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: *.chello.pl 14.02.04, 11:23
          dziekuję za konstruktywną krytykę.
          chciałam na temat nieoczytania: właściwie to chyba prawda bo kończąc drugie
          studia nie mam praktycznie czasu na czytanie:), i jeszcze do tego dzieciątko,
          którym zajmuje się po powrocie z pracy. kiespko z tym moim oczytaniem:)
          pozdrawiam
          • Gość: Ja Do hmmm IP: *.chello.pl 14.02.04, 17:51
            Krytykujesz ją, że pisze "zażądać", a sama piszesz "pracodawca KAŻE ci szukać
            sobie innej pracy". BUAHAHAHA! Żałosne. Nic jej nie Każe, a co najwyżej
            Stwierdzi. `Zalosne
            • Gość: agulha Re: Do hmmm IP: *.acn.pl 15.02.04, 00:54
              Ale o co Ci chodzi? Że słowo "kazać" ("każe" to od "kazać") jest zbyt stanowcze
              (ma być" "pracodawca poprosi"?). Czy może uważasz, że słowo "każe" napisano z
              błędem ortograficznym i miało być "karze"? Jeśli tak, to Ty się mylisz,
              bo "karze" to od "karać".
              Zamień na czas przeszły, to sam zobaczysz, że pracodawca "kazał" komuś szukać
              pracy, a nie "karał" szukać.
              • Gość: jaa Re: Do hmmm IP: *.chello.pl 15.02.04, 10:03
                Nie zrozumiesz tego, bo nie umiesz czytać dokładnie i do końca, a zresztą ten
                wątek nie jest do Ciebie, a dotyczył nie ortografii tylko doboru słów.
                • Gość: agulha Re: Do hmmm IP: *.acn.pl 15.02.04, 13:08
                  Dlaczego jesteś tak niegrzeczny/a? Czytać owszem umiem, dokładnie i do końca,
                  mam w tym kierunku wykształcenie i doświadczenie. Jeśli nie masz ochoty
                  odpowiedzieć na czyjeś pytanie, to nie odpowiadaj wcale, a nie
                  wypisuj "tajemniczych" głupot w stylu "nie zrozumiesz tego". Poza tym nawet
                  pojęć nie rozróżniasz - np. zastanów się, co na tym forum jest
                  nazywane "wątkiem" i porównaj z pojęciem "post". Ponadto jest to forum
                  publiczne i nie Tobie decydować, kto czyta Twoje wypociny, skoro je umieszczasz
                  tutaj publicznie. Natomiast działa tu admin, który może posty usuwać, co Ci
                  podaję pod rozwagę, bo tacy jak Ty zwykle na krytykę reagują inwektywami.
                  • Gość: jaa Re: Do hmmm IP: *.chello.pl 15.02.04, 13:52
                    Widać studia nie wiele dały. Ciekawe.
                    • Gość: agulha Re: Do hmmm IP: *.acn.pl 16.02.04, 01:49
                      Tobie istotnie musiały NIEWIELE dać :-)))) (sprawdź w słowniku, jak nie
                      wierzysz). A może uraziłam, jeśli kolega/koleżanka studiów nie ukończył(a).
    • sferka Re: Ile zarządać na rozmowie? 19.02.04, 11:03
      Mam pytanie: co rozumiesz/ecie pod pojęciem "biegła znajomość języka"? Dla mnie
      język obcy biegle znają absolwenci filologii, ludzie (niektórzy) mieszkajacy
      latami zagranicą, tłumacze...Reszta co najwyżej bardzo dobrze, ale może sie
      mylę, albo jestem zbyt krytycznie nastawiona.
      • chica33 Re: Ile zarządać na rozmowie? 19.02.04, 11:59
        biegle studenci filologii? oj, zareczam Ci ze znakomita wiekszosc nie... :-))

        Nie jestem tlumaczem, mam inny zawod:-) nie mieszkam za granica, nie jestem
        absolwentka filologii a bez falszywej skromnosci moge stwierdzic ze znam jezyk
        biegle. Dla mnie biegle to tak bardzo blisko native. Nie wiem, jak to lepiej
        okreslic:-)). Ale masz racje, termin biegle jest najczesciej naduzywany.
        • sferka Re: Ile zarządać na rozmowie? 19.02.04, 12:11
          Zgadzam się-biegle to jak najblizej native. Biegle to umiejętnosc swobodnej
          rozmowy na każdy temat, również w jezyku bardzo profesjonalnym lub slangu,
          tłumaczenie w obie strony. Mam pytanie do Ciebie chica: jaki język znasz i w
          jaki sposób udało Ci się go tak dobrze opanować (pytam,, bo mam kompleks
          lingiwstyczny :). Wiem, że jest forum o językach, ale skoro juz zaczęliśmy...
          • Gość: Ja Re: Ile zarządać na rozmowie? IP: 195.205.229.* 19.02.04, 13:45
            poziom Proficiency (CPE)
          • chica33 Re: Ile zarządać na rozmowie? 19.02.04, 13:50
            :-))
            Zeby nas nie przegonili z tego forum za zmiane tematu, wysle Ci maila na konto
            gazety, tylko troszke popracuje, bo mi sie troche nawarstwilo...:-((.
            pozdrawiam,
            • sferka Re: Ile zarządać na rozmowie? 19.02.04, 15:09
              Ok Czekam cierpliwie więc.:-)))
    • Gość: calineczka Re: Ile zarządać (sic!) na rozmowie? IP: *.radio.com.pl 19.02.04, 14:09
      Piszesz, że znasz 3 języki obce, a nie znasz własnego - ZAŻĄDAĆ
Pełna wersja