Dodaj do ulubionych

jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalifikacy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.09.05, 16:25
Czesc bylam wczoraj na rozmowie kwalifikacyjnej. Tego to jeszcze w zyciu nie
widzialam. Jak niepowanie mozna traktowac ludzi.Przyszlo 15 osob na rozmowe
kwalifikacyjna, wszyscy weszli do jednego pokoju, usiedli przy stole okraglym
i kazdy musial powiedziec przy wszytskich oczywiscie kilka slow o sobie,
zareklamowac sie.istna paranoja.zero powagi ze strony pracodawcow/
Obserwuj wątek
      • pomocy12 Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 20.02.06, 18:32
        na to nie trzeba czekać to już dawno się praktykuje , kiedyś byłam na rozmowie
        w sprawie pracy oczywiście spęd ludzi ale tu wchodziło się po 2 osoby po czym
        po przedstawieniu się i krótkiej rozmowie zostałam sama na placu boju i wtedy
        Pan, z którym była rozmowa powiedział abym zademonstrowała co jestem w stanie
        zrobić,powiedzieć bez zahamowań,jednym słowem mam pole do popisu, po chwili
        zastanowienia powiedział, ze jest jeden wyjątek ,żebym mu mebli nie połamała ,
        tak mnie zatkało, że mało brakowało abym uszkodziła biurko opadającą szczęką ze
        zdziwienia , dziś może bym próbowała jakiś akcji ALE WTEDY NIE DOSTAŁAM TEJ
        PRACY KTOŚ ZNALAZŁ SIĘ LEPSZY MNIEJ SZOKOWANY ODEMNIE KTO BYŁ GOTOWY NA
        WSZYSTKO ABY DOSTAĆ TĘ PRACĘ
    • Gość: tom Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.09.05, 23:07
      Przed wakacjami bralem udzial w podobnej rekrutacji do jednego z wiekszych
      bankow austryjackich ;). Staralem sie o praktyke. Poniewaz wczesniej juz
      dostalem konkretna prace gdzie indziej, poszedlem na rekrutacje z ciekawosci.
      Jakiez bylo moje zdziwienie, kiedy wchodzac na rozmowe w sali zobaczylem 10
      innych kandydatow. Szybko okazalo sie ze bedzie to niezly wyscig szczurkow, w
      ktorym nie mialem zamiaru(bo z takim nie przyszedlem) brac udzialu. Wiec
      przelaczylem sie w tryb obserwacji. I wogole sie nie udzielalem, jesli nie musialem.
      Szanowni koledzy z SGH i UW wrecz nie dawali sobie dojsc do slowa. W kazdym
      razie...Bylem w szoku, gdy otrzymalem telefon z ponownym zaproszeniem na
      rozmowe. Pomyslalem sobie: "hmm pewnie maja juz dosc tych rozgadanych z SGH" :)






      • Gość: jaa Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.09.05, 07:35
        Pierwszy raz będąc w Raiffeisenie nie wchodziłeś na rozmowę, ale na właśnie grupowy test praktykantów - i na 99,9% zostałeś o tym uprzedzony podczas rozmowy telefonicznej (dokładniej: zostało powiedziane, że to będzie sprawdzian predyspozycji do pracy w grupie lub jakoś tak, i że będzie więcej kandydatów naraz).

        Z mojej perspektywy wyglądało to spotkanie tak: było tak na oko 12 osób, z czego 2 były strasznie nieśmiałe, i oprócz przedstawienia się nie odzywały się przez bite 3 godziny, chyba że zostały o coś zapytane wprost. Były również (bodajże trzy) osoby, które widać było, że odstawiają niezłą komedię jak bardzo są doświadczeni w grupowym rozwiązywaniu problemów - niestety dużo gadali, a ich rozwiązania były... śmieszne. Pozostali kandydaci byli mniej więcej podobni - tzn. mniej lub bardziej zestresowani, ale w miarę OK. Było mi szkoda chłopaka, który się troszkę jąkał - oczywiście strasznie się tym stresował, przez co też rzadko się odzywał, a było widać, że ma coś do powiedzenia i mówi z sensem.

        Fakt faktem, na spotkaniu przyjętych praktykantów 80% grupy (tak na oko) stanowili studenci SGH. Nie było na nim żadnej osoby z tych trzech "wygadanych" z pierwszego spotkania. I jakoś mi się zdaje, że to pierwsze spotkanie było właśnie po to, żeby takich pozorantów odsiać :-)
    • 52b1 Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 05.09.05, 10:34
      A co w tym dziwnego? Jak widać nie jest Pani przygotowana do poszukiwania
      pracy. Skoro w przyszłej pracy miałaby Pani kontakt z ludźmi to jest to typowa
      wstępna selekcja. Zapraszam do Klubów Pracy (istnieją w każdej dzielnicy
      Warszawy)- na przygotowanie do rozmowy z pracodawcą. Są różne metody
      rekrutacji - warto by je poznać i się przygotować, zanim zacznie je Pani
      oceniać. Szukanie pracy - to jest marketing, porusza się Pani po RYNKU pracy -
      taka jest właśnie rzeczywistość. Jest Pani właścicielką produktu (umiejętności,
      kwalifikacje), wyszukuje odpowiedniego klienta (pracodawca), tworzy prezentacje
      (aplikacje, rozmowy) i umiejętnie sprzedaje produkt za godziwą cenę (płaca).
      to jest właśnie rynek pracy.
      • Gość: Ekaunt Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: 62.29.166.* 05.09.05, 14:09
        Czyli uważasz, że na rozmowach pracodawca może stosować wszelkie patenty jakie
        mu przyjdą do głowy, a my mamy to akceptować gdyż on władcą jest naszym
        ewentualnym i panem?
        Przeszedłem już większość chyba rodzajów rozmów, zaliczyłem sporo testów,
        srestów, burz mózgów, grup wsparcia itd. itp.
        I to wszytsko jest OK pod warunkiem, że na rozmowie nie włażą z butami w Twoje
        życie prywatne, nie próbują Cię poniżać i wreszcie, że odpowiedzą Ci chociaż,
        że mają Cię w dupie.
        Natomiast u nas jest tak, że nie dostajesz żadnej odpowiedzi, pytania są z
        cyklu osobisto/prywatnego, a my mamy być happy, że nas ktokolwiek na takie
        rozmnowy zaprasza.
        No, ale skoro coś takiego uważasz za normalne to spoko.
        PS: na szczęście są też rozmowy kwalifikacyjne na poziomie. rzadko, ale są.
        • oni_oni Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 06.09.05, 13:28
          Postaw się w sytuacji pracodawcy( nie znaczy to, że ja nim jestem i go/ich
          bronię, ale patrzę realnie na sytuację w mojej firmie). Pracodawca też chce
          pewnie poszukać kogoś, do kogo bedzie musiał mieć zaufanie, dalatego ma
          poniekąd prawo pytać, także o prywatne rzeczy( też mnie zawsze to wkurzało, ale
          jak popatrzeć obiektywnie to jest to ważne).U mnie w firmie każdy tylko
          patrzy,żeby zwalić winę-pracę-obowiązki na innych, każdy tylko krzyczy, że tak
          malo zarabia, ale jak patrzę ile przez te osiem godzin pracy wykonują wszyscy
          to jest to raptem jakaś godzinka, góra dwie, reszta to szukanie innej pracy
          przez interet, pisanie swoich mejli, gadanie na GG, też tak robię, bo wszyscy
          tak robią, bo nie chcę czuć się głupkiem, oni się lenią a jak mam być osłem
          pracującym. Myślę, że niskie zarobki są wykalkulowane przez prezesa (jeśli jest
          kumaty i sam kiedyś pracował to wie?). Dlatego patrząc obiektywnie także ten
          przypadek, grupowa rozmowa( pierwsze słyszę!-ale w końcu świat sie
          zmienia :) ), może ta firma chciała zaoszczędzić na czasie, w końcu nie
          oszukujmy się, każdy wie, że na rozmowie leje się wodę i chodzi tylko o to by
          zamydlić oczy (rzadko kiedy jest inaczej) i zareklamować się, w końcu mało jest
          orłów, a jeśli są to z reguły juz pracują :p.Może firma nie chciała się
          stresować laniem "tej samej" wody przez 15 osób, i miała nadzieję, że przy
          wszystkich to będzie się człek jeden i drugi i dziesiąty starał i wykaże czymś
          innym niż poprzednik :P-ale zabawne, przynajmniej masz ciekawe dośwaidczenie :)
    • maya_maya Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 06.09.05, 22:13
      Jetem właśnie po wielkiej rekrutacji do mojej firmy. Miałam przeznaczone na to
      kilka dni, z wielkim trudem wygospodarowałam je, gdyż mam wiele obowiązków, ale
      wiedziałam, że muszę spotkać się z liczną grupą osób - to da mi większy wybór.
      I cóż - umawiałam zainteresowane osoby co pół godziny - albo przez telefon,
      albo poprzez zaproszenie mailem i oczekiwanie potwierdzenia. Tak więc na 30
      kandydatów 16 nie przyszło, bez żadnego uprzedzenia.Dzień wyglądał
      beznadziejnie, bo raz ktoś przyszedł potem przerwa potem znowu rozmowa i tak w
      kratkę. Czasem od razu po wejściu osoby do gabinetu widzę, że się nie nadaje.
      Skoro chcę osobę reprezentatywną, która będzie spotykać się z kluczowymi
      klientami, to nie mogę poważnie traktować kandydata, który przychodzi z
      tłustymi włosami na rozmowę, w trampkach i z plecakiem. Sory, są pewne kryteria
      oceny i naprawdę szkoda czasu na niektórych, ale jak powiedzieć osobie po 5
      minutach rozmowy, że nie ma się już ochoty z nią rozmawiać i że nie ma ta osoba
      szans. Po za tym jak ocenić pracę w grupie podczas rozmowy oczy w oczy.
      Przyznam, że przeszedł mi przez głowę pomysł z grupową rozmową, ale nie
      dysponowałam dużą salą, jednak zdecydowanie jestem ZA. Zamiast czekać na
      kandydatów, którzy nie przyjdą wolałabym rozkręcać firmę i tworzyć miejsca
      pracy, ale jak widać kandydaci z góry uważają, że im się coś należy i sięgają
      po coś najbardziej cennego - czas swojego pracodawcy. Pogarda dla grupowych
      rozmów jest moim zdaniem kompletnie nietrafiona i generowana przez osobę
      zdecydowanie o postawie NALEŻY MI SIĘ! A takich nie lubimy...
      • Gość: Ekaunt Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: *.acn.waw.pl 07.09.05, 00:15
        Nie krytykuję pomysłu rekrutacji zbiorowych - co prawda w Zepterze to było
        żałosne, ale ubawiłem się po pachy kiedy po głupkowatym teście na Product
        Managera zacząli ludziom poponować zajęcie się akwizycją. To trochę tak jak
        przyjście na rozmowę z tłustymi włosami i w trampkach :)
        Ja tylko krytykuję brak profesjonalizmu podczas rozmów o pracę. I chociażby
        brak wysłania jakiegokolwiek podziękowania za przyjście na nią - nieważne czy
        ten ktoś przeszedł dalej czy nie.
        Chodzi mi o wzajemny szacunek - ja się stawiam na rozmowę - pracodawca
        informuje mnie w ustalonym czasie czy w lewo czy w prawo.
        I moim skromnym zdaniem rozmowy rekrutacyjne wyglądają zupełnie inaczej przy
        bezrobociu 18% i 8%. Wtedy relacje się odwracają.
        • maya_maya Jestem po stronie pracodawców. 07.09.05, 17:20
          Pracodawca jest człowiekiem i kandydat jest człowiekiem. Skoro kandydat potrafi
          na umówione i potwierdzone spotkanie nie przyjść bez telefonu w postaci NIE
          PRZYJDĘ to czemu pracodawca ma dziękować za spotkanie i mówić NIESTETY. Skoro
          kandydat wysyła ten sam list motywacyjny do 100 firm, to czemu pracodawca ma go
          dokładnie czytać. Wszystko zlepia się w jedną masę i taktujemy się grupowo:
          Kandydaci i pracodawcy.
          By móc uszanować czas tych, którzy się naprawdę starają i są w porządku a
          pominąć tych którzy nie są trzeba by poświęcić mnustwo czasu, którego
          pracodawca nie ma. Kandydat sam może zadzwonić i zapytać o wyniki, w końcu
          pracodawca to klient usług kandydata. Czemu w tej jedynej relacji - klient -
          dostawca, to klient ma się ma się starać by dostawcy dogodzić.
          Mówię zdecydowanie NIE, choć sama przyznam, że podziękowałam kandydatom za
          spotkania, ale mimo wszystko jestem po stronie tych którzy robią grupowe
          spotkania i nie dziękują bo w tym czasie zajmują się tworzeniem nowych miejsc
          pracy i wzrostem PKB.
          • Gość: bassPL Re: Jestem po stronie pracodawców. IP: *.aster.pl 07.09.05, 21:16
            Pozwolę sobie nieśmiało zauważyć że od pracodawcy - jako że stoi wyżej na
            drabince społecznej - należy oczekiwać więcej niż od prostego pracownika.
            To jakby trawestacja powiedzenia że szlachectwo zobowiązuje.
            Jeśli cham postępuje jak cham to jest to żałosne, natomiast jeśli robi to ktoś
            uważający się za "kogoś" tak czyni, to jest to oburzające. Poczucie bezkarności
            nie tłumaczy czynów paskudnych.
            Chamstwo należy zwalczać kulturą osobistą ...
            • maya_maya Re: Jestem po stronie pracodawców. 08.09.05, 01:54
              Zgadzam się z Tobą, przekonałeś(aś) mnie, że jednak pracodawca powinien mimo
              wszystko dać "ten dobry" przykład, w sumie to nasza misja. Jedyne co mogę
              powiedzieć na obronę swojego stanowiska, to to, że czasem takie zachowania
              typu: wysłanie maila z terminem spotkania bez wcześniejszego kontaktu
              telefonicznego - odczytywane jest przez kandydata jako "stawianie kandydata to
              konta" już na początku spotkania jednak jest to jedna z metod sprawdzania
              kandydata - czy poprosi o nowy temin, jak mu nie pasuje, ten przydzielony, w
              jaki sposób poprosi... a po rozmowie, czy zapyta o rezultat czy czeka, jak to
              cielątko. Kandydat jest oceniany pod względem skuteczności działania i jeśli
              zatrudniam kogoś na handlowca i ten ktoś zapewnia mnie, że potrafi dbać o
              klienta i przypominać o sobie i drążyć temat to co mam myśleć, skoro po
              wyznaczonym terminie odpowiedzi nie dzwoni z zapytaniem o rezultat.
              Są tacy, którzy dzwonią, więc jest to jednak możliwe i nie jest to nienormalne.
              Po prostu reszta jest jak CAŁA RESZTA. Daj, pokaż, nie mogę, nie umiem, nigdy
              tego nie robiłem, więc skąd mam wiedzieć.
              Większość kandydatów na pytanie, co chciałaby robić odpowiada NIE WIEM. Więc
              jak Ci ludzie mają się zrealizować, skoro nie wiedzą do czego dążą.
              Z kolei jak proponuję różne stanowiska dla danej osoby, np. dział marketingu,
              dział szkoleń, sekretariat itp. i pytam, co podoba się najbardziej, co słyszę:
              SKĄD MOGĘ WIEDZIEĆ, SKORO NIDGY TEGO NIE ROBIŁEM (AM).
              A mam pytanie: KARALUCHA jadłeś???????? A masz ochotę????????? Skąd wiesz,
              skoro nie próbowałeś??????????
              Pewne rzeczy się czuje, tyle że najłatwiej pokazać dwie lewe łapy zażądać 2000
              i spóźniać się po 10 minut twierdząc, że źle jest umiejscowiona siedziba firmy.
              Po prostu kandydaci są wkurzający i bronię pracodawców, bo wiem, jak się czują
              wypruci po takiej rekrutacji.
              Człowiek pisze w ogłoszeniu: Znajomoćś biegła języka, doświadczenie 2 lata w
              zawodzie, dyspozycyjność, dynamizm w działaniu a przychodzi pierdoła, która zna
              podstawy łaciny, jest na 4 roku studiów więc może pracować tylko we wtorki i
              piątki i to zależy od grafiku, no i pracowała, ale w kwaciarni u wujka...
              No i ja mam takiej osobie dziękować za spotkanie!!!!! Scyzor się w kieszeni
              otwiera. Popatrzcie na to z tej strony, może ktoś raczy stanąć ze mną w
              szeregu, choć zasada podziału na pracowników i pracodawców się sprawdza i nie
              liczę na jakieś metamorfozy.
              • xaa Re: Jestem po stronie pracodawców. 08.09.05, 09:32
                Owszem racja.
                Nie zgodzę się z tym że niby to " kwiaciarni u wujka" to już na gorszej pozycji.
                Może kwiaciarnia to nie jest najbardziej rozwojowe miejsce ale wiem że osoby
                pracujace w tzw rodzinnych interesach sa o wiele bardziej obrotne i
                doswiadczone niz ci z posadek u kogos.Odpowiedzialnosc (jak za swoje, uczy) ,
                róznorodnosc zadan niemal na każdym szczeblu ..
              • osmol Re: Jestem po stronie pracodawców. 08.09.05, 17:40
                > Człowiek pisze w ogłoszeniu: Znajomoćś biegła języka, doświadczenie 2 lata w
                > zawodzie, dyspozycyjność, dynamizm w działaniu a przychodzi pierdoła, która
                zna
                > podstawy łaciny, jest na 4 roku studiów więc może pracować tylko we wtorki i
                > piątki i to zależy od grafiku, no i pracowała, ale w kwaciarni u wujka...
                > No i ja mam takiej osobie dziękować za spotkanie!!!!! Scyzor się w kieszeni
                > otwiera

                To ja mam pytanie, Jeśli amsz takie wymagania i ktoś nadsyła Ci swoje CV list
                motywacyjny i czego tam ejszcze ozcekujesz, to Ty nawet tego nie czytasz, by
                sprawdzić czy dana osoba odpowiada Twoim oczekiwaniom?
                To do kogo Ty masz mieć pretensje? Do tego kandydata, który nadesłał CI swoją
                ofertę, w ktorej zapewne napsiał że jest na IV roku i że język zna jak zna.
                Jeśli zas zaprosiło się taka osobe na rozmowe, to wypadałoby jej przynajmniej
                dać informacje zwrotną po rozmowie kwalifikacyjnej, lub tez już w trakcie
                rozmowy powiedzieć jej że o inną osobę nam chodziło, jesli oczywiście kandydat
                minał sie z prawdą opisując swoje umiejętności. Jestem za gra w otwarte karty.

                __________
                osmól
                  • maya_maya Re: Jestem po stronie pracodawców. 08.09.05, 22:38
                    Widzę, że czytasz ogłoszenia jak większość kandydatów, słowo dyspozycyjność to
                    naklejka na banana. Ja nie analizuję, czy ktoś na 4 roku jest dyspozycyjny czy
                    też nie, to kandydat się zgłasza na stanowisko, gdzie wymaga się
                    dyspozycyjnośći, a że Ty się dopatrzyłaś(eś) jakiegoś ZUSu widać jakie masz
                    doświadczenia i na co Ty zwracasz uwagę, bo część moich pracowników to studenci
                    i płacę za nich normalny ZUS jak za innych i o żadnych ulgach nie wiem.
        • Gość: Kornelia do Ekaunta IP: *.rajskanet.pl 08.09.05, 18:41
          hej, napisz cos więcej o tej rozmowie - to sie posmiejemy tu na forum.
          Zakładam, że masz spore doświadczenie zawodowe skoro zgłosiłeś się na
          stanowisko brand managera. I oni ludzi z doświadczeniem wysyłają do sprzedwania
          hm.. garnków metodą D2D? ;-D
          • Gość: Ekaunt Re: do Ekaunta IP: 62.29.166.* 19.09.05, 12:43
            Zadzwonili, zaprosili, wbiłem się w gajer, jadę.
            Biurowiec wiadomo gdzie, winda, ze mną w niej kilka osób wyglądających
            podejrzanie na jadących na to samo pietro :)
            Sala była duża, ze 100 osób na bidę siedzi. Nauczony doświadczeniem ładuję się
            do 1szego rzędu.
            Była ich z 4. czy 5. za stołem. Kilka słów wstępu, potem filmik z
            cyklu "jesteśmy the best, fuck the rest", innowacyjność we wszytskim, geniusz i
            prostota w jednym.
            Potem teścik rozdali na A4 a propos tego filmiku. Wypełnilismy. Czekamy co
            dalej.
            I tu zaczyna się zabawa. Mówią, że na brand to mają zarezerwowane 2 miejsca,
            ale przecież każdy z tu obecnych może pomóc samemu sobie, że widzieliśmy jakie
            zajebiste mają produkty. Nic prostszego jak przystąpić do ich sieci i zająć się
            sprzedażą.
            Na początku myślałem, że się przesłyszałem, potem byłem wkur^$#@, a potem to
            się świetnie bawiłem obserwując jak próbują przekonać ludzi, którzy myśleli, że
            dostaną szansę w poważnej firmie na stanowisku eksponowanym ;) a okazało się,
            że sprzedawców im trzeba.
            Od tej pory ciepłym moczem olewam wszytskie ogłoszenia tej firmy. Zabawa po
            byku, ale tylko na raz :)
      • gosia244 Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 08.09.05, 16:13
        Ale sie rozpętała dyskusja.Cieszę się z Waszych wypowiedzi oczywiście tych
        dotyczących szacunku pracowników i tego że Pracodawcy powinni zachować pewne
        minimum przywoitości na rozmowach kwalifikacyjnych, udzielac odpowiedzi
        emailowych czy też telefonicznych.Poważne instytucje rządowe odpisują takie
        odpowiedzi i chcoć wiadomo że dostanie się do nich jest niemozliwe to zachowują
        pełen szacunek do czlowieka.
        • maya_maya ...hipoktyzja 08.09.05, 22:32
          No jasne, niech żyją instytucje państwowe, które zatrudniają 30 osób do
          robienia czynności, które w firmie musi robić jedna osobą, stąd podatki, które
          nie pozwalają na zapłatę dużych pesnji. Ale ludzie z ciągotami dokomuny zawsze
          będą hołdować starym dobrym sanepidom, zusom i innym . Bo mają zasady! Jak ktoś
          mi przeleje na konto kilka milionów i będę miała za zadanie bawić się tymi
          pieniędzmi, to też kupię sobie system do zarządzania, zrobię poczekalnię ze
          skórzanymi kanapami i nawet odeślę kandydatów taksówkami. Ale mówimy o tych, co
          te pieniądze zarabiają a nie wydają więc urzędy i ich zasady zostawmy.
          Widzę, że tendencyjnie wszyscy stoją po stronie kandydata, który czytając
          ogłoszenie i zapoznając się z wymaganiami pracodawcy olewa je, myśląc, że urok
          osobisty wszystko nadrobi. Jeśli wymagam angielskiego, to nie chcę łaciny,
          jeśli chcę doświadczenia na stanowisku asystentki, to nie chcę kogoś kto
          układał kwiaty. Czemu chcecie być mądrzejśi od pracodawcy i czemu wam się
          wydaje, ż wiecie lepiej czego on chce. Pomijanie szczegółów to chyba dla Was
          normalne i widzę, że tych ki9lka osób powyżej nikogo nie przeraziło. Czyli z
          premedytacją włączcie się do rekrutacji a potem stawiacie wymagania - ma sie
          skontaktować, ma odpowiedzieć, ma podziękować...
          Czyli szacunek dla czasu i wyboru pracodawcy NIE ale szacunek dla pracownika,
          który oszukał pracodawcę i nie zastosował się do zasad TAK.
          Czyli sprawiedliwość musi być zawsze po Waszej stronie... Proponuję ZIMNY
          PRYSZNIC PANIE I PANOWIE, bo z taką mentalnością jeszcze wiele klamek
          pocałujecie i przyznam, że po takiej rozmowie jeszcze mniej mi szkoda tych
          wszystkich kandydatów, kórym pracodawcy nie odpowiadają, niech dalej czekają aż
          zadzwoni telefon niczym Jancio Wodnik, a nóż znajdzie się pracodawca, który nie
          będzie niczego oczekiwał, zapłaci z 5 t. dla komórkę, auto z kierowcą, własny
          gabinet i jeszcze będzie wysyłał kwiaty do kandydata z prośbą o stawienie się
          na podpisanie umowy i zasczycenie wizytą biura.
          Ten światek, jaki sobie stworzyliście w głowach jest troszkę "autystyczny" i
          brak mu logiki. Ale zgodzę się z jednym, każdy ma prawo stawiać innym wymagania
          oprócz siebie... tyle, że to hipokryzja
          • osmol Re: ...hipoktyzja? Tylko u kogo.... 09.09.05, 11:35
            Basta!

            Moze kilka rzeczy musimy tu wyjaśnić.
            1. Nikt z zabierających tu głos nie broni kandydata, który olał rozmowę
            kwalifikacyjna na ktorą się umówił.
            2. Nikt nie neguje tego, że pracodawca ma prawo sam określić warunki których
            oczekuje od kandydata. To chyba oczywiste.
            3. Nikt nie pisał, że wie lepiej czego oczekuje pracodawca.

            Widze że nie za bardzo umiesz czytac ze zrozumieniem.
            Dysputa toczy się o to czy w przypadku, kiedy pracodawca zaprasza kandydata na
            rozmowę, powinien czy nie poinformować go o tym co poszło w jego rozmowie nie
            tak. Dlaczego przegrał rywalizację z lepszymi od siebie.
            Jeśli pracodawca zaprasza kandydata na rozmowe kwalifikacyjną, to śmiem
            twierdzić (co już napisałem wcześniej, że chyba zapoznał się z jego listem
            motywacyjnym i CV w którym czarno na białym jest, a przynajmniej powinno być,
            napisane jakei kandydat ma doświadczenie. jak umie język etc. Jesli zas
            pracodawca decyduje się go zaprosić to chyba wychodzi z założenia, że
            informacje zawarte w w/w dokumentach dobrze rokują i warto z takim kandydatem
            pogadać. jeśli szuka się brand managera a kandydat w cv napsiał, że jest na IV
            roku i doswiadczenie ma tylko w kwiacini rodziców, to na miły Bóg po co go
            zapraszać, skoro i tak widać ze nie odpowiada on naszym oczekiwaniom. A jeśli
            napisał w CV co innego niz wychodzi narozmowie kwalifikacyjnej to po prostu
            można mu to powiedzieć, bezpośrednio, że jednak chodziło nam o kogo innego! A
            jesli nie ma sie takiej odwagi to wystarczy wysłac maila! To nie boli!

            Jesli kandydat, nie przychodzi na umowione spotkanie i nie informuje o tym to
            jest to z jego strony po prostu chamstwo i nikt tu nie neguje tego! Innym
            faktem jest że często pracodawcy dzwonią z zastrzezonego nukeru telefonu i nie
            daja do siebie żadnego kontaktu, zatem jak w jakiejś nagłej sytuacji się z
            takim skontaktować? Co tez daję pod rozwagę.

            A i jeszcze jedno zapoznaj się z systemem podatkowym Polski, bo za studentów
            nie płaci się niektórych świadczeń. Oczywiście nie za wszystkich ale wgryź się
            w to. Bo wychodzi na to że trwonisz częśc pieniędzy, ktore wszak mogłabyś
            wydawać na swoich pracowników o ktorych za pewne bardzo dbasz...

            Z pozdrowieniami
            __________
            osmól
            • maya_maya Re: ...hipoktyzja? Tylko u kogo.... 10.09.05, 00:28
              Na jedno ogłoszenie dostaję ok 1000 CV i nie chcąc wyrzuciś do koszaa ani
              jednego przeglądam wszystkie!!! Jeśli wydaje się to komuś proste to zapraszam
              do siedziby mojej firmy przekażę z przyjemnością kopiec CV i dam zadanie wybrać
              chociażby wszystkich o imieniu Ania co znają angielski - zajmie to conajmniej
              godzinę, a jeśli jeszcze chce się zernkąć na szkołę, wiek, zdjęcie, miejsce
              zmaieszkania czy kandydat będzie miał daleko do pracy, co wpływan po ziom
              zadowolenia, czy ma prawo jazdy i tak dalej to zapomnijmy, że zrobię coś orpócz
              tego przez tydzień. Daję czytelne ogłoszenie tymczasem zgłasza mi się chmara
              ludzi nie z tej bajki. Kiedyś nawet dawałam ogłoszenia hurtem na różne
              stanowiska i wielokrotnie bywało, że ta sama osoba zgłaszała się zarówno na
              asystenta działu, który miał pakować pocztę, wysyłać faksy itd jak i osobę do
              kluczowych klientów.
              HALO!!!!!!!! Czy jeszcze nie widzicie o co mi chodzi. Jeśli nie to naprawdę nie
              mam co dalej tłumaczyć. Już dawno przyznałam, że dobrym zwyczajem jest sobie
              dziękować, gratulować pisać tłumaczyć itd, ale na miłość boską ja nie mam na to
              czasu a uwagi co kandydat robi nie tak są cenne - za to się płaci dla
              fachowców. Co mam im mówić, że się nie potrafią wysłowić, że seplenią a
              potrzebuję kogoś na hotline i to mi nie odpowiada, że śmierdzą im ciuchy
              papierosami a będą musieli się spotykać z klientami - jak ktoś nie umie zadbać
              o zapach paląc to nie mam na to rady...
              Czasem nawet nie wiadomo, czemu się nie chce danego kandydata, to jak z kimś na
              randce, jest nieźle, ale to nie to. Co tu tłumaczyć, w końcu dobieram ludzi
              tak, by był zespół.
              Bez problemu mogę na rozmowie kwalifikacyjnej zachowywać się jak Wojewódzki w
              Idolu i mówić ludziom prosto w oczy jak ich widzę i do czego się nadają, ale
              czy to ich nie załamie - przecież to tylko moja opinia, komuś innemu mogą
              odpowiadać. Tego się nie mówi, nie tłumaczy.
              A co do systemu podatkowego to załatwia to za mnie księgowy i niektórych
              świadczeń nie płaci się na umowach o dzieło czy zlecenie, a umowy o pracę są
              pełnoskladkowe. Po za tym jeżeli są jakieś obniżki w ZUSIE to w końcowym
              bilansie nic pracodawcy nie dają, bo ZUS odlicza się od podatku więc jak się go
              nie zapłaci to trzeba wtedy zapłacić większy podatek.
              Doceniam próby sarkastycznych kopniaków, ale niestety, Twoje mają zdecydowanie
              za mało prądu.
              • osmol Re: ...hipoktyzja? Tylko u kogo.... 10.09.05, 09:53
                Widzisz, myk jest tylko taki, że ja kompletnie nei zameirzałem Cie kopać! Ot po
                prostu wytknąłem Ci kilka nielogicznych myśli. Nikt nei negował, tego że ludzie
                często wysyłają CV na ogloszenia do ktorych kompletnie nie pasują. To raczej
                fakt bezsporny i polemika z tym byłaby śmiesznością.
                Dziwi mnie tu tylko fakt, że z jednej strony dostajesz tysiąc cefałek z czego
                zapraszasz znakomitą część osób. Oczywiście cieszy mnie że zwracasz uwagę na
                wiele aspektów. Ale zapraszając ludzi z tak wielu "parafii" dochodzi do tego że
                częśc z nich właśnie nie przychodzi na rozmowę. może spędzenie pół dnia więcej
                nad cefałkami spowoduję, że kolejnego dnia bedziesz rozmawiała tylko z 10
                kandydatami/tkami a resztę dnia będziesz mogła wypełnić tym co uważasz za
                istotne a nie czekaniem na kandydatów, ktorzy w części i tak nie przyjdą.
                I nadal będę się upierał, że jak już oowe 10 osób zaprosiłaś, a zamierzasz
                przyjąc tylko jedną osobę to pozostałym 9 możesz wysłac maila, że dziekujesz że
                przyszli srutututu cośtam cośtam i że tym razem im się nie udało. Ot Ciebie
                ksoztuje to góra 15 minut (bo wszystkie maile sa identyczne) a opinia owych
                osób o Tobie będzie zdecydowanie lepsza. Ba, opinia ich znajomych też, bo moze
                w Polsce tego nie dostrzeżono ale w cywilizowanych krajach rekrutacja powiązana
                jest z PR'em. Ale takie rzeczy jak u nas dzieją się kiedy mamy rynek
                pracodawcy, może jak strony zamienia się miejscami to to znormalnieje... Oby.
                A i jeszcze jedno, nie jestem księgowym, nie znam się znakomicie na systemie
                podatkowym, ale skoro tylu pracodawcw zatrodnia tylko studentów to coś chyba
                musi być na rzeczy... Przedyskutuj to zatem z księgowym :)

                Pozdrawiam
                __________
                osmól
          • Gość: an brrr, lodowa królowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.09.05, 12:01
            z Ciebie. Po przeczytaniu Twoich postów na pewno nie chciałabym zetknąć się z
            Tobą na castingu. Brak Ci szacunku dla drugiego człowieka.
            Masz rację, czasami kandydaci koloryzują, czasami przeginają. Ale zmusza ich do
            tego sytuacja - bezrobocie w tym kraju to nie jest żart, tylko plaga.
            Ludzie chwytają się każdej deski ratunku, aby dostać pracę, nie potępiaj ich.
            Trochę sama sobie jesteś winna. Po co zapraszasz na rozmowę kogoś, kto Ci nie
            odpowiada, bo do tej pory układał kwiaty w kwiaciarni?
            Z drugiej jednak strony, jeśli ta osoba ma umiejętności na stanowisko na które
            aplikuje dlaczego skreślasz ją za to, że układała kwiaty w kwiaciarni?
            Na Twoje wynurzenia jest takie powiedzenie: sama świnia worek drze i sama
            kwiczy.
            Czy byłaś kiedyś po drugiej stronie w tłumie osób spędzonych na rozmowę?
            Może takie doświadczenie byłoby dla Ciebie bardzo cenne i wskazane?
            • maya_maya Re: brrr, lodowa królowa 10.09.05, 00:42
              HMM, A ja bym z przyjemnością spotkała się z Tobą, już widzę jak wchodzisz do
              biura i widząc ładne biurko i czerwoną ścianę mówisz tendencyjnie, Oh jak tu
              ładnie, bla, bla. Bo przecież jesteś stworzony do wyciągania wniosków po tym co
              widzisz przez parę sekund.
              Ludzie chwytają się każdej deski ratunku!!!Bzdura, ludzie wuielbiają brać
              pieniądze za siedzenie za biurkiem, buszowanie w internecie i parzenie sobie
              kawy. Od kilku tygodni szukam osoby do sprzedaży powierzchni reklamowej - nie
              mam żadnych limitów, po prostu trzeba dwonić i proponować - nie namawiać.
              Szukam też osoby do robienia zdjęć w jednej z warszawskich dzielnic, by móc te
              zdjęcia w gazecie publikować. Szukam też wolnych strzelvców, którzy zrobią mały
              amatorski reportać, czy napiszą tekst za kilkadziesiąt złotych. I co, że nieby
              walą tłumy!!!!!!!!!!! Jak nie ma 1500 minimum na miesiąc to dupy nie ruszam -
              to jest opinia tych chwytających...
              A czy byłam po drugiej stronie?????????? 9 lat temu przyjechałam do Warszawy
              mając 500 zł - wynajęłam pokój na 2 tygodnie i zapisałam się na studia,
              wierzyłam, że to dobry początek, jeszcze tylko znaleźć pracę i jakoś pójdzie.
              I jakoś poszło, przez pierwszy rok zarabiałam jakieś 650 zł, wynajmowałam pokój
              za 500 zł - kilkakrotnie zmieniałam pracę, aż założyłam własną firmę. Przeszłam
              tą drogę od początku i wiem, co może zrobić człowiek który chce pracować i jak
              można pracować. Co to znaczy chcieć i co znaczy kombinować.
              Mając wielu znajomych, którzy prowadzą firmy wiem, że pracy dla chcących jest
              dużo, ale czytając uwagi chociażby z tych powyższych dialogów widzę duch post
              komuny siedzi w młodych ludziach, który niestety skutecznie będzie zamykał im
              drzwi do sukcesu, bo niestety, ale jeśli cżłowiek jest zdrowy, młody to nic mu
              się nie należy. Ma się wziąc do roboty i już.
              A jeśli szukasz pracodawcy Misia Uszatka to szukaj dalej, ja już wiem, że to
              tacy nie istnieją ( z wyjątkiem tych, którym padają interesy, no ale wtedy
              przestają być szefami).
              • zoskaanka Re: brrr, lodowa królowa 10.09.05, 10:06
                maya_maya napisała:

                > HMM, A ja bym z przyjemnością spotkała się z Tobą, już widzę jak wchodzisz do
                > biura i widząc ładne biurko i czerwoną ścianę

                No tak i wszystko jasne skąd ta jadowita agresja i wrogość do otoczenia.
                Może czas ścianę przemalować?

                • maya_maya Re: brrr, lodowa królowa 11.09.05, 00:46
                  ups i złapała się myszka w pułapkę. Ściany w naszym biurze są białe a w domu
                  waniliowe. A skąd jadowita agresja i wrogość do otoczenia?
                  Ano stąd, że ludzie dzielą się na tych co pracują dla innych i co pracują dla
                  siebie i nie chodzi o właścicieli firm.
                  Ja pracuję dla siebie i 2-3 osoby piszące posty na tym forum również, ale
                  niestety reszta pracuje dla kogoś i będąc po tamtej stronie nigdy nie zrozumie
                  się mojego stanowiska. Profesjonalizm postrzegany jest jako suczy jad a
                  cierpliwość i konsekwencja jako zaciętość.
                  Identycznie Ty zareagowałaś, bo nieważne jaka jestem, ale jestem po złej
                  stronie. Ponieważ sama jesteś od czasu do czasu kandydatem to ja mogę być tylko
                  tą złą co nie daje szansy, nie rozumie ludzi, wymaga i jest niemiła.
                  Przyznam, że "nas" jest mniej, ale będą po obu stronach preferuję obecną,
                  chociażby dlatego, że naprawdę mogę dawać szasnę tym, którzy na to zasługują.
                  A jeśli chodzi o wrogość do otoczenia, to zapraszam na forum chore dziecko,
                  strata dziecka. ciekawe ilu z Was tam było, by pocieszyć biedne mamy, które
                  straciły swoje pociechy, ilu z Was zapaliło świeczkę dla maluszka, jak jakaś
                  mama prosi. Ja na szczęcie mam zdrowe dziecko i udaną rodzinę, ale kilka
                  wolnych chwil poświęcam na to, by trochę tym smutnych ludzi pocieszyć. A Ty?
                  Chętnie poczytam o tym co Ty robisz dla otoczenia, skoro moją postawę oceniłaś
                  jako wrogą?
                  • zoskaanka Re: brrr, lodowa królowa 12.09.05, 12:15
                    maya_maya napisała:

                    > ups i złapała się myszka w pułapkę. Ściany w naszym biurze są białe a w domu
                    > waniliowe.
                    tiaaaaaaa, Tobie pewnie w oczach wszystko się czerwieni:)

                    A skąd jadowita agresja i wrogość do otoczenia?
                    > Ano stąd, że ludzie dzielą się na tych co pracują dla innych i co pracują dla
                    > siebie i nie chodzi o właścicieli firm.
                    > Ja pracuję dla siebie i 2-3 osoby piszące posty na tym forum również, ale
                    > niestety reszta pracuje dla kogoś i będąc po tamtej stronie nigdy nie zrozumie
                    > się mojego stanowiska. Profesjonalizm postrzegany jest jako suczy jad a
                    > cierpliwość i konsekwencja jako zaciętość.

                    Sorry, ale nie masz pojęcia co znaczy profesjonalizm, a poza tym nie ma on nic
                    wspólnego z charakterem człowieka, jego kulturą osobistą i zachowaniem. Możesz
                    być super specjalistką od układania spinaczy czy rewelacyjnym prezesem super
                    korporacji, ale chamem się rodzisz i chamem zostajesz na całe życie.

                    > Identycznie Ty zareagowałaś, bo nieważne jaka jestem, ale jestem po złej
                    > stronie. Ponieważ sama jesteś od czasu do czasu kandydatem to ja mogę być tylko

                    ups, czyżby myszka się złapała w swoją własną pułapkę? Nie jestem kadydatem i
                    nie będę. Kiedyś rekrutowałam ludzi i byłam ich szefem i takie zachowanie jak Ty
                    prezentujesz nigdy mi do głowy nie przyszło.
                    Szanuj innych a sam będziesz szanowany. Nic dziwnego, że nikt Cię nie lubi.

                    >
                    > tą złą co nie daje szansy, nie rozumie ludzi, wymaga i jest niemiła.
                    > Przyznam, że "nas" jest mniej, ale będą po obu stronach preferuję obecną,
                    > chociażby dlatego, że naprawdę mogę dawać szasnę tym, którzy na to zasługują.
                    > A jeśli chodzi o wrogość do otoczenia, to zapraszam na forum chore dziecko,
                    > strata dziecka. ciekawe ilu z Was tam było, by pocieszyć biedne mamy, które
                    > straciły swoje pociechy, ilu z Was zapaliło świeczkę dla maluszka, jak jakaś
                    > mama prosi. Ja na szczęcie mam zdrowe dziecko i udaną rodzinę, ale kilka
                    > wolnych chwil poświęcam na to, by trochę tym smutnych ludzi pocieszyć. A Ty?

                    A co ma piernik do wiatraka??????
                    To już zakrawa na hipokryzję. Uważasz, że swoją sukowatość ugłaszczesz i
                    złagodzisz współczuciem dla pokrzywdzonych?????????????

                    > Chętnie poczytam o tym co Ty robisz dla otoczenia, skoro moją postawę oceniłaś
                    > jako wrogą?
                    Nie Twoja sprawa:)
                    • Gość: Benjamin Re: brrr, lodowa królowa IP: *.aster.pl 29.01.06, 14:20
                      Zoskaanka, nie do końca cchesz zrozumiec, albo nie do końca potrafisz, co ma na
                      myśli mayamaya.Wspólczuję osobom, które miały z tobą do czynienia, skoro
                      byłaś/jesteś po stronie dających pracę, czy też rekrutujących...

                      > Sorry, ale nie masz pojęcia co znaczy profesjonalizm, a poza tym nie ma on nic
                      > wspólnego z charakterem człowieka, jego kulturą osobistą i zachowaniem. Możesz
                      > być super specjalistką od układania spinaczy czy rewelacyjnym prezesem super
                      > korporacji, ale chamem się rodzisz i chamem zostajesz na całe życie.

                      to ty nie masz pojęcia co zanczy profesjonalizm!A z charakterem czlowieka, jego
                      kultura osobistą ma bardzo wiele wspólnego, to jedna nierozerwalna całośc,
                      burak zawsze będzie burakiem, czy jako człowiek-burak, czy jako pracownik-burak
                      czy jako dyrektor -burak! Burak nigdy nie będzie profesjonalistą, no, chyba że
                      w swoim buractwie!W tym co piszesz, wybacz nie ma ani odrobiny uzasadnienia,
                      mozesz mie swoje poglądy, nawet największy burak je może miec, ale ktoś tu na
                      tym forum powiedział, niektórzy z nas lepeij by w ogóle się nie odzywali, ty z
                      pewnością do nich należysz.Zyczę ci więcej profesjonalizmu jęśli nie w życiu i
                      w swoim charakterze, to chociaż w wypowiedizach na publicznym forum!

                      Mayamaya, z twoich wypowiedzi można wnioskowac, że jesteś osobą niezwykle mądrą
                      i na pewno żaden burak Cie nie zrozumie, jedynie będzie rzucał jadem, bo taka
                      jest natura buraka...
                      maya pozdrawiam!-jak miło czytac takie mądre wypowiedzi, jak miło, że są tacy
                      ludzie jka Ty!
              • Gość: an Re: brrr, lodowa królowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.05, 10:08
                ale pojechałaś królowo. Nie wyciągam wniosków z tego co widzę przez kilka
                sekund.
                Piszesz na tym forum sążniste wypowiedzi, tchnące złością i arogancją. Stąd
                moja ocena Twojej osoby.
                Pewnie są ludzie którzy nic nie chcą robić w pracy i brać pieniądze ale pewnie
                są też pracodawcy którzy chcą zatrudnić pracownika na pół etatu za połowę
                najniższej krajowej i kazać mu zapie...ać 12 godzin, a potem narzekać, że
                nikomu się nie chce du.y ruszyć i w ludziach drzemie duch post komuny.
              • Gość: bassPL Re: brrr, lodowa królowa IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.09.05, 14:46
                No cóż, widzę że doznałą Pani zawrotu głowy z powodu wysokości stanowiska i
                sukcesów. Widuję to regularnie, zwłaszcza u "przyjezdnych".
                Straszliwa determinacja, w głowie jedna, jedyna myśl by dopieprzyć miejscowym
                (kompleksy ?). To poczucie triumfu ... Proszę zrozumieć że dla większości ludzi
                praca to zdobywanie środków do życia, a nie sens życia. I te surowe traktowanie
                i równie surowe wymagania, nie zdarzyło się Pani "przesłuchiwać" kiedyś kogoś,
                przerastającego Panią intelektem i kulturą ? Trochę pokory jednak by się
                przydało.
                Takie postępowanie to dewastacja stosunków społecznych, ale nad tym pewnie
                przyjdzie się zastanowić po czterdziestce ?
      • maya_maya Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 08.09.05, 22:40
        kandydat ma obowiązek zadzwonić i uprzedzić, że się spóźni lub, że nie
        przyjdzie, teo wymaga choćby kultura osobista, jego własny interes i interes
        ewentulanego pracodawcy, o którego już kandydat powinien zadbać, by
        przynajmniej pokazać, że chce być kawałkiem firmy a nie tylko kosztem.
        • jsolt Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 09.09.05, 12:07


          zgadzam się, oczywiście, że kandydat powinien zawsze uprzedzić o spóźnieniu lub
          poinformować o rezygnacji ze spotkania.
          natomiast pracodawca ma obowiązek uprzedzić umawiając się z kandydatem, że nie
          ma on co liczyć na indywidualną rozmowę, ponieważ pracodawca zamierza
          przeprowadzić spęd połowy ludności danej dzielnicy, którzy akurat zgłosili się
          na to stanowisko, a o których nic nie wie, więc chciałby jakoś tak hurtem się
          dowiedzieć...
          • maya_maya ...jakim się jest człowiekiem, a nie kandydatem... 10.09.05, 00:52
            A zgodzę się, chociaż jak ja chodziłam na takowe rozmowy to nie miałam żalu, że
            mnie nie uprzedzano. Kiedyś uczestniczyłam nawet w takiej, gdzie było ok. 100
            osób. Rozmowa jak rozmowa, w końcu wiedzą co robią. Przecież nie zawsze chodzi
            o to by kandydat się mógł wyrecytować czego to nie robił, czego to nie potrafi
            czy tam nawet napisać testu na IQ. Jeśli szukam wysokiego, przystojnego faceta
            z błyskiem w oku do obsługi konferencji ( bo tak sobie wymyśliłam) to przecież
            nie napiszę tego w ogłoszeniu, ale właśnie o taką osobę mi chodzi i naprawdę
            wystarczy mi zerknąć i zamienić dosłownie słówko o d. Marynie, by wiedzieć, czy
            to jest to.... a reszty się facet nauczy.
            Zrozumcie, że w większości rekrutacji naważniejsze jest to jakim się jest
            CZŁOWIEKIEM a nie kandydatem. Jeśli pracodawca utworzył sobie kwadratową
            foremkę, to ma byćkwadratowy kandydat i koniec. I nieistotne jest, że okrągłe
            jest piękne.
    • tms82 Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif 10.09.05, 14:09
      "...ale mimo wszystko jestem po stronie tych którzy robią grupowe
      spotkania i nie dziękują bo w tym czasie zajmują się tworzeniem nowych miejsc
      pracy i wzrostem PKB"
      bosz...co to za nowomowa partyjna.

      > Czasem od razu po wejściu osoby do gabinetu widzę, że się nie nadaje.
      > Skoro chcę osobę reprezentatywną, która będzie spotykać się z kluczowymi
      > klientami, to nie mogę poważnie traktować kandydata, który przychodzi z
      > tłustymi włosami na rozmowę, w trampkach i z plecakiem.
      no to jestes zlym hrem. nie mam zamiaru pouczac co sie robi z ludzmi, ktorzy sa
      dobrzy, ale brakuje im np gustu etc. wpadasz w pulapke pierwszego wrazenia

      > ale jak widać kandydaci z góry uważają, że im się coś należy i sięgają
      > po coś najbardziej cennego - czas swojego pracodawcy.

      tu sie usmialem.

      >Pogarda dla grupowych
      > rozmów jest moim zdaniem kompletnie nietrafiona i generowana przez osobę
      > zdecydowanie o postawie NALEŻY MI SIĘ! A takich nie lubimy...
      PAROWKOWYM SKRYTOZERCOM MOWIMY STANOWCZO: NIE!

    • Gość: ewa SIMPLE- tam to dopiero fatalnie traktują kandydató IP: *.jmdi.pl 10.09.05, 22:43
      maya_maya czy ty czasami nie pracujesz w SIMPLE, polskiej firmie ciuszkowej?

      Pamiętam jak kiedyś miałam tam rozmowę w sprawie pracy. W życiu nie przeżyłam
      czegoś bardziej nieprofesjonalnego !!!!!
      Kiedy przyszłam NA UMÓWIONĄ GODZINĘ to okazało się, że poczekalnia była pełna
      pań, które tak jak ja były umówione dokładnie na tą samą godzinę. Każda rozmowa
      z kandydatkami przede mną trwała jakieś 5-10 minut, ponieważ że osoby
      prowadzące spotkania (2 damulki - właścicielki) nie czytały wczesniej CV
      kandydatek i dopiero na rozmowie okazywało się, że im (2 damulkom) coś się
      jednak w kandydatkach nie podoba. Jedna to nawet z Legionowa przyjechała do
      siedziby, która jest gdzieś pod Raszynem (dokładnie nie pamiętam). Ta z
      Legionowa to prawie się popłakała bo zmarnowała praktycznie cały dzień żeby
      usłyszeć po 5 minutach, że damulkom się nie podoba, bo nie ma wystarczającego
      doświadczenia w pracy !!! Ze mną rozmawiały całe 30 minut. Pomyślałam, że to
      dobrze rokuje. Na koniec rozmowy zapytały mnie ile mam wzrostu. Nie odzwoniły
      do mnie nigdy z infomacją po rozmowie. Za to w następnej poniedziałkowej
      Gazecie Wyborczej w ich ogłoszeniu pojawiła się informacja, że kandydatka na
      kierownika ich sklepu musi mierzyć co najmniej 164 cm (chyba, nie pamiętam
      dokładnie). Szczęka mi opadła. I co wy na to?

      Maya_maya trochę mi się z tą historią kojarzysz.
      • maya_maya Do Ewa i bassPL 11.09.05, 01:14
        Nie, nie pracuję w SIMPLE, ale skoro piszesz "damulki" to pewnie oznacza, że
        już ich nie lubisz. A dlaczego? Za bardzo profesjonalnie podeszły do swoich
        obowiązków? Nie są ludzkie i nie mają skrupułów, biednej dziewczynie dziękują
        po 5 minutach? Nie są przygotowane, bo nie znają CV na pamięć?
        BassPL zasugerował, że nie szanuję ludzi i pewnie nikt mnie nie lubi. Jestem po
        innej stronie i jestem jak te damulki. Wykonuję swoją pracę i dbam o interes
        firmy i obecnych pracowników, a rzeczywiście los kandydatów jest mi mniej
        bliski. I z doświadczenia swojego i moch znajomych, którzy również prowadzą
        swoje firmy wiem, że jeżeli pracownicy zaczynają lubić szefa to w firmie
        zaczyna się źle dziać. Tak więc podirytowane głosy w postach w niniejszej
        konweracji utwierdzają mnie w przekonaniu, że jestem jeszcze po właściwej
        stronie.
        I jak to jest w końcu z tym opiniowaniem od razu na rozmowie kwalifikacyjnej.
        Pisałam wcześniej, że ja nie opiniuję i było źle, tu widzę, że dziewczyna po 5
        minutach otrzymała opinię negatywną i też źle, to jak jest dobrze? Istnieje
        wogóle taki stan? Chętnie się dowiem jak i kiedy i czy wogóle kandydat chce
        usłyszeć, że zdaniem zatrudniającego nie nadaje się na dane stanowisko?
        • Gość: ewa Do Maya_maya IP: *.jmdi.pl 11.09.05, 08:36

          > Nie, nie pracuję w SIMPLE, ale skoro piszesz "damulki" to pewnie oznacza, że
          > już ich nie lubisz. A dlaczego? Za bardzo profesjonalnie podeszły do swoich
          > obowiązków? Nie są ludzkie i nie mają skrupułów, biednej dziewczynie dziękują
          > po 5 minutach? Nie są przygotowane, bo nie znają CV na pamięć?

          Maya! Nic nie złapałaś? panie z ciuszkowego simple z profesjonalizmem nie mają
          nic wspólnego. Nie zarzucam im, że nie znają na pamięć wszystkich CV, ale że w
          ogóle ich nie przeczytały, narażając kandydatów na niepotrzebną stratę czasu!
          TO STRASZNY BRAK SZACUNKU DLA LUDZI. Mnie to oburza.
          • Gość: maya_maya Re: Do Ewa IP: *.acn.waw.pl 12.09.05, 00:28
            Kiedyśc w ciągu wieczoru przeczytałam 200 cv, skończyłam gdzieś o 3 nad ranem,
            na kupkę odłożyłam najciekawsze i przekazałam sekretarce, by umówiła mnie z
            kandydatami na spotkania.
            Jak przychodzili, brałam określone cv i czytałam w trakcie prezentacji
            kandydata w celu przypomnienia. Nie czytam cv, które już wybrałam dlatego, że
            kandydaci nie przychodzą i szkoda mi czasu na wertowanie ich dokumentów.
            Nie uważam, że to profesjonalne, ale mam dziecko dziewięciomiesięczne i każda
            minuta spędzona w pracy jest mu odebrana, więc wybrałam wariant "drugiego
            czytania cv przy kandydacie.
            Ktoś raz musiał je przejrzeć, bo ktoś zaprosił kandydata na rozmowę, no chyba
            że jest to jakaś akwizycja albo sekta.
        • Gość: ra Re: Do Maya IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.05, 12:08
          czy potrafisz czytać ze zrozumieniem?
          Cóż to za rozmowa kwalifikacyjna, na którą ściągani są kandydaci, by następnie
          dowiedzieć się, że są zbyt niscy na stanowisko kierownika sklepu?
          Czy to był casting na modelki???? Widzę, że popierasz taką dyskryminację.
          Pozostaje życzyć Ci, abyś kiedyś stała się jej przedmiotem, bo inaczej nic do
          Ciebie nie dotrze.
          Żyję juz trochę na tym świecie, i o jednym mogę Cię zapewnić: każdy w
          ostatecznym rozrachunku otrzyma to na co zasługuje.
          • Gość: maya_maya Do ra IP: *.acn.waw.pl 12.09.05, 00:19
            A czy Ty potrafisz udzielić mi odpowiedzi na pytanie: Jak Ty byś przedprowadził
            rekrutację na kierownika sklepu i Twoim zamiarem byłoby zatrudnienie osoby
            wyższej niż 164 cm wzrostu? Już nie dysktutujmy, dlaczego tak byś chciał, ale
            wzrost ma być powyżej 164 i koniec.
            Napisanie tego w ogłoszeniu jest nietaktowne, zapytanie kandydata o wzros na
            rozmowie kw. również. To co zdaniem szanowych kandydatów jest ok???????????????
            Widzę tu ciągle krytykę mojej osoby i mojego zachowania, każdy jest taki
            ludzkim wyrozumiały i z zasadami, aż dziw bierze ten zgrany atak. Ale jakoś
            ciągle nie uzyskuję odpowiedzi na moje pytania... jak skutecznie przeprowadzić
            rozmowę nie raniąc kanydata, ale tłumacząc mu, czemu się go nie przyjmuje, jak
            czytać CV by nie przegapić tych "zmotywowanych" ludzi, jak być skutecznym w
            działaniu i jednocześnie być lubianym?
            Czy popieram dyskryminację to pytanie z serii: Czy Pan przestał już bić swoją
            żonę? Proszę odpowiedzieć tak albo nie.
            Więc nie dam się sprowokować do dyskusji na ten temat, bo to forum nie jest o
            tym, ale co do wzrostu sama nie przeszła bym tej zapory i przyznam, że
            wolałabym wiedzieć , że szukają powyżej 164, bo bym albo odpuściła sobie
            rozmowę, albo założyła buty na wysokim obcasie, wkradła się na rozmowę,
            powaliła ich na nogi swoim ego, zdjęła buty i stojąc przed nimi boso spytała,
            czy jeszcze chcą podtrzymać kryterium wzrostu.
            Ja właśnie szukam takich ludzi, ludzi, którzy zdejmują klapki z oczu, którzy
            przełamują bariery, którzy potrafią mnie przekonać, że być może chciałam osoby
            z doświadczeniem, ale ich samozaparacie i chęć pracy jest dużo bardziej cenna.
            I takich ludzi się właśnie zatrudnia, takich ludzi się szuka, a że jest ich
            naprawdę niewiele, to się wymyśla w ogłoszeniu: osoba z entuzjazmem,
            zmotywowana, energiczna, szybko ucząca się, lubiąca pracę w zespole ... a każdy
            kandydat pisze: jestem dobrze zorganizowany, szybko się uczę, lubię wyzwania...
            I dlatego rekrutacje są takie jałowe i męczące i stawia się wysoko poprzeczkę,
            by przyszli Ci ciekawi kandydaci.
            No więc jak,może odpowiesz mi na moje pytania, bo przecież jesteś mistrzem w
            czystaniu ze zrozumieniem, tak więc czekam. Jakby co, pytania są na początku.

            A tak na marginesie, to wiesz ilu świetnych kosmonautów nigdy nie wyleci na
            orbitę bo mają plomby w uzębieniu, ile pięknych kobiet nie zostanie miss i
            modelkami z powodu wzrostu, ile ... nie chce mi się wyliczać.
            czekam

            PS. A w ogólną sprawiedliwość też wierzę, chociażby dlatego, że mam to co mam,
            a osiągnełam to ciężką pracą...
            • Gość: ra Re: Do ra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 09:22
              Może niedługo przeczytamy ogłoszenie np. na stanowisko ekspedientki "proszę o
              nieprzesyłanie cv przez osoby ze wzrostem poniżej 170 cm, rudych, z wadą wzroku
              i z szarymi oczami. Prosimy także o dołączenie badań genetycznych
              wykluczających predyspozycję do chorób nowotworowych". Rozumiem, że to wedługo
              Ciebie też będzie ok, bo przecież to pracodawca dyktuje warunki i nie
              obowiązują go żadne reguły współżycia społecznego? Liczy się zysk, a po co
              zatrudniać osobę która i tak zachoruje. Niech lepiej zdycha z głodu.
              Może to przesadzony przykład, ale takim tokiem podążą Twoje myślenie.
              Ty akceptujesz to co jest do nie zaakceptowania i jeszcze się dziwisz, że
              stałaś się celem zmasowanego ataku.
              • maya_maya Re: Do ra 12.09.05, 11:45
                W jednym masz rację, zdecydowanie przesadzasz, więc szkoda energii na
                komentarz. A tak na marginesie, to jednak chyba nie ja mam problem z czytaniem
                ze zrozumieniem, bo w dalszym ciągu nie widzę odpowiedzi, tylko zarzuty.
                I jeszcze pewnie powiesz, że nie jest to tendencyjne:-)
                Cóż, garbaty swego garbu nie widzi.
                • Gość: ra Re: Do ra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 14:56
                  jak odpowiedzieć osobie, która nie została wybrana? To bardzo proste, nie wiem
                  nad czym tu się zastanawiać. Wystarczy telefon: "Dziękujemy Pani za udział w
                  rozmowie, ale wybraliśmy inną osobę."
                  Wiele razy otrzymałam taki telefon, zanim znalazłam pracę.
            • jsolt Re: Do ra 12.09.05, 12:14
              ok, wszystko pięknie to co piszesz - ale przecież ten wątek dotyczy braku
              szacunku dla kandydatów; i o ile zarówno ja, jak i dużo innych osób, zgadza
              się, że kandydat ma psi obowiązek zadzwonić i uprzedzić że się
              spóźni/rezygnuje, chce zmienić godzinę itp., o tyle jest również obowiązkiem
              pracodawcy zapewnić kandydatowi normalne warunki podczas rozmowy wstępnej,
              ewentualnie uprzedzić iż warunki będą nienormalne (czytaj: spęd wszystkich,
              którzy przysłali CV); ponadto, haerowiec jest od czytania CV jak du...a od
              srania, ponieważ za to mu płacą - więc bardzo kiepskie są tłumaczenia, że ktoś
              ma 9-miesięczne dziecko i 200 cv do przeczytania w jeden wieczór - bo to nie
              jest powodem, aby kandydata, który być może ma 2-miesięczne dziecko i 300
              kilometrów do przebycia, ciągnąć na spotkanie i powiedzieć mu po chwili, że w
              zasadzie to on wymagań w ogóle nie spełnia, ale my jakoś nie mieliśmy czasu
              przeczytać CV, więc dziękujemy. Rozumiem, jeżeli dziękujemy już kandydatowi
              ponieważ okazuje się przy osobistym spotkaniu, że ten człowiek kompletnie nie
              pasuje do zespołu, i nie spełnia naszych oczekiwań. Ale odsyłanie z kwitkiem
              ludzi, którzy przyjechali jak się okazuje bez sensu, ponieważ haerowiec ledwo
              przejrzał CV, i dopiero po dokładnym przeczytaniu okazało się, że ten kandydat
              jest pomyłką - to już jest chamstwo...
              • maya_maya nie każda firma ma hr-ca 12.09.05, 16:10
                Czy czasem nie myślisz kategoriami korporacyjnymi.Czy uważasz, że firma, która
                zatrudnia 10 - 20 osób ma Hr-ca? Firmy walczą o przeżycie, sekretarka często
                wystawia faktury, a handlowiec jest kierowcą. Rekrutacje często przeprowadza
                szef. Tak jest i tak będzie i mżonki o HRcach w małych firmach, których miliony
                w tym kraju - do kosza.
                A zaproszeni kandydaci przez pomyłkę to rzeczywiście chamstwo, ale przecież to
                banał i każdy to przyznał więc po co jeszcze raz wałkować.
                Beznadziejny ten dialog.
    • Gość: bassPL Maya ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.05, 13:59
      Opuszczam ten wątek i innym radzę to samo.
      Maya w sprawiedliwość nie wierzy i dlatego uważa że może tak postępować.
      Miej kobieto odwagę i w ogłoszeniu pisz o wzroście.
      Zobaczysz jak dobre publicyty sobie zrobisz.
      Jesteś z tych ślepych nowobogackich, którzy wszystko na 100% muszą kontrolować,
      dlatego nie zlecisz rekrutacji firmie zewnętrznej.
      Twój czas to nic w porównaniu do czasu straconego przez X osób razy powiedzmy 3
      godziny. Prawdopodobnie odgrywasz się za początki swojej "kariery".
      W przeciwieństwie do tej sytuacji, do klienta który zrobiłby Ci roczny budżet
      udałabyś się na skrzydłach, o każdej porze i z tubką wazeliny ?
      Pamiętaj, świadczą o nas rzeczy te które możemy uczynić z własnej woli a nie te
      które musimy.
      I żeby było jasne, niczego nie zazdroszczę, byłem przedsiębiorcą i byłym
      pracownikom smiało patrzę w oczy, nikt nie pluje na mój widok. Mam dystans do
      siebie i rzeczywistości, pieniądze nie robią na mnie wrażenia. Jako że mam 48
      lat to już dawno temu siedziałem za kierownicą czerwonego ferrari, byłem na
      jachcie arabskiego szejka, tak się akurat złożyło w moim życiu. Wszystkiego nie
      da się kupić, a już na pewno ludzkiego szacunku i życzliwości.
      • Gość: gosia25 Re: Maya ... do bassPL IP: *.dolsat.pl / *.dolsat.pl 12.09.05, 14:20
        Zwarcam sie do Ciebie bassPL, wlasciwie to powinnam powiedziec zwaracam sie do
        Pana z wielkim szacunkiem bo takie slowa z ust czlowieka ktory jest
        pzredsibiorcą i wiele w życiu już przeszedł budzą we mnie wiarę i nadzieję że
        wszytsko pzrede mną i być może spotkam kiedyś takiego pracodawcę jak ty i wtedy
        bede mogla wejsc tu na forum i napisac " byłam wczoraj na fantastycznej
        rozmowie kwalifikacyjnej, gdzie maja szacunek do czlowieka" Chyle czolo takim
        ludziom i DZIEKUJE ZE SA JESZCZE NA TYM SWIECIE TACY JAK TY.
      • maya_maya Re: Maya ... 12.09.05, 16:00
        Panie "były przedsiębiorca, były pracownik" przykro mi, że się nie znasz na
        ludziach, bo firma zewnętrzna kilkakrotnie wykonywała za mnie rekrutację,
        właśnie dlatego, że niby robią to lepiej.
        Cóż takiego uznałeś za odgrywanie się na kandydatach? Pisze Pan cudne słowa,
        niczym kiełbaska wyborcza. To pewnie ta tubka wazeliny, skoro Pan o niej pisze,
        to pewnie niezłe ma Pan w tym doświaczenie.
        Wszyscy tutaj strasznie poważnie traktują dyskusję, prawią morały co i jak
        powinno być, komu należy się szacunek a komu kij.
        Ja mam dystans do swojej firmy i pracy. W rozkwicie firmy zostawiłam ją by
        podróżować przez kilka miesięcy po Ameryce Połduniowej. Mogłam zarobić bardzo
        dużo, tymczasem wydawałam.
        Podkreśla Pan soczyście do czego ma Pan dystans wymieniając wydarzenia
        z "wielkiego świata" i jak inni po prostu lubi Pan pokazać palcem: O to jest
        źle, a to jest jeszcze gorzej.
        Ale odpowiedzi na pytanie: jak???????? nie ma.
        Szacunek się należy i to powiedziałam już dawno, więc nie wiem co ma na celu
        czepianie się ciągle tego szacunku, skoro wszyscy jesteśmy na tym samym
        stanowisku. Ale porad jak odmawiać, jak pisać ogłoszenia by nie urazić, jak
        przeprowadzić romowę masową, by nie tracić czasu a jednocześnie dać kandydatom
        do zrozumienia, że jest to dobra metoda. NIE MA. I nie będzię, bo jak życie
        pokazuje mnóstwo osób uwielbia krytykować i mówić, co jest dobre a co nie.
        Wszystko jest do poprawki, wszystko jest nie takie, tylko jakoś brak logicznych
        wyjaśnień i gotowych rozwiązań - Panu i całej reszcie.
        • Gość: bublik Re: Maya ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.06, 11:05
          Ja sie calkowicie zgadzam z maya we wszystkim. Sam prowadzilem rekrutacje i
          potwierdzam, ze na 10 kandydatow tylko 3-4 jest wartych czasu, ktory sie im
          poswieca. Reszta to brudne sieroty komuny. Spoznianie sie, klamstwa w CV,
          indolencja, brak znajomosci PODSTAWOWYCH zasad komunikacji, czasem wrecz
          prymitywizm zachowan to jest rzeczywistosc pracodawcow. Bezrobocie robi swoje,
          ale kompletne nieprzygotowanie ludzi do rzeczywistosci rynkowej po ponad 15
          latach jej doswiadczania robi jeszcze wiecej. Ludzie nie mysla, ludzie nie
          staraja sie, ludzie nie chca, ale ludziom sie nalezy! Maya ma calkowita racje,
          ze poszukiwanie pracy to jest _dzialanie na rynku_, dzialanie ktore podlega tym
          samym regulom co sprzedaz uslug, towarow czy walka z konkurencja. Wygrywa ten
          najbardziej przystosowany, najbardziej efektywny i efektowny - takie sa realia
          XXI wieku i albo sie zaakceptuje, albo do domu przelewac frustracje na fora i
          ssac panstwowego cyca, ktory (o zgrozo!) ma ograniczona pojemnosc.
          • Gość: kerga Re: Maya ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.06, 16:30
            Zgadzam się w 100% z maya i bublikiem. Nigdy nie byłem pracodawcą, zawsze
            występowałem po drugiej stronie. Teraz też szukam pracy i nie wątpię, że ją
            znajdę. Wszędzie dookoła jest mnóstwo partaczy. Dla osoby solidnej to męka. Ja
            bym przerywał rozmowę i od razu dziękował. Poza tym pracodawca może sobie
            dowolnie przebierać w kandydujących i jeśli robi to z asertywną kulturą, to nie
            widzę w tym nic gorszącego. Twardy, normalny kapitalizm. Wysyłanie podziękowań
            do każdego kandydata, to nieporozumienie - wystarczy zwykłe dziękuję i do
            widzenia na koniec rozmowy. Jeśli jesteś odpowiedni - zadzwonią, jeśli nie -
            szukaj dalej - w końcu trafisz na osobę, której twoje partactwo nie
            przeszkodzi, bo go nawet nie zauważy. I wtedy będziesz w partackiej firmie,
            wśród innych partaczy. Bo partacz nigdy solidnego nie zrozumie. Nigdy.
            • bugsior Re: Maya ... 29.01.06, 16:56
              widzisz, bardzo zdrowe podejscie do sprawy. napisz to np. jacobsowi i jemu podobnym, ktorzy
              uwazaja ze pracowady to zakala tego kraju i tylko sie wyzywaja i wykorzystuja biednych pracownikow.

              co wiecej, wlasnie przez ten prostacki system polska gopodarka raczje slabo sie rozwija, no i
              oczywiscie wlsnie dlatego mamy bezrobocie. :D

              pozdrawiam
                • bugsior Re: Maya ... 30.01.06, 11:10
                  poszukaj sobie np. na forum Praca postow niejakiego jacobsa dotyczacych 'prymitywnych polskich
                  pracodawcow' i ich wplywu na niski rozwoj gospodarczy, bezrobocie i ubostwo w polsce. w kontekscie
                  zoobaczysz, ze to co napisalem to nie taki belkot.
                  • Gość: kerga Re: Maya ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.06, 13:30
                    Postów jacobsa nie znalazłem. Może taka teza jest prawdziwa, ale co to ma
                    wspólnego z maya i bublikiem. Ja nie znajduję w ich wypowiedziach żadnego
                    prymitywizmu - po prostu są wymagający, wiedzą, czego chcą. Nie pogardzają
                    aplikantami jako grupą, nawet jeśli narzekają na większość z nich. A ja -
                    obserwując ludzi dookoła - wierzę im.
                    • bugsior Re: Maya ... 30.01.06, 14:13
                      ... wlasnie dokladnie o to mi chodzi. przykro mi jesli tego nie zrozumialas. tak jak ty nie uwazam ze
                      polscy pracodawcy sa jakos szczegolnie prymitywni i sa bezposrednia przyczyna polskiej zapasci
                      gospodarczej. niestety wielu polakow wydaje sie tak sadzic (nota bene jacobs). pracodawcy wymagaja
                      co jest rzecza zupelnie naturalna. dopoki przestrzegaja przepisow i traktuja innych z szacunkiem
                      wszystko jest na miejscu.
                      • Gość: gregmeg Re: Maya ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 11:59
                        Witam, nie wiem jak tu trafilem ale fajnie bylo poczytac wszystkie opinie.Mam
                        tez dla was niezly kasek jesli chodzi o "rozmowy kwalifikacyjne", poprostu musze
                        o tym napisac. Dzis mialem najkrotsza w swojej karierze..smiech na sali. Juz mowie.
                        Przed kilkoma tygodniami wyslalem cv i list do dzialu sprzedazy firmy SOLID
                        SECURITY ( Szczecin, bo stad pochodze i tu mieszkam).Telefon odszymalem i
                        zostalem umowiony na 14.00 w czwartek.Cos mi wypadlo waznego wiec pomyslalem z
                        zadzwoie i poprosze o przsuniecie godziny lub dnia. Zdobylem wizytowke i
                        zadzwnielm. Pani z dzialu rekrutacji nawet si nie przedsawila ( ja robie to
                        zawsze) ale na moje szczescie (hihihihihih) przesunel mi spotkanie na 10.00
                        piatek (dzis).Wstalem o 9.00 ubralem sie na rozmowe ( czarnr fajne spopdnie
                        'ala'garniturowe bo nie lubie marynarek i koszula koloru szrego bez marynarki bo
                        jak juz wspomnielem nie lubie typowych garniturow) i poszedlem.Bylem przed 10.00
                        bo nie spozniam sie na zadne spotkania(szanuje czas swoj i innych) , wchodze
                        i...Najpierw zza biurka( w drugim pokju) odzywa sie do mnie blondynecza ubraan
                        ja prostytutka (no offence, ale tak wygladala)i "slucham pana, o co chodzi??",
                        no to ja jej an to ze "MR XX bylem umowiony na 10 w sprawie parcy", bllalala. Na
                        to druga kobiet ado mnie" ale o co chodzi??( no jak to oco wlasnie przciez
                        powiedzialem) z kim pan byl umowiny??, no to ja na to "ze z pania (sie nie
                        przedstawila z dzialu rekrutacji" blalall.Dlugo to trafo po czym pani poszla
                        gdzes i zniknela na 5 min.Ja sobie czekam po cym idzie do mnie jakis gosc. Widze
                        garnitur za 400 zl komplet , krawat stary, koszula biala ( ale moze tak lubi)
                        bdzie ze mna rozmaial, moze kompenetntna osoba w koncu.Podchodzi do mnie
                        i"slucham paan, slyszalem ze tu jakis problem pan ma!!" Ja na to ( sobe mysle
                        jaki k...problem??) ze jestm Mr XXX i bylem umowiony, blalallala. Po czym on do
                        mnie ze" napewno bylem jak cos tp na 12 i rozmawialem z pania ( co zniknela na
                        5 min) bo to ona jest z dzialu rekrutacji"..To ja na to ze pani si nie
                        przdstawlila i ze prosielem o zmiane dnia wiec to napewno bylem ja iblalal.W
                        miedzyczasie ta 'prostututka' i 'pani z dzialu rekrutacji' cos tam do mnie (
                        caly czas stoimi na korytarzu....) i wkoncu teg gosc w 'garniturze' do mnie.
                        "Wie pan co, chyba to skonczymy bo nawet pan nie jest ubrany jak na rozmowe!!,
                        dziekuje panu , do widzenia!!". Pzrepraszam ale parskanlem smiechem, chcialem
                        jeszcze dodac ze pewnie powinienem wygldac jak pan w tym niedopasowanym
                        garniuturze za 400 zl ( komplet 3 czesciawy przedstawiciela handlowego). I taka
                        bya moja historia!!!
                        Co wy na to???? Prosze o opiine Maya_Maya tez bardzo.Bede wdzieczny.Podzdrawaim
                        ze Szczecina
        • zoorba Re: Maya ... 24.02.06, 16:48
          A ja chcę dorzucić swoje 3 grosze...
          Od samego początku popieram maya_maya, choć jestem w grupie osób od jakiegoś czasu poszukujących pracy. Podobają mi się jej rzeczowe,konstruktywne odpowiedzi i dzielne odpieranie ataków choć na odpowiadanie na niektóre z tych ataków szkoda czasu i trudu. Ale widać, ze babka jest konkretna, broni swojego stanowiska, choć wszyscy chętnie by ją zlinczowali. Uważam, że jest dobrym pracodawcą i szefem, dla którego warto pracować, który jest wymagajacy ale i potrafi docenić pracownika. Według mnie tę "walkę na ringu" wygrała maya_maya.

          Pozdrowienia dla wszystkich.


    • Gość: Eryk cóż w tym dziwnego ????????? IP: 82.139.26.* 27.01.06, 19:54
      to chyab nie chodzilas jeszcze po spotkaniach rekrutacyjnych

      ja Assesment Centre mialem wiele razy
      i zawsze cos tam sie powiedzialo
      to zwyczajne scenki nic zlego

      TYLKO RAZ sie spotkalem w czyms takim co mi sie nie spodobalo
      bylo to w firmie GEDEON RICHTER gdzie posadzona nas w grupie
      powiedzino ze jestesmy teraz konkurencja i mamy sie nawzajem powykańczać
      AAle to bylo raz tkie chamskie reszta spotkan to spoko AC

      W Gedeon Richter przylazl jakiś pedał i chcial sie chyba wykazac
      glupio mu to wyszlo...

      pozdrawiam
      • Gość: lukaszKa Do Eryka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.01.06, 21:02
        Eryk! A kiedy Ty byłeś w tym Gedeonie? Ja miałem rozmowę w zeszłym
        tygodniu+zadania matematyczne i drugi raz mnie już nie zaprosili. Ty mówisz o
        tym pierwszym spotkaniu czy o jakimś drugim etapie? Jeśli o drugim ,to opowiedz
        proszę o tym zdziebko - wydawało mi się, że to solidna firma.
        • Gość: Eryk Re: Do Eryka IP: 82.139.26.* 27.01.06, 21:52
          pierwszy etap to wlasnie AC gdzie mowili zebysmy konkurowali ostro ze soba
          zadanie matematyczne i testy na kojarzenie tez byly na tym etapie ale juz
          o nich nie chcialo mi sie pisac

          z zalozenia jezeli fira ma takie podejscie to mysle ze pracujac tam
          to stres i brak poczucia bezpieczenstwa co zle wpluwa na atmosfere

          samo szczucie ludzi na siebie w ten sposob to dla mnie taka forma mobbingu

          pozdrawiam
            • axx61 Re: Do Eryka 28.01.06, 02:56
              Wszystkie te historie szlag trafi gdy pojawia sie miejsca pracy. Okaze sie
              wtedy ze wcale nie beda potrzebne te podchody pracodawcow i pracownikow.
              Wszystko szlag trafi. Te ktora chce powyzej 164 skieruje sie do sadu.
              prezydent tez jest kurdupel i moze byc a Ty nie. Kiedy to nastapi. Nie
              wiadomo. Zamiast chodzic na te beznadziejne spotkania klepiej wyjechac z Polski
              co zrobilem i tak naprawde czytam o tym jak o bajce o zelaznym wilku. Nie
              spotkalem sie osobiscie tutaj w USa z czyms takim.
              • Gość: Eryk Stany SYF IP: 82.139.26.* 28.01.06, 09:57
                tyle ze w tych stanach zawsze bedziesz przybłędą i nikim
                emigrantem z jakiegos smiesznego kraju cos jak mexykanin cyz hińczyk

                nie zazdrosze juz wole w Polsce pracowac w dziale marketingu
                niz w USA nosic worki z cementem
                • bugsior Re: Stany SYF 29.01.06, 14:51
                  jak przyjezdzasz na wizie turystycznej, ukrywasz sie przed urzedem imigracyjnym i nie znasz
                  angielskiego to nosisz worki z cementem.

                  ale eryku, nie kazdy polak w usa nosi worki z cementem. wiadomo ze lepiej pracowac w marketingu niz
                  nosic worki z cementem. ja bym wolal w kazachstanie pracowac w dziale marketingu niz w polsce nosic
                  worki z cementem. moral z tego zaden oprocz takiego ze lepiej pracowac za biurkiem niz na budowie.
                  ot, wielkie odkrycie.

                  skad wiesz ze przedmowca jest na budowie? na budowe chyba nie robia assessment tests?
                  • axx61 Re: Stany SYF 22.02.06, 02:15
                    Nie jest tak zle. Workow tutaj nie nosza tylko wylewaja beton z gruszek. Cement
                    wymieszany z piaskiem kupuje sie w workach na domowy uzytek. Worek amerykanski
                    wazy tylko 35 kg a polski 50 kg. Komuna sprytnie zwiekszyla wydajnosc,podobnie
                    cegla w Polsce jest wieksza niz amerykanska.Tak prawde mowiac to nie widzialem
                    tutaj robotnika noszacego worki z cementem. Co do mojej osoby to nie przejmuj
                    sie moim losem. Pracuje w Waszyngtonie ale w biurze projektow czego i Tobie
                    zycze zebys taka prace mial nie tylko w USA ale i w Polsce.
      • Gość: gregmeg Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.06, 12:00
        Witam, nie wiem jak tu trafilem ale fajnie bylo poczytac wszystkie opinie.Mam
        tez dla was niezly kasek jesli chodzi o "rozmowy kwalifikacyjne", poprostu musze
        o tym napisac. Dzis mialem najkrotsza w swojej karierze..smiech na sali. Juz mowie.
        Przed kilkoma tygodniami wyslalem cv i list do dzialu sprzedazy firmy SOLID
        SECURITY ( Szczecin, bo stad pochodze i tu mieszkam).Telefon odszymalem i
        zostalem umowiony na 14.00 w czwartek.Cos mi wypadlo waznego wiec pomyslalem z
        zadzwoie i poprosze o przsuniecie godziny lub dnia. Zdobylem wizytowke i
        zadzwnielm. Pani z dzialu rekrutacji nawet si nie przedsawila ( ja robie to
        zawsze) ale na moje szczescie (hihihihihih) przesunel mi spotkanie na 10.00
        piatek (dzis).Wstalem o 9.00 ubralem sie na rozmowe ( czarnr fajne spopdnie
        'ala'garniturowe bo nie lubie marynarek i koszula koloru szrego bez marynarki bo
        jak juz wspomnielem nie lubie typowych garniturow) i poszedlem.Bylem przed 10.00
        bo nie spozniam sie na zadne spotkania(szanuje czas swoj i innych) , wchodze
        i...Najpierw zza biurka( w drugim pokju) odzywa sie do mnie blondynecza ubraan
        ja prostytutka (no offence, ale tak wygladala)i "slucham pana, o co chodzi??",
        no to ja jej an to ze "MR XX bylem umowiony na 10 w sprawie parcy", bllalala. Na
        to druga kobiet ado mnie" ale o co chodzi??( no jak to oco wlasnie przciez
        powiedzialem) z kim pan byl umowiny??, no to ja na to "ze z pania (sie nie
        przedstawila z dzialu rekrutacji" blalall.Dlugo to trafo po czym pani poszla
        gdzes i zniknela na 5 min.Ja sobie czekam po cym idzie do mnie jakis gosc. Widze
        garnitur za 400 zl komplet , krawat stary, koszula biala ( ale moze tak lubi)
        bdzie ze mna rozmaial, moze kompenetntna osoba w koncu.Podchodzi do mnie
        i"slucham paan, slyszalem ze tu jakis problem pan ma!!" Ja na to ( sobe mysle
        jaki k...problem??) ze jestm Mr XXX i bylem umowiony, blalallala. Po czym on do
        mnie ze" napewno bylem jak cos tp na 12 i rozmawialem z pania ( co zniknela na
        5 min) bo to ona jest z dzialu rekrutacji"..To ja na to ze pani si nie
        przdstawlila i ze prosielem o zmiane dnia wiec to napewno bylem ja iblalal.W
        miedzyczasie ta 'prostututka' i 'pani z dzialu rekrutacji' cos tam do mnie (
        caly czas stoimi na korytarzu....) i wkoncu teg gosc w 'garniturze' do mnie.
        "Wie pan co, chyba to skonczymy bo nawet pan nie jest ubrany jak na rozmowe!!,
        dziekuje panu , do widzenia!!". Pzrepraszam ale parskanlem smiechem, chcialem
        jeszcze dodac ze pewnie powinienem wygldac jak pan w tym niedopasowanym
        garniuturze za 400 zl ( komplet 3 czesciawy przedstawiciela handlowego). I taka
        bya moja historia!!!
        Co wy na to???? Prosze o opiine Maya_Maya tez bardzo.Bede wdzieczny.Podzdrawaim
        ze Szczecina
        • Gość: Irena Re: jestem w szoku po wczorajszej rozmowie kwalif IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.03.06, 13:08
          Oj, no to chyba przesadziłeś!!!Ja właśnie jestem po rozmowie kwalifikacyjnej w
          SOLID SECURITY i jestem bardzo zadowolona z tej rozmowy. U umówionym terminie
          zjawiłam się do biura, pani z rekrutacji zaprosiła mnie do pokoju i
          przeprowadziła rozmowę.Uzyskałam wszystkie interesujące mnie informację,
          rozmowa przebiegła w sposób kulturalny i bardzo miły.Wiec zupełnie nie rozumię
          Twoich zarzutów. Pozdrawiam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka