Pod Warszawą...

IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 24.04.04, 22:58
Kochani,coś zabawnego:
skończyłam prawo w zeszłym roku i szukam pracy. Oto,co najbardziej interesuje
moich potencjalnych pracodawców - czy nie mam za daleko do pracy???Mieszkam w
Konstancinie pod Warszawą,ale nie jest to znowu taka straszna
odległość.Zdążyłam sie przyzwyczaić.Tym bardziej,że mieszkam tu od 2 lat.No i
to chyba w końcu mój problem. Ale nie,ciągle to samo-już zaczęłam zmieniać
adres zamieszkania na stary w CV,bo mam tego zwyczajnie dość.
A ostatnio HR-owiec dzwoniąc do mnie w sprawie pracy, obliczył mi
szybciutko ,ile będę wydawać na benzynę i naprawdę czy to warto za 1.000 zł
pracować ,jak pójdzie mi 400 na paliwo???Debile!!!!
    • Gość: marek Re: Pod Warszawą... IP: *.acn.waw.pl 24.04.04, 23:46
      Całkowicie pomijając kwestię poprawności tych "obliczeń" (nie jeżdżę samochodem
      więc nie wiem ile to kosztuje) jakoś nie mogę doszukać się niczego dziwnego w
      rozumowaniu tego HR-owca. Jeżeli 40% zarobionych pieniędzy będziesz wydawać na
      dojazdy do pracy to bardzo szybko zaczniesz myśleć o zmianie miejsca
      zatrudnienia albo na pracodawcę, który płaci lepiej albo na tego, który ma
      siedzibę bliżej. Ja zarabiam "na rękę" 1132 zł i na bilet miesięczny wydaję 66
      zł. Uważam, że to są chyba dosyć właściwe proporcje.
      • Gość: Eulalia Re: Pod Warszawą... IP: *.konstancin-jeziorna.sdi.tpnet.pl 26.04.04, 10:57
        Wiesz,jakos juz zdążyłam zorientować się,jakie są zarobki w Warszawie dla
        absolwentów,tak więc raczej bym nie myślała o zmianie pracy,tylko o utrzymaniu
        się w niej.Zresztą łatwo jest się wymądrzać,jak sie pracę ma,gorzej,kiedy sie
        jej szuka.
        • losiu4 Re: Pod Warszawą... 26.04.04, 12:35
          Gość portalu: Eulalia napisał(a):

          > Wiesz,jakos juz zdążyłam zorientować się,jakie są zarobki w Warszawie dla
          > absolwentów,tak więc raczej bym nie myślała o zmianie pracy,tylko o
          utrzymaniu
          > się w niej.

          hmmm... smutna sprawa z tymi zarobkami... myślałem, ze jest lepiej, bo nie tak
          całkiem dawno (kilka miesięcy temu) znajomy tuż po studiach do Wawy się
          przenosił i na rekę dostaje jakieś 6000... widocznie wiele zależy od tego,
          gdzie kto trafi

          Pozdrawiam

          Losiu
    • Gość: Walleye Re: Pod Warszawą... IP: *.com.pl / *.com.pl 26.04.04, 14:15
      Powiem coś lepszego, paniusia która prowadziła ze mną rozmowę w jednym z
      największych banków w Polsce po uwaznym przeczytaniu CV, zapytała mnie czy
      jestem ze Śląska jak tam stało, po czym spytała czy nie będzie to dla mnie
      stanowiło problemu w codziennym dojeżdzaniu do pracy. DEBILE! Ku..., czy oni
      tam na stanowiska team leaderów awansują najgorszych kretynów po to zeby nie
      narobili szkód na stanowiskach operacyjnych?! [Na zasadzie 'kopa w górę'].
      Idiotyzm zatrudniających czasem przekracza granice przyjęte zwyczajowo w
      Związku Zdradzieckim...
      • Gość: corgan w cv nie podaje się adresu stalego zamieszkania!!! IP: 217.11.142.* 26.04.04, 17:46
        tylko tymczasowy albo kontaktowy a jak sie nie ma to jakiegos najlepiej
        znajomego!!!

        Własnie po to aby uniknąć głupich pytań głupich panienek i odrzutów na starcie.
        Sam byłem swiadkiem jak jakis dyrcio wziął sterte cv i kazał sekretarce
        rozdzielić je na Wrocław kontra reszta swiata [bo to była wtedy jeszcze we
        Wroclawiu] i resztę swiata - sruuu do niszczarki. Nawet nie przegladał. W mojej
        bylej firmuie w Wawie bylo podobnie - koles popatrzył "Łowicz? Olsztyn?
        Sochaczew? Otwock?" i sru do niszczarki... Otwock dlatego, ze firma była na
        Bemowie. Na gupote ni ma leksrstwa.

        O ile Olsztyn jestem w stanie zrozumiec to Konstancina za cholere. W koncu
        gdzie ludzie stamtad maja pracowac???? W Gorze Kalwarii???
        • Gość: Walleye Re: w cv nie podaje się adresu stalego zamieszkan IP: *.com.pl / *.com.pl 26.04.04, 20:11
          No, to akurat wiem że się podaje taki a nie inny adres, ale wtedy tamten,
          Śląski był jednocześnie stałym, kontaktowym, i znajomych. ;) Głównie chodzi mi
          o krańcowy debilizm paniusi która nie była w stanie zauważyć że nie ma równego
          jej poziomowi debilności człowieka który dojeżdzałby co dnia do pracy za
          niecałe 2000PLN po 300km tam i nazad. Toż to trzeba mieć chyba rozum pantofelka
          żeby dojść do takich wniosków!
    • Gość: kolo Re: Pod Warszawą... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 22:40
      wguncie rzeczy to nie jest sprawa pracodawcy na co pracownik bedzie wydawal
      pieniadze jak chce wydawac 400 pln na wache to czemu nie wazne zeby dobra
      pracowal ... a nawet moze wydawac 100% wypłaty albo i doplacac co to dla niego
      za różnica jesli pracownik chce pracowac
Pełna wersja