zapraszam, może ktoś będzie potrafił mi pomóc..?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 16:30
Co może ze sobą zrobić student na dziennych..? Bo mam dość żerowania na
rodzicach, wolałabym im pomóc i się usamodzielnić, ale nie mam szans studiując
na dziennych

W dodatku chciałabym zmienić w ogóle uczelnię, ale teraz ruszy to zatrzęsienie
maturzystów po gimnazjach, gdzie od początku była możliwość specjalizowania
się w ściśle określonym kierunku, a ja jestem po ogólniaku "starego typu"

Poza tym, trochę mnie oni przerażają- są bardzo pewni siebie, tacy aroganccy,
butni. Od razu poznasz w busie, kto teraz zdaje maturę(chodzące żurnale,
głośny rechot, zero kultury), a kto studiuje(szara mysz z podkrążonymi oczami,
bojąca się przejść obok nich, żeby się nie zaczęli z niej śmiać)

Nie sposób ogarnąć wszystkich informacji w necie, a ja naprawdę chciałabym
zmienić uczelnię(może też typ studiów na wieczorowe)i zająć się pracą.

Teraz młodzi ludzie przed maturą mają po dwa lata praktyk w planowanym
zawodzie; jak ja zdałam do ogólniaka, to o niczym innym nie marzyłam, niż się
wyspać, bo tyle nauki było. Teraz na lekcje się chodzi, żeby posiedzieć. Gdy
kończyłam podstawówkę niemal po nocach mi się śniło to liceum- takie
renomowane, najlepsze pod Warszawką(rodzice za żadne skarby nie puściliby mnie
do Warszawy..).A jaka tam była selekcja! Teraz śmietanka z klubów i spelun tam
trafia, bo nauczyć się czegokolwiek na tym poziomie nie jest żadnym problemem.
I ja teraz staję w szranki z wymodelowaną dyskolalą, machającą maturką na 5,0,
która najlepiej zadeptałaby mnie i resztę konkurencji obcasem..

Dlatego nie jest mi łatwo się trochę wziąć „do kupy” i zdecydować na złożenie
papierów na inną uczelnię; a już w ogóle nie wiem, od czego zacząć szukanie
pracy- na umowę- zlecenie, albo stałej, popołudniami.

Odnoszę wrażenie, że nikt mnie nigdzie nie będzie chciał- tylu jest
bezrobotnych z dyplomami

Jeśli ktoś miałby ochotę porozmawiać, to zapraszam. Może ktoś mógłby mi pomóc,
potrafiłby podpowiedzieć, od czego zacząć

Zapraszam studentów w podobnej sytuacji, kogokolwiek, kto zechciałby podzielić
się swoim doświadczeniem:)


    • Gość: Margo Re: zapraszam, może ktoś będzie potrafił mi pomóc IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.04.05, 17:04
      Nie zastanawiaj się nad konkurencją, tylko składaj te papiery na taką uczelnię,
      jaką wybrałaś (albo nawet na kilka na raz). Po co się zastanawiać się, czy Cię
      przyjmą, czy nie, czy będą woleli discopanienkę? Twoje podanie może zostanie
      odrzucone, a może nie. Jeśli nie złożysz, to jednak na 100% nie zostaniesz
      przyjęta. Najważniejsze to w ogóle próbować, bo bez tego nie osiąga się żadnych
      sukcesów. I jednocześnie nie załamywać sie porażkami, ale próbować dalej,
      inaczej lub na innych frontach, a nawet pukając po kilka razy do tych samych
      drzwi. Nie jest beznadziejny ten, któremu coś się nie udaje, ale ten, który w
      ogóle nie próbuje.

      Co do pracy, w Twojej sytuacji pomyślałabym może o MacDonaldzie? Nie jest to
      praca ambitna, ale jest. Będziesz miała ruchomy czas pracy, więc będzie go
      łatwo dostosować dla planu zajęć. Tak poza tym korepetycje - zastanów się, czy
      jestes z czegoś dobra (matematyka, chemia, języki?). Szukaj pracy w internecie,
      bo w internecie, jeśli sie ma pewną sprawność w wyszukiwaniu informacji, wiele
      można znaleźć - nie tylko na serwisach pracy. Także rozglądaj sie na mieście.
      Czytaj ogłoszenia na witrynach sklepowych itp. Nei bój się nawet wejść do
      jakiejś firmy i wprost zapytać, tak po ludzku. Pracy tyczy sie to samo, co
      studiów: trzeba próbować! Jeśli zdobędziesz sie na aktywność, przełamiesz swój
      strach i niesmiałość, będziesz patrzeć ludziom w oczy i pytać o pracę z
      uśmiechem na ustach, zobaczysz, jak zaczną zdarzać sie cuda!

      Sama kiedyś byłam nieśmiała, ale walczyłam z tym. Jeśli bałam sie czegoś
      zrobić, to tym bardziej stawiałam to sobie za punkt honoru. Wyznaczałam sobie
      różne ćwiczenia - odezwać sie w jakiejś konkretnej sytuacji, załatwić coś,
      porozmawiać z kimś. Nawet jeśli te rozmowy nie przynosiły konkretnego efektu,
      to sprawiły, że ja się zmieniłam i już nie jestem niesmiała.
    • Gość: paulina Re: zapraszam, może ktoś będzie potrafił mi pomóc IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 01:33
      Poziomko, weź się do kupy. Zapewniam, że nikt tego za Ciebie nie zrobi.

      A co do dzisiejszej młodzieży to Twoja wypowiedź jest wręcz okrutna. Mam dwóch
      braci w wieku licealnym, którzy ciężko pracują na swoje sukcesy.

      Poza tym twierdzenie o "braku szans na usamodzielnienie na dziennych" puść na
      Forum Studia. Zobaczysz, co ludzie Ci powiedzą. To będzie spektakularny wątek,
      obstawiam co najmniej 100 postów z wypowiedziami osób, które studiowały
      jednoczesnie na dwóch fakultetach dziennie i pracowały.
      • Gość: elo_ziom a to ciekawe.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 02:04
        prawo i madycyna na dziennych plus praca..?

        dobre sobie..
      • Gość: elo_ziom jakie to "sukcesy"..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 02:05
        • Gość: paulina Re: jakie to "sukcesy"..? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.04.05, 11:33
          Nie znam nikogo, kto by studiował jednocześnie prawo i medycynę :)
          Ale np. prawo i socjologię, socjologię i amerykanistykę, prawo i psychologię -
          znam. I pracowały, najczęściej udzielając korepetycji, a ta pierwsza od
          drugiego roku studiów badając opinię publiczną dla jakiegoś instytutu.

          Sukcesy na miarę wieku: jeden jest w reprezentacji dolnego śląska juniorów w
          piłkę ręczną, a drugi właśnie walczy na etapie ogólnokrajowym olimpiady z
          matematyki. Wysokiej średniej nie zaliczam do sukcesów.
          Acha, drugi brat matematyk, umie pisać programy w asamblerze.

          Ale to wszystko piszę dla Poziomki - Poziomko, pomyśl o sobie jaka jesteś
          super. Teraz idą wakacje, może umów się ze znajomymi na wyjazd gdzieś do pracy?
    • Gość: Byly student Re: zapraszam, może ktoś będzie potrafił mi pomóc IP: *.243.81.adsl.skynet.be 24.04.05, 13:40
      Ja znam osoby, ktore studiowaly dziennie dwa kierunki: medycyna i zarzadzanie
      oraz zarzadzanie i ekonomia. Wcale nie jakies kujony, ale przecietni,
      pracowici studenci. Kwestia wiary w siebie i determinacji.

      Pozdr
Pełna wersja