Dodaj do ulubionych

Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy......

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.08.06, 17:26
Witam wszystkich mieszkańców stolicy. Od razu z góry śpieszę z informacją, że
jestem przyjezdny, a to co czytam na tych forach od razu poprawia mi humor.
Ale za wszelkie niepowodzenia życiowe może pora obarczać samego siebie
kochani? Wiecznie narzekacie na brak pracy, albo marne pieniądze, a ile
byście chcieli zarabiać?? Pewnie od razu z 10 tys zł?
A co do poszukiwania pracy to może gdybyście nie byli takimi snobami i
osobami tak wybrednymi to inni by was przyjmowali
Może po prostu przyjezdni są bardziej ambitni i łatwiej dochądzą z
pracodawcami do kompromisów (warszawskimi pracodawcami)??
Obserwuj wątek
    • Gość: bassPL Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 02.08.06, 19:40
      temat już był ...
      Więc wymyśl Pan coś nowego.
      Widzę że poczucie sukcesu życiowego rozpiera.
      Mu mamy pogląd statystyczny na tą sprawę, każde środowisko reaguje na przybycie
      nowych osobników w dużej ilości. Rynek pracy też, no i zważ że piszesz też do
      swoich ziomków, co to wczoraj nie wiedzieli dlaczego miasto zamarło na chwilę i
      wykazywali irytację na ulicach, ale to już inna para gumiaków ...
      :)
      pozdrawiam
      p.s.
      No i proszę nie poruszać się lewym pasem jak się miasta nie zna, a chce się
      skręcić w lewo 20 skrzyżowań dalej.
    • Gość: warszawianka Re: Servantesie - popracuj sobie :-)) IP: *.aster.pl / *.aster.pl 03.08.06, 14:47
      Popracuj sobie w tym ministerstwie i za te pieniążki:
      wynajmij lub kup sobie mieszkanie
      utrzymaj swoje dziecko, kóre już zapewne urodzi się w warszawie i utrzymaj też
      żonę, która być może będzie chciała spędziś trochę czasu z dzieckiem w domu.
      A jeśli będzie chciała popracować to wynajmijcie sobie opiekunkę za całą jedną
      pensję, żeby się dzieckiem zajęła.
      Jak sobie tu pomieszkasz, to wiele zrozumiesz, a na razie - ciesz się swoim
      sukcesem... Jak pozapychasz sobie codziennie w korkach do pracy a za 5-8 lat
      zobaczysz, że twoje zycie to tylko praca, w którą dałeś się z pocałowaniem ręki
      wprzęgnąć, to może trochę inaczej na to spojrzysz. I odpuść sobie te złote mysli
      • Gość: aga Re: Servantesie - popracuj sobie :-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 18:36
        po co kolejny wątek akcentujący różnice, próbujący oceniać, podsycający do
        wrogość?????
        po co????
        ja nie zacznę postu od tego czy jestem warszawianką czy też nie, bo nie przez
        takie stwierdzenie definiuje swoją osobę.
        udało Ci sie dostac pracę? super. szczere gratulacje. pokonałeś innych
        kandydatów? też super, gratulację.
        a teraz do bassPL
        krtos nie zna miasta? to bądz wyrozumiały, Ty też gdzieś wyjżdzasz i pewnie
        równiez wkurzasz innych.akurat po Tobie nie spodziiewałam sie chęci
        uczestnictwa w takiej dyskusji, a argumenty są śmieszne.
        strasznie wkurzają mnie tego typu dyskusje do niczego nie prowadzące.
        ale ok, forum służy do wymiany poglądów, może tylko pamietajmy o wzajemnym
        szacunku. proszę!
      • Gość: Wawianka Re: Servantesie - popracuj sobie :-)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.08.06, 18:37
        Servansie, cżłowieku o wielkim pseudonimie, może i masz inteligencja, ale
        sądzę, że nabytą, a nie wrodzoną.
        Może i przebiłeś 30 kandydatów, ale skąd masz pewnośc, że wszyscy byli z
        Warszawy. Jeśli nawet mieli napisane obok Warszawa to jeszcze nie dowód, że
        pochodzą z Wawy, może to byli przyjezdni, którzy już zapuści korzenie.

        Oj durny cżłowieku-wracaj do swojej miejscowości rodzinnej, a nie szczyć sie
        tym, że pracujesz w ministerstwie.
        • Gość: Ekaunt Re: Servantesie - popracuj sobie :-)) IP: *.aster.pl 03.08.06, 22:54
          Odnoszę wrażenie, że takie posty piszą frustraci, bo przecież inaczej można
          okazać swą radość, że się dostało pracę w stolicy niż przez atakowanie miejscowych.
          Ja rozumiem szok, że się udało choć było tylu kandydatów, ale polecam
          wyluzowanie większe. Pewnie kolega mieszka jeszcze w akademiku, płaci grosze za
          to, rodzice dają, może jakieś stypendium... ale za rok się skończy babci sranie
          - pokój trzeba wynająć, bilet sieciowy kupić, założyć coś na grzbiet, dojechać
          do domu i z powrotem żeby wałówkę przywieźć, wyjść gdzieś, telefon opłacić. I
          nagle się okaże, że cudowna i satysfakcjonująca praca w ministerstwie jest
          pasmem frustracji - awansują ludzie "z klucza" a kolega siedzi od 8-16 i dupa blada.
          Zatem czekamy na maila za rok :)
          • Gość: Anka a ministerstwo takie dobre? IP: *.elarnet.pl / *.elartnet.pl 04.08.06, 09:08
            a moze znajomosci byly,co??jesli chodzi o nasze panstwowe posady,chyba wiadomo
            na jakiej zasadzie sie je dostaje!!
            poza tym ja moge isc i za 1000zl mimo,ze mam magistra cwaniaczku więc weź
            rzeczywiscie nie wnerwiaj warszawiaków , którzy codziennie stoją po 2 godziny w
            korkach do pracy,a nie jadą 5 minut jak u ciebie na wsi, którzy są
            wykorzystywani za marne grosze , za ktore muszą wynając mieszkanie albo oplacac
            nie 200 a 500zl czynszu albo 1000 za mieszkanie!!!!!ty chyba nie masz pojęcia
            ile tu wszystko kosztuje!i uwierz niektorzy mają dzieci,ty chyba nie,więc
            zastanów się grubo nad utrzymaniem się za to co tutaj oferują pracodawcy!

            jak mnie wnerwiają tacy ludzie!!!
      • Gość: Mi Servantes IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.08.06, 12:35
        Takich zakopleksionych szczurków jak ty jest od licha w Warszawie.
        Arogancja i buta przez ciebie odpowiada, a fakty są takie że jesteś zerem i
        wyżej się nie wybijesz. Zresztą zmiana opcji politycznej to 90% koniec twojej
        kariery na salonach.
        Kup sobie duzy młotek gumowy i aplikuj sobie dwa razy w godzinę.

        Zresztą pierwszy bedziesz do odstrzału przy restrukturyzacjach.
        Zawsze myślałem, że ludzie z prowincji są inteligentniejsi i bardziej
        elastyczni. Sądzę że całe swoje prostactwo wyniosłeś z domu. Tak więc
        pogratulować rodzicom dobrego wychowania.
        Dla mnie jesteś szczurek ze wsi i takim już zostaniesz.

        Przyjezdnych dzieli się na:
        -inteligentnych, pracowitych
        -karierowiczów
        -aroganckich chamów
    • Gość: misza Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: 217.116.110.* 04.08.06, 18:38
      Stary, jest się z czego cieszyć :-) hahaha
      nie masz jeszcze magistra i dostałeś się do roboty, w związku z tym jesteś
      podreferendarzem ewentualnie referendarzem. najniższe stanowisko :-) na awans
      musisz czekać minimum 2 lata od obrony magistra. do tego czasu będziesz
      zarabiał maksimum 1400 - 1600 zł brutto :-) faktycznie, jest się z czego
      cieszyć.

      przyjedzie chłopek ze wsi i myśli że konkurencję wykosił....
      • Gość: spod warszawy Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.devs.futuro.pl 07.08.06, 10:49
        Nie chce ścigac się ze szczurami ze wsi, bo one tocza wyścig, kto pierwszy do
        zawału przed czterdziestką. Na tym własnie polega ta "wyższość" i "wybredność"
        miejscowych: gdy zobaczymy 4.000 PLN to nie wpadamy w stan oszołomienia, ale
        patrzymy WIELOWYMIAROWO. M.in. od strony KOSZTÓW takiego życia, poświęceń itp.
        I wiesz co, z reguły wychodzi mi, ze dla 500 PLN więcej nie warto np.
        rezygnować z życia osobistego, bezstresowego (zmieniać sobie życia w
        niewolnictwo). I to jest różnica: wiesiek zobaczy te 500 PLN i już reszty
        zobaczyć w stanie nie jest (bo to kwestia wyrobienia i OBYCIA).
        • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 10:54
          A ja tłumaczę te wasze wypowiedzi po prostu zazdrością. Mam dla was lepszą
          propozycję.Zapraszam do mnie "na wieś" i prosze bardzo przezyjcie cały miesiąc
          za najniższą krajową (przypominam niecałe 900zł brutto). Wtedy opłaćcie sobie
          czynsz za mieszkanie, rachunki, wyżywcie rodzine i jeszcze się zabawcie......
          Polecam to wszystkim Warszawiakom, wtedy nauczycie się szanować pieniądze.
            • Gość: just Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.devs.futuro.pl 07.08.06, 19:30
              Byłam na rozmowie w Ministerstwie, na rozmowie było 15 kandydatów z czego zostało 6 w tym ja. Na drugim etapie od razu przedstawiono nam wynagrodzenie - stanowisko specjalista 1190 zł i od razu mogliśmy zrezygnować. Tak sie złożyło że na drugim etapie były same dziewczyny i w czasie oczekiwania nawiązała sie rozmowa. Okazało się, ze wszytkie zrezygnowały w tym ja ze względu na zarobki.

              Mam gdzieś "prestiż" Ministerstwa i marną kase, pozostałe kandydatki również.

              Więc nie ma sie czym szczycić. Pokonałeś 30 kadydatów bo nikt nie jest taki głupi żeby pracować za takie grosze. Współczuje Ci :)
          • Gość: Fan ZDM Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.chello.pl 17.08.06, 19:01
            Gość portalu: Servantes napisał(a):

            > A ja tłumaczę te wasze wypowiedzi po prostu zazdrością.


            Nie myl nieba z gwiazdami odbitymi nocą na powierzchni stawu...

            > Mam dla was lepszą
            > propozycję.Zapraszam do mnie "na wieś" i prosze bardzo przezyjcie cały miesiąc
            > za najniższą krajową (przypominam niecałe 900zł brutto).

            Dziękuję, nie skorzystam, jestem zadowolony ze swojej obecnej pracy.

            > Wtedy opłaćcie sobie
            > czynsz za mieszkanie, rachunki, wyżywcie rodzine i jeszcze się zabawcie......
            > Polecam to wszystkim Warszawiakom, wtedy nauczycie się szanować pieniądze.

            Ja na przykład szanuję, i siebie też. Zarabiałem na IV roku dziennych studiów UW więcej od ciebie, pracując w mniejszym wymiarze godzin, a było to 8 lat temu.
      • tolba Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 08.08.06, 12:22
        Servantes, jak Ci się skończy akademik i przestaniesz żyć wyłącznie na wekach z
        rodzinnego domu, to Ci rura zmięknie krezusie :-))) Wiesz jaka jest średnia
        cena metra mieszkania w Wawie? Około 6000 PLN. Przeliczyłeś już chłopcze na
        jaki lokal stać Cię za tę Twoją oszałamiająca pensję? A może do końca życia
        będziesz z ośmioma kumplami z akademika wynajmował dwa pokoje pod Warszawą?
        Biedne dziecko. Domowa kaszanka i chińskie zupki też Ci się kiedyś przejedzą i
        zapłaczesz rzewnie nad swym marnym losem, wierz mi.
    • machiatto Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 08.08.06, 22:03
      Dokładnie, koleś z kosmosu spadł. Mi kiedyś headhunter proponował pracę
      specjalisty w ministestwie (Rozwój Regionalny), praca była akurat dla mnie.
      Moje doświadczenie, moje wykształcenie i byłem specjalistą w tej dziedzinie. W
      branży biznesowej dostawałem 6000 zł brutto podstawy i do tego kasa za
      poszczególne projekty.
      Spokałem się 2 razy, zwodzili mnie i zwodzili. Później się okazało że praca
      jest od 8 do 16 ale pensja 2200 brutto. Opierdzieliłem ich za stratę czasu i
      powiedziałem ile kosztuje godzina moich konsultacji.
      Kolego, proponuję zejście na ziemię i opanowanie głupoty.
      • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 12:49
        Wiecie co mnie denerwuje w miejscowych??? To, że uważaja się za dużo lepszych
        od innych, a naprawde w większości nie są nic warci. Gdyby do Warszawy nie
        ciągnęły masy przyjezdnych to miasto zginęłoby śmiercią naturalną, a wy wszyscy
        zarabialibyście najniższą krajową. Przypływ nowych "mieszkańców" powoduje, że
        Warszawka może sie rozwijać, więc nie narzekajcie.
        Ja będąc teraz na ostatnim roku UW juz mam pracę w Ministerstwie a w
        przyszłości mam duże szanse na cos znacznie lepszego i nie wykluczone, że będę
        zarabiał dużo więcej. Człowiekowi, który przyjeżdza do warszawy ciężko znaleść
        jest jaka kolwiek normalna prace (nie mówię o barach szybkiej obsługi). Ja w
        przyszłym roku obronie tytuł magistra i wtedy będę miał juz doświadczenie w
        niezłej instytucji, a moja kariera dopierona dobre zacznie sie rozwijać.
        Życzę wszystkim "miejscowym" zapału w poszukiwaniach pracy bo fali przyjazdów i
        tak nie powstrzymacie.
        • Gość: Ekaunt Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: 62.29.166.* 11.08.06, 13:49
          Śmiercią naturalną to zginąłbyś Ty i Tobie podobni w swoich wioskach zabitych
          dechami. Popijał byś piwko pod GSem i umizgiwał się do panien na zabawach w
          remizie co sobota.
          Masz w sobie jakieś całe stado kompleksów, które starasz się leczyć niskopłatną
          pracą w rządowej instytucji gdzie obowiązuje zasada BMW - bierny, mierny ale
          wierny. Pracuj tam chłopaku, popracuj nad ortografią i nad swoimi kompleksami, a
          za jakiś czas może będziesz się nadawał żeby Cię puścić między ludzi.
          • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 17:41
            Wszystko co piszę jest na temat takich właśnie "cwaniaczków" ze stolicy jak ten
            poprzedni. Według Was lepiej siedzieć z założonymi rękami i nic nie robić niż
            przeciętnie zarabiać. A z resztą siedzcie sobie tak dalej...., może Wam
            pieniądze same do kieszeni wpadają. Mnie nie....

            Jeszcze jedno. Spróbujcie najpierw dostać się do pracy w administracji
            rządowej, a później pogadamy....
            Powodzenia, będzie Wam potrzebne ........
            • Gość: bassPL Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 11.08.06, 23:19
              I co rozgoryczony że nikt nie zauważa tutaj "sukcesu" ?
              To zdaj sobie wreszcie sprawę że jesteś jednym ze stu tysięcy (lekko licząc)
              urzędników administracji w tym mieście. Kompletnie niczym się nie wyróżniasz na
              ulicy. Ale jeśli chcesz błysnąć to udaj się do klubokawiarni w swojej rodzinnej
              miejscowości. Zachowujesz się tak jakbyś odbił tą posadę z rąk wroga, i
              oczekujesz teraz pochwały.
              Pracujesz w sektorze gdzie panuje powszechny nepotyzm, i kompetencje
              niekoniecznie mają znaczenie. I obyś nie musiał się o tym boleśnie przekonać.
              Źyj człowieku, oddychaj, korzystaj z możliwości rozwoju jakie daje to miasto, i
              sam też wnieś coś od siebie.
              • machiatto Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 12.08.06, 11:22
                Dokładnie, klasyczna postawa przyjezdnego. Przyjeżdza tu jak na wojnę. Atak na
                posadę, okopanie się i utrzymanie pozycji za każdą cenę. Dlatego nawet za
                najniższą krajową są w stanie się zacharować. Spać po kilka obcych osób w
                mieszkaniach, jeść konserwy i raz na tydzień pojechać tramwajem na zakupy do
                supermarketu.
                Do tego nie traktują tego miasta jak swoje i nic do jego życia nie wnoszą.
            • machiatto Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 12.08.06, 11:14
              O czym ty piszesz człowieku? Wszyscy ci piszą żebyś pomyślał zanim coś
              napiszesz a ty swoje...
              Jaka administracja rządowa? Może na wsi to tym zaimponujesz ale tu nie bardzo
              biorąc pod uwagę kto rządzi tym krajem. A do twojej wiadomości to nie
              osiągnąłeś wiele bo jeśli ktoś kończy studia i nie może znaleźć pracy to
              rejestruje się w Urzędzie Pracy. Wtedy najczęściej trafia do programu Pierwsza
              Praca i idzie na praktyki za 400 zł netto. I gdzie trafia na te praktyki? Do
              ministerstw, urzędu miasta, urzędów dzielnic, ZUSu czy Skarbowego. po roku jak
              będzie dobrze pracował, podlizywał się pracodawcy to może zostanie w urzędzie
              na najniższym stanowisku na umowę o pracę.
              Podsumowując trafiają tam największe miernoty które w innej pracy by sobie nie
              poradziły. W biznesie gdzie miałbyś wygenerować jakiś zysk nikt by ci pracy nie
              dał.
              • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.08.06, 12:34
                Koledzy i koleżanki ze stolicy nikt z was nie wmówi mi, że nie jestem nic wart.
                Mam niecałe 24 lata a mam już spore doświadczenie jako Przedstawiciel handlowy,
                Kierownik Magazynu i Zastępca Kirownika Supermarketu. Teraz pora na pracę w
                Administracji Publicznej tzn. w kierunku zgodnym z moim wykształceniem. Uważam,
                że w sektorze prywatnym na dzień dzisiejszy nie można bardziej sie wykazać niż
                to uczyniłam, a zaczynałem od akwizycji na umowe zlecenie.

                Więc bierzcie sie do pracy a nie wybrzydzacie jak możecie i odwlekacie start w
                dorosłe życie tłumaczeniami o dużym bezrobociu i braku pracy.

                Jeszcze jedna uwaga. Ja nie siedze z rodzicami w jednym mieszkanku mając
                dwadzieścia parę lat tak jak wy to czynicie. I na pewno nie zachowuje sie jak
                niektórzy z was krórzy uważaja że zjedli wszystkie rozumy udzielając mi
                życiowych rad. Dalej siedzcie bezczynnie z rodzicami w domu......
                • maciej.100 Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 12.08.06, 13:22
                  tak się przyglądam temu co tu piszecie i jest mi coraz bardziej żal autora tego
                  postu. czlowieku, musisz miec straszne kompleksy i niska samoocene ze chce ci
                  sie tu walczyc ze wszystkimi i mimo ze wiekszosc ci mowi ze nie masz racji to
                  caly czas atakujesz warszawiakow nie wiadomo za co.
                  napisales obrazliwy post ze wszystkich chcialbys zrobic leni i glupkow a to co
                  prezentujesz swoja osoba jest mierne. w pierwszym zdaniu podkreslasz to ze
                  przyjechales z wioski i teraz bedziesz walczyl z warszawiakami. wez pod uwage
                  to ze jestes tu gosciem a gosc powinien sie zachowywac kulturalnie.
                  poza tym popadles w samozachwyt,a kogo to obchodzi ze pracowales w magazynie i
                  byles akwizytorem? i do tego byles niby kierownikiem (czy kirownikiem jak
                  napisales)jakies Zabki czy Biedronki?? nieslychane wrecz doswiadczenie, ale jak
                  pelniac takie powazne stanowiska masz czas na studiowanie dzienne na UW? dla
                  mnie to nieslychane, bo z tego co wiem jak ktos pracuje na etat to nie ma czasu
                  na studia dzienne.
                  najgorzej ze takie miernoty trafiaja pozniej do ministerstw, wydaje im sie ze
                  wszystkie rozumy zjedli a stwierdzenie "administracja rzadowa" najchetniej
                  wytatuowaliby sobie na czole (mimo ze pelnia tam funkcje przynieś, podaj i
                  pozamiataj).
                  juz sie zaczynam bac jak bedzie funkcjonowalo to ministerstwo jak tam bedziesz
                  pracowal.
                • Gość: Fan ZDM Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.chello.pl 17.08.06, 19:19
                  > Koledzy i koleżanki ze stolicy nikt z was nie wmówi mi, że nie jestem nic wart.

                  Masz jakieś wątpliwości co do swojej wartości, że tak to ciągle podkreślasz?

                  > Mam niecałe 24 lata a mam już spore doświadczenie jako Przedstawiciel handlowy,
                  >
                  > Kierownik Magazynu i Zastępca Kirownika Supermarketu. Teraz pora na pracę w
                  > Administracji Publicznej tzn. w kierunku zgodnym z moim wykształceniem

                  ROTFL, przez chwilę myślałem, że jesteś trollem. Widziałem już takie Supermarkety w Karwii czy Rucianem. Się bierze sklep, stawia regały z boków, wyspę na środku, kasę, daje koszyczki i jest Supermarket.

                  > że w sektorze prywatnym na dzień dzisiejszy nie można bardziej sie wykazać niż
                  > to uczyniłam, a zaczynałem od akwizycji na umowe zlecenie.

                  ROTFL^2. Czyli dla ciebie 1500 netto jest w "sektorze prywatnym" niedostępne? Jeżeli takich urwanych z księżyca urzędasów jest więcej, to nie dziwię się że mamy takie a nie inne prawo.

                  > Więc bierzcie sie do pracy a nie wybrzydzacie jak możecie i odwlekacie start w
                  > dorosłe życie tłumaczeniami o dużym bezrobociu i braku pracy.

                  Piszesz do swoich kolegów? Jakoś nikt z moich znajomych ani nie narzekał, ani się nie chwalił, że poszedł do kiepskiej roboty na państwowe.

                  > Jeszcze jedna uwaga. Ja nie siedze z rodzicami w jednym mieszkanku mając
                  > dwadzieścia parę lat tak jak wy to czynicie. I na pewno nie zachowuje sie jak
                  > niektórzy z was krórzy uważaja że zjedli wszystkie rozumy udzielając mi
                  > życiowych rad. Dalej siedzcie bezczynnie z rodzicami w domu......

                  Ale do kogo właściwie się zwracasz? Ja np. w wieku dwudziestu kilku lat wziąłem kredyt i kupiłem mieszkanie. Trochę głupio mieszkać z dziewczyną u rodziców, a dwa lata wspólnego wynajmowania wystarczy, żeby się zdecydować. Tobie życzę powodzenia, jak pójdziesz spytać o swoją zdolność kredytową. Na pewno powalisz pracowników banku na kolana swoją wspaniałą pracą. Zobaczysz, jak ci będą zazdrościć.
    • Gość: misza Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: 217.116.110.* 12.08.06, 17:25
      W piątek będzie przychodził do pracy z torbą pełną ubrań do prania i punkt 16
      jechał na dworzec żeby weekend spędzić u siebie na wsi. A w poniedziałek
      przychodził prosto z dworca z torbą pełną upranych ciuchów i jedzeniem w
      słoikach na cały tydzień.
      O ile oczywiście wystarczy mu na bilety, bo przy najniższych pensjach
      ministerialnych nie jest to takie pewne.
      Ale będzie pracował w "administracji rządowej" co na kolegach z podstawówki,
      którzy stoją pod GSem niewątpliwie zrobi to wrażenie.
      Rośnie nam nowe pokolenie warszawiaków, które swoje dzieci wychowa w nienawiści
      do tego miasta.
          • Gość: Servantes Re: Prowokator IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 17:31
            Ale ja pisze jak najbardziej poważnie. Jak to zauważono także na tym forum ale
            w innym poście "już brakuje rąk do pracy" a przyjezdni są receptą na ten
            właśnie problem Warszawskich pracodawców, którzy nie będa musieli czekać aż
            wielce szanownemu Panu z Warszawy zachce sie pracować. Wy nie chcecie pracować
            za 1500zł to my będziemy nie ma najmniejszego problemu. Poszukajcie sobie
            lepiej płatnej pracy, ale ostrzegam, że tam na rozmowach o pracę też spotkacie
            przyjezdnych, którzy będa zbijać kwote wypłaty.

            Jednym słowem to troche dziwne, że przyjezdny może się utrzymac w Warszawie za
            1500zł (wynajmując mieszkanie), a wy miejscowi macie z tym problem. W końcu
            mieszkacie na swoim i macie niższe koszty utrzymania, nie wspominając juz o
            mieszkaniu na garnuszku u rodziców.
            • metron1 Re: Prowokator 14.08.06, 00:02
              Przyjezdny może utrzymać się za grosze w Warszawie bo bardzo często,razem ze
              swoimi ziomkami wynajmują jeden obskurny pokój w 5 osób,w każdy weekend
              wyjeżdzają do rodzin po wałówki.To sprawia że mieszkańiec Warszawy w starciu z
              wami nie ma żadnych szans.
              Spróbuj sobie wynająć normalne mieszkanie koszt około 1000zł,zrobić wiekszośc
              zakupów w Warszawie a nie ciągnać wałówki z domu,posłac swoje dziecko do
              przedszkola,zapłacić za wszelki usługi w Warszawie.Zobaczysz wtedy czym różni
              się życie przyjezdnego i mieszkańca
              • Gość: eMKaeL Re: Prowokator IP: *.pg.com 14.08.06, 10:57
                Życie przyjezdnego tym sie różni od życia miejscowych że nie mieszka sie kątem
                u mamusi i tatusia tylko jest się samodzielnym. Jeśli nawet wynajmuje się pokój
                czy kawalerkę to niby co w tym gorszego od coniektórych miejscowych
                maminsynków? Że wy nie macie żadnych szans? Mama posprząta, ugotuje, wypierze i
                nosek wytrze. U wielu z was odpada większość kosztów utrzymania. Ale nie wy
                byście chcieli zarabiać za nic conajmniej 3000 netto po studiach bez żadnej
                wiedzy i praktycznych umiejętności (chyba że coś robiliście w tym kierunku w
                trakcie studiów, pracowaliście a nie tylko "studiowaliście"). Nie przeczę, są
                tacy co na taką płacę zasługują. Ale bądzmy szczerzy pierwsza praca rzadko jest
                wysoko płatna. Jeszcze odnośnie przyjezdnych: Tak naprawdę to ci ludzie musza
                sobie umieć radzić w życiu bo nie mają często nikogo z rodziny ani nawet
                znajomych na miejscu.
                Ja też jestem przyjezdny, z 60 tys. miejscowości na pn. Polski gdzie niełatwo o
                dobrą pracę w moim zawodzie (IT). Tutaj w Warszawie dostałem dobrą pracę i nie
                widzę powodu dla którego miałoby mi być przykro z tego powodu że niby odbieram
                chleb jakimś miejscowym.
                I jeszcze jedno: w żadnym miejscu w Polsce nie spotkałem się z taką pogardą dla
                przyjezdnych jak w Warszawie. Przykro to przyznać ale niestety niezbyt
                pochlebne opinie o warszawiakach nie wzięły sie z powietrza ani z kosmosu.
                • Gość: frater Re: Prowokator IP: *.eranet.pl 14.08.06, 11:30
                  1. nie znam wielu warszawiaków którzy po studiach mieszkaja z rodzicami.
                  zreszta nawet jak mieszkaja to partycypuja w kosztach utrzymania domu. wychodzi
                  na to samo, bo lepiej mieszkac z rodzina niz z obcymi osobami po kilka sztuk w
                  jednym mieszkaniu
                  2. zarobki maja sa zalezne od tego co kto potrafi a nie od tego gdzie mieszka.
                  samo ukonczenie studiow dobrej pracy nie gwarantuje, bo tak naprawde znasz
                  tylko teorie ktora trzeba jeszcze wprowadzic w zycie. dlatego dla pracodawcy
                  wazne jest tak naprawde doswiadczenie zawodowe i dodatkowe umiejetnosci
                  3. po samych studiach oferta płacy nie moze byc wysoka bo tak naprawde
                  pracownik ma niewielka wiedze ktora moze wprowadzac w firmie
                  4. jak widac po autorze, to on zaatakował warszawiaków lecząc swoje wiejskie
                  kompleksy, zresztą ty zrobiłeś to samo
                  • Gość: eMKaeL Re: Prowokator IP: *.pg.com 14.08.06, 11:49
                    1. Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że ja znam wiele takich przypadków. Nie
                    mówię, że to coś wybitnie złego. Ale wypominanie innym, że wynajmują pokoje czy
                    mieszkania studenckie jest takim wypadku conajmniej nie na miejscu. W
                    najgorszym wypadku koszty utrzymania wychodzą na to samo. W innych przypadkach
                    to miejscowi mają przewagę.
                    Co do 2. i 3. to sie zgadzam i o tym pisałem. Mierzi mnie tylko jak czytam
                    wypociny tych, którzy jedyną winę swojego niepowodzenia upatrują w przyjeznych.
                    Może by tak wpierw zacząć od siebie?
                    4. Myślę, że tego typu "ataki" są jednak prowokowane przez innych. Co jakiś
                    czas regularnie na tym forum pojawiają sie wypowiedzi takie jak ta:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=140&w=16075077
                    I co? Nigdy w trójmieście czy innych dużych miastach nie słyszałem takich
                    wypowiedzi. Leczenie kompleksów? Uważam, że to reakcja obronna, mnie samemu też
                    sie krew gotuje jak czytam takie bzdury.
                    • Gość: Ekaunt Re: Prowokator IP: 62.29.166.* 14.08.06, 12:30
                      Przyjezdni nie wkurzają mnie tym, że zabierają pracę (nie kupuję tego) czy że
                      mieszkaja po 5 w jakiejś klitce (ich sprawa). Dobijają mnie tym, że nie lubią
                      Warszawy, demonstracyjnie to okazują, każdy warszawiak to dla nich zarozumialec
                      i wróg w ich "karierze", Warszawa jest dla nich brzydka i wstydzą się jej. Dla
                      nich mam propozycję - wracajcie do siebie, albo jedźcie tam gdzie wam się
                      podoba. Może jest to 3miasto, może Wrocław czy Kraków. My naprawdę świetnie
                      sobie poradzimy bez was. Nie potzrebujemy zakompleksionych, wrogo nastawionych
                      szczurków, którzy wszędzie widzą spiski i układy. Tacy już do nas przyjechali i
                      siedzą w Magistracie, na Wiejskiej i Krakowskim Przedmieściu. Starczy już tego.
                      Nic nie mam do ludzi otwartych, inteligentnych, który,m nawet jak za bardzo się
                      to miasto nie podoba potrafią nie epatować tym tak bezceremonialnie jak całe
                      stado przyjezdnych.
                      Miejcie szacunek dla miejsca, które stwarza wam takie możliwości rozwoju o
                      jakich moglibyście u siebie tylko pomarzyć.
                      • Gość: frater Re: Prowokator IP: *.eranet.pl 14.08.06, 13:39
                        W większości zgadzam się z Ekauntem. Mi też jest obojętne co kto je i gdzie i w
                        ile osób mieszka. Każdy życie kreuje sobie tak jak chce i w tym wypadku nie
                        szukałbym tu jakieś niesprawiedliwości dziejowej czy spisku.
                        W przyjezdnych (oczywiście nie wszystkich) denerwuje mnie właśnie to co napisał
                        Ekaunt. To że mieszkacie w mieście które wam się nie podoba, czego zrozumieć
                        nie potrafię. To że jak tu mieszkacie, to traktujecie to miejsce jak tani
                        hotel. Nie trzeba sprzątać, nie trzeba o nie dbać i cały czas na nie narzekacie
                        a do ludzi którzy tu mieszkaja macie wieczne pretensje nie wiadomo o co.
                        Może wynika to z zazdrosci? Za wasze niepowodzenia obwiniacie warszawiaków, bo
                        maja np. wyzszy status materialny?
                        Jest tyle miejsc gdzie można mieszkać a jednak jesteście tutaj. Pytam po co? Ja
                        jak czegoś nie lubie to tego nie robię, a jak mi się gdzieś nie podoba to tam
                        nie jeżdzę. Tak jak już tu ktoś napisał - atak na posadę i utrzymanie jej za
                        wszelką cenę to własnie jest wasz styl pracy.
                        Bo to wielki wstyd wrocic do siebie na prowincje ze spuszczona glowa i
                        powiedziec ze w stolicy mi nie wyszlo. Co wtedy powiedza sasiedzi?
                        • Gość: Fan ZDM Re: Prowokator IP: *.chello.pl 18.08.06, 21:55
                          > To co robię z moim wolnym czasem na przerwę obiadową to moja sprawa, nie tobie
                          > oceniać jakość mojej pracy

                          Przerwa obiadowa o 10:57? Dobre sobie :D

                          Chcesz konkretnych uwag? A proszę bardzo.

                          "Życie przyjezdnego tym sie różni od życia miejscowych że nie mieszka sie kątem
                          u mamusi i tatusia tylko jest się samodzielnym. Jeśli nawet wynajmuje się pokój
                          czy kawalerkę to niby co w tym gorszego od coniektórych miejscowych
                          maminsynków? Że wy nie macie żadnych szans? Mama posprząta, ugotuje, wypierze i
                          nosek wytrze."

                          Masz jakieś kompleksy? Nie wiem, do kogo konkretnie piszesz per "wy" - ja wśród swoich znajomych z czasów LO i studiów raczej nie widuję takich zachowań. Prezentujesz po prostu prymitywne stereotypy.

                          "Jeszcze odnośnie przyjezdnych: Tak naprawdę to ci ludzie musza
                          sobie umieć radzić w życiu bo nie mają często nikogo z rodziny ani nawet
                          znajomych na miejscu."

                          W dobie bankowości internetowej rodzina "na miejscu" ma znikome znaczenie. Znajomych pewnie nie mają, bo albo uważają że Warszawa jest brzydka i w ogóle tylko wyścig szczurów, więc nie warto wieczorem wychodzić, albo im szkoda wydawać pieniędzy na jakiekolwiek wyjścia.

                          "Ja też jestem przyjezdny, z 60 tys. miejscowości na pn. Polski gdzie niełatwo o
                          dobrą pracę w moim zawodzie (IT)."

                          Chyba sobie kpisz - w Trójmieście niełatwo o pracę w IT??

                          "I jeszcze jedno: w żadnym miejscu w Polsce nie spotkałem się z taką pogardą dla
                          przyjezdnych jak w Warszawie. Przykro to przyznać ale niestety niezbyt
                          pochlebne opinie o warszawiakach nie wzięły sie z powietrza ani z kosmosu."

                          Może to pochodna twojej opinii o warszawiakach? Ja na przykład kogoś, kto tu przyjeżdża i demonstracyjnie afiszuje się z pogardą do miasta i miejscowych, uważam za zwykłego buca.
                          • Gość: eMKaeL Re: Prowokator IP: *.orange.pl 19.08.06, 01:53
                            Ehh co ja będę tłumaczyć.. Chcesz to wykorzystujesz te 0,5h na przerwę o 10.00
                            albo o 14.00 albo wcale, wolna wola :) Podobnie elastyczne dość są godziny
                            pracy. Taka specyfika pracy i odpowiada mi to :).
                            Wracając do tematu:
                            1. Trend do mieszkania z rodzicami jest faktem, choć może moi czy twoi znajomi
                            sie w tą tendencję tak bardzo nie wpisują. Pamiętam, że jeden z raportów
                            Polityki był poświęcony temu tematowi.
                            2. Nawet najbardziej zaawansowana bankowość elektroniczna nie przyjdzie do
                            ciebie pomóc np. z małym dzieckiem w jakichś nieprzewidzianych okolicznościach.
                            Mowiłem nie tylko o pieniądzach. Co do znajomych: znam tu pare osób ze studiów
                            którzy też pracują w Warszawie, paru znajomych z pracy i to wszystko. Krótko tu
                            mieszkam więc nie znam nikogo. Praca, szukanie mieszkania itd., na zabawę albo
                            nie mam czasu albo nie chce mi sie już wieczorem potem wyłazić :( Ty natomiast
                            uogólniasz. Teraz ja powtórzę za tobą: prezentujesz prymitywne stereotypy.
                            3. IT w 3mieście. Nie jest źle ale napewno gorzej niż tu. Poza tym IT to
                            szerokie pojęcie. Były również i powiedzmy prywatne powody które zadecydowały o
                            Warszawie.
                            4. Opinię wyrabiam sobie na podstawie ludzi których spotykam. Jeżeli chodzi o
                            pracę to atmosfera ok ludzie jak najbardziej też, i warszawiacy i sporo
                            przyjezdnych również. Nie afiszuję sie z niechęcią wręcz przeciwnie. Natomiast
                            podkreślam jeszcze raz: Np. w Trójmieście nie spotkałem się z opinią że
                            przyjezdni psują rynek, że są tacy owacy i ogólnie słoma z butów. To tyle.
    • Gość: frater Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.eranet.pl 14.08.06, 09:55
      Servantes, piszesz straszne bzdury które niewiele mają wspólnego z prawdą o tym
      jak mieszka i pracuje się w stolicy. Pomijam już że z twoim doświadczeniem
      zawodowym jako akwizytor i sprzedawca w supermarkecie nie dałbym ci pracy w
      żadnym ministerstwie. Powinieneś zapisać się do Samoobrony, tam podobni do
      ciebie robią karierę polityczną.
      A teraz ci coś wytłumaczę. Zapewne czytasz od czasu do czasu gazety i
      orientujesz się że według różnych danych w ostatnich prawie 2 miliony polaków
      wyjechało z Polski za pracą do Anglii, Irlandii czy innych krajów UE. Bardzo
      duża grupa nie ma żadnych kwalfikacji a do tego nie zna języka, czasem udaje im
      się znaleźć jakąś pracę. Conajmniej 90% z nich wykonuje pracę, która jest
      bardzo mało płatna i żaden rodowity anglik by się nią nie zchańbił (od tego są
      przyjezdni z Indii,Turcji i krajów Europy Wschodniej w tym Polski).Do tego
      dochodzą zawody mało popularne i ciężkie czyli najczęściej praca fizyczna oraz
      praca w barach, pubach (kiedyś tak dorabiali sobie miejscowi studenci a teraz
      Polacy traktują to jako pracę docelową).
      Więc wygląda to tak, że oni robią dokładnie to czym nie są zainteresowani
      miejscowi, za takie pieniądze za które miejscowy nie zgodziłby się pracować. I
      każdy jest zadowolony, Anglicy mają ręce do pracy fizycznej, nie wzrsata
      bezrobocie bo i tak te branże nie są dla Anglików a Polacy się cieszą bo
      zarabiają jakieś pieniądze które tam są małe, ale przy wegetacyjnym trybie
      życia wystarczą na przeżycie i odłożenie czegoś do Polski.
      Analogiczna sytuacja jest z przyjezdnymi do Warszawy. Też pracują w branżach w
      których Warszawiacy nie chcą pracować - między innymi w zawodach w których masz
      doświadczenie. Podobnie jest z najniższymi stanowiskami w administracji, które
      wybacz ale są mało płatne. Ktoś kto chciałby zarabiać większą kasę napewno by
      tam nie poszedł.
    • Gość: meteor Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 15:09
      Stanowisko w pracy ma się proporcjonalne do swoich umiejętności. Normalne, że
      po studiach nie zostaje się od razu dyrektorem dużej firmy czy jakieś
      korporacji.
      Warszawiacy mają większe oczekiwania dlatego że żyją tu i znają ceny. Każdy
      zdaje sobie sprawę jak drogi jest start w dorosłe życie, utrzymanie się w
      Warszawie, wynajęcie czy nawet kupno mieszkania. To najdroższe miasto w Polsce,
      a zarobki wcale nie są takie wyskokie. Dlatego uważam, że czasem lepiej dla
      przyjezdnych jest zostać u siebie. Tam mimo że zarabia się mniej to można tego
      tak nie odczuć bo wszystko jest tańsze.
      Nie rozumiem podejścia typu kombinowanie już od czasów liceum, skończę szkołę i
      wyjeżdzam do Wawy. Nie zdajecie sobie sprawy ile co tu kosztuje i jakie są
      możliwości znalezienia pracy. Myślicie, że jak znajdziecie pracę za 900-1000 to
      będzie oK, bo i tak wiecej niz u was. A pozniej sie zaczyna placz i obwinianie
      Warszawy i warszawiakow za swoje zyciowe niepowodzenia.
    • Gość: agathonos Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 16:41
      Jak warszawiacy czytaja takie posty jak ten to maja prawo nie lubic
      przyjezdnych. Nazywasz nas snobami i mowisz ze nie mamy ambicji. To chyba wy
      jej nie macie lapiac pierwsza lepsza prace za 900 zl i uwazaja ze to powod do
      najwiekszej dumy. Do tego waletowanie w akademikach po studiach lub u panien na
      sile szukanie meza z Warszawy ktory ma mieszkanie. To tez przejaw ambicji i
      powod do dumy. Podobnie wasze zwyczaje mieszkaniowe, po klika osob w jednej
      klitce.
      Obserwuje was od dluzszego czasu tam gdzie mieszkam, na Nowodworach. Na
      parkingu pod moim blokiem prawie nikt nie ma warszawskiej rejestracji.
      Rozmawialem z sasiadami to mi mowili ze u nich na Rzeszowszczyznie,
      Lubelszczyznie czy Warmii jest tansze ubezpieczenie. Podobie jest z meldunkiem,
      wiekszosc ze wzgledow finansowych nie zameldowala sie tu a caly czas meldunek
      ma u siebie w rodzinnym miescie. Parking jest pelny cale dnie, bo wszyscy
      jezdza do roboty autobusem a robi sie pusty bo cala kolumna aut wyjezdza w
      roznych kierunkach w piatek po pracy. Czesc pojawia sie w niedziele a czesc w
      poniedzialek.
      Do tego zwyczaje rodem ze wsi, trzymanie workow ze smieciami na klatce
      schodowej zamiast wynoszenie do kontenera na zewnatrz (logika typu - niech nie
      smierdzi w mieszkaniu a na klatce schodowej to juz moze) czy zostawianie
      brudnych butow przed dzwiami. To jest klatka schodowa a nie ganek na wsi.Wezcie
      to pod uwage, moze jak wam sie to powie personalnie to zrozumiecie, bo jak
      administracja wywiesza ogloszenie to nikt sobie nic z tego nie robi.
      • metron1 Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 14.08.06, 23:40
        Ja nie ma nic przeciwko przyjezdnym,ale niech traktują to miasto do którego sie
        sprowadzili jak swoje a nie żyłę złota którą sie eksploatuje i potem zostawia
        Poza opisanymi powyżej,przypuszczam że mało kto z przyjezdnych melduje się w
        Warszawie,nie płaci tam żadnych podatków, zakupy robi się minimalne zakupy bo
        prawie wszystko ciągnie sie od rodziny, w żaden sposób nic go z tym miastem nie
        łączy,nawet samochód jest zajestrowany w miejscu pochodzenia .Przed znajomymi
        narzeka się na Warszawę i warszawaików,a ciągnie się z tego miasta ile sie tylko da
        I to najbardziej mnie denerwuje
      • Gość: dar Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 14:10
        >wiekszosc ze wzgledow finansowych nie zameldowala sie tu a caly czas meldunek
        > ma u siebie w rodzinnym miescie

        A może mi powiesz skąd przyjezdni mają wziąć warszawski meldunek?Przecież mało
        kto melduje osoby w wynajmowanym komuś mieszkaniu.A wynika to ztego że jakby
        zameldował przyjezdnego to musiałby podatek od zysków z wynajmu odprowadzić a
        raczej rzadko kto tego chce.
        Więc niee bądźcie obłuddni warszawiacy, zrzucacie przyjezdnym że podaatków u
        Was nie płacą a sami nie płacicie podatków od wynajmowanych przyjezdnym
        mieszkań....

        A tak nawiasem mówiąc tylko w Warszawce się spotykam z tego rdzaju nagonkami
        na przyjezdnych.
        Pracowałeem w Poznaniu, Wrocku teraz na Śląsku i w tych miejscach nikt mi nie
        wytykał że przzyjechałem z wiocchy i zabieram im miejscaa pracy.
    • miriam_73 Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... 15.08.06, 22:50
      Póki co nie narzekam ani na pracę ani na zarobki. A o "koszeniu" konkurencji to
      pogadamy dzieciaku, jak wystartujesz do jakieś normalnej, dużej, rynkowej firmy
      z kilkuetapową wszechstronną rekrutacją, zmierzysz się z kilkuset innymi
      kandydatami i dostaniesz pracę, a potem nie dasz się "wykosić" po pierwszej
      ewaluacji. Bo póki co to nie masz się czym chwalić.
    • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.08.06, 13:10
      Wiecie tak na prawdę to nie zdajecie sobie sprawy jak w tym mieście ciężko jest
      się zaaklimatyzować osobie przyjezdnej. Ktoś kto przyjeżdza z innego miasta
      potrafi na prawde cieszyć sie drobiazgami takimi jak wynajęcie taniego
      mieszkania (co z tego, że z 4 innymi osobami), znalezienie pracy na państwowej
      posadzie (co z tego, że początkowo kiepsko płatnej, ale bez wyścigu szczurów).
      Macie uwagi odnośnie naszych wyjazdów do domów po "wałówki". Skoro cały tydzień
      sie pracuje, w weekendy spodo studentów pracuje więc z regóły co 2-3 tygodnie
      jedzie się do domu. A co wy byście tego nie robili?? Nie tęsknili byście za
      rodziną i nie chcieli ich zobaczyć?? Nie uwierzę.
      Powiem Wam, że nie jesteśmy wrogo nastawieni do tego miasta. To w
      większości przypadków tylko fortel mający na początku pomóc nam odnaleźć się w
      tym "nowym" środowisku. Po przyjeździe nie wiadomo komu można zaufać i z kim
      trzymać (więc trzyma się z przyjezdnymi). Po dłuższym czasie przyjezdni na
      prawde normalnieja i jeśli na prawdę planuja związać życie z Warszawą to
      zagrzewaja miejsce i przeżywają takie same problemy jak miejscowi. Najsłabsze
      ogniwa się wykruszają.
      A z pracy w ministerstwie na prawde sie cieszę i nie uważam żeby to była
      jakaś ujma. W końcu zarabiam nie kradnę, uważam tez że sporo moge się tutaj
      nauczyć a wiedza na pewno przyda sie w przyszłości i zaprocentuje.

      Pozdrawiam wszystkich miejscowych (nie żywię urazy).

      SERVANTES
    • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 10:40
      Wytłumaczcie mi tylko jedno dlaczego wy miejscowi chcecie od razu zarabiać po 3
      tys do ręki albo i więcej zaraz po studiach. Przecież w Warszawie 1500zł do
      ręki w zupełności na początek wystarczy (no może nie na luksusy, ale na
      normalne życie na jedną w dodatku osobę to wystarczająco). Zupełnie inaczej
      jest jeśli ma się rodzinę, wtedy owszem trzeba zarabiać więcej:
      2 osobowa = 2000zł do ręki starcza
      3 osobowa = 2500-3000zł do ręki (starcza nawet przy małym dziecku)
      4 osobowa = pow. 3000zł jest ok.

      Może czegos nie rozumiem. Uświadomcie mnie.
      • Gość: bassPL Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.08.06, 14:18
        Ludzie mają różne potrzeby i aspiracje.
        A idą do pracy nie po to by im "starczało", nie po to by tylko przeżyć z
        miesiąca na miesiąc. Bo przyjmując takie założenie to kupiłbym hektar piachu
        pod miastem, wsadził pare kartofli, świnię, kozę i kury chodował.
        I na pewno moje zdrowie psychiczne byłoby w lepszym stanie.
        Człowieku czy nie dostrzegłeś jeszcze że ludzie są różni ?
        Dlaczego niby do twoich standartów mają się dopasować ?
        Popatrz uważnie na to miasto, dostrzeż wreszcie stałe mechanizmy, a na koniec
        dowiedz się że w historii pracodawcy nic pracownikom z własnej woli nie dali.
        Obniżanie standartów płacowych przez przyjezdnych można przyrónać (z pewną dozą
        umowności)do pracy łamistrajków w trakcie walki o prawa pracownicze.
        To jest trochę plucie w twarz tym co walczyli o skrócenie dnia pracy, wolne
        soboty, płatne urlopy, prawo do organizowania się. Te rzeczy zostały zdobyte z
        trudem, po czym pojawiają się ludzie którzy zap....alają po kilkanaście godzin,
        również w soboty, za głodową stawkę. to niweczenie wysiłku pokoleń.
        Kompletny brak solidarności działający na korzyść pracodawców.
        Ci tylko mogą się cieszyć i dalej pieprzyć o "kosztach pracy".
        Jeśli tak źle naszym pracodawcom to niech przeniosą firmy do Niemiec albo
        Anglii. Zobaczą co to koszty, zobaczą co to standarty socjalne.
        A zresztą po co ja to piszę ...
        Zaraz mnie pewnie jakiś zaczadzony nazwie komuchem.
        Spróbuj wyjść z siebie i spojrzeć na świat nie swoimi oczami, tak jakbyś był
        błąkającą się duszą. Chyba potrafisz to zrobić, bo przecież jak każdy kto
        skończył jakieś tam studia uważasz się za inteligenta ?
        Powodzenia w pracy i więcej szacunku dla innych (nie powiem że miejscowych
        bo ...).
        • Gość: Servantes Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 14:31
          Wielce sznowny panie,

          Kozy i kury się hoduje, a nie "choduje". Ale to pewnie tylko literówka, choć
          dość nietypowa.

          Poza tym w większości zgadzam sie z twoimi poglądami. Ale postaw się w sytuacji
          przyjezdnego i spróbuj zostać w małym mieście (żeby nie powiedzieć wiosce)i
          zarabiać rozsądne pieniądze. To nie realne.....
          Jeszcze jedna uwaga. Nie sądze, żeby to tylko przyjezdni zaniżali
          wynagrodzenia, które proponuja pracodawcy. Takie sa po prostu prawa rynku i na
          pewno także trafiaja sie bardziej zdesperowani Warszawiacy, którzy też zgodzą
          się pracować za niższe pieniądze byle tylko pracować. (np. osoby, które maja
          rodziny na utrzymaniu) Ty na pewno byś nie pracował w ogóle bo nie płacą ci
          tyle ile bys chciał???? (to pytanie retoryczne) Więc pomyśl kolego co
          wypisujesz, a potem rozejrzyj się po własnym mieście i zobacz ilu jest tam
          ludzi, którzy nie pracują za 3-4 tyś zł tylko za stawki dużo niższe. Na pewno
          nie wszyscy sa przyjezdni.....
          • Gość: bassPL Re: Wiecznie niezadowoleni z pracy Warszawiacy... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 19.08.06, 14:49
            To nie ja zacząłem ten wątek.
            Błąd powstał w wyniku pośpiechu.
            Mieszkam w Warszawie, mam lat 48 i ponoszę konsekwencje tego dużo bardziej
            bolesne niż początkujące "pampersy".
            Zawsze staram się wyciągać wnioski ogólniejszej natury, bez osobistych
            wycieczek, bo to przecież nic nie daje.
            Obserwuję pilnie co sie dzieje na wąskim polu między a prawem a "wolnym
            rynkiem", i patrzę jak na tym wychodzi godność ludzka.
            Problem obniżania standartów istnieje, możemy tylko spierać się o przyczyny,
            zasięg skutków, mnie w sumie nie interesuje czy to personalnie Servantes czy
            bassPL jest temu winien.
            To tylko pionki, ziarenka piasku.
            Ja z uwagi na mój wiek mam już jakąś perspektywę, wiem że życie jest
            przewrotne, że nie zawsze sami możemy nim kierować.
            Wiem co to brak pracy, będąc już po 40-ce nie miałem jej przez dwa lata.
            Wiem jak trudno ją zdobyć, wiem jak młode pokolenie traktuje takich jak ja.
            Ale tym bardziej oburza mnie poniżanie innych, wykorzystywanie przewagi.
            To że mało zastanawiamy się nad całościa problemu daje skutek taki że jesteśmy
            podzieleni, słabi, skonfliktowani, a co za tym idzie łatwi do zmanipulowania.
            Jeśli mamy ciągnąć ten wątek, to może w tym właśnie kierunku, bo inaczej
            zmnieni sie w typową na forum pyskówkę.
            A w wymianie epitetów to ja nie będę brał udziału.
            Pozdrwiam wszystkich mających wątpliwości.
            Tutejszych, a i przyjezdnych też.
            :)
    • Gość: dar pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 15:11

      Mam pytanie do tych którzy zarzucają przyjezdnym że nie płacą podatków w
      Warszawce:
      Skąd przyjezdni mają wziąć warszawski meldunek?Przecież mało
      kto melduje osoby w wynajmowanym komuś mieszkaniu.A wynika to ztego że jakby
      zameldował przyjezdnego to musiałby podatek od zysków z wynajmu odprowadzić a
      raczej rzadko kto tego chce.
      Więc niee bądźcie obłuddni warszawiacy, zrzucacie przyjezdnym że podaatków u
      Was nie płacą a sami nie płacicie podatków od wynajmowanych przyjezdnym
      mieszkań....

      A tak nawiasem mówiąc tylko w Warszawce się spotykam z tego rdzaju nagonkami
      na przyjezdnych.
      Pracowałeem w Poznaniu, Wrocku teraz na Śląsku i w tych miejscach nikt mi nie
      wytykał że przyjechałem z wiochy i zabieram im miejscaa pracy.
      • Gość: Fan ZDM Re: pytanie IP: *.chello.pl 19.08.06, 18:45
        > Mam pytanie do tych którzy zarzucają przyjezdnym że nie płacą podatków w
        > Warszawce:
        > Skąd przyjezdni mają wziąć warszawski meldunek?Przecież mało
        > kto melduje osoby w wynajmowanym komuś mieszkaniu.A wynika to ztego że jakby
        > zameldował przyjezdnego to musiałby podatek od zysków z wynajmu odprowadzić a
        > raczej rzadko kto tego chce.
        > Więc niee bądźcie obłuddni warszawiacy, zrzucacie przyjezdnym że podaatków u
        > Was nie płacą a sami nie płacicie podatków od wynajmowanych przyjezdnym
        > mieszkań....
        Wielu z tych, którzy wynajmowali, stać na wzięcie kredytu. I tutaj pełno jest takich, którzy mimo _posiadania_ mieszkania w Warszawie, faktycznego zamieszkiwania tutaj i oczywiście pracy, pozostają zameldowani w Chełmie czy Rykach, bo:
        - tańsze OC na samochód
        - szkoda pieniędzy na nowy dowód i tablice
        - nie chce się itd. itp.
        Sam obserwowałem sporo takich przypadków cyz to w pracy, czy to w bloku, w którym mieszkałem (niektórych widziałem przy podpisywaniu aktów notarialnych, więc wiem że _nie_ wynajmują).
        > Pracowałeem w Poznaniu, Wrocku teraz na Śląsku i w tych miejscach nikt mi nie
        > wytykał że przyjechałem z wiochy i zabieram im miejscaa pracy.
        A tu ktoś osobiście tobie wytknął? A czy ty w Poznaniu zaczynałeś rozmowę od narzekania, jakie to miasto beznadziejne, brzydkie i jak go nie cierpisz?
        • Gość: dar Re: pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.08.06, 18:48
          > A tu ktoś osobiście tobie wytknął? A czy ty w Poznaniu zaczynałeś rozmowę od
          na
          > rzekania, jakie to miasto beznadziejne, brzydkie i jak go nie cierpisz?

          nikt mi tego nie wytknął ale akurat Poznań mi się zawsze bardzo podobał a do W-
          wy nigdy mnie nie ciągnęło i nigdy nie szzukałem tutaj praccy .

    • Gość: Servantes Przymus czy własny wybór??? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 10:52
      Ja to już na prawde nie wiem czy my przyjeżdzamy do Warszawy z własnego wyboru
      czy z przymusu (dodam ekonomicznego). Gdyby w naszych miastach oferowano nam
      przyzwoite wynagrodzenie podejrzewam, że 98% przyjezdnych nawet nie wiedziałoby
      gdzie leży Warszawa (żartuję ;-), ale w ogóle by tu nie przyjechali).
      Chyba zdecydowana większosć przyjeżdza tutaj jednak z przymusu bo u siebie żyją
      na granicy minimum egzystencjalnego. Po prostu nie da się wyżyć cały miesiąc za
      899zł brutto. Warszawa (woj. mazowieckie) ma najwyższą średnia krajową a
      oddalając się od stolicy ten wskaźnik drastycznie maleje. Co tu ukrywać w
      większych miastach zarabia sie dużo więcej i zarabiać będzię. W Warszawie mało
      kto chce pracować za 1500zł netto a to prawie 3 razy tyle co najniższa krajowa
      i tylko trochę mniej niz średnia krajowa ok. 1650zł netto. Może się mylę, ale w
      stolicy na prawdę nie zarabia się źle dlatego napływ przyjezdnych do tego
      miasta jest nieunikniony (chociażby z powodu najniższego bezrobocia w
      województwie).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka