Podejscie do pracy w Wawie...

IP: *.pseinfo.pl / *.pseinfo.pl 01.02.05, 15:18
Sytuacja:
Dziewczyna w malej knajpce w Warszawie (zwykle pustej) jest tzw. pomocą.
Czyli glownie sprzata (ale to maly lokalik), zmywa, czasem cos pomorze np
umyje pomidora :) Do zadnych innych dzialan sie nie nadaje bo nie umie NIC,
calkiem NIC. Do wszelkiej obslugi klienta tez nie bo hmm.. no niezbyt
reprezentacyjna. Jest ona z malej mazurskiej wioski i udaje ze studiuje w
jakies najtanszej/najpodlejszej szkolce prywatnej. Zarobki: w sumie ok 750 na
reke. I ta dziewczyna po ok. 3 mies, po wyplacie nastepnego dnia sms-uje ze
za malo zarabia i wiecej nie przyjdzie. Z innych zrodel wiadomo ze nie ma
pracy i siedzi na d. Za mieszkanie nie placi ale juz za szkole ok 200
zl /mies tak. Powiedzcie mi czy takie postepowanie jest normalne ?? i Czy te
750 to naprawde nic w jej realiach ?
    • Gość: a Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 15:43
      W jej stronach to pewnie kokosy, ale jak na Warszawę to mało. No co dziewczyna
      ceni się:))
      • Gość: tiaa zgadzam się IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 19:54
        to co, że facjata nie-tego :-)
        dziewczyna się ceni i ma do tego prawo. jezeli za mało pracowała trzeba było
        dać jej szansę i więcej obowiązków.

        a tak pewnie czuła sia jak przynieś-podaj-pozamiataj i sie ciesz że mieszkasz w
        wawie i zarabiasz (o ironio) 750 zł/mies.

        trochę szacunku do ludzi.
        • Gość: Ania Re: zgadzam się IP: 157.25.152.* 01.02.05, 20:11
          A autorowi/autorce wątku polecam wybranie się na Pomorze i nauka ortografii
          tamże.
    • Gość: Tomi_Lee Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: 212.160.172.* 01.02.05, 20:55

      to, że nic nie umie to pewnie twoja subiektywna ocena tylko...

      bo pewnie byłeś jej przełożonym ;)

      widocznie miała większe aspiracje ..może chciała cię przeskoczyć, ale po 3
      miesiącach dowiedziała się, że jesteś szwagrem szefa..

      też bym zrezygnował ;)

      a tak btw..co cię obchodzi, że nie płaci za mieszkanie ? może gdybyś się
      dowiedział, że nie płaci za szkołę dałbyś jej 550 zł ?
      I skoro ma posiłki w pracy to nie musi kupować więc 450 zł ? :)

      ;)


    • Gość: corgan dostałes to za co zapłaciłes... po prostu IP: *.zigzag.pl 01.02.05, 21:55
      Jak ja bym kupił 20-letniego fiata to nie mialbym pretensji do niego, ze na
      środku skrzyzowania by mi sie rozkraczył i rozsypał.

      Nigdy nie potrafilem zrozumiec ludzi, którzy oferują gówienko i mówią ze to
      cukierek, bo ładnie pachnie i ma sliczny papiurek. Praca za 700 zł nie jest
      czymś szczególnym więc nie wiem czego oczekujesz. Jakby zasuwala jak dzika to
      raczej nalezałoby sie cieszyć, że masz kogoś sensownego prawie za friko.

      Ze nie ma na ksiązki? Nie ma na jedzienie? to jest jej problem a nie Twój. Ze
      woli zostać w domu niż pracować ze szmatą i mopem? Trudno... zdarza sie. Jest
      ambitna, no to chyba dobrze. Nie znam jej więc nie wiem co to znaczy ze "nie
      umie nic". Podobno ludzie stają sie tymi za jakich ich uważamy. no ale o co
      chodzi z tą "biedną mazurską wioską"? że niby posika się na widok Arkadii albo
      Galerii Mokotów jak takie "cuda" zobaczy bo u siebie takich "slicznosci" ni ma?

      Niemcy nie chcą pracowac jako sprzątaczki, opiekunki i zbieracze szparagów, ale
      nie słsyzałem, aby ktoś miał do nich o to pretensje. No chyba ze ichnie
      Min.Fin...

      Praca nie sprowadza się tylko do pieniedzy. Zaspokaja też różne inne funkcje.

      Druga sprawa - nie po to człowiek się sprowadza do Warszawy zeby zarabiać
      jakies 700 zł. A że czasami więcej nie dają? to inna sprawa. Ale że ktoś chce
      zarabiać 1700 zamiast 700 zł no to co w tym złego? nawet jesli sie jest
      z "małej mazurskiej wioski".
      • Gość: giezik Re: dostałes to za co zapłaciłes... po prostu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.05, 22:53
        Widać ze dotychczasow odpowiedzi były od "ludzi z mazurskiej wioski" albo
        innych przyjezdnych.
        • losiu4 Re: dostałes to za co zapłaciłes... po prostu 03.02.05, 07:28
          e nie. Raczej trzeźwo patrzących na "problem" żalącego się byznesmena :)

          Pozdrawiam

          Losiu
    • Gość: realista dobra rada IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 08:21
      Skoro mała knajpka przynosi małe dochody to może pora ją zamknąć i skoncentrować się na innej działalności. Jeśli desperacko chcesz ciągnąc ten biznes to zredukuj załogę do nięzbędnego minimum ( czytaj sam zakasaj rekawy i do roboty). Wtedy poznasz wartość pieniedzy i nauczysz się szanować ludzką pracę.
    • Gość: vinca Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 18:52
      Do zadnych innych dzialan sie nie nadaje bo nie umie NIC,
      > calkiem NIC.

      To dlaczego pracodawca chciał ją zatrudnić skoro ona nie umiała NIC??
    • Gość: vinca jeszcze jedno IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 19:03
      Policz sobie:
      szkoła: 200 PLN
      bilet miesieczny: ok 40 PLN
      telefon: ok. 60 PLN (średnio)
      dojazd do domu - liczę raz na miesiac - ok 70 PLN
      Jedzenie - min. 200 PLN
      Tylko to kosztuje prawie 600 PLN.

      Skąd wiesz ze za mieszkanie nie płaci?
      Dolicz raz na jakiś czas dentystę, środki czystości, wydatki na xero, itp
      rzeczy związane ze szkołą.
      I co - i nie zostaje jej prawie nic - naprawdę uważasz sie za takiego
      dobroczyńcę płacąc komus pensję za którą właściwie nie da się wyżyć? Żałosny
      jesteś.
      Inna sprawa że moim zdaniem panna powinna zrezygnować jak tylko znajdzie inną
      pracę a nie rzucać to co ma w ciemno. To że ona nie jest zbyt mądra Ciebie
      wcale nie usprawiedliwia.
    • losiu4 Re: Podejscie do pracy w Wawie... 02.02.05, 19:24
      no wiesz co... Ty, kapitalista, a podstawowych prawideł rynku nie rozumiesz?
      Wstyd!! Co z Ciebie za byznesmen (o iles jest włascicielem lub zarządzającym
      tym interesem)?

      Pozdraiwam

      Losiu
    • Gość: stonoga swoja drogą to chamstwo IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.02.05, 21:51
      sugerować że dizewczyna za mało reprezentacyjna wiec należy jej mało płacić
      dałbyś podwyżkę, poszłaby do kosmetyczki, fryzjera, na solarium, kupiłaby sobie
      trochę ciuchów i byłaby REPREZENTACYJNA!!!!
    • Gość: szanujący się Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.acn.waw.pl 02.02.05, 22:02
      Nie wiem, czy ten wątek to nie prowokacja, ale za 750 zł to mi by się nie
      chciało pracować przez tydzień, nawet gdybym nie miał wykształcenia.
    • Gość: mgrinz Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 22:23
      skoro płaciłeś 750, hmmm...
      na zlecone zapewne, bo minimum wynosi chyba 849 teraz ?
      myślę, że nie ma co tu dopisywać, może była zbyt ambitna i nie chciała być sprzątaczką ? a skoro NIC nie umiała, to przecież jakoś maturę zdała, skoro była tu w jakiejś szkółce ?
      ja bym nawet za 3000 nie sprzątał, bo po to ludzie robią studia aby wykonywać prace wymagające więcej umysłu/wiedzy,
      sprzątanie zostaw tym, co całe zycie pod budką z piwem spędzili...
      po za tym na tym polega PRACA, że coś się robi za określone pieniądze, a jak ktoś płaci mniej niż koszty życia ?
      po co się wysilać jak i tak na nic nie starczy ?
      wysilać sie warto, jesli wiążą się z tym jakieś plany życiowe...
      • Gość: niefajna Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 22:28
        Faktycznie, po co się wysilać jak można dostać pracę od cioci w ministerstwie.
        Co za mądre słowa!
        • Gość: mgrinz Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 23:04
          > Faktycznie, po co się wysilać jak można dostać pracę od cioci w ministerstwie.
          > Co za mądre słowa!

          jakby przez 2.5 roku kogos zainteresował młody inżynier z 2 językami i zaprosił na rozmowę i dał szansę, to by nie musiał szukać cioci, zresztą za radą pewnego z forumowiczów :)
          jeżeli nikt nie daje tego co chcesz, to w końcu bierzesz to samemu bez proszenia, bo ile można prosić ?
          może jeszcze powinienm siedzieć i 5 lat bez skutku szukać pracy innej niż akwizycja albo cieciowanie bo nie mam "kilku lat doświadczenia", którego nikt nie dał zdobyć ?
          nie po to się kończy studia inżynierskie...
          • Gość: starycynik Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.lr.centurytel.net 03.02.05, 00:20
            Zamiesciles inzynierze sto postow a ja wciaz nie wiem od czego ty jestes tym
            inzynierem, nie ma inzynierow ogolnych. Moze przez to nikt cie nie zaprosil na
            interwiu wnioskujac po precyzji wypowiedzi ze ma do czynienia z meska wersja
            blondynki. Kiedys przewinelo sie ze jestes, jak zrozumialem, logistykiem, czyli
            jak to sie za moich czasow nazywalo zaopatrzeniowcem. Nigdy i nigdzie tego nie
            uwazano za zajecie inzynieryjne, z wyjatkiem szkol gdzie doktoraty pisano z
            teorii rzutu granatem a dyplomy byly z inzynierii pola walki (to nie dowcip).
            Ostatecznie nie dziw sie ze nikt nie chcial cie najac bo nikt oprocz ciebie i
            wykladowcow co robili cie w balona przez lata, nikt nie uwaza aby
            zaopatrzeniowiec potrzebowal cos wiecej niz zawodowke handlowa. I ciesz sie ze
            masz ciocie.
            • Gość: mgrinz Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 17:10
              widać że się nie orientujesz Logistyka na Politechnice to kierunek nie tylko czysto logistyczny jak na SGH (zarządzanie transportem, optymalizacja kosztów, przepisy transportowe), ale dochodzą elementy konstrukcji maszyn transportowych (obciążenia np. wagonów, naczep), czy też infrastruktury (skrajnie budowli, przyśpieszenia działające na pojazd wynikające z pochyleń drogi, obciążenia regałów wysokiego składowania, rodzaje maszyn ładunkowych i ich konstrukcja)
              daje de facto trzy zawody - inżynier kolejowy/drogowy i osoba zarządzająca i optymalizująca transport w przedsiębiorstwie (jak logistyk po SGH) lub osoba konstruująca magazyny,
              jak się nie znasz to się nie wypowiadaj
              • Gość: starycynik Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.lr.centurytel.net 03.02.05, 17:31
                Malarz do innego malarza: Jak to jest, maluje obraz jeden dzien a nie moge
                sprzadac przez rok. Drugi: Jakbys malowal przez rok to bys sprzedal w jeden
                dzien.
              • Gość: realista Re: Podejscie do pracy w Wawie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 18:52
                Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                > widać że się nie orientujesz Logistyka na Politechnice to kierunek nie tylko
                >czysto logistyczny jak na SGH (zarządzanie transportem, optymalizacja kosztów,
                >przepisy transportowe),

                to własnie jest logistyka

                >ale dochodzą elementy konstrukcji maszyn
                >transportowych ( obciążenia np. wagonów, naczep), czy też infrastruktury >(skrajnie budowli, przyśpieszenia działające na pojazd wynikające z pochyleń
                >drogi, obciążenia regałów wysokiego składowania, rodzaje maszyn ładunkowych i >ich konstrukcja)

                to powinien umiec dobry technik logistyk :-)))) ...a właściwie to każdy dobry technik da sobie z tym radę.

                > daje de facto trzy zawody -

                ???

                >inżynier kolejowy/drogowy

                brednie

                >i osoba zarządzająca i
                >optymalizująca transport w przedsiębiorstwie (jak logistyk po SGH)

                czyli zwykły właściwy logistyk

                >lub osoba konstruująca magazyny,

                może jednak "planować" magazyny. Konstruować magazyny to może inżynier ale budownictwa i z uprawnieniami.

                > jak się nie znasz to się nie wypowiadaj

                sie troche znam to sie wypowiadam
              • veritas1 trzeba byc oslem zeby sie na polibude nie dostac 03.02.05, 19:50
                SGH to jest KLASA.
                • Gość: gość Re: trzeba byc oslem zeby sie na polibude nie dos IP: *.bank.bgzsa.pl / 193.108.194.* 04.02.05, 18:26
                  osłem (przez małe p) wystarczy być, żeby się utrzymać na sgh, i zrobić
                  magisterkę.
                  A na politbudę to łatwo się dostać, ale po pierwszym roku 50% odlatuje, potem
                  znów odsiew... i tak co semestr, aż z 50-60 na początku zostaje 5-6 osób. A na
                  sghu? możesz każdy egzamin zdawać nawet i po 5 razy i jakoś to będzie.
                  SGH? eeeeeeeeeeeee.................. ........
                  • Gość: malkontent Re: trzeba byc oslem zeby sie na polibude nie dos IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 21:55
                    i pewnie kolega po sghu pracuje za grosze w bgż, a mgrinż po polibudzie jest
                    panem w ministerstwie. super!
    • r.richelieu Re: Podejscie do pracy w Wawie... 04.02.05, 18:58
      1. pomorze to miejsce, z którego ta dziewczyna przyjechała
      2. do umycia pomidora konieczna jest książeczka sanepidu, daj swój adres to na
      Ciebie ich naślę
      3. reprezentacyjność przy obsłuze klienta? No to ku.. szukasz, a nie dzewczyny
      do obsługi klienta, chyba, że za taką uznajesz właśnie zajęcia ww. "pani"
      4. czym się różni mała mazurska wioska od wielkiego zasyfionego miasta i
      mieszkania na poddaszu dzielnicy o największym wsółczynniku przestępczości w
      mieście?
      5. każdy ma prawo rezygnować z pracy, zwłaszcza taki, który widzi, że ma szefa
      buca, który twierdzi, że się do niczego nie nadaje
      6. nie masz za to prawa śledzić dziewczyny, dowiadywać się o jej stanie
      zatrudneinia, osaczać jej. Jeśli Twoje informacje są z drugiej ręki to połowa z
      tego nieprawdziwa
      7. Odsetek, nie wiem dokładnie, ale duży jak na tą "działalność", studentek
      woli prostytucję od zmywania garów, zwłaszcza po zniechęceniu przez kolejnych
      pracodawców. Jeden uważa ją za popychadło i czupiradło, co daje impuls do
      tupnięcia nogą, a właśnie nie jestem czupiradłem i szukania potwierdzenia
      własnej atrakcyjności chociażby w kurestwie. Drugie mogą stwoerdzić, że jeśli
      za 1000zł dawały szefowi 26 dni roboczych to nie będzie dużej różnicy, jeśli
      będą to robić za większe pieniądze.
      Obrzydliwe, na widok prostytutki używam woreczka i brzydzę się tego rodzaju
      dziewczynami. Jednak dużo większą odrazę czuję do tych, którzy je do takiego
      stanu doprowadzili


      Richelieu, z dużego miasta, atrakcyjna, wykształcona i co tam jeszcze chcesz
      • veritas1 hahaha!!! 04.02.05, 22:00
        > Richelieu, z dużego miasta, atrakcyjna, wykształcona i co tam jeszcze chcesz

        To sie nazywa poczucie humoru!!!
Pełna wersja