Dodaj do ulubionych

Tragifarsa w kilku aktach

22.11.10, 10:38
Przedmowa: Czuję się, jakbym wisiała nad przepaścią, ruch w którąkolwiek stronę grozi upadkiem, ani się cofnąć, ani iść dalej, ani pozostać, gdzie jestem.

Akt pierwszy: Skończyłam studia - dzienne, magisterskie. Później studia podyplomowe na UW. Stypendia, wygrane konkursy, publikacje, warszaty, sraty itp. Znalałam dobrą pracę, jeszcze na V roku. Niszowa firma headhunterska - projekty rekrutacyjne tylko na eksponowane stanowiska (prezes, dyrektor), niemieccy klienci, głownie branża automotive. Nagle krach na rynku, firma na krawędzi bankructwa. Mój dział - searchingu - rozwiązany. Pięć miesiący szukałam pracy. Udało się.

Akt drugi: Asystentka Building Managera w jednym z warszawskich wierzowców. Pani BM zjawiała się w pracy o 11, wychodziła na dwugodzinne śniadanie, wracała, by powrzeszczeć i poubliżać , szła na dwugodzinny lunch. Kiedyś o mało co mnie nie zwolniła, bo przesłałam jej maila od kogoś w postaci załącznika (małej koperty). Twierdziła, że zepsułam komputer, bo takich rzeczy nie da się zrobić w outlooku i ta koperta to pewnie jakiś wirus (ot, taka anegdotka). Musiałam przejąć jej wszystkie obowiązki. Projekty warte dziesiątki tysięcy złotych, negocjacje, wszelkie relacje z klientami, rekrutacje ,szkolenia dla Managerów, wielostronicowe tłumaczenia raportów technicznych, wszelkie sprawy kadrowe.
Byłam autorką wszystkich pism, pod którymi się podpisywała, raportów, prowadzić dokumentację całego budynku, wsio w języku angielskim (dokumenty często rzecz jasna Pani BM "poprawiała", ale tych poprawek nie mogłam uwzględnić, bo słabo znała angielski). Nawet umowy prawne sporządzałam, chociaż skończyłam psychopedagogikę i o prawie wiem tyle, co nasz Rząd o polityce społecznej. Pracowałam od dwunastu do czternastu godzin dziennie. Zarabiałam 1400zł i dzień w dzień słyszałam,że to absolutnie za dużo, bo ja się uczę i powinnam być wdzięczna, że dostaję cokolwiek. Zakaz urlopu. Pogróżki wysyłane mailem. Wrzaski,że za mało pracuje, bo jest jeszcze masa projektów,które powinnam wykonywać, a które ona musi robić, nie wiadomo dlaczego. W końcu szefowa popełniła błąd,przez co o mało nie straciliśmy klienta. Całą winę zwaliła na mnie.Zostałam zwolniona w trybie natychmiastowym. Z budynku wyprowadził mnie ochroniarz.
Zadzwonił do mnie prezes na Europę z informacją, że znalzł rozwiązanie mojej sytuacji. Pan 1,50 w kapeluszu, wiek przedemerytalny, sumiaste wąsy. Dowiedziałam się, że ładna ze mnie dziewczyna i on chciałby mieć taką dziewczynę. Bynajmniej nie w biurze.
Świadectwo pracy: Zwolnienie z inicjatywy pracodawcy, stanowisko: recepcjonistka, urlop: wykorzystany.(Dział HR-u w centali po drugiej stronie Warszawy)

PIP: Nadęta,zmęczona pani urzędnik: Sama jest pani sobie winna, że nie dopilnowała, by napisali dobre świadectwo pracy
Centrum Kobiet: Dwudziestoparoletnie dziewczę: Musi mieć pani straszne kompleksy, JA (emfaza taka, że przy "ja" musiałabym użyć czcionki na całą stronę) nigdy bym sobie nie pozwoliła na takie traktowanie.
PUP: Nie może się pani zarejestrować, ma Pani stały dochód (30zł/mc byłam instruktorką zajęć Creative Writing w jednym z domów kultury)

Akt trzeci: Od tamtej pory (ponad rok) nie mogę znaleźć stałego zatrudnienia. Zastępstwo w dziale marketingu dużej firmy farmaceutycznej (2mc), w dziale zakupów firmy produkcyjnej (2mc), telemarketing, sprzątanie. Żaden sklep mnie nie chciał.
W akcie głupoty i desperacji przyjęłam w końcu ofertę firmy z branży CC, usługi bankowe. Sprzedaję szulerskie pożyczki. Moi koledzy kłamią, manipulują, wyłudzają. Ja tego nie robię i nie chcę robić, więc mam najniższe wyniki sprzedaży w zespole. Pensja: 1100 brutto, umowa o pracę. Zachorowałam,wzięłam tygodniowe zwolnienie. Dowiedziałam się, że jak wrócę ze zwolnienia, czeka na mnie wypowiedzenie. (Kto choruje, ten nie jest efektywny)). Kolejny papier: zwolnienie z inicjatywy pracodawcy. Jeśli wezmę zwolnienie do końca grudnia (nie lewe, autentyczne, bo z tego wszystkiego wpędziłam się w chorobę), dostanę świadectwo, iż przez półtora miesiąca przebywałam na L4. Czytaj: Przewlekle chora, nie warto w nią inwestować, lub kombinator, trzymać się z daleka.

Akt 4: Nie mogę iść na biurwę niższego rzędu, bo rzekomo mam zbyt wysokie kwalifikacje i szybko ucieknę, ani na biurwę wyższego rzędu, bo nie mam stosownego wykształcenia (jestem humanistą). Ale i tak mam poczucie,że chodzi o moją buzującą macicę. 29 letnia panna tylko czeka, by złapać naiwnego pracodawcę na dziecko i doić go jak mleczną krowę.

O profesjonalizmie różnych Manpałerów,Addeków czy Ransztadów szkoda gadać. Wspomnę tylko,że za złotych czasów pracy w firmie headhunterskiej przyjemność miałam wziąć udział w bankiecie dla pracowników takich agencji. Jedzonko było smaczne, ale niestety nie mogłam skorzystać z toalety, bo każda kabina okazała się zajęta przez panienkę rekruterkę lat 23, zwracającą Matce Ziemi darmowy alkohol,a przecież mogły wziąć przykład z koleżanek wykorzystujących w tym celu umywalkę...

Ach, czar wspomnień, długi i depresja :-)
A mogłam zostać fryzjerką.

Koniec

Obserwuj wątek
    • i77 Re: Tragifarsa w kilku aktach 22.11.10, 17:38
      Witaj,
      nie pocieszę cię ale mogę dodać kilka swoich przemyśleń. Obecnie jestem na urlopie wychowawczym. Przez kilka miesięcy pracowałam na umowę zlecenie w biurze, ale prezesi zapomnieli że się płaci pracownikom pensję. Niestety do swojej starej pracy raczej nie mam po co wracać, branża budowlana - kryzys.
      Pracy szukam od września i jest tragedia, wysłałam sporo cv, zawsze pisałam prawdę że jestem na wychowawczym i absolutnie nikt się nie odezwał. Więc jak masz dzieci to tez jest problem, pozatym zarobki które obecnei oferują to jest jakiś żart 1400 zł, i co ja mam z tym zrobić opiekunka więcej by wzięła za opiekę nad dzieckiem. Więc na razie postanowiłam że siedzę z małą, cv będe wysyłać może się trafi coś za normalne pieniądze.
      Pozdrawiam
    • Gość: rafal Re: Tragifarsa w kilku aktach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.10, 16:50
      Problemem wielu młodych ludzi jest prawie zawsze ta sama kwestia: są świetnie wykształceni, ale bez doświadczenia. Nikt ich nie zatrudni na specjalistyczne stanowiska, bo nie mają doświadczenia, a nawet jak chcą podjąć prace poniżej kwalifikacji to tez ich nikt nie chce, bo są za bardzo wykształceni aby np. pracować w supermarkecie.
      Oczywiście pomijam już przypadki osób które uważają iż z racji skończonych studiów nie podejmą oni pracy poniżej zastępcy kierownika i pensji 5000 na rękę.
      Ja na szczęście (wtedy miałem inny pogląd) w czasie studiów podjąłem pracę poniżej swoich kwalifikacji. Z czasem awansowałem, i teraz jako pracownik biurowy w dużej sieci patrząc w przeszłość widzę, iż gdybym nie podjął tej pracy, nigdy bym nie był w tym miejscu kariery zawodowej co teraz. Pewnie teraz bym siedział na bezrobociu, z dyplomem w ręku, bez żadnego doświadczenia i perspektyw.
      • justekchlustek Re: Tragifarsa w kilku aktach 24.11.10, 09:45
        Masz rację Rafał, ale ja nie jestem absolwentem. Jestem prawie 30-letnią panią z solidnym doświadczeniem, której nikt nie chce przyjąć, m.in dlatego, że jest chodzącym zagrożeniem ciążowym. Ma za wysokie kwalifikacje na asystentkę, za niskie na kierownika, a z jej CV wynika,że i tak nikt nie chciał zatrudnić jej na dłużej. Jako absolwentka nie miałam najmniejszych problemów ze znalezieniem pracy.
        • Gość: rafal Re: Tragifarsa w kilku aktach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.10, 18:24
          W Polsce postrzeganie kobiety jako potencjalnego pracownika jest bardzo złożone i niecodzienne. Idealna kobieta-pracownik to max 25 lat z kilkuletnim fachowym doświadczeniem i dorosłymi dziećmi, ponieważ:
          Jak ma 20-kilka lat i jeszcze panna, tzn. że widocznie jakaś roztrzepana, nie potrafiąca ułożyć sobie życia, więc pracownik marny.
          Jak ma 20-kilka lat i nie ma dzieci tzn. że poluje na pracodawcę aby zaraz uciec na macierzyński.
          Jak ma 20-kilka lat i małe dzieci to też się nie nadaje, bo nie dyspozycyjna, będzie często chodzić na zwolnienia, bo dzieci przecież chorują.
          Ale jak już przekroczy 40 lat, to kto by ja chciał do pracy, bo przecież nic się już nie nauczy, zaraz zacznie chorować (jak to ludzie w podeszłym wieku), dynamizm i chęć do pracy już nie taka, i w ogóle zdaniem wielu pracodawców powinna już iść na emeryturę.
          Smutne to, ale tak myśli wielu pracodawców. I nie dotyczy to tylko kobiet, bo mężczyzn w wieku do 25 lat postrzega się jako nieustatkowanych gó...arzy którym tylko dyskoteki w głowie, a 35-latek który nie zdołał osiągnąć stanowiska kierowniczego do nieudacznik i kto by takiego chciał zatrudnić.
            • Gość: ehh Re: Tragifarsa w kilku aktach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.10, 23:53
              Może to i nie uchodzi, ale i ten wątek w pewnym sensie poprawił mi humor ;) Jestem absolwentką humanistycznych studiów licencjackich a obecnie na drugim roku magisterskich (pierwsze robione dziennie, obecne zaocznie). Od lutego szukam pracy. Wcześniej prawie półroczny staż z urzędu, ostatnio obowiązkowe praktyki. Pewnie, jak płacić nie trzeba to każdy pierwszy, wiele drzwi stało otworem do takiego wolontariatu. Coraz częściej czuję zupełne zniechęcenie do tego wszystkiego... Jak myśleć nie o samym kupnie, to marzenie ściętej głowy, ale chociaż o wynajmie czegoś skromnego, gdy nawet marzenia o zwykłych wakacjach są nie do spełnienia... Chętnie wyjechałabym z tego kraju bez żadnego żalu, ale tu też trzeba liczyć i na pomoc i mieć pieniądze na start.
              Pozdrawiam serdecznie i życzę jeszcze odrobiny nadziei, bo chyba nic innego nie zostało.
              • Gość: aa Re: Tragifarsa w kilku aktach IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.11.10, 12:37
                cos mi tu nie gra, skoro jak twierdzisz byłaś asystentką a na świadectwie napisali ci recepcjonistka to powinnaś wyciągnąc swoją umowę o pracę i sprawdzic na jakim etacie byłas zatrudniona - jeśli jest inny to pani z pup-y miała rację, idź do dzialu kadr żeby sprostowali. jesli piszesz w cv że byłas asystentką a przynosisz świadectwa recepcjonistki to się nie dziw że po 2 m-cach cię zwalniają, jeśli to się nie zgadza to jest prawdopodobieństwo, że inne rzeczy też sie nie zgodzą.
                • justekchlustek Re: Tragifarsa w kilku aktach 27.11.10, 21:38
                  aa,
                  Dziękuję Ci serdecznie za Twój post. W sposób genialny zilustrowałaś mój problem.

                  1. Świadectwo - sprawa dawno wyjaśniona, wywalczona.
                  2. Nikt mnie po 2 miesiącach z pracy nie wyrzucił. To były krótkoterminowe umowy zlecenia - zastępowałam nieobecnych z różnych względów, stałych pracowników. Z obu firm otrzymałam znakomite referencje.

                  Mam wrażenie, że w taki właśnie sposób jestem odbierana przez lale z działów HR . Wnioski wyssane z palca, buta i nieuzasadniona arogancja. Jeszcze raz dziękuję ci serdecznie za głos w sprawie. :-)
              • Gość: rafal Re: Tragifarsa w kilku aktach IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.11.10, 13:13
                Gość portalu: ehh napisał(a):

                > Wcześniej prawie półroczny staż z urzędu, ostatnio obowiązkowe praktyki. P
                > ewnie, jak płacić nie trzeba to każdy pierwszy, wiele drzwi stało otworem do ta
                > kiego wolontariatu.

                Nawet nie wiesz jak Ciebie rozumiem. Sam kiedyś byłem w podobnej sytuacji. Pracowałem jako stażysta za pieniądze państwa u pewnego pracodawcy, aby po 7 miesiącach wygonił mnie i innych stażystów tylko po to, aby przyjąć kolejną grupę - i tak działo się w kółko. Po stażu dostałem świstek w postaci zaświadczenia, którego nikt nie akceptuje. Nauczyłem się rzeczy przydatnych na konkretnym stanowisku pracy, w życiu zawodowym nikogo nie interesujących. Robiłem to co etatowi pracownicy, a byłem darmową siłą roboczą.
                Z tymi stażami z UP to jest patologia jakich mało. Młodych ludzi traktuje się jak darmową siłę robocza od najgorszych zadań. Znam przypadek, że dziewczynę wysłano na staż do oddziału banku, gdzie całe dnie stała i kserowała ulotki. Ulotki te rozdawali potem pracownicy oddziału na ulicach, a nawet jej zasugerowano że ona też będzie to robić. Pamiętam że oficjalnie poskarżyła się do koordynatora projektu w UP, jaki był skutek nie wiem. Takie to rozwojowe zajęcia są na stażach z UP.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka