Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpina

IP: *.udn.pl 20.01.05, 19:19
Witam

Pracodawców już chyba pojebało z tym doświadczeniem którego wymagają od
przyszłego praconika!!! Gdzie ma taki absolwent studiów dziennych zdobyć
doświadczenie? Może iśc na praktyki, które i tak się nie liczą, wiem to z
własnego doświdczenia. Teraz załuje że skończyłem studia dzienne. Na każdej
rozmowie o prace staram się wbić do łba takiemy człowiekowi który poszukuje
kogoś z 2 letnim doświadczeniem i oczywiście ze studiami dziennymi. Ich
naprawde pojebało!!
    • Gość: Tomek Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.access.telenet.be 20.01.05, 20:00
      Bo teraz liczy się doświadczenie w czasie studiów - trzeba studiować i pracować
      naraz. Niedługo trzeba będzie wykazać się doświadczeniem z podstawówki, a może
      nawet z przedszkola.
      Studia dzienne i praca są praktycznie niemożliwe do pogodzenia (zwłaszcza na
      kierunku typu informatyka) - prawie wszyscy moi koledzy którzy w czasie studiów
      pracowali na etat nie skończyli studiów. To mówi samo za siebie.

      Zgadza się - pracodawców pojebało.

      I nie tylko ich, często słyszę z ust niedawnych absolwentów, że teraz trzeba
      dbać o karierę już na studiach - studiując dziennie pracować na etat, być
      prezesem organizacji studenckiej, organizować transporty charytatywne do Bengazi
      i w wakacje odbywać darmowe praktyki w WIELKIEJ ZACHODNIEJ FIRMIE.
      • Gość: Paulo Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: 81.219.15.* 21.01.05, 00:45
        oj pojebało panowie.
        Sam szukałem czego nowego choc mam prace i to dobra. Odpisywałem na ogloszenia
        w 100 % zgodne z moja praca i co ?? Gowno jak doszlo do rozmowy to mowili ze
        mam mało doświadczenia (7 lat na stołku kierowniczym !!!) ze nie mam qrwa MBA.
      • Gość: Michal Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.acn.waw.pl 21.01.05, 02:14
        Sądzę, że przesadzacie. Po pierwsze pracodawcy takie rzeczy piszą na wyrost, a
        gdy przychodzi do rozmowy kwalifikacyjnej to często niedoświadczony pracownik
        też jest zatrudniany (tylko za mniejsze pieniądze).

        Po drugie studiując dziennie można pracować, ja pracowałem od pierwszego roku
        studiów informatyki (na II roku już na pełen etat) i za miesiąc mam obronę
        pracy magisterskiej (w terminie!), więc jakoś mi się udało, a wcale nie jestem
        wyjątkiem. Trzeba tylko dobrych chęci i trochę wytrywałości.

        Pozdrawiam i życzę powodzenia.
        • Gość: realista Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 09:03
          Michał nie pisz takich głupot.Praca na pełnym etacie jest możliwa jedynie na studiach jakiś śmieszno-fajnych.Na studiach inżynierskich (i jeszcze paru wymagających przyswojenia poteżnych zasobow wiedzy) nie ma na to czasu. O pracy mozna pomyśleć na jakimś 4-5 roku ( zajęcia nieraz do 20). dopiero. Choć widywałem i inne przypadki.. ale to byli tzw "wieczni studenci" ktorzy za kasę rodzicow załatwiali sobie ( kupowali) studia ( łapówa za egazmin, kupno prac/projektow od mądrzejszych kolegów).Nie myl dorabiania z pracą. Natomiast można pracować na studiach zaocznych gdzie studiuje się w weekendy a pracuje i uczy w tygodniu.Jednak wymaga to dużo samodyscypliny i ideałem jest pracować w zawodzie w ktorym się studiuje. Taki styl nauki/pracy rzeczywiście pozwala na wytworzenie fachowca.I parę razy namawiałem ludzi na takie "pokierowanie swoją karierą" ;-))))

          Natomiast jeśli pracodawca pisze wymagania na wyrost to jest dupa a nie pracodawca. Nie potrafi określić rzeczywistych potrzeb.Przecież nikt nie bedzie szukał fizyka jądrowego - speca od elektrowwni atomowych do projektowaniu instalacji elektrycznych w domkach jednorodzinnych.Jest to niewłaściwe korzystanie z zasobów ludzkich/wiedzy i to powoduje że gospodarka nie jest w stanie wytworzyć produktów zaawansowanych technicznie. Jest tylko odtwórcze reprodukowanie przy taśmociągach. Prawdziwe zasoby fachowców wypływają do normalnych krajów.Już jest źle a za kilkanascie lat skończy się katastrofalnie.
          Równie smutne jest produkowanie mgr czy inż. ktorzy mają papierek a nie wiedzę.
          • Gość: kosmisia Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 16:36
            zgadzam się z realistą w zupełności
            po pierwsze student dzienny nie znajdzie pracy na etacie - każdy będzie mówił,
            ze nie jest dyspozycyjny, no i racja jak pogodzic prace od 9 do 17 z zajęciami
            ktore odbywaja sie w godzinach roznych, ale generalnie od 8 do 20? nie da sie
            chyba, ze studiuje sie w wyzszej szkole kaszanki i kielbasy a pracuje w firmie
            tatusia lub cioci kloci (mialam znajomego, ktory studiujac dziennie w warszawie
            pracowal na etacie w katowicach, haha - jak widzisz realisto - mozna to
            pogodzic ;-)
            studiujac dziennie mozna jedynie imac sie dorywczych zajec, pracy wakacyjnej,
            jakichs zlecen itp. no i poza tym praktyki czy wolontariaty - ale na takie
            rzeczy nikt pozniej nie patrzy powaznie - co z jednej strony jest troche
            uzasadnione a z drugiej strony jednak mocno przesadzone, bo pewne obycie
            sie, "otrzaksanie" z tym jak praca wyglada - co moga dac praktyki, wolontariat
            i zlecenia jest cenne dla mlodego czlowieka moim zdaniem

            poza tym pracodawca ktory zada od kogos kto skonczyl dzienne studia
            doswiadczenia kilkuletniego w pracy to idiota i tyle - ale niestety, swiat roi
            sie od wiele mogacych idiotow
          • Gość: Michał Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.aster.pl 21.01.05, 22:23
            Powiem tak - wszystko, co napisałem to prawda. Moje studia nie są śmieszno
            fajne, to studia dzienne na informatyce na Wydziale Elektroniki Politechniki
            Warszawskiej, a ja nie jestem wiecznym studentem, bo wszystko kończę w
            terminie. I nie mylę pracy z dorabianiem, bo pracowałem od drugiego roku na
            pełen etat za tzw. prawdziwe pieniądze (a nie jakieś ochłapy, które daje się
            dzisiaj studentom na tzw. płatnych praktykach).

            To są fakty - czy w nie uwierzycie, czy nie to wasza sprawa. Ale ja wiem, że
            można. Tyle, że faktycznie trzeba w to włożyć dużo pracy i samodyscypliny, bo
            pracować 40h w tygodniu i jeszcze studiować dziennie to oznacza wracać do domu
            praktycznie codziennie o 20-21, a wychodzić o 8, a jeszcze do tego tak układać
            sobie zajęcia (na PW plan jest obieralny), aby były wcześnie rano lub późno po
            południu.
            • Gość: realista Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 23:38
              Nie wierzę. Od 8 do 20 to zaledwie 12 godzin a praca to 8 godzin dziennie. Zostaje ponizej 4 godzin na naukę. Tyle to ja nieraz miałem wykładów z matematyki czy mechaniki a gdzie ćwiczenia,laborki i inne fajne przedmioty???? Bywało że zajęcia od 8 do 21 :-)))))). Opracowanie i analiza wynikow z laborki fizyki to 1,5- 2 godzin. Po semestrze pan doktor ( opiekun sprzetu analizującego - komputera) mowił mi "dzień dobry" na ulicy ;-))))))). A ćwiczenie słupków/algorytmow/dokumentacji / i madrych książek ???? Informatyka wymaga bardzo dużego nakładu ćwiczeń i studiowania literatury więc nie rozśmieszaj mnie.
            • Gość: Tomek Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.access.telenet.be 22.01.05, 00:31
              Wiem, że można, ale to jest prawie samobójstwo. Skończyłem dokładnie to samo co
              Ty, ten sam wydział i ten sam kierunek, witaj w klubie:) Ale niestety tylko
              dwóch moich kolegów którzy pracowali na etat skończyło studia. Reszta zajęła
              się pracą i do obrony pracy magisterskiej nie dotrwała.
              Może teraz już są inne czasy, na studiach jest łatwiej, ale za moich czasów (7
              lat temu) praca i studia były absolutnie nie do pogodzenia.

              Kosmisia miała jednak rację - pracodawca który od absolwenta studiów dziennych
              wymaga kilkuletniego doświadczenia jest idiotą i już.
      • Gość: szan Re: Czyżbyś nie dbał o własną karierę? IP: *.acn.waw.pl 22.01.05, 00:10
        Gość portalu: Tomek napisał(a):
        > prawie wszyscy moi koledzy którzy w czasie studiów
        > pracowali na etat nie skończyli studiów. To mówi samo za siebie.

        Też znam ludzi, którzy nie ukończyli studiów przez to, że za wcześnie podjęli
        zbyt absorbującą pracę.

        > i w wakacje odbywać darmowe praktyki w WIELKIEJ ZACHODNIEJ FIRMIE.

        Znam ciekawsze sposoby spędzania wakacji.
    • Gość: Oranzada Hellena Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.01.05, 13:09
      Kiedy przyjechalam do W-wy 6 lat temu bez zadnego doswiadczenia, z
      wyksztalceniem srednim, dostalam prace po dwoch tygodniach, asystentka na
      poczcie 1000zl brutto. dzis mam 6 lat doswiadczenia w roznych branzach,
      ukonczone studia, jezyk angielski i bezskutecznie szukam pracy od pol roku...
      • Gość: mgrinz Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 20:32
        zgadzam się ze wszystkimi powyższymi wątkami z wyjątkiem bełkotu Michała o pogodzeniu etatu z dziennymi , bo jak można pogodzić etat od np. 8-16 z zajęciami od 9-18 ?
        niektórzy piszą o pracy w weekendy, to kiedy robić sprawozdania z laboratoriów, obliczać projekty ?
        chyba, że ci co takie głupoty piszą są z jakichś głupich szkółek prywatnych, bo będąc na politechnice nie da się pracować, chyba, że ktos jest pracoholikiem (a to schorzenie psychiczne) i sobotę i niedzielę siedzi w pracy, a codzień do 3 w nocy robi projekty i sprawozdania (zakładając że śpi 4 godziny na dobę, nie musi sprzątać, robić zakupów, nie trenuje żadnego sportu, nie ma hobby) ale dla mnie ktos taki się tylko do leczenia nadaje...
        wszystkie posty na górze mówią dostatecznie wyraźnie, dużo pracodawców jest po prostu pojebami,,,
        ja z powodu braku "doświadczenia" 2,5 roku szukałem pracy, nic dodać nic ująć
        moi koledzy (nie wiem jakim cudem) nie znający żadnych języków i jadący na ściągach i gotowcach lub kupowanych projektach mieli pracę, pewnie u wujka w firmie,,,
        żałosne
        • veritas1 Belkot kochanienki to ty sam uprawiasz 21.01.05, 20:44
          Sam masz robote po znajomosci wiec nie krytykuj innych i przestan sie wreszcie
          onanizowac swoja osoba, bo niedobrze sie robi.
        • Gość: mgrinz Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 20:53
          dodałbym jeszcze jedną rzecz odnośnie poje..ia pracodawców:
          młodym inżynierom proponuje się pracę za mniej niż cieciowi lub sprzątaczce, przykład:
          wielokrotnie słyszymy o propozycjach staży za darmo lub za 400 podczas gdy stażyści wykonują często normalne prace, generując zysk i są po stażu usuwani, aby wziąć nastepnego na staż i mieć darmową siłę roboczą
          kolejny przykład to nawet moja była firma , młodzi inżynierowie zarabiali tam 850 złotych, zapieprzało się nieraz za dwie osoby, bo trudno było wyjść nieraz po 9 godzinach (etat oficjalnie 8 godzin i niepłatne nadgodziny)
          a co po drugiej stronie:
          - mój kumpel w myjni samochodów, zawodówka, zero języka i komputera - 1500 zł miesięcznie
          - drugi kumpel cieć - matura, od czasu do czasu popala jakieś skręty, jedyne co umie obsługiwać to playstation, też zero języków - 1300 miesięcznie za siedzenie na krześle
          - koleś w sklepie jako pomocnik - 1100 + bilet miesięczny + komórka z limitem na 100
          - robotnik przy taśmie , raz na pare godzin wciska guzik około 1700 brutto

          a ja będąc na paru rozmowach u prywaciarzy słyszałem, że 800 dla osoby po studiach to dużo ???
          płaca powinna zależeć od umiejętności pracownika, ale u nas jest nieraz odwrotnie proporcjonalna - ów "absolwent uczelni technicznej" umie zastapić ciecia, bo co za problem siedzieć i komuś podac klucz ?
          może zastapić robotnika, bo co za problem przy maszynie czasem wcisnąć guzik ?
          może zastąpić personel w sklepie, jak ktoś pyta "czy coś jest i ile kosztuje", to wystarczy tylko albo się obejrzeć, albo zerknąć do bazy w komputerze, ja nie widzę w tym problemu, ani w położeniu czegoś na półkę...
          natomiast żaden z wymienionych przedstawicieli niskokwalifikowanych zawodów nie zastąpi "nas wykształconych" ani nie poprowadzi rozmowy w języku obcym, ani nie sporządzi fachowego rysunku technicznego, ani nie policzy całki ani nie obliczy obciążeń w materiale, ani nie obsłuży bardziej skomplikowanego programu komputerowego, ani nie będzie potrafił analizowac wyników przeprowadzanych pomiarów , badań, nie będzie wiedział wielu fachowych rzeczy, które my wiemy, więc dlaczego do cholery proponuje się nam mniej ????????????
          • veritas1 taki juz los nieudacznikow 21.01.05, 20:55
            • Gość: mgrinz Re: taki juz los nieudacznikow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:10
              Sorry dupku, ale mam okres.
          • kosmisia Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin 21.01.05, 21:13
            widzisz mgrinz to jest błędne koło, które samo się nakręca: porąbańcy traktują
            człowieka, który nawet jeśli nie ma doświadczenia to ma jakąś tam wiedzę w
            danej dziedzinie, i ma przede wszystkim potencjał i ambicje i szczere chęci,
            jak półgłówka który się nie nadaje do niczego, wciskają ludzi w ziemię obasem
            tak, że wiele osób naprawdę traci wiarę w swoje możliwości, swoją własną wartość
            to prawda, że swiezo upieczony absolwent musi sie dopiero nauczyc pracowac, ale
            trzeba go umieć "wykorzystać" w dobrym znaczeniu tego słowa, wykorzystać to co
            już wie, wykorzystać jego potencjał i świeży umysł - może to są takie trochę
            komunały - ale to dlatego ze to prawda

            taki biedulek po studiach, ktory ma pelna glowe marzen o super pracy, dostaje
            robote taka do ktorej wystarczy zawodowke miec i tylko sie frustruje,
            uwstecznia, a z czasem to juz rece opadaja i nawet chciec sie odechciewa -
            gdzie tu sens i logika?

            najbardziej mnie smieszy wlasnie proponowanie ludziom ze znajomoscia jezykow
            obcych i wyzszym wyksztalceniem roboty takiej, ktora absolwent sredniej szkoly
            niedzielnej bez problemu wykona. jak przegladam GW poniedzialkowa, to wydaje
            sie, ze chyba 99% spolecznstwa ma wyzsze wyksztalcenie? nie sadzicie?

            • Gość: mgrinz Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.01.05, 21:18
              Hahahaha, a ja mam pracę po znajomości, a ty nieudacznico nie!!!
              • kosmisia Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin 24.01.05, 11:56
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > Hahahaha, a ja mam pracę po znajomości, a ty nieudacznico nie!!!

                najgorsze jest jak mówi się/pisze do kogoś a on nie rozumie,
                nic więc dziwnego magistrze inżynierze, że pracę musiałeś po znajomości dostać
                skoro nie rozumiesz sensu tego co czytasz
                przykro mi, ale musze Cie pocieszyc - jest nadzieja - czlowiek sie rozwija
                (oczywiscie jesli nad tym pracuje)
              • kosmisia Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin 24.01.05, 11:57
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > Hahahaha, a ja mam pracę po znajomości, a ty nieudacznico nie!!!

                ja mam prace slonko
                • Gość: mgrinz Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.01.05, 21:56
                  jak byś umiała czytać to byś zauważyła, że ktoś (pewnie veritas) się za mnie podszywa i to nie moja wypowiedź, bo stylistycznie nie pasuje
                  • veritas1 Wstretny veritas sie podszywa 24.01.05, 22:04
                    Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                    > jak byś umiała czytać to byś zauważyła, że ktoś (pewnie veritas) się za mnie
                    po
                    > dszywa i to nie moja wypowiedź, bo stylistycznie nie pasuje


                    Daj spokoj, kto by sie pod takiego nieudacznika chcial podszyc. Przeciez
                    wiekszych juz nie ma, buahahhahaha. Chyba ze to jakis twoj znajomy z zawodowki.
                  • kosmisia Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin 24.01.05, 22:23
                    Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                    > jak byś umiała czytać to byś zauważyła, że ktoś (pewnie veritas) się za mnie
                    po
                    > dszywa i to nie moja wypowiedź, bo stylistycznie nie pasuje

                    odpowiedziałam na zamieszczoną treść, nie śledzę dogłębnie tego forum, czy też
                    sytlu pisania konkretnych osób, aczkolwiek miło, że to nie Ty te głupoty
                    napisałeś
                    pozdrawiam
                  • kosmisia Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin 24.01.05, 22:24
                    aha, i może warto po prostu się zalogować - wtedy nikt się pod Ciebie nie
                    podszyje
                    • Gość: mgrinz Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.01.05, 07:10
                      raz sie zalogowałem, to pare spamów dostałem, wole nie logować się :)
    • veritas1 ojej wpis tez ci nie wyszedl 21.01.05, 23:31
      a myslalem ze nieudacznictwo ma granice
    • Gość: szanujący się Re: Doświadczenie 2-5 lat żeby dostać prace! Kpin IP: *.acn.waw.pl 22.01.05, 00:18
      Gość portalu: mgrinz napisał(a):
      > młodzi inżynierowie zarabiali tam 850 złotych, zapieprzało się nieraz za dwie
      > osoby

      Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy skończywszy dajmy na to polibudę, godzą się
      podjąć pracę za 800 czy 1000 zł/mc.

      > a co po drugiej stronie:
      > - mój kumpel w myjni samochodów, zawodówka, zero języka i komputera - 1500 zł
      > miesięcznie
      > - drugi kumpel cieć - matura, od czasu do czasu popala jakieś skręty, jedyne
      > co
      > umie obsługiwać to playstation, też zero języków - 1300 miesięcznie za
      >siedzenie na krześle
      > - koleś w sklepie jako pomocnik - 1100 + bilet miesięczny + komórka z limitem
      > na 100
      > - robotnik przy taśmie , raz na pare godzin wciska guzik około 1700 brutto

      U mnie w osiedlowym markecie (nie na kasie, tylko latając z paleciakiem itp.)
      zarabia się 1200 zł NETTO. I dobrze, bo trudno, żeby ci ludzie zapieprzali za
      parę marnych stówek.
Pełna wersja