Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwariować

14.08.06, 17:00
Taki wątek już kiedys byl na forum ale czytalam go malo uwaznie z racji tego,
ze mnie nie dotyczyl...A teraz tak, zminilam miejsce pracy, nie prace, i
miesiecznie mam 1050 zl na reke. Wiem/mam nadzieje, ze takich ludzi jest w
stolicy wiecej, ale gdzie oni sa??? Jestem ciekawa jak sobie radzicie, na co
pozwalacie...? Ja niestety na b. niewiele, wynajem mieszkania to 400 plus
oplaty (tak naprawde to 800 ale mieszkam z kolezanka), 66 karta miejska, 122
bilet na wkd( dojezdzam) i zostaje...az boje sie liczyc. Mam jeszcze psa, wiec
kolejne wydatki. Starcza mi na jedzenie do polowy miesiaca mniej
wiecej...Czuje sie jak wolontariuszka, a prace mam bardzo ciezka.
Jak dajecie sobie rade z takimi zarobkami?
Na czym oszczedzacie, a moze dorabiacie?
Jak tu nie zwariowac?
Kaska
    • Gość: draven Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.08.06, 18:32
      Żyłem tak przez rok. Harówka straszna i tysiaczek na rękę. W tym czasie
      szukałem lepszej pracy, ale wszystko co wchodziło w grę również oscylowało w
      takich granicach zarobkowych. Teraz już nie mieszkam w Warszawie, a za miesiąc
      wyjeżdżam za granicę. Przez ten rok cały czas łudziłem się, że będzie lepiej,
      że trafi sie coś lepszego. A życie było na najniższym poziomie. Ledwo starczało
      na normalne potrzeby, nie mówiąc już o takich luksusach jak choćby pójście do
      kina w weekend czy też zwyczajne wyjście do pubu.

      Teraz kiedy już doszło do mnie, że lepiej nie będzie, postanowiłem odpuścić to
      sobie :-) Jest znacznie lżej z tym, że nie mieszkam już w stolicy i nie muszę
      zamartwiać się o każdy drobiazg. Za granicą oczywiście nie będzie kokosów, ale
      przynajmniej jest stabilność, która w Polsce jest bardzo trudna do osiągnięcia.
      • kasha101 Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar 14.08.06, 18:58
        No wlasnie, ja zyje juz tak 4. miesiac, i wiem, ze lepiej nie bedzie, podwyzka w
        gre nie wchodzi, bo to budzetowka, poza tym ciagne w tej "firmie drugi!!!tak,
        tak, rok na zleceniu, co moze dla kogos wydac sie nierealne, ale tak wlasnie
        jest. Oczywiscie rozgladam sie caly czas za czyms innym, ale jesli nawet to i
        tak wszystko za podobne pieniadze, wiec ...trafic z deszczu pod rynne? Poza tym
        po 12godzinnym pobycie poza domem na niewiele ma sie ochote...
        Bylo latwiej, kiedy bylam z kims, inaczej rozkladaly sie wydatki, poza tym on
        zarabial wiecej, wiec wszelkie wyjscia, knajpy itp. byly w ogole mozliwe.
        Teraz jestem sama, i ...radz sobie sama. Nie chce myslec nawet o jakichs
        nadprogramowych wydatkach, nie daj Boze chorobie...TFU!
        Czuje sie jak w jakims zakletym kregu, znalezc cos innego niemalze graniczy dla
        mnie czasem z cudem, powrot do rodzinnego miasta niemozliwy(brak znajomosci,
        wypadniecie z obiegu itp.), poza tym czy az taka motywacja bylby dla mnie powrot
        za ten tysiac? raptem mialabym na jedzenie do konca miesiaca...Niby to juz cos,
        ale...Czy o to chodzi???????
        Czy takie posty czyta ktos z "góry"?
        Paru osobom chetnie dalabym ten tysiac i niechby sprobowali...Takze mojemu
        szefostwu, czuje sie wykorzystywana na maxa, a odwalam naprawde najciezsza robote...
        Stara sie nie frustrowac, bo wiem tez jak to nie miec pracy, ale...Ile jeszcze???
    • Gość: ted bundy Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.aster.pl 14.08.06, 19:29
      wystarczy kombinować, krasc i oszukiwać jak politycy a napewno sie dorobisz i
      nie ufac nikomu. powodzenia
    • Gość: Molly Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.chello.pl 14.08.06, 20:53
      No właśnie - a podobno średnia krajowa to ponad 2 tys. :(
      Masa ludzi pracuje w Warszawie za 1000 albo i mniej i nie ma praktycznie
      żadnych szans na wyższe zarobki. A harowanie przez cały miesiąc ze
      świadomością, że wypłata i tak na wszystko nie wystarczy nie jest zbyt
      budujące :( Rozumiem, że rodowici Warszawiacy mogą sobie pozwolić na pracowanie
      za taką kasę, bo z reguły mieszkają z rodzicami, nie opłacają chaty i
      wyżywienia, a to, co zarobia mogą sobie wydać na własne potrzeby. Ale co z
      przyjezdnymi, studentami??? Po opłaceniu mieszkania, rachunków, biletów itd. na
      życie zostaje naprawdę niewiele:(
      Nie mogę pojąć, dlaczego w Polsce pozwala się jeszcze pracodawcom na dyktowanie
      takich głodowych stawek? Politycy zamiast moralizować polaków (mam na myśli
      ciągłe zajmowanie się ruchami gejowskimi, radiem Maryja i innymi karami śmierci)
      powinni najpierw zapewnić im godne warunki życia.I jeszcze są tacy, którzy
      dziwią się masowym emigracjom. Wygląda na to, że dopóki wszyscy nie wyjadą z
      tego chorego państwa w poszukiwaniu normalnych płac, nikt z rządzących nie
      zainteresuje się sprawami zwykłych ludzi.
    • Gość: milutka kobieta to się nazywa powolne umieranie w kraju bezprawia IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.08.06, 22:30
      Kochana takich jak Ty jest tysiące i tak jak Ty musimy wybierać - albo opłaty
      albo życie i lekarstwa. Widzisz jesteśmy w UE a sytuacja w kraju się nie
      zmieniła. Jeden ma miliony miesięcznie a drugi musi wybierać. To jest smutne,
      żenujące, upokarzające i baradzo bardzo smutne. Gdybyśmy żyli w kraju prawa
      sytuacja była by inna ale tak nie jest. Dlatego wszyscy powinniśmy zawalczyć o
      godne życie dla nas wszystkich a mianowicie o ujednolicenia wynagrodzeń,
      emerytur i rent. Nikt w tym kraju nie chce być niewolnikiem tylko zarabiać
      godnie i żyć normalnie w kraju prawa !
      A puki co nie daj się oszukiwać i walcz o lepszą pracę miła ! Przeciętne
      wynagrodzenie winno być przynajmniej 2800 zł/1 osobę przy cenach jakie są na
      rynku a szczególnie droga jest warszawa, opłaty - życie - środki czystości oraz
      środki na lekarstwa czy inne podstawowe produkty nie mówiąc już o ubraniach,
      butach itd. a gdzie życie kulturalne - wakacje itd. ?? - to smutna
      rzeczywistość dlatego winniśmy wreście zrobić w tym kraju porządek.
      Mam nadzieję, że PiS wreście to zrozumie i następnym ruchem w walce o
      normalność postanowi coś w tym kierunku aby było normalnie-prawnie i ludzko.
      • Gość: kasha101 Re: to się nazywa powolne umieranie w kraju bezpr IP: *.elk.mm.pl 14.08.06, 22:51
        Miła pani!!!
        Jakie buty i ubrania, jakie srodki czystosci!
        Jak kupic but, to trzeba sie zapozyczyc, ciuch tylko w ciuchlandzie, na to
        akurat nie narzekam, choc miloby bylo raz na jakis czas wyjsc z torba z H&M,
        kosmetyki z nizszej polki, co nie znaczy gorszej i tak kombinuje sie kazdego
        miesiaca i liczy i liczy...Wyplaca po 20 zl z bankomatu...Jakie kino! Jakie
        Knajpy! piwo za 8 zeta? To dzienna stawka zywieniowa!
        A chcialoby sie i to i tamto, zadne bzdety, ot zwyczajne rzeczy, co to kazda
        kobitka lubi...A NIE MA.
        • Gość: Maciejk Re: to się nazywa powolne umieranie w kraju bezpr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.08.06, 23:20
          A masz wyzsze ?
          Jeśli tak to jak dawno po obronie?
          Próbowałaś w firmach konsultingowych czy FMCG ?
          • Gość: kasha101 Re: to się nazywa powolne umieranie w kraju bezpr IP: *.elk.mm.pl 14.08.06, 23:44
            Nie mam wyzszego, 2 szkoly policealne, ktorys rok z rzedu w zawodzie, spore i
            ciekawe doswiadczenie, w tym zagraniczne.
            A czemu nie mam wyzszego? Bo nie mam kasy, taka prawda. Po pierwszym nieudanym
            (czyt. brak miejsc, propozycja zaocznych) starcie na studia, zaczelam
            policealna,a potem to juz huzia do roboty. Na zaoczne stac mnie nie bylo, a jak
            zaczelam prace, to tym bardziej. Bledne kolo. Tylko czy mgr gwarantowalby mi
            wyzsza pensje? nie sadze, choc bylabym bardziej elastyczna, i wkurza mnie ze nie
            moglam zaczac studiow wlasnie przez brak kasy.Nie moglam, a nie nie chcialam.
            Ostatnio bylam na rozmowie kwalifikacyjnej w moim zawodzie, w ktorym kokosow nie
            zrobie ale...proponowac 750 na reke? i to w Warszawie? Oczywiscie warunkiem
            podjecia pracy bylo zaczecie studiow, nie mialam odwagi zapytac jak pani
            dyrektor to widzi??????????????????????????????
            • Gość: Tyldzia Re: to się nazywa powolne umieranie w kraju bezpr IP: *.bait.pl / *.225.121.1.bait.pl 20.08.06, 13:26
              jednak wyższe wykształcenie jest ważne i prędzej zaoferują coś za więcej niż
              1000 zł. Wiem, ze to błędne koło, ale trzeba spróbować jakoś z tego wyjść, moze
              jakbyś dorobiła gdzieś te parę złotych, to mogłabyś studiować zaocznie..? Moze
              warto się przemęczyc jakiś czas i zrobić choćby licencjata?
    • Gość: wasia Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.chello.pl 14.08.06, 23:43
      Praca w burdelu daje niezły dochód!Mozesz jeszcze kraść lub zabijac ! Jeśli
      tego nie umiesz, to zapierdzielaj za 1000 u jakiegos dupka.Najlepiej będzie jak
      wrócisz tam z kąd przyjechałaś i zajmiesz się sprawami, które tak naprawde cię
      dotyczą.Zwolnisz miejsce pracy dla osoby bardziej zdesperowanej!!!
      • Gość: kasha101 Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.elk.mm.pl 14.08.06, 23:49
        Tam "z kąd" przyjechalam, jakos nie chce mi się być i to jest mój wybór, poza
        tym tam "z kąd" przyjechalam nie ma nawet tej pracy za tysiac.
        Chcialabym mieszkac, tam gdzie chcę i zarabiac po prostu GODNIE, i adekwatnie do
        tego co robię na codzien. I uwierz,nie jest to bimbanie przez 8 h za biurkiem.
        Lubię to i burdel zostawiam dla innych, ale zwyczajnie mam dosc martwienia sie
        co wlozyc do garnka.
        • Gość: qwerty Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.aster.pl / *.aster.pl 17.08.06, 02:42
          Witam, niestety wiele osób jest w takiej sytuacji i widzę tu tylko jedno
          wyjście, pożegnać się z tym "naszym ukochanym krajem". Odwiedził mnie ostatnio
          kolega, po 8 m-nym pobycie w Irlandii to już jest inny człowiek, nabrał ochoty
          do życia, stać go na laptop, ipod, samolot, taxi, piwo w barze. Zaraz odezwą
          się głosy, ale co to za życie, nawet na mieszkanie nie zarobi, zgadzam się, ale
          za to jak przejdzie przez to życie:) Można mieć swoje mieszkanie w Polsce i
          biedować, albo tam wszystko na kredyt ale żyć jak człowiek i niczego sobie nie
          odmawiać!Pozdrawiam i życzę powodzenia, mam nadzieję, że i do Ciebie się w
          końcu los uśmiechnie....
      • Gość: maggy Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.06, 00:41
        to jest dobry pomysł,jakby się tak wszyscy zebrali do kupy i zaczęli
        kraść,zabijać, może by to coś zmieniło....najlepiej jakby to nasze państwo w
        kórym żyjemy po prostu zaorać!!!!!!!też dobry pomysł,po co ono w ogóle istnieje?
        niech wszyscy stąd wyjadą i ciekawe kim będą rządzić panowie z sejmu....dobre
        pytanie? nie ma sensu pracować za takie pieniądze!!!tylko problem jest w tym ze
        to my sami się na to zgadzamy...i co?...oczywiście pracujemy...bo gdzie indziej
        pójdziemy?-trzymamy sie tego co mamy!!a błąd moi drodzy....zeby to wszyscy
        powiedzieli:basta!!!!!!-moze by to poskutkowało!!!a jak nie to dalej będą na
        nas pojeżdzać jak na kobyle...!!!!!!!!! a co do pracodawców....niech lepiej nie
        zatrudniają pracowników jak ich na to nie stać i niech pozamykają te swoje
        zakłady jak mają takie problemy finansowe.....bo to wstyd pracownikowi płacić
        grosze co miesiąc...to świadczy tylko o nim...jaki to z niego biznesmen....!!!!
        Najlepiej to nie zgadzać się na tak niskie stawki!,może to ich czegoś
        nauczy..pozdrawiam i życzę wysokich zarobków
    • Gość: Andrzej Re: Jak przeżyć w Warszawie za 1000 zł i nie zwar IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.08.06, 08:23
      A ja się zaparłem i za 1000 robił nie będę... Ech, gdyby tak wszyscy robili to
      być może dałoby to coś....
      • Gość: monika Pani Ala ma ok.120zł za posprzątanie IP: *.centertel.pl 18.08.06, 03:20
        u mnie;może w weekendy TY byś spróbowała gdzieś się zaczepić?Miałam kiedyś
        Panią Olę ale ona to już kompletnie nie ma czasu,tylko trzeba fachowo to robić
        ja kiedyś sama sprzątałam lubiłam to i jestem dokładna a teraz nie mam czasu
        więc posprzątać u mnie nie tak łatwo.
Pełna wersja