Gość: Ofelia1982
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
23.03.06, 11:40
zeby zdobyc prace??? bylam dzis na rozmowie. koncze SGH, finanse i bankowosc,
pisze mgr z rachunkowosci menedzerskiej, prowadzilam do niej badania przez 4
m-ce we WLoszech - mialam stypendium Ministra Spraw Zagranicznych Wloch. znam
biegle angielski, friancuski i wloski na poziomie sredniozaawansowanym.dalej.
mam doswiadczenia duzo, glownie oczywiscie praktyki (bo jak sie studiuje na
dziennych UKOCHANI PRACODAWCY to nie ma czasu na prace w pelnym
wymiarze!!!!), ale tez 6 m-cy w firmie sektora finansowego.lecimy dalej.
praktyka w ambasadzie PL w Rzymie, pracowalam w biurze w USA 4 m-ce (biegly
oral English).kilke projektow studenckich. reprezentatywna, pewna siebie (ale
nie zarozumiala), przychodze schludnie ubrana na interview, wlosy zwiazane,
makijaz b.delikatny,paznokcie krotkie i pomalowane bezbarwnym lakierem,dlonie
zadbane.umeim sie zachowac,przynosze swoje referencje, certyfikaty,
zaswiadczenia, a nawet plytke z moimi excelami i power pointami. I CO Z
TEGO??? dzis bylam na interview i Pani spytala, czy moze mi zrobic test z
excela. Oczywiscie, w koncu znam excela. nie znalam jednak zaawansowanych
tabel przestawnych. I TO MNIE JUZ DYSWALIFIKUJE,rozumiecie??? nie wazne, ze
reszta jest satysfakcjonujaca, a ja tej p**** tabeli nauczylabym sie w 1
dzien, bo mam podstawy!! jasne powiecie - wymagania rynku pracy. zgadza
sie.dzis ide do biblioteki i xeruje ksiazke o excelu. Naucze sie tych j***
tabel. ale wiecie co?? jesli czyta to jakis pracodawca - ZASTANOWCIE SIE.
zastanowcie sie, czy Wy - przychodzac do pracy wszystko umieliscie!!!jak
studiujac na dziennych mialabym zdobyc takie doswaidczenie jakie wymagacie??
kiedy i gdzie??? praca jest od tego, zeby sie czegos nauczyc. jedyne co
powinniscie badac to predyspozycje - to, czy ktos ma "leb na karku" i umie
sie poruszac w danej dziedzinie i ma potencjal. ale Wy chcecie gotowego
pracownika, ktory zna 10 jezykow obcych, caly office ma w 1 palcu i do tego
bedzie Wam wdzieczny za 1500zl brutto.wiecej moi rodzice wydawali na moj kurs
jezykowy, myslac ze to zaprocentuje w przyszlosci.LITOSCI wiec.
przypomniejcie sobie, ze czlowiek musi sie wdrozyc w nowa prace i dopiero
zacznie sie tam uczyc, a potem dopiero stanie sie dobrym pracownikiem! nie
wymagajcie geniuszy za 1500zl!!! poza tym smieszy mnei caly proces
rekrutacji - HRy srery itp..3 rozmowy, 3 razy wbijanie sie w zakiecik zeby
potem uslyszec, ze "wzielismy kogos, kto miallepsze zorientowanie w sprawach
informatycznych!!!" (a chodzilo o dzial w banku). moze lepiej napisac to od
razu w ogloszeniu i mnie nie fatygowac?? i po co 3 rozmowy, jak mozna 1 -
nawet nagrywajcie to na dyktafon, a nie kazcie sie 3 razy na prozno
stresowac...sorki za jad, ale jestem baaaaardzo rozgoryczona.Moge sie nazwac
wykwalifikowana sila robocza, a jeszcze troche i spakuje manatki i wyjade
stad.i zostana sami Ci, ktorzy tak pieknie rekrutowali. jesli chcecie
wiedziec, to masaaa moich znajomych z SGHu zniechecona szukaniem pracy w PL
juz pracuje w Londynie, Szwajcarii itd. Oczywiscie nie na zmywaku. i tak
bedzie, jesli "profesjonalne" HRy nie przestana tej rzezni...