Trzeba zwiewać z tej cholernej Polski!

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 14:38
"Michał Danielewski 26-02-2004, ostatnia aktualizacja 26-02-2004 20:00

Mamy dwie możliwości: albo zawał przed czterdziestką, albo wysiądzie wątroba

Mam 24 lata. W tym roku, jak Bóg da, zostanę magistrem socjologii i zaraz potem zamierzam wyjechać z tego kraju. Ten kraj to Polska, miejsce na mapie, które niezmiernie mnie męczy, ale które mimo wszystko lubię. Tu przez te 24 lata zdarzyło się masę rzeczy, które czyniły mnie szczęśliwym lub smutnym, tutaj są nasi przyjaciele, rodzice, to jest nasz krąg kulturowy i tak dalej, tylko, że naprawdę nie o to chodzi...

Chodzi o to, że Polska stała się krajem, w którym przestrzeń do dokonywania wyborów życiowych została zawężona tak bardzo, że właściwie zdołały się w niej zmieścić tylko dwie możliwości, w których dla mnie nie ma nic interesującego.

Możliwość pierwsza: uczymy się pilnie, szlifujemy języki, kończymy w miarę dobre studia i przystępujemy do gry - o staż, o praktykę, doszkalamy się, jesteśmy kreatywni, mobilni, dyspozycyjni, kochamy naszą firmę, robimy karierę... Stop. Niekoniecznie robimy karierę, ba, nawet nie musimy mieć takich chęci, jednak musimy się zachowywać tak, jakbyśmy chcieli ją robić, powinniśmy mieć wszelkie zalety korporacyjnego menedżera, nawet jeśli pracujemy w charakterze nocnego stróża... Zawał przed czterdziestką...

Jedyne zachowanie na rynku pracy, które system zwalnia z obligatoryjności opisanego wyżej schematu, to oczekiwanie w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych.

Możliwość druga: nie uczymy się pilnie, nasz ojciec notorycznie pije alkohol albo jest bezrobotny, kończymy zawodówkę, czujemy się pogardzani - dla telewizji i gazet (nie mówiąc o przysłowiowych środowiskach opiniotwórczych) jesteśmy stadem rozkapryszonych, tępych leni, którzy powinni się wziąć do jakiejś roboty, wykazać inicjatywę. Tyle że roboty przeważnie nie ma, więc nie staramy się być kreatywni, mobilni etc., mówiąc kolokwialnie, kładziemy na wszystko laskę, pijemy browar, ewentualnie podp... komórki różnym frajerom. I tyle... Wątroba wysiada przed czterdziestką...

Dworce są brudne, politycy sprzedajni, w dziedzinie rozwarstwienia dochodów zbliżamy się do niedościgłego południowoamerykańskiego wzoru, system emerytalny mamy wzorowany na Chile, ale trzymamy fason. Bądź kreatywny!

Autorytety naukowe nie mają nic do powiedzenia, media kreują wirtualną rzeczywistość, postępująca oligarchizacja zbliża nas do niedościgłego azjatyckiego wzoru, Warszawa to nie cała Polska, ale trzymamy fason. Bądź dyspozycyjny!

Pani Bochniarz chwali się, że aby zostać portierem w jej firmie, należy znać dwa języki obce i mieć wyższe wykształcenie, pan Gadomski wciąż wierzy w niewidzialną rękę rynku, wchodzimy do Unii i wszystkim nam będzie lepiej, rolnicy dostaną mnóstwo pieniędzy, bo nie wszystko zdołają rozkraść partyjni nominaci, więc trzymajmy fason. Bądź mobilny! Dziękuję, wysiadam.

Magdalena Miecznicka pisze ("Gazeta" z 2 lutego) o prowincjonalnej Hiszpanii: "bezrobotni młodzi ludzie spędzają dnie na plaży, paląc trawkę i marząc o Paryżu, a ich główne perspektywy na przyszłość to kariera instruktora prawa jazdy lub barmanki". Zaiste, cóż za przerażająca wizja. Tylko że pracując na Zachodzie jako barman, instruktor prawa jazdy, pomocnik fryzjera, mogę się spokojnie utrzymać i nikt nie będzie wymagał tytułu magistra, znajomości dwóch języków obcych, notorycznej pracy za darmo w nadgodzinach i kłaniania się szefowi w pas za to, że w ogóle raczył mnie zatrudnić.

Po prostu system zostawia niszę dla tych wszystkich wariatów i nieudaczników, którzy nie chcą lub nie mogą robić kariery, nie stosuje bezwzględnie zasady "daj się kupić albo zostaniesz zgnojony".

Chciałbym być dobrze zrozumiany, nie chodzi mi o to, że syf, że dworzec, że złodzieje, wyzysk, granda banda, a kler się panoszy. Nie. Po prostu męczy mnie, denerwuje, a coraz częściej śmieszy tekst refrenu przeboju śpiewanego ciągle przez polskie elity (z braku lepszego słowa): że jest w miarę normalnie, że w sumie wszystko jest w porządku, że jeśli nie wystarczy być kreatywnym, wykształconym i mobilnym, to należy być jeszcze bardziej kreatywnym, etc... i że wszystko byłoby jak należy, a system funkcjonował jak szwajcarski zegarek, gdyby tylko to cholerne społeczeństwo zechciało być wreszcie obywatelskie. Nie mogę już tego słuchać, po prostu.

Tak więc Marcin i Iza są w Londynie, Monika z Wojtkiem gdzieś koło Filadelfii, Ewa w Madrycie, Agnieszka pracuje w podparyskim Disneylandzie i wkrótce dołączy do niej Krzyś. Ja też spadam. Do zobaczenia."



ściągnełam to ze strony gazety.pl podzielam poglady autora. lepiej stąd spadać. polska nie jest krajem mozliwości chyba ze dla obcokrajowców, bo wszystko jest na tak niskim poziomie ze będą mieli duze pole do popisu i doskonale znają angielski czy niemiecki;-)))))))))


już trzy lata szukam pracy, która pozwoli mi iść na studia i sie utrzymać. szukam pracy zwykłej recepcjonistki czy sekretarki by od czegoś zacząc. a słysze takie pytania na rozmowach i tak traktują bezrobotnych że żyć sie odechciewa.

a co wy myslicie o Polsce?


sorry jeżeli ten temat juz był.
    • ziuta A ja wyjezdzam do Polski !!!! 01.03.04, 17:41
      Skarbie, jezeli chcesz wyjechac zagranice, to daj sobie spokoj ze studiami. Tam ci beda one tylko
      przeszkadzac......, albo bedziesz musiala je ukrywac.
      Moja znajoma musiala zataic doktorat, zeby dostac "wymazona" prace kasjerki w sklepie !!!!!
      Nie mogla znalezc zadnej pracy, bo w jej kierunku (humanistyczny, ale to tyczy rowniez i wiele
      innych) mieli miejscowych. Grozil jej socjal, wiec bidulka probowala cokolwiek.............za
      pierwszym razem nie chcieli jej przyjac na kase, bo miala za wysokie kwalifikacje. Przy nastepnej
      okazji napisala, ze ma nieukonczone srednie i dostala prace od reki (rowniez w stolowce i na
      metrze i pare innych...........cala masa prac).

      powodzenia
      Ziuta
      • pieter20 Re: A ja wyjezdzam do Polski !!!! 13.03.04, 23:35
        Wykształcenie się przydaje wszędzie. Mam dość wszechstronne wyższe
        wykształcenie, więc zawsze mogę zaprezentować odpowiednie do stanowiska. Masz
        rację, że nie pokazuje się wyższego, tam, gdzie nie trzeba... Do pracy na
        kasie, czy sprzątania wystarczy trochę udać przygłupa, celem jest
        nie "wykazanie się", ambicje, ale uzyskanie pracy. A pracować trzeba stale,
        inaczej nas zawali tona rachunków do zapłacenia... Pracowałem za granicą, żadna
        uczciwa praca nie hańbi. A teraz, po powrocie założyłem firmę i w ramach
        wzajemności w Unii Europejskiej nie zatrudniam Niemców i Amerykanów. W konću u
        nas nie obowiązuje poprawność polityczna, która mówi, że w firmie trzeba
        zatrudniać jednego murzyna, jedną kobietę i jednego homoseksualistę. Zapewniam,
        że nawet, jaktak będzie, to prędzej na takiej samej pensji zatrudnię
        Wietnamczyka, Ukraińca, niż Niemca, ten pierwszy mnie przynajmniej będzie
        szanował. A drugi przyjeżdża jak na swoje i uważa , że mu się należy...
    • Gość: Iza BYĆ czy MIEĆ ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 17:47
      Gość portalu: AMBER napisał(a):
      > "Michał Danielewski 26-02-2004, ostatnia aktualizacja 26-02-2004 20:00
      ...Tak więc Marcin i Iza są w Londynie
      ----------------------------------
      Kwoli sprostowania to Marcin (mój mąż) i Iza (ja) jeszcze tu siedzimy :)))

      A tak na poważnie. Nie wiem - już na prawdę nie wiem co robić. Zero perspektyw.
      Nie mam gdzie pojechać...

      Mama kładła do głowy: 'Ucz się dziecko! Ucz! Będzie ci łatwiej w życiu'
      No i co? Wcale nie jest mi łatwiej.
      Mamusiu kochana - było mówić: kombinuj i kradnij to będzie ci łatwiej w życiu.
      W Polsce to sprawdzony system od pokoleń (widać Mama nie zorientowała się w
      porę).
      Pamiętam jak byłam 'mała' ale kapowałam conieco to pytałam Mamy dlaczego Tata
      nie wykorzystuje układów (choć ma możliwości)? W odpowiedzi słyszałam:'Ty się
      ciesz dziecko,że możesz spać spokojnie' - i dziecko się cieszyło.
      Dziś jak się nad tym zastanawiam to nie wiem czy Tata to 'bohater' czy 'frajer'
      (odwieczny problem 'być' czy 'mieć').

      A myślicie, że nasz pan premier to śpi niespokojnie? Że którykolwiek z nich ma
      jakieś problemy natury etycznej? Że sumienie ich gryzie?

      Nie miałaś racji Mamusiu - smutna prawda...
      Na 'szczęście' jeszcze mnie nie stać na dopełnienie naszej rodziny nowym
      członkiem - bo jaki system wartości powinnam 'wkładać' dziecku do głowy?
      BYĆ CZY MIEĆ?

      Może Wy mi powiecie...

      Ps. Nie mogę głośno i publicznie powiedzieć co myślę o Polsce (w znaczeniu
      ludzi, którzy zarządzają polskim systemem) bo:
      1. nie używam aż tak brzydkich wyrazów
      2. mogliby mnie zamknąć za 'obrazę majestatu' (a pieniążków brak na kaucję)
      • Gość: corgan Re: BYĆ czy MIEĆ ??? IP: *.chello.pl 01.03.04, 19:52
        > Mamusiu kochana - było mówić: kombinuj i kradnij to będzie ci łatwiej w życiu.
        Nie sadzisz ze jest roznica miedzy kombinowaniem a kradzieza? Naiwna jestes
        moim zdaniem, bo jesli oczekujesz ze bedziesz miec same sukcesy w zyciu miec
        same piatki z matematyki i biologi albo swiadectwo z czerwonym paskiem :)

        Glupia jestes, a Twoja matka ma racje, tylko nie potrafisz tego jeszcze docenic.

        Zawsze mnie smieszylo obrazanie sie na rzeczywistosc roznych kujonow na
        studiach, ktorzy np. do ludzi pracujacych i uczacych sie mieli wielie
        pretensje, ze jak to tak? oni maja same piatki i stypendium a my tlumoki
        czworki i trojki a mamy lepsza prace albo jezus maria mamy konkurowac z nimi na
        tych samych warunkach!

        Odnosnie kradziezy - zmienilabys zdanie gdyby pewnego slonecznego poranka
        smutni panowie z CBŚ zapukaliby do Twoich drzwi. Tyle ze byloby juz za pozno...
        A ze w Polsce jest glosno o aferach? super! znaczy sie, ze policja i sluzby
        specjalne dzialaja i ze predzej czy pozniej kazdy wpadnie i nie da sie
        bezkarnie krasc czy brac lapowek.
        • Gość: Iza Re: BYĆ czy MIEĆ ??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.04, 20:21
          Gość portalu: corgan napisał(a): fragment
          > Zawsze mnie smieszylo obrazanie sie na rzeczywistosc roznych kujonow na
          > studiach, ktorzy np. do ludzi pracujacych i uczacych sie mieli wielie
          > pretensje, ze jak to tak? oni maja same piatki i stypendium a my tlumoki
          > czworki i trojki a mamy lepsza prace albo jezus maria mamy konkurowac z nimi
          na tych samych warunkach!

          Pomimo, że nie do końca rozumiem treść Twojej całej wypowiedzi (podobnie jak Ty
          nie zrozumiałeś mojej) wyczuwam jednak różnicę wieku, która nie tyle
          dyskwalifikuje naszą dyskusję a bardzo UTRUDNIA.

          > Nie sadzisz ze jest roznica miedzy kombinowaniem a kradzieza?

          W przypadku polityków - niestety nie. Do tego potrzebna jest nieco szersza
          perspektywa niż Twoja.
          Hmmm, że są jeszcze młodzi utopiści co tego nie pojmują.....

          A ze w Polsce jest glosno o aferach? super! znaczy sie, ze policja i sluzby
          > specjalne dzialaja i ze predzej czy pozniej kazdy wpadnie i nie da sie
          > bezkarnie krasc czy brac lapowek.

          Jak wyżej: młody i naiwny. Czy głupi? Nie czuję się upoważniona do tak
          odważnych sądów na temat przypadkowych osób.
          • Gość: amber Re: BYĆ czy MIEĆ ??? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.03.04, 23:50
            witam wszystkich.

            rzeczywiście corgan chyba jeszcze nie poznałeś prawdziwego życia, upodlenia i braku nadziei. nie wiesz o czym piszesz. o jakich kujonów ci chodzi? masz kompleksy czy co? uważasz że osoby studiujące uważają się za lepszych? nie trzeba być kujonem by studiować. fakt że nie rozumiesz róznicy pomiędzy kombinowaniem a kradzieżą świadczy o tym jak mało jeszcze wiesz i jak bardzo wierzysz w dobro, miłość i sprawiediwość. dobrze że zachowałeś taka wiarę, ale rzeczywistośc jest inna i jeżeli tylko posłuchasz, popatrzysz i będziesz chciał zrozumieć na pewno poznasz prawdę.


            zgadzam się z Tobą Izo. ja także czuję się jak w zaklętym kręgu. chcę iść na studia, marzę o tym by się rozwijać, by coś osiągnąć, ale napewno nie mozna w tym kraju tego osiągnąć uczciwie. chyba że się ma dobry start czyli rodziców, którzy pomagają, szczęście i znajomości. ja jestem zupełnie sama. a żeby wyjechać też nie mam jak, bo nie mam ani gorsza by to zrobić, żadnych znajomych za granicą.

            ja nie zyję tylko egzystuje.

            byłam na milionach juz chyba rozmowach o pracę i zawsze jest jakaś przeszkoda którą sobie ktoś wymyśli bym tylko nie dostała tej pracy. raz to było że np. chce robic to a studiować to to pewnie ta praca mi sie nie spodoba lub praca sekretarki a facet na rozmowie pyta się też mnie czy będę mogła też byc księgową:-))))))
            i w ogóle takie jakieś bzdury że czuję się coraz mniejsza i mniejsza.......

            a rodzina???????? nigdy nie zdecyduje się na dziecko by cierpiało w tak popapranym kraju jakim jest Polska. nie chce głosowac na kolejnych złodziei, nie interesuje mnie polityka tego kraju bo to wszystko błazenada i pakowanie w kieszenie polityków.

            rzeczywistość wyparła wszystkie ideały, teraz "człowiek człowiekowi wilkiem".
            nie ma solidarności, jest deptanie innych, nie ma wrażliwości, jest zysk i egoizm.

            brak mi sił na zycie w tym kraju..................

            a najbardziej śmieszą mnie rady tych którym się udało. nigdy nie uwierzę że ktoś doszedł do czegos sam. zawsze trzeba spotkać odpowiednich ludzi, miec odpowiednie szanse i wtedy od nas zależy czy to wykozystamy.

            pozdr


            • Gość: meelka Re: BYĆ czy MIEĆ ??? IP: *.chello.pl 04.03.04, 00:19
              To wszystko, szczególnie o zawężeniu życiowych możliwości, to niestety okrutna
              prawda......
              Ja mam przemyślaną teorię - teorię straconego pokolenia.
              Obecne pokolenie 20-30 latków jest pokoleniem straconym, bo za naszych czasów
              nie będzie możliwa znacząca zmiana tzw. sytuacji społeczno-gospoparczej. Na
              taką zmianę trzeba całego pokolenia.

              Niestety padło akurat na nasze pokolenie i nasze życie. Tak wyszło, dziekujemy
              komunistom za fajny eksperyment za który nam przyszło zapłacić.....
              Musimy więc uciekać z kraju i żyć w Europie bo to lepsze niż wegetacja w kraju.

              A jeśli ktos już musi zostać to proponuję nie dać zrujnować sobie zdrowia:
              serca i wątroby i nie dać się sprowokować i ponosić złym emocjom ale emigrować
              jakoś wewnętrznie' czyli robić co kto lubi: joga, kino niezależne i co tam
              jeszcze świat ma do zaoferowania.

              Na chleb trzeba zarobić w Mcpracy a żeby się nie dołować i frustrować nędznym
              swym zajeciem nalezy bezpiecznie odjechać w inną rzeczywistość- ale bez
              drugsów, no może jakaś trawka lub pyfko nie zaszkodzą (patrz emigracja
              wewnętrzna).
              Jeśli ktoś bardziej waleczny to drugi wariant jest taki, że idziemy z kosami
              na Sejm głosząc bunt magistrów. Wszyscy tam sie zjeżdżają wiec dlaczego nie my.
              W końcu nasz wyż demograficzny to potęzny procent elektoratu.

              B U N T M A G I S T R Ó W - kto jest z nami ??????????????????????????????
              • Gość: corgan meelka - chyba zostane Twoim fanem :) IP: *.chello.pl 12.03.04, 11:16
                > Obecne pokolenie 20-30 latków jest pokoleniem straconym, bo za naszych czasów
                > nie będzie możliwa znacząca zmiana tzw. sytuacji społeczno-gospoparczej.

                Ile ty masz lat? Moze popytaj mamy/babci/ojca./dziadka jak sie zylo w nie tak
                odleglych latach 60 i 80. 70 juz pomijam, bo ponoc zylo sie swietnie, czego
                moja rodzina jakos nie doswiadczyla, ale moze sami nieudacznicy byli.

                Wbrew pozorom - poziom zycia w Polsce obecnie w porownaniu z latami 80 to jest
                przepasc. Na korzysc obecnych czasow.

                Pytam, bo odkad zyje [to juz 32 mgnieia wiosny] regularnie slysze "tak zle jak
                jest teraz to jeszcze nigdy nie bylo" i regularnie odkad zaczalem czytac slysze
                o "straconym pokoleniu". O ile rozumiem ludzi wyjezdzajacych z Polski w latach
                80 gdzie na kartki bylo WSZYSTKO - cukier i czekolada i buty [o reszcie nie
                wspominajac, kartki na miecho zniesiono dopiero w 1989!!!]. O tyle teorie
                straconego pokolenia A.D 2004 to mozna miedzy bajki wlozyc. Mimo bezrobocia -
                uwazam ze ludziom zyje sie o wiele lepiej niz w latach 80. Maja o niebo wieksze
                perspektywy niz wtedy nawet pracy na Zachodzie, srednia pensja to nie jest 10
                USD.

                Bo ja doskonale pamietam niedlegle w koncu czasy [koniec lat 80] kiedy moj
                ojciec musial ROK oszczedzac aby kupic sobie pralke, ktorej i tak nie bylo w
                sklepach i trzeba bylo zalatwiac.

                Nie mozesz cieszyc sie zyciem tu i teraz?
                • Gość: niestratny Re: meelka - chyba zostane Twoim fanem :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.03.04, 15:07
                  Dokladnie Corgan,

                  Lepiej nie mogles tego ujac.
                  Ja jeszcze dobrze pamietam tamte czasy kiedy trzeba bylo byc po linii i na bazie
                  :( albo bylo sie na dnie.
                  I nie bardzo moge zrozumiec tego placzu, ze teraz to tylko prace mozna dostac po
                  znajomosci albo ze sa absurdalne wymagania. Nie neguje ze moze byc i tak.
                  Ale, mnie osobiscie sie wydaje (patrzxac nawet firme w ktorej pracuje), ze
                  jednak sytacja teraz jest zupelnie inna i jezeli ktos ma takie umiejetnosci i
                  mozliwosci jak siebie opisuja te osoby ktore placza tu na forum a nie ma pracy
                  to moze powinny sie przyjrzec najpierw sobie - z calym szacunkiem.



                  • Gość: corgan Re: meelka - chyba zostane Twoim fanem :) IP: *.chello.pl 14.03.04, 12:23
                    Wtedy dobra prace dostawalo sie TYLKO po znajomosci albo trzeba bylo sie
                    zapisac do PZPR. Nie bylo sensownej alternatywy, chyba ze jak komus nie
                    pasowalo to pozostawal wyjazd z Polski albo uprawianie gozdzikow czy fabryczka
                    guzikow.
                • Gość: kamil_ok Re: meelka - chyba zostane Twoim fanem :) IP: 80.51.139.* 21.03.04, 11:33
                  Corgan. Twój punkt widzenia jest ściśle związany z miejscem siedzenia. Masz 32
                  lata czyli jakieś 10 lat już pracujesz. Zaczynałeś życie we wspaniałych latach
                  90-tych gdzie wystarczyło mieć papier i znajomość języka żeby w krótkim czasie
                  wskoczyć na wysoki, dobrze płatny stołek (i tak zresztą powinno być!). Obecnie
                  zarabiasz pewnie niezłą kasę, kurczowo trzymasz się swojego stołka (który jest
                  marzeniem absolwenta 2004) i pieprzysz jakieś historyjki o PRLu wycierając
                  ludziom gębę propagandą w stylu TVP. Skumaj, że ja jako bezrobotny absolwent na
                  tą zasraną pralkę będę odkładał tyle ile twój tatuś stał za nią w kolejce (albo
                  jeszcze dłużej o ile dostaną tą robotę za 700 zł). Skumaj, że odżywiam się
                  parówkami klasy PRL czyli ochłapy pomielone z papierem toaletowym za 3.99zł. I
                  skumaj to że nie mam żadnego wpływu na władzę tak jak w PRLu. Więc nie pieprz
                  tu o wspaniałych zmianach! Bo jest co najmniej tak samo, a wg mnie gorzej.
                  • Gość: corgan yo! pare slow o sobie :) IP: 5.2.* / *.chello.pl 21.03.04, 15:49
                    Zapewniam cie, ze do odniesienia sukcesu w zyciu nie potrzeba tylko MBA czy 3
                    jezykow tylko normalnej rodziny. Zapewniam Cie tez, ze nie jest tak, ze sa
                    szczesliwe i odnoszace sukcesy 30-35 latki i sfrustrowane 20-latki.

                    Moj ojciec byl zwyklym robolem fizycznym po zawodowce. Matka tez, choc na
                    szczescie skonczyla technikum z jakas matura. Mialem ujowe dziecinstwo, tzn
                    zakompleksionego ojca, ktory np. mial denna prace ktorej za zadne skarby nie
                    chcial zmienic, bo w innej czulby sie zle hehe a poza tym - mialby daleko, a do
                    tej mial tylko 5 minut na piechotke. Przepracowal tak 15 lat(!) a wszelkie
                    niepowodzenia rekompensowal sobie wyzywaniem sie psychicznym w domciu. Np
                    strasznie lubil ponizac mnie karzac praca fizyczna, w sumie jestem mu wdzieczny
                    za to, bo do dzis pozostal mi wstret do pracy fizycznej. Jak poszedlem do
                    liceum [wbrew woli ojca] czekal z niecierpliwoscia az mi sie noga podwinie albo
                    wezma mnie do wojska. Niestety - nie udalo sie ani z wojskiem ani z oblaniem
                    matury i poszedlem na studia :)

                    Pracowalem nawet wiecej niz 10 lat juz w liceum, poiewaz ojcu sie nie chcialo,
                    tzn mial to gleboko w dupie, bo jak mowil - nie bedzie zapieprzal na mnie, bo
                    ja i tak go kiedys kopne i wyrzuce z domu, a tak w ogole to powiniennem
                    wszystko to co we mnie zainwestowal zwrocic z nawiazka.

                    > Zaczynałeś życie we wspaniałych latach
                    > 90-tych gdzie wystarczyło mieć papier i znajomość języka żeby w krótkim
                    czasie
                    > wskoczyć na wysoki, dobrze płatny stołek (i tak zresztą powinno być!).

                    Tak bylo. Co skutkuje to tym, ze na wysokich stolkach sa 30-letnie miernoty
                    ktore sa w ukladach i tylko dlatego ze zaczeli wczesniej i maja tzw
                    doswiadczenie i zajmuja te pozycje ktora maja. Jesli czegos zaluje w zyciu to
                    tego, ze uwierzylem ze tak bedzie zawsze.

                    Ja mam kontakty ze swoimi rowniesnikami. Nie ze wszystkimi czuje pokrewienstwo
                    duszy. Jedna znajoma laska jest HRem w jakims duzym koncernie FMCG. Przyjaznie
                    sie z nia tylko dlatego, ze bardzi lubie jej meza i jestesmy kumplami od X lat.
                    O pracy z nia nie rozmawiam, bo laska jest na tym punkcie nawiedzona. O wiele
                    wieksze pokrewienstwo mam z ludzmi mlodszymi ode mnie o 5-8 lat. Nie wiem
                    dlaczego ale tak jest...

                    Jak to w zyciu - sa tacy ktorym bylo ciezko i im sie udalo, i tacy ktorym bylo
                    latwo a teraz jest srednio. Samo zycie.

                    Obecnie nie mam stalej pracy, moze zaczne pracowac od wtorku. Bylem na
                    bezrobociu 2 miesiace, nie mam kasy, tylko troche dlugow, nie mam wlasnego
                    mieszkania, nie mam fury. niemniej jednak - robie to co lubie, nawet mam
                    calkiem niezle perspektywy. Po stagnacji i "wiary" w latach 90 wychodze na
                    prosta. W pewnym momencie aby nie byc sfrustrowanym 30latkiem kurczowo
                    trzymajacym sie niepewnego zreszta fotela zrobilem w swoim zyciu wolte,
                    wynioslem do Wawy, zmienilem profil zawodowy i jakos zyje. Mimo wszystko -
                    jestem zadowolony z zycia.

                    Mimo wszystkich klopotow i zakretow - uwazam i zdania nie zmienie, ze teraz
                    ludziom zyje sie lepiej niz w latach 80. Jest o niebo wiecej szans i
                    mozliwosci. Nawet jesli to jest zwiazane z praca na Zachodzie. A jesli komus
                    zylo sie w PRLu dobrze to wiazalo sie wylacznie ze zwiazaniem z PZPR na ktora
                    tez nie mialo sie wplywu. W kazdym razie - dobrze [cokolwiek znacza 4-godzinne
                    kolejki za miesiem] zylo sie mielicznym.

                    Twoja negatywna ocena obecnych czasow moze wynikac z tego, ze masz klopoty.
                    Rozumiem, tez je mialem. A ze nie masz osobistego porownania z poznym PRL.. nic
                    na to nie poradze. Ja mam i wiem o czym mowie.
    • exmieszkaniecpl To exit or not to exit? 04.03.04, 03:57
      Kochani,
      rozwazcie zaprzestanie dalszych dywagacji jak w temacie.
      Kazdy indywidualnie powinien sie mocno zastanowic i podjac
      zdecydowana decyzje oparta na dotychczasowym doswiadczeniu
      empirycznym. Byc moze wiekszosc z Was ma takie doswiadczenia
      jak moje - gowniane.
      Po usilnych i nieprzerwanych rocznych (dokladniej czternastomiesiecznych)
      probach dostania pracy zblizonej do mojego wyksztalcenia i nastepnie
      zweryfikowania tego wymogu na jakakolwiek normalna prace dalem sobie siana.
      Spokojnie, na zimno i bez dramatow.
      Zdecydowalem, ze czas sprobowac pracowac poza krajem.
      Tydzien zajelo mi "roztrzasanie" kraju. Podjalem decyzje.
      Po tygodniu wsiadlem do mojej z dyplomu zrobionej lodeczki i powioslowalem.
      Dobilem do zamierzonego brzegu. Samej podrozy niekoniecznie latwej
      nie bede opisywal. Wyciagnalem lodeczke na brzeg i podpalilem.
      Nie chcialem aby mozliwosc powrotu bez mocnego, uporczywego i ciaglego
      "natarcia na bramke/szklane domy" oslabiala mnie.
      Opanowalem nowe slowa: perseverance, persistence i tenacity.
      I teraz po dwoch latach jestem ok.
      Bedec tam gdzie jestescie i czujac jeszcze co czujecie chce zyczliwie
      dodac moj glos/opinie do dyskusji.
      Nie ma na co dluzej qrwa czekac. Jezeli sadzicie podobnie to nie czekajcie
      na znaki z nieba. Moga qrwa nie dotrzec. Przestancie dywagowac.
      Wsiadajcie do lodeczek, kolejek, balonow i czas na zmiane.
      Panstwo Was pie.doli, pier.olcie takie panstwo. Pozniej qrwa zobaczycie.
      Wy wszyscy jestescie wazni i liczycie sie. Do dupy z panstwem, ktore uwaza
      inaczej. Pies takie panstwo tracal.

      Powodzenia Wam wszystkim zycze w podjeciu decyzji jak wyzej. Bez niekonczacych
      sie dyskusji. Czas zdecydowac i dzialac, dzialac, dzialac qrwa odpowiednio.

      Raz jeszcze pozdrowionka i powodzenia,
      exmieszkaniecPl.
      • Gość: amber Re: To exit or not to exit? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.04, 10:58
        :))))))))))))))))))))))

        nie mam siły na bunt i stanie pod Sejmem, jestem już chyba tak zniechęcona, ze brakuje mi juz energii na podstawowe emocje.

        Właśnie mam dylemat, moge wyjechać do irlandii lub pracowac w Polsce w dużej międzynarodowej firmie, ale za 1000 zł jako sekretarka. i nie wiem czy olac ten cholerny kraj, czy spróbowac działac tu. a zawsze musze mieć takie dylematy, nigdy nic nie układa sie gładko.

        rzeczywiście, mamy pecha ze takie czasy trafiły akurat na nas.
        • Gość: handlowiec Re: To exit or not to exit? IP: *.ghnet.pl / *.ghnet.pl 14.03.04, 23:03
          do amber !!
          Jak zostaniesz w Polsce i będziesz chciała dorobić do tego 1 tys. zł to
          proponuję ci dodatkową pracę w domu przez internet, możesz nieźle zarobić
      • Gość: michelle Re: To exit or not to exit? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.04, 15:46
        po trzech latach pracy w polskiej firmie i po kilku kontaktach z normalnym
        swiatem czyli abroad robie własnie z mojego dyplomu łódeczke i odpłynąć
        daleko. szkoda było na ten dyplom nawet papieru, bo co on qrwa znaczy? Pracuję
        za tysiączek i to podobno dobrze.
        odpływając się nawet nie obejrzę, łzy nie uronię , urodzę się na nowo. Bo nie
        ma juz Polski. Opozycjoniści jacyś się tu na forum łudzą, że my mamy ojczyznę.
        Ha.ha,ha !!!
    • Gość: axx Re: Trzeba zwiewać z tej cholernej Polski! IP: 207.191.236.* 12.03.04, 22:46
      Przesadzacie Panstwo. W dalszym ciagu piszecie w konwencji ckliwo-patriotycznej. To juz nie istnieje. Polska jest tylko jednym z panstw (stanow) w Europie.
      Decyduje kto inny. Z Polski sie nie zwiewa. To nie te czasy. Kupuje sie bilet lub wsiada w samochod (jezeli sie go posiada) i sie jedzie.
      Praca jest. Nie wszyscy beda nawet w Polsce kierownikami czy politykami. Zatem zadne stracone pokolenie. W Polsce pracy nie ma i nie bedzie.
      Czekanie nic nie da. Nikt nic nie pomoze. Liczyc trzeba tylko na siebie. Powodzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja