O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą...

22.10.05, 11:35
Ciekawa dyskusja na pewnym forum się odbywa.
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15342&w=30753232&a=30758025
    • Gość: Odp. O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie są, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.05, 12:21
      i myślą, że pozjadali wszystekie rozumy.
      • Gość: axx Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: 5.5R* / *.nyc.untd.com 23.10.05, 01:39
        Jeszcze troche i beda przyjezdzac z krajow arabskich ,dobrze wyksztalceni i z
        nienaganna znajomoscia jezyka angielskiego. Naprawde trzeba bedzie ich
        tolerowac i zadnych szans po prywatnych uczelniach.
        • Gość: Magda Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.11.05, 23:31
          Mam takiego buraka w pracy mysli ze im glosniejsza tym skuteczniejsza, zachowuje
          sie karygodnie, glosnie smiechy,chec zrocenia na siebie uwagi, kultura na
          poziomie zerowym,studia slomy z butów nie wyplenia-to sa geny
          • pio1984 Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie 04.11.05, 09:46
            Madziu, o takich się mówi, "wyszli ze wsi, tylko wieś zapomniała z nich wyjść"
            Pozdrawiam EM
      • Gość: slawek Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: *.chello.pl 14.11.05, 19:57
        tez ich nie lubie
      • Gość: burak z Lodzi Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: *.cust.smrtcall.net 14.12.05, 23:14
        wiecie co, po czym poznaje sie burakow? a tak na marginesie 99,999 procent
        warszawiakow to potomkowie emigrantow ze wsi ktorzy przyjechali po 1945 r
        odbudowywac Warszawe,wniosek prosty (prawie)wszyscy warszawiacy sa nosicielami
        chamskich genow
        • Gość: O.. Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: *.acn.waw.pl 16.12.05, 01:21
          moja Babcia, która się urodziła w Warszawie powiedziałaby Ci...
          w d..e byłeś, g..o wiesz...

          Jak już jesteś taaaaki inteligentny, to pomyśl o tym, że nosicielami chamskich
          genów są wszyscy ludzie, bo przecież najpierw były... jaskinie...
          Potem ci agresywniejsi, brutalniejsi stali się szlachtą, a reszta zaczęła im
          służyć ze strachu.

          Nie chodzi o pochodzenie, chodzi o zachowanie, tą typową walkę o miedzę...

          A to w książkach ekonomicznych przecież piszą, że gorszy pieniądz wypiera
          lepszy.
          I to daje się zaobserwować w Warszawie.
        • Gość: abotak Re: O warszawskich "burakach", którzy już w Wawie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 10:43
          i dlatego dalej słoma z butów wystaje....oderwali sie od wiejskich korzeni? toż
          to ieładnie....., fe,
      • Gość: abotak [...] IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 00:25
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • fauve Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 04.11.05, 13:09
      Mnie Warszawa wogóle nie pociąga :) Są na świecie piękniejsze miasta, z ludźmi,
      którzy potrafią więcej i nie są przy tym tak głośni jak "rodowici"
      Warszawiacy :) Trzeba tylko znać angielski i hiszpański :)
      • Gość: Ina Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 04.11.05, 16:21
        Całkowiecie popieram moje przedmówczynie.
        Pracowałam w jednym banków centralnych i połowa pracowników to ze wsi. Swoim
        krzykiem i rozpychaniem sie łokciami szli po trupach do celu, wielu z nich
        osiągnęło dziś wysokie stanowiska i co? Tylko przez to pełno chamstwa dookoła.
        Nie mam nic przeciwko ludziom ze wsi, którzy rzeczywiście chcą osiągnąć coś w
        życiu ale nie znoszę wiejskiego chamstwa a wiele tego "zwyczaju" do Warszawy
        przynieśli-Ci ludzie blokują w Warszawie połowę etatów a Warszawiacy nie mogą i
        po latach znaleźdź przyzwoitej pracy.
        Tez miałam koleżankę, która zawsze głośno krzyczała (tłumaczyła się słabym
        słuchem),zawsze wtrącała swoje 3 grosze do jakiejkolwiek rozmowy i zawsze
        wszystko ją interesowało a kto z kim, a gdzie, a za ile? No cóż ona pracuje
        nadal w banku a Ja siedzę na berobociu.
        • Gość: muszalik20051973 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.crowley.pl 04.11.05, 21:01
          Pierwsze pytanie-gdzie pracowałaś? W centrali jakiegoś banku czy NBP? Bo raczej
          w Polsce nie ma wilu banków centalnych.
          Drugie pytanie-jak długo siedziz na bezrobociu?
          Pytanie trzecie-czy raczyłaś się szukać ofert pracy za granicą lub po za
          stolicą? Pewnie nie jąsnie Pani jedna.
          Pytanie czwarte-czy przypadkiem twoja koleżanka nie miała lepszych
          kwalifikacji?
          Widzisz, ja tego nie zauważam. Po prostu albo ludzie się starają albo pracę
          olewają. Przyjezdni mają jedną zasadniczą zaletę są tańsi a przez to firmom
          łatwiej się rozwijać. Ich napływ wymusi obniżenie cen mieszkań i innych usług
          miejskich.
          • Gość: misiek Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.11.05, 19:23
            Ohoohooo znawca się odezwał.
            Ciekaw jestem w jaki sposób napływ ludzi do warszawy wpłynie na obniżenie cen
            usług i mieszkań? Czy mogę poznać jakieś szczegóły wywodu, który doprowadził do
            rzeczonej konkluzji?
            • Gość: analityk Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.crowley.pl 05.11.05, 22:27
              Widzisz, mniejsze płace to mizszy popyt, prawo w ekonomii stare jak swiat
              zadziała gdy w W-wie będzie sprawna administracja i posprzatane księgi
              wieczyste.
          • Gość: Ina do Muszalik Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 03.12.05, 13:07
            No, na pewno miała lepsze kwalifikacje -przyszła do naszego wydziału prosto z
            sortowni (nie wiem czy wiesz co to za miejsce), szkołę średnią kończyła dopiero
            w trakcie pracy z nami zresztą za naszą usilną namową bo ciągle upominała sie
            o podwyżkę, więc tłumaczyłyśmy jak krowie na rowie, że najpierw trzeba skończyć
            szkołę przynajmniej średnią, żeby o podwyżkę sie upominać. Ale matury i tak nie
            zrobiła bo jej się nie chciało. Kiedy ja kńczyłam studia ona została z-cą
            naczelnika. A wiesz dlaczego? Bo miała duży "pysk", umiała głośno krzyczeć , że
            ile to ona pracuje i jak ciężko i na dodatek donosiła na inne koleżanki, że np.
            ile to one chodzą na zwolnienia (bo raczyły mieć dzieci) a ona "biedna" musiała
            za wszystkich odwalać robotę. Wyrobiła sobie dobre układy chyba tym krzykiem,
            dzieci nie ma to i bardziej dyspozycyjna była. Nie dziwne.
            No cóż, daj jej Boże niech dalej pracuje tylko czy w taki sposób robi się
            karierę, moja droga Jaśnie Pani???
            • Gość: novik Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.12.05, 21:43
              Warszawiacy! Proponuję wam pojechać do swoich dziadków mieszkających gdzieś na
              wsi (z których pochodzą wasi rodzice)i stanąć gdzieś na rozdrożu. Rozejżyjcie
              się i niech to was zainspiruje do zastanowienia się nad determinizmem waszych
              rodziców. I nie ważne czy powodowali się wykształceniem czy prozaiczną potrzebą
              ucieczki za chlebem. Ufnie adresuję to do tych, których korzenie tkwią gdzieś
              poza stolicą. A jeśli to nie jest odosobniona ocena to mi przykro; WARSZAWIANIE
              czy jeszcze w was kosmopolityzm?? Nie urażony
        • msmardz Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 14.11.05, 18:35
          I tu chyba jest pies pogrzebany! Jesteś na bezrobociu i zadrość cię zżera! Ty,
          taka wspaniała/ły, z samiusieńkiej WARSZAWY, a tu takie przyjeżdżają i co? I
          okazuje się, że potrafią dawać sobie radę, bez koneksji, bez ustawionych
          rodziców,bez tego warszawskiego napuszenia. Z własnego doświadczenia wiem, że
          WArszawiacy mają problem z pracą, bo są leniwi, zarozumiali, wydaje im się, że
          wiedzą lepiej bo urodzili się w stolicy. Pamiętajmy, że cała warszawska
          inteligencja została w czasie wojny zgładzona, a to co z niej zostało to pożal
          się Boże, najgorzszego rodzaju cwaniactwo. Żal mi was - jeśli się już nic nie
          ma do zaproponowania pracodawcy, to zawsze można powiedzieć, że przyjeżdżają
          wieśniaki i zabierają nam pracę.
          • Gość: Ina Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 03.12.05, 13:12
            Bo taka jest prawda, zabieracie nam Warszawiakom pracę. I tu wcale nie chodzi o
            lenistwo, zarozumialstwo itp. sprawy. A to że sobie dajecie radę to wynika z
            wiejskiego wychowania- tupetem i krzykiem.Pozdrawiam
            • Gość: Wieś do Iny Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 10.12.05, 13:08
              O Bożesz ty mój!!! Jakaż Pani kulturalna i do tego WARSZAWIANKA. Pewnie Pani
              potrafi nawet z sedesu korzystać, nie to co u nas w " ściepi". Ostatnio byłam z
              naszym kołem gospodyń wiejskich na wycieczce w Warszawie. Co za EUROPEJSKA
              METROPOLIA, szczególnie spodobał mi się zapach moczu na Dworcu Centralnym.

            • Gość: d Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.man.poznan.pl 27.12.05, 16:03
              Gość portalu: Ina napisał(a):

              > Bo taka jest prawda, zabieracie nam Warszawiakom pracę. I tu wcale nie chodzi o
              >
              > lenistwo, zarozumialstwo itp. sprawy. A to że sobie dajecie radę to wynika z
              > wiejskiego wychowania- tupetem i krzykiem.Pozdrawiam

              a wy ze stolycy jestescie pewnie chronionym gatunkiem ktoremu nalezy sie
              specjalne traktowanie?
              Ciekawe ilu z Was jest rodowitymi Warszawiakami?
              Wprowadzcie najlepiej obowiazek meldunkowy dla wszystkich ktorzy chca pracoeac w
              stolycy
            • Gość: betipzu Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.ntvk.com.pl 03.01.06, 19:00
              Jesteś zazdrosna że inni sobie radzą lepiej od ciebie! Jakbyś pomieszkała
              trochę na wsi to byś się przekonała że twoje zdanie o ludziach tam
              mieszkających jest staroświeckie i daleko odbiega od rzeczywistości. Nie
              mieszkamy już w średniowieczu i zachowanie ludzi ze wsi i miasta jest niemal
              identyczne. Takich osób jak ty jest mi po prostu szkoda bo z zazdrości, ze inni
              mają lepiej oczerniają ich nic a nic o nich nie wiedząc.
          • Gość: betipzu Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.ntvk.com.pl 03.01.06, 18:53
            Całkowicie cię popieram. Sama mieszkam na wsi ale pracuję w małym miasteczku
            ale w dobrej firmie ubezpieczeniowej. Znam wielu ludzi ze wsi, którzy są
            osobami inteligentnymi i nie mają nic wspólnego z chamstwem. Moja firma
            przenosi mnie niedługo do Warszawy i jeżeli ktoś będzie mówił że wieśniak
            zabrał mu pracę co będzie to powiedziane z czystej zazdrości. A niektórzy
            Warszawiacy zamiast robić z siebie wazniaków mogliby czasem ciężko na coś
            zapracować jak niektórzy ludzie "ze wsi", którzy naprawdę chcą coś w życiu
            osiągnąć.
        • Gość: lal Do pani Iny IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 10.12.05, 12:58
          No jeżeli pani twierdzi ,że pracowała "w jednym z banków centralnych w
          Warszawie" to nie dziwię się, że straciła Pani pracę. Trzeba się było uczyć!
          • Gość: Ina do lal Re: Do pani Iny IP: *.chello.pl 26.12.05, 02:56
            No właśnie sie uczyłam w Wyższej Szkole Ubezpieczeń i Bankowości drogi "lal",
            tyle, że przyszedł npwy Pan Prezes i powuywalała wszystkich pracowników ze
            stażem powyżej 10 lat pracy a poprzyjmował sobie w to miejsce młodych ( podobno
            lepiej wykształconych) bo biegle mowili po angielsku ale nie ważne ,że bez
            żadnego doświadczenia -pewnie , po co?
            Bez złośliwości "lal", nie życzylabym Tobie, zostac po 15 latach pracy
            wyrzuconym na bruk, z kredytem na 20 lat i dziećmi na utrzymaniu. Gdzie pana
            dyrektora gó,,,no to obchodziło ( a martw się kobieto, co mnie to obchodzi- ja
            pracuje)
            Pozdrawiam
        • jagaa13 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 14.12.05, 00:58
          No cóż ona pracuje
          > nadal w banku a Ja siedzę na berobociu.


          ...moze mniej zdolna jesteś. Gorzej wykształcona, mniej pracowita, gorzej w
          grupie funkcjonmujesz? twój post może powyższe sugerować :)
          • Gość: Ina do Jagaa13 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 26.12.05, 02:58
            A ja myślę, że Twój post sugeruje, że nie wiesz co piszesz.
            Pozdrawiam
    • m_wait Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 04.11.05, 17:17
      Jestem warszawianką,moja rodzina mieszka tu od pokoleń.
      Nie mogę zrozumieć tej durnej zawiści do ludzi z innych miast i wsi.
      Studiuję dziennie na dwóch kierunkach,nie przeszkadza mi,że ciężko było się
      dostać i ciężko utrzymać na uczelni.Że 70%studentów bezpłatnych studiów jest ze
      wsi.Nie przeszkadza mi,że przyjeżdzają tu w poszukiwaniu pracy.Wiem,że muszę być
      bardziej konkurencyjna,lepsza w tym co robię.
      Mój mąż jest z małego miasteczka.Po 7 latach pobytu tutaj kupił
      mieszkanie,nieustannie podnosi swoje kwalifikacje.Imponuje mi.
      Mili Państwo, już dawno skończyły się czasy,że znajomość 1 języka i wyższe
      wykształcenie wystarcza.I ja bardzo się z tego cieszę.
      Co do tych wieśniackich zachowń-nie raz widzę jak warszawiacy nie szanują ludzi
      np.szatniarzy,sprzątaczek-nawet głupiego dziękuję nie potrafią powiedzieć.Takie
      z nas posępne ,warszawskie Szczury.
      • lizavieta1 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 09.11.05, 10:35
        .Że 70%studentów bezpłatnych studiów jest ze
        wsi
        nieprawda. wiekszoc studentów nadal pochodzi z warszawy bądź z miast, ponieważ
        mają większy dostęp no edukacji i ich rodzice mają środki na inwestowanie w nich
        i przede wszytstkim stawiają na to. Studenci ze wsi studiuja na zaocznych, ta32k j
        es+t ++na +3elu wydziałch. W globalnej liczbie studentów to jest ok.25% nie więcej.
      • loolalu Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 09.11.05, 22:54
        rozumiem ze bronisz przyjezdnych bo nasz sercowe powody. Zakladam ze jeszcze
        nie pracujesz. Zycze podtrzymania zdania jak juz znajdziesz sie na rynku pracy.

        Oczywiscie nie mozna generalizowac, ale... zachowanie przyjezdnych nie jest ok.
        Wiem bo do tej pory pracowalam wsrod samych przyjezdnych efekt juz tam nie
        pracuje, bo psychicznie nie dalam rady. Wszyscy miedzy soba sie kloca,
        wszystkim wszystkiego zazdroszcza, wspomne tez ze niestety nawet Stolyca nie
        nauczyla ich poprawnie mowic i uzywac dezodorantow.
        Ale generalizowac nie mozna...
        • Gość: ktoś Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 10.11.05, 09:33
          przyjezdni mają większą motywację - wszystko na ten temat.
        • Gość: analityk Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.faktyimity.pl / *.crowley.pl 10.11.05, 11:44
          Podtrzymuję opinię=pracownicy kórzy przyjechali do W-wy/innego dużego miasta
          mają więcej samozapracia, czasu, woli aby dobrze i wydajnie pracować.
          Moja małżonka miała kiedyś zaszczyt kierować projektem nad którym pracował
          mieszany stołeczno-przyjezdny zespół. Ludzie z W-wy już o 16/30 domagali się
          aby iść do domu (choć terminy goniły), przyjezdni grzecznie siedzieli do oporu.
          Projekt zostal zrealizowany, etaty dostali oczywiście przyjezdni, nie liczyło
          się nawet to że zażyczyli sobie niższych pensji, liczyło się zaangażowanie,
          zapał, chęć do pracy, wielokrotnie sprawdzanie danych.
          I tak jest w wielu miejscach.
          • Gość: bassPL Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 10.11.05, 21:28
            terminy goniły ... a co na to kodeks pracy ?
            Jakoś dziwnie małżonka zapomniała ?
            grzecznie siedzieli do oporu ...
            I to ma być zaszczyt ?
            • muszalik20051973 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 10.11.05, 21:46
              Za godziny nadliczbowe był dodatkowy dzień wolny. Jasnie państwo z Warszawy
              kręcili nosem że jest to wtorek lub środa, że urlop moze koleś dostać w
              listopadzie lub marcu a nie w lipcu czy sierpniu.
          • Gość: raf o stolycy co jedzie na urlop w góry i nad morze IP: *.isinfo.pl 06.12.05, 15:24
            dużo by mówić ale szkoda słów
        • msmardz Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 14.11.05, 18:38
          Myslę, że nie pracujesz bo masz problem z sobą. Radzę szukać winowajcy swojej
          sytuacji w sobie, a nie w innych.
          • Gość: starless Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.12.05, 11:16
            Bosko!Urzekająca dychotomia dwóch światów. A może
            to mierny wyraz megalomanii..? Kto twierdzi,że jest zbyt wielki do małych
            rzeczy, jest chyba zbyt mały do wielkich.
            Do twórcy tej szlachetnej dyskusji.
            Porzuć przeciętność, zwłaszcza siebie samego.
            Bym zapomniała.Jestem z Warszawy:)
            • Gość: Ina Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 03.12.05, 14:03
              Co Ty? Nie pisz takich rzeczy bo te "buraki" nie zrozumieja o co chodzi, dla
              nich tylko Warsiawa się liczy...
              • Gość: Hunter Re: O "burakach...", do Iny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.05, 14:51
                Jeżeli prowokujesz, to wychodzi Ci to nad podziw dobrze.
                Jeżeli nie prowokujesz, tylko piszesz na poważnie, to z Ciebie dopiero
                wychodzi "buractwo". Klasyczne, warszawskie "buractwo". My jesteśmy
                najmądrzejsi, najlepiej wykształcenie i nam "się należy, bo my z Warszawy
                jesteśmy". A inni, wara.
                Może niedługo pojawią się głosy, żeby do Śródmieścia nie przyjeżdżali pracować
                ludzie z Ursusa, bo też zabierają miejsce. A potem, żeby na Hożą nie
                przychodzili ludzie z Kruczej.
                I to jest nowoczesne, pasujące do obecnych czasów, myślenie.
                Ludzie, czy Wy chociaż czytacie te bzdury, które piszecie?!!
                • Gość: Ina do Hunter Re: O "burakach...", do Iny IP: *.chello.pl 04.12.05, 12:55
                  Nikogo nie prowokuje tylko opisuje to z czym sama się spotykałam i spotykam do
                  tej pory - niestety. Co Was tak kłuje w oczy - prawda??? Przecież tak to
                  właśnie wygląda, przyjeżdżają ludzie spoza Warszawy -z innych odległych miast,
                  znajdują tutaj prace za grosze (dla pracodawcy to tania siła robocza),
                  podejmują studia, bo mamusia z tatusiem sprzeda świniaka i dołoży do studiów
                  albo i kupi za to mieszkanie , czy to jest coś obrażliwego? (gdybym nie miała
                  pojęcia nie wypowiadałabym się na tym forum). Nie tylko spotkałam się z tym w
                  swoim miejscu pracy, ale i u męża jest podobnie i wielu innych miejscach pracy.
                  To jest fakt, za dużo jest tych ludzi, którzy przyjeżdżają z innych wsi i
                  miasteczek i blokują miejsca pracy w Warszawie.To samo by było w odwrotnej
                  sytuacji, gdyby nagle z miast przyjeżdżali ludzie na wieś i zatrudniali się w w
                  wiejskich urzędach, na poczcie , w banku a dla "miejcowych" nie byłoby pracy.
                  Nic dziwnego, że Warszawiacy sa mało przychylnie do tego nastawieni - nie ma
                  się co dziwić, sama mam dwoje dzieci, kredyt mieszkaniowy 20 letni i muszę go
                  spłacać bo jak nie to bank zabiera mieszkanie a nie mam pracy i naprawdę bardzo
                  długo już jej szukam (z przerwami po kilka miesięcy) a skąd te przerwy?, bo
                  pracodawcy albo płacą marne grosze i nie interesuje ich , że masz studia (chyba
                  że jestes przyjezdny i godzisz się na wszystko byleby pracować albo studentem
                  który musi odbyć tzw. staz pracy)albo często w ogóle nie płacą za pracę. Nie
                  mogę sobie pozwolić na to że mam czekać na wypłatę 1,5 miesiąca bo mam dzieci,
                  zobowiązania finansowe, tudzież dobre wykztałacenie i lata pracy, więc nie
                  pozwalam , zebym byla tak traktowna. Wielu ludzi ze wsi pozwala sobie na takie
                  traktowanie bo są młodzi,mama z tatą dołożą, bo przynajmniej mają pracę.Byle
                  przetrwać. Pracowałam ostatnio z dwoma dziewczynami spoza W-wy, które tutaj
                  miały prace i mieszkanie, były traktowane przez pracodawcę tragicznie. Skoro
                  inni najczęściej przyjezdni przyzwyczajają do takich zachowań to teraz
                  pracodwaca wrzuca wszystkich ludzi do jednego worka.
                  Musicie też i nas Warszawiaków zrozumieć - to nie moja wina, że w Waszych
                  maisteczkach i wsiach jest ciężko o pracę albo w ogóle jej nie ma. Były wybory,
                  trzeba było chodzić i wybierać odpowiednią osobę, partię, która by cos w tym
                  kraju zmieniła.
                  Ja się urodziłam w Warszawie, tu się wychowałam, wykształaciłam, założyłam
                  rodzinę i tu chcę pracować. A niestety, Wy przyjezdni uniemożliwiacie to.
                  • Gość: prowincjuszka Re: O "burakach...", do Iny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 14:06
                    nie jestem w tym cudownym miescie, pracuje na zwanej przez was prowincji (na
                    ktorej mieszka 4 mln ludzi-Górny Śląsk) i dziwie sie ze obwiniasz przyjezdnych
                    o brak pracy!! to nie ludzie sa winni ale chory system i brak pracy. Myslisz ze
                    np. Londynczycy obwiniaja przyjezdnych o swoje niepowowdzenia? Przyzwyczajono
                    Was ze jestescie elita, nie mozna sie bylo przez lata meldowac w Wawie a teraz
                    wolna konkurencja Was dobija. poki ten kraj przypominac bedzie bananowa
                    republike (centrum bogate i dookola nedza) to wszyscy beda walic do Wawy,
                    chociaz teraz mozna juz np. za granice. Potrzebujemy innego systemu, jak np. w
                    Niemczech gdzie rowniez regiony sie rozwijaja i ludzie nie musze wyjezdzac do
                    berlina do pracy.
                    Byliscie zadowoleni, poniewaz wszystkie centrale byly w wawie i nadal sa.
                    MIasto sie rozwijalo, ale dlaczego tylko 1 grupa ma z tego korzystac??? Tylko
                    przez urodzenie?????? to zenujace.
                    Ale zgadzam sie ze jak ludzie pozwalaja sie traktowac jak szmaty pracodawcom to
                    rynek sie psuje. I nie dotyczy to tylko Wawy.
                    • sarka_farka Re: O "burakach...", do Iny 16.12.05, 19:19
                      Swietnie powiedziane i 100% prawdy. Jak do tej pory NAJMADRZEJSZA wypowiedz!
                      Pozdrawiam.
                  • Gość: Hunter Re: O "burakach...", znowu do Iny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.12.05, 12:26
                    > mamusia z tatusiem sprzeda świniaka i dołoży do studiów albo i kupi za to
                    mieszkanie[...]
                    Przestań myśleć stereotypami-nie wszysce, którzy mieszkają poza Warszawą to
                    rolnicy. To jest obraźliwe, że każdego, kto nie jest Warszawiakiem traktujesz
                    jak wieśniaka.
                    > Musicie też i nas Warszawiaków zrozumieć - to nie moja wina, że w Waszych
                    > maisteczkach i wsiach jest ciężko o pracę albo w ogóle jej nie ma. Były
                    wybory,trzeba było chodzić i wybierać odpowiednią osobę, partię, która by cos w
                    > tym kraju zmieniła.
                    > Ja się urodziłam w Warszawie, tu się wychowałam, wykształaciłam, założyłam
                    > rodzinę i tu chcę pracować. A niestety, Wy przyjezdni uniemożliwiacie to.
                    Po pierwsze - nie każdy, kto się z Tobą nie zgadza, jest przyjezdny,
                    albo "zabiera" Ci pracę. Fakt, nie jestem z Warszawy, tylko z miasta pod
                    Warszawą. Pracy też Ci nie zabieram, bo pracuję tu gdzie mieszkam. Ale takie
                    wypowiedzi, jak Twoja mnie drażnią. Sami wywindowaliście swoje żądania
                    finansowe do niebotycznych rozmiarów a teraz, gdy okazuje się, że to samo mogą
                    robić inni - wcale nie gorzej wykształceni, ludzie ze wsi też mogą kończyć
                    studia - za mniejsze pieniądze, to są pretensje. Pamiętaj, że gdyby nie
                    przyjezdni, to przedsiębiorstwa same doszłyby do tego, że można płacić mniej.
                    To matematyka - tyle zapłacić się jeszcze opłaca, więcej już nie. Przyjezdni
                    może jedynie ten proces przyspieszyli.
                    A na wybory poszedłem, niestety partia, na którą głosowałem nie dostała się do
                    parlamentu, i na duże zmiany nie liczę.




                  • Gość: Bartoleo Re: O "burakach...", do Iny IP: *.aster.pl 10.12.05, 15:32
                    Moze tu sie wychowalas, ale dlaczego winisz przyjezdnych, ze TY nie masz pracy?
                    Kazdy Cie rozumie,ze jestes zdesperowana, ale to wina chorego systemu w
                    panstwie, oraz wielu innych czynnikow, podejrzewam, ze w Tobie samej tez lezy
                    jakis procent problemu, ze nie mozesz znalezc pracy.Nie powinnas poglebiac w
                    sobie takiej niecheci, nie do konca uzasadnionej do przyjezdnych.Bo moze prace
                    znalezli wlasnie inni warszawiacy, tylko odpowiadajacy pracodawcy(
                    pracodawcom), u ktorych sie ubiegalas o prace. Nie mozesz sie poddawac i tkwic
                    w jakiejs chorej nienawisci i w ten sposob tracic energie.Trzeba zwracac uwage,
                    jesli ktos sie wykazuje buractwem, trzeba wspolnie buractwo zwalczac!
                    Trzymaj sie dzielnie, mysle, ze znajdziesz w koncu prace, na jaka
                    zaslugujesz.Zycze Ci powodzenia :)
                  • Gość: do Iny Re: O "burakach...", do Iny IP: *.ntvk.com.pl 03.01.06, 19:29
                    Dzisiaj rynek stawia duze wymagania a od razu nie mozna być dyrektorem banku a
                    skoro ty tym wymaganiom nie odpowiadasz i jesteś tak inteligentna jak piszesz,
                    to naprawdę nie dziwię się że nikt cię nie chce zatrudnić. A co do zarabiania
                    na wsi to widać, że nie masz o tym bladego pojęcia, a poza tym wysmiewając się
                    z tego, że ktoś sprzedał świnię żeby mieć na życie(co teraz się nie spotyka ale
                    ty widać o tym nie wiesz)to kompletny brak taktu i inteligencji. Kobieto, ty
                    masz problem ze sobą bo nie mozesz pracy znaleźć, a najgorsze, że obwiniasz o
                    to cały świat, tylko nie siebie
    • Gość: Wa Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.12.05, 19:02
      Ja do tego mam jeszcze przyjezdna jehowa na 4 m kw
      • Gość: joda Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl 04.12.05, 20:03
        Witam.Jestem sobie takim "burakiem",który przyjechał do Warszawy bo w moim
        mieście brak pracy.Pytam:Czy to źle,że zaryzykowałam(tak,tak,mamusia z tatusiem
        świnek nie mają,więc i nie dokładają)Mówisz,że ryzykujesz utratą mieszkania z
        powodu braku pracy,wyobraź sobie,że ja też.Również nie daję się szmacić
        pracodawcom-rezultat jest taki,że pracy nie mam od 5-ciu m-cy.Ale wierzę,że
        będzie lepiej,więc na litość boską przestańcie myśleć sterotypami i weźmy się
        wszyscy do roboty,a nie toczmy bezsensowne dyskusje.Każdy chce żyć i nie ma to
        nic wspólnego z kwestią pochodzenia.Pozdrawiam
    • Gość: aina No tak, jest coś z tymi "burakami" na rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 12:33
      Nie mieszkam w W-wie, tylko w innym dużym mieście, jednak z racji tego że często pracowałam w firmach których siedziby mieściły się w W-wie i często w tych siedzibach bywałam, muszę z przykrością potwierdzić, że przyjezdni W-wiacy bardzo często pokazują brak klasy. Oczywiście, nie chcę generalizować, aby kogoś nie obrazić, ale niestety, wielu z nich rzeczywiście jest "burakami", przez co rozumiem nie pochodzenie ale zachowanie czyli: brak szacunku dla drugiego człowieka, bezkrytyczne zachłyśnięcie się wielkomiejskim stylem życia, szpan, dążenie po trupach do celu. To ludzie którzy za wszelką cenę chcą zrobić karierę, coś strasznego po prostu.
      Z tego powodu cieszę się, że nie mieszkam w Warszawie, bo życie tam jest rzeczywiście bardzo ciężkie a stosunki międzyludzkie w stanie głębokiego rozkładu. A pewnie będzie coraz gorzej, w miarę rozwarstwiania się społeczeństwa.
      • Gość: aga Re: No tak, jest coś z tymi "burakami" na rzeczy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.12.05, 12:50
        ta dyskusja jest troche bez sensu, moim zdaniem. to jak rozmowa o tym, czy
        anglicy sa flegmatyczni, a szkoci skapi. ludzie sa rozni, i rozne postawy
        zdazaja sie w kazdej grupie, jakby nie podzielic warszawskiej spolecznosci.
        pozdrawiam, warszawiakow i nie-warszawiakow!
        • grupanietrzymajacawladze Jestem rodzonym Warszawiakiem i nie mam nic 06.12.05, 21:05
          przeciwko konkurencji. Takie są zasady wolnego rynku i jesli komus sie to nie
          podoba zapraszamy na Białoruś. Radzę sobie a anwet udaje mi się wychować co
          poniektórych pracodawców czego i innym zyczę. Poza tym zapraszam wszystkich do
          Wawy, ale ostrzegam... na ulicach Warszawy panuje chaos totalny a duża część
          kierowców to skończeni idioci :-((((((((((((((((
          • amelia85 błahaha 08.12.05, 13:16
            nierozumiem tej zawisci niektorych Warszawiakow .... nie masz pracy twoj
            problem ! zyj i pozwol zyc innym ! to jest dopiero buractwo " klasyfikowanie
            ludzi ze wzgledu na pochodzenie! pozdrawiam
            • grupanietrzymajacawladze chyba nie rozumiem... :-(( 15.12.05, 18:46
    • pink.girl Może i ciekawa, ale gdzie ta nasza tolerancja? 08.12.05, 14:02
      Nie rozumiem, dlaczego ten temat tak poruszył wiele osób. Z zazdrości? Niestety
      w dzisiejszych czasach trzeba wiele w siebie inwestować, a nie poruszać się że
      jakiś przyjezdny spoza Wawy dostał pracę, że w ogóle śmie pracować w Wawie.
      Takie są realnia. Pomyślcie, co będzie kiedy do Polski zacznie przyjeżdżać fala
      obcokrajowców, wykształconych, po renomowanych uczelniach, znajacych kilka
      języków? Zrobicie tamę przed Warszawą? No powiedzcie mi co wtedy?.
      • Gość: Kornelia Re: Może i ciekawa, ale gdzie ta nasza tolerancja IP: *.rajskanet.pl 08.12.05, 15:03
        "Pomyślcie, co będzie kiedy do Polski zacznie przyjeżdżać fala
        obcokrajowców, wykształconych, po renomowanych uczelniach, znajacych kilka
        języków? Zrobicie tamę przed Warszawą? No powiedzcie mi co wtedy?."
        tak już widze te falę obcokrajowców po Oxfordzie, Cambridge, Harvardzie
        szturmujących firmy w Polsce i pracujących za 1000 zł netto ;-).
        Swoją droga uważam, że każdy ma prawo pracować gdzie chce. Ale faktem jest, ze
        zaniżanie stawek przez osoby przyjeżdzające do Warszawy w poszukiwaniu pracy to
        jest na dobry ład podcinanie gałęzi na której się siedzi. Jezeli ktoś ma tyle
        samozaparcia i da rade sie utrzymac za przysłowiowe 1000 zł to ok, tylko niech
        ma na uwadze, że tak mozna ciągnąc krótko. Do końca życia nie da sie mieszkać
        w 5 osób w kawalerce i jeścć badziewiastego żarcia. Tylko, że jak zacznie
        szukać lepiej płatnej posady nagle może się okazać, ze lepszych posad nie ma.
        Bo wszyscy pracodawcy chca płacic 1000 zł, bo po co więcej skoro zawsze
        znajdzie się taki co weźmie robotę za 1000?
        • pink.girl Re: Może i ciekawa, ale gdzie ta nasza tolerancja 08.12.05, 22:00
          Jestem z Wawy, ale nie przeszkadza mi, że jas iks przyjezdnych. Wcale się nie
          dziwię ludziom z innych stron Polski, że wala do Wawy jak u nich nie ma pracy.
          Ci z Wawy wywalają za granicę za wyższym zarobkiem. Nawiązując do tego 1000
          złotych. Kiedyś byłam na rozmowie kwalifikacyjnej w renomowanej firmie,
          ubiegałam się o równie ciekawe stanowisko. Hmm...Ogłoszenie o pracę znalazłam w
          internecie, naprawdę znakomicie się zareklamowali, m.in był napis: oferujemy
          atrakcyjne wynagrodzenie.
          No i..zostałam zaproszona na rozmowę. Jak poruszyli kwestię zarobków, to
          myślałam, że spadnę z krzesła....
          Owo atrakcyjne wynagrodzenie to było 1200 złotych brutto!!! Gdy to usłyszałam,
          podziękowałam i wyszłam. Niestety pracodawcy wiedzą, że taką posadę "ktoś
          złapie", więc nie kwapią się do podwyższenia stawek.
    • Gość: primo Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.05, 21:13
      "Nic dziwnego, że Warszawiacy sa mało przychylnie do tego nastawieni - nie ma
      się co dziwić, sama mam dwoje dzieci, kredyt mieszkaniowy 20 letni i muszę go
      spłacać bo jak nie to bank zabiera mieszkanie a nie mam pracy i naprawdę bardzo
      długo już jej szukam (z przerwami po kilka miesięcy) a skąd te przerwy?, bo
      pracodawcy albo płacą marne grosze i nie interesuje ich , że masz studia (chyba
      że jestes przyjezdny i godzisz się na wszystko byleby pracować albo studentem
      który musi odbyć tzw. staz pracy)albo często w ogóle nie płacą za pracę. Nie
      mogę sobie pozwolić na to że mam czekać na wypłatę 1,5 miesiąca bo mam dzieci,
      zobowiązania finansowe, tudzież dobre wykztałacenie i lata pracy, więc nie
      pozwalam , zebym byla tak traktowna. Wielu ludzi ze wsi pozwala sobie na takie
      traktowanie bo są młodzi,mama z tatą dołożą, bo przynajmniej mają pracę."

      Ale pitolisz, nie wiem czy te pierdy maja nas wzruszyc?
      Mysle,ze Warszawiacy mentalnie nie dorosli do bycia, bylo nie bylo, stolica. To
      oczywiste, ze ludzie garna sie do waszego miasta za praca. To jest wpisane w
      bycie stolica. Jesli ciagniecie soki z calego panstwa, jesli na kazda wasza
      glupia zachcianke jest szmal (metro na kilka przystankow, palma na rondzie,
      muzeum nieudanego powstania, wiadukt pod ktory nie mieszcza sie ciezarowki itd),
      a na tzw "prowinji" np zamykaja szkole czy szpital bo nie ma na nia szmalu-jakos
      w Wawie na wszystko sa pieniadze... To liczcie sie z konsekwencjami,ze jak
      wyciagacie od ludzi szmal, to ludzie w potrzebie garna sie do waszego miasta i u
      was szukaja poprawy ciezkiego losu.

      I pomyslcie, jakie zazenowanie wasza postawa czujemy w Polsce Zachodniej:
      Poznan, Wroclaw, Kaszebe, Slask, Opolszczyzna... Jestesmy przyzwyczajeni do
      niemieckiej gospodarnosci (tutaj wiele osob pracuje w Niemczech, na czarno/na
      bialo, sezonowo itp). Przy Berlinie,Frankfurcie am Main, Dreznie, Hamburgu,
      Padeborn itp wasze miasto jawi sie jak pretensjonalna dziura gdzies na
      wschodzie, przy bialoruskiej granicy-i wy macie jeszcze sile obrazac ludzi spoza
      Warszawy??
      Ciekawe, czy jestescie tacy madrzy, jak jedziecie do Londynu skamlec za praca?
      W innych stolicach na Zachodzie nie maja takich problemow, nawet w uwazanym
      przez wielu w Polsce za ksenofobiczny Berlinie sa setki roznych narodowosci,na
      roznych stanowiskach. Wy jeszcze do tego nie dorosliscie.
      Jak bedziecie jakims cudem wyjezdzali na Zachod ze swojego mazowieckiego
      grajdola, to przy granicy z Wielkopolska wytrzyjcie buty :)) Aha, i pamietajcie,
      ze u nas na paczka mowi sie "eine Berliner", nie tylko na Berlinczyka :)))
      To tyle, szlag mnie trafil, jak czytam te wasze wywyzszanie sie nad reszte
      Polski. Wspolczuje scianie wschodzniej, ktora nie ma w zapasie niemieckiej
      alternatywy i musi zaciskac zeby i znosic takie ponizanie w Warszawie... Aroganci!
      Aha, piszesz per "ludzie ze wsi"-cos ci sie pomylilo, z tym swiniakiem. Zobacz
      sobie, np wsie w Wielkopolsce, na Opolszczyznie... Czyste,schludne, zamozne,
      gospodarne. Wiele osob pracuje w Niemczech, i za pieniadze tam zarobione
      inwestuje w domy, w obejscia (przy co drugim domu nowy Golf, Passat albo Audi).
      To nie wschodnia Warszafka. To juz nie te czasy, ze do miasta jechalo sie z
      gesia w koszyku. Nie nabijaj sie z ludzi zyjacych na wsi, niech cie reka boska
      broni przed ponizaniem ludzi,o ktorych nic nie wiesz.
      • Gość: do primo Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 09.12.05, 00:13
        o poznański miś - niuudane powstanie i niemiecka gospodarność, to pewnie tatuś
        zwermachtem był w wa-wie i trochę postrzelał, a tobie tego brak.
        jest szansa, że i u ciebie ludzie zaczną pracować po 3.50 pln na godzinę-
        zobaczymy jak sobie z tym poradzisz.
      • Gość: Ina do Primo Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 09.12.05, 11:36
        A może to jednak Ty pitolisz-(chociaż wiesz co to słowo znaczy). A co Ty sobie
        uważasz, że pisze głupoty, że mam dzieci, kredyt i od roku bardzo intensywnie
        szukam pracy bo musze za wszystko płacić i taki "pitolisz" przecież mi nie
        dołoży -prawda???
        Ile ty masz w ogóle człowieku lat, że śmiesz wypowiadać takie opinie???. Nie
        mam zamiaru nigdzie skamlać za pracą a już na pewno nie za granicą, bo w
        przeciwieństwie do ciebie "pitolisz" tu mam swoja rodzinę i tu chcę życ i
        pracować (wiesz chociaż co to rodzina, czy z panienką na kocią łapę-bo tak
        podobno teraz nowocześnie)
        Jak wam tak dobrze na tej waszej wsi (schludno, czysto, gospodarno) to po
        diabły tu przyjeżdżacie???
        A jak cie trafia szlag to zmień forum - albo może meliska na uspokojenie...???
        Nie chodzi o żadne wzruszanie bo i tak juz mi nikt nie współczuje, wszyscy
        przyzwyczailiśmny się właśnie do takiej bezmocy, że tak jest dziś ciężko i
        trudno nic na to nie poradzimy. Nie oczekuję żadnego współczucia, pisze po
        prostu tak jak jest -gdziekolwiek podejmowałam pracę pełno było ludzi z
        Wołomina, Zielonki, Ząbek tudzież spod białegostoku lub innych.To właśnie ci
        ludzie swoim wyszczekaniem i pyskowaniem (tak jak ty "pitolisz" na tym formu)
        dorobili się stanowisk i teraz blokują miejsca wykształconym ludziom oczywiście
        z W-wy. Po instytucjach państwowych pełno takich.
        • Gość: rysiekk Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.05, 13:02
          tu mam swoja rodzinę i tu chcę życ i
          > pracować (wiesz chociaż co to rodzina, czy z panienką na kocią łapę-bo tak
          > podobno teraz nowocześnie)
          > Jak wam tak dobrze na tej waszej wsi (schludno, czysto, gospodarno) to po
          > diabły tu przyjeżdżacie???

          kogo to obchodzi? Ja akurat jestem z Warszawy, ale niby dlaczego kogokolwiek ma
          wzruszac skamlenie jakiejs kobiety, ktora uwaza ze cos tam sie jej nalezy bo
          jest z Warszawy? Otoz to ze jestes z Warszawy wcale nie oznacza, ze masz
          gwarancje zatrudnienia w tym miescie. Zreszta nie dziwie sie ze pracy nie masz,
          z tak roszczeniowa postawa rzeczywiscie ciezko cos znalezc.
          • Gość: Ina do Rysiekk Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 09.12.05, 13:41
            Ty chyba człowieku nie rozumiesz tego co ja piszę. Jaką ja mam roszczeniową
            postawę???Po prostu tłumaczę Wam, ze ciężko jest znaleźć pracę bo przy tym że i
            tak jest z nią kiepsko to najczęściej pracodawcy wolą zatrudnić tych spoza W-wy
            bo zatrudniają ich za grosze blokując w ten sposób etaty pracy prawdziwym
            Warszawiakom.
            Poza tym nic cię nie musi obchodzić, oczywiście - pewnie losy Twojego kraju tez
            cie nie obchodzą??? Tak żyć najwygodniej. Zobaczymy jak Ty zostaniesz bez pracy
            i będziesz jej długo, długo szukał a przy tym spłacał jakis kredycik - wtedy
            możemy podyskutować.
            Nie, no pewnie, najlepiej za pracą wyjechać do Gdańska, do Krakowa a najlepiej
            za granicę, rzucić wszystko w cholerę i co mnie obchodzi, że dzieci będą płakać
            i tęsknić, nie no pewnie, co to kogo ma oobchodzić- GRATULUJE ci "świetniej
            wypowiedzi" na tym forum.
            • Gość: corgan w tym mieście jest 5% bezrobocie IP: *.chello.pl 11.12.05, 15:53
              najniższe w Polsce. Czego ty właściwie oczekujesz? że będzie jeszcze niższe?
              może będzie. Masz problem że sa niskie pensje? to jest problem ogólnopolski,
              rzekłbym nawet ogólnoświatowy. "Wsioki ze wsi" zaniżają pensje tym z Warszawy,
              Ci z "gospodarnej" wielkopolski zaniżają pensje tym z Berlina i Londynu. Ci z
              Berlina siedzą na bezrobociu albo wyjeżdżają z Niemiec za pracą (w 2004 ok.
              15tys do stanów, po 10tys do Kanady, Szwajcarii). Tak jest urządzony ten świat.
              Bez względu na to, czy to akceptujesz czy nie.

              Jeśli jestes intelgentna to może to zrozumiesz.

              Nikt z tytułu zamieszkiwania w mieście X nie ma gwarancji ze specjalnie dla
              niego będą ustanowione jakieś specjalne przywileje, a zwłaszcza na rynku pracy.
              Poza tym - konstytucja III RP gwarantuje swobode podejmowania pracy dowolnego
              zamieszkania na terytorium III RP.

              Jest mi przykro że nie masz pracy, ale obawiam sie że padają one pod złym
              targetem. Nie chcesz pracować za 1000 zł a najczęsciej takie propozycje okupuja
              tzw buraki z prowincji ale tej bliskiej, co ci z dalszej nie po to
              przeprowadzali sie z daleka aby zarabiać tu grosze, więc jest inne wyjscie. W
              Warszawie pracuje sporo obcokrajowców w firmach rodzinych i zagranicznych.
              Skoro buraki zaniżają pensje, to Ci z zagranicy ją podwyższają wiec wszystko
              powinno pozostać w równowadze. Ale zamiast celowac w tych tańszych mozesz
              próbować celować w stanowiska te droższe. Jakiś problem?
    • Gość: Primo do Ina Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.05, 16:19
      "Ty chyba człowieku nie rozumiesz tego co ja piszę. Jaką ja mam roszczeniową
      postawę???Po prostu tłumaczę Wam, ze ciężko jest znaleźć pracę bo przy tym że i
      tak jest z nią kiepsko to najczęściej pracodawcy wolą zatrudnić tych spoza W-wy
      bo zatrudniają ich za grosze blokując w ten sposób etaty pracy prawdziwym
      Warszawiakom."

      To ty, pyskata babo z pretensjami, nie rozumiesz. Tez mam rodzine (w mojej
      familii nie uznaje sie tzw wolnych zwiazkow-i wara ci od takich wycieczek
      osobistych,nic o mnie nie wiesz), mam kredyt na chate, zyje i pracuje w
      rozkroku, miedzy Poznaniem a Brandenburgia (firma ma jednak siedzibe w
      Poznaniu). Otoz, poza forum warszawskim, nigdy nie spotkalem sie z takim
      skamleniem,ze przyjda z innego miasta i zabiora prace!! Chyba o to chodzi, i
      dlatego to nas oburza, w waszym mysleniu na wschodzie. Do Poznania przyjezdzaja
      ludzie z miejscowosci w promieniu 200-300 km.moze i wiecej, przynajmniej tak
      jest u mnie w firmie. Nikomu do glowy nie przyszlo robic im wyrzutow z tego
      powodu,ze przyjechali, i faktycznie, teoretycznie zabrali miejsce pracy
      Poznaniakowi. O takich "argumentach" uslyszalem dopiero na forum warszawskim
      Praca. I myslisz (pitolisz) ze tylko tobie to sie przytrafia? Do tych z Krakowa
      przyjedzie Rzeszow, do tych z Gdanska przyjedzie Grudziadz, w Poznaniu o miejsce
      pracy z miejscowym bedzie walczyl ktos z Leszna lub Gorzowa albo innego Ostrowa
      Wlkp... Co w tym dziwnego? Jest wolny przeplyw sily roboczej. Obudz sie, w tym
      wypadku nie ma rejonizacji.
      Taki jest statuts stolicy. Wysysacie szmal z calej Polski, to i liczcie sie z
      tym,ze ludzie chca cos skorzystac na waszym istnieniu. A nie dlatego
      przyjezdzaja,ze jestescie taka wspaniala "perla wschodu", tylko dla niektorych
      to jest jedyna szansa. Sama piszesz (jakze oburzona!) ze chcesz tu zyc i
      pracowac. Wyobraz sobie,ze ci ludzie (bo pewnie nie uwierzysz,ale poza Warszawa
      zyja ludzie) tez tego chca!! Zrywaja swoje kontakty, wyjezdzaja ze swojego
      swojskiego srodowiska w nieznane, na poniewierke.To ciezka decyzja. A potem m.in
      sa ponizani przez takich warszawskich bufonow jak ty.
      Poznan i Wroclaw zrozumialy,ze przyjezdni to glownie korzysc (pisze o tych dwoch
      miastach, bo w nich wladze sformulowaly to wprost, w upublicznionych raportach
      ). Na samych studentach Poznan zarabia tyle, ile wynosi budzet miasta.
      Przyjezdzni napedzaja lokalna gospodarke, zasilaja miejscowy rezerwuar
      wykfalifikowanej sily roboczej- to jest normalne prawo ekonomii: robia tu
      zakupy, chodza do fryzjera/lekarza/komsetyczki, kupuja bilety
      mieseczne/kwartalne; a z czasem niektorzy zostaja po studiach, wynajmuja/kupuja
      mieszkania, itd itp. Jednym slowem, DAJA miejsca pracy,a nie odbieraja.

      "Jak wam tak dobrze na tej waszej wsi (schludno, czysto, gospodarno) to po
      diabły tu przyjeżdżacie???"

      Mysle,ze moi znajomi spod np Opola zabiliby cie smiechem. Myslisz,ze ludzie
      ktorzy zarabiaja na Zachodzie przyjechaliby ci "odebrac" prace do Wawy??? Za
      takie stawki jakie sa w Polsce???

      "-gdziekolwiek podejmowałam pracę pełno było ludzi z
      Wołomina, Zielonki, Ząbek tudzież spod białegostoku lub innych.To właśnie ci
      ludzie swoim wyszczekaniem i pyskowaniem (tak jak ty "pitolisz" na tym formu)
      dorobili się stanowisk i teraz blokują miejsca wykształconym ludziom oczywiście
      z W-wy. "

      Mysle,ze glupota tych slow sama wystawia ci swiadectwo. Ci straszni mieszkancy
      "bialegostoku", Zielonki, Wolomina, Zabek... Oczywiscie,oni dorobili sie dzieki
      wyszczekaniu, no i takie wyksztalcone zdolniachy jak ty nie maja miejsca pracy.
      Ach,ci barbarzyncy! Pomysl nad soba i swoim podejsciem do zycia. Ja ci nawet
      troche wspolczuje, ale z innego powodu.
      • Gość: joda Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl 09.12.05, 17:53
        Witam.Primo popieram,popieram i jeszcze raz popieram.Myślałam,że można
        dyskutować ale ta pyskata Ina przeszła samą siebie.Jakoś nie zareagowała na mój
        poprzedni post.Kobieto:nie tylko Ty jesteś w takiej sytuacji- bez pracy,z
        kredytem,z rodziną na utrzymaniu.Ale czy to,że pochodzisz z Warszawy upoważnia
        Cię abyś w pierwszej kolejności dostała pracę tutaj.Przecież to
        nienormalne.Niedziwię się,że pokolenie PRL-owskie nie może odnaleźć się w
        dzisiejszych warunkach.Teraz już nie...
        A jeśli chcesz sprawiedliwości społecznej,to szukaj jej w słowniku pod literą
        S.Pozdrawiam
        • Gość: bassPL Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.12.05, 21:18
          cóż powiedzieć ...
          divide et impera
          • Gość: ktoś Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.ols.vectranet.pl / 62.29.133.* 10.12.05, 12:51
            Ci, co mają dobre wykształcenie i znają biegle parę języków obcych nie
            potrzebują takiej prowincji jak Warszawa.
      • Gość: corgan sugeruje dac sobie na wstrzymanie obu stronom IP: *.chello.pl 11.12.05, 17:01
        > Otoz, poza forum warszawskim, nigdy nie spotkalem sie z takim
        > skamleniem,ze przyjda z innego miasta i zabiora prace!! Chyba o to chodzi, i
        > dlatego to nas oburza, w waszym mysleniu na wschodzie.

        Jasne! Tyle że ja mam inne wnioski. Jedynie forum warszawskie jest zgodne w tym
        co się mówi o Warszawie między soba a tym co sie mówi na innych forach. Te fora
        (Wroclaw, Poznań) do ktorych czasami zaglądam mają kompletny roztrzał miedzy
        tym o czym pisza między soba a tym o czym pisza np. na forach warszawskich. Jak
        Poznań na forum poznanskim pisze sobie o dziurach w jezdni, problemach z
        terenami dla VW, afery z Krolopem, Petzem, o psich kupach, Kulczykolandzie i
        innych syfach itp. Ale na forum zwłaszcza warszawskim jest hasło "szable w
        dłon" czyli od razu leci sie stereotypami typu "pruska gospodarnosc", 300 km do
        Berlina, udane powstanie wielkopolskie itp. no a Azja to wiadomo - na wschód od
        Konina.

        Może Poznań ale tez Wrocław i Kraków mają tę mieszczańską przypadłość, że brudy
        pierze sie między sobą. Warszawa nie ma tej cechy i o wszystkich problemach i
        bolączkach mówi sie otwarcie i bez ogródek.

        Więc sugeruje najpierw zrobić Glogowską i wiele wiele innych ulic, wyremontować
        linie tramwajowe, zdjąć te masy badziewnych tablic reklamowych, wyremontować te
        brudne domy w śródmieściu bo jest średnio, posprzatac psie kupy a dopiero potem
        rzucac teksty o gospodarnej wielkopolsce, bliskości Berlina i udanym powstaniu.
        ok?

        Zeby nie było - na tę samą przypadłosc cierpi Wrocław, Kraków ktore mienia sie
        Polską A. Sugeruję szczypte skromności, taktu, poczucia rzeczywistości i
        wyzbycie się mieszczańskich nawyków.

        > Do Poznania przyjezdzaja
        > ludzie z miejscowosci w promieniu 200-300 km.moze i wiecej, przynajmniej tak
        > jest u mnie w firmie. Nikomu do glowy nie przyszlo robic im wyrzutow z tego
        > powodu,ze przyjechali, i faktycznie, teoretycznie zabrali miejsce pracy
        > Poznaniakowi.

        Jako osoba z "prowincji" mogę Cię zapewnic że ta pani jest bardzo małą
        mniejszością. W rzeczywistości nie spotyka się takich głosów prawie wcale. Ale
        mówi o swoich problemach otwarcie. Natomiast fakt jest faktem, że jesli
        kogokolwiek wali w głowę pobyt i praca w Warszawie to są to częsciej ludzie
        spoza Warszawy niekoniecznie z małych miast i wiosek, ale tez z tzw "Polski A"
        typu Kraków, Poznan, Wrocław.

        > A potem m.in sa ponizani przez takich warszawskich bufonow jak ty.
        > Poznan i Wroclaw zrozumialy,ze przyjezdni to glownie korzysc (pisze o tych
        > dwoch miastach, bo w nich wladze sformulowaly to wprost, w upublicznionych
        > raportach

        Mam doświadczenie w paroletnim życiu we Wrocławiu i moge cię rónież zapewnić,
        ze co prawda nie ma poniżania za to jest tzw. szklana ściana ew. sufit
        ustawiony przez światek tubylców.

        Podstawowa różnica miedzy Warszawą a Poznaniem i Wrocławiem jest taka, że w
        Warszawie można mieszkać, życ, pracować i brylować w towarzystwie nienawidząc
        tego miasta. Takie życie we Wrocławiu i nie mówiąc o Krakowie i pewnie o
        Poznaniu także jest niemozliwe. Więc albo podoba Ci się Wrocław albo jak nie
        podoba to wyp...j na swoją wioskę. Tak jest :) Nie można nie lubić Wrocławia.
        Amen. Jesli nie lubisz - jesteś skazana powoli na ostracyzm towarzyski. Za to
        żyganie na Warszawę jest nieustannie dżessi :)

        Inna sprawa - największy problem ze słowem prowincja, z ludźmi z prowincji i
        wiosek, którzy bardzo lubią Warszawę i ktorym to miasto się podoba mają ludzie
        z Poznania, Wrocławia, Krakowa itp. Jak to podsumowała moja znajoma z
        Wrocławia "Warszawa może wywrzeć wrażenie tylko na kimś kto jest z Radomia ew.
        Siedlec. Na kimś z Wrocławia nie wywrze żadnego pozytywnego wrażenia". koniec,
        amen.

        > Przyjezdzni napedzaja lokalna gospodarke, zasilaja miejscowy rezerwuar
        > wykfalifikowanej sily roboczej- to jest normalne prawo ekonomii.

        Oboje to wiemy. Tylko ta Pani nie wie. Pewnie chciałaby aby wszyskie buraki ze
        wsi wróciły na swoją wieś. Powiadają że pan Bóg jak chce kogoś ukarać wtedy
        spełnia jego marzenia. Coś w tym jest. Kto zatem będzie sprzedawał w centrach
        handlowych? strzygł, strzegł porządku tych Warszawiaków co zostaną? W Warszawie
        pracuje 25 tys ochroniarzy. Z tych ktorymi pracowałem - tylko 1 (słownie jeden)
        był z Warszawy. Ciekawe czy zatem owa pani jest w stanie płacić za ochronę
        wyzsze ceny? hehe
        • Gość: primo Re: sugeruje dac sobie na wstrzymanie obu stronom IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 11.12.05, 17:55
          "Jasne! Tyle że ja mam inne wnioski. Jedynie forum warszawskie jest zgodne w tym
          co się mówi o Warszawie między soba a tym co sie mówi na innych forach. Te fora
          (Wroclaw, Poznań) do ktorych czasami zaglądam mają kompletny roztrzał miedzy
          tym o czym pisza między soba a tym o czym pisza np. na forach warszawskich. Jak
          Poznań na forum poznanskim pisze sobie o dziurach w jezdni, problemach z
          terenami dla VW, afery z Krolopem, Petzem, o psich kupach, Kulczykolandzie i
          innych syfach itp. Ale na forum zwłaszcza warszawskim jest hasło "szable w
          dłon" czyli od razu leci sie stereotypami typu "pruska gospodarnosc", 300 km do
          Berlina, udane powstanie wielkopolskie itp. no a Azja to wiadomo - na wschód od
          Konina."

          A ja mam inne wrazenie, wyglada to nieco inaczej.Nie wiem gdzie widzisz
          rozstrzal, mysle ze blednie sprowadzasz to do roznicy miedzy forami; a ja
          mysle,ze to jest "rozstrzal" na poziomie poszczegolnych watkow. Poznaniacy
          (przynajmniej ci,ktorych kojarze po nickach) tez biadola na Poznan na innych
          forach, zwlaszcza te dwie grupy kurtuazyjnych misiow, co sobie nawzajem slodza
          na forach z Wroclawiem (Poznaniancy,ze Wroclaw taki prezny; Wroclawiacy,ze
          Poznan nie gorszy, i ze zgoda,zgoda a Bog reke poda :) ).
          Natomiast nie bede ukrywal, Poznan jest ciety na Warszawe. dlatego kiedys
          napisalem, ze to tak jak we Wloszech (z zachowaniem proporcji), tzn ze stolica
          jest miasto usytuowane nizej cywilizacyjnie niz pewne czesci kraju.

          "Więc sugeruje najpierw zrobić Glogowską i wiele wiele innych ulic, wyremontować
          linie tramwajowe, zdjąć te masy badziewnych tablic reklamowych, wyremontować te
          brudne domy w śródmieściu bo jest średnio, posprzatac psie kupy a dopiero potem
          rzucac teksty o gospodarnej wielkopolsce, bliskości Berlina i udanym powstaniu.
          ok?"

          Wiesz, ja Ci w Berlinie tez znajde takie miejsca, gdzie sa te wymienione przez
          Ciebie "rozkosznosci",ze o centrum Wroclawia nie wspomne.I to w historycznym
          Berlinie Zachodnim, nie w DDRze. Tylko co z tego?
          Z drugiej strony, Warszawa moze szokowac swoim "city" tylko w wypadku,kiedy
          wjezdzasz do tego miasta pociagiem i od razu wypadzas w centrum. Ja jak mam cos
          zalatwic w Wawie, jade samochodem. I wtedy (pewnie wiesz) widze rozdzwiek miedzy
          wychuchanym centrum a MexicoCity.

          "Mam doświadczenie w paroletnim życiu we Wrocławiu i moge cię rónież zapewnić,
          ze co prawda nie ma poniżania za to jest tzw. szklana ściana ew. sufit
          ustawiony przez światek tubylców."

          W Poznaniu sie z tym nie zetknalem (moze jest?),ani nikt z moich znajomych. U
          mnie w firmie cale szefostwo jest spoza Poznania, i zeby bylo jasne, nie spadli
          na "spadochronach",ale normalnie awansowali.

          "Podstawowa różnica miedzy Warszawą a Poznaniem i Wrocławiem jest taka, że w
          Warszawie można mieszkać, życ, pracować i brylować w towarzystwie nienawidząc
          tego miasta. Takie życie we Wrocławiu i nie mówiąc o Krakowie i pewnie o
          Poznaniu także jest niemozliwe."

          Jest mozliwe. Znam u mnie dwa takie wypadki, takich osob ktore sa tutaj tylko i
          wylacznie ze wzgledu na prace. Jedna dziewczyna ciagle w towarzystwie narzeka na
          Poznan i mentalnosc Poznaniakow itd. Pamietam,ze na studiach "w dobrym tonie"
          bylo przedrzeznianie poznanskiej gwary przy piwie. Tak ze sa tacy ludzie. Kiedys
          Wyborcza opisywala warunki studiowania w duzych miastach w Polsce i Poznan, o
          dziwo, przedstawiono jako najbardziej hermetyczne miasto.

          "Jak to podsumowała moja znajoma z
          Wrocławia "Warszawa może wywrzeć wrażenie tylko na kimś kto jest z Radomia ew.
          Siedlec. Na kimś z Wrocławia nie wywrze żadnego pozytywnego wrażenia". koniec,
          amen."

          Podpisuje sie pod tym wszystkimi czlonkami. Amen do kwadratu.

          pozdrawiam Cie, Wroclawiaku na wygnaniu. Biorac pod uwage,jak wyglada piekna
          wroclawska starowka, to pewnie dla Ciebie pobyt w Warszawie jest estetycznym
          pieklem :))

          • Gość: corgan no bez przesady :) IP: *.chello.pl 11.12.05, 19:05
            nie jestem z Wrocławia tylko Wałbrzycha jeśli już.

            Wroclaw jest przyjemnym miastem w pierwszym kontakcie. Rynek, piwo w barze,
            Ostrów - super to wszsytko wygląda. W drugim i trzecim bywa z tym różnie. Ja
            mam dośc różne wrażenia z 10-letniego swojego we Wrocławiu. Ostatnie 2 lata
            były dośc ciężkie z powodów różnych, więc to jest też tak, ze jak coś cię
            irytuje to nagle przekracza taki poziom krytyczny że wkurza Cie niemal wszystko.

            Wiesz, co jest smutnawe? Jak tu przyjechalem to okazało sie ze niemal wszystkie
            informacje o Warszawie którymi bylem karmiony przez z ludzi z Wrocławia i ludzi
            przyjeżdżających z Warszawy do Wrocławia slużbowo czy w innych celach okazaly
            sie bezwartościowymi bezdetami. Np. tym że w Warszawie w ogóle nie ma zieleni.
            I jeszcze wiele wiele innych by sie znalazło.

            hehe swoja droga zazdroszczę Poznaniowi jezior dookoła, terenów zielonych i w
            ogóle różnorodnej przedsiębiorczości. Bo mam wrażenie, że miasto zapomina że
            nie składa sie tylko z Kulczyka i VW i paru innych firm tylko z wielkiej ilości
            małych firm prywatnych. Wiesz czego jeszcze zazdrościlem Poznaniowi i
            Wielkopolsce? zadbanych miast. Nawet niekoniecznie ładnych, ale po prostu
            zadbanych. Chodzi mi o czyste, wyremontowane domy, dobrze utrzymane tynki, i
            zielen. Bo Wałbrzych nie jest tak biednym miastem jak sie wydaje i sie mowi.
            Jest za to zaniedbanym, ale nie tylko on. Podobnie jest w Jeleniej, Legnicy,
            Świdnicy, Dzierżoniowie, Kłodzku, Zgorzelcu i wielu innych. Za to lepiej
            niektorym z mieszkancow jest czekac na Niemców ze jakby wrocili byloby ladnie i
            bogato niz zrobić coś samemu. Biedne to jest ale prawdziwe.

            > Ja jak mam cos zalatwic w Wawie, jade samochodem. I wtedy (pewnie wiesz)
            > widze rozdzwiek miedzy wychuchanym centrum a MexicoCity.

            Nie byłem w MexicoCity wiec nie wiem jak wyglada. Wszystkie wjazdy moze
            poza "7" z Gdańska są III światowe. Ja nie mam zamiaru wmawiac że Raszyn (wylot
            na Kraków, Wrocław i Katowice) jest cudowny. Tylko widzisz - w Warszawie nikt
            tego nie ukrywa i nie twierdzi że jest inaczej.

            Wrocław pokazuje sie wyłącznie z tej cudownej strony, no wiadomo - Rynek,
            Ostrów itp. Nigdy nie pokazuje sie od tej paskudnej. A zaręczam - byloby co
            pokazywać. Jesli do Wroclawia przyjezdzają filmowcy nawet z Japonii aby kręcić
            filmy i SF wojenne w naturalnych sceneriach (!) bo domy są tam w stanie
            nienaruszonym od 1945 że nie potrzeba budować żadnych dekoracji no to do
            cholery to nie jest powód do dumy, ale najgłupsze jest to że są tacy co się tym
            szczycą! tylko wex spróbuj im to wytknąć to sama zobaczysz że zjedza cię zywcem.

            > Jest mozliwe. Znam u mnie dwa takie wypadki, takich osob ktore sa tutaj tylko
            > i wylacznie ze wzgledu na prace. Jedna dziewczyna ciagle w towarzystwie
            > narzeka na Poznan i mentalnosc Poznaniakow itd.

            No tak, ale pewnie nie cieszy sie uznaniem towarzyskim. Albo jesli uznaje to
            raczej z rozpedu i przyzwyczjenia. Bo taką osobę która bruździ pewnie zaprasza
            sie rzadziej i rzadziej itp. więc ona jeszcze bardziej narzeka... tak to
            działa? czy sie mylę?

            > Pamietam,ze na studiach
            > "w dobrym tonie" bylo przedrzeznianie poznanskiej gwary przy piwie.

            A dla mnie to już jest biedne, sama przyznasz.

            > pozdrawiam Cie, Wroclawiaku na wygnaniu. Biorac pod uwage,jak wyglada piekna
            > wroclawska starowka, to pewnie dla Ciebie pobyt w Warszawie jest estetycznym
            > pieklem :))

            dziekuje za pozdrowienia, ale warszawska starówka, taka krzywa i mała jest dla
            mnie bardziej przytulna, ciekawsza i dużo cieplejsza. tamta breslauerowa jest
            spoko, ale wolę stołeczną. Natomiast poza Starówką jest stary Żoliborz,
            Mokotów, Ochota, Powiśle. Naprawdę nigdy nie zamieniłbym tego na Krzyki,
            Fabryczną czy Nadodrze. Niestety bardzo nie podoba mi się poniemiecka
            architektura, zwłaszcza secesja. Ktorej dużo na Dolnym Śląsku. To nawet nie
            chodzi o to ze jest zaniedbana bo jest. Po prostu nie podoba mi sie i już. no
            ale taki gust hehe

            pzdr serdecznie
            • soraya71 bez "Burakow" i z "Burakami".... 11.12.05, 19:59
              jak widze dyskusja jest zazarta :-)
              ciekawe jak czuja sie Polacy na obczyznie, ktorzy tam poniewieraja sie
              sprzatajac kible...dawniej mogli zwalac wine na komunizm i prosic o azyl, a
              teraz moga ponarzekac na "burakow" ktorzy zabrali im miejsca pracy w Warszawie
              lub innym miejscu....a tak wlasciwie to zaczelam sie zastanawiac, co sie stanie
              jak wszyscy wprowadza sie do warszawy, a moze te oscienne miejscawosci i dalsze
              miasta beda juz WArszawa bo Stolica nam tak u rosnie...niezle jaja..., ale
              przynajmniej jestesmy patriotami w swoich ogrodkach, wiec jak przyjdzie
              pospolite ruszenie bedzie na kogo liczyc...pozdrawiam
            • Gość: primo Re: no bez przesady :) IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 12.12.05, 21:15
              Hej Corgan,
              Jam ci rodzaju meskiego, nie pisz do mnie "sama".

              Jesli facet, ktory wychowal sie w Sudetach, w miescie w ktorym jest park i zamek
              Ksiaz, pisze ze zazdrosci Poznaniowi zieleni, to chyba jest to gruba kurtuazja :)))
              Tak,mamy tutaj nawet maly ale sielski park narodowy.

              Moze tak jest, ale u nas bylo inaczej. Dziewucha byla z miasta o 30 % bezrobociu
              i tylko praca ja trzymala w Poznaniu. Na reszcie jej utyskiwania nie robily
              wrazenia.
              Mi tam towarzysko nie przeszkadzala,bywala na imprezach. Wiesz, to ze ktos nie
              lubi Poznania to nie jest dla mnie wielka tragedia. Mnie tez to miasto czasem
              zachwyca, a czasem wqrwia, miejsce do zycia.

              Wielkopolska faktycznie ma zadbane miasta. Nawet w Raporcie o miastach
              wspomniano, ze Poznan najbardziej w Polsce dba o harmonijny rozwoj regionu, nie
              pakuje wszystkiego w miasto.
              Sama Wielkopolska czystosc i "porzundek" to raczej efekt experymentu, jaki
              przeprowadzili Prusacy w czasie zaborow. Udowadniali,ze mozna za pomoca metod
              Oswiecenia podciagnac cywilizacyjnie jakis kraj.Pierwsze zarzadzenia wladz
              pruskich dotyczyly koniecznosci opanowania hord bezpanskich psow, ktore
              stanowily zagrozenie dla "obyczajnosci i porzadku publicznego". Zachowaly sie
              listy pruskich urzedasow slane do Berlina, z sugestia,zeby Prusy wycofaly sie z
              zaborczej hecy, bo to ich finansowo wykonczy, to dotowanie studni bez dna.

              Nie przesadzaj Corgan. Te ulice we Wroclawiu,o ile dobrze pamietam, zostaly
              celowo zostawione do celu plenerow filmowych. Nawet mieszkancy nie moga miec
              trwalych anten satelitarnych na fasadach domow.

              Ja tam uwielbiam poniemiecka architekture Wroclawia, Legnicy, Jeleniej Gory, i
              mniejszych miast regionu,a za secesje na kamienicach dalbym sie pociac!
      • Gość: Ina do Primo Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.chello.pl 26.12.05, 03:07
        To ja Tobie współczuje, po Twoich wypowiedziach widać, że bezczelny typ z
        Ciebie i chyba pochodzenie ze wsi - może mamusia albo tatuś?( Ja Cię nie
        obrażam -a pysku tez Ci nie brakuje). To ty skończ ze swoim skamleniem bo wstyd
        czytac Twoich bzdur.
        A tak a pro po - prace znalazłam i wcale nie muszę jeżdzić od Poznania gdzieś
        tam, bo wyobraź sobie w Warszawie i w dodatku w kierunku wykształcenia.
        Nie życzę sobie odpowiedzi od Ciebie - WARA!!!
        No cóż, bezczelnośc za bezczelność, tacy z "Żabek " mnie nauczyli...
        • Gość: Hunter do Iny Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.05, 12:02
          A takie podobno masz super wykształcenie, a nawet nie potrafisz "po polskiemu"
          napisać... Dwa przykłady: "[...]bo wstyd czytac Twoich bzdur.", "A tak a pro
          po".
          Zwłaszcza to " a pro po" ładne;-)))
    • sloooneczko Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 16.12.05, 11:30
      Nie można tak uogólnianiać ,że każdy przyjezdny to burak, chociaż przyznam na
      zachowanie co poniektórych osób to określenie delikatne;).Nie rozumiem zupełnie
      osób, które przyjeżdżają do Warszawy i podejmują sie pracy za 600czy 1000
      złotych.Wynajęcie mieszkania, życie, itd..nie jest w Warszawie takie
      tanie.Wegetowali tam wegetuja tu.Pisze tu o ludziach co zyja tak nie kilka
      miesiecy a w latach juz to idzie.Naprawde nie wierze ze w innych
      miastach,miasteczkach czy wsiach to zupelnie nie ma perspektyw.Problem w duzym
      stopniu lezy takze w ludziach.
      • wiolcia77 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 16.12.05, 16:37
        Powinno być tak,że ci co nie są zameldowani w Warszawie nie mogą w niej pracować
        i już ile miejsc pracy by było...
        • Gość: karoleczek Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 16.12.05, 17:10
          No chyna cie kreca ustroje totalitarne ....
        • muszek0 Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. 17.12.05, 00:21
          Powinno być tak,że ci co nie są zameldowani w Warszawie nie mogą w niej pracowa
          > ć
          > i już ile miejsc pracy by było...


          Doskonały pomysł!!!
          Oczywiście, że powinno być tak, że jak na przykład jedziesz na wakacje na
          mazury to musisz się zameldowac a w spożyczwaku kupowac po droższej cenie, bo
          niby dlaczego masz płacić tyle co miejscowy?


        • corgan1 pudło! pomysł jest beznadziejny 17.12.05, 00:37
          po pierwsze - Konstytucja III RP mówi o swobodnej podróży i osiedlania sie na
          terytorium Polski. Gdybys chciała wprowadzić taki przepis - sprawa byłaby
          banalna dla studenta prawa na I roku - taki przepis wprost narusza konstytucję.

          po drugie - gdyby nawet haha to ci sie udalo to co z ludźmi z Piaseczna,
          Łomianek, Pruszkowa, Piastowa, Konstancina itp. miast dookoła Warszazwy? Są
          zameldowani w Warszawie? nie są... więc nie powinni miec prawa pracy w Warszawie

          po trzecie - nie miałabyś nic przeciwnko temu, żeby płacić wiecej za usługi np.
          ochronę, paliwo, fryzjera, dżinsy w sklepie albo zakupy w supermarkecie albo
          McDonaldzie? bo większość tych prac wykonują przyjezdni. Np. w ochronie pracuje
          25tys ludzi jak szacuje Stołeczna, a ilu wśród nich jest przyjezdnych? pewnie
          większość. Skoro ich zabraknie to albo nie bedzie ochrony, bo nie wiem czy
          miejscowi zgodziliby się pracować za takie stawki za jakie oni pracują?
          czytałem też gdzieś że w szpitalach 20% pielęgniarek dojeżdża do pracy z innych
          miejscowości. Pielęgniarek już brakuje i nie ma widoków aby było ich wiecej,
          wiec chcesz pozbawić szpitale tak potrzebnego personelu?

          ok, mam wymieniać dalej?

          a po czwarte - brakuje ci elementarnych zdolności do analitycznego myślenia bo
          jakieś zwoje mózgowe to ty chyba masz :) ale popracuj nad tym. życzę powodzenia
          • grupanietrzymajacawladze dobrze mówi dać mu wódki!! 27.12.05, 20:55
            • Gość: Anita kompleks wyższości...biedactwa:) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.05, 10:26
              To naturalna sprawa ze ludzie zmieniaja miejsca zamieszkania z roznych powodow.
              Sugerujecie, że każdy powinien całe życie spędzić tam gdzie się urodził??
              Zachowujecie sie tak jakby w warszawie mieszkali inni ludzie niż poza nią.
              jakby fakt "bycia" z warszawy wystarczał do tego by poczuć się lepszym i myśleć
              że ma się więcej praw do tego miasta niż inni.
              Ludzie przyjezdni sa bardziej uparci, zaborczy gdyż dokonując wyboru mieszkania
              z dala od domu mają więcej na głowie, nie czeka na nich obiadek mamusi i
              wyprane skarpetki.
              Sama jestem spoza Warszawy, przyjechałam tu na studia stąd o 19 roku życia
              uczyłam się samodzielnego życia bez pomocy rodziców czy dziadków. Moją ambicją
              teraz po studiach jest pracowanie na własne utrzymanie by być całkowicie
              niezależnym. Stąd też mój upór i starania o to by utrzymać się w pracy i
              pokazać że jestem dobra. Dodam tylko, że mam bardzo dobrze sytuowanych rodziców
              i jezeli tylko bym chciała mogłabym korzystać z ich pomocy i niczym sie nie
              martwić. Ale chyba nie o to w tym wszytskim chodzi, prawda??
              Ludzie mieszkający z rodzinami na miejscu mają w domu rodziców, którzy uiszczą
              wszystkie stałe opłaty, kupią i przygotują jedzenie, a jeszcze dodatkowo pranie
              zrobią. W związku z tym, ludzie ci pozwalają sobie na humory i fochy,
              niechętnie zostają po godzinach, z dnia na dzień potrafią rzucić pracę, bo po
              prostu żyją wygodnie nie mając na głowie widma nieopłaconych rachunków i tym
              podobnych. Nie mają motywacji by się starać i żmudnie pracować.
              jakoś nie mogę uwierzyć, że pracodawca dając komuś awans bierze pod uwagę
              pochodzenie.
              Piszecie o "chamskich" zachowaniach ludzi przyjezdnych. A jak ocenić ludzi
              którzy mówiąc o innym człowieku używają takich określeń jak te użyte choćby na
              tym forum?? To jest może ta Kultura i Uprzejmość...??
              Proponuje postarać się wyleczyć kompleks wyższości i wziąć się do solidnej
              roboty, a nie filozofować czemu to inni awansują:)
              Pozdrowienia
              • Gość: Ola Re: kompleks wyższości...biedactwa:) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 28.12.05, 12:05
                Anito takich jak Ty jest wciąż mało! Moja przygoda ze stolicą zaczęła się gdy
                trzeba było pójść do średniej szkoły. Dojeżdzałam codziennie pociągiem po 50 km
                w jedną stronę, później poszłam na studia i dostałam pracę. Ponad rok temu
                zamieszkałam na stałe w stolicy i założyłam rodzinę, ale wiesz co? Co weekend
                jeżdzę do rodzinnego domu żeby sie "odchamić"!
                • Gość: bob Re: kompleks wyższości...biedactwa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.05, 15:20
                  Czy również swoje dzieci odchamiasz i męża odchamiasz w swoim rodzinnym domu?
                  Czy swoim rodzicom zabraniasz przyjeżdżać "do miasta",żeby przypadkiem nie
                  schamieli?
                  A gdzie my - rodowici warszawiacy - mamy szukac ratunku ?
                  Liczę niesmiało na zaproszenie, bo inaczej przyjdzie mi i mojej rodzinie
                  schamieć całkiem, a znikąd pomocy...
                  • Gość: Ola Re: kompleks wyższości...biedactwa:) IP: *.ipartners.pl / *.ipartners.pl 29.12.05, 09:31
                    przepraszam jeśli Cie uraziłam...
                    mąż jeździ na ryby i cały dzień siedzi na wodzie, na dziecko wciąż czekamy...,
                    rodzice obydwoje pracują w stolicy, a Ciebie serdecznie zapraszam z całą
                    rodziną w okolice Modlina, bardzo chętnie bym Ci pokazała jak można miło
                    spędzic weekend :)
                    • Gość: bob Re: kompleks wyższości...biedactwa:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 10:26
                      Nie czuję urazy, bynajmniej.
                      Za zaproszenie, niemniej, dziekuję ale nie skorzystam. Bywam w okolicach
                      Modlina, jest tam przepięknie ale... nie tylko tam. Jest wokół Warszawy jeszcze
                      parę ładnych meiejsc, nie ograniczajmy się do Modlina.
                      A poza tym zapraszam gorąco wszystkich przyjezdnych do teatru, na koncert
                      (niekoniecznie do Filharmonii-zacznijmy od czegoś lżejszego). W stolicy życie
                      kulturalne aż kipi, wiele propozycji jest za darmo.
                      Wybór jest wielki.
                      Swoją drogą , ciekawe, że jeżeli "cham" to chłop(staropolskie), w takim
                      razie "odchamić" się mozna tylko w jeden sposób - odcinając się od chłopstwa.
                      A jescze ciekawsze jest to. że to określenie powstało wraz z napływem "chamstwa-
                      chłopstwa" do miasta. Wcześniej nie istniało , bo niby skąd.
                      Natomiast od wieków istnieje słowo "schamieć"(stać się chamem, stać się
                      ordynarnym, grubiańskim).
                      Pozdrawiam mieszczańsko
    • Gość: primordial kilka darmowych uwag dla Iny IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.05, 00:27
      "A tak a pro po - prace znalazłam i wcale nie muszę jeżdzić od Poznania gdzieś
      tam, bo wyobraź sobie w Warszawie i w dodatku w kierunku wykształcenia."

      Alez juz jestes "od Poznania gdzies tam"- konkretnie na WSCHOD od Poznania. To
      geograficznie,bo mentalnie to juz gdzies kolo Uralu, z tym zakazem pracy dla
      osob spoza twojej "dierewni".

      "chyba pochodzenie ze wsi - może mamusia albo tatuś?( Ja Cię nie
      obrażam"

      Dobre,ze niby wiejskie pochodzenie dyskredytuje czlowieka; jak to nie obrazasz,
      przeciez taki byl cel tego textu...

      "mamusia albo tatuś?"
      Oo, widze ze bierzesz udzial w akcji Heyah "zdrabniamy jak sie da" 0)
      A pisz wprost "matula" i "tatulo"! U nas na wiosce (Poznan-Grunwald) tak sie
      mowi. To nie ten Wersal co w wielkiej Warwsiawie. Jak moja matula zmeczy sie
      przy oprzadku, to ja jej mowie "daj, uc ja pobrusze, a ty poziwaj".

      "Nie życzę sobie odpowiedzi od Ciebie"

      Zyczyc to sobie mozesz..np wesolych swiat albo smacznego wielkanocnego jajka..

      "A takie podobno masz super wykształcenie, a nawet nie potrafisz "po polskiemu"
      napisać... Dwa przykłady: "[...]bo wstyd czytac Twoich bzdur.", "A tak a pro
      po".
      Zwłaszcza to " a pro po" ładne;-)))"

      Hunter slusznie zauwazyl. Ja jeszcze zwrocilbym uwage (po twojemu "uwagie") na
      sformulowanie:
      " i w dodatku w kierunku wykształcenia."
      Mysle, Ino, ze zdecydowanie lepiej brzmialoby : "i to w dodatku zgodnie z
      kierunkiem wyksztalcenia" ew. "w zawodzie".
      No i zla odmiana "-a pysku tez Ci nie brakuje". Czy nie powinno byc kogo/czego?
      pyska?? A moze to literowka i chodzilo ci o "pisk"? Wtedy OK.
      Aha, no i zle zastosowanie tego trudnego jak sie okazalo slowa-pysk wystepuje u
      zwierzat.

      "No cóż, bezczelnośc za bezczelność, tacy z "Żabek " mnie nauczyli..."

      Chyba z Tworek? Przyznam, ze tego wtretu z twojego doswiadczenia zyciowego nie
      rozumiem. Zabki, zabki, coz to za codename? Na co mowisz "zabki"?

      "WARA!!!"

      Pa!

      • Gość: Hunter Re: kilka darmowych uwag... -do Primordial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 12:16
        A jednak jest w tym wątku coś pocieszajacego - jeśli chodzi o chamstwo (w
        wydaniu Iny) Poznaniak ma takie samo zdanie jak prawie-Warszawiak;-)
        I to powinien być sygnał dla Iny - chodzi o styl, nie o pochodzenie.
        Primordial - wszystkiego najlepszego w nowym roku. Zresztą to samo do
        wszystkich, łącznie z Iną.
        Tylko jedna sprawa - sam mieszkam bardzo blisko Tworek - tam jest naprawdę
        ładnie, poza szpitalem jest cholernie duży, piękny, stary park. A w szpitalu są
        ludzie chorzy, a nie zakompleksieni jak Ina;-)))
        Pozdrawiam
        • Gość: PrzyszlyWarszawiak Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.05, 15:00
          nudni jestescie, tyle wam powiem.
          • Gość: bob Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 10:30
            Może nie czytaj jeśli nudne... Chyba, że koniecznie musiałeś zaznaczyć swoją
            obecność ? To wysil się trochę i napisz coś sensownego, bo Twój wpis jest jakby
            cokowiek ... nudny

            • Gość: Przyszły Warszawia Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.06, 15:01
              Powiem tylko tyle, że jesteś nudny i brak Ci seksu.
        • Gość: primordial Re: kilka darmowych uwag... -do Primordial IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.05, 17:00
          Nikt nie mial tutaj zamiaru obrazac nieszczesnikow z Tworek. Powaznie!
          Hunter, Tobie rowniez wszystkiego dobrego, no i zebysmy wszyscy tutaj zachowali
          poczucie humoru.
          Nie wiem,czemu piszesz prawie-Warszawiak. Chyba jestes Warszawiak, nie? Co to za
          zniuansowanie..
          • Gość: Hunter Re: kilka darmowych uwag... -do Primordial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.05, 12:40
            Bo jestem prawie-Warszawiak. Mieszkam w Pruszkowie, to 15 km od Warszawy. I
            nawet nie zabieram Warszawiakom należnych im miejsc pracy w stolicy - pracuję
            też w Pruszkowie.
            • Gość: abotak Re: kilka darmowych uwag... -do Primordial IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.06, 10:42
              tego co wypisujecie to sie nawet czytac nie da...praca dla Warszawiaków? a
              proszę bardzo! jak tacyb pracowici, to niech każdy odśnieży np. swój kawałek
              stolicy
    • Gość: p.ł.o.c.k Re: O "burakach" co przyeżdżają do Wawy za pracą. IP: *.zep.com.pl 06.01.06, 17:02
      durni durni durni... gdybyscie wiedzieli co o was sadza ludzie z calej polski, zadufani w sobie warszawiacy myslacy ze pepkiem swiata sa, pamietajcie stolica trafila do was przypadkowo, jestescie inni, nie radzicie sobie bo ktos jest lepszy od was i latwiej mu znalezc prace... durni durni durni
Pełna wersja