Pomóżmy sobie nawzajem!!!

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 12:47
Chciałbym wyjść z taką inicjatywą, aby każdy z nas po rozmowie
kwalifikacyjnej w jakiejś firmie opisał jak ona wyglądała i na co trzeba
zwracać uwagę Moglibyśmy również wymieniać swoje odczucia na temat tejże
rozmowy co wy na to?? Może ja zaczne od nowego posta.
P.S.
W temacie posta podawajcie nazwe firmy.
    • Gość: kicia Re: Pomóżmy sobie nawzajem!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 13:13
      ja bylam ostatnio w:
      agencja citibank dsa o ktorej bylo juz wiele i zrezygnowalam(rozmowa z 3
      osobami praktycznie o tym samym
      potem motobank tez mi sie nie podobalo-zwykla rozmowa 1400 brutto proponuja
      +prowizja
      generali-w sumie akwizycja
      rece opadaja !!!
      pozatym zaliczylam jeszcze z 5 miejsc w ciagu dwoch tygodni i tylko raz mi
      podziekowano a ja mimo to nic nie wybralam
      czy cos ze mna nie tak?
    • Gość: Mike Skynet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 13:14
      Na rozmowie w tej firmie byłem w poniedziałek i po kilku pytaniach typu: czy
      jest pan odporny na stres, czy uważa pan siebie za osobę komunikatywną, ile
      chciałby pan zarabiać, powiedziano mi że jest praca w biurze obsługi klienta i
      sekretariacie, zgodziłem sie i zaproszono mnie następnego dnia na godz. 10.40
      na szkolenie i kolejny etap rekrutacji. Do firmy przybbyłem o godz. 10.30
      sekretarka przyniosła mi krzesło i kazała czekać podczas czekania zjawiło sie
      jeszcze kilku kandydatów i tak sobie razem czeakliśmy w sekretariacie. Około
      godziny 11.50 czyli czekania ponad godzinę zaproszono pierwszą osobę do pokoju
      menadżera, po upływie kilku minut wszedłem ja i jakaś dziewczyna. Przed nami
      staneło 4 młodych facetów i kazali nam stanąć pod ścianą jeden z nich
      przedstawił sie jako menadżer i zaczął opowiadać jaka to ich firma wspaniała i
      jacy tam mili ludzie pracują, że wszyscy mówią sobie po imieniu i takie tam, po
      czym przedstawił reszte osób obecnych w pokoju i powiedział że razem z jednym z
      nich udamy sie na szkolenie. Jak narazie pomyślałem, że jest fajnie. A więc
      wyszliśmy na korytarz gdzie dołączyły do nas inne osoby pracujące w tej firmie
      3 kobiety(a raczej dziewczyny) i 3 mężczyzn(również bardzo młodych) po
      przedstawieniu sie ruszyliśmy. Ku memu zdziwieniu wyszliśmy na zewnątrz więc
      zapytałem "szefa" doką idziemy? Odpowiedział że do innego bura na szkolenie. Po
      przejściu kilku skrzyżowań dotarliśmy do przystanku tramwajowego. Aha
      zapomniałem dodać że firma mieści sie przy ulicy Żelaznej. Wsiedliśmy do
      tramwaju lini 26 i w droge podczas podróży wszyscy byli bardzo mili( aż za
      mili) i podarowali nam ulotki polsatu cyfrowego mówiąc żebyśmy nauczyli sie
      programów na pamięć bo wieczorem odbędzie sie egzamin z tych że programów i
      budowy dekodera(???) a więc zapoznałem sie pokrutce i schowałem ulotkę do
      plecaka co wywołało zdziwienie moich toważyszy (jak to nie uczysz sie
      programów??). Tramwaj zajechał na pętle przy rondzie Wiatraczna i oczywiście
      wszyscy wysiedli. Wtedy druga kandydatka zapytała co będziemy robili, i
      usłyszała w odpowiedzi że będziemy chodzili po domach i pytali ludzi czy są
      zainteresowani polsatem cyfrowym(fajne szkolenie pomyślałem). Poprzejściu przez
      pasy "szef" grupy poczuł sie głodny i postanowił pujść na "chińczyka" razem ze
      swoimi kolegami z pracy, podczas gdy ja i druga kandydatka czekaliśmy na nich.
      Gdy już skończyli jeść powiedzieli że muszą czekać na jakiegoś ich kolege. No i
      orzyszedł kolega gdy go zobaczyłem pierwsze skojażenie to "burak" i nie
      poymiłem sie ponieważ gdy wdał sie w rozmowę z naszym "szefem" to okazało sie
      że ma dość skromny zasób słów i często wspomaga sie k...a bądż c..j. Wtedy też
      zdecydowałem że nie musze nigdzie z nimi iść i powiedziałem że rezygnuje.
      Przecież mam dopiero 20 lat i nie potrzebuje pracy za wszelką ceną a z
      oszustami i burakami nie chce pracować. To jest moje osobiste spojżenie na
      proces rekrutacji w tej firmie mogę sie mylić bo niw wiem co sie działo potem i
      raczej nie chce wiedzieć.
      • Gość: Marek Do Mike'a IP: *.tuv.com / *.internetdsl.tpnet.pl 15.06.05, 14:52
        Mike, robisz koszmarne błędy ortograficzne. W Twoim tekście naliczyłem ich
        chyba 8. To sie naprawdę rzuca w oczy, w CV i listach tez je pewnie popełniasz.
        Wiem, że to forum, ale Twój poziom uzywania języka świadczy o Tobie. Po Twoim
        poście niestety źle.
        • Gość: kamelia Re: Do Mike'a IP: *.rajskanet.pl 15.06.05, 14:59
          on ma 20 lat więc jest pokoleniem, które robi tragiczne błędy ortograficzne z
          tego względu, że pisze SMS-y, błędy sprawdza za nich komputer, no i modne
          jest "bycie" dyslektykiem, dysortografikiem itp. Natomiast swoją historyjkę
          opisał ciekawie i barwnie - ma łatwośc pisania, więc sądzę, że jesli tylko da
          do sprawdzenia komus swoje cv i list to nie bedzie źle :-).
          • Gość: Mike Re: Do Mike'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.05, 16:03
            Dzięki za komplement Kamelia, nie jestem dyslektykiem ale błędy mi się zdażają
            przepraszam cię Marku jeśli to cie drażni to dlaczego czytałeś do końca i
            liczyłeś błędy trzeba było przestać czytać po pierwszym. Ja w przeciwieńswie do
            ciebie nie czytam wszystkich postów w poszukiwaniu błędów ortograficznych tylko
            w celu zdobycia informacji a jeśli nawet komuś zdaży się błąd to przymykam oko.
            Pozdrawiam i licze że będziecie tu wpisywali swoje przeżycia z procesów
            rekrutacji a nie uwagi na temat czyjegoś roztargnienia.
            • Gość: lilith Re: Do Mike'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.05, 16:36
              Mike Tobie na zdarza się zrobić błąd
              Ty je robisz bardzo często, pewnie mało czytasz (prasy, książek) i stąd Twoje
              błędy
              piszesz barwnie, to fakt, ale Twoja ortografia pozostawia fatalne wrażenie
              zrób z tym coś
              • Gość: Lucy Re: Do Mike'a IP: *.cisco122.crowley.pl 24.06.05, 10:49
                nie rozumiem-chciałes przecież pomóc,przedstawiając swoje wrażenia z
                poszukiwania pracy,a pojawiają się jakieś niepotrzebne teksty na temat błędów
                ortograficznych.Przecież nie o to chodzi, aby mieć do siebie niepotrzebne
                pretensje, ale żeby sobie pomóc.Dlatego nie zwracaj uwagi na takie
                wypowiedzi.Właśnie szukam pracy i dobrze jest poczytać opinie innych ludzi,bo
                moga się przydać.pozdrawiam
            • Gość: jo Re: Do Mike'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 13:26
              no i po co się jeżysz? Podziękuj za uwagę i używaj Worda zanim wkleisz post.
              Błędy ortograficzne rzeczywiście robią fatalne wrażenie!
              • Gość: jo Re: Do Mike'a IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 13:42
                i uważam że to dobry pomysł żeby opisywać jak wyglądają procesy zatrudniania w
                tym mieście, z wymienianiem nazwy firmy w tytule wątku, jak i to że ciekawie to
                opisałeś - za co Ci dziękuję :))
      • Gość: tomeczek Skynet... czy jakoś tak... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 14:01
        > zapomniałem dodać że firma mieści sie przy ulicy Żelaznej.

        Czy tuż przy nowym bydynku mennicy? Jeśli tak, to też tam byłem jakiś czas temu,
        Rozmowa kwalifikacyjna była po południu, a szkolenie następnego dnia, na
        miejscu. To znaczy miało być, bo:
        = zgromadzili kandydatów w jednej sali z juz pracującymi
        = pan zaczął od wychwalania firmy
        = kiedy przeszedł do tekstu "wiecie, jest towar, jest klient, tylko tego klienta
        trzeba znaleźć, on biega po ulicach", kandydaci podniesli się jak jeden mąż
        (jedna żona) i sobie poszli. Ja też. Dlatego, że w ogłoszeniach była mowa o
        dziale finansowym i/lub serwisie telewizji cyfrowej a nie o bieganiu po ulicach
        i wciskaniu kitu zabieganym ludziom.

        Nie mam nic przeciw akwizytorom, PH, itp.; jeśli ktoś się dobrze czuje w takiej
        pracy, to wszystko gra. Ja niestety nie, a permanentne mijanie się z prawdą w
        ogłoszeniach o pracę doprowadza mnie do szału.

        Mike, rzeczywiście robisz duzo błędów, ale nie mówię tego złośliwie. Po prostu
        postaraj się pisać bez błędów, bo to procentuje.
        • Gość: Mike Re: Skynet... czy jakoś tak... IP: 83.238.100.* 15.07.05, 14:55
          Tak, to ci sami!!!!!
      • Gość: d.d. Re: Skynet IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.06.05, 23:23
        Przezylam DOKLADNIE to samo...tylko ze z pizza, mialam miec szkolenei
        całodzienne, czyli lazenie-bo nie nazwe tego chodzeniem po stolicy i wciskanie
        PLATNYCH znizek;]
        podziekowalam i powiedzialam ze wole pozegnac kolezanke bo leci do USA niz
        tracic dzien na taka prace i oszustwo!!!!!
    • Gość: EWA Re: Danone Nestle IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.05, 19:48
      Bardzo profesjonalny proces rekrutacyjny.Startowałam na staż , nie do pracy.
      Rekrutację przeprowadzała firma zewnętrzna , chyba human capital group. Miałam
      rozmowę "we troje", tzn. prowadząca i dwóch kandydatów. Standardowe pytania (
      Co chcę robić za 5 lat? Dlaczego Danone?), odpowiadałyśmy na zmianę, i
      przynajmniej miałam od razu porównanie jak wypadłam. Chyba najlepsza rozmowa na
      jakiej byłam (może dlatego,że przeprowadzona przez profesjonalistkę)
      Nestle- po testach nie poinformowano mnie,że rozmowa jest w innym budynku.
      Kiedy o wyznaczonej godzinie nikt sie mna nie zainteresowal dowiedzialam
      się ,ze to nie ten budynek.Potem czekałam 30 minut na panienkę. Nie wzięła pod
      uwagę,że może wyrwałam się specjalnie na tą rozmowę z pracy i zależy mi na
      czasie. Nie wiem, z jakiego działu była (nie powiedziała), ale rozmowa bardzo
      nieciekawi przeprowadzona... może po prostu trafiłam na taką osobę...
      • Gość: Mike RKJobs IP: 83.238.100.* 15.07.05, 14:54
        Ok już grzecznie proszę postaram się nie robić więcej błędów ortograficznych,
        ale chciałem wam opisać jak wygląda proces rekrutacyjny w firmie o nazwie
        RKJobs, w której obecnie jestem na praktykach. Nie będzie zbyt dużo pisania, bo
        rozmowa była krótka. Firma mieści się przy ulicy Mokotowskiej w budynku
        Metalexport. Na rozmowę zostałem zaproszony po wysłaniu przeze mnie cv w
        odpowiedzi na ofertę zamieszczoną w jobs.pl. Na początku nie mogłem trafić, bo
        jest jakiś remont w budynku, obok ale gdy już dotarłem poprosiłem pana z
        recepcji, aby zakomunikował moje przybycie. Zdziwił mnie dziwny uśmiech na jego
        twarzy, gdy dowiedział się, że przyszedłem na rozmowę do RKJobs. Po kilku
        chwilach przyszła młoda dziewczyna(jak się później okazało też praktykantka) i
        zaprowadziła mnie do salki gdzie był tylko stół i kilka krzeseł, zapytała czy
        się czegoś nie napije i powiedziała, że za chwilę ktoś do mnie zejdzie. No i
        zszedł facet około 40-tki wyglądał na miłego. Powiedział, że nie miał czasu
        zapoznać się z moim cv i zrobi to teraz, czytał na głos i zadawał pytania,
        dlaczego tak małe doświadczenie(jak to, dlaczego przecież jest na I roku) i co
        robiłem na poprzednich praktykach? Zapytał również czy nie mam problemów z
        kontaktami przez telefon i czy umiem obsługiwać komputer? Gdy doszedł do
        zainteresowań zapytał czy oglądam Wimbledon, bo on się interesuje,
        odpowiedziałem, że nie, ale to nie miało zbyt dużego znaczenia. Na koniec
        rozmowy powiedział, że do mnie zadzwonią i że jest możliwość przedłużenia ze
        mną umowy na stałe, jeśli sprawdzę się na praktykach. Zadzwonił za jakieś 2
        godziny zaprosił na godzinę 9:00 i już zostałem za praktyki ma dostać 500zł.
        Jestem tu już ponad 3 tygodnie i został mi tydzień. Jeśli zaproponują mi stałą
        pracę to będę musiał się zastanowić, bo jest klika spraw, które mi się nie
        podobają, ale temat na inną historię.
    • malgia biofarm 15.07.05, 15:11
      jestem jak najbardziej za
    • malgia Re: Pomóżmy sobie nawzajem!!! 15.07.05, 15:17
      ja stratuje na przedstawiciela medycznego. Pierwsza rozmowa byla prowadzona w
      firmie radfarm. bardzo sympatyczna partnerska rozmowa. jest to firma
      posredniczac, a w takich podobno latwiej niz bezposrednio. Najpierw prowadzacy
      dowiedzial sie pare info na moj temat( wyksztalcenie, praca itp..)Pozniej
      zadawal pytania , ktore moge spotkac na rozmowie bezposrednio w firmie
      farmaceutycznej. Pytania tj, dlaczego pani..?, w jaki sposob sprawdzalabym moje
      wyniki sprzedazy?, no i przeważnie cos trzebva im sprzedac, moze to byc olowek,
      dlugopis wino biale itp.....
      • mayessa save max poland 15.07.05, 16:26
        Na ul. Tamka; piękne ogłoszenie w gazecie,elegancka pani menedżer, 2-etapowy
        (chyba zależy od osoby) proces rekrutacji, a kończy sie to mniej wiecej
        akwizycją
Pełna wersja