łatwiej tym z zewnątrz?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 19:06
Czy rzeczywiście ludziom spoza Warszawy jest łatwiej?Co o tym sądzicie,czy
spotkaliście się z opinią pracodawcy,który powiedziałby,że woli kogoś nie z
Warszawy?
    • veterinario Re: łatwiej tym z zewnątrz? 28.01.05, 21:36
      No pewnie że się spotkałem!Tych spoza Wawy jest łatwiej wykorzystać.Oni
      najczęściej mają niższą pensję.Wystarcza im 500 zł bo i tak mieszkają po 15
      osób w małej kawalerce.Coraz częściej w gazetach sa ogłoszenia "osobę spoza
      Warszawy zatrudnię".Kiedyś było równouprawnienie a teraz nie-warszawiak
      traktowany jest jak murzyn.
      • Gość: juliette Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.tecza.waw.pl / 217.153.187.* 28.01.05, 23:41
        moze i kiedys tak bylo, bo wiadomo taki z nie wawy to i pracowl bedzie lepiej
        bo mu zalezy i mniej zechce na poczatku a przyuczy sie go i pewnie ma wieksza
        motywacje bo musi sie tu utrzymac, z takiego wychodzili zalozenia,( jak dla
        mnie glupie chociaz moze i tak bywalo) ale mam nadzieje ze troche sie to
        zmienilo, bo niby jak nie po warszawskiej uczelni to gorszy fachowiec? ale
        nigdy nie odgadniesz zamilowan pracodawcy
      • Gość: nie-warszawiak Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.01.05, 10:36
        Nie zgodze sie z toba,
        ja nie jestem z Warszawy o zarabiam 7.000,- netto. Poza tym w wiekszosci
        firmach, o ktorych cos wiem, stanowiska kierownicze zajmuja osoby z poza
        Warszawy, natomiast rodowici warszawiacy to sa z reguly sprzedawcy (w ogolnym
        slowa znaczeniu), kurierzy itp.
        • zuzka111 Re: łatwiej tym z zewnątrz? 29.01.05, 13:35
          To jeszcze popracuj nad gramatyką i tauzenka ci dorzucą.
          • Gość: bruttal Re: z zewnątrz? IP: *.chello.pl 29.01.05, 15:11
            zuzka - git ;))) tauzenka brututto jak ament w pacieżu. musowo.

            ja się co prawda z 'opinią' nie spotkałem, ale za to z konsekwentną praktyką -
            owszem. trudno oprzeć się wrażeniu, że to nie kandydaci z warszawy są
            preferowani, ale dlaczego tak jest nie mam pojecia. Może dlatego, że ostatnio
            jakby mniej rozmawiam z szefami, którzy nawisem mówiąc są z Olsztyna ;) pozdr.

            bruttal
            • zuzka111 Re: z zewnątrz? 30.01.05, 07:39
              Zatrudniaja podobnych sobie przyjezdnych, bo znają takie właśnie postrzeganie
              świata.
              Mają głęboko zakorzenione kompleksy i awersję do Warszawy, w której żyją.
              Wyraźnie to widać w lekceważącym stosunku do Warszawiaków, którzy to "co
              najwyżej są sprzedawcami i kurierami"... Zatrudniając ich na niższych
              stanowiskach można się dowartościować...
              ;-)
        • Gość: Miejscowy Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.aster.pl 10.02.05, 19:24
          Dobra, pofantazjowales sobie, a teraz czas spac. O 5:00 pobudka, trzeba
          wyczyscic posadzke w McDonaldzie...
        • Gość: Słuchacz Ja wiem dlaczego IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 20:16
          ZNam taką jedną firmę(nie wymienię nazwy) której przykład napewno ilustruje
          pewną tendencję. Mieści się w Wawie potrzebuje specjalistów ale wszystkie
          rozmowy rekrutacyjne sa tam z góry ustawione;P. Po prostu są zatrudniani
          wszyscy znajomi z miasta X czy to dobry pracownik czy nie. WIem bo mam
          znajomych co tam pracują:))))))))
    • Gość: paweł Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.05, 23:51
      tu pewnie chodzi o pracę bez wyższego wykształcenia.
      • Gość: mgrinz Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 09:54
        łatwiej, czy nie łatwiej...
        to ma dwie strony:
        dla częsci z nich napewno jest trudniej wyjeżdżać i szukać poza, odrywać się od domu i okolicy (ja napewno czułbym się źle jak bym miał zmienic okolicę, miasto, kraj - dlatego nie szukałem pracy za granicą)
        a dla niektórych to wyjazd do mitycznego eldorado, stolycy
        każda z osób z tych grup szuka tutaj, bo u siebie nie ma pracy, to "łatwiej" wynika stąd, że obecnie ogólnie ludzie młodzi mają duże umiejętności i pracodawca bierze kogoś kto będzie tańszy i kto będzie bardziej zdesperowany, więc np. będzie się albo ku..ć albo donosić albo siedziec po 13 godzin za darmo, nie dbając o resztę...
        bo czy do tzw. "pracy biurowej", magazynowej potrzeba wiele ?
        wiem, że pojawiły się na tym forum posty osób pytających o kursy komputerowe...
        jednak dla większości osób word, excel, jakiś foto edytor, czy program magazynowy ani fax nie stanowią problemu, jedyny problem stanowią ludzie, którzy albo z niewiedzy albo desperacji godzą się robić za 700 to co "warszawiak" mógłby robić za 1500,
        w paru postach nawet u niektórych przyjezdnych (na szczęście to mały procent debili) pojawiły się wypowiedzi "a bo wy warszawiaki to byście chcieli miec swoje mieszkanie", a przepraszam do ku.. nędzy, od kiedy samodzielne życie jest wygórowanym życzeniem ? to jest coś normalnego czego każdy oczekuje...
        oni chyba jeszcze nie wyrośli z mentalności czworaków, a jak ktoś chce żyć godnie i normalnie, to zgnoją aby zrównac go do swego poziomu...
        na szczęście tacy stanowią mały odsetek, a reszta chcąc niechcąc szuka "gdziekolwiek czegokolwiek", po za tym patrząc z ich punktu widzenia (może ktoś pamięta reportaże o miejscowościach z "polski b" pokazujące życie w małych miasteczkach lub post pgr-ach, gdzie jedyne wydarzenie to dostawa alpagi)
        normalny nowoczesny człowiek nie wytrzyma psychicznie w miasteczku gdzie rządzi proboszcz, nie można wyjść inaczej ubranym, wszystko pulsuje w rytmie disco-polo, a głupie dziady stojące pod budką z piwem mądrzą się i zachwalają leppera ...
        dlatego też część z nich ucieka... tych normalnych, bo nie wytrzymują tej atmosfery, w której zgnili by...
        sam miałem takich kolegów w poprzedniej pracy, bardzo symaptycznych i znajomość do dziś utrzymujemy, musieli wyjechać i tu czuli się dobrze, ale narzekali, że szef oczekiwał od nich więcej niż przewiduje umowa wykorzystując fakt, że są bardziej zależni i muszą walczyć o swój byt bardziej niż my...
        ale z warszawskiego punktu widzenia (pomijając sympatię) niestety stanowią dla nas zagrożenie bo są tańszą konkurencją...
        prosty przykład:
        cieć/ochroniarz w warszawie miał pare lat temu 6-7 zł /h dziś 4 zł jest rarytasem, a inflacja rośnie...
        kiedyś prosty absolwent po uczelni zatrudniany do pracy biurowej miał 1600, dziś robiąc za 1200 się cieszy, że wogóle coś ma...
        ceny rosną a warszawscy pracodawcy od paru lat płacą coraz mniej, dziwny zbieg okoliczności ?
        sam pare razy usłyszałem, że 1500 to wygórowane żądanie, podczas gdy 900 idzie na dzieńdobry na bazowe opłaty związane z lokalem i utrzymaniem...
        a wkońcu starując w dorosłe życie nikt normalny nie chce założyć rodziny w pokoju obok rodziców albo w 6 osób w kawalerce z innymi...
        nie wiem jak będzie za pare lat, ale dziś jest sytuacja patowa...
        przyjezdni muszą za coś żyć, więc uciekają tutaj, a my mamy płacone tyle, że się nie chce nic robić, bo i tak na nic nie starczy... pat
        problem polega na tym, że skłócono nas wewnętrznie jako polaków, bo oni muszą szukać tutaj, a my musimy się godzić na zarobki poniżej kosztów życia...
        pracodawcom udało się osiągnąć to czego nie osiągnęła komuna, a mianowicie "walkę klas", wówczas ludzie się jednoczyli, dziś patrzą na siebie z wrogością...
        • Gość: martuska Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 10:13
          Sądzę,ze tak jest jak mówisz i choć nie jestem Warszawianką w pełni się z Tobą
          zgadzam.Mieszkam od jakiegoś czasu w Warszawie i trochę pracowałam za marne
          grosze(najniższą krajową).W końcu powiedziałam dosyć i szukam teraz czegoś za
          godne pieniądze.W końcu mam wyższe wykształcenie i nie dam się wyzyskiwać.A
          przyjechałam tu ,bo tu się urodziłam i zawsze ciągnęło mnie do stolycy.Lubię to
          miasto,mimo wszystko.
        • Gość: realista Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 11:44
          Gość portalu: mgrinz napisał(a):

          > a dla niektórych to wyjazd do mitycznego eldorado, stolycy

          8888-0000
          Naprawdę jesteś taki prymitywny czy jaja sobie robisz ?

          > ...pracodawca bierze kogoś kto będzie tańszy i kto będzie bardziej
          > zdesperowany,

          wydaję mi się że to zdanie nie najlepiej świadczy o warszawskich pracodawcach...

          >jedyny problem stanowią ludzie, którzy albo z niewiedzy albo desperacji godzą
          >się robić za 700 to co "warszawiak" mógłby robić za 1500,

          to co powiedzieć o Polakach pracujących za granicą za powiedzmy 5000 zł gdy miejscowy chce wykonywać to za powiedzmy 15000 zł?

          > oni chyba jeszcze nie wyrośli z mentalności czworaków,

          bo krycie strzechą jest ekologiczne ;-)))

          > a jak ktoś chce żyć godnie i normalnie, to zgnoją aby zrównac go do swego poziomu...

          cholera, ja to mam szczęście. znam wiele osób ze wsi i myslę że to bardzo pracowici ludzie.

          > (może ktoś pamięta reportaże o miejscowościach z "polski b" pokazujące życie
          >w małych miasteczkach lub post pgr-ach, gdzie jedyne wydarzenie to dostawa alpagi)

          Proponuję wyjazd na jakieś agrowczasy, może zobaczysz jak wygląda ten kawałek Polski :-)))

          > normalny nowoczesny człowiek nie wytrzyma psychicznie w miasteczku gdzie
          >rządzi proboszcz, nie można wyjść inaczej ubranym, wszystko pulsuje w rytmie
          >disco-polo, a głupie dziady stojące pod budką z piwem mądrzą się i zachwalają
          >leppera .

          Ciekawe co na to powiedzą nastolatkowie mieszkający w małych miejscowościach/wsiach? Mnóstwo z nich to inteligentni młodzi ludzie którzy zmienili i zmieniają swoje otoczenie na lepsze. Co do rządzenia przez proboszcza... jeśli w takiej miejscowości mieszkają prości ludzie to nie zapominaj że posiadają oni mądrość i kręgosłup moralny. Dobro nazywają dobrem a zło złem. I na swój sposob likwidują przejawy zła w swoim otoczeniu. Prości ludzie naprawdę nie są tępi i zacofani; myślę że często byłbyś zaskoczony.

          > sam miałem takich kolegów w poprzedniej pracy, bardzo symaptycznych i
          >znajomość do dziś utrzymujemy, musieli wyjechać i tu czuli się dobrze, ale
          >narzekali, że szef oczekiwał od nich więcej niż przewiduje umowa wykorzystując
          >fakt, że są bardziej zależni i muszą walczyć o swój byt bardziej niż my...

          ...czyli jednak wina warszawskich pracodawców...

          > ceny rosną a warszawscy pracodawcy od paru lat płacą coraz mniej, dziwny
          >zbieg okoliczności ?

          nie powtórzę po raz kolejny tego zdania. A w Warszawie jest sporo towarów za niższą cenę niż na prowincji.

          > nie wiem jak będzie za pare lat, ale dziś jest sytuacja patowa...

          nie jest aż tak tragicznie. zróbmy rewolucję !!!!

          > pracodawcom udało się osiągnąć to czego nie osiągnęła komuna, a mianowicie
          > "walkę klas", wówczas ludzie się jednoczyli, dziś patrzą na siebie z wrogością...

          walkę klas ???? 888-|||| Raczej to pozostałości po PRL to co się dzieje. Jak będę chciał być złośliwy to mógłbym powiedzieć że w kraju pełnym Katolików rządzi chciwość. A przecież Katolikow jest tak naprawdę niewielu.
          Myślę ze aby poprawić żywot codzienny należy czasami powstrzymać tych co patrzą z wrogością. A na to potrzeba jedynie odwagi.
          • Gość: martuska Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.05, 13:19
            Super!Lubię taką polemikę.:)Pozdrawiam Warszawiaków i tych spoza.
    • losiu4 Re: łatwiej tym z zewnątrz? 29.01.05, 12:42
      Gość portalu: martuska napisał(a):

      > Czy rzeczywiście ludziom spoza Warszawy jest łatwiej?

      raczej trudniej, bo zazwyczaj oparcia w postaci rodziny na miejscu nie mają

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: Lilka Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 12:33
        Jak sie ma rodzinę, to ona wspiera i tak, niezależnie gdzie się mieszka. Jak
        rodzina ma pieniądze, to pomoże. Jak biedna, to czy w Warszawie, czy nie,
        zostajesz sam.
        Jast im łatwiej, bo może są bardziej brutalni i nastawieni na zysk?
        • Gość: mnientus Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.05, 16:07
          Gość portalu: Lilka napisał(a):
          > Jast im łatwiej, bo może są bardziej brutalni i nastawieni na zysk?

          Taaak!!! a na śniadanie pożerają serca wyrwane z piersi niemowląt!!!
          • Gość: Lilka Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 17:14
            :-) kocham wszystkich ludzi.
            i tych przyjezdnych i wyjezdnych i pozostających w związku stałym z Warszawą.
            :-)

            te wszystkie wątki niepotrzebnie antagonizujące są DURNE!!!
        • losiu4 Re: łatwiej tym z zewnątrz? 10.02.05, 20:32
          widzisz, kłopot w tym, że często - gęsto owa rodzina pieniędzy mnie ma. Bo
          gdyby miała, po co człek miałby szcześcia w obcym miescie szukać?

          Pozdrawiam

          Losiu
      • Gość: gogles Re: łatwiej tym z zewnątrz? IP: *.br.tvp.pl / 217.17.46.* 10.02.05, 19:04
        nie jestem z Warszawy...
        a oto przyklad, który coś może rozjaśni. Mamy studentów prawa z Wa-wy i np. z
        Torunia. Wszyscy skończyli studia, szukają "zaczepki" w kancelariach. Wa-wiak
        powie np. 1500 netto na stażu się należy. A ten spoza powie....jest taki
        projekt unijny który Pana koszty zatrudnienia mnie na stażu pokryje. Co Pan
        Adwokat/Radca wybiera?
        ...malutki przykładzik
        To jest też jakiś wyższy poziom determinacji- a i owszem! Bo potem jak tu
        wrócić do tych "swoich dziur" zapyziałych gdzie nic sie nie dzieje.
        Zawsze było tak, że Wa-wa była do przodu względem innych miast- nie ma co
        dyskutować. Ale zawłaszczanie sobie prawa do bycia "godniejszym", "lepszym" czy
        inny jest bardzo niepoprawne. To niewymierne bo cóż: ganić moich starych
        że "zrobili" mnie w słupsku?
        Ja jako atut mój podałem (w kwestii kasy nie ustępuję miejscowym...)fakt, że
        nie mam tu rodziny, za wiele znajomych.....i zobowiązań. Mam tylko pracę. I to
        nas różni. A jak zacząłem pracować? Tu nie ma już skąd jestem. Walczę z
        warszawiakami, łodzianami i innymi na merytorycznym poziomie. Wiem że są
        zgorzkniali ludzie z Warszawy tak samo jak zgorzkniali ludzie z Poznania,ale im
        tylko pokory życzę bo nic nie zostaje, tylko dostosowac się do czasów jakie
        mamy!
        A każdemu życze pracy jak mam ja! :)
        szczęścia !
    • Gość: słuchacz Łatwiej IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.02.05, 20:12
      O tyle łatwiej że często ludzie przyjeżdżają nie znają realiów i godza się
      pracować za "stawki głodowe". A tak pozatym kilka razy słyszałem o przypadkach
      zatrudniania "byle nie z Wawy"
Pełna wersja