Gość: Miejscowy
IP: *.aster.pl
17.06.05, 18:47
Sluchajcie, od wielu znajomych otrzymje sygnaly o nowej modzie wsrod
pracodawcow. Juz im sie znudzil mobbing, zatrzymywanie wyplat, nadgodziny,
gonienie do roboty w weekendy, etc. Teraz trendy staly sie umowy, w ktorych
pracownik zobowiazuje sie do "odszkodowan" finansowych dwojakiego rodzaju.
1 rodzaj - w czasie pracy. Tu sie nagle okazuje, ze pracownik staje sie
odpowiedzialny za polowe ruchomosci w firmie, a ruchomosci te, chocby byly
zdezelowanymi kserami i starymi mlynkami do kawy, magicznie zyskuja
parokrotnie na wartosci. Ze staje sie opiekunem, servisantem i specjalista od
sprzetu, ktorego wcale nie chcial pod opieke dostawac. I w razie wylozenia sie
tego sprzetu zobowiazuje sie do wyplaty pieniazkow stanowiacych niezla
wielokrotnosc pensji.
2 rodzaj - po pracy, czyli po zwolnieniu/odejsciu. Tu sie jeszcze ciekawsze
rzeczy okazuja. Np. te dwie godziny, kiedy poprzedni pracownik pokazywal gdzie
jest komputer, gdzie segregatory, a gdzie kibel - to bylo "profesjonalne
szkolenie", za ktore trzeba uiscic 10.000 zl. |Za podjecie pracy w podobnej
branzy (bo tokonkurencja przeciez) - nastepne 10.000. Za odwazenie sie
podjecia jakiekolwiek pracy po umownym okresie - np. poltora roku, a co! -
nastepne 10.000. Etc,itp.
Pytanie zasadnicze - czy takie umowy maja jakakolwiek moc prawna?