Dodaj do ulubionych

MARY KAY - czy to sekta ?

05.03.10, 16:08
ktos z Was mial do czynienia z ta firma ? moje pierwsze wrazenia to
hmm sekta :-)
Obserwuj wątek
    • Gość: EX MK Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.10.10, 00:45
      Jezeli chodzi o werbowanie i "motywowanie" konsultantek to wygląda jak sekta. Całę mnóstwo dziewczyn, konsultantek i dyrektor usiłują sobie na sile wmawiac i utwierdzac sie w przekonaniu o etyce firmy i korzysciach plynacych ze wspolpracy. Tak naprawde za wszystko trzeba wylozyc kasę. Za zestaw kosmetykow ktore musisz pokazac klientkom, za szkolenia. Nie mowie juz o czasie i paliwie na dojazdy. Za to jestes wynagradzana. Za ilosc kupionych produktow, prezentem, ktory mozesz rownie dobrze kupic w sklepie wszystko za 4 zl. Najgorsze jednak jest to, ze robia takie pranie mozgu, te oklaski, piski zachwytu. Całą ta otoczka> horror. Same kosmetyki OK, chociaz ich cena jest wygorowana. Za wątpliwej urody broszkę, konsultantki biora kredyty zeby sprostac wyzwaniom sprzedazowym. Pozniej, jak sie otrzasną (o ile sie otrzasna), na dlugo pamietaja i odbija im sie czkawka dług ktory im pozostal do splaceniat i gora kosmetykow zawalajaca pokoj. Życze powodzenia. EX MK
      • Gość: Krzysztof Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 109.243.111.* 19.10.10, 23:59
        tym postem spadłaś mi z nieba bo myślałem, że to ja jestem przewrażliwiony na punkcie tej firmy, konkretnie zachowania konsultantek, czy mówiąc wprost akwizytorek.
        Moja żona niestety związała się z tą firmą około 1,5 roku temu. Tak jej wyprali mózg, że jest nie do zniesienia. Filozofia konsultantek MK jest taka, że nawet jak się wali i pali koło ciebie masz być miła i uśmiechnięta. Żona nigdzie nie pracuje. Uzgodniła ze swoja matka, że pójdzie na urlop wychowawczy. W końcu trafiła na MK. Ja jako jedyny żywiciel czteroosobowej rodziny z pensją ok. 3000 zł. mam utrzymać cztery osoby, opłacić czynsz i jedzenie. A tu trach.... ze wspólnego konta zniknęło mi 1900 złotych. Okazało się, że żona bez mojej wiedzy i zgody wyciągnęła te pieniądze. Później zobaczyłem na wyciągu zakup kosmetyków MK za ok. 1800 złotych. Ma prywatne konto do którego nie mam dostępu. Nie łoży na wspólne utrzymanie domu i dzieci. Powiedziała mi nawet, jak zapytałem ją jakie ma obowiązki w tym domu, że wykonała swój obowiązek bo urodziła dzieci. Ostatnio byłem z nią na zakupach, ponieważ trzeba było kupić dziecku buty na jesień. Nie miała 60 złotych na buty ale miała za to kilkaset złotych na wyjazd do czeskiej Pragi oczywiście z firmy Mary Kay. Rozumiem, że firma ta motywuje ludzi i kształtuje na sukces, nie mniej jednak sposób w jaki postępuje moja żona konsultantka uwłacza godności matki i żony a nawet akwizytora kosmetyków Mary Kay. Poznałem filozofię obecnego postępowania mojej żony, uśmiechać się zawsze i robić swoje, nawet kosztem rodziny i w szczególności dzieci...aby odnieść sukces. Będąc w Mary Kay cieszy się tak samo jak zarobi 5 złotych czy 500 złotych. Konsultantki nie zdają sobie sprawy jaką sobie i rodzinie robią krzywdę. Ja z całą odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że moja żona po tych spotkaniach z MK ma wyprany mózg i zaprogramowany na cel jaki postawi jej MK, nawet kosztem dzieci i rodziny. Nic do niej nie trafia. Nawet nie wiem, czy zarabia ona jakieś pieniądze w tej firmie. Na życie nie dokłada nic, bo musi ponownie inwestować w kosmetyki i tak na okrągło. Ci na górze w MK ją i inne motywują bo z tego żyją. Trwa to już ok. 1,5 roku... Byłem na takim jednym spotkaniu konsultantek. Żenada. Ci ludzie klaszczą i piszczą naprawdę jak niepełnosprawni intelektualnie z wyłączonym mózgiem. Na przykładzie mojej żony mogę stwierdzić że konsultantka MK jest jak zoombie - osiągać cel za wszelka cenę, niszczyć przeszkody po drodze, nawet rodzinę, aby zostać dyrektor... Czy warto??? Na swoim przykładzie mogę stanowczo zaprzeczyć. Do kobiet się zwracam. Jak będziesz chciała zostać konsultantka tej firmy licz się z tym, że stracisz to co masz najcenniejsze...
        Żona skończyła ekonomię na Politechnice Warszawskiej.
          • Gość: Krzysztof Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 188.33.215.* 20.10.10, 18:06
            znajdą czuły punkt danej osoby i na nim się skupiają. Rozsądek tu nie ma nic wspólnego, znajdują osoby słabe psychicznie którym czasem trudno odnaleźć się w świecie ludzi pracujących. Ja bym nie uwierzył jak te akwizytorki się zachowują gdybym nie był na jednym takim ich spotkaniu na Okęciu bodajże w zeszłym roku. Szkoda mi tych kobiet, są dla mnie jak zoombie ukierunkowane na Mary Kay... Niektórzy piszą, że Mary Kay była katoliczką i praca tych ludzi jest na chwalę Boga a tak naprawdę na chwałę Mary Kay Ash. Przytocze Ci fragment wykładu, co prawda księdza, ale który oddaje bardzo rzeczywistość w jakim znalazła sie moja zona w MK.
            (źródło ks. Andrzej Wołpiuk, www.duszpasterstwotalent.pl/pajeczyna-sekt-ekonomicznych-2/)
            Podejmując tematykę sekt, już na samym początku należy podkreślić, że wbrew opinii niektórych, iż do sekt trafiają jedynie osoby słabe, z marginesu lub „nieudacznicy życiowy”, zagrożeniem dla zdrowia i życia jednostki może stać się każda grupa, która stosuje na tyle skuteczne metody psychomanipulacyjne, że potrafi wciągnąć w swoje szeregi nawet największych sceptyków – przekonanych, że ich nikt nie jest w stanie zmanipulować i zwerbować. Wiele bowiem grup destrukcyjnych kamufluje się – działa jako stowarzyszenia, fundacje, kluby czy centra kształcenia (edukacyjne). Często, by pozbyć się złej opinii, która w powszechnym odbiorze towarzyszy tym grupom, zmieniają one swoje nazwy lub działają pod szyldem różnych organizacji fasadowych. Ciągle też powstaje wiele nowych grup tego typu, które oferują ludziom najróżniejsze wizje szczęścia i zbawienia. Cechą wspólną wszystkich grup destrukcyjnych jest fakt ukrywania przez nie celów i metod swej prawdziwej działalności.
            Agitatorzy sekt odnoszą duże sukcesy głównie dlatego, że potrafią bardzo szybko zinterpretować zachowanie osoby werbowanej i dobrze wiedzą, w jaki sposób ją przekonać, oferując to, czego pragnie najbardziej, w sposób maksymalnie zachęcający i pociągający, rozbudzając przy tym nadzieje i pragnienia. Są gotowi zrobić wszystko, byle tylko wciągnąć do grupy nowych adeptów. Werbujący są bowiem wyspecjalizowani i dobrze przygotowani – mają opracowane zaczepki, tematy do rozmowy oraz gotowe odpowiedzi na ewentualne pytania i wątpliwości.
            Na pierwszy rzut oka wydaje się, że sekty „urabiają” swoich adeptów wyłącznie za pomocą słowa mówionego, tymczasem istnieje cały szereg pobocznych działań, które sprawiają, że człowiek staje się bardziej podatny na ich propozycję. Trzeba przy tym jasno podkreślić, że nie ma osób odpornych na werbunek – w każdym tkwią pewne potrzeby, które sekta może odnaleźć i próbować wykorzystać do własnych celów. Istotnym elementem powodującym, że oddziaływanie sekty na psychikę osoby jest tak skuteczne, jest zaangażowanie emocjonalne człowieka. Zaczyna się zazwyczaj od zachwytu nad czymś, potem trudno jest z tego zrezygnować, zatem człowiek zaczyna wmawiać sobie, że wszystko jest w najlepszym porządku. Okłamuje on sam siebie, by ukryć przed sobą fakt, że ten entuzjazm był niezupełnie uzasadniony, a przez to dalej angażuje się w działania grupy, brnie w uzależnienie od niej. Pogrubiłem teks który w mojej ocenie dotyczy mojej żony, jako konsultantki Mary Kay. Uwierz mi, życie z taka osoba jest wyjątkowo ciężkie, zawsze obawiałem się ale nie tego, że żona trafi do sekty
                  • Gość: katerina Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.10, 20:31
                    Krzysztofie, Chwała Twój głos w tym miejscu,
                    Sama niedawno trafiłam na jedną konsultantkę...więcej napisac na razie nie mogę...ale rzeczywiscie rozmowa w tonie 'sektowym" dokładnie tak jak opisujesz...Ciezko było mi się wycofac...rany potrafia zakrecic, mój narzeczony stanowczo odradzał, troche sie na nigo wkurzyłam, ze niby nie wierzy we mnie....teraz jednak jestem pewna ze nie wejde w ten "interes", choc do przeczytania tego postu jeszcze czasem o tym myslałam....ale po 1.sama nie dała bym tyle kasy za kosmetyki,choc niektóre ceny przstepne wiec nie wyobrazam sobie by wciskac komus cos czego bym nie kupiła dla siebie.
                    Krzysztofie ufam, że Twoja żona przejży na oczy, pomóż jej jakoś, ona pewnie nawet nie wie w czym tkwi.
                    Choc musze dodac, ze kobieta która mnie werbowała była dosc prorodzinna tego nie mogę jej zarzucic,ale byc moze to tylko pozory.
                    Pozdrawiam i jeszcze raz dzieki za Twój głos w tej dyskusji
                    • Gość: Krzysztof Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 188.33.5.* 03.11.10, 10:39
                      Moja żona też sprawia wrażenie prorodzinnej, bo jak im tłumaczą, Mary Kay Ash była katoliczką i kierowała się zasadą: "Bóg, Rodzina, Kariera". To jest właśnie mijanie się z celami deklarowanymi a wykonywanymi. Dla mojej żony jako konsultantki MK hierarchia jest taka: "Kariera, Kariera, Kariera.... rodzina". Ja wierzę w to, że przejrzy na oczy, ale oby nie było za późno. A o rozdzielności majątkowej myślę coraz częściej tylko zastanawiam się, czy przez Notariusza, czy przez Sąd. Zastanawiam się dlatego, czy jak ustanawiałbym rozdzielność przez Sąd mógłbym zażądać również alimenty dla dzieci, bo żona nie chce mi nic dokładać do życia. Ostatnio przyszło jej z PZU wykup polisy, jakieś 5000 zł. Zapytałem się przy teściowej co to jest i czy pomoże mi nadpłacić kredyt mieszkaniowy? Wiecie co powiedziała, że to ja spreparowałem jakieś pismo i teraz "głupa" udaję. Co zrobi z tymi pieniędzmi? Ja wiem, zainwestuje w kosmetyki MK. Pochwaliła mi się, że zainwestowała w te kosmetyki ok. 9000 zł. Po pierwsze zobaczcie, nic się nie dokłada do życia i tyle pieniędzy wyrzuca w błoto, po drugie jaki to obywatel? okrada państwo, bo przecież wszystko co zarobi się powyżej 3000 zł., czyli tzw. kwoty wolnej od podatku, powinno odprowadzić się 18% podatku. Czyli MK czy inne tego typu firmy w mojej ocenie to legalna szara strefa. A jak jej powiedziałem, że w prosty sposób można "nawrócić" kilka bądź kilkaset konsultantek MK np. poprzez zainteresowanie Urzędu Kontroli Skarbowej ich wyczynami, odpowiedziała mi, że będzie się tłumaczyć, że rozdała kosmetyki rodzinie. Uwierzą? Bo mi trudno w to uwierzyć, mając cztery osoby na utrzymaniu (w tym żonę), spłacając kredyty i opłacać bieżące potrzeby i mając 3000 zł. pensji i żonę, która nic nie chce się dokładać do życia i poprawy bytu rodzinnego. czy to jest filozofia Mary Kay? Katerina, zastanów się naprawdę poważnie nad tym, bo jak tam wejdziesz, oczy Ci się zamkną i wyłączy myślenie. Będą omamiać Cię komplementami, znajdą Twój słaby punkt i tu będą rzeźbić. Ja nie jestem jak to się mówi z konkurencji, tylko mężem niestety konsultantki Mary Kay.
                      • Gość: EX MK Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.11.10, 23:20
                        Witam, to co piszecie jest przerażające ale prawdziwe. Współczuję Tobie, bo znam ten temat od podszewki. Na nic się zdają Twoje argumenty wobec żony. Parcie na status dyrektor jest tak przeogromny, że nie sposób sobie tego wyobrazić. i Te ich ciągłe zapewnienia - dasz sobie radę! Wyssane z palca. Wszystko pod publiczkę!
                        Ja otrząsnęłam się w miarę szybko. Żeby ulynnic tony towaru zalegające w szafie sprzedawałam na allegro po cenach nizszych niz zakupiłam. Zeby się pozbyć, żeby choć część odzyskac. I wtedy co? Te wszystkie cudowne "siostry Mary Kay" wypięły się tyłkiem, oczerniając jak się dało.
                        Moja przygoda z Mary Kay, to stracony czas, brak czasu dla rodziny i 30 tys. długu tylko po to żeby ktoś tam wyżej mogl awansowac jeszcze wyżej. Ta etyka o ktorej tak mówią i zapewniają to czysta iluzja mająca na celu wypranie im mozgu.
                        Wspólczuję Ci serdecznie Krzysztof, bo wiem co przezywasz. Ale Twoja żona dopoki nie "sięgnie dna" to się nie otrząśnie. Wielkim rozczarowaniem bedzie jak utraci swoj status i zainteresowanie przełożonych. Oby jak najszybciej się z tego otrząsnęła.
                        Pozdrawiam ciepło:)
                        • Gość: NN Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.lodz.msk.pl 29.01.12, 14:43
                          Bo wszystko trzeba robić z głowa i umiarem. Inwestować także i dotyczy to wszelkich dziedzin nie tylko mary Kay. Po co robiłaś zakupy jeśli nie umiałaś sprzedać swojego magazynu? To, ze jest wyzwanie, prezent nie powinno Ci odebrać LOGIKI. Firma Mary Kay to żadna sekta :) poczytajcie trochę w internecie, a nie wymyślajcie nie wiadomo co :)
                          "W 1984 Kay została uznana za jednego ze stu Najlepszych Pracodawców Ameryki. Pod uwagę brano między innymi dodatkowe świadczenia pracownicze, a także bezpieczeństwo i atmosferę pracy. Dziesięć lat później Mary Kay® została uznana przez magazyn „Fortune” za jedną z "Najbardziej Podziwianych Korporacji w Ameryce". W 2000 roku według innego magazynu - „Interactive Week”, firma uplasowała się na czwartym miejscu, jeżeli chodzi o uzyskiwany obrót detaliczny, osiągając jednocześnie największe zyski ze sprzedaży w internecie. W 2003, dwa lata po jej śmierci, Mary przyznano tytuł Największej Kobiety Przedsiębiorcy w Historii Ameryki. "

                          Nie dziwicie się jak Was w firmach upokarzają no ale jak klaszczą i chwalą za wszystko to sekta :) zastanówcie się ludzie...
                          • Gość: informatyczka Zwróćcie uwage na IP wypowiadających się IP: *.icpnet.pl 12.09.12, 02:39
                            Ola, Basia, Wiesia i inne tam imiona - za każdym razem niby inna osoba - a to samo IP.
                            Ten sam komputer, za większością wypowiedzi stoi jedna osoba.

                            W treści pochwała MK i poniżanie i obrażanie tych, którzy mówią prawdę o tej sekcie.

                            Teraz powiedzcie - czy uczciwa firma tak robi? Ze wynajmuje kogoś, kto podpisuje się za każdym razem innym imieniem, żeby zrównoważyć negatywne opinie o tej sekcie i sprawić wrażenie, że wielu ludzi uważa tak, a nie inaczej?

                            Czyja to metoda? Czy to uczciwe? O czym to świadczy? O czym świadczy sam fakt takiego nachalnego i sekciarskiego agitowania na forum?

                            Dobra firma, uczciwa, o normalnych zasadach nigdy nie posunie się do takich rzeczy.
                            SEKTA SEKTA SEKTA, nie dajcie się ludzie!!!!!!!!!!

                            A kosmetyki MK będę omijać szerokim łukiem.
                        • Gość: Ag Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.icpnet.pl 05.02.15, 23:46
                          Współczuję glupoty!Ktoś ci przystawił pistolet do głowy i kazał kupować kosmetyki?Zdrowy rozsądek i asertywność to podstawa!Ja współpracuje z Mary Kay i robię dokładnie to co chcę,jak chcę i kiedy chcę.Litości wszyscy jesteśmy dorośli i mamy własne priorytety a jeśli ktoś jest łasy na pochwały i nie potrafi powiedziec NIE to kończy z długami.Asertywność,asertywność i własne zdanie!
                      • all Re: MARY KAY - czy to sekta ? 22.06.11, 13:46
                        Nie zachowuj się jak Święty Krzysztof tylko działaj człowieku - od razu rozdzielność majątkowa a jak się nie będzie sluchała to zamykasz kurki i nawet kromki chleba nie dostaje - jak to ją nie otrzeźwi, to rozwód - taniej Cię wyniesie niż dalsza zabawa w nadzieję...
                      • Gość: Asia Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.play-internet.pl 26.10.15, 14:26
                        Jezeli ludzie musza zaciągać kredyt i nie maja podstaw inwestowania oraz tzw logiki to firma dająca wolną rękę nic na to nie poradzi że nie dają sobie rady. W Mary Kay nie ma tak że trzeba ciągle inwestować w kosmetyki, bo się je sprzedaje. I tak się zarabia pieniądze. W Waszych pracach też trzeba było inwestować w szkolenia czy jakies bhp itp. Konsultantkom nie wolno tylko kupować bo jaki jest sens siedzenia w mk ??? Nie rozumiem, tu jest zwykła najzwyklejsza matematyka, kupujesz za konkretną sumę, sprzedajesz za konkretną a tyle i tyle zarabiasz, tak jak w sklepach w drogeriach, mają swoja marżę. Wy macie jakiś powazny problem w rodzinie, jeżeli żona ukrywa swoje dochody i powiem szczerze wydaje mi się, czy by pracowała w Mary Kay czy Avon czy Oriflame to byłoby to samo i to raczej jest problem z Twoja żoną a nie firmą ....
                        • kitaplar Re: MARY KAY - czy to sekta ? 30.10.15, 16:11
                          nikt nie twierdzi, że jego żona zrobiła wszystko jak należy. ale skoro na tym forum pojawia się kilkanaście osób, z których każda zna taką konsultantkę, która kupiła pod wpływem innych konsultantek, kosmetyki za ciężkie pieniądze, to przykro mi, muszę Cię rozczarować, to świadczy o tym, że jest problem z tą firmą.
            • anna588 Re: MARY KAY - czy to sekta ? 22.11.12, 22:52
              Od kilku lat utrzymuję moją rodzinę za pieniądze które co miesiąc płaci mi Mary Kay, mogę tylko głęboko współczuć Twojej żonie, mając takiego męża nie miała możliwości na rozwój.
          • Gość: Misia Re: MARY KAY - czy to sekta IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 20:44
            Współczuję Twojej żonie... sama jestem kobietą i mam własny ,,biznes''. Nie wiem, jak to się stało że jeszcze z Tobą jest ? Każda nowa praca, niezależnie od tego, czy jest ona pracą na etacie, czy własną działalnością, wymaga dużego zaangażowania. Twoja żona najwyraźniej według Ciebie powinna być ,,niewolnicą'' . Moja koleżanka od kilku lat pracuje w Mary Kay, bardzo się zmieniła, pięknie wygląda i jest szczęśliwa. Jej mąż, jakiś czas temu stracił pracę w korporacji i wiem, że żyją na bardzo wysokim poziomie, tylko z jej pensji. Sekta ,,daje'' czy ,,odbiera'' bo już sama nie wiem!?
          • Gość: NN Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.lodz.msk.pl 29.01.12, 16:09
            Rezygnować z pracy jest bez sensu. Mary Kay to nowe możliwości ale trzeba to robić z głową, najpierw rozkręcić biznes jako dodatkową pracę i dopiero kiedy zarobki osiągną albo przekroczą naszą pensję wtedy można mysleć o rzuceniu dotychczasowej pracy. A tym frustratom nie dziękuj bo robią tobie krzywdę, zasiewając watpliwości..
          • Gość: Anna Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.rev.masterkom.pl 05.07.14, 22:00
            Ja jestem konsultantką od niedawna, najpierw byłam na wyjeździe dwudniowym w spa Mary Kay, za który nie powiem sama zapłaciłam, ale dlaczego ktoś miałby za mnie to robić. Pojechałam świadomie na zjazd, poznałam różne osoby pracujące w Mary Kay ale też w innych firmach. Brałam udział we wszystkich spotkaniach grupowych, były lepsze, gorsze ale jedno muszę powiedzieć nie czułam sie jak w sekcie, rozmowy były mocno marketingowe, pouczające, oparte na wielu publikacjach nie koniecznie Mary Kay. Nikt mnie do niczego nie namawiał, na pewno nie do porzucenia pracy, podpisania umowy, zakupu kosmetyków. Była to moja jak najbardziej świadoma decyzja.
            Ja widze w Mary Kay sposób na zarabianie, 40% to duży zysk, to ja zdecyduje ile zarobie i jak szybko, wszystko zależy ode mnie i moich chęci i umiejętności sprzedaży.
            A śmiać się bez powodu lub z małego powodu to chyba nie grzech:-)
            pozdrawiam wszystkich gorąco
            pozytywnie nastawiona do życia, dzięki super dziewczynom wspierającym się Ania:-)
        • Gość: DYREKTOR MK Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 91.221.214.* 08.12.11, 14:29
          Drogi Krzysztofie, Twoja wypowiedź wstrząsnęłam mną, bo nie bardzo wiesz o czym piszesz. Jestem Dyrektorem w tej firmie od kilku lat i mam w swojej grupie biznesowej kilka Dyrektor. Są to osoby zrównoważone, wykształcone, rozumiejące podstawy biznesu Mary Kay. Firma jest oparta na fundamentach uczciwości i obsługi klienta. Zapewniam Cię, że nie ma nic wspólnego z sektą. Każdy bierze dla siebie to co chce na własną odpowiedzialność, a do podpisania umowy nikt nie zmusza. Każdy jest dorosły i ma prawo decydować o swojej przyszłości. Widocznie masz duży problem wewnątrz rodziny i... litości- nie mieszaj w to porządnej firmy, o której tak na prawdę nic nie wiesz. Pozytywne myślenie to nic złego. W naszej polskiej mentalności jest narzekanie i szukanie dziury w całym. Z doświadczenia wiem, że żadna osoba nie zrobiła nic w tym biznesie jeśli ma "bałagan" w domu. Jeśli mąż, czy partner nie wspiera, to choćby się morze rozstąpiło, taka osoba do niczego nie dojdzie. Ja i moje konsultantki - zarabiamy pieniądze i żadna z nas nie jest akwizytorem - mylisz pojęcia i nie znasz chyba znaczenia tych słów. Kolejne sprostowanie - nie było wyjazdy do Pragi z MK. Nie wiem skąd masz te informacje. A co do zaniedbywania dzieci i rodziny: każda Konsultantka sama ustala sobie czas, który chce przeznaczyć na pracę w MK. Żeby nie było to gołosłowne... utrzymuję się tylko ze współpracy w MK, poświęcam dużo mniej czasu niż jak pracowałam na etacie. Mam czas dla rodziny i dzieci. Mamy na wydatki i wspólne wyjazdy. A co do Twojej sytuacji - proponuję zasięgnąć porady dobrego psychologa, zanim kolejny raz napiszesz jakieś bzdury.
          Pozdrawiam gorąco i życzę powodzenia
          • Gość: n/n Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.13, 11:26
            Witam
            Moja żona również jest konsultantką MK. tz naganiaczką klientów dla tej korporacji. tzw dyrektorem tzn trochę zarządza trochę sprzedaje. (zwykły sprzedawca) domokrążca pospolicie mówiąc. jest zawsze w domu tylko , że nie w swoim. W swoim domu ma syf, i kropka .
            Tak naprawdę to pieniądze jakie zarobi pochodzą od wcześniej wydanych pieniędzy z naszego budżetu domowego (rodzinnego).
            Koszty eksploatacji i utrzymania auta (paliwa) pochodzą z budżetu domowego zarobione już wcześniej.
            Koszty ubrań ,koszty wyjazdów koszty zakupów na cele reklamowo marketingowe dla MK pochodzą z budżetu domowego.
            Tak naprawdę to jest przeniesienie wpływów,majątku wspólnego, głowy rodziny na rzecz Pani domu , która zamienia to na swoje atuty, argumenty ,ps.rozwój .Jest to zwykła manipulacja ,konfabulacja ., jest to inaczej oszukiwanie swojej rodziny -mężów czy żon .
            Największą wartością są dzieci - MK nie interesują dzieci w moim mniemaniu i opini oczywiście.
            W moim odczuciu nie da się nic z tym zrobić .
            Zmiana jedynie i odsunięcie się rozwiązuje temat .
            oczywiście jest to bardzo trudny proces
          • Gość: nowa konsultantka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.12.13, 10:43
            Jestem nową konsultantką w MK .Powiem jak ja to widzę .Otóż miałam okazje poznać wcześniej kosmetyki tej firmy z których jestem bardzo zadowolona ,oczywiscie moze nie są najtańsze na rynku ale trudno porównywać je do tanich kosmetyków.Owszem płaciłam za mleczko prawie 90zl ale kupując w drogerii mleczko,pilling,tonik wychodzi drożej.Więc postanowiłam że znając te produkty firmy MK mogę zacząć je polecać innym paniom bo trudno coś sprzedawać nie znając produktu. Najpierw wypróbuj sama nim wejdziesz w ten biznes bo trzeba mieć pewność co się sprzedaje....Jestem mężatką i mam dwoje dzieci ,mam wspaniałego męża który mnie bardzo wspiera i sam powiedział że jeżeli mam czas i ochotę coś robić dodatkowego to jak najbardziej .Wejscie w ten biznes kosztuje minimum 480zł a przy tym masz kosmetyki które możesz sama używać wiec pytam jaki to koszt????? Zamawiam kosmetyki te które klientki zamawiają ,nie biorę kredytów na kosmetyki.
          • Gość: AAA Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.adsl.inetia.pl 04.11.14, 07:09
            Droga dyrektorko Zastanów się co piszesz. Jeśli robicie spotkania i wciskacie im kosmetyki to czy to nie jest akwizycja? Na spotkaniu pokazujecie kosmetyki , chwalicie je a jeśli ktoś się zdecyduje to dostaje puder trzy czwarte mniejszy.Może macie dobre kosmetyki ale twierdzę tak jak Krzysztof -ROBICIE LUDZIOM WODĘ Z MÓZGU.
        • Gość: Mac Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.dynamic.chello.pl 28.05.13, 12:24
          Czapki z głów! Ta firma jest opisywana w podręcznikach marketingu bo udało sie im osiągnąć bardzo trudny do osiągnięcia cel: zbudować strukturę sprzedazowe na skale globalna i uniknąć kosztów wynagrodzeń. Oszczędności wynikłe z uniknięcia kosztów zatrudnienia stanowią pokaźna pulę kasy z których generowany jest zysk..... Dla udziałowców tej firmy. Żeby tego dokonać trzeba było stworzyć filozofię, która skutecznie odwraca uwagę ludzi od kwestii czysto ekonomicznych, powiedzie mi czy na tych szkoleniach uczą was zasad zarządzania stockiem czyli magazynem, czy wiecie co to są KPI? Założe sie ze nie, bo gdyby tak było to 90% konsultantek nigdy by nie podjęło decyzji o rozpoczęciu działalności.
          Filozofia firmy jest prosta, wykorzystuje sie niewiedze, określa sie cel, i daje sie obietnice rozwoju tylko poprzez fakt przynależności do grupy. Ludzie podatni na psychotechnike zrobią wszystko aby pozostać w grupie czy utrzymać osiągnięty status i stad sie biorą te wszystkie patologie na poziomie podstawowym. Dla tych którzy maja problem z lyknieciem tego co wyżej napisałem zapytam wprost: czy widzieliście taka firmę, która zatrudnia pracownikow a zamiast comiesięcznego wynagrodzenia pracownicy ci płaca dodatkowe pieniądze na konto właściciela za to ze mogą razem ze sobą pracować i spędzać swój czas w pracy? Jeśli nie to obejrzyjcie sie dookoła. I dlatego powtarzam: czapki z głów bo MK jest tylko potwierdzeniem tego, ze rzeczy są tylko z pozoru niemożliwe.
          • Gość: Mariola G Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.13, 14:55
            Witam, po przeczytaniu Pana/ni wpisu nasuwa mi się takie oto bardzo proste porównanie:przedsiębiorca, prowadzący swój biznes robi zakupy w hurtowni, aby sprzedać je z zyskiem. Rozumiem, że właściciel hurtowni zarabia na nim straszne pieniądze, pozbywając się produktów, na których detalista się nie wzbogaci, ale nadal będzie kupował w tej hurtowni? Przepraszam, ale inaczej nie umiem zinterpretować tego wpisu. Jestem konsultantka Mary Kay, robię sobie co miesiąc bilans, i po 2 latach pracy w tej firmie zarobiłam wiecej niz po 7 latach prowadzenia dobrze zaopatrzonego sklepu z bielizną. A dlaczego? Zamknęłam sklep bo wykończył mnie ZUS, czynsz, koszty pracownika itp. a gwoździem do trumny był nasz szanowny, nietykalny Urząd Skarbowy, który pewnie bardzo nie lubi sprzedaży bezpośredniej, bo nie wie jak ma "ugryźć" taki sposób zarabiania pieniędzy. Co do zarządzania magazynem, szkoleń mamy aż nadmiar i nie trzymamy się na nich za ręce , skandując przy tym "I love you Mary Kay". I tu muszę niektórych rozczarować, bo są to nudne, typowo analityczne zajęcia, z ołówkiem w ręku. Ścisłe procenty i liczby. A co do KPI , nie jest to nic innego, jak programy i wyzwania, które nam daje firma, aby je zrealizować musimy przeprowadzać na bieżąco trzeźwą analizę sprzedaży produktów, strategię pozyskiwania nowych klientek oraz utrzymywania obecnych. Liczby, tabele i raporty. Umiejętność zarządzania magazynem oraz planowania sprzedaży klaruje się naturalnie, a właściwie, tak jak w każdej firmie, regulują ją potrzeby rynku czyli naszych klientek. Żadnych tajnych kodów i sztuczek, wszystko bardzo proste. Polecam się na przyszłość zapoznać z zasadami pracy w Mary Kay itp. firmach.
          • Gość: Kasia Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.08.13, 01:35
            Ludzie ,nie małpy...zaślepienie magiczne ale obietnice liderki ,pani dyrektor oczywiście narzuca takie parcie.Umowa dla ludzi kreatywnych,którzy są totalnymi głąbami według korporacji.
            Damy tej zawiłej epoki,ryzyko straszne,mróweczki pracujące za nic...!ja wiem,że praca wzbogaca ale jakaś granica musi być...wszystkie osoby mówiące na tak są podstawione,monitoring cały czas!W IMIĘ SEKTY...Założycielka nie tak chciała prowadzić firme...genialna receptura kosmetyków,piramida normalnej ,rzetelnej uczciwości,rozwój ,podwyższenie moralnych aspektów życia.UMIERAJĄC WIEDZIAŁA,ŻE to co stworzyła to siedlisko bazujące na drugim człowieku.Pasożyt...to twój dyrektor ,NIEZALEŻNA KONSULTANTKO...wasz wybór,wasza wola.Cała dyrekcja tej firmy pasożytów,może mnie z poważaniem głęboko pocałować.TA FIRMA MA KOSMETYKI po NIŻSZYCH cenach w swoich sklepach na alegro i ratuje się bo koniec bliski.Dla tego jest takie naciąganie ze zdwojoną siłą.Nie ulegajcie,analizujcie co podpisujecie,kontrolujcie,pytajcie...nie wiedza kosztuje.pozdrawiam
        • Gość: Alek Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.protonet.pl 28.03.14, 17:18
          hahahaha... a Ty myślałeś, ze żona będzie Ci prała majtki i skarpetki, wychowywała dzieci, gotowała obiadki i siedziała jak mysz pod miotłą, jak panisko z pracy wraca ??? W dodatku wykształcona kobitka.. Chłopie , na jakim świecie Ty żyjesz, żeby prawie ubezwłasnowolnić kobietę. Wspomagaj ją jak chce mieć wkład finansowy w Wasze życie. A ze wybrała kosmetyki, cóz w tym złego ?
        • Gość: gosc Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl 06.03.15, 10:17
          Powiem ci ze twoja żona sama doprowadzila do tego ze masz o niej takie zdanie. I o tej firmie. Najwidoczniej jest bardzo ambitna w tym co robi co nie oznacza ze pochwalam ja za to ze zaniedbuje rodzine ze tak to nazwę. MK to nie pranie mozgu czy jak ty tam nazwales tylko normalna praca tylko dostosowana do twojej wygody... Dziwne ze wszyscy tak strasznie narzekają na ta firmę itd. A znajduje sie ona w I 10tce swiatowych marek. Sory ale jak dzieki zonie masz mieć takie zdanie o tej firmie to Malo co wiesz...ciekawe czy jak by pracowala po 12 lub i wiecej godzin w pracy na etat lub pól to byś nie powiedział ze ma pranie mozgu. A zona skoro sie nie doklada do zycia to cos jest nie tak bo w tej firmie sie zarabia tak jak w każdej innej pracy...ja bylam w tej firmie lecz na chwile obecna przerwalam z przyczyn osobistych..(zdrowie) mój mąż nie narzeka cieszy sie bo czas mam dostosowany do pracy tak ze jak on jest w domu to ja tez jestem nie narzeka na zarobki przez 5 miesięcy tylko ja utrzymywalam rodzine wlasnie z pieniędzy MK bo maz stracil prace... I nie żyliśmy od 5 do 5 bo bylo nas stać na różne wyjazdy basen kino itp. Wiec porozmawiaj po prostu szczerze z zona a nie oczerniaj tej firmy...
        • eve_ja Re: MARY KAY - czy to sekta ? 11.11.19, 19:11
          Z całym szacunkiem, Krzysztof, ale pretensje to chyba powinieneś mieć do żony, a nie do Mary Kay. Jeżeli nie wywiązuje się z obowiązków w domu, wydaje wspólne pieniądze nie rozmawiając z Tobą i wpadła w jakiś obłęd, to może czas z nią porozmawiać o rozwiązaniu problemu? Jestem dość blisko z Mary Kay i nigdy nie spotkałam się z sytuacją, żeby ktoś kazał konsultantce okradać własny dom i zachowywać się tak, jak opisałeś to w przypadku swojej żony. Przepraszam, ale wygląda na to, że problemem są jej ambicje, a te nie znikną z jakąkolwiek marką by się nie związała. Tak sądzę.
      • Gość: Jacek W. Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.simset.net 23.01.13, 17:59
        Co do sposobu rekrutacji w Mary Kay jest zapewne taki sam, jak w innych tego typu firmach, choć trzeba przyznać, że sam proces jest doskonale opracowany i skuteczny (nic dziwnego, skoro ma się takie produkty i tak prężnie działający marketing)! Co do wykładania kasy...nie wspomniałeś, że ten zestaw kosmetyków do pokazywania można sprzedać z 40% zyskiem (taki jest cennik do ceny zakupu dolicza się 40% marży i ona stanowi zysk!!!). Co do szkoleń, zwyczajowe szkolenie to składka na pokrycie kosztów wynajmu sali, czyli jakieś 10,00 zł. na osobę! Przyznasz, że to niewiele, zważywszy, że podnoszenie kwalifikacji to przecież inwestycja w siebie, w swój rozwój! Skoro się chcesz rozwijać, więcej zarabiać podnoś swoje kwalifikacje np. poprzez szkolenia. Oczywiście są szkolenia ze światowej sławy specjalistami, które kosztują powyżej 1000,00 zł., ale przecież nie ma przymusu, nie są obowiązkowe!!! Co do prezentów - nie wiem dlaczego przemilczasz fakt, że za każde wydane 495 zł. na zakup kosmetyków Mary Kay otrzymujesz gratis kosmetyki o wartości min. 140 zł. (stan na styczeń 2013r.), to ok. 30% dodatkowego rabatu! Ze sprzedaży kupionych kosmetyków zarabiasz na czysto 330 zł. A jeżeli sprzedaż ten gratisowy kosmetyk to dodatkowo oprócz 330 zł. ze sprzedaży zakupionych kosmetyków zarobisz 275 zł. ze sprzedaży gratisu, a to już jest ponad 50% dodatkowego zysku! Czyli razem 605 zł. dochodu! To całkiem niezłe źródło dochodu, a co jeśli zainwestujesz więcej niż 495 zł. kilka razy więcej zarobisz i starczy na paliwo i Twoim zdaniem stracony czas się zwróci! Normalny handel jak każdy inny! Nikt nie namawia cię na inwestycję powyżej Twoich możliwości! Gdybyś miał zielone pojęcie z jakich kamieni jest owa wątpliwej urody broszka, to może nie pisałbyś bzdur! Owszem jest ona dostępna po osiągnięciu wyzwania, ale na Boga nikt nikogo nie zmusza do udziału w żadnym wyzwaniu, a tym bardziej do brania kredytu! Przecież mozna najzwyczajniej w świecie systematyczną pracą (sprzedaż i rekrutacja) sprostać kazdemu wyzwaniu i mieć ową broszkę! A jak się nie uda, to chociaż zysk ze sprzedaży zostaje! Kredyty biorą tylko te Konsultantki, które nie mają pojęcia o handlu i chcą iść na skróty, żeby mieć świecidełko z bardzo drogich kamieni szlachetnych. Stąd potem niespłacone kredyty i zawalony pokój kosmetykami! Skoro się nie chce iść i ich sprzedać to tak to się kończy! Narzekać potrafi każdy, ale wziąć się do roboty i cieszyć z jej profitów to już się nie chce. Swoją drogą tak, jak wszędzie w życiu metoda naturalnej selekcji działa równiez w Mary Kay. Słabe osobniki odpadają, a zostają tylko te, które dają sobie radę i mają pojęcie o tym co tutaj robią! A pretensję, że nie są spłacone kredyty to do siebie trzeba kierować i mysleć zanim się je zaciągnie. Mądry Polak po szkodzie, ale czy przed szkodą, czy po szkodzie i tak ....! Widzę, że w ogóle nie znasz specyfiki i charakteru tej pracy! Nie masz pojęcia o czym piszesz! Jestem mężem Starszej Dyrektor Mary Kay i już od kilku lat mam do czynienia z tą firmą. Sam posiadam ponad 25 letnie doświadczenie w handlu, a od niedawna również współpracuję z wieloma Dyrektor Mary Kay (jest to współpraca nastawiona bardziej na marketing) i nie narzekam! Oczywiście mógłbym tego nie robić (lub nic nie robić) i ponarzekać, jak to wielu potrafi. Ale zamiast pisać bzdury wolę pracować i zarabiać i nikt mnie do tego nie zmusza! To nie jest praca dla wszystkich!!! Choć taka sama jak kazda inna, choć trzeba przyznać, że żadna kobieta, która tu się utrzyma nie zostaje bez wsparcia! Na kazdym kroku czuje jak jest ważna i z każdym krokiem przekonuje się jaka jest jej wartość! I uwierz mi żadne tego typu bzdury nie sa w stanie tego zmienić, dowodem na to jest kilkadziesiąt tysięcy Konsultantek, które przez swoją pracę w Mary Kay zmieniły swoje życie (podniosły swój status społeczny, zrealizowały swoje marzenia i wciąż je realizują ponieważ ta praca daje na to szansę)! Oczywiście można sobie ponarzekać i posmiać się z tego, ale to niczego nie zmieni! Mozna nawet porównywać Mary Kay do sekty! ... A niech to będzie nawet sekta, dopóki moja zona zarabia niezłe pieniądze i jest to dozwolone polskim prawem możesz na nią mówić sekciara... mam to w d....! Ja co miesiąc zastanawiam się, gdzie wyjechać z żoną na urlop i w duchu smieję się z takich ludzi, co to tylko pisać i brać kredyty potrafią! Ja nie muszę, własnie dzięki pracy w Mary Kay mojej żony. Gorąco polecam tą metodę pracy jako doskonały pomysł na siebie - kazdej Kobiecie, której chce się pracować! Pozdrawiam wszystkich serdecznie Jacek Wojtowicz - wojtowicz@simset.net
      • Gość: Ania Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.dynamic.chello.pl 12.06.15, 12:13
        Jak się czyta niektóre komentarze to widać, że piszą to osoby które nie są w temacie i tak naprawdę nie wiedzą nic o firmie :)
        Firma MK to firma którą założyła KOBIETA, z myślą o kobietach które pragną być niezależne, które chcą się rozwijać i tym samym prowadzić swój niezależny biznes z Mary Kay.
        Gdy ktoś chce założyć swój biznes to mówimy że inwestuje pieniądze a nie wydaje kase :) a w firmie Mary Kay to TY wybierasz starter na który wchodzisz do firmy jako niezależna konsultantka, koszt jest naprawdę niewielki...
        Jeśli chodzi o "dojazdy do pracy" to chyba większość ludzi dojeżdża do miejsca swojej pracy :)
    • Gość: Antoni Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.11.10, 06:53
      No cóż, rachunek współpracy mojej żony z Mary Kay to 30 tyś długu który musimy spłacić. Walczyłem z tym nałogiem od początku. Ale prawie przegrałem. Po 2 latach okazało sie ze wcisnieto mojej zonie tyle tego złomu kosmetycznego, że dług jaki zaciągneła w bankach urósł do 30 tys. Kiedy skończyły sie zdolnosci kredytowe , wtedy dopisro wszystko wyszło na jaw. Razem rachunek za mary kay wyniósł ok 50 tyś. Uwazam ze prawnie powinno sie zabronic takiego systemu sprzedaży. To wpedzanie naiwnych kobiet w tragedie zyciowe. Mój związek zblizył sie do granicy przetrwania. Dzis moja zona nie nawidzi mary kay. Dobrze że chociaz teraz.
      • Gość: katerina Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.adsl.inetia.pl 10.11.10, 13:31
        zagrania wciągaczy mary kay są bardzo nieuczciwie, bazują na słabych punktach, jestem dość wyczulona na teksty typu, ale dlaczego Pani w siebie nie wierzy, prosze tak nie myśleć, uda się Pani, proszę tylko uwierzyć w siebie...Masakra jakaś, właściwie to plus ceny starterów odstraszyły mnie na dobre, no i jeszcze Twoja wypowiedź Krzysztofie na tym forum. Moze żona powinna to przeczytać. Znam swoją wartość, i sprzedanie dwóch czy stu kosmetyków wcale nie determinuje moich wartości jako człowieka. W ogóle nie muszę umieć sprzedawać, w zasadzie chyba tak jest, rzeczywiście nie jestem w tym najlepsza, głównie dlatego ze nie wcisnęłabym ludziom czegoś czego sama bym nie kupiła, a już napewno nie kosztem rodziny. Jestem dobra w innych rzeczach, i w tym sprawdzam się na codzien. a Pani która swoimi wyuczonymi sposobami próbowała mi wmówić że teraz to dopiero będę dumna z siebie itd... istny szit.
        takze wątek utwierdził mnie w przekonaniu że nie warto...Dzieuję Wam za Wasz głos na tym forum, ufam że Wasze Kobiety kiedyś przejżą na oczy i dostrzegą to głupie działanie na ich podświadomość, i to dzialanie ich "przesympatycznych" koleżanek
        • Gość: Krzysztof Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 46.112.23.* 13.11.10, 20:24
          Katerina, powiem Ci jedno. wysłałem link do tego forum dyrektor pod którą podlega moja żona. Zadzwoniła do mojej żony z propozycją spotkania i wyjaśnienia wątpliwości. Nie rozumiem, bo nie mam z nią o czym rozmawiać. A może uważa, że pomawiam firmę MK. Ja tak to się myli, bo ja przedstawiłem sytuację MĘŻA KONSULTANTKI MARY KAY. Zastanawia mnie tylko jedno, dlaczego takim firmom daje się możliwość istnienia? W mojej ocenie działanie konsultantek MK to działanie na styl amerykański który w warunkach europejskich NIGDY nie przejdzie na dużą skalę.
      • Gość: Nadia Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.simset.net 28.11.11, 16:58
        Z tego co wiem w Mary Kay można produkty zwrócić więc nie rozumiem dlaczego Twoja żona została z takim długiem.A może sprzedała kosmetyki i pieniądze "wyszły"?Najłatwiej za swoją nieudolność obwiniać innych.Ja byłam kiedys konsultantką MK i zainwestowałam sporo pieniędzy i bez problemu zwróciłam a firma oddała mi pieniądze.
      • Gość: NN Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.lodz.msk.pl 29.01.12, 16:06
        Przepraszam, a kto zmuszał twoją zonę do niekontrolowanych zakupów? Czy ona sama nie powinna się zastanowić nad tym co robi? Może przez sytuację w domu, brak twojego poparcia ta biedna kobieta stała się zakupoholiczką? I firma Mary Kay nie ma na to zadnego wpływu? W Mary Kay kazdy ma swoje konto i sam dokonuje zakupów, nikt go nie zmusza..
      • Gość: ka-sia Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.icpnet.pl 29.10.12, 16:37
        No właśnie - NAIWNYCH :)
        Osoba rozważna, która potrafi ustalić w swoim życiu priorytety, będzie wiedziała ile pieniędzy może przeznaczyć na zakup kosmetyków, ile czasu poświęcić rodzinie, itp. Jak sam piszesz, twoja żona jest naiwna, bo kto przy zdrowych zmysłach (obojętnie w jakim biznesie) inwestuje pieniądze w nowe towary, podczas gdy starych nie sprzedał??? Proszę, nie obwiniaj firmy za niepowodzenia i nieroztropność swojej żony. Pozdrawiam :)
        P.S w Mary Kay nikt ci nie mówi ile masz kupować, ani ile czasu przeznaczać na prowadzenie biznesu...
        • Gość: MK Pasjonat Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.as13285.net 06.02.13, 11:48
          Witam wszyskich czytelnikow tego forum
          Po pierwsze firma Mary Kay nie jest sekta ale to co konsultanki wygaduja to jest czysty absurd
          Aby zrekrutowac tak zgodze sie ze wiele jest sprzecznosci w tematyce co firma oferuje a co mowia konsultanki do nowych przyszlych konsultantek ja spedzilam 3 lata dowiadujac sie o co chodzi w tej firmie i moge powiedziec ze kosmetyki sa naprawde super i daja efekty po regularnym stosowaniu - a jesli chodzi o cene prosze zachowac swoje opine dla siebie bo kazdy kosmetyczny biznes ma swoj pulap
          Etyka fimy wcale nie jest powiedziane ze trzeba kupowac najdrozsze pakiety jak sie zaczyna ale ...
          Kazdy z nas jest penoletni i powienien najpierw upewnic sie w co wchodzi tak?
          Ja jestem samotna matka i urzymuje sie tylko ze sprzedazy tych kosmetykow
          Firma Mary Kay to potezna swiatowa organizacja ze swoja filozofia ktora istnieje juz 50 lat
          a co do pracy to jak w kazdej organizacji za kazdym tytulem idzie odpowiedzialnosc
          Jest ogromna roznica miedzy konsultantem a dyrektorem
          Popierwsze zadniem konsultantki jest sprzedaz prodkutow i utrzymanie bazy klientow a nie pchanie sie w dyrektore na pocztku bo jesli taki jest plan dzialnia to napewno to sie skonczy ogromnymi dlugmi ......
          Sekta - Pranie mozgu a moze uwierzenie w zebowa wrozke co?
          Ta firma ma wiele do zoferowania jesli sie madrze z tego skozysta
          Po pierwsze nauczyc sie jak sprzedawc - czyli uczymy sie chodzic a nie odrazu sprint
          po drugie upewnic sie ze naprawde dobrze sie dba o klienta aby wybudowc solidna baze
          Bycie dyrektorem z duza wiedz a bycie dyrektorem krwiopijac to jest znaczana roznica
          A jeszcze jedno osby ktrore poniosly kleske to dlatego ze nie byly swiadome o co chodzi w tym biznesie . Zawsze jest dobrze obrobic swoje zadnie a nie polegac na czyjes wiedzy bo prawdopodobnie ta osba odrobila swoje zadnie i dobrze poznala swoj biznes lub slono zaplacila za swoja niewiedze
          A jesli chodzi o spotkania uwazam ze sa ok jesli wie sie o co naprawde w nich chodzi i jak wykozystac ta wiedze wszystko czemus sluzy albo Ci pomoze albo cie pograzy
          Ale pamietajcie jako konsultantki to jest w waszym biznesie nauczyc sie podstaw biznesu aby utrzymac sie na rynku . a jesli chodzi o kredyty to dopiero jest prawne bezprawie:-) nie polecam tej metody jako fundamentu swojej dzialalnosci .
          Dziekuje zycze powodzenia pasjonatka Mary Kay

      • Gość: Bb Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.dynamic.chello.pl 12.10.14, 16:43
        Szczerze szanowny Panie to w tej firmie nikt nikomu niczego nie wciska i do niczego nie zmusza!
        Konsultantki same robia swoj biznes plan i zamówienia.
        Ten biznes polega na zarabianiu, a nie na zamawianiu produktów ...
        Logika jest taka ze jak masz nie sprzedane produkty w magazynie to nie zamawiasz - bo po co ?
        Pozdrawiam
        • Gość: ola Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.dynamic.chello.pl 21.12.14, 00:20
          Wypowiada się tu kilka konsultantek, dlatego mam pytanie do znawczyń tematu.Czy sposób zapakowania nowych kosmetyków Mary Kay daje nabywcy pewność, że nikt ich wcześniej nie używał, czy są np. zafoliowane? Zakupiłabym jeden z kosmetyków, ale przedstawiane mi opakowania wyglądały na używane. Np. podawne tu przykłady dużo tańszych, "uczulających" kosmetyków zabezpieczone są folią aluminiową pod zakrętką, albo w całości zafoliowane. Jak wygląda to w kosmetykach MK?
          • Gość: Ilona Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 95.160.93.* 09.01.15, 19:54
            Witaj. Jestem konsultantka MK. Nasze kosmetyki nie sa foliowane i nie maja zlodka pod nakretka. Jesli takie zakupilas to sa podrobki. Nie kupuj chociaz na allegro, to sa napewno podrobki. Jesli masz jakie kolwiek pytanie to napisz, a z checia Ci pomoge. Pozdrawiam

            Podam Ci meila jesli mialabys jakies pytania co do naszych kosmetykow.
            ilonamatlacz@op.pl
      • Gość: EX MK Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.11.10, 13:02
        Witaj Krzysztof,
        wyobrażam sobie jak bardzo będzie na Ciebie zła żona, ale spokojnie musiz to puścić mimo uszu. Ty tak naprawdę jesteś sam, a za żoną "stoi murem" cała "cudowna i wspierająca" korporacja. To, że chce się z Tobą skontaktować nadrzędna dyrektor Twojej żony, wcale mnie to nie dziwi. Taka taktyka. Obstawaj przy swoim i nie daj się zwieść słowom. Ty walczysz o swoją rodzinę i jej przetrwanie. Trzymam za Ciebie mocno kciuki:) Szkoda, że nie mam do Ciebie jakiegos innego kontaktu, chociażby mail lub gg.
        Pozdrawiam.
          • Gość: Teresa Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.10, 21:47
            Cieszę się, że znlazłam to forum, bo już myslałam, że moje postrzeganie Mary Kay jest jakieś chore. Opiszę krótko swoją historię z tą firmą. Moja koleżanka "uszczęśliwiła" mnie spotkaniem kosmetycznym, na które się zgodziłam. Kłopotem dla mnie było namówienie koleżanek na przyjście. Ale kiedy już to się udało, odwiedziła mnie pani dyrektor tej firmy. Cała w skowronkach z nieustającym monologiem na ustach. Wszystkowiedząca i utwierdzająca nas w przekonaniu, że do tej pory beznadziejnie dbałyśmy o swoją skóre. Wszystko inne to badziew, tylko kosmetyki Mary Kay są cudowne. Było mi głupio i niezrecznie przed moimi kolezankami, bo naprawdę dbały o siebie. Na pytanie tej dyrektor, jakiego kremu używam - powiedziałam, że Nivea. Parsknęła śmiechem i skwitowała, że ona tym kremem to sobie buty pastuje. Ale "najlepsze" dopiero było przede mną. Nikt nic nie kupił, bo ani sposób zachety do nas nie przemawiał, ani tym bardziej ceny kosmetyków. A jak widać skoro nic się nie udało sprzedac, to może kogoś uda się do firmy zwerbować. Wtedy poczułam, że to śmierdzi sektą na kilometr. Zapewnienie, ze korporacja pomaga, ze to firma inna niż wszystkie itd. Co w tym wszystkim okazało się najgorsze? To, że ta dyrektor pozniej zadzwoniła do mojej koezanki co byla u mnie na pokazie i tak ją zamotała, że ta wstapila w szeregi Mary kay. Mało tego, po pol, roku jej pracy w firmie, namowila ja na program dyrektorski. Byłam niestety obserwatorem jej upadku. Moja przyjaciołka probowała rowniez mnie zwerbowac do firmy i błagała mnie wrecz, bo zeby zostac dyrektorem to brakowalo jej ilus konsultantek. Zostala tym dyrektorem, zaprsila mnie wtedy na takie swoje mianowanie i tam znow 2 dyrektor tak mydlily oczy tym kobitom wszystkim, ze az rzygac mi sie chcialo. Widzialam po mojej kolezance jak sie zmienia - niestety na niekorzysc. Nie bylo z nia rozmowy na inne tematy niz MK. Widzialam, ze brakuje jej kasy, ze zadlua sie. Ode mnie tez wziela pozyczke. W banku jeszcze. Masakra jakas. Zadnego weekendu wolnego, ciagle jakies wyjazdy. Udawala, że wszystko jest OK.
            Ktoregos razu kiedy przyszla znow prosic o pozyczkę zapytalam ją czy to co mi mowi to prawda. I jezeli mam jej pomoc to musze znac prawde. Skonczyo sie na tym, ze wyplakala mi sie w ramie jak dziecko, a mnie o maly wlos szczeka nie opadla, jak zobaczylam jaki wymiar ma jej osobisty dramat. Wpadla w spirale kredytow, jednymi splacala kolejne. Maz o nich nie wiedzial co najsmieszniejsze. Wpadla w tak wielkie dlugi, a jednoiczesnie zadluzala sie dalej zeby utrzymac status dyrektor. W koncu spadla z tej "funkcji". Dzieki Bogu, że sie przyznala i ze nie brnela w to dalej. Z tego co wiem, to zostalo jej do splacenia jeszcze 45 tys. zl.
            Kobiety ostrzegam Was. Zastanowcie się milion razy zanim w coś takiego wdepniecie!!!!!!!!
            W obecnej chwili nie jest jej łatwo.
            • Gość: Jedna z dyrektor Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.dynamic.chello.pl 12.03.11, 15:22
              Przeraża mnie co tutaj przeczytałam! Moi drodzy w każdej sytuacji życia sami podejmujemy decyzję, kazdy biznes wymaga pracy, planowania, pracy i mądrości w decyzjach. Jestem ostatnią osobą, która zaciągnęłaby kredyt tylko z powodu utraty statusu. Uważam, że opisane przypadki to kobiety mające problemy same ze sobą. Mary Kay jest najzwyklejsza firmą, w której swoje miejsce zawsze znajdzie kobieta silna, biznesowa i otwarta na ludzi. Jezeli szczęscia probują osoby słabe to napewno presja otoczenia polegająca na motywowaniu do rozwoju i realizowania swoich marzeń może spowodować podejmowanie nieracjonalnych decyzji. Ze swojej strony nigdy nie doradzałam Konsultantkom zaciaganie kredytu i nigdy do niczego nie zmuszałam. Każda jest niezależna i powinna o tym pamiętać! Gdyby w Mary Kay istniała jakakolwiek zależność między Konsultantkami i Rekruterem lub Dyrektor - nie byłoby mnie tu! Nie wypisujcie BZDUR bo szkoda czasu i tych co piszą i tych co czytają!
              • Gość: Gość Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.11, 12:44
                A ja uważam, że każdy ma tutaj prawo i przeczytać i wypowiedzieć się na ten temat. Chyba własnie po to założono ten wątek na forum, nieprawdaż? A Pani tekst :"Nie wypisujcie BZDUR bo szkoda czasu i tych co piszą i tych co czytają!", świadczy tylko o stronniczości. Napisała Pani to co uważała za stosowne. Część przyjmie to co przeczytała, część nie- ale KAŻDY ma tutaj prawo do własnych osądów. I to czy to dla kogoś strata czasu czy też nie, napewno nie leży w Pani ocenie.
            • Gość: wiesia Re: MARY KAY - daje wspaniałe możliwości IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.06.11, 09:12
              Jestem niezależną konsultantką Mary Kay od 2 lat.Nikt mnie do niczego nie zmusza. Jako konsultantka z rabatem kupuję kosmetyki dla siebie, rodziny i znajomych. Tak zarabiam między innymi na swoje własne kosmetyki. Dzielę się możliwościami jakie oferuje nam Mary Kay do niczego nikogo nie zmuszam, Niedługo będę dyrektor. Także to chyba kwestia osobowości konsultanki a nie firmy moja droga, czy w sklepie też ktoś do czegoś kogoś zmusza. Chcę kupię lub nie kupię. Kosmetyki są bardzo dobre, wysokiej jakości. Dodam jeszcze, że z zawodu jestem nauczycielką. Moi klienci są bardzo zadowoleni, konsultantki również.
    • Gość: Gość Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.11, 16:01
      To co tu piszecie to dla mnie since fiction. Sama jestem niezależną konsultantką Mary Kay.Nikt mnie do niczego nie zmusza. Jako konsultantka ze sporym rabarem kupuję kosmetyki dla siebie i mamy. Obie znalazlyśmy kremy, które bardzo dobrze nam służą. Sporadycznie sprzedaję jakieś kosmetyki znajomym, ktorzy sami pytają czym wyleczyłam swój trądzik i zaczynają zachwycać się nad mają cerą. Tak zarabiam na swoje własne kosmetyki. Nikt nie każe mi chodzić na zadne spotkania, nikogo werbować ani zamawiać za ogromne kwoty. Także to chyba kwestia osobowości konsultanki a nie firmy...
      Dodam jeszcze, że z zawodu jestem psychologiem i nie spotkałam się z zaburzonym zachowaniem żadnej ze znanych mi konsultantek:)
        • Gość: Konsultantka Mary Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 17.11.13, 21:39
          Zgadzam się... Ja też jestem konsultanką Mary Kay i moja dyrektor dzwoni co drugi dzień i wymusza na mnie składanie zamówień na kilka jednostek.. Jeśli zrobię na 3 to prosi mnie, żebym zrobiła jeszcze na 3, bo prezent, bo coś taś... Ja pracuje - robię spotkania kosmetyczne po 3, 4 w tygodniu - czasem tylko 2. Zarabiam pieniądze, ale nie na każdym spotkaniu się sprzedaje - także czasem robię zamówienia w miesiącu na 3 jednostki a czasem na 10... A moja dyrektor wciąż mi każe zamawiać więcej i mówi, że muszę inwestować w magazyn...
          Nie dziwie się, że te dziewczyny się pozadłużały... Moja koleżanka konsultantka ma w towar zainwestowane 11 tysięcy, a jak jej powiedziałam, że głupio robi to zaraz zadzwoniła do mnie moja dyrektor (nasza) i i dostałam "opr" za to, że demotywuje naszą nową konsultantkę... A zakupiła tyle towaru po to żeby sprostać wyzwaniu po namowie swojej dyrektor... Mi się nie chce werbować kobiet do pracy, bo nie lubię kłamać... Pierwsze też słyszę, że można zrobić zwrot kosmetyków - jedynie można je wymienić - nikt nigdy jeszcze nie zwrócił kasy z firmy... Pracuję już w Mary Kay od ponad roku. Jak nikt do mnie z firmy nie dzwoni, nie uczestniczę już w zjazdach i tych "szkoleniach" przez internet, gdzie w kółko mówią jedno i to samo to bardzo dobrze mi się pracuje i fajne są z tego pieniądze, a kosmetyki są naprawdę ok. Gdyby moja dyrektor przeczytała to co napisałam i pewnie inne także - powiedziałyby, że nie jestem prawdziwą konsultantką itp... Znam już to... Ciągle słyszałam, że te spotkania "na szycie" są R E W E L A C Y J N E - a to są po prostu nudy i klepania wkółko jednego i tego samego... To nie tylko "sekta" to zbiorowe "orgazmy" - szkoda, że mnie to nie porywa!!!
          • Gość: ja Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.tomaszow.mm.pl 27.04.14, 02:04
            Sorry ale gdyby moja dyrektor "kazałaby "mi zrobić zamówienie i wymuszałaby to na mnie to kazałabym jej się puknąć w łeb za przeproszeniem. do Mary Kay mogą wejść jedynie ludzie pełnoletni więc mniemam że jesteś dorosłą a więc dojrzałą osobą i sama potrafisz zdecydować co dla ciebie dobre a co nie, co ci sie opłaca a co nie. jeśli ulegasz namowom dyrektor to zastanów sie nad swoją asertywnością. hallo dziewczyny, co ci zrobi dyrektor jak nie złożysz zamówienia? przecież ona cie nie zwolni, bo z tej firmy możesz się zwolnić jedynie sama nie robiąc zamówień przez ponad pół roku.Nie nawinie cię na kolano. śmiać mi się chce jak słyszę o braniu kredytów, że ktoś coś karze. Zastanów się jak ci karzą skoczyć w ogień to też skoczysz? jak nie masz na chleb to weźmiesz kredyt na kosmetyki? każda z nas ma swój rozum i tyle. jak nie potrafisz samodzielnie myśleć i się postawić to ty masz problem a nie twoja dyrektor. bo nie zapominaj, że sprzedając zarabiasz głownie Ty ale ona również. Normalne że chce cię zmotywować do jak największych zamowien ale ty nie musisz się zgadzac.W Mary Kay nic nie musisz a wszystko możesz. i wiem to, ponieważ od 2 lat jestem w tej firmie, po roku przerwy wracam. nikt mi nic nigdy nie kazał. Czasami delikatnie sugerował ale to ja podejmowałam decyzje czy robię zamówienie czy nie. Poza tym był czas kiedy uważałam że pewne produkty są do kitu i ich nie sprzedawałam, do póki kiedy na szkoleniu produktowym nie poznałam ich prawidłowego sposobu aplikacji. od wielu lat jestem wizażystką, na chwilę obecną nie ma dla lepszej bazy pod makijaż niż Mary Kay, nie ma lepszego podkładu. jak potrafisz odpowiednio tego używać będziesz zachwycona większością produktów. również przestałam jeździć na zjazdy po wiem co chce od życia i nikt mnie nie musi do niczego motywować ale jak jest szkolenie wizażowe lub produktowe - -nie odpuszczam bo za każdym razem dowiaduję się czegoś nowego. pozdrawiam
      • all Re: Wspaniała firma !!!!!!!!!!!!!!! 22.06.11, 13:50
        A nad czym się tu zastanawiać? Idź, pracuj - tylko jak ci karzą samej kupić to co masz sprzedać innym to im powiedz "chyba Was popier@#$"
        Co to za debilizm? rozumiem wypożyczyć towar z możliwością oddania jak się nie sprzeda. Wpłacić kaucję ale zwrotną jak się nie sprzeda... Macie jakieś namiary na te spotkania? Chciałbym zobaczyć jak one wyglądają - może sam się zatrudnię...
        • Gość: NN Re: Wspaniała firma !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.lodz.msk.pl 21.02.12, 11:43
          Pierwszy raz słyszę o takim biznesie, gdzie towar się wypożycza?! Zapytaj w jakiej hurtowni możesz wypożyczyć towar :))) Jesli chcemy zacząć jakikolwiek biznes to tzeba w niego zainwestować, czy kwota 400 czy 1200 zł. to dużo na początek? Co mozesz za taka kwotę zobić? Spzedawać sznuówki i pumeks w podziemiach :))
    • Gość: Ola Re: MARY KAY IP: *.internetdsl.tpnet.pl 31.03.11, 19:33
      FILOZOFIA FIRMY została oparta na szczytnych ideałach takich jak wiara i rodzina a pozatym kariera zawodowa. Na nagradzaniu za osiągnięcia. Na przestrzeganiu Złotej Zasady,, traktuj innych tak, jak sama chciałabyś być traktowana”. To jest dziedzictwo Mary Kay.


      MISJĄ MARY KAY jest wzbogacanie życia kobiet. Dziś jako jedna z odnoszących największe sukcesy firm sprzedaży bezpośredniej, Mary Kay zapewnia prawie 1.3 milionowi kobiet wyjątkowe możliwości prowadzenia własnego biznesu w ponad 30 krajach świata.


      TRADYCJE MARY KAY
      Słowo tradycja jest opisane w słownikach jako: ,,przekazywanie informacji, wiary i zwyczajów poprzez opowieści lub przykład jednego pokolenia dla następnych”.


      W oparciu o tę definicje Niezależne Dyrektor Sprzedaży przekazują zasady, które stały się fundamentem, na którym w 1963 roku firma Mary Kay została zbudowana i które ukształtowały firmę przez wszystkie lata jej istnienia.

      * Duch bezinteresowności
      Ta prosta i piękna zasada mówi, że to, co dajemy innym wraca do nas zwielokrotnione. Jest to jedna z głównych zasad, na których została zbudowana firma Mary Kay. Co roku Nagroda za Bezinteresowność piękna złota broszka wysadzana 23 brylantami jest wręczana dla najbardziej życzliwej Konsultantki.

      * Złota zasada – oto fundament firmy Mary Kay
      Złota zasada, która głosi: ‘‘Traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany”. Mary Kay każdemu poświęcała osobistą uwagę. Uważała , że każdy z nas ma na piersi niewidzialną tabliczkę z napisem:”Spraw, bym poczuł się ważny”.

      * Szybkość Lidera jest szybkością drużyny
      Lider nadaje tempo pracy członkom swojego zespołu. Wspiera i zaraża swoją pozytywną energią. Mary Kay stała się takim przykładem w 1975 roku, kiedy dała wyzwanie Konsultantom, aby przeprowadziły 10 spotkań Kosmetycznych w tygodniu. Wierzyła i wiedziała, że dokonają tego, ponieważ sama mogła tego dokonać. Nie oczekiwała niczego ponad to, co sama mogła osiągnąć.

      * Nieograniczone możliwości dla kobiet
      13 września 1963 roku Mary Kay otworzyła pierwszą nie wielką (50 metrów kwadratowych) siedzibę. Wraz z dziewięcioma Konsultantami rozpoczęła biznes oferujący nieograniczone możliwości wszystkim kobietom na świecie. Do końca tego roku debiutuje siedem Niezależnych Dyrektor Sprzedaży. W 1979 dwie z nich Helen McVoy i Dalene White to pierwsze milionerki w Firmie. Zarobiły po milionie dolarów prowizji.

      * Dasz Sobie Radę!
      To kolejna zasada – fundament – firmy Mary Kay.
      Dasz sobie Radę! Powtarzaj to zdanie jak mantrę sobie i innym, a wtedy… dasz sobie radę!
      • Gość: Gość Re: MARY KAY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.04.11, 23:06
        Do Oli:
        Czy to jest Twoje zdanie, czy zapis wyrwany z broszury czy strony internetowej Mary Kay.
        Osobiście moje zdanie jest na ten temat jest nieco odmienne:
        Zmiana kolejności: kariera, kariera, kariera, wiara................rodzina.
        Tak niestety sie to przedstawia. ja wiem, że większość kobiet związanych z firmą bedzie broniło "zasad" Mary Kay.
        Zadowolonych mężów konsultantek MK można by zliczyć na palcach ręki....niestety.
        • Gość: Ania przeczytaj ten artykuł, szkoda czasu na inne IP: *.dynamic.chello.pl 24.06.11, 19:53
          Przeczytałam niektóre wypowiedzi zamieszczone na tym forum.
          Czytanie tego typu historii jest bardzo przykre.
          Ludzie mają problemy nie z pracą, firmą, rodziną... tylko z samymi sobą.
          Atak to najlepsza odpowiedź na własny problem.
          Wielu ludzi w dzisiejszych czasach jest mocno pogubionych.
          Obserwuję to pracując codziennie z ludzi, mam 10 letnie doświadczenie.
          Człowiek, który jest spójny wewnętrznie jest spójny na zewnątrz. Nie atakuje drugiego człowieka czy np. ww. firmy.
          Wielu psychologów wypowiadając się w kwestii osób, które mówią o swojej porażce, problemach związanych choćby z opisywaną ww. firmą czy jakąkolwiek inną pracą, żoną...
          Określi to jednym zdaniem - pracuj więcej nad własnym rozwojem personalnym, pracuj nad sobą.
          A często problem ludzi, którzy nie radzą sobie z finansami określa się jako
          tradycyjnie lenistwo oceniane jako słabość charakteru, nie potrafią zarządzać finansami.
          W dzisiejszych czasach zdaje się to być dość popularna metoda. Przykładem jest Grecja, której mieszkańcy są bardzo leniwi i płaci za to cała Europa.
          Obecnie w Polsce przejawia się podobny trend - zadłużanie rodzinnego budżetu ponad własne możliwości. Jeśli ktoś pisze o zadłużaniu ww. firmie co powie o braniu kredytu na mieszkanie w wysokości np. 300 tyś a potem spłaca około 1 mln.
          W dzisiejszych czasach to jest normalne?
          To się nazywa nierozważne działanie. Tak samo w przypadku ww. Konsultantki, nazwanej Dyrektor - okazała się być osobą nierozważną. Każdy człowiek otrzymał rozum i powinien wcześniej się zastanowić - mieć biznes plan a nie wodę w mózgu.

          Czytałam o tej firmie w książce "Forbes - o największych sukcesach w świecie biznesu".
          Mary Kay Ash jest jedyną wymienioną tam kobietą, obok takich guru biznesu jak Bill Gates, Henry Ford i wielu innych.

          Moja koleżanka opowiadała mi, że jej prof. od marketingu z Uniwersytetu Warszawskiego wymienił tę firmę jako przykład bardzo dobrze prosperującego biznesu na świecie.
          Wykształcony człowiek mówi o biznesie a nie o sekcie.

          Dla pewności zapytałam KSIĘDZA, który zajmuje się sektami w Polsce - czy Mary Kay to sekta?
          On odpowiedział, że NIE. Jego kolega napisał artykuł w Gościu Niedzielnym o MK i jej założycielce.

          MOIM ZDANIEM TO BIZNES, czytałam o samej założycielce, która otrzymała wiele prestiżowych nagród od świata biznesu i od instytucji kościelnych.

          A ZAWÓD KONSULTANT - jest umieszczony w rejestrze zawodów w wielu krajach świata. W Polsce różnie się to kojarzy ale to już świadczy o naszej mentalności.

          Wiele takich informacji ja osobiście przyjmuję na chłodno z rozwagą.

          Tobie też radzę.

          Pozdrawiam

          Szczęśliwa i wolna kobieta




          • Gość: zadowolona Re: przeczytaj ten artykuł, szkoda czasu na inne IP: *.centertel.pl 29.02.12, 10:29

            Witam,
            nareszcie cos mądrego wsród tych opnii.
            Jestem z związana z firmą Mary Kay od poczatku jej istnienia na rynku.Potraktowałam wejscie do firmy jako mozliwośc zarabiania pieniedzy i połaczenia tej pracy z wychowyaniem dzieci.
            Kupiłam starter i zaraz sprzedałam jego połowe .Zwróciły mi sie koszty .Zaraz zamówiłam towar i znowu go sprzedałam lecz w przeciwieństwie do większosci konsultantek pieniadze ze sprzedazy przeznaczyłam na nowy towar a nie sukienki.Pomimo tego ze pewnie w tym czasie ich potrzebowałam. Zaraz weszłam tez w program dyrektorski ,który skończyłam bez zadnego kredytu ,spiali długów oraz rozbicia rodziny. Założyłam firme i przez ostanie 8 lat nigdy nie dołozyłam do tego interesu .Poznaje cudowne kobiety które namawiam swoim przykładem na kariere w MK z różnym skutkiem. Czasami zostaja dyrektor czasami konsultantką i dorabiają sobie 300-500 zł czasami maja kosmetyki taniej poprostu dla siebie. Nigdy nie staram sie zeby posiadały wiecej towaru niż moga sprzedać taka jest moja zasada. Jezlei miałabym podsumować to co pozostali forumowicze tu pisali to do kazdego biznasu trzeba posiadac rozum i sie nim kierować.Mary Kay to naprawde firma z wieloma możliwosciami dla róznych kobiet -ale to jest praca a na prace sie składają sie codzienne czynności .MK to nie jest kupowanie kosmetyków do szafy tylko ich sprzedaz. Nie można mówić o pracy jeżeli nie zrobiło sie w miesiącu zadnego spotkania a chcwalić sie że jest się gwiazda sprzedaży. To tak ja budowanie domu za 2 milony przy zarobkach 5000zł brutto.
            To co czytam na tym forum jest tragiczne . Maz który jest w desperacji po tym jak zona wydała na kosmetyki tysiące ,Pani dyrektor która wpadła w spiralę długów i wypłakuje sie kolezance- zastanawiam sie gdzie były ich mózgi kiedy brały kredyty na te produty. Dalczego winią firmę MK za swoja porazke a nie siebie że dali sie nakręcic- ich marzenia były silniejsze od zdrowego rozsadku.Dlaczego ludzie w dzisiajszych czasach nie biora odpowiedzialnosci za swoje działania tylko obwinniają innych . Tak jest w przypadku kredytów,zyrowania pozyczek itd. nikt wam nie wyciagnał z konta pieniedzy , nikt was nie okradł tylko widocznie mapa marzeń pomyliła wam sie z biznes planem.
            Dziwicie sie że jest kryzys- wcale sie nie dziwie że tak jest bo ludzie coraz częsciej zyją ponad stan wydaja wiecej niż moga zarobic .
            jezeli wchcodzisz do firmy MK to musisz załozyc sobie najlepiej razem z mezem jeżeli masz wspólne konto ile możesz zainwestowć .To moze być 1500zł lub 5000zł ale musisz tak tymi pieniędzmi obracać żeby nie dokładac nawet ponad tą kwote 1zł.
            MK to najnormalniejszy biznes tylko trzeba go tak traktowac a nie jak zabawe i fajne wyjazdy.
            Pozdrawiam i zapraszam
        • Gość: :) Re: MARY KAY IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.01.12, 10:16
          Ludzie żenada!!! Gdzieś ty się urodził człowieku?! Chyba w zmierzchłszy czasach!! Jakiś z ciebie dinozaur! Bądź skrajny pracoholik. Może urlopik czy coś?? Poznaj zasady i dopiero się wypowiadaj, bo narazie to piszesz albo po pijaku albo po lekach, napewno nie z nadmiaru wiedzy o TEJ firmie.A tak na marginesie, to życzę powodzenie w: kariera,kariera, kariera, wiara............rodzina.Współczuję twojej rodzinie naprawdę.
    • Gość: zniesmaczona Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.maxnet.biz 28.08.11, 22:07
      Jak coś komuś nie wychodzi, to nigdy nie szuka winy w sobie, tylko w innych. Nikt nikogo nie zmusza do podpisywania umowy, bo jesteśmy wolnymi ludźmi i mamy wolną wolę!

      Tysiące kobiet powiela prosty schemat pracy w Mary Kay i osiągają sukcesy. Mary Kay nie reklamuje się ani w TV, ani na bilboard'ach, ani gdzie indziej, więc tylko konsultantki / dyrektorki mogą to robić. Na pewno zdarzają się niewypały, jak wszędzie. Księży pedofilów też jest sporo :>
      Ja nie jestem związana z w/w firmą, ale nie lubię oczerniania, a przemawia do mnie choćby to:

      "Mary Kay jest jedną z 20 firm opisanych w książce Forbes Greatest Business Stories of All Time (Największe Historie Sukcesu w Biznesie Wszechczasów wg Forbesa). Mary Kay Ash jest jedyną wymienioną tam kobietą."

      Pozdrawiam!
      • Gość: Kkkkk Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.180.80.91.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl 09.09.11, 13:00
        Mary Kay to biznes jak każdy inny. Może być tez dodatkowym
        Zarobkiem. Jeżeli ktoś zadluza się, żeby dostać broszke, zamawia ilości produktow przekraczające o kilkaset procent możliwości ich sprzedaży, to z całym szacunkiem to problem danej osoby. Nie należy winić firmy. Czy rodziny osób mające problemy z hazardem obwiniaja za to kasyna? Dajcie spokój.
        A tak wogole uważam, ze na Mary Kay powinno się spojrzeć jak na otwarcie własnej, "mobilnej" drogerii. Jeśli naszym celem jest zbudowanie bazy stałych klientem oraz częste spotkania kosmetyczne magazyn powinien być większy. Trudno żeby w sklepie z kosmetykami nie było kosmetyków!
        • Gość: konsultantka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.speed-transfer.mm.pl 15.11.11, 18:06
          Jestem konsultantką Mary Kay od roku. Po przeczytaniu tego co na górze...Nikt nie karze kupować kosmetyków na wyrost, czyli do szafy. Każda z nas pracuje tyle ile może. Jeżeli przez to ciężką pracą zostanie dyrektor to OK. Nie wyobrażam sobie, żeby brać pożyczkę na kosmetyki tylko dlatego żeby być dyrektor.Ale takie rzeczy zdarzają się w każdej firmie. Jaka by nie była. Ktos zakłada firmę i wydaje więcej niż zarabia. To nie wina firmy. Problem tkwi w człowieku i cokolwiek będzie robił i jakkolwiek będzie się nazywała firma to narobi długów. na pewno znacie takich ludzi... Nie czuję się, że mam wyprany mózg. Wiem jednak, że mój zarobek zależy wyłącznie od mojego zaangażowania i mojego wkładu pracy. aha! jestem mamą trójki dzieci i mam dla nich czas. A ile jest kobiet które nie pracują w Mary Kay i nie mają czasu dla rodziny? Znacie takie?
            • Gość: Kasia Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.102.wifinet.szczecin.pl 29.01.13, 14:02
              Pracowałam w Mary Kay i widzialam jak zachowują się te wszystkie Dyrektor. Masakra słodkie tak, że mozna cukrzycy dostać. Wazelina i podlizywanie sie swojemu guru. A kosmetyki są ok, ale są za drogie, konsultantki muszą sprzedawać po cenach katalogowych ich marża to 40-50% ceny. A taka dyrektor nawet jak nikomu nie wcisnie kosmetykow to żyje bardzo dobrze, te ktore juz zwerbowala do swojej pajeczyny i one zamawiaja to nabijaja jej płace. Dlatego te kobiety sa takie szczesliwe i zadowolone. Wyjezdzaja do 5 gwiazdkowych hoteli i na wakacje, nosza drogie ubrania, po prostu stac je na mega luksusowe zycie kosztem innych. Dlatego tak pieknie wyglada i to nie za sprawa kosmetykow tylko operacji plastycznych!
              • Gość: klientka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.ip.netia.com.pl 24.10.13, 11:29
                Te kobiety kiedyś również zaczynały i musiały przejść całą ścieżkę, żeby znaleźć się tu gdzie są obecnie. Był to ich poświęcony czas, było to ich zaangażowanie i przede wszystkim chęć poprawy warunków życia. Każda inna osoba podejmując współpracę z firmą Mary Kay również spełniając powyższe warunki może dojść wysoko. Myślę, że skończmy krytykować, bo niestety to wielu osobom wychodzi najlepiej, a inni zamiast krytykować pracują i osiągają zamierzone cele. Życzę powodzenia każdemu kto próbuję poprawić bądź zmienić swoją sytuację życiową. Tym którzy pomimo trudności nie poddają się, niezależnie od tego czy pracuje w Mary Kay czy innej firmie.
                Pozdrawiam
    • Gość: littlewing Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.adsl.inetia.pl 06.01.12, 16:52
      Przeczytałam cały wątek. Wszystkie pozytywne i negatywne komentarze.
      Chyba bardziej współczuję tym co piszą jeszcze pozytywnie a już osoba po studiach na kierunku psychologia...potwierdzenie, że idą tam ludzie, którzy sami ze sobą mają problemy...
      Udało mi się ominąć ten ,,dziwny krąg'', może nie do końca nazwałabym go sektą, ale rzeczywiście pewne podpbieństwa odnajduję. Straciłam przy tym bardzo dobrą koleżankę, która próbowała mnie namówić na dołączenie do MK. Moje pierwsze spotkanie, klaskanie, piszczenie, mówienie o zarobkach...z trudem udało mi się trzymać buzię na kłódkę, tylko ze względu na koleżankę poskromiłam kilka cierpkich słów. Później...proszenie, nagabywanie o nazwiska, telefony...żenujące:( Współczuję wszystkim kobietom, które wchłonęło MK. Nie wypowiadam się na temat samych kosmetyków, ponieważ forma ich sprzedaży działa na mnie odpychająco. Wiecznie uśmiechnięte, zadowolone konsultantki, dyrektorki...jeżeli ktoś choć trochę interesuje sie naturą ludzką to wie, że to jest NIENATURALNE!!! Tak się nie da funkcjonować. Warszawa...słup telegraficzny..ogłoszenie wydrukowane niedbale, zapraszające na spotkanie MK...pomyślałam o koleżance, wspomnienie jej prawdziwej osobowości, sprzed MK, wywołało uśmiech na twarzy...Wróć, proszę...OTWÓRZ OCZY!!!
        • Gość: Wojtasio Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.12, 18:32
          Witam
          Moja żona zajmuje się MK od ponad roku. Nie chodzi na spotkania i nie uczestniczy w spotkaniach na skype, bo jak stwierdzila swojej pani dyrektor jest NIEZALEZNA konsultantka MK :). Prawda jest taka ze na spotkaniach jest jak w kuklus klanie. Ja to nazywam wzajemna onanizacja :). Mialem okazje byc na jednym takim wieczorku. Nic tylko wibratory rozdac taka podnieta w powietrzu. Zona ma gleboko to towarzystko i zajmuje sie sprzedaza. Nie interesuja jej tez smieszne tytuly i zlote broszki za 300 zl. Interesuje ja tylko kasa a ze produkty na prawde maja dobre to i sie dobrze sprzedaja i sa z tego fajne pieniadze.
          • Gość: maya Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.acn.waw.pl 17.02.12, 09:59
            uff w końcu ktoś normalny :-) dziękuję za normalne podejście

            Sama byłam na spotkaniu, przebrnęłam przez cały watek o MK - nie tylko na tym forum.
            Fakt spotkania są do bólu cukierkowe, ale na sali była co najmniej jedna osoba, której było to potrzebne. Reszta niech korzysta z rozumu i patrzy na wszystko z dystansem.
            Fakt, że słyszałam historie o cudownościach programów dyrektorskich - tyle, że ani mnie ani mojej koleżanki, która zaprosiła mnie na to spotkanie to nie rusza. Ja chcę kosmetyki, ona chce zarabiać.
            Zostanę własną klientką, może z czasem coś z tego wyjdzie, ale nie nastawiam się.

            Nie uwierzę w żaden argument, że to firma (zwłaszcza, jeśli nie pracujemy na etacie) zniszczyła komuś życie, bo wszystko musi paść na podatny grunt. Czasem zdarzają się wypaczenia - wtedy trzeba zająć się człowiekiem, a nie wyszukiwaniem historii z krypty
          • Gość: ZZ Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.lodz.msk.pl 21.02.12, 11:53
            Każdy pracuje jak chce i w swoim tempie ale jesli mogę się czegoś na spotkaniach nauczyć czy wymienić doświadczenia - zawsze chętnie korzystam bo to przyspiesza mój rozwój. Po co mam błądzić sama jak dyrektor na skypie odpowie na moje pytania albo na wyjeździe zaproszona kosmetolog przyblizy mi temat kolagenu w skórze. Ja chodze na wszystkie dostępne spotkania i jeżdzę na wszystkie szkolenia.
        • Gość: oszołomiona Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.12, 12:36
          Popieram!
          Nie ma jak być zazdrosnym i zganiać wszystko na barki "sekty"
          Najwięcej do powiedzenia mają te osoby które mają problemy z pozytywnym myśleniem i samym sobą.
          Życzę każdej kobiecie żeby umiała żyć (sama)tak jak żyją kobiety Mary Kay!!
          Mary Kay upiększa życie kobiet i ich rodzin!
          (i niech nie wypowiada się ten, kto nie ma pojęcia o dobrym samopoczuciu, możliwościach osiągnięcia sukcesu i miłości)
          Pozdrawiam wszystkie pesymistki - pamiętajcie:Wasze życie jest w Waszych rękach ;)
          Zanim osądzicie najpierw poznajcie!!
      • Gość: Karolka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.centertel.pl 07.09.14, 15:28
        Byłam na jednym spotkaniu z konsultantkami. Czułam się dziwnie. Jedna z nich prowadziła monolog, który mało co nie doprowadził jej do orgazmu, druga pokazywała kosmetyki i robiła makijaż. W trakcie spotkania dołączyły jeszcze dwie panie (obserwatorki), które się chyba wdrażają. Widać, że kobiety z problemami. Dwie panie konsultantki wyglądały świetnie (zadbane, dobrze ubrane). Natomiast po spotkaniu zaciągnęłam języka i okazało się, że tak na prawdę to klepią biedę. Także ja im serdecznie współczuję, że do czegoś takiego wstąpiły i że wierzą w to co mówią. Kosmetyki faktycznie podobały mi się, tylko kto w naszym kraju może sobie pozwolić na kupowanie ich stale. Zakupiłam jedynie podkład, bo akurat chciałam sobie zrobić prezent, a stary mi się już kończył. Podkład mi się podoba, ale jak zobaczyłam, że na allegro mogłam go kupić 20 zł taniej, to się troszkę zdenerwowałam. Kosmetyki - super, konsultantki - dziwne.
    • Gość: konsultanka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: 81.219.209.* 18.06.12, 13:07
      Jestem konsultanka Mary Kay ponad rok i nikt nigdy mnie do niczego nie zmuszal. Robie zamowienia co 3 miesiace i w ten sposob sobie dorabiam. Zamowienia robie DOBROWOLNIE i jestem jedynie zachecana do poszerzania biznesu. Jesli ktos potrzebuje blyszczec to sie pnie po trupach do celu, ale to już zdecydowanie kwestia słabości jednostki.
      • Gość: NN Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.06.12, 10:35
        Problem to mają kobiety które zamiast sprzedawać produkty i z tych pieniędzy robić zamówienia chcą mieć tytuły i oklaski bez pracy biorąc kredyty na towar. Taka pani powinna się wziąć do pracy, a nie kupować towar do szafy. Proste i logiczne. I pierwszy raz słyszę, że optymizm i uśmiech to cechy osoby uzależnionej od sekty :)))
        Nie przyszło wam malkontentom do głowy, że z wami jest coś nie tak?
      • Gość: Konsultantka Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.ip.netia.com.pl 03.07.12, 15:34
        Nie rozumiem czegoś. Czytam te posty i nie wiem czy mam płakać, czy wyskoczyć przez okno. Specjalnie zapisałam link aby i mój mąż mógł skorzystać i przeczytać po powrocie z pracy, gdzie biedny zarabia trzy tysiące złotych i pracuje dla samochodu służbowego, a ja na swój zarobiłam w rok i klasą nie odbiega od samochodu męża. Tworzymy faja rodzinę - szczęśliwą, pomimo tego że jestem konsultantką MK, a może tak zaczęło być kiedy nią zostałam? Nie zawdzięczam tego firmie, lecz nam, naszej cięzkiej pracy, bo nie tylko ja pracuję w MK, ale mój mąż także poprzez wspieranie mnie w lepszych i gorszych chwilach. Ktoś napisał, że takie firmy powinno się zamykać, bo to sekty. A jak nazwać działające zgodnie z prawem olbrzymie koncerny, gdzie dyrektor regionu i 23:30 przysyła sms, ze na 7 rano potrzebuje mieć na biurku raport dotyczący sprzedaży za cały tydzień, a mamy dopiero środę? Mało tego, że wstawałam w nocy aby ów raport stworzyć, to musiałam w nim nakłamać aby był satysfakcjonujący dla przełożonego, a później te kłamstwa zrealizować, bo przecież raport wybiegał w przyszłość! Kiedy mąż zabierał dzieci w sobotę na basen ja wypełniałam papierkową robotę, a kiedy w niedzielę ja szłam z nimi do lasu on wypełniał swoją. Jak nazwać taki system pracy? Co powiedzieć szefowi, który mówi do pracowników na zebraniu "zatrudniłeś się jako pies, to szczekaj", albo dyrektorowi olbrzymiego koncernu, który pyta czy macie państwo jakieś pytania? pytam więc i słyszę "kto zatrudnia kobietę na stanowisku przedstawiciela handlowego? przecież one mają rodzić dzieci a nie dyskutować". To się nazywa kultura organizacji, korporacji znanych i cenionych na całym świecie, bo nie jest to Polska firma. Jeśli mam więc wybór - wybieram "sektę" jaką jest MK. I życzę każdemu wyboru, który wiąże się z pracą w tak komfortowych warunkach.
      • Gość: konsultantka MK Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.12, 16:14
        Drodzy forumowicze
        Jestem zdumiona tak ostrą wymianą zdań. Pracuję w firmie od 2 lat - nikt nas do niczego nie zmusza, tak samo jak większość konsultantek nikogo ni zmusza do robienia zakupów czy podpisywania umowy z firmą. Naszą praca jest umawianie spotkań kosmetycznych oraz proponowanie biznesu innym kobietom ponieważ biznes jest to taki sam produkt jak kosmetyk. Wiadomo że są też konsultantki oszołomki które próbują wszystko i wszystkim na siłę, ale w każdej branży są tacy ludzie.
        Dopóki nie wyłudzasz od ludzi pieniędzy i nie obiecujesz inwestowania ich w złoto, to z twoją pracą wszystko jest w porządku. Kobieta jako uczestnik spotkania kosmetycznego może mnie nie polubić, może nie kupić, może nie chcieć kontaktu ze mną. Ja jako konsultantka chcę uczciwie zarabiać na życie nie pracując po 8 h dziennie za biurkiem pod okien szefa. Czy entuzjazm osoby szczęśliwej ze swojej pracy i kochającej ludzi jest powodem do tego żeby obrzucać ją błotem?... Jeśli nie jesteś szczęśliwy ze swojego życia, nie utrudniaj tego innym.
        Pozdrawiam
        • origo77 Re: MARY KAY - czy to sekta ? 13.11.12, 11:38
          Jestem konsultantką MK, tzn to za dużo powiedziane-kupuję 1 x na 4 mce tylko sobie i mamie.Mają kosmetyki b.dobre,ale i drogie, jak na jednorazowy wydatek (bo w przeliczeniu na miesiące nie jest źle).Podkład np jest jedynym, który do tej pory znalazłam, pasującym do mojej trudnej cery.Maile od nich są "nawiedzone"i mnie denerwują czasami, bo przy zapisywaniu się powiedziałam,że nie będę szczególnie działać-bo znam swoje środowisko-wola kupić coś tańszego.Wstąpiłam więc do Oriflame i jestem b.zadowolona.Kosmetyki są b.dobre i są na nie klienci, bo cenowo dostępne.Oprócz tego maja rewelacyjne suplementy (np. z astaksantyną!)i koktajle odchudzające-wszystko naturalne.Tak więc stosuję kosmetyki i suplementy Oriflame i dodatkowo zarabiam na te, które szczególnie lubię z MK :).Jeszcze jeden minus MK - trzeba kupić drogi starter-wydałam ok.1300 zł.Fakt,że w ramach tego dostałam kosmetyki, ale niektóre mi nie pasowały i nie udało mi się sprzedać.Zapraszam do zapoznania się Oriflame-buduję grupę.Warto.Pozdrawiam Małgorzata O.

          pl.oriflame.com/recruits/online-registration.jhtml?sponsor=1645914
          • Gość: Mariola Re: MARY KAY - czy to sekta ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.13, 13:36
            jestem też konsultantką w MK, i za swój starter zapłaciłam 420, a w nim kosmetyki w cenach detalicznych za 1000. Skoro kupiłaś starter za 1300 to Cię było stać, bo nie widzę przymusu kupowania droższego startera. Teraz mam bazę ok 15 klientek, sprzedaję na ok. 2000 miesięcznie i zarabiam spokojnie tyle, ile płacą w naszym cudownym, antyamerykańskim kraju za 120 godzin pracy w miesiącu. A ja "pracuję" jakieś 4 godziny.... i jestem bardzo dumna z tego, że sama zarabiam na swoje kosmetyki. Moje klientki cenią we mnie to, że nie wciskam i nie mówię im, co muszą natychmiast mieć. Wszystko z umiarem. A-ha, a mąż jest bardzo ze mnie dumny i wręcz namawia mnie na rozwój w tym biznesie, bo widzi, że jest z tego kasa :-)
            Pozdrawiam wszystkie kons