Dodaj do ulubionych

smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem :)

IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 27.08.02, 09:57
Poszukuje pracy od dluzszego czasu. Od paru lat jestem w domu rodzinnym
tylko "przejazdem" / wliczajac lata, ktore poswiecilam na studia /, bo pracy
w moim miescie nie ma... Taka perspektywa jest bardzo przykra dla mlodych
ludzi, ktorzy chca pracowac. Ktos moze pomyslec ze jestem bardzo wybredna i
nie kazda prace przyjme, bo studiowalam... Jest to opinia wielu osob na
ktorych rece skladalam moje CV - pracowalam jako niania, jako korepetytorka,
w sklepie jako sprzedawca i jako asystentka w firmie posredniczacej w obrocie
i wynajmie nieruchomosci. Interesuje mnie kazda praca, za odpowiednie
wynagrodzenie, ktore pozwoliloby mi przezyc w Warszawie. Nie boje sie wyzwan
i czekajacych na mnie obowiazkow / z ktorych bardzo staram sie wywiazac /,
dowodem na to moze byc moj polroczny wyjazd do Włoch- zostalam rzucona na
gleboka wode... Sama musialam sobie radzic nie znajac jezyka / a Włosi nie
chca mowic w innych jezykach niz ich ojczysty / - dojechac do miejsca pracy /
a nie bylo to latwe bo to wies zabita dechami, do ktorej zadko kursuja
autobusy/. Praca byla bardzo trudna - opieka nad kobieta w wozku inwalidzkim
i jej mezem, ktory bral tlen i mial noge w szynie / obydwoje mieli po 86
lat/. Trudnosc polegala brdziej na "gnebieniu" psychicznym- na kazdym kroku
dawali mi odczuc, ze jestem gorsza od nich / ja ktora mam jakies
wyksztalcenie bylam ponizana przez prostakow - tak, wiem co napisalam.../.
Byc moze jeszcze bym tam pracowala, gdyby nie fakt, ze nie dostalam
wynagrodzenia, ktore bylo ustalone przed moim wyjazdem z Polski. Jednak
zacisnelam zeby i pracowalam.... Przeciez musialam oddac dlug, ktory
zaciagnelam od przyjaciol na bilet... Teraz miesiac jestem w kraju i szukam
pracy, a moj optymizm zaczyna zanikac....

Jezeli ktos wie o uczciwych biurach posrednictwa pracy lub moze oferuje wolny
etat w swojej firmie to bardzo prosze o kontakt :
e-mail: s_shann@yahoo.com
tel. 0 608 763 030
Pozdrawiam
Renata
Obserwuj wątek
      • shannen Re: smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem : 28.08.02, 08:40
        Wiem, zapomnialam telefonu - musialam szybko wyjsc na pol godz i nie sadzilam,
        ze ktos do mnie oddzwoni. Zaraz sprawdze ten adres. W obecnej chwili interesuje
        mnie kazda praca /no moze nie kazda- w agencji towarzyskiej nie chce pracowac/.
        Dziekuje!
        Pozdrawiam i zycze milego dnia
        Renata
        • tully Re: smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem : 28.08.02, 10:05
          shannen napisała:

          > Wiem, zapomnialam telefonu - musialam szybko wyjsc na pol godz i nie
          sadzilam,
          > ze ktos do mnie oddzwoni. Zaraz sprawdze ten adres. W obecnej chwili
          interesuje
          >
          > mnie kazda praca /no moze nie kazda- w agencji towarzyskiej nie chce
          pracowac/.
          >
          > Dziekuje!
          > Pozdrawiam i zycze milego dnia


          Renatko, tam pracuje moja koleżanka i dlatego wiem, że są solidni. Byłaś na
          stronie? Dowiedziałaś się czegoś?
          > Renata
        • tully Re: smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem : 28.08.02, 10:10
          shannen napisała:

          > Wiem, zapomnialam telefonu - musialam szybko wyjsc na pol godz i nie
          sadzilam,
          > ze ktos do mnie oddzwoni. Zaraz sprawdze ten adres. W obecnej chwili
          interesuje
          >
          > mnie kazda praca /no moze nie kazda- w agencji towarzyskiej nie chce
          pracowac/.
          >
          > Dziekuje!
          > Pozdrawiam i zycze milego dnia

          Aha, gdybyś chciała pogadać to mój numer gg 511165:)
          Pozdrówki
          > Renata
          • shannen Re: smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem : 29.08.02, 08:36
            Tak, oczywiscie, bylam na stronie i zostawilam swoje CV - moze ktos skontaktuje
            sie ze mna :). Zawsze trzeba miec nadzieje... Wczoraj otrzymalam telefon z TPI
            ze sa zainteresowani wspolpraca ze mna i mam czekac na 2 telefon- jesli to nie
            jest "nabijanie w butelke" to bede miec prace :). Nareszczie! Az boje sie
            cieszyc...
    • Gość: shannen Re: smutny los, byc moze ze szczesliwym finalem : IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 03.09.02, 17:50
      final szczesliwy :)- znalazlam prace, ktora pozwoli mi sie rozwijac- nio
      wiecie...studia i te sprawy. Moj pracodawca powiedzial, ze jesli mialabym
      jakies sprawy do pozalatwiania, to bez problemu..... musze go tylko uprzedzic
      wczesniej. Szkoda tylko, ze ta praca nie bedzie mi sie liczyla do emerytury :).
      Bezrobotna osoba lapie sie wszystkiego, co pozwoli jej przetrwac w obcym
      miescie.

      Mam do wyboru prace ktora jest troche lepiej platna ale na tzw."czarno" albo na
      umowe zlecenie - 6zl/h brutto - praca w weekendy /bez mozliwosci rozwoju/ - i
      tez nikt nie da mi gwarancji, ze np za mies mi podziekuja :)

      Pozdrawiam ludzi bez pracy :)- uszy do gory i robcie wszystko, lacznie z nauka,
      by zmienic swoj los.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka