Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając nowej..

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 10:37
nagranej?
Z różnych powodów, np:
- zła atmosfera
- degradacja ze stanowiska
- mobbing
- molestowanie seksualne
i inne.
Jak sobie potem radziliście?

Pozdrawiam,

Marta
    • Gość: beatapl Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 10:41
      mi sie to zdarzylo kikla lat temu, rano wstalam i juz do pracy nie poszlam.
      Przyczyna byla bardzo zla atmosfera i niskie zarobki.
      Wowczas mialam 19 lat.
      Teraz mam 10 lat wiecej. Przez chwile kusilo mnie zeby zmienic prace jednak
      utrzymuje male dziecko wiec na kuszeniu sie skonczylo:)\b.
      • Gość: sally Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.chello.pl 28.12.04, 11:40
        Tak. Ja tak zrobiłam 3 tygodnie temu, po prostu odeszłam, bo mój szef stosował
        taki mobiing, że już miałam dosyć. Widoków na pracę na razie nie mam, ale czuję
        się wolna, odpoczęłam psychicznie. Wiem, że sobie poradzę i w końcu znajdę
        pracę, która da mi poczucie bezpieczeństwa. Na szczęście mam męża, który mnie
        wspiera.
        • Gość: Mania Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 12:03
          Ja tez rzucilam prace ze wzgledu na mobbing. Co bym nie zrobila, to dyrektorka
          wykrzywiala twarz. Zlozylam wypowiedzenie, odprezylam sie i zaczelam szukac
          innej pracy. Znalazlam. Atmosfera przyjazna, z radoscia wstaje rano.Jestem
          doceniana.
    • Gość: M Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 12:07
      2 miesiace temu i teraz intensywnie szukam, jak na razie bez rezultatow... Na
      poczatku tez czulam ulge, ale teraz jestem w lekkim stresie...
    • Gość: gość Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 12:13
      tak, jak się rozglądnęłam dookoła, uświadomiłam gatunek spędzonego dnia
      (stress, pęd, niewyspanie, chamskie otoczenie, okropne jedzenie, brak czasu i
      widoków na polepszenie) to przeliczyłam oszczędności i wymaszerowałam. Teraz
      szukam. Nie jest różowo, bo rynek wiemy jaki jest. Brakuje solidnych firm z
      ustalonymi zasadami szanującymi człowieka. Ufam jednak że uda się ułożyć życie
      tak by nie ganiać jak szczuty pies wśród buraków nie wiedząc po co.
    • Gość: MIG stoje przed takim wyborem IP: *.acn.waw.pl 28.12.04, 12:33
      Stoje przed takim wyborem.
      Powody:
      -niezdrowa atmosfera w pracy (szef zatrudnia swoją rodzinę i znajomych -
      rosnący podział na lepszych i gorszych)
      -zwiększenie zakresu obowiązków i odpowiedzialności przy zamrożeniu płac
      -brak perspektyw na rozwój, narastające poczucie stagnacji
      -DOJAZDY. (patrz post: dramatyczne wybory z 27.12.)
    • Gość: corgan ja tak zrobiłem w 2000 r. i nigdy nie żałowałem IP: *.zigzag.pl 28.12.04, 14:16
      Szykowałem się do przeprowadzki z Wrocławia do Warszawy. Przyjechałem do Wawwy
      na pałę, nic nie mialem poza pokojem do wynajęcia. Złozyłem wypowiedzenie po
      tym, jak mój były szef zaczął mi machać przed nosem wypowiedzeniem bez daty i
      bez jego podpisu ("jak czegoś tam nie zrobię jak on wróci za tydzień to on to
      zaniesie do kadrowej"). Już od roku zaczęło się psuć i miałem go dość (i nie
      tylko ja). Zawsze byl gupi, ale po awansie kompletnie mu od....yebalo.
      Klasyczny mobbing pt "wszystko za cokolwiek sie wezmiesz zostanie sp...lone".,
      zero premii, za to nadmiar obowiązków i ich degradacja (więcej gó..anej i
      fizycznej roboty, coraz mniej tej ciekawej), polecenia zajmowania się jakąś
      jego kretynską znajomą, ktora nawet Worda i angielskiego nie znała itp. hehe
      nawet dostałem poleceniem służbowym "zakaz wyrażania negatywmej opinii o niej i
      o rzeczach ktore działy sie w tym dziale".

      Zwolniłem, wyjechałem z Wrocławia i nigdy tego nie żałowałem. Tym bardziej, ze
      po 2 latach firma zbankrutowała, więc i tak musiałbym szukac tyle że z gorszym
      skutkiem.
    • Gość: bibi Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 15:43
      ja zrezygnowałam nie mając nowej pracy
      po dwóch miesiącach
      nie mogłam się doprosić podpisania umowy, nie płacili mi pieniędzy
      poza tym czułam się poniżana przez kapuścianych głąbów - moich przełożonych,
      któym palma odbijała

      wysłałam pracodawcy wypowiedzenie, dostałam świadectwo pracy, dostałam
      pieniądze za te dwa miesiące

      ale nie jest to miłe - musieć kończyć współpracę w taki sposób i z takich
      powodów

      chociaż czasem trzeba - żeby zachować twarz przed samym sobą, to po pierwsze
      a po drugie również po to, żeby pracodawcy przynajmniej czasem i przynajmniej
      niektórzy odczuli i zdali sobie sprawę, że nie wszyscy pracownicy dadzą się
      wykorzystywać i poniżać, że są jakieś granice przyzwoitości, i że pracownik też
      umie mu "dołożyć"
    • happy78 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 28.12.04, 16:02
      Zrezygnowałam ponad pół roku temu. Pracy wciąż nie mam. Mam wrażenie, że
      potencjalni pracodawcy źle odbierają fakt dobrowolnej rezygnacji...
      • Gość: bibi Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 16:14
        tak, to prawda, że źle odbieraja
        istnieje po prostu takie negatywne nastawienie do pracownikow, ktorzy sami
        zrezygnowali z pracy - to pochodna obecnie panujacego pogladu, ze pracownik ma
        sie cieszyc, ze w ogole doznal zaszczytu otrzymania jakiejkolwiek posady i
        niech nie smie miec jakichkolwiek wymagan, ambicji, potrzeby rozwoju itp.
        taki pracownik ktory sam rezygnuje z pracy, czy zmienia ja bo mu sie obecna nie
        podoba z jakichs tam wzgledow, to zwykly dziwolag, ktos niegodny zaufania (bo
        przeciez nie wiadomo co mu moze "odbic", to osobnik ktory moze być
        niezadowolony (sic!) z pracy - a przeciez to nienormalne, że mozna byc
        niezadowolonym), po co komu praconik, ktory wie czego chce, taki który ma
        ambicje być wykorzystanym w dobrym tego słowa znaczeniu, chcacy wykorzystywac w
        pracy posiadane kompetencje i kwalifikacje, chcacy sie roziwjac
        po co?
        potrzebni sa pracownicy: posłuszni, nie posiadajacy zadnych ambicji - wbrew
        tresci ofert pracy, zadowleni ze w ogóle zyja, bez planow, bez wlasnego zdania,
        tacy ktorym wszystko jedno co sie dzieje dookola i w jakiej formie to sie
        dzieje, nie majacy obiekcji w razie niewyplacania mu pensji, pracujacy dla
        idei, ktorej zreszta nie znaja
        • happy78 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 28.12.04, 17:14
          Niestety, jest tak jak mówisz...:(
          Jeden z przeprowadzających wywiad ze zdziwieniem zapytał mnie "To z czego Pani
          się utrzymuje?"! Odpowiedź, że nie żyłam jednym dniem, że posiadam
          oszczędności, nie mam kredytów ani rodziny na utrzymaniu, zarobiłam już na
          własne mieszkanie chyba go tylko dodatkowo zniechęciła do mnie...
          • Gość: gosc Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.menos.org 28.12.04, 17:33
            u mnie to samo. Pani była bezczelna i chamska. Powiedziała jeszcze, a co Pani
            zrobi jak się skończą oszczędności? A najgorsze to jest to, że powszechnie
            uważa się, że nie można oczerniać byłego pracodawcy na rozmowie
            kwalifikacyjnej. I jak powiedziec że człowiek się zwolnił z powodu mobbingu
            oraz śmiesznych zarobków za całodniową dyspozycyjność? jakieś pomysły macie
            może?
            • happy78 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 28.12.04, 17:45
              Stwierdziłam, że lepiej będzie jak wymyślę jakiś neutralny powód, typu wyjazd z
              powodu okoliczności rodzinnych czy coś podobnego. Bo jak mówię prawdę, że
              pracowałam po kilkanaście godzin dziennie to przeprowadzający wywiad
              podejrzewa, że nie radziłam sobie z obowiązkami bo jestem źle zorganizowana;
              jak powiem, że szef był chamski to pewnie dlatego, że zasłużyłam sobie na
              chamskie traktowanie - obijałam się i byłam nierzetelna...
    • Gość: szlufka Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.04, 18:06
      Tylko tak. Jesli masz poczucie wartosci.
      • ela-gda Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 28.12.04, 18:52
        ja biłam się z myślami o rezygnacji kilka m-cy. w końcu tak rozchorowałam się,
        że nie było mnie kilka tygodni w pracy. wiele sobie wtedy przemyślałam i po
        powrocie, w poniedziałek rano poszłam do dyrektora i wręczyłam mu moje
        wypowiedzenie. Odetchnęłam z ulgą, choć nie miałam nagranej pracy. I stała się
        rzecz niesamowita. tego samego dnia zadzwonił do mnie gość z konkretną
        propozycją pracy, choć wcześniej szukałam jej pół roku. dobre co!?
        • Gość: marcin Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.75.58.75.brzesko58.ptc.pl 30.12.04, 22:18
          wypowiedz poprzedniczki uswiadamia mi tylko ze przypadek nie istnieje , ja
          zrezygnowalem , odszedlem na okres prubny do innej firmy , niestety nie
          przedluzyi ze mna umowy (przysluga dla mnie) i teraz szukam (4dzien) . Te dwa
          przypadki uswiadamiaja mi tylko ze jak jest zle to trzeba uciekac , czy sie ma
          nowa prace czy nie. Tylko taka uwaga - ta nowa to tez nic pewnego i trzeba
          przygotowac sie wczesniej na szukanie nowej.
          Pozdrawiam wszystkich pod sciana.
          • szczoter Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 31.12.04, 01:13
            raz tak. postanowiłem spróbować w tej firmie na luzaka. nie dało rady. odszedłem
            nie mając nic nagranego.
            • Gość: w Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.cac.psu.edu 02.01.05, 05:02
              Zal mi was? No moze to ja jestm ulomna.Nigdy nie zrezygnowalabym z pracy.Nigdy
              nie zatrudnilabym kogos, kto porzucil prace.Jestescie nie odpowiedzalni.Co
              sadzici o mojej filozofi( ?} pracy? Prace trzeba szanowac. Wykonywac ja
              najlepiej jak mozna.Najpierw dawac, potem rzadac.Sama nigdy o nic nie
              prosilam,ale tez nigdy nie czulam sie pokrzywdzona.Moi szfowie mnie doceniaja.Ja
              traktoje moja prace jak moj dom.Zawsze sie zastanawiam czy moja decyzja jest
              sluszna, z punktu widzenia firmy. Jestem "dyspozycyjna" ale nigdy nie musialam
              zostac poza godzinami.W moim wypadku to jest kwestia organizacji pracy.
              • Gość: gość Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.menos.org 02.01.05, 10:45
                Ty chyba z Polski nie nadajesz? Czy mi się wydaje????
              • Gość: vinca Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.01.05, 11:38
                No właśnie, nie zrezygnowałaś bo nie czułaś sie pokrzywdzona. To chyba
                logiczne. Po co odchodzić z pracy w której czujesz sie dobrze?
                - ""nigdy nie czułam się pokrzywdzona"
                - "nigdy nie musiałam zostać poza godzinami"
                Chyba nie zrozumiałaś tematu tego wątku.
                • Gość: w Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.cac.psu.edu 03.01.05, 00:51
                  Przede wszystkim musze zrobic korekte.Zadac nie pisze sie prez < rz >. Dawno
                  nie pisalam po polsku.Dlaczego nie czulam sie pokrzywdzona i nie doceniona?
                  Mysle, ze dlatego, ze nigdy nie winilam innych za moje niepowodzenia.To ja
                  musilam sie uczyc,poprawic,zmienic nastawienie do roznych rzeczy.Mysle ze o
                  prace ktora wykonujesz trzeba dbac nie wazne jak lepszym od innych sie czujesz,i
                  moze nawet jestes, ale to trzeba udowodnic.Nie chcialabym byc niesprawiedliwa,
                  ale czsem dobrze jest spojrzec najpierw na siebie.Sam temat: "czy ktos
                  zrezygnowal...." o czyms swiadczy.W kupie razniej, a z drugiej strony niepewnosc.
                  • Gość: corgan myśle ze się nie rozumiemy... IP: *.chello.pl 03.01.05, 07:18
                    > Dlaczego nie czulam sie pokrzywdzona i nie doceniona?
                    > Mysle, ze dlatego, ze nigdy nie winilam innych za moje niepowodzenia.

                    Niewykluczone ze tak było, ale nie u kazdego tak musi byc. Istnieje takie
                    przysłowie "kazdy jest kowalem własnego losu" ale jest tez takie "z gówna bata
                    nie ukręcisz".

                    Ja po ponad roku unikania walki z moim szefem-debilem nie dalem rady i w koncu
                    kiedy doszlo do konfrontacji się zwolniłem. Po prostu nasze możliwości
                    porozumiewania się wyczerpały a sposobu patrzenia na świat znacznie sie od
                    siebie różniły. Ja i tak miałem zamiar się zwolnic ale jak pisałem wyzej - a
                    jak mi zaczął grozic sam złozylem wypowiedzenie. Po 5 latach przepracowanych w
                    firmie w ktorej pracowałem miałem prawo do takiej a nie innej oceny.

                    Natomiast co do sugestii przyjrzeniu się sobie i próbowaniu udowadniać jakim to
                    jest się świetnym prtacownikiem mam zgoła biblinje powiedzenie o rzucaniu pereł
                    przed wieprze. Może np. w USA czy takiej Japonii ludzie protestują przeciwko
                    szefom-debilom pracując po 16 godzin i udowadniają jacy sa świetni. U nas nad
                    Wisłą albo nad Odrą ludzie często odchodzą. O ile mają dokąd. Co kraj to
                    obyczaj. Można się zzymac na to czy to dobrze czy źle, ale coś takiego
                    jak "poczucie wdzięczności" tutaj nie istnieje.

                    > To ja musilam sie uczyc,poprawic,zmienic nastawienie do roznych rzeczy.
                    > Mysle ze o prace ktora wykonujesz trzeba dbac nie wazne jak lepszym od innych
                    > sie czujesz, i moze nawet jestes, ale to trzeba udowodnic. Nie chcialabym
                    > byc niesprawiedliwa, ale czsem dobrze jest spojrzec najpierw na siebie

                    Ok, tylko pytanie czy to coś daje? Może np. w Stanach tak ale w Polsce -
                    niekoniecznie.

                    Ja wolałem to udowodnić (z bardzo dobrym zreszta skutkiem) w nowym
                    środowisku i w nowych firmach. Oceniłem dalsżą inwestycje w byłą
                    pracę/szefa/środowisko jako nie rokującą dalszych nadziei i zrezygnowałem z
                    niej. Nie wiem co widzisz zdrożnego w słowie "zrezygnować". Owszem - bez
                    korekty własnego podejścia się nie obyło, ale gdybym został - na pewno nikt
                    tego by nie docenił. Jesli nawet - zajęłoby mi to lata.

                    Istnieje w angielskim takie powiedzenie "do the right things more than the
                    things right" czy jakos tak. Własnie często taka rezygnacja z pracy to
                    jest "the right thing".
                    • Gość: bibi Re: myśle ze się nie rozumiemy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:54
                      > przed wieprze. Może np. w USA czy takiej Japonii ludzie protestują przeciwko
                      > szefom-debilom pracując po 16 godzin i udowadniają jacy sa świetni. U nas nad
                      > Wisłą albo nad Odrą ludzie często odchodzą. O ile mają dokąd. Co kraj to
                      > obyczaj. Można się zzymac na to czy to dobrze czy źle, ale coś takiego
                      > jak "poczucie wdzięczności" tutaj nie istnieje.

                      Widzisz, stykając się z takimi pracodawcami jak w Polsce, będąc tak a nie
                      inaczej traktowani ludzie nie mają podstaw do posiadania "poczucia
                      wdzięczności", bo po prostu nie ma za co być wdzięcznym.

                      Powiem może prosto z mostu i brutalnie: pracodawca nie jest dla mnie darczyńcą,
                      nie jest moim mentorem, nie ratuje mi życia. pracodawca po prostu płaci mi za
                      to co robię, bo umiem to robić i robię to dobrze, a moja praca jest mu
                      potrzebna. wiem, że pracuje dopóki moja praca jest potrzebna pacodawcy - jesli
                      nie bedzie mu potrzebna to i ja nie bede potrzebna. a majac takie
                      doswiadczenia jak mam w pracy w roznych firmach z roznymi ludzmi, bedac
                      traktowana w rozny sposob naprawde podchodze do pracy i pracodawcow z
                      dystansem. wiem czy mam czy nie mam mozlwosci rozwoju czy awansu w firmie czy
                      nie, nikt mi niczym oczu nie zamydli. nie pracuje sie dla idei tylko dla
                      pieniedzy. to jest wymiana: ja daje prace - pracodawca daje mi pieniadze
                      • mk55 Re: myśle ze się nie rozumiemy... 06.01.05, 16:04
                        święta racja
                  • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 06.01.05, 16:02
                    ciesz sie ze nie parcowałas w firmie, ktora cie gnoiła za wszytsko pomimo ze
                    robilas wszytsko co w twojej mocy zeby było dobrze, to dopiro byłaby
                    frustracja...co?
              • Gość: Anka Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.01.05, 14:09
                Nie obraź się, ale jak sama napisałaś, chyba JESTEŚ ułomna - żaden człowiek nie
                powinien traktować pracy jak domu, rozumiem, że należy się naprawdę starać, być
                sumiennym, pracować jak dla siebie i na swoim, ale odrobina dystansu jest
                naprawdę konieczna.
              • Gość: bibi Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.05, 09:42
                > Zal mi was? No moze to ja jestm ulomna.Nigdy nie zrezygnowalabym z pracy.Nigdy
                > nie zatrudnilabym kogos, kto porzucil prace.Jestescie nie odpowiedzalni.

                Nie myl porzucenia pracy z wypowiedzeniem umowy przez pracownika - zawsze jest
                ku temu jakiś - i to na ogół z punktu widzenia pracownika poważany - powód

                Analogicznie powinnać uważać za żałosnych pracodawców którzy wręczają
                wypowiedzenie pracownikowi. Czy pracodawców zwalniających pracowników też jest
                Ci żal?

                Najpierw dawać potem żądać to według Ciebie pracować za darmo? pozwalać na
                wypłacanie pensji z półrocznym opóźnieniem?

                Zastanów się co piszesz. W dzisiejszych czasach ludzie zbyt łatwo tracą
                poczucie własnej wartośći - w dużej mierze z powodu tego co się mówi i pisze
                dookoła.
              • losiu4 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 05.01.05, 17:55
                Gość portalu: w napisał(a):

                > Zal mi was? No moze to ja jestm ulomna.Nigdy nie zrezygnowalabym z pracy.Nigdy
                > nie zatrudnilabym kogos, kto porzucil prace.

                i być może popełniłabys gruby bład :) No ale to byłaby Twoja firma - wolno Ci
                wiec :)

                > Jestescie nie odpowiedzalni.

                nie sądze, ale niech Ci będzie :)

                > Cosadzici o mojej filozofi( ?} pracy? Prace trzeba szanowac.

                oczywiście ze należy. Siebie jednak też nalezy sznować. Jesli pracodawca nie
                szanuje mojej skromnej osoby, niech nie oczekuje jakichs specjalnie ciepłych
                uczuć z mojej strony.

                > Wykonywac ja najlepiej jak mozna.Najpierw dawac, potem rzadac.Sama nigdy o
                > nic nie prosilam,ale tez nigdy nie czulam sie pokrzywdzona.Moi szfowie mnie
                > doceniaja.

                w Polsce człowiek zazwyczaj rzuca pracę z 2 powodów
                1. nie da sie w niej wytrzymać (zazwyczaj dziwnym trafem wiąze sie to z
                zarobkami rzędu kilkuset PLN). Powód: szacunek dla własnego zdrowia
                psychicznego i fizycznego.
                2. Znalazło się lepiej płatną prace. Kapitalizm w sumie mamy
                Mało kto odchodzi z pracy, w której czuje się dobrze :)


                > Jatraktoje moja prace jak moj dom.

                nawet w pracy która lubiłem - była to po praca. Wykonywana z satysfakcja i
                przyjemnością, ale jednak praca. Dom był jednak gdzie indziej :)

                > Zawsze sie zastanawiam czy moja decyzja jest
                > sluszna, z punktu widzenia firmy.

                nie wiem, a firme jako stwora prawnego trudno spytać :) IMHO: Twoje zycie.
                Jeśli tylko czujesz się OK - nie ma sprawy.

                > Jestem "dyspozycyjna" ale nigdy nie musialam
                > zostac poza godzinami.W moim wypadku to jest kwestia organizacji pracy.

                masz fajną pracę. Niestey nie w kazdej da sie zorganizowac roboty tak, jak u
                Ciebie

                Pozdrawiam

                Losiu
              • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 06.01.05, 15:58
                jestes pracocholiczką, jesli praca to Twój dom...powodzenia, pewnie sie ciesza
                z takiego pracownika jak Ty...
    • Gość: a Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.01.05, 02:07
      Tak, znalazlem nowa.
      • cytrusowa Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 05.01.05, 11:42
        Ja zrezygnowałam z pracy, nie mając nowej na widoku.
        Złożyłam wypowiedzienie i stosunek pracy został rozwiązany na moją prosbę.
        Na taką decyzję złożyło się parę czynników, między innymi zła atmosfera w
        pracy, wazeliniarstwo i wzajemne wygryzanie się. A poza tym parę czynników
        prywatnych.
        W każdym razie w kwietniu zrezygnowałam, potem kursowałam między Polską a
        Niemcami do czasu, aż mój ówczesny chłopak, potme narzeczony przeprowadzi się
        do Polski. We wrześniu wyszłam za mąż i postanowiłam zacząć szukać pracę. No i
        trochę to trwało, intensywnie szukałam do grudnia.
        Przed świętami podjęliśmy dezyzję o powrocie do Niemiec na rok-dwa (mieliśmy ku
        temu powody), nie powiem, żeby ta decyzja była dla mnie rpsta, ale jak
        widziałam, ze nie mam pracy i nie mogę znalezc to szlag mnie trafiał.
        Nie uwierzycie, ale początek grudnia przyniósł konkretne ruchy w sferze
        poszukiwań - nagle z dwóch firm dostałam zaproszenie na rozmowy. Po przejściu
        do kolejnych etapów w obu firmach, z jednej zrezygnowałam a z drugiej dwa razy
        jezdzilam do Wwy. I co?
        I kiedy już wiedzieliśmy, ze jedziemy, w Wigilię zadzwonili do mnie i
        zaproponowali pracę nie u mnie w mieście, tylko w Warszawie, chyba u nich w
        biurze.
        Także w końcu pracę się znajduje.

        Tylko w moim przypadku były to cięzkie chwile, gdy musiałam podjąc decyzję i
        zrezygnować z tak wymarzonej pracy.
        A teraz siedzę sobie w Niemczech i was pozdrawiam
    • losiu4 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 05.01.05, 17:41
      Gość portalu: Marta napisał(a):

      > nagranej?

      tak, na ten przykład ja. Powodem była - najogólniej rzecz biorac - róznica zdań
      tyczacych atmosfery w pracy i zarobków między mną a szefem.

      > Jak sobie potem radziliście?

      znaleźliśmy sobie inna pracę :)

      Pozdrawiam,

      Losiu
      • Gość: yonasz Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: 217.153.47.* 06.01.05, 01:37
        No więc zrezygnowałem w czerwcu, mając nadzieję, że szukanie potrwa max. 2-3
        miesiące. Na początku ulga i poczucie wyzwolenia, potem narastający stres.
        Obecnie mamy styczeń, więc jestem już bez pracy ponad 7 miesięcy. Najgorsze
        jest to, że żona przebąkuje o zwolnieniach w jej firmie. Nie wiem, chyba
        przyjdzie sprzedać mieszkanie. Pracowałem w największych spółkach medialnych
        (np. ITI Holdings), ale to nic nie znaczy, podobnie jak 300 rozesłanych
        aplikacji. „Przyjaciele” pytani o możliwość załatwienia najlichszej posady
        dziwnym trafem zmieniają komórki lub opowiadają bajki bez pokrycia. Z drugiej
        strony widzę, jak osoby mające wtyki i wkręty, jednym słowem buraki ze
        znajomościami, łykają dowolne, dobrze płatne posadki. Ostatnio np. pewna
        panienka z wykształceniem średnim została... dyrektorką dużego hotelu
        robotniczego, z pensją 7 brutto – tylko dlatego, że jej tatuś lubi zalewać pałę
        z prominentnym SLDkiem. Mam naprawdę dość – coraz poważniej myślę o wyjeździe
        do pakowania kurczaków lub roztrząsania gnoju pod Edynburgiem.
    • Gość: mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: 213.77.38.* 06.01.05, 15:54
      ja to zrobilam, pracowalam w mgi akcept i po kolejnej awanturze nie wahałam
      sie, decyzja przyszła w mgnieniu oka, i niegdy tego nie bede załować, załuje
      jedynie ze tak długo tam pracowałm, całe 1,5 miecha upokorzen i starsznej
      atmosfery
    • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 06.01.05, 15:56
      a i przepraszam nie dokonczylam, mam juz prace i bardzo sie z niej ciesze, i
      dochodze do wniosku, ze w koncu takie straszne traktowanie zostało mi
      wynagrodzone, ale jak ci zle to sie nie wahaj, naprawde, tylko wytrwale szukaj
      pracy i to takiej ktora ci bedzie odpowiadac, znaj swoja cene
      • Gość: w Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.cac.psu.edu 16.01.05, 01:10
        czy ciagle jestescie dumni z siebie, ze zrezygnowaliscie z pracy nie majac nowej?
        • Gość: ania Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: 157.25.152.* 16.01.05, 13:42
          Tak, jestem dumna. Upokarzać niesłusznie nikt mnie nie będzie.
        • Gość: sally Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.chello.pl 17.01.05, 10:59
          oczywiście, że tak, widzisz - czasami w życiu ważniejsze jest tzw. zachowanie
          twarzy, poczucie godności, a praca w końcu się znajdzie...:)))

          jak długo mozna wytrzymywać np. pomiatanie, ponizanie, mobbing jest straszny,
          jak tego nie przeżyłaś to nie masz w ogóle pojęcia jak to wpływa na człowieka
        • Gość: maja66 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: 213.77.38.* 19.01.05, 11:32
          tak, jestem z tego dumna, jak paw :)
    • Gość: mike Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.chello.pl 18.01.05, 20:36

      To budujace czytac ze to sie udaje, ze mozna otrzasnac sie z koszmaru:

      Ja pracuje w jednej firmie 7 lat, od 6 zaczelo sie psuc:( Teraz jest nie do wytrzymania: ponizanie,
      ublizanie, grzebanie w moich rzeczach, chowanie dokumentow a potem karczemna awantura ze ich nie
      ma....oczywiscie podzucanie poszukiwanych przez szefa dokumentow, ktore mnie nigdy nie dotyczyly
      (to nie moja dzialka) i oczywiscie znowy wrzaski i wyzwiska. Ciagle wysylanie zgryzliwych sms-ow -
      rowniez, a wszczegolnosci w dni wolne i wieczory.
      Zlapalm sie na tym, ze czasem zastabawiam sie czy mi sie to tylko nie wydaje bo to przeciez nie jest
      mozliwe!!!!!! paranoja!!
      Jak dzwoni moj telefon paralizuje mnie lek, co on znowu wymyslil?!
      Jestem zfrustrowana do granic mozliwosci, jak przychodze do domu ogrania mnie ogromna sennosc,
      najchetniej przespalabym reszte godzin - poczatki ciezkiej depresji??
      Najgorsze jest to, ze moje poczucie wlasnej wartosci chyba juz nie istnieje, wiec jak " bita zona
      alkoholika" trwam w tym g...wnie!
      Musze znalesc wystarczajaco duzo sily zeby zucic mu wypowiedzenie prosto w twarz!!
      • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 19.01.05, 11:38
        trzymam kciuki, zrób to wcześnie bo poźniejbędziesz miła nieodwracalne skutki w
        psychice, pors kogos bliskiego zeby Cie wspierał w wytrałości do celu, aby
        znaleść nową pracę i kopnąc tego dupka co Ci żyć w pracy nie daje. a myślałaś o
        dyktafonie?zeby nagrać kilka takich małych spotów z tym co on mówi do cCiebie?
        taki dowód na pewno się przyda w PIPie, zawsze można spróbować a czyn ten
        kretyn ma nad sobą jeszcze kogoś? może się tam zwrócisz? a czy jesteś bardzo
        poptrzebna w firmie? bo jesli tak to szukaj pracy, i kopnij go w dupę ale tak
        porządnie, zawsze można wybrać ten moment, najbardzoej odpowoedni, kiedy będzie
        miał trudności z poradzeniem sobie z mnóstwem problemów. jeszcze raz:
        powodzenia!pzdr
        • Gość: mike Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 12:39
          Niestety to szef firmy wiec wyzej sie nie da, potrzebna jestem ale oczywiescie
          codziennie slysze ze nic nie robie i za te pieniadze to sam sobie poradzi (co
          jest oczywiscie nierealne). O dyktafonie myslalam, problem jest taki ze jak
          wpwda na mnie nabluzgac to trwa to jakies 30 sec. i wybiega krzyczac jeszcze na
          korytarzu wiec nie jestem w stanie siegnac po dyktafon niezauwazona a jest
          niestety sporawy wiec kieszenie odpadaja:(
          dzieki za cieple slowa, troche otuchy mi sie przyda:)
          • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 19.01.05, 13:07
            w takim razie dla odpoczynku przed tyranem idz na zwolnienie lekasrkie, tak na
            2 tygodnie, i jak ci bedzie cos jeczal to powioedz alez panie dyrektorze,
            przeciez mówił pan ze bez problemu sobie poradzi beze mnie, a wiem ze to
            przecież pan (tu z duzym naciskiem na to słowo) mnie wszytskiego nauczył. ma
            nadziej ze wróce szybko, tez nie lubie chorować...siedzisz do konca zwolnienia
            w domu, a jak ci bedzie dzownił,to sory spisuj smsy, zachwuj je, to sie da
            zrobic, co do dyktafonu, moze zainwestuj sa teraz do kupienia bardzo malutkie,
            a moze lezec na biurkunp pod monitorem, 30 sek to bardzo duzo, a moze pojdz do
            niego do gabinetu, ze niby chcesz usłyszec co jeszcze zle zrobilas, i dyktafon
            przu sobie, co za dupeerk z tego twojego szefa, a gdzie Ty złoyko pracujesz??
            jak to firma?moze da się coś zrobić
            • Gość: mike Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.01.05, 15:10
              Jestem inwigilowana na kazdym kroku, wiec chce zachowac anonimowosc.
              Powiem tylko ze to branza reklamowa:( a mialo byc tak fajnie.....
              • mk55 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 19.01.05, 15:50
                no widzis ztak to jest w agencjach, ja tez mialam nieporzyjemnośc pracowania w
                jednej, AR Radna, i tez tak bardzo chialam w niej pracować..w AR..ach.. ale
                szybko sie ewakuowalam po 3 miechach niecalych, ale oczywiscie sie ciesze ze to
                zrobilam, pozniej z kolei chcilei mnie przyjac do AR, tylko czekaj,, to jest
                naprzeciw Gal Mokotów, ale nie pamietam nazwy, jakaś wielka agencja, mialam być
                asystentką dyrektora, ale jak zrobilam wywiad w firmie to mi sie odechcialo, a
                zarobki byly niezle, ale po co szarpac nerwy? kasa to nie wszytsko :)
                w
                • Gość: w Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.cac.psu.edu 20.01.05, 01:57
                  Moim zdaniem, problemy w pracy macie poniewaz: 1) wasze kwalifikacje sa niskie,
                  a oczekiwania bardzo wysokie. 2)nie umiecie pracowac w zespole.3) jestescie
                  niesamodzielni. 4)nie mozna na was liczyc: spozniacie sie, naduzywacie zwolnien
                  lekarskich itp. 5) zaczynacie prace od kawy, prywatnych telefonow, e-mail(i). 6)
                  nie zrobicie niczego co do was nie nalezy, np. to jest drobiazg, ale jak
                  papierek lezy na podlodze nie schylicie sie, zeby go podniesc. 7) z gory
                  wszystkiego i wszystkich nienawidzicie. 8) od poczatku weszycie, kto ile zarabia
                  i to bardzo psuje wam krew. Niestety liste mozna ciagnac, pozdrawiam.
                  • Gość: ww Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 06:55
                    123456...itd mam 42 lata, wykształcenie, spore doświadczenie i umiejętności w
                    różnych dzidzinach i nawet nie moge dostapić tych wszystkich złych sytuacji bo
                    nikt mi nie odpowiada na oferty z cv... o spotkaniach nie wspomnę.
                    Urwałeś się jakby z choinki z tym swoim punktowaniem
                    pozdrawiam chłodno
                  • Gość: Tomek Głupich jak "w" nie sieją... IP: *.access.telenet.be 20.01.05, 09:14
                    Wiesz co "w", jesteś chyba szefem, albo nigdy nie pracowałeś na etacie,
                    ewentualnie trafiłeś na porządną firmę i porządnych ludzi.

                    > 1) wasze kwalifikacje sa niskie, a oczekiwania bardzo wysokie.
                    He, he, jeżeli mając mgr inż przed nazwiskiem i bardzo bogate doświadczenie,
                    znając doskonale 5 języków ktoś zasuwa za 1200zł (mój znajomy), to jesteś
                    debilem twierdząc że ma niskie kwalifikacje, a oczekiwania za wysokie.

                    > 2)nie umiecie pracowac w zespole.
                    No jasne, trzeba się dostosować - kablować, podkładać innym świnie, patrzeć na
                    innych jak na nieudaczników - to jest umiejętność pracy w zespole!

                    > 3) jestescie niesamodzielni.
                    Oczywiście - do wykonania naszej roboty zatrudniamy kilkadziesiąt osób i o kazdy
                    drobiazg wszystkich pytamy.

                    > 4)nie mozna na was liczyc: spozniacie sie, naduzywacie zwolnien lekarskich itp.
                    Pisz za siebie, ja przez wiele lat mojej pracy nie opuściłem ani jednego dnia, a
                    spóźniłem się o więcej niż 15 minut tylko 3 razy.

                    > 5) zaczynacie prace od kawy, prywatnych telefonow, e-mail(i).
                    Zgadza się - piję kawę przed wyjściem z domu. Powyższa uwaga dotyczy przede
                    wszystkim szefów.

                    > 6) nie zrobicie niczego co do was nie nalezy, np. to jest drobiazg, ale jak
                    papierek lezy na podlodze nie schylicie sie, zeby go podniesc.
                    Pisz za siebie.

                    > 7) z gory wszystkiego i wszystkich nienawidzicie.
                    Nie z góry i nie wszystkich, tylko po odczuciu "przyjaznego" nastawienia
                    niektórych osób i przekonaniu się jak bardzo potrafią "pracować w zespole"
                    (patrz wyjaśnienie punktu 2).

                    > 8) od poczatku weszycie, kto ile zarabia i to bardzo psuje wam krew.
                    Hmm... ja się do działu płac nie włamuję, żeby przeczytać listę wynagrodzeń. A
                    jeżeli piszesz ogólnie, to rzeczywiście czytamy kto ile w innych firmach zarabia
                    i krew nas zalewa że za takie grosze się poświęcamy i na dodatek ciągle jesteśmy
                    opierniczani że za kiepsko pracujemy.

                    > Niestety liste mozna ciagnac
                    Zgadza się, w twoim przypadku ta lista będzie jeszcze bardzo długa.

                    Życzę zmiany pracy, żebyś mógł się przekonać o czym ludzie piszą w tym wątku.
                    • Gość: mike Re: Głupich jak "w" nie sieją... IP: *.chello.pl 20.01.05, 11:27
                      zgadzam sie 1000% z przedmowca!!!!
                      Te wyliczanki to chyba niesmaczny zart albo moze "w" prowokuje dyskusje??
                      To przez takich ludzi jest coraz wiecej przypadkow "milej" atmosfery w pracy :((
                • Gość: anan Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.05, 20:40
                  powiedzcie mi prosze, jak przeprowadza sie taki wywiad w firmie, bo jakos do
                  tej pory tego nie robilam, a zdaje sie, ze bede musiala
    • Gość: gienia Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.pl / *.miecznet.pl 20.01.05, 14:00
      tak, syn mój zrezygnował, ponieważ właścicielka firmy codziennie na wszyskich
      pracowników darła się, nie miał nowej pracy nie wytrzymał.
      Był dwa miesiące na bezrobotnym, dostał pracę z ogłoszenia.
      współczuję wszystkim młodym ludziom pracować w tej nowej demokratycznej Polsce.
    • Gość: wiemwszystko Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 12:33
      Ja zrobiłem to właśnie tydzień temu i jestem zadowolony. Zrobiłem to pod
      wpływem szefowej, nawet się ucieszyła że odchodzę. Przez 4 lata było cacy
      ostatnie miesiące to totalne udupianie, upodlanie i pokazywanie jaki z ciebie
      to nie śmieć ("do myjni sie tylko nadajesz"). Wykorzystywanie do granic
      możliwości. Młody jestem ale mam duże doświadczenie więc o nowa prace się nie
      boje.
    • Gość: Milka Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.crowley.pl 21.01.05, 16:01
      Długo zaciskałam zęby, łudząc się, że jednak dam radę, albo, że coś się zmieni.
      Zrezygnowałam, bo nie miałam już siły na telefony i sms-y z pretensjami (często
      w dni wolne od pracy, podczas mojego urlopu lub w środku nocy), niewybredne
      komentarze o podtekście seksualnym oraz traktowanie mnie jak ścierki do
      podłogi. Nie dałam rady - złożyłam wypowiedzenie i, mimo że jestem w drobnym
      stresie z powodu poszukiwań nowej pracy, nie żałuję. Nareszcie nie dostaję
      palpitacji na dźwięk dzwoniącej komórki.
      • Gość: gosc Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.sm-rozstaje.pl 21.01.05, 17:25
        Kiedy odeszłam z pracy też poczułam ogromną ulgę, że nie muszę juz bać się
        dzwoniącej komórki.
        • Gość: w Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.cac.psu.edu 22.01.05, 02:22
          Kazdy moze tu wyrazic swoja opinie.Na pytanie, czy zrezygnowalabym z pracy nie
          majac nowej, zawsze odpowiem NIE (zwlaszcza w kraju ,gdzie jest 20 %
          bezrobocia).Dlaczego? Dlatgo,ze praca daje piemiadze, a pieniadze to
          niezaleznosc,wolnosc. A swoja droga, czy wy naprawde uwazacie,ze "szefowie" chca
          sie pozbyc swietnych pracownikow a miec przy sobie lizusow i nierobow?
          • Gość: wiemwszystko Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 14:31
            Przedewszystkim pozbywają się ludzi o silnej osobowości z możliwościami. Ja nie
            dałem sie ztłamsić i powiedziałem nie! nie zrozumcie mnie tak że nie
            wykonywałem poleceń bo wiedziałem lepiej, po prostu za bardzo chciałem byc
            niezależny w tym co robiłem i co nalezało do zakresu moich obowiązków, miałem
            dość bycia wyrobnikiem, bo zaczełem głupieć i przestawałem mysleć. A że lubia
            lizusów to prawda, szczególnie takich co sprzedadzą cie za 100 zł podwyżki albo
            podłożą swinie za poklepanie po plecach na integracji przez szefa. Tak, tak to
            wyglada.
            • Gość: wiemwszystko Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 14:33
              I jeszcze jedno. Bardzo dobrze czuje się że zostawiłem tą pracę,odczułem że
              zrobiłem coś bardzo ważnego dla siebie i swojej przyszłości, nawet za cenę
              bycia przez jakiś czas bezrobotnym.
              • happy78 Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no 24.01.05, 15:11
                też czułam się podobnie, ale teraz, po wielu miesiącach bezowocnych poszukiwań
                pracy moje poczucie własnej wartości jest znacznie niżej niż było w
                znienawidzonej pracy... a może tak mi się tylko wydaje, człowiek szybko zapomina
          • Gość: Pysio Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 16:03
            "nigdy nie mów nigdy" :-)
            wyobraz sobie - masz dwadziescia pare lat, jestes mlody, zdolny, a jedyne,
            czego od ciebie szef chce, to cie bzyknac co jakis czas. nie masz innej pracy -
            zostajesz, czy odchodzisz?
            a moze tak: placa ci 700 zl miesiecznie, najpierw pracujesz tydzien na probe,
            potem miesiac, ale szef ci mówi, nie mam kasy, zaplace za 2 tygodnie, jak
            kontrahent zaplaci, mijaja te dwa tygodnie, dostajesz polowe. Mijaja kolejne
            tygodnie, pracujesz coraz wiecej i dluzej, z wyplata ciagle cos nie tak -
            zostajesz?
            • Gość: mirabelka Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.skierniewice.mediaclub.pl 25.01.05, 13:52
              zrezygnowalam z pracy po 3 latach tyrania tam, mialam dosyc, polityki firmy,
              glupoty, braku kompetencji osob bedacych na stanowiskach, lizustwa
              itp.,zrezygnowalam we wrzesniu, oczywiscie odbilo sie to na moim zdrowiu, przez
              pewien okres dochodzilam do siebie po dziwniej chorobie glowy, nie wiem to
              chyba ze stresu, teraz odpoczelam i szukam bylam na kilku spotkaniach ale nic
              jeszcze sie nie udalo, kilka razy odmawialam tam gdzie mi sie nie podoba, nie
              przymuje kazdej pracy,zmeczona juz jestem lapaniem pracy aby tylko ja
              miec,ogarniaja mnie nieraz czerne mysli jak to bedzie, ale wierze ze gdzies
              mamy zapisany swoj los i tak musialo sie stac i cos mnie czeka jeszcze waznego
    • Gość: Danka Re: Czy ktoś sam zrezygnował z pracy nie mając no IP: *.chello.pl 26.01.05, 14:44
      Ja zrezygnowalam z pracy kiedy przeniesiono mnie do dzialu, w ktorym praca mi
      kompletenie nie odpowiadala. Po prawie 2 miesiacach powiedzialam, ze to nie dla
      mnie i odeszlam. Po tygodniu dostalam nowa prace i za wszystkich trzymam
      kciuki. Powiem tez, ze uczciwe postawienie sprawy wobec siebie i pracodawcy
      procentuje w przyszlosci.
Pełna wersja