owcawwieeeelkimmiescie
26.04.10, 11:24
Jestem po studiach, 2 kierunki, jakiś czas temu udało mi się dostać
na staż do urzędu miasta, które "Biuro" to nie powiem...staż już
zakończony ale wolę nie pisać. Praca? Prowadzenie korespondencji
czyli adresowanie kopert i zadania zbliżone do...telemarketingu,
całe szczęście nie tylko, ale też niewiele ponadto. Kiedyś jakaś
małolata (mlodsza ode mnie z 8 lat) kazała mi nosić paczki,
polecenie zostało wykonane, jednak z odpowiednią miną żeby chociaż
dostrzegła ułamek niestosowności sytuacji...Ale ja nie o tym.
Zauważyłam, że pracuje tam całe mnóstwo pań w wieku lat 20-25 z
wykształceniem "pierwszy rok studiów zaocznych lecencjackich na
kierunku administracja jako taka, a jeśli nie taka to jaka". Panie
te, stanowiące około 50% wszystkich pracowników pracują na etacie
lub na pół - zarabiając tyle, że opłaca się na pół...
Ogłoszenia w sprawie pracy w urzędzie - ofert dla osób ze średnim
bez doświadczenia ...nie ma. Są ewentualnie dla osób z wyższym bez
doświadzcenia, ale jak co do czego to bez doświadczenia po prostu
nie przyjmują.
Jeszcze jedna prawidłowość - wszystkie te panie są rodowitymi
Warszawiankami. Osoba przyjezdna z podobnymi "kwalifikacjami"
pracuje zwykle w Biedronce lub McDonalds...
Jakiś czas po stażu wysłałam do urzędu miasta kilka CV, gdzie
wykształcenie wyższe nawet nie było konieczne, tylko pożądane... I
nic...
Ponadto w trakcie stażu byłam świadkiem rozmowy pani sekretarki a
jakąś jej koleżanką z innego "biura" - tamta nie wiedziała kim ja
jestem i zaczęła rozmowę od "ta moja córka pracy nie ma, może tu coś
się znajdzie"...
Mogłabym na zakończenie nawet nie używać słowa "nepotyzm" ...