Dodaj do ulubionych

Apel do przyjezdnych do Warszawy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 13:31
Intencją tej wiadomości nie jest zaczepka, pogarda czy niechęć do (głównie
ludzi młodych)przyjeżdżających do Warszawy w celach zarobkowych.
Intencją tej wiadomości jest uświadomienie tym co nie mają takiej
świadomości, że robią źle.

Proszę, skoro już musicie tu przyjeżdżać to nie psujcie rynku pracy!!!

Od kilku lat (szczególnie ostatnie dwa lata) duży segment Warszawskiego rynku
pracy jest w głębokim kryzysie dla ludzi jej poszukujących (i idealny dla
zacierających łapy pracodawców). Chodzi mi o wszelkie niskie stanowiska
biurowe (czyt. praca umysłowa) lecz dostępne dopiero od min.wykształcenia
wyższego. Właśnie te wszystkie stanowiska typu:asystenci/praktykanci/stażyści
itd.,itp. są w "kryzysie" - dlaczego? - ponieważ na ogół są to stanowiska
typu pierwsza praca, nie specjalistyczne, nie wymagające wielu lat
doświadczenia. Co za tym idzie? - masa ludzi o nie zabiega bo stwarzają
ciekawe perspektywy rozwoju. Idziemy dalej - w związku z tym masa przyjezdna
z poza Warszawy zrobi wszystko żeby tylko się załapać na takie stanowisko.
I do tego momentu wszystko powiedzmy, że jest ok.
Problem zaczyna się w momencie rekrutacji. Pytam: dlaczego zawsze jak przejdę
wszystkie etapy rekrutacji i dochodzę do pytania ile chciałaby pani zarabiać
na tym się kończy???? Pozwólcie, że sama odpowiem na to pytanie - za każdym
razem chodzi tylko i wyłącznie o pieniądze. Dlaczego? - dlatego, że
przyjezdni (głównie z prowincji) cholernie psują rynek!!! Jestem normalną
osobą, urodziłam się w Warszawie, mieszkam z całą moją rodziną w Warszawie.
Mój dziadek walczył w Powstaniu Warszawskim. Mam 24 lata, ukończyłam
renomowaną uczelnię państwową w Warszawie i od prawie pół roku nie mogę
znaleźć pracy właśnie i tylko dlatego, że przyjezdni psują rynek.
Na wszystkich rozmowach o ww. pracę mówię, że chciałabym zarabiać 1500-2000
netto. Czy to naprawdę jest aż tak dużo ???? Powiedzcie mi proszę - już nie
mam siły!!! Czego na pewno nie zrobię:
Nie będę pracować za mniej niż 1500 zł netto
Nie będę żadnym przedstawicielem handlowym - bo nie chcę nim być i nie będę!!!
I w ogóle nie mam zamiaru pozyskiwać klientów na jakimkolwiek stanowisku!!!
To sa najgorsze stanowiska na których trzeba z siebie robić małpę bo często
jak nie wyrobisz limitu to out no i fluktuacja mówi sama za siebie... Więc
dziękuję za taką pracę i obciążenie psychiczne jej towarzyszące.

Na koniec jeszcze raz apel dla ludzi mądrych-przyjezdnych:

Proszę, skoro już musicie tu przyjeżdżać to nie psujcie rynku pracy!!!

Trochę szacunku do siebie a jak nie to proponuję Stansted, Victoria Station i
te klimaty.

Pozdrawiam wszystkich Warszawiaków uczciwie szukających pracy nie psujących
rynku.

Zuza
Obserwuj wątek
    • Gość: dd Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: 81.210.119.* 31.05.06, 13:49
      Zuza doskonale ciebie rozumiem, chociaż nie pochodze z Warszawy ale codziennie
      dojeżdżam pociągiem prawie 60 km.
      poszukuję pracy od ponad 4 miesięcy, chodzę na rozmowy i zawsze podaję kwotę
      netto 2500,00 minimum 2000 netto. Uważam że z moim doświadczeniem kwota
      proponowana nie jest zbyt niska i wygórowana, ale przyjdźie ktoś inny i
      zaproponuje 1500 i wtedy już jestem całkowicie wyeliminowana.
      Nie ważne że są moje doświadczenia tylko to że ktoś chce mniej, a pracodawca
      woli zatrudnić mniej wymagającą.
        • Gość: wypasior ekonomicznie patrząc przyjezdni są siłą napędową IP: *.chello.pl 01.07.06, 10:34
          każdej metropolii i pod tym względem rodowici powinni im dziękować, dzięki nim
          miasto się rozwija, problemem jest mentalność przywieziona z prowincji:

          - nieidentyfikowanie się ze swoim miastem (to taki czarny tunel w drodze do
          swojego osiedla-sypialni)
          - narzekanie na brzydotę warszawy (na wsi było tak ładnie i cicho) a
          jednocześnie całkowity brak znajomości historii miasta, jego zabytków, parków,
          malowniczych zakątków... brak jakiejkolwiek chęci poznania w/w
          - wiejski model konsumpcji na pokaz okupiony potwornym oszczędzaniem i
          pasożytowaniem na znajomych i rodzinie (trzy plazmy na ścianie ale na obiad
          zupka yum-yum, w gościach wszystko na krzywy ryj, rodzina na wsi rabowana w
          każdy weekend)
          .. i wiele innnych
      • Gość: jarek Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: 195.205.152.* 16.06.06, 20:32
        Też mogę Cię poprzeć, z małą jednak uwagą - nie tylko przyjezdni psują rynek -
        byłem ostatno na rozmowie o pracę - zaproszono około 20 osób na jedno
        stanowisko. Głównym pytaniem było oczywiście "ile chcemy zarobić". I co?
        Jedynie trzy osoby z tych dwudziestu podało kwotę wyszszą niż 1500 zł -
        większość podała, że na początek mogą pracować za 700 (dodam że chodziło o
        stanowisko programisty). Na szczęście pracodawca zaprosił jedynie właśnie te
        trzy osoby które podały wyższy zarobek. Nie udało mi się dostać, ale z innych
        powodów. Ludzie sami wpędzają się w takie sytuacje. Ktoś kto studiował
        informatykę, sam proponuje 700 zł! Zastanawiam się po co w takim razie
        studiował? Przecież brukarzowi dają więcej i nie potrzebuje on wyższego
        wykształcenia...
        • sirtalent Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 27.06.06, 00:33
          Druga strona medalu jest taka, że rzeczywiście pracodawcy oszczędzają gdzie
          mogą - to fakt. A głównie mogą zaoszczędzić na kosztach pracy na najniższych,
          szeregowych stanowiskach, ponieważ jest ich najwięcej i wymagają stosunkowo
          niedużych kwalifikacji. Na dobrego specjalistę lub menadżera w dobrze
          zarządzanej firmie zawsze znajdą się pieniądze, więc skoro ma się wymagania i
          aspiracje to warto zadbać aby nasza "oferta" im odpowiadała.
          Nie wiem, jakie Zuza ma doświadczenie w pracy ale z pewnością nie zrobi na
          pracodawcach dobrego wrażenia absolwent z postawą roszczeniową. Czasy wysokich
          pierwszych pensji dla absolwentów tzw. renomowanych uczelni się skończyły i
          trzeba to sobie uświadomić.
          pozdrawiam,
          Paweł :)
    • Gość: Olka Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.06, 14:56
      Witam, zuza w 100% się z Tobą zgadzam. Poszukuję pracy od dość dawna. Zawsze
      jak pada pytanie o zarobki, a ja udzielę odpowiedzi, to miny rekrutujących są
      nieciekawe.Mój mąż to nawet mi zasugerował, żebym napisała w CV, że jestem z
      Grójca albo z innej Pciny Dolnej. I naprawdę przyjezdni, nie bierzcie tego do
      siebie, bo oczywiście to nie wasza wina, że musicie opuszczać rodzinne strony w
      poszukiwaniu chleba, ale tak jak Zuza napisała. skoro już decydujecie się na
      przyjazd, szanujcie siebie i swoje rodziny i nie dajcie wykorzystywać się
      warszawskim pracodawcom, ktorzy uważają, że każdy przyjezdny za psie pieniądze
      może pracować.
      A co Do Wiejskiej, no cóż, do zmian jeszcze bardzo daleko, a ja osobiście była
      bym za tym, aby znowu wprowadzli konieczność posiadania stałego zameldowania,
      aby uzyskać pracę w danym mieście.
    • hmmm11 Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 31.05.06, 15:12
      śmieszny post !!!!!!!!!!!!!!!!
      jesteście smieszni to jest życie rynek pracy a nie zabawa !! wygrywa lepszy !!
      byłem na rekrutacji w wawi a mieszkam w gdynii i postanowiłem utrzeć nosa
      warszawikao modralom i kiedy poszło o zarobki większośc mówił 2000-2500 ja
      powiedziaqłem 1850 . dostałem prace !! kilka miechów popracuje i lecę z tąd !!
      • Gość: Przyjezdny Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.acn.waw.pl 07.06.06, 21:38
        Dlaczego wszystcy gó..ani warszawiacy mają się za nie wiadomo co. Nie psujcie
        rynku pracy. Też mi coś. Może jeszcze mam nie pracować w ogóle, bo dla jakiegoś
        warszawiaka pracy nie starczy i jeszcze będzie musiał wyjechać na jakiś
        pipidówek. Może będzie miał szczeście to zobaczy krowę lub konia na żywo
        pierwszy raz w życiu.
        Od dziś obiecuję też nie jeść chleba bo może warszawiakom nie starczyć.
        • Gość: mao Re: do przyjezdnych IP: *.chello.pl 20.06.06, 19:22
          zuzie nie chodziło o to ze nie lubi przyjezdnych czy ma do któregoś coś
          osobiście chodziło jej o to że przyjezdni do warszawy nie negocjują stawek i
          prosza o mniej i w ten sposób zanizaja pensje ja np jestem niania ale była fala
          ukrainek i pensje na rynku niań spadły i to znacznie jednak jak one wyczaiły że
          na zachodzie europy wyciągną więcej to sie przeniosły irlandia itp a rynek sie
          unormował i wrócił do kasy by na chleb starczyło bo co jak co ale trzeba być
          idiotą by nie cenić sie jako pracownika jeśli wie się (jesli wie to głupia
          ukrainka)ze będzie się pracować dobrze poza tym jeśli na takich rozmowach
          wszyscy zażądaja więcej niż 1500pl to pracodawca nie bedzie miec wyboru i
          bedzie musiał podnieść pensje ale jesli ktos sie wyłamuje i mówi ze chce mniej
          to wiadomo ze pracodawca weżmie osła do pomiatania zuzi chodziło by nie zaniżać
          rynku a nie zeby nie przyjeżdzać bo wtedy szanse ma najlepszy i jest zdrowa
          rywalizacja to chyba normalne że każdy chce zarabiać ale dlaczego zarabiać
          mniej skoro mozna mieć więcej ?????????????????????poza tym warszawiacy lubia
          wieś i wyjezdzaja czesto na wakacje równiez na wieś i chyba naprawdę trzeba sie
          chowac w komórce by nie widzieć nigdy na oczy konia czy krowy na żywo i to nie
          świadczy o czlowieku że jest miastowy czy wsiowy w calej tej rozmowie nie
          chodzi o to ze brak jest pracy dla warszawiaków tylko o to ze stawki są
          zaniżane przez przyjezdnych i apel jest o to by ludzie się cenili i swoja prace
          ale chyba masz coś z inteligencją skoro nie mozesz tego pojać albo problem z
          samoocena a jak chcesz mieć mniejsze pieniądze to nie pchaj się do biura jako
          urzednik tylko jako sprzątacz pracy jest masa i nie ma potrzeby psuć ludziom
          zarobków chcesz 700 idz na sprzątaczke albo kasjera do geanta chcesz więcej
          2000 szukaj biurowe i juz problem rozwiazany ale nie rób z siebie osła i nie
          mów że jako informatyk chcesz 1000pl bo to glupie i psuje rynek
        • Gość: HuKawka Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.06, 12:03
          > Dlaczego wszystcy gó..ani warszawiacy mają się za nie wiadomo co. Nie psujcie
          > rynku pracy. Też mi coś. Może jeszcze mam nie pracować w ogóle, bo dla
          jakiegoś
          > warszawiaka pracy nie starczy (...) i jeszcze będzie musiał wyjechać na jakiś
          > pipidówek. Może będzie miał szczeście to zobaczy krowę lub konia na żywo
          > pierwszy raz w życiu.
          > Od dziś obiecuję też nie jeść chleba bo może warszawiakom nie starczyć.

          *** Starczy to jest jest uwiąd mądralinski nie-warszawiaku co "widac" na
          kilometr po "wymowie" :))

          warszawianka
    • Gość: olka Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.06, 15:36
      Hmmm.. nie wygrywa lepszy tylko tańszy, zreszta sam to w tej chwili
      potwierdziłeś. utarłeś nosa. Nie sądzę, raczej się skompromitowałeś w oczach
      pracodawcy, ktory wiadomo, że zatrudni kogoś kto gotowy jest pracować za mniej.
      Nie jesteśmy żadnymi warszawskimi mądralami, po prostu apelujemy do
      przyjezdnych o rozsądek. Pracujcie sobie ile chcecie, ale nie zaniżajcie
      stawek. To po pierwsze, a po drugie, jesli juz tak bardzo chcecie pracować w
      wawie, to przyjmujcie wszystko co daje wam to miasto, bo na razie to jest tak,
      że pracując tu i tak macie niższe koszty utrzymania, bo np. ubezpieczacie sobie
      samochody według stawek waszego regionu, a to nie fair.
      Masz rację to nie jest zabawa. wręcz przeciwnie, my też mamy rodziny i chcemy
      je utrzymać, ale póki co trochę nam to nie wychodzi i nie dlatego, że nie
      posiadamy odpowiednich kwalifikacji, ale po prostu nie zgadzamy się na zanianie
      stawek.
      I żeby było jasne, ja osobiście nigdy nie uważałam, że jestem lepsza od
      kogokolwiek, tylko daltego, ze pochodzę z warszawy. napewno wśród przyjezdnych
      są osoby, które mają lepsze wykształcenie, doświadczenie itp, ale niestety nie
      maja za grosz poczucia własnej godności, skoro zgadzają się czasem na śmieszne
      warunki finansowe tylko po to, żeby utzrymać się w "warszace"
      Pozdrawiam
      • Gość: mroczny_muzykant Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 16:00
        a) w dużej mierze kwota którą chciałby ktoś zarabiać w danej firmie i którą
        deklaruje podczas rozmowy o pracy jest także uzależniona od długości bycia
        bezrobotnym <człowiek z czasem zaczyna tracić wiarę w siebie, swe siły i
        zaczyna się zastanawiać....'ok nastenym razem podam kwote o 200zł niższą ...bo
        chyba podawałem zbyt wysokie
        b)nalezy sprawdzać jakie są średnie pensje w danej branży na danym rynku
        regionalnym
        c)a co można mówić o firmach które zatrudniają na bezpłatne staże?..:(
        d)'teoria krązenia elit' - Pareto...

        Pozdrawiam...
        • Gość: Zuza Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 16:28
          a) masz rację bo sama też na początku miałam nieco większe wymagania finansowe
          ale w przeciwieństwie do wielu "przyjezdnych" obniżyłam je do granicy
          rozsądnej - to znaczy takiej, która godną jest - tzn min.: 1500-2000 netto....
          b) tu niestety rozbieżności są ogromne, poza tym co innego teoria co innego
          praktyka o czym zdążyłam się już przekonać
          c) a więc gdyby coś dalej za tym szło tzn, po odbyciu bezpłatnej praktyki firma
          zobowiązuje się do zatrudnienia takiej osoby przynajmniej na okres próbny
          (płatny oczywiście) to taką sytuację akceptuję. Niestety w praktyce wygląda to
          najczęściej tak, że dana firma w okresie wakacyjnym gdy pracownicy mają urlopy
          potrzebuje ludzi od czarnej roboty jeszcze im za to nie płacąc. Ale tłumaczą
          się, że przecież praktykant zdobędzie unikalne doświadczenie.... - trochę
          żałosne
          d) Pareto kojarzy mi się z TQM-em a konkretniej z zasadą 20/80 ... tego
          przynajmniej uczyli mnie na uczelni...rzeczywiście ma to pewien związek z
          tematem.
      • Gość: XXX Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 20:59
        i jeszcze jedno- wspominasz o kosztach ubezpieczenia samochodu, ale dlaczego
        nie wspomnisz o tym, ze mieszkając w Warszawie, amjąc tu rodzinę często
        mieszkanie masz zancznie niższe koszty utrzymania niz ktos zaczxynający tu od
        zera, tak jak to przed laty robili Twoi przodkowie.
        takie przerzucanie się argumentami jest bezsensowne, na każdy Twoj można
        znależć inny, tylko po co...

        • a_kacprzycka Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 01.06.06, 14:01
          Zuza wspomina o ubezpieczeniu auta, ale o tym, że może mieszkać w sumie za
          friko (u rodziny) nawet po skończeniu studiów to już nie mówi..
          A przejezdny co robi? Daje w łapę 1,5 tys przez dwa pierwsze lata (wynajem) i
          później jest zmuszony na całe życie wrobić się w kredyt na "wymarzone" M2.

          Jak podliczasz koszty to bądź obiektywna..

          Agness
      • Gość: pedro Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.chello.pl 31.05.06, 16:24
        Po pierwsze, Gdańsk to nie prowincja. Mi tam nie przeszkadza, że do 3miasta
        zjeżdżają ludzie z okolicznych miejscowości. Poniżej pewnej kwoty i tak nie
        zejdą, bo muszą chociażby wydać więcej na bilet. Zresztą jak jestem lepszy, to
        pracodawca wybierze mnie. Wybieranie najtańszego to patologia - wystarczy
        popatrzeć na jakość towarów w hipermarketach.
        Po drugie, niektóre z pomysłów, które tu widzę są niedorzeczne. Stałe
        zameldowanie? Wrócilibyśmy do absurdu, że bez zameldowania nie ma pracy, a bez
        pracy zameldowania.
        Po trzecie, każdy woli dostać jak najwięcej. Niestety, gdy próbuję ustalić ile
        dostaje się na praktykach w Wielkiej 4 (PwC, Deloitte, KPMG i E&Y), to odpowiada
        jedna osoba. I jak mam nie zaniżać pułapu skoro nie wiem ile się normalnie
        dostaje np. w KPMG?
    • Gość: XXX Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 20:55
      a propos merytorycznej dyskusji:
      jestem tak jak to okreslacie z prowincji, przyjedna. mieszkam w Warszawie,
      ubezpieczam tu samochód :)
      WEasze apele uważam za conajmniej nieuprawnione. to sie nazywa możliwośc
      wyboru, jesli ktos zanizy swoją cenę to jego sprawa. czemu nie nazwiemy pewnych
      przeczy po imieniu. jakkolwqiek ideea humanizmu jest mi bliska jesteśmy towarem
      na rynku pracy , lepszym gorszym, tańszym droższym. jeśli pracodawca kieruje
      się tylko "ceną" pracownika to bardzo krótkowzroczna metoda, ale to jego
      sprawa. znam to z drugiej strony. zatrudniam ludzi, roizmawiam z nimi i czasami
      śmiac mi się chce jeśli zsłyszę wygórowane żądania nie poprte żadnymi
      merytorycznymi argumentami.
      dobry angielski, to zaden angielski biegły OFFICE, to zastanawianie się jak sie
      sortuje dane itp. ale oczekiwania finansowe 2,5 netto. za co? za entuzjazm,
      umiejętność szybkiego uczenia i inne slogany z listu motywacyjnego???
      ale meritum, nie sadze, żeby takie dyskusje do czegos prowadziłyt, zwykle te
      argumenty podszyte są bardzo paskudnymi intencjami.
      nie zrozumcie mnie źle, z drugiej strony są tez czesto osoby ciągle narzekające
      na Warszawę etc. ale apel o ujednolicenie oczekiwań finansowych przez
      przyjezdnych jest ABSURDALNY
      • Gość: Zuza Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 23:30
        XXX - moja prośba i apel do osób z prowincji/przyjezdnych do stolicy w celach
        zarobkowych nie jest powodowana złymi intencjami i wspomniałam o tym na samym
        początku żeby było jasne. - czyżbyś pominąła ten wątek?

        "WEasze apele uważam za conajmniej nieuprawnione. to sie nazywa możliwośc
        wyboru, jesli ktos zanizy swoją cenę to jego sprawa."

        Nieuprawnione - chyba żartujesz. Żyjemy w wolnym, demokratycznym państwie i
        nikt nie zabroni mi podejmowac takich tematów. Masz prawo się nie zgadzać, masz
        również prawo uważać, że moje, nasze apele są conajmniej nieuprawnione ale tu
        sama sie ośmieszasz bo mijasz się z prawdą.

        "...jesteśmy towarem na rynku pracy..."

        No gratuluję trafnych spostrzeżeń - powinnam raczej powiedzieć: ręce opadają.
        Jesteśmy przede wszystkim ludźmi. Istotami rozumnymi i myślącymi (no ale być
        może po sobie tego nie zauważyłaś...). Wyzysk jaki ma obecnie miejsce (przez
        być może takie osoby jak ty bo twoja wypowiedź na to wyraźnie wskazuje)jest
        szkodliwy również dla ciebie tylko jeszcze o tym nie wiesz.

        "śmiac mi się chce jeśli zsłyszę wygórowane żądania nie poprte żadnymi
        merytorycznymi argumentami. Dobry angielski, to zaden angielski biegły OFFICE,
        to zastanawianie się jak sie sortuje dane itp. ale oczekiwania finansowe 2,5
        netto. za co? za entuzjazm, umiejętność szybkiego uczenia i inne slogany z
        listu motywacyjnego???"

        no to śmiej się i zatrudnij u siebie osobę przyjezdną (do czego masz przecież
        prawo)za to bardzo tanią np. za 900 zł netto - powodzenia. Jak sama genialnie
        zauważyłaś znajdź sobie tani towar. Ode mnie mogę dodać jedynie, że każdy wie
        (nawet chyba ty), że im dany towar jest tańszy tym jego jakość jest niższa....

        "ale meritum, nie sadze, żeby takie dyskusje do czegos prowadziłyt,"

        To jest "luźne" forum . Nie masz ochoty to się nie wypowiadaj. Wyraziłaś już
        swoją opinię i choć jest ona sprzeczna z moją to i tak ci za nią dziękuję bo
        dzięki niej widzę skalę podzielności opinii.

        • Gość: jacek Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: 217.153.26.* 01.06.06, 12:58
          Ależ to nieprawda że tańszy towar zawsze jest gorszy. Wręcz przeciwnie - znam
          przypadki, gdzie lepiej wynagradzany pracownik pracuje mniej wydajnie. Tym
          bardziej to zjawisko ma miejsce, im bardziej nisko kwalifikowana jest praca - bo
          gdy nie chodzi o jakąś specjalistyczną wiedzę, to liczy się głównie zapał. A
          nadmierna inteligencja jest w przypadku prostych prac biurowych niepożądana. To
          nie są posady, na których płaci się za myślenie - wiem że to dziwnie brzmi, ale
          tak jest.
      • Gość: Zuza Re: w poniedziałek zaproponowano mi 900 brutto IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 23:44
        Krzysiek - bardzo dobrze, że odmówiłeś i masz rację: najgorsze jest to, że
        zawsze znajdzie się jakiś taki/taka za taką kasę.
        900 brutto - to jest tragikomiczne. Proponuję dać takie wynagrodzenie osobie
        która to wymyśliła. Nie obchodzi mnie, że nie mają pieniędzy na godne
        wynagrodzenia. Skoro ich nie mają to niech nie zatrudniają ludzi. Wynagrodzenia
        tego typu naprawdę wyniszczają ludzi - szczególnie w ogólnym rozrachunku.
        • Gość: Misiek raz Re: w poniedziałek zaproponowano mi 900 brutto IP: *.teklinek.pl 01.06.06, 00:09
          Gdy, pracowałem w poprzedniej firmie, to szef właśnie obciął stawki handlowcom,
          bo zjechało się masa takich, co to na niższych godzili sie pracować. I jaki
          efekt, prosty do przewidzenia pracowali, a i owszem, ale po kika miesięcy i
          wymiana kadr. Bo nagle okazało się że żaden z nich za psie pieniądze nie będzie
          sie męczył. Szkoda, że tylko na ich miejsce trafiali się kolejni na parę miesiecy.
    • Gość: mroczny_muzykant Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 00:29
      chciałbym zwrócić na jedno uwagę....ludzie którzy przyjeżdżają do Warszawy w
      poszukiwaniu pracy z daleka...obciążeni sa pewnym handicapem na wejściu...na
      ogół jest bowiem tak że z dnia na dzień są przesadzani do całkiem nowego
      ogrodu...z innymi drzewami, z innymi krzewami i warzywami.....być moze w chwili
      gdy siedzieli w pociągu i jechali do wymarzonej Warszawy myśleli o wyższych
      zarobkach...ale gdy znajdą się już w całkiem nowym miejscu, nie znając nikogo
      zaczynaja robić wszystko by tylko zahaczyc się w nowym miejscu, by zapuścić tu
      korzenie, by poczuć się częścią nowego otoczenia...tym samym nawet podświadomie
      zaczynają dążyć do tego by uzyskać pracę...nawet jeśli będzie nisko
      płatna....ehh.chodzi chyba w dużej mierze o to by nie wypaść na wejściu poza
      kontur społeczności...
    • Gość: maliniak Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.nettelinwestycje.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 01.06.06, 07:49
      To teraz historia oczyma przyjezdnego. Przyjechalem do Wawy na studia (SGH)i w
      ich trakcie przyznaje sie, do "zepsucia rynku". Bedac studentem 4 roku podjalem
      sie pracy w banku za okolo 2000PLN netto. Tuz po zakonczeniu studiow moje
      zarobki wynosily przecietnie okolo 3,800 PLN, a w chwili obecnej okolo 4,500. I
      teraz mnie krew zalewa jak "rodowicy Warszawiacy" w moim wieku, ktorzy dopiero
      po studiach zaczeli szukac pracy *( bo wczesniej tylko sobie imprezowali i zyli
      na koszt rodzicow ), ubiegaja sie o swoja pierwsza prace i chca dostawac 2,0-
      2,5 tys netto. Jak dla mnie to oni "psuja rynek" i zanizaja place. A wszystko
      dla tego, ze wczesniej byli po prostu leniwi i nie chcialo im sie zadbac o
      prace jeszcze podczZAs studiow. To jest wlasnie to, czego Wam brakuje -
      CIERPLIWOSCI i CIEZKIEJ PRACY.

      maliniak
      • Gość: Racja Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.eris.pl 01.06.06, 08:57
        Zgadzam sie z Maliniakiem, jak ktos przejdzie na swoj garnuszek, np w trakcie
        studiow w innym miescie (nie tylko chodzi o Warszawke, nie przesadzajmy, to nie
        jest taki raj!!!) zrozumie, ze do 2500 PLN brutto sie dochodzi ciezka praca.
        Trzeba zaliczac bezplatne praktyki, trzeba pracowac juz na studiach, nawet
        za "smieszne" stawki. Coreczki i synusiowie warszawskiej elity, ktorzy cale
        studia przepuszczali czterocyfrowe kieszonkowe, mieli fundowane kursy jezykow,
        tanca i haftu recznego, ktorzy nigdy nie skazili raczek robota chyba krzycza w
        tym watku najwiecej...
      • Gość: pedro Do przyzwoitych zarobków trzeba dojść IP: *.chello.pl 01.06.06, 12:20
        Zgadzam się z Maliniakiem w 100%. Też zaczynam pracę w trakcie studiów, żeby
        później móc oczekiwać wyższych zarobków. Każdy rozsądny pracodawca musi sobie
        zdawać sprawę, że niska stawka=pracownik na krótki okres czasu. Nowego trzeba
        uczyć, itd. a to kosztuje, więc wcale nie wychodzi taniej. Jak ktoś jest
        naprawdę dobry, to znajdzie sobie zawsze przyzwoitą pracę za przyzwoite
        pieniądze. Warszawiaków chyba faktycznie najbardziej boli, że muszą konkurować z
        wykształconymi, pracowitymi i ambitnymi przyjezdymi, a nie z prostymi ludźmi ze wsi
      • Gość: Zuza Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 18:52
        Piszesz głupoty. Sam przyznałeś, że podjęłeś się pracy w banku za około 2 tys
        netto. Więc nie "zepsułeś rynku" i nie wiem po co się wypowiadasz.

        "I teraz mnie krew zalewa jak "rodowicy Warszawiacy" w moim wieku, ktorzy
        dopiero po studiach zaczeli szukac pracy *( bo wczesniej tylko sobie
        imprezowali i zyli na koszt rodzicow.."

        Widzę, że kolega ma kompleksy... Imprezowanie w czasie studiów nie jest niczym
        złym - wręcz normalnym i pozytywnym. Czyżbyś zazdrościł jak to sam
        ujełeś "rodowitym warszawiakom" straconych lat z młodości? Nie wszyscy tak jak
        ty muszą iść do byle jakiej pracy (szczególnie podczas studiów) żeby móc
        egzystować... Pszepraszam ale musze to powiedzieć - Twoja wypowiedź sugeruje,
        że jesteś zwykłym przyjezdnym szczurem, których w Warszawie mnóstwo.
        • netus81 Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 11.06.06, 11:34
          jestes niesprawiedliwa, kolega napisał ,że teraz zarabia wiecej bo pracował za
          marna kaskę w trakcie studiów i pisze ,że mu to wyszło na dobre, nie obraża
          Cie, ja jestem z Wrocka i tu pracuje-poruszany problem może tez tu jest-do
          wrocka przyjeżdżaja ludzie z woj. dolnosląskiego ale nie uważam nikogo za
          szczura z prowincji!
          • Gość: zwykły absolwent Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.chomiczowka.waw.pl 05.07.06, 09:48
            Drodzy przyjezdni,
            dyskutować możnaby w tym wątku długo i żarliwie,a racja pewnie jest gdzieś po
            środku,jednak kilka rzeczy jest pewnych,mianowicie :

            1.Psujecie rynek pracy w tym mieście i ŻADNA gadka tego nie zmieni.
            2.W Warszawie żyją,pracują i uczą się nie tylko dzieci bogatych rodziców -
            można powiedzieć,że wyżej wspomniani tworzą swoistą hermetyczną grupę społeczną
            wzajemnej adoracji i lizania sobie dupy,jaką można wyłuskać w każdym większym
            mieście,która ani nie jest specjalnie liczna ani tym bardziej ogólnie lubiana
            (może przez dziwki,sprzedawców kokainy i siebie nawzajem).
            3.Panuje powszechna frustracja wśród młodych ludzi,i tych z prowincji i tych z
            miast,spowodowana rozczarowaniem jakie odczuwamy kończąc uczelnie wyższe i
            szukając bezskutecznie pracy za godziwe pieniądze przez wiele miesięcy.Niechaj
            winni tego stanu rzeczy zaopatrzą się w wielbłądy i emigrują do
            Nigerii.Niezwłocznie panie i panowie,zanim złożymy wam wizytę.
      • Gość: szczurwa Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.chello.pl 01.06.06, 20:45
        Znam wielu przyjezdnych, studiowaliśmy razem prawo, zarabiają teraz mnóstwo
        pieniędzy, jest super. Z jednym zastrzeżeniem: ani jeden, powtarzam, ani jeden
        nie dostał pracy z ulicy, wszyscy, co do jednego, to układy i koneksje. Jak nie
        robota załatwiona to aplikacja. Geniuszami nie są, wiem to, znamy się od lat.
        Zatem różnie to z tymi karierami "pracowitych, wykształconych" przyjezdnych
        bywa, z układami i korupcją trudno konkurować. Stąd też niechęć niektórych
        warszawiaków do nowych współmieszkańców.
        • Gość: maliniak Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.nettelinwestycje.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 02.06.06, 00:21
          > Znam wielu przyjezdnych, studiowaliśmy razem prawo, zarabiają teraz mnóstwo
          > pieniędzy, jest super. Z jednym zastrzeżeniem: ani jeden, powtarzam, ani
          jeden
          > nie dostał pracy z ulicy, wszyscy, co do jednego, to układy i koneksje. Jak
          nie
          >
          > robota załatwiona to aplikacja.

          Tak na logike ( w prawie tez powinna wystepowac ) .
          Przyjedny = obcy = z deifnicji czlowiek pozbawiony kontaktow.
          Jak wiec mu moze byc latwiej dostac prace po znajomosci?

          > Geniuszami nie są, wiem to, znamy się od lat.
          > Zatem różnie to z tymi karierami "pracowitych, wykształconych" przyjezdnych
          > bywa, z układami i korupcją trudno konkurować. Stąd też niechęć niektórych
          > warszawiaków do nowych współmieszkańców.

          To malo osob poznales. Co do mnie IQ >= 156 ,ukonczone 2 kierunki na
          najbardziej prestizowej uczelni ekonomicznej, ktory czesto harujhe po 12-14h na
          dobe i prace dostalem bez zadnych ukladow. I wcale sie nie dziwie, ze
          niektorzy moi warszawscy wspolmnieszkancy nie sa zachwyceni, ze przyjechalm
          tutaj ze swojej "wsi".

          maliniak

          • szczurwa Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 11.06.06, 03:58
            Pomimo imponującego IQ z tekstu zrozumiałeś niewiele. Przyjezdny nie oznacza z
            definicji "obcy". Bardzo często to "swojak". Nie oznacza też braku kontaktów.
            Dwója z logiki. Nie rozumiesz naprawdę, o jakich ludziach pisałem, czy tylko
            udajesz ?
      • quazaar Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 17.08.06, 09:13
        Zgadzam się, w księgowości pracowałam już podczas studiów (zarządzanie i
        filiologia angielska), ponadto zaliczyłam połowę egzaminów KIBRowskich. Po
        studiach, kiedy wyjechałam do Warszawy za Narzeczonym, któremu właśnie w tym
        mieście zaproponowano pracę, startując na stanowisko asystenckie w dużej firmie
        audytorskiej jestem bardziej konkurencyjna niż niejeden Warszawiak TYLKO po
        studiach.

        Chcociaż studiowałam w Warszawie, nigdy nie wyobrażałam sobie, że zamieszkam
        tutaj na stałe, bo moim celem zawsze był Kraków. Ale próbuję polubić Stolicę,
        odwiedzam w weekendy różne piękne miejsca, kupiłam mieszkanie w miejscu w
        którym czuję się jak w domu. Nazywam siebie implantem ;) bo absolutnie nie
        wstydzę sie tego, że jestem z Zabrza i byłoby tak samo w przypadku Pcimia
        Dolnego czy Górnego a także Koziej Wólki.
    • Gość: jaco Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 08:23
      Też mam podobny problem, tylko on dotyczy rynku towarów. pewna znana, duża
      firma po prostu psuje rynek. Ja, uwzgledniając wszelkie możliwe koszty i swoje
      wynagrodzenie na dosyć przeciętnym poziomie, nie mogę zejść z ceną poniżej x na
      ten produkt. A oni schodzą, mają duży potencjał kapitałowy i mogą sobie
      pozwolić na taką zniżkę. Po prostu psują rynek.
      Teraz mam do ciebie gorący apel. Nie kupuj telewizorów tylko dlatego, że są
      tanie, w znanej sieci handlowej, proszę cię. Miej dla siebie trochę szacunku i
      kup telewizor, może trochę drożej, ale w mniejszym sklepie. Wiem, że nie lubisz
      jak ktoś psuje rynek pracy, pewnie docenisz to, że ktoś psuje rynek towarowy.
      Jest to mój apel do wszystkim mądrych klientów, kupujcie u mnie, może trochę
      drożej, ale ja nie psuję rynku jak te chamy do których tak z ochotą włazicie,
      szczególnie przed świętami.
      • herb.rawicz Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 01.06.06, 09:34
        Miałem powody, by przyjechać do Warszawy, ale w moim przypadku nie był to brak
        pracy.
        Niezależnie od tego, musiałem zrezygnować z dotychczasowego zatudnienia, bo
        dojeżdżanie z innego dużego miasta nie wchodziło w rachubę.
        I dalej - mój e-mail w piątek, rozmowa - już w poniedziałek. Po pół godzinnej
        dyskusji dostałem pracę (za biurkiem), za 2.500 złotych netto (na początek),
        ryczałt na samochód (500 zł m-c), pracodawca opłaca odbywane przeze mnie studia
        podyplomowe. Czy to nazywacie niszczeniem rynku pracy?
        Dodam tylko, że mam 25 lat i rok temu skończyłem studia, na jednym z
        najbardziej obleganych kierunków. W każdym razie, jak tylko ułożę swoje sprawy,
        wracam do siebie - na zachód. Zwolni się miejsce pracy...
        Aha, zastanówcie się nad sformułowaniem "prowincja", bo tam, skąd pochodzę,
        tramwaje elektryczne kursowałay, gdy u Was jeszcze jeździły konne zaprzęgi.
        • Gość: jacek Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: 217.153.26.* 01.06.06, 12:35
          Nie bardzo rozumiem problem. Mieszkam w Wwie od urodzenia więc trudno mi
          zarzucić, że bronię samego siebie. Tym niemniej uważam, że nie ma w tym nic
          złego, że ludzie przyjezdni zgadzają się pracować za niskie pensje. Od początku
          świata tak było, że ludzie starali się o awans społeczny, często na początku
          okupiony pracą za małe pieniądze. Z biegiem czasu albo awansowali wyżej i
          zaczynali zarabiać przyzwoicie, albo zaczynali rozumieć że przy groszowym
          wynagrodzeniu mogą zapomnieć o założeniu rodziny / kupnie mieszkania. Tak samo
          Polacy teraz jeżdżą do Anglii i jakoś Anglicy ich nie nienawidzą - a ja boki
          zrywam jak czytam za ile oni tam pracują.
          • Gość: ROmek Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.centertel.pl 10.06.06, 12:20
            Jacku, zgdzam się z Tobą w 100%
            Rozumiem że tu jest ciezko z pracą, ale o tym trzeba było myśleć już na
            studiach i iść do pracy już wtedy.
            Za granicą można zarobić ale niestety już coraz mniej, a znam takich którzy
            jeżdzą tam, jedzą przez poł roku chleb z cebulą, pozniej posiedza tu kilka
            miesiecy, przewala to co zarobili i znow wracaja czyscic kible za 3 funty.
    • Gość: Ciekawa Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.icpnet.pl 01.06.06, 18:07
      A czy ktoś może mi powiedzieć, dlaczego niby w Warszawie pensje mają być wyższe
      niż w reszcie kraju? Praca się różni? I nie trujcie o kosztach utrzymania - mam
      znajomą, która właśnie przeprowdziła się ze stolicy na "prowincję" i wyszło, że
      tylko mieszkanie wynajmie taniej - reszta bez zmian.

      Jak mam do wyboru sklep droższy/tańszy to ide do tańszego. Proste. Tak samo
      pracodawca zatrudni tańszego pracownika. I dopóki w Wa-wie pensje i tak bedą
      wyższe niż gdzie indziej to będzie się opłacać.

      Pozdrawiam wszystkich nadetych Warszawiaków!
          • Gość: Zuza Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 20:19
            "A co niby jest taaak droższe? "

            Są rzeczy jasne, powszechnie wiadome nad którymi sie nie dywaguje. Ale ok
            wymienie kilka specjalnie dla ciebie:
            - ubezpieczenia
            - prywatna opieka medyczna
            - wszelka robocizna za usługi - np. samochodowe
            - wszelkie wyjścia do pubów/dyskotek itd.
            - często wyższa cena paliwa
            - taksówki

            o ile - śmieszne pytanie. Jak sobie wszystko zsumujesz i dodasz jeszcze różnicę
            jeśli chodzi o nieruchomość (nabywaną czy wynajmowaną) to wyjdzie rzeczywiście
            sporo, więc może zakończymy ten wątek.
            • Gość: Ciekawa Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.icpnet.pl 01.06.06, 20:30
              przywatna opieka medyczna... taksówki??
              Wymieniłaś rzeczy z których wiekszość ludzi nie korzysta, lub robi to niezwykle
              rzadko :)

              A o ile, to nie jest śmieszne pytanie. Bo ceny nie są 100% wyższe, a pensje
              często tak. Gdyby koszty utrzymania były rzeczywiście tak dużo wyższe ludziom
              nie opłacałoby się przenosić :) A tak... działa prawo rynku.
            • Gość: pedro Co jest droższe IP: *.chello.pl 01.06.06, 21:20
              Proszę nie wypowiadaj się w kwestiach, o których nie masz pojęcia. Jak widać
              nawet dla Ciebie nie wszystko jest tak jasne. Warszawa wcale nie ma najdroższych
              taksówek. W Gdańsku jest drożej. Zresztą piwo w normalnym pubie w Trójmieście
              też kosztuje co najmniej 5-6 zł. Co do pozostałych wymienionych, nie mam
              pojęcia, więc nie zabieram głosu.
                • Gość: mariusz Ceny żywności we wschodniej Polsce !!! Ciekawe :) IP: *.pl 20.06.06, 16:18
                  Oto fragment artykułu z Gazety Wyborczej:
                  Mięso, wędliny, ziemniaki, mleko najdroższe są na biednym wschodzie Polski, mimo
                  że to tereny rolnicze, gdzie żywności produkuje się najwięcej. Najtaniej jest w
                  dużych, bogatych miastach. Jak to możliwe?

                  Najnowsze dane o cenach żywności - z jesieni 2005 r. - dostaliśmy z Głównego
                  Urzędu Statystycznego. Ankieterzy w całym kraju w kilku tysiącach sklepów
                  (osiedlowych, dyskontach, hipermarketach) oraz na targowiskach przez miesiąc
                  spisywali ceny. Wyszło, że najtaniej jest w dużych, bogatych miastach w centrum
                  i na zachodzie Polski. Najdrożej na wschodzie, na terenach rolniczych: w
                  Lubelskiem, Podlaskiem, Podkarpackiem oraz na północnym wschodzie (woj.
                  warmińsko-mazurskie). Wieprzowina z kością na Podkarpaciu jest najdroższa w
                  kraju! Średnio kosztuje 15,30 zł za kilogram, tymczasem w Poznaniu tylko 12,86
                  zł (to 16 proc. różnicy). Mleko w Podkarpackiem też jest najdroższe: 1,55 za
                  litr, na Dolnym Śląsku - 1,39 zł (ponad 11 proc. różnicy).

                  Dr Krystyna Świetlik z Instytut Ekonomii Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
                  przyznaje, że w Polsce "nie ma korelacji między produkcją żywności a cenami". -
                  Tam, gdzie jest wysoka produkcja, powinny być niskie ceny, ale jest odwrotnie -
                  mówi Świetlik.

                  Dlaczego tak jest? - Wyższe ceny żywności na wschodzie wynikają z mniejszej
                  konkurencji - uważa Bogdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką
                  Rynkową. - Na terenach rolniczych prawie nie ma supermarketów, które chcąc
                  przyciągnąć klientów, tną ceny, a za nimi zmuszeni do obniżek są okoliczni
                  sprzedawcy.
                  Potwierdza to Główny Urząd Statystyczny. - Zawsze tam, gdzie są hipermarkety,
                  ceny są niższe - usłyszeliśmy od ludzi z zespołu, który przeprowadzał badania.
            • Gość: z dziada pradziada Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 22:35
              Mam prośbę do osób niebędących rdzennymi Warszawiakami: nie dajcie się nabrać
              temu wątkowi, my Warszawiacy wcale nie jesteśmy takimi pierdołami jak to by
              mogło wynikać z wypowiedzi osoby która założyła ten wątek.

              Mieszkam w Warszawie z dziada pradziada, prowadzę własną małą firmę (branża
              informatyczna) i w ogóle nie widzę problemu. Również różny moi kumple urodzeni
              w stolicy bardzo dobrze sobie radzą. Gadanie o zaniżaniu zarobków to żenada -
              skoro ktoś chce zatrudnić tańszych to znaczy że po prostu droższa osoba nic nie
              wnosi. A prywatnie dodam że najgorsi są absolwenci SGH i zarządzania na UW -
              wbrew temu co się mówi, te uczelnie mają niski poziom i niczego nie uczą. Przez
              całe SGH można przejść nie zaglądając do książek, jeśli się odpowiednio
              lawiruje między przedmiotami. Smutne ale prawdziwe.
            • Gość: jaco Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.06, 23:16
              Są rzeczy jasne, powszechnie wiadome nad którymi sie nie dywaguje. Ale ok
              wymienie kilka specjalnie dla ciebie:
              - ubezpieczenia
              - prywatna opieka medyczna
              - wszelka robocizna za usługi - np. samochodowe
              - wszelkie wyjścia do pubów/dyskotek itd.
              - często wyższa cena paliwa
              - taksówki

              o ile - śmieszne pytanie. Jak sobie wszystko zsumujesz i dodasz jeszcze różnicę
              jeśli chodzi o nieruchomość (nabywaną czy wynajmowaną) to wyjdzie rzeczywiście
              sporo, więc może zakończymy ten wątek.
              ----------------

              zuza, załamujesz mnie. tryskasz taką zdrową, niczym nie skażoną naiwnością.
              wyjścia do pubów i klubów są droższe, więc chcę więcej zarabiać, he he. tylko
              kogo to obchodzi. przydałoby się wskazać cię palcem i ryknąć :"co ty zrobiłaś
              dla realizacji planu". wydajesz się być małą dziewczynką, która tupie nóżką, bo
              chce dostać cukierka. jak troche podrośniesz to zrozumiesz, że świat rządzi się
              innymi prawami.
              p.s. jak nie masz zamiaru pozyskiwać klienta, to przyjmij się do izby
              wytrzeźwień albo do straży pożarnej. dla większości firm pozyskiwanie klienta
              jest głównym zadaniem
              jeszcze jeden p.s. zawsze możesz się wyprowadzić na przykład na suwalszczyznę.
              tam piwko w pubach jest pewnie tanie a i samochód ci tanio i szybko, naprawią w
              stodole, a paliwo kupisz w byłej bazie napraw sprzetu rolniczego za grosze.
              mamy wszak wolność i demokrację i niczym nie skrempowaną swobodę w podejmowaniu
              różnych działań.
    • Gość: Mi Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.06.06, 11:39
      Zuza
      jest jak jest. Bądź silna i szukaj tego co uważasz za dobrą pracę dla siebie.
      Niekiedy brakuje cierpliwości i wkrada się nerwowość w poczynania.
      Kwestia obniżania zarobków będzie tak długo obojętna jak długo nie będzie
      dotyczyła szukających bezpośrednio.
      W końcu zarobki osiągną dna i Ci wszyscy krzykacze z tego forum, którzy podejmą
      się pracy żeby utrzeć nosa innym, czy forumowicze wyolbrzymiajacy swoje zarobki
      obudzą się z ręką w nocniku. A pracodawca będzie szczęsliwy, że pracownik
      dolaca mu aby miec satnowisko:(
      Ja znalałem pracę, jestem z niej zadowolony.
      Na okresie próbnym dostałem 2500 brutto. Z nikim się nie licytowałem kto będzie
      taniej pracować. Pracodawca wybrał najlepszego, a do tego nie był
      zainteresowany zatrudnieniem przyjezdnego - mimo że ten dla utarcia nosa mógłby
      pracować za 1200 brutto.

      Zuza pozdrawiam Cię i trzymam kciuki.
      Jestem pewien, że Ci się uda.

      P.S.
      Nie odsłaniaj się!
      Okazywanie bezradności jest oznaką słabości.
    • Gość: ania Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.06, 15:47
      Zuza,
      Diewczynko, poczytaj sobie posty gościa o nicku "jaco".
      To jest prawdziwe życie. Jeżeli (sorry za porównanie) ten sam towar jest tańszy
      w sklepie obok, to dlaczego mam kupować drożej?
      Piszesz o stanowiskach niespecjalistycznych. Jeżeli jesteś taka świetna, to
      może spróbuj czegoś ambitniejszego, co? A jeżeli nie jestes w stanie podołać
      żadnym konkretnym obowiązkom merytorycznym, to po prostu przestań jęczeć, że
      mało dają. Mało dają, bo tak naprawdę mało wymagają.
      Ja zaczynałam swoją pracę na studiach za pierwszę pensję w wysokości 500 zł/
      pól etatu - z ustaleniem, że jest to kwota do ewentualnej zmiany. Po pierwszym
      miesiącu dostałam 100% podwyżkę. A doświadczenie, jakie zdobyłam dało mi
      solidną podstawę w zdobywaniu nowej pracy.
      Trzeba tylko chcieć, choć znam osoby, które na stanowisku asystentki siedzą już
      od 8 lat...
      • ola.k.87 Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 06.06.06, 12:01
        tak sobie czytam wypowiedzi i aż śmiać mi sie chce...Nie dziwi mnie fakt że
        ludzie z innych rejonów Polski tak nie lubią Warszawiaków!wcale mnie to nie
        dziwi,biorąc na przykład wypowiedzi min. Zuzy.Rozkapryszona,rozpuszczona
        panienka, której sie wszystko należy bo mieszka w Wawie i jej dziadek brał
        udział w powstaniu.Dziewczyno zastanów sie co ty piszesz!!Mi jako
        Warszwiance,aż wstyd za takie osoby.Jesteś śmieszna.Współczuje Ci rozkapryszona
        pannico
    • leeloo2002 Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy 06.06.06, 15:59
      Zuza,

      tak sie sklada ze przesluchuje kandydatow na pewne stanowisko i moje wrazenie
      sa nastepujace: rdzenni SWarszawiacy mimo niskich kwalifikacji mowia, ze
      chcialiby zarabiac przecirtnie 25% wiecej niz nie warszawiacy.

      I zaznaczam, ze wcale nie idzie to w parze z profesjonalizmem.
      Jestem juz wkurzona tym brakiem pokory.

      A z drugiej strony: w mojej branzy (IT) jest tak, ze place ustala rynek.
      I pracodawcy nie zyluja pracownikow i nikt nie wybiera najtanszych, bo to
      krotkowzroczne i zle wrozy stabilnej wspolpracy

      > Pozdrawiam wszystkich Warszawiaków uczciwie szukających pracy nie psujących
      > rynku.
      >
      > Zuza
    • Gość: misza Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.centertel.pl 06.06.06, 17:58
      Widze tu kilka problemow, po pierwsze mit Warszawy. Na wioskach nie ma roboty,
      a w gazetach i TV trąbią że w Stolicy jest masa pracy. No i wioskowi tu jadą
      nie mysląc o tym że mieszkanie, jedzenie i inne koszty sa wieksze niz u siebie.
      Na wiosce mial 700 zl, w Wawie dadza mu 1100 i on juz widzi progres. Ale nie
      liczy ze poprzednio mieszkal z rodzicami i mial spanie i koryto za darmo.
      Kolejna sprawa jest to ze Warszawiacy tez pracuja za coraz mniejsza kase bo
      rynek sie psuje. Coraz wiecej ludzi wyjezdza za granice i miejsc w pracy robi
      sie na szczescie coraz wiecej. Kazdy kto ma troche rozumu jedzie tam gdzie moze
      godnie zarobic.
      Ja patrze na to z punktu widzenia przedsiebiorcy. Nikomu nie oplaca sie
      zatrudnianie wielu osob. Mam mala firme, zatrudniam 3 osoby. I mialbym pewnie
      wiecej pracownikow gdyby nie chory system. Zeby zaplacic pracownikowi np. 2000
      brutto ja musze wydac ponad 2600 zl a moj pracownik dostanie 1270 zl do reki.
      Czyli system jest tak skonstruowany ze nie oplaca sie duzo placic, ja placilbym
      wiecej ale nie mam po postu skad tej kasy brac. Na pense do reki 2000-2500 zl
      pacodawca musi wydac prawie 4000 zl.
      A popatrzcie na moje koszty - za kazda fakture musze oddac 22% VATu + 19%
      oidatku dochodowego!!
      Czyli jesli moja firma wystawia komus fakture na 100 zł, to 40 zł oddaje na
      podatek!!!
      jeszcze sie ktos dziwi dlaczego malo sie zarabia???
      • Gość: Kolejna przyjezdna Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.pl / *.jmdi.pl 08.06.06, 13:47
        Idąc za tokiem Twojego rozumowania Zuzo powinno się zabronić przyjeżdżać do
        Wawy np. na studia bo zabiera się miejsce Warszawiakom...A to że ktos jest
        lepszy to nie ma żadnego znaczenia? Ja też szukałam pracy pół roku i z miesiąca
        na miesiąc moje wymagania płacowe się zmniejszały bo ważne było "zeby tylko
        pracować" aż w końcu trafiłam na firmę w której nikt nie zapytał ile chce
        zarabiać tylko powiedział ile ma do zaproponowania na początek ( 2000 netto na
        okres próbny - teraz po 3 latach zarabiam 3000) A co do uprzedzeń to znam firmę
        której włascieciel (obcokrajowiec) po zatrudnieniu mojej znajomej (przyjezdna)
        powiedział że wolał zatrudnić kogoś spoza Warszawy bo warszawiacy są dla niego
        cwaniakami którzy uważaja że są "lepsi" bo są z Warszawy- a co do
        wynagrodzenia to jedyna osoba z Warszawy z jaka rozmawiał zażadała od niego
        pensji netto 4000 (no przecież skończyła SGH...:)a to była połowa jego zarobków
        za harówkę od rana do wieczora przez 10 lat...Tak jak ktoś już wcześniej
        wspominał - na pensję trzeba sobie zapracować. Na poczatek pracujesz za 1500 zł
        a po jakimś czasie okazuje się że jesteś naprawdę wartościwoa dl firmy i z
        1500 robi się 3000. Więc ja bym radziła zastanowić się kto tak naprawdę psuje
        rynek pracy:)
        Pozdrawiam
        • Gość: Mi Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.06, 15:54
          A ja pracuje u obcokrajowca, który szukał własnie kogoś z Warszawy, a nie
          przyjeznego. W uzasadnieniu powiedział, że przyjezny jest gościem w mieście i
          nie poświęca się pracy tylko odwala pańszczyznę, żeby tylko do piatku i do
          domu. Do tego często spóźnia się w poniedziałki (ten co dojeżdża bezposrednio z
          domu), kombinuje tylko żeby w piatek nie miec drugiej zmiany.
          Przyjezny nie angażuje się emocjonalnie w pracę - to duża wada.
          Kwestia żądań finansowych została przez Ciebie spłycona, nie widzę bowiem
          związku między pochodzeniem i wynagrodzeniem. Sam prowadzę rekrutację i tu moje
          doświadczenie pozwala mi na takie stwierdzenie.
          Jeśli mowa o cwaniaczkach - to raczej też wskazałbym na pewną równowagę, a nie
          przewagę.
          Apel do wszystkich:
          Więcej pokory!
          Na sukces trzbea ciężko pracować.
          Ludzie nie dzielcie się na Warszawiaków i Przyjezdnych. Bądźmy razem silni.
          Inaczej nikt nas nie będzie szanował.
          • Gość: Kolejna Przyjezdna Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.pl / *.jmdi.pl 09.06.06, 08:42
            A ja nigdy się do pracy nie spóźniłam - ale mieszkam w Wawrszawie może to
            dlatego:) Angażuję sie w pracę aż za bardzo bo czasem po nocach mysle co tu
            jeszcze trzeba jutro zrobić. i sczerze mówiąc czekam wekkendu jak chyba każdy
            pracujący a nie dla tego ze jestem przyjezdna:) Szczerze mówiąc to raczej w
            weekendy leże do góry brzuchem w Warszawie bo jak pojade do domu to nic nie
            odpocznę:)
            Też uważam że w większości przypadków nie ma związku między pochodzeniem i
            wynagrodzeniem - lepiej wytłumacz to Zuzie, któa założyła ten post bo to ona
            twierdziła że przyjezdni zaniżają stawki.
            Najważniejsze jest to że każdy z nas ma inne doświadczenia jako pracownicy, tak
            samo jak i pracodawcy. Zgadzam się że nie ma się co dzielic na "swoich"
            i "przyjezdnych" - a raczej na tyhc którzy pracuja dobrze i tych którzy pracują
            źle:)
        • Gość: kolejna przyjezdna Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: 62.148.79.* 16.08.06, 14:26
          Witaj, pomimo faktu ze też jestem przyjezdna to trzymam stronę zuzy..Ludzie
          trochę wiecej szacunku do siebie a potem wymagajmy od pracodawców! Jestem z
          prowincji i w absolutnie nie zgodziłabym sie pracować za 1500 netto...dodam, że
          mam spore doświadczenie w miedzynarodowym koncernie. jak można chcieć przeżyc w
          wawie za 1500 netto to świadectwo głupoty i braku szacunku do siebie?? Zuza,
          niestety masz rację i żałuję, że tak wielu ludzi tego nie rozumie.
    • Gość: Heniu Sam prowadziłem rekrutacje w jednej firmie X... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.06.06, 15:35
      ...nie duża, powiedziałbym nawet z tych mniejszych. DOstawaliśy naprawde bardzo
      dużo CV wybraliśmy naszym zdaniem najlepszych - było około 15 osób z którymi
      chcieliśmy porozmawiać. I co się okazało że rzeczywiście podawane stawki są
      zupełnie inne jeśli chodzi o ludzi którzy mieszkali w Wawie a przyjezdnymi
      mieszkającymi. Jedyne nad czym człowiek w takim momencie sie zastanawiał to w
      jaki sposób ten ktoś chce przeżyć za 800 zł netto wynajmując w Wawie
      mieszkanie??? Wiem to nie moja sprawa ale jest to ciekawe. DO tego swoje 3
      grosze dorzuciło szefostwo firmy które dostało na biurko 3 cv do wyboru z
      pełnym opisem z czego wybrano jedną osobę tylko dlatego ze zażyczyła sobie
      najniższą stawkę. Powiedziałbym że wręcz głodową ponieważ chciała sobie robić
      doświadczenie. Taki jest rynek i nie ma sie co bulwersować ale to co pisze
      osoba w głównym wątku tego tematu to 100 proc prawdy rynek jest zgniły.
    • Gość: Romek Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.centertel.pl 10.06.06, 12:11
      Też czasem dziwię się osobom z poza Wawy, że tu pracują za grosze i żyją jak
      koczownicy. Ja wynajmowałem takim kiedyś mieszkanie, mieszkali we 4 obce osoby
      w 2 pokojach, ciułali grosz do grosza a jak przychodził pierwszy każdego
      miesiąca to gasili światło i udawali że nie ma ich w domu bo trzeba było
      zapłacić czynsz. Po roku się rozstaliśmy, wynajałem mieszkanie małżeństwu z
      Podkarpacia (obydwoje pracowali w banku) i było dokładnie to samo.

      Ale nie o tym chciałem napisać - czy ktoś jest z Wawy czy nie nie ma znaczenia
      przy pierwszej pracy. Sorry, ale skończenie SGH, prawa czy jakiegokolwiek
      innego kierunku nie gwarantuje zarabiania dobrej kasy.
      Już tu ktoś pisał, że trzeba mieć doświadczenie zawodowe i wspinać się powoli
      poszczeblach kariery. To że autorka tekstu skończyła renomowaną uczelnie nie
      znaczy ze od razu zaspiewaja jej w pracy 5 tys. do reki. Trzeba byc specjalista
      i praktykiem w danej dziedzinie a po studiach sie nim nie jest.
      Znam 26-28 latkow ktorzy pracuja w dobrych firmach i maja po 5-8 tysiecy do
      reki, ale oni studiowali jednoczesnie pracujac. W wieku 28 lat maja po 5-7 lat
      doswiadczenia zawodowego. A tez na poczatku jak zaczynali mieli po 2000 brutto,
      tylko czegos przez te lata sie nauczyli, zmienili prace na lepsze,
      nabralidoswiadczenia itp. Teraz headhunterzy sie o nich bija bo sa mlodzi,
      perspektywiczni i maja duze doswiadczenie. A co Ty po studiach umiesz?
      Teorie to sobie morzesz w d... wsadzic. Moga Ci dac prace niespecjalistyczna a
      ta wiadomo jest gorzej platna. Moze za kilka lat sie czegos nauczysz i tez
      bedziesz specjalista
    • Gość: edyta Re: Apel do przyjezdnych do Warszawy IP: *.nat.student.pw.edu.pl 10.06.06, 18:25
      Zuza - szkoda tylko, ze jestes tak cholernie krotkowzroczna i myslisz tylko o
      swoim tylku... Co ma zrobic czlowiek, ktory NIE MA Z CZEGO ZYC??? Pojsc pod
      latarnie, czy pracowac za 1500 zl? Kobieto, jestes egocentryczka. I o ile dobrze
      rozumiem, ze dla Ciebie 1500 zl to psie pieniadze, to rozumiem tez tych, ktorzy
      przyjezdzaja tu aby znalezc prace ZA 1500 ZL i WYKARMIC RODZINE. Jak nauczysz
      sie patrzec szerzej i nie tylko przez pryzmat swojego interesu, napisz. Bo teraz
      szkoda Cie czytac.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka