Praca za 850 zł. załamka

02.03.05, 22:44
Musze się komuś wyżalić , czy w tym kraju nigdy nie będzie lepiej. Byłam
dzisiaj na rozmowie o pracę i otrzymałam ją tylko wiecie ile mi zaproponowano
850 zł netto. Przecież za takie pieniądz nie da się żyć. Totalna załamka.
Pozdrawiam wszystkich szukających pracy.
    • bond.jamesbond1 Re: Praca za 850 zł. załamka 02.03.05, 22:51
      Proponuję emigrację zarobkową. To jedyne sensowne wyjście, niestety...
    • Gość: ola Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.03.05, 22:59
      ja byłam dzisiaj na dwóch - w jwdnej 1000 zł z pełną dyspozycyjnością, praca
      także w niedzielę bez nadgodzin oraz 1200 netto na stanowisku managerskim. Też
      chciałam załozyć taki wątek. Załamka. Nic dodać nić ująć.
      • Gość: corgan co to za praca, że płacą 1200 zł? jaka branża? IP: *.zigzag.pl 02.03.05, 23:55
    • kozaki_wiesi Re: Praca za 850 zł. załamka 03.03.05, 09:04
      Napisz coś więcej. Co to za praca i jakie masz kwalifikacje
    • gosik283 Re: Praca za 850 zł. załamka 03.03.05, 12:36

      śrenie wykształcenie, kurs marketingu, księgowości, 2 lata studiów marketing i
      zarządzanie,10 lat doświadczenia na stanowisku kierowniczym w dziale handlowym.
      40 lat na karku i chyba na razie jeszcze niezła prezencja.A stanowisko o którym
      wspomniałam ekspedientka w dużym centrum handlowym w galerii.
      Pozdrawiam

      • kozaki_wiesi Re: Praca za 850 zł. załamka 03.03.05, 13:52
        Czyli podjęłaś pracę poniżej swych kwalifikacji. Espedientki niestety tyle
        teraz zarabiają.
        • Gość: iv Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.crowley.pl 03.03.05, 15:17
          Ekspedientki dokładnie tyle teraz zarabiają w sklepach w centrach handlowych.
          Byłam nią przez 5 lat, w 3 sklepach, więc wiem co mówię.I powiem Ci więcej, 8
          na 10 moich współpracowników, to były osoby po studiach.
    • losiu4 Re: Praca za 850 zł. załamka 03.03.05, 19:36
      sie tak zdarza. Szczególnie na niezbyt eksponowanych stanowiskach typu
      sprzedawczyni, sekretarka/pomoc biurowa czy sprzątaczka w jakiejś firemce.
      Zależy gdzie startowałaś.

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: Milupa Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.chello.pl 03.03.05, 20:18
        "Musze się komuś wyżalić , czy w tym kraju nigdy nie będzie lepiej. Byłam
        dzisiaj na rozmowie o pracę i otrzymałam ją tylko wiecie ile mi zaproponowano
        850 zł netto. Przecież za takie pieniądz nie da się żyć. Totalna załamka.
        Pozdrawiam wszystkich szukających pracy."

        Da sie przezyc, ale trzeba robic zakupy w LIDLu. Oczywiscie nie jest to zadne wyjscie do zaakceptowanie, tymniemniej jakies wyjscie to jest.

        Mysle, ze Samoobrona to jedyna partia, ktora moze pogonic tych ohydnych kapitalistow zerujacych na naszej niedoli.
        • Gość: ast naiwność IP: *.idea.pl 04.03.05, 17:50
          Cóż, myślę sobie, że to właśnie przez taką naiwną wiarę w obietnice SLD i Samoobrony właśnie jest, jak jest: układy, koryto i dojścia do niego, zamiast czystej i uczciwej gry.
          • Gość: aaa Re: naiwność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 17:54
            zgadzam się!
        • deltalima Re: Praca za 850 zł. załamka 04.03.05, 17:58
          > Mysle, ze Samoobrona to jedyna partia, ktora moze pogonic tych ohydnych
          kapitalistow zerujacych na naszej niedoli.

          straszne jest to zdanie. wszelkie tyranie rodziły się właśnie z powodu ludzkiej
          rozpaczy.
    • Gość: mgrinz Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 19:07
      850 netto w sklepie, to i tak zarabiasz więcej niż ja miałem jako specjalista w pewnej firmie, gdzie miałem 800, obowiązki: kontakty z klientami zagranicznymi, prowadzenie zakupów surowców i magazynu, dodatkowo informatyka w firmie i obsługa www oraz nadzór nad robotnikami...
      a na koniec prezesik odjął sobie od mojej ostatniej pensji faktury za rozmowy służbowe z komórki służbowej, czyli jeszcze odjął od tych 800 pareset złoty...
      wyobraź sobie jak się wsciekałem i jaka była załamka, gdy moi koledzy jako ciecie mieli 1100 netto, podczas gdy ode mnie wymagano full dyspozycyjności, języka angielskiego, robienia raportów, baz danych... dziś widzę, że to nie była praca, ale obóz pracy...
      • Gość: specjalista Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.05, 19:27
        Żałosny człowieku, jaki specjalista? Świeżo po studiach specjalista?
        BUHAHAHAHHAAHA
        • Gość: Ralph Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.access.telenet.be 04.03.05, 23:09
          Fachowiec się znalazł. Dla ciebie to chyba wszyscy są głupkami..
          • Gość: trelemorele Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.05, 10:22
            Kiedy mówi prawde. Po studiach nie ma specjalistów:))) No chyba że od sesji:)))
            • Gość: Ralph Specjalista IP: *.access.telenet.be 07.03.05, 13:06
              Moja koleżanka pracowała jako specjalista do spraw kredytów nie rozpoczynając
              żadnych studiów. Tak się nazywało jej stanowisko. Rozumiem, że dla was słowo
              "specjalista" może oznaczać wyłącznie magistra inżyniera z kilkunastoletnią
              praktyką w opracowywaniu nowych technologii.
    • Gość: Richelieu* Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.zyg.brewet.pl 04.03.05, 23:38
      tak to już jest, że dawniej ludzie podbierali się dla pieniędzy, a jutro będą
      pobierać się dla pieniędzy. Bo z jednej pensji minimalnej nie da się wyżyć, ale
      z dwóch już może

      mi też oferowano w kilku miejscach 850 brutto, bo chodzę hobbystycznie na
      rozmowy kwal. ;) a mam naście lat studiów. I co? I cieszę się niezmiernie, że
      jednak mnie chcą, choćby za 850, bo są tacy, których nigdzie nie chcą. Straszna
      taka samotność, powstanie nowy gatunek : pracosingiel, znaczy żadna praca go
      nie chciała
    • Gość: szanujący się Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.acn.waw.pl 07.03.05, 19:59
      Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy dają się wyzyskiwać za takie pieniądze. Czy
      to nie jest dla Was poniżające??? Jaki jest sens pracować, jeżeli i tak się nic
      z tego nie ma?
      • Gość: ssak Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.03.05, 18:08
        rozumiem ze nie pracujesz:)
        • Gość: Albi Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.03.05, 19:08
          Ktoś tu wspominał o Samoobronie. Pragnę przypomnieć przyszłym wyborcom, że
          Samoobrona okazała się lewą nogą SLD( Unia Pracy to oczywiście prawa noga ).
          Jeśli tak będzie po wyborach to będziecie zarabiały jako ekspedientki w
          Galeriach Handlowych po 650 zł netto. I będziecie brały tą pracę z pocałowaniem
          w dupę.Cieszcie się więc, że dzisiaj macie jeszcze aż 850 zł.
        • Gość: szanujący się Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.acn.waw.pl 10.03.05, 01:48
          Gość portalu: ssak napisał(a):

          > rozumiem ze nie pracujesz:)

          Owszem, pracuję, ale nigdy nie dałbym się upokarzać za 900 czy 1000 zł/mc.
          • forgotten_realms Re: Praca za 850 zł. załamka 10.03.05, 16:31
            Wy, którzy tak nędznie zarabiacie, powinniście być dumni. To m.in. dzięki Wam
            Polska jest wciąż atrakcyjna dla inwestorów. A inwestycje pomnażają PKB. Efekty
            widać - Produkt Krajowy rośnie (około 6 proc.) w ubiegłym roku, na 2005
            przewiduje się nieco niższy (ale to raczej efekt bazy niż osłabienia tempa
            wzrostu). Dlatego nie pytajcie się co PKB może zrobić dla waszych wynagrodzeń,
            tylko co Wy możecie zrobić dla PKB. Naprzód klaso pracująca, pobijmy kolejny
            rekord wydajności.

            A teraz na serio. Zarobki w Polsce są żenująco niskie, co nie przeszkadza
            prezesowi NBP w pisaniu artykułów "jak nam reformy wspaniale się udały, jak to
            jest cudownie i będzie jeszcze lepiej".
            W zeszlym tygodniu, tego samego dnia w dzienniku X przeczytałem na pierwszej
            stronie "Polska odnotowała bardzo wysoki wzrost PKB" - i dalej było nt.
            oszałamiajacych sukcesów. W dzienniku Y - "W Polsce ponownie wzrosło bezrobocie"
            Wszedłem na strony GUS i okazało się, że w 2004 r. zarobki Polaków (realne)
            spadły o kilka pkt. proc.
            To są własnie paradoksy wdrażanego w Polsce "barbie-liberalizmu". PKB w górę,
            bezrobocie w górę, zarobki w dół. Wszystko rozgrywa się w tym samym czasie. W
            naszym "barbie - liberalzmie" już tak jest, że gospodarka rozwija się dla
            samego rozwoju. Innymi słowy rozwój gospodarczy przestał służyć ludziom, ale
            ładnie wygląda w statystykach. W związku z tym w mojej głowie zrodził się
            pomysł. Nalezy zwiekszyć ilość wytwarzanych ulotek reklamowych. Zamiast 100000
            dziennie 500000000000000000000 dziennie. Eksperci ekonomiczni z pewnością padną
            z zachwytu, bo w wymiarze PKB zostanie odnotowany kolejny dynamiczny wzrost
            wskaźnika.
            • forgotten_realms Re: Praca za 850 zł. załamka cd. 10.03.05, 16:42
              Mój świętej pamięci Ojciec mawiał - "Synu spierda... z tego kraju". Jak
              obserwuje co się tutaj dzieje to przyznaję mu rację.
              Ale nie martwcie się, już wkrótce zapanuje tu "kaczyzm". Powoła się niejedną
              Komisję, w tym także Komisję ds. Niskich Wynagrodzeń. Jak nie pomoże komisja to
              pomoze lustracja. Po wyborach będzie lepiej, bo IV RP, to nie żadna tam III.
              • Gość: mgrinz Re: Praca za 850 zł. załamka cd. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.05, 18:40
                to co piszesz "forgotten..." ma sens, ja to widzę tak:
                jest wzrost PKB i wzrost bezrobocia wraz ze spadkiem zarobków, więc prawdopodobnie tak jak w mojej poprzedniej pracy:
                - prezes zwolnił 30% załogi w momencie skoku liczby bezrobotnych, pozostałym obciął pensje, nadgodziny (bali się zwolnienia) a sam z tych "oszczędności" kupił sobie kolejną limuzynę i polatał trochę po świecie, poprost moim zdaniem ten wzrost PKB odczuwa jedynie bardzo znikomy odsetek ludzi ale zato odczuwa baaaaaaaaaaaardzo wymiernie...
                a mówiąc krócej polaryzacja społeczeństwa, większość biednieje, jednostki stawiają kolejne pałace...
                • dyplomata Forgotten brain 11.03.05, 09:07
                  Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                  > to co piszesz "forgotten..." ma sens, ja to widzę tak:

                  Razem z tym forgotten zapomnieliscie gdzie macie mozgi.
                  Place ksztaltuje rynek, jesli znajda sie ludzie chetni
                  wykonywac prace za okreslona sume to sie ja placi.

                  Kazdy pracodawca z zasady placi najmniej jak moze zeby
                  miec ludzi ktorzy dla niego pracuja.

                  W krajach wysoko rozwinietych place sa znacznie wyzsze
                  ale produktywnosc ekonomii jest tez o wiele wyzsza,
                  chetnych pracobiorcow mniej wiec trzeba zaplacic wiecej.

                  Mechanizm konkurencji wymusza tez przenoszenie firm
                  do miejsc o nizszych kosztach produkcji. Wiec ludzie
                  w krajach wysoko rozwinietych tez nie moga byc pewni
                  ze ich place sie utrzymaja.

                  I na koniec, Polska staje sie krajem imigracji zarobkowej
                  bo niby place sa niskie ale jest to relatywne, w innych
                  miejscach so o wiele nizsze:

                  biznes.onet.pl/0,1066487,wiadomosci.html
                  Wiec niech ten forgotten mozg nie rozpowszechnia glupot
                  o placach.
                  • forgotten_realms Re: Forgotten brain 11.03.05, 09:22
                    dyplomata napisał:

                    > Gość portalu: mgrinz napisał(a):
                    >
                    > > to co piszesz "forgotten..." ma sens, ja to widzę tak:
                    >
                    > Razem z tym forgotten zapomnieliscie gdzie macie mozgi.

                    ad personam - nieładnie

                    > Place ksztaltuje rynek, jesli znajda sie ludzie chetni
                    > wykonywac prace za okreslona sume to sie ja placi.

                    zgoda

                    > Kazdy pracodawca z zasady placi najmniej jak moze zeby
                    > miec ludzi ktorzy dla niego pracuja.

                    udowodnij tezę, że pracodawca płaci z zasady najmniej
                    - mój pracodawca płaci mi niezłe pieniądze, a moja narzeczona zarabia jeszcze
                    więcej - nasze płace są powiązane z wynikami firmy; w cięzkim okresie lat 2001 -
                    2002 spadały, później znacząco wzrosły
                    jeżeli teza o pracodawcach płacacych z zasady najmniej jest prawdziwa, to jest
                    to równoznaczne ze zdaniem - zła wola pracodawców powoduje, ze Polacy (w
                    większości) niewiele zarabiają
                    Lepiej już tłumaczyć pracodawców "klinem podatkowym" (bo w odróżnieniu od
                    innych narzutów fiskalnych, narzut na wynagrodzenia jest absurdalnie wysoki).

                    > W krajach wysoko rozwinietych place sa znacznie wyzsze
                    > ale produktywnosc ekonomii jest tez o wiele wyzsza,
                    > chetnych pracobiorcow mniej wiec trzeba zaplacic wiecej.

                    Jednym z założeń "barbie liberalizmu" była wspólzmienność wydajności i
                    wynagrodzeń. W Polsce (dla wielu niestety) takie zjawisko nie wystepuje.

                    > Mechanizm konkurencji wymusza tez przenoszenie firm
                    > do miejsc o nizszych kosztach produkcji. Wiec ludzie
                    > w krajach wysoko rozwinietych tez nie moga byc pewni
                    > ze ich place sie utrzymaja.

                    Polska jest liderem kosztów w Europie. Oznacza to, ze koszt wyprodukowania
                    jednostki X jest u nas niższy niż w innych krajach.


                    > I na koniec, Polska staje sie krajem imigracji zarobkowej
                    > bo niby place sa niskie ale jest to relatywne, w innych
                    > miejscach so o wiele nizsze:

                    A w rezerwie mamy jeszcze setki milionów Chinczyków, którzy za miskę ryżu z
                    radością podniosą nasz PKB.

                    > biznes.onet.pl/0,1066487,wiadomosci.html
                    > Wiec niech ten forgotten mozg nie rozpowszechnia glupot
                    > o placach.
                    ad personam po raz drugi - nieładnie
                    • Gość: realista Re: Forgotten brain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.03.05, 21:44
                      forgotten_realms napisał:

                      > > Kazdy pracodawca z zasady placi najmniej jak moze zeby
                      > > miec ludzi ktorzy dla niego pracuja.
                      >
                      > udowodnij tezę, że pracodawca płaci z zasady najmniej
                      > - mój pracodawca płaci mi niezłe pieniądze, a moja narzeczona zarabia jeszcze
                      > więcej - nasze płace są powiązane z wynikami firmy;

                      to naprawdę wyjątek

                      >w cięzkim okresie lat 2001 - 2002 spadały, później znacząco wzrosły
                      > jeżeli teza o pracodawcach płacacych z zasady najmniej jest prawdziwa, to jest
                      > to równoznaczne ze zdaniem - zła wola pracodawców powoduje, ze Polacy (w
                      > większości) niewiele zarabiają

                      Proszę bardzo ( cytuję za artykułem Janusz K. Kowalski - Gazeta Prawna):

                      "Powiększające się zróżnicowanie w dochodach ludności spowodowało, że liczba osób uzyskujących dochody na poziomie minimum socjalnego zwiększyła się z 7,8 mln w 1991 r. do ponad 22,5 mln w 2003 r., a liczba osób żyjących w skrajnej biedzie wzrosła do 4,5 mln (z 1,7 mln w 1996 r.)."

                      i jeszcze pare cytatow by się znalazło... rozwarstwienie dochodów poszczególnych grup zawodowych i pracownikow/pracodawców jest najwyższe w UE. A zapaść w budownictwie to jak myslisz czym jest spowodowana???

                      > Lepiej już tłumaczyć pracodawców "klinem podatkowym" (bo w odróżnieniu od
                      > innych narzutów fiskalnych, narzut na wynagrodzenia jest absurdalnie wysoki).

                      To można skomentować jednym słowem: brednie. Prawda jest taka że polscy pracodawcy przyzwyczajeni do wzrostów o kilkadziesiąt/set procent rok do roku gdy przechodzą na normalne kilka/kilkanaścienaście procent są poważnie zaskoczeni sytuacją i szukają wszystkich wytłumaczeń poza takim: skoro gospodarka rośnie średnio o kilka procent ( 3% srednio, 5% to doskonaly wzrost) to dlaczego firmy srednio miałyby rosnąć o wielokrotnie więcej.Opodatkowanie pracy w Polsce nie jest aż tak duże.Gdyby zlikwidować podatki to płace by nie wzrosły ( szeregowych pracownikow). Zobacz jakie olbrzymie fortuny nakradli z firm ich właściciele. Porównaj poziom życia polskich i niemieckich biznesmenów. W Niemczech ten poziom życia osiągali przez 60 lat, w Polsce osiągnęli przez 10-15 lat. To jeszcze porownaj kondycję, zasoby i wyposażenie firm.W polskich to zazwyczaj obraz nędzy i rozpaczy. A tego nie wytlumaczy "klin podatkowy".

                      > Jednym z założeń "barbie liberalizmu" była wspólzmienność wydajności i
                      > wynagrodzeń. W Polsce (dla wielu niestety) takie zjawisko nie wystepuje.

                      W Polsce w większości prywatnych firm nie ma zależności "wydajność-płace" szeregowych pracowników.Dąży się do zdławienia płac do minimum co skutkuje pośrednio niską inflacją i bezposrednio brakiem popytu wewnętrznego - patrz rynek samochodowy.Istnieje pewien mentalny ( np 800, 1000 czy 1500 zł) poziom powyżej ktorego się nie płaci. Bo jakim prawem i po jaką cholerę pracownik( niewolnik) ma zarobić więcej? To niedopuszczalne i karygodne w mniemaniu polskich byznesmenów.Albo ma pracować 40 godzin tygodniowo??? Lepiej gonić niewolników po 60-70 godzin w tygodniu. Niestety ale ten styl pracy właśnie zaczął umierać.

                      > Polska jest liderem kosztów w Europie. Oznacza to, ze koszt wyprodukowania
                      > jednostki X jest u nas niższy niż w innych krajach.

                      Problem w tym że dotyczy to ziemniaków czy mięsa ze świnki.Szara strefa i zaniżanie płac pracowników powodują że niewydajne firmy zaczynają mieć problemy przy obecnym kursie złotego. To wynik hurraoptymistycznych kalkulacji i braku profesjonalizmu w negocjowaniu kontraktów.Dławienie kosztow produkcji kosztem pracownikow to chwilowa moda wsród zarządzających. Płaca powinna pozwolić na normalne (skromne ale nie wegetacyjne) utrzymanie się rodzin. To była główna siła napędowa przemysłu.Ford na tym zbudował firmę. Niemcy ( wstaw dowolne cywilizowane państwo) na tym zbudowały gospodarkę i państwo.

                      > A w rezerwie mamy jeszcze setki milionów Chinczyków, którzy za miskę ryżu z
                      > radością podniosą nasz PKB.

                      Ten wariant nie przejdzie. Niestety polskim pracodawcom tak się zdaje ale wcześniej zbankrutują niż nastąpi masowa emigracja do Polski.Gospodarkę napędzają dwie lokomotywy: eksport i popyt wewnętrzny. Jeśli brak tego drugiego to tylko eksport bezcennych i unikalnych dóbr naturalnych ( np ropy) jest w stanie wygenerować odpowiednie przychody państwu. Polska takich dóbr nie posiada. O sorry. Posiada. Pracowników.
                      • dyplomata Realiscie wyjasnienie 12.03.05, 10:52
                        Gość portalu: realista napisał(a):

                        > i jeszcze pare cytatow by się znalazło... rozwarstwienie dochodów
                        >poszczególnych grup zawodowych i pracownikow/pracodawców jest najwyższe w UE.
                        >A zapaść w budownictwie to jak myslisz czym jest spowodowana???

                        Czym?

                        >Porównaj poziom życia polskich i niemieckich biznesmenów. W Niemczech ten
                        >poziom życia osiągali przez 60 lat, w Polsce osiągnęli przez 10-15 lat.

                        To jest slabe porownanie. W Polsce kapitalizm zaczal sie od zera, mozna
                        to porownac z sytuacja w Europie Zachodniej w XIX wieku. I wtedy tam bylo
                        tak samo.

                        > W Polsce w większości prywatnych firm nie ma zależności "wydajność-płace"
                        >szeregowych pracowników.Dąży się do zdławienia płac do minimum co skutkuje
                        >pośrednio niską inflacją i bezposrednio brakiem popytu wewnętrznego - patrz
                        >rynek samochodowy.Istnieje pewien mentalny ( np 800, 1000 czy 1500 zł) poziom
                        >powyżej ktorego się nie płaci. Bo jakim prawem i po jaką cholerę pracownik(
                        >niewolnik) ma zarobić więcej? To niedopuszczalne i karygodne w mniemaniu
                        >polskich byznesmenów.Albo ma pracować 40 godzin tygodniowo??? Lepiej gonić
                        >niewolników po 60-70 godzin w tygodniu. Niestety ale ten styl pracy właśnie
                        >zaczął umierać.

                        To co tutaj piszesz to analiza jak z Marksa i demagogiczny ton jak z
                        komunistycznej propagandy hehe. Place ksztaltuje rynek. W sytuacji nadpodazy
                        sily roboczej dochodzi do takich zjawisk. Dlawienie plac jest wszedzie bo
                        nigdzie pracodawcy nie placa wiecej niz stawki rynkowe, nie? Mechanizm
                        dzialania ekonomii rynkowej jest taki a nie inny i sprawdzil sie w praktyce.
                        Jedynym wyjsciem dla wyzyskiwanych i nisko oplacanych pracobiorocow jest
                        ucieczka do innej pracy.

                        > Płaca powinna pozwolić na normalne (skromne ale nie wegetacyjne) utrzymanie
                        >się rodzin. To była główna siła napędowa przemysłu.Ford na tym zbudował firmę.
                        >Niemcy ( wstaw dowolne cywilizowane państwo) na tym zbudowały gospodarkę i
                        >państwo.

                        To jest skrajna demagogia. Poczytaj sobie co bylo w Ameryce PRZED Fordem
                        i w ogole jaki byl kapitalizm w XIX wieku we wszystkich krajach. Ford
                        subsydiowal swoich pracownikow bo chcial miec stabilna sile robocza gdy
                        wprowadzal produkcje tasmowa.

                        A regulowanie czy odgorne ustalanie plac (poza minimlanymi) nie prowadzi do
                        niczego dobrego.

                        > Ten wariant nie przejdzie. Niestety polskim pracodawcom tak się zdaje ale
                        >wcześniej zbankrutują niż nastąpi masowa emigracja do Polski.

                        Bardzo sie mylisz bo wlasnie masowa migracja sily roboczej juz nastepuje.

                        >Gospodarkę napędzają dwie lokomotywy: eksport i popyt wewnętrzny. Jeśli brak
                        >tego drugiego to tylko eksport bezcennych i unikalnych dóbr naturalnych ( np
                        >ropy) jest w stanie wygenerować odpowiednie przychody państwu. Polska takich
                        >dóbr nie posiada. O sorry. Posiada. Pracowników.

                        Popyt wewnetrzny w Polsce rozwija sie calkiem niezle. Na przyklad w zeszlym roku
                        ludzie sciagneli milion uzywanych aut. To jest kolosalny popyt, nie?
                        Oczywiscie bedziesz sie krzywil ze to uzywane auta ale i tak lepsze od
                        Moskwiczy nie?
                        • Gość: realista Re: Realiscie wyjasnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 17:32
                          dyplomata napisał:

                          > >A zapaść w budownictwie to jak myslisz czym jest spowodowana???
                          >
                          > Czym?

                          Ludzie nie mają pieniędzy aby kupić sobie mieszkanie. To jedyne wyjaśnienie. Zobacz że w ostatnich latach sporo budowano na tzw. "do wynajęcia" ale cena wynajmowania i raty kredytu są porownywalne wiec popyt będzie malał.Zapoznaj się z raportami odnośnie sytuacji mieszkaniowej w Polsce. One mowią wszystko. Skoro jest taki głód mieszkań to tylko brak środków finansowych wsród ludzi świadczy o braku eksplozji budowania.

                          > >Porównaj poziom życia polskich i niemieckich biznesmenów. W Niemczech ten
                          > >poziom życia osiągali przez 60 lat, w Polsce osiągnęli przez 10-15 lat.
                          >
                          > To jest slabe porownanie. W Polsce kapitalizm zaczal sie od zera, mozna
                          > to porownac z sytuacja w Europie Zachodniej w XIX wieku. I wtedy tam bylo
                          > tak samo.

                          Może pora uzupelnić wiedzę z historii. W Polsce kapitalizm już istniał przed wojną, natomiast po wojnie gospodarki startowały z identycznego punktu wyjściowego ( mnóstwo zniszczeń). W Polsce natomiast po 89r powstał mechanizm szybkiego dorabiania się. Byle g... się sprzedawało bo nic nie było. To powodowało że można było oszukiwać ile wlezie ( klientów i państwo) bo nikt tego nie kontrolował. Firma to była krowa do wydojenia.Padała i tworzyło się drugą.Stąd też były olbrzymie przyrosty obrotów i zyski. Obecnie gospodarka normalnieje i należy nauczyć się tworzyć na kilkuprocentowym wzroście i zysku. Popatrz po polskich firmach. Ich zaplecze produkcyjne praktycznie nie istnieje.Na handlu nie pociągnie się gospodarki bo ktoś kto zdobędzie jakieś pieniądze łatwo stworzy konkurencyjną firmę.Teraz popatrz na niemieckie firmy. Ich siła powstawała latami( wile z nich powstało w latach 65-75. Tak jak majątek ich właścicieli. Przecież te passaty czy kadety to kiedyś były jedyne samochody w firmach ( a wcześniej były ciężarówki). Służyły i do pracy i do prywatnego wykorzystania po godzinach. A ilu właścicieli polskich firm ma osobne auto firmowe ale tak naprawdę prywatne warte więcej niż pozostała "flota samochodowa"; ile wybudowało domy wrzucając koszty w prowadzenie firm; ilu żyje na koszt firm. Te srodki zostały wykradzione firmom. Na pozycję firmy pracuja nie tylko właściciele ale i pozostali pracownicy. Silna firma to stabilne utrzymanie dla całej załogi.Zobacz jaki lament bo złotówka za silna. Jak ktoś nie potrafi prowadzić firmy i zakłada cenę przy maksymalnym kursie to w przypadku powrotu kursu do normalności ma olbrzymie problemy.I bankrutuje.

                          > To co tutaj piszesz to analiza jak z Marksa i demagogiczny ton jak z
                          > komunistycznej propagandy hehe. Place ksztaltuje rynek. W sytuacji nadpodazy
                          > sily roboczej dochodzi do takich zjawisk. Dlawienie plac jest wszedzie bo
                          > nigdzie pracodawcy nie placa wiecej niz stawki rynkowe, nie? Mechanizm
                          > dzialania ekonomii rynkowej jest taki a nie inny i sprawdzil sie w praktyce.
                          > Jedynym wyjsciem dla wyzyskiwanych i nisko oplacanych pracobiorocow jest
                          > ucieczka do innej pracy.

                          W Polsce nie ma nadpodaży siły roboczej. Niestety nie ma gdzie uciekać bo państwo i banki nie tworzy mechanizmów do powstawania firm. Minimalne zarobnki powodują że pracownik mając rodzinę na utrzymaniu nie może nic odłożyć. Nie mając środków nie dostanie kredytów. Jedynym wyjściem jest praca na emigracji i przywóz środków do kraju. Ta powstał ten cały polski "kapitalizm" o ktorym mówisz. Słabe państwo powoduje że brak egzekucji prawa. Zobacz ile uczciwych firm padło bo inny biznesmen nie zapłacił, ile kontraktów ( i publicznych pieniędzy)zostało rozkradzionych przez nieuczciwych biznesmenów i skorumpowanych urzędników. Po socjaliźmie zostało przekonanie że nie warto być uczciwym ale warto kombinować i kraść ile wlezie to można się dorobić. I w tej mentalności wyrośli i ją stosują właściciele większości prywatnych polskich firm. Siła kraju tkwi w bogactwie całego społeczeństwa a nie rozwarstwieniu dochodów. Kryzys wzrostu polskiej gospodarki wynika ze zbyt niskich płac.Eksport nie jest w stanie tego zrekompensować.Mowisz o płacach. Wyjaśnij mi dlaczego pracodawca nie płaci pracownikowi powiedzmy tych 2 czy 3 tys. wtedy kiedy je rzeczywiście wypracował tylko okrada go.To nie wpływ rynku. To świadczy o patologii.Tylko jak można o uczciwości rozmawiać z kimś kto jest złodziejem i interesuje go forsa. Nieważne jakimi metodami zdobyta.Nieraz bawi mnie jak właściciela złodzieja okradnie pracownik i jak wtedy ten właściciel oburza się. Gdyby był uczciwy to rozumiem ale skoro złodziej okrada złodzeja... to ciężko to moralnie ocenić.

                          > To jest skrajna demagogia. Poczytaj sobie co bylo w Ameryce PRZED Fordem

                          Niewolnictwo... które upadło. W Polsce też umiera.

                          > i w ogole jaki byl kapitalizm w XIX wieku we wszystkich krajach. Ford
                          > subsydiowal swoich pracownikow bo chcial miec stabilna sile robocza gdy
                          > wprowadzal produkcje tasmowa.

                          Nie rozumiem dlaczego sięgasz do wzorów początków kapitalizmu... przecież te systemy padły na skutek rewolucji i wojen. Czy naprawdę nie widzisz że stosowanie takiego mechanizmu spowoduje wybuch wojny a to oznacza że stracisz wszystko na skutek działań wojennych.Możliwe że to TY właśnie zginiesz.Bogactwo nie chroni od smierci czy nieszczęść. Naprawdę jesteś taki nierozumny???? Bankructwa też przeważnie dotykają bogatych a nie biednych. Ford nie substydiował tylko stworzył rynek. Bo rozumiał że jeśli poczeka kilkanascie lat na zbudowanie własnego majątku bedzie bogatszy. Zobacz że wszystkie osiągnięcia i odkrycia rasy ludzkiej dokonali biedacy a nie bogacze. Niektórym sposród biednych na skutek odkryć i ciężkiej pracy udało się osiągnąć wysoki standard życia.

                          > A regulowanie czy odgorne ustalanie plac (poza minimlanymi) nie prowadzi do
                          > niczego dobrego.

                          Tylko dlaczego w Polsce nie wprowadza się minimum socjalnego na poziomie 70% średniej krajowej????
                          Nie rozumiem dlaczego pracodawcy nie płacą za nadgodziny. Przecież to kradzież.
                          Oba przypadki swiadczą o rozkładzie państwa.A to oznacza rewolucję po przekroczeniu pewnych punktów krytycznych.

                          > Bardzo sie mylisz bo wlasnie masowa migracja sily roboczej juz nastepuje.

                          Ciekawe skąd to przyjeżdzają robotnicy do Polski. Raczej emigracja ( ze wschodu) słabnie niż rosnie.

                          > Popyt wewnetrzny w Polsce rozwija sie calkiem niezle.

                          Szczególnie na rynku nowych aut.

                          > Na przyklad w zeszlym roku
                          > ludzie sciagneli milion uzywanych aut. To jest kolosalny popyt, nie?

                          Nie. Zapominasz że 200 tys. to części, sprzedano 400 tyś. a reszta czeka na klientów. I poczeka długo...Pamietaj także ze mnóstwo tych aut ściągneli ludzie aby szybko zarobić a właściwie dorobić do pensji.

                          > Oczywiscie bedziesz sie krzywil ze to uzywane auta ale i tak lepsze od
                          > Moskwiczy nie?

                          Moskwicz to fajne zabytkowe auto. A że ludzie wolą kupować kilkulitrowe limuzyny z Niemiec to świadczy raczej o ich głupocie niż rozsądku. Nie zdają sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie tych aut. Stąd wiele kradzieży części do nich czy paliwa ( z baków innych aut). A zobaczysz co będzie za rok czy dwa...
                          • szukajacyszczescia Re: Realiscie wyjasnienie 12.03.05, 18:06
                            Niestety jesteśmy krajem, który nie tworzy technologii.
                            Ten cały zgiełk po wejściu do UE, że teraz to możemy
                            wejść z oscypkami, żywnością. Jeszcze produkujemy soczki,
                            europalety, meble. Już zaczyna się mścić krótkowzroczność
                            szybkich zysków. Coraz więcej młodych, dobrze wykształconych
                            ludzi zaczyna emigrować. Bo są jeszcze ludzie lubiący się
                            uczyć i chcący zarabiać na swojej wiedzy. A w tym chorym kraju
                            dominują proste prace niewymagające zbyt dużego wkładu intelektualnego.

                            • dyplomata Szukajacyszczescia wyjasnienie 12.03.05, 20:36
                              szukajacyszczescia napisał:

                              > Niestety jesteśmy krajem, który nie tworzy technologii.
                              > Ten cały zgiełk po wejściu do UE, że teraz to możemy
                              > wejść z oscypkami, żywnością. Jeszcze produkujemy soczki,
                              > europalety, meble. Już zaczyna się mścić krótkowzroczność
                              > szybkich zysków.

                              Co ty opowiadasz? Eksport z Polski rosl w ostatnich latach
                              bardzo szybko. Zmniejszyl sie znacznie deficyt bilansu
                              platniczego.

                              > Coraz więcej młodych, dobrze wykształconych ludzi zaczyna emigrować. Bo są
                              >jeszcze ludzie lubiący się uczyć i chcący zarabiać na swojej wiedzy. A w tym
                              >chorym kraju dominują proste prace niewymagające zbyt dużego wkładu
                              >intelektualnego.

                              Przesadzasz. Po prostu kraj jest na okreslonym poziomie rozwoju. Wszystko
                              sie rozwija ale rzecz jasna duzo czasu minie zanim dochod narodowy wzrosnie
                              2 czy 3 razy. Jednym z problemow teraz jest nadmiar sily roboczej i bardzo
                              dobrze jesli ten nadmiar by sie rozluznil. Na razie jednak ilosc wyjezdzajacych
                              jest zby mala by na rynku pracy powstal nacisk na lepsze place.
                              • szukajacyszczescia Do dyplomaty 12.03.05, 21:25
                                Przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałem.
                                Potem komentuj. Nigdzie nie napisałem, że
                                spada eksport. Napisałem tylko o tym
                                co się ekportuje.
                                Trzeba być naiwnym, aby wierzyć we wzrost
                                dochodów produkując proste rzeczy typu soki,
                                europalety itp.
                                Statystycznie to i może jest cool. Jak to
                                statystycznie.
                                Prowadzę jakiś tam "byznes" rodzinny, są jakieś
                                tam dochody, niestety satysfakcji intelektualnej
                                z prowadzenia tego "byznesu" brak.

                                ------
                                Nie jest to przyjemność duża
                                Cały dzień malować stróża
                                I za taki marny zysk
                                Zgłębiać taki durny pysk.
                              • Gość: realista Re: Szukajacyszczescia wyjasnienie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 22:39
                                dyplomata napisał:

                                > Przesadzasz. Po prostu kraj jest na okreslonym poziomie rozwoju.

                                Zbyt niskim.Podniesienie tego poziomu wymaga uczciwej pracy. Od wszystkich.

                                > Wszystko
                                > sie rozwija ale rzecz jasna duzo czasu minie zanim dochod narodowy wzrosnie
                                > 2 czy 3 razy.

                                Dochód narodowy podniesie się jeśli dużo osob bedzie pracować i wytwarzać dobra na które będzie zbyt. W kraju i poza nim.Gospodarka PRLu była zamknieta i popatrz jaka olbrzymia przepaść technologiczna powstała.Otwarcie, konkurencja, rywalizacja to gwarancja rozwoju.Zastanów się ile spośród dóbr których używasz jest produkowana w Polsce i w oparciu o polską myśl techniczną.A ile mogłoby być produkowanych.(Tak naprawdę to nie wymaga aż tak olbrzymich nakładów. Ale wymaga powstrzymania się od grabienia i życia kosztem społeczeństwa.) Może wtedy zrozumiesz o co chodzi w rozwoju całego państwa.

                                >Jednym z problemow teraz jest nadmiar sily roboczej i bardzo
                                > dobrze jesli ten nadmiar by sie rozluznil. Na razie jednak ilosc
                                >wyjezdzajacych
                                > jest zby mala by na rynku pracy powstal nacisk na lepsze place.

                                Ciekawe co zrobisz jak wiekszość myslących ludzi wyjedzie z tego kraju.Ciekawe co zrobisz jak będziesz potrzebował za x lat lekarza. Dobrego ale drogiego lekarza. A przejesz już wszystkie oszczędności... ciekawe co zrobisz gdy będziesz potrzebował kupic jakieś skomplikowane urządzenie technologiczne a zapłaty w postaci dóbr łatwowytwarzalnych ( np jedzenia) nikt w zamian nie kupi bo np. zamienią Saharę w olbrzymie pola uprawne. Niemożliwe??? Ciekawe za ile lat ludzie wylądują na Marsie....
                      • Gość: mgrinz Re: Forgotten brain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 13:13
                        zgadzam się z wieloma rzeczami jakie pisze "realista" to prawda, a to gadanie o klinie podatkowym, hahaha
                        przecież chyba zapominacie, że osoby z najwyższymi dochodami pow 5000 po paru miesiącach już nie muszą płacić 8.5 % ubezpieczenia zdrowotnego, więc ich podatek spada o te 8% podczas gdy osób ze stawki 30% NIE !!!
                        bogaci i prowadzący firmy mają kupę możliwości na odliczenia, są tacy co jeżdżą mercedesami a dzięki rozliczeniom zależnym od zysku płacą mniej niż przeciętny Kowalski, więc śmieszne jest mówienie o tym klinie
                        co by się zmieniło po uliniowieniu podatkow ?
                        przecież podatki od iluś lat spadają, właśnie te dla najbogatszych, ale miejsc pracy nie przybywa, za to najnowszych limuzyn pod willami tak...
                        to co realista pisze o porównaniu niemieckiego i polskiego biznesmana to też prawda, mogę jeszcze dorzucić przyklady biznesmanów z nowej zelandii i kanady, gdzie mam rodzinę
                        znam przykłady z niemiec, kanady, zelandii właścicieli dużych firm jeżdżących HONDĄ ACCORD, a u nas właściciel byle małej firemki zaraz musi mieć JAGUARA, MERCEDESA i trzy domy, tamci pomimo, że dochodzili do swego majątku kilkadziesiąt lat, to ten majątek mają mniejszy niż polscy czy rosyjscy biznesmani, którz chcą przebić gwiazdy z hollywood...
                        obecnie mój kolega z byłej firmy poszedł do pracy w niemieckiej firmie, zarządzanej przez niemca i nagle znikęły problemy z nadgodzinami, łamaniem kodeksu pracy, nadmiernym obciążeniem zadaniami przekraczającymi sporo 8h
                        ten niemiec ma normalne podejście do ludzi i jak wyznacza zadanie mojemu koledze, to wie ile czasu na nie potrzeba bo sam wcześniej to robił, a nie jak np. mój były prezes (chyba dyrektor od urodzenia ?) który wyznaczał na jeden dzień pare zadań przekraczających 8h i w dodatku uważał, że 800 to i tak dla nas za dużo, niemiec mojemu kumplowi za podobną pracę płaci 3000 i nie ma co chwile o wszystko pretensji...
                        więc jak to jest, że dla jednego "to za mało na moja ach och 800" a drugi bez problemu daje 2 albo 3 tysiące ????
                        więc może jednak to nie wina "wydajności polaków" ale wina nadmiernych wymagań "polskich szefów" ?
                        • Gość: mgrinz Re: Forgotten brain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 13:23
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=21312617&a=21324705
                          to w ramach uzupełnienia, bo jak to jest, że polskiemu biznesmanowi nic się nie opłaca, a pielęgniarce w anglii, norwegii, szwecji, irlandii żyje się dostatnio ?
                          może tylko polscy biznesmani mają ogromny kłopot, bo "ten pieprzony pracownik chce pensję większą niż jeden procent mojej" ????
                          koszty zycia to czynsz, bilety, jedzenie, ewentualny kredyt na auto razem np. w warszawie daje to minimum 1200-1500 netto, a jednak mało kto tyle zarabia , więc jak mozna płacić poniżej kosztow zycia ?
                          • veritas1 acz po znajomosci wszystko da sie zalatwic 12.03.05, 16:29
                          • dyplomata Mgrinz, dziwne ze nie rozumiesz 12.03.05, 20:44
                            Gość portalu: mgrinz napisał(a):

                            > to w ramach uzupełnienia, bo jak to jest, że polskiemu biznesmanowi nic się
                            >nie opłaca, a pielęgniarce w anglii, norwegii, szwecji, irlandii żyje się
                            >dostatnio ?

                            Pensje budzetowe sa tam wyzsze bo ekonomia jest bardziej rozwinieta. Porownaj
                            poziom dochodu narodowego na mieszkanca! Zreszta pewnie nie wiesz ze jeszcze
                            nie tak dawno w Irlandii bylo podobnie jak w Polsce teraz. MILIONY ludzi
                            wyjechaly z kilkumilionowego kraju bo nie bylo pracy i place byly niskie.
                            Nawiasem mowiac wielu z nich narzekalo na "chory" kraj z tego powodu. Potem sie
                            kraj rozwinal i masa ludzi wrocila z powrotem.

                            > może tylko polscy biznesmani mają ogromny kłopot, bo "ten pieprzony pracownik
                            >chce pensję większą niż jeden procent mojej" ???? koszty zycia to czynsz,
                            >bilety, jedzenie, ewentualny kredyt na auto razem np. w
                            >warszawie daje to minimum 1200-1500 netto, a jednak mało kto tyle zarabia ,
                            >więc jak mozna płacić poniżej kosztow zycia ?

                            Po pierwsze jak cie wydaje ze zycie biznesmena to raj z aniolkami pracowanikami
                            to SAM zostan biznesmenem. Nie masz ochoty? To ciesz sie ze sa jeszcze ludzie
                            ktorzy innym robote organizuja. A to ze malo placa? A niby dlaczego maja sie
                            pozbawiac dochodu? Jak sie pracownikowi nie podoba moze zmienic prace.
                            • Gość: realista Re: Mgrinz, dziwne ze nie rozumiesz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 23:01
                              dyplomata napisał:

                              > Pensje budzetowe sa tam wyzsze bo ekonomia jest bardziej rozwinieta.

                              Ekonomia jest jedna. Wyższy jest natomiast poziom myślenia społecznego.

                              > Porownaj
                              > poziom dochodu narodowego na mieszkanca! Zreszta pewnie nie wiesz ze jeszcze
                              > nie tak dawno w Irlandii bylo podobnie jak w Polsce teraz. MILIONY ludzi
                              > wyjechaly z kilkumilionowego kraju bo nie bylo pracy i place byly niskie.
                              > Nawiasem mowiac wielu z nich narzekalo na "chory" kraj z tego powodu. Potem sie
                              > kraj rozwinal i masa ludzi wrocila z powrotem.

                              Tylko popatrz na lata w jakich to się działo. I pomysl o tym że inwestorzy którzy zainwestowali w Irlandii nie przyjdą do Polski bo nie będą mieli zbytu i podwykonawców. Pamietaj także o tym że niektórzy wyjechali na zawsze.

                              > Po pierwsze jak cie wydaje ze zycie biznesmena to raj z aniolkami pracowanikami
                              > to SAM zostan biznesmenem.

                              Problem polega na tym że jak raz okradniesz lub oszukasz to aniołki będą mniej anielskie.Czy wiesz jaki to wstyd kiedy ludzie pytają dlaczego dostali zbyt niskie wyplaty i mają niezaplacone nadgodziny a jedynym wytłumaczeniem jest to że właściciel jest zbyt chciwy? Wtedy przestaje istnieć praca zespołowa i wiele dni pracy idzie na marne... nie mowiąc o zaufaniu.

                              >Nie masz ochoty? To ciesz sie ze sa jeszcze ludzie
                              > ktorzy innym robote organizuja.

                              Jeden jest dobry w zarządzaniu i organizowaniu pracy a inny w wykonywaniu danego rodzaju pracy.Na tym polega praca zespołowa.Tyle że to u nas stoi na głowie.

                              > A to ze malo placa? A niby dlaczego maja sie
                              > pozbawiac dochodu?

                              A dlaczego mają niby zarabiać 10-30 x więcej niż wykwalifikowana kadra? Takie relacje płac są w olbrzymich firmach gdzie na wielkość firmy pracowano dziesiątkami lat.Jesli takie zarobki osiągniesz uczciwą pracą to proszę bardzo... jeśli pochodzą z okradania innych to odpowiedź jest jedna.

                              >Jak sie pracownikowi nie podoba moze zmienic prace.

                              Spawaczom w stoczniach też tak mowili i zaczynają tego żałować.
                              Pamietaj że to nie pracodawcy dają pracę. Pracę tworzy rynek i jego potrzeby. Firma to jedynie przyjęta forma odpowiedzi na te potrzeby.
                        • Gość: nieudaczniku Re: Forgotten brain IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 18:26
                          a ty masz 1400 zeta po znajomości. brawo!
                    • dyplomata Forgottenowi wyjasnienie 12.03.05, 10:33
                      forgotten_realms napisał:

                      > > Razem z tym forgotten zapomnieliscie gdzie macie mozgi.
                      > ad personam - nieładnie
                      Zastanow sie przed pisaniem.

                      > > Place ksztaltuje rynek, jesli znajda sie ludzie chetni
                      > > wykonywac prace za okreslona sume to sie ja placi.
                      > zgoda

                      OK. Wiec narzekanie ze pracodawcy malo placa ma niewielki
                      sens. Jezeli ktos zostalby pracodawca robilby to samo.

                      > > Kazdy pracodawca z zasady placi najmniej jak moze zeby
                      > > miec ludzi ktorzy dla niego pracuja.
                      > udowodnij tezę, że pracodawca płaci z zasady najmniej

                      To wynika ze zwyklej logiki: placac ludziom wiecej ma mniej
                      pieniedzy dla siebie. A moze sadzisz ze celem pracodawcy nie
                      jest maksymalizacja swoich dochodow?

                      > - mój pracodawca płaci mi niezłe pieniądze, a moja narzeczona zarabia jeszcze
                      > więcej - nasze płace są powiązane z wynikami firmy; w cięzkim okresie lat
                      >2001 - 2002 spadały, później znacząco wzrosły

                      Jezeli moglbys bardziej precyzyjnie: Jak widac pracodawcy placa wam odpowiednio
                      do wynikow firmy. Czy placa wam ZNACZNIE powyzej placy rynkowej dla tej samej
                      pracy? Trzeba tu oczywiscie wziac pod uwage ze byc moze przedstawiacie unikalna
                      wartosc dla pracodawcy? To najlepiej sprawdzic mowiac: szefie x tysiecy
                      podwyzki albo odchodze...

                      > jeżeli teza o pracodawcach płacacych z zasady najmniej jest prawdziwa, to
                      >jest to równoznaczne ze zdaniem - zła wola pracodawców powoduje, ze Polacy (w
                      > większości) niewiele zarabiają

                      To jest stawianie sprawy na glowie. Zarowno pracobiorca jaki i pracodawca maja
                      swoje wole by bylo im jak najlepiej. Pracobiorca chce wydrzec jak najwiecej dla
                      siebie a pracodawca chce zachowac jak najwiecej dla siebie. Problem w Polsce
                      polega na tym ze jest nadpodaz pracobiorcow bo glownym argumentem pracobiorcow
                      jest to ze moga uciekac do lepiej platnej pracy. A jak pracy nie ma to nie maja
                      gdzie uciec i musza przyjac warunki pracodawcy.

                      > Lepiej już tłumaczyć pracodawców "klinem podatkowym" (bo w odróżnieniu od
                      > innych narzutów fiskalnych, narzut na wynagrodzenia jest absurdalnie wysoki).

                      To nie jest argument pozorny. Narzut jest wysoki. Ale w sytuacji duzej
                      nadpodazy pracobiorcow moze byc i tak ze zmniejszenie narzutu nie spowoduje
                      podwyzszenia plac. Ludzie zgodza sie pracowac za te same place.

                      > Jednym z założeń "barbie liberalizmu" była wspólzmienność wydajności i
                      > wynagrodzeń. W Polsce (dla wielu niestety) takie zjawisko nie wystepuje.

                      No bo oprocz tego dziala mechanizm popytu i podazy sily roboczej. Jezeli
                      sily roboczej jest obfitosc to cena jest niska, nie?

                      > Polska jest liderem kosztów w Europie. Oznacza to, ze koszt wyprodukowania
                      > jednostki X jest u nas niższy niż w innych krajach.

                      Jest. Ale to nie znaczy ze z tego powodu pracodawcy podniosa place. W ogole
                      w prownaniu do plac w Chinach czy na Ukrainie albo w Rumunii place sa bardzo
                      niekonkurencyjne

                      >
                      > > I na koniec, Polska staje sie krajem imigracji zarobkowej
                      > > bo niby place sa niskie ale jest to relatywne, w innych
                      > > miejscach so o wiele nizsze:
                      > A w rezerwie mamy jeszcze setki milionów Chinczyków, którzy za miskę ryżu z
                      > radością podniosą nasz PKB.

                      Oczywiscie, to jest globalny problem. Trzeba to widziec jako rozwoj kapitalizmu
                      ktory powinien w koncu doprowadzic do tego ze wszystkim bedzie sie zylo lepiej.
                      Przez taka droge przeszly kiedys kraje wysoko rozwiniete.

                      Narzekanie na niskie place w Polsce jest jak narzekanie na klimat. Place sa
                      na poziomie takim jaki musi byc i tego sie nie da zmienic.
                • veritas1 znajomosci za 0 zl 11.03.05, 17:33
                  Gość portalu: mgrinz napisał(a):


                  > Buuuu prezes nie kupil mi limuzyny i kazal mi pracowaaaac, nic nie umiem i
                  malo zarabialem buuuuuu a prezes zalozyl preznie dzialajaca firme i sie dorobil
                  a ja za miesiac dostawalem 400 ZLOTY na reke buuuu to niesprawiedliweeeeee buuuu
                  jakby mi dal limuzyne a sam bral 400 ZLOTY to by bylo dobrzeeeeee buuuuuuuu
          • Gość: ola Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.03.05, 01:42
            nie wszyscy z nas urodzili sie w zamoznych rodzinach i nie kazdy moze sobie
            pozwolic na "nic-nierobienie" albo odmowienie jalmuzny w sytuacji, gdy oferuja
            np. 800 zl. Bo jesc trzeba. A jak ktos ma dzieci to przede wszystki im. Znam
            ludzi na wsi ktorzy zarabiaja 600 zl, a o wynagrodzeniu rzedu 2500 moga tylko
            pomarzyc i to dla nich bogactwo.
    • Gość: trybik Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.05, 14:29
      dopóki frajerzy będą się zgadzać na taką płacę to tyle będą płacić,a sami w
      luksusach opływać,miejcie do siebie szacunek i nie zgadzajcie się na takie
      płace,olewajcie takie oferty>Ludzie z których tak się śmieje nasze
      społeczeństwo i patrzy sie na nich z obrzydzeniem,bo zbierają złom i puszki i
      nie wiadomo co jeszcze są lepszymi buissnessmanami od was mgr,inż i tym podobni
      z wyższym wykształceniem.Ja studiuje i skończe te studia,ale zastanawiam sie
      czy nie lepiej sie przebrac w łachy i grzebać po śmietnikach.Z kolegą
      zrobiliśmy doświadczenie i w tydzień zarobiliśmy ze złomu i sprzedaży
      znalezionych w śmietniku przedmiotów na allegro 3400 na spółke.Z tego morał
      taki że lepiej po śmietnikach ganiać na własne konto,niż być niewolnikiem za
      pare groszy.W naszym kraju będzie miał większą wartość człowiek biegający po
      śmietnikach nawet bez wykształcenia niż mgr itp.{bo juz nie jest człowiekiem
      tylko niewolnikiem}
      • organza77 Re: Praca za 1000 zł 12.03.05, 16:21
        Pracuję jako kierowniczka w jednej z prywatnych uczelni.Na piśmie ładnie
        wygląda stanowisko które piastuje-Kierownik Rektoratu.... dobre sobie
        Minęły 3 lata.I dopiero po 2 latach moja pensja z 709 zł wzrosła do 1000 zł.

        Nie wspominając o szefowej mobberze...

        I co? i nic... rozglądam się za nowym zajęciem....nieważażne jest moje
        wykształcenie, doświadczenie zawodowe...
        A to źle,że jestem panną-bo mam nieuregulowaną sytuację rodzinną... gdybym
        miała męża, dziecko- też byłoby źle- bo byłabym wyrodną matką podrzucającą
        dziecko "schorowanej teściowej albo mamie".

        Jak dla mnie pensja mojej koleżanki pracującej w jednej z firm komputerowych-
        4500 zł do ręki -jest wręcz sumą kosmiczną...

        • golema W trybach goownianej pracy. 12.03.05, 18:24
          Trybik ma racje. I nie wszyscy to widza. Dopoki bedziecie
          akceptowali prace za tysiac i nizej dopoty te goowniane
          wynagrodzenie bedzie sie utrzymywalo. W duzej mierze ci wszyscy
          co taka oferte przyjmuja maja mentalnosc niewolnika.
          Zdecydowanie zbieraczem zlomu/szmat wole byc. Ma sie wiekszy
          do siebie szacunek.
          Pozdrowienia.
    • Gość: gk Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.03.05, 19:57
      moja synowa zarabia 700 zł, pracuje juz 4lata w jednym zakładzie, nie narzekaj
      ma dziecko, a cos ty się spodziewała.
      • Gość: Ralph To już przegięcie IP: *.access.telenet.be 13.03.05, 14:53
        Fajnie. W Etiopii głodują, więc nie narzekajmy na to że nie starcza na
        przeżycie, bo inni mają gorzej?
        Przecież 700 czy 800 zł to płaca poniżej ludzkiej godności.
        Mieszkam w Belgii, tutaj za płacę minimalną można NORMALNIE żyć. Skromnie, bez
        rozrzutności, ale normalnie - wypłata spokojnie wystarcza na samodzielne
        wynajęcie niezłego mieszkania w centrum, jedzenie, ubranie, wyjście do kina,
        wyjazd na niezłe wakacje, normalne życie.
        W Polsce za płacę minimalną praktycznie nie da się przeżyć. Ludzie jakoś
        wegetują, bo innego wyjścia nie mają, ale to nie życie tylko wegetacja!!! Niech
        więc nikt nie waży się mówić "Nie narzekaj"!
        • Gość: Marcin Re: To już przegięcie IP: 80.51.10.* 13.03.05, 15:07
          Zgadzam się z Tobą Ralph...to już przegięcie.Ale dopóki będą ludzie którzy
          godzą się pracować za 700zł (nie wnikam z jakich przyczyn i jak wykształceni)
          doputy pracodawcy będę tyle płacić.Tu trzeba zmienić mentalność polskiego
          społeczeństwa !!!
          • Gość: Marcin Re: To już przegięcie IP: 80.51.10.* 13.03.05, 15:11
            Sam zresztą widzisz-osoba o nicku "gk" ma jeszcze śmiałość powiedzieć:"nie
            narzekaj,coś ty się spodziewała"....o czym więc my tu rozmawiamy?? To po prostu
            rozbraja człowieka na miejscu.
            I my narzekamy na "klasę polityczną" he he a nie widzimy do czego sami się
            doprowadzamy.
            • Gość: gk Re: To już przegięcie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.03.05, 16:16
              Wiem, też mi się podnosi ciśnienie na kwotę 700zł. (wyższe wykształcenie).
              Koleżanki straciły pracę ze zwolnien grupowych w dniu 30.04.04 r. do tej pory
              nie znalazł żadnej pracy. Mój syn (wykształcenie wyższe )wyjechał do Angli,
              pracuje w kafejce w Polsce zarabiał 660 zł. brutto.
              • forgotten_realms a'propos kpin z mgrinz 14.03.05, 09:16
                Nie wiem czym mgrinz zasłużył sobie na kpiny, ale na stronach CBOS znalazłem
                coś takiego.

                „W ostatnich kilkunastu latach wyraźnie wzrosło znaczenie protekcji w
                skutecznym poszukiwaniu pracy. Z deklaracji osób aktywnych zawodowo wynika, że
                dzięki znajomościom i stosunkom rodzinnym pracę dostało 16% tych, które w
                obecnym miejscu zostały zatrudnione jeszcze w czasach PRL, 30% rozpoczynających
                pracę 10-13 lat temu, 40% zatrudnionych 6-9 lat temu, niemal połowa (49%) - 3-5
                lat temu oraz 52% pracowników, którzy
                znaleźli zatrudnienie w ostatnich dwóch latach.”

                CBOS Marzec 2003 (Reprezentatywna próba losowo – adresowa dorosłych mieszkańców
                Polski N=1006)
                • veritas1 jakie tam kpiny 18.03.05, 16:42
                  forgotten_realms napisał:

                  > Nie wiem czym mgrinz zasłużył sobie na kpiny

                  jak to NIE WIESZ?????
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23&w=17508801&s=0
                  To zadne kpiny, on to pisze NA SERIO :-))))
    • Gość: developer Re: 1500zl, nie mam w polsce czego szukac IP: *.freedom2surf.net 15.03.05, 22:50
      witam,

      nie dziwie ci sie wcale. dodam cos od siebie. pracuje w duzej firmie, zarabiam
      rozsadnie... niestety... za granica. poniewaz nie widze siebie w zadnej innej
      branzy i od 5 lat ciagle robie to samo, wiec postanowilem sprawdzic jakie mam
      szanse zdobycia pracy w polsce - konkretnie w warszawie w firmie z tej samej
      branzy. dodam ze to wiodaca firma. celowo nie wymieniam nazwy firmy ani branzy
      aby nikogo nie zniechecac, poniewaz mozliwe, ze tylko do mnie mieli taki stosunek.

      jakis czas temu zlozylem cv do wyzej wspomnianej firmy. nie czekalem dlugo na
      odpowiedz. dodam ze cv tak jak sobie zyczyli, bylo napisane po angielsku. tak
      tez zrobilem. odpowiedz przyszla na maila. napisali, ze sa bardzo zainteresowani
      i prosza o telefon odemnie. no coz, pierwsze przegiecie. w uk przyzwyczailem sie
      , ze jak pracodawca jest zainteresowany to sam dzwoni do kandydata (zwykle
      niewazne czy kandydat jest za granica). no nic, zadzwonilem. poniewaz w
      odpowiedzi bylo napisane w jakich godzinach dzwonic i kogo prosic, wiec
      dostosowalem sie do tego. oczywiscie, zanim pan, z ktorym mialem sie
      skontaktowac odnalazl sie minelo sporo czasu. ostatecznie udalo mi sie nawiazac
      kontakt. zostalem wypytany o kilka rzeczy, rowniez technicznych, choc moj
      rozmowca sprawial wrazenie, ze nie bardzo rozumie odpowiedzi. rowniez zapytal
      sie, dlaczego chce pracowac w mniejszej firmie niz obecnie. oczywiscie jako
      powod podalem, ze chcialbym po prostu wrocic do kraju. oczywiscie juz zaczelismy
      ustalac kiedy zaczne, kiedy moge przyleciec itd. ja jednak spytalem ile maja
      zamiar mi placic, wiec uslyszalem standardowe "a ile by pan chcial zarabiac".
      oczywiscie rzucilem sume, ktora w tej branzy nie jest niczym niezwyklym i
      (jakies x tys zl) i zaznaczylem, ze zakladam, ze to stawka poczatkowa, bo
      oczywiscie caly czas mi wczesniej facet nawijal o mozliwosciach rozwoju w
      firmie. no i chyba tego jakze milego pana zgasilem. zaczal wiec przyczepiac sie,
      ze no tyle nie moga mi dac bo wiek (mam 23 lata), bo tak na oko nie sa pewni
      moich kwalifikacji (mam 5 lat doswiadczenia, pracuje w firmie, ktora zajmuje na
      swiecie 2 pozycje w branzy, ale on nie jest pewien kwalifikacji ;) ). no i pytam
      sie wiec, za ile wiec moge pracowac. facet rzucil magiczna sume...uwaga....
      1,5tys jako poczatkowa. przypominam, ze pisze o warszawie. pytam sie wiec, jak
      za taka smieszna sume mam sie utrzymac w warszawie. no to pan zaczyna swoj
      wywod, ze moge np. wynajac pokoj na poczatek i tanio to wyjdzie. aaa,
      zapomnialem. najpierw zapytal czy nie mam jakiejs rodziny w wawie, aby sie tam
      zatrzymac. no tak. od 5 lat zyje on my own i bede sie szwedal po pokojach lub u
      rodziny. powiedzialem wiec, ze suma jest conajmniej smieszna i ze nikomu nie
      zycze podejmowania wspolpracy z takimi wyzyskiwaczami. oczywiscie wykonalem
      ponad godzinna rozmowe miedzynarodowa, by zakonczyc takim milym akcentem. teraz
      wiem, ze nie mam czego w polsce szukac, dopoki jest to kraj ludzi niepowaznych.

      podsumowujac:
      - 5 lat doswiadczenia w branzy,
      - projekty sprzedawane na calym swiecie,
      - wspolpraca z najwiekszymi firmami,
      - obecnie praca w korporacji znajdujacej sie na 2 miejscu na swiecie w branzy,
      - studia (inzynierskie)
      - j. angielski
      - 23 lata

      proponowana suma:
      1500 zl

      beczka smiechu,
      dziekuje za uwage


      • dyplomata To nie beczka - nie jestes konkurencyjny 17.03.05, 19:31
        Gość portalu: developer napisał(a):
        > podsumowujac:
        > - 5 lat doswiadczenia w branzy,
        > - projekty sprzedawane na calym swiecie,
        > - wspolpraca z najwiekszymi firmami,
        > - obecnie praca w korporacji znajdujacej sie na 2 miejscu na swiecie w branzy,
        > - studia (inzynierskie)
        > - j. angielski
        > - 23 lata
        > proponowana suma:
        > 1500 zl
        > beczka smiechu,
        > dziekuje za uwage

        To nie beczka smiechu, po prostu nie jestes konkurencyjny w Polsce.
        Widocznie moga miec pracownika ktory zrobi to co ty znacznie taniej.
        Gdyby rzeczywiscie chodzilo o cos unikalnego co bardzo potrzebuja
        a nikt inny nie zrobi to by cie nawet wynajeli jako konsultanta za
        wyzsza kase.

        Tak samo dla firmy zagranica jestes pracownikiem konkurencyjnym dopoki
        nie znajda czegos tanszego. Chyba nie sadzisz ze naczalstwo jest tak
        glupie zeby nie kombninowac jak obnizyc koszty. Na przyklad zatrudnic
        ludzi w Indiach.

    • Gość: Marcin Re: Praca za 850 zł. załamka IP: 80.51.10.* 16.03.05, 08:14
      Zgadzam się z Tobą....choć jednocześnie uważam,że 1500 pln netto na początek to
      nie jest jeszcze taka tragedia.....przegięciem jest natomiast(i to wielkim)
      płacenie ludziom 700-800 zł !!!!
      PS.Ja zgodziłbym się bez wahania na 1500 na początek,choć z drugiej strony Ty
      masz już spore doświadczenie i wysokie kwalifikacje.POZDRAWIAM.
      • Gość: gk Re: Praca za 850 zł. załamka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 13:20
        prpponuję najniższe wynagrodzenie 1500-PLN
      • wireless_developer Re: Praca za 850 zł. załamka 16.03.05, 14:20
        1500zl na poczatek to bardzo malo. zwroc uwage, ze pisze o warszawie. przeciez
        jakos tam trzeba sie utrzymac, wynajac mieszkanie, placic rachunki, oplacic
        dojazdy i jakos zyc. na pewno nie zdecydowalbym sie na np. wynajmowanie pokoju,
        poniewaz do tej pory zawsze bylo mnie stac na samodzielne mieszkanie. czy mam
        teraz z tego zrezygnowac, bo pracodawca rzuca mi taka "powalajaca" oferte? od
        kilku lat zyje on my own. zmienienie tego na wynajmowanie pokoju ze
        wspolokatorami lub co gorsza, mieszkajacym w mieszkaniu wlascicielem to troszke
        cofanie sie wstecz.
Pełna wersja