Czy ktoś może mnie oświecić

IP: *.chello.pl 04.07.05, 17:00
dlaczego na rozmowę niektóre dziewczy przychodzą ubrane w klapki
japonki,topiki,kolorowe kolczyki,miniówki.Ogólnie chodzi mi o to,że w
strój "na ulicę".Przeciez tyle się trąbi przy okazji tematów o szukaniu pracy
o odpowiednim stroju na tą okazję.Myslałam, że to jest już oczywiste dla
wszystkich.Tymczasem już 2 razy byłam na spotkaniach rekrutacyjnych gdzie
widziałam inne kandydatki i miałam okazje zaobserwować to zjawisko.
Dzisiaj na takim spokaniu spośród 7 osób tylko ja i jeszcze jedna dziewczyna
byłyśmy ubrane "jak należy".Reszta osób jakby znalazła się tam przypadkowo.
    • Gość: realista Re: Czy ktoś może mnie oświecić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.05, 18:41
      Bo nie każdy wierzy w bzdury jakoby koniecznie trzeba się odświętnie ubrać na rozmowę.Jeśli nie będziesz mieć do czynienia z klientami, ewentualnie będziesz mieć... ale w niektórych branżach garnitur bywa przeszkodą w rozmowie z klientem :-))). Wybacz ale na stanowisko jakieś produkcyjne czy "luźniejsze" właściwy ubiór to ubior "na ulicę". Inna przyczyna to że przy masowości poszukujących pracę nie warto się stroić. Jak masz znaleźć robotę to i tak znajdziesz. To taka loteria niezależna od stroju.
      • bluean Re: Czy ktoś może mnie oświecić 05.07.05, 21:46
        To nie są całkiem bzdury bo ja kiedyś nie do końca świadoma tego odpowiedniego
        ubioru poszłam na pewną rozmowę w topie(ale takim bardziej krytym nie z
        ramiączkami)i miałam takie prawie półsportowe buty.Kobieta która miała ze mną
        rozmawiać najpierw dziwnie zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu a potem ze
        mną rozmawiała ale już tak od niechcenia.Czułam,że robi to dla formalności bo
        nie wypadało już jej odmówić.Cóż człowiek uczy się na błędach.
    • Gość: TiM Re: Czy ktoś może mnie oświecić IP: *.zabki.waw.pl / *.crowley.pl 05.07.05, 14:53
      Większość po kilku-kilkunastu rozmowach przestaje je brać poważnie. Chodzi na
      nie ale nie liczy na prace a tylko aby być ze sobą w porządku że się czegoś
      szuka.
      Mają też nadzieję że zostaną wyłuskani za swoją osobowość - zdolności a nie za
      ubiór.
    • paul_78 Re: Czy ktoś może mnie oświecić 05.07.05, 14:54
      I kogo przyjęli?
      • Gość: Gość Re: Czy ktoś może mnie oświecić IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.05, 16:49
        dzisiaj przyszła do nas do firmy kobieta zajmująca się sprzedażą "powierzchni"
        w książce telefonicznej. Miała super krótką mini ( ku uciesze facetów), zero
        rajtuz, klapki i 3 cm paznokci. Podrapała mnie przy powitaniu. Niestety
        trafiła na mnie i musiałam jej odmówić, chociaż mój szef stwierdził, że pewnie
        sam by coś od niej kupił. Czasami więc TAKi strój jest uzasadniony... tym
        bardziej w taką pogodę ( jazda samochodem w garsonce przy 30 stopniach )....a
        jeżeli jeszcze dodatkowo ma się co pokazać? Moja praca nie pozwala mi na taki
        strój , ale u innych mi nie przeszkadza...
    • Gość: Ralph Re: Czy ktoś może mnie oświecić IP: *.server.ntli.net 05.07.05, 20:15
      Ja zaliczyłem kiedyś 3 rozmowy kwalifikacyjne w Polsce i ostatnio dwie w Anglii.
      Wszystkie zostały zakończone sukcesem mimo że byłem normalnie ubrany (no,
      porządnie jednak, żadne łachmany). Jak w Anglii specjaliści od szukania pracy
      usłyszeli że mam zamiar iść na rozmowy bez garnituru, to łapali się za głowę.
      Niestety nie zabrałem z Polski garnituru, nie przeżyłby podróży, miałem jeszcze
      masę innych rzeczy.
      Na rozmowach byłem po prostu konkretny, pokazałem że jestem profesjonalistą.
      Jeżeli się dobrze wie czego chce, konkretnie rozmawia, ma umiejętności i
      doświadczenie, to ubiór jest najmniejszym drobiazgiem.
      Sprawdzone.

      Oczywiście sprawa jest zupełnie inna jak nie ma się naprawdę mocnych atutów,
      zwłaszcza przy bezrobociu panującym w Polsce. W takich przypadkach wygląd może
      mieć znaczenie (chociaż myślę że czasem zbytnie wystrojenie się i "zrobienie na
      bóstwo" może przeszkodzić, zwłaszcza jak się trafi na pracodawcę nie
      przepadającego za wymalowanymi lalami).
Pełna wersja