Gość: Zuza
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
31.05.06, 13:31
Intencją tej wiadomości nie jest zaczepka, pogarda czy niechęć do (głównie
ludzi młodych)przyjeżdżających do Warszawy w celach zarobkowych.
Intencją tej wiadomości jest uświadomienie tym co nie mają takiej
świadomości, że robią źle.
Proszę, skoro już musicie tu przyjeżdżać to nie psujcie rynku pracy!!!
Od kilku lat (szczególnie ostatnie dwa lata) duży segment Warszawskiego rynku
pracy jest w głębokim kryzysie dla ludzi jej poszukujących (i idealny dla
zacierających łapy pracodawców). Chodzi mi o wszelkie niskie stanowiska
biurowe (czyt. praca umysłowa) lecz dostępne dopiero od min.wykształcenia
wyższego. Właśnie te wszystkie stanowiska typu:asystenci/praktykanci/stażyści
itd.,itp. są w "kryzysie" - dlaczego? - ponieważ na ogół są to stanowiska
typu pierwsza praca, nie specjalistyczne, nie wymagające wielu lat
doświadczenia. Co za tym idzie? - masa ludzi o nie zabiega bo stwarzają
ciekawe perspektywy rozwoju. Idziemy dalej - w związku z tym masa przyjezdna
z poza Warszawy zrobi wszystko żeby tylko się załapać na takie stanowisko.
I do tego momentu wszystko powiedzmy, że jest ok.
Problem zaczyna się w momencie rekrutacji. Pytam: dlaczego zawsze jak przejdę
wszystkie etapy rekrutacji i dochodzę do pytania ile chciałaby pani zarabiać
na tym się kończy???? Pozwólcie, że sama odpowiem na to pytanie - za każdym
razem chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Dlaczego? - dlatego, że
przyjezdni (głównie z prowincji) cholernie psują rynek!!! Jestem normalną
osobą, urodziłam się w Warszawie, mieszkam z całą moją rodziną w Warszawie.
Mój dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim. Mam 24 lata, ukończyłam
renomowaną uczelnię państwową w Warszawie i od prawie pół roku nie mogę
znaleźć pracy właśnie i tylko dlatego, że przyjezdni psują rynek.
Na wszystkich rozmowach o ww. pracę mówię, że chciałabym zarabiać 1500-2000
netto. Czy to naprawdę jest aż tak dużo ???? Powiedzcie mi proszę - już nie
mam siły!!! Czego na pewno nie zrobię:
Nie będę pracować za mniej niż 1500 zł netto
Nie będę żadnym przedstawicielem handlowym - bo nie chcę nim być i nie będę!!!
I w ogóle nie mam zamiaru pozyskiwać klientów na jakimkolwiek stanowisku!!!
To sa najgorsze stanowiska na których trzeba z siebie robić małpę bo często
jak nie wyrobisz limitu to out no i fluktuacja mówi sama za siebie... Więc
dziękuję za taką pracę i obciążenie psychiczne jej towarzyszące.
Na koniec jeszcze raz apel dla ludzi mądrych-przyjezdnych:
Proszę, skoro już musicie tu przyjeżdżać to nie psujcie rynku pracy!!!
Trochę szacunku do siebie a jak nie to proponuję Stansted, Victoria Station i
te klimaty.
Pozdrawiam wszystkich Warszawiaków uczciwie szukających pracy nie psujących
rynku.
Zuza