Dodaj do ulubionych

ile najdluzej byliscie bez pracy?

13.10.05, 15:27
wy albo wasi znajomi...
moj chlopak, ktory jest grafikiem od 8 m-cy nie moze znalezc zajęcia(w W-wie!)
Obserwuj wątek
    • laleczka17 Re: ile najdluzej byliscie bez pracy? 13.10.05, 17:00
      8 miesiecy a maz ponad rok.Co z tego ze WWA?tu jest tez trudno...moze nawet
      trudniej,bo jest wielu bezrobotnych(a ilu studentow studiujacych tu)szukajacych
      pracy.w stolicy na jedno miejsce grafika przypada ok.100 chetnych.Sama pracuje
      w ag.reklamowej wiec wiem.Oczywiscie polowa odpada w przedbiegach...
    • corgan1 nie może znaleść stałej pracy czy ani 1 zlecenia? 14.10.05, 18:25
      od tych 8 miesięcy? Nie pytam nawet z czego żyje.... no chyba że zywi się
      powietrzem.

      Ja sam jestem grafikiem a raczej webdesignerem. Owszem, bywa różnie ze stałą
      pracą, ale znaleść cokolwiek na zlecenie to nie jest chyba jakiś problem.

      On nie mial od tych 8 miesiecy ŻADNEGO zlecenia? Bo w tej pracy co jest plusem
      można mieć stałą pracę i zlecenia na tzw. boku albo można żyć z samych zleceń,
      co jest możliwe ale niekoniecznie łatwe...

      Ile Tój miś wysłał CeVałek w świat? Jakie ma portfolio i gdzie je można
      zobaczyć na sieci? Jeśli dorobił się portfolio to powinien je porozsyłac mailem
      i pokazywac w róznych firmach. Nawet jesli ma tego niewiele ale dość sensownej
      jakości to nie powinien się krępowac. czasem widziałem portfolia ludzi gdzie
      mieli tych prac naprawdę dużo ale tak miernej jakości tak że zęby bolały.

      To jak z nim jest?
      • mpotocka Re: nie może znaleść stałej pracy czy ani 1 zlece 14.10.05, 20:36
        Jestem bez pracy od półtora roku, wyłączając dwumiesięczną przerwę na pracę w
        dziale marketingu w kancelarii prawnej. Te dwa miesiące miały być okresem
        próbnym, ale jak się później okazało po prostu szukali frajera do nadrobienia
        zaległości. A tak poza tym, to nie do końca zgadzam się, że w Warszawie
        jakąkolwiek pracę można znaleźć bardzo szybko. Ja oczywiście szukam pracy w
        zawodzie (skończyłam studia w Instytucie Dziennikarstwa UW na specjalizacji
        marketing medialny i public relations), ale też związanejz obsługą recepcji lub
        sekretariatu, jako sprzedawca w sklepie z ciuchami i jeszcze w wielu innych
        miejscach, gdyspełniam oczekiwania potencjalnego pracodawcy. Muszę jednak
        przyznać, że jak na razie nie jestem zasypywana ofertami.
    • Gość: bezrobotna_ksiegow Re: ile najdluzej byliscie bez pracy? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 16:13
      jestem bez pracy od maja 2005r. Sama zrezygnowalam z poprzedniej i ciesze sie,
      za duzo obowiązków, stresu i cholera nawet dziekuje nie uslyszalam juz nie
      mówiąc o tym, że przy skladaniu wypowiedzenia w trakcie rozliczenia finansowego
      ok.35 budynków szef nie zaproponowal podwyzki tylko podpisal pisemko.
      A teraz wiem, że na moje miejsce zatrudnil 3 osoby bo sobie nie radza w pracy,
      na moim samodzielnym stanowisku
      Ja póki co szukam pracy ale nie łapie juz każdej oferty, selekcjonuje bo chce
      wreszcie znalewźć coś na dlużej i cos odpowiedniego
      Narazie sie odstresowuje sie bo przyplacilam to chorobami kobiecymi a chce miec
      kiedyś dzieci.

      • Gość: liz Re: ile najdluzej byliscie bez pracy? IP: *.jmdi.pl 02.11.05, 02:45
        Może to zabrzmi jak prowokacja, ale ja jestem jakimś wyjątkiem, bo nigdy nie
        miałam kłopotu ze znalezieniem pracy. Zaczynałam w 2001 na poczatku studiów,
        było tego trochę-kancelaria, firma handlowa-duża, holenderska, 4 sklepy z
        ciuchami, agencja reklamowa. Teraz jestem nauczycielką angielskiego w weekendy i
        praktykuję w firmie audytorskiej. Może to zasługa dobrej prezencji, może farta,
        może dobre cv. Nie wiem... Ludzie dziwią się, że tak szybko i łatwo znajdowałam
        pracę. Ale musze niestety powiedzieć, że cholernie ciężko dziś o normalną
        atmosferę i dobre traktowanie nie tylko przez szefów ale współpracowników. W
        jednym ze sklepów po niecałych 4 m-cach odeszłam na zwolnienei u kresu
        wytrzymałości psychicznej, a własciwie po przekroczewniu tej granicy. Wygrałam z
        pracodawcą w sądzie bez najmniejszych kłopotów, uznali moje roszczenia i
        zawarliśmy ugodę.
        Lubię się uczyć, zdobywam kwalifikacje i wierzę w siebie. W razie czego wyjadę
        za granicę tu czy tam, zrobię kolejny kurs, przekwalifikuję się. Ale piekielnie
        boję się głupich ludzi, poniewierania, nie dającego się wytrzymać klimatu, tego,
        że znowu będą mi wypadać z rąk rzeczy ze zdenerwowania itp To jest nasza
        codzienność.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka