Dodaj do ulubionych

Może czas na normalne płace skoro brak pracowników

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.06, 15:43
Witam!
Tak sobie myślę że skończył się czas kiedy pracowało się za miskę zupy...
Czas znormalizować płace drodzy pracodawcy :-) Ciekawy jestem jak taki
pracodawca wyżyłby za 800-900 zł na miesiąc. Jest źle z pracownikami a będzie
jeszcze gorzej... europa czeka, ostatni gasi światło ;-)

Pozdrawiam

Artur
Obserwuj wątek
            • lizavieta1 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 08.08.06, 22:47
              Po co mają płacić więcej? Mogą przebierac jak w ulęgałkach, przynajmniej na
              niższych i średnich stanowiskach. Skoro mozna mieć np młodego prawnika z biegłą
              znajomością2 języków pracującego po 13 h/dobę za 1300 zł na zlecenie, bo takie
              są stawki to po co płacić mu więcej? A specjaliści nie muszą wnosić takich
              postulatów jak twój, bo są opłacani dobrze.
            • Gość: pixi Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 85.219.140.* 11.08.06, 16:30
              co do płac , owszem są marne i powinny by wyższe
              ale na pewno nie zgodze się że powinny być proporcjonalne do posiadanego
              wyksztalcenia
              raczej w pierwszej kolejności powinny być brane umiejętnościa a od
              wykształcenia uzależnił bym raczej zajmowane stanowisko
              wtedy może byloby sprawiedliwie
              sam jestem studentem (pracującym) i wiem ile kosztuje przyjemność uczęszczania
              na wyższą uczelnię , a z krótkiego ,bądź co bądź ,narazie doświadczenia
              zawodowego widzę że bardzo często jest tak , że wyksztalcenie wogóle nie idzie
              w parze z rzeczywistą wiedzą
              we wszystkich firmach gdzie do tej pory pracowałem zdażali się
              ludzie "wykształceni" , obejmujący kierownicze stanowiska , ale z takim
              pojęciem o tym co robili , że pierwszy lepszy "robol" sprzedał by takiego 5 razy

              i spójrzmy prawdzie w oczy
              dziś "studentem" może być praktycznie każy i z gorszymi lub lepszymi wynikami
              te studia może skończyc
              ja wogóle bym się nie ździwił gdyby za kilka lat okazalo się ze co druga
              sprzątaczka czy kasjerka będzie miała "mgr" a hydraulik "inż" przed nazwiskiem
              • Gość: mgr Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.icpnet.pl 11.08.06, 19:08
                Współczuję potencjalnemu pracodawcy, który Cię zatrudni! Straszne jest to, że
                dzisiaj za pieniądze mogą studiować tacy ludzie jak Ty, którzy w kilku zdaniach
                popełniają tak wiele podstawowych błędów ortograficznych, nie mówiąc o
                gramatyce!!!
                Otóż:
                - po "inż." stawia się kropkę
                - "w ogóle" pisze się osobno
                - "na razie" - osobno
                - "sprzedałby" - razem
                - "zdarzali się" - przez "rz".
                Nie pozdrawiam, bo wstyd mi, że być może niedługo ktoś taki, jak Ty, również
                będzie miał tytuł "mgr inż.". Jest tylko jedna różnica: ja studiowałem
                stacjonarnie!!!
                • Gość: marian Re: studia zaoczne a stacjonarne IP: *.escom.net.pl 02.09.06, 06:53
                  Ah tak, więc doszło do tego, że insynuujesz, że niby kto
                  studiuje "stacjonarnie" -że niby jest "lepszy"...?
                  Interesujące...
                  Wybacz, ale kiedy Ty sobie przez 5 lat luzacko imperowałeś, inni musieli
                  pracować, a na imprezy nie mogli sobie pozwolić, bo w sobotę i w niedzielę -co
                  niektórzy musieli dojechać do innego miasta, na uczelnię.
                  I wyobraź sobie, że są wyższe uczelnie, na których w systemach zaocznych,
                  ludzie jak mają jeden wolny weekend w miesiącu, to są szczęśliwi....

                  Jeszcze jedno, jak Ty sobie imprezowałeś przez 5 lat, inni studiowali
                  zaocznie, pracowali -i zdobywali doświadczenie, co ważniejsze.... -które jest
                  teraz jest o wiele ważniejsze dla pracodawcy, niż studia stacjonarne... Bo w
                  trakcie ostatnich lat role się odwróciły "Mondralo".
                  Co Ty na to?
                  Pytanie kto na tym wychodzi lepiej, i kto szybciej znajdzie pracę...?

                  Bo tak się akurat składa, że wielu z was, tak zwanych "stacjonarnych" uważa
                  się za lepszych, od tych co to studiują na kierunkach zaocznych. Ale prawda
                  jest taka, że wy wychhodzicie z uczelni po obronie pracy, z czystymi główkami,
                  bez jakiej kolwiek wiedzy na temat życia. A studenci zaoczni
                  zwykle "zaper....alają" przez te wszystkie lata. I później macie tylko
                  komplenie nieuzasadnione wyrzuty, że to nie właśnie wy dostaliście upatrzoną
                  pracę, tylko ten co to być może jeszcze się nie obronił na uczelni; -ten co to
                  być może i ma kilka ocen niższych od was; -ten z zaocznego systemu nauczania....
                  Do kogo macie pretensje? Nikt wam nie zabronił wcześniej iść do pracy,
                  zdobywać wcześniej wymagane później doświadczenie i studiować zaocznie...
                  Bo na studiach uczą wiedzy suchej i czysto teoretycznej. I tylko taką
                  posiadacie, za raz po opuszczeniu uczelni....

                  A jak któś wolał, żeby mu cały świat matkował i go niańczył przez kilka lat
                  ekstra, to już tylko do siebie powinien mieć potem pretensje....
                • Gość: mateo oh! na Boga IP: *.escom.net.pl 02.09.06, 07:19
                  Nie mów, że studia stacjonarne są czymś lepszym w chwili obecnej, od zaocznych...
                  Jak Ty "Mondralo" imprezowałeś i przez kilka lat ekstra wszyscy Ci matkowali i Cię niańczyli....
                  Kiedy inni tyrali. Ale przynajmnie zdobyli doświadczenie, którego nie przebijesz żadnym dyplomem "stacjonarnym", bo twoja wiedza jest(-była?) sucha i teoretyczna, w momencie opuszczenia uczeli...

                  Y punto.
          • anna-dark Przy czym asystujesz ??? 10.08.06, 21:59
            Przy czym asystujesz ???

            inecita napisała:

            > Tyle że nie wszystkich pracowników brakuje, mam wykształcenie wyższe
            > humanistyczne i pracuję jako asystentka, na moje miejsce znaleźliby 5 innych
            > osób...
          • Gość: Pracownik Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.localdomain / 84.38.95.* 11.08.06, 23:00
            A ja jestem po przygodach z niesprawiedliwymi "pracodawcami". Taka prywatna
            firma to jak feudalny pan - jeśli podpisałam umowe o pracę, "panu" wydaje się,
            że jestem jego chłopem pańszczyźnianym, jego białym niewolnikiem, może nawet w
            niedziele do mnie dzwonić, bo sobie przypomniał, że mu cos potrzeba na
            poniedziałek (choc w piatek mówił, że wszystko jest zrobione). Co do wysokości
            pensji, byłam zadowolona, bo wystarczy mi skromne życiem - do czasu jak sie
            dowiedziałam, że ci, za których często wykonuję ich obowiązki zarabiają dwa,
            dwa i pól razy więcej niż ja. Bo są leniwi, mało zdolni, chorowici itd. a moga
            sobie na to pozwolić, bo to prywatni znajomi szefa. Jak to wygladało? Np. Kasiu
            zrób ten projekt. Przecież Adam z Działu X miał go robić, było mówione na
            naradzie. No tak, ale wiesz to co on robi do niczego sie nie nadaje, a ja wiem
            że ty to zrobisz najlepiej. Potem na nastepnej naradzie ani słowa że to ja
            robię, a potem jeszcze premię dostał Dział X. Zwolniłam się po jakimś czasie bo
            taka praca jest ponizej godności człowieka. Logicznie mysląc pracodawca
            powinien zwolnic tych niezdolnych leni, a ludziom którzy wnoszą w rozwój jego
            firmy istotny wkład - podnieść pensje. Najczęściej pracodawca ma u siebie takie
            pasożyty na własne życzenie i nie umie docenić pracowitych. Niech więc spada i
            wcale go nie będę żałować jak mu sie firma rozleci.
        • Gość: Pewex Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.cyberlex.pl 11.08.06, 08:04
          wynagrodzenie powinno być adekwatne nie do wykształcenia a do umiejętności i wyników w pracy! to powinno byc jedyne kryterium placy.
          Dlaczego nikt nie wpadl na popyt ze obnizajac koszty pracy, zwiekszajac wynagrodzenia, likiwidujac zus przecietny polak mialby w okolicach obecnie czesto magicznych 2000 PLN na poczatek. Za taka kwote mozna isc do lekarza prywatnie, odlozyc na emeryture i zostaloby w kieszeni wiecej, co spowodowaloby fale konsupcji co przyniosloby wzrost dla budzetu z tytulu podatku vat, oraz dochodowego etc.
          • Gość: el_horse Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 193.120.161.* 11.08.06, 11:28
            ogolnie fajny pomysl - sam taki kiedys mialem, ale niestety wiekszosc ludzi nie
            odlozyloby na emeryture tylko przejadlo/przepilo. to bylby ich problem na tzw
            jesien zycia ale jak byloby duzo takich ludzi (a gwarantuje ze byloby) to
            pbylby to problem dla panstwa

            dlatego panstwo musi myslec za innych

            nie mowiac juz o tym, ze ci co teraz odprowadzaja skladki nie robia tego dla
            siebie tylko dla swoich dziadkow, ktorzy emeryture dostaja - taki spadek po
            bismarcku i jego pomysle na emerytury. pomysl byl fajny 120 lat temu ale teraz
            juz sie nie sprawdza, niestety przegapilismy moment kiedy zaczynal sie nie
            sprawdzac (pewno tak gdzies 10-20 lat po 2 wojnie sw)

            no wiec mozemy powoli zmieniac system z placenia na dziadkow na placenie na
            siebie, ale nie mozna po prostu uciac wszystkiego. takie przejscie
            zaprojektowal prof Marek Gora za Buzka i wprowadzili go wtedy w zycie -
            kompromis pomiedzy jednym a drugim systemem - tzw faza przejscia Zobaczymy
            dopiero za 20-30 lat czy sie sprawdzil (chyba tak)

            pozdrawiam

            el_horse
          • Gość: darsik Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.hutapokoj.com.pl 13.08.06, 04:51
            [...]
            > przecietny polak mialby w okolicach obecnie czesto magi
            > cznych 2000 PLN na poczatek. Za taka kwote mozna isc do lekarza prywatnie,
            > odlozyc na emeryture i zostaloby w kieszeni wiecej,
            [...]

            2000 !? Nie wiem, nie wiem ... Mam nawet trochę więcej. Prywatnie do lekarza,
            odłożyć na emeryturę ? Gdzie ? W Warszawie ? Mocno wątpię. Gdzie indziej
            zresztą też byłby kłopot. 3-4000 to już może prędzej.
          • Gość: Monarchista Re: Ciapek jestes Ciapa IP: 195.128.172.* 11.08.06, 19:15
            Gość portalu: ZgryzliwyZenek napisał(a):

            > I chyba z IV RP vel PRL-Bis, wynagrodzenie stosowne do wyksztalcenia? - chesz
            > by kasjerka z mgr zarabiala inaczej niz ta po podstawowce?

            Oczywiście, że płaca nie może być zależna tylko od wykształcenia, ale jeżeli
            pracodawca nie ma stanowisk pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem, to po co
            ich zatrudnia? Niech zatrudni kogoś z niższym wykształceniem, wśród takich
            ludzi też jest duże bezrobocie.
          • Gość: ejcz Re: Ciapek jestes Ciapa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 20:55
            > I chyba z IV RP vel PRL-Bis, wynagrodzenie stosowne do wyksztalcenia? - chesz
            > by kasjerka z mgr zarabiala inaczej niz ta po podstawowce?

            skoro pracodawca wymaga od kobiety wyższego wykształcenia, to chyba znak, że
            taka pani magister jest bardziej wydajna na kasie niż pani po zawodówce - czy
            się mylę? i skoro nie powinno się płacić za wykształcenie, tylko za
            umiejętności, to po co w ofertach pracy jest ono podkreślane - i to na średnich
            i niskich stanowiskach? pracodawca zakłąda, że np. sekretarka po studiach mgr
            administracji jest lepsza od pani po policealnym studium dla sekretarek i gdy
            doświadczenie mają takie samo, wybierze pierwszą, bo pod 1 względem jest lepsza
            od konkurentki. to niech jej w związku z tym lepiej zapłaci. proste.

            > Problemem jest Produkt Narodowy Brutto - po prostu nie czym sie dzielic, Za
            > malo pracodawcow, a ci co sa, sa dojeni na maksa.

            ktoś juz tu napisał - niech za biznes biorą się ludzie, którzy mają do tego
            kapitał i głowę. a nie, pierwszy lepszy półgłówek zakłada firmę, nie potrafi
            papierka wypełnić i narzeka an wszystko dookoła, a ludźmi pomiata, bo w końcu
            priorytetem każdego szanującego sie "biznesmena" jest przecież najnowsze auto i
            dom na przedmieściu, nieważne, że kredytu na firmę nie ma za co spłacać. i
            wielkie zdziwienie, że firemki upadają, że PKB niskie.

            acha - zaznaczam produkt KRAJOWY, a nie NARODOWY. NARODOWY to musimy mieć
            niezwykle piękny, biorąc pod uwagę działalność Polaków na Wyspach.
            • framberg Re: Ciapek jestes Ciapa 11.08.06, 22:07
              Gość portalu: ejcz napisał(a):
              > skoro pracodawca wymaga od kobiety wyższego wykształcenia, to chyba znak, że
              > taka pani magister jest bardziej wydajna na kasie niż pani po zawodówce - czy
              > się mylę?

              Rzeczywiście się mylisz. Przy obecnym poziomie kształcenia oznacza to tylko, że
              ta pierwsza prawdopodobnie umie liczyć a jak nie to się nauczy bo jej wstyd. Ta
              druga nic nie umie i nie ma zamiaru umieć.
              • Gość: ejcz Re: Ciapek jestes Ciapa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.08.06, 18:55
                skąd wiesz, że nie ma zamiaru isę nauczyć? moi dziadkowie byli po przedwojennej
                czteroklasowej podstawówce, a potrafili wiele rzeczy. jesli pani nie skońćzyła
                szkoły średniej, to nie znaczy, że NIE MA ZAMIARU UMIEĆ (ba! nie znaczy nawet,
                że nie umie liczyć. przy obecnym poziomie kształcenia tabliczka mnożenia jest
                juz w 1 klasie szkoły podstawowej!). IQ może mieć równie duże, jak średnia
                studencka, a szkoł nie skońćzyła z przyczyn innych niż intelektualne.

                Mój wniosek - skoro pracodawca nie może płącić za wykształcenie, to niech da
                sobie spokój z ofertami domagajacymi sie wyższego i niech szuka ludzi z
                odpowiednimi umiejętnościami, skoro tylko za te umiejętnosci płaci.
        • Gość: shedows Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 10:56
          To jest takie polskie mam wykształcenie to mi się należy.A ja mam tylko średnie
          kilkanaście lat w zawodzie zarobek w granicach 4000pln.Zawsze musiałem lepiej
          pracować i myśleć jak ci przemądrzali wykształceni (nie generalizując )Szanowni
          wykształceni lub nie, nic wam sie nie należy,wykształcenie otwiera tylko więcej
          drzwi a od was zależy które drzwi otworzycie. Moim zdaniem o płacę trzeba
          walczyć nawet na ulicach.Skończyć z przestępczym sprzedawaniem firm, bo narazie
          to my ratujemy miejsca pracy np. we francji i to jest m.in.przyczyna bezrobocia
          oraz mentalności polskich bandytów (pracodawców)
        • user0001 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 12.08.06, 11:48
          Bredzisz.

          Tam gdzie korporacje zawodowe nie wymusiły zatrudniania jedynie osób
          akceptowanych przez te korporacje, pracodawcy nie obchodzi jaki papierek posiadasz.

          Liczą się umiejętności i doświadczenie.

          W trakcie rozmowy o pracę (poszukiwany był programista baz danych) szef prosił
          kandydata o sklecenie zapytania (wymagało ono by połączyć kilka tabel róznymi
          join'ami, użyć grupowania i filtrować po sumie obliczonej w grupowaniu), oczko
          wyżej od tego co potrafi licealista programujący strony WWW, ale nic trudnego
          dla osoby która przeszła semestr baz danych. Ale żaden z inżynierów którzy
          odpowiedzieli na ogłoszenie nie umiał takiego zapytania złożyć.

          Papierek jest tylko po to by zostać zaproszonym na rozmowę, potem trzeba pokazać
          co się potrafi... I właśnie za to co się potrafi jest się wynagradzanym.
        • urbanskaewa re ciapek 15.08.06, 23:57
          Mylisz się, proporcionalne do wiedzy a nie papierka jakiejś śmiesznej prywatnej
          uczelni. Proszę znaleźć obecnie młodą odobę która nie studiuję. I co? Oni
          wszyscy potem chcą pracować umysłowo. Bo co ? Bo wydali mnóstwo kasy. I to ma
          być argument żeby im więcej płacić. A ilu z nich zostanie naprawdę dobrym
          fachowcem? 10% może 30%. Jak się rozmawia teraz ze studentami którzy coś tam
          studiują (jakiś dziwny wynalazek)to naprawdę mają wysokie aspirację. Ale to za
          mało. Musi za tym iść wiedza, a jej niestety nie ma. Większość ma problemy ze
          sklejeniem zdania w jakimś obcym języku. Chodzi mi o to że wykształcenie nie
          równa się wiedzy. Kiedyś było inaczej. Tutuł był coś wart i przekładał się na
          wiedzę. Myśle że teraz jesy inaczej.
          Pozdrawiam Ewa
    • tomekprimo Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 08.08.06, 13:08
      Arturro! Zdecydowanie Cię popieram, ale przecież nasze kochane PISdu prędzej
      otworzy wschodnią granicę, niż ułatwi życie pracodawcom, a pośrednio nam -
      pracownikom. Zobaczysz, co się wtedy będzie działo. Pracujący za 1200 netto
      dostanie od szefunia propozycję nie do odrzucenia, przykładową: albo zaczniesz
      pracować za 800,- albo spier, bo na Twoje miejsce jest Sasza Srasza, co będzie
      robił za 600,- :-))))))))))))))))))
    • Gość: kolo Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 81.219.8.* 10.08.06, 19:30
      Zawsze możesz zostać np. hydraulikiem, specem od kładzenia płytek albo cegieł -
      spokojnie wyciągniesz średnią krajową bo w tych zawodach zdaje się są w Polsce
      braki kadrowe.
      A co do pracodawców - po co mają płacić więcej, jeśli mogą wciąż znaleźć
      pracowników za te 800-900 zł? A jeśli uważasz że maja za dobrze - możesz
      spróbować rozkręcić własny interes, nikt tego nie zabrania, no chyba że nie
      chcesz być podłym wyzyskiwaczem albo szlachecki rodowód nie pozwala ci parać
      się biznesem ;-)
    • ricofederico Jeszcze duuuuuzoooo wod w Wisle uplynie..... 10.08.06, 19:34
      ....zanim dogonimy Zachod... i nie mam tu na mysli nawet podstawowych plac. W Polsce montazysta telewizyjny zarabia srednio 50zeta za godzine. Wiem ze to wydaje sie duzo ale za ta sama prace w lepszych warunkach w Berlinie czy Amsterdamie placa 40 euro/h...
      ostatni gasi swiatlo
      • Gość: Kobita Re: Jeszcze duuuuuzoooo wod w Wisle uplynie..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.06, 22:12
        Ech, tak bym chciala zarabiać tyle , żeby móc splacac raty za mieszkanie, móc
        cos kupić do ubrania raz na jakiś czas i mieć co jeść. I jeszcze żeby nie
        musieć wyjechać z Polski...O mieszkaniu mogę zapomnieć,polowa pensji pójdzie na
        wynajem pokoju, resztę przejem i wydam na bilet miesięczny. Co taki Giertych
        albo Jarek wiedza o życiu mlodego Polaka po studiach?
        • erneste :) Głowy do góry.... 11.08.06, 11:32
          > Ech, tak bym chciala zarabiać tyle , żeby móc splacac raty za mieszkanie, móc
          > cos kupić do ubrania raz na jakiś czas i mieć co jeść. I jeszcze żeby nie
          > musieć wyjechać z Polski...

          Takie rzeczy to tylko w Erze ;)

          A tak mówiąc serio - nie ma co się załamywać; ostatnio w Polsce jest jednak
          coraz lepiej - wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia, wyraźny spadek
          przestępczości (w tym - korupcji), napływ inwestorów zagranicznych ... to
          wszystko prędzej czy później musi się przełożyć na poziom płac.

          No chyba, że PO lub SLD faktycznie uda się przekonać Polaków do "obywatelskiego
          nieposłuszeństwa" i "wyjścia na ulice" - ale raczej to wątpliwe. Anarchistyczne
          pomysły i demagogiczne apele PO/SLD traktowane są z przymrużeniem oka nawet
          przez twardy elektorat tych partii i nawet wyrażane w mediach pobożne życzenia
          niektórych polityków lewicy (vide: "autorytet Gazety Wyborczej" Waldemar
          Kuczyński i jego "Życzę porażek na wszystkich frontach (...)Życzę także porażek
          gospodarczych, choć za to płacą ludzie.") niewiele tu powinny zmienić.


          • Gość: Monarchista Re: :) Głowy do góry.... IP: 195.128.172.* 11.08.06, 19:26
            erneste napisał:

            ...pobożne życzenia
            > niektórych polityków lewicy (vide: "autorytet Gazety Wyborczej" Waldemar
            > Kuczyński i jego "Życzę porażek na wszystkich frontach (...)Życzę także
            porażek
            >
            > gospodarczych, choć za to płacą ludzie.") niewiele tu powinny zmienić.

            Pan Kuczyński na pewno za nic płacił nie będzie.
      • Gość: Monarchista Re: Czasami żyje za tyle IP: 195.128.172.* 11.08.06, 19:32
        grasshopper napisał:

        > Nie zawsze jest różowo ... a jeśli coś się sypie to pracownika to nie
        obchodzi,
        > kasę chce dostać. A właściciela nikt o to nie pyta.

        Niektórzy nasi "bizmesmeni" nie znają zasad wolnego rynku. Pracodawca,
        zatrudniając pracownika zawiera z nim umowę, według której za określoną pracę
        zapłaci mu określoną kwotę. "Pacta sunt servanda" - "umów należy dotrzymywać".
        Pracownika nie obchodzą trudności ze zbytem towarów, perturbacje na rynkach,
        itp. Kto zakłada przedsiębiorstwo, musi się z tym liczyć. Jest to wyłącznie
        jego zmartwienie i jego ryzyko. Jeżeli jedna ze stron umowy nie dotrzymuje,
        druga może zastosować określone sankcje: pracodawca zwalnia takiego pracownika
        i może nawet żądać odszkodowania, pracownik podaje pracodawcę do sądu i w
        cuglach wygrywa. Inna sprawa to wyegzekwowanie zaległych wynagrodzeń.
    • meta-kris Ostatni gasi światło 11.08.06, 00:28
      Nie ma dnia, bym nie słyszał, że ktoś ze znajomych/rodziny wyjeżdża na Zachód.

      Trudno, żeby było inaczej, jeśli koszty życia w Polsce zrównały się praktycznie
      z tymi na Zachodzie (szczególnie uwzględniając niski kurs euro), a pensje
      stanowią ułamek tamtejszych.
      • car_ramba Re: Ostatni gasi światło 11.08.06, 11:58
        > Trudno, żeby było inaczej, jeśli koszty życia w Polsce zrównały się
        > praktycznie z tymi na Zachodzie (szczególnie uwzględniając niski kurs
        > euro), a pensje stanowią ułamek tamtejszych.

        W takiej sytuacji należy się głośno pytać: jak to jest możliwe.
        Zazwyczaj odpowiedź jest bardzo prosta - bo tam płacisz 20% podatku, tutaj 50%.
        Jak to dobrze że nareszcie wolny rynek i możemy wybierać - pokazując wała
        złodziejskiemu państwu.
      • marcin_na_forum Re: Ostatni gasi światło 11.08.06, 13:58
        Czesc,

        Meta-kris, niestety nie moge sie z Toba zgodzic. Koszty zycia w Polsce sa
        nizsze o polowe. Przede wszystkim mieszkanie, a takze wszelkie uslugi na
        zachodzie sa bardzo drogie. Obecne wahania kursu euro nie maja wiekszego wplywu
        na roznice w pensji w kraju czy zagranica. Na zachodzie zarabiasz srednio 3
        razy wiecej, wydajesz 2 razy wiecej. Bilans jest prosty. Pytanie na ktore kazdy
        samemu musi sobie odpowiedziec brzmi, czy chce sie zostac na stale czy wrocic
        po czasie do Polski. W tym drugim przypadku pojawia sie problem, by po powrocie
        moc znalezc prace, najlepiej w zawodzie.

        Buzi,
        M
      • Gość: jagna1606 Re: Normalne płace = normalne ceny usług i towaró IP: *.dyn.optonline.net 11.08.06, 02:18
        Dorabiam teraz za granica, mierzi mnie to ,bo w porownanniu do pracy w
        Polsce,jestem jak sluzaca-tylko dlaczego za kase sluacej mozna przezyc na
        zachodzie , a u nas za kase pozornie nobilitowanaego pracownika , ledwo da sie
        zaplacic rachunki.Jestem tu zbyt krotko by sie odbic, wracam bo syn ma mature,
        ale juz mysle o tym jak kocham wlasciwie moja prace, ale nia place.U nas, w
        kraju ,cos jest zle obmyslone- zajezdzic pracownika,zajezdzic
        pracodawce,.....Zycie jest za krotkie, zeby, to wszystko zniesc.
        Czekalm na zmiany zbyt dlugo, teraz mam 44 lata, wygladam mlodo ale co z tego ?-
        mam swoje lata, i nie wiem wciaz , jak mam zyc? zeby przezyc?-nie bedac
        leniem, nie bedac bumem....
        Moge pracowac w Polsce nawet 12 godzin, tylko ze , potrzebuje zyc godnie....
    • sierra7 Już czas na normalne efekty pracy 11.08.06, 06:45
      Gość portalu: Artur napisał(a):

      > Witam!
      > Tak sobie myślę że skończył się czas kiedy pracowało się za miskę zupy...
      > Czas znormalizować płace drodzy pracodawcy :-) Ciekawy jestem jak taki
      > pracodawca wyżyłby za 800-900 zł na miesiąc. Jest źle z pracownikami a będzie
      > jeszcze gorzej... europa czeka, ostatni gasi światło ;-)
      >
      > Pozdrawiam
      >
      > Artur

      Witam,
      widzisz, Arturze, sprawa nie jest tak oczywista, aczkolwiek nie zamierzam
      negować wszystkich twoich argumentów.

      Przed kilku już laty asystowałam (jako specjalista za 2100 brutto) przy
      rozmowach biznesowych mojej państwowej znanej i prestiżowj warszawskiej firmy z
      rwprezentacją gigantycznej firmy amerykańskiej. Mili - prywatnie - ludzie z tej
      firmy nie mogli wręcz uwoerzyć w pewnym momencie, że TAK DUŻO (średnia 1100
      brutto) nasza firma jest W STANIE płacić swym pracownikom; oni płacą TYLKO
      około 8 razy więcej, ale produkują na jednego zatrudnionego produkty o wartości
      rynkowej 45 razy większej (wynik porównanie konkretnych twardych danych).
      Czyli - stwierdzili -wynika z tego, że oni płacą prcownikom 8/45 tego, co my -
      i nie byli by w stanie w żadnym przypadku istnieć, gdyby płacili -
      proporcjonalnie do efektów - tyle co my. Baaaardzo się dziwili. Interesu nie
      ubiliśmy, ale rozmowy były szczere i dające chyba do myślenia?

      Pozdrawiam
      S.
      • Gość: ii Re: Już czas na normalne efekty pracy IP: *.jetstream.xtra.co.nz 11.08.06, 07:54
        sierra7 napisała:

        > firmy nie mogli wręcz uwoerzyć w pewnym momencie, że TAK DUŻO (średnia 1100
        > brutto) nasza firma jest W STANIE płacić swym pracownikom; oni płacą TYLKO
        > około 8 razy więcej, ale produkują na jednego zatrudnionego produkty o wartości
        >
        > rynkowej 45 razy większej (wynik porównanie konkretnych twardych danych).
        > Czyli - stwierdzili -wynika z tego, że oni płacą prcownikom 8/45 tego, co my -
        > i nie byli by w stanie w żadnym przypadku istnieć, gdyby płacili -

        To pierwsza rzeczowa i słuszna wypowiedź w tym wątku. Nie ma co liczyć na wielki
        wzrost płac, bo większość polskich firm nie ma na to środków, a nie ma, ponieważ
        nie wytwarza dóbr o dostatecznej wartości. Jak firma nie ma pieniędzy na
        pracownika, to prędzej padnie z jego braku (zmniejszając ilość miejsc pracy w
        gospodarce) niż mu da to, czego nie ma.

        Ja przewiduję, że coś innego się wydarzy.
        Polskie firmy mają strasznie niską wydajność z powodu bałaganu organizacyjnego.
        Często sytuacja przypomina taką, jakby ktoś ręcznie adresował tysiąc kopert,
        ponieważ nie miał czasu skonfigurować korespondencji seryjnej w pakiecie
        biurowym. Ludzie się często zaharowują, ale wiele tej pracy to nerwowa
        krzątanina bez sensu, której by się dało uniknąć. Mam porównanie z kilkoma
        innymi krajami, gdzie ludzie pracując równe 8 godzin (bez minuty obijania się) w
        bezstresowej atmosferze wytwarzają znacznie więcej wartości dodanej.
        Jak zacznie brakować pracowników/pieniędzy na pracowników, firmy wreszcie zaczną
        się poważniej interesować metodami organizacji i zwiększenia wydajności, żeby
        mieć większy zysk z jednego (nagle cennego) pracownika.
        Zanim będzie ten wzrost pensji, musi nastąpić wzrost wydajności. Szkoda tylko,
        że tak późno i że do poważnego podejścia do tego tematu zmusi polskie formy
        dopiero przysłowiowy "nóż na gardle".
        • sierra7 Re: Już czas na normalne efekty pracy 11.08.06, 09:20
          Gość portalu: ii napisał(a):


          >
          > Ja przewiduję, że coś innego się wydarzy.
          > Polskie firmy mają strasznie niską wydajność z powodu bałaganu
          organizacyjnego.
          > Często sytuacja przypomina taką, jakby ktoś ręcznie adresował tysiąc kopert,
          > ponieważ nie miał czasu skonfigurować korespondencji seryjnej w pakiecie
          > biurowym. Ludzie się często zaharowują, ale wiele tej pracy to nerwowa
          > krzątanina bez sensu, której by się dało uniknąć. Mam porównanie z kilkoma
          > innymi krajami, gdzie ludzie pracując równe 8 godzin (bez minuty obijania
          się)
          > w
          > bezstresowej atmosferze wytwarzają znacznie więcej wartości dodanej.
          > Jak zacznie brakować pracowników/pieniędzy na pracowników, firmy wreszcie
          zaczn
          > ą
          > się poważniej interesować metodami organizacji i zwiększenia wydajności, żeby
          > mieć większy zysk z jednego (nagle cennego) pracownika.
          >
          Witam raz jeszcze,
          -oczywiście racja z tą organizacją i prawdziwą harówką przy nieprawdziwej,
          pozornej pracy (koperty). Ale trzeba pamiętać jeszcze o jednym, może
          najważniejszym: żadna najlepsza organizacja pracy nie stworzy konkurencyjnej,
          relatywnie wysokodochodowej produkcji na przykład taczek w centrum Warszawy: tu
          winno być miejsce na dobrze zorganizowaną produkcję oprogramowania
          dedykowanego, może systemów nawigacji inercjalnej albo sztucznych serc czy
          tętnic itp itd. Wtedy ich twórcy i wytwórcy będą mogli otrzymywać adekwatną
          płacę, a czy ją otrzymają - to dopiero jest niby sprawa prawa pracy,
          działalności związków - ale tak naprawdę to efekt koniecznej walki o
          adekwatnych do takiej pracy pracowników.
          A w kraju lokalnych microsoftów, boeingów, farm gdzie 1000 krów obsługuje jeden
          pracownik - w takim dopiero kraju i sprzątacz ("konserwator powierzchni
          płaskich) i ( to dopiero!!!) kelner, i ten "na zmywaku" zarabiać naturalną
          koleją losu musi i może proporcjonalnie więcej, obsługując tych mądrali z
          mikrosoftów itp...
          To oczywiści jest banalna prawda: musi być wysoki dochód w skali kraju, GNP,
          aby było co dzielić, sprawiedliwie czy nie. Najsprawiedliwiej podzielona bieda
          jest biedą. A równo, "sprawiedliwie" dzielona bieda jest zastojem, albo jak kto
          woli jest Kubą.

          S.
          • Gość: janspruce Jeden pracownik obsluguje 1000 krow !!!!!!! IP: 1.3.* / *.proxy.aol.com 11.08.06, 23:56
            To znaczy co - bykom jaja kolysze a krowy sam zapladnia? Ludzie zabieracie glos
            w tematach na temat ktorych nie macie zielonego pojecia. Krowy zwane u nas
            bukatami tu w USA chodowane sa w systemie zimnego chowu to znaczy przez caly
            rok przebywaja na pastwiskach i skubia wyschnieta trawe. Ale to inny klimat i
            inne rasy niz w Polsce. Niech jeden pracownik wydoi 1000 krow mlecznych - to
            potrafi jedynie sierra7. Jezeli w USA robie wykop koparka to nawet 10 polskich
            robotnikow z lopatami nie przeskoczy mnie w wydajnosci pracy- you understood?
        • Gość: Monarchista Re: Już czas na normalne efekty pracy IP: 195.128.172.* 11.08.06, 19:45
          Gość portalu: ii napisał(a):


          Ja przewiduję, że coś innego się wydarzy.
          > Polskie firmy mają strasznie niską wydajność z powodu bałaganu
          organizacyjnego.
          > Często sytuacja przypomina taką, jakby ktoś ręcznie adresował tysiąc kopert,
          > ponieważ nie miał czasu skonfigurować korespondencji seryjnej w pakiecie
          > biurowym. Ludzie się często zaharowują, ale wiele tej pracy to nerwowa
          > krzątanina bez sensu, której by się dało uniknąć. Mam porównanie z kilkoma
          > innymi krajami, gdzie ludzie pracując równe 8 godzin (bez minuty obijania
          się)
          > w
          > bezstresowej atmosferze wytwarzają znacznie więcej wartości dodanej.
          > Jak zacznie brakować pracowników/pieniędzy na pracowników, firmy wreszcie
          zaczn
          > ą
          > się poważniej interesować metodami organizacji i zwiększenia wydajności, żeby
          > mieć większy zysk z jednego (nagle cennego) pracownika.
          > Zanim będzie ten wzrost pensji, musi nastąpić wzrost wydajności. Szkoda tylko,
          > że tak późno i że do poważnego podejścia do tego tematu zmusi polskie formy
          > dopiero przysłowiowy "nóż na gardle".

          A po co mają się zajmować organizacją, jak wystarczą masowe zwolnienia i
          przyjmowanie nowych pracowników za ułamek tego, co mieli poprzednicy. A tych
          zwolnionych posyła się na wcześniejsze emerytury, na różne "pomostówki" i inne
          zasiłki, czyli na garnuszek państwa. Też zostałem wykopsany w taki sposób z
          dużej firmy, w której od tego czasu trwa nieustanne reorganizacja. Jakość usług
          spada, klienci narzekają, ale samopoczucie zarządu jest nadal doskonałe.
          >
    • mcel1 Re: A pamiętacie niedawne pomysły walki z 11.08.06, 08:27
      bezrobociem? Niższa płaca minimalna w biedniejszych regionach (dzisiaj ok 800
      brutto). I pamiętacie może geniuszów ekonomii głoszących te pomysły? A było to
      lobby pracodawc (Bochniarzowa) i łżelity.
      Czy słyszeliście Państwo w ostatnich tygodniach głosy oburzone dziennikarzy
      różnorakich telewizji (w tym tej od Bronka)jak to w Polsce nikt nie chce
      pracować przy truskawkach czy w sadach? Oczywiście bez podania iż nasi dzielni
      rolnicy płacą aż do 2zł na godz.I co sądzicie o kretyńskim pomyśle rządu o
      wpuszczeniu ukraińców? Bo może to jest przyszłość. Nie podnoszenie płac ale
      wpuszczenie w różne dziedziny gospodarki pracowników ze wschodu.
    • Gość: zibimaks1 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 81.219.218.* 11.08.06, 10:40
      Czas najwyższy i to nie dlatego, że brak pracowników! Zwykła ekonomia, taka jak
      za Odrą! Jeśli brak jest odpowiedniej siły nabywczej "klasy pracującej" nie
      dokonują oni wystarczających w dłuższym okresie czasu zakupu wytworzonych
      towarów. Koło (produkcja - sprzedaż) prędzej czy później stanie ... I co wtedy?
      Ekonomiści (Kapitał) Zachodu tę prawdę odkrył już dawno i dlatego płace tam są
      tak skonstruowane by "najmarniej" opłacany pracownik miał odpowiednią siłę
      nabywczą, by mógł godnie wyżyć.
        • Gość: Monarchista Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 195.128.172.* 11.08.06, 20:00
          Gość portalu: dix napisał(a):

          > Nie przesadzaj z tym "kolem" - w koncu nie prowadzimy gospodarki zamknietej

          Oczywiście nie można przesadzać, ale niskie płace oznaczają niski popyt
          krajowy. Może dojść do tego, że ludzie,(a przynajmniej znaczna ich część), aby
          pokryć koszty utrzymania, zacznie rezygnować stopniowo z różnych zdobyczy
          cywilizacji. To nic, że ceny żywności są relatywnie niskie, ale rosną czynsze,
          koszty energii, koszty przejazdów, itd. Jeżeli ktoś, kto zarabia 800zł brutto
          musi opłacić czynsz w wysokości 270 zł, to co? W krajach zachodnich może
          zamienić mieszkanie na tańsze, ale u nas?

          A tak, a propos, kto pamięta, że przy średniej płacy nominalnej zbliżonej do
          dzisiejszej, w czasach Gomułki najtańsza kiełbasa kosztowała 28 zł/kg, mięso
          wieprzowe 30 - 60 zł/kg, szynka 70 - 80 zł/kg, samochód "Syrena" 70 000zł, pół
          litra najtańszej wódki 54 zł, i tak można by wymieniać w nieskończoność..
      • tydel Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 11:01
        Gość portalu: zx-spectrum napisał(a):

        > kazdy zarabia tyle ile sie nalezy. Mamy gospodarke wolnorynkowa i czesc. Gdyby
        > ci wszyscy pracownicy 1000 zl brutto byli warci wiekszych pieniedzy to by tez
        > wiecej zarabiali. Proste.


        g...o prawda, 1000 płacą dlatego że jak nie będziesz chciał pracować po te 12
        godzin za taką kasę to znajdzie się 5ciu na twoje miejsce. a juz najlepiej to
        wziąć pracownika z Urz. Pracy na staż - niewolnik prawie że, Urząd daje kasę na
        jego płacę(450/mies), a jak się staż skończy to adios i kolejny. tak to
        wygląda. skoro pracodawca nie musi kokosów płacić to płaci jak najmniej.
        • Gość: zx-spectrum Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 23:40
          Inna sila waluty, inne ceny uslug, na innym poziomie rozwinieta gospodarka.
          Dentysta lub fryzjer do ktorego pojdzie robotnik tez wezmie odpowiednio wiecej.
          Wogole to zastanawiajaca jest mania porownywania nas z Europa Zachodnia. Zawsze
          w gore. To troche nie fair. Porownajcie nasze place z naszym podworkiem- innymi
          krajami ktore dopiero co weszly do UE, albo dla odmiany z jakimis biedniejszymi.
          Moze wtedy wyciagniecie inne wnioski. Owszem, 800 zl brutto to malo, ale z
          drugiej strony malo kto jest chetny na taka prace. Sa i takie przypadki- trudno.
          Zawsze ktos mial mniej. Jesli ktos chce zarabiac kase za ktora mozna przezyc
          (np. 2000) nie musi miec wcale wyksztalcenia wyzszego, lecz wystarczy by byl w
          czyms dobrym. Budownictwo, programowanie, rozsmieszanie ludzi, cokolwiek..
      • Gość: Monarchista Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 195.128.172.* 11.08.06, 20:03
        Gość portalu: zx-spectrum napisał(a):

        > kazdy zarabia tyle ile sie nalezy. Mamy gospodarke wolnorynkowa i czesc. Gdyby
        > ci wszyscy pracownicy 1000 zl brutto byli warci wiekszych pieniedzy to by tez
        > wiecej zarabiali. Proste.
        Nie jest proste. Ale też jest inna strona medalu. Niedawno spotkałem "na
        mieście" kilku swoich dawnych kolegów z pracy, jak w godzinach pracy robili
        zakupy. Zagadnąłem wtedy: "O, widzę, że nic się nie zmieniło?" A oni
        odpowiedzieli: "Zmieniło się dużo, ale myśmy się nie zmienili". To starczy za
        cały komentarz.
      • gringo68 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 11:10
        Praca jest towarem. A cena towaru zależy od popytu i podaży. Tego nie
        przeskoczymy, nawet przy tak ułomnej gospodarce rynkowej jaka jest w naszym
        kraju. Chcecie więcej zarabiać, prosze bardzo, płaca pracownika jest pochodną
        popytu zgłaszanego przez pracodawcę. Trzeba więc zwiększyć popyt. Jak bardzo
        prosto? Likwidując zusy, krusy inne srusy i cała ta biurokratyczną mchine
        redystrybucji PKB, które sama żżeran swoje utrzymanie ponad połowę pobieranych
        pieniędzy. Likwidując przywileje, przez które wszyscy płacimy na wcześniejsze
        emerytury dla górników i inne bzdury w imię absurdalnie pojętej Polski
        solidarnej"...
        • wojo65 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 11:33
          Zgadzam się z tobą, choc uważam że pewne ubezpieczenia powinny byc, oczywiście
          podstawowe. Ale sprawa opłat rolniczych to gra kosztem innych ludzi, "krus" to
          jakiś socjalistyczny absurd. Utrzymywanie więziennictwa, jakieś pomoce
          społeczne dla meneli nie rokujących już żadnej nadzieji. Księża chodzący od
          domu do domu widzą komu należy pomóc, wystarczy współpraca z Ośrodkami Pomocy
          Społecznej i pomoc dotrze tam gdzie trzeba. "Bieda jest cicha" i sama się nie
          zgłosi.
          • gringo68 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 11:58
            Oczywiśce, że ubezpieczenia i pewne formy pomocy społecznej powinny zostać, ale
            nie w takiej rozdmuchanej i marnotrawnej formie jak teraz. Puszczenie
            wszstkiego na wolny rynek to przegięcie w druga stronę a la JKM. Nit nie negoje
            istnienia osób potrzebujących pomocy, ale nigdny nie uwierzę, w to, że ci
            wszycy nasi renciści, w których licznie przodujemy w całej europie, są naprawdę
            chorzy....
    • tomziczek Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 12:30
      Mieszkam w Anglii od ponad 4 lat. Jakiś czas temu wymieniałem 2 opony w
      samochodzie. Zapłaciłem za nie 70 funtów, czyli około 420 złotych. Przyjechałem
      samochodem do Polski, okazało się, że muszę wymienić kolejne dwie opony.
      Pojechałem do serwisu swojego znajomego w Częstochowie i za te dokładnie takie
      same gumy zapłaciłem 410! Ten sam towar, ta sama usługa, ta sama cena. W Anglii
      pracownik wulkanizacji na 100 % ma minimum 1000 funtów na rękę. W takim samym
      serwisie w Częstochowie - 1200, no może 1400 chociaż wątpię. Co się dzieje z kasą?
      Serwis, który prowadzi mój znajomy cieszy się olbrzymim powodzeniem. Jest tam
      ruch non-stop, a w okresie kiedy wymienia się opony (np na zimowe) trzeba się
      zapisywać w kolejkę. Niskich zarobków pracowników nie można więc tłumaczyć
      niskimi obrotami. Właściciel serwisu natomiast wybudował sobie olbrzymi dom, z
      basenem z podgrzewaną wodą przez cały rok. Co roku stać go na super wakacje
      zarówno w zimie jak i w lecie. To jest Dominikana, Morze Czerwone, Alpy
      Szwajcarskie itd.
      Nie mam nic przeciwko temu by gość żył nawet na bardzo wysokim poziomie.
      Powinien jednak dać też żyć ludziom, którzy na jego sukces pracują. Dopóki takie
      dysproporcje w zarobkach się nie zmienią, nie będzie w Polsce dobrze. Dzięki
      temu, że mamy w tej chwili wybór i możemy sobie na przykład znaleźć pracę w
      takiej samej wulkanizacji w Londynie, Dublinie czy Sztokholmie, jest nadzieja,
      że przez następne kilka lat i w Polsce będzie trochę normalniej.
      • swoboda_t Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 15:03
        W UK jest minimalne bezrobocie (ach, ten ich parszywy liberalizm), ludzie są
        leniwi i o dobrego pracownika trudno. Więc taki ktoś jest w cenie. U nas
        bezrobocie wysokie (podzękujcie socjalistom rządzącym od blisko 14 lat). Co
        ważne - weź po uwagę, że angielski "ZUS" wynosi z grubsza 11%, polski ok. 40%.
        Do tego tam są znacznie niższe podatki (biorąc pod uwagę kwoty wolne i ulgi).
        Pracownik zarabiający 1000 funtów kosztuje swego pracodawcę nieco ponad 1250
        funtów. Pracownik zarabiający 1400 złotych kosztuje pracodawcę 2500 złotych.
        Pracodawca płaci więc niespełna trzy razy więcej, a pracownik zarabia
        czterokrotnie więcej. Gdyby w Polsce chcieć zapłacić ów 1000gbp na rękę (5,7
        tysiąca złotych) trzebaby wuciągnąć z kieszeni ponad 10 tysięcy. Czyli praca w
        Polsce jest ponad połowę droższa niż w UK. No, ale chcieliście Polski
        sprawiedliwej, solidarnej, socjalnej, to macie.
      • Gość: regional Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 23:33
        Podam inny podobny przykład:
        Pokoj 2-os w hotelu *** w centrum Krakowa kosztuje 380 zł to jest ~70 funtów. Ceny *** hoteli w Londynie wahaja sie od 60 do 90 funtów.
        Srednia pensja na recepcji w Londynie to 1000 funtów na ręke. Im lepszy standart hotelu tym wieksze zarobki. W Krakowie nie ma prawie zadnej roznicy. Bylem na rozmowie w ***** (hotel Piast jakby ktos chcial sprawidz) i zaproponowali 1500 brutto!!! I do tego mam juz 2 letnie doswiadczenie:)

        W czym rzecz? W tym, ze przy podobnych cenach uslug, ludzie w Polskich hotelach zarabiaja 5 krotnie mniej pieniedzy. Jest przyklad zwyklego wyzysku... i tyle.
        • wojo65 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 30.08.06, 19:35
          Taka sama sytuacja jest w hotelach w Warszawie. A co do liberalizmu w Angli to
          proszę bez wybujałej euforji. Gdyby PO doszło ze swoim liberalnym programem do
          władzy to gwarantuję że bieda byłaby drastycznie większa i tylko bogaci mieliby
          znacznie więcej kasiorki. Oczywiście nikogo nie chciałbym usprawiedliwiac, ale z
          tego zła które mogło nas spotkac to obecne jest jeszcze najmniejsze. Wiem że to
          żadna pociecha.
          • Gość: Piotr Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 83.218.14.* 31.08.06, 14:13
            Eh, sam nie wiem. Wracam do Polski juz w sobote i szukam pracy. Mam
            wyksztalcenie wyzsze, 7 letnie doswiadczenie zawodowe, doswiadczenie w ogromnej
            miedzynarodowej firmie i dosc dobra place,ale wracam do Polski. Po co? Sam
            dokladnie teraz nie wiem. Chyba znowu poczuc ta Polske. Co do szukania pracy i
            plac. To owszem, ceny w Polsce sa europejskie a place jak w Afryce!!!!
            Naprawde, sam wiem bo kontaktuje sie z Nigeria. Anglicy sie smieja z Polskich
            pensji mimo, ze ceny sa moze nizsze, ale nadal nie adekwatbe do zarobkow. Ja
            widze, ze trzbe zorganizowac jakis bunt pracowinkow. Tak jak GORNICY!! Trzeba
            wyjsc na ulice ludzie!! Ja nie widze innej alternatywy. Polska to marazm.
            Szkoda bo to moj kraj, ale przyszedl czas na prawdziwe reformy, a nie obietnice
            POPISU!!!!! Jak idziecie na rozmowe o prace to trzbe zadac wiecej. Jak jeden z
            drugim beda rezygnowac z takich smiesznych stawek to pensje pojda w gore!
            Jednak za 800zl to wielu sie znajdzie i dlatego mamy niskie pensje. Tez nie
            chodzi tutaj o pensje, ale o traktowanie pracownikow. Pracodawcy musza sie
            nauczyc szacunku do ludzi ich pracownikow, bo pracownik to dobro firmy, kapital
            ludzki. Jak chcecie miec porzadnych pracownikow to trzeba ich cenic. To apel to
            pracodawcow. Pozdrawiam
            • qvintesencja Piotr lec po piguly 31.08.06, 20:23
              Gość portalu: Piotr napisał(a):

              >> Naprawde, sam wiem bo kontaktuje sie z Nigeria. Anglicy sie smieja z
              Polskich
              > pensji mimo, ze ceny sa moze nizsze, ale nadal nie adekwatbe do zarobkow. Ja
              > widze, ze trzbe zorganizowac jakis bunt pracowinkow. Tak jak GORNICY!! Trzeba
              > wyjsc na ulice ludzie!! Ja nie widze innej alternatywy. Polska to marazm.
              > Szkoda bo to moj kraj, ale przyszedl czas na prawdziwe reformy, a nie
              obietnice
              > POPISU!!!!! Jak idziecie na rozmowe o prace to trzbe zadac wiecej. Jak jeden
              z
              > drugim beda rezygnowac z takich smiesznych stawek to pensje pojda w gore!

              Widac ze cie zupelnie pogielo. Po przyjezdzie lec od razu do doktora po piguly.

              > Jednak za 800zl to wielu sie znajdzie i dlatego mamy niskie pensje. Tez nie
              > chodzi tutaj o pensje, ale o traktowanie pracownikow. Pracodawcy musza sie
              > nauczyc szacunku do ludzi ich pracownikow, bo pracownik to dobro firmy,
              kapital
              > ludzki. Jak chcecie miec porzadnych pracownikow to trzeba ich cenic. To apel
              to
              > pracodawcow. Pozdrawiam

              Co prawda twoj stan jest ciezki ale mozna przypomniec ze na rynku pracy dziala
              prawo popytu i podazy. Nadmiar pracobiorcow prowadzi do roznych patologii.
              Dzieki przystapieniu do Unii rynek pracy zyskal konkurencje i rozpoczal sie
              proces uzdrawiania. Jest wiec niezle, twoj stan jest gorszy.
    • Gość: jey Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.08.06, 12:40
      własnie w ramach znormalizowania naszych płac- mam na myśli pracowników- po raz
      kolejny zostałem wykołowany przez mojego kolejnego pracodawcę i znów sobie pluje
      w brodę, a mianowicie jezeli kończy ci się jedna umowa, to po co podpisywać
      nastepną? Można zwlekać z podpisaniem kolejnej a potem rzec, ze musimy zrobić
      sobie "wolny" miesiąc od składek(zaoszczędzimy???). Najgorsze jest to, ze ta
      praca mi się podoba, bo jak bym się wnerwił..... I nie myslcie sobie, ze mam
      kokosy, bo mam 1230 :) netto za mnóstwo roboty i wrzody żołądka. Ale niestety
      nie mam wyższego wykształcenia, na które znów jak widać mnie nie stać. I jestem
      debilem, bo nie chcę wyjeżdżać z Polski.
      • Gość: Monarchista Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 195.128.172.* 11.08.06, 20:08
        Gość portalu: jey napisał(a):

        > własnie w ramach znormalizowania naszych płac- mam na myśli pracowników- po
        raz
        > kolejny zostałem wykołowany przez mojego kolejnego pracodawcę i znów sobie
        pluj
        > e
        > w brodę, a mianowicie jezeli kończy ci się jedna umowa, to po co podpisywać
        > nastepną? Można zwlekać z podpisaniem kolejnej a potem rzec, ze musimy zrobić
        > sobie "wolny" miesiąc od składek(zaoszczędzimy???). Najgorsze jest to, ze ta
        > praca mi się podoba, bo jak bym się wnerwił..... I nie myslcie sobie, ze mam
        > kokosy, bo mam 1230 :) netto za mnóstwo roboty i wrzody żołądka. Ale niestety
        > nie mam wyższego wykształcenia, na które znów jak widać mnie nie stać. I
        jestem
        > debilem, bo nie chcę wyjeżdżać z Polski

        A po cholerę ci wyższe wykształcenie, pracodawca i tak ci więcej nie zapłaci, a
        na stanowisko wymagające wyższego wykształcenia cię nie przesunie, bo albo
        takiego nie ma, albo musiałby zwolnić kogoś innego.
      • Gość: aga Re: koszty koszty koszty.............. IP: 195.116.28.* 11.08.06, 13:38
        czepiacie sie pracodawcow. Ten kto prowadzi biznes, wie ile wysilku trzeba w to
        wlozyc. I z jakim ryzykiem to sie wiaze. Nie pisze o wielkich zakladach (np. w
        przypadku warsztatu, facet musial przeciez najpierw wylozyc pieniadze na sprzet
        i pewnie przez kilka dobrych lat zyl z miesiaca na miesiac), ale o malych
        firmach zatrudniajacych po kilka osob. Jeszcze sie nie zacznie dobrze
        dzialanosci, a juz w kolej stoi US czy ZUS po swoje haracze. Dalej glosujcie na
        oszolomow typu PIS obiecujacych solidarne panstwo. Solidarne- tzn,. jednemu
        zabrac jak najwiecej a innym g..no dac, reszta znika w premiach niewydolnych
        pracownikow administracji panstwowej. Podniesieni placy nic nie rozwiaze. Tu
        potrzebne jest zreformowanie calego systemu ubezpieczen (jak to jest, ze inne
        panstwa funkcjonuja z nizszych skladek), kontrola i kary, zeby nie oplacalo sie
        zaqtrudniac na czarno i oszukiwac na skladkach i zroznicowanie placy minimalnej
        w zaleznosci od regionu. Potem niech rynek decyduje. Pracodawca jedynie
        korzysta z tego jakie ma mozliwosci- wiadomo kazdy chce jak najwiecej
        wyciagnac. A panstwo powinno stworzyc takie warunki, ze zamiast zrzucac na
        pracownika, pracodawca bedzie wolal zatrudnic jeszcze jednegi i nie bedzie mu
        sie oplacalo szwabic na skladkach, bo dostanie taka kare, ze sie nie
        pozbiera.Co do wyksztalcenia, wystarczy spojrzec na naszego prezydenta- nie zna
        zadnego jezyka, nie potrafi sie zachowac, robi karygodne bledy jezykowe. Gdzie
        on dyplom dostal. Po skonczeniu mgr powinno sie znac przynajmniej jeden jezyk w
        stopniu komunikatywnym. W mojej pracy niewielu osob z wyzszym wyksztalceniem
        posiada takie kwalifikacje. Z drugiej strony u nas nie bylo prywatnej wlasnosci
        i nie ma kultury dbania o pracownika, bo to sie oplaca. Ale mysle, ze to sie
        wyksztalci w miare rozwoju rynku pracy. U znajomego (pracuje w niemieckiej
        firmie) pracownicy pracuja po 40-50 lat- od wieku 18-lat po emeryture- jak
        firma inwestuje w pracownika, to jej sie nie oplaca zwlaniac go. I nasi
        pracodawcy musza to zrozumiec.
        • Gość: pracownik Re: koszty koszty koszty.............. IP: *.crowley.pl 11.08.06, 14:48
          Gość portalu: aga napisał(a):

          Co do wyksztalcenia, wystarczy spojrzec na naszego prezydenta- nie zna
          >
          > zadnego jezyka, nie potrafi sie zachowac, robi karygodne bledy jezykowe. Gdzie
          > on dyplom dostal. Po skonczeniu mgr powinno sie znac przynajmniej jeden jezyk w
          >
          > stopniu komunikatywnym. W mojej pracy niewielu osob z wyzszym wyksztalceniem
          > posiada takie kwalifikacje.


          miałem w pracy trzech ludzi po prawie, znali doskonale co najmniej jeden język a
          jedna pani nawet trzy.
          tylko co z tego skoro:
          - nie mieli blado szarego pojęcia o obsłudze komputera - word(!!!)
          - zaangażowanie w pracę na poziomie zerowym - jak tylko sie odwrócisz plecami to
          od razu ściemnianie a nie praca
          - kreatywności i samodzielności - nie stwierdzono

          i co mi z tego, że znają języki?

          z resztą wypowiedzi się zgadzam
          • Gość: Monarchista Re: koszty koszty koszty.............. IP: 195.128.172.* 11.08.06, 20:22
            Gość portalu: pracownik napisał(a):


            miałem w pracy trzech ludzi po prawie, znali doskonale co najmniej jeden język
            > a
            > jedna pani nawet trzy.
            > tylko co z tego skoro:
            > - nie mieli blado szarego pojęcia o obsłudze komputera - word(!!!)
            > - zaangażowanie w pracę na poziomie zerowym - jak tylko sie odwrócisz plecami
            t
            > o
            > od razu ściemnianie a nie praca
            > - kreatywności i samodzielności - nie stwierdzono
            >
            > i co mi z tego, że znają języki?
            >
            > z resztą wypowiedzi się zgadzam

            Dawniej też tacy ludzie byłi. Ja wczasie mojej pracy w dużej firmie
            telekomunikacyjnej zawsze musiałem walczyć z ludźmi, którzy "nigdy nic nie
            wiedzą", "nigdy nic nie rozumieją" i wiecznie im się coś "nie zgadza".
            A speców od markowania roboty ilu tam było, i podejrzewam, że nadal są, tylko
            inni. Takich ludzi p. profesor Krystyna Daszkiewicz w swojej książce "Traktat o
            złej robocie" nazwała "kuglarzami". Co prawda jej spostrzeżenia odnoszą się do
            gospodarki socjalistycznej, ale kuglarze bynajmniej nie zniknęli z naszego
            życia gospodarczego i publicznego. Nawet metody stosują podobne. Zadekowali się
            w spółkach Skarbu Państwa, w wielkich koncernach, gdzie zawsze jakiś leń może
            się przytulić, w przedsiębiorstwach państwowych, w samorządach, w związkach
            zawodowych,z tym, że w nowej rzeczywistości znaleźli nowe, ogromne możliwości
            działania. A spójrzmy tylko na szych polityków, których pierwszą pracą "na
            etacie" było posłowanie, senatorowanie lub bycie aparatczykiem partyjnym. Co
            taki człowiek może wiedzieć o pracy czy biznesie (uczciwym), skoro
            jeszcze "temy ręcamy" i "temy palcyma" oraz "to głowo" nic pożytecznego w życiu
            nie zrobił?
        • Gość: regional Re: koszty koszty koszty.............. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.08.06, 23:16
          Droga Ago,
          W pelni sie z toba zgadzam, ale nie jest tak do konca jak myslisz. Ktos napisal, ze na zachodzie sprzataczka moze godnie zyc za swoja prace. W Polsce ludzie po calkiem niezlych kierunkach znajduja prace w zawodzie zwiazanym ze swoimi studiami, a i tak marnie zarabiaja i nie wystarcza im to na godne zycie.
          Jestem jeszcze studentem i pracuje na umowe zlecenie w sredniej firmie. Wystarcza od 2 do 4 dni w miesiacu, aby pokryc wszystkie koszty zwiazne z dzialanoscia. Ludzie i tak marnie zarabiaja, sa zle traktowani, celowo nie sa zwierane umowy o prace. Pracuje 5 osob, z czego tylko jedna (kierowniczka) ma umowe o prace. Szef 4 dni temu zwolnil kolezanke, ktora wlasnie skonczyla studia. Zostala zwolniona poniewaz wlasciciel nie chcial jej zatrudnic na umowe o prace bo uwaza, ze za duzo by go kosztowala. A to jest kpina!!! Rozumiem firmy, ktore maja problemy finansowe, ale nie firme majaca miesieczny dochod przekraczajacy 200 tys zł.
          Pisze to tylko dlatego bo nie maja racji ci co pisza: "trzeba bylo skonczyc lepszy kierunek", "sam otworz wlasna dzialanosc to zobaczysz jak to jest...".
          I co widze? Wyzysk. Totalny wyzysk mlodych i starszych ludzi przez osoby, ktore nie pozwalaja godnie zyc innym przez wlasna chciwosc.
            • Gość: robotnik Re: koszty koszty koszty.............. IP: *.gprspla.plusgsm.pl 12.08.06, 08:54
              tak czytam te wypowiedzi i czytam i nic lub prawie nic z tego nie rozumie. Co
              mnie robotnika obchodzi cala ta otoczka o ktorej wielu tu mowilo? Jezeli
              pracodawce nie stac na utrzymanie pracownika to po co wogole go zatrudnia? Moze
              powiecie ze ze wzgledow humanitarnych? Ja pracuje w zawodzie juz 38 lat i
              bezemnie praktycznie firma przez okres w ktorym nowy koserwator poznalby sprzet
              traci 50% produkcji. Teoretycznie mam szefa w garsci i moge zarzadac podwyzki.
              Dodam jeszcze cos o tej wydajnosci, ktora ponoc jest tak niska u nas. W
              niemieckim oddziale firmy norma 100% to nasze70% znaczy to ze nasze normy sa
              wyzsze a place to 700-900 pln.14 lat temu gdy firma powstawala mielismy
              najwyzsze place w rejonie. mpje siegaly 1800zl.Odecnie 1000.Gdy zarzad firma
              przejol polak zaroki systematyczie spadaja i mie dlatego ze firma mie przymosi
              zyskow lecz wlasmie dlatego ze immi wiecej mie placa.Firme stac a straty i mie
              dac podwyzki ay tylko mie wylamac sie ze zmowy wyzysku.W tym wieku mie moge
              pozwolic sodie ma odejscie. Dziedka mikt juz mie zatrudmi(przepraszam za
              literowki, pisze ma maprawde starym sprzecie)
    • kargul1965 Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 15:47
      Jedynym skutecznym sposobem na podniesienie płac jest jej niepodejmowanie za
      tak niskie wynagrodzenie. Godzenie się na 800 - 900 zł. BRUTTO miesięcznie
      dajemy przyzwolenie pracodawcy na kontynuowanie takiej formy zapłaty.
      Pracownikom na deptakach, małych sklepików itp... płaci się jeszcze mniej. I
      ten proceder kwitnie, bo wszyscy godzą się na takie warunki pracy i płac. Znam
      osoby, które w supermarketach pracują za 450 zł. SZKODA GADAĆ!
      • obywatelpiszczyk Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 11.08.06, 19:23
        Nic sie nie zmieni dopóki Polska będzie krajem niewolników marzących o tym żeby
        zostać poganiaczami niewolników.

        W krajach wolnych ludzi wszystko odbywa się nieco inaczej.
        W zależności od kraju frajerów się:

        a\ dyma bez litości (Italia)
        b\ dyma ograniczenie, jednocześnie uświadamiając dlaczego są frajerami (USA,
        Anglia, Australia)
        c\ izoluje od reszty społeczeństwa dając pare groszy zasiłku coby nie zdechli z
        głodu (Francja, Niemcy)
        d\ wszyscy są frajerami (Polska)

        frajerów dzieli się na: agresywnych - dymających, uległych - dymanych.

        W Polsce uległych jest jakieś 90%, 5% agresywnych, reszta się wyłamała ze
        schematu i została wolnmi ludźmi.

        Biznes w warunkach dużej konkurencji można robić tylko z ludźmi wolnymi.
        Frajer - niewolnik dobry jest tylko do prostych, powtarzalnych czynności. Można
        go dymać maksymalnie przez 2-3 lata potem ucieka, zazwyczaj zostawiając po
        sobie straszny syf.

        W świecie wolnych ludzi nie chodzi o to żeby robić to co mówią tylko żeby robic
        to co się mówi że się zrobi.

        Howgh
        • qvintesencja Obywatelu Piszczyk 11.08.06, 21:32
          obywatelpiszczyk napisał:

          > Nic sie nie zmieni dopóki Polska będzie krajem niewolników marzących o tym
          żeby
          >zostać poganiaczami niewolników.
          > W krajach wolnych ludzi wszystko odbywa się nieco inaczej.
          > ....

          Nie wzieliscie tych zoltych tabletek. Bez nich ataki urojen beda sie nasilaly.
    • cracovian Bedzie niestety coraz gorzej... 11.08.06, 21:00
      Ludzie wyjada, ale negatywny przyrost naturalny nawet Zachod dopadnie. Pracy
      moze bedzie wiecej, ale haracze tylko wzrosna chyba, ze rynek pracy otworzy sie
      lawinie (tylu ich potrzeba) emigrantow z Afryki i z dalekiego Wschodu. To
      pociagnie zarobki jeszcze bardziej w dol... To jest rowniez jedyne wyjscie i
      przejsciowy okres, szczegolnie dla nietolerancyjnej Polski, bedzie dlugi i
      ciezki.

      Ja kazdego dnia Bogu dziekuje, ze nie mieszkam w Europie i z radosci plodze
      coraz wiecej dzieci ;-)
    • johnny-kalesony Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow 12.08.06, 18:57
      Twoja pensja, owe hipotetyczne 800-900 złotych tak naprawdę powinna wynosić
      1600-1800 złotych, ponieważ tyle właśnie płaci Ci pracodawca. Obecnie dostajesz
      do ręki 800-900, ponieważ drugą część należnych Ci pieniędzy zabiera ZUS -
      ukochane dziecko socjalistów (zarówno tych z SLD i tych z PiSu albo Samoobrony),
      czyli tych, którzy dniami i nocami nie śpią, martwiąc się, jak tutaj zwiększyć
      jeszcze podatki, żeby prostemu ludowi żyło się lepiej.
      ZUS zmusza Cię, żebyś około połowę swoich zarobków deponował na ich kontach, za
      co obecnie otrzymujesz podstawową, państwową opiekę zdrowotną (już bardziej
      opłaca się od razu zamówić sobie pogrzeb) a w przyszłości głodową emeryturę.
      Żeby przekonać się o "atrakcyjności" oferty ZUSu, wystarczy porównać ją do ofert
      prywatnych towarzystw ubezpieczeniowo-emerytalnych.
      Dodam jeszcze, że przeciętna polska pensja to 30% kosztów, jakie ponosi na
      jednego pracownika pracodawca. Pozostałe 70% to właśnie ZUS oraz podatki. Policz
      więc sobie, ile kosztujesz swojego pracodawcę, jeżeli Twoja pensja oscyluje w
      granicach 800-900 złotych.


      Jak już napisałem na innym forum - Polacy chcieli socjalizmu, więc go mają. Sami
      sobie taki system zafundowali, wybierając socjalistów do władzy. Nie widzę więc
      powodów, żeby mieli prawo teraz narzekać. Chcieli być biedni - są biedni. Skąd
      więc te pretensje?
      A socjalizm tani nie jest ... To bardzo droga zabawka.


      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • Gość: bell Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: 195.205.191.* 13.08.06, 11:53
        Twoja pensja, owe hipotetyczne 800-900 złotych tak naprawdę powinna wynosić
        > 1600-1800 złotych, ponieważ tyle właśnie płaci Ci pracodawca. Obecnie
        dostajesz
        > do ręki 800-900, ponieważ drugą część należnych Ci pieniędzy zabiera ZUS -
        > ukochane dziecko socjalistów (zarówno tych z SLD i tych z PiSu albo
        Samoobrony)
        > ,
        > czyli tych, którzy dniami i nocami nie śpią, martwiąc się, jak tutaj zwiększyć
        > jeszcze podatki, żeby prostemu ludowi żyło się lepiej.
        > ZUS zmusza Cię, żebyś około połowę swoich zarobków deponował na ich kontach,
        za
        > co obecnie otrzymujesz podstawową, państwową opiekę zdrowotną (już bardziej
        > opłaca się od razu zamówić sobie pogrzeb) a w przyszłości głodową emeryturę.
        > Żeby przekonać się o "atrakcyjności" oferty ZUSu, wystarczy porównać ją do
        ofer
        > t
        > prywatnych towarzystw ubezpieczeniowo-emerytalnych.
        > Dodam jeszcze, że przeciętna polska pensja to 30% kosztów, jakie ponosi na
        > jednego pracownika pracodawca. Pozostałe 70% to właśnie ZUS oraz podatki.
        Polic
        > z
        > więc sobie, ile kosztujesz swojego pracodawcę, jeżeli Twoja pensja oscyluje w
        > granicach 800-900 złotych.
        A jeżeli z tej hipotetycznej pensji pracodawca wypłaca mi tę właśnie
        połowę,a jednocześnie nie wpłaca drugiej połowy na "takie tam różne",to znaczy
        że mi te pieniądze zabiera.No to ma niezły zysk.A tak w ogóle to jakieś dziwne
        to twoje rachowanie.
    • Gość: Justyna Re: Może czas na normalne płace skoro brak pracow IP: *.aster.pl 13.08.06, 20:26
      Ludzie, przecież płacą tyle, ile chcecie dostać! To jest wyuczona bezradność.
      Siedziec i narzekać, bo wszytko po znajmości, bo się nie da bo to, bo tamto.
      Czekacie, aż w gazecie pojawi się ogłoszeni "Zatrudnię Annę Malinowską za 4000
      netto"?

      Skończyłam nieprzydatne kompletnie studia humanistyczne, fakt, że na UW. Ale to
      nie ma zanczenia. Mimo, ze dzinnie, KAŻDE wakacje pracowałam na zastępstwach
      poczatkwo jako recepcjonistka, sekretarka, asystentka. Pod koniec studiów
      dostałam się na staż (BEZ ZNAJOMOŚCI), po stażu zostałam na umowę zlecenie,
      stawka godzinowa 24 pln NETTO. Jako, ze rzadko pracowałam tylko 8 h,
      miesięcznie wychodziło mi ponad 4000 NETTO. Teraz pracuję w innej korporacji,
      już na etat więc mam tylko 3700 netto + prywatnego lekarza, dotowane obiady,
      siłownię i basen, III filar i ubezpieczenie na życie. Na razie, żadne, nawet
      najniższe stanowisko kierownicze - ale tez nie administracyjne. Acha, od
      pażdziernika dostane dofinansowanie do studiów podyplomowych.

      Da się? Tylko trzeba chcieć.
      Oczywiście, jak trzeba to i tu nie pracuję 8h/dziennie, tylko do skutku. I krew
      mnie zalewa, ja słyszę że dobrą pracę można dostać tylko po znajmości. Jakby
      tak było, to bym tez pracowała jako kasjerka. Bo znajomości nie posiadam.

      Oczywiście zaraz pojawią się opinię, że kłamię i że to niemozliwe. Otóż
      możliwe. I jest to czysta prawda.
      • qvintesencja Gratulacje, ale.... 13.08.06, 22:37
        Gość portalu: Justyna napisał(a):

        > Oczywiście zaraz pojawią się opinię, że kłamię i że to niemozliwe. Otóż
        > możliwe. I jest to czysta prawda.

        Naleza ci sie gratulacje za twoje osiagniecia przebojowa postawe, to wzor dla
        tlumu narzekiwaczy i zwalaczy na wszystko oprocz siebie.

        Ale trzeba tez pamietac ze prac takich jak twoja nie jest tak duzo. Nie kazdy ma
        szanse zalapac sie na cos takiego.
    • tzychiewicz To jest w 100% wina pracowników !: 14.08.06, 12:22
      Niskie płace nie są winą pracodawców, lecz pracowników - czy płacilibyście(dobrowolnie) 2x więcej np.
      za
      benzynę, czy mieszkanie..?

      Pewnie, nie.

      Tak samo jest z wynagrodzeniem za pracę. W Polsce bardzo popularny jest syndrom kurczowego
      trzymania się raz zdobytej pracy. Przez to pracownicy nie tworzą środowiska wolnorynkowej
      konkurencji na tym polu.
      Po co pracodawca ma płacić więcej, skoro i tak się nie zwolnisz ?
      U pracowników to taka post-socjalistyczna mentalność. Nasi ojcowie/dziadowie nauczyli nas, że
      trzeba znaleźć prace, najlepiej w dużym i państwowym zakładzie i sumiennie tam tyrać do starości, aby
      dostać emeryturę.

      Większość z nas szuka nowej pracy dopiero, jak straci starą.
      Tym czasem np. w USA, czy w Canadzie, to całkiem normalne, że pracy się szuka non-stop.
      Pracujesz tam w jakimś zakładzie, jest Ci nawet dobrze, ale jak jesteś rozsądny, to rozsyłasz swoje CV
      do innych firm, śledzisz rynek pracy, dokształcasz się i starasz wyrwać jeszcze o szczebel wyżej.

      Tylko takie podejście tworzy zdrową konkurencję i u pracodawcy potrzebę starania się o pracownika.

      Reasumując, odpowiedź na pytanie "Jak długo będę zarabiał 800PLN" brzmi "Tak długo, jak będziesz
      się zgadzał za taką sumę pracować".


      Pozdrawiam,
      Tomasz Żychiewicz

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka