płaca asystentki

IP: *.pl 29.07.02, 21:07
Dzien dobry, ostatnio dostalam propozycje pracy jako asystentka dzialu
handlowego w zagranicznej firmie (25 pracownikow w oddziale w Polsce) i
zastanawiam sie ile powinna wynosic mniej wiecej pensja brutto/netto na takim
stanowisku. Dodam moze, ze bylaby to moja pierwsza praca (dotychczas mam
doswiadczenie zdobyte na praktykach). Chodzi o prace w Warszawie. Za
wszystkie informacje z gory bardzo dziekuje. Pozdrawiam. A.
    • Gość: pracodawca Re: płaca asystentki IP: 10.96.1.* 30.07.02, 10:37
      jesteś tylko po praktykach ? Czyli nie umiesz prawie nic .... 1200 złotych
      netto to wszystko co możesz dostać..
      • Gość: A. Re: płaca asystentki IP: *.abx.fr / 192.168.25.* 30.07.02, 12:18
        Tego bym nie powiedziala, ze nie umiem nic. Wlasnie bedac na praktykach
        zorientowalam sie, ze umiem niejednokrotnie wiecej niz wspolpracownicy i czesto
        bylo tak, ze to ja musialam im cos tlumaczyc. "Niestety" takie sa realia. Ale
        dziekuje za "szczera" i surowa odpowiedz.
        Dodam moze jeszcze, ze przygotowanie zawodowe mam bardzo dobre (ukonczona
        szkola - Panstwowe Studium Stenotypii i Jezykow Obcych na Ogrodowej w Wawie z
        ocena b.dobra na dyplomie), dodatkowo jestem na 3 roku studiow.
        • Gość: PRACODACA Re: płaca asystentki IP: 10.96.1.* 30.07.02, 13:20
          Studenci uczelni medycznej czy technicznej maja praktyki równiez, konczą studia
          podyplomowe na SGH lub Ekonomii UW i to nie gwarantuje nic. Praca za 1500
          złotych netto w W-wie to bardzo dobra płaca, lecz nie wystarczająca by sie
          utrzymać w stolicy. Wbrew obiegowym opini zawrotne zrobki dotycza bardzo
          wybranych. A wypisywane często bzdury o pieniądzach na tym forum to czyste
          mżonki...i bujanie w obłokach absolwentów uczelni, którym profesorowie wpajali
          jakieś bzdurny obraz świata. Wiem co mówię......Sam jestem absolwentem bardzo
          dobrej uczelni, po studiach podyplomowych.....dodatkowe kształcenie stawia CIĘ
          w lepszej sytuacjiże pracodawca zwróci na Ciebie uwagę ale niestety nie
          przekłada sie bezpośrednio na zarobki
          • dixit Re: płaca asystentki 30.07.02, 13:29
            No, Stary, ale sie popisales...

            Po pierwsze, wniosek o tym, ze dziewczyna "nic nie umie"
            jest, delikatnie mowiac, zbyt smialy. Po drugie, bylbym
            Ci wdzieczny za wymieniemie owych dobrych szkol, ktore
            ukonczyles. Bo nie chce mi sie wierzyc, ze absolwent
            ktorejkolwiek z renomowanych uczelni moze miec taki styl
            wypowiedzi i ortografie ("mrzonki" to nie "mrozonki").

            Pozdrawiam serdecznie
            • Gość: pracodawca Re: płaca asystentki IP: 10.96.1.* 30.07.02, 13:32
              Bardzo przepraszam pana profesora za ortografiję...casami sie spjesę ...wiesz
              niektórzy pracują i wpadają na forum na "sekundę". Dla Twojej wiadomości te
              uczelnie to PW oraz podyp. SGH
              • dixit Re: płaca asystentki 30.07.02, 13:59
                Gość portalu: pracodawca napisał(a):

                > Bardzo przepraszam pana profesora za
                ortografiję...casami sie spjesę ...wiesz niektórzy
                pracują i wpadają na forum na "sekundę".

                OK, rozumiem. Rzeczywiscie bez spell-checka w
                dzisiejszych czasach ani rusz, a szkoda tracic czas na
                uruchamianie ustrojstwa, jesli sie wpada na sekunde.

                > Dla Twojej wiadomości te uczelnie to PW oraz podyp. SGH

                Tos mnie, Kolego, zagial. Bo juz myslalem, ze to tylko
                Insead i podyplomowe na LBSie...

                Pozdrawiam i - mimo pewnej roznicy pogladow na zycie -
                zycze milego popoludnia
                • Gość: PRACODACA Re: płaca asystentki IP: 10.96.1.* 30.07.02, 14:04
                  Ni chodziło mi o to by CIĘ "zagiąć" ... próbowałem wyjaśnic ze pisząc tutaj
                  błędy są na porządku dziennym - choć to nic czym można sie tłumaczyc.

                  Jeżeli chodzi o wykształcenie to naprawdę jest chyba tak iż bez znajomosci nie
                  da rady !!! Mam jadna znajoma która zdobyła pracę , bardzo dobrze płatna, bez
                  koneksji ale to wyjątek potwierdzający zasadę ( od dwóch la nie była na urlopie
                  bo boi się zwolnienia )...kropla w morzu..

                  zyczę jednak A. jak najlepiej ...
                  Ciebie również pozdrawiam
    • Gość: m. Re: płaca asystentki IP: *.u.mcnet.pl 30.07.02, 15:21
      takie gadanie jakie uskuteczniaja autorzy powyzszych postow (nie wszyscy,
      oczywiscie) to zlosliwosc sfrustrowanych karierowiczow. nie sluchaj ich. ja
      prace dostalam tez majac tylko kilka dorywczych prac na koncie i od razu
      dostalam 4500 brutto. potem przyszly jeszcze podwyzki i b. duze bonusy
      swiateczne. i fakt, ze byla to moja pierwsza praca jakos nikomu nie
      przeszkadzal i nikt nie podkreslal tu, ze nic nie umiem, a wrecz przeciwnie.
      faktem jest, ze teraz rynek pracy nieco sie zmienil, ale jesli wiesz, ze jestes
      dobra (znasz jezyki, tlumaczysz, biegle pracujesz w kilku programach), a praca
      bedzie wymagala od ciebie duzych nakladow mysle, ze nie powinnas schodzic
      ponizej 4000 brutto.
      zycze powodzenia.
      • Gość: dddd Re: płaca asystentki IP: 10.96.1.* 31.07.02, 07:32
        gratuluje fantazji.... nazwałas karierowiczami powyższych forumowiczów. Kto CI
        dal takie prawo ? .... nie ważne..... ale z taka fantazją możesz pisać bajki i
        dostaniesz jeszcze więcej na początek
        • Gość: m. Re: płaca asystentki IP: *.u.mcnet.pl 01.08.02, 09:20
          rzeczywiscie na brak fantazji nie narzekam, dziekuje, ze i Ty ja doceniles.
          mam takie same prawo nazywac innych forumowiczow karierowiczami, sadzac po ich
          postach, jak i oni wmawiac dziewczynie, ze nic nie umie i sprawiac, ze bedzie
          czula sie beznadziejnie.

          nie mialam absolutnie zamiaru podkreslac jak duzo zarabiam, wrecz przeciwnie,
          dlatego nie wiem skad w Tobie tyle agresji. czyzby frustracja?
          pozdrawiam i zycze b. wysokich zarobkow i dlugich wakacji,
          m.


          Gość portalu: dddd napisał(a):

          > gratuluje fantazji.... nazwałas karierowiczami powyższych forumowiczów. Kto
          CI
          > dal takie prawo ? .... nie ważne..... ale z taka fantazją możesz pisać bajki
          i
          > dostaniesz jeszcze więcej na początek
      • Gość: kris Re: płaca asystentki IP: *.com 31.07.02, 15:27
        jak to jest pierwsza praca, to nie zdziw sie jak bedzie 760 zl brutto
      • Gość: mouchi Re: płaca asystentki IP: 195.136.95.* 09.08.02, 14:01
        Gość portalu: m. napisał(a):

        > takie gadanie jakie uskuteczniaja autorzy powyzszych postow (nie wszyscy,
        > oczywiscie) to zlosliwosc sfrustrowanych karierowiczow. nie sluchaj ich. ja
        > prace dostalam tez majac tylko kilka dorywczych prac na koncie i od razu
        > dostalam 4500 brutto. potem przyszly jeszcze podwyzki i b. duze bonusy
        > swiateczne. i fakt, ze byla to moja pierwsza praca jakos nikomu nie
        > przeszkadzal i nikt nie podkreslal tu, ze nic nie umiem, a wrecz przeciwnie.
        > faktem jest, ze teraz rynek pracy nieco sie zmienil, ale jesli wiesz, ze
        jestes
        >
        > dobra (znasz jezyki, tlumaczysz, biegle pracujesz w kilku programach), a
        praca
        > bedzie wymagala od ciebie duzych nakladow mysle, ze nie powinnas schodzic
        > ponizej 4000 brutto.
        > zycze powodzenia.

        ?????????????
        owszem chyba jako asysteka dyr gen, czy zarzadu i to dobrej firmie, ale nie
        jako asystentka dzialu.
      • Gość: X Re: płaca asystentki IP: 212.160.138.* 05.12.02, 11:54
        zanim coś napiszesz wypij szklankę zimnej wody.
        tak może było kiedyś, ale juz dawno nie jest, nawet w Warszawie.
        • Gość: Karol W. Re: p?aca asystentki IP: *.sympatico.ca 21.12.02, 20:25
          Gos´c´ portalu: X napisa?(a):

          > zanim cos´ napiszesz wypij szklanke˛ zimnej wody.
          > tak moz˙e by?o kiedys´, ale juz dawno nie jest, nawet w Warszawie.

          Hej, tylko nie z kranu ... teraz nawet woda gorzej smakuje w Stolicy. Co do
          zmian finansowych, to musze sie tu zgodzic z przedmowca. Ceny w
          agencjach spadly niemal o polowe. Ponadto mozna brac numerki
          polgodzinne i nawet na kwadrans. Zawrotne tempo zycia w tej Warszawie!
        • Gość: zDSAc Re: płaca asystentki IP: *.103.hostpool.rsmi.com 31.12.02, 19:11
          Gość portalu: X napisał(a):

          > zanim coś napiszesz wypij szklankę zimnej wody.
          > tak może było kiedyś, ale juz dawno nie jest, nawet w Warszawie.

          przeciez asystenka to kurwa jego mac tylko dawna sekretara wiec czym sie tu
          podniecaja wszyscy. do tego wystarczy miec skonczona szkole swrednia i pisac na
          klawiaturze i koniec.
          to zadna kariera
          • Gość: mmankowska Re: płaca asystentki IP: 212.160.155.* 21.01.03, 13:31
            No cóż, dziękuję CI. Pracuję na tym stanowisku czwarty rok, a mam magisterium i
            kończę pisanie doktoratu. Mam nadzieję, że jesteś naprawdę KIMŚ aby kogokolwiek
            móc obrażać. Pozdrawiam
            m
            Gość portalu: zDSAc napisał(a):

            >
            > przeciez asystenka to kurwa jego mac tylko dawna sekretara wiec czym sie tu
            > podniecaja wszyscy. do tego wystarczy miec skonczona szkole swrednia i pisac
            na
            >
            > klawiaturze i koniec.
            > to zadna kariera
    • node Re: płaca asystentki 30.07.02, 21:12
      To bedzie lekko poza tematem, ale poniewaz nie jestem zbyt mocno osadzony w
      polskich realiach, a tym bardziej w pracy w firmach zagranicznych, mam wiec
      pytanie:
      Co to znaczy byc asystentka? Jaki jest zakres obowiazkow itd... ?
      • Gość: darek Re: płaca asystentki IP: NTPROXY* / 170.118.157.* 29.10.02, 22:26
        Jestem w podobnej sytuacji jak Ty, wiec dodam nastepne naiwne pytanie
        • Gość: renia Re: płaca asystentki IP: 217.153.47.* 08.01.03, 20:09
          Gość portalu: darek napisał(a):

          > Jestem w podobnej sytuacji jak Ty, wiec dodam nastepne naiwne pytanie
    • aislinn Re: płaca asystentki 05.08.02, 08:29
      To wszystko zależy od firmy. Ja mam za sobą parę lat doświadczenia, w tym
      częściowo na stanowisku managerskim (prowadzenie małago projektu), a teraz
      pracujęjako asystentka i generalnie gdy mówiłam że chcę minimum 3500 butto to
      potencjalni pracodawcy uśmiechali się i nie oddzwaniali, choć uważam,że mam
      dobre przygotowanie, nie tylko "asystenckie", i dość szeroką wiedzę na tematy
      ogólne zw. z funkcjnowaniem firmy. W koncu dostałam 2200 brutto na próbnym i
      3000 brutto docelowo, bez żadnych bonusów, komórki itp.- stanowisko asyst. ds
      logistyki, czytaj : osoba zajmująca się logistyką w firmie(firma liczy 5 osób).
      W poprzedniej firmie na podobnym stanowisku dostawałam 3800 butto + komórka bez
      limitu + bilet miesięczny, ale firma teraz np. płaci pensje w okolicach 10
      następnego miesiąca i chyba nie pociągnie długo... Gweneralnie na Twoim miejscu
      nie słuchałabym opowieści o zwrotnych pensjach - owszem, zdarzają się takie,
      ale są wyjątkami a nie reguła i szukając pracy za 4500 brutto możesz w
      międzyczasie popaść w niezłe długi ;-)
      • Gość: ee Re: płaca asystentki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 06.08.02, 13:14
        to prawda
        ja szukałam pracy 6 miesięcy,miałąm 3 letnią przerwę po studiach (byłam za
        granicą) po powrocie miałąm trudności ze znalezieniem pracy z uwagi na brak
        doświadczenia. do dziś nie pracuje w zawodzie i na zawód nie mam co liczyć.
        dodatkowo moją sytuację komplikowało to ,iż jestm mężatką i mam małe dziecko (2
        latka.
        jednak spośród 500 kandydatek mój szef wybrał właśnie mnie. Pracuję ponad rok,
        jestem zadowolona i ani razu nie byłam jeszcze na przymusowym urlopie z powodu
        choroby dziecka itp. (bo to również jest poważnym problemem w dzisiejszych
        czasach)
        jeśli chodzi o płacę, moje zdanie jest takie: nadeszły paskudne czasy, każdy
        szuka cięć, zmniejszenia koszów itp., dlatego pracodawcy zmniejszaja płacę
        każdej nowej osobie, w Warszawie srednia płaca również się znacznie obniżyła.
        Jest takie bezrobocie i można znaleźć pracownika , który będzie dobry i
        mało "wymagający", będzie pracował za minimum i ciszył sie ,że pracuje. Tamte
        czasy minęły gdy mogłeś zmieniać pracę jak rękawiczki.
        pozdrawiam
        ee
      • Gość: aga Re: płaca asystentki IP: 2.1.* / *.pnu.com 20.08.02, 14:08
        Pani aislinn napisała szczerą prawdę. Jestem asystentka-sekretarką działu i
        właśnie tyle zarabiam. Nie ma się co łudzić, że dostaniesz więcej.
        Pozdrawiam aga

        aislinn napisała:

        > To wszystko zależy od firmy. Ja mam za sobą parę lat doświadczenia, w tym
        > częściowo na stanowisku managerskim (prowadzenie małago projektu), a teraz
        > pracujęjako asystentka i generalnie gdy mówiłam że chcę minimum 3500 butto to
        > potencjalni pracodawcy uśmiechali się i nie oddzwaniali, choć uważam,że mam
        > dobre przygotowanie, nie tylko "asystenckie", i dość szeroką wiedzę na tematy
        > ogólne zw. z funkcjnowaniem firmy. W koncu dostałam 2200 brutto na próbnym i
        > 3000 brutto docelowo, bez żadnych bonusów, komórki itp.- stanowisko asyst. ds
        > logistyki, czytaj : osoba zajmująca się logistyką w firmie(firma liczy 5
        osób).
        >
        > W poprzedniej firmie na podobnym stanowisku dostawałam 3800 butto + komórka
        bez
        >
        > limitu + bilet miesięczny, ale firma teraz np. płaci pensje w okolicach 10
        > następnego miesiąca i chyba nie pociągnie długo... Gweneralnie na Twoim
        miejscu
        >
        > nie słuchałabym opowieści o zwrotnych pensjach - owszem, zdarzają się takie,
        > ale są wyjątkami a nie reguła i szukając pracy za 4500 brutto możesz w
        > międzyczasie popaść w niezłe długi ;-)
    • Gość: pytion Re: płaca asystentki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.08.02, 19:14
      Wybaczcie moje naiwne pytanie, ale po co są asystentki??? Myślałem zawsze, że
      by zorganizować sobie pracę wystarczy kalendarz, kalendarz w Outlooku i
      organizer w telefonie... Chociaż... patrząc na kierownika mojego działu...
      asystentka robi za niego wszystko... On tylko podpisuje... Zresztą to bezmyślny
      kobieciarz (ale jaki przystojny!!!)
      • aislinn Re: płaca asystentki 07.08.02, 09:41
        Właśnie - na tym polega cała zabawa, że asystentkęod asystentki może dzielić
        morze...
        Jedne to po prostu, jak ja to mówię , "maszynki do robienia kawy", inne
        rzeczywiście organizują spotkania, rezerwują bilety, przygotowują prezentacje
        itp - widocznie nie masz za sobą doswaidczenia w roli szefa, skoro nie zdajesz
        sobie sprawy, ile pierdółek trzeba czasem wykonać by coś doprowadzić do skutku.
        A sa tez asystentki które nazywa się tak z braku chęci nazwania inaczej - bo
        spokojnie mogłyby nosić miano "młodszego specjalisty" lub "specjalisty", tak
        jak to jest w przypadku mnie i koleżanki z pracy - ale skoro jesteśmy
        asystentkami, to można nas również obarczyć czynnosciami administracyjnymi i
        nie zatrudniać w tym celu...asystentki...
      • mkostki Re: płaca asystentki 09.08.02, 12:33
        Jestem asystentką prezesa zarządu duzej miedzynarodowej firmy. Zakres
        obowiązków, oprócz telefonów i kalendarza: protokołowanie posiedzeń zarządu
        (jęz. angielski), rezerwacje, organizacja spotkań, tworzenie budżetu dla biur
        zarządu i rady nadzorczej, kontrola realizacji budżetu, administrowanie
        projektem, załatwianie masy pierdół, łącznie z hydraulikiem do cieknacego kranu
        w mieszkaniu prezesa...Jak widac asystentka to dość pojemne okresenie.
        Co do pensji - ja mam 4500 brutto (na poczatku 3500 a podwyzka po próbnym
        okresie nastapiła z inicjatywy szefa). Aha, to moja pierwsza praca na etacie,
        wczesniej tylko zlecenia.
        Dla jasności, nie uważam ani tej pensji, ani pracy za szczególne osiagnięcie
        (skończyłam SGH).
        Co do koleżanki, która rozpoczęła watek - Myslę, że w międzynarodowej firmie
        masz szanse na jakieś 2500-3000 spokojnie. I nie przejmuj sie tymi sugestiami o
        700 złotych. Jeszce dodam, ze pensja, która chciałam ja na poczatku (tez miałam
        taki problem jak ty teraz - to było 2500 brutto, a dostałam o 1000 więcej)
        Pozdrawiam
        i zycze powodzenia
        Magda
        • Gość: ela Re: płaca asystentki IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.08.02, 13:52
          ja robie to samo, + export i import (jeden z zachodnich krajów) i w umowie
          mam "sekretarka", jestem po PB, czasem nazwa nie ma znaczenia, ważne jest to co
          robisz i w czym masz doświadczenie
          pozdrawiam
        • Gość: pytion Re: płaca asystentki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.02, 23:01
          Innymi słowy mówiąc to, że asystentki mają pracę wynika z lenistwa "wielkich"
          tego świata ;-)). Na marginesie: pierwszym posunięciem mojego ojca (gdy przez
          czas jakiś był prezesem sporej firmy) było usunięcie asystentki. Przejął
          wszystkie jej obowiązki i radził sobie świetnie. Asystentka zaś dostała takie
          referencje, że obecnie pracuje w centrali udziałowca tej firmy za granicą (już
          nie jako asystentka). Ale tego typu oszczędności nie spotkały się ze
          zrozumieniem reszty zarządu... Obecny prezes tej firmy ma cały sekretariat
          (łącznie 5 osób, głównie rodzina bliższa i dalsza). Gdzie sens? gdzie logika?
          Przy czym nie zamierzam kwestionować, że w wielu wypadkach dobra
          asystentka/asystent jest wręcz niezbędny.
          • Gość: blanka Re: płaca asystentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.11.02, 13:00
            To co piszesz, świadczy według mnie o tym, że twój ojciec ma problemy z
            delegowaniem zadań. Owszem, można wszystko robić samemu, tylko po co? Prawdziwy
            menadżer potrafi tak rozdzielić zadania, żeby móc skoncentrować się na tych
            najważniejszych, strategicznych dla firmy. Owszem, może się sam umawiać na
            spotkania i bezsensownie wykręcać ten sam numer po 15 razy, zeby sie gdzies
            dodzwonic, tylko po co? Według mnie (i niektórych teorii zarządzania) to strata
            czasu. Zresztą praca asystentki nie sprowadza się do odbierania telefonó i
            prowadzenia kalendarza. Byłam asystentką dyrektora handlowego w dużej
            korporacji - i moją rolą było maksymalne odciążenie go, aby mogł zając się w
            spokoju sprawami handlowymi, związanymi z klientem. Dlatego to ja
            przygotowywałam wszelkie raporty, forecasty, plany budżetowe, prezentacje i
            odbębniałam za niego całą tą korporacyjną biurokrację. Sama prowadziłam wszelką
            korespondencję (szef dawał tylko wytyczne), miał do mnie zaufanie do tego
            stopnia, że raz na pół roku zdarzało się, że dyktował mi coś (zresztą zawsze
            uwzględniał moje uwagi że np. takie sformułowanie brzmi lepiej) albo podpisywał
            coś sam. A w związku z takim a nie innym zakresem obowiązków pensję miałam
            bardziej menadżerską niż sekretarską (powyżej 6 tys.) plus komórka.
            • Gość: Wiga do blanki IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 02.11.02, 18:18
              w tej chwili zajmuje podobne stanowisko z bardzo zblizonym zakresem obowiazkow,
              tyle tylko ze zaufanie mojego szefa niestety nie owocuje pensja zblizona do
              Twojej.
              Od pewnego czasu chodzi mi po glowie zmiana pracy i stanowiska na samodzielne i
              w zwiazku z tym mam do Ciebie prosbe: czy moglabys napisac w ktora strone
              poszla Twoja kariera, czy awansowalas (bo asystentka dyrektora handlowego to
              juz chyba dla Ciebie przeszlosc?) w ramach swojej firmy czy tez poszukalas
              mozliwosci rozwoju poza nia?
              Dzieki za informacje
              Pozdrawiam
              • Gość: blanka Re: do blanki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.02, 13:59
                Owszem, przeszłam do innego działu (i innego dyrektora) na samodzielne
                stanowisko. Ale niespecjalnie na tym zyskałam finansowo niestety. Na początku
                była mowa o tym, że muszę się sprawdzić, to harowałam do 23 i sprawdziłam się,
                potem była kwestia, że przecież mam prowizję (przy tak wyśrubowanych limitach,
                że nieosiągalną), potem - że są ciężkie czasy. I tak naprawdę okazało się, że
                jako asystentka miałabym te same pieniądze (bo całoroczna prowizja wyniosła
                mniej więcej tyle, co 13-tka, którą dostawałam "z marszu" jako pracownik
                nieprowizyjny). Jedyną korzyścią był samochod służbowy. Słowem - zmiana
                stanowiska nie zrekompensowała mi szczególnie nawału pracy i odpowiedzialności,
                że o stresie nie wspomnę. Ale przecież nie można stać w miejscu...
                • Gość: Wiga Re: do blanki IP: 194.156.135.* 19.11.02, 11:11

                  > Ale przecież nie można stać w miejscu...

                  Rzeczywiscie to chyba najwazniejsze, chociaz ja moglabym "stac w miejscu"
                  finansowo jeszcze przez jakis czas, byleby na samodzielnym stanowisku - wydaje
                  mi sie "asystentka" w nazwie stanowiska, pomimo rzeczywistego zakresu
                  obowiazkow na danym stanowisku i niejednokrotnie wysokich kwalifikacji, dla
                  wielu pracodawcow nadal oznaczac moze wylacznie pania od parzenia kawy i
                  odbierania telefonow. :( Wyjscie z tej asystenckiej "szufladki" nie jest chyba
                  najlatwiejsze.
                  Dzieki w kazdm razie za informacje, pozdrawiam
        • Gość: XZz polski burdel IP: *.103.hostpool.rsmi.com 31.12.02, 19:18
          mkostki napisała:

          > Jestem asystentką prezesa zarządu duzej miedzynarodowej firmy. Zakres
          > obowiązków, oprócz telefonów i kalendarza: protokołowanie posiedzeń zarządu
          > (jęz. angielski), rezerwacje, organizacja spotkań, tworzenie budżetu dla biur
          > zarządu i rady nadzorczej, kontrola realizacji budżetu, administrowanie
          > projektem, załatwianie masy pierdół, łącznie z hydraulikiem do cieknacego
          kranu
          >
          > w mieszkaniu prezesa...Jak widac asystentka to dość pojemne okresenie.
          > Co do pensji - ja mam 4500 brutto (na poczatku 3500 a podwyzka po próbnym
          > okresie nastapiła z inicjatywy szefa). Aha, to moja pierwsza praca na etacie,
          > wczesniej tylko zlecenia.
          > Dla jasności, nie uważam ani tej pensji, ani pracy za szczególne osiagnięcie
          > (skończyłam SGH).
          > Co do koleżanki, która rozpoczęła watek - Myslę, że w międzynarodowej firmie
          > masz szanse na jakieś 2500-3000 spokojnie. I nie przejmuj sie tymi sugestiami
          o
          >
          > 700 złotych. Jeszce dodam, ze pensja, która chciałam ja na poczatku (tez
          miałam
          >
          > taki problem jak ty teraz - to było 2500 brutto, a dostałam o 1000 więcej)
          > Pozdrawiam
          > i zycze powodzenia
          > Magda
          TO JEST WLASNIE POLSKI BURDEL.
          kobieta jest sekretarka a i ma na tyle wladzy i wiedzy by robic budzet dla
          innych jednostek. ten zacofany kraj nigdy do niczego nie dojdzie.
    • cubbus1 Re: płaca asystentki 09.08.02, 12:07
      W moim urzędzie asystentka to sekretarka - ale się ładniej nazywa i jeździ z
      szefem w delegacje - sorki to żadne uogólnienie.
    • Gość: Lena Re: płaca asystentki IP: 81.15.184.* 23.11.02, 14:14
      na miejscu twoich przyszłych pracodawców zaproponowałabym ci nie więcej niż
      1500 netto - języki to nie wszystko, a ty tak naprawdę tylko je umiesz a i
      przepraszam pracować na komputerze, jak chyba juz wszyscy w Polsce. A do tego
      nie umiesz nic. Na asystentkę to za mało. Tak naprawdę jesteś bardzo dobrze
      wykwalifikowaną sekretarką, a asystentką możesz być jak skończysz studia.
      • Gość: t.o. Czy w Polsce nie ma .. IP: *.tor.aei.net 05.12.02, 05:37
        Przepraszam ale czy w Polsce nie ma asystentow - rodzaju meskiego?
        • Gość: MM faceci maja bardziej odpowiedzialne stanowiska IP: *.ny5030.east.verizon.net 28.12.02, 18:22
          bez obrazy
          ------------
      • Gość: DSAZfca Re: płaca asystentki IP: *.103.hostpool.rsmi.com 31.12.02, 19:23
        Gość portalu: Lena napisał(a):

        > na miejscu twoich przyszłych pracodawców zaproponowałabym ci nie więcej niż
        > 1500 netto - języki to nie wszystko, a ty tak naprawdę tylko je umiesz a i
        > przepraszam pracować na komputerze, jak chyba juz wszyscy w Polsce. A do tego
        > nie umiesz nic. Na asystentkę to za mało. Tak naprawdę jesteś bardzo dobrze
        > wykwalifikowaną sekretarką, a asystentką możesz być jak skończysz studia.

        asystentka sie jest po szkole sredniej a po studiach to sie jest
        profesjonalista w swojej dziedzinie. no ale nie w polsce niestety.
    • Gość: Asystentka Z pierwszej reki IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 28.12.02, 00:51
      Poczytalam, poczytalam i troche sie zdziwilam...

      Pracuje jako asystentka w poteznej firmie consultingowej w Warszawie i zarabiam
      4.000 netto...ALE mam blisko 10-letni staz pracy w tej firmie. Podobnie jak
      autorka watku, skonczylam Studium Stenotypii i Jezykow Obcych, ale nic wiecej
      nie studiowalam. Moje kolezanki, ktore pracuja w firmie 2-3 lata, zarabiaja
      1.500 - 2.000 netto, na "dzien dobry" dostaje sie jeszcze mniej.

      Nie mam pojecia jak jest w innych firmach. Ja od 10 lat tkwie w jednej...i to
      mi sie oplaca.
    • Gość: pracodawca Re: płaca asystentki IP: *.in-addr.btopenworld.com 28.12.02, 13:04
      co najmniej 5000 net
    • Gość: S. Re: płaca asystentki IP: *.konin.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.02, 18:57
      hejka, dopiero teraz przeczytałem ten wątek... jak rozumiem, mowa o Wawie,
      czyli "warśiawce". Po pierwsze, brak asystentki nie oznacza dla dyrektora czy
      inszego menago, że nie umie zarządzać czasem, raczej jest odwrotnie. Byłem na
      stanowisku w firmie, na którym teoretycznie miałem prawo do kogoś takiego, ale
      dałem sobie luz, po co mi ktoś, kto za mnie będzie robił rzeczy mi przynależne
      zawodowo, kompleksów leczyć nie muszę. Po drugie, kasa... no wiem, niestety,
      że jesli idzie o "warśiawkę" to cenia się nawet pokojówki, jestem zgryźliwy,
      ale to prawda. Za 4-4.5 tys. PLN to wymagania miałbym nieziemskie, zawodowe
      oczywiście, kompetencji też bym żadął niezgorszych. W całym kraju pensje
      ida "pod nóż", etety też, a niektórzy szaleją na maxa...
      • Gość: renia Re: płaca asystentki IP: 217.153.47.* 08.01.03, 20:16
        Asystenci istnieją - kiedyś zatrudniłam jednego. Ale nawiązując do któregoś
        poprzednich postów... lepiej jest samemu organizować wszystko. Mniej stresu i
        poczucie, że wszystkojest " jak nalezy" ...
        • Gość: pracodawca Re: płaca asystentki IP: *.proxy.aol.com 01.02.03, 10:35
          12 tys plz na miesiac netto
      • Gość: ujma Re: płaca asystentki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 13:47
        Gość portalu: S. napisał(a):

        > hejka, dopiero teraz przeczytałem ten wątek... jak rozumiem, mowa o Wawie,
        > czyli "warśiawce". Po pierwsze, brak asystentki nie oznacza dla dyrektora czy
        > inszego menago, że nie umie zarządzać czasem, raczej jest odwrotnie. Byłem na
        > stanowisku w firmie, na którym teoretycznie miałem prawo do kogoś takiego,
        ale
        > dałem sobie luz, po co mi ktoś, kto za mnie będzie robił rzeczy mi
        przynależne
        > zawodowo, kompleksów leczyć nie muszę.
        Wszytsko zależy od obciążenia i obowiązków szefa. Jak firma ma 20 osób, to
        pewnie można się świetnie bez asystentki obyć. Ale jeśli np. jest duża firma to
        dyrektor handlowy to powinien koncentrować się na działalności "na zewnątrz
        firmy", czyli u klienta, a np. raporty może zlecić właśnie asystentce. Jest to
        kwestia wielkości firmy, procedur wewnętrznych i ilości podwładnych. W dużych
        firmach zakres działalności "wewnętrznej" jest tak duży, że bez asystentki
        część panów dyrektorów nie miałaby już czasu na spotkania z klientami. Ot,
        witamy w świecie korporacji - polityki jakości, ISO i 15 raportów tygodniowo
        (czasem w kilku językach). Tu nie chodzi o leczenie kompleksów, tylko o
        delegowanie zadań, podstawową umiejętność dobrego menadżera. Owszem, pańskie
        oko konia tuczy ale na tej zasadzie dyrektor mógłby np. po pracy przelecieć się
        po piętrze ze ścierą i odkurzaczem, żeby zaoszczędzić na sprzątaczce.

        Po drugie, kasa... no wiem, niestety,
        > że jesli idzie o "warśiawkę" to cenia się nawet pokojówki, jestem zgryźliwy,
        > ale to prawda. Za 4-4.5 tys. PLN to wymagania miałbym nieziemskie, zawodowe
        > oczywiście, kompetencji też bym żadął niezgorszych. W całym kraju pensje
        > ida "pod nóż", etety też, a niektórzy szaleją na maxa...

        Zazdrość cię gryzie?
        • Gość: biznesmen Re: płaca asystentki IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.02.03, 02:13
          Ważna sprawa czy asystentka jest po kursie musztry biurowej.

          Druga sprawa czy idzie "falowo" czy "nie falowo". Kto był we wojsku to rozumie.

          Trzecia sprawa to pytanie czy jest odpowiednio grzeczna.

          Jak jest niegrzeczna to nie awansuje. Jak jest zbyt grzeczna, to nie ma kiedy
          jej ukarać i przez to nie może awansować.

          Ostatnia sprawa to czy jej szef jest samcem alfa i się z nią kocha.
          Albo może facet nie jest samcem alfa ale jednak ją stuka.


          To sa podstawowe sprawy, reszta to bajer!
    • Gość: biznesmen Re: SEX i płaca asystentki IP: *.zgora.dialog.net.pl 10.02.03, 02:16
      Ważna sprawa czy asystentka jest po kursie musztry biurowej.

      Druga sprawa czy idzie "falowo" czy "nie falowo". Kto był w wojsku to rozumie.

      Trzecia sprawa to pytanie czy jest odpowiednio grzeczna.

      Jak jest niegrzeczna to nie awansuje. Jak jest zbyt grzeczna, to nie ma kiedy
      jej ukarać i przez to nie może awansować.

      Ostatnia sprawa to czy jej szef jest samcem alfa i się z nią kocha.
      Albo może facet nie jest samcem alfa ale jednak ją stuka.


      To sa podstawowe sprawy, reszta to bajer!
    • Gość: Richelieu* Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 10.02.03, 21:36
      I to jest nasza rzeczywistość, tfu.
      Żeby nie było nieporozumień. Sama byłam asystentką i tłumaczem rosyjsko-
      angielskim, nie zarabiałam 4500 tylko niecałe 2000, a i to dlatego, że poza
      szefem i mną nikt rosyjskiego nie znał. Tyle, że pracowałam w Gliwicach, a
      Warszawa to wiadomo, kwiat polskiej pracy, inteligencji i erudycji więc to,
      zapewne, powód moich niskich zarobków.

      Ale wracając do tytułu. Czy to nie idiotyczne, że asystentka, nawet będąca
      dodatkowo dwujęzycznym tłumaczem zarabia więcej niż profesor. czy w ogóle można
      porównać umiejętności i wiedzę jednego i drugiego. No tak, sekretarka jest w
      firmie prywatnej, profesor na garnuszku RP. Co za Polska i co za obyczaje.
      Studium Stenotypii i Języków Obcych to oczywiście bardzo dobra szkoła, dla
      sekretarek. A potem takie dziewcze 20-letnie dostaje z miejsca 2000.
      A w tym bolesnym przypadku, najpierw 5 lat studiów z bardzo dobrymi ocenami.
      Potem doktorat, 4 lata. I przez 4 lata po 1000 na miesiąc. Wreszcie doktor, a
      uposażenie wyższe o 300 zł jeśli zdecyduje się na asystenturę. Awans na
      adiunkta. Podwyżka 300. Za jakiś czas habilitacja, przynajmniej 8-10 lat
      dogłębnych badań, ogromnego wysiłku umysłowego i podwyżka 500 zł. Jako
      samodzielny pracownik naukowy, być może kierownik już katedry, choć zazwyczaj
      jeszcze nie. Koło czterdziestki przy najszybszym z możliwych procesie
      samokształcenia, ale zwykle po pięćdziesiątce przychodzi zaszczytny tytuł
      profesora. Najpierw profesora danej uczelni, potem profesora nadzwyczajnego, i
      wreszcie zwieńczenie-profesor zwyczajny, najwyższy autorytet w danej
      dziedzinie. I 2500 - góra

      a sekretarka 4500 za skończenie ( z wyróżnieniem ) studium stenotypii
      a niech, słów brak
      i jeszcze uważa się za godną 4500

      *
      • Gość: ujma Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.at.ibm.com 11.02.03, 11:34
        To nie asystentka zarabia za dużo, tylko profesor za mało. Zresztą, to dość
        jałowa dyskusja. Taką się wybrało drogę i ponosi się konsekwencje. Jeśli się
        nastawiasz na kasę, to nie trzeba było robić doktoratów, tylko iść sprzedawać
        pietruszkę na bazarze, znacznie szybciej osiągnęłabyś ten poziom zarobków. Nie
        od dziś wiadomo, że pracownicy naukowi zarabiają grosze. Swoją drogą, mam
        znajomych na Śląsku, Mazurach (czyli w miejscach, gdzie poziom płac jest
        radykalnie różny) i nie raz rozmawialiśmy o zarobkach i pracy. I jedno mnie
        uderza. O ile oni bardzo mi zazdroszczą wysokiej pensji, o tyle jakoś nie mogą
        zrozumieć, jakim cudem siedzę czasem w pracy do 1 w nocy bez dodatkowego
        wynagrodzenia. Bo np. moja koleżanka z Katowic twierdzi "że przecież ja nie
        będę za te 2 tysiące siedziała po godzinach" - dodam dla ułatwienia, że
        chodziło o 15 minut "po fajrancie" bo szef o coś prosił. Bo to jest proszę
        Państwa coś za coś. Nikogo tu nie obchodzi, że w domu czeka dzieciak, a masz
        pustą lodówkę, bo od 4 dni nie zdążyłaś wyjść z pracy na tyle wcześnie, żeby
        zdążyć przed zamknięciem sklepu, że nikogo nie obchodzi, że nie masz z kim
        zostawić chorego dziecka a musisz jechać na 3-dniową delegację, że na
        zwolnienia się nie chodzi (sama byłam ostatnio w 1997 roku i nie dlatego, że
        jestem super zdrowa) itd.
        • Gość: Richelieu* Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 11.02.03, 12:18


          Oczywiście, że to moja droga życiowa i więcej zarabiałabym na straganie z
          pietruszką niż jako asystent na uniwerstytecie. Tyle, że mówicie tu o 4500 zł,
          które wam się należą za zostawanie po godzinach, za niemal pełną
          dyspozycyjność. Podajesz dwa przykłady Twoich znajomych ze Śląska i Mazur,
          które krzywią się na dodatkowe 15 minut w pracy, jednak to są wyjątki. Ja
          potrafiłam opuszczać ćwiczenia na dziennych studiach bo akurat szef miał
          spotkanie z kimś tam i potrzebny był mu tłumacz. I nie ma zmiłuj się, że
          ćwiczenia są obowiązkowe. I za 2000. Przeglądając oferty pracowników można
          zauważyć, że najlepiej skontruowane CV mają absolwentki Studium Stenotypii. Bo
          w szkole ich się uczy takiej kontrukcji, uczy pewności siebie tego, że są
          najlepsze w swoim fachu. I to z tej pewności siebie biorą się takie oczekiwania
          płacowe. Cóż, jak szef dureń i płaci to niech płaci. Ale.. ludzie, 4500, za co?
          Niektórzy po studiach zarabiają 2000, a taka dziewczynka z miejsca 3000. Nie
          mówiąc już o tabunach ludzi zarabiających najniższą krajową 560 netto, nawet po
          studiach. A tu sekretarka kręci nosem na 3000, bo ona musi sobie kupować
          kosmetyki od Diora, torebki od Prady i ciuchy od Versace. W końcu jest na
          eksponowanym stanowisku, wizytówka firmy, a sekretarka bez tych drogich
          gadżetów to sekretarka niezadowolona, a nie można dopuścić do tego aby
          wizytówka firmy miała kwaśną minę. Trzeba na jej humor więc chuchać i dmuchać,
          oprawić w ramki i przykryć kloszem. Szkoda tylko, że taki szef się nie
          zastanowi, że nie ta to inna. Że chętnych na wielce intratną posadę sekretarki
          jest dużo i może zatrudnić taką co nie tylko na 3000 nie będzie kręcić nosem,
          ale i 2000 zdoła ją uszczęśliwić. A te ze Studium Stenotypii zachwują się takby
          wszystkie rozumy pozjadały tymi oczekiwanami płacowymi.

          *
          • Gość: ulma Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.at.ibm.com 11.02.03, 15:14
            Przesadzasz, budy od Prady (na wyprzedaży) kosztują 800 Euro i wątpię, żeby
            jakakolwiek sekretarka z własnej pensji mogła sobie takie kaprysy realizować!
            Dziwne masz pojęcie o tej profesji, sorry, ale to o czym piszesz nie ma nic
            wspólnego z obecnym pojmowaniem zadań asystentki. Tak naprawdę, to często gęsto
            pełni ona rolę i wykonuje obowiązki zastępcy kierownika. Zresztą,
            te "horrendalne" pensje które cię tak bulwersują dotyczą bardzo wąskiego grona
            z czołówki dużych koncernów, a i to w przypadku kiedy osoba taka pracuje dla
            danej firmy od wielu lat. A dlaczego? Ano dlatego, że w starych, dobrych
            czasach "przed kryzysem" w dużych korporacjach istniało coś takiego jak
            podwyżki inflacyjne np. 2 razy do roku i jeśli szef był z twojej pracy
            zadowolony, to zdarzało się w ciągu roku dostać podwyżkę o nawet kilkaset
            złotych. Jeśli się pracuje w firmie od paru lat, to w tym czasie trochę się
            uzbierało... w moim przypadku na końcu była to pensja prawie menadżerska. A
            teraz nowym płaci się najczęściej tak jak sugerujesz - 1500 zł (zerkij na post
            koleżanki z Netii).

            Ale wybacz, strasznie mnie denerwuje takie polskie zaściankowe myślenie -
            "skoro ja nie moge zarabiać więcej, niech chociaż inni zarabiają mniej,
            poprawi mi to humor". Ja jakoś nie dostaję gula, bo mój kolega zarabia o 2
            tysiące więcej ode mnie.
            • Gość: Richelieu* Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 11.02.03, 16:07

              Ale nie same zarobki są niewłaściwe tylko oczekiwania sekretarek wobec tych
              zarobków. Nadal szczytem moich marzeń jest 4500, cóż, kiedy nie skończyłam
              szkoły na Ogrodowej tylko zwykły uniwersytet i zwykłą politechnikę. Wiem, że
              czasem sekterarka pełni obowiązki niemal kierownika, ale z pewnością takich
              obowiązków nie powierza się młodziutkiej 20-letniej dziewczynce. A właśnie taka
              dziewczynka żąda, może nie 4500, ale i tak sporo.

              *
              • Gość: ulma Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.at.ibm.com 11.02.03, 16:30
                Ok, spodziewać się może (bo się naczytała w różnych rankingach że tyle płacą w
                zagranicznych firmach), ale szanse że dostanie są raczej nikłe. Między innymi z
                powodu zalewu taniej siły roboczej. Nie ma się co oburzać, ale jak na każde
                ogłoszenie przychodzi kilkaset odpowiedzi, to można wybrać odpowiednią osobę za
                niewielkie pieniądze. Choć nie każdy szef stawia akurat na oszczędność. Na moje
                miejsce wybrał dziewczynę z dość wysokimi oczekiwaniami, choć mógł zatrudnić za
                2000 brutto. Jakość a jakość. A wiesz, jak wygląda ekonomia w dużych firmach?
                Podsłuchane jednym uchem - facet pochwalił się, że awansował dziewczynę na
                szefa działu. Pomyślałam "fajny facet, nie szowinista, docenia zdolności itd".
                A okazało się, że wybrał ją, z jednej strony dlatego, że jest dobra, ale także
                (a może przede wszystkim) dlatego, że z tej grupy było 2 równie dobrych
                facetów, rywalizujących ze sobą i nie chciał wyróżniać żadnego (żeby nie
                demotywować drugiego). A poza tym - jej dał podwyżkę 1,5 zł, a oni obaj i tak
                zarabiają o 3 tysiące więcej (w stosunku do jej podwyższonej pensji) więc
                jeśliby awansował któregoś z nich, to musiałby mu podnieść pencję o kolejne
                pieniądze, więc wybór dziewczyny jest bardziej opłacalny...
                • Gość: Richelieu* Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 11.02.03, 17:29

                  No właśnie, dziewczyna jest bardziej opłacalna, bo pracownik taki sam a ile
                  mniej można mu płacić. Kolejny idiotyzm, choć tym razem nie tylko polski.
                  Mężczyzna i kobieta, tyle samo potrafią, mają taką samą dyspozycyjność a facet
                  przynajmniej 1/3 zarobku ma wyższe. TFU
                  Ciekawe dlaczego, ciekawe

                  *
                  • Gość: ulma Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.at.ibm.com 12.02.03, 12:12
                    Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                    >
                    > No właśnie, dziewczyna jest bardziej opłacalna, bo pracownik taki sam a ile
                    > mniej można mu płacić. Kolejny idiotyzm, choć tym razem nie tylko polski.
                    > Mężczyzna i kobieta, tyle samo potrafią, mają taką samą dyspozycyjność a
                    facet
                    > przynajmniej 1/3 zarobku ma wyższe. TFU
                    > Ciekawe dlaczego, ciekawe
                    >
                    > Otóż to. Ona po "awansie" na szefa działu i dość dużej podwyżce zarabia nadal
                    o 2,5 tysiąca mniej niż podlegli jej faceci.
      • yes__ Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora 13.02.03, 13:42
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > Ale wracając do tytułu. Czy to nie idiotyczne, że asystentka, nawet będąca
        > dodatkowo dwujęzycznym tłumaczem zarabia więcej niż profesor. czy w ogóle
        można porównać umiejętności i wiedzę jednego i drugiego.

        hmmm, sadze ze nie da sie porownac... bo:
        -jakie praktyczne umiejetnosci posiada profesor wyzszej uczelni? (pomijajac
        oczywiscie kilku faktycznie inteligentnych ludzi, ale oni nie narzekaja na
        zarobki)
        -ilu profesorow zna dobrze jeden obcy jezyk?
        -wiekszosc nie potrafi zorganizowac pracy sobie, nie mowic o swoich asystentach
        itd, itd
        -polska nauka w wiekszosci przypadkow jest sztuka dla sztuki i nic nowego nie
        wnosi, nikomu nie przynosi wikeszego pozytku, oprocz powiekszenia spisu
        publikacji i osiagania nastepnych tytulow


        zaoewne ktos mi zarzuci, ze nie wiem o czym mowi, wiec spiesze doniesc, ze
        od wielu lat pracuje na uczelni i dziele malzenskie zycie z profesorem,
        wczesniej mieszkajac z akademickimi rodzicami...
        • Gość: Richelieu* Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 13.02.03, 16:58
          > -jakie praktyczne umiejetnosci posiada profesor wyzszej uczelni? (pomijajac
          > oczywiscie kilku faktycznie inteligentnych ludzi, ale oni nie narzekaja na
          > zarobki)

          Właśnie, praktyka a sztuka dla sztuki. czy aby? W końcu to naukowcy są twórcami
          nowych rozwiązań ( zależy też w jakiej dziedzinie ), a sekretarka nawet nie
          korzysta z tych rozwiązań.

          > -ilu profesorow zna dobrze jeden obcy jezyk?

          A zagraniczne stypendia, konferencje. W końcu trzeba trochę znać język. Nie
          każdy rzeczywiście profesor zna języki, ale jeśli ktoś ma 40 lat i jest
          profesorem w dziedzinie niebiznesowej to musiał nieźle się spieszyć z tą
          wspinaczką i na CPE czasu być może nie starczyło, nie mówiąc już o innych
          językach. A sekretarka w końcu też mało która ma CPE, a nie musiała poświęcać
          lat pracy na samokształcenie.
          Oczywiście bywają różne typy profesorów. I część jest zupełnie oderwanych od
          rzeczywistości, ale nie można tak generalizować, że wszyscy czy większość.

          Nie potrafią niektórzy zorganizować sobie pracy, trochę głupio, ale w końcu to
          sekretarki są wlaśnie od ogranizacji czasu. Chodzi o to, że jeden tworzy (
          jeśli rzeczywiście tworzy), a drugi tylko organizuje i ten drugi zarabia 2 razy
          tyle co ten pierwszy.


          *


      • Gość: Asystentka Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 16.02.03, 23:31
        Kobieto, gorycz i zazdrosc przez Ciebie przemawia. I nie zycze sobie nazywania
        absolwentek PSSiJO "dziewczynkami". Ciezko pracuje na moja wysoka pensje, w
        firmie jestem od 10 lat, a wiec prawie od poczatku, znam ja od podszewki i
        jestem cenionym pracownikiem.

        Trzeba bylo inaczej pokierowac swoim losem, a nie teraz utyskiwac i wylewac
        swoja zawisc na forum.

        Aha, niedlugo bede zarabiac jeszcze wiecej. Przykro mi, jesli Cie tym dobilam.
        • Gość: Richelieu* Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.localdomain / 192.168.0.* 16.02.03, 23:55


          Ta "dziewczynka" wzięła się z tego, że absolwentka PSSiJO ma 21 lat,
          przeciętnie, no może 22 jak się trochę przeciągnie ta edukacja. Źle się
          wyraziłam może, powinnam napisać "dziewczyna", ale dziewczynka brzmi bardziej
          dziecinnie a właśnie ten infantylizm miałam na myśli, a nie co innego.
          A jeżeli chodzi o dobijanie.. Ja też zarabiam, nawet nieźle, jak na moje
          warunki czasowe, tłumaczeniem. Tyle, że dziwi mnie sytuacja postawiona w
          temacie. A Ty.. temat dotyczy asystentki, więc Ty jako osoba będąca niemal
          matką chrzestną firmy nie masz prawa do miana asystentki, to raczej zastępca
          kierownika. ja mówię o takich asystentkach, które zaraz po skończeniu szkoły
          sekteratek dostają więcej niż profesor.


          *
          • Gość: uncja Re: Zarobki asystentki wyższe niż profesora IP: *.at.ibm.com 18.02.03, 10:17
            Dlaczego tak cię boli, że ktoś miał farta i załapał się na wysoką pensję? Była
            u nas kiedyś 20-letnia dziewczyna, która błyskawicznie wciągnęła się we
            wszystkie obowiązki i była w tym o niebo lepsza niż niektóre inne asystentki z
            kilkuletnim stażem pracy w firmie. Nie ma co generalizować. Jeden będzie miał
            20 lat i po 2 tygodniach będzie już wartościowym pracownikiem, drugi i po 40
            nadal będzie niewiele wart. Zresztą muszę cię zmartwić, bo np. taki hydraulik
            też zarabia więcej niż profesor uniwersytetu. Takie życie.
    • Gość: kokonutt fakty i mity IP: 217.8.186.* 21.02.03, 11:03
      Fakty:
      - jestem sekretarką/asystentką od 5 lat
      - zarabiam na rękę ponad dwie średnie krajowe
      - mam służbową komórę i komputer od firmy w domu
      - czasami to siedzę i do dziewiątej wieczór
      - jestem po PSSiJO
      - jestem magistrem ekonomii
      - mam certyfikat językowy z angielskiego
      - mało osób wie, ile ja naprawdę zarabiam, bo by ich zadusiło - zwłaszcza paru
      osobników z doktoratami, którzy, jak trzeba zrobić nadprogramową robotę, to
      wrzeszczą, że "nie po to się uczyłem, żeby tu tyrać jak wół" a potem się
      dziwią, że to nie oni dostają awanse
      - jak zaczynałam tę robotę, to popyt na sekretarki był taki, że na 180 osób
      czekało w szkole 200 ofert pracy
      - teraz mamy kryzys, i jak ktoś ma wogóle robotę, to się cieszy

      Co robię:
      - organizuję pracę szefa: od odbierania telefonów do organizowania wizyt
      zagranicznych gości
      - w imieniu szefa zarządzam 60 osobami - deleguję na nich zadania i później z
      nich rozliczam, do szefa trafiają jedynie raporty (co nie jest łatwe, są
      jeszcze przygłupy, którym sekretarka kojarzy się ze skrzyżowaniem ekspresu do
      kawy z kserokopiarką)
      - organizuję pracę całego biura
      - odpowiadam za tłumaczenia dokumentacji (w tym teksty techniczne),
      protokołowanie spotkań (w tym po angielsku), itp.
      - generalnie robię wszystko, czego nie musi robić mój szef.

      Mity:
      - że sekretarka to panienka od parzenia kawy. Jeśli ktoś ma sekretarkę, która
      tylko i wyłącznie do tego służy, to znaczy, że nie nadaje się na szefa, bo to
      jest wyrzucanie pieniędzy w błoto.
      - że dostaniesz bez doświadczenia duże pieniądze - ja dostałam 1300 zł brutto
      na początku.
Pełna wersja