Gość: bassPL
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
02.06.05, 11:38
W poprzednim pytaniu rozważaliśmy rozdźwięk między wykształceniem a
wykonywaną pracą.
Teraz chciałbym sprowokować dyskusję o podążaniu za marzeniami.
Czy należy konsekwentnie i z wiarą edukować się w kierunku naszych
zainteresowań i pasji, czy też poddać się nurtowi, wybrać „dobry” i
perspektywiczny zawód.
Jak sobie z tym radzicie w swoim życiu, co sugerujecie czy będziecie
sugerować dzieciom ?
Ja przed laty wybrałem marzenia. Włożyłem ogromną pracę by stać się
profesjonalnym muzykiem, wysiłek ten był nieodczuwalny, bo robiłem to co
lubiłem najbardziej. Praca czasem ciężka i nie zawsze opłacalna dawała mi
zadowolenie i bodziec do dalszego rozwoju.
Dziś moje związki z muzyką nie są już tak silne, utrzymuję się z czego innego.
Moje CV jest pokręcone, niekonsekwentne, przeżywam różne perturbacje, ale
jestem zadowolony z życia.
A Wy ?
...ech, ta interpunkcja ...