apel do woluntariuszy i starzystow

25.09.06, 15:13
Zxastanawcoie sie co robicie, bo albo pracujecie za darmo albo za 10 zl dziennie a postepujac w ten sposob zabieracie ludziom normalna prace.
Bo po co p[lacic normalnie skoro znajdzie sie frajer ktoremy wystarczy zaplacic 250 zl miesiecznie za starz, pozniej po 3 miesiacach go zwolnic i zatrudnic nastepnego starzyste za 250 zl.


Apeluje pomyslcie co robicie


Po co wam te starze i wolontarioaty w cv. ktory przelozony bedzie chcial zatrudnic pr pracownika o kwalifikacjach wyzszych niz swoje ktory bedzie stwarzal dla niego zagrozenie.
    • Gość: dsf Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: *.chello.pl 25.09.06, 15:33
      sam idz na staz. a od innych nie wymagaj tego czy tamtego. nie twoj interes.
      • Gość: aga Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: 195.116.125.* 30.09.06, 21:10
        a po to że jak nie masz doświadczenia co się równa z totalnym brakiem szans na
        zatrudnienie w dzisiejszej Polsce to wybierzesz staż za 450 zeta byle coś robć i
        to doświadczenie zdobyć niż siedzieć w domu i narzekać że inni ci prace
        zabierają. A poza tym zastanów się czy w ogóle chcialbyś pracować w firmie,
        która traktuje pracownkow jak tanią siłe roboczą (skoro zatrudniają tylko
        stsażystów i praktykantów) i nawet jakbyś dostał tam etat to prawdopodobnie za
        pensję glodową albo szybko by cię zastapili kimś tańszym i tyle.
    • Gość: pola Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.06, 21:35
      proponuje, zebys zamiast sie frustrowac zaczal np. od lektury słownika
      ortograficznego.
    • Gość: loko Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: *.eranet.pl 30.09.06, 21:37
      Stażysta jest na tzw. douczeniu do zawodu. Generalnie dostaje 300 zł bo jego
      praca jest tyle warta. Nic nie umie, dopiero sie uczy. Daje mu sie do roboty
      glupie zadania ktorych nikt inny nie chce robic - bazy danych, obdzwonke
      klientow, adresowanie kopert, wyszukiwanie w necie.
      Ale przez te zadania i podpatrywanie innych czegos sie nauczy.
      • dcio Re: apel do woluntariuszy i starzystow 06.10.06, 16:41
        Raczej watpie. starzysci sa od razu rzucani na gleboka wode. Przecierz sam jak
        zaczynalem prace to od razu zaczolem robic analizy wiarygodnosci kredytowej.
        Zreszta inni tak samo.
        Po prostu starz to wykorzystanie luki w prawie by mniej zaplacic a naiwniacy na
        to sie zgadzaja.
        • Gość: portalu Apel do analfabetów: nie ośmieszajcie się na forum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.10.06, 20:44
          > Raczej watpie. starzysci sa od razu rzucani na gleboka wode. Przecierz sam jak
          > zaczynalem prace to od razu zaczolem robic analizy wiarygodnosci kredytowej.
          > Zreszta inni tak samo.
          > Po prostu starz to wykorzystanie luki w prawie by mniej zaplacic a naiwniacy
          na
          > to sie zgadzaja.


          Starz
          starzyści
          Przecierz
          starz (pisownia oryginalna)

          Ręce opadają, jak się coś takiego czyta.
          • Gość: ktos Re: Apel do analfabetów: nie ośmieszajcie się na IP: *.aster.pl 21.11.06, 14:51
            Ciebie nawet na wolontriat by nie wzieli!!!!
        • Gość: rtes Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: *.aster.pl 27.10.06, 16:05
          Czlowieku, blagam ! Kup sobie jakis slownik! Moze byc w miekkiej oprawie, moze
          byc uzywany (nie "urzywany"). Twoja wiarygodnosc (nie tylko kredytowa)
          drastycznie spada, gdy jestes analfabeta!

          A swoja droga kazdy pracuje za tyle, ile sobie wynegocjuje. Na tym polega
          RYNEK - swietny mechanizm regulujacy zarobki. Jestes poczatkujacy, studiujesz,
          uczysz sie jakiegos zawodu? Zarabiasz malo. Nie podoba ci sie? To sie rozwijaj,
          ucz sie od lepszych, doswiadczonych. A potem popros o podwyzke. Jesli nie
          dostaniesz, odejdz tam, gdzie ci wiecej zaplaca. Proste
          • Gość: bezrobotnazdoświad Re: apel do woluntariuszy i starzystow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.06, 18:44
            NO I MASZ BABO PLACEK!!!
    • Gość: Ofelia1982 StaŻ kochany, staŻ.. IP: *.aster.pl 28.10.06, 15:01
      Niestety tak to jest już w dżungli, ze jak o siebie nie zadbasz, to nikt nie
      zadba. wiec ja rozumiem studentow, ktorzy juz na studiach odbywaja staze,
      praktyki po to, by moc cos zaoferowac pracodawcy po ukonczeniu
      studiow..niestety takie sa prawa rynku dzis, ze nie mozesz przez 5 lat
      bezwolnie balowac po akademikach a potem isc z dyplmem i pytac:" No, to co dla
      mnie macie?". Ja tez nad tym ubolewam. Wolalabym 5 lat sie byczyc i zaznawac
      100% studenckiego zycia..
      To, ze ktos chodzi na staże to swiadczy o jego przedsiebiorczosci, a nie
      glupocie
    • cichydrapiezca To nie zawsze tak wygląda 28.10.06, 16:56
      Piszę z punktu widzenia osoby która od czasu od czasu robiła praktyki.

      Praktyka po pierwsze jest dla studenta okazją zapoznania się z pracą w dużej
      korporacji w jednej z komórek mającej zadania sztabowe (nie operacyjne).
      Przeważnie osoba która przychodzi ma zupełnie "dziecinne" pojęcie na temat
      korporacji, tego co chce osiągnąc zawodowo, przełożenia wiedzy na praktykę.
      Osoby które wybierałem to takie które mają duży potencjał i odpowiednią
      motywacje bo tylko takim warto poświęcać czas. Były włączane przez okres 2-3
      miesięcy (łącznie nie więcej niż 150 godzin w tym okresie - średnio 2-3 dni w
      tygodniu, w godzinach dostosowanych do czasu zajęć na uczelni) w różne tematy z
      regularnymi rozmowami oceniającymi.

      Co taka osoba zyskuje:
      - dużą szansę na dalszą płatną współpracę: po takim okresie jeżeli chce dalej
      być włączona w zadania firmy a jednocześnie oceniam ją dobrze (i jednocześnie
      nic mi się nie stało z budżetem) ma możliwość dalszej współpracy/praktyki ale
      już płatnej - przez agencję pracy czasowej współpracującą z korporacją - ze
      stawką około 14-16 PLN brutto za godzinę (czyli przy założeniu 150 godzin w
      miesiącu daje to 2400 brutto co uważam że nie jest złą kwotą dla studenta) w
      godzinnach dostosowanych do godzin na uczelni. Po prostu nie opłaca mi się
      inwestować czasu w krótkoterminową współpracę). (dotychczas 2 osoby tak pracują
      w miejscu gdzie byłem i to dalej mimo że ja zmieniłem w ramach korporacji
      miejsce pracy)
      - szansę na zdobycie praktycznej wiedzy - na przykład akurat mam takie zajęcie
      że moje tematy są ambitne, stanowiące powiązanie strategii biznesowej,
      zarządzania i technologii, przekrojowo przez różne komórki i procesy w firmie.
      w naturalny sposób praktykant będzie w nie włączony
      - szansę na pracę w innych obszarach w korporacji - jedna osoba która była u
      mnie na praktyce dostała propozycję współpracy w innym obszarze firmy.
      - "znajomości" -spotyka się ludzi którzy mogą w przyszłości potrzebować
      pracowników do zespołów a często łatwiej zadzwonić do kogoś kogo się spotkało
      gdy był na praktyce w firmie i akceptuje jego kompetencje.
      • Gość: gimli Re: Staże w 99% są pożywką dla pracodawców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 02.11.06, 09:29
        najczęściej gdy pracodawca potrzebuje darmowej siły roboczej zgłasza się do
        urzędu pracy po stażystów, a kto na tym traci oczywiście rynek pracy już
        wyjaśniam: np. praktyka stosowana przez urzędy administracji w lublinie
        (oczywiście także przez lubelskich przedsiębiorców)w czerwcu i lipcu każdego
        roku od kilku już lat do urzędu pracy wpływa dużo ofert staży przeważnie na
        okres 1 roku, po upływie rocznego stażu wszyscy stażyści są informowani ze
        niestety nie ma etatów a jednocześnie do urzędu pracy znów wpływają oferty
        rocznych staży od tych samych urzędów i firm. Urząd pracy w końcu to zauważył i
        upomniał pracodawców m.in. prokuraturę lubelską, która ten system w najlepsze
        stosowała. A teraz do czego zmierzam gdyby nie było staży zarówno urzędy jak i
        firmy prywatne na miejsce stażystów musiałyby przyjąć pracowników czyli zanieść
        do urzędu pracy nie kilkaset ofert staży ale przynajmniej kilkadziesiąt do
        kilkuset ofert pracy w pełnym wymiarze. Co jest korzystniejsze pozostawiam już
        państwa przemyśleniom.
        ps. To co napisałem dotyczy lubelskiego podwórka, wiem również że podobnie
        dzieje się na śląsku i w świętokrzyskim nie wiem jak jest w innych województwach
        mam nadzieje, że jest chociaż troche lepiej.
        • dcio Re: Staże w 99% są pożywką dla pracodawców 17.11.06, 04:48
          Wlasnie o to mi chodzilo
    • losiu4 Re: apel do woluntariuszy i starzystow 20.11.06, 19:00
      a to już zależy o jakie stanowiska chodzi... bo są takie typu: przynieś wynies
      pozamiataj i wtedy stazyści mogą sie nadać, a są i takie, że żaden stażysta sie
      nie bardzo nadaje. Przy czym nie należy tego traktowac jako absolutnie
      obowiązujące reguły w sensie: tu stazyste, a tam już nie. Pracodawcy tez czasem
      wolą na takich "łatwiejszych" stanowiskach już sprawdzonych ludzi, którym na
      ręce nie trzeba patrzeć (broń Boże, nie w sensie szwindli, a pilnowania, czy te
      teoretycznie rzecz biorąc automatyczne sprawy są wykonywane prawidłowo), a i
      potrafia na nieco poważniejszych stanowiskach postawić stazyste - oczywista pod
      okiem bardziej doświadczonego pracownika.

      Pozdrawiam

      Losiu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja