Gość: marta
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
12.07.06, 17:08
W ciągu ostatnich dwóch lat pracowałam w tzw. biurze. Pierwsza praca znudziła
mnie po 3 m-cach ale dociągnęłam jakoś do 1.5 roku, druga znudziła mnie już
po 2 tygodniach. W większości moja praca wiązała się z przeglądaniem i
weryfikowaniem dokumentów oraz odpowiadaniem na pytania prawne, ale było to
tak cholernie nudne i mało pasjonujące zajęcie ze rzuciłam obie te prace.
Miałam dość tej rutyny przychodzenia do biura od..do..i gapienia się w
papiery i komputer. Masakra. Jestem raczej aktywną osobą, dużo podróżuję i
uprawiam sport ale odkąd skończyłam studia i utknęłam za biurkiem przytyłam
ze 4 kilo a do tego mam wrażenie że życie mi ucieka. Tak sobie myślę, że moja
praca to nic twórczego i zajmującego. Chyba lepiej się realizowłam ucząc
angielskiego w czasie studiów, przynajmniej mogłam się wykazać kreatywnością.
Studiowałam jednak prawo a nie anglistykę i przyznam, że jestem rozczarowana
zarówno studiami jak i praktyką. Zastanawiam się co dalej, nie chcę spędzić
kolejnych lat pracując w biurze na etat od..do..nad rzeczami, które mnie
nudzą, z ludźmi, którym jest "wszystko jedno". Może macie jakieś podobne
odczucia lub refleksje?