w piatek strace prace...

IP: 213.17.162.* 23.07.06, 23:46
z samozachwytu wyrwala mnie w ub. tygodniu wiadomosc ze w okolicach piatku
dostane najprawdopodobniej wypowiedzenie. wiadomosc troche mnie zmrozila,
naleze do grona cenionych pracownikow, jestem raczej lubiany niedawno
awansowalem, jednak w uzasadnieniu uslyszalem ze kosztuje firme zbyt duzo
pieniedzy i za moja pensje zatrudnia kogos tanszego i jeszcze im polowa
zostanie w budzecie. w sumie to nic nadzwyczajnego takie zwolnienie, ale
powiem szczerze ze ciezko mi sobie z tym poradzic. staram sie znalezc jakies
logiczne wytlumaczenie tej sytuacji i chwilami mam wrazenie ze wolalbym
nawalic, zeby miec przed soba oczywisty powod mojego zwolnienia. z drugiej
strony pocieszam sie ze mam czyste sumienie ze tak mialo byc i koniec.
dodatkowo rozwala mnie mysl, ze 2-3 tygodnie temu mialem propozycje pracy w
innej firmie, ktora odrzucilem, a dzis to stanowisko jest juz zajete. no i
najgorsza sprawa, ze wzgledu na wakacje, wracam od kilku dni do pustego domu,
gdzie nie moge sobie znalezc miejsca, osoby mi bliskie sa w podrozy
zagranicznej i nie mam z kim pogadac, a wszystkie inne bliskie mi osoby sa
akurat "wyjechane".
a mialo byc tak pieknie. :)
    • no1teresa Re: w piatek strace prace... 23.07.06, 23:57
      after, nie martw sie na zapas...
      po pierwsze primo, wyglada na to, ze jestes "chodliwy" i szybko znajdziesz prace
      po drugie primo, cos mi mowi, ze ta nastepna praca moze byc lepsza
      spojrz na to w ten sposob
      po trzecie, ja tez uzywam i kocham slowo 'wyjechane', wiec juz Cie lubie
      pozdrawiam
      • Gość: after Re: w piatek strace prace... IP: 213.17.162.* 24.07.06, 00:34
        :)
        dzieki za dobre slowo :)
        w gruncie rzeczy mam dodatkowe zrodla dochodow, choc aktualnie nie mam zadnego
        zlecenia. teoretycznie, nie zatrudniajac sie przez jakis czas moglbym zarabiac
        rozsadne pieniadze, tylko meczy mnie swiadomosc, ze czuje sie jakos "odrzucony"
        i niepotrzebny. wiadomo ze nie ma ludzi niezastapionych, ale ta wiadomosc to byl
        kubel zimnej wody na leb. po wielu zapewnieniach ze jestem jednym z najlepszych
        pracownikow dzialu w ktorym pracuje, po tym jak z miesiaca na miesiac robilem
        coraz wieksze oszczednosci, zostawiajac w firmie coraz wiecej pieniedzy,
        dowiedzialem sie ze jestem "za drogi". wiem ze jest to uwarunkowane jakimis
        ekonomicznymi wzgledami, i mam swiadomosc ze poza mna prezesi "znikna" jeszcze
        kilka osob z firmy, wg tego samego klucza, ale gdzies tam w glowie swidruje mnie
        takie uczucie potwornego zawodu i zalu. bedac swiadomym swej lojalnosci wobec
        przelozonych i firmy, zaangazowania itd. mam jakies poczucie krzywdy. kilka
        miesiecy temu zatrudnilem pracownika do swojego dzialu. przed koncem jego umowy
        probnej, dowiedzialem sie ze nie odpowiada za bardzo jako wspolpracownik innym
        ludziom, i woleli by kogos innego. zajelo mi troche czasu, przekonanie
        przelozonych, ze jest bardzo dobrym pracownikiem i jestem z niego bardzo
        zadowolony, ma moze specyficzny charakter, ale w gruncie rzeczy jest bardzo
        skuteczny na swoim stanowisku. przedluzono z nim umowe. i w piatek dowiedzialem
        sie ze on zostaje, gdyz jest prawie 3k tanszy ode mnie. nie lubia go, nie jest
        elastyczny, ale jest 3k tanszy. ok. ale w sobote dowiedzialem sie calkiem
        przypadkiem, od kogos z innej firmy, ze gdy konczyla mu sie umowa z nasza firma,
        probowal zlapac prace w tej innej firmie. gdyby ja dostal, zostalbym w
        krytycznym momencie bez pracownika, bo skonczylaby sie umowa probna, i z dnia na
        dzien przeszedlby do innej firmy - zreszta na stanowisko, na ktore ja sie nie
        zdecydowalem :)
        i to juz calkiem zachwialo moja wiare w ludzi, bo pomimo tego ze bylem (jeszcze
        jestem) jego przelozonym to spodziewalem sie odrobiny lojalnosci z jego strony,
        on co prawda nie wiedzial ze go bronilem przed moimi przelozonymi, ale
        spodziewalem sie jednak czegos innego z jego strony.
        pozdrawiam
        • no1teresa Re: w piatek strace prace... 24.07.06, 01:25
          rozumiem Twoje rozzalenie, ale jak widac, sentymentow w biznesie nie ma... albo
          bys sie tam dalej marnowal, albo ... ich strata

          moj znajomy doswiaczyl kiedys tego samego w USA: kiedy juz opracowal i uruchomil
          od podstaw caly duzy dzial produkcyjny, z przeszkoleniem ludzi wlacznie, to mu
          podziekowano z tych samych powodow, i to z dnia na dzien (a ponoc dokonal tam
          niemal cudu, inni inzynierowie krecili tylko glowami, a jeden-przekonany, ze ma
          do czynienia z geniuszem- mierzyl nawet linijka wysokosc jego czola)

          after, a moze czas na wlasne przedsiewziecie, skoro jestes taki dobry?
          • Gość: after Re: w piatek strace prace... IP: 213.17.162.* 24.07.06, 03:20
            myslalem o wlasnym przedsiewzieciu na przelomie roku, ale mam zle doswiadczenia
            z prowadzeniem firmy, ksiegowosc prowadzila mi jakas firma i swoja firme dawno
            zlikwidowalem a do dzisiaj mam do wyprostowania jakies sprawy w zusie. kazda
            wizyta w zusie to straconych wiele godzin i sluchanie ze czegos tam nie moga
            zrobic, bo system na cos nie pozwala... ale w gruncie rzeczy to nie jest zly
            pomysl, jak pozbieram wszystko do kupy (zwlaszcza siebie) to zmontuje jakies
            portfolio i tak naprawde jest to dla mnie doskonaly plan awaryjny. poza tym
            jesli nie uda mi sie "na szybko" znalezc pracy - bede mial miesiac, chyba ze
            beda odprawy, ale na to moja firma jest raczej za cwana. i przez ten miesiac
            wezme sie po prostu ostro do roboty :)
            • Gość: jr Re: w piatek strace prace... IP: *.starnettelecom.pl 18.08.06, 15:06
              after, podoba mi się twoje podejście do sprawy.
              Życzę powodzenia
              • e-havana Re: w piatek strace prace... 18.08.06, 16:37
                tak to chyba jest, jak człowiek na chwile straci czujnosc i uśmiechając sie w
                duchu do samego siebie stwierdzi - dobrze jest! To bardziej o mnie, niz o
                tobie... :D

                jeśli jestes cenionym fachowcem, to zbierzesz sie do kupy, czego szczerze Ci
                życzę!
                • Gość: ana Re: w piatek strace prace... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.08.06, 19:58
                  piątek minął... co się wydarzyło?

                  p.s. cokolwiek miało miejsce życzę powodzenia:)
                  • Gość: bum cyk cyk Re: w piatek strace prace... IP: *.chello.pl 19.08.06, 00:15
                    Cos żle kojarzycie ten pan nie stracił pracy, nie straci pracy, ten pan SZUKA PRACY.
Pełna wersja