URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie udało

IP: 194.181.36.* 16.07.04, 15:46
Czeso czytam na forum ze prawie wszyscy którzy mieli szczesie urodzić sie w
l. 60-tych zrobili oszałamiające kariery. A czy sa tacy którzy zarabiają
srednią krajowa i sa szczesliwi i czy szczescie bez pieniędzy jest możliwe
pzdr


    • Gość: Rocznik 60 Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 16:40
      Dobrze wiesz, że szczęście bez pieniędzy jest możliwe. Poza tym, średnia
      krajowa to dla niektórych nadmiar szczęścia.Ci którzy mają ok.40 lat już
      wiedzą, że nie jest to wszystko takie proste i jednoznaczne.Uważam, że są w
      najlepszym momencie swojego życia.Mają już doświadczenie, osiągnięcia,dzieci
      odchowane,najczęściej są posiadaczami własnego lokum.A przed nimi jeszcze ok.20
      lat pracy....
      • Gość: maci Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.04, 18:16
        trzeba jeszcze miec ta prace. Mnie własnie jej pozbawiono i musze prawie
        wszystko zaczynac od poczatku. Szukac pracy, zmienic miejsce zamieszkania, może
        nawet poszukac nowej kobiety i szybciutko miec nowe potomstwo. Co jest
        najgorsze, stracilem zaufanie do ludzi!
        • Gość: Rocznik 60 Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 14:12
          Nie łam się.Faktycznie masz pod górkę, ale może po drodze coś ,lub kogoś
          ważnego przegapiłeś.Jeżeli masz już trochę przeżytych lat na koncie,to wiesz że
          to człowiek jest kowalem swego losu.Życzę powodzenia:)
        • Gość: i.marsjanka Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 14:20
          joj
          to przykre jak wszystko na raz się stara
          tak sobie weszłam w ten wątek bo myślałam, że dostanę jakąś receptę na to jak
          swoją karierę rozwinąć, a tu nic z tego
          :(
      • Gość: rocznik 60 Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.acn.waw.pl 24.07.04, 21:23
        ja własnie należe do nich,za kilka tyg,powinnam obchodzic 22 lata swojego
        małzenstwa,mam dwoch synów pieknych ,madrych,ciepłych,ale jestem tak
        nieszczęsliwa,bo dokladnie od 21 lat nie moge zdecydowac sie na rozstanie z
        czlowiekiem ,ktory zabija mnie powoli,w rózny sposób i dosłownie też,jestem bez
        pracy i coraz czesciej myslę,ze nie potrzebnie jestem na tym świecie-jak z tego
        wyjsc,jak zaczac od poczatku,jak uchronic siebie i dzieci przed przeklenstwem
        zycia???-same pytania.
        • Gość: i.marsjanka Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 15:37
          pomyśl o sobie o tym jak chciałabyś żeby wyglądało Twoje życie i zacznij to
          realizować, to nie jest takie trudne jak się wydaje, a dookoła na pewno masz
          kilka osób które Ci pomogą, nie wstydź się poprosić o pomoc
          i przestań robić mu przyjemność
        • Gość: Rocznik 60 Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.07.04, 23:53
          Zastanawia mnie, że tak ciepło piszesz o swoich synach.Może to z faktu, że
          są,że tak ich wychowałaś, że stanowią dla Ciebie wytchnienie i radość powinnaś
          czerpać siły do zmian w swoim życiu.Warto to zrobić dla siebie i dla nich.
        • bpieczyn Re: do rocznik 60 31.07.04, 15:21
          Trochę inna sytuacja, ale też próbuję zacząć od początku. Też dzieci wspaniałe
          i to daje zadowolenie, satysfakcję, ale na tym się nic nie zbuduje. To my
          ciągle musimy być silni i być oparciem dla naszych dzieci. Dlatego
          najważniejsze, myślę, to wziąć się za siebie. Ktoś tu napisał: wymarzyć sobie
          cel i go zrealizować. Tak próbuje, ale to takie trudne. Jednak nie widzę innej
          drogi. Przyjaciele, ew. psycholog jako wsparcie i ... do przodu. Próbować
          cokolwiek, byle nie stać w miejscu. Ja np. trzy lata temu zaczęłam
          pieęcioletnie studia. Bardzo ciężko (jednocześnie pracuje i dzieci dopiero
          kilkunastoletnie),ale wiem, że to dobry kierunek. Choć cel się wydaje ciągle
          nieosiągalny i czasami mało przekonywujący... Chętnie posłuchałabym opinii jak
          wypracowaliście sobie cel, jak go znaleźliście, taki nieoczywisty, który nie
          zrodził się z pasji (ja po prostu takiej nie mam), jak go sobie wymysliliście.
          Buba
    • pan_pndzelek Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie 28.07.04, 07:22
      Tak. Nie tylko mnie ale zdecydowanej większości moich znajomych z "tamtych"
      lat... Choć słowo "udało się" uważam za dosyć hmmm... dyskusyjne. Wolę użyć
      słowa "wyszło"... To lepiej oddaje sens udanego wysiłku... Tak, to były dobre
      roczniki, którym wszystko wychodziło... zwłaszcza mojemu...
      • kszczot Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie 30.07.04, 14:57
        Witam, ciekawe który jest twój ten najlepszy. Bo mój to 1964 - czyli teraz mam
        40-tkę. jakoś to do mnie mówiąc szczerze nie dociera.Tylko jak patrzęna mojego
        syna - to zaczynam czuć się, jakby to powiedzieć - tatusiowato :-((
        Co do zwrotu "wyszło" - to zgadzam się z tobą. Jak się zasuwało i starało to i
        przypadki nie były potrzebne. Sami to wypracowalismy. Inna sprawa,chyba się ze
        mną zgodzisz, że jak zaczynaliśmy na samym poczatku lat 90-tych, to
        zdecydowanie łatwiej było znaleść dobrą pracę w extra firmie. Wystarczyło miec
        studia i znac dobrze choć jeden zachodni język. No i najlepiej mieszkac w Wawie.
        Pozdro.
        • pan_pndzelek Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie 03.08.04, 10:34
          Do mnie mój wiek też jakoś nie dociera, prawdę mówiąc mam nadal osiemnaście,
          może tylko z odrobiną więcej luzu niż dwadzieścia lat temu ;-)

          Tajemnica powodzenia roczników z około połowy lat 60'tych polegała chyba na
          tym, że wychowani byliśmy w wyjątkowo trudnych czasach, uczących jak sobie
          radzić a jednocześnie w etap normalnej gospodarki weszliśmy w wieku dwudziestu
          kilku lat czyli w wieku, w którym człowiek dopiero kończy trudny i jakże
          bolesny wiek dojrzewania...

          Po nas zaczęły przychodzić roczniki, które w okresie kształtowania osobowości
          wszystko miały już podetknięte pod nos i w obliczu trudności łatwiej pękały...
          Śmieszą mnie zresztą ci dzisiejsi "młodzi, bezlitośni, miejscy
          profesjonaliści", którym wystarczy leciutko tylko przydepnąć odcisk, by
          zobaczyć łzy rozpaczy...

          Większość moich znajomych wykorzystała ten czas i dziś nawet jeśli pracują u
          kogoś (tzn. nie mają własnej firmy) to ich pozycja wydaje się niezagrożona...
          Kilka osób jednak "na chwilę" wypadło z karuzeli i niestety ta chwila trwa już
          całe lata... W ich przypadku słabo widzę możliwość powrotu na falę...
    • Gość: Nikusia Re: URODZENI W L. 60-TYCH. czy wszystkim wam sie IP: *.kielce.sdi.tpnet.pl 12.08.04, 19:29
      Jestem rocznik '62, też ponoć bardzo udany pod względem "karier". Zaczynałam
      prace w latach 80 tych. Niestety na pewien czas, jak to napisał
      poprzednik, "wypadłam z karuzeli". świadomie pomimo skończonych studiów i pracy
      zrezygnowałam i poswieciłam sie wychowaniu dwójk dzieci, teraz juz
      nastolatki.Oczywiscie powrót do pracy choc w tak jak ktoś stwierdził dobrych
      latach 90-tych nie był łatwy ale jakoś starczało do pierwszego. Dziś po latach
      pracy po skonczonych studiach podyplomowych z nieruchomosci po obronionym
      dyplomie MBA i w trakcie nastepnych studiów JESTEM OD 8-miu MIESIĘCY BEZ
      PRACY. I nie załamuje sie jak ta 25-latka która po politologi nie moża znalec
      pracy i twierdzi ze runął jej swiat. Mój swiat upadał wiele razy, wiele razy
      szukałam po kieszeniach i starych swoich torebkach 10, 20 groszy na chleb.
      Zmieniałam profesje. Nie wszystkim sie udaje, nie wszyscy siedzą na wysokich
      stołkach, a ci którzy siedza bardzo szybko zapominaja o przyjaciołach z dawnych
      lat. Ale trzeba wierzyc w siebie i cieszyc sie tym co się ma. Bo umiejetność
      czerpania radości z tego co nas otacza jest motorem życia (czasami wiecej
      radości daje ukochane M-2 niz willa z ogrodem - nie mam willi z ogrodem :).
      Poza tym co znaczy, że " wszystkim sie udało" dla jednego udało się to wysokie
      stanowisko i obawa o ten stołek na trzech nogach i prawdopodobny zawał w
      najblizszej przyszłości, dla innego szczesliwa rodzina , piekne dzieci i tyle
      kasy aby starczyło do pierwszego, a dla wielu roczników 60 tych po prostu
      PRACA.
      POZDRAWIAM WSZYSTKICH Z ROCZNIKÓW 60-TYCH TYCH KTÓRYM SIE UDAŁO I TYCH KTÓRYM
      SIE MNIEJ UDAŁO :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja