Gość: Michal
IP: *.pseinfo.pl / *.pseinfo.pl
01.02.05, 15:18
Sytuacja:
Dziewczyna w malej knajpce w Warszawie (zwykle pustej) jest tzw. pomocą.
Czyli glownie sprzata (ale to maly lokalik), zmywa, czasem cos pomorze np
umyje pomidora :) Do zadnych innych dzialan sie nie nadaje bo nie umie NIC,
calkiem NIC. Do wszelkiej obslugi klienta tez nie bo hmm.. no niezbyt
reprezentacyjna. Jest ona z malej mazurskiej wioski i udaje ze studiuje w
jakies najtanszej/najpodlejszej szkolce prywatnej. Zarobki: w sumie ok 750 na
reke. I ta dziewczyna po ok. 3 mies, po wyplacie nastepnego dnia sms-uje ze
za malo zarabia i wiecej nie przyjdzie. Z innych zrodel wiadomo ze nie ma
pracy i siedzi na d. Za mieszkanie nie placi ale juz za szkole ok 200
zl /mies tak. Powiedzcie mi czy takie postepowanie jest normalne ?? i Czy te
750 to naprawde nic w jej realiach ?